- 1 day ago
"Kolejne części będą pojawiać się w miarę moich możliwości czasowych. Dziękuję za cierpliwość!"
Karski Jan - Tajne Państwo. Opowieść o Polskim Podziemniu Autor: Jan Karski
Czyta realnym głosem: sakura-haruno18
„Nagrywając te wspomnienia, myślę o tym, jak ważne jest wyciąganie lekcji z historii, aby budować świat bez wojen. Dziękuję, że wspólnie ze mną odkrywacie losy Jana Karskiego”
O PROJEKCIE (NON-PROFIT): To nagranie lektorskie realizuję jako wolontariusz. Moim celem jest popularyzacja niezwykłej historii Jana Karskiego oraz edukacja historyczna. Kanał nie jest monetyzowany – moją misją jest szerzenie wiedzy o ważnych dziełach literatury.
WSPÓŁPRACA I ŹRÓDŁA:
Zapraszam do zapoznania się z działalnością Fundacji Jana Karskiego.
Oficjalna strona Fundacji: https://www.jankarski.net/pl/kontakt.html
Źródło tekstu (Domena publiczna): https://www.scribd.com/
KONTAKT I WSPÓŁPRACA:
Jestem otwarta na współpracę przy projektach lektorskich i edukacyjnych. Zapraszam do kontaktu:
📧 E-mail: sakura-haruno18@wp.pl
🎮 Discord Nano Karin :https://discord.gg/ZJAet3qQjt
sakuraharuno18
Karski Jan - Tajne Państwo. Opowieść o Polskim Podziemniu Autor: Jan Karski
Czyta realnym głosem: sakura-haruno18
„Nagrywając te wspomnienia, myślę o tym, jak ważne jest wyciąganie lekcji z historii, aby budować świat bez wojen. Dziękuję, że wspólnie ze mną odkrywacie losy Jana Karskiego”
O PROJEKCIE (NON-PROFIT): To nagranie lektorskie realizuję jako wolontariusz. Moim celem jest popularyzacja niezwykłej historii Jana Karskiego oraz edukacja historyczna. Kanał nie jest monetyzowany – moją misją jest szerzenie wiedzy o ważnych dziełach literatury.
WSPÓŁPRACA I ŹRÓDŁA:
Zapraszam do zapoznania się z działalnością Fundacji Jana Karskiego.
Oficjalna strona Fundacji: https://www.jankarski.net/pl/kontakt.html
Źródło tekstu (Domena publiczna): https://www.scribd.com/
KONTAKT I WSPÓŁPRACA:
Jestem otwarta na współpracę przy projektach lektorskich i edukacyjnych. Zapraszam do kontaktu:
📧 E-mail: sakura-haruno18@wp.pl
🎮 Discord Nano Karin :https://discord.gg/ZJAet3qQjt
sakuraharuno18
Category
📺
TVTranscript
00:00Tę zakazaną książkę przez nasz obecny rząd ryzykuje czytając dla przeskrogi, ponieważ i obecnych czasach, których przyszło nam żyć, a
00:09także rodzącym się naszym następcom pokoleniowym.
00:12Czytam ją również ze względu na słowa polskich siewców prawdy, a także potwierdzają się słowa polskich jasnowidzących, pana Krzysztofa Jackowskiego
00:22Oficjal i pana Wizje Punk, bądź pana Krzysztofa Atora Woźniaka, pana Marcina Kubickiego Walker, pana Artura Wójtowicza i wielu innych,
00:32którzy otwierają nam okno do faktycznej wiedzy,
00:34czy nawet oszczegają nas przed nadmierną ufnością współczesnej władzy światowej oraz przed stopniowym zniewoleniem nas polecam starą serię filmów Terminator
00:46oraz film animowany Gdy zawieje wiatr, tam jest ukazany jeszcze bardziej, do czego nasz obecny czas zmierza.
00:54Jak mówi pan Bogdan Morkisz, a także jego wierna towarzyszka podróży przez życie, pani Monika Tyszczak, my ludzie jesteśmy w
01:04stanie uwierzyć w największe kłamstwo, porzucając zgrowy rozsądek, stajemy się mięsem armatnim, na szachownicy skazanym na całkowicie wymarciem i zastąpienie
01:15nas przez kogoś, bądź przez coś, co dopiero już postało i jest ujęte u świętych apokaliptycznych itd.
01:22Lajkujcie, ustawiajcie dzwoneczek oraz sanskrybujcie i co tam jeszcze trzeba, aby to oszczerzenie dla nas i dla całego świata się
01:30niosło.
01:31Czyta Sakura Haruno 18, Jan Karski, tajne państwo.
01:35Protesty ucichły, widać było, że spora grupa traktuje nas nadal w roko i niechętnie, ale było już jasne, że nie
01:44będą nam utrudniać zadania.
01:46Dołączyło do nas kilku innych i zakrzyczeliśmy opozycję do końca.
01:50Teraz trzeba się było brać do roboty.
01:53Było już dostatecznie ciemno, aby zaryzykować.
01:57Padał też oznaczało to, że przemąkniemy do suchej nitki, ale z drugiej skrony także i to, że czujność skrażników powinna
02:04być osłabiona.
02:06Pokrótce przedstawiłem plan.
02:08Podeszliśmy do dwóch okień.
02:10Trzy osoby podniosły jako pierwszego Franka Maciąga.
02:14Jeden trzymał go pod ramiona, drugi w pasie, a trzeci za nogi.
02:18Pranek sam się też podciągnął na rękach, tyle ile zdałał, głośno odliczawszy do trzech.
02:25Maciąg wyszarpnął się jak ptak z klatki, a pomokający mu pomknęli go na zewnątrz.
02:32Zniknął wy wilgotnym mroku.
02:35Zapadła cisza w całym wagonie.
02:38Czekaliśmy, co będzie.
02:39Nic.
02:40Nie padły żadne strzały.
02:41Nie usłyszeliśmy okrzyków.
02:43Ranek był wolny i pewnie biegł ile sił.
02:46Byle dali od torów.
02:47Albo leżał gdzieś w pobliżu nasypu.
02:50Wy ciemności i deszczu.
02:52Wolałem wierzyć, to pierwsze.
02:54Pociąg posuwał się powoli przez las, skręcają szerokim łukiem.
02:59Wróciliśmy do pracy z nową energią.
03:01Procedura się powtórzyła.
03:03Chłopak unoszony był do okna.
03:06Podciągał się do jego otworu, a potem na trzy wypchniętym.
03:1151.50 był na zewnątrz.
03:14Kiedy udało mu się sposobem wyeksypediować na wolność czwartego, usłyszeliśmy strzał.
03:21Po ścianach wagonu przesunęło się światło reflektora umieszczonego na ostatnim z nich.
03:28Szybciej, nie przerywać, dopóki jeszcze jedziemy, krzyknąłem.
03:30Pośpiesznie zastanawiałam się, czy Niemcy zdecydują się zatrzymać cały skład po to, aby szukać jednego czy dwóch zbiegów.
03:38Pociąg jechał jednak dalej, to nas tylko zdopingowało.
03:42Po wyrzuceniu następnej czwórki rozległy się seryjnie z broni maszynowej z dwóch przeciągłych kierunków.
03:49Poleciało kolejnych dwóch.
03:51O Jezu!
03:52Doleciał u nas przeraźliwy krzyk.
03:54Nie wiedzieliśmy, został postrzelony, czy doznał kontuzji upadając.
03:59Trójka przy sąsiednym ogniu uniosła chłopaka.
04:02Równocześnie to samo działo się ze mną.
04:04Poczułem, że lecę w powietrzu.
04:06Upadając, starałem się osakurować głowę, ale nie do końca mi się to udało.
04:11Wylądowałem o ziemię twarzą.
04:13Gęstra trawa załagodziła siłę uderzenia.
04:17Gdzieś za sobą słyszałem strzały z trudem.
04:20Łapałem oddech.
04:21Leżąc, starałem się sprawdzić, czy nie doznałem jakiegoś urazu.
04:26Zglądało na to, że nie.
04:27Stałem i pobędziłem w kierunku ściany lasu.
04:30Pociąg oddalał się.
04:31Gdy tylko dobiegłem do pierwszych drzew, wybrałem najgrubsze i przywykucnąłem za nim.
04:38Wypatrywałem, czy jeszcze ktoś nie nadbiega.
04:41Światła w pociągu zniknęły.
04:43Nie było słychać strzałów.
04:44To mnie uspokoiło.
04:46Najwyraźniej Niemcy nie mieli zamiaru zwracać sobie głowy poszukiwaniami.
04:52Siedząc za drzewem, wytrężałem wzrok i jednocześnie uświadomiłem sobie,
04:56że w podnieceniu spowodowanym ucieczką i przekonaniem do niej
05:01innych zapomnieliśmy o tym, aby ustalić jakiś punkt zborny.
05:05Franek Macię, znając okolicę, pewnie mógł coś takiego zaproponować.
05:10Tak, ale przecież ja również dobrze mogłem go o to samo zapytać.
05:15Analizując te błędy, pomyślałam, że właściwie poszliśmy za głosem emocji na wariata.
05:22Nie troszcząc się, co będzie potem.
05:24Ilu z uciekinierów wytrzymało skok?
05:27Czy nikt nie pomógł?
05:29Łamał nóg?
05:30Czy gdzie teraz są?
05:32Pytania cisnęły się całymi seriami.
05:35Nagle usłyszałem jakiś trzask.
05:37Spojrzałam w tamtą skronę i zobaczyłem.
05:40Postać przemykającą się między drzewami.
05:43Krzyknąłem.
05:43Hej, kolego!
05:44Nic ci nie jest?
05:46Usłyszał i przystanął.
05:47Pewnie się wahał, czy odpowiedzieć.
05:49Wreszcie usłyszałem.
05:51Nic mi nie jest.
05:51I postać zaczęła iść w moim kierunku.
05:54Wyszedłem za drzewa, żeby mnie dobrze widział.
05:58Był młodym chłopakiem.
06:00Gdyby nie fakt, że do wojska brano po ukończeniu osiemnastu lat, nigdy nie przypuszczałbym, że może mieć więcej niż piętnaście.
06:08Był chudy, miał kręcone blond włosy.
06:10Nadawał się bardziej do szkoły czy sierocińca niż do wojska.
06:14Usiadł obok mnie bezradnie.
06:16Wyglądał na zdenerwowanego, desperackie oczekując jakiejś rady.
06:21Co robić dalej?
06:22Zaczęłam mu tłumaczyć, że najważniejsze było uwolnienie się od Niemców.
06:26A to nam się udało, jak dotąd udało.
06:29Po drugie, nie szukają nas.
06:31I to kolejny plus sytuacji.
06:33Ale co dalej?
06:34Spytał niepewnie.
06:36Gdzie pan idzie?
06:37Chcę się dostać do Warszawy.
06:39Najpierw jednak trzeba się wystarać o cywilne ubranie, bo w tym daleko nie zajdziemy.
06:44Pokazałem mu podarty mundur.
06:47Zaraz nas złapią.
06:48Myśl o Warszawie wyraźnie mu się spodobała.
06:51Miał tam ciotkę.
06:52Siedzieliśmy analizując sytuację.
06:54Nie mamy dokumentów.
06:56Nie mamy jedzenia ani picia.
06:58Jesteśmy przymoczeni.
06:59Jest środek nocy.
07:00Nie wiadomo dokąd iść.
07:02Ostatecznie zdecydowaliśmy, że trzeba zaryzykować i jeszcze nocą dotrzeć do jakiejś wioski lub zbudowań.
07:10Potem dalej ryzykując zapukać do jakiejś chałupy i poprosić o pomoc.
07:14Ruszyliśmy przez las, spodziewając się, że znajdziemy jakąś ścieżkę uczęszczaną przez ludzi albo drogę.
07:21Faktycznie, po jakimś kwadransie poczuliśmy pod nogami wydeptaną ziemię wąskie, leśne dróżki.
07:28Poszliśmy w kierunku przeciwnym do torów kolejowych.
07:32Po trzech godzinach marszu las się rozrzedził.
07:35Wyszliśmy na jakąś polanę.
07:37Dali majaczyło, jakie światełko.
07:39Ruszyliśmy w jego kierunku.
07:41Wkrótce wyłonił się zarys chałupy.
07:44Miej gotliwe światło rzucała lampa naftowa, widoczna przez szybę okienną.
07:50Zaczęliśmy stukać do drzwi, potem walić w nie.
07:54Głownie chcieliśmy tak zagłuszyć nasze zdenerwowanie, dodać sobie odwagi.
08:00To tam usłyszeliśmy niepewny męski głos.
08:02Sprawa bardzo ważna, proszę otwierać.
08:05Wyrecytowałem rozkazującym tonem.
08:07Drzwi uchyliły się powoli.
08:09Stał niechciwy, brodaty chłop.
08:11Były bieliźnie.
08:13Wydawał się zdenerwowany i przeskraszonym.
08:16Fala ciepłego powietrza uderzyła mnie w twarz.
08:18Omalnie zemlałem.
08:20Jedynie czego teraz chciałem, to wejść do środka i ogrzać się.
08:24Chłopi jednak póki co nie był skory do zaproszenia.
08:28Czego chcecie?
08:29Burknął na niechętnie.
08:30Nie odpowiedziałem wprost.
08:32Postanowiłem grać na nucie patriotyzmu.
08:35Jesteś Polakiem czy nie?
08:37Odpowiedź, rzuciłem sucho.
08:38Pewnie, że jestem.
08:39Kim mam być, a ja nie jak nie Polakiem?
08:42Odpowiedź była znacznie szybsza niż się spodziewałem.
08:45Ojczyznę kochasz?
08:46Kocham.
08:46A w Boga wierzysz?
08:47Wierzę.
08:48Chłop stawał się coraz bardziej niecierpliwy.
08:51Strach mijał.
08:52Ciekałość brała górę.
08:53Jesteśmy polskimi żołnierzami.
08:55Uciekamy z niemieckiej niewoli.
08:57Chcemy dołączyć do polskiej armii, aby walczyć, ratować kraj.
09:01Walka jeszcze nieskończona.
09:03Potrzeba nad cywilnych ubrań.
09:05Jeżeli nam odmówisz pomocy albo wydasz Niemcom, Bóg cię skaże.
09:10Wyrzuciłem jednym tchem.
09:11Pieśniak spoglądał na mnie spod gęstych brbli.
09:14Nie mogłem zagadać, czy bardziej był rozweselony, zdziwiony, czy przeskraszony tą tyry radą.
09:22Chodźcie do środka, nie stójcie w tym deszczu.
09:25Burknął.
09:26A Niemcom was nie oddam.
09:27Dwa razy nie trzeba było nam powtarzać.
09:30Weszliśmy do izby.
09:31Przy piecu stały dwa mocno podniszczone fotele.
09:35Kiedyś okazały, eleganckie, bez wahania opadliśmy na nie.
09:39Nie pasowały do tego wnętrza zupełnie.
09:41Prócz nich był tu jeszcze stół i ława.
09:44Zbite ze sosnowych desek oraz dwa drewniane krzesła.
09:47U sufitu wisiała lampa naftowa, dająca blade światło.
09:52Przepiec usiedziała stara, pomarszczona kobieta, huście na głowie.
09:56Piec był dla nas w tej chwili miejscem magicznym.
09:59Przesunęliśmy się do niego tak blisko, jak było to możliwe.
10:03Chłonęliśmy czarodziejskie ciepki.
10:05Nasze mięśnie i kości doznawały zbawiennego odprężenia.
10:09To polskie chłopaki, żołnierze uciekali.
10:13I Niemcom zamarźli, przemokli.
10:17Trzeba im co na rozgrzewkę rzucił gospodarz do żony.
10:21Uśmiechnęła się, pokiwała głową.
10:24Postawiła garnek na kuchni i nalała mleka.
10:27Poszła gdzieś w kąt i wróciła z dwiema pojedami razowca.
10:33Rzuciliśmy się na jedzenie i picie, jak zgłodniała wilk.
10:37Gdy skończyliśmy, zacząłem wylewnie dziękować za gościnę.
10:41Stałem się zastrzec z nieprzyjemnym wrażeniem.
10:44Jakie musiałem zrobić mój demagogiczną przemową przed chałupą?
10:50Stary milczał i staraj się zachować dystans.
10:53Dobra, dobra.
10:54Mruknął.
10:55Idźcie teraz spać.
10:56Rano pogadamy.
10:57Otworzył drzwi do ciemnej izby i skazał łóżko.
11:00Musicie się jakoś pomieścić.
11:02Rozebraliśmy się szybko.
11:04Sunęliśmy pod koce.
11:05Po raz pierwszy od tygodni mieliśmy do czynienia z materacem.
11:09Był cienki, pokryty surowym, drapiącym płótnem, ale nie miało to żadnego znaczenia.
11:16Pogratulowaliśmy sobie szczęścia, jakie nas spotkało i zaraz potem zapadliśmy w kamienny sen.
11:22Nocy budziłem się parę razy.
11:24Coś mnie gryzło, swędziało, ale było zbyt senne, aby zajmować się wyjaśnieniem przyczyn.
11:30Obok głośno chrapał mój sąsiad.
11:33Pomyślałam, że te moje wrażenia są wytworem wyobraźni, a pewnie dokuczają mi wysypki na ciele.
11:41Wyjaśnienie było bardziej prozaiczne.
11:44Łóżko było zapłonem.
11:46Nawet po przebraniu insekty nie chciały nas odpuścić.
11:50Pozbyłem się ich na dobre dopiero po kilku tygodniach.
11:53Obudziliśmy się koło południa.
11:56Przez wąskie okno wydawało jasne światło słoneczne.
12:00Mimo pcheu czuliśmy się wypoczęci, pełni optymizmu i nadziei.
12:05Żartują i przeklinają.
12:07Złapaliśmy pchły.
12:08Drzwi się otworzyły i zobaczyliśmy gospodarza.
12:12Nie ma na nich rady, śmiał się głośno.
12:15Tyle ich cholera, że nie idzie się pozbyć, chyba żeby spalić posłanie.
12:20No, ale wielkie krzywdy to wam nie zrobiły, co?
12:24Odpowiedziałam, że spaliśmy doskonale.
12:26Niewiele będę mógł dla was zrobić, zaczął chłop,
12:29drapiąc się w głowę.
12:30U nas zawsze była bieda, a co dopiero teraz za Niemców?
12:34Co mogę, to pomogę.
12:36Trzeba się śpieszyć, bo oni mogą tu zaraz wam się trafić i wpaść.
12:41Dobry z pana człowiek, odpowiedziałam.
12:43Dał nam dwie pary starych, cerowanych, wielokrotnie spodnie i dwie stare.
12:48Zniszczone kapoty, być może wszystko, co miał dla siebie nać zmianę.
12:53My pozostawaliśmy mu nasze mundury.
12:57Chcieliśmy dać jakieś pieniądze, ale odmówił stanowczo.
13:00Gospodyni dała nam gorącego mleka z chlebem, a na drogę jeszcze dwa bochenki.
13:06Już w progu chałupy zapytał, czy wiemy, gdzie jesteśmy i dokąd idziemy.
13:11Jesteśmy koło Gielc, idziemy do naszych, do polskiego wojska odparłem.
13:15No to nigdzie nie pójdziecie, zareagował starym.
13:18Co to znaczy?
13:19Nie ma żadnego polskiego wojska.
13:21Szukaj wiatru w polu.
13:22Pojedynczy żołnierze się zdarzają, ale armii nie ma.
13:26Rozbita.
13:27Nie mówili wam tego Niemcy?
13:29Osłupiałem.
13:30Pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy, była taka, że ten prosty człowiek został oszukany przez wrogą propagandę i nie
13:37wie, co mówi.
13:38Tak Niemcy nam to mówili.
13:40Nie, można im wierzyć.
13:42Nie da się oszukać.
13:44Opanowałem energicznie.
13:46W powieku, nikt was nie oszukał.
13:48Wszyscy wiedzą, że wojna przegrana.
13:50Gazety piszą, radiogada.
13:52Ja tam nie czytam i radia nie mam, ale sąsiedzi ze wsi słyszeli, jak byli w mieście.
13:58Sołtys ogłaszał, najdłużej to chyba Warszawa się trzymała, ale padła jakoś tak pod koniec września.
14:06Nie ma Polski, póki Niemcy wzięli, a resztę Ruskiem.
14:10Chłop był wyraźnie rozgniewanym, częściowo pewnie także naszą niewiedzą i naiwną wiarą.
14:16Wasza gospodarza była stara, po ochrana ranami, zmarszczkami i wyrażała bolesną rezygnację.
14:24Gdy przeniosłem wzrok na mego towarzysza ucieczki, zobaczyłem, że cały się trzęsie, oddycha nerwowo, a na policzkach ma wypieki.
14:33Tylko Bóg nam został, usłyszeliśmy nagle głos kobiety.
14:37Boga nie ma!
14:38Rzasnął w odpowiedzi z rozpaczony chłopak.
14:42Nie bluźnij synu, bo nie uchodzi.
14:44Tylko on nam został, kobieta.
14:47Przeżegnała się i cofnęła w głąb chałupy.
14:50Położyłem mu rękę na ramieniu.
14:53Uspokój się i nie tragizuj.
14:55Anglia i Francja przyjdą nam z pomocą.
14:58Niemcy się jeszcze przekonają, jak smakuje lanie w tyłek.
15:01Objąłem chłopaka i zwróciłem się do starego.
15:05Może jakieś wieści od Francji i Anglii?
15:08To nasi alianci i przyjaciele.
15:10Czy już ruszyli?
15:12Zapytałem.
15:12Nie wiem, czy ruszyli, ale tu ich nikt nie widział.
15:16Nie przyszli z pomocą i tyle.
15:19Próżne gadanie.
15:20Machnął ręką chłop.
15:21Chłopak cząsł się jak galaretka.
15:24Podeszła do niego, gospodyni.
15:26Musisz być odważny.
15:28Ciesz się, zrześć z growy i wolny.
15:31Dla nas nie pierwszyzna być w niewoli.
15:33Cara my tu jeszcze pamiętamy.
15:35Z Bożą pomocą Niemca też przegnamy.
15:39Pocieszyła mego kumpla.
15:40Chłopak nieco się uspokoił.
15:42Gospodarz tłumaczył mi, jak znaleźć drogę na Kielce.
15:46A potem na Warszawę.
15:47Kobieta podeszła do nas.
15:49Każdego ucałowała.
15:51Oba policzki pobłogosławiła.
15:53Omalśnie rozpłakałem, gdy pochyliłem się ku niej.
15:56Polami zdążyliśmy do Soszcy Kielecku.
15:59Chłopak pochylił i pływał.
16:01Starałem się jakoś odegrać od niego złej myśli i czarnym, ale bardzo mi się to nie udawało.
16:09Na żadne z moich pytań nie był w stanie odpowiedzieć.
16:12Kiwał tylko albo przecząco.
16:14Potrząsał głową.
16:16Po trzech godzinach dotarliśmy wreszcie do Sosy.
16:19Stąd do samych Kielc.
16:21Nie było już dalej niż dwa kilometry.
16:23Chłopak był w złej kondycji psychicznej.
16:26Nie wyglądał na kogoś, kto da radę sprostać dalszej drodze.
16:30Postanowiłem oddać go komuś pod opiekę.
16:33Początkowo pomyślałem o kościele, więc zacząłem się rozglądać za charakterystycznymi zabudowaniami jakiejś świątyni i zobaczyłem.
16:42Siostry Czerwonego Krzyża idącą po przeciwność skronie ulicy.
16:46Podeszliśmy do niej, a ja, jak tylko mogłem, najdyskretniej powiedziałem,
16:52że chłopak wymaga opieki i bacznej dozoru na wypadek, gdyby usiłował popełnić samobójstwo.
16:59Pielęgniarka obiecała, że się nim zajmie.
17:02Zapytała, czy może mnie czegoś potrzeba.
17:05Nie potrzebował niczego.
17:06Pokazała, jak iść na Warszawę i życzyła powodzenia.
17:11Chłopak bezwolnie podążał za nią.
17:14Ruszyłem przez siebie.