- 1 day ago
"Kolejne części będą pojawiać się w miarę moich możliwości czasowych. Dziękuję za cierpliwość!"
Karski Jan - Tajne Państwo. Opowieść o Polskim Podziemniu Autor: Jan Karski
Czyta realnym głosem: sakura-haruno18
„Nagrywając te wspomnienia, myślę o tym, jak ważne jest wyciąganie lekcji z historii, aby budować świat bez wojen. Dziękuję, że wspólnie ze mną odkrywacie losy Jana Karskiego”
O PROJEKCIE (NON-PROFIT): To nagranie lektorskie realizuję jako wolontariusz. Moim celem jest popularyzacja niezwykłej historii Jana Karskiego oraz edukacja historyczna. Kanał nie jest monetyzowany – moją misją jest szerzenie wiedzy o ważnych dziełach literatury.
WSPÓŁPRACA I ŹRÓDŁA:
Zapraszam do zapoznania się z działalnością Fundacji Jana Karskiego.
Oficjalna strona Fundacji: https://www.jankarski.net/pl/kontakt.html
Źródło tekstu (Domena publiczna): https://www.scribd.com/
KONTAKT I WSPÓŁPRACA:
Jestem otwarta na współpracę przy projektach lektorskich i edukacyjnych. Zapraszam do kontaktu:
📧 E-mail: sakura-haruno18@wp.pl
🎮 Discord Nano Karin :https://discord.gg/ZJAet3qQjt
sakuraharuno18
Karski Jan - Tajne Państwo. Opowieść o Polskim Podziemniu Autor: Jan Karski
Czyta realnym głosem: sakura-haruno18
„Nagrywając te wspomnienia, myślę o tym, jak ważne jest wyciąganie lekcji z historii, aby budować świat bez wojen. Dziękuję, że wspólnie ze mną odkrywacie losy Jana Karskiego”
O PROJEKCIE (NON-PROFIT): To nagranie lektorskie realizuję jako wolontariusz. Moim celem jest popularyzacja niezwykłej historii Jana Karskiego oraz edukacja historyczna. Kanał nie jest monetyzowany – moją misją jest szerzenie wiedzy o ważnych dziełach literatury.
WSPÓŁPRACA I ŹRÓDŁA:
Zapraszam do zapoznania się z działalnością Fundacji Jana Karskiego.
Oficjalna strona Fundacji: https://www.jankarski.net/pl/kontakt.html
Źródło tekstu (Domena publiczna): https://www.scribd.com/
KONTAKT I WSPÓŁPRACA:
Jestem otwarta na współpracę przy projektach lektorskich i edukacyjnych. Zapraszam do kontaktu:
📧 E-mail: sakura-haruno18@wp.pl
🎮 Discord Nano Karin :https://discord.gg/ZJAet3qQjt
sakuraharuno18
Category
📺
TVTranscript
00:00Tę zakazaną książkę przez nasz obecny rząd ryzykuje, czytając dla przeskrogi, ponieważ i obecnych czasach, których przyszło nam żyć, a
00:09także rodzącym się naszym następcom pokoleniowym.
00:12Czytam ją również ze względu na słowa polskich siewców prawdy, a także potwierdzają się słowa polskich jasnowidzących, pana Krzysztofa Jackowskiego
00:22Oficjal i pana Wizje Punk, bądź pana Krzysztofa Atora Woźniaka, pana Marcina Kubickiego Walker, pana Artura Wójtowicza i wielu innych,
00:32którzy otwierają nam okno do faktycznej wiedzy,
00:34Czy nawet oszczegają nas przed nadmierną ufnością współczesnej władzy światowej oraz przed stopniowym zniewoleniem nas polecam starą serię filmów Terminator
00:46oraz film animowany Gdy zawieje wiatr, tam jest ukazany jeszcze bardziej do czego nasz obecny czas zmierza.
00:54Jak mówi pan Bogdan Morkisz, a także jego wierna towarzyszka podróży przez życie, pani Monika Tyszczak, my ludzie jesteśmy w
01:04stanie uwierzyć w największe kłamstwo, porzucając zgrowy rozsądek, stajemy się mięsem armatnim, na szachownicy skazanym na całkowicie wymarciem i zastąpienie
01:15nas przez kogoś, bądź przez coś, co dopiero już postało i jest ujęte u świętych apokaliptycznych itd.
01:22Lajkujcie, ustawiajcie dzwoneczek oraz sąskrybujcie i co tam jeszcze trzeba, aby to oszczerzenie dla nas i dla całego świata się
01:30niosło.
01:31Czyta Sakura Haruno 18, Jankarski, Tajne Państwo
01:35Rozdział 4, Polska podbita
01:38Coś okarniało mnie naprzód. Warszawa wydawała mi się ziemią obiecaną. Spodziewałam się w niej znaleźć coś, co nada sens mojej
01:45wojennej egzystencji. Byłem bowiem zupełnie zdezorientowany, zagubiony.
01:50Dobiegał końca drugi tydzień listopada 1939 roku. Minęło 11 tygodni od momentu, gdy policja doręczyła mi kartkę powołania do wojska
02:02i nieco ponad dwa miesiące od chwili, kiedy przeraźliwy huk niemieckich bombowców wyrwał mnie ze snu w osięcieńskich koszarach.
02:10Przez cały ten czas doznawałem szoku za szokiem. Napotykałem rozczarowanie po rozczarowaniu. Walił się świat, w jakim żyłem i obraz
02:20tego świata, jaki sobie wyimagnigowałem.
02:23Byłem jak rozbite na oceanie, który po ataku fali może tylko oczekiwać kolejnej, po niej zaś następnej i tak bez
02:31końca do utraty sił i wyczerpania.
02:34Polski nie było, przestała istnieć wraz z nią moje dotychczasowe życie. Nagle zacząłem rozumieć relacje innych ludzi. Tego oficjera, który
02:44popełnił samobójstwo Tarnopolu, stwierdziwszy, że świat jest podły, a życie bez sensu.
02:49Tego młodego chłopaka, którego zostawiłem w Kielcach w milczeniu, doławiącego się płaczem. Oni wcześniej ode mnie pojęli, że Polska padła.
02:59Szczerzej i bardziej po ludzku reagowali na świadomość tej sytuacji.
03:03Byli po prostu sobą. Czy ja byłem sobą? Kiedy bez końca i bez sensu bradziłem o walczącej gdzieś polskiej armii?
03:11Czy w to wierzyłem? Czy tylko tą pan farandą starałem się zagłuszyć swój strach? Czy nie dawał mi spokoju?
03:20Dlaczego klęska ma w Polsce tak wyjątkowe znaczenie? Co różni Polskę od innych państw, a nasz naród od innych narodów?
03:27Przypełniałem sobie wykład moich profesorów z Uniwersytetu Jana Kazimierza. Dyskusję z ojcem i bratem.
03:35Polacy posiadają szczególnie silne poczucie więzi międzyludzkich, któremu towarzyszy przeświadczenie, że klęska militarna pociąga drastyczne konsekwencje dla całego narodu.
03:47Inne państwa po przegranej wojnie bywały okupowane. Nakładano na nie konskrybucje czy limity dotyczące armii.
03:55Czasami zmianie ulegały granice, gdy polski żołnierz przegrywa polu nad całym narodem ciąży widmo zagłady.
04:04Ziemię grabiono, rozdzielano między sąsiadów, niszczono kulturę i język. Dlatego wojna ma dla nas wymiar totalny.
04:13Ludzie reagują na klęskę różnie, doświadczając jej skutków. Przyjmowali postawy obronne przed rzeczywistością, otaczali się barierą obronną.
04:23Nie dopuszczając realiów do świadomości, żyli w innym świecie. Inni z kolei wiedząc, co niosło dla Polski klęska, popadali w
04:33depresję graniczącą zmianą samobójczą.
04:36Też chcieli unieważnić to, co się stało, ale inaczej decydując się na śmierć. Rozumiałem teraz dobrze, co musiał czuć ów
04:45oficer,
04:46wieszący strasznym głosem czwarty rozbiór Polski i strzelający sobie w łeb w Tarnopolu. Rozumiałem, co czuł ten osiemnastolatek, którego pozbyłem
04:57się w Kielcach.
04:58Szedłem poboczem szosy, chowając się do przydrożnego rowu. Gdy dostrzegłem jakiś pojazd, samochodami poruszali się Niemcy, a spotkania z nimi
05:08wolałem uniknąć.
05:09Te przerwy marszowe wyrywały mnie z natrętnych myśli o tym, gdzie są teraz nasi zachodni sojusznicy.
05:17Czy już atakują Niemcy, kiedy je pokonają? A może już postawili żądanie, aby Hitler się wycofał?
05:25Nie dopuszczałem myśli, że Polska zniknęła z mapy, bo takie narody jak nasz ot tak po prostu nie znikają.
05:32Muszą istnieć jakieś ośrodki oporu, a jeżeli istnieją, to pewnie wy, Warszawie.
05:38My się ponaglały rytm moich kroków.
05:41Droga do Warszawy zabrała mi sześć dni.
05:44Stałem się, jak mogłem, przyspieszyć podróż, jakby tam miał jakieś ważne i terminowe spotkanie, z którego wiele zależy.
05:52Puska w okolicy Kielc groga w miarę posuwania się ku stolicy zapełniała się grupami idących ludzi, chłopskimi wozami, bryczkami z
06:03rzadka, tylko samochodami.
06:05Bóg narastał z każdym kilometrem.
06:08Zdecydowaną większość stanowili Warszawiacy wracający do swojego miasta, które opuścili, gdy zbliżał się do niego niemiecka nawołnica.
06:16Z ubioru i zachowania mogłem wywnioskować, że byli to ludzie różnych zawodów.
06:21Kupcy, urzędnicy, robotnicy.
06:24Dołączyli do tego pochodu także mieszkańcy z terenów podwarszawskich, których rodzinne domostwa zniszczyła wojna.
06:31A wy, stolicy, spodziewali się znaleźć oparcie u rodziny czy znajomych.
06:36Ludzie szli obu, jączeni, jakimiś bagażami, torbami, pakunkami, tobołami.
06:42Wozy uginały się pod ciężarem mebli, sprzętu, gospodarstwa domowego.
06:47Na jakiejś furmance zobaczyłem błyszczący machoniem i kością słoniową lawisz forteepianu.
06:54W przeciwnym kierunku zmierzali ludzie, którzy albo opuszczali stolicy na dobre, albo ci, którzy wracali po załatwieniu w mieście jakichś
07:02spraw.
07:03Mieli dużo trudniej, bo poruszali się pod prąd głównego strumienia.
07:08W tysięcznym tłumie dostrzegłem tych samych jak ja młodych ludzi, zdrowych, bezwidoczych ran,
07:14którzy pewnie nie mieli okazji użycia swojej starannie oczyszczonej, choć przez starzałej broni.
07:21Byli to pewnie niedawni żołnierze i oficjerowie przegranej batalii wrześniowej,
07:27którzy gdzieś się stąd przechowali, a teraz postanowili szukać swego przeznaczenia stolicy.
07:34Nikt nie był skłonny do rozmów, ani do zaprzyjaźnienia się.
07:38Po pierwsze, ludzie nie wiedzieli z kim rozmawiają i ile mogą być szczerzy.
07:43Po drugie, każdy miał własne kłopoty i problemy.
07:46Po co mu były jeszcze cudze?
07:48Tum stanął więc w milczeniu, a wszyscy sprawili wrażenie okropnie zmęczonych.
07:52Na ogół nie miałam trudności ze skorzystaniem z podwozu.
07:57Wiele wozów i bryczek wydobyto na świat dzienny po latach nieużywania.
08:02Często się psuły i wymagały jakichś napraw.
08:05To pękła, żelazna uprząż.
08:07To spadło koło.
08:09To koń cierpiał na odparzenia.
08:11Na moje doświadczenia wyniesione z arterii konnej było stałe zapotrzebowanie.
08:17Za radę i po noc dostałem miejsce na wozie.
08:20Niekiedy jedzenie i picie, albo nawet nocleg we stodole lub łopskiej chałupie.
08:26Wszędzie widoczne były ślady wojny.
08:28Miasteczka, wsie, stacje kolejowe.
08:31Nosiły ślady bombardowania czy oszczału altererickiego.
08:35Wśród gruzów widoczne były szkielety domu.
08:38Po wiejskich chałupach pozostawały leje w ziemi.
08:42Opowiadano mi po drodze, że jakiejś wiosce bomba dosłownie wyrwała z posady trzy stające blisko siebie chaty.
08:51Tak jakby to były marchewki.
08:53W wielu wypadkach ofiary bombardowań chowane były w zbiorowych mogiłach.
08:59Zanim nawet rodziny zdążyły rozpoznać zwłoki.
09:03Wokół tych grobów modliły się ludzie.
09:05Ostatni odcinek grogi pokonałem koleją.
09:08Pociąg był stary, zdezelowany.
09:11Bardziej nowoczesny tabor kolejowy Niemcy zabrali.
09:15Kursowały stare wagony, pamiętające pewnie czasy pierwszej wojny.
09:20Ich stan techniczny był opłakany.
09:23Wnętrza zniszczone, opadające farby, pordzewiałe koła.
09:29Jakoś to jednak jechało.
09:30W pociągu panował tłok.
09:32Pierwszą rzeczą, jaką zrobiłem, było rozpytywanie się o wymagane przez Niemców dokumenty oraz sposoby ich kontrolowania.
09:42Dowiedziałem się, że sprawdzanie papierów odbywa się zwykle na większych stacjach,
09:47a ci, którzy ich nie mają lub mają, w nich coś nie w porządku zostają aresztowani.
09:53Niemcy zatrzymali także ludzi dowożących do miasta żywność.
09:57To mnie zdziwiło, ale ostatecznie okazało się prawdą.
10:01Okupanci zaczynali realizować plan nękania miasta głodem i stwarzania jak nie gorszych warunków życiowych.
10:10Zdarzały się także aresztowania bez powodu.
10:13Nie mające związku z dokumentami.
10:16Właściwie każda zdrowo wyglądająca młoda osoba mogła tego doświadczyć, gdy wydała się Niemcom podejrzana.
10:24O pretekst o nie było trudno.
10:27Uzyskawczy odpowiedź na te pytania, które wydały mi się w tym momencie najważniejsze, doszedłem do wniosku, że o realiach okupacyjnych
10:36nie wiem nic.
10:37Najlepiej więc, gdy będę siedział cicho i nie zwracał na siebie w pociągu uwagi.
10:43Do Warszawy były jeszcze dwie stacje.
10:45Postanowiłam wysiąść na ostatni przed stolicą, aby uniknąć kontroli.
10:50Jak się okazało, zrobiło tak wielu innych pasażerów.
10:53Widać Warszawy poraził mnie.
10:55Skala zniszczeń była o wiele większa niż mogą sobie wyobrazić.
10:59Radosna stolica przestała istnieć.
11:02Eleganckie budynki, teatry, kawiarni, kwiaty.
11:05Urocza, gwarna, pełna, rodzinnego ciepła Warszawa gdzieś zniknęła.
11:10Szedłem ulicami zawalonymi gruzem zrujnowanych domów.
11:14Ludzie byli ponuży, przybici i niechętni.
11:18Wszędzie widoczne były prowizoryczne groby.
11:21W parkach, na trawnikach, na placach, a nawet na chodnikach.
11:25Nie było czasu przewieźć zabitych na cmentarz i dać im godny pochówek.
11:30W sercu miasta uzbiegł ulic Marszałkowskiej, Alei Jerozolimskiej,
11:35opodal dworca centralnego.
11:37Wykopano zbiorowy grób dla niezliczonych żołnierzy,
11:41pokonanych gonę nakręcza kwiatów,
11:44a otoczały gęsty krąg zapalonych z niczy.
11:48Dookoła modlili się ludzie.
11:50Dowiedziałam się później, że modły i czuwanie przy mogile trwały
11:55nieprzerwanie od chwili pochowania obrońców miasta.
11:58Przez kilka następnych tygodni widziałam nadal tych ludzi.
12:02Trwali przy grobie od świtu do godzin policyjnych.
12:06Ich obecność przestała być tylko wyrazem kultury zmarłych,
12:11a stała się rodzajem manifestacji patriotycznej,
12:14symbolem polskiego oporu.
12:15Wobec niemieckich najeźdźców w grudniu 1939 roku
12:21gubernator Moser hitlerowski, zarządca miasta,
12:25stał sobie sprawem ze znaczenia grobu,
12:29wydał nakaz ekshumacji z wok
12:31i przeniesienia na cmentarz komunalny.
12:33Także zrobiono.
12:35Ludzie jednak nie przestawali do wiadomości tego fatu.
12:39Nadal przychodzili w dawne miejsce.
12:41Wykładali kwiaty, palili świeczki, modlili się.
12:44Niemieccy żołnierze i ich łapy patym nie unicezwiły polskiego sakrum.
12:50Przez dobre pół godziny stałem przy grobie,
12:53płonąc niepowtarzalny naskrój bolesnej, solidarnej jedności w nieszczęściu.
12:59Potem skręciłem w kierunku ulicy Świętokrzyskiej.
13:03Podążałem do mieszkania mojej siostry Lili.
13:06Mieszkała na Pradze, zaraz za Wisłą.
13:08Uwielbiałam jej prostoduszność, dobroć i ogromną witalność.
13:13Mieszkając w Warszawie, odwiedzałem ją, ile kroś czas pozwolił.
13:17Z jej mężem Aleksem, 38-letnim inżynierem, utalentowanym konstruktorem,
13:23łączyły mnie jak najlepsze stosunki.
13:25Idąc do ich mieszkania, byłem pełen optymizmu, nadziei.
13:29Podziewałem się odnaleźć jakieś dobre wspomnienia.
13:32Niedawnej przeszłości.
13:34Kamienica, w której mieszkali, nie była zniszczona.
13:36Mury niosły ślady odłamków, ale nie były to jakieś poważne uszkodzenia.
13:42Solidna brama wejściowa pozostała bez zmian i wyglądała jak dawniej.
13:46Biegnąc po schodach i przeskakując po dwa, trzy stopnie,
13:51naraz odruchowo osiągnąłem do szyi.
13:54Aby tak zwykle dawniej poprawić krawat, pomyślałem o własnym wyglądzie
14:00i pogodziłem ręką wielotygodniowy, brudny zarost.
14:05Spojrzałem na łachy oblekające moje brudne, niemyte ciało.
14:10Gdybym zobaczył samego siebie gdzieś na ulicy,
14:13pewnie pomyślałbym, że mijam jakiegoś żebraka
14:16i machinalnie sięgnąłbym do kieszeni podrobnym.
14:20Na tę myśl zamyśliłem się po cichu.
14:23Równocześnie zdałem sobie sprawę z jakiegoś dziwnej ciszy wypełniającej dom.
14:28Za drzwi mieszkania nie dochodziły, nawet szem gnałem.
14:33Teraz odpędzają złe myśli.
14:35Zapukałem do drzwi nic, jeszcze raz nic.
14:37Trzecia raz cisza.
14:39Uderzyłem we drzwi pięścią.
14:41To tam.
14:42Usłyszałem cichy, przeskraszony głos.
14:44To była siostra.
14:45Głos jednak wydawał się zupełnie odsym.
14:47Nie chciałem się przedstawić z imienia.
14:50Bez uwomnienia się, co się dzieje.
14:53Zapukałem raz jeszcze, ale już o wiele spokojniej.
14:56Usłyszałem kroki.
14:57Drzwi powoli uchyliły się.
14:59Przez szpary zobaczyłem siostrę.
15:01Wciąż jednak nie otwierała drzwi.
15:03Z łańcucha patrzyła badawczą.
15:06To ja, Jan.
15:07Poznajesz mnie?
15:08Tak wejdź.
15:09Odryglowała drzwi.
15:10Szedłem za nią do pokoju poprzez długi, ciemny korytarz, zastanawiając się, co jest przyczyną jej dziwnego zachowania.
15:18Rozglądałem się na boki, ale nic niezwykłego nie dostrzegłem.
15:22Byliśmy w mieszkaniu sami.
15:24Skąd więc to chłodne przyjęcie?
15:26Dlaczego wyglądało o wiele starzej niż przed trzema miesiącami?
15:30Dlaczego nie okazywała nawet cienia radości, widząc mnie?
15:33Weszliśmy do stołowego.
15:35Tydzień temu uciekłem Niemcom z niewoli.
15:39Zacząłem, aby jakoś nawiązać rozmowę.
15:41Wzięli nas z obozu przejściowego w Radomiu.
15:45Gdzieś na roboty, pod okielcami.
15:47Wyskoczyłem z pociągu.
15:48Droga zabrała mi tydzień, ale jestem.
15:51Przychodzę prosto do ciebie.
15:53Nie zareagowała.
15:54Siedziała sztywno, wyprostowana i patrzyła gdzieś za okno.
15:57Wdało mi się, że całym wysiłkiem woli stara się utrzymać na krześle i nie puścić.
16:03Potem, że niosła zrok.
16:05Wyprawo gdzieś w kąt pokoju.
16:07Podążyłem zrokiem w tym kierunku.
16:09Stolik na nim, fotografia jej męża.
16:12Przed dziesięciu lat.
16:13Wesoła twarz rozjaśniona uśmiechem.
16:16Siostra nadal pozostała, wy bez ruchu, nadal bez słowa.
16:20Aleksander.
16:20Zacząłem oskrożnie.
16:22Czy coś z Aleksandrem?
16:23Nie żyje.
16:24Rozstrzelany.
16:25Aresztowali go trzy tygodnie temu.
16:27Przesłuchali.
16:28Torturowali.
16:29Potem rozstrzelali.
16:30Mówiła jak automat.
16:31Sprawiała wrażenie nieobecnej, zahipnotyzowanej, rozpaczy pozbawiana i ją zdolność okazywania emocji.
16:39Bojąłem, że powiedziała mi tyle, ile mogła i nic więcej.
16:44Nie było sensu gnębić jej dalszymi pytaniami.
16:47Siedziałem bezradny, czekając na ich relację.
16:50Ona jednak skupiła się na zachowaniu pozornego opanowania.
16:54Chciała pozostać sama ze swoim bólem.
16:57Cóż miałam robić?
16:58Nie możesz długo zostać.
17:00Odezwała się wreszcie.
17:02To zbyt niebezpieczne.
17:03Gestapo może tu wrócić w każdej chwili.
17:06Oni coś już mogą o tobie wiedzieć i szukać cię, bo ję się ich.
17:10Stałem, ruszyłem do wyjścia.
17:13Spojrzała w moim kierunku.
17:15Być może dopiero teraz dostrzegła, jak wyglądam, jaki jestem wycieńczony.
17:20Nie zmieniając tonu głosu ani wyrazu parzy powiedziała.
17:24Zostań do jutra.
17:25Rano weź jego ubranie i odejdź.
17:28Znów pogrążyła się w myślach.
17:29Mnie już dla niej nie było.
17:31Stałem bezszelestnie z krzesła i wycofałem się z salonu.
17:35Obeszłem cztery pozostałe pokoje.
17:38Zmieniły się niewiele.
17:39Właściwie nic.
17:40Meble na miejscu.
17:41Wszystko w nienagannym porządku.
17:44Nawet śladu kurzu.
17:45Siostra utrzymywała dom w idealnym stanie.
17:48Bez niczej pomocy poczułem zimno.
17:51Dotknąłem pieca kaflowego.
17:53Był zimny.
17:53Widocznie musiała być kłopoty z opałem albo.
17:57Albo siostrze.
17:58Zimno stało się równie obojętne, jak wszystko inne.
18:02Zajrzałem do spiżarni.
18:03Była pusta.
18:04Dawnie półki dosłownie uginały się od produktów.
18:08W łazience znalazłem kawałek szarego mydła.
18:10Postanowiłem się umyć.
18:12Po wyjściu z łazienki zauważyłem siostrę w tej samej pozycji, w jakiej ją pozostawiłem.
18:18Jej profil wydawał się jak wykonany z alabastrum.
18:22Stała mi się jakimś zupełnie obcym, nieznanym.
18:26Poszedłem do gabinetu szwagra.
18:28Ta sama sofa pokryta czarną skórą.
18:31Ta sama biblioteczka z książkami i fachowymi czasopismami.
18:36Biurko z przyrządami kreślarskimi i słuchwakiem logorytmicznym.
18:42Z komody wyjąłem koc, rozejrzałem się, a rzeczy starannie ułożyłem na krześle.
18:49Długo przewracałem się z boku na bok, nim wreszcie zasnąłem.
18:53Obudziłem się koło południa, na części szyby, widocznej między ciężkimi, pluszowymi zasłonami.
19:00Zobaczyłem stróżki deszczu.
19:02Byłem zmęczony tą nocą, ociężały, przetłoczony tragiczną wiadomością o szwagrze.
19:07Dokłuczała mi świadomość, że spałem za długą.
19:10Podeszłem do szafy, wybrałem jakieś ubranie, zdecydowane się na garnitur, nie rzucające się w oczy ani krojem, ani kolorem.
19:19Podobnie koszulę i stonowany krawat. Ubrałem się szybko i wyszedłem do przedpokoju.
19:25Drzwi do salony były zamknięte, uchyliłem je delikatnie.
19:28Siostra zareagowała jednak natychmiast, gwałtownie odwróciła głowę.
19:33Wycierała kurz na kredensie automatycznie, jednostajnym ruchami szczotki i piór.
19:39Odłożyła ją na mój widok. Na twarzy pojawił się jakiś dziwny wyraz, gdy spojrzała na ubranie, które miałem na sobie.
19:47Ból? Będziesz musiał zaraz iść, powiedziała bez powitania.
19:51Czy jeszcze czegoś potrzebujesz? Nie, dziękuję.
19:54Czy może ja tobie jakoś mogę być użyteczny, Lili?
19:57Nic nie odpowiedziała. Była nieobecna.
20:00Idź się ogolić, powiedziała wreszcie beznamiętnie.
20:04Potem dam ci trochę pieniędzy.
20:06Wróciła do odkurzania mebli.
20:08Poszedłem do łazienki.
20:09Szybko ogoliłem się w zimnej wodzie.
20:11W wyszawce znalazłem żytwę.
20:13Pędzel i medło do golenia, należące do szwagra.
20:17Była też reszta wody kolońskiej.
20:19W ozdobnym flakonie z grubego szkła wróciłem do salonu.
20:23Lili siedziała na krześle.
20:25Stała.
20:25Podeszła do sekretarzyka.
20:28Otworzyła szufladę, potem kolejną.
20:30Wróciła się i ruszyła w moim kierunku.
20:32Zatrzymała się o krok.
20:34Wyciągnęła rękę.
20:35Mnie się to już na nic nie przyda.
20:37Weź to.
20:37Podała mi zwiątek banknotów.
20:40Czy pięścianki i złoty zegarek.
20:43Machinalnie schowałem wszystko do kieszeni marynarki.
20:46Nie wiedziałem, co powiedzieć.
20:48Zrobiłeś sobie coś do jedzenia?
20:50Spytała.
20:51Tak, już jadłem.
20:52Skłamałem.
20:52Przecież w domu nie było nic do jedzenia.
20:55Nie odpowiedziała i zaczęła otwierać drzwi wyjściowe.
20:58Lili.
20:59Czy ja mogę coś?
21:00Zacząłem, lecz nie dokończyłem.
21:02Odwróciła twarz pełną bólu i jakiejś kragicznego wyrzutu.
21:07Skłoniłem się tylko głową i wyszedłem na klatkę schodową.
21:10Gdy byłem piętro niżej, usłyszałem, jak rygruje drzwi.
21:14Też już nie padał.
21:15Było jednak pochmurno i nieprzyjemnie.
21:18Ulica była pusta.
21:19Drugą, starą, szła stara kobieta z jakimiś pakunkami w obu rękach.
21:25Wadomy dalej na balkonie siedziała dwójka dzieciaków, chłopiec i dziewczynka.
21:30Mogli mieć po pięć, sześć lat.
21:32Wyglądali dramatycznie, poważnie i dorośli.
21:35Żegnego uśmiechu, żartów, przekomarzania.
21:38Patrzyli na nie i uważnie odrywając głowy.
21:42Najpierw pod wpływem tego właśnie wzroku.
21:45Zwróciłem gwałtownie i zacząłem iść w przeciwnym kierunku.
21:49Po półgodzinnej wędrówce bez celu przestanąłem, aby zebrać myśli, gdy zorientowałem się, gdzie właściwie jestem.
21:58Biorąc pod uwagę grudzy i zniszcza, nie było wcale takie łatwe.
22:04Doszedłem do wniosku, że o jakieś dwie przecznicy dalej mieszkał przed wojną mój przyjaciel.
22:10Było mało prawdopodobne, że jeszcze dziś po wszystkim, co się stało z tym miastem i jego ludźmi,
22:17znajdę go pod starym adresem.
22:20Postanowiłam jednak skróbować.