Skip to playerSkip to main content
#dailymotion #youtube #facebook #twitter #twitch #motiongraphics #deezer #tv #dlive #instagram #stream #motion #twitchstreamer #fightingmentalillness #twitchclips #twitchretweet #twitchaffiliate #twitchshare #ant #scribaland #tiktok #grecja #spotify #gelio #gry #vimeo #google #motionmate #youtuber #greekquotes
Transcript
00:00:02Muzyka
00:00:32Muzyka
00:01:12Muzyka
00:01:58Muzyka
00:02:00Marsz, marsz, z ochotem idziemy w dal, po porce szumią uraz i błyżczy na rupa star. Naszym szabrą podwarta wszędzie
00:02:09droga, tam gdzie wód, tam i wy, żołnierzka brać.
00:02:27Muzyka
00:02:47Muzyka
00:02:48We wszystkich okrach, panie porucziku, zakwitły już pelargonie, a w tym to już chyba najpiękniejsze, a pachnie to to, że...
00:03:05Koperek, konia mi wpierw na karmie.
00:03:08Uważam, panie porucziku.
00:03:18Muzyka
00:03:28Jak to się stroi, moja gołąbeczka. Do cna chce oczarować naszych gości.
00:03:34O, dużo dbam o nich.
00:03:36Nawet o tego, co właśnie wrócił z podjazdu?
00:03:39Nawet o tego.
00:03:41Aliuści, zatrzymała mu ten sam alkierzyk, co go zajmował przed odjazdem.
00:03:46Psujesz go, gotów Bóg wie co pomyśleć.
00:03:48Wart starania, bo zacny kawaler i oficer naschwał. No ale chodźmy Kasienko, bo tam żołnierze nie chcą jeść bez swego
00:03:54widoku.
00:03:55Za chwilę, tylko sprawdzę, czy jest...
00:04:21Ciszej! Ciszej, Dominion! Kroćset Kartaczyń!
00:04:25Jeść chcemy!
00:04:26Kłodniśmy!
00:04:27O, czy! Po próżniactwie, to jeszcze mówią, że żołnierze.
00:04:32Pod Frydlandem pięć dni nic się nie miało w gębie, a to już dobrze było.
00:04:37Ha, ha, ha, ha!
00:04:38Ale jak który żołnierz popatrzał na malty tankę komarową, to mu się zaraz jeść odechciało.
00:04:44Ha, ha, ha, ha!
00:04:50Czemu nie jesz, smyku? Muszę chwilę odzapnąć.
00:04:53Nie, jedz, jedz! Żołnierz musi jeść na zapas, bo nie wiadomo co jutro będzie.
00:04:58Jutro? Jutro ryba, bo post!
00:05:01Ha, ha, ha, ha!
00:05:01Barda, podawać!
00:05:07Ha, ha, ha, ha!
00:05:13Ha, ha, ha, ha!
00:05:15Ha, ha, ha, ha, ha!
00:05:18Ha, ha, ha, ha!
00:05:19Ha, ha, ha, ha!
00:05:22Ha, ha, ha, ha, ha!
00:05:28Więc widziałeś bać pan ich przednie straże? Piechota, jazda?
00:05:32Huzarzy, panie pułkowniku.
00:05:34A na wprost nowego dworu austriackich saperów widziałem przy zbijaniu pontonów.
00:05:39Aha, aha.
00:05:40No tak też myślałem.
00:05:42Spróbują przerzucić się wyżej.
00:05:46Majorze, przygotować raport do głównej kwatery.
00:05:49A wać pan odpocznij.
00:05:51Będziesz mi potem potrzebny.
00:05:52Uważam, panie pułkowniku.
00:06:02Na dobra!
00:06:04Wróciłeś!
00:06:05Chodź na nas!
00:06:06Mamy pysznego węgrzyna!
00:06:07Chodź, chodź!
00:06:10Chodź, chodź!
00:06:19Nie spodziewałem się takiego powitania.
00:06:23Dziękuję.
00:06:24Za co?
00:06:26Za kwiaty?
00:06:28Bo w obecie pod gwiazdą czy w każdej izbie gościnnej znajdziesz wasz kwiaty.
00:06:33Przepraszam.
00:06:35Myślałem, że to coś oznacza.
00:06:37Nic innego jak to, że mam o swych gości staranie.
00:06:40Czy o wszystkich jednakie?
00:06:44Panie poruczniku...
00:06:47Panie poruczniku melduje, że konie już opatrzone.
00:07:00Słuchaj, drabie.
00:07:01Ile razem ci mówił, że do izby bez pukania się nie wchodzi.
00:07:04To nie stajnia.
00:07:05Chciałem zapukać, panie poruczniku, ale drzwi były otwarte, znaczy można.
00:07:10Już dobrze, dobrze.
00:07:12Panie poruczniku, rajska kwatera. Żyć i umierać.
00:07:16Obroku takiego nigdzie nie dostanie.
00:07:18Źrą u koniska, aż im się uszy trzęsą.
00:07:21Tobie też.
00:07:23Ja se też nie krzywduję.
00:07:26Skąd to ma?
00:07:27Co?
00:07:27Kwiaty.
00:07:29Kwiatki?
00:07:30To na przywitanie od anioła z kuchni.
00:07:33Okrutnie we mnie rozmiłowana, panie poruczniku.
00:07:36Kwiaty nie dowodzą miłości.
00:07:38Tu jeno taki zwyczaj.
00:07:42A wędzonka to też zwyczaj?
00:07:44Nie, panie poruczniku, to od serca.
00:07:47Dziewczyna jak kocha, to pierwszą rzeczą dba o żołądek kawalera.
00:07:52Koperek.
00:07:52Spenetrujesz, czy we wszystkich izbach są kwiaty.
00:07:55Rozumiesz?
00:07:59Rozumieć nie rozumiem, ale spenetruję.
00:08:02Zdrażnij, czy we wszystkich izbach są kwiaty?
00:08:04Rozumieć nie rozumiem, że nie rozumiem.
00:08:05Zdrażnij, czy we wszystkich izbach są kwiaty?
00:08:06Ty jest z mojego zbosza.
00:08:11Promi jej muszcianki.
00:08:17Cicho!
00:08:18Cicho!
00:08:20Cicho!
00:08:21Tego się gapisz, miskę patrz.
00:08:23Zdrażnij.
00:08:25Zdrażnij.
00:08:26Zdrażnij.
00:08:28Zdrażnij.
00:08:29Zdrażnij.
00:08:29Zdrażnij.
00:08:29Zdrażnij.
00:08:30Zdrażnij.
00:08:30Zdrażnij.
00:08:31Zdrażnij.
00:08:37Ości Kozucki, a Polinie nasz, a może byś tak ruszył do ataku was?
00:08:43Twoim wąsikom ponoć żadna się nie obsze, bo cóż mam tu kiedy...
00:08:48Kiedy rekuza pewna.
00:08:52Dandem wtedy jej zdrowie wznoszę wasz mościowie.
00:08:56Wielu raz! Wielu raz!
00:08:59Źry, źry, chudziaku. Tyle twojego co na źle. I no patrzeć jak cię na wojnie ubią. I po wszystkim.
00:09:10Jak się macie, chowarzysko?
00:09:12O, pan porucznik dobrodziej. Witam.
00:09:17Przyszedłem opatrzym na doszo.
00:09:19Ja bym go opatrzył, panie poruczniku. Obca dostał pod wojną radę.
00:09:23Prawda, dnia bym. Przyby nie masz, co?
00:09:26Dzięki, sierżancie, bo mukarek tylko go pewnie rozsiodłał i w te pędy do kuchni zrejterował.
00:09:32O, właśnie. Ten wasz mości koperek to jedna do kapusty kwaszenia zdatnej.
00:09:38Taki to ten dzisiejszy żołnierz.
00:09:40Uuu, to nie to, co to my.
00:09:45Marengo, Frydland, Mantua.
00:09:47To nic, stary. Jeszcze i my pokażemy, co potrafimy.
00:09:50Pan porucznik to tam pokażę, bo zacnę z wasz mości żołnierz, aby jeno się babom nie dać zawojować.
00:10:00A która by mnie tam chciała?
00:10:03A już ci. Znam ja taką, co aż piszczy do pana porucznika.
00:10:09Zacności i śliczności niewiasta, ale zawsze baba.
00:10:14A z babami trzeba krótko.
00:10:17Uuu, żebym ja tak mojej baby twardo nie trzyma w ręce.
00:10:22Coś chciał?
00:10:27Ceklunia, rozmawiamy sobie.
00:10:29Cicho!
00:10:31Śniadanie narządzone.
00:10:33Chodźmy, panie poruczniku, bo tam Kasienka za panem oczki wypatruje.
00:10:36Gdzie zaś? Bardzo jakoś na mnie nie laskawa.
00:10:39Duża się ważność na tym zna.
00:10:41Mówi, że nie chce, a w serduszku aż piszczy.
00:10:45Takie już jesteśmy my kobiety.
00:10:47No, chodźmy, panie poruczniku.
00:10:49Panie poruczniku, melduję, że we wszystkich izbach są kwiaty.
00:10:53Chodźmy, panie poruczniku.
00:11:23O, trud mnie, o, nie dla psa kielbasa.
00:11:28Co bać pan zjeżdż na śniadanie?
00:11:30Jest polewka piwna są z razy.
00:11:33Dzięki niegłodnym.
00:11:34Nie można tak.
00:11:36Masz, muś, uskniesz bez jadła, jak kwiatuszek bez wody.
00:11:39Już bądź tych kwiatuszków bać, panna, nie wspominaj.
00:11:43A usknąć?
00:11:44Tak chyba usknę.
00:11:46To niby przeze mnie, prawda?
00:11:48Mówi, póki żyje nikt mnie tak nie sekował.
00:11:51A przecież ja...
00:11:54Co? Co?
00:11:56Też spudłuję.
00:11:58Wolu lew, bohater.
00:12:00Ale do niebias, fujara.
00:12:03To wasz moś źleś myślał.
00:12:05Nie rozumiem.
00:12:06To właśnie.
00:12:07Ale trudno wasz mościc tłumaczyć przy ludziach.
00:12:13Więc gdzie?
00:12:15Jak się wszyscy rozejdą, przyjdź w waszmość.
00:12:17Porozmawiamy.
00:12:18Może zrozumiesz.
00:12:24Smakuje?
00:12:26Co nie ma smakować?
00:12:27Osobliwie z takich rączek.
00:12:29Delicja.
00:12:32A może mojej roboty sama piekłam?
00:12:36Niech mnie kula bija.
00:12:37Panie.
00:12:38Póki mży w takiej gęsi nie widziałem.
00:12:43Wiem ciepła jak grubelka.
00:12:46Taki już jestem.
00:12:48Może być dobrze, aby było dużo.
00:12:50A co to ciepło?
00:12:51Masz asantę samo, Maksymy?
00:12:53No pewnie.
00:12:54Lubię ogromnie, jak się biją o mnie.
00:13:06Poślicadora.
00:13:07Właśnie wasz.
00:13:10Wigny disku do sztabu zawiecie z naszych miast.
00:13:12Uważań pułkowników.
00:13:14Ani w chwili czasu do stracenia.
00:13:15Wiesz, konia i orzeczki.
00:13:16Zawienujesz się osobiście do przyjęcia mistra.
00:13:18I powiesz, że...
00:13:41Sokolnicki odparł austriaków dwukrotnie przy próbach sforsowania Wisły.
00:13:50Czy widziałeś wasz mość jakieś nowe ich przygotowania?
00:13:53Nie wasza księżęca mość, ale ich straże przednie posuwają się szybko z biegiem Wisły ku górze.
00:13:59Aha.
00:14:00Ku górze.
00:14:03Suponuję, że nie odstąpią od planu i oszańcują się gdzieś dalej.
00:14:09Co prawda Sokolnicki ma ich na oku.
00:14:11Chyba, ale ze swoją garstką nie da rady.
00:14:14Pod osłoną artylerii Szańca gotowi przerzucić się przez Wisłę na kontonach.
00:14:18Słusznie.
00:14:19Słusznie.
00:14:22Sokolnickiego wesprze blumer ze swoją grupą z Szerocka.
00:14:30Koperek.
00:14:31Uważam proszę i mości.
00:14:33Nie widzieliście gdzie pana porucznika?
00:14:35Wiadom go widziałem.
00:14:37Był czegoś bardzo markotny.
00:14:40A teraz gdzie jest?
00:14:41Dokumentnie nie wiem, ale tak sobie miarkuję, poszedł się gdzieś pocieszyć.
00:14:46Co też koperek bajduszy.
00:14:48A już ci bajduszy.
00:14:49Jej mość myśli, żeś jedna na świecie.
00:14:52Mój pan jeno palcem kiwnie, a najpiętniejsze za nim polecą.
00:15:17Mój pan jeno palcem.
00:15:19Chwet na ekosłon.
00:15:21Na żołnierza w domem, coraz inny kom.
00:15:24Mój pan jeno palcem.
00:15:28Mój pan jeno palcem.
00:15:39Mój pan jeno palcem.
00:15:45Mój pan jeno palcem.
00:15:46Mój pan jeno palcem.
00:15:49Mój pan jeno palcem.
00:15:49Pracajcie rychlo, wasz mościowie.
00:15:51Całem serce będę wam rada.
00:15:53Do widzenia!
00:15:55Do widzenia!
00:15:58Szczęśliwej drogi!
00:16:00Do widzenia!
00:16:14Chciałem też podziękować.
00:16:17Nie wiem, jak to się mówi, ale
00:16:19było mi tu bardzo dobrze.
00:16:21Szkoda, że Waszność wyjeżdżasz.
00:16:25Szkoda!
00:16:26Nie miałem nawet okazji powiedzieć wszystkiego tego...
00:16:30Wszystkiego?
00:16:55KONIEC!
00:16:55KONIEC!
00:16:56KONIEC!
00:17:06KONIEC!
00:17:07KONIEC!
00:17:08KONIEC!
00:17:08KONIEC!
00:17:10KONIEC!
00:17:19KONIEC!
00:17:22KONIEC!
00:17:23KONIEC!
00:17:24KONIEC!
00:17:28KONIEC!
00:17:32KONIEC!
00:17:33KONIEC!
00:17:35KONIEC!
00:17:39KONIEC!
00:17:42KONIEC!
00:18:22KONIEC!
00:18:24KONIEC!
00:18:25KONIEC!
00:18:26KONIEC!
00:18:27KONIEC!
00:18:31KONIEC!
00:18:32KONIEC!
00:18:34KONIEC!
00:18:34KONIEC!
00:18:46KONIEC!
00:18:48KONIEC!
00:18:50KONIEC!
00:18:51KONIEC!
00:18:53KONIEC!
00:18:53KONIEC!
00:18:54KONIEC!
00:18:56KONIEC!
00:18:56KONIEC!
00:18:58KONIEC!
00:19:00KONIEC!
00:19:02KONIEC!
00:19:04KONIEC!
00:19:05KONIEC!
00:19:07KONIEC!
00:19:09KONIEC!
00:19:16KONIEC!
00:19:45Dziura po dziura. Już się.
00:19:48W Sarocku pod Gwiazdą lepiej się kwaterowało.
00:19:51Ale człowiek może do wszystkiego się przyzwyczaić.
00:19:56Eee, do stóp, pan diabłów.
00:19:58Teraz dopiero widzę, jak nam dobrze było u panny Kasi, co?
00:20:02Jak w niebie.
00:20:03I jadło smaczne, i winko, a tu?
00:20:07A tu kapusta i serwatka.
00:20:12Cóż znaczą nasze tęsknoty za gospodą wobec cierpień Andrzeja?
00:20:19Dawid, spokój z tą gospodą. Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma.
00:20:23Ale serce ci jeś tam zostało.
00:20:29Czy twój koperek już wrócił ze wsi?
00:20:32O, no słyszysz? Przecież wrócił.
00:20:36Dzień dobry.
00:20:37Dzień dobry.
00:20:39Dzień dobry.
00:20:39Dzień dobry, poruszniku.
00:20:41Welduje posłusznie. Całą wieś zlatałem.
00:20:43Wszystko spałaszowane.
00:20:45Nie no, te jajka ostały.
00:20:46O, nie, a i na nie też musiałem długo czekać.
00:20:50Bo to kurze nie powie, siadaj, aśćka, pan porucznik czeka.
00:20:54Cóż to, tymi trzema jajkami chcesz nas wszystkich nakarmić?
00:20:58I zaraz upistrasi mi jajecznica, Anielka mi pomoże.
00:21:01Wiesz co, jak zostanę generał, wezmę cię za kucharza.
00:21:04Lepiej rożnem obracasz, aniżeli pałaszem.
00:21:08Nie dziwota, panie poruczniku.
00:21:10Z jedzeniem obeznany jestem od dziecka, a z wojaczką dopiero od roku.
00:21:16Jeszcze, ulewij ją.
00:21:37Choć z nimi klopotuj, pracy co nie miara.
00:21:40To jednak smutno, że pośli saperlot.
00:21:44Tylem świata zjechała jako markietanka.
00:21:47Półżycia mi zeszło w marszach, obozach, bitwach.
00:21:51Przywykłam do nich.
00:21:52I dziś jeszcze, choć stare lata, poszłabym z nimi sakreble.
00:21:57To Komarunia zostawiłaby mnie samą?
00:22:00Nigdy bym Komarowej nie puściła.
00:22:03Co to źle wam u mnie?
00:22:04Chyba i w niebie tak mi nie będzie.
00:22:06Ale wola pana domu o tym postanowi.
00:22:08Przecież Andrzej wam laska.
00:22:11Traktuje Komarowa, gdybyście byli moją matką.
00:22:14Zacny kawaler.
00:22:16Wart takiej żony.
00:22:28Co to, goście?
00:22:33O tej porze?
00:23:00Na razie, na razie.
00:23:07Sługa mościwych panów oficjerów.
00:23:26Chcielibyśmy pokrzepić się i zanocować.
00:23:29Ano, czem chata bogata.
00:23:31Proszę.
00:23:35Kuba, Pranek, stawać duchem.
00:23:39Kuba, Pranek, stawać duchem.
00:23:43Kuba, Pranek, stawać duchem.
00:24:00Kuba, Pranek, stawać duchem.
00:24:25Kuba, Pranek, stawać duchem.
00:24:43Kuba, Pranek, stawać duchem.
00:25:14Kuba, Pranek, stawać duchem.
00:25:36Panie Majorze, że książę Zamlod był strasznie walamutny?
00:25:39Ponoć żadnej pory mniejszej nie darował.
00:25:42Nawet u was o tym mówią.
00:25:44No, no.
00:25:48Mówiłaś, błać pan, Zamlodu.
00:25:51Pięć się chyba już ustatkował.
00:25:53Bo i zestarzał się.
00:25:54I zbrzydł.
00:25:56Co?
00:25:57Książę zbrzydł?
00:25:58No, może nie tak barb.
00:26:00Podobny przecież do mnie.
00:26:06Już dziesiąta na zegarze
00:26:11Cześć światła, gospodarze
00:26:29A pan Major się nie posili?
00:26:32Nie, dziękuję.
00:26:34Wina się jeszcze trochę napiję i dobranoc.
00:26:38Proszę, niech się bać panowie nie inkomodują.
00:26:42Dobranoc wasza.
00:26:43Panie Majorze, dobrej nocy.
00:27:09Trzeba by my się tu wszyscy pomieścimy.
00:27:13Nie zabraknie izb, gospodzie?
00:27:15Niech się pan Major spieszy,
00:27:17bo gotowi wszystkie zająć.
00:27:22I cóż ja wówczas pocznę?
00:27:26Któż mnie przygarmi?
00:27:37Mówiłaś mi, Aśćka,
00:27:40że masz konterfekt księcia Józefa.
00:27:43A radłem go obejrzeć.
00:28:00No, no, no, no, nie, nie oczek.
00:28:08Glebi korytarza po prawej stronie.
00:28:12A po czym ja poznam?
00:28:14?
00:28:20?
00:28:22?
00:28:49Dzięki za oglądanie!
00:28:53Ale dopiero za godzinę, jak wszyscy usną.
00:29:01Dobrej nocy, panie majorze.
00:29:15Eee, tam na licha te rozmowy po nocy.
00:29:19Komaruniu, nie byłabym niewiastą, gdybym nie lubiła słuchać doserów.
00:29:23A nie byłabym sobą, gdybym nie splatala mu figla.
00:29:25Czyli warte zachodu.
00:29:27No, zbyt w sumie zadufany.
00:29:28Myślę, że na karczmarkę to dość kiwnąć.
00:29:30Och, to mi ja mu nauczkę.
00:29:57Dzięki za oglądanie!
00:30:19Dzięki za oglądanie!
00:30:35Czy wasza księżęca mości raczy wydać jeszcze jakieś rozkazy?
00:30:39Nie, nie, nie.
00:30:41Możesz wasz mości udać się na spoczyny.
00:30:43Ja tu jeszcze zostanę.
00:30:45Czuję, że niewiasty chcą mi jakiegoś figla spłatać.
00:30:48Muszę to spenetrować.
00:30:50Do wraz z wojskańskiemu.
00:30:51Do wraz z wasza księżęca mości raczy.
00:30:53Dobrze.
00:31:17KONIEC
00:31:23KONIEC
00:31:24KONIEC
00:31:28KONIEC
00:31:34KONIEC
00:31:35Czego?
00:31:38Pacierza za grzeszną duszę.
00:31:40Z bereźniki.
00:31:53KONIEC
00:31:53KONIEC
00:31:53KONIEC
00:31:53KONIEC
00:31:54KONIEC
00:31:55KONIEC
00:31:56KONIEC
00:31:57KONIEC
00:31:58KONIEC
00:32:02KONIEC
00:32:09KONIEC
00:32:10KONIEC
00:32:17Andrzeju
00:32:19Śpiochu zatracony
00:32:20Wstawaj
00:32:21Maj na dworze
00:32:24Miesiąc zakochanych
00:32:26Twój miesiąc
00:32:35Powiadam wam
00:32:37Powiedz się jak balsam
00:32:38Wszędzie pachnie wiosna
00:32:39I oborą
00:32:40To już mija tydzień naszego czekania
00:32:42Dopiero pierwszy tydzień
00:32:44Dowództwo jakoś o nas zupełnie zapomniał
00:32:50No, co się stało?
00:32:53Co się stało?
00:32:54Nic nie powiem
00:32:55Zanim nie odsapnę
00:32:57No gadaj, że
00:33:01Komar, poczciwina
00:33:03Niech mu zima lekką będzie
00:33:06Co, Komar?
00:33:07Prost przeciwnie
00:33:09Przyjechał
00:33:10O, co za specjały
00:33:16No, nareszcie skończył się głód
00:33:18O, kiełbaska
00:33:19A czy bódeczka jest?
00:33:21Milcz serce
00:33:23O, Komarzysko
00:33:26Witam nowa oficerów
00:33:28Medytuję się z transportem amunicji
00:33:30Amunicji żołądkowej
00:33:34Skąd żeście się tak rano wzięli?
00:33:37Ano, całą noc jechałem
00:33:40Aby dować panów ze śniadaniem zdążyć
00:33:44Te frychasy
00:33:45To od gospodyni
00:33:46Pięknie pozdrawia wasz mościów
00:33:49I o pięć prosi
00:33:50A, dziękuję
00:33:51A cóż poza tym nowego w gospodzie?
00:33:53Nuda, panie poruczniku
00:33:56Strasznie myśmy się już stęsknili
00:33:59A co tu jest?
00:34:03Serce!
00:34:04Zostaw, bo to pewnie tylko dla porucznika
00:34:07Od panny Kasi
00:34:09Z cynamonem, panie poruczniku
00:34:11A ta, ta baba to od mojej baby
00:34:15A ode mnie to ten gosiorek
00:34:19Komarówka
00:34:20Ja ją tak nazwałem
00:34:22Własnego wymysłu
00:34:24Bo to po wypiciu
00:34:26Wszystkie komary
00:34:28Od człowieka uciekają jak kuchnie
00:34:32Nie, no to dobra jest
00:34:34Tylko czy nie za mało?
00:34:35Bo tu dużo komarów
00:34:39A dla mnie Magda nie przysłała
00:34:42Tych, takich ukłonów
00:34:44A mówiła, mówiła
00:34:46Żeście jej obiecali
00:34:47Jakoweś pachnidła
00:34:51Pojęcie jej, że już pisałem
00:34:53Do samego sultana
00:34:54Ale mi hunc pod poganin nie przysłał
00:34:58No to, komaruniu
00:35:01Siadajcie z nami do puczki
00:35:03No, no, siąść mogę
00:35:05Ale na chwilę jeno
00:35:07Bo chciałbym przed wieczorem być w domu
00:35:10Bo tam...
00:35:12Bo pewnie baba wam przykazała
00:35:15Babam, nie?
00:35:17Co baba?
00:35:18Kto by się tam baby bał?
00:35:21Do stu tysięcy kartaczy
00:35:23Sakreble
00:35:24Dlaczego do tej pory
00:35:25Izba niesprzątnięta?
00:35:26Magda, ruszać się
00:35:28Pokracha na polistańska
00:35:48A gdzie gosposia?
00:35:51Śpi jeszcze
00:35:52Proszę pożegnać i podziękować gosposi za gościnę
00:35:56Nie ma za co
00:35:57Toć gospoda
00:35:59Ale gosposia, gosposia
00:36:04Dajcie jej to na poganu z Płatawa
00:36:07Zbywajcie
00:36:14Zbywajcie
00:36:16Zbywajcie
00:36:19Zbywajcie
00:36:20Zbywajcie
00:36:32Zbywajcie
00:36:33Zbywajcie
00:36:46Zbywajcie
00:36:48A to może byście tak nas...
00:36:59Ja jak nie piję, to mogę rok nie pić.
00:37:03Ale jak już zacznę, to muszę.
00:37:08A la wotrza kreble.
00:37:21Dobra, dobra budzia.
00:37:23A skąd to wędrujecie?
00:37:29Nie mowa.
00:37:34Ja go wyleczę.
00:37:37Jak się mojej komarówki napiję, to mu się zaraz język rozwiąże.
00:37:46A co przypadkiem, nie do Serocka jedziecie?
00:37:50Już ci, do Serocka.
00:37:52No to może byście nas podwieźli.
00:37:54I tę flachę podwiedzę.
00:37:58Niewiele tam już tego zostało, ale może dojedziemy.
00:38:05No, a na wą, jedziemy.
00:38:08We czwórkę będzie nam zawsze raźniej.
00:38:11Tam mojej babie się pewnie już cnizam.
00:38:15Czekaj ty tego.
00:38:17Siadać, siadać.
00:38:20Siadać i jedziemy.
00:38:22I teraz...
00:38:24Prosto.
00:38:26Nie wiem.
00:38:28Dobra.
00:38:32Zapowiedziała mu, żeby...
00:38:43Ty, ty kluniu skarbie uważasz, byłbym na czas wrócił do domu, ale spotkałem.
00:38:52Powiadam ci, zacne chłopy.
00:38:54Do miasteczka było jeszcze szmat drogi, więc myślę sobie...
00:38:58Do miasteczka było jeszcze szmat drogi, a ten z dodatku kaleka...
00:39:04Gdzie ty, motembo?
00:39:06Wyprzesz najpierw konie i marsz do sani.
00:39:10Moczy gębo?
00:39:14Jaki mi generał?
00:39:18Moczy gębo.
00:39:20Ja na twoje rozkazy...
00:39:25Rozumiesz?
00:39:26Robię zawsze to, co ja chcę.
00:39:30Każesz mi do stajni?
00:39:32Idę do stajni, bo tak mi się podoba.
00:39:40Proszę obudzić nas o wschodzie słońca.
00:39:52Czegoś mi się ci dwaj nie podobają.
00:39:56Chytrze ze...
00:39:57I tam nie mowa...
00:39:58Oj, co wam komaruniu po głowie chodzi?
00:40:00Mało do nas rozmaitego luda zajeżdża?
00:40:03No już późno, czas spać.
00:40:05Co się ukłać?
00:40:06Ja tu jeszcze posprzątam i fajeczki pokurzę.
00:40:10Dobranoc, panileczko.
00:40:11Dobrej n...
00:40:18No, pychaj bracie.
00:40:22Bo dla ciebie owiec to tak jak dla mnie go żałka.
00:40:27To też ci go nie żałuję.
00:40:30A moja tekla mi żałuje.
00:40:34I czemu to?
00:40:37Co?
00:40:38Co?
00:40:39Czemu?
00:40:42Czemu?
00:40:43Wiadomo mu.
00:40:46Bo ją...
00:40:47Bo ją rozpuściłem, jak dziadoski bić.
00:40:52A z babami trzeba ostro.
00:40:56Rozkaz to ma być, ani... ani mru-mru.
00:41:01No, lebuś mafam za periód.
00:41:06Niechaj.
00:41:11To to te.
00:41:14...
00:41:20Niechaj.
00:41:26Odpowoduje z kam語wą.
00:41:28do
00:41:29uprial hazards.
00:41:32Attenduję z t來lem,
00:41:35NATO
00:41:35do
00:42:06Ale nie marudź, wiesz, karabin, same bawy nie poradzimy.
00:42:10Aaa, nie poradzimy. Teraz nie poradzimy. Widzisz, mówiłam, zawsze co chlop, to chlop.
00:42:25Co? Co? Karabin, oj ty, karabin, tak tu. Co?
00:42:34Karabin, oj ty, karabin.
00:42:36Chst, chst.
00:42:41Ej, opna, die Demeldung haben wir ein Ordnung seitdem, was?
00:42:45Tisze, hier geht's um die Wurst.
00:42:49Co się stało?
00:42:51Chst.
00:42:54Spiecz.
00:43:02No tak.
00:43:06Otworzyć.
00:43:13Otwierać, no, bo szanek.
00:43:20Otwierać.
00:43:27Eee.
00:43:30Nie ma nigdy, oknemu Ciekûrzi.
00:43:34Otwierać, otwierać!
00:43:36Otwierać!
00:43:36No, c'ego, c'ego!
00:43:38No, trzymaj cię!
00:43:40Aha, aha!
00:43:43Są, są!
00:43:43No!
00:43:48Leży.
00:43:49Leży!
00:43:56Równa stać z echroną?
00:44:00Czapkę zdjąć?
00:44:09Reść tam, den?
00:44:16Nawet nie wiecie, jaką grubą rybę złapaliście.
00:44:21Od razu zmiarkowałem, że to niedrobna płotka.
00:44:25Walić bochłowiek na wojnie obeznany z tą szlaską robotą.
00:44:29Pod Napoleonem nie takie już były okazje.
00:44:33Pamiętam raz, pod Marengo czekaliśmy właśnie.
00:44:39To byście go pojmali?
00:44:41Tak jest, książe generale.
00:44:43Dziękuję ci, ministra.
00:44:50Porócznik Szczaliński wyruszy na tych nas z rozkazem do generała Sokolickiego.
00:44:57A jak za cyni strzylać, to wszystkie szyby powypadali.
00:45:04Takie one są.
00:45:05Takie to to zawzięte i mściwe.
00:45:08To to, teraz weźmiecie ten łowiec, czy innym razem.
00:45:14A ja jak jezdem, to niech to ta będzie tak, jak mówicie.
00:45:19No.
00:45:19Znajdźcie, ale mówię wam dzielnie się spisał.
00:45:25To ten komar, a ustryjaka podprzelił, związał i jazda z nim do księcia.
00:45:33To kto teraz gospody będzie prowadził?
00:45:36A no nie wiem, może jeszcze wyzyje.
00:45:40Choć miarkuję, że nie ma nadziei.
00:45:43Tak ją w sumrat podprzelił.
00:45:46Gospodarzu, chodźcie na dół.
00:45:51Co? Co opowiadacie?
00:45:54Austrijoki, panie porucniku, w Sarocku na gospodę napadły.
00:45:58Mówiliście o gospodyni, co z nią?
00:46:00Nie wiem, czy wyzyje, jaką wyjezdą wymierającą.
00:46:05To, stara? Komorawa?
00:46:06Nie, młodo, panno Katarzyna.
00:46:15Czy jest pan kłukownik?
00:46:17Nie ma, panie poruczniku. Pojechał z panami oficjerami do dworu na podwieczorem.
00:46:20To wszyscy pojechali?
00:46:21Wszyscy, panie poruczniku.
00:46:49Nie ma, panie poruczniku.
00:47:20Kasiu, Kasieńko.
00:47:30Andrzej.
00:47:33Co się stało?
00:47:36Myślałem, że przybędę za późno.
00:47:38Byłaś przeciem umierającą.
00:47:42Umierającą? Ja?
00:47:45Więc nic ci się nie stało.
00:47:50Przestraszyłeś mnie tylko.
00:47:51No aż piedzy.
00:47:57Nigdy cię już nie opuszczę.
00:47:58Będę zawsze przybędę twoim.
00:48:00Moim.
00:48:01Nie śmiem i nie umiem o więcej prosić.
00:48:04Choć kocham cię nad życiem.
00:48:14Jedziesz pewnie z rozkazem i wstąpiłeś po drodze.
00:48:17Nie.
00:48:17Przybyłem z rozkazu własnego serca.
00:48:20Jak to?
00:48:21Tak samo wolnie oddaliłeś się z kwatery?
00:48:23Przecież tam od tygodnia nic się nie dzieje, Kasieńko.
00:48:26No.
00:48:54Co.
00:49:06Dzień dobry.
00:49:26Taki w sercu żal, że nas dola rozłączyła, że nas dzisiaj rozdzieliła dal.
00:49:37Hej, zaszumiał wiatr po lesie i po polach gmanie.
00:49:52Dzień dobry.
00:50:20Dzień dobry.
00:50:30Dzień dobry.
00:50:45Dzień dobry.
00:50:59Dzień dobry.
00:51:19Dzień dobry.
00:51:20Koperek!
00:51:23Gorąco tam było.
00:51:24Już ten, kto raz pan poruci, nie powie, że pusta głowa.
00:51:28Kulę mam wębię.
00:51:40Dzień dobry.
00:51:53Dzień dobry.
00:52:09Dzień dobry.
00:52:11Dzień dobry.
00:52:13Dzień dobry.
00:52:26Dzień dobry.
00:52:27Dzień dobry.
00:52:29Dzień dobry.
00:52:39Dzień dobry.
00:52:47Dzień dobry.
00:52:51Dzień dobry.
00:52:52Dzień dobry.
00:53:05Dzień dobry.
00:53:08Dzień dobry.
00:53:18Dzień dobry.
00:53:19Dzień dobry.
00:53:19Połkowniku, o co go oskarżacie?
00:53:21Andrzej z nim inny przysięga.
00:53:23Nie wyszło, bo ścianka uspokoi.
00:53:26Toć sądu jeszcze nie było.
00:53:34Czy za samowolne oddalenie się od kwatery grozi,
00:53:38aż kara śmierci?
00:53:39Ja się pokoił? Nie.
00:53:41Ale to wojna.
00:53:42Wtedy są wszelkie pozory dezercji.
00:53:44Ale on nic nie wiedział o rozkazie.
00:53:46Zeznał, że uczynił to z premedytacją.
00:53:48To niemożliwe.
00:53:50Znam Andrzeja od dziecka.
00:53:53Nigdy bym go o tak hańbiący krok nie posąpił.
00:53:57Ale wobec przyznania się do winy
00:53:59i odmówienia wszelkich wyjaśnień,
00:54:02co go do tego skłoniło.
00:54:05Panie połkowniku,
00:54:07porucznik Andrzej tej nocy
00:54:09był u mnie.
00:54:16Gdyby przewidział wymarsz,
00:54:18choćby się nie oddalił.
00:54:19Jakże go bronić,
00:54:21skoro sam się osarżam.
00:54:24Jeśli honor nakazuje mu pokryć
00:54:26pewne fakty milczeniem,
00:54:30ja jego tajemnicę muszę uszanować.
00:54:33Sam wydał wyrok na siebie.
00:54:35Szkoda.
00:54:39Od wyroku byłoby jeszcze odwołanie
00:54:42do łaski księcia wodza.
00:54:45Ale niestety,
00:54:46książę dla dezerterów
00:54:48jest nieubłagany.
00:54:50Honor żołnierski
00:54:51nade wszystko stawia.
00:54:54A czemu to acan nie je?
00:54:57Takie specjały.
00:54:58Pośliliłby się acan.
00:55:00Gdzie mi tam jadło w głowie?
00:55:02Pewnie kula do kucza.
00:55:04A już ci kula.
00:55:06Kule dla żołnierza znieść,
00:55:08co dla kury jajko.
00:55:09O pana porucznika się frasuje.
00:55:13Wolej by mi jeszcze
00:55:14dziesięć kul wełbiej mieć,
00:55:16jak ten jeden frasunek.
00:55:17A prawdaż to,
00:55:19że zdezerterował?
00:55:21A wypluń, że to słowo.
00:55:23Taki żołnierz,
00:55:24taki bohater
00:55:25zdezerterował.
00:55:27Nie, to jakaś inna kozera jest.
00:55:31Ale jaka?
00:55:35Twoje uporczywe mnie
00:55:37z góry przesądza wyrok.
00:55:40Cały pułk
00:55:42odkryjesz niesławą.
00:55:43Jako dowódca.
00:55:45Jako...
00:55:48Jako święty pamięci
00:55:50ojca Twego kolega
00:55:52i przyjaciel
00:55:53zaklinam Cię.
00:55:56Wyznaj prawdę.
00:55:59Zresztą
00:56:00i tak wiem,
00:56:01gdzie byleś tej nocy.
00:56:05Gospodzie.
00:56:08Panie pułkowniku,
00:56:10złożyłem już zeznania
00:56:11i proszę mnie zwolnić
00:56:12od dalszych pytań.
00:56:13Rozumiem.
00:56:15Chcesz poświęcić życie
00:56:16w obronie czcinii niewieści.
00:56:19Zaprawdę to bardzo rycerskie.
00:56:22Ale pamiętaj,
00:56:24że giniesz śmiercią zdrajcy,
00:56:27nie bohatera.
00:56:53A może pułkownik Lyszkiewicz
00:56:55ułatwić audiencję?
00:56:56Zawsze miał Cię w wielkim zachowaniu.
00:56:58Wejść!
00:57:01Czego acan tak we drzwi walisz?
00:57:03Pan porucznik przykazał stukać zawsze,
00:57:05toć nie stajnia.
00:57:07No i co?
00:57:07Pan pułkownik pozwolił jechać?
00:57:09Nie by zaś odmówił,
00:57:11przecie mnie obóstwia.
00:57:12Jedź powiada,
00:57:14bohaterze mój powiada,
00:57:15do księcia powiada.
00:57:17I pomóż powiada,
00:57:18tej bidnej niewieście powiada.
00:57:20Tyś powiada,
00:57:21w pałacu swój człowiek powiada.
00:57:24Sam książę okrutnie Cię miłuje powiada.
00:57:26Nie daczmy czasu, jedźmy, jedźmy.
00:57:28Koni już zaprzężone,
00:57:29możemy jechać.
00:57:49Co się stało?
00:57:51Nic nie rozumiem.
00:57:52Siła.
00:57:54Ale dlaczego nie weszliśmy bramą,
00:57:56tylko przez płot?
00:57:57Tu taki zwyczaj,
00:57:59kto pierwszy raz usi przez płot.
00:58:02Jakieś dziwy.
00:58:04A dlaczego się chłami?
00:58:06Bo tego sługusa nie znam.
00:58:09Za moich czasów nie słyszę.
00:58:11Drugi idzie ci.
00:58:12Czina zajedzie.
00:58:14Mam panie Dziółkowskie.
00:58:16To jest Dziółkowski.
00:58:20Pójdę, zagadam go i odwiodę od wejścia.
00:58:23A wasz ościanka wtedy ruszaj śmiało.
00:58:26Dobrze.
00:58:27Dobrze.
00:58:34Cołem mości Dziółkowskie?
00:58:36Co?
00:58:36A sam czego tu szuka?
00:58:38Ktoś zacz?
00:58:39Dziółkosiu nie poznajecie?
00:58:40Toć wasz krewnia.
00:58:42Moja siostra i wasza siostra.
00:58:45Nigdym siostry nie miał.
00:58:46Nie, to ja chciałem rzec.
00:58:47Wasz brat i mój strik.
00:58:49Cię działo, to ci brata nie mam.
00:58:51Coś mi tu acan cyganisz.
00:58:54Mów prawdę, czego tu szukasz?
00:58:55Panie Kuchmistrzu, to jest panie Ochmistrzu.
00:58:59Właściwie chodzi o to.
00:59:01Byłem doczelany, bo tam moja narzeczona w służbie jest.
00:59:06Patrzę, a tu złodziejaści z piwnicy wino wynosi.
00:59:10Co?
00:59:10Gdzie?
00:59:10On panie Dziółkowski, biegnijmy.
00:59:12Panie Kuchmistrzu, to jest panie Dziółkowski, biegnijmy.
00:59:45Panie Kuchmistrzu, to jest panie Dziółkowski, biegnijmy.
01:00:28Panie Kuchmistrzu, to jest panie Dziółkowski, biegnijmy.
01:00:30Panie Kuchmistrzu, to jest panie Dziółkowski, biegnijmy.
01:00:44Dzięki, Medan.
01:00:46Bardzo to ładna piosneczka.
01:00:49Szkoda jeno, że o starości przypomina i melancholię budzi.
01:00:53Zaiste piękna, ale na zbyt smętna.
01:00:56A młodzież rada, by wesołości potańczyć ma ochotę.
01:01:03Gdyby książe raczył zezwolić.
01:01:06Prosimy.
01:01:07Toć czas wojny.
01:01:10Mieliśmy skromnie pomuzykować, powieczerzać, a tu...
01:01:13Prosimy, mości, książe.
01:01:16Prosimy, książe.
01:01:17I to się okazja jest.
01:01:19Wczorajsza Wiktoria pod górą, jutrzejszy odjazd księcia.
01:01:24Ha, wtedy ulegam.
01:01:27Tańszcie państwo, jeśli ochota.
01:01:29Dzięki, dziękuję, dziękuję.
01:01:40Mienon, mienon, mienon, he he he.
01:01:44Uff, regardez, cherkunze.
01:01:46Olajne fięte.
01:01:48Uff, come le jolie, come le belle.
01:01:52Mienon, elle plus quebelle, elle est charmante,
01:01:54Elle est gracieuse.
01:01:57Mademoiselle, vous permettez que je vous présente, monsieur le comte...
01:02:01Jef, tu réponds.
01:02:03Comte de sali.
01:02:05Ha, ha, de sali.
01:02:07Qu'est-ce que...
01:02:08Qu'est-ce que je sais, est-ce que je sais...
01:02:10Mademoiselle, permettez-moi que je vous présente, monsieur le général futant.
01:02:14Nie, nie, nie, nie.
01:02:16Qu'est-ce que l'a vu?
01:02:17C'est-ce que je sais.
01:02:18Mais les yeux.
01:02:20Oh, c'estolesiennes.
01:02:22C'est-ce que je sais.
01:02:32C'est-ce que je sais.
01:02:36Oui, non pas.
01:02:37Je sais, non, non, non, non.
01:02:39Merci, mes, merci.
01:02:42fala, microscope.
01:02:44Mentira,ätre,è!eresa.
01:02:48Dzień dobry.
01:03:45Dzień dobry.
01:04:09Dzień dobry.
01:04:38Dzień dobry.
01:05:26Dzień dobry.
01:05:27Dzień dobry.
01:05:33Dzień dobry.
01:05:41Dzień dobry.
01:06:06Dzień dobry.
01:06:23Dzień dobry.
01:06:46Dzień dobry.
01:06:54Dzień dobry.
01:06:54Dzień dobry.
01:07:03Dzień dobry.
01:07:16Dzień dobry.
01:07:46Dzień dobry.
01:08:08Dzień dobry.
01:08:22Dzień dobry.
01:08:25Dzień dobry.
01:08:38Dzień dobry.
01:08:40Dzień dobry.
01:08:40Dzień dobry.
01:08:57Dzień dobry.
01:09:10Dzień dobry.
01:09:11Dzień dobry.
01:09:39Dzień dobry.
01:09:51Dzień dobry.
01:10:17Dzień dobry.
01:10:24Dzień dobry.
01:10:26Dzień dobry.
01:11:08Dzień dobry.
01:11:12Dzień dobry.
01:11:14Dzień dobry.
01:11:26Dzień dobry.
01:11:31Dzień dobry.
01:11:33Dzień dobry.
01:11:35A wódz na kendi!
01:12:10A wódz na kendi!
01:12:14Siadajcie, wasz mój panowie.
01:12:16Czyńcie swoją powinność.
01:12:23Za czyny tak uwłaczające godności oficerskiej,
01:12:27za uchylenie się od spełnienia rozkazu czasu wojny,
01:12:31czasu starcia z wrogiem,
01:12:32sąd polowy ma jedną tylko karę.
01:12:36Karę śmierci.
01:12:38I tej się domaga.
01:12:43Udzielam głosu obrońcy.
01:12:51Miłościwi panowie sobie.
01:12:56Właśnie porucznik Zadora,
01:13:00porucznik Zadora,
01:13:03dali Bóg,
01:13:04miłościwi panowie sędziowie,
01:13:06to jest niemożliwe.
01:13:10Teraz
01:13:10porucznik Zadora,
01:13:14miłościwi panowie sędziowie,
01:13:16serce na dłoni,
01:13:18kawalerska fantazja
01:13:20i gotów jestem...
01:13:22Siadaj, siadaj, wasz mość.
01:13:24Znać latwić i szablą szermować.
01:13:28Postaram się zastąpić cię godnie.
01:13:31Proszę.
01:13:36Powierzony mi został honor wojska,
01:13:39któremu przewodzę
01:13:39i w obronie tego honoru
01:13:41przemawiać chce, wasz mościowie.
01:13:45Haniebna to rzecz,
01:13:47dezercja
01:13:47i nie masz na nią pardonu.
01:13:51Jest.
01:13:52Zanim wydacie na niego wyrok,
01:13:55zważcie wasz mościowie
01:13:56w swoich sumieniach,
01:13:57można piętno infamii
01:13:58przy moim boku walczył dzielnie
01:14:00pod Raszynem.
01:14:02Znam.
01:14:02I wy go znacie
01:14:04jako rycerza
01:14:04bez trwogi i skazy.
01:14:06Nie wasz mość panowie.
01:14:08Nie mogło tchórzostwo
01:14:10być przyczyną jego postępu.
01:14:11Inna to musiała być przyczyna.
01:14:14Przypadkowo znam ją, wasz mościowie.
01:14:17Porucznik Andrzej Zadora
01:14:19mógłby jednym słowem
01:14:20odeprzyć hańbiący zarzut.
01:14:22Drży jednak, aby cień nie padł
01:14:24na inną osobę.
01:14:26Wasz mościowie,
01:14:27całe wasze do mnie zaufanie
01:14:29stawiam w obronie.
01:14:30Wiecie, że w moim otoczeniu
01:14:32nie zniósłbym zdrajcy.
01:14:34Jeśli winą jest młodość,
01:14:37gorącość serca,
01:14:39to one tu zawiniły.
01:14:41Zlej intencji atoli
01:14:43i macie na to mój parol.
01:14:46A teraz
01:14:48sądźcie go, wasz mościowie.
01:15:04Sąd polowy
01:15:06daje porucznika drugiego pułku Ułanów
01:15:09Andrzeja Zadore
01:15:10winnym
01:15:11samowolnego oddalenia się
01:15:13od swego oddziału
01:15:14i skazuje go
01:15:15na miesiąc twierdzy
01:15:17zawiętego wyroku
01:15:19aż do zakończenia
01:15:20działań wojennych.
01:15:22Miałeś wasz mość
01:15:24nie lada orędowników.
01:15:26Żeś ich wstawiennictwa wart,
01:15:28dowieźć tego
01:15:29masz nie lada okazję.
01:15:32Za chwilę wasz mościowie
01:15:34wyruszamy
01:15:35na przód ku Galicji.
01:15:37Zechci pułkowniku
01:15:38wydać rozkazy.
01:15:40Czodem, panuje.
01:15:41Czodem, panuje.
01:16:24Chodzi
01:16:26to
01:16:29KONIEC!
01:17:20KONIEC!
01:17:38KONIEC!
01:18:13KONIEC!
01:18:54KONIEC!
01:19:01KONIEC!
Comments

Recommended