#dailymotion #youtube #facebook #twitter #twitch #motiongraphics #deezer #tv #dlive #instagram #stream #motion #twitchstreamer #fightingmentalillness #twitchclips #twitchretweet #twitchaffiliate #twitchshare #ant #scribaland #tiktok #grecja #spotify #gelio #gry #vimeo #google #motionmate #youtuber #greekquotes
Category
🎥
Short filmTranscript
00:00:13KONIEC
00:00:40KONIEC
00:01:04KONIEC
00:01:05KONIEC
00:01:05KONIEC
00:01:05Panie Koziolek, ósma!
00:01:11Wstawać!
00:01:11Bo się pan do biura spóźni.
00:01:14Ósma?
00:01:15Już ósma?
00:01:16Tak, tak.
00:01:17O, pan Gońca już gra.
00:01:20Na to ósma jak na zegarku.
00:01:32Panie Michałowo!
00:01:34Co się stało?
00:01:35Znów lewą nogą z łóżka wstałe.
00:01:37No, odcisk!
00:01:38Gorzej, na nieszczęście.
00:01:40Eee, tyż, ty my przesądamy.
00:01:43Inteligenta w takie głupstwa wierzy.
00:01:46Eee, już ja się na tym znam.
00:01:49Ojej, trzynasty.
00:01:52Dobry dzionek się zapowiada.
00:01:55I trzynasty, i piątek,
00:01:57i lewa noga.
00:01:59Nie.
00:02:13Nie no, teraz to już jest komplet.
00:02:16A wszystko dlatego, że trzynasty.
00:02:18Po mojemu pszpanatow,
00:02:20żadnego trzynastego wierzyć nie trzeba.
00:02:23Tyle w pierwszego,
00:02:24jak pensje płacą.
00:02:27Śniadanie dawać?
00:02:28Dawaj, dawaj, już mi teraz wszystko jedno.
00:02:31Ojej.
00:02:39Napije się pan gorącego mlicka,
00:02:41a to humorek zaraz się poprawi.
00:02:43Tak, poprawi się.
00:02:53Co to za mleko?
00:02:55No jakie ma być?
00:02:57Prosto od krowy.
00:02:58A krowa prosto od czego?
00:03:01Wiedem.
00:03:03To mydło nie mleko.
00:03:05Mydło.
00:03:06Przetnia się pan nie wiadomo czego.
00:03:08Wiadomo, wiadomo, trzynastka.
00:03:15Dzień dobry.
00:03:16Proszę.
00:03:18A, kochany sąsiad.
00:03:21Dzień dobry.
00:03:22Niedobry, straszny, panie Bończak.
00:03:24No.
00:03:25Trzynasty i lewa noga,
00:03:27i lustro się stłukło.
00:03:28Ale dałoby pan spokój.
00:03:30Może właśnie będziemy mieć dobry dzień?
00:03:33Dziś ciągnienie loterii?
00:03:35Może jakaś dobra wygrana
00:03:36padnie na nasz numer?
00:03:37Przy moim pechu padnie,
00:03:39ale na mojego kołnierzyka.
00:03:41Niech pan nie wierzy w pechy.
00:03:43Możemy wygrać.
00:03:45A wtedy ja już nie będę musiał grać w knajpie.
00:03:51A pan...
00:03:52A ja rzucę tę moją strętną posadę
00:03:54i nie będą już wszyscy na mnie krzyczeli,
00:03:56jak dotychczas.
00:03:58Ale co tam.
00:03:59Prędzej pan wygra na skrzypcach,
00:04:01niż ze mną na loterii.
00:04:03No i idę do biura.
00:04:04Tak, tak. Może się pan spóźnić.
00:04:08Trzynastego.
00:04:09Choćbym przyszedł najwcześniej,
00:04:11to i tak się spóźnię.
00:04:12Do widzenia.
00:04:18Serwus, chłopaki!
00:04:19Znamy panie gaziołek!
00:04:20Jak idzie nauka?
00:04:21Wyczu!
00:04:21Już gramy pierwsza klasa.
00:04:23Pan Bończas robi z was ludzi.
00:04:25Będziecie fajną orkiestrą.
00:04:27No, serwus.
00:04:27Do widzenia, do widzenia.
00:04:28Cześć!
00:04:35Kiciuňa, zejdź z drogi.
00:04:37Przecież do biura nie mogę pójść po dachach.
00:04:42Kiciuňa!
00:04:44Kiciuňa!
00:04:49Kiciuňa!
00:05:08Kiciuňa!
00:05:24Kiciuňa!
00:05:26Kiciuňa!
00:05:38A, pan Koziołek, podziwiam pańską punktualność.
00:05:43Punktualność, z jaką codziennie spóźnia się pan do biura.
00:05:46Dzisiaj znów o pół godziny.
00:05:48Pan dyrektor już się stęstnił za panem.
00:05:51Zamelduje się pan w dyrekcji.
00:05:53Natychmiast!
00:05:54Tak jest.
00:05:55Dobrze.
00:05:55Gdzie ta klapa się podziała?
00:06:01Ameryka! Ameryka jest mi potrzebna.
00:06:03Wielka reklama.
00:06:05Tempo, tempo, rozmach, pomysły.
00:06:07A pan co?
00:06:09Pan jest śpiącym królewiczem, panie szefem reklamy.
00:06:13Kiedy właśnie, panie dyrektorze, ja mam amerykański pomysł.
00:06:16Wypuścimy na ulicę 12 osłów z napisem tylko my nie kupujemy w domu towarowym Brulickiego.
00:06:23Co? Co jest rozmach?
00:06:2612 osłów!
00:06:2713!
00:06:28Proszę uprzejmie, 13 osłów.
00:06:2913 osłów!
00:06:30A pan będzie z tym 13 osłem.
00:06:32Proszę.
00:06:33I to ma być reklama amerykańska.
00:06:3513 osłów ma podnieść mój dom towarowy, kiedy ja jeden nie mogę.
00:06:40A może wy, panie dyrektorzy, zrobić tak?
00:06:41Jak?
00:06:42Wielki napis.
00:06:44Wszystkie wróble ćwierkają o tym, że nasze ceny...
00:06:47Poszalał pan?
00:06:49Osły!
00:06:50Wróble!
00:06:51Tu jest dom towarowy, panie menażeria.
00:06:54No idź pan już.
00:06:55Działa się pan na nerwy.
00:07:11A, pan koziołek.
00:07:13Pan do dyrektora?
00:07:14Tak.
00:07:15A to wiszyje pan.
00:07:17Właśnie mu jeszcze tylko koziołka brakuje.
00:07:19Domę na rzę.
00:07:20Pan dyrektor w złym humorze?
00:07:22Ech, lewą nogą wstał dzisiaj.
00:07:25Ja też.
00:07:26Ładny los.
00:07:28Ach, żeby tak wygrać na loterii.
00:07:30I gwizdnąć na tę posadę.
00:07:33Trzeba odpukać, żeby nie zapeszyć.
00:07:36Proszę.
00:07:37Bo tu widzi pan, nikt nic nie robi, tylko krzyczy na mnie.
00:07:40Panie koziołek to, panie koziołek tamto.
00:07:43Koziołek.
00:07:44Ofiarny koziołek.
00:07:46A jakby miał szczęście o jej odpukać.
00:07:50No proszę.
00:07:51No tak, ale na loterii tak łatwo się nie wygrywa.
00:07:55Kto wie, może tak się zdarzyć.
00:07:59No, kto tam? Proszę wyjść.
00:08:01No panie, no przecież pan miał iść do dyrektora.
00:08:04A właśnie, właśnie.
00:08:09Aby tylko nie...
00:08:11Chodź pan.
00:08:19Co pan, balet urządza?
00:08:22Tańczy pan?
00:08:23Nie.
00:08:24Tak.
00:08:24Co znaczy tak?
00:08:27Panie koziołek.
00:08:29Panie koziołek.
00:08:30Ja już mam pana wyżej uszy.
00:08:33Pan mi z pana tracę majątek.
00:08:35Na proście uspokajające.
00:08:38Służę panu dyrektorowi.
00:08:48Co pan się tak żywi?
00:08:50Mleko.
00:08:51No widzę, że mleko.
00:08:52Puść pan.
00:08:58Panie koziołek.
00:09:00Znowu pan się dzisiaj spóźnił.
00:09:03Właśnie...
00:09:03A wczoraj wylał pan herbatę na księgę kasową.
00:09:06Nie.
00:09:07Co znaczy nie?
00:09:08Nie herbata, a ramen.
00:09:10Cieka.
00:09:11W ogóle niech pan nie mówi jak ja mówię.
00:09:13Pan jeszcze jest za młody.
00:09:15Pan ma mleko pod nosem.
00:09:16Tylko nie mleko, panie dyrektorze.
00:09:19Oj.
00:09:22Co to?
00:09:23Co to za kpiny?
00:09:24To nie moja wina.
00:09:27To krowa mi zaśkodziła.
00:09:29Ja pana wyrzucę.
00:09:31Weź pan tę rękę z lampy.
00:09:32Słóż się mi panią.
00:09:33Lampa kosztuje 100 złotych.
00:09:35Nie wyjdź pan stąd.
00:09:36Już.
00:09:38Pamiętaj pan.
00:09:39Jeszcze jedno spóźnienie.
00:09:40Jeszcze jedna skarga.
00:09:42Koniec panem.
00:09:43Tak jest, panie dyrektorze.
00:09:45Dzień dobry.
00:09:58O, panie Koziolek.
00:10:00No co, wciera była?
00:10:02Panie Koziolek, a nasze puste?
00:10:04Panie Koziolek, a dlaczego jest wojna w Chinach?
00:10:27Patrz, już ktoś wygrał milion.
00:10:33Nie mogłem to ja wygrać.
00:10:35Zawsze ktoś obcy wygrywa.
00:10:37I co za dziwny numer, że też na taki numer mogło paść milion złotych.
00:10:41Rzeczywiście, oryginalny numer, popatrz.
00:10:44Zero, zero, zero, zero, dwanaście.
00:10:49To ja, mój numer, mój milion.
00:10:52Gdzie to, gdzie co?
00:10:53Pan wygrał.
00:10:54Koziołek?
00:10:55Koziołek wygrał.
00:10:56Milion.
00:10:57Tyle pieniędzy.
00:10:59Zero, zero, zero, zero, dwa, osie.
00:11:03O, to było mi ręka.
00:11:05O, to było mi ręka.
00:11:05O, to było mi ręka.
00:11:05Boże, kolorzy.
00:11:06Koziołek.
00:11:07Koziołek.
00:11:09Koziołek.
00:11:09Koziołek.
00:11:10Koziołek.
00:11:10Po rozluźniś tutaj, koziołek.
00:11:12O, to było mi ręka.
00:11:12O, to było mi ręka.
00:11:12Więc czuję z całego serca.
00:11:14Jak to dobrze, że to pan wygrał, a nie kto inny.
00:11:17Pan taki miły.
00:11:19Taki kochany.
00:11:20Stolny, pracowity.
00:11:22Mój przyjacielu.
00:11:23Dasty kolega.
00:11:32Dasty kolega.
00:11:33Kochany! Wojna w Chinach. Kałamarze puste.
00:11:39Koziołek tu, koziołek tam. Ale teraz koziołek pokaże rogi. Pardon.
00:12:07Ta lampa kosztuje sto złotych, prawda? Potrąci mi pan z pensji.
00:12:18Wyrzucam pana z posady. Pan mnie wyrzuca? Ja się sam wyrzucam.
00:12:22Do widzenia. Wyrzuc.
00:12:26Jeszcze drobnostka.
00:12:31Trzy złocisze zostały.
00:12:35I kwita.
00:12:36Przeć! Przeć! Przeć!
00:12:40Pana chłopie! Raz, dwa! Raz, dwa! Życie!
00:12:44Ale stop! Nie tak! Nie tak!
00:12:47Mówiłem wam tyle razy, to Wilhelm Tell. Z życiem trzeba to rozinik.
00:12:53Wyobraźcie sobie chłopcy, że gracie nie w pokoju u mnie, tylko gdzie...
00:12:57Tak, nie ma się czego śmiać. Ja nie zawsze grywałem w knajpie.
00:13:03Miałem ja piękne, cudowne czasy.
00:13:07Nie wiem, jak profesor dogował w teatrze.
00:13:09W mirażu, prawda?
00:13:10Tak. Wygryźli mnie źli ludzie.
00:13:14Ale to nic. Zobaczycie.
00:13:16Jeszcze razem zagram kiedyś w prawdziwym, wielkim teatrze.
00:13:20Tylko głowa do góry i pracować, chłopcy. Zaczynamy.
00:13:24Uwaga. Ródno z życiem.
00:13:31Uwaga.
00:13:34Dzień dobry.
00:13:43Uwaga.
00:13:49O, Panie Wojcze, mistrzu kochany, wygraliśmy milion, nasz numer.
00:13:57Pokaż, pokaż, sprawdzimy, gdzie, gdzie on jest, teraz sprawdzić, tu, rzeczywiście ten sam, koziołek, koziołek, chłopcy, 10 miliona, 10 miliona.
00:14:12Dobry dziadek, hurra!
00:14:15Chodzy, na cześć pana profesora i pana koziołka, tuż!
00:14:18Już!
00:14:21A teraz po porce, panowie, orkiestra, radno! Już, chodź!
00:14:27Chodź, chodź, chodź, chodź, chodź, chodź, chodź, chodź, chodź, chodź, chodź, chodź, chodź, chodź, chodź, chodź.
00:15:03Nie ma miliona. W gazecie był błąd.
00:15:06O, trudno. Trzeba będzie wieczorem znowu pójść do knajpki, wziąć skrzypce do rąk.
00:15:17O, trudno.
00:15:17...
00:15:27.
00:15:43...
00:15:48No dajże pan pokój.
00:15:51Czy to sens przez cały dzień tak się martwić?
00:15:54Patrz pan, my mamy numer dwunasty, a wygrał trzynasty.
00:15:59O jeden numer!
00:16:00Właśnie, gdyby różnica była chociaż o pięćdziesiąt.
00:16:04Nie byłoby tak żal.
00:16:06A tu jedna, jedyna, jedynka.
00:16:10I co ja teraz robię?
00:16:12Do biura wrócić nie mogę.
00:16:14Może pan, może pan.
00:16:16Pójdzie pan do dyrektora, przeprosi.
00:16:18Będzie dobrze.
00:16:20Zobaczy pan, że będzie dobrze.
00:16:22Piwa, że pan napije?
00:16:23Panie muzykant, grać trzeba występ, nie?
00:16:27No idę, już idę.
00:16:28Zobaczy pan, dobrze będzie.
00:16:30Zobaczy pan.
00:16:40Dziękuję wam goście mili, żeście tak tłumnie, tak tłumnie do nas przybyli.
00:16:46Panie kapelmistrzu, proszę numerek sześć.
00:16:54Jak już pecha ktoś posiada, to przeważnie pecha ma.
00:16:58Taka to już jest zasada, a przykłady nie z tym ja.
00:17:02Mam dwie nogi, każda lewa, którą wstanę zawsze źle.
00:17:06W prawym oku zes, w lewym oku zes, to wystarczy chyba, nie?
00:17:14Jeżeli pana, proszę pana, gnęł mi peć.
00:17:19Odpukaj pan, odpukaj pan.
00:17:22Bo to pomaga, to nie blaga, to nie śpiew.
00:17:50Proszę.
00:17:53Dlaczego pan dyrektor nie krzyczy na mnie?
00:17:56Nie będę krzyczał.
00:17:58Wziąłem proszek.
00:18:00Nie będę krzyczał.
00:18:02Rozumie pan?
00:18:04Czego pan tu jeszcze chce?
00:18:07Panie dyrektorze,
00:18:08ja nie wygrałem.
00:18:10To trzynastka.
00:18:12Gazeta się ponówiła.
00:18:14Niech mnie pan dyrektor przyjmie z powrotem.
00:18:17Wyroście pan!
00:18:18Przecież jesteśmy od wczoraj.
00:18:23Panie dyrektorze,
00:18:25ja już więcej nie będę.
00:18:28Przerzekam, że już nigdy,
00:18:29nigdy więcej nie wygram na loterii.
00:18:32Proszę natychmiast wyjść.
00:18:35Pan dyrektor Burlicki, tak?
00:18:37Tak jest.
00:18:38Proszę.
00:18:39Profesor Buńczykiewicz jestem.
00:18:41Proszę.
00:18:42Tak wygląda profesor Buńczykiewicz
00:18:44w kapeluszu z firmy Burlicki.
00:18:47Kupiłem go wczoraj,
00:18:48raz był na deszczu i proszę.
00:18:50Tak wygląda.
00:18:51To jakieś nieporozumienie.
00:18:52Nasze kapelusze są bardzo dobre.
00:18:53Chce pan przez to powiedzieć,
00:18:56że moja głowa niedobra.
00:18:57Więc to może moja głowa
00:18:58spuchła od deszczu.
00:18:59Ależ naprawdę
00:19:00to nie moja wina.
00:19:02Nie pańska wina?
00:19:03W tej firmie nikt
00:19:05nie jest winien.
00:19:06Jeden zwala na drugiego.
00:19:08Więc na chłopuś ja mam krzyczeć
00:19:09za moje 17 złotych i 50 groszy.
00:19:11Kto tu jest winien, pytam.
00:19:13Pan jesteś winien.
00:19:15Pan jesteś kierownikiem działu kapeluszy.
00:19:18To skandal jak pan zadawca klientów.
00:19:20Ależ panie by...
00:19:21Pan profesor może pełną słuszność.
00:19:23Nasz klient,
00:19:25nasz pan.
00:19:26Wymawiam panu posadę.
00:19:27Panie dyrektorze,
00:19:29przecież ja nie jestem winien.
00:19:31Cicho!
00:19:31Opuści pan natychmiast posadę.
00:19:38Niech mu pan daruje.
00:19:40Ostatecznie ten kapeluszyk
00:19:42można rościć jeszcze.
00:19:44No, zresztą można.
00:19:45Nawet wcale ładny kapelusz.
00:19:48Nie, nie.
00:19:49Ja już nie mam pretensji.
00:19:51Nawet mi zdaje się
00:19:52do twarzy w tym kapeluszu.
00:19:54Prawda?
00:19:54No więc
00:19:55niech pan tylko
00:19:56jego nie wyrzuca.
00:19:58Bardzo proszę.
00:19:59Moje szanowni,
00:20:00no i cześć.
00:20:03Niechże pan jeszcze trochę poplacze.
00:20:05Po co?
00:20:06To mi i tak nie pomoże.
00:20:07Pomoże.
00:20:08Pomoże.
00:20:08Plać pan.
00:20:09Przecież nie...
00:20:10Plać pan.
00:20:13Mocniej.
00:20:15I powtarzaj pan.
00:20:16Niech mnie pan nie wyrzuca
00:20:18z posady.
00:20:20Niech pan mnie nie wyrzuca
00:20:22z posady.
00:20:27Nie wyrzuca.
00:20:28Doskonale.
00:20:30To ja tu zostanę?
00:20:31Jaki pan dobry.
00:20:33Nie śmiać się.
00:20:34Plakać.
00:20:35I powtarzaj pan.
00:20:36Mam dwoje dzieci.
00:20:38Nie mam.
00:20:39Ale będziesz pan miał.
00:20:40Moja w tym głowa.
00:20:42No, powtarzaj pan.
00:20:43Mam dwoje dzieci.
00:20:47Świetnie.
00:20:48Angażuję pana.
00:20:49To będzie pańska praca.
00:20:51Ja będę pana wyrzucał
00:20:53z posady,
00:20:54a pan będziesz
00:20:54płakał,
00:20:55że mam dzieci.
00:20:56Tak jest.
00:20:57Aż klient
00:20:58zmięknie.
00:20:59Okej.
00:21:01Okej.
00:21:02A teraz niech pan idzie.
00:21:08Tu będzie pan oczekiwał
00:21:09na wszystkie moje wezwania.
00:21:11Ale pamiętaj pan.
00:21:13Jeżeli pan coś napsuci,
00:21:15to będziesz pan gorzko płakał.
00:21:17Tak jest.
00:21:18Ale prywatnie.
00:21:20Bez gaży.
00:21:21Tak jest.
00:21:28Halo.
00:21:30A, pan dyrektor
00:21:32Słowikowski z Mirażu.
00:21:34Moje uszanowanie panu dyrektorowi.
00:21:36Moje uszanowanie.
00:21:38Co?
00:21:39Suknia pani Wulpi
00:21:41nie odesłana?
00:21:43Ależ osobiście
00:21:44sam przypilnuje tego.
00:21:46No jakże.
00:21:48Dla naszej
00:21:49słynnej gwiazdy.
00:21:50W życiu trzeba
00:21:51zawsze optymistą być.
00:21:53Powtarzać wszędzie.
00:21:55Jakoś to będzie.
00:21:57Cała sztuka w tym,
00:21:58ażeby umieć żyć.
00:22:00Ażeby śpiewać,
00:22:01tańczyć właśnie,
00:22:02gdzie jest źle.
00:22:03No i źle, proszę pana.
00:22:04I źle.
00:22:05I znów się pan pomylą.
00:22:06Jeszcze raz.
00:22:07Teraz już wy mnie nie popsujcie.
00:22:08No i jeszcze raz odpoczą.
00:22:15Trzeba zawsze optymistą być.
00:22:17Powtarzać wszędzie.
00:22:19Jakoś to będzie.
00:22:23A Lola w Wulpi jest to nicze.
00:22:26Nudna, banalna,
00:22:27bez talencie.
00:22:28A dyrektor Słowikowski ciągle chce,
00:22:30żebyśmy w recenzji jak pisali o niej,
00:22:31że jest wspaniała, boska.
00:22:33Wspaniała, boska.
00:22:34Kochana prasa
00:22:35mówi o Loli Wulpi.
00:22:37Tak jest.
00:22:38Zgadz, dyrektor.
00:22:39Właśnie zachwycaliśmy się z kolegą redaktorem,
00:22:42że taki talent.
00:22:43I temperament, i ogień.
00:22:46Mam nadzieję,
00:22:47że nasza kochana prasa
00:22:48będzie bardzo laskawa
00:22:50dla mojimi Loli.
00:22:52Śmieszne, prawda?
00:22:54Bo moja Lola
00:22:56to jest właściwie
00:22:59nie moja, tylko
00:23:01nasza.
00:23:04Wasza
00:23:05ogólna Lola.
00:23:07No, niech się dyrektorek
00:23:09nie tłumaczy.
00:23:10Wiem, wiem.
00:23:12Prasa o wszystkim wie.
00:23:13Wszystko widzi,
00:23:15wszystko słyszy.
00:23:16Zaczynamy jeszcze raz.
00:23:17Zaczynamy.
00:23:19Zaczynamy.
00:23:19Zaczynamy.
00:23:19To ma sztuka
00:23:20chcę, a żeby umieć żyć,
00:23:22a żeby śpiewać, kręcić
00:23:24właśnie, gdy jest chleb.
00:23:27Jeżeli los pokoczy
00:23:29i mam losu tego doć,
00:23:31wtedy serca więcej,
00:23:32tańczy, tańczy, tańczy, tańczy, tańczy.
00:23:34Coś ja chiruję ze mną
00:23:36jak się szapanem zbił,
00:23:38a ja tańczy, tańczy, tańczy, tańczy, tańczy, tańczy, tańczy, tańczy.
00:23:44Co to za hałasy?
00:23:45W przeciw warunkach nie mogłam pracować.
00:23:47Gdzie dyrektor Słowikowska?
00:23:48Jestem, jestem, jestem.
00:23:52Moja gwiazdeczka
00:23:53troszkę się zdenerwowała.
00:23:55Śmieszne, prawda?
00:23:57Muszę pójść ją
00:23:58u dobruchać.
00:24:00Pardon, pardon, przepraszam.
00:24:03Ta mała gielsa jest bardzo zdolna.
00:24:06Nadzwyczajna.
00:24:07Toteż rola w Ulpi boi się konkurencji.
00:24:09Dlatego taka awantura.
00:24:11Niestety da sobie radę.
00:24:13Słowikowski siedzi u niej pod pantoflem.
00:24:15Biedna, mała.
00:24:16To skandal.
00:24:17Ja występuję w teatrze,
00:24:18jakaś girlsa dostaje brawo.
00:24:21To zmowa, to intryga przeciwko mnie.
00:24:24Lolu.
00:24:26Intryga przeciwko tobie w moim teatrze?
00:24:30Lolu, Loleńko.
00:24:32No załatwiaj wszystko tak jak chcesz, no.
00:24:35Usuniesz tę dziewczynę z teatru?
00:24:39Szkoda, dziewczyna zdolna.
00:24:41Zdolna?
00:24:42Tyś chciałem powiedzieć ładna.
00:24:44Ładna?
00:24:45Brzydka, brzydka, brzydka, brzydka.
00:24:47Załatwiaj wszystko już tak jak chcesz, no.
00:24:49Tylko żeby dziubdziusia była dobra
00:24:52dla swojego ciapusia.
00:24:55No podziałować tutaj, tutaj.
00:24:57Dobra.
00:24:59A ciapcius zrobi to, co obiecał?
00:25:02Podwyższy garza runiczowi?
00:25:04Nie, no, żaden kapelnicz nie miał takiej wysokiej garzy jak runicz.
00:25:09No ja proszę, no ja proszę, tak proszę, tak.
00:25:14No dobrze, dobrze.
00:25:17Śmieszne, co?
00:25:18No teraz idź.
00:25:20Przesłano mi nową sukinię, muszę ją przymierzyć.
00:25:23No idź.
00:25:28No idź.
00:25:34Brawo, brawo, poskromicielko, umiesz obłaskawiać.
00:25:38Słyszałeś?
00:25:38Ale ci ta podwyżka?
00:25:41No.
00:25:42No i czegoś się martwisz?
00:25:43Czy to twoja wina, że jesteś zdolniejsza od Wulpi?
00:25:46Nic złego jej przecież nie zrobiłaś.
00:26:01Dyrektor, proszę Panią, do gabinetu.
00:26:19Po co ją dyrektor woła?
00:26:21Jeszcze się ta stara jędza nie uspokoiła?
00:26:23Odtrąbiono.
00:26:25Szkoda dziewczyny.
00:26:26Jak to?
00:26:26Co będzie?
00:26:27Niech Konstanty powie.
00:26:29Odtrąbiono.
00:26:30Już Panny Hanki nie będzie u nas.
00:26:32Stokrotnie.
00:26:33To świństwo.
00:26:34Co ona zawiniła?
00:26:35A co zawinił taki dobry kapelmistrz jak pan Bończa?
00:26:39Też poszedł.
00:26:40I wielu innych.
00:26:41Już na kogo Wulpi zagnie palec to...
00:26:44Odrobiono.
00:26:46Właśnie.
00:26:47No niestety.
00:26:48Nic się nie da zrobić.
00:26:50Jak jest gwiazda na scenie to się w ten sposób nie tańczy.
00:26:54Przecież ja dobrze tańczyłam.
00:26:57To właśnie źle, że dobrze.
00:26:59Decyzja zapadła.
00:27:00Musi Panią...
00:27:01Kroka w biodrach?
00:27:02Czy ja jestem taka niska?
00:27:04Nie.
00:27:04No przecież bez tej sukni to ja jestem o tyle wyższa.
00:27:07No naturalnie.
00:27:08Ja wyglądam jak maszkara.
00:27:09No jak maszkara.
00:27:11Tak jest.
00:27:12Nasz klient ma zawsze radę.
00:27:14No proszę, a to wykończenie?
00:27:16Przenoszę się do innej firmy.
00:27:18Momencik.
00:27:18Zaraz wszystko będzie załatwione.
00:27:20Ok.
00:27:23Ok.
00:27:27Ok.
00:27:32Halo.
00:27:33Czy kierownik chciał cukiel?
00:27:35Proszę natychmiast przyjść.
00:27:36Tak jest.
00:27:37Pan kierownik Koziołek już idzie.
00:27:58A na zdrowie.
00:28:02Ale proszę, proszę co za skandaliczne wykończenie.
00:28:05Proszę.
00:28:05Unam nie po amerykańsku.
00:28:07Kto zawinił natychmiast będzie uchorany.
00:28:09Ok.
00:28:14Panie kierowniku działu sukien.
00:28:16Co to jest?
00:28:17To klientka.
00:28:20Nie.
00:28:21To maszkara.
00:28:22Tak jest maszkara.
00:28:23Dlaczego ta pani jest taka niska?
00:28:25Co?
00:28:25Taka gruba.
00:28:27Co?
00:28:27No właśnie.
00:28:29To się przerobi.
00:28:30Co się przerobi?
00:28:32No tę panią.
00:28:33Co?
00:28:34To jest suknie.
00:28:36Tu się nic nie da poprawić.
00:28:38Gdzie są fały?
00:28:39Panie kierowniku.
00:28:40Gdzie są fałdy?
00:28:40Nie ma?
00:28:41To ja zaraz przyniosę.
00:28:43Wiesz, ten człowiek plecie głupstwa.
00:28:44A wykończenie?
00:28:45No niech pan popatrzy.
00:28:46Jak pan wykończył?
00:28:48Jeżeli trzeba, to ja wykończę.
00:28:50To ja pana wykończę, panie byli kierowniku.
00:28:54I to natychmiast.
00:28:56Zwalniam pana z posady.
00:28:57Słusznie.
00:28:58Przecz.
00:29:03Nic panu nie pomoże.
00:29:04Dopuści pan posadę natychmiast.
00:29:06Panie dyrektorze.
00:29:08Żona.
00:29:09Sporo dzieci.
00:29:12Niech pan dyrektor wybaczy.
00:29:15Ja nie.
00:29:16Chyba, że ta pani panu wybaczy i nie będzie miała pretensji do firmy.
00:29:19Proszę pani.
00:29:21Żona.
00:29:22Prześcioro dzieci.
00:29:24Niech pani nie ma pretensji do firmy.
00:29:28No, ale ja nie mogę uchodzić w takiej suki.
00:29:31To poprawimy.
00:29:33O, tu się wykończy.
00:29:34Tu się da fałdy.
00:29:35I będzie pani chuda.
00:29:37I wysoka.
00:29:38I śliczna.
00:29:40No, ostatecznie.
00:29:42Niech go pan nie oddala.
00:29:44Życzenie klienta jest dla mnie rozkada.
00:29:46Dziękuję.
00:29:47Jaka pani dobra.
00:29:48No już, już.
00:29:49Więc proszę tę suknię poprawić i odesłać.
00:29:52Mam nadzieję, że pani nie ma urazy do naszej firmy.
00:29:55No, kiedy właściwie...
00:29:58Dobrze, dobrze.
00:30:00Proszę mi podać futo.
00:30:02Mam jeszcze coś do załatwienia.
00:30:04Bardzo, bardzo prosimy.
00:30:06Wszystkie działy są do dyspozycji pani.
00:30:09O, ciet.
00:30:14No i amerykański pomysł, co?
00:30:18Głowa.
00:30:19Głowa.
00:30:21Fenomenalne.
00:30:22Nadzwyczajne.
00:30:23No, ale i pan.
00:30:25Dobrze.
00:30:25Bardzo dobrze pan płakał.
00:30:37No.
00:30:39Napij się pan.
00:30:42Mocnej, dobrej wódaczki.
00:30:45Wódaczki?
00:30:46Ja jeszcze nigdy.
00:30:47No, no.
00:30:50Dojrzale mężczyzna.
00:30:52Bo ja mam słabą głowę.
00:30:55Nieprzyzwyczajony.
00:30:56No.
00:30:57Ty pan.
00:30:59Tak jest.
00:31:12Smakowało.
00:31:14Gryzie w język.
00:31:16Ale dobre.
00:31:23No.
00:31:24A teraz idę na parę minut do banku.
00:31:26Tak jest.
00:31:27Gdyby ktoś przyszedł, to niech na mnie zaczeka.
00:31:30Do, czy to niech.
00:31:31Niech.
00:31:36Jest.
00:31:37Stej.
00:31:38A teraz idę na parę minut.
00:31:45To niech.
00:31:49Tak.
00:31:50Tak.
00:31:52Niech.
00:31:53Mamy niech.
00:31:53I grzeć.
00:32:22KONIEC
00:32:41KONIEC
00:32:54KONIEC
00:32:54KONIEC
00:32:57KONIEC
00:32:59KONIEC
00:33:09Znowu mi pani daje ten sam krem?
00:33:11Jest okropny, rozumie pani?
00:33:14Może ten?
00:33:15No straszny, straszny, okropny.
00:33:18Macie tylko taki mały wybór?
00:33:20Nic więcej?
00:33:21Wszystkie panie są bardzo zadowolone.
00:33:23Nasze kremy usuwają zmarszczki.
00:33:25To ja mam zmarszczki?
00:33:27Nie no niesłychane jak to traktuje się klientów.
00:33:30Łaskawa pani mnie źle zrozumiała.
00:33:32Dobrze zrozumiałam.
00:33:33Nie pozwolę się obrażać.
00:33:35Idę do dyrektora.
00:33:43Skandal.
00:33:44Co to za firma?
00:33:45Co to za porządki?
00:33:47Gdzie dyrektor?
00:33:48Nie ma.
00:33:49A o co chodzi?
00:33:51Skandal.
00:33:51Najpierw suknia okropna,
00:33:53a teraz nie ma dla mnie odpowiedniego kremu.
00:33:55I do tego obraża się klientów.
00:33:57Przepraszam.
00:33:58Kogo obrazili?
00:33:59Mnie.
00:34:00Wcale się nie dziwię.
00:34:01Jak to?
00:34:02Tak to.
00:34:03Suknia niedobra.
00:34:05Krem niedobry.
00:34:06To nie wina firmy.
00:34:07Na taką figurę nie pomoże żaden krem.
00:34:11A na taką twarz nie pomoże żadna suknia.
00:34:14Jak pan śmierdza?
00:34:15I nasza firma to nie Wororow, który odwładza stare baby.
00:34:20Okej.
00:34:21To bezczelność.
00:34:22To skandal.
00:34:24Ja pana zaskarżam.
00:34:26Ja policję.
00:34:27Co się tu dzieje?
00:34:29Co pan wyprania?
00:34:31Okej.
00:34:32Ja pana do sądu podam.
00:34:34Panie dyrektorze, tę klientkę to trzeba zupełnie przerobić.
00:34:39Na radio z głośnikiem.
00:34:40Co to?
00:34:41Uszalał pan.
00:34:42Przydź.
00:34:46Przestań pan wyć i wynoś się pan z mojego pióra.
00:34:49Przydź.
00:34:52Panie dyrektorze, żona sześcioro dzieci.
00:34:58Wynoś się pan.
00:35:00Proszę wybaczyć.
00:35:01To nieporozumienie.
00:35:04Nie.
00:35:05Tego ja już nie daruję.
00:35:11Coś pan narobił.
00:35:13Wyjdź.
00:35:14Nie ma pan już u mnie posady.
00:35:16Panie dyrektorze, ona już wyszła.
00:35:18Wyjdź natychmiast.
00:35:21Naprawdę mam odejść?
00:35:24I już nie będę więcej płakał?
00:35:27Owszem.
00:35:28Pan nasuje rachunek.
00:35:32Pan na na na na na na na na na na na na na na na na na na na
00:35:34na na na na na na na na na na na na na na na na na na na na
00:35:48na na na na na na na na na na na na na na na na na na na na
00:35:48na na na na na na na na na na na na na na na na na na na na
00:35:49na na na na na na na na na na na na na na na na na na na na
00:35:49na na na na na na na na na na na na na na na na na na na na
00:35:49na na na na na na na na na na na na na na na na na na na na
00:35:49na na na na na na na na na na na na na na na na na na na na
00:35:49na na na na na na na na na na na na na na na na na na na na
00:35:50na na na na na na na na na na na na na na na na na na na na
00:35:50na na na na na na na na na na na na na na na na na na na na
00:35:52na
00:36:20DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:36:22Ja tak samo, więc proszę mi nie przeszkadzać.
00:36:25Zaraz, zaraz. Niechże pani nie będzie taka w gorącej wodzie kąpana.
00:36:29O gorącej wodzie tu nie ma mowy.
00:36:32O zimnej też nie. Niech pani tego nie robi.
00:36:37Dlaczego? Obawia się pan, że dla nas dwojga wody w Wiśle nie starczy?
00:36:42Nie, ale wie pani, że to jest przykre, żeby taka młoda, ładna dziewczyna skakała do wody.
00:36:47A pan?
00:36:48Ja to co innego. U mnie sprawa życiowa, nie tam jakaś sercowa. Miłość.
00:36:54Miłość? O nie. Od trzech miesięcy jestem bez pracy, a od dziś bez mieszkania.
00:37:02To tak samo jak ja.
00:37:03Więc widzi pan, że nie ma innego wyjścia, jak tylko proszę.
00:37:08O nie. Damy mają pierwszeństwo. Proszę.
00:37:11Ależ proszę się nie krępować. Ja zaraz za panem.
00:37:14Chwileczkę. Mam pomysł. Odłożymy to do lata.
00:37:18Teraz woda zimna, można się przeziębić.
00:37:20A przyjść do nieba z katarem to jakoś nieprzyjemnie.
00:37:24Bo jak pani sobie wyobrazi, chodzi sobie taki człowiek po niebie jak aniołek i nic, tylko krzyk.
00:37:30Ja krzyk.
00:37:32Krzyk.
00:37:35Jak to dobrze, żebym panią złapał.
00:37:37Nie wiadomo.
00:37:39No, niech mnie pan puści.
00:37:41Pójdę sobie.
00:37:42Do widzenia.
00:37:44Do widzenia.
00:37:46Zaraz.
00:37:48Ale pani już nie będzie o tym myślała.
00:37:51O czym?
00:37:52O łowieniu rybek.
00:37:53Nie. A pan?
00:37:54Ja też nie.
00:37:55Zaczekamy zatem do lata i tu się spotkamy.
00:37:58Dopiero lata, ale jako przyjaciele od tego, od grobowej deski musimy trochę ze sobą pomówić.
00:38:05Proszę.
00:38:06Tu mnie, tu za zimno.
00:38:08Znam taką miłą kawiarenkę.
00:38:10Kiedy ja, ja nie mam pieniędzy.
00:38:13Nie szkodzi.
00:38:14Ja też nie mam.
00:38:17Ech, moktas.
00:38:19Kto widział takie rzeczy robić?
00:38:21Młodzi jesteście, całe życie jeszcze przed wami.
00:38:25No, jedzcie, a my zagramy.
00:38:27Nie, nie, panie, jak to było.
00:38:29Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie.
00:38:31On nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie.
00:38:37Kupiśmy młodzi i sercem i duszą,
00:38:40Nie wiemy, jak cenić ten skarb.
00:38:45Dopiero gdy włosy się srebrem przyprószą,
00:38:48Widzimy, co skarb ten wezwan.
00:38:52Żalujemy tych dni, a po nocach się śni.
00:38:56Jedna prawda, a prawda tak brzmi.
00:39:01Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie.
00:39:05Dzień, stra Caribbean, Złota, to nic.
00:39:09Chociaż zło goby młodym być, i więcej nic.
00:39:15Nie rozklos, nie słowa, ni stroje, zabawa.
00:39:19Lecz młodym być, i więcej nic.
00:39:23A jeszcze dlatego być kogoś bliskiego i kochać go nie więcej niż.
00:39:38Najbiedniejszym być, najskromniejszym być, ale mieć przed sobą świat.
00:39:46Za kochanym być i kochanym być, i mieć wciąż dwadzieścia lat.
00:40:09No dzieci, teraz zamykamy, ubierajcie się, czas do domu.
00:40:13Pani mieszka za miastem i właśnie spóźniła ostatni pociąg.
00:40:18Pan zdaje się spóźnił też ten sam pociąg.
00:40:22Rozumiem, rozumiem. No więc jutro jakoś sobie poradzimy, a dziś...
00:40:28No więc niech, że się pani zdaje, że jestem pani dziadkiem i że przyjechała pani do dziadka w odwiedziny.
00:40:36No tak.
00:40:48No i jakoś daliśmy sobie radę.
00:40:51Tyle amparatu przeze mnie.
00:40:53Ależ to nic, nic.
00:40:55Proszę, apartament gotowy.
00:40:57Wprawdzie bardzo skromny.
00:40:58Ależ to prawdziwy pałac, jak dla królewny.
00:41:01Dla śpiącej królewych.
00:41:05No, dobranoc.
00:41:07Dobranoc.
00:41:08Dobranoc.
00:41:08Ale zaraz, jeszcze o czymś zapomniałem.
00:41:18O!
00:41:20Sam raz, leży jak ulana.
00:41:22Dziękuję.
00:41:24Bardzo dziękuję.
00:41:25Proszę bardzo.
00:41:26I dobranoc.
00:41:27Dobranoc.
00:41:28Dobranoc.
00:41:42Dobranoc.
00:41:43Dlaczego pan?
00:41:44Pan tak?
00:41:45Ja tak?
00:41:46Może ja z brzega?
00:41:48Nie, nie, nie.
00:41:49Dlaczego pan?
00:42:09Oj.
00:42:25Co się stało?
00:42:27Nie, nic, nic.
00:42:30Nie wygodnie panom.
00:42:32Wygodnie, bardzo wygodnie.
00:42:34Ależ zupełnie wygodnie.
00:42:41to.
00:43:10Zdjęcia i montaż
00:43:48Zdjęcia i montaż
00:44:11Zdjęcia i montaż
00:44:14Zdjęcia i montaż
00:44:31Panie Wojnicza, to trzeba coś zrobić dla Hańki, prawda?
00:44:38Tak, trzeba.
00:44:43Panie Wojnicza, już wiem.
00:44:45Co?
00:44:46Pójdę jutro do tej artystki, co ją wyrzuciła i poproszę.
00:44:50Mam sposób.
00:44:56Zobaczy pan, będzie dobrze.
00:44:59Dobranoc.
00:45:01Dobranoc.
00:45:10Koziołek?
00:45:11A pan wie, którego dzisiaj mamy?
00:45:14Trzynastego.
00:45:17Trzynastego.
00:45:18Teraz już wiem.
00:45:28Proszę pana.
00:45:29A czego?
00:45:30Ja do pani artystki, Loli Wulki.
00:45:33Loli Wulki ma generalną próbę.
00:45:35Wieczorem premiera.
00:45:36Nie można.
00:45:37Czyli ja w bardzo ważnej sprawie.
00:45:39Ważnej?
00:45:40Tak.
00:45:40Tam, numer dwunasty.
00:45:41Dziękuję.
00:45:42Proszę.
00:45:44Proszę.
00:46:12Co tam?
00:46:15Moje uszanowanie.
00:46:16Czego pan chce?
00:46:18Ja proszę pania artystki w sprawie Hańki, żeby ją z powrotem do teatru przyjęli.
00:46:25Hańka?
00:46:25Co to za jedno?
00:46:27Do Boszanka.
00:46:28To ta, którą z teatru wydalono przez panią.
00:46:31Ona pani złego zrobiła.
00:46:33To nie moja.
00:46:34A poza tym ona nie nadaje się do teatru.
00:46:36Jak to nie?
00:46:38Ona taka zdolna?
00:46:40Niech pani ją przyjmie.
00:46:42Zobaczy pani.
00:46:43Ona będzie miała największe powodzenie.
00:46:46Z całego teatru.
00:46:47A kim pan jest właściwie?
00:46:48Jej ojcem?
00:46:49Nie.
00:46:50Tak.
00:46:52Ojcie.
00:46:54Prześcioro dzieci.
00:46:57Niech pani ją przyjmie.
00:47:01To pan?
00:47:02Moja klientka.
00:47:03Skąd się pan tu wziął?
00:47:04Proszę w tej chwili wyjść.
00:47:06Woźny.
00:47:06Woźny.
00:47:07Woźny.
00:47:08Woźny.
00:47:09Już teraz wiem dlaczego pani Hankę wyrzuciła.
00:47:12Bo ona zdolniejsza od pani.
00:47:14Wyrzucić go.
00:47:15Bo Hanka ładniejsza od pani.
00:47:17I młodsza.
00:47:17Czego Konstantys stoi?
00:47:19Wyrzucić go.
00:47:20Co maria.
00:47:21Co maria.
00:47:22Bo ona tysiąc razy lepiej tańczy.
00:47:24Pręcz, pręcz.
00:47:25Konkurencji się pani boi.
00:47:27Chodź pan, chodź pan, chodź pan.
00:47:31Odtrąbiono.
00:47:32Wynosić się.
00:47:33Co to znaczy?
00:47:35To znaczy, że bardzo dobrze.
00:47:39To jej się już dawno należało.
00:47:41Wynosić się.
00:47:45A o co poszło?
00:47:46Bo ona dziewczynę skrzywdziła.
00:47:48Kanie do Boszankę.
00:47:49Tutaj pracowała.
00:47:51Znam, znam.
00:47:52Bardzo zdolna.
00:47:53Tak, bardzo zdolna.
00:47:54Pracujecie teraz?
00:47:55Właśnie, że nie.
00:47:56Prosiłem, żeby ją tutaj z powrotem wzięli.
00:47:59Dziewczyna bez domu.
00:48:01Pan kapelmistrz Bończa ją przygarnął.
00:48:03Pan Bończa?
00:48:04Znam.
00:48:05Też przez nią poszedł.
00:48:08Pani.
00:48:08Z nią pan nic nie zrobi.
00:48:11Numerek.
00:48:12Wie pan co?
00:48:14Idź pan lepiej do pana dyrektora.
00:48:16On lepszy.
00:48:17Jest u siebie w gabinecie.
00:48:19Proszę dalej.
00:48:22Premiera nowej redii.
00:48:25Udała się znakomicie.
00:48:29Śmieszne, prawda?
00:48:30Naturalnie, ale śmieszne.
00:48:31Co?
00:48:31Zmiera dopiero jest dziś, a pan już...
00:48:33Proszę dalej.
00:48:36Atrakcją wieczoru oczywiście była Lola Bulpi.
00:48:40Lola Bulpi.
00:48:43Która w znakomitym numerze...
00:48:46Pan do kogo?
00:48:48Nie do pani.
00:48:49Nie...
00:48:50Ja do pana dyrektora.
00:48:52Słucham.
00:48:52Ja tu w sprawie Hanki, do Boszanki.
00:48:56Zaraz.
00:48:57To fenomenalna tancerka.
00:48:58Właśnie, właśnie.
00:49:00Zasłużyła sobie w pełni na powodzenie.
00:49:03Święte słowa.
00:49:04Brawo, brawo.
00:49:06Jej taniec.
00:49:07Za brawa.
00:49:08Czego pan sobie życzy?
00:49:10Już nic.
00:49:11Jak pan dyrektor sam ją tak chwali, to w porządku.
00:49:15Ja wiedziałem.
00:49:16Tylko ona, ta Bulki, to taka jędza.
00:49:19Co?
00:49:19To pan dyrektor o tym nie wie?
00:49:22Okropna jędza.
00:49:23A złośnica?
00:49:25A fałszywa?
00:49:27Milczeć, idiota!
00:49:28Wynosić mi się stąd!
00:49:30Nie, nie, pani, nie, pani!
00:49:32Jak pan śmie!
00:49:34Wynosić mi się!
00:49:35Puść mi!
00:49:36Służba!
00:49:36Zabrać go!
00:49:38Panie dyrektor...
00:49:41Sam wyjdę, ale ja tu jeszcze wrócę, wytłumaczę panu.
00:49:44I nie odpuszczasz mi go więcej!
00:50:03No i co?
00:50:05Nic!
00:50:12Niech się pan nie martwi, panie Stasiu.
00:50:14Pan Bończa mi wszystko powiedział.
00:50:16Niepotrzebnie pan tam chodził.
00:50:19Dam sobie jakoś radę.
00:50:22No, niech się pan uśmiechnie.
00:50:27Wie pani, kto to jest ta Lola Wulpi?
00:50:30To ta sama, przez którą ja wyleciałem z posady.
00:50:34No to wszystko w porządku.
00:50:36Raz, dwa, trzy, cały komplet.
00:50:39Ale ja jej pokażę.
00:50:40Ja jej za to zapłacę.
00:50:44Próba skończona.
00:50:45Tak jest, panie dyrektorze.
00:50:47A pani Wulpi?
00:50:47Jest u siebie w garderobie, panie dyrektorze.
00:50:49O, tak coś.
00:50:55A dzidziusia kocha swego, dzidziusia?
00:50:57Kocha, kocha.
00:50:59Ale nie ucha do mnie.
00:51:01Go mam powyżej usz.
00:51:03Okropny, okropny.
00:51:05A wyobraża sobie, że go kocham.
00:51:07Jego.
00:51:09Jego.
00:51:10Kiedy mam takiego cudnego chłopca, jak ty.
00:51:18Jak śmiesz wchodzić bez pukania.
00:51:21Pan będzie laska popuścić mój teatr.
00:51:24Ale już...
00:51:25Natychmiast.
00:51:26Dziś premiera.
00:51:27Wiem o tym.
00:51:29Jurek.
00:51:32Co?
00:51:34Oddalasz go?
00:51:35Proszę bardzo.
00:51:36To i ja pójdę z nim.
00:51:38Proszę.
00:51:39Ale już.
00:51:42Takie teatr.
00:51:43I tak mieliśmy odejść.
00:51:45Mamy kontrakt z Olimpią.
00:51:47Ale już.
00:51:48Moje uszanowanie, panie zesu.
00:51:52Odtrąbiono.
00:51:57Śmieszne, co?
00:51:59Tak.
00:52:01Odtrąbiono.
00:52:03No.
00:52:04A co będzie z dzisiejszą premierą?
00:52:06Wszystko mi jedno.
00:52:07Odłożysz się, odwołasz się, zmieni.
00:52:09I nie ma innego wyjścia.
00:52:11Rzeczywiście, no.
00:52:12Ale może by tak jakieś zastępstwo, no.
00:52:16Zastępstwo teraz.
00:52:17Na parę godzin przed premierą.
00:52:19Kogo on znajdzie?
00:52:21Właśnie.
00:52:23Mam.
00:52:24No.
00:52:25Do Boszanka.
00:52:27Racja, do Boszanka, tak.
00:52:29Ona jedna to potrafi.
00:52:31I pan Wończa.
00:52:33No, ale jak ich znaleźć?
00:52:34Zrobi się, panie dyrektorze.
00:52:38Odtrąbiono.
00:52:39Śmieszne, co?
00:52:40Więc pamiętacie, chłopaki?
00:52:42Kto zrobił krzywdę, panu Bończy?
00:52:45Lola Wulpi.
00:52:46A Hani?
00:52:47Lola Wulpi.
00:52:48A mnie?
00:52:50Lola Wulpi.
00:52:51No dobrze.
00:52:52Więc za pół godziny wszyscy w teatrze.
00:52:54I jak tylko ta Wulpi wyjdzie na scenę, to wy...
00:52:59Dobra, dobra, dobra, już.
00:53:01Świetnie.
00:53:02Więc pamiętajcie, chłopaki.
00:53:05Lola Wulpi ma czwarty numer.
00:53:08Jak tylko kurtyna pójdzie do góry, to wy od razu łupu dół, żeby nie mogła ani tańczyć, ani śpiewać.
00:53:15Ja wezmę z gnieły, a jałgórki smaszone.
00:53:17A ja kapustę.
00:53:18No, szkoda czasu.
00:53:19Idziemy, chłopaki.
00:53:20Do widzenia.
00:53:21Do widzenia.
00:53:44Do widzenia.
00:53:46Wystąpi dziś na premierze zamiast Loli Wulpi.
00:53:50Ja dyryguję.
00:53:51Viwa, czekamy w teatrze Bończa.
00:53:54Gwałtów, a ja ich posłałem, żeby gwizdali.
00:53:57Kogo?
00:53:58A tam się już może zaczęło.
00:53:59Gdzie?
00:54:00Pani Michałowa.
00:54:01Co ja narod...
00:54:24Proszę pana, gdzie pan idzie?
00:54:26Za kolejką.
00:54:27Bez szczelność, naprawdę.
00:54:28Jeden bilecik na parter.
00:54:37Łapać go!
00:54:40Ten kaku, na gatę!
00:54:43Wiesz, żal.
00:54:44No, no, jak do gościa.
00:54:46Proszę, jest bilecik.
00:54:52Ulecik, kaku!
00:55:15Tylko bez tremy, spokojnie, spokojnie.
00:55:17Wszystko będzie jak najlepiej.
00:55:19Śmieszne, co?
00:55:20Ja, ja jestem zupełnie spokojna.
00:55:26Zupełnie.
00:55:27A pan, panie dyrektorze...
00:55:28No, ja absolutnie jestem spokojny.
00:55:34To już drugi numer na scenie, prawda?
00:55:37Tak, tak, twój jest szwarty.
00:55:38Przygotuj się tylko spokojnie, bez nerwów.
00:55:42Proszę, bierz przykład ze mnie, chodź.
00:55:45Tak, no, naturalnie.
00:55:58Zaraz, zaraz, dokąd to, panie?
00:56:00Ja na chwilę.
00:56:02Tylko coś powiem i wyjdę.
00:56:03Jeszcze czego, bilet kupić?
00:56:05Ja nie ma.
00:56:06No, co znaczy?
00:56:07Ale ja na chwilę.
00:56:08Niech mnie pan puszczy.
00:56:10Ale, ale...
00:56:11To waria!
00:56:12Wyrzucie go gdzieś wyrzuci.
00:56:13No?
00:56:14Co znowu?
00:56:14Nie, ja...
00:56:15To, to tak!
00:56:18Poliście!
00:56:22On nie przeszkadza!
00:56:26Trzymaj go!
00:56:26Trzymaj go!
00:56:27Trzymaj go!
00:56:27Trzymaj go!
00:56:28Trzymaj!
00:56:29Trzymaj go!
00:56:29Trzymaj go!
00:56:30Trzymaj go!
00:56:30Wyrzucie go!
00:56:31No, pan dyrektor!
00:56:32Cicho, kto tu krzyczy?
00:56:33No, pan dyrektor...
00:56:35Przecież krzyczy.
00:56:35Krzyczy, że ja krzyczę!
00:56:36Trzymaj go!
00:56:37Trzymaj go!
00:56:37Trzymaj go!
00:56:49Trzymaj go!
00:56:50Nie bój się, Haniu.
00:56:52Będzie wszystko dobrze.
00:56:53Zobaczę, zrobisz to lepiej niż Wólki.
00:56:55Czego wy chcecie ode mnie?
00:57:02Oj, słuchajcie, co za awantura?
00:57:04Jakiś wariat wpadła kulisy i nie mogą go złapać.
00:57:06Co jej?
00:57:06Ja akurat przed moim dostępem, no?
00:57:19Chłopcy, uwaga!
00:57:21Następny numer Tawulki, przygotować się!
00:57:22To za mną!
00:57:30Jakiś padestu!
00:57:30Zobaczka, to za mną!
00:57:31Zobaczka, to za mną !
00:57:34THEY
00:57:35MŽ
00:57:35Zobaczka, to za mną!
00:57:35Co nawet tak od rów!
00:57:35Są roba w górch.
00:57:37To za mną!
00:57:37Są roba w gór,
00:57:38to za mną!
00:57:40To za mną!
00:57:40To za mną!
00:57:43Co over za mną!
00:57:46Są roba w gór!
00:57:48To za mną!
00:57:52A szan nie!
00:58:14DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:58:48DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:59:03DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:59:25DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:59:39DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:59:46DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:59:49DZIĘKI ZA OBSERWACIE
01:00:09ZA OBSERWACIE
01:00:39DZIĘKI ZA OBSERWACIE
01:01:00ZA OBSERWACIE
01:01:28DZIĘKI ZA OBSERWACIE
01:01:45DZIĘKI ZA OBSERWACIE
01:01:52DZIĘKI ZA OBSERWACIE
01:02:02DZIĘKI ZA OBSERWACIE
01:02:33DZIĘKI ZA OBSERWACIE
01:02:36DZIĘKI ZA OBSERWACIE
01:02:38DZIĘKI ZA OBSERWACIE
01:02:38DZIĘKI ZA OBSERWACIE
01:02:47DZIĘKI ZA OBSERWACIE
01:02:50DZIĘKI ZA OBSERWACIE
01:02:58DZIĘKI ZA OBSERWACIE
01:03:05No to, tj, tj, tj, tj...
01:03:14No to, po, po, po!
01:03:14Chodź pan wędz, wędz...
01:03:25Panowie, to straszne! No jakżeż tak można zrywać przedstawienie?
01:03:30Naszym kapelmistrzem jest pan runic.
01:03:32Jego nie ma i nas nie ma.
01:03:33No więc zrozumcie panowie, że Runic wróci jutro.
01:03:36To i my wróci zany zaczynamy.
01:03:39To jest, to jest.
01:03:40Do ćwarczego zaczynamy.
01:03:41No więc, panka, proszę.
01:03:42Proszę, zaczynamy.
01:03:43Kurczę, będzie.
01:03:45Nie mam orkiestry.
01:03:46Co?
01:03:46Runic ich zbuntował i nie chcą grać.
01:03:49Co za pech.
01:03:50Akurat teraz.
01:03:52Nie płakać, nie płakać.
01:03:54Zaraz, ja to wszystko załatwię.
01:03:56Panie Bończa, chodź pan ze mną.
01:04:05No, no, no, nie damy rady.
01:04:07Skąd ja teraz bez morkiestry?
01:04:09Musimy zerwać przedstawienie.
01:04:32W życiu trzeba zawsze optymistą być.
01:04:36Powtarzać wszędzie.
01:04:37Jakoś to będzie.
01:04:40Cała sztuka w tym, ażeby umieć żyć.
01:04:43Ażeby śpiewać, tańczyć właśnie, gdy jest źle.
01:04:47Mnie, jeżeli los to kłóczy.
01:04:49I mam losu tego dość.
01:04:51Wtedy tańczę, tańczę, tańczę, tańczę, tańczę mu na złość.
01:04:55Cały świat giruje ze mną, jakby się szampanem spił.
01:04:59No i tańczę, tańczę, tańczę, tańczę, tańczę.
01:05:02To mam sił.
01:05:03Momentalnie znika smutek.
01:05:05Momentalnie znika pek.
01:05:07Widzę cały świat różową.
01:05:09I na każdej twarzy śmierd.
01:05:12Nie narzekam nigdy na nic.
01:05:15Czy mam więcej, czy mam mniej.
01:05:16Tylko tańczę, tańczę, bo gdy tańczę, zaraz jest mi lżej.
01:05:54Dziękuje za oglądanie.
01:06:16Dziękuje za oglądanie.
01:06:46Gdzie wygląda koziołek?
01:06:47A czy przystojny?
01:06:48A gdzie on jest?
01:06:50Mamusiu, ja chcę zobaczyć pana koziołka.
01:06:59Czy przystojny jest ten koziołek?
01:07:03Koziołeczku najdroższy.
01:07:05Koziołuniu kochany.
01:07:08Niech pan się zgodzi.
01:07:09Niech pan przyjmie tę posadę.
01:07:12Przecież ja się nie nadaję.
01:07:14To pańskie słowa.
01:07:15Nie nadaje się pan do zwykłej pracy.
01:07:18Ale na kierownika jest pan wymarzony.
01:07:23Kupiłem nową lampę.
01:07:27Może pan ją...
01:07:28Dzyn!
01:07:30Nie.
01:07:32A jeśli chodzi o posadę...
01:07:35No więc co? Zgadza się pan?
01:07:37Jeśli mnie pan tak prosi, to zgoda.
01:07:39Ale płakać już nie będę.
01:07:41Śmiać się będę.
01:07:52Pięknie.
01:07:53Pięknie, pięknie panie w tej sutni.
01:07:55Zaraz.
01:07:56O.
01:07:58Świetnie.
01:08:01Doskonale.
01:08:03Nic nie trzeba poprawić.
01:08:04Polecamy naszą firmę.
01:08:10Uroszo.
01:08:11Świetnie.
01:08:12Dziękuję.
01:08:20O mój Boże!
01:08:25Nie ma przesądu.
01:08:28Przecież ja Ciebie poznałam trzynastego.
01:08:31Szczęśliwa trzynastka!
01:08:34Zdjęcia!
01:08:36Zdjęcia!
01:08:39Zdjęcia!
01:08:44Zdjęcia!
01:08:45Zdjęcia!
01:08:45Zdjęcia!
01:08:46Zdjęcia!
01:08:47Zdjęcia!
01:08:48Zdjęcia!
01:08:50Zdjęcia!
01:08:53Zdjęcia!
01:08:55Zdjęcia!
01:08:56Zdjęcia!
01:08:57Zdjęcia!
Comments