- 2 days ago
Category
馃摵
TVTranscript
00:00KICI KICI
00:06KICI KICI
00:08Cze艣膰 malutki
00:12KICI KICI
00:14No
00:16Chod藕 do mnie
00:18KICI KICI
00:20No
00:22Chod藕
00:24Zobacz co dla ciebie mam
00:26KICI KICI
00:28KICI KICI
00:30No
00:32Chod藕 chod藕 chod藕 chod藕
00:34KICI
00:36KICI
00:38KICI KICI
00:44No
00:46Chod藕
00:48O tak
00:50No
00:52Pi臋kny jeste艣 wiesz
00:54Masz takie
00:56Pi臋kne
00:58Mi臋ciutkie futerko
01:00No
01:02Tak
01:04No
01:06No
01:08employ
01:10No
01:12Let's
01:14No
01:16No
01:18No
01:19No
01:20No
01:21No
01:22No
01:24No
01:26No
01:28No
01:29No
01:30KONIEC
02:00KONIEC
02:02KONIEC
02:04KONIEC
02:06KONIEC
02:08KONIEC
02:10KONIEC
02:12KONIEC
02:14KONIEC
02:16KONIEC
02:18KONIEC
02:20KONIEC
02:22Policja mia艂a mnie chroni膰, co?
02:24Sama musia艂am ostrzeli膰 tego kutasa i wszystkich jego cybli.
02:28Jeste艣 nasz膮 jedyn膮 rz膮c膮.
02:32Najwi臋cej kod贸w z psami.
02:34Prokurator zgodzi艂 si臋 na t臋 akcj臋, ale oficjalnie b臋dziesz zbieg艂.
02:38Ja si臋 na nic nowego nie umawia艂am.
02:42Zostaniesz oczyszczona z zarzutu.
02:44Jest tylko jeden warunek.
02:46Musisz si臋 dosta膰 do podziemnego burczaka.
02:58KONIEC
03:02Dop贸ki tu jeste艣, jeste艣 bezpieczna.
03:04Mam kas臋. Zap艂ac臋 ci.
03:06Ale je艣li chcesz zosta膰,
03:08musisz udowodni膰, 偶e si臋 do tego nadajesz.
03:12I na to zas艂ugujesz.
03:14Jak?
03:16Jeste艣 maszynk膮 do zabijania.
03:18A ja mam akurat robot臋, do kt贸rej idealnie si臋 nadajesz.
03:22Jak nas dorwa艂, to zajebi膮.
03:26Zajebi膮 nas obie.
03:28To zar艂o?
03:32Kurwa!
03:36Popierdoli艂o ci臋?
03:38Nie? Co ty kombinujesz, co?
03:40KFAR
03:46KFAR
03:48Nie b臋dzie mnie przez jaki艣 czas, dlatego...
03:54Musisz si臋 zaj膮膰 pewn膮 spraw膮. Pos艂uchaj.
03:58Kaffar tu, Sara. Nie b臋dzie mnie przez jaki艣 czas, dlatego musisz si臋 zaj膮膰 pewn膮 spraw膮.
04:09Pos艂uchaj, papiery masz na biurku, to poufne. Jak kto艣 b臋dzie dr膮偶y膰, to b臋dziesz wiedzia艂, co zrobi膰.
04:18Licz臋 na ciebie. Pa.
04:28Abonent chwilowo niedost臋pny. Prosz臋 zadzwoni膰 p贸藕niej.
04:40Panie Babsku, wid藕my pan wst臋pn膮膰. Nie na biurku, powiedzia艂em.
04:46To dow贸d w sprawie. Ja nie mog臋 go usun膮膰, a wr臋cz przeciwnie. Ja z ufno艣ci膮 powierzam to w pana godne, zaufane r臋ce.
04:56Przez pana Sanepid tu przyjedzie. Tu idziem si臋. Ja chc臋 tylko pom贸c.
05:02Dobrze, panie Wac艂awie. Zapraszam, bo odk艂agamy pa艅stwu spokojnie.
05:07I nast臋pny nawiedz膮.
05:10Pan Wac艂aw ma do nas spraw臋.
05:14Panie komisarzu Kaszubskim.
05:16Panie Wacku.
05:17Kr贸tkoj na temat.
05:23Upadek ludzko艣ci jest bliski.
05:26Znalezione dzisiaj.
05:34Co mam z tym zrobi膰?
05:35Pogrzeb wyprawi膰?
05:37Problem w tym, 偶e na gorczaku od jakiego艣 czasu gin膮 zwierz臋ta.
05:40G艂贸wnie psy i koty.
05:41A, i ja mam...
05:44I tym si臋 zale藕膰, tak?
05:45Ludzie uwa偶aj膮, 偶e kto艣 po prostu na nie poluje.
05:47Uwa偶nie?
05:48Jako przedstawiciel lokalnej spo艂eczno艣ci wnosz臋 by si臋 zaj膮膰 Szymonem Rembiszem, bo od czasu jak on wyszed艂 z pud艂a zacz膮艂 si臋 ten proceder.
06:01Szymon Rembiszem, okej.
06:05Panie Wacku, no co? Zajmiemy si臋 tym.
06:08No.
06:09No.
06:10Do widzenia.
06:14Nos starego ormowca nie mo偶e si臋 myli膰.
06:18Nie.
06:21Zabierz mi to st膮d.
06:24Zabierz mi to st膮d.
06:25Szymon.
06:46Szymon, obud藕 si臋.
06:49Halo.
06:51S艂yszysz mnie?
06:52Szymon.
06:54Halo.
06:55Szymon.
06:55Szymon.
06:56Szymon.
07:02Wiesz, musz臋 ci co艣 wyzna膰.
07:07Znowu to zrobi艂am.
07:10Ale tym razem posz艂o mi lepiej.
07:14Du偶o lepiej ni偶 ostatnio.
07:17Robi臋 post臋py.
07:21Wiesz, cz艂owiek musi dzia艂a膰 zdecydowanie.
07:24Nie wolno si臋 waha膰.
07:30Niespodzianka.
07:33Przysz艂a twoja mama.
07:35Bardzo si臋 o ciebie martwi.
07:37Ja zreszt膮 te偶.
07:39Ja zreszt膮 te偶.
07:40Ale co?
07:41Nie ciskaj si臋 tak.
07:43Chyba lubisz b贸l.
07:45Spokojnie.
07:46Ja to rozumiem.
07:48Ale spokojnie.
07:51Spokojnie.
07:52No tak.
07:58No ju偶, ju偶.
07:59Nic jej nie zrobi臋.
08:01Nic, nic.
08:02艢pij sobie.
08:04艢pij.
08:05Jeszcze nie teraz.
08:17Mia艂 20 lat, jak zabi艂.
08:30Kolejnych 25 sp臋dzi艂 w zak艂adzie karnym.
08:33Normalny to on nie jest.
08:37No.
08:38Jego ofiar膮 by艂a m艂oda dziewczyna.
08:40Mia艂a raptem 25 lat, jak j膮 zamordowa艂.
08:43No co, nafutrowany by艂?
08:44Czy zrobi艂 to z zimnokrwi膮?
08:45Poj臋cia nie mam.
08:47Ale wcze艣niej katowa艂 zwierz臋ta.
08:49Jak by艂 nastolatkiem, to mia艂 kuratora.
08:52Czyli zryty byle to dziecka.
08:55I teraz wyszed艂 z pierdla i co?
08:57Zn贸w zacznie zabija膰 zwierz臋ta, a potem ludzi?
08:59No, by nie.
09:09Policja!
09:11Ju偶, ju偶!
09:12Panie w艂adzo, ju偶!
09:13Dzie艅 dobry.
09:15Dzie艅 dobry.
09:15Sier偶ant Walicki, komisarz Kaszubski.
09:17Chcieliby艣my z panem porozmawia膰.
09:19O Szymonie.
09:20Co znowu zrobi艂?
09:27Pani Heleno, my艣lami pani膮 艣ci膮gn膮艂em.
09:30W艂a艣nie mia艂em do pani dzwoni膰.
09:33Ja ju偶 nie mog艂am w domu wysiedzie膰.
09:36Serce matki.
09:38Mam dla pani dobr膮 wiadomo艣膰.
09:41Szymon si臋 odezwa艂.
09:42Bo偶e m贸j.
09:43Bo偶e m贸j.
09:44Naprawd臋?
09:45A gdzie jest?
09:47Co m贸wi艂?
09:48A ja ju偶 mia艂am i艣膰 na policj臋 zg艂osi膰 zagini臋cie.
09:51Wys艂a艂 mi wiadomo艣膰.
09:53Ju偶 pani pokazuje.
09:55O, tu, prosz臋.
09:57Ju偶 momencik, ja tylko...
09:59Prosz臋 艣mia艂o czyta膰.
10:05Zapomnia艂am okular贸w.
10:06Nic nie szkodzi.
10:08Pomog臋.
10:08Jestem nad morzem.
10:11Tak jak ksi膮dz radzi艂.
10:13Tu jest pi臋knie.
10:14Cisza, spok贸j.
10:14Mog臋 pomy艣le膰, skupi膰 si臋 na duszy.
10:17Wiem, 偶e z Bo偶膮 pomoc膮
10:18zaczn臋 偶ycie na nowo.
10:22Nad morzem?
10:24Bez rzeczy?
10:26Bez but贸w?
10:27Bez r臋cznik贸w?
10:28Ale z Bogiem.
10:29呕artuj臋.
10:32Ale prawdziwemu facetowi
10:34to wystarcz膮 skarpetki na zmian臋.
10:38Szemu艣 jak sta艂, tak...
10:41Znikn膮艂.
10:42Nie ma przy sobie nic.
10:44Nic.
10:45Bez obaw.
10:46Poradzi sobie.
10:48No wiem.
10:48Wi臋cej wiary, pani Heleno.
10:50Wiem, ale...
10:52Niech pani po prostu wierzy
10:53w Bo偶膮 opatrzno艣膰
10:54i w swojego syna.
10:58Nie wiem, jak ksi臋dzu dzi臋kowa膰.
11:00Ja chyba si臋 do ko艅ca 偶ycia
11:01nie odwdzi臋cz臋.
11:02P贸jdzie pani do ko艣cio艂a
11:04i wystarczy.
11:05Dzi臋kuj臋.
11:06Dzi臋kuj臋, ksi臋dzu, bardzo.
11:07Ale nie trzeba, naprawd臋.
11:08Dzi臋kuj臋.
11:19Syn chyba mocno bie偶膮cy, co?
11:21Nie.
11:22Tego to pan mo偶esz
11:23na ka偶dym bazarze
11:24kupi膰 na kilogramy.
11:29Nie wierzy pan
11:31w przemiany syna?
11:33Dwadzie艣cia pi臋膰 lat
11:34siedzi膮 w wi臋zieniu.
11:37Zamordowa艂 kobiet臋
11:38z zimn膮 krwi膮.
11:38Niewinn膮.
11:40To co?
11:41Na kratami si臋 nawr贸ci艂?
11:43To po co?
11:45Ca艂a ta wystawka?
11:46W teatrzej dla matki.
11:50Ona uwierzy艂a w tego
11:51dobrego kap艂ana,
11:52co to
11:53morderc臋 nawr贸ci艂.
11:55Jakiego kap艂ana?
11:58Nie wiem.
12:00呕ona ma z nim kontakt
12:01i syn.
12:02Pytaj膮, rozmawiaj膮.
12:04Kroku bez niego zrobi膰
12:05nie mog膮.
12:06Bielecki, Bilecki
12:07czy jako艣 tam
12:07tak si臋 nazywa.
12:09Co艣 pan chyba
12:09nie lubi swojego syna.
12:13Bo ja bym wola艂,
12:14prosz臋 pana,
12:14偶eby on zosta艂 w wi臋zieniu.
12:17Przynajmniej tam
12:18偶adnych g艂upot
12:19nie m贸g艂 zrobi膰.
12:20Tutaj to
12:20strach
12:22normalnie
12:23w nocy
12:24oko zamkn膮膰.
12:25Przecie偶 to jest pana dziecko.
12:27Tak, tak, tak.
12:27Wiem, wiem.
12:28Tylko nie wiem,
12:29co 偶e艣my zrobili 藕le.
12:31呕e wychowali艣my
12:32takiego potwora.
12:34To dlaczego tu mieszka?
12:36A gdzie ma mieszka膰?
12:39Ma tylko nas.
12:42Najlepsze lata
12:43w wi臋zieniu przesiedzia艂.
12:46A gdzie jest teraz pana 偶ona?
12:49Nie mam poj臋cia.
12:50A Szymon?
12:54To co znowu
12:55narozrabia艂?
12:56No bo przecie偶
12:57nie przyszli艣cie
12:58rozmawia膰 tu o pogodzie.
13:07Masz cudown膮 matk臋, bracie.
13:12Trafi艂o ci si臋.
13:14Ale ty nie potrafi艂e艣
13:16jej doceni膰.
13:18A jest przecie偶 napisane
13:20czci ojca swego
13:21i matk臋 swoj膮.
13:23Przez ciebie oboje
13:24chodz膮 z pi臋tnem
13:25rodzic贸w mordercy.
13:28Przez ca艂e 偶ycie
13:28wytykani palcami.
13:30Porzuceni przez bliskich,
13:31samotni.
13:35A mimo to
13:36przyj臋li ci臋
13:36do swojego domu.
13:39Daj膮 je艣膰,
13:40ubieraj膮.
13:41A ty co?
13:43Ty jeste艣 艣mieciem.
13:56Czuj臋, 偶e jestem gotowy.
14:00Swoim 偶yciem
14:01da艂e艣 mi przyk艂ad.
14:03to b臋dzie dzi艣.
14:12To b臋dzie m贸j dzie艅.
14:14telefon Szymona R臋bisza
14:26logowa艂 si臋 wczoraj
14:28przy O艂awskiej.
14:30Przy O艂awskiej?
14:32To tam znaleziono tego kota
14:34z przetr臋conym karkiem.
14:36To by艂o wczoraj,
14:37a dzisiaj?
14:38No szukamy.
14:40No w艂a艣nie widz臋.
14:42Jak chcesz,
14:42mo偶emy si臋 zamieni膰 miejscami.
14:45S艂uchaj,
14:46wzi臋li艣my si臋 na tego R臋bisza,
14:48mo偶e facet jest niewinny?
14:49W艂asny ojciec uwa偶a go
14:51za kryminalist膮 i bandyt臋.
14:53Ciekawe, co matka powie,
14:55kiedy przyjdzie?
14:56Zaraz powinna by膰.
14:58Mam tutaj szczeg贸艂ow膮 list臋.
15:00Kierownik 艣mietnika j膮 przyni贸s艂.
15:02W ci膮gu tygodnia
15:03zgin臋艂o siedem ps贸w
15:05i dziewi臋tna艣cie k艂op贸w.
15:07Bo偶e 艣wi臋te.
15:10Sier偶ant Wali艅ski,
15:12s艂ucham?
15:15A pani Koz艂owa?
15:18A, uciszy膰?
15:21No dobrze, przyjad臋.
15:22Co艣 jeszcze?
15:25Aha.
15:27S艂uchaj,
15:27a co si臋 dzieje w og贸le
15:28z Nowakowsk膮?
15:29Nie widz臋 i nie s艂ysz臋.
15:30Nie to, 偶e t臋skni臋,
15:31ale pytam z ciekawo艣ci.
15:33Wojew贸dzka j膮 odwo艂a艂a.
15:34No w ko艅cu by艂a
15:36na go艣cinnych wyst臋pach.
15:39Tak z dnia na dzie艅?
15:41No.
15:42Mieli Ciebie zapyta膰 o zdanie?
15:44Nie.
15:52Dzie艅 dobry.
15:56R臋bisz Helena.
15:58Ja mia艂am si臋 tu stawi膰.
15:59Dzie艅 dobry.
16:00To komisarz w ka偶dym czasie
16:02o panie urajmie.
16:03Dzi臋kuj臋.
16:03Dzie艅 dobry.
16:04Dzie艅 dobry.
16:06Na razie.
16:07No i jak wygl膮dam, Szymu艣?
16:16Idealnie, co?
16:16Jeste艣 chory.
16:36Trzymaj za mnie kciuki, bracie.
16:37Szymon to moje jedyne dziecko.
16:47Ja nie odwr贸c臋 si臋 do niego plecami.
16:51Odpokutowa艂 ju偶 swoj膮 win臋.
16:53Zrozumia艂 grzech.
16:55Chc臋 rozpocz膮膰 teraz nowe 偶ycie.
16:56Wierzy pani w nawr贸cenie syna?
17:06Oczywi艣cie, bo spotka艂 na swojej drodze odpowiedni膮 osob臋.
17:10Kap艂an wskaza艂 mu drog臋 do prawdy.
17:15No ale pani m膮偶 tak nie uwa偶a.
17:18Nie.
17:20On w k贸艂ko powtarza, 偶e to my jeste艣my winni,
17:22bo nie zobaczyli艣my tego momentu, kiedy syn sta艂 si臋...
17:28dziwny.
17:30Dziwny.
17:33Zn臋ca艂 si臋 nad zwierz臋tami?
17:34Tak, to by艂o z艂e, ale Szymek si臋 zmieni艂.
17:41A dobry ojciec wybacza.
17:45Rozumiem.
17:45A wie pani, gdzie teraz mo偶e by膰 syn?
17:49Jest nad morzem.
17:51Chc臋 by膰 sam.
17:52Wszystko przemy艣le膰 i zastanowi膰 si臋, co dalej.
17:57Nad morzem to tak...
18:00Ko艂obrzyk czy mo偶e Saint-Tropez?
18:02Tego to nie wiem.
18:03Ksi膮dz nie powiedzia艂.
18:07A, czyli nadros艂 w kontakcie, tak?
18:10A do pani dzwoni艂?
18:14Pewnie ja go rozpraszam,
18:16bo ci膮gle czego艣 od niego chc臋.
18:19No ale nie widzieli艣my si臋 25 lat
18:22i stale chcia艂abym by膰 przy synu.
18:27To nie on zabija te zwierzaki?
18:30To kto艣 inny.
18:32Jaki艣 jest wyrodnialec.
18:33Da pani mi namierno tego ksi臋dza?
18:41Witolda?
18:42Tak.
18:45Witold Bielecki.
18:46Panie komisarzu, Szymek tylko to mi napisa艂.
18:57Jestem nad morzem.
18:59A wcze艣niej nie wspomin膮艂 w jakim艣 miejscu?
19:01No prawd臋 m贸wi膮c, to sam mu zasugerowa艂em to mo偶e, no bo cisza, spok贸j.
19:08Tam te偶 zaczyna艂em swoj膮 duszpastersk膮 drog臋.
19:11Jeste艣cie w sta艂ym kontakcie?
19:13No zasugerowa艂em mu cisz臋 i odseparowanie od ludzi.
19:21Tylko tak zbola艂a dusza mo偶e nawi膮za膰 kontakt sama ze sob膮.
19:26I z najwy偶szym.
19:28Dobrze, prosz臋 przekaza膰 Szymonowi R臋biszowi, 偶eby z nami si臋 pieni臋dz kontaktowa艂.
19:32Oczywi艣cie, panie komisarzu.
19:35Z Bogiem.
19:36Do widzenia.
19:38Spierdalaj.
19:39Co tam?
19:55No przyjrza艂em baz臋.
19:57Wszystkie zg艂oszenia, zawiadomienia.
19:59Tajne, jawne z ostatnich kilku miesi臋cy.
20:02I?
20:03No wygl膮da na to, 偶e jedynym podejrzanym w sprawach
20:05dotycz膮cych zn臋cania si臋 nad zwierz臋tami
20:08jest ten Szymon R臋bisz.
20:09A reszta?
20:11No co, no mamy str臋czycieli, damskich bokser贸w, no偶ownik贸w,
20:15recydywe i z艂odziei.
20:16I Szymon, a kt贸ry jest nad morzem?
20:18Ma si臋 ze mn膮 skontaktowa膰.
20:21Mog臋 i艣膰 do domu?
20:24Id藕, ja jeszcze posiedz臋.
20:39Jutro?
20:48Ciekawe.
20:50Ciekawe.
20:51Ciekawe.
20:52Ciekawe.
20:53Ciekawe.
20:54Ciekawe.
20:55Ciekawe.
20:56Ciekawe.
20:57Ciekawe.
20:58Ciekawe.
20:59Ciekawe.
21:00Ciekawe.
21:01Ciekawe.
21:02Ciekawe.
21:03Ciekawe.
21:04Ciekawe.
21:05Ciekawe.
21:06Ciekawe.
21:07Ciekawe.
21:08Ciekawe.
21:09Ciekawe.
21:10Ciekawe.
21:11Ciekawe.
21:12Ciekawe.
21:13Ciekawe.
21:14Ciekawe.
21:15Ciekawe.
21:16Ciekawe.
21:17Ciekawe.
21:18Ciekawe.
21:19KONIEC
21:49Ju偶 czas.
22:19KONIEC
22:49Co jest, kurwa?
22:51Wszystko mia艂em przygotowane.
22:57Zaplanowa艂em ka偶dy szczeg贸艂, ka偶dy krok.
23:03By艂em gotowy.
23:07Czu艂em to.
23:09Wiedzia艂em, jak podej艣膰.
23:13Jakoby zw艂atni膰, zaatakowa膰.
23:17I nic.
23:21Nie da艂em rady.
23:27Nic z tego nie wysz艂o.
23:33W sumie偶nie.
23:35Nic.
23:37Ale tobie si臋 uda艂o.
23:41Jak?
23:43Co jest ze mn膮 nie tak?
23:49Co jest ze mn膮 kurwa nie tak?
23:53Sier偶ancie Broda.
24:07Sier偶ancie Broda.
24:09Szybko.
24:11Parkuj pan radiow贸z. Sprawa niecierpi膮ca zw艂oki.
24:13Co jest, panie Wacku?
24:15Pogotowie zaraz przyjedzie.
24:19Funkcjonariusz wezwie.
24:21Nie, nie, nie trzeba.
24:23Nie trzeba, nie trzeba.
24:25Trzeba, trzeba i to bardzo.
24:27Prosz臋 spokojnie, g艂臋boko oddycha膰.
24:33Ja niewiele pami臋tam.
24:35Do domu wraca艂am.
24:37Ja musz臋 i艣膰 do domu.
24:39Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie.
24:41Spokojnie.
24:43Dobrze.
24:45Dobrze.
24:47Jest pani w dobrych r臋kach.
24:49Pogotowie b臋dzie za 10 minut.
24:51Dobrze.
24:53Czego mi nie powiedzia艂e艣?
25:05Co zatai艂e艣?
25:07Jak to zrobi膰?
25:09Wyja艣nisz mi wszystko jeszcze raz.
25:11Od pocz膮tku po kolei.
25:13Nie u艣pi臋 ci臋.
25:15Ale je艣li mi nie powiesz,
25:17to ci kurwa poder偶ne gard艂o, rozumiesz?
25:19Wszystko ci powiedzia艂em.
25:21To dlaczego nie da艂em rady, co?
25:23Czego ty chcesz do cholery?
25:25Chc臋 wiedzie膰, jak to by艂o, gdy j膮 zabija艂e艣.
25:28Co czu艂e艣, gdy wbija艂e艣 w ni膮 n贸偶?
25:30O czym wtedy my艣la艂e艣?
25:32Wa艂kujesz to od kilku dni.
25:34Ci膮gle.
25:37Co艣 zatai艂e艣.
25:39Czego艣 mi nie m贸wisz.
25:40A to mnie strasznie wkurwia.
25:51Co艣 zatai艂e艣.
25:57Wi臋c zacz膮艂e艣 od zabijania zwierz膮t?
26:00Bo to by艂o 艂atwe, tak?
26:05Go艂臋bie, sroki, wr贸ble.
26:08Potem koty, psy i kuty.
26:11Sam czy kto艣 ci pomaga艂?
26:14Chyba nie mog臋, nie chc臋 o tym m贸wi膰.
26:16Nie rozumiesz, 偶e spierdoli艂em sobie 偶ycie?
26:18Takie to dla ciebie fajne, ja raczej to...
26:20To moja sprawa.
26:22Zabijesz im.
26:24Nie poczujesz nic.
26:27A na pewno nie ma w tym ulgi.
26:29Tak teraz nic nie czuj臋!
26:31Nie czujesz!
26:32Bo r臋ka ci zadr偶a艂a.
26:33O!
26:35Zatrzyma艂e艣 si臋.
26:36To znak.
26:40Zamknij ryj!
26:55Co ci powiedzia艂a posk艂adowana?
26:57No wi臋c co?
26:58Przede wszystkim chcia艂a ci podzi臋kowa膰.
27:00Zostanie na obserwacji ze dwa dni.
27:04B臋dzie dobrze.
27:05Przypomnia艂a sobie, co si臋 wydarzy艂o?
27:07No wiesz co, no tylko tyle, 偶e napad艂 j膮 na pewno facet.
27:11Chwyci艂 za rami臋, przy艂o偶y艂 do twarzy jak膮艣 chusteczk臋 z jak膮艣 substancj膮.
27:16Zosta艂a okradziona?
27:18S艂uchaj, dziwna lenia.
27:21Czyli j膮 napad艂, obezw艂adni艂 i zostawi艂?
27:25Albo kto艣 go po prostu sp艂oszy艂, no.
27:28Czyli uderzy znowu.
27:30Kolejna ofiara mo偶e nie mie膰 tyle szcz臋艣cia.
27:33Ty to potrafisz pocieszy膰, wiesz?
27:35A ty co, przyszed艂e艣 zobaczy膰 jak si臋 pracuje?
27:38Mam co艣 dla ciebie.
27:40Znale藕li艣my to na miejscu.
27:42Nie ma za co.
27:44Gdzie艣 to widzia艂em.
27:49Ja nie rozumiem, o co panu chodzi.
27:55Po prostu pytam, czy ta czapka nale偶a艂a do pani syna.
28:05Widzia艂am j膮 na zdj臋ciu.
28:08Nie wiem.
28:10Mo偶e...
28:12Zaraz.
28:17Ona mia艂a z ty艂u tak膮 dziurk臋 zrobion膮 gwo藕dziem.
28:23O, jest.
28:28Jest.
28:29Widzi pan?
28:30Mhm.
28:32Czyli to czapka Szymona R臋bisza, tak?
28:36A sk膮d pan j膮 ma?
28:39Szymyk wr贸ci艂?
28:41Tak?
28:42Prosz臋 pani, t膮 czapk臋 znale藕li艣my w miejscu napa艣ci.
28:55Kto艣 napad艂 kobiet臋 i j膮 og艂uszy艂.
29:00I co?
29:01I pan od razu my艣li, 偶e to on, tak?
29:03呕eby on si臋 zmieni艂.
29:04Chce rozpocz膮膰 nowe 偶ycie.
29:06Ma do tego prawo.
29:09Prosz臋 pani膮.
29:10Pani syn 25 lat temu zosta艂 skazany za brutalne morderstwo.
29:17Kilka dni temu wyszed艂 z zak艂adu karnego.
29:21I w tym czasie kto艣 zabija zwierz臋ta.
29:24I ten napad艂.
29:25Szymon jest nad morzem.
29:27Nabr贸ci艂 si臋.
29:28Zmieni艂.
29:29A wy ci膮gle widzicie w nim z艂oczy艅c臋.
29:32Jeste艣cie tacy sami jak m贸j m膮偶.
29:35Nie wybaczacie.
29:36Nie zapominacie.
29:40Dranie.
29:42Tylko ja i ksi膮dz Witold mu wierzymy.
29:46Tylko my.
29:51Prosz臋 pani.
29:53Niech syn skontaktuje si臋 z nami.
29:56To te偶 le偶y w pani interesie.
29:58Zanim wy艣lemy za synem list ko艅czy.
30:00S艂uchaj widz臋, 偶e nic nie robisz to zbieraj si臋 pojedzie ze mn膮 do ksi臋dza.
30:17I co, boisz si臋, 偶e ci jakie艣 egzorcyzmy zrobi, panie komisarzu?
30:21Bardzo 艣mieszne.
30:23S艂uchaj, technicy znale藕li dwa w艂osy w czapce.
30:26Jeden nale偶a艂 do Rembisza, drugi...
30:28Ale co, co ma wsp贸lnego z tym ksi膮dzem?
30:30Matka Rembisza zezna艂a, 偶e ten duchowny wie wi臋cej o jej synu ni偶 ona sama.
30:36No dobra, ale nawet je艣li to przecie偶 obowi膮zuje go tajemnica spowiedzi.
30:40Mnie nie interesuje 偶adna tajemnica.
30:42Ja po prostu chc臋 wiedzie膰, gdzie by艂, co robi艂 i jakie ma plany.
30:45Aha, czy ma koleg臋, kt贸remu po偶yczy艂 czapk臋, kt贸ry j膮 gdzie艣 zgubi艂?
30:48Na przyk艂ad w miejscu, gdzie napadli na Zofi臋.
30:51Dawaj.
31:01Poznali艣my si臋 w zak艂adzie karnym, gdzie Szymon by艂 osadzony.
31:05Chcia艂 rozmawia膰, zadawa艂 pytania, podwa偶a艂 zasady mi艂o艣ci.
31:09Mi艂osierdzia. Prosz臋, cz臋stujcie si臋 panowie.
31:14Sporo temat贸w, jak na jedn膮 rozmow臋.
31:16Dlatego by艂y kolejne. Mia艂em zgod臋 dyrekcji na spotkania duszpasterskie.
31:21Mieli艣my wi臋c czas na rozwa偶anie pisma, Biblii.
31:26Zastanawiali艣my si臋 nad losem cz艂owieka, jego wyborami i konsekwencjami decyzji.
31:31Tylko z nim ksi膮dz rozmawia艂?
31:33Najcz臋艣ciej z nim. Rozmowy z Szymonem by艂y te偶 wa偶ne dla mnie.
31:41Zmusza艂 mnie do wysi艂ku. Jego pytania po prostu mnie inspirowa艂y, motywowa艂y do dzia艂ania.
31:48Czyli?
31:51Pan powiedzia艂, przychodz臋 wezwa膰 nie sprawiedliwych, ale grzesznik贸w.
31:59Tak.
32:02Jeden grzesznik wa偶niejszy ni偶 99 sprawiedliwych.
32:05Dok艂adnie. No dlatego Szymon by艂 tym jednym, o kt贸rego dusz臋 warto by艂o walczy膰.
32:12Dobrze, prosz臋 ksi臋dza.
32:16Czy ksi膮dz wierzy w przemian臋 i nawr贸cenie Szymona Rembisza?
32:23Absolutnie.
32:25Ludzie z gruntu s膮 dobrzy. Szymon te偶.
32:28Co prawda ma na sumieniu potworn膮 zbrodni臋, ale nadal ma szans臋 na zbawienie.
32:37Super. To gdzie on teraz jest?
32:41M贸wi艂em ju偶. Gdzie艣 nad morzem.
32:45To macie ze sob膮 kontakt, czy nie?
32:47Szymon kontaktuje si臋 ze mn膮 tylko wtedy, gdy czuje tak膮 potrzeb臋.
32:50Ja si臋 nie narzucam.
32:53Targaj膮 nim pewne w膮tpliwo艣ci, wi臋c woli je przegada膰 ze mn膮 ni偶 z rodzin膮.
33:02No dobra, to nic to po nas na razie.
33:06Jak si臋 ten zwierz臋bisz, to niech ksi膮dz da nam zna膰, dobrze?
33:10Tak, oczywi艣cie dam zna膰.
33:12A ciastka dobre.
33:13Pi臋kna kobieta.
33:23C贸偶, no nawet ksi膮dz ma jak膮艣 swoj膮 przesz艂o艣膰.
33:28Czasem z sentymentem wraca do chwil sprzed za艂o偶enia sutanny.
33:34Dzi臋kujemy bardzo.
33:36Dzi臋kuj臋.
33:38Z Bogiem, panowie.
33:43Masz, to od szefa.
34:00Ja nie mam szefa.
34:03Czyli 偶arcie ko艂ujesz sobie sama?
34:04Stary, na zewn膮trz jest wielki 艣wiat i budki z kepsami ogarn臋.
34:12Spacer ci si臋 mo偶e. Zapomnij.
34:14Spierdalaj, pierwiesz mnie.
34:15呕ryj to i ciesz si臋, p贸ki jeszcze masz czym.
34:20Dobra, wiem gdzie to jest.
34:21Dzi臋ki, na razie.
34:22A ty co taki przej臋ty?
34:26No zobacz co znalaz艂em.
34:27To jest kobieta, kt贸r膮 25 lat temu zamordowa艂 Szymon Rembisz.
34:29A ty co taki przej臋ty?
34:30No zobacz co znalaz艂em.
34:31To jest kobieta, kt贸r膮 25 lat temu zamordowa艂 Szymon Rembisz.
34:38Zaraz.
34:39Zaraz.
34:40Jej zdj臋cie sta艂o na komodzie u ksi臋偶una.
34:42Ja my艣la艂em, 偶e to jego jaka艣 stara mi艂o艣膰.
34:43Ta kobieta nazywa艂a si臋 Nina Baka.
34:45Jak zosta艂a znalaz艂a, ona zosta艂a znalaz艂a.
34:46Dzi臋ki, na razie.
34:47Dzi臋ki, na razie.
34:48A ty co taki przej臋ty?
34:49No zobacz co znalaz艂em.
34:50To jest kobieta, kt贸r膮 25 lat temu zamordowa艂 Szymon Rembisz.
34:51Zaraz.
34:52Jest zdj臋cie sta艂o na komodzie u ksi臋偶una.
34:53Ja my艣la艂em, 偶e to jego jaka艣 stara mi艂o艣膰.
34:54Ta kobieta nazywa艂a si臋 Nina Baka.
35:07Jak zosta艂a zamordowana, mia艂a 25 lat i osieroci艂a sze艣cioletniego ch艂opca.
35:11No dobra, ale to zdj臋cie sta艂o u ksi臋dza, kt贸ry si臋 nazywa Witold Bielecki.
35:16No on tak twierdzi艂.
35:18Twierdzi艂 te偶, 偶e przyjecha艂 z nadmorza i chcia艂 sprawdzi膰, czy mo偶e warto si臋 tu przenie艣膰.
35:23I nawr贸ci膰 kilku grzesznik贸w.
35:25Mhm.
35:26I powi臋kszy膰 grono anio艂贸w.
35:28Z tym, 偶e sprawdzi艂em wszystkie nadmorskie parafie i nie by艂o tam 偶adnego ksi臋dza o tym nazwisku.
35:34Czyli kto艣 ko mnie.
35:37Tylko kto?
35:44Witold Bielecki.
35:46Je艣li Szymon wr贸ci艂, to trzeba pilnie zawiadomi膰 komisariat.
35:52Niech wiedz膮, 偶e jest niewinny, 偶e niczego z艂ego nie zrobi艂.
35:55Oczywi艣cie.
35:56Zaraz to zrobimy.
35:58Synku, wr贸ci艂e艣.
36:03Co tu si臋 dzieje?
36:04O co chodzi?
36:05Maluch, uciekaj.
36:07Niech pani siada.
36:09Ju偶.
36:10A co tu si臋 dzieje prosz臋 ksi臋dza?
36:12Ja nie rozumiem.
36:13Zastanawia艂em si臋, co jest ze mn膮 nie tak.
36:18Ja dzwoni臋 na policj臋.
36:20Ju偶 wiem, dlaczego mi nie wychodzi艂o.
36:24Wiem, gdzie pope艂nia艂em b艂膮d.
36:28Bo to nie mo偶e by膰 przypadkowa osoba.
36:32I nie b臋dzie.
36:34Zostaw j膮, Pytlaku.
36:38Co ksi膮dz robi?
36:41Prosz臋 ksi臋dza.
36:45Dobrze.
36:46Panie Ryszardzie, jak tylko 偶ona wr贸ci, to prosz臋 o natychmiast o telefon.
36:49Dobrze?
36:50Dzi臋kuj臋.
36:51Co jest?
36:52Helena Rembisz wysz艂a z domu po telefonie od ksi臋dza Witolda.
36:56Podobno jej syn wr贸ci艂.
36:58Polecia艂a ona spotkanie z nim?
37:00Nie wiem, ale nie odbiera telefonu.
37:02Cze艣膰 mi do 艣mierdzi.
37:04Nie! Nie!
37:06Ratu!
37:15Policja!
37:19Rzu膰 to ju偶!
37:22Dokona艂o si臋.
37:23Obr贸膰 si臋!
37:28Nareszcie.
37:32Do tego tego tego miejsca nie zaszkodz膮cym.
37:35Obr贸膰 si臋.
37:40Kto艣 co m贸wi?
37:41Kto艣.
37:42Puszcz.
37:45Co艣?
37:46Co艣 偶yj.
37:47Co艣 偶yj.
37:49Co艣 偶yj.
37:50Co艣 偶yj.
37:51Nic.
37:52Milcz臋.
37:53G艂up.
37:54Co艣 mu zamordowa艂o i nic go wi臋cej nie interesuje.
37:56Nic wi臋cej nie interesuje.
37:58go wi臋cej nie interesuje.
38:03Dlatego zbada go psychiatra.
38:07Mo偶e u艂o偶臋 mu styki na nowo.
38:09Krafal.
38:11On mia艂 sze艣膰 lat,
38:12jak Rembisz zamordowa艂 matk臋 na jego oczach.
38:25Kuchatr臋!
38:26To by艂o tam.
38:31Prosz臋.
38:33St贸l pysk.
38:40Z akt wynika, 偶e po 艣mierci Niny Baki
38:43ma艂y Witek trafi艂 do pogotowia opieku艅czego.
38:48P贸藕niej do rodziny zast臋pczej.
38:49Po roku do kolejnej.
38:50I tak ca艂y czas.
38:51Przez 12 lat.
38:52A偶 do pe艂noletno艣ci.
38:55Chcia艂 zemst臋.
38:56Podszy艂 si臋 pod prawdziwego ksi臋dza.
39:00Nijakiego Les艂awa Bieleckiego.
39:02I w ten spos贸b wszed艂 w kontakt z w艂adzami zak艂adu karnego.
39:05I trafi艂 na zab贸jc臋 swojej matki.
39:08Na Szymon Rembisz zezna艂, 偶e ksi膮dz Witold wypytywa艂 o wszystkie szczeg贸艂y zbrodni, krok po kroku.
39:18Nie wiedzia艂, jak si臋 za to zabra膰.
39:21I dlatego napad艂 najpierw na Zofi臋 Ursk膮.
39:27Mo偶e chcia艂 zobaczy膰, jak to jest zabi膰 cz艂owieka.
39:31Albo chcia艂 zobaczy膰, jak to jest zabi膰 matk臋 zab贸jc臋.
39:35No i co my艣lisz, 偶e ul偶y艂o mu?
39:38Sp贸jrz na niego i ty mi powiedz.
39:42Nie, ju偶 mam do艣膰.
39:43Mam co robi膰, naprawd臋.
39:46Ja te偶.
39:47To co, odpuszczasz?
39:51Mam jeszcze sprawy do za艂atwienia.
40:04艢ledzisz mnie?
40:06Na chuj?
40:07Czekasz tu na kogo艣, co?
40:11Nie na ciebie, s艂oneczko.
40:13Co艣 kombinujesz.
40:14Psy w臋sz膮.
40:15A ty tu stoisz?
40:17Bo?
40:19Bo chce si臋 dowiedzie膰, jak trafi艂a do nas c贸rka tej policyjnej s艂ugi.
40:23C贸rka policjantki jako przyn臋te?
40:25To nie jest twoja sprawa.
40:27Tak samo moja, jak twoja.
40:31Co艣 kombinujesz.
40:35Co艣 grubego.
40:39Mo偶e chcesz si臋 pozby膰 Fuksa?
40:43Wkurwiam ci臋, bo ci patrz臋 na r臋ce i widz臋, 偶e to ty chcesz si臋 pozby膰 Fuksa.
40:57Przej膮膰 jego interes.
40:58Zosta膰 wielkim bosem.
41:00Fentanel to mo偶e kasy.
41:02I w艂adza.
41:03A ciebie to obie rzeczy mega rajcuj膮.
41:05Fentanel to mo偶e si臋 pozby膰.
41:06I w艂adz臋.
41:07I w艂adz臋.
41:08I w艂adz臋.
41:09I w艂adz臋.
41:10I w艂adz臋.
41:11I w艂adz臋.
41:12Ka偶dy ma jakie艣 marzenia.
41:17Kto to wie?
41:20Dobra, dosy膰 tego pierdolenia.
41:23Szef chce nas widzie膰.
41:26To lec臋.
41:28for艂 kus.
41:35For艂 kus.
41:42For艂 kus.
41:58No brawo, komisarz M艂okacka, brawo.
42:15Ja ju偶 spadam, wi臋c...
42:18A co ty mi si臋 t艂umaczysz?
42:21Kto to?
42:24Kolega w przedszkolach, nie interesuj si臋.
42:26To ci sam przystojniak.
42:29Tak. Do widzenia.
42:32Jak zawsze mi艂o.