Skip to playerSkip to main content
  • 3 months ago
W środku nocy wraca do domu pobity mężczyzna. Jego żona nie wierzy w jego pokrętne wyjaśnienia. Kobieta prosi komisarza Tomasza Kaszubskiego (Tomasz Oświeciński), by wyjaśnił co skrywa jej mąż. Śledczy wspierany przez dzielnicową Aleksandrę Grodziec (Aleksandra Listwan) ustala zaskakujące fakty.

Category

📺
TV
Transcript
00:00Kordian?
00:29Kordian?
00:54Kordian?
00:56Kordian?
00:58Kordian?
01:00Kordian?
01:02Kordian?
01:04Kordian?
01:06Kordian?
01:08Kordian?
01:10Kordian?
01:12Kordian?
01:14Kordian?
01:16Kordian?
01:18Kordian?
01:20Kordian?
01:22Kordian?
01:24Kordian?
01:26Kordian?
01:28Kordian?
01:30Wszystko będzie trzeba to sprawdzić.
01:47Wszystko ok?
01:49Wow.
01:50Rafał.
01:51On jest poważnie chory.
01:53Na co to znaczy poważnie chory?
01:56On umiera.
01:57Wolisz jemu pomagać?
01:59Pomagam specjalistom w nauce, nie jemu.
02:03Karmisz jego chorego.
02:05Swoje zresztą chyba też.
02:07A myślisz, że podpisię te papiere rozładowe?
02:11Ja bracie cię zabiję i cię to podpisię, rozumiesz?
02:14Proszę.
02:16Jest twoja.
02:26Rafał.
02:29Kordia?
02:32Co robisz?
02:33Lekarz kazał ci leżeć.
02:36Dlaczego wstałeś?
02:38Bo muszę iść do pracy.
02:39Do pracy?
02:40W takim stanie?
02:41Ej, co ty tam masz?
02:42O tybcie, kurwa, nie będę ci się spowiadać.
02:45Co tam, panie Wacku?
03:10Co znowu?
03:11No, przecież się umawialiśmy.
03:14Mówiłem panu.
03:19Dziewczynka nazywa się Livia, wnuczka mojego kumpla Ludwika.
03:25I my zbieramy puszki, żeby wysłać ją do szpitala do Stanów.
03:29No, przecież pamiętam, chora dziewczynka w szpitalu.
03:33Tam, tam.
03:35Chora, nawet bardzo.
03:3811 lat i ma raka.
03:41Proszę, proszę, no co, brzydzi się pan?
03:43Nie, no gdzie?
03:44Proszę, proszę wziąć.
03:48No tak.
03:50Proszę.
03:54Przecież pan obiecywał.
03:57Miały być ogłoszenia, apele, miała stać tu skarbonka.
04:04To jest placówka państwowa.
04:07Tutaj inaczej się załatwia, to nie jest takie...
04:10Panie Broda, przydałbyś się pan w końcu na coś.
04:14Ale nie.
04:16Krzyżóweczka, ciepełko pod dupą, wystarczy.
04:21Panie, pan się nawet na ciecia na wysypisku nie nadajesz.
04:25Wystarczy.
04:27Żegnam.
04:29Więc nie będę tracił czasu z panem.
04:32Odchodzę.
04:40Regularny.
04:51Cięć.
04:51Cięć.
05:10Jesteś.
05:12No jestem.
05:14A ty co, framugi pilnujesz?
05:16Nie, mam tak na szybko, tylko...
05:18Bo mam dla ciebie te papiery...
05:20W sprawie bójki w barze przy Wiślanej...
05:24Miedzianej.
05:26Miedzianej.
05:28Generalnie sprawa zamknięta.
05:29Brakowało tylko raportu z sekcji, pa.
05:31Zaczekaj.
05:33A te okulary, ty po co?
05:36Koniunktywities.
05:37Mam zapalenie spojówek.
05:39Nadwrażliwość na światło.
05:40Muszę lecieć, pa.
05:41No to...
05:41Idź na zwolnienie lekarskie, no.
05:43Przecież zimny doktor nie może być ślepy.
05:46No, dwa dni przejdzie.
05:47A wiesz...
05:49Praca zostanie.
05:54Gafar!
05:56Kończ szamę.
05:57Robotę masz.
06:07Może został pobity.
06:10Trochę w nocy do szpitala.
06:11Ma wstrząśnienie mózgu, połamane żebra, złamany nos.
06:15Ale nie chciał zostać na obserwacji.
06:18Wróciliśmy do domu.
06:20Kto go tak pobił?
06:23Twierdzi, że był zmęczony.
06:26I że przewrócił się na przejściu podziemnym na schodach.
06:30Ale wokół nas nie ma żadnego przejścia podziemnego.
06:32Ktoś go pobił brutalnie.
06:36Jakby próbował zabić.
06:37Mam pani podejrzenia, kto mógłby to zrobić?
06:42Nie.
06:43Dlatego tutaj przyszłam.
06:45No i...
06:46No i nie mogę się do niego dodzwonić.
06:48Może to jacyś chuligani z Górczaka go pobili.
06:52Tu pełno takich.
06:54Gdyby to były zwykłe karki, może wezwałby policję.
06:58Proszę odwróć się.
07:03Halo?
07:07Jak to?
07:09W którym szpitalu?
07:17Co ty wybrawiasz?
07:21Zarywałaś?
07:23Tobie się nudzi? Co?
07:26Słuchaj.
07:26Nie nudzi mi się.
07:28Wyobraź sobie, mam pracy po kokardę,
07:30ale znalazłam czas, żeby przyjść zobaczyć, jak się masz,
07:31a ty...
07:32Co to robisz? Ty się zawijasz?
07:34Jestem wolnym człowiekiem.
07:37I bardzo chorym.
07:40Moja krew została wysłana na badania
07:43do Stanów Zjednoczonych i do Hongkongu.
07:45Teraz trzeba czekać.
07:47No to co, mam tu leżeć i gapić się w sufit?
07:50Przyjdą wyniki, Evans zaplanuje terapię
07:53i wreszcie będziesz mogła przestać na mnie wrzeszczeć.
07:55A ty jest w ogóle dobry lekarz?
07:57Czy po prostu mąż Dagmary?
08:00Podobno piekielnie dobry.
08:04A plan jakiś ma?
08:07Nie wiem, nie pytałem.
08:09Nadzieja może dobić każdego, mnie też.
08:10Ten Evans cię niebie leczy, to ja ciebie zabiję.
08:15Halo, kafar.
08:18Jaki winiarski? No winiarski, no znam, fajny.
08:21Jezus, no normalny, no o co ci chodzi?
08:24W szpitalu jestem upierdalam przecież noconia, bo wychodzi.
08:26Znowu?
08:28W szpitalu, tak.
08:30Czemu ci to na rękę?
08:32Halo, halo, panie Kordianie.
08:36Halo, halo.
08:40Dziękuję, że ja jestem.
08:42Miał pan dużo szczęścia.
08:45Obrażenia są poważne.
08:48Trafił pan do nas w ostatniej chwili.
08:51Zajmę się panem.
08:53Lubię pana.
08:55Panie Kordianie.
08:57Nie pozwolę, żeby pan cierpiał.
08:58Dzień dobry.
09:28Sierżant Grodziec, komisarz Kaszubski, komisarz na Gorczaku.
09:32Policja, ale po co policja?
09:35Ktoś nie napadł, brutalnie pobił.
09:37Nie możemy tak tego zostawić.
09:40Straci pan przytomność na ulicy dwie godziny temu.
09:42Pamięta pan, co się stało?
09:44Nie, nie, nie bardzo.
09:46Znów pana ktoś napadł?
09:50Ktoś panu grozi, boi się pan kogoś?
09:53Nie, nie, absolutnie nie.
09:56A wczoraj w nocy?
09:58Ilu ich było?
09:59Czego chcieli?
10:00Nie, w dziarbie nic mi nie jest.
10:02O Jezu, odczepcie się ode mnie.
10:05Gdzie są moje rzeczy?
10:06W szpitalnym depozycie.
10:07Co?
10:09Ale co pan wyprawiał?
10:11Chodzę.
10:12Nikt mi nie będzie mówił, co ja wam robię.
10:14Kordiano, szalałeś?
10:15Stój!
10:27Jestem.
10:30Jestem, słyszysz?
10:34Spóźniłeś się.
10:37Byłem w szpitalu.
10:39Moi ludzie mają twardą rękę.
10:42Ostrzegałem.
10:45Co to jest?
10:47Na chuj mi to!
10:49To są rodzinne pamiątki, to jest wartek kupę forsy.
10:53Mówiłem jasno.
10:56Gotówka.
10:57Umowa była jasna.
10:58Ja pożyczam, ty oddajesz.
11:01Termin inny o tydzień temu.
11:02Zapomniałeś?
11:03Ja ci wszystko oddam, przysięgam.
11:06Policja! Policja!
11:08Jeden rucho, trzy leciłem!
11:09Już nie żyjesz, knoju.
11:11Rzuć nóż, ręce za głowę, na kolana!
11:13Rzuć nóż!
11:15Jesteś trupem.
11:16Na kolana!
11:18Winiarski nawet nie wie, trepie, że miał ogon.
11:21Daruś, szybko wtedy spierdla, nie wyjdziesz.
11:25To wy co się znacie?
11:27Pan konieczny.
11:28Znany lichwiarz.
11:30Lubi pożycać, ale lubi też zabierać.
11:33Zabierać.
11:39A babka winiarska wie, że jej perły zarypałeś?
11:56Kocham cię, skarbie.
11:59Ja ciebie bardziej męczu.
12:02Na co masz ochotę?
12:12Lody.
12:16Często.
12:19Może pomidorówka?
12:22Nie jestem głodna już.
12:25Musisz jeść, skarbie.
12:37To jak?
12:43Może być za?
12:45Zapytam panią doktor, czy możemy zaszaleć.
12:47Czemu płaczesz?
13:01Nie martw się, będzie dobrze.
13:04Zobaczysz.
13:07Nie płaczę, kochanie.
13:11Po prostu chę.
13:13Jesteś dla mnie wszystkim.
13:28Bez ciebie nie ma mnie.
13:32A wiesz,
13:34doktor Michalina
13:35obiecała, że jak
13:37wezmę jeszcze jedną pawkę eliksiru,
13:40to wrócę do domu.
13:43Tylko na weekend, ale
13:46dobre i to.
13:51Tak.
13:53Iż będziemy leżeć razem w łóżku.
13:56Oglądać zdjęcia.
14:01Układać puzzle.
14:04Ty i ja
14:05upyczymy pierniczki.
14:09Oczywiście.
14:10Oczywiście.
14:13Ze dwieście.
14:15I ozdobimy jelukrem.
14:18I rozpolą nas brzuchy.
14:19Znałem koniecznego, więc go zaczepiłem
14:31zaczepiłem i poprosiłem o pożyczkę.
14:46Zaciągnąłeś dług u lichwiarza?
14:51Kurdian, co ci odbiło?
14:53Po co?
14:55Musiałem.
14:57Myślałem, że
14:57odda mi
14:58będzie po sprawie.
15:00Na co ci były te pieniądze?
15:02Człowieku, prawie cię zabili.
15:04Dlaczego udajesz,
15:04jakby nic się nie stało?
15:05Zacząłem grać.
15:12W sieci jest wszystko.
15:13Kasyno, ruletka, poker.
15:16Wpadłem po uszy.
15:17I nie mogłeś powiedzieć?
15:19Przecież
15:20coś byśmy wymyślili.
15:21Na co ci miałem powiedzieć?
15:22Przyjdź powiedzieć.
15:24Kochanie,
15:25przegrałem wszystkie nasze pieniądze.
15:26Teraz mamy
15:27po uszy długów.
15:28A konieczny to jest
15:33pana jedyny wierzyciel?
15:37O jakiej kwocie
15:38w ogóle mówimy?
15:43Spuścili mi łomot
15:44trudno, ale
15:45zaczęli grozić, że
15:46dopadną moją żonę i synka.
15:48Chudian.
15:50Przepraszam cię, kochanie.
15:51Ja naprawdę
15:51nie chciałem nikogo skrzywdzić.
15:53Przysięgam.
15:55A w ogóle ma pan szczęście,
15:57że za panem pojechaliśmy.
16:00Inaczej leży by pan
16:01na stole sekcyjnym.
16:21Nie.
16:27Prześwietliłem
16:28kordiana winiarskiego
16:30pod kątem
16:30transakcji bankowych.
16:31Wpłat, wypłat,
16:32przelewów,
16:33lokat,
16:33inwestycji,
16:34kredytów,
16:34pożyczek.
16:39Dużo tego.
16:42Wypłacił wszystko,
16:43co się dało,
16:44ale
16:44uwaga,
16:45nic z tego nie poszło
16:46na internetowy kasyna.
16:50Wyczyścił konto
16:51do zera
16:52i jeszcze zadłużył się
16:52u liświarza?
16:53Wypłaty zaczęły się
16:55pół roku temu.
16:57A gdzie szły przelewy?
16:59A, to musisz sam go zapytać.
17:01Nawadniać się trzeba.
17:03A nie, nie,
17:03ja dziękuję,
17:04ja gazowanego nie piję.
17:05Proszę.
17:07O co chodzi?
17:08Pijcie teraz,
17:08ja poczekam.
17:09Nie, no mówiłem,
17:10że nie chcę.
17:10Ej!
17:12Szybciej wypijesz,
17:13szybciej wrócisz do siebie.
17:14Pięć, pięć, pięć, pięć.
17:30Dobra.
17:31No, pewnie.
17:36Już.
17:37Na pewno?
17:39Na pewno?
17:52Kochanie!
17:57A, nazdrówko,
17:58co tam rozumiesz?
17:59To ja,
18:02to ty,
18:03a to tata.
18:07A czemu tata jest taki nieładny?
18:11Miał krew na buzi,
18:12nie pamiętasz?
18:13Ale tatuś się już dobrze czuje.
18:17A może...
18:19O!
18:21A może narysujesz nas wszystkich razem,
18:24jak idziemy na spacer po lesie?
18:27A rowery mogą być?
18:29Mhm, oczywiście.
18:32Gordian!
18:34Chodź tu do nas.
18:36Tak, tak, już idę.
18:37Tato, chodź, zobacz!
18:43Po co kurwa do mnie panisz?
18:53Odpierduj się ode mnie raz na zawsze,
18:55rozumiesz?
19:00Spierdaj.
19:02Zaraz wrócę, kochanie.
19:04Ok.
19:13Kto dzwonił?
19:19Nikt, pombełka.
19:21Kolejne długi?
19:23Kolejni bandycie,
19:23którzy chcą cię dorwać?
19:24Jasu, przestań.
19:26Dlaczego nie powiesz mi prawdy?
19:30Nie możemy tak żyć.
19:32Borys jest przerażony.
19:33Ja już też niczego nie rozumiem.
19:36Adela,
19:38proszę cię, posłuchaj mnie.
19:41Ty i Borys
19:44jesteście dla mnie najważniejsi.
19:46Dzisiaj będzie po wszystkim.
19:48Po wszystkim?
19:50To możesz jaśnij?
19:52Dzisiaj zakończę ten cyrk.
19:55Co ty chcesz zrobić?
19:57Kordian!
20:09Ale, Czołów.
20:11tam.
20:25Dziękuję.
20:27Nie trzeba.
20:27A wiesz, że tych puszek
20:41to już jest coraz więcej?
20:45Codziennie ich przybywa
20:47i jeszcze tydzień
20:48i będzie z 50 kilogramów.
20:52Napracował się wujek.
20:53pomagać tobie to
20:56czysta radość.
20:59Ale ty jesteś ładna.
21:02Dobrze, że twoja babcia była ładna.
21:05A dziadek, no to...
21:08Dziadek też był okej.
21:10No tak, ale ten jego nos...
21:16To wiesz, jak go nazywaliśmy,
21:18jak był młody?
21:19Garbus.
21:19Jak w niebie spotkam dziadka Ludwika,
21:28to mu powiem, że miał fajnego kumpla,
21:31że go pozdrawia.
21:32Dziecko,
21:34jak ty pójdziesz do nieba,
21:37to będziesz stara i pomarszczona.
21:41I to będzie za jakieś 100 lat?
21:44Nie.
21:47To już...
21:49niedługo.
21:52Ale obiecaj,
21:55że...
21:56będziesz przy mamie.
21:58Jak...
21:59ja zasnę.
22:01Ona bardzo się martwi.
22:04Peryłko.
22:06Wójku...
22:08Boję się,
22:10że mama zrobi coś
22:12głupiego.
22:14Musi ją wujek pilnować.
22:17No ale...
22:19No...
22:20Co miałaby zrobić?
22:24No właśnie...
22:27Nie wiem.
22:42Sandra, jestem. Słyszysz?
22:44Wyłaź, załatwmy to tu i teraz.
22:51No wyłaź, co ci jeszcze nie pasuje?
22:52Masz?
23:08Nie.
23:09Jaja sobie robisz.
23:11Dawaj kasę.
23:13Oddałem ci wszystko, co miałem.
23:15Nie mam już nic.
23:17Wziąłem kredyty,
23:17wziąłem pożyczki,
23:18wziąłem chwilówki.
23:20Nic nie mam.
23:20To twój problem.
23:23Potrzebuję pieniędzy.
23:24Natychmiast.
23:25Pięćset tysięcy,
23:26ani grosza mniej.
23:27Kobieto, ja ci już dałem
23:28trzysta tysięcy, rozumiesz?
23:30Ja i moja rodzina
23:31nie mamy nic.
23:33Moje dziecko jest chore.
23:35Wyrwę ci te pieniądze,
23:36choćby z gardła.
23:37Więcej się nie da.
23:39To sprzedaj dom.
23:40To jest dom mojej żony
23:42i mojego dziecka.
23:43Nie wyrzucę ich na bruk.
23:46Wszyscy się dowiedzą.
23:49Potrzebuję tych pieniędzy.
23:51To twój obowiązek.
23:52Nie by dlaczego?
23:54Bo jesteśmy ze sobą
23:55połączeni na zawsze.
23:56I dobrze wiesz przez co.
23:58To przedczas
23:59w bezrozu mordycie raz na zawsze.
24:01Nie jestem mordercą.
24:12To nie koniec.
24:15Nie koniec.
24:16O, wow!
24:31Hej, co?
24:32Dzisiaj undercover?
24:34Po cukier tylko przeszło.
24:35O, no.
24:42O, no.
24:44It's right.
24:46Pokaż.
24:50Przywalił ci ktoś?
24:52Na skłoszu byłam piłką,
24:53dostałam nos.
24:55Piłką czy rakietą?
24:56Piłką.
24:58Ola, skrzywienie zawodowe masz.
25:01U noconia byłam w szpitalu.
25:02I?
25:04I wypisuje się,
25:05bo czeka na wyniki.
25:06No to dobrze,
25:07jak ma wyniki,
25:07to James zadecyduje, co dalej.
25:09Nie mówiłaś,
25:09że twój mąż jest lekarzem.
25:11I to podobno
25:12takim dobrym.
25:14Jesteśmy w pracy.
25:14Praca to praca.
25:15Moje prywatne sprawy
25:17to moje prywatne sprawy, no.
25:28Chodź, chodź.
25:32Chodź.
25:34Chodź, chodź.
25:35Nie lubię się spóźniać.
25:39Mam za ciężki pleca.
25:42Chodź, kotku.
25:43Chodź, chodź.
25:44Czekaj.
25:45Czekaj, czekaj, czekaj, czekaj.
25:53Mamo!
25:53Danka, przecież wiesz,
25:58jak to jest ważne.
25:59Jeżeli zbiorę więcej puszek niż pan Wacek,
26:01to mu normalnie szczęka upadnie.
26:04No.
26:05No liczę na ciebie.
26:06Dziękuję.
26:06Pa.
26:07Pa.
26:08Dla kogo zbierasz?
26:19A, do tej małej.
26:23Im więcej puszek,
26:24tym więcej kasy.
26:27To nie mogłeś wczoraj normalnie powiedzieć,
26:28tylko w jakiejś podcholi grasz?
26:29No, wczoraj to była spontaniczna akcja,
26:33a dzisiaj jest zorganizowane działanie.
26:36Rozumiem.
26:41Porwali mi dziecko!
26:42Szukajcie mojego syna!
26:44Kto?
26:45Gdzie?
26:46Wyszliśmy do szkoły.
26:48Nagle auto się zatrzymało,
26:49ktoś wysiadł,
26:50uderzył mnie w głowę,
26:51straciłam przytomność,
26:52a potem...
26:53Potem porzanie mi gdzie nie było!
26:56Zniknął!
26:56Co się stało?
26:57Porwali mi syna!
26:59Może te ataki na pani męża
27:01mają coś z tym wspólnego?
27:02Kordian odbiera dziwne telefony.
27:05Był agresywny, wybuchowy,
27:07a...
27:07A może on ma coś z tym wspólnego?
27:11No Boże, już sama nie wiem, kim on jest!
27:14A ten lichwiarz to jest jedyny wróg pani męża?
27:16Gdzie pani mąż się teraz może znajdować?
27:19Pojęcia nie mam.
27:27Ale ja tego kredytu potrzebuję teraz,
27:29natychmiast, rozumie pan?
27:32No dobrze, a ta pożyczka pod hipotekę?
27:37No przecież miał pan przygotować
27:38zestawienie, czy...
27:41Nie no, pan jest kurwa niepoważny przecież, no!
27:45Proszę pana, tu chodzi o życie mojego dziecka,
27:47rozumie pan?
27:48Jakiego dziecka?
27:50Kordian!
27:51Tu chodzi o Borysa, tak?
27:52Co wy tutaj robicie?
27:53O co, policja?
27:54Panie Winiarski, chodzi o okup?
27:56Są pieniądze za Borysa?
27:59Nie wiem, o czym pani mówi.
28:03Porwali panu syna, pan coś kombinuje, tak?
28:04Panie Winiarski, w tym momencie liczy się najbardziej pana szczerość
28:07i każda minuta, rozumie pan?
28:09Nie mam pani nic do powiedzenia.
28:11Posłucha panu, jeśli porywacze zażądali okupu,
28:14to musimy wiedzieć, ile
28:15i jak ma pan jej przekazać.
28:19Idźcie już tam, dobra?
28:21No i już...
28:21Proszę się nie zbliżać!
28:23Co ty wyprawiasz?
28:25Oni próbują nam pomóc!
28:27Zostaw!
28:28Spokój!
28:29Sandra Barwińska, 500 tysięcy dzisiaj o 17.00,
28:38tam, gdzie zawsze, nie kombinuj bez policji, bo...
28:41bo Borys umrze.
28:43Dalej pan nam nic nie powie?
28:46Kim jest ta kobieta?
28:48Dlaczego jej płacisz?
28:50Jak Borysowi coś się stanie, to tobie nie daruję!
28:55Sandra była moją dziewczyną na studiach.
28:59Ale zerwałem z nią, 14 lat temu z nią.
29:01Zerwałem, żeby być z tą, bo się zakochałem w tobie.
29:06No, to...
29:07Znajomi mi mówili, że...
29:09że ona ciężko to przeżywa, więc miałem wyrzuty sumienia, no...
29:12Ale to było 14 lat temu!
29:14Ludzie się rozstają!
29:15To nie jest powód, żeby komuś porywać dziecko!
29:17Ale jej córka jest chora!
29:19Jej córka jest chora, ja jej chciałem pomóc,
29:21więc jej oddałem wszystko, co miałem.
29:23I co? I robiłeś to za moimi plecami?
29:26Pożyczałeś, sprzedawałeś, kradłeś,
29:28bo chciałeś pomóc twojej byłej dziewczynie!
29:31To się kupuje, już trzeba.
29:32Panie Winiarski,
29:33córka tej kobiety, to jest pana dziecko?
29:36Nie.
29:38Kłamiesz!
29:41Dobra, najważniejsze to, żeby znaleźć Borysa.
29:43Dobra, gotowe?
29:55Prawie gotowe.
30:01Pustostan sprawdzony, tylko szczury grasują.
30:05A Sandrę Barwińską zlokalizowaliście?
30:08Wyporwała.
30:09Nie ma jej w domu, nie ma jej w pracy,
30:10nie ma jej nawet w szpitalu przy córce.
30:12Pan Bacek mówi, że Liwia się bała,
30:15że jej matka zrobi coś głupiego.
30:16Zrobiła, porwała mi syna.
30:19Gdyby pan nie działo na pastorenkę,
30:20nie byłoby tej sytuacji.
30:22Wszystko gotowe.
30:23No to co, to jedziemy, no.
30:24Widzimy się, słyszymy?
30:27Dobra, panie kurdianie,
30:28ale na miejscu będzie pan sam.
30:30Wiem.
30:31I bez głupich numerów.
30:31Sandra?
30:43Jestem, słyszysz?
30:45Oddaj mi Borysa!
30:47Teraz wiesz, co czuję,
30:54gdy moja Liwia umiera.
30:57Kobieto, ja ci oddałem wszystko, co miałem.
30:58Ja ci pomagam od kilku miesięcy.
31:00Ja nie jestem w stanie sam zapłacić
31:01za leczenie twojej córki.
31:02Masz pieniądze?
31:04Mam, ale najpierw Borys.
31:06Najpierw kasa.
31:07Jak chcesz, to potrafisz.
31:20Nasza tajemnica jest bezpieczna.
31:23Dopóki się pieniądze nie skończą.
31:25Ty szmatto, oddawaj mi syna, słyszysz?
31:28Policja!
31:29Policja!
31:30Odsłysz się od niej.
31:32Odsłysz się od niej.
31:34Ty kdoju.
31:36Wszystko im powiem.
31:37Zamknij się wreszcie.
31:39Jeszcze mnie popamiętasz.
31:41Borys!
31:43Borys!
31:47Panie Widerski!
31:50Tato!
31:51Borys!
31:52Borys, jesteś cały?
31:53Nic się nie jest?
31:54Borys.
31:55Muszę zadzwonić do szpitala.
32:15Najpierw musimy porozmawiać.
32:16Moja córka umiera.
32:20Powinnam tam teraz być.
32:22Ona jest przerażona.
32:23Nie wie, co się dzieje.
32:24Boi się.
32:24Mając chore dziecko,
32:33porywa pani cudze?
32:36Proszę zobaczyć,
32:38dokąd to panią to prowadziło.
32:40Powiem wszystko.
32:41Jak było po kolei, tylko błagam.
32:44Muszę zadzwonić.
32:45Dobrze.
32:46No niech pan będzie człowiekiem.
32:47Obiecuję.
32:49Zadzwoni pani.
32:52Tylko muszę wiedzieć.
32:55Liwia to pani córka.
32:58A ojcem jest
32:59Kodian Winiarski?
33:01Nie.
33:03Ojcem jest
33:04był
33:05prawnik
33:06Stefan Barwiński, mój mąż.
33:10Zmarł na raka.
33:12Przykro.
33:13A teraz nasza córka choruje na białaczka.
33:16Jak ona?
33:17Przeklęte geny.
33:24W takim razie
33:25co pani ułączy z Winiarskim
33:28i dlaczego pani go szantażuje?
33:34Chciałam zdobyć pieniądze.
33:38Za wszelką cenę.
33:42A czym go pani szantażuje?
33:45Współczucie, tak?
34:01Współczucie to było to, co pan czuł do mojej narzeczonej?
34:03Narotuje swoje dziecko.
34:09Do czego pana szantażowała?
34:11Pani Sandra Barwińska?
34:17Pani Winiarski?
34:19Pani Winiarski.
34:24Ewidentnie ona trzyma pana w szachu.
34:28A to znaczy, że niedługo zaatakuje znowu.
34:32Nic więcej się nie wydarzy.
34:33Pan sobie zdaje sprawę z tego,
34:35że to pan jest odpowiedzialny za to,
34:36co spotkało pana syna
34:37i za wszystko, co spotka go w przyszłości?
34:48Przepraszam, muszę wyjaśnę chwilę.
34:50Proszę poczekać na zewnątrz.
34:52Proszę.
34:59Powiem ci, że nasz Krzysiu
35:01to jest tajna broń na gorczaku.
35:02Pogrzebałem w danych
35:05koordiana Winiarskiego.
35:07Jest właścicielem domku letniskowego
35:09za miastem i działki nad rzeką.
35:12Super okolica, dobra cena,
35:14podatki płacone regularnie.
35:15Że to?
35:18No kurde.
35:19Czy to teoretycznie mógł to sprzedać
35:21i zaspokoić Barwińską bez dociągania długów?
35:23Ciekawe, czy żona wie o tej nieruchomości?
35:26Przynajmniej wkurzać ten Winiarski.
35:29No dobra, to co?
35:31Pojedziemy zobaczyć tą działkę?
35:32A żeby była lepsza zabawa
35:34to trzeba zorganizować całą ekipę, tak?
35:36Dasz nodę?
35:38Krzysiu, że ty pusty chrześcijnior.
35:49O Jezu.
35:52Jaki zaduch.
35:55No to dawno nikogo nie było.
35:59Patrz.
35:59A Krzysiek mówi, że ta posesja
36:04może być warta jakieś 400 tysięcy.
36:06Według nie są domek, tylko teren wokół.
36:09Sporo kasy.
36:10Właśnie.
36:13I co?
36:13Nikt tu nie mieszka?
36:15Taka idealna miejscówka
36:17na wypady z rodziną?
36:20Ale widać, ta para
36:22lubi o tym przebywać.
36:23Kochanie?
36:28Kochanie?
36:46Co?
36:47Co?
36:50Co chodzi?
36:54Korgan, jesteś pijany.
36:57Jezus, po mnie.
36:58Prowadiliście samochód po pijaku?
37:01Na głufe upadłeś.
37:03Co?
37:04Co?
37:05Co?
37:06Co?
37:07Co?
37:08Co?
37:09Co?
37:10Co?
37:11Co?
37:12Co?
37:13Co?
37:14Co?
37:15Co?
37:16Co?
37:17Co?
37:18Co?
37:19Co?
37:20Co?
37:21Co?
37:22Co?
37:23Co?
37:24Co?
37:25Co?
37:26Co?
37:27Co?
37:28Co?
37:29Co?
37:30Co?
37:31Co?
37:32Co?
37:33Co?
37:34Co?
37:35Co?
37:36Co?
37:37Co?
37:38Co?
37:39Co?
37:40Co?
37:41Co?
37:42Co?
37:44Co?
37:45Co?
37:46Co?
37:47Co?
37:48Co?
37:49Co?
37:50Co?
37:51Co?
37:52Co?
37:53Co?
37:54Co?
37:55Co?
37:56Co?
37:57Co?
37:58Co co?
37:59Co
38:00Co?
38:01Co?
38:15Co?
38:17Co?
38:19No, to co tutaj mamy, to szczątki mężczyzny.
38:24Dwadzieścia, trzydzieści lat.
38:27A ty w ogóle coś widzisz w tych okularach?
38:28Widzę.
38:31Jakaś hipoteza co do śmierci?
38:33Niektóre kości są poważnie zmiażdżone, więc mógł być to upadek z wysokości, wypadek komunikacyjny.
38:41Jak długo może tu leżeć?
38:44Nawet dziesięć lat.
38:49Nawet światło będziesz mało ładne.
39:05Czekaj, czekaj, czekaj, przesuź się trochę, przesuź się, przesuź.
39:09Dobra, dobra, dzięki.
39:17Proszę.
39:19Woda.
39:19Nie rozumiem.
39:32Bój mąż kogoś zabił i zakopam na działce?
39:40I co ja?
39:42Tyle lat żyłam z mordercą?
39:44No.
39:47Na to wychodzi, przykro mi.
39:49Dawna dziewczyna pomogła mu ukryć ciało.
39:57Ale potem nie dźwignęła tego problemu.
39:59I przypomniała sobie, bo potrzebowała pieniędzy na leczenie córki.
40:06Zażądała kasę zamilczenia.
40:09A czy rodzina tego zabitego wie?
40:17Tak, znamy nawet jego tożsamość.
40:21To Franciszek Borowiecki.
40:28co pan powiedział?
40:29Co pan powiedział?
40:33Znała go pani?
40:34A przecież to jest Franek.
40:42Mój Franek.
40:44To ty zabiłeś mojego Franka.
40:54Był wypadek.
40:54To był mój chłopak.
40:59Szaleliśmy za sobą, a to go zabiłeś i zakopałeś jak jakieś ścierwo.
41:04Kochanie, posłuchaj mnie, to naprawdę był wypadek.
41:07Przysięgam ci, to był wypadek, słyszysz?
41:10Ja, jego rodzina, jego przyjaciele.
41:13Myśmy odchodzili od zmysłów.
41:16A ty co?
41:18Ożeniłeś się ze mną?
41:19Bo ja się w tobie zakochałem.
41:22Ja się w tobie zakochałem.
41:23Odkąd cię pierwszy raz zobaczyłem, to ja wiedziałem, że chcę być z tobą.
41:26Rozumiesz?
41:27Adela, ty masz coś z głową.
41:29Jesteś nienormalny.
41:32Zabiłeś go z zazdrością.
41:33Nie, Adela, przecież ja ci mówię, że to był wypadek.
41:36Mówisz mi, że to był wypadek.
41:38Przysięgam, a potem, potem to ja się chciałem tą jakąś zaopiekować,
41:42żeby ci to wynagrodzić.
41:43Chciałem, żebyś miała dom, żebyś miała rodzinę, żebyś była kochana, rozumiem?
41:48Po prostu chciałeś zająć jego miejsce.
41:52Nie, nie mówię tak, Adela.
41:54Zobacz, przecież my mamy, mamy syna, mamy, przecież my się kochamy,
41:58my możemy być szczęśliwi jeszcze razy.
42:01Nie, nie.
42:03Nigdy więcej zobaczysz ani mnie, ani naszego syna.
42:08Nie mówię tak, nie.
42:09Adela, proszę cię, wróć.
42:18Przeszłeś zawsze raz dopadnie.
42:24A zawsze pracujesz do nocy?
42:39Czego ty chcesz?
42:40Mam dosz hoteli.
42:42Skoro tu zostaję, szukam mieszkania.
42:46A to cię nie interesuje?
42:47Okej.
42:50To mnie też nie interesuje już twój kolega.
42:54James, nie możesz...
42:56No mogę.
42:58To mnie zmusi.
43:00To chyba, że ty.
43:04Okej.
43:08Jeśli chcesz zła na mnie.
43:12Trochę przesadziłem.
43:13Cziniaki niedługo znikną.
43:20Jesteś piękna.
43:26Oż.
43:32Obejrzymy mieszkanie, a potem kolację.
43:36Okej.
43:43roku.
43:50Oż.
43:51Oż.
43:54Oż.

Recommended