Skip to playerSkip to main content
  • 2 days ago

Category

📺
TV
Transcript
00:00DZIENNIKARZ
00:30Buziaczki za dodatkową opłatę
00:37Rozumiem, okej
00:40To na razie
00:43Ida!
01:13DZIENNIKARZ
01:43Cięż, co za dodatkową
01:48ZAWG
01:51ZAWG
01:53ZAWG
01:55ZAWG
01:59ZAWG
02:01ZAWG
02:03ZAWG
02:06ZAWG
02:08ZAWG
02:09ZAWG
02:11Przepraszam, ale wszystko dobrze? Co się z panem dzieje?
02:21Nie, nie, to wszystko jest.
02:24Okej.
02:26Jezus!
02:27A tak poważnie, co to było?
02:31Zawał?
02:33No muszę chyba trochę wyluzować.
02:35A gdyby mi się coś stało, tak teoretycznie z nią umarło.
02:41Czy coś nam zajęłaby się ątkiem?
02:45Po prostu będzie trzeba to sprawdzić.
02:48Wszystko okej?
02:49Wow, Rafał.
02:51Hej, może wezwę kogoś, albo wezwę...
02:53Zostaw mnie.
03:00Cześć.
03:08Krata.
03:10Broda.
03:11Broda.
03:13Kraty mi otwórz.
03:14A, sorry.
03:16Wysłuchałem się.
03:17Czemu słuchasz?
03:18W pracy?
03:22A ja no wiem, że nie powinienem.
03:27No.
03:29No mównie, to nie powiem.
03:30Nie, no ja muszę to zgłosić.
03:35Ja tak dłużej nie dam rady, no.
03:37Potem mi powiesz.
03:38No co jest?
03:38No co jest?
03:43Halo, proszę pana.
03:45Co pan chce zgłosić?
03:48Nie...
03:49Nie co, a kogo?
03:51Mojego sąsiada.
03:52Jakiś remont robi w mieszkaniu, ale żeby chociaż o jakiejś ludzkiej porze to się działo, on w środku nocy.
03:58No to spać nie mogę, no.
04:04Proszę pana, notuje pan to?
04:13Nazwisko.
04:13No, Marek Gałecki, ale mówią na niego Gała. Przecież sama ksypka to już świadczy to jakiś typ z podciemnej gwiazdy.
04:22Pana nazwisko.
04:24Moje?
04:25Nie moje.
04:26No ja nazywam się Borowiak, Franciszek, ale...
04:30Pana, to nie o mnie chodzi, tylko o sąsiada.
04:34No przecież tak nie można, no pani Cielnicowa, no.
04:36Dobra, dobra, już się tym zajmę, no.
04:42Broda, krata!
04:43Pan prowadzi do tego sąsiada.
04:51Dobra, mam.
04:51Dobra.
05:11Dobra, dwoje, dwoje, dwoje, dwoje, dwoje!
05:13Dobra, dwoje, dwojej.
05:36Dobra, dwoje...
05:38Dobra, dwoje, dwoje...
05:39Ja nie mogę! Ja nie mogę!
05:41Ja nie mogę!
05:47To jeszcze nie tak się nie usłyszeć.
06:09Nie mogę!
06:29Kurwa!
06:35Kurwa!
06:39Kurwa!
06:49Zatakujesz się?
06:51Nie!
07:09No widocznie nie ma go w domu.
07:17Jest, jest!
07:19Pani się odsunie od tych drzwi.
07:21Pewnie zobaczył dzielnicowo przez Judasza i się schował.
07:27Trzeba wyważyć drzwi!
07:29Nie ma podstaw.
07:31Jak to nie?
07:33A zakłócanie ciszy nocnej?
07:35No...
07:37A łamanie jak to się mówi tego...
07:39Miru?
07:41Miru domowego czy coś takiego.
07:43Nigdy nie macie podstaw!
07:45Wiedziałam, że się tym zajmę to się zajmę!
07:47Ale może najpierw zastanę pana w domu!
07:53Pan mi dane jakieś jego poda,
07:55a ja sobie go w międzyczasie sprawdzę na komendie.
07:57Marek Gałecki.
07:59Gała!
08:01Nic więcej o nim nie wiem.
08:05Ktoś tam z nim mieszka jeszcze?
08:07Chyba nie.
08:09Raczej sam.
08:11Nigdy tam nikogo nie widziałem.
08:13Ale jak wykroczenie jest, a jest?
08:15No jest.
08:16No...
08:19No to porządek trzeba zrobić, tak?
08:23Spokój ma być i będzie.
08:25Do widzenia.
08:27Do widzenia.
08:28Mamo, widziałeś to widziałaś jak potrafiłem piłką?
08:46Tak, tak. Super.
08:58A to widziałeś?
09:01Mamo!
09:28Cześć, co tam masz na tapecie?
09:54Na zakłacanie spoczynku nocnego.
09:56O, no to bez antyterrorystów się chyba nie obejdzie.
10:00Słuchaj, sprawdzam tego podejrzanego.
10:02Marek Gałecki, pseudonim Gała.
10:04Co? Gała?
10:06Siedział?
10:08No, gałował.
10:12Teraz ma akurat kuratora sądowego i od kiedy ma dozór, to się troszeczkę uspokoił, ale jak widać nie do końca.
10:17No, ale zakłócanie ciszy nocnej to nie jest jeszcze rozbój albo pobicie.
10:21Nie wiem, ale w ogóle to sprawdź, zanim się okaże, że wiesz, Gałecki wrócił na stare sprawdzone tory.
10:26Grodziec?
10:28Borowiak z tej strony.
10:30Sąsiad, ten Gałecki, właśnie wyszedł z domu.
10:34Znaczy, wstał.
10:36Rozmawiał pan z nim?
10:38Nie zdążyłem, tylko mi mignąć gdzieś po lasu, ale mogłoby pani dzielnicowa przyjechać.
10:44Może będzie zaraz wracał, to się nie wywinie.
10:48Dobrze, oczywiście zaraz będę, dziękuję.
10:50Dziękuję panie dzielnicowa, do czeka.
10:54No, to zbieram się.
10:56Mam nadzieję, że się obejdzie bez antyterrorystów.
11:00Jest zgłoszenie o zaginionym dzieciaku w parku.
11:14Wczoraj w parku.
11:16Wczoraj!
11:18Wczoraj!
11:20Wczoraj!
11:22Wczoraj!
11:24Wczoraj!
11:26Wczoraj!
11:28Wczoraj!
11:29Wczoraj!
11:30Wczoraj!
11:31Wczoraj!
11:32Wczoraj!
11:33KONIEC!
12:03KONIEC!
12:33KONIEC!
12:43nadal szukają.
12:45Nie wiem.
12:48Dzwoniłam przed chwilą…
12:50nikt jako nie ma.
12:53Ja już naprawdę odchodzę od zmysłów.
12:57Błagam cię, przyjaciele.
12:59Wiem, że jesteś u delegacji.
13:04Jak moja wina?
13:07Przecież już dawno mówiłam, żebyśmy się stąd wyprowadzili.
13:11I ja robię tego cholernego górczaka.
13:14Muszę kończyć.
13:19I jak? Wiadomo coś?
13:22Nasi ludzie cały czas przeszukują park, ale na razie bezskutecznie.
13:25Przecież... Przecież tam było tyle ludzi.
13:32Nikt nie widział mojego synka, nikt nie zauważył chłopca samego biegającego po parku.
13:39Przykro mi.
13:41Boże.
13:44I co teraz?
13:47Tłoniłem już na centralę, uruchomiliśmy Child Alert.
13:50Daliśmy też znać strażnikom na przejściach granicznych.
13:53Jak na przejściach granicznych? Jezu, co pan mówi?
13:59Niestety, ale musimy brać pod uwagę wszystkie możliwości.
14:05Mój syn jest gdzieś w tym parku.
14:10On, nie wiem, zgubił się, zabłądził.
14:15Czy w pani rodzinie są jakieś konflikty wśród znajomych?
14:18Czy ma pani jakichś wrogów?
14:19Słucham?
14:23Nie.
14:26Nic takiego. Nie mam żadnych wrogów.
14:33Proszę się zastanowić.
14:37Czy zna pani kogokolwiek?
14:41Kto z jakiegokolwiek powodu mógłby porwać pani dziecko?
14:43Znaczy, jak dopiero co wyszedł z przejebienia.
14:51Chciał tylko wyjść, pograć w piłkę.
14:53To wszystko.
14:55Gdyby został w domu.
14:57Boże.
14:57Panie Gałecki, policja.
15:14Wiemy, kim pan jest i że ma pan kuratora.
15:17Proszę otworzyć.
15:18Panie Gałecki, policja.
15:31Stój!
15:34Stój, policja!
15:35Czemu uciekasz?
15:46Taki zesrany jesteś?
15:47Takiej małej policjantki się boisz?
15:48Łapa druga.
15:50Dziękuję panu bardzo.
15:53Co się teraz nie odzywasz?
15:55Pomilczysz sobie na komendzie.
15:57Proszę bardzo.
15:57Zobaczymy, jak długo.
15:59Dzięki.
15:59Jeszcze raz.
16:00Dzięki.
16:00Dzięki.
16:00Dzięki.
16:00Dzięki.
16:05Ale to są pieprzone kłamstwa.
16:14Uspokój się.
16:15Jak mam się uspokoić, jak jakiś kutaską chujami robi?
16:18Siadaj na dupie!
16:25I teraz spokojnie, po cichutku opowiadaj mi, co to za hałasy dochodzą do sąsiada.
16:31Dlatego pojęcia nie mam.
16:32Od 3 dni nie było mnie w domu.
16:34Gdzie byłeś?
16:35U znajomych.
16:363 dni.
16:40No taką małą imprezę mieliśmy, no.
16:41Trochę żeśmy zapili.
16:43Czy mnie na alibacji byłeś przez 3 dni?
16:46Czemu nie ujęła od razu?
16:48To nie tak pani dzielnicowa ma?
16:49Człowiek trochę wstydzi się tak powiedzieć.
16:52Mhm.
16:53Ze wstydu uciekałeś, tak?
16:55Nie.
16:57Gała.
16:59Zlituj ty się nade mną i oszczędź mojego czasu.
17:02Jak masz coś na sumieniu, to się przyznaj od razu,
17:04bo ja i tak się dowiem, a ty pójdziesz do pierdla za utrudnianie, rozumiesz?
17:08A jak ci fiadę z chłopakami na chatę, zrobię przeszukanie i coś znajdę,
17:11to dopiero będziesz miał przyjęciem do lony.
17:12Dziękuję.
17:26Słucham.
17:29Będzę bimber.
17:33Co proszę?
17:34No, zrobiłem w mieszkaniu taką małą bimbrownię.
17:40No i z Pietram, bo myślałem, że ktoś mnie wsypał.
17:42Dlatego dałem w długą, jak zobaczyłem pani mundur.
17:45To nielegalne jest.
17:46Ale przysięgam.
17:48Destruuję tylko na własny użytek, no może jeszcze na użytek kilku znajomych.
17:51Ale nie handluję tym i nie biorę za to ani złotówki.
17:54Słowo honoru.
17:55Czyli to ta machineria do pędzenia bimbru tak hałasuje, tak?
17:58Niemożliwe.
18:00Ona jest bardzo cicha, nawet w drugim pokoju nie słychać.
18:03Zresztą przez te trzy dni, jak mnie nie było, to całą bimbrownię miałem wyłączoną.
18:11Serio?
18:12No tak.
18:18Dobra, zrobimy tak.
18:21Zlikwidujesz tą całą nielegalną machinerię do pędzenia bimbru.
18:24W trybie natychmiastowym.
18:26I koniec ze wszystkimi skargami i hałasami.
18:31Zrozumiano?
18:33Do widzenia.
18:37Dziękuję.
18:40Gała?
18:42Żeby cię tu moje gały więcej nie widziały.
18:56Zdjęcia.
19:09Będzisz się dziać?
19:26Wybóź się mnie, proszę.
19:50Zapraszam.
19:51Mówiłam.
19:56Anita Juźwik.
20:10To widzę. Kto zgłosił zaginięcie?
20:14Rodzice. Od wczoraj nie mają z nią kontaktu.
20:18A nie wiedzą, gdzie mieszka.
20:21Chcieli, żeby podjechała, bo jej córeczka zachorowała.
20:25Oni się nią zajmują, bo matka ma specyficzną pracę.
20:28Jaką?
20:29Jest prostytutką.
20:31Przynajmniej tak się kiedyś mówiło, nie?
20:35Jak się teraz mówi?
20:42Robotnica seksualna?
20:43Pracownicą seksualną.
20:44No.
20:45Tak.
20:46Dobra, nieistotne. O tego chłopca chciałam zapytać, Starku.
20:49Jak Kamil woda.
20:51A Rafał coś mówił? Jest w ogóle?
20:54Był, ale pojechał.
20:55Gdzie?
20:56Miał rozmawiać z ojcem tego zaginionego chłopca.
20:59Miał rozmawiać z ojcem tego zaginionego chłopca.
21:03Tak.
21:33Coś się stało?
21:56A co?
21:58Nie wiem, wyglądasz jak trup.
21:59O to przynajmniej pasuje do pomieszczenia.
22:05Nie no, serio, bo tam wszystko okej?
22:08Za dużo pracy, za mało snu.
22:10Ośmiolatek zaginął, nikt nie wie gdzie jest.
22:14A co, grodziec ci coś nagadała?
22:16Nie. A co?
22:18Nieważne.
22:20Jakby coś mówiła, to jej po prostu nie słuchaj.
22:21Ale co jakby co mówiła?
22:22Ty dasz mi te dokumenty, czy nie?
22:24Tak.
22:26To jest wszystko dla ciebie.
22:29Dzięki.
22:31No.
22:34No i tak a propos, to ty też nie najlepiej wyglądasz.
22:39Są ci powiedzieć, spać się mógł przez tę ucieczkę Richtera.
22:42Mógł sobie wybaczyć, że się taka do tego dopuściła.
22:46No tak.
22:48No w tej kwestii to jesteś sama sobie winna.
22:49KONIEC!
23:03KONIEC!
23:03Boj, boj głowa.
23:27Dlaczego, Lesio, uderzył kosmę?
23:34Obiecałeś, tak?
23:37Kosma, przepraszam.
23:43Nie wolno ci. Ile razy mam ci mówić? Nie wolno!
23:47Kosma, nieładnie. Kosma, nieładnie! Kosma, nieładnie! Kosma, nieładnie!
23:55Już, już, już!
23:57Spokojnie.
24:09Ulubiony. Kosma, dziękuję.
24:15Dla kosznej?
24:21Dla kosznej?
24:23No dobra, Krzysztof, no to jak będziesz coś miał, to dawaj znać.
24:39Co z tym chłopcem z parku? Coś wiadomo?
24:42Gadałem z jego rodzicami.
24:45Wydają się zupełnie normalni, zero awantur
24:47i na dodatek nie ma żadnego żądania okupu.
24:50Monitoring?
24:51Sprawdzamy, ale kamery są daleko od wejść do parku, więc
24:56nie wiadomo, czy to w ogóle coś da.
25:03Zostaw mnie.
25:05Wszystko będzie dobrze, potrzebuję tylko odpocząć chwilę.
25:15Daj mi to.
25:21Wybieraj.
25:32O czym ty mówisz?
25:34Sam powiesz wszystkim, że jesteś chory, czy ja mam to zrobić.
25:37Co to jest za dziecinada? Ty mnie teraz będziesz szantażować?
25:40To jest właśnie dziecinada. Twoje zachowanie to jest dziecinada.
25:42Co ty sobie wyobrażasz?
25:48Przecież ty się po prostu pewnego dnia obudzisz? To jest wszystko?
25:52Zaraz wyciągnę kopyta, a ty chcesz mnie jeszcze torturować.
25:55Myślisz, że tutaj nikomu na to mnie nie zależy?
25:58Ludzie mają prawo wiedzieć. Twój syn, twoje rodzice, my wszyscy tutaj.
26:03Nie będę więcej tego słuchać.
26:04Rafał, słabniasz.
26:18Każdego dnia wyglądasz coraz gorzej.
26:21Myślisz, że ludzie tego nie widzą?
26:23Że ślepi jacyś są?
26:28Masz czas do końca dnia, Rafał.
26:30Albo powiesz sam, albo ja to zrobię.
26:32Koniec tematu.
26:43Jak już skończycie to, nad czym tak intensywnie milczycie,
26:47to jest zgłoszenie.
26:49Jakie?
26:52Facet był na spacerze z psem.
26:54I ten pies rozkopał płytki grób.
27:00A tam były zwłoki dziecka.
27:01A tam były zwłoki dziecka.
27:30Nie jesteś, nie jesteś moja.
27:52Tylko moja.
27:54Moja.
28:01Krak.
28:14Ile będziemy czekasz na te badania?
28:16Nas?
28:17To są minimum dwa tygodnie.
28:20Co?
28:20Szukaliśmy zaginionego chłopca, a znaleźliśmy zwłoki dziecka sprzed trzech miesięcy.
28:28No, albo i starsze.
28:30Ale więcej będę mogła powiedzieć, dopiero jak zrobię szczegółowe badania.
28:33Trzeba będzie przeszukać bazę zaginionych sprzed trzech miesięcy, nawet roku.
28:38Jezu.
28:40Dobra, zrobię to.
28:42Gdy no pociecha jest taka, że jest szansa, że ten zaginiony Stefek Rzymiński jeszcze żyje.
28:46Żyje, żyje.
28:48Właśnie dzwonili ze szpitala.
28:50Znalazł się.
28:51Gdzie był?
28:53Błąkał się ze związanymi rękami i zaklejonymi ustami.
28:56Na obrzeżach Gorczaka, na unii użytkach.
28:59Związany?
29:02Trzeba będzie z nim pogadać.
29:04Teraz nie można.
29:06Lekarz mówił, że chłopak jest w szoku.
29:08Odwodniony i w ogóle ledwo co kontaktuje.
29:11Odezwą się.
29:11Nie no, kurwa, nie.
29:14Otworzysz?
29:19Dobra, dzięki.
29:21E, Grodziec.
29:24Rozruba pod mieszkaniem Marka Gałeckiego.
29:26Nie, kurwa!
29:36Manudę, jak poda, kurwa!
29:38Kurwa, zeprzyszmy od koszulę!
29:40Chuj, nie, do kogo, kurwa!
29:41Halo!
29:42Spokój, spokój, spokój, spokój!
29:45Spokój, do tu się dzieje, halo!
29:48Zaraz oboje na dołku wylądujecie!
29:50Goszczy się, w stanie ciemna...
29:52Zamknij się, udzieliłam ci głosu!
29:56Proszę.
29:58No, kościół, stale się mnie czepia,
30:00że jakieś zajfieś hałasy,
30:01że burdy wszczynam po pijaku,
30:03a ja nie wszczynam żadnych burz.
30:04Kamienieca to jest jedna wielka patologia.
30:06Widzi pani, ten tu schałasuje po nocach.
30:08Na górze mieszka dziwka,
30:09co klientów przyjmuje cały czas.
30:11Tu się nie da mieszkać!
30:11Sam masz swoje na sumieniu!
30:15Skąd wiesz?
30:17Co, że tu się nie da mieszkać?
30:18Że prostytutka mieszka na górze.
30:20Też każdy to wie.
30:22Nie chce mieszkać, mnie to nie przeszkodzi.
30:24Ale mnie przeszkodzi!
30:24Zamknij!
30:25Sam do niej chodzi!
30:26Zamknij!
30:26Co chwila do niej przychodzą!
30:27Już!
30:28Pod którym numerem mieszka?
30:31Pow, dobrze wiesz.
30:32Coś, ma!
31:02Dziękuję.
31:11Dobrze.
31:14Ja mam dziecko.
31:18Kozma
31:19nie skończył.
31:23Jeszcze.
31:28Jeszcze.
31:29Nie.
31:32Nie.
31:34Nie.
31:35Nie.
31:36Nie.
31:37Nie.
31:38Nie.
31:39Nie.
31:40Nie.
31:41Nie.
31:42Ktoś.
31:43Ktoś.
31:44Ktoś.
31:45Ktoś.
31:46Ktoś.
31:47Ktoś.
31:48Ktoś.
31:49Ktoś.
31:50Ktoś.
31:51Halo?
31:52Ktoś.
31:53Ktoś.
31:54Ktoś.
31:55Dzień dobry.
31:56Halo?
31:57Po co ty mnie to w ogóle wzywałaś?
32:01Ktoś.
32:02Ktoś.
32:03Ktoś.
32:04Ktoś.
32:05Ktoś.
32:06Ktoś.
32:07Ktoś.
32:08Ktoś.
32:09Ktoś.
32:10Ktoś.
32:11Ktoś.
32:12Ktoś.
32:13Ktoś.
32:14Ktoś.
32:15Ktoś.
32:16Ktoś.
32:17Ktoś.
32:18Ktoś.
32:19Ktoś.
32:20Ktoś.
32:21Ktoś.
32:22Ktoś.
32:23Ktoś.
32:24Ktoś.
32:25Ktoś.
32:26Ktoś.
32:27Ktoś.
32:28Ktoś.
32:29Ktoś.
32:30Ktoś.
32:31Ktoś.
32:32Ktoś.
32:33Ktoś.
32:34Ktoś.
32:35Ktoś.
32:36Ktoś.
32:37Ktoś.
32:38Ktoś.
32:39Ktoś.
32:40Ktoś.
32:41Ktoś.
32:42Ktoś.
32:43Ktoś.
32:44Ktoś.
32:45Ktoś.
32:46Ktoś.
32:47Ktoś.
32:48Ktoś.
32:49Ktoś.
32:50Ktoś.
32:51Ktoś.
32:52Przestań!
33:11Przestań!
33:14Kosma już kończy.
33:17Powiedziałem przestań!
33:20Coś jest?
33:22Dlaczego ty nie możesz być normalny, co?
33:26Kosma... Kosma normalny!
33:30Kosma...
33:33Kocha... Lesia.
33:37Lesio, kocha Kosme.
33:40Lesio, kocha Kosme.
33:47Lesio, kocha Kosme!
33:50Tak?
33:51Nie.
33:52Nie.
33:53Nie.
34:02Chodziła w takich...
34:06Fikuśnych strojach.
34:09Dekolt duży, mini krótkie, że dupę było widać.
34:13Dzieciaki z kamienicy demoralizowała.
34:16Czyli to wszyscy wiedzieli, czym się zajmuje Ani to Jóźwik?
34:21Wszak poszła fama wśród sąsiadów, to wszyscy pluli jej podnogi, jak ją widzieli.
34:26W ogóle dla mnie to jest obciach, że ktoś taki z nami mieszka.
34:29No ale co, nikt się nie zorientował, że zaginęła?
34:33Wie pani, tu mieszkają porządni ludzie.
34:36Nikt do niej...
34:38Pożyczać Soli nie przychodził, a i ona nie próbowała się tu z nikim bratać.
34:43W ogóle my tu jesteśmy wyczuleni na takie patologie, dlatego z tym gałą też trzeba zrobić porządek.
34:48Ostrzegam pana, panie Borowiak, że wszelkie groźby i próby zaprowadzenia porządku na własną rękę są karalne.
35:00Dobrze, dobrze.
35:02Wiem, że dzielnicowa z nim rozmawiała i że na komisariat go ściągnęła.
35:08Ale to nic nie dało, ciągle stuka, puka, hałasuje, człowiek w nocy się nie wyśpi, za dnia nie odpocznie, tu się nie da żyć.
35:14Dobrze, kiedy ostatni raz hałasował?
35:15No przed chwilą na przykład.
35:17Jak przed chwilą, przed chwilą go widziałam i wszedł do sklepu.
35:22Chyba, że te hałasy nie dochodzą z za ściany.
35:25Akurat!
35:36Rysiu, kocha Gorsu.
35:39Kocha.
35:41Bardzo kocha.
35:44Zawsze będzie kochał.
35:48Cześć.
35:52KONIEP!
35:53strzymy
36:02bo bi
36:03boli
36:04plecio
36:05pier어지
36:07dusi się
36:11snach
36:23Tutaj, pani Zielnicowa, jest jeszcze takie pomieszczenie.
36:39O!
36:44A te piwnice, czyje są?
36:47A to nieużywane. To takiego staruszka filewicza.
36:50Pod którym mieszka numerem? Trzeba go ściągnąć, żeby to pootwierał.
36:53Ale jest problem, bo staruszek kilka miesięcy temu kopnął w kalendarz.
36:58No albo ktoś ma klucze.
37:00A to pewnie tacy bracia, Lesio i Kosma.
37:03Dziadek był ich jakąś daleką rodziną.
37:04Pewnie odziedziczyli po nim to mieszkanie.
37:08Wie pani, ten Kosma to jest bardzo dziwny chłopak.
37:10On...
37:11Cio?
37:14Niech pan to doczeka.
37:20Jezus.
37:37Po wypadku rodziców trafiliśmy do domu dziecka.
37:51Kosma był opóźniony w rozwoju i w dodatku zdeformowany fizycznie.
37:58Dzieciaki wyśmiewały się z niego.
38:02Biły go.
38:04Nękały.
38:05Ja nie myślałeś o tym, żeby pomóc bratu?
38:14Stanąć w jego obronie?
38:17Za to jestem dla ciebie najbardziej wściekły.
38:20Właśnie, że mu nie pomagałem.
38:24A dzieciaki potrafią być okrutne.
38:28Ja wtedy się chowałem.
38:30Uciekałem.
38:31Czasem nawet...
38:32Obserwowałem z ukrycia.
38:34Dlaczego?
38:39Dlaczego?
38:40Bo się bałem.
38:42Bałem się, że ja też dostanę.
38:47Kosma wziął na siebie całą złość tych cholernych bachorów.
38:51Dzięki temu ja miałem spokój.
38:53Ale teraz rozumiem, że cierpią za nas obu.
39:03Opowiadaj, co się działo po wieściu z Widula.
39:05Ja wyszedłem pierwszy.
39:17Kiedy wypuścili Kosmę, wziąłem go do siebie, do dziadka na gorczaku.
39:24I wtedy zaczęły się te zabójstwa?
39:26Kozma zabił pierwsze dziecko.
39:37To był mały chłopiec.
39:38Miał najwyżej sześć lat.
39:44Nie mógł znieść jego śmiechu.
39:48Przypominał mu śmiechy dzieciaków z Widula.
39:50Taten, którego znaleźliśmy w parku.
39:54Tak.
39:56Chciałem coś zrobić, ale było za późno.
40:00To ja zakopałem jego zwłoki.
40:03Mówiłeś, że to pierwsza ofiara.
40:11Miesiąc później
40:12Kosma zabił kolejne dziecko.
40:15Też musiałem po nim posprzątać.
40:32Dobrze, a nie pomyślałeś.
40:35Żeby iść z tyna policja
40:37mogłeś uniknąć śmierci kolejnego dziecka.
40:41Chciałem.
40:42Myślisz, że nie chciałem?
40:43Kurwa, tyle razy stałem
40:46już pod drzwiami tej komendy, ale...
40:48No nie mogłem, no nie mogłem, no!
40:53Dlaczego?
40:54Bo to mój brat!
40:56Moja jedyna rodzina.
40:58Gdybyście go zamknęli,
40:58nie miałbym nikogo, no!
41:04Tyle, że...
41:06Nie chciałem, żebym mordował.
41:10Zamknąłem go w piwnicy,
41:11ale mi uciekał.
41:13Dzisiaj zresztą też mi uciekał.
41:18Porwał chłopczyka, ale mu go zabrałem.
41:21Wszystko z nim okej, prawda?
41:24No.
41:26Czuję się dobrze,
41:27ale jest trochę przestraszony.
41:28Mów, dlaczego porwałeś Anity, Jóźwik.
41:42To ciwka.
41:45Jest zła.
41:47Sprzedaje swoje ciało.
41:50I dlatego zmaltretowałeś ją tak,
41:52że trafiła do szpitala?
41:53Nie ja.
41:55Brat.
41:58Nie chciałem, żebym mordował niewinne dzieci,
42:00więc porwałem ją,
42:02żeby robił krzywdę komuś naprawdę złemu.
42:09Udusiłeś go.
42:11Dlaczego?
42:12Nie dawałem już rady, no.
42:21Nie mogłem tego znieść, to.
42:24To by się nigdy nie skończyło.
42:26To by się nigdy nie skończyło.
42:28Ale tego po prostu nie rozumiem.
42:35Jego brat zabił dwoje dzieci,
42:37a jego to nie rusza?
42:38Oce dzieci były już martwe,
42:39kiedy się zorientował.
42:41Ale w przypadku tej dziewczyny
42:42widział, jak brat ją torturuje.
42:46No, czyli co?
42:47Nagle zobaczył w nim prawdziwego potwora, tak?
42:49I on to raczej zrobił pod wpływem emocji.
42:51No, na pewno czuł, że
42:52kończy cierpienie swojego brata.
42:55A i swoje przy okazji też, nie?
42:56Rafał, Rafał, Rafał!
43:05Rafał?
43:07Nie ma pulsu.
43:09Broda, dzwoń po karetkę.
43:16Komisariat na Gorczaku.
43:18Potrzebna karetka, szybko.
43:26Będzie okej.
43:30Skąd wiesz?
43:35Najważniejsze, że go dobrali
43:36na własnym wądechu.
43:36Będzie dobrze.
43:39To jest wszystko moja wina.
43:43O czym ty mówisz?
43:45Jestem pewna, że on właśnie
43:46w ten sposób odreagował
43:47swoją złość na mnie
43:50za Richtera.
44:01To nie dlatego.
44:07On jest poważnie chory.
44:08Na co to znaczy poważnie chory?
44:17On umiera.
44:22Jak to umiera?
44:24Na co?
44:24Na razie jestem pod salą.
44:32Czekam na jakieś informacje
44:33od lekarza.
44:34Dobra, daj mi koniecznie znać,
44:36jak będziesz
44:37cokolwiek wiedziała, okej?
44:40Muszę kończyć.
44:41A co to ma być?
44:50A myślisz, że podpisze
44:51te papiere rozładowe?
44:55Ja bracie cię zabiję.
44:57Czy to podpisze, rozumiesz?
45:11Czekam na to.
45:27Czekam na to.
45:30Oto I.
45:31To podpisze.
45:32D bounty becham na tych
45:33zaradot,

Recommended