Skip to playerSkip to main content
#dailymotion #youtube #facebook #twitter #twitch #motiongraphics #deezer #tv #dlive #instagram #stream #motion #twitchstreamer #fightingmentalillness #twitchclips #twitchretweet #twitchaffiliate #twitchshare #ant #scribaland #tiktok #grecja #spotify #gelio #gry #vimeo #google #motionmate #youtuber #greekquotes
Transcript
00:00:00KONIEC
00:00:30KONIEC
00:01:00KONIEC
00:01:30KONIEC
00:02:00KONIEC
00:02:30KONIEC
00:02:32KONIEC
00:02:34KONIEC
00:02:36KONIEC
00:02:38KONIEC
00:02:40KONIEC
00:02:42KONIEC
00:02:44KONIEC
00:02:46KONIEC
00:02:48KONIEC
00:02:50KONIEC
00:02:52Zbłędziłam w górach!
00:02:54Pozwoli mi Panu w poczęciu?
00:02:56Proszę bardzo! Ależ Pani zmokła!
00:02:58O, burza dwa kragnę, bo żyłam się skryć.
00:03:04Upadnij, nie, tylko przeczekam dojdzie.
00:03:06Przecież się nie opierać, jeszcze pani gotowa nadawić się zapalenia łuc.
00:03:10O, zimny jak lód.
00:03:15Niech pani to zdejmie.
00:03:18Mam sam to zrobić?
00:03:19Proszę pana, jak pan się zachowuje?
00:03:22A, pewnie jestem za malowytworny.
00:03:24Zatem, no laskawa pani raczej sama zdjąć to,
00:03:26i w tym razie będę zmuszony jej pomóc.
00:03:29Czy ty, ty, jednej?
00:03:32Niestety, mój palacyk składa się tylko z trzech apartamentów.
00:03:36Sypialni, jadalni, no i gabinetów.
00:03:39Jeżeli więc panią krękuje moja obecność, proszę się udać do sypialni.
00:03:43Ja zaś przejdę do gabinetów.
00:03:45Zapewniam panią, że nie będę podglądał.
00:03:56Wcale nie prosiłam pana o opiekę.
00:04:08Czy pani już zbijała?
00:04:10Przypominam zapalenie łuc.
00:04:12Ja już.
00:04:14Ty już!
00:04:15Hmm?
00:04:18Może pani już będzie przypiecą.
00:04:21Hm?
00:04:22Może pani usiądzie przypiecą?
00:04:52KONIEC
00:05:22Może to był tylko sen?
00:05:36Nie, to prawda.
00:05:38Piękne, żeby było prawdziwe.
00:05:41Wciąż boję się, że za chwilę sen minie.
00:05:43Nie będzie ani tej burzy, ani tej nocy.
00:05:52A nie Ciebie.
00:05:53Burza dawno minęła, ale jaj tyś.
00:05:57Jakaś tyś liczy.
00:06:01Słuchaj, przecież nawet nie wiem jak Tobie na imię.
00:06:05Wiesław.
00:06:06Wiesław.
00:06:08Piękne.
00:06:10Nie znałam jeszcze dotąd ani jednego Wiesława.
00:06:12Tym lepiej Wiesław i Maria.
00:06:15Marysia i Wiesio.
00:06:17Wiesz, tak jestem szczęśliwy, że wszystko we mnie...
00:06:21Kipi.
00:06:22Tak, kipi we mnie.
00:06:24Ale nie w Tobie, to na pewno mleko kipi.
00:06:29Uj!
00:06:30Zaraz, zostaw, już ja w tym sama siedzę.
00:06:34Jakie to niemądre.
00:06:36Co?
00:06:37Wszystko.
00:06:39Wczoraj nie znaliśmy się jeszcze.
00:06:41Wiesz, nudna jesteś jak belfelka.
00:06:43Bo jestem belfarką.
00:06:49Nauczycielka?
00:06:50No, zgadłem od razu.
00:06:52A Ty?
00:06:52Zgadnij.
00:06:53Znaczy ja wiem.
00:06:55Człowiek, który ukrywa się w grach jak rozbójnik,
00:06:58krzyczy na kobiety, która zagnała burza pod jego dach.
00:07:04Już wiem, kto jesteś.
00:07:05Ja?
00:07:06Mój ukochany, moja pierwsza miłość.
00:07:13A może jestem dla Ciebie tylko przygodą?
00:07:16Tak.
00:07:17Tak.
00:07:18Ale przygodą, która potrwa całe życie.
00:07:22Nie rozstaniamy się już?
00:07:24Nie.
00:07:25Nigdy?
00:07:26Nigdy.
00:07:35Kłaniał się, Bikiem.
00:07:37Dępesza dla Pana doktora.
00:07:39Dziękuję.
00:07:40Dziękuję.
00:07:40Musisz wyjechać?
00:07:55Tak.
00:07:57Zapomniałem o całym świecie.
00:07:59Daleko?
00:08:00Do Londynu.
00:08:01Jestem tam asystentem.
00:08:02Od dwóch lat specjalizuję się w bakteriologii.
00:08:04Pozostało mi jeszcze tylko sześć miesięcy.
00:08:06Ale nie pojadę.
00:08:09Dosyć jest specjalistów bezemnych.
00:08:11Nie, nie, nie.
00:08:12Pojedziesz, Wiesiu.
00:08:15Przecież to tylko sześć miesięcy.
00:08:17A potem do mnie wrócisz jeszcze droższy.
00:08:20Jeszcze bardziej kochany.
00:08:22Kochany.
00:08:23Pożegnajmy się tu.
00:08:41Na stacji mogłabym się rozpłakać.
00:08:47Dobrze nam tu razem było.
00:08:48Czekaj na mnie, Marysza.
00:08:51Czekaj.
00:08:52Wiec.
00:08:53Rzecz jest dla mnie
00:08:54wszystko na świecie.
00:08:57Będę czekala.
00:09:00Przecież to tylko po uroku.
00:09:09Nie czujesz.
00:09:10Nie czujesz.
00:09:11Nie czujesz.
00:09:12Nie czujesz.
00:09:13Nie czujesz.
00:09:14Nie czujesz.
00:09:15Nie czujesz.
00:09:16Nie czujesz.
00:09:17Nie czujesz.
00:09:18Nie czujesz.
00:09:19Nie czujesz.
00:09:20Nie czujesz.
00:09:21Nie czujesz.
00:09:22Nie czujesz.
00:09:23Nie czujesz.
00:09:24Nie czujesz.
00:09:25Nie czujesz.
00:09:26Nie czujesz.
00:09:27Nie czujesz.
00:09:28Nie czujesz.
00:09:29Nie czujesz.
00:09:30Nie czujesz.
00:09:31Nie czujesz.
00:09:32Nie czujesz.
00:09:33Nie czujesz.
00:09:34Nie czujesz.
00:09:35Nie czujesz.
00:09:36Nie czujesz.
00:09:37Nie czujesz.
00:09:38Nie czujesz.
00:09:39Dzień dobry.
00:10:09Dzień dobry.
00:10:39Dzień dobry.
00:10:41Dzień dobry.
00:10:43Dzień dobry.
00:10:45Dzień dobry.
00:10:47Dzień dobry.
00:10:49Dzień dobry.
00:10:51Dzień dobry.
00:10:53Dzień dobry.
00:10:55Dzień dobry.
00:10:57Dzień dobry.
00:10:59Dzień dobry.
00:11:01Dzień dobry.
00:11:31Dzień dobry.
00:11:33Dzień dobry.
00:11:35Dzień dobry.
00:11:37Dzień dobry.
00:11:39Dzień dobry.
00:11:41Dzień dobry.
00:11:43Dzień dobry.
00:11:45Dzień dobry.
00:11:47Dzień dobry.
00:11:48Dzień dobry.
00:11:49Dzień dobry.
00:11:50Dzień dobry.
00:11:51Dzień dobry.
00:11:52Dzień dobry.
00:11:53Dzień dobry.
00:11:54Dzień dobry.
00:11:55Dzień dobry.
00:11:56Dzień dobry.
00:11:57Dzień dobry.
00:11:58Dzień dobry.
00:11:59Dzień dobry.
00:12:00Dzień dobry.
00:12:01Dzień dobry.
00:12:03O, wprost przeciwnie, pracuję teraz głosowo intensywniej.
00:12:08A gdybym jeszcze miał auto...
00:12:11No jak to, na dachu auta głos lepiej brzmi.
00:12:14O, Czaruś, Czaruś też ty zrobił.
00:12:20O, Czaruś, nie łapię.
00:12:23Bo tylko prawdziwa sztuka.
00:12:26Artyzm odróżnia człowieka od zwierzęcia.
00:12:29Mówię to jako fartowiec, jako haterynaż, proszę oż Pani.
00:12:33Znajduje Pan czas na studie operowe?
00:12:35O, między jednym psem, a dwóch.
00:12:37Pod psem Pan śpiewasz, Panie Chodzynek?
00:12:40Cule śjem.
00:12:42O, wymawiam Panie mieszkanie.
00:12:45Co? Ja tu jestem gospodynią.
00:12:48To ja Panu wymawiam mieszkanie.
00:12:50Muszę się szedić i wynosić.
00:12:52A razem ze wszystkim...
00:12:54... a w
00:13:11Jak to dobrze, że już jesteś...
00:13:14Przecież dziś jest nasz zjazd maturalny.
00:13:16Właśnie dlatego przyjechałam.
00:13:18A u was co nowego?
00:13:19Tydzień temu skończył mi się urlop.
00:13:21Happy End, muszę wracać do biura.
00:13:23A ja wyjeżdżam do Włoch od Warszawy. Weekend.
00:13:26Dlaczego?
00:13:28Co, wygrałaś na loterii?
00:13:29Nie, nie. Tylko Towarzystwo Higieniczne rozpisało konkurs na wierszyk reklamowy pod nazwą
00:13:34Czystość to zdrowie.
00:13:37Pierwsza nagroda to wycieczka do Rzymu, Neapolu i Wenecji.
00:13:41Posłuchajcie, co napisamy.
00:13:42Wyobrażam sobie.
00:13:43Daj spokój.
00:13:44Jest pewnik oczywisty, kto jest brudny, nie jest czysty.
00:13:49Prawda, jakie dobre?
00:13:50Siadab, bzdura.
00:13:51Pewnik oczywisty, nie jest czysty.
00:13:54Za to nawet nie dostaniesz bezpłatnego biletu tramwajowego, my baby.
00:13:57Dlaczego?
00:13:59Prędzej ja dostanę bilet, niż ty pojedziesz do swojego Hollywood.
00:14:04Wielka gwiazda.
00:14:06Greta Garbo.
00:14:07Dla ubogich.
00:14:08Zobaczymy.
00:14:09A, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la.
00:14:11Drogie, drogie, znowu się płucicie.
00:14:17Zawsze się płucicie, ale jednak bez drugiej obejścia nie może.
00:14:19Dzień dobry, Mario.
00:14:20Mario, jak to pięknie brzmi.
00:14:22Jakiś to elegancki w Ladeczku i taki uroczysty, zupełnie jak na pogrzeb.
00:14:27Wcale nigdy, naprawdę, jak on wspaniale wygląda.
00:14:30Teryczny boys, zawsze musi być dobrze ubrany.
00:14:33Co u ciebie złychać w Ladeczku?
00:14:35O, wiele nowego.
00:14:37Nie przeszkadzamy, my girls.
00:14:39Tak?
00:14:41Come in, baby, come in, come in, come in, baby.
00:14:43I love you, I love you, I love you, I love you.
00:14:47Marysiu, nie mogłem się wprost doczekać tego podroku.
00:14:53Ja także często myślałam o tobie.
00:14:56Wiesz, rozpoczynam nowe życie.
00:15:00Wyjeżdżam.
00:15:02Dokąd?
00:15:03Do Buksei.
00:15:04Wysyłają mnie na konkurs szopanowski.
00:15:06Jak to dobrze.
00:15:08Na pewno dostaniesz nagrodę.
00:15:11Marysiu, już dawno, już dawno chciałem ci to powiedzieć.
00:15:16Marysiu, ty kochasz innego.
00:15:21Bardzo cię lubię, ale...
00:15:24Marysiu, zjazd bywa raz na pięć lat, a wy akurat teraz musicie sceny miłosne odgrywać.
00:15:29I love you.
00:15:30Okularnik.
00:15:31Pospiesz się, bo się spóźnimy na zjazd.
00:15:35Moje dziewczyny, żegnając was przy maturze mówiłam, kwiatkowska, siedź prosto i nie garb się.
00:15:54Mówiłam, że pensja dała wam przygotowanie do samodzielnego życia.
00:16:04Kobieta powinna wyłącznie zdobywać należne jej miejsce na równi z mężczyzną.
00:16:11Anka, co tam robisz?
00:16:15Jedynie wytrwałością i samodzielnym życiem kobieta osiąga pełnię zadowolenia i budzi podziw mężczyźnie.
00:16:25Oprzydowanie!
00:16:28Dziękuję.
00:16:29A teraz przemówi pan dyrektor.
00:16:32Moje drogie, kochane dzieci.
00:16:38Ja tam nie zgadzam się z tym, co mówi panna Leontyna.
00:16:43Poczciwa, dobra, ale panna.
00:16:49Samodzielność jest bardzo piękna,
00:16:52ale kobieta nie do tego stworzona.
00:16:56Ona ma inne cele w życiu.
00:16:58Miłość, mąż, dom, dziecko.
00:17:03Oto co dla was moje panienki.
00:17:05Moje panienki, a ja już mam dwoje dzieci.
00:17:08Co mówisz moja droga? Powtórz głośno.
00:17:11Pan dyrektor powiedział moje panienki, a ja już mam dwoje dzieci.
00:17:16Masz już dwoje?
00:17:18Zawsze miałaś u mnie dwuje, ale teraz chętnie dam ci piątkę za tę dwójkę.
00:17:24Kobieta powinna wożyć ognisko domowe, otaczać miłością męża, wychowywać dzieci, otaczać swoich najbliższych uczuciem, miłością, a przecież wy to potraficie.
00:17:39Roszłyście tutaj we wzajemnej miłości i przyjaźni.
00:17:43Jakbyście się na przykład gorąco ze sobą kochali Wiśniewska i Kozlowska.
00:17:49Prawda Wiśniewska?
00:17:50Ja się nazywam Kozlowska.
00:17:51Jak to?
00:17:53Przecież Kozlowska to ta.
00:17:55Nie, ja się nazywam Wiśniewska.
00:17:57Już mnie pamięć zawodzi.
00:17:59Nie, pan dyrektorze.
00:18:01Dawniej nazywałyśmy się tak, jak pan dyrektor mówi, tylko że ona wyszła za mojego brata, a ja za jej brata, no i dlatego.
00:18:09Ach, tak.
00:18:12Albo, czy była kiedyś czulej kochająca się para niż, a już boję się wymieniać po nazwiskach, niż Elżunia i Marynia?
00:18:24Kiedy o to był kochana myślałam od czasu, gdy wyjechałaś?
00:18:27Co teraz robisz?
00:18:28Skończyłam medycynę i mam własny zakład ginekologiczny we Lwowi.
00:18:32Ale już niedługo przenoszę się na stale do Warszawy.
00:18:35Cudownie, znowu będziemy razem, tak jak dawniej.
00:18:38A pamiętasz naszą cukiarenkę koło szkoły, której codziennie opowiadaliśmy sobie sekrety?
00:18:44I zjadaliśmy po osiem ciało.
00:18:47Wiesz, musimy tam pójść po zjeździe.
00:18:50Pani Aniu!
00:18:52Pani Aniu!
00:18:54Pani Aniu!
00:18:56Pani Aniu!
00:18:58Siadajcie, siadajcie!
00:19:00Pana i dwie czekulady.
00:19:02Pana Elia, tyż!
00:19:04Na co, płacicie dług, czy zostaje na krzyżecce?
00:19:07Ale naturalnie, zaraz za płacę!
00:19:09Ojej!
00:19:11O, jak zwykle, brak drobnych.
00:19:13Iście ja mam!
00:19:15Co i rączki!
00:19:17No, cóż tam w naszym... bardzo pięknie!
00:19:20A kiedy pani była we Lwowie?
00:19:22A już...
00:19:24Dwadzieścia lat temu!
00:19:25Mowskie benzy!
00:19:26W takim razie prosimy benzy!
00:19:28I czekulada!
00:19:29O, to, to zostanie!
00:19:30Większa czekulada!
00:19:31Proszę, Pędko!
00:19:32Gorąca, większa czekulada!
00:19:33O!
00:19:34O!
00:19:35O!
00:19:36O!
00:19:37O!
00:19:38O!
00:19:39O!
00:19:40O!
00:19:41O!
00:19:42O!
00:19:43O!
00:19:44O!
00:19:45O!
00:19:46O!
00:19:47O!
00:19:48O!
00:19:49O!
00:19:50O!
00:19:51O!
00:19:52O!
00:19:53O!
00:19:54O!
00:19:55O!
00:19:56O!
00:19:57O!
00:19:58O!
00:19:59O!
00:20:00O!
00:20:01O!
00:20:02O!
00:20:03O!
00:20:04O!
00:20:05O!
00:20:06O!
00:20:07O!
00:20:08O!
00:20:09O!
00:20:10O!
00:20:11O!
00:20:12O!
00:20:13O!
00:20:14O!
00:20:15O!
00:20:16O!
00:20:17O!
00:20:18O!
00:20:19O!
00:20:20O!
00:20:21To będzie zabawne.
00:20:23I musimy stale bywać razem.
00:20:25Wkrótce odbędzie się nasz ślub.
00:20:27Przecież, prawda?
00:20:28Ależ oczywiście.
00:20:30A kiedy przenosisz się do Warszawy?
00:20:31Za kilka miesięcy.
00:20:33Zanim zlikwiduję lecznicę we Lwowie.
00:20:35A tu zainstaluję szkanie, zakład
00:20:37i laboratorium dla męża.
00:20:39Upłynie trochę czasu.
00:20:41Ale będziesz pierwszy,
00:20:42który parzę mój nowy dom.
00:20:46Pucu, pucu,
00:20:48chlasztu, chlasztu.
00:20:50Nie mam rocek jedenastu.
00:20:53Tylko mam dwie rączki małe,
00:20:56lecz do prania doskonale.
00:21:09Miłe mieszkanie.
00:21:11To mój gabinet,
00:21:12a to jego laboratorium.
00:21:15Dawałam, bo to dla niego.
00:21:18Jak tu ładnie.
00:21:19A teraz pokażę ci moją klinikę.
00:21:21Dzień dobry.
00:21:48Dzień dobry.
00:21:49Dzień dobry.
00:21:54Infonujące.
00:21:55Wspaniale urzędziłaś swoją klinikę.
00:21:57Ciekawa jestem,
00:21:58czy i on będzie zadowolony.
00:22:00Przyjedzie za miesiąc.
00:22:01Niemal w tym samym czasie,
00:22:03co mój.
00:22:03Naprawdę.
00:22:04Ciekawa jestem,
00:22:18co mój.
00:22:19Marysiu, czy ty?
00:22:39Tak.
00:22:49Marysiu, czy na pewno wiesz o tym?
00:22:57Na pewno. Taka jestem szczęśliwa.
00:23:01A ja nigdy nie będę.
00:23:07Marysiu, co ci jest?
00:23:09Nigdy.
00:23:11Ja nie mogę mieć dziecka.
00:23:14Lekarze odebrali mi wszelką nadzieję.
00:23:18Ciągle trzymam w objęciach dzieci.
00:23:22Wcześniej niż ich własne matki.
00:23:25Ale to są cudze dzieci, nie moje.
00:23:29Biedne.
00:23:31Może dlatego tak kocham męża.
00:23:34Jestem dla niego nie tylko żoną, ale i matką.
00:23:39O, pan profesor! A to się pani ucieszy?
00:23:50Jak się masz, Jasiu?
00:23:52Myśleliśmy, że pan profesor dopiero za miesiąc przyjedzie.
00:23:54A to taka niespodzianka.
00:23:56Pani u siebie?
00:23:57Nie, w klinice.
00:23:59Pani ma gościa.
00:24:00Jakaś znajoma.
00:24:09Za kilka dni przypadnę do ciebie.
00:24:10Nie za kilka dni, tylko jutro.
00:24:12Dobrze, kochanie, będę.
00:24:16Do widzenia.
00:24:17Proszę pani, pan profesor przyjechał.
00:24:19Jeszno!
00:24:36No i jak ci się tu podoba?
00:24:38Bardzo.
00:24:39Chodź.
00:24:46Uwaga.
00:24:47A teraz jespozianka.
00:24:59Zadawodami.
00:25:09Zadawodami.
00:25:18Źle się czujesz?
00:25:19Zmęczony podróży.
00:25:21Elżbieto, muszę z tobą pomówić.
00:25:24Pani doktorze, prosimy do kliniki, jak najprędzej.
00:25:26Przepraszam cię, Wiesiu.
00:25:32Swoją drogą, Elżbieta, jest imponująca.
00:25:35Wspaniale urządziła swoją klinikę.
00:25:38Nie trudno być imponująca, jak się ma pieniądze.
00:25:41Mamona, jak słodko imię te moje dla mnie.
00:25:45Jak dostanę pierwszą nagrodę i wyjadę do Italii, to też będę imponująca.
00:25:50Posłuchaj, napisałam nowy wiersz.
00:25:52Zagam cię, nie wytrzymam.
00:25:53Wytrzymasz.
00:25:54Niech wiedzą w Warszawie, w Lublinie, w Krakowie, jako też w Zamościu, że czystość to zdrowie.
00:26:03Boże, jaka to bzdura.
00:26:05Bzdura?
00:26:06Niech wiedzą w Zamościu, w Lublinie.
00:26:08A w Poznaniu i Katowicach to już się można nie myć, tak?
00:26:11Ty wiesz, dla kogo to jest świetna reklama?
00:26:13No, no.
00:26:14Dla Ogólnoświatowego Związku Brudasu.
00:26:17No, czy?
00:26:19A ty myślisz, że ty lepiej potrafisz pisać, tak?
00:26:21Przynajmniej się nie wygłupiam.
00:26:22No, rzeczywiście.
00:26:23Najgorzej myślisz, że nikt nie widzi, jak godzinami wystajesz przed lustrem, robisz idiotyczne miny i udajesz wielką gwiazdę.
00:26:30Nieraz już pękalam ze śmiechu.
00:26:32Szkoda, że nie pęklasz.
00:26:33Lecz...
00:26:34Nie...
00:26:35Proszę.
00:26:36Czy zastałem pannę Marysię?
00:26:39Wiesław.
00:26:40A to jest Wiesław, o którym wam tyle opowiadałam.
00:26:42Chodź już, chodź.
00:26:44No.
00:26:45To jest mężczyzna.
00:26:46Taki sobie zwykły boic.
00:26:47No nie krępujmy Marysi, chodźmy do kinu.
00:26:48Po co będziemy miały kinu?
00:26:49No to jest mężczyzna.
00:26:50Taki sobie zwykły boic.
00:26:51No nie krępujmy Marysi, chodźmy do kinu.
00:26:53Po co będziemy miały kinu?
00:26:54No i...
00:26:55Co kochanie?
00:26:56Profesor wyrzucił mnie.
00:26:57Dlaczego?
00:26:58Bo kazał mi to, że to jest mężczyzna.
00:26:59No to jest mężczyzna.
00:27:00Taki sobie zwykły boic.
00:27:02No nie krępujmy Marysi, chodźmy do kinu.
00:27:05Po co będziemy miały kino w domu?
00:27:06Dlaczego?
00:27:07Ojej.
00:27:08Wiesi.
00:27:09Jak to dobrze, że już wróciłeś.
00:27:11Nie mogłem żyć bez ciebie.
00:27:13Wszędzie słyszałem twój głos.
00:27:15Widziałem wpatrzone we mnie twoje dobre, kochane oczy.
00:27:18Nie mogłem...
00:27:19No i...
00:27:20Co kochanie?
00:27:21Profesor wyrzucił mnie.
00:27:22Dlaczego?
00:27:23Bo kazał mi wracać do ciebie.
00:27:25Powiedział, że bez ciebie jestem do niczego.
00:27:29Wiesiu.
00:27:31Zdradzę ci wielką tajemnicę.
00:27:37Coś ci pokażę.
00:27:48Ach Marysiu.
00:27:50Jak ja już marzę o tej chwili, kiedy zamieszkamy razem.
00:27:53Dziś jeszcze rozmówię się z żoną.
00:27:59Z żoną?
00:28:01Ty masz żonę?
00:28:02Boże.
00:28:03Co się stało?
00:28:04Nic już, nic.
00:28:05Marysiu, bądź spokojna.
00:28:06Przecież ona nie może mnie zatrzymać przy sobie.
00:28:07Tak.
00:28:08Nie może.
00:28:09Nie może.
00:28:10No to uśmiechnij się.
00:28:12Marysiu,
00:28:15Marysiu, bądź spokojna.
00:28:16Przecież ona nie może mnie zatrzymać przy sobie.
00:28:18Tak.
00:28:19Nie może.
00:28:20No to uśmiechnij się.
00:28:21Marysiu,
00:28:22przecież kochasz mnie, prawda?
00:28:24I ja ciebie także.
00:28:25A to chyba najważniejsze.
00:28:26Tak.
00:28:27To jest najważniejsze.
00:28:28Lidź już, jej błagą.
00:28:29Dobrze.
00:28:30Przyjdę jutro wolno.
00:28:31Do widzenia.
00:28:32Do widzenia.
00:28:33Do widzenia.
00:28:34Do widzenia.
00:28:35Do widzenia.
00:28:37Do widzenia.
00:28:38Do widzenia.
00:28:58nursema.
00:28:59propulsion.
00:29:08Do widzenia.
00:29:09Dolinu.
00:29:10Tian.
00:29:11Traj trave Wysi mommy.
00:29:16Marysiu.
00:29:17No nie płaczam.
00:29:20pomłasz się.
00:29:21Wszystko to mnie nie terrade.
00:29:22Marysiu, nie płaczam.
00:29:24Co wy to za ręki urządzacie?
00:29:27Co oglądacie? Pokłóciłeś się z nim, tak? Nic nie szkodzi. Wróci i przeprosi Cię.
00:29:40No to co, żenię się z Tobą?
00:29:42On jest żonaty.
00:29:45Żonaty?
00:29:51Joasiu.
00:29:52Słucham Paniu.
00:29:58Pan jeszcze nie wrócił?
00:29:59Nie proszę Pani.
00:30:00Dziękuję Ci, możesz odjść.
00:30:02Dobranoc.
00:30:11Pan kotyk był chory i leżał w łóżeczku, więc przyszedł Pan doktor. Jak się masz, koteczku?
00:30:20Już wyjażdżam, Mariu. Niestety, nie będę mógł być na Twoim ślubie.
00:30:26Życzę Ci dużo powodzenia. Sławy i nie miej domierzany.
00:30:28Jeżeli jesteś szczęśliwa, to ja się cieszę. Do zobaczenia.
00:30:32Do zobaczenia.
00:30:34Do zobaczenia.
00:30:36Do zobaczenia.
00:30:38Do zobaczenia.
00:30:40Do zobaczenia.
00:30:42Do zobaczenia.
00:30:43Do zobaczenia.
00:30:44Do zobaczenia.
00:30:45Do zobaczenia.
00:30:46Do zobaczenia.
00:30:47Do zobaczenia.
00:30:49Do zobaczenia.
00:30:50Do zobaczenia.
00:30:51Do zobaczenia.
00:30:53Do zobaczenia.
00:30:54Do zobaczenia.
00:30:55Do zobaczenia.
00:30:57Do zobaczenia.
00:30:58Do zobaczenia.
00:30:59Do zobaczenia.
00:31:00Do zobaczenia.
00:31:01Do zobaczenia.
00:31:02Do zobaczenia.
00:31:03Do zobaczenia.
00:31:04Do zobaczenia.
00:31:05Do zobaczenia.
00:31:06Do zobaczenia.
00:31:07A, chcemy.
00:31:08A zdobądź swoją nagrodę.
00:31:10No cóż, zrobi się co można.
00:31:21A, a swoją drogą to, to morowy chłopak ten Władek, co?
00:31:26Nawet mi go żali.
00:31:28A, a, a może byś ty wyszła za niego, Marysiu, co?
00:31:35On ciebie tak kocha.
00:31:40Wciąż jeszcze myślisz o tamtym.
00:31:45Tak mi cię żal.
00:31:50A wiesz, jak dostanę nagrodę za wierszyk, to odstąpię ci swoją podróż do Włoch. Dobrze?
00:31:59Cieszysz się?
00:32:01Nie, nie, nie. Bardzo ci dziękuję.
00:32:05Dokąd idziesz?
00:32:11Do Leśbiety.
00:32:13Może ona mi poradzi, co powinna nam zrobić.
00:32:19Kto się kocha, często szlocha.
00:32:24Żona ty.
00:32:27Biedna moja.
00:32:28Chcę się z nią rozejść, ale ja się na to nie mogę zgodzić.
00:32:34Dlaczego?
00:32:36Masz nie tylko prawo, ale i obowiązek walczyć o ojca twojego dziecka.
00:32:40I zniszczyć życie innej kobiecie, która nic nie zawiniła, która na pewno, że go kocha.
00:32:46Moja droga.
00:32:47Życie jest twarde i nie znosi sentymentów.
00:32:51Musisz walczyć.
00:32:53Tu chodzi o przyszłość.
00:32:55O całe życie.
00:32:57Kto wie, czy ta kobieta nie ustąpiłaby sama, gdyby wiedziała, że masz urodzić dziecko.
00:33:03I jemu powinnaś wyznać wszystko.
00:33:07Całą prawdę.
00:33:10Inaczej wyrządzisz mu wielką krzywdę.
00:33:13Ciekawa jestem.
00:33:15Co by powiedział na to Wiesław?
00:33:19Wiesław?
00:33:20Mój mąż.
00:33:22Wczoraj wrócił z Londynu, a dziś już pracuje w swoim laboratorium.
00:33:26O, przepraszam cię, Marysiu, na chwilę.
00:33:28Wiesławику.
00:33:38Wiesław.
00:33:40Jestem, Wiedzie.
00:33:42Dobrze.
00:33:43Proszę panu.
00:33:45Mogę się, gdzie mamy narazę ich?
00:33:48Ktoś mi może?
00:33:51A, zaklinij.
00:33:52Może się wstrzymać do tego zapłaty.
00:33:55Ktoもの dokładnie będzie?
00:33:56Przepraszam Cię Marysiu, musiałam tu...
00:34:16Wiesiu, nie widziałeś mojej przyjaciółki? Była tu przed chwilą.
00:34:25Nie, nikogo nie widziałem.
00:34:45Wymyślałam nad tym wiele i uważam, że powinniśmy się rozstać.
00:34:51Marysiu, Ty chyba żartujesz.
00:34:57Wynajmniej.
00:35:00Wybieram się dziś do teatru. Podobno bardzo dobra sztuka.
00:35:05Powsze mnie przeczę, podobaleś mi się.
00:35:09Ale żebyś miał dla przelotnego flirtu rozejść się z żoną, tego nie wymagam od Ciebie.
00:35:14I Ty? Ty to mówisz?
00:35:17No, nie róbmy tragedii z miłej sielanki. Powietrzyliśmy bardzo piękne chwile.
00:35:23Nie będę jej wspominała.
00:35:31Burza.
00:35:33Wspaniała noc.
00:35:35Serdeczne rozstanie.
00:35:38Nie żądajemy od miłości za wiele.
00:35:42Tak będzie najlepiej.
00:35:46Tylko tyle miałaś mi do powiedzenia?
00:35:49Tak.
00:35:59Dziękuję. Żegnam.
00:36:01Jesiu, co się stało, Marysiu?
00:36:13To już koniec.
00:36:16Koniec?
00:36:19Witaj!
00:36:24He!
00:36:30Lajdak!
00:36:42Hurra! Hurra!
00:36:44Marysiu, Marysiu! Marysiu! Marysiu! Marysiu!
00:36:47Popatrz, popatrz, patrz, Wladzia został laureatem konkursu szopanowskiego, patrz!
00:36:52Bardzo się ciężar!
00:37:01Halo?
00:37:05Dzień dobry.
00:37:06Marysiu, dlaczego się nie pokazujesz?
00:37:09Obraziłaś się na mnie?
00:37:11Nie lżuję.
00:37:12Tylko ostatnio jestem strasznie zapracowana.
00:37:15Dobrze.
00:37:17Nie, nie, nie u ciebie.
00:37:20W naszej cukierence.
00:37:22Doskonale.
00:37:24Zaraz będę.
00:37:29Dzień dobry.
00:37:30Całe ręki.
00:37:45To nareszcie cię widzę.
00:37:47Przedstawię ci mojego męża.
00:37:53Mój mąż Wieslaw, moja najserdeczniejsza przyjaciółka z ławy szkolnej Marysia.
00:37:58Siennicka.
00:38:00Bożenski.
00:38:01Siadaj, Marysiu.
00:38:03Czego się napijesz?
00:38:05To siedzi.
00:38:06Czekuliada i beza z kremem.
00:38:08Tak.
00:38:09Wiesz, wybieramy się na święta w góry, na narty.
00:38:13Jedź z nami.
00:38:15Wieslaw przepada za górami.
00:38:17Latem także był w górach.
00:38:19W sierpniu, prawda?
00:38:21Tak, w sierpniu.
00:38:22Zdaje się, że w tym czasie byłeś w górach?
00:38:25Tak.
00:38:26W Beskidach.
00:38:27A on w Tatrach.
00:38:29Musisz z nami pojechać.
00:38:31Będziemy robili wycieczki.
00:38:33Nocować będziemy w schroniskach albo w jakiejś chacie góralskiej.
00:38:36No, jeszcze tyle czasu.
00:38:38Zastanowię się.
00:38:39Zobaczysz, jak nam będzie dobrze razem.
00:38:41Wieslaw to wprawdzie odludek.
00:38:44Ale złoty towarzysz.
00:38:46A dziś zabieramy cię do opery.
00:38:48Już mam bilety.
00:38:49Nie, nie, nie, nie.
00:38:50Jestem przygotowana.
00:38:51Musiałabym się przebrać.
00:38:53Nie zdążę.
00:38:54Zdążę, zdążę.
00:38:55Tak.
00:38:56Gdzieś go kochasz?
00:38:57Nie chcę go widzieć.
00:38:59Kto bym ja mogła z nim pomówić?
00:39:02Powiedz mi, kto to jest?
00:39:04Nie, nie.
00:39:06Marysiu, co się z tobą dzieje?
00:39:08Nie chcę.
00:39:11Zatrzymał to.
00:39:14Chcę wysiąść.
00:39:16Kto to jest?
00:39:20Jak się nazywa?
00:39:22Nie męcz mnie.
00:39:24Powiedz.
00:39:25Wszystko musisz mi powiedzieć.
00:39:27Przepacz mnie.
00:39:29Nie wiedziałam, że to...
00:39:32Wiesław.
00:39:33Mój mąż.
00:39:34Marysiu.
00:39:35Marysiu.
00:39:36Józefie.
00:39:37Prędzej do kliniki.
00:39:38Niech Józef pojedzie do opery.
00:39:39Odszuka tam pana profesora.
00:39:40I powie, że wyzwano mnie nagle do kliniki.
00:39:42Niech Józef pojedzie do opery.
00:39:43Odszuka tam pana profesora.
00:39:44I powie, że wyzwano mnie nagle do kliniki.
00:39:47I proszę powiedzieć panu, żeby na nas nie czekał.
00:39:52Niech Józef pojedzie do opery.
00:39:54Odszuka tam pana profesora.
00:39:57I powie, że wyzwano mnie nagle do kliniki.
00:40:00I proszę powiedzieć panu, żeby na nas nie czekał.
00:40:04Niech Józef pojedzie do kliniki.
00:40:19To nie moja wina.
00:40:46To nie moja wina.
00:40:48Cicho Marysiu, cicho.
00:41:06Dzień dobry.
00:41:08Dzień dobry.
00:41:10Przepraszam cię za wczorajszy zawód.
00:41:13I ci?
00:41:15A Marysia nie chciała iść beze mnie.
00:41:18Tym lepiej.
00:41:19Ona zrobiła na to...
00:41:20A dla ciebie?
00:41:22Wiem.
00:41:24A ja ciebie...
00:41:25Tak kocham.
00:41:27Elżbieto...
00:41:28To...
00:41:29No...
00:41:30Słucham.
00:41:31Może teraz masz wiemy, mną rozmawiasz.
00:41:34Bo nic nas ze sobą nie łączy.
00:41:36Dom?
00:41:37Nie mam domu.
00:41:38Klinika i stalowe meble.
00:41:39A ty?
00:41:40Żona.
00:41:41Nigdem nie byłaś.
00:41:42Byłaś zawsze lekarzem.
00:41:43Zajem...
00:41:44Miłością.
00:41:45Dzieckiem.
00:41:46Dzieckiem.
00:41:47Dzieckiem.
00:41:48Dzieckiem.
00:41:49Dzieckiem?
00:41:50Przepraszam.
00:41:51Dzieckiem.
00:41:52Dzieckiem?
00:41:53Dzieckiem.
00:41:54Dzieckiem.
00:41:55Dzieckiem.
00:41:56Dzieckiem.
00:41:57Dzieckiem.
00:41:58Dzieckiem.
00:41:59Dzieckiem.
00:42:00Dzieckiem.
00:42:01Dzieckiem.
00:42:03Dzieckiem.
00:42:04Dzieckiem.
00:42:05Dzieckiem.
00:42:06Dzieckiem.
00:42:07Dzieckiem.
00:42:08Księdra.
00:42:09Księdra.
00:42:10Ten duży jest ode mnie.
00:42:13A ten maleńki to odlusi.
00:42:15Co za moje ciążę z mapu dziecina.
00:42:17Siadacz.
00:42:18Nie
00:42:19Dzieckie.
00:42:25Dzieckiem.
00:42:26Dzieckiem.
00:42:27Tak mi się jakoś może łakać chcę z radości.
00:42:32Beksa.
00:42:33Za pana od sobą nie umiem.
00:42:35U nas jest tak ślicznie.
00:42:36Przygotowane wszystko na wasze przyjęcie.
00:42:38Będziemy się wszystkie opiekowały malutko.
00:42:40Będziemy jej szyny toalety.
00:42:42Katalusze.
00:42:45A ja będę pudrowa.
00:42:47Cicho, bądź, co ci ta dzielina zawiniła?
00:42:54Teraz rozumiem, że warto kochać.
00:42:57Mężczyzna nie jest ważny.
00:42:59Ale co?
00:43:01Ty na pewno o tamtym już dawno zapomniałaś?
00:43:04Ojej, przepraszam.
00:43:06No to my już pójdziemy.
00:43:08Tak, pójdziemy już.
00:43:10Do widzenia, kochani, trzymaj się ciepło.
00:43:12Do widzenia.
00:43:14Do widzenia.
00:43:17Otwórz byłam się do widzenia.
00:43:20T batchem się stale.
00:43:22Używam się w obecności.
00:43:23Taki.
00:43:25Do widzenia.
00:43:26Używamy się wyjścia.
00:43:27Dlaczego czynania?
00:43:28Używamy się.
00:43:30Używamy się.
00:43:32Wym 때는 w końcu.
00:43:33Pozdrawiam się.
00:43:34Używamy się.
00:43:35I silentie niespominę!
00:43:36To takie prz�łagają się.
00:43:38Używamy się.
00:43:39Używamy się.
00:43:40Używamy się.
00:43:43Dzień dobry.
00:44:13Widzisz, że szpi.
00:44:16Chodź, chodź, chodź.
00:44:28Lękasz się mnie.
00:44:31Gdy zbliżyłam się do ciebie wtedy, pamiętasz?
00:44:35Woli, że to nie twoja wina.
00:44:38Wiela, nie twoja.
00:44:39Ale czy myślałaś, co stanie się z dzieckiem?
00:44:43Jak to, co się zębował.
00:44:47Dam sobie radę.
00:44:49Lusia i Hanka pomogły mi.
00:44:52Będziesz pielęgnowała.
00:44:54Na pewno.
00:44:56Wychowasz się.
00:44:58Może.
00:45:00Ale czy myślałaś, co leka dziecko, które...
00:45:04Dwie wózli, tu nie.
00:45:07Żal mi cię, Marysiu.
00:45:09Dobry?
00:45:09Moją szanowani.
00:45:10Moją szanowani.
00:45:11Czy mogę służyć?
00:45:12Chcieliśmy wózek.
00:45:13Taki, nie duży.
00:45:14Służę bardzo.
00:45:15Dla szanownej pani, czy dla szanownej pani?
00:45:17Dlaczego?
00:45:19Skądże dla nas?
00:45:20Dla dziecka.
00:45:21Rozumiem.
00:45:22Dla dziecka, szanownej pani?
00:45:24Tak.
00:45:24I mojego też.
00:45:25Tak.
00:45:26Ach, rozumiem.
00:45:27Dwa wózki dla dwojga dzieci służę?
00:45:29Nie, nie, nie, nie.
00:45:30Zaraz.
00:45:31Jeden wózek dla jednego dziecka.
00:45:33Dla naszego wspólnego dziecka.
00:45:35Tak.
00:45:36Tak jest.
00:45:37Bardzo słusznie.
00:45:38Nic nie rozumiem.
00:45:40Jeden wózek dla jednego dziecka z dwiema matkami.
00:45:43Nie, nie.
00:45:43Dla ścisłości z trzema matkami.
00:45:45Wiesz, to olbrzymi wózek czteroosobowy.
00:45:47Bardzo mi przykro, ale takiego nie posiadam.
00:45:49Posiada pan.
00:45:50Zaraz, zaraz, zaraz.
00:45:52Jeden wózek dla jednego dziecka, które ma trzy matki.
00:45:56Rozumie pan?
00:45:57Nie.
00:45:58Dlaczego?
00:45:58To jest tak.
00:46:00A w jakim wieku?
00:46:01Dwadzieścia trzy.
00:46:03Ile?
00:46:03Dwadzieścia trzy.
00:46:04To niemowlę ma dwadzieścia trzy lata?
00:46:07Nie, ja.
00:46:08Niemowlę jest niemowlę, ma.
00:46:10Śliczne niebieskie oczki, takie puściutkie, różowe nóżki.
00:46:12Z lacharączkami, wła.
00:46:14O, zupełnie tak jak pan.
00:46:17Tylko, że jest troszkę młodszy od pana.
00:46:19Troszkę?
00:46:20Ma dwa tygodnie, tak.
00:46:21Ach, nareszcie.
00:46:24Służę panią.
00:46:25To są wózki wyłącznie dla dwutygodniowych niemowląt.
00:46:28A który jest tańszy?
00:46:29Ten.
00:46:30To może weźmy ten droższy?
00:46:31A może ten droższy będzie tańszy?
00:46:33Nie, ten tańszy jest tańszy.
00:46:36Czy tańszy od tańszego, czy tańszy od droższego?
00:46:38Nie, nie, nie.
00:46:38Ten tańszy jest tańszy od tego tańszego.
00:46:40No więc jeżeli ten tańszy jest tańszy od tego tańszego,
00:46:43no to ten najtańszy jest droższy od tańszego.
00:46:45No więc weźmy ten droższy od tańszego,
00:46:48bo przecież wypada, że ten droższy jest tańszy od tańszego.
00:46:51A koła obrotne?
00:46:53Owszem.
00:46:54Które?
00:46:55Przednie i tylne.
00:46:56A boczne?
00:46:57Również.
00:46:58A budkę można podnieść?
00:47:00Można.
00:47:01A można opuścić?
00:47:02Można.
00:47:03I sklep można opuścić?
00:47:06A może cenę można opuścić?
00:47:08Nie.
00:47:09Nie można.
00:47:11Ale co, są zdenerwowane?
00:47:13Nie.
00:47:14Nie, nie, nie, nie, nie, nie.
00:47:44Nie, nie, nie, nie.
00:47:45Nie, nie, nie, nie, nie.
00:47:46Wierz mi Marysiu, będę dla niej prawdziwą matką.
00:47:49Tak, będziesz dla niej matką.
00:47:52Chociaż w ten sposób postaram ci się odwdzięczyć za twoje poświęcenie.
00:47:59Za to, żeś mnie nie zabrała wiosła.
00:48:01Myślę, że już stąd odejdę, prawda?
00:48:05Elżuniu, proszę Cię, zostaw mi dziecko do rana.
00:48:10Chcę z nim pobyć razem.
00:48:12Jeszcze tę noc.
00:48:14Ostatnią noc.
00:48:17Dobrze, Marysiu.
00:48:27Nakarmione?
00:48:28Tak, ale pani doktor pozwoliła mi ją zatrzymać na noc.
00:48:32Przecież od jutra będzie ją pani miała spalę przy sobie.
00:48:36Dosyć się pani nią jeszcze nacieżli.
00:48:38Od jutra ją pani będzie miała.
00:48:41Nie, dziecinku.
00:48:44Od jutra już nie będę przy Tobie.
00:48:47Inny będzie okładał Cię w kolistę.
00:48:49Kto inny wybierze imię dla Ciebie?
00:48:53Kto inny będzie patrzy na Ciebie codziennie jak rościa?
00:48:58Będzie kupował Ci sukienki.
00:49:01Śliczne sukienki.
00:49:03Dla mojej córeczki.
00:49:06Kto inny będzie nazywał Cię córeczką?
00:49:11Ja muszę odejść od Ciebie.
00:49:13Przebacz mi.
00:49:18Muszę odejść.
00:49:20Żeby źli ludzie niech oni żyli.
00:49:23Żeby nie pytali dlaczego nie masz ojca.
00:49:26Będziesz miała ojca.
00:49:30Prawdziwego ojca.
00:49:33Tylko inną matkę.
00:49:35Ale będziesz myślała, że to Twoja prawdziwa mata.
00:49:41O mnie nigdy się nie dowiesz.
00:49:43Nigdy.
00:49:47Przebacz mi córeczko.
00:49:50Przebacz.
00:49:51Przebacz.
00:49:51KONIEC
00:50:21KONIEC
00:50:51KONIEC
00:51:00Marysia!
00:51:02Gdzie dziecko?
00:51:06Gdzie dziecko?
00:51:09Gdzie dziecko?
00:51:12Marlo
00:51:21KONIEC
00:51:24KONIEC
00:51:37burger
00:51:39bladder
00:51:42KONIEC
00:52:12KONIEC
00:52:16KONIEC
00:52:20KONIEC
00:52:24KONIEC
00:52:26Proszę.
00:52:30KONIEC
00:52:32KONIEC
00:52:34KONIEC
00:52:36KONIEC
00:52:38KONIEC
00:52:40KONIEC
00:52:42KONIEC
00:52:44KONIEC
00:52:46KONIEC
00:52:48KONIEC
00:52:50KONIEC
00:52:52KONIEC
00:52:54KONIEC
00:52:56KONIEC
00:52:58KONIEC
00:53:00KONIEC
00:53:02KONIEC
00:53:04KONIEC
00:53:06Do nas przyjdziesz, o której godzinie?
00:53:07Dziękuję Ci, Haneczko, ale jestem już zaproszona przez Lusię i jej męża.
00:53:15O, to ten strębny okularnik mnie wyprzedził.
00:53:18Szkoda, kochani, byśmy się tak dobrze bawili razem.
00:53:22Proszę.
00:53:24Jak się masz, Marysia?
00:53:26Lusia!
00:53:27Jak się masz!
00:53:28Good night!
00:53:29Wstrębno wyprzedziłaś mnie.
00:53:31Czem?
00:53:32No przecież zaprosilaś Marysia na święta.
00:53:34Zanim ja zdążyłam to zrobić.
00:53:35Ja?
00:53:36Ach, tak.
00:53:42Wiesz co, wyjeżdżam do Francji na Rivierę?
00:53:45Na pewno jak wtedy do Wloch, tylko że nic z tego nie wyszło.
00:53:47Bo mi nie dali nagrody, a teraz jest nowy konkurs i na pewno wygram.
00:53:51Posłuchaj, co napisałam.
00:53:52Błagam, Cię nie wytrzymałam.
00:53:53Wytrzymasz, kotyś wytrzymasz.
00:53:55Masz pieniądze, to podróżuj, a jak nie masz, nie podróżuj.
00:53:59Świetna reklama turystyczna, nie?
00:54:02Widzę, że nic się nie zmieniłaś, my baby.
00:54:04Łotnica, która nam ją oddała, to jednak strach.
00:54:25Oddać obcym ludziom własne dziecko tylko dlatego, że się nie ma na jego wychowanie i że się jest w nędzy.
00:54:32Przecież kochamy jej jak własne.
00:54:35Tak, ale ja nigdy jej nie zastąpię prawdziwego ojca, a Ty prawdziwej matki.
00:54:43Gdy przed sześciu laty młody stypendysta Władysław Karski
00:54:50Wynice na konkurs szopanowski był skromnym, nieznanym pianistą.
00:54:58Dziś Warszawa entuzjastycznie powita powracającego do kraju po zagranicznych triumfach naszego sławnego chłopaka.
00:55:15A Ty?
00:55:19Maryś!
00:55:19Madzi!
00:55:20Kogo ja widzę?
00:55:22Salamaj mistrzowi!
00:55:23A gdzie Hania? A gdzie Lusia?
00:55:25O, już dawno powychodziły za...
00:55:26A Ty?
00:55:29Mieszkasz tu ciągle?
00:55:30No ma się, jak osunę.
00:55:31Ja także, tylko my dwoje zostaliśmy na posterunku.
00:55:34Śmiej się, pajaców!
00:55:37Ten kawałek to z pajaców właśnie.
00:55:38A Pan ciągle śpiewa.
00:55:39Tak jest, przewodnictwa. Może zademonstrować.
00:55:42O, tylko bez demonstracji, Panie Chodzynek.
00:55:46No, chodź Pan, nie przeszkadzaj Panu.
00:55:48A tak, bardzo przepraszam.
00:55:50Lagonne mobile, jak ktoś wierzy.
00:55:58Zmieniłem się.
00:56:00Nie, nic.
00:56:03Za to Ty stałeś się sławną.
00:56:06Czytaliśmy w gazetce.
00:56:07Artysta wszechświatowej sławy.
00:56:10Trochę śmiesznym, nieporadnym chłopcem,
00:56:13który nie miał do Ciebie szczężyć.
00:56:17Za granicą, z tym, że wrócę tutaj,
00:56:21zjadę Cię wolną i zabiorę ze sobą.
00:56:24Znaczku.
00:56:25I to wszystko, to wszystko spełnia się.
00:56:29Marysiu, przecież jesteś wolna.
00:56:31Ciągle go jeszcze kochasz.
00:56:39Jeśli nie wyszłaś za niego,
00:56:41to znaczy, że...
00:56:41Słuchaj, Wladiu.
00:56:42Marysiu, nie mów teraz nic.
00:56:45Na myśli.
00:56:45Wczoraj jest mój koncert.
00:56:47Odpowiesz mi po koncercie.
00:56:49Dobrze?
00:56:49Przepraszam, na chwileczkę pójdę na papierosach.
00:57:09Nie powinnam Cię pytać, ale...
00:57:31Jak Krysia.
00:57:32A, już wiesz, jakie imię?
00:57:36Jest zdrowa i świetnie wygląda.
00:57:39A czy on ją kocha?
00:57:41Bardzo.
00:57:42Wiesław się zmienił.
00:57:44Jest szczęśliwy.
00:57:46I mogę śmiało powiedzieć,
00:57:47że odzyskałam go zupełnie.
00:57:50Cieszę się, że Wam tak...
00:57:52Wychodzę za mąż,
00:57:53za Władysława Karskiego.
00:57:55Marysiu, jakże się cieszę.
00:57:57Przyjm moje najserdeczniejsze.
00:57:59Przepraszam.
00:58:11Mam dla Ciebie nowinę.
00:58:14Nigdy byś się nie domyślił.
00:58:16Marysia wychodzi za mąż, za Karskiego.
00:58:20Do prawdy?
00:58:20Tak.
00:58:21W takim razie robi karierę.
00:58:24Prawdziwą karierę.
00:58:26Podobno bardzo się kochają.
00:58:27Tak.
00:58:27Grunt, że jest szczęśliwa.
00:58:40Marysia, żebyś Ty wiedziała,
00:58:42jak mi jest z Tobą dobrze.
00:58:44Nie z Tobą dobrze.
00:58:45Ale widzisz, Władziu,
00:58:47tak niemożne.
00:58:48Nie znasz mojej przyszłości.
00:58:50Nic mnie ona nie obchodzi.
00:58:51Kiedyś mogła by Cię obchodzić.
00:58:54Zacząłbyś mnie wyrzucać...
00:58:55Że w Twoim życiu był jakiś mężczyzna?
00:58:57I coś z tego.
00:59:00Mężczyzna?
00:59:01Tak.
00:59:02Ale jest jeszcze...
00:59:03Przepraszam, to moja piłeczka.
00:59:18Nie szkodzi, dziecinka.
00:59:21Jak Ci na imię, maleńka?
00:59:23Krysia.
00:59:24Ślicznie się nazywasz.
00:59:25A gdzie Twoja mamusia?
00:59:26W domu.
00:59:27Przyszłam Ty ze sobą wychowawczynią.
00:59:32Masz, Krysia.
00:59:34Ale musisz mnie wpierw mocno pocałować.
00:59:38Mocno.
00:59:38Bardzo lubisz dzieci, Marysia.
00:59:50O tak.
00:59:54Często tu przychodzisz, kochanie?
00:59:57Tak, codziennie przemowiadam.
00:59:59Codziennie.
01:00:01Krysiu!
01:00:02Dlaczego uciekłaś?
01:00:03Jesteś niegrzeczna.
01:00:05Bardzo Państwa przepraszam.
01:00:07Ukroń się ładnie, Krysie.
01:00:08Brysie, ja?
01:00:10Przepraszam bardzo.
01:00:13Kawiła list do mnie.
01:00:14Tak.
01:00:15I wyszła?
01:00:15Kawiła list do mnie.
01:00:23KONIEC
01:00:53KONIEC
01:01:23KONIEC
01:01:25KONIEC
01:01:27KONIEC
01:01:31KONIEC
01:01:33KONIEC
01:01:35KONIEC
01:01:35KONIEC
01:01:36Nie chcę iść do łazienek.
01:01:38Nie, kochanie, dzisiaj nie pójdziesz.
01:01:41Do łazienek.
01:01:42KONIEC
01:01:42なん to dzieje?
01:01:43Nie mogę sobie te rady z Krysią.
01:01:45Upieraj się, że chcę iść do łazienek.
01:01:47Jest przecież zadziębiona, dzisiaj chodę.
01:01:50Oczywiście, Krysiu, jesteś niegrzeczna.
01:01:52Kto ma ziemi? Kto jest Pani?
01:01:54Pani?
01:01:56Krysiu, idź do swojego pokoju.
01:01:58Dobrze.
01:02:02Co za jedna?
01:02:04Bardzo miła osoba. Młota.
01:02:06Przychodzi z dziećmi?
01:02:08Nie, sama.
01:02:10Bawi się zawsze z naszą Krysią.
01:02:12Mówiła, że także miała córeczkę jak nasza Krysia.
01:02:15Ale umarła.
01:02:17Ach, tak.
01:02:20Dobry wieczór.
01:02:22Co ja?
01:02:24Dobry wieczór.
01:02:26Wezwałaś mnie.
01:02:28Chciałaś się ze mną zobaczyć.
01:02:30Słucham.
01:02:32Przyrzekłaś mi nie widywać się z Krysią.
01:02:36Ale nie dotrzymałaś przyrzeczenia.
01:02:38Leżbieto.
01:02:40Bóg mi świadkiem.
01:02:42Chciałam.
01:02:44Wiesz, nie mogę.
01:02:46Ja mam na myśli jedynie przyszłość Krysi.
01:02:48Powrób twojego dziecka.
01:02:50A ty...
01:02:52Wiem, że to nierozsądne.
01:02:54Ale ponad mojej siły.
01:02:56Lżuniu.
01:02:58Pozwól mi ją widywać.
01:03:00Choć na krótko.
01:03:02Choć z daleka.
01:03:03Raz na kilka dni.
01:03:04Bez cudności.
01:03:06A czekulada jak zawsze.
01:03:08Paluszki lizać.
01:03:10Zaraz przyniła się gorąco.
01:03:12Choć raz na miesiąc.
01:03:14Nie dowie się kim jestem.
01:03:16Nie.
01:03:20Nie masz prawa mi odmawiać.
01:03:22Słyszysz?
01:03:23Nie masz.
01:03:24Jestem jej matką.
01:03:25Ja ją urodziłam.
01:03:26A nie przywłaszczyłam ją sobie jak ty.
01:03:28Cicho Marysiu.
01:03:29Uspokój.
01:03:30Choćbym się miała zwrócić do Wiesława.
01:03:32Do Wiesława?
01:03:34Przecież Wiesław mnie przysłał tu.
01:03:38Nie.
01:03:40To niemożone.
01:03:42Właśnie Wiesław mi życzy sobie, żebyś widywała się z Krysią.
01:03:46A on jej nie przywłaszczył.
01:03:48Chyba nie zaprzeczysz, że to jego dziecko i że on ma prawo.
01:03:52Przysłał mnie, ponieważ nie chce ciebie więcej widzieć.
01:03:56Żaluję cię, Marysiu.
01:03:58Ale nie zaklucaj szczęśliwego dziecięstwa Krysi.
01:04:02Wysyłam ją do internatu.
01:04:06Tak będzie najlepiej.
01:04:08Dla nie.
01:04:09I dla nas trojów.
01:04:27A jednak nie wyszła Zakarskiego.
01:04:29Marysia?
01:04:30Tak.
01:04:31Widziałem ją dzisiaj w pobliżu naszego domu.
01:04:36Ciekawe.
01:04:38Widać wielki artysta rozmyślił się w ostatniej chwili.
01:04:43Ośpital.
01:04:44Co?
01:04:45Ciek Vicina.
01:04:46groups mamy insanlar.
01:04:48Ciek od große-kbersud inicj� Debbie.
01:04:51Tak podobnie.
01:04:52Co czysto do np%.
01:04:56Kolej actualny dotезде droga,
01:04:57tahunупnego we20 destinęła się zітьk добrowージzącego,
01:04:58czasów.
01:04:59No.
01:05:00Ciekawe.
01:05:02Zdjęcia más zệnęcym znacznie się,
01:05:03że to yoga were Proviercing pi� Locker.
01:05:04Dzień dobry.
01:05:34Dzień dobry.
01:06:04Dzień dobry.
01:06:34Chciałam pomówić z przełożoną.
01:06:37A, pani mamusia, któregoś z naszych dzieci.
01:06:41Nie, szukam pracy.
01:06:44O, to nic tego.
01:06:46Nam nikogo nie potrzeba.
01:06:49Ani nauczycielków, ani wychowawczyniów.
01:06:52Szukam posługi.
01:06:55Za posługaczkę?
01:06:56Tak.
01:06:56Panienka?
01:06:58Czasy teraz nastali, że pani od posługaczki nie odróżnisz.
01:07:05Zaraz, zaraz.
01:07:06A, zdaje się, że pani dyrektorka rozgląda się za jakąś posługaczką.
01:07:12No, a czy panienka da sobie radę?
01:07:15Dobra.
01:07:15A, na pewno?
01:07:16Na pewno.
01:07:16No, to ja zaraz pójdę i zapytam się.
01:07:19Dziękuję panu.
01:07:20Nasze podwóreczko najbliższe jest szczęście.
01:07:24Kochamy je wszyscy.
01:07:26Szarże o tym pięcie.
01:07:28Szczyby, szczyby pod krakowskim, pod krakowskim, pod krakowskim.
01:07:32Szczyby, szczyby pod krakowskim, pod krakowskim.
01:07:35Jeżeli panienka będzie uczciwa, pilna i pracowita, to zostanie na próbę.
01:07:44A potem dostanie piętnaście złotych miesięcznie i win.
01:07:48Dobrze, dziękuję.
01:07:50Pani dyrektorka na pewno będzie z niej zadowolona.
01:07:52Dobrze, dobrze, dobrze.
01:07:53Zobaczymy, zobaczymy.
01:07:54A teraz trzeba się iść przebrać do kuchni.
01:07:58No, zmienić ubranie jakoś tak po ludzku.
01:08:01No, proszę.
01:08:05Tak późno i nigdy nie można nadążać z tą robocą.
01:08:13Może ja pani pomogę.
01:08:15A potrafisz szorować?
01:08:17Potrafię.
01:08:17O, to weź fartuch i szoruj.
01:08:21Dobrze.
01:08:22A ja za ciebie to odniosę, sędlenko.
01:08:30Dariuszem!
01:08:33Dariuszem!
01:08:35Dariuszem!
01:08:54Crescia!
01:08:55Pani pracuje w naszej szkole?
01:09:08Tak, Krysiu.
01:09:09A co pani robi?
01:09:11Pracuje, żeby było czysto.
01:09:14Nie, nie, nie, Krysiu, pobrudzisz Cię.
01:09:19Nie!
01:09:20A cóż to za zabaweczki, jak roboteczka czeka?
01:09:26Przepraszam, już się biorę do roboty.
01:09:29Idź, Krysienieczko, do zabaweczek, idź.
01:09:32I jak mi się to jeszcze raz powtórzy, to forka ze dworka.
01:09:38Rozumiesz, certynko?
01:09:40Byśmy zaraz wyła schodeczki w całym budyneczku.
01:09:43Wszystkie trzy pięterka.
01:09:45Tak jest, słucham.
01:09:50...
01:09:55To załatowice brzwiłeś!
01:09:57Muzyka
01:09:59...
01:10:05Tanそうですね
01:10:07Chまarla
01:10:09America
01:10:11морac displays
01:10:12...
01:10:13Zu
01:10:17KONIEC
01:10:47Krysiu, co ty tu robisz?
01:11:07Przyszłaś w bosu po zimnej posadzce?
01:11:10Moje biedatwo, moje maliństwo, kochane
01:11:15Moje...
01:11:17Ja nie chcę, żeby pani tak pracowała
01:11:23Co ruchna?
01:11:25Krysiu
01:11:27A jak zobaczą?
01:11:29Tak
01:11:30To opadać mnie
01:11:32Mimo
01:11:36Za siedmioma lasami
01:11:38Za siedmioma górami
01:11:41Żyła raz pewna księżniczka
01:11:47Aż przyszedł do niej
01:11:49Rycerz Królewicz
01:11:51I powiedział jej
01:11:53Oddaj mi swoje serce
01:11:57A ja ci za to dam piękny podarat
01:12:01Dobrze powiedziała księżniczka
01:12:07Weź moje serce
01:12:09I rycerz wziął jej serce
01:12:13A w zamian dał jej śliczną, małą córeczkę
01:12:19Ale księżniczka zgubiła ją w ciemnym lesie
01:12:25Bez szczęścia
01:12:27Bez szczęścia
01:12:31Mała
01:12:35Mała gorączkuje
01:12:37Czy to co groźnego?
01:12:39Małe przeziębienie
01:12:41Ale wobec panującej epidemii i szkarlatyny
01:12:43Nie należy tego lekceważyć
01:12:45Proszę pani, Krysia chora?
01:12:47Tak
01:12:49Może trzeba, żeby ktoś czuwał w nocy przy chorej
01:12:51Ja mogłabym
01:12:53Owszem
01:12:55Dobrze, tylko dam wam biały kitel
01:12:57Szybko
01:12:59Mała gorączkuje
01:13:01Mała gorączkuje
01:13:03Czy to co groźnego?
01:13:05Małe przeziębienie
01:13:07Ale wobec panującej epidemii i szkarlatyny
01:13:09Nie należy tego lekceważyć
01:13:11Proszę pani, Krysia chora?
01:13:13Tak
01:13:15Może trzeba, żeby ktoś czuwał w nocy przy chorej
01:13:17Ja mogłabym
01:13:19I ja
01:13:27Chcę iść
01:13:29Do łazienek
01:13:31Tam jest
01:13:35Pani
01:13:39Dlaczego ona
01:13:41Mije schody
01:13:43Ja nie chcę
01:13:45Ja nie chcę się z nim wyrazić
01:13:47Ja nie chcę się z nim wyrazić
01:13:55Dzisiaj w nocy też do mnie bójdę
01:14:03Bo ją kocham
01:14:09Ona mnie też kocha
01:14:11Tak córeczko
01:14:17Tak córeczko
01:14:19Kocha
01:14:21Bardzo kocha
01:14:23Bardzo kocha
01:14:25Wiesiu
01:14:31Dostałam list z internatu
01:14:33Stało się coś?
01:14:35Krysia była chora
01:14:37Ale nie bój się już jest dobrze
01:14:39Tylko piszą mi
01:14:41Jednak z panującej w okolicy szkarlatyny
01:14:45Należałoby by panę silną gorączką dziecko przenieść
01:14:49Słusznie?
01:14:50Chętnie pojechałabym sama, ale
01:14:52Dziś i jutro mam operację
01:14:54W takim razie ja pojadę
01:15:17Krysienko
01:15:19To mój tatuś
01:15:21Pan Pan Bożenski
01:15:25Witam pana
01:15:27Proszę odprowadzić pana do obawialni
01:15:29Krysienko
01:15:31Poddź
01:15:33Tatoś musi odpocząć gruzy
01:15:35To mój tatuś
01:15:37To mój tatuś
01:15:39Pan Pan Bożenski
01:15:41Witam pana
01:15:43Proszę odprowadzić pana do obawialni
01:15:45Krysienko
01:15:47Poddź
01:15:48Tatoś musi odpocząć gruzy
01:15:51Mario
01:15:53Co to znaczy?
01:15:55Wybaczcie
01:15:57Nie mogę żyć bez mnie
01:15:59Nie mogę
01:16:01Bez Krysi?
01:16:03Nie dziw się
01:16:05Jestem tylko matką
01:16:07Matką?
01:16:09Ty?
01:16:11To Krysia?
01:16:13Nie wiedziałeś o tym?
01:16:15Dlaczego milczałaś?
01:16:16Jak mogłaś?
01:16:17Elżbieta wszystko ukryła przede mną
01:16:19Co za podłość?
01:16:21Nie Wiesiu
01:16:23To nie podłość
01:16:25To jest miłość
01:16:27Ukryła, bo lękała się, że cię straci
01:16:29Ale ty
01:16:31Ty jak mogłaś przez tyle lat
01:16:33Z dala od swojego dziecka
01:16:35Biedna
01:16:37Ona cię nie dopuszczała do Krysi
01:16:39Teraz rozumiem
01:16:41Dlatego krążyłaś koło naszego domu
01:16:43Dlatego tutaj jesteś
01:16:45Myślę sobie co też oni tam tak długo robią
01:16:49Nachyłam się i zaglądam właśnie rozumieć przez dziureczkę od kluczyka
01:16:55I co widzę?
01:16:57Za główkę ją trzymaj w oczęta zagląda
01:17:01Nie mogłem żyć bez ciebie
01:17:03Powtarzałem sobie
01:17:05Nie warto żeby o niej myśleć
01:17:07Chciałem zatrzeć cię w pamięci
01:17:09Wyrzucić ze swojego serca
01:17:11Nie mogłem
01:17:13Gdy mi Elżbieta powiedziała, że wychodzi w Zakarskiego
01:17:15Chciałem biec do ciebie i prosić
01:17:17Uświadczyła mi, że nie chcesz mnie widzieć
01:17:19I zabraniasz bym nawet ukradkiem widywała się
01:17:22Ja? Tobie?
01:17:24Że jesteś szczęśliwy
01:17:26I wtedy postanowiłam wyjść za niego, ale
01:17:29Nie miałam siły
01:17:31Byliście mocniejsi ode mnie
01:17:34Kto?
01:17:35Ty i Krysia
01:17:39Odjeżdżasz?
01:17:40Tak
01:17:42Cóż, tak musi być
01:17:44Tak, odjeżdżamy
01:17:46Z Krysią
01:17:47Z Krysią
01:17:48I z tobą
01:17:49Nie
01:17:50Myślałaś, że ja odjadę stąd z dzieckiem
01:17:52Z naszym dzieckiem i wrócę do niej?
01:17:54Elżbieta kocha cię nad życie
01:17:55Nie
01:17:56Zastanów się
01:17:57Nie, ja nie chcę
01:17:59Posuń się Kruszynko
01:18:01Niech i ja zobaczę
01:18:02Czekaj
01:18:03Widzisz co?
01:18:05Oooo
01:18:06Nie, niech i ja
01:18:07Niech i...
01:18:09Proszę moją walizę zanieś do samochodu
01:18:11A Gospodzia pomoże mojej żonie spakować rzeczy
01:18:13Żoń?
01:18:15Tylko prędko, bo wyjeżdżamy
01:18:26Dokąd jedziemy, tatuszu?
01:18:28Do szczęścia córeczko
01:18:30Do szczęścia
01:18:31Do szczęścia
01:18:34Do szczęścia
01:18:35Do szczęścia
01:18:36Do szczęścia
01:18:42Nie płaci Mareczka
01:18:50Nie płaci
01:18:52Nie płaci
01:18:54Nie płaci
01:18:56Kuchana
01:18:58Nasza podróż
01:19:00w okrałynie szczęścia
01:19:02Tak się zgodę
01:19:04Nie, główna
01:19:06Nij się podróży
01:19:08Nij się pędko dziecko
01:19:12Stan dziecka jest bardzo grozny.
01:19:42Stan dziecka jest groźny, każda chwila jest droga.
01:20:11Nie wiem, czy pani krew będzie odpowiednia. Już raczej krew matki.
01:20:21Nie, panie doktorze. Ona jest prawdziwą. Pomogę panu. Jestem także lekarzem.
01:20:41Nie, panie doktorze. Nie, panie doktorze. Nie, panie doktorze.
01:20:51Nie, panie doktorze. Nie, panie doktorze. Nie, panie doktorze.
01:21:01Nie, panie doktorze. Nie, panie doktorze.
01:21:11Nie, panie doktorze. Nie, panie doktorze. Nie, panie doktorze.
01:21:20Nie, panie doktorze. Nie, panie doktorze. Nie, panie doktorze.
01:21:30Nie, panie doktorze. Nie, panie doktorze.
01:21:40Nie, panie doktorze. Nie, panie doktorze. Nie, panie doktorze.
01:21:50Nie, panie doktorze.
01:22:20Nie, panie doktorze. Nie, panie doktorze.
01:22:50Dobra, Pani.
01:22:55Bądźcie w szyi.
01:22:58Nie odchodźcie do mnie.
01:23:01Nie odejdziemy, Krysiu.
01:23:04Nie odejdziemy.
01:23:06Nie.
01:23:15Nigdy.
01:23:20Nie.
01:23:21Nie.
01:23:22Nie.
01:23:24Ja.
01:23:26Nie.
Comments

Recommended