- 4 months ago
Category
馃摵
TVTranscript
00:00Dzi臋kuje za ogl膮danie.
00:30Dzi臋kuje za ogl膮danie.
01:00Dzi臋kuje za ogl膮danie.
01:29Dzi臋kuje za ogl膮danie.
01:31Dzi臋kuje za ogl膮danie.
01:34Przykro mi, 偶e zabieram panu czas. My艣l臋 jednak, 偶e wsp贸lnie znajdziemy wyj艣cie z tej sytuacji.
01:40Pan prezydent Niewiarowicz wyrazi艂 nadziej臋, 偶e kochany pan dr Murek potraktuje rzecz w ojcowsku,
01:47a Towarzystwo Asfaltowe ze swojej strony r贸wnie偶 nie zapomni o ludziach nam 偶yczliwych.
01:53Oferta Towarzystwa Asfaltowego powinna by膰 zg艂oszona do przetargu.
01:57To jest jedyna droga do uzyskania zam贸wie艅 miasta.
02:00Nie mamy bud偶etu takiego jak Krak贸w czy nawet jak Bia艂ystok.
02:05Jestem urz臋dnikiem magistratu i zechce pan zrozumie膰, 偶e posiadam okre艣lony zasi臋g kompetencji.
02:10No tak jednak, 偶e pan prezydent.
02:14Jestem pewien, 偶e pan prezydent zaakceptuje moj膮 decyzj臋.
02:18No c贸偶, szkoda.
02:21By膰 mo偶e b臋dziemy jeszcze kiedy艣 偶a艂owa膰 niefortunnego wyniku naszej rozmowy.
02:27Pozna艂em pa艅sk膮 narzeczon膮, doktorze.
02:32Gratuluj臋.
02:34C贸偶, mam nadziej臋, 偶e si臋 jeszcze spotkamy. Do widzenia panu.
02:38Do widzenia.
02:40Jak si臋 uda艂 bankiet, panie prezydencie?
03:09Tak sobie.
03:14Ale pana wojewody nie by艂o.
03:18By艂o.
03:20Bo wydawa艂o mi si臋, 偶e mia艂 wizytowa膰 B艂otnicki Powiat.
03:23Pan mia艂 mo偶e jakie艣 przypro艣cie.
03:31Ja?
03:33A co panu przychodzi do g艂owy zadawa膰 mi takie bezceremonialne pytania?
03:38Co?
03:38Panie prezydencie, zwracam panu uwag臋, 偶e coraz cz臋艣ciej wkrasza pan na teren, nie maj膮c nic wsp贸lnego z obowi膮zkami s艂u偶bowymi.
03:49Niech pan uwa偶a.
03:51Niech pan uwa偶a.
03:52To niebezpieczne.
03:54Przepraszam, je偶eli nie艣wiadomie urazi艂em pana prezydenta.
04:04Panie prezydencie, czy uwa偶a pan, 偶e nies艂usznie uczyni艂em, kieruj膮c ofert臋 Towarzystwa Asfaltowego do przetargu?
04:14呕膮dania pana j膮 noszyca nie mieszcz膮 si臋 w mo偶liwo艣ciach naszego bud偶etu?
04:19I dobrze pan zrobi艂.
04:22Ten j膮 noszyc to kawa艂 r贸偶niak, nieciekawa figura.
04:28Nie, pod wzgl臋dem uczciwo艣ci nie mam panu nic do zarzucenia.
04:32A pod jakim?
04:34A nie, no daj偶e pan sp贸jrz.
04:36Ja zarzuc臋 sp贸jrz.
04:38Chcia艂bym wiedzie膰, doktorze, co pan o tej porze robi jeszcze w biurze?
04:43Przegl膮dam akta spraw do za艂atwienia w dniu jutrzejszym.
04:47No, ot贸偶 tak.
04:49Za du偶o pan ma obowi膮zk贸w, od razu to wida膰.
04:52Prosz臋 od jutra odda膰 panu Laschetcie jego referaty,
04:57a panu Kubinowskiemu rze藕nie nie lech prownie.
05:02Panu wystarcz膮 wodoci膮gi, kanalizacja, druki.
05:04To jest niepodobie艅stwem, 偶eby jeden cz艂owiek by艂 ca艂ym magistratem.
05:09Po co wobec tego ja, po co inni?
05:12No, co pan tak na mnie patrzy?
05:16Zdejmuj臋 z pana zb臋dny ci臋偶ar.
05:20To wszystko.
05:34Nie wolno ci tak.
05:36I bez twoich kaprys贸w mam dosy膰 zmartwie艅.
05:39Rozumiesz?
05:40Chc臋 natychmiast wraca膰 do domu.
05:42Nie.
05:42Musisz mi przyrzec, 偶e nie odwo艂asz zar臋cz臋 z murkiem.
05:45A wi臋c wodo mnie tu przywioz艂e艣.
05:48Sp贸jrz.
05:48Nie zerwiesz zar臋cz臋 z murkiem.
05:53Banki i wierzyciele za gard艂o mnie trzymaj膮.
05:55Je偶eli miasto tego nie kupi, na budowlane parcele, to koniec z nami.
06:02Rozumiesz?
06:04Murek, tylko murek mo偶e to przeprowadzi膰 w magistracie.
06:08To znam ju偶 tak 藕le.
06:10Musisz zrozumie膰 moje intencje.
06:24Chcesz zamieni膰 swoje b艂oto na drugie place budowlane.
06:40Dobry wiecz贸r, panie doktorze.
06:48Dobry wiecz贸r, Franciszku.
06:55Pa艅stwo czekaj膮 w salonie.
06:57Dzi臋kuj臋, Franciszku.
07:03A, pan Franciszek, prosimy.
07:07Dobry wiecz贸r, panu.
07:08Prosz臋.
07:10Dobry wiecz贸r, panu.
07:12Trzeba koniecznie nosi膰 r臋kawiczki, kochany doktorze.
07:15Ma pan bardzo zimne r臋ce.
07:17A c贸偶 w tym dziwnego?
07:19Wieczory s膮 bardzo ch艂odne.
07:21Dobry wiecz贸r.
07:21Dobry wiecz贸r, panu.
07:22I co dalej z tym sznurem, panie mecenasie?
07:25Ten zwyczaj rozpowszechni艂 si臋 w Turcji, 艂askawa pani.
07:28Dostojnikom pa艅stwowym, kt贸rzy zas艂u偶yli na kar臋 艣mierci,
07:31posy艂ano jedwawny sznur na znak, 偶e maj膮 pope艂ni膰 samob贸jstwo.
07:35Straszne.
07:36W艂asnor臋cznie musia艂 si臋 powie艣ci膰.
07:38A co by艂o, gdy nie mia艂 odwagi tego zrobi膰?
07:42A dzi臋ki tym nie艣mia艂ym powsta艂 zaw贸d kata.
07:46Czy偶 nie tak, drogi kolego?
07:48Tak, tak.
07:50To prawda.
07:51Bawi膮 pana dyktaryjki mecenasa?
08:05Mecenas posiada dar opowiadania.
08:09Mia艂a pani jakie艣 zmartwienie?
08:11Panna nie robi?
08:11Nie, nie, nie, nie, nie, nie.
08:12W prostu przeciwnie.
08:15To bardzo si臋 ciesz臋, bo my艣la艂em...
08:18Pani jest taka blada.
08:20Bola艂a mnie g艂owa, Migrena.
08:23Radca z ministerstwa zako艅czy ju偶 kontrol臋?
08:26Nareszcie.
08:27Radca G膮sowski zako艅czy艂 inspekcj臋,
08:31nie znajduj膮c potwierdzenia denuncjacji kliki pana starosty na prezydenta Niewiarowicza.
08:36S艂ysza艂am, 偶e pan Junoszyc mia艂 odwie藕膰 radc臋 swoim samochodem.
08:47Prosz臋 o wyrozumia艂o艣膰, panu Niro,
08:49ale nie mog艂em przyj膮膰 bez przetargu oferty pana Junoszyca.
08:55Oczywi艣cie, poniewa偶 to ja prosi艂am pana o 偶yczliwo艣膰.
08:58Nie, nie, nie, nie, nie.
08:59Nie robi臋 panu wym贸wek.
09:01Bo po prostu ju偶 nigdy wi臋cej nie b臋d臋 pana prosi艂a o pomoc.
09:04Panna Niro, ja...
09:05Ale偶 osobi艣cie got贸w jestem na najwi臋ksze po艣wi臋cenie, ale Junoszyc...
09:10Nie rozumiem niech臋ci pana do tego cz艂owieka.
09:12Pozby艂 si臋 go pan z miasta. Gratuluj臋, ale to nie jest fair.
09:16Zreszt膮 jestem przekonana, 偶e m臋偶czyzna tego pokroju, co Junoszyc,
09:20nie potrzebuje niczyjej pomocy.
09:26Bardzo mi przykro.
09:28Powinien pan przemy艣le膰 swoje post臋powanie w stosunku do mnie i mojej rodziny.
09:37Panna Niro, b艂agam pani膮, ja pani膮 kocham.
09:41O, pan tutaj, panie Franciszku.
09:52A mecenas Boczarski dopytuje si臋 o pana.
09:54Ach, tak.
10:00Przepraszam.
10:07Od jak dawna zna pan radc臋 G膮sowskiego?
10:11Ja?
10:13Wcale go nie znam.
10:15Poza tym, co w magistracie.
10:23Szkoda, 偶e nie by艂o pana w klubie na po偶egnalnym obiedzie.
10:27A...
10:28Kaczki by艂y znakomite.
10:32A nie najgorszy burgun.
10:33Ale pa艅ska nieobecno艣膰 zwraca艂a powszechn膮 uwag臋.
10:38Te偶 co艣.
10:39Po prostu nie lubi臋 takich bankiet贸w.
10:43A co prawda radca G膮sowski tak bardzo si臋 temu nie zdziwi艂.
10:48Stwierdzi艂 nawet, 偶e nie ma si臋 czemu dziwi膰.
10:51Nie rozumiem.
10:52O, Bo偶e.
10:53Nie s艂ucha艂em tego tak uwa偶nie.
10:56Wdawa艂 do zrozumienia,
10:58偶e go pan unika, poniewa偶
11:00nie chce mu pan przypomina膰 swoj膮 osob膮
11:03jakich艣 niezbyt pochlebnych dla pana historii.
11:07Ale偶 panie mecenasie,
11:08ja tego cz艂owieka nigdy przedtem na oczy nie widzia艂em.
11:15Ciekawe.
11:16Wie pan, co to jest szkielet w szafie?
11:28Nie.
11:30A tak anglicy nazywaj膮 takie jakie艣 rzeczy,
11:34o kt贸rych si臋 zapomnia艂o,
11:36a kt贸re po latach
11:38kto艣 sobie przypomina
11:40i odnajduje.
11:44Zapewniam pana, panie mecenasie,
11:46偶e ja nie mam 偶adnych szkielet贸w w szafie
11:48i nikogo nie unikam.
11:50Tym lepiej.
11:53No chod藕my teraz na Bridger.
11:55Ostatnio ogra艂 mnie pan okrutnie,
11:58ale ja si臋 panu zrewan偶yj臋.
12:00Zawsze s艂u偶臋 panu mecenasowi.
12:01Pan prezydent mnie wzywa艂, tak?
12:21Musz臋 pana naczelnika zameldowa膰.
12:23Mnie?
12:24C贸偶 ja poradz臋.
12:26Taki jest rozkaz.
12:27Pan prezydent prosi zaczeka膰.
12:47Czy jest tam kto艣?
12:50Nie, panie doktorze.
12:57Prosz臋.
13:22Trzeba pana szuka膰 po ca艂ym mie艣cie.
13:24By艂em w Izbie Skarbowej, panie prezydencie.
13:29Wiem, ale nie musia艂 pan.
13:32Prosi艂em, 偶eby pan sprawy podatkowe
13:34przekaza艂 odpowiedniemu referentowi,
13:36by pan uprzejmie nie wykona膰 mojego polecenia.
13:39To jest przeciwne mojemu poj臋cie o porz膮dku.
13:41Bardzo przepraszam, panie prezydencie,
13:43ale nie s膮dzi艂em, 偶e to jest a偶 tak pilne.
13:46Chcia艂em...
13:47My艣l臋, 偶e za艂atwi艂em pomy艣lnie.
13:50Wolno panu chcie膰,
13:51wolno panu my艣le膰,
13:52ale nie wolno panu ignorowa膰 moich polecenia.
13:58No.
13:59A je偶eli to panu nie odpowiada?
14:04No c贸偶.
14:06Podobno Izba Skarbowa ci膮gnie pana do siebie.
14:17Prosz臋 si臋 zastanowi膰.
14:19Tam mo偶na zrobi膰 karier臋.
14:21Mog臋 porozmawia膰 o tym z prezesem Czachowskim.
14:24Ale偶, panie prezydencie,
14:25ja wcale nie mam zamiaru.
14:27Ja naprawd臋 bardzo przepraszam.
14:29Radz臋 panu nie lekcewa偶y膰 tej szansy.
14:39Tak b臋dzie lepiej.
14:41Dla pana.
14:41Je偶eli dobrze rozumiem, panie prezydencie,
14:52m贸wiono mi, 偶e na po偶egnalnym bankiecie
14:55radca G膮sowski
14:56zg艂osi艂 w stosunku do mojej przesz艂o艣ci
14:58jakie艣 podejrzenia.
15:00Ot贸偶 pragn臋 zapewni膰 pana prezydenta,
15:03偶e nigdy w 偶yciu nie uczyni艂em
15:04nic takiego, czego mia艂bym si臋 wstydzi膰.
15:07Got贸w jestem udowodni膰.
15:08Pan zbiera plotki po mie艣cie.
15:11Mnie nie obchodzi ryskie gadanie.
15:14My niewiarowicze Herbu Pomian
15:16nikogo si臋 nie boimy.
15:18Mamy w艂asny rozum.
15:20Pan nie ma dla mnie szacunku.
15:23Wypraszam w sobie podobne insynacje.
15:26Najmocniej przepraszam, panie prezydencie.
15:29Nie mia艂em najmniejszego zamiaru
15:30w czymkolwiek pana dotkn膮膰.
15:33Natychmiast zgodnie z poleceniem pana prezydenta
15:36przeka偶臋 odpowiednie referaty
15:37panom Lasocie i Kubinowskim.
15:39Prosz臋 to przekaza膰 najpierw mnie.
15:42Tak jest, panie prezydencie.
15:43Panie doktorze!
15:58Panie doktorze!
16:00My, l膮dro, oszal臋.
16:01Nie jest, l膮dro.
16:03Przepraszam, ale nie p贸jd臋 po zakupie.
16:05Z艂apa艂 nas deszcz.
16:06Wada nam pan jak gniewa.
16:08Tylko to doroszki.
16:09Prosz臋, prosz臋 bardzo.
16:11Prosz臋.
16:11Bardzo pan mi艂y, dzi臋kuj臋.
16:27Nie ucieszy艂 si臋 pan z naszego spotkania.
16:29Nie powiedzia艂 pan nawet dzie艅 do tytu艂u.
16:31Przepraszam, nie zd膮偶y艂em.
16:32Do widzenia, do si贸dmej.
16:34Niech pan wst膮pi do nas o si贸dmej,
16:35to p贸jdziemy do tytu艂u.
16:37艢wietnie, b臋d臋 punktualnie.
16:38Przepraszam.
16:44KONIEC
17:14KONIEC
17:44KONIEC
18:14KONIEC
18:44KONIEC
19:14KONIEC
19:16Cudowne. Niech mi pan powie, co to jest mi艂o艣膰.
19:23To pani nie wie.
19:28Jak si臋 pani podoba艂 obraz?
19:31Bardzo. Zosta艅my. Chcia艂abym jeszcze raz zobaczy膰 pocz膮tek.
19:36Prosz臋.
19:37To pi臋kne ulega膰 tak szalonej mi艂o艣ci.
19:47I tak kocha膰.
19:49Nigdy pan nie kocha艂?
19:51No.
19:53Dojrza艂y m臋偶czyzna musi mie膰 kilka roman贸w.
19:58Tak.
20:00Przyznaj臋, 偶e kiedy by艂em studentem, kocha艂em si臋 w pe艂nej dentysty.
20:04Dentysty?
20:05Czy by艂a chocia偶 艂adna?
20:08O, to nie jest najwa偶niejsze.
20:12By艂a uosobieniem fa艂szu.
20:15Mia艂em wtedy dziewi臋tna艣cie lat.
20:17Fanalnie ulogowa艂em swoje pierwsze uczucie.
20:20Ma pan pecha.
20:23Nie.
20:25Teraz jestem szcz臋艣liwy.
20:35Dzie艅 dobry.
20:39Gazetki dla pana prezydenta.
20:41Dzie艅 dobry, dzi臋kuj臋.
20:42Czyta艂 pan sekretarz?
20:45Je偶eli pan Murek jest, prosz臋 go poprosi膰.
20:48Pan naczelnik?
20:49Tak.
20:49Dzie艅 dobry, panie Jorku. Jak si臋 czujemy?
21:01Dzi臋kuj臋.
21:02Pan prezydent, prosz臋.
21:03List do pana doktora.
21:05Prosz臋.
21:05A c贸偶 to?
21:06Zechce pan pokwitowa膰 odbi贸r.
21:10Prosz臋.
21:11Tutaj.
21:12Tak.
21:12Dzi臋kuj臋.
21:42Czy redukcja obj臋艂a du偶o os贸b?
21:49Niestety nie umiem panu powiedzie膰.
21:51W kasie b臋dzie pan 艂askaw odebra膰 pobory
21:53za okres trzymiesi臋cznego wym贸wienia.
21:57Tak szybko.
22:02Czy pan prezydent jest u siebie?
22:04Chodzi panu o 艣wiadectwo.
22:06Ju偶 jest gotowe i odes艂ane do kasy.
22:08B臋dzie pan mu...
22:08Po prostu rozmawia膰 z panem niewiaroliczem.
22:10Bardzo 偶a艂uj臋, ale pan prezydent zapowiedzia艂,
22:13偶e nie b臋dzie m贸g艂 pana przyj膮膰.
22:16No to mo偶e jutro.
22:19Ani jutro, ani pojutrze.
22:21Pan prezydent jest bardzo zaj臋ty.
22:40Na dziw臋.
22:41Nie przeczydent.
22:41Pan prezydent nie ma.
22:42Nie pacjenuj.
22:43A czego艣 minimum, aby cenowy przyj膮膰 do k贸艂.
22:43Pan prezydent nie ma.
22:45Nie prozydent nie ma.
22:46Wa偶le, 讘
22:50Pani gospodyni kaza艂a powiedzie膰, 偶e wyjecha艂a na ca艂y tydzie艅.
23:20Pani doktorowi zmieni艂am po艣ciel, pos艂a艂am 艂贸偶ko.
23:26Dzi臋kuj臋, Karolce.
23:27Chyba za co. Ja dla pana doktora zawsze, jako gospodyni sk膮pi rad艂o.
23:50Obiad pan jad艂?
24:12Nie, nie jestem g艂odny.
24:17Bez obiadu nieg艂odny.
24:21Ch艂op, musisz mie膰 swoje zje艣膰?
24:32Nie jestem g艂odny.
24:34Nie jestem g艂odny.
24:46Nie jestem g艂odny.
25:06Kieliszki ta choroba pozamyka艂a. Musi pan po ch艂opsku szklank膮 pi膰.
25:17Po co Karolka to przynios艂a?
25:19To? To lekarstwo na zmartwienie.
25:31A wie pan doktor, stara m贸wi, 偶e pan za przeproszeniem z ch艂opu.
25:37Prawd臋 m贸wi.
25:38Jakby pan by艂 z ch艂op贸w, to by pan nie by艂 doktor.
25:43Niech pan stary nie wierzy. Ona pana obgaduje na wszystkie strony.
25:47A co?
25:48No, 偶e si臋 panu zechcia艂o z dziedziczk膮 na czo艂 nagrzeni膰.
25:52呕e pan na niby kr臋ci.
25:54C贸偶 to mo偶e pani膮 rzepick膮 obchodzi膰?
25:56No w艂a艣nie. Co ona nie gada?
26:00M贸wi, 偶e to panu ca艂kiem niepotrzebne.
26:03呕e z panem to ka偶da urz臋dniczka z magistratu to tego.
26:08Kawalerskie prawo.
26:15Niech Karolka przestanie gada膰 g艂upstwo.
26:18Prosz臋 i艣膰 do siebie.
26:48Niech Karolka zabali 艣wiat艂o.
26:50Kiedy nie mog臋.
26:52Bo si臋 wstydz臋.
26:54Ja ju偶 te偶 rozebrane.
26:56Niech Karolka zabali 艣wiat艂o.
26:58Kiedy nie mog臋.
27:00Bo si臋 wstydz臋.
27:02Ja ju偶 te偶 rozebrane.
27:04Ja ju偶 te偶 rozebrane.
27:06Niech Karolka zabali 艣wiat艂o.
27:08Ja ju偶 rozebrane.
27:10Niech Karolka.
27:12Niech Karolka.
27:13Niech Karolka.
27:14Niech Karolka.
27:16Niech Karolka.
27:18Niech Karolka.
27:20Niech Karolka.
27:22Niech Karolka.
27:24Niech Karolka.
27:25Niech Karolka.
27:26Niech Karolka.
27:27Niech Karolka.
27:29Niech Karolka.
27:31Niech Karolka.
27:53Niech Karolka.
27:54Niech Karolka.
27:55Dzie艅 dobry, panie doktorze Karolka.
28:25Dzie艅 dobry, panie doktorze Karolka.
28:55Dzie艅. To si臋 musi zmieni膰.
29:01Gor膮ca to.
29:07Mog臋 si臋 rozebra膰?
29:11Po co?
29:11Przecie偶 trzeba to upra膰.
29:24Nie dzi臋kuj臋, nie trzeba.
29:25Czemu?
29:43Nie, nie, nie dzi艣.
29:44Pan doktor gniewa si臋 na mnie?
29:46Nie.
29:46Pan doktor Murek.
30:03Prosi膰.
30:08Prosz臋.
30:11Dzie艅 dobry, panu.
30:13Dzi臋kuj臋 za przes艂ane 偶yczenia.
30:17S艂ucham pana.
30:19Chcia艂bym panu wyja艣ni膰.
30:21Daj pan spok贸j.
30:21Co tu mo偶na wyja艣ni膰?
30:23Przegra艂 pan swoj膮 偶yciow膮 szans臋.
30:25Jeszcze ma pan odwag臋 odwiedza膰 m贸j dom.
30:28A c贸偶 ja zrobi艂em?
30:29No wie pan.
30:31Zapewniam pana, 偶e zosta艂em zwolniony bez 偶adnego powodu.
30:36Nie pope艂ni艂em najmniejszego nadu偶ycia.
30:39Jestem przekonany, 偶e w najbli偶szym czasie znajd臋 odpowiedni膮 prac臋.
30:43C贸rka szanownego pana, jako moja 偶ona, b臋dzie mia艂a zagwarantowany byt.
30:48Chcia艂bym to widzie膰.
30:51Nie my艣li pan chyba, 偶e po tym wszystkim
30:53ni razy chce wyj艣膰 za pana.
30:58Jej jest potrzebny m臋偶czyzna.
31:02Mocny, znaj膮cy 偶ycie.
31:05A pan co?
31:07Zwracam uwag臋, 偶e z pann膮 Nir膮 jeste艣my pos艂owie.
31:11A tam.
31:11S艂owo jak zaj膮膰, panie.
31:15Jedni zbieraj膮 s艂owa, drudzy fakty.
31:20Doktor prawa taki naiwny.
31:23Wolno panu by膰 g艂upcem, ale na swoj膮 odpowiedzialno艣膰.
31:27Odrzuca pan ofert臋 jonoszyca.
31:29Zwleka pan z zakupieniem przez miasto mojej fast贸wki.
31:32Oczywi艣cie teraz za p贸藕no.
31:33Kto inny si臋 ob艂owi?
31:37Jestem zrujnowany, rozumie pan.
31:40O mal tego 偶yciem nie przep艂aci艂em.
31:41Zechciela si臋 wywrotowej polityki.
31:48Got贸w jeszcze pomy艣le膰, 偶e ja mam z tym co艣 wsp贸lnego.
31:51Ale偶 s艂owo honoru.
31:54Jestem uczciwym cz艂owiekiem.
31:55Oczywi艣cie, nawet poczcimy.
31:59Tylko co pan masz z tego?
32:01No co?
32:03Ani fast贸wki, ani posany.
32:06To niesprawiedliwe, co pan m贸wi.
32:08Pan przecie偶 wie, 偶e zosta艂em zwolniony w wyniku haniebnego oszczerstwa.
32:12To si臋 tylko tak panu wydaje, naiwny cz艂owieku.
32:16Tak si臋 tylko panu wydaje.
32:17A, nareszcie si臋 pan zjawia.
32:22Czy to 艂adnie zapomina膰 o naszym domu?
32:26Jak nie ma Niry, to stara babcia si臋 nie liczy.
32:32Ale偶 sk膮d, szanowna pani?
32:34Nira pisa艂a do pana z Warszawy.
32:38Staszku, wiesz przecie偶, 偶e nie uznaj臋 negli偶u przy go艣ciach.
32:43B膮d藕 tak dobry, w艂贸偶 marynark臋.
32:46Mamo, pan Murek wpad艂 tylko na chwil臋, w艂a艣nie si臋 偶egna艂.
32:50Rzeczywi艣cie, 艣piesz臋 si臋, szanowna pani.
32:53Szkoda.
32:54Chcia艂am si臋 napi膰 z panem herbaty.
32:56Z panem si臋 tak mi艂o rozmawia.
32:59Prosz臋 nas odwiedza膰.
33:00Do widzenia.
33:03C贸rka uprzedzi艂a pana, 偶e wyje偶d偶a.
33:07Nie, ale ja to rozumiem.
33:09Panna Nira mog艂a w po艣piechu zapomnie膰.
33:12A mo偶e chcia艂a zapomnie膰.
33:18Do widzenia, pan.
33:26Pan mecenas b臋dzie za chwil臋 wolny.
33:30Ani miesi膮ca d艂u偶ej.
33:34Nie b臋dzie pan taka 艣winia, mecenacze.
33:37Oho, o Wilku mowa.
33:40Uszanowanie panu doktorowi.
33:41O mnie?
33:42A sk膮d w ten zaszczyt?
33:44Pan Stawski wspomnia艂 w艂a艣nie, 偶e
33:47obejmuje pan powa偶ne stanowisko w naszej skarbowo艣ci.
33:50A niestety nie odpowiada to prawdzie.
33:52Co nie odpowiada dzi艣, mo偶e odpowiada膰 jutro.
33:57Uszanowanie panu doktorowi.
33:58Padam do n贸偶ek pana mecenasa.
34:02Prosz臋.
34:10Str臋tny typ.
34:12Nie znosz臋 go organicznie.
34:14Taki jest los adwokata.
34:17Niestety.
34:20Prosz臋.
34:21Czym偶e mog臋 panu s艂u偶y膰, doktorze?
34:29Czy pami臋ta pan, panie mecenasie,
34:32nasz膮 rozmow臋 w mieszkaniu pa艅stwa Chorzy艅skich?
34:35Ostatni膮?
34:36Ostatni膮.
34:37Owszem, pami臋tam.
34:39A czy wie pan, 偶e zosta艂em zwolniony z magistratu?
34:41Tak, s艂ysza艂em o tym.
34:43To przykre.
34:49Wym贸wiono mi prac臋 pod pozorem redukcji,
34:52a naprawd臋 istotn膮 przyczyn膮 by艂o oskar偶enie,
34:55jakie rzuci艂 na mnie radca G膮sowski na po偶egnalnym bankiecie.
34:58Uprzedzalem pana.
34:59Oskar偶enie radcy G膮sowskiego jest zwyk艂ym oszczerstwem
35:03i nie zamierzam tego pu艣ci膰 p艂azem.
35:07Chc臋 dochodzi膰 sprawiedliwo艣ci.
35:09Przyszed艂em do pana z pro艣b膮 o rad臋.
35:12Jest pan pewien, 偶e oskar偶enie nie ma 偶adnych podstaw?
35:15Absolutnie.
35:16Nie znajd膮 nic a nic, nawet przy dok艂adnej rewizji?
35:20R臋cz臋 za to s艂owem honoru.
35:23Jest pan u adwokata, wi臋c tak jak u spowiednika.
35:27Tutaj 艣ciany nie maj膮 ju偶.
35:29Ju偶 ja niczego nie ukrywam, powtarzam.
35:32Ja nie mam 偶adnej przesz艂o艣ci politycznej,
35:36ani komunistycznej, ani 偶adnej innej.
35:39Tym lepiej.
35:41Ale wie pan, ja mam pewne w膮tpliwo艣ci,
35:44aby radca G膮sowski poleci艂 prezydentowi usun膮膰 pana.
35:50Wynika to raczej z jego gorliwo艣ci.
35:53Niemniej jednego zaskoczy艂a pa艅ska dymisja.
35:56A przecie偶 prezydent wyra偶a艂 si臋 o panu
35:59z najwy偶szym uznaniem, a teraz
36:00wystraszy艂 si臋.
36:01A gdzie le偶y prawda, nie wiadomo.
36:11Najgorszym jest dla pana doktorze fakt,
36:13偶e to nikogo nie obchodzi.
36:18Jak to?
36:18Prosz臋 pana, czy pan by艂 kiedy艣 na uniwersytecie szefem jacejki?
36:27Czy te偶 my艣la艂 pan tylko o tym?
36:30To teraz nie ma najmniejszego znaczenia.
36:34Oni wcale nie musieli szuka膰 powodu,
36:37aby pana usun膮膰.
36:38Jak znam 偶ycie, a znam je dobrze,
36:44to radz臋 panu da膰 spok贸j temu wszystkiemu
36:46i szuka膰 nowej posady.
36:49Pan daruje, panie mecenasie,
36:50ale ja nie mog臋 si臋 na to zgodzi膰.
36:53No c贸偶, w takim razie b臋dzie pan musia艂 jako艣 wydosta膰
36:56ten dokument,
36:58w kt贸rym s膮 sprecyzowane
36:59zarzuty przeciwko panu.
37:02Pan wie, 偶e go nie dostan臋.
37:06A widzi pan?
37:09A bez niego nie b臋dzie pan m贸g艂 z艂o偶y膰 skargi
37:11ani do s膮du, ani do ministerstwa.
37:14A jest pan prawnikiem
37:15i wie pan o tym r贸wnie dobrze, jak i ja.
37:20Nale偶y dzia艂a膰 jak najpro艣ciej.
37:25Trzeba przede wszystkim zrezygnowa膰
37:27z beznadziejnej drogi prawniczej.
37:30Nast臋pnie powinien pan zwr贸ci膰 si臋
37:31do wojewody prywatnie.
37:35Ca艂kiem prywatnie.
37:37Ale nie ze skarg膮 wydalonego
37:38urz臋dnika magistratu,
37:40ale jako obywatel poszkodowany na honorze.
37:44Zwr贸ci si臋 pan do wojewody
37:46nie jako do dygnitarza,
37:48ale jako do
37:50moralnego autorytetu.
37:54Rozumie mnie pana?
37:57Dzi臋kuj臋.
37:59Dzi臋kuj臋, panie mecenasie.
38:01Wszystko teraz le偶y
38:04w r臋kach opatrzno艣ci,
38:06ale niestety w dzisiejszych czasach
38:08opatrzno艣膰 ma przepe艂nione r臋ce.
38:12O, je偶eli pan pomy艣li o prywatnej posadzie,
38:15no to mo偶e b臋d臋 m贸g艂
38:17co艣 dla pana zrobi膰.
38:18Dzi臋kuj臋.
38:19Moje szanowanie, panie wojewodo.
38:33Dopraszam si臋, 艂aski,
38:49aby wielmo偶ny pan,
38:51albo inny, jaki minister,
38:53trzyma艂 do krztu trojaczki,
38:54co si臋 mojej babie przytrafi艂y.
38:56Gratuluj臋.
38:57Dzi臋kuj臋, dzi臋kuj臋.
38:58Opiek臋 dla bezbronnej kobiety
39:02potrzebuj臋 wielmo偶ny,
39:03panie wojewodo.
39:04Komisarz ma
39:05czo艂gle przyczepianie si臋
39:07do mojej rodowitej 偶ony.
39:09A ona, m艂oda kobieta,
39:11nie mo偶e na to spokojnie patrze膰.
39:13Ja nie mog臋 wyjecha膰 z miasta.
39:15Jak ja za interesem,
39:17to on ju偶 u niej jest.
39:19A on wielki uwodziciel.
39:22A ja mam chory serce.
39:22Poci膮gn臋 do odpowiedzialno艣ci
39:24dyscyplinarnej.
39:25Dzi臋kuj臋.
39:28Zwracam si臋 do pana wojewody
39:30z pro艣b膮 o rozmow臋 na osobno艣ci.
39:33Nie widz臋 powodu,
39:34偶ebym robi艂 wyj膮tek.
39:36O co panu chodzi?
39:38Sprawa osobista, panie wojewodo.
39:41Tu ka偶dy o sprawie osobistej.
39:43S艂ucham.
39:44Tak, ale w moim przypadku
39:47chodzi o sprawy polityczne.
39:52Chod藕my.
39:58A pa艅stwa poprosz臋 do papierosika.
40:20Dzi臋kuj臋.
40:22To bardzo nie艂adne, panie mejer,
40:27m贸wi膰 takie straszne rzeczy
40:29na swojego naczelnika.
40:30Jest odwrotnie ni偶 pan m贸wi艂
40:32i my mamy na to dowody.
40:35Prosz臋.
40:37A wszystko to jest
40:39niecnym oszczerstwem,
40:40panie wojewodo.
40:42Jest pr贸b膮 pozbawienia mnie
40:43nie tylko posady,
40:45ale i honoru.
40:46i dlatego odwo艂uj臋 si臋 do pana wojewody
40:51jako do najwy偶szego autorytetu moralnego.
40:55A tak, tak.
40:55S艂ysza艂em o tych zarzutach.
40:58A czy mo偶e pan mi da膰 s艂owo,
41:00偶e oskar偶aj膮 pana nies艂usznie?
41:03Daj臋 s艂owo honoru,
41:05panie wojewodo.
41:05No, wierz臋 panu.
41:08No, ale w kwestiach personalnych
41:10nie mog臋 rozkazywa膰 prezydentowi miasta
41:12i nie mog臋 te偶 prywatnie
41:13niczego narzuca膰,
41:15gdy偶 sam zwalczam protekcj臋.
41:18Obowi膮zek jednak nakazuje mi
41:20zbada膰 pa艅sk膮 spraw臋.
41:22Zauwa偶y艂 pan s艂usznie,
41:26偶e prezydent Rzeczypospolitej,
41:29mianuj膮c mnie wojewod膮,
41:30w imieniu narodu i pa艅stwa,
41:33z艂o偶y艂 w moje r臋ce
41:34nie tylko w艂adz臋,
41:36ale i autorytet moralny.
41:39Zdolnych, uczciwych
41:41i przydatnych ludzi jest ma艂o.
41:42A wie pan dlaczego?
41:44W dziedzinie materia艂u ludzkiego
41:46prowadzimy gospodark臋 rabunkow膮.
41:50Ludzie odpowiednich wyrzuca si臋 na bruk
41:52a w g贸rze id膮 lizusy
41:54i pierdzisto艂ki.
41:57Zrozumiano?
41:59Tak jest, panie wojewodo.
42:01Administracja, samorz膮dy,
42:05organy w艂adzy i 艂adu.
42:08Wszystko to jest obsadzone
42:09nie lud藕mi m臋skiej inicjatywy,
42:11lecz emuluchami.
42:13Zamieniaj膮 oni pa艅stwo
42:15w rupie ciarnie paragraf贸w,
42:17gdzie pierdzisto艂ki mucholapy
42:19bawia si臋 w cieciu babk臋.
42:22Zawsze tak m贸wi臋, b臋d臋 powtarza艂.
42:29To bo on w艂a艣nie nie czego chcia艂.
42:32Prac臋.
42:33Zostawi pan sekretarzowi sw贸j adres.
42:36Za tydzie艅 wezm臋 pana.
42:38Zrozumiano?
42:39Tak jest, panie wojewodo.
42:42Dzi臋kuj臋, panie wojewodo.
42:43Prosz臋 przyj艣膰 innym razem, panie doktorze,
43:03bo teraz pa艅stwo chyba nie przyjm膮.
43:05Otrzyma艂em poczt臋 od starszej pani.
43:07Prosz臋.
43:18Dzie艅 dobry, panie Franku.
43:21Dzie艅 dobry, pani.
43:22Otrzyma艂 pan moj膮 kartk臋?
43:24Otrzyma艂em, 艂askawa pani.
43:25Dzi臋kuj臋 bardzo.
43:26Mam dla pana niespodziank臋.
43:28Mira przyjecha艂a.
43:29Jest w ogrodzie.
43:30Pan?
43:34Dzie艅 dobry, panie.
43:36Sk膮d pan si臋 dowiedzia艂, 偶e wr贸ci艂am?
43:38To ja pana polinformowa艂am.
43:40Zostanie pan z nami na herbacie.
43:43Dzi臋kuj臋 bardzo, z przyjemno艣ci膮.
43:46Jak si臋 uda艂 pobyt w stolicy, panna Niro?
43:49Dzi臋kuj臋.
43:50A co u pana?
43:52Ale nieweso艂a, nie.
43:53Pana Murka wyrzucono z magistratu.
43:56Za co?
43:58To nieporozumienie.
44:00Nied艂ugo wr贸c臋 do pracy.
44:01Sam pan wojewoda zaj膮艂 si臋 moj膮 spraw膮.
44:03Teraz to ju偶 nie ma znaczenia.
44:04Pracuj臋, nie pracuj臋.
44:06Ale偶 tatusiu, nie mo偶na.
44:07Pani starsza prosi na herbat臋.
44:12Nie.
44:14Nie.
44:15Za tydzie艅 wyje偶d偶am do Warszawy.
44:23Co si臋 sta艂o, c贸reczka?
44:26Nic si臋 nie sta艂o.
44:28Mam otrzyma膰 posad臋 w Warszawie.
44:30Jak膮 posad臋?
44:32Nic nie m贸wi艂a艣 o takim zamiarze.
44:35Nie mia艂am okazji.
44:37Chce pani pracowa膰?
44:39Naprawd臋?
44:41Jest czasem konieczno艣膰.
44:43Nie ma 偶adnej konieczno艣ci.
44:47Pana z dobrego domu nie powinna si臋 wys艂ugiwa膰 u obcych.
44:49Ale to jest biuro, a nie prywatny dom.
44:51Zreszt膮 jestem pe艂noletnia i nie ma o czym m贸wi膰.
44:53Do pewnego stopnia, moja droga.
44:55Dziecko drogie, ja nie widz臋 nic z艂ego w twoich zamiarach.
45:00I s膮dz臋, 偶e ojciec nie b臋dzie ci stawia艂 przeszk贸d.
45:04Powiedz mi, kochanie, co to za posada?
45:09W biurze.
45:11Dok艂adnie jeszcze nie wiem,
45:12ale napisz臋 ci o wszystkim, babuniu.
45:14Wiesz, mog艂aby艣 zamieszka膰 u cioci Stefci.
45:18Mika si臋 ucieszy.
45:20Ja zaraz napisz臋 do niej, dobrze?
45:22Witam wszystkich.
45:28Dzie艅 dobry.
45:29Pan doktor Murek.
45:39Nieprawda偶?
45:41Wi臋c o co panu chodzi?
45:42Zbawna prezydenta.
45:44A, wiem, wiem, zbada艂em pa艅sk膮 spraw臋.
45:48Przykro mnie bardzo, ale pan mnie wprowadzi艂 g艂膮d.
45:51Ja?
45:53Jak to, panie wojewoda?
45:55No pan zaprz膮ta najwy偶sze instancje administracyjne
45:57swoj膮 przesz艂o艣ci膮 polityczn膮.
46:00Ale偶, panie wojewoda, ja nie mam 偶adnej przesz艂o艣ci politycznej.
46:03No w艂a艣nie, gdyby pan j膮 mia艂, zosta艂by pan oddany pod s膮d.
46:08A skoro pan jej nie ma,
46:09nikt pana z tego powodu usun膮膰 z pracy nie mo偶e.
46:13Nie ma prawa.
46:15W Polsce jest prawo.
46:16Zrozumiano?
46:17A wie pan, co to jest prawo?
46:23Prawo to jest prawo rz膮dno艣ci.
46:25Najwy偶sza warto艣膰 w pa艅stwie.
46:28Mo偶e pan uwa偶a, 偶e to nie jest s艂usza?
46:32Zarz膮d miejski stwierdzi艂 urz臋dowo,
46:34偶e zwolniono panu na skutek redukcji
46:36zwi膮zku z administracyjnymi zmianami.
46:40Pan prezydent Niewiarowicz osobi艣cie mi to powiedzia艂.
46:44Czy panu si臋 zdaje, 偶e wojewoda nie ma nic lepszego do roboty
46:46ni偶 zajmowanie si臋 pa艅skimi wyrujeniami?
46:48Dzi臋kuj臋.
47:16Dobry wiecz贸r.
47:46Dawno pana doktora u nas nie by艂o.
47:48Prosz臋 bardzo.
47:52Prosz臋 usi膮艣膰.
47:54Oczyszcz臋 panu buciki.
47:55Ja dzi臋kuj臋.
47:57Jest pan prezydent?
47:58Zaraz zamelduj臋.
48:00Prosz臋 wej艣膰 do salonu.
48:06Dobry wiecz贸r, panie Franciszku.
48:09Witam serdecznie.
48:12M膮偶 zaraz zejdzie.
48:13Prosz臋 bardzo, nie chcesz pan siada.
48:21Co u pana s艂ycha膰?
48:25Mam spraw臋 do pana prezydenta.
48:28No prosz臋 bardzo, nie chcesz pan siada.
48:31Ponudz臋 pana troch臋.
48:32Co pan porabia, panie Franciszku?
48:39Szlifuj臋 bruki z 艂aski, panie m臋偶a.
48:41Tak.
48:47To bardzo przykra sprawa.
48:51Nie mog臋 darowa膰 m臋偶owi pa艅skiej dymisji.
48:55Jest to wysoce niemoralne.
48:57Prze艣ladowanie cz艂owieka za dawno zapomniane i odpokutowane b艂臋dy.
49:02M膮偶 powinien by艂 przeciwstawi膰 si臋 tej decyzji.
49:13No przecie偶 mo偶na by艂o 偶膮da膰 dowod贸w, czy ja wiem.
49:18Ale radca G膮sowski ma ogromne wp艂ywy w Warszawie, a my niestety nie mamy 偶adnych stosunk贸w.
49:26Ju偶 raz byli艣my na bruku.
49:31Pan rozumie.
49:38Wi臋c pani wie, czym jest cz艂owiek na bruku.
49:42Pan jest jeszcze m艂ody, a on bez zawodu, bez wykszta艂cenia.
49:51Przysi臋gam panu, 偶e wola艂abym osobi艣cie znosi膰 n臋dz臋.
49:56Niech mu pan wybaczy.
50:12A, pan doktor M艂odek.
50:15Czym mog臋 s艂u偶y膰?
50:16Czy pozosta艂e jeszcze sprawy nie zatwieram?
50:19Czym M枚glichkeit, pan jest jaki艣 zmy艣lony?
50:23Czym UFO
50:23Czym mouse
50:36Czym jest pouca?
50:36Czym jest kwiat?
50:37Czym musi 偶y膰?
50:40Czym razem b臋dzie ju偶?
50:42Czym shooting?
50:42Czym, czym?
50:44Czym, czym?
50:44Czym, czym.
50:45Czym co艣 b臋dzie?
50:45Czym, czym?
50:45Czym, czym?
50:46Czym, czym?
50:47Przepraszam, czy pan doktor tu rzecz?
51:14To ja mam do pana interes. Jestem le偶y. Pan doktor ju偶 w magistracji nie pracuje?
51:25Nie.
51:26Dlaczego?
51:28S艂ucham?
51:29Ja pytam dlaczego?
51:31Zredukowali mnie.
51:33Taka osoba i bezrobotny. Kto to widzia艂? Nie dzi艣, to jutro pan doktor znowu zostanie.
51:40To nie jest takie proste.
51:42Co pan powiedzia艂? Dzisiaj nie jest 艂atwo o prac臋.
51:49A ja panu powiem, panie Murek, 偶e nic dzisiaj nie jest 艂atwo, a najtrudniej uczy艂ego cz艂owieka.
51:55My z bratem mamy interes, co pan go zna, polskie dzie艂o.
51:59Tak, s艂ysza艂em.
52:00W艂a艣nie. M贸j brat, on nawet w 偶argonie 藕le m贸wi. To pan wie, wszystko jest na mojej g艂owie.
52:07Du偶o. Ca艂a g贸ra.
52:09Podatki, ubezpieczenie, kasy chorych.
52:11Oni my艣l膮, 偶e cz艂owiek ma przedsi臋biorstwo, 偶eby do nich biega膰.
52:16Pan si臋 nie gniewa, 偶e id臋 tak blisko jak znajomy przyjaciel, ale czemu ja nie mam by膰 znajomy przyjaciel?
52:22Pan si臋 na prawie, na urz臋dach, na podatkach, na przepisach. Pan by m贸g艂 by膰 jak adwokat.
52:28Nie jestem adwokatem, nie mam aplikantury.
52:31Adwokata ja mam, ale jemu si臋 nie chce my艣le膰, a pan pomy艣le jak adwokat i pan zarobie.
52:37A jak pan zapyta, ile to ja powiem sam raz.
52:40Ja wiem, a do rabina nie b臋dziemy chodzi膰.
52:46No, powiem panu, zrobimy pr贸by, b臋dzie pana sztymowa膰, pomy艣limy o stale umowie.
52:53A teraz dni贸wka 5 z艂otych.
52:56Wytarguje z panem 偶ni偶k膮 dla firmy od jakiej艣 zaleg艂o艣ci, procent dla pana.
53:03Pan tu mieszka?
53:05Co?
53:06殴le.
53:08Dobrze panie Murek, m贸wi艂em panu dowiedzenia do jutra. Czekam na pana z samego rana.
53:26Zimno Picycle w og贸le jak-a z samego rana.
53:28Zimno Picycle w nie藕mieckiej ma.
53:30Zimno Picycle z samego rano.
53:31Wytarguje w nie藕mieckiej ma.
53:32Wytarguje t膮 stron臋.
53:33Zimno Picycle w
53:34Murek, m贸wi Murek.
53:36To by艂 in偶ynier.
53:38I chcia艂 go zbier膰.
53:40Gdzie jest to?
53:42Zbierza艂 go zbier膰.
53:44Zbierza艂 si臋.
53:56Co jest tam?
54:00Prosz臋.
54:02O!
54:04Ja widz臋, 偶e pan dobrze zrozumia艂.
54:06Pan ju偶 dobrze wie,
54:08偶e firma jest porz膮dna
54:10i 偶e pan skarbu pa艅stwa nie oszuka.
54:12To jest bardzo dobrze.
54:14To jest bardzo dobrze.
54:16Ale od siebie
54:18to ja panu powiem.
54:20Tam s膮 ludzie,
54:22a ludzi trzeba pilnowa膰.
54:24i trzeba pilnowa膰.
54:28Dzie艅 dobry.
54:30Dzie艅 dobry.
54:32Dzie艅 dobry.
54:34Dzie艅 dobry.
54:36Dzie艅 dobry.
54:38Pan my艣li.
54:40Pan my艣li.
54:48To jest sze艣膰 dniu艂ek.
54:52A to procent ekstra.
54:56Kolej na postojowym chce nas oszuka膰.
55:02A pan m贸wi nie.
55:04To jest prawid艂owe my艣lenie
55:06kupieckie, panie Murek.
55:08Jak nale偶y?
55:14A, witamy panu doktora.
55:16Dawno pan u nas nie by艂. Bardzo prosz臋.
55:18A podobno pan robi 艣wietne interesy, doktorze.
55:24Zostawmy te bajki.
55:28Znalaz艂em nie艣cis艂o艣ci w obliczeniach podatkowych
55:32za place firmy Polskie Drzewo.
55:34Na jej niekorzy艣ci.
55:40Pan oczywi艣cie nie jest wsp贸艂w艂a艣cicielem firmy.
55:42A czy posiada pan plenipotencja?
55:46Mog臋 przedstawi膰 odpowiednie opowa偶nienie.
55:50No, niestety sprawa ze wzgl臋du na sum臋
55:54przekracza pa艅skie kompetencje.
55:56A w takich wypadkach
55:58Izba Skarbowa rozmawia tylko z w艂a艣cicielem.
56:02Prosz臋 bardzo.
56:04Dobrze.
56:06Przeka偶臋 panu Leserowi te decyzje.
56:10Panie doktorze, przepraszam.
56:12S艂ucham.
56:14Czy pan si臋 nie wstydzi?
56:16Czego? Waszych pomy艂ek?
56:20A dla kogo pan wykorzystuje swoje umiej臋tno艣ci?
56:24Dla siebie, prosz臋 pana.
56:28Dla siebie.
56:30Ja do pana nic nie mam.
56:34Pan jeste艣 zdolny go艣膰.
56:36Ja z pa艅skiej pracy mam korzy艣膰.
56:38Ale oni m贸wi膮, 偶e pana niebezpieczny trzyma膰.
56:40Oni mog膮 tak膮 czekanie wymy艣li膰, 偶e tylko si臋 powiesz臋.
56:44A ja si臋 nie chc臋 powieszy膰, panie Murat.
56:46Ja chc臋 偶y膰.
56:48Czemu pan od razu nie powiedza艂, 偶e pan polityczny?
56:52Do widzenia, panie Leser.
56:54Pan si臋 na mnie obra偶a, panie Murat.
56:56Moja wino?
56:58Nie, nie, nie pana.
57:00Chwileczk臋.
57:02Panu si臋 co艣 nale偶y.
57:04Do widzenia, panie Leser.
57:06Pan si臋 na mnie obra偶a, panie Murat.
57:08Moja wino?
57:10Nie, nie, nie pana.
57:12Chwileczk臋.
57:14Panu si臋 co艣 nale偶y.
57:16Aha, dwadzie艣cia pi臋膰 z艂otych.
57:18A dlaczego dwadzie艣cia pi臋膰?
57:20No prosty rachunek, za pi臋膰 dni.
57:22To pan liczy dzisiejszy dzie艅, wczorajszy,
57:24ale wtedy pan nic nie wymy艣li艂.
57:26Panu nale偶y do tego.
57:28Wcze艣niejszy dzie艅 nie wczorajszy,
57:30ale wtedy pan nic nie wymy艣li艂.
57:32Panu nale偶y si臋 pi臋tna艣cie.
57:40Do widzenia.
57:58KONIEC
58:28KONIEC
58:58KONIEC
59:28KONIEC
Comments