- 7 weeks ago
Category
📺
TVTranscript
00:00:00KONIEC
00:00:30KONIEC
00:01:00KONIEC
00:01:30KONIEC
00:01:38KONIEC
00:01:40KONIEC
00:01:42Halo? Murek?
00:01:44Uch, ty bandyto! Gdzie ty jesteś?
00:01:46Czytałeś dzisiaj gazety?
00:01:50Wczoraj koło mostu Kierbedzia wyłowili zwłoki majstra.
00:01:54Taki piekut też nie żyje!
00:01:56Wczoraj go zarżeli. Jakaś afera pijacka!
00:01:58Nie cieszysz się?
00:02:02Dzwonił Czaban.
00:02:04Tak, powiedziałam tak jak kazałeś, że jestem tu do sprzątania.
00:02:07Murek, dzwoniła też jakaś baba. Uważaj na baby.
00:02:11Zjemy razem obiad?
00:02:28To już za romantyczna scenka.
00:02:46Jest. Ja to diabeł, nie człowiek. Już myślałem, że cię szlak trafił.
00:02:52Nareszcie nasz mistrz najdroższy.
00:02:55Dzień dobry pani.
00:02:58Pan zgolił zarost. Nie poznaje pana, rozczarował mnie pan.
00:03:08Zrobił się pan młodziutki jak chłopaczek. No, no.
00:03:14Kiedy ja prosiłam, żeby pan się ogolił, wykręcił się pan z tego.
00:03:19Ktoś inny ma większy wpływ na pana.
00:03:22Zrobiłem to dla pani.
00:03:24Miał pan się ogolić do ślubu, nieprawdaż? Więc żeni się pan?
00:03:32Jest to moim największym pragnieniem.
00:03:34Liczę na to, że pani mnie rozumie.
00:03:38Mhm. To bardzo możliwe.
00:03:42Ja tam wolałam pana Klema z brodą.
00:03:44Teraz jakby czegoś było mu brak.
00:03:46Ha, ha, ha, ha.
00:03:48Niczego mu nie brak. Ręczę ci na pewno ma wszystko na swoim miejscu.
00:03:52Bądź spokojna.
00:03:54Ale co bardzo.
00:03:56Chodź Klemm.
00:03:58Czekałem na ciebie.
00:04:00Przepraszamy na chwilę.
00:04:04Jak się tobie podoba doktor Klemm?
00:04:08Jak i tobie, mama.
00:04:10Nieludzko przystojny.
00:04:12Ale ja się go trochę boję.
00:04:14On ma w oczach coś takiego.
00:04:18Mhm.
00:04:20Oni zgadzają się finansować.
00:04:22Tylko starałem się zabezpieczyć.
00:04:24To chyba zupełnie jasne, nie?
00:04:26Mają wpływy w banku zachodnim i zamrożą moje kąty,
00:04:28jeżeli nafta nie pojawi się w przewidzianym terminie.
00:04:32Ja ci żadnego terminu nie określałem.
00:04:34A, ja ci żadnego terminu nie określałem.
00:04:36Chodź, chodź, chodź.
00:04:38Chodź, chodź, chodź.
00:04:40Chodź, chodź, chodź.
00:04:42Chodź, chodź, chodź.
00:04:44Chodź, chodź.
00:04:46Ja ci żadnego terminu nie określałem.
00:04:48Ej, daj spokój.
00:04:50Termin. Termin ustaliła grupa ekspertów.
00:04:52Wystarczy, że ty im wskazałeś miejsce,
00:04:54gdzie mają rozpocząć wiercenia.
00:04:56To wszystko się zgadza.
00:04:58Nafta jest. I oni o tym doskonale wiedzą.
00:05:00Czekaj, pokażę ci ekspertyzy.
00:05:04O, tutaj.
00:05:06A ty masz próbki.
00:05:16Ja ich dopuszczam do moich terenów.
00:05:28Oni mi za to płacą akcjami kopań pod Borysławiem.
00:05:32Tam już płyną pieniądze, klem.
00:05:34Miliony.
00:05:36Gratuluję.
00:05:38Choć pomysł śliski.
00:05:42Wszystko wokół nas jest śliskie.
00:05:46Wiesz o tym tak samo dobrze jak i ja.
00:05:48I dlatego właśnie możemy się ślizgać nawet wtedy,
00:05:50kiedy leżymy już na łopatkach.
00:05:54O, jest umowa.
00:05:56W ciągu miesiąca muszę uruchomić.
00:06:00Bo daje ten szyb.
00:06:02To muszę rozpocząć wiercenie.
00:06:04Wiesz to, to kosztuje potworne pieniądze.
00:06:08No oni dają połowę, a drugą muszę wyłożyć ja.
00:06:12No, zgadza się.
00:06:16A tak, tak. Wszystko się zgadza.
00:06:18Tylko skąd ja na to wezmę?
00:06:20Ja, mały szczupak oskubany przez złodziei i ekspertów.
00:06:26Tu nie ma mojego nazwiska.
00:06:30Ha, ha, ha, ha.
00:06:32Ha, ha, ha.
00:06:34Wszystko, wszystko będzie twoje.
00:06:36Ha, ha, ha.
00:06:38Co to znaczy czaban? Co klujesz?
00:06:40Zamach na twoją wolność w wspólniku.
00:06:42Ja mam córkę ładną i zdrową.
00:06:44Córka ma ojca, który pieniądze
00:06:46sieje i zbiera.
00:06:48A ojciec ma wspólnika.
00:06:50Bez grosza przy duszy, ale za to z głową na karku.
00:06:52Na całą starczy.
00:07:00Stupetem wkraczasz w moje życie, czaban.
00:07:06Ha, ha, ha.
00:07:08Nie z większym niż ty w moje, klem.
00:07:10Twoje zdrowie, drogi zięciu.
00:07:18Twoja córka też ma coś do powiedzenia.
00:07:20A no, to chodźmy.
00:07:22Niech powie.
00:07:24Ha, ha.
00:07:25Albo pogadaj ty z nią sam.
00:07:26No, no co?
00:07:27Boisz się, co?
00:07:28Strach ci obleciał, masz Pietra.
00:07:30Ha, ha, ha.
00:07:31Ja nigdy niczego się nie boję.
00:07:33Zapamiętaj to sobie, czaban.
00:07:35Tumka.
00:07:36Tumka.
00:07:37Tumka.
00:07:38Doktor Klem ma z tobą coś ważnego do obgadania.
00:07:51Bądź dla niego miła, grzeczna.
00:07:55To porządny człowiek.
00:07:57Czy zachce pani zostać moją żoną?
00:08:25Kocha mnie pan?
00:08:26Oczywiście.
00:08:31A ja pana nie.
00:08:33Nauczę panią.
00:08:35Podoba mi się pańska pewność siebie.
00:08:37Milsze to, niż uwierzyć, że muszę się poświęcić dla interesów ojca.
00:08:41Może zresztą nie każde małżeństwo z rozsądką musi być transakcją?
00:08:45Nie każde.
00:08:48Jeżeli uda nam się pozostać przyjaciółmi, to zgoda.
00:08:52Nie skończyłam.
00:08:53Żadny z nas nie będzie zaglądał o drugiemu do przeszłości.
00:08:59Jestem w ciąży.
00:09:01Ooo.
00:09:02Natomiast ze względów ambicjonalnych żądam, aby pan zerwał ze swoją kochanką.
00:09:09Ja nie mam żadnych zobowiązań wobec innych kobiet.
00:09:17Ani ja wobec mężczyzn.
00:09:19On nie musi pan od razu podejmować jakichkolwiek decyzji.
00:09:23Podjąłem.
00:09:25Już podjąłem.
00:09:27Choć przedstawimy się twoim rodzicom.
00:09:30Muszą złożyć życzenia narzeczonym.
00:09:32Muszą złożyć życzenia narzeczonym.
00:10:02Klem!
00:10:03Sprawa jest taka.
00:10:04Albo urobimy prokurenta Banku Zachodniego Kramera, albo po wyczerpaniu moich rezerw wsiądę na twoje.
00:10:22Chyba wiesz co to dla ciebie znaczy.
00:10:25Lecisz, Czaban.
00:10:26W umowie nie jest wymienione moje nazwisko.
00:10:29Jest.
00:10:31W tajnej klauzuli.
00:10:34Niedobrze.
00:10:36Zaczynasz popełniać błędy.
00:10:38Głupie błędy.
00:10:41Po pierwsze, zbyt szybko chcesz mnie oszukać.
00:10:44A po drugie, ja nie mam żadnych rezerw.
00:10:54Inżynierzy, niech im pan powie, że jeżeli się nie pośpieszą z montażem, to im obetne stawki.
00:11:04I panu też.
00:11:05Mnie?
00:11:06Panu, panu!
00:11:10Nie znasz mnie jeszcze.
00:11:12Ja będę wiedział czym ty dysponujesz, drogi Klem.
00:11:16Radzę ci nic nie ukrywać.
00:11:19A, i tej swojej kochanki, co ją trzymasz w domu, pozbądź się jak najprędzej.
00:11:23Już pora skończyć takie harce.
00:11:27Dobrze.
00:11:35Aha.
00:11:37Powiedz tej swojej córce, żeby jak najszybciej pozbyła się ciąży.
00:11:42Nie zamierzam ojcować cudzym dzieciom.
00:11:53Raz w tygodniu przyjeżdża do Warszawy, zatrzymuje się w hotele europejskim.
00:11:59Twoją rzeczą jest zdobyć o nim kilka informacji, których ujawnienie bardzo by go zmartwiło.
00:12:05Trzeba wykazać trochę sprytu i inteligencji.
00:12:19O kim ty mówisz?
00:12:20O tobie, kochanie.
00:12:23O, gdybym miała spryt i inteligencji, dawno byś się ze mną ożenił.
00:12:27A, na to trzeba sobie zasłużyć.
00:12:29Czym?
00:12:31Nie zadawaj głupich pytań.
00:12:35Chcę, żebyś weszła w jego życie hotelowe.
00:12:38Na tyle, na ile trzeba będzie, aby zdobyć trochę ze szmacających argumentów.
00:12:41Rozumiesz, co mam na myśli, kochanie?
00:12:47O kim ty mówisz, draniu?
00:12:49O prokuręcie kamerze, kochanie.
00:12:51Dziękuję, mistrzu.
00:13:12Nie były to najmilsze wiadomości.
00:13:16Ale wiedzieć wszystko, to znaczy w połowie wygrać.
00:13:19Dyrektorowa Makowiecka chciałaby się z panem zobaczyć, ma podobne problemy.
00:13:24Radłbym służyć pani dyrektorowej, ale ostatnio układy fluidalne bardziej sprzyjają kontemplacjom i studiom.
00:13:30Dlatego ograniczam przyjęcia.
00:13:32Dyrektorowa Makowiecka jest zamożną osobą.
00:13:34Och, to bez znaczenia, szanowna pani.
00:13:37Ale skoro pani nalega, proszę, niech zadzwoni.
00:13:40Dziękuję.
00:13:43Do widzenia.
00:13:44Do widzenia.
00:13:49Piłaś.
00:13:50To dobrze, że jestem już w domu.
00:14:00Za ładne babie przychodzą do ciebie do tego wróżenia.
00:14:05Zazdrosna jestem.
00:14:12Padam z nóg.
00:14:15Widziałam Czabana z tą jego zdzirą.
00:14:18Przynieś mi coś do picia, bo zwariuję.
00:14:20Aż mnie w gardę byli od tych jego umizgów.
00:14:22Byłaś z Czabanem?
00:14:26Zwariowałeś? Z Cramerem.
00:14:28Kiedyś to musiał być przystojny mężczyzna.
00:14:34Masz.
00:14:40Takich pornografii w życiu nie widziałeś.
00:14:42Nie widziałeś.
00:14:48No.
00:14:50To trzymamy go za gardło.
00:14:54Wystarczy mocniej przycisnąć.
00:15:01Ładnie się pan zabawia, panie prokurencie Kramer.
00:15:03Co lato powiedzą pańscy przełożeni?
00:15:09Teść żona.
00:15:19Mój pan zadowolony?
00:15:33Zdjęcia, panie.
00:15:34Zdjęcia, panie.
00:15:36Zdjęcia, panie.
00:15:57Zdjęcia, panie.
00:15:58Tadnie, panie.
00:15:59Jak pan będzie wracał, proszę nie dzwonić.
00:16:12Pan obudzi męża, dobrze?
00:16:13Przepraszam.
00:16:14Ja zostawię drzwi uchylone.
00:16:22Ktoś dzwonił?
00:16:25Śmieciarz obudził się.
00:16:27Jaki śmieciarz?
00:16:29Jaki śmieciarz?
00:16:30Co za śmieciarz?
00:16:31Dozorca go polecił.
00:16:34Pijesz kawę?
00:16:49Poznajesz?
00:16:51Dała mu twoje stare spodnie.
00:16:55Od jaka obradu przychodzi?
00:16:56Chyba od miesiąca.
00:16:59Tutaj jak?
00:17:01Zwariowałeś.
00:17:03Wiem co mówię.
00:17:07Zostań tu i się cicho.
00:17:09Jak się masz?
00:17:32Szukasz mnie?
00:17:33Mecenas.
00:17:46Mecenas.
00:17:48Nie spodziewałem się.
00:17:52Brodę zgoliłeś?
00:17:54Nie wolno mi?
00:17:55Wolno.
00:18:00Ale ładna była.
00:18:02Czego ode mnie chcesz?
00:18:09Bilardzista.
00:18:10Nie.
00:18:11Nęka.
00:18:13Mówi, że otrzymał za mało.
00:18:14Nie dam się szantażować.
00:18:27Zapłaciłem ile należało.
00:18:28On za ciebie do i teraz mnie.
00:18:33Mecenas.
00:18:34Zdziwisz się jak ci powiem ile teraz kubów ze śmieciami muszę tachać.
00:18:38Ile chcesz?
00:18:39Nic.
00:18:41Nie chodzi o twoje pieniądze.
00:18:43Chciałbym normalnie żyć.
00:18:47Mecenas.
00:18:49Musisz mi zaufać.
00:18:50Ja przynoszę szczęście moim przyjaciółom.
00:18:52Pojedzieś tam odali i zobaczymy.
00:19:22Jesteśmy w niebezpieczeństwie.
00:19:38No jak to? Nie dałeś mu pieniędzy?
00:19:40Oddał mi z powrotem.
00:19:45Gnita.
00:19:48Chcę ciebie w to wplątać.
00:19:52Mnie?
00:19:54Wspomniał o śmierci Kazika.
00:20:01Wspomniał też, że ma dowód, żeś ty nadała napad na Czabana.
00:20:07Wyjeżdżamy.
00:20:08Natychmiast wyjeżdżamy.
00:20:10Dokąd?
00:20:13Nie wiem, wszystko jedno.
00:20:17Tak mi było dobrze z tobą.
00:20:20Myślałem, że będziemy spokojnie żyć.
00:20:22No ile mogą mnie wsadzić na dwa lata?
00:20:36Wszystko wezmę na siebie.
00:20:37Ty zwariowałaś?
00:20:40Co za głupie gadanie.
00:20:43Wyjeżdżamy.
00:20:44Ja to załatwię.
00:20:46Mamy jeszcze trochę czasu.
00:20:48Ja to zapewn겼 teraz.
00:20:48KONIEC
00:21:18O co chodzi?
00:21:35Liczę, że nie odmówi mi pan pomocy.
00:21:38W drobnej sprawie.
00:21:41Tak?
00:21:48Tu nie można rozmawiać.
00:21:58Chodźmy do samochodu.
00:22:14Idź po papierosy.
00:22:18Bardzo ładna.
00:22:27Pierwsza klasa.
00:22:30Jest inteligentna, mówi po francusku.
00:22:34Doskonale tańczy.
00:22:35To są atuty.
00:22:37Dokąd ma jechać?
00:22:39Jak najdalej.
00:22:42Wyjazd dobrowolny.
00:22:43Nie.
00:22:46To gorzej.
00:22:48Nie chcę jechać.
00:23:09Proszę się tym nie przejmować.
00:23:12Kobiety takie są.
00:23:13Jest w ciąży?
00:23:17Mieszka razem z panem?
00:23:19Tak.
00:23:22To się da zrobić.
00:23:26Szczęściaż z pana.
00:23:28Taka dziewczyna jak ona wysoko zaidzie w Argentynię.
00:23:31Jeżeli będzie rozsądna.
00:23:33Dzień dobry, panie dyrektorze.
00:23:59Bimy widok, aż serce rośnie.
00:24:04Warto jest żyć, jak się widzi, że jest coś do zrobienia i że się umie to zrobić.
00:24:09Powiedz robotnikom, że za wcześniejsze rozpoczęcie wiercenia otrzymają premię od pana prezesa.
00:24:13Dziękuję, panie prezesie.
00:24:16Lekką ręką wydajesz pieniądze z cudzej kieszeni.
00:24:19Wiem, na co wydaje.
00:24:21Zobaczę, że za kilka dni rozpoczną wiercenia.
00:24:23Za kilka dni nie będzie tu ani jednego człowieka.
00:24:26Nie mam ani grosza. Ani grosza.
00:24:29Ty, jak mi tak będziesz jeszcze gwoździe marnował, to zobaczysz ty.
00:24:33Choby, do roboty. Ostro, ostro.
00:24:35Pan prezes premię obiecał.
00:24:37Każdemu po dwa złote.
00:24:39Każdemu. Ostro, no.
00:24:47Kiepski z ciebie kapitalista.
00:24:49Liczyłem na ciebie, słaniaku.
00:24:51Dlaczego nie uruchomisz swoich możliwości?
00:24:53No, masz umowę z nawciarzami z Borysławia.
00:24:56Umowę.
00:24:57Oni nie dadzą ani grosza, bez gwarancji Banku Zachodniego.
00:25:01Rozmawiałeś z kramerem?
00:25:02Co, ile razy? No, nie ufają mi.
00:25:05Porozmawiaj jeszcze raz. Teraz spojrzę na ciebie inaczej.
00:25:07Słuchaj, ty kpiszczy, co to? No, nieładnie.
00:25:10Umów się z kramerem i niczemu się nie dziw.
00:25:12Czeka na ciebie.
00:25:14Tak?
00:25:15Klem, jesteś genialny.
00:25:17Czuję, że dzięki tobie rosną mi skrzydła.
00:25:19A mnie dzięki twojej córce rosną rogi.
00:25:22Nie przejmuj się.
00:25:31Klem, zawiozę tunkę do kliniki, będzie czysta.
00:25:35Zasłużyłeś sobie na to.
00:25:36Co za niespodzianka.
00:26:05No, kiedy przyjechałaś?
00:26:13Przed godziną.
00:26:15No co, wsiadacie?
00:26:17Przejdzie mi się.
00:26:20Ale, jo, jo.
00:26:21Jest mi przykro.
00:26:32Nie dotrzymał pan warunków naszej umowy.
00:26:36Dzwoniłam do pana mieszkania.
00:26:38Ta kobieta podniosła słuchawkę.
00:26:40O, córka sprzątaczki.
00:26:43Przychodzi czasem pomagać matce.
00:26:45Dlaczego pan mnie nigdy nie zaprosi?
00:26:49Pani wie dlaczego.
00:26:51Jest pan w sprawach kobiet kompletnym ignorantem.
00:26:54Arletko?
00:27:11O nic nie pytaj, tylko wysłuchaj mnie uważnie.
00:27:15Jest gorąco.
00:27:18Jest bardzo gorąco.
00:27:21Nie mogę wrócić do domu.
00:27:23Nie mogę.
00:27:26Spokojnie opanuj się.
00:27:29Spakuj niezbędne rzeczy do walizki.
00:27:32Moje do neseserka skórzonego, dobrze?
00:27:35Tak.
00:27:38O dziewiątej wyjdziesz na ulicę
00:27:42i idź w kierunku placu.
00:27:45Rozumiesz?
00:27:47Tak.
00:27:49Pod drugą latarnią będzie stał samochód.
00:27:52Młody człowiek wie, jak wyglądasz.
00:27:55Tak, Arletko, nie ma chwili do stracenia.
00:27:56Śmieciarz ma nakaz aresztowania.
00:28:00I nie przyjmuj żadnych telefonów.
00:28:04No.
00:28:30Dobry wiatr.
00:28:34Proszę wsiadać.
00:29:04Muszę wyjeżdżać.
00:29:28Muszę, ja wolę ryzykować.
00:29:30Uspokój się.
00:29:32Uspokój się.
00:29:33To tylko kilka dni.
00:29:36Spotkamy się w Rotterdamie.
00:29:38Niczego nie zapomniałaś?
00:29:40Nie.
00:29:42Dałem wszystko, co było potrzebne.
00:29:45Aha.
00:29:46Masz.
00:29:46Moje biedalstwo.
00:29:52Najdroższe.
00:29:57Powinien pan już wysiąść.
00:29:59Tak, tak.
00:30:01No.
00:30:01No później.
00:30:03Poczekaj.
00:30:04Poczekaj.
00:30:04Proszę cię jeszcze chwilę.
00:30:05Proszę.
00:30:06Nie ma.
00:30:08Proszę.
00:30:09Nie ma.
00:30:10Sparrowu się.
00:30:12Dokładnie.
00:30:12Proszę.
00:30:12Pr fortunes.
00:30:14Pozdrawienie.
00:30:15Nie ma.
00:30:15Nie ma.
00:30:16masuk.
00:30:17Nie ma.
00:30:19Podóc.
00:30:20Nie ma.
00:30:20Muszę.
00:30:21K specificagonal.
00:30:22Ot aba.
00:30:23Jak przyjaciół.
00:30:23Zdjęcia i montaż
00:30:53Zdjęcia i montaż
00:31:23Zdjęcia i montaż
00:31:53Zdjęcia i montaż
00:31:55Zdjęcia i montaż
00:32:01Zdjęcia i montaż
00:32:03Zdjęcia i montaż
00:32:05Zdjęcia i montaż
00:32:07Zdjęcia i montaż
00:32:17Clem
00:32:27Zdjęcia i montaż
00:32:29Zdjęcia i montaż
00:32:31Zdjęcia i montaż
00:32:39Zdjęcia i montaż
00:32:41Zdjęcia i montaż
00:32:43Zdjęcia i montaż
00:32:51Zdjęcia i montaż
00:32:53Zdjęcia i montaż
00:32:55Czego chcesz?
00:32:57Co tygodnia
00:32:59Nie dajesz znaku życia i pytasz, czego ja chcę
00:33:01Ty wyjeżdżałeś?
00:33:03Nie, nie, nie
00:33:05Coś tu oszalał, czy jeszcze pijany jesteś?
00:33:11Potrzebuję pieniędzy.
00:33:14Daj mi spokój, nie mam pieniędzy.
00:33:16Nie chcę twoich.
00:33:18Ja nie robię interesów za własne pieniądze.
00:33:22Ale musisz coś wymyślić.
00:33:29Odezwij się.
00:33:32Słuchaj, Ty nie rób ze mnie wariata, dobrze?
00:33:35Możesz się gniewać na tunkę, na mnie,
00:33:38ale pamiętaj, że interesów nie robi się z sympatiami,
00:33:41tylko obojętnie z kim, kto daje, dobrze zarobić.
00:33:46Słuchaj, no Clem,
00:33:47już Ty zostaniesz idiotą do końca życia,
00:33:49jeżeli natychmiast nie oprzydomniejesz.
00:33:55No dobrze.
00:33:58Wiesz o tym doskonale, że
00:33:59ja sobie mogę poradzić już dobrze bez Ciebie.
00:34:04Ej, Ty.
00:34:09Dotychczas nikt nie odwracał się do mnie plecami,
00:34:12kiedy ja mówiłem.
00:34:20Za słabo przydusiłeś Kramera.
00:34:23A już myślałem, że mnie nie lubisz.
00:34:34Społeczność gdzie jest?
00:34:36Co się nie biczuje własnymi grzechy,
00:34:39co historii piątek.
00:34:41Bo zmartwychwstawa co dzień.
00:34:44Co dzień czuje.
00:34:45Bo nie wydaje na rzeź niewiniąty.
00:34:48Dobry wieczór.
00:34:54Dobry wieczór, Panie Franku.
00:34:55Przyjechał Pan.
00:34:57Tak, idę prosto z dworca.
00:35:00Chciałem wziąć tylko
00:35:01swoją paczuszkę ze schowka.
00:35:03Może nie teraz.
00:35:04Jest u mnie trochę przyjaciół.
00:35:05Mamy małą uroczystość.
00:35:07Ale proszę, niech Pan wejdzie.
00:35:09Społeczność, w której starzec nie ciężarem,
00:35:12ani młodzieniec trzaskający pożarem,
00:35:16której religią nie umiarkowanie,
00:35:18ale religia miarą.
00:35:20O, poganie.
00:35:22Nie zostanie Pan?
00:35:24Nie, przyjdę innym razem.
00:35:26Szkoda, zwykle jestem sama.
00:35:28No dobranoc, Panie Franku.
00:35:30Dobranoc.
00:35:30Adytorium nostrum
00:35:37in nomine domini.
00:35:39Fifetit celum et terram.
00:35:40Dominus fabiscum.
00:35:42Et conspiritu tuo.
00:35:43Nie, nie, nie, nie, nie.
00:36:13No i widzi pan, panie Kramer, że jesteśmy godni zaufania.
00:36:23Nigdy w to nie wątpiłem.
00:36:31Przepraszam pana.
00:36:35Niedobrze, panie dyrektorze.
00:36:43No co? Gardzą naszym towarzystwem, tak?
00:36:49To proszę im kazać zanieść kilka butelek.
00:36:51Słyszy pan? Wyłączyli świder.
00:36:54Żądają zapłacenia zaległych nadgodzin i podniesienia stawki o 8%.
00:36:57Nie było żadnych nadgodzin.
00:36:59Były, panie dyrektorze.
00:37:01Nie było żadnych nadgodzin i pan o tym dobrze wie.
00:37:04Był natomiast przestoję, za które im płaciłem.
00:37:07A co do podwyżki, to proszę im powiedzieć, żeby się raczej modlili do pana Boga o łaskę pracy,
00:37:12której tak szybko może im zabraknąć, że nawet im się to nie śniło.
00:37:16Powie im pan to i nie chcę więcej o tym słyszeć.
00:37:19Muszę pana uprzedzić, panie dyrektorze.
00:37:21Niech pan da spokój dyrektorowi.
00:37:23To niepoważna sprawa.
00:37:28Proszę powiedzieć ludziom, że dziś mają wolne.
00:37:31Ale jeżeli jutro nie stawią się do pracy, pojutrze ich miejsca będą zajęte.
00:37:35Niech pan to koniecznie powie ludziom.
00:37:37Z dyrektorem Trzabanem nie ma żartów.
00:37:39Czy mogę być szczery, panie doktorze?
00:37:43Cenię szczerość.
00:37:45Dyrektor Trzaban postępuje niesprawiedliwie.
00:37:49Dyrektor Trzaban nie musi być sprawiedliwy. Wystarczy, że daje pracę.
00:37:52Ale robotnicy nie są bezsilni.
00:37:55Proszę pana, dyrektor Trzaban ma za sobą siłę państwa.
00:37:58Niech pan to wytłumaczy łaskawie ludziom.
00:38:01Nie możemy dopuścić do tego, żeby łudzili się wygraną.
00:38:04To byłoby podłe z naszej strony.
00:38:06Z naszej?
00:38:07Znaczy z czyjej?
00:38:11Ze strony tych, którzy wiedzą, do kogo w tym kraju władza należy.
00:38:15Niech pan będzie uczciwy i powie to ludziom.
00:38:19Myślałem, że chociaż pan stawi się za nimi.
00:38:24Nie mogę.
00:38:24Za narodową naftę polską.
00:38:39Zimno mi. Wracam.
00:38:41Odwieziesz mnie?
00:38:42Tak.
00:38:43Czyjś Boże młodej parze.
00:38:46Ojciec się upił.
00:38:47Panowie, panie, przyjaciele moi i nieprzyjaciele.
00:38:53Drodzy goście, mam zaszczyt zawiadomić was, że moja córka, ta oto śliczna panna, zostanie wkrótce żoną mojego zięcia.
00:39:04To jest mojego zastępcy, następcy i doradcy.
00:39:08O, tego młodego człowieka, który się tak bezczelnie uśmiecha.
00:39:13Bo jemu się wydaje, że już na tronie siedzi.
00:39:18Kiedy smarkać dopiero raczkuje.
00:39:20Co ty wygadzisz?
00:39:21Co, co?
00:39:22Nie, nie, nie.
00:39:24Moi drodzy, zdrowie młodej pary.
00:39:27Orkestra Stola.
00:39:28Stola, Stola, Stola.
00:39:31Stola, Stola.
00:39:50Jesteś bardzo dobry.
00:39:59Mając do wyboru zabawę, wybrałeś powrót ze mną.
00:40:02To bardzo ładnie z twojej strony.
00:40:06Przekro mi z powodu ojca.
00:40:09Nie przejmuję się.
00:40:11Inni byli nie mniej pijani niż on.
00:40:15Ojciec cię lubi i boi się ciebie.
00:40:18Coś jest w tobie.
00:40:24Okrucieństwo?
00:40:28Bezwzględność?
00:40:31Siła?
00:40:34Chciałabym cię zrozumieć.
00:40:36To bardzo proste.
00:40:39Depcz, abyś nie był deptany.
00:40:44To jest twoja dewiza?
00:40:46To jest nasza dewizja najdroższa.
00:40:48To jest nasza dewizja najdroższa.
00:40:48Nie ma!
00:40:50Oj, oj, oj...
00:40:50KONIEC
00:41:20Panowie, pełna gala.
00:41:50KONIEC
00:41:54KONIEC
00:41:58KONIEC
00:42:02KONIEC
00:42:08KONIEC
00:42:14KONIEC
00:42:16KONIEC
00:42:20KONIEC
00:42:22KONIEC
00:42:24KONIEC
00:42:26KONIEC
00:42:28KONIEC
00:42:34KONIEC
00:42:36KONIEC
00:42:38KONIEC
00:42:40KONIEC
00:42:42KONIEC
00:42:44KONIEC
00:42:46KONIEC
00:42:48KONIEC
00:42:50KONIEC
00:42:52KONIEC
00:42:54KONIEC
00:42:56KONIEC
00:42:58KONIEC
00:43:00KONIEC
00:43:02KONIEC
00:43:04KONIEC
00:43:06KONIEC
00:43:08KONIEC
00:43:10KONIEC
00:43:12KONIEC
00:43:14KONIEC
00:43:16KONIEC
00:43:18KONIEC
00:43:20KONIEC
00:43:22KONIEC
00:43:24KONIEC
00:43:26KONIEC
00:43:28KONIEC
00:43:30KONIEC
00:43:32KONIEC
00:43:34KONIEC
00:43:36KONIEC
00:43:38KONIEC
00:43:40KONIEC
00:43:42KONIEC
00:43:44Rzeczywistość jest taka, jaka jest, Sewerciu.
00:43:48Rzeczywistość?
00:43:50Słuchaj, no daj ty mi święty spokój, dobrze?
00:43:53Głowa mi pęka.
00:43:56A gdzie jest ten czarodziej zasrany, co?
00:44:02O kim mówisz tak niewładnie, Sewerku?
00:44:06Pan Klem jest u siebie,
00:44:09pakuje się właśnie do wyjazdu.
00:44:14I co, pieprzony? Uciekasz, tak?
00:44:23Mam swoje sprawy, wyjeżdżam na kilka dni.
00:44:26A co z nimi zrobimy, to?
00:44:29Z kim?
00:44:30Jak to z kim? Z robotnikami.
00:44:32No przecież wiesz chyba, że każdy dzień opóźnienia to gwóźdź do trumny.
00:44:35No wiesz co to znaczy, nie?
00:44:37Wypłać robotnikom zaległości i daj podwyżki.
00:44:40Wypłać, wypłać? Z czego?
00:44:43To chociaż obiecaj, że wypłacisz.
00:44:45O nie!
00:44:46Nie, nie.
00:44:47Sprowadzę policję, każe aresztować komunistycznych prowodyrów, co się ją zamęt.
00:44:51Chcesz mieć miliony, Czaban? Musisz dać im grosze.
00:44:54No więc co mam, żeby założyć stryczek na szyję, czy jak?
00:44:57Stryczek to przykra rzecz.
00:45:00Słuchaj no, powiedz co robić, co?
00:45:03Obiecuj. Jak najwięcej obiecuję. Dasz ile zechcesz.
00:45:09Jadę do Warszawy. Nie będzie mnie kilka dni. Do widzenia.
00:45:14Psiak.
00:45:28On cię zniszczy, tato.
00:45:29On nam przyniesie miliony.
00:45:31Ale nie mam do niego ani za grosz zaufania.
00:45:34Znaczymy.
00:45:36Znaczymy.
00:45:37Znaczymy.
00:45:39Znaczymy.
00:45:40Znaczymy.
00:45:41Znaczymy.
00:45:42Znaczymy.
00:45:43Znaczymy.
00:45:44Znaczymy.
00:45:45Znaczymy.
00:45:46Znaczymy.
00:45:47Znaczymy.
00:45:48Znaczymy.
00:45:49Znaczymy.
00:45:50Znaczymy.
00:45:51Znaczymy.
00:45:52Znaczymy.
00:45:53Znaczymy.
00:45:54Znaczymy.
00:45:55Znaczymy.
00:45:56Znaczymy.
00:45:57Znaczymy.
00:45:58Znaczymy.
00:45:59Znaczymy.
00:46:00Znaczymy.
00:46:01Znaczymy.
00:46:02Znaczymy.
00:46:03Znaczymy.
00:46:04Znaczymy.
00:46:05Znaczymy.
00:46:06Znaczymy.
00:46:07Znaczymy.
00:46:08KONIEC
00:46:38Niech Pani siada.
00:47:08KONIEC
00:47:12Co to za mężczyzna?
00:47:15Pan dobrze wie.
00:47:16Zgadza się.
00:47:18Pisze do Pani sentymentalne listy z więzienia.
00:47:21Bywał często u Pani?
00:47:23Kto tu jeszcze przychodzi?
00:47:25Nie wierzę, żeby młoda kobieta żyła samotnie.
00:47:29Próbuję mnie Pan obrazić.
00:47:31Dobra, dobra.
00:47:34Niedawno odbyło się u Pani zebranie pod pretekstem imieni.
00:47:36Recytowano rewolucyjne wiersze.
00:47:39Czytano Norwida, proszę Pana.
00:47:41Było w wieczniku.
00:48:02Zgadza się.
00:48:04Dzięki za oglądanie!
00:48:34Dzięki za oglądanie!
00:49:04Róży Kosickiej!
00:49:05Nie!
00:49:06On ci to dał?
00:49:08Nie!
00:49:10A więc on ci to dał!
00:49:14Jak pan śmie! Mój brat jest oficerem!
00:49:18Wszystko się zgadza, proszę pani.
00:49:22Te zdjęcia i te plany były robione na terenie jego pułku.
00:49:24Handlujecie tajemnicą wojskową!
00:49:28Mój brat nie ma z tym nic wspólnego.
00:49:31To ja.
00:49:33Ja sama.
00:49:34Jest pani aresztowana.
00:49:40To za pani!
00:49:58Ej, stój!
00:49:59Stój!
00:50:02O śatty mecz!
00:50:28Proszę państwa, proszę się zastanowić.
00:50:48Proszę państwa, proszę się zastanowić.
00:50:49Proszę do tyłu, proszę.
00:50:51Kobieta wyskoczyła.
00:50:58Tamtego okra!
00:50:59Proszę państwa, proszę się zastanowić.
00:51:00KONIEC
00:51:30KONIEC
00:52:00O, wróciłeś, czarodzieju. Klem, kocham cię. Jest nafta. Jezioro nafty, morze nafty. Wywiercimy dwa, trzy otwory, sto otworów wywiercimy klem, a każdy będzie pluł, będzie żywał naftą.
00:52:27KONIEC
00:52:29Porucznik Bożyński aresztowany został zabrany z poligonu przez żandarmerię.
00:52:37Za co aresztowali?
00:52:39W mieszkaniu jego siostry znaleźli kompromitujące wojskowe dokumenty. Kontrwywiad skarża Wojtkę. Jego siostra skończyła tragicznie.
00:52:55KONIEC
00:52:57Nie znasz tyle ustosunkowanych osób. Dowiedz się, jak możesz mu pomóc.
00:53:01KONIEC
00:53:03Musi tylko dowieźć swoją niewinność.
00:53:05KONIEC
00:53:07KONIEC
00:53:09KONIEC
00:53:11KONIEC
00:53:13KONIEC
00:53:15KONIEC
00:53:17KONIEC
00:53:19KONIEC
00:53:21KONIEC
00:53:23KONIEC
00:53:25KONIEC
00:53:27KONIEC
00:53:29KONIEC
00:53:31KONIEC
00:53:33KONIEC
00:53:35KONIEC
00:53:37KONIEC
00:53:39KONIEC
00:53:41KONIEC
00:53:43KONIEC
00:53:45KONIEC
00:53:47Rzeczywiście, takich łajdaków niełatwo znaleźć.
00:53:57Ja nie znam innej recepty na robienie milionów.
00:54:01W nawcie jest siła, Clem.
00:54:17KONIEC
00:54:47Podkreślam raz jeszcze, że pani Mirosława Bożyńska i brat jej porucznik Wojciech Bożyński nie mieli nic wspólnego ze szpiegostwem i zdradą państwa polskiego.
00:55:17PodKALEX
00:55:23רciego
00:55:27Polskie
00:55:31Bl poddrawa
00:55:35Korobyn
00:55:40Polskie
00:55:43Strodi
00:55:44Zdjęcia i montaż
00:56:14Jak się masz Cipak?
00:56:20Normalnie
00:56:21Sam jesteś?
00:56:29Jak palec
00:56:31Ludzie poszli na drugi szyf, panie dyry...
00:56:40Mecenas
00:56:41Nie gniewasz się, że ci mówię po staremu?
00:56:45Nie, Cipak
00:56:45Na to czekałem
00:56:47Odchodzisz stąd, co?
00:57:04Czekałem, aż wyschnie
00:57:05Czaban jest ci dużo winien?
00:57:18Tyle co innym
00:57:30Ten twój wspólnik to skurwiel
00:57:34Skurwiel
00:57:39Ty też nie jesteś lepszy
00:57:42Zgadzam się z tobą, Cipak
00:57:48No jak widzisz, wszystko pozostawiam w porządku
00:58:07Ramy, zamknij klucz, oddasz Czabanowi
00:58:12Cipak
00:58:25Zaczekaj
00:58:29Czego chcesz?
00:58:44Nie podasz mi ręki?
00:58:45Zostajesz tu?
00:58:57Tak
00:58:58Popatrzę jak odchodzisz
00:59:00KONIEC
00:59:02KONIEC
00:59:03KONIEC
00:59:04KONIEC
00:59:05KONIEC
00:59:06KONIEC
00:59:36KONIEC
01:00:06KONIEC
01:00:36KONIEC
01:01:06KONIEC
01:01:36KONIEC
01:01:38KONIEC
01:01:39KONIEC
01:01:40KONIEC
01:01:41KONIEC
01:01:42KONIEC
01:01:43KONIEC
01:01:44KONIEC
01:01:45KONIEC
01:01:46KONIEC
01:01:47KONIEC
01:01:48KONIEC
01:01:49KONIEC
01:01:50KONIEC
01:01:51KONIEC
01:01:52KONIEC
01:01:53KONIEC
01:01:54KONIEC
01:01:55KONIEC
01:01:56KONIEC
01:01:57KONIEC
01:01:58KONIEC
01:01:59KONIEC
01:02:00KONIEC
01:02:01KONIEC
01:02:02KONIEC
01:02:03KONIEC
01:02:05KONIEC
01:02:35KONIEC
01:03:05KONIEC
01:03:35KONIEC
Comments