Skip to playerSkip to main content
  • 6 months ago
Transcript
00:00Telewizja Czechosłowacka przedstawia serial
00:06Latający Czestimir
00:11Scenariusz Milosz Macourek
00:21Reżyseria Wacław Worliczek
00:24Odcinek pierwszy Błękitny kamień
00:26Przed nami rzeka Dobrawka
00:29To właśnie tu przychodził kąpać się z kolegami Czestimir Trnka
00:34Kiedy był jeszcze zupełnie zwyczajnym chłopcem
00:36Jednak pewnego razu, kiedy pomachał rękami, nieoczekiwanie wzniósł się w powietrze
00:43Leciał nad miastem na wysokości 30-40 metrów, zupełnie jak jaskółka
00:49Ale jak do tego doszło?
00:51To naprawdę niezwykła historia, a mieszkańcy miasta wspominają ją do dzisiaj
00:56Niektórzy jednak dość niechętnie, jak na przykład ten pan kupujący właśnie arbuza
01:02Dobrze mu się przyjrzyjcie
01:05Jego syn Oskar był szkolnym kolegą Czestimira i znanym rekordzistą
01:09Na przykład w jednym półroczu dostał aż 67 dwój
01:13A nie były to dwuje byle jakie, każda z nich wielka jak ta wieża
01:17A mimo to ten dwójkowicz Oskar Blecha został szefem znanego instytutu
01:23Właśnie tu, w mieszkaniu pana Trnki, dozorcy instytutu rozpoczyna się nasza historia
01:30Kuchnia Państwa Trnków
01:34Dzień dobry
01:35Obudziłaś Czestimira? Jasne
01:38Pan Trnka przy śniadaniu
01:41Zbynieczku, co się stało?
01:46Chyba jestem trochę przemęczony
01:47Nic dziwnego, cały instytut przewrócony do góry nogami, czekamy na kontrolę
01:51Nadchodzi Czestimir Trnka
01:54Wczoraj mówiłeś, że idziesz na kąpielisko, ale w ogóle cię tam nie było
01:58Prawda, że mam dobrych szpiegów?
02:00Byłem, tylko pod wodą
02:03Oddychaliśmy przez słomki i graliśmy ołowionymi pionkami w człowieku, nie irytuj się
02:07Żebyś ty się nie zirytował, gdy zaraz oberwiesz
02:11Pani w szkole powiedziała, że już nie może słuchać twoich bredni
02:14Macie już kogoś od WF-u?
02:17Mogę? Jasne, ale pospiesz się
02:20Czestimir obiera jajko
02:21Tato
02:27Prawda, że gdybym był tarzanym, mógłbym zagryźć lwa?
02:32Dawid kłóci się ze mną i mówi, że nie
02:34Oj, chłopcze, chłopcze
02:36Czestimir wychodzi do szkoły
02:39Siada na poręczę i zjeżdża na dół
02:45Gdzie o mało nie wpada na panie laborantki, które niosą skrzynię pełną naczyń
02:49Ale byś narozrabiał
02:51Spoko, panuje nad sytuacją
02:55Żebyś nie narobił sobie kiedyś kłopotów
03:00Dzień dobry panie profesorze
03:02Przy wejściu wisi tablica z napisem
03:07Instytut Wszechstronnego Doskonalenia Człowieka
03:09W pobliżu przechadza się kolega Czestimira
03:11Gdzie się podziewasz?
03:13Nawet nie pytaj
03:14Dzisiaj najchętniej bym to odpuścił
03:18Coś ty, jesteśmy umówieni
03:19Masz wszystko? Jasne
03:21Pokaż
03:22Dawid daje Czestimirowi miniaturowe urządzenie
03:25Z odległości 20 kroków słychać jak kłócą się mrówki
03:27Naprawdę?
03:28Jak panie okłady?
03:32Czasem je stosuję
03:33Jak to? Musi pan to robić regularnie?
03:38To znaczy rano i wieczorem?
03:40Oczywiście, regularnie
03:42Czy jest już świat techniki?
03:46Do chłopców podchodzą dwie starsze panie
03:50Zapewne idziesz do szkoły
03:52Jak ty urosłeś? Wykapany tata
03:55Jest taki podobny
03:57Przepraszam, ale nie mogę się spóźnić
04:01Do widzenia
04:02Szybciej
04:04Pewnie się spóźnimy
04:09Chodźmy psią uliczką
04:11Będzie krócej, akurat
04:12Założysz się?
04:16Czestimir pobiegł boczną zapomnianą uliczką
04:25Nagle pojawiła się dziwna, błękitna poświata
04:37Z nieba spadł kamień, który promieniował niebieskim światłem
04:40Międzyzaźdź
04:42KONIEC
04:44KONIEC
04:46KONIEC
04:49KONIEC
04:52KONIEC
04:54KONIEC
04:56KONIEC
04:58Gdy Czestimir dotknął kamienia, ten nagle urósł.
05:19Był to pokaźny meteoryt, większy od dorosłego człowieka.
05:23Jakaś nadprzyrodzona siła zaczęła wciągać Czestimira do meteorytu.
05:27Mimo jego wysiłków, wchłonęła go do środka.
05:45Wewnątrz meteorytu Czestimir ujrzał zdumiewającą krainę, jak zesną pełną niezwykłych kwiatów.
05:57KONIEC
06:01KONIEC
06:05KONIEC
06:07KONIEC
06:09KONIEC
06:11KONIEC
06:13KONIEC
06:15KONIEC
06:17KONIEC
06:19KONIEC
06:21KONIEC
06:23KONIEC
06:25KONIEC
06:27KONIEC
06:29KONIEC
06:31KONIEC
06:33KONIEC
06:35KONIEC
06:37KONIEC
06:39KONIEC
06:41KONIEC
06:43KONIEC
06:45KONIEC
06:47KWIAT
06:49Kwiaty otoczyły Czestimira i powitały go ukłonem.
06:52KONIEC
06:54KONIEC
06:56KONIEC
06:58KONIEC
07:00KONIEC
07:02KONIEC
07:04KONIEC
07:06KONIEC
07:08KONIEC
07:10KONIEC
07:12KONIEC
07:14KONIEC
07:16KONIEC
07:18Dawid wpadł do klasy w ostatniej chwili.
07:28Jest Czestimir?
07:29Jeszcze nie.
07:31Gdzie on się podziewa?
07:33Będzie klasówka, pewnie chce się wymigać.
07:35Do klasy wchodzi nauczycielka.
07:38Siadajcie.
07:41Dawidzie, do ciebie też mówię.
07:43Spokój, Frajman.
07:53Uberowa, rozdaj kartki.
07:56Napiszemy sprawdzian.
08:01Korytarz Instytutu.
08:02Szybko do windy i niech pani czymś ich zajmie.
08:04Kogo?
08:05Tuchyńka i kadeczka.
08:08Panie profesorze, już przyjechali. Są.
08:11Gdzie?
08:11Zamknąłem ich w windzie i wyłączyłem prąd.
08:15Co takiego?
08:16Żeby zyskać na czasie.
08:18Chodźcie, szybko.
08:20Panie profesorze, to się mówiła dobrze, nie?
08:22Chyba dobrze zrobiłem. Wręcz przeciwnie.
08:26Na pomoc.
08:28Panie profesorze.
08:29Panie docencie, co się stało?
08:31To skandal, panie profesorze.
08:34Zaraz temu zaradzimy.
08:35Panie trybka, niech pan z tym zrobi porządek.
08:37Oczywiście, zaraz to naprawię.
08:38Jeśli wszystko tu działa tak jak ta winda, szybko zakończymy kontrolę.
08:43Macie to jak w banku.
08:46Kiedy Czestimirowi udało się wyskoczyć z promieniującego na niebieską meteorytu,
08:51ten znowu zamienił się w zwykły kamień.
08:52Czestimir spojrzał na nasionka, które trzymał w ręku.
09:14Z niedowierzaniem przetarł oczy i dotknął kamienia.
09:17Wziął kamień do ręki.
09:27Popatrzył na zegarek i puścił się pędem do szkoły.
09:35Klasa.
09:36Bartekowa, nie ściągaj.
09:37Do klasy wchodzi Czestimir.
09:44Proszę.
09:46Któż to nas odwiedził?
09:47Dzień dobry.
09:48Uwaga dzieci.
09:50Posłuchajcie nowej historyjki.
09:56Wyssał mnie meteoryt, a w środku trafiłem na planetę kwiatów.
10:00Cisza.
10:06Czegoś tak...
10:07głupiego.
10:10Jeszcze nie słyszałem.
10:12Siadaj i pisz.
10:17Koleżanka podaje Czestimirowi urządzenie podsłuchowe.
10:22Piszcie dalej.
10:25Straciliśmy mnóstwo czasu.
10:27Bartekowa, co robisz?
10:28Czestimir wkłada słuchawkę do ucha.
10:33Co tam masz?
10:34Nie dwoja sprawa.
10:38Instytut.
10:40Dzisiaj możemy już śmiało stwierdzić, że udoskonalenie ludzkiego węchu jest możliwe.
10:44Wiemy, jak to zrobić.
10:46Pani docent wkłada asystentce hełm przypominający dwie rury wydechowe przytwierdzone do nosa.
10:58Ten aparat sprawia, że ludzki nos jest sprawniejszy niż organ węchu tresowanego wilczura.
11:04Ale za to pies nie musi nosić takiego dziwacznego hełmu.
11:15Coś podobnego.
11:18Tak ma wyglądać udoskonalony człowiek?
11:20W czymś takim nie mógłby, właściwie nie mogłaby, nawet wsiąść do tramwaju.
11:25To dopiero prototyp.
11:27Zamierzamy go zminiaturyzować.
11:31Właśnie.
11:31Natomiast aparat doskonalący słuch jest już bardziej nowoczesny.
11:35Inżynier Pelc opracował mały aparat słuchowy, którego możliwości mile Was zaskoczą.
11:41Czemu więc go przed nami ukrywacie?
11:43Pokazujecie nam jakiś szmelc, a...
11:46Przepraszam.
11:46Nie potrafię tego wyjaśnić, ale...
11:50Urządzenie zginęło.
11:53Naprawdę je miałem.
11:54Tak, tak.
11:55Nagle wyparowało.
11:58To dość podejrzane.
12:00Przychodzi kontrola, a aparat znika.
12:02Czy to nie dziwne?
12:04Bardzo.
12:09Niech pan nam zdradzi.
12:10Zgubił pan, czy ktoś je panu podwędził?
12:12Głos w słuchawce dyktuje Czestimirowi rozwiązanie zadania.
12:21Plus J równa się 410.
12:35Jestem zdumiony.
12:37Tak szybko nie rozwiązałby tego nawet Einstein.
12:40Proszę pani, on ma coś w uchu.
12:42Co tam masz?
12:47Pokaż, co chowasz.
12:48Daj mi to natychmiast.
12:53Nauczycielka wkłada sobie aparat do ucha.
12:56Nie wiesz, co to za urządzenie?
12:59Przed chwilą zabrała to Czestimirowi.
13:02Frajman nic nie wie, ale za to ja wiem.
13:08Rekwiruję.
13:09Rekwiruję.
13:12I powiedz ojcu, żeby stawił się jutro do szkoły.
13:22Korytarz szkoły w czasie przerwy.
13:23Ale dałeś plamy.
13:29Lepiej by było, gdybyś spóźnił się na całą lekcję.
13:33Ale ja nie chciałem się spóźnić.
13:35Było dokładnie tak, jak mówiłem.
13:37Na mnie musisz wciskać kitu.
13:38Planeta kwiatów, też coś.
13:41A wiesz, jakie mój tata może mieć przez to problemy?
13:43Państwo trynkowie jedzą obiad.
13:47Jak poszła klasówka?
13:51Źle.
13:53Jak to źle?
13:54Nie skończyłem pisać.
13:58Byłem trochę spóźniony i poszedłem na skróty.
14:01Biegłem psią uliczką, aż tu nagle buma.
14:08Tuż przede mną spadł błękitny kamień.
14:12Urósł.
14:14I mnie wessał.
14:16Nagle ocknąłem się na planecie kwiatów.
14:19Siostra Zuzanna i rodzice patrzą na Czestinia z niedowierzaniem.
14:24Mówiłem ci już, żebyś raz na zawsze skończył z tymi bzdurami.
14:27Ale to nie są żadne bzdury.
14:31To właśnie ten kamień.
14:34Pełno w nim pięknych, żywych kwiatów.
14:37Ojciec wyrzuca kamień przez okno.
14:39Tato, nie.
14:40Zbyńku, jeszcze kogoś zabijesz.
14:44Czestimir szuka wyrzuconego kamienia w ogrodzie instytutu.
14:53Na tej planecie jest taka roślina,
14:56że kiedy ją powąchasz, możesz latać.
14:59Naprawdę?
15:00Ty w to wierzysz?
15:02Ja uwierzę dopiero jak odnajdziemy kamień.
15:05W nosie mam, czy mi wierzysz, czy nie.
15:08Masz tę roślinę?
15:11Wziąłem nasionka.
15:12Rosną bardzo szybko.
15:15Powąchamy i będziemy latać?
15:18Zostało mi jeszcze jedno.
15:20Jeszcze się przekonacie.
15:22Według mnie tego kamienia już nie znajdziemy.
15:25To przecież jasne.
15:27Wymyślił go.
15:28Chodźcie, idziemy.
15:31Czestimir pobiegł z przyjaciółmi.
15:33A to już korty tenisowe należące do instytutu
15:36serwuje miejscowy numer jeden, dr Fogl.
15:39Polego, co to było?
15:42Gotowy.
15:42I jak?
15:44W porządku.
15:46Czestimir i jego przyjaciele dorabiają tu, zbierając piłki.
15:54Uwaga, pani docent.
15:56Meczbol.
15:59Już się cieszę na rewanż.
16:01Tego w instytucie jeszcze nie było.
16:04A jeśli aparat się nie znajdzie?
16:06Zgłosimy to na policję.
16:07Profesor chce pójść na policję.
16:17Po co?
16:18Chce zgłosić, że twojemu tacie zaginął aparat podsłuchowy.
16:21O kurcze.
16:22W podcieniach na rynku sprzedawane są lody.
16:27Przyszła pani również siostra Czestimira, Zuzanna.
16:32Odchodząc, potyka się o walizkę, którą postawił Filip Janda, nowy nauczyciel.
16:37Lody lądują na ziemi.
16:39To się panu udało.
16:42Przepraszam.
16:43Kupię pani nowe.
16:45Nie ma sprawy.
16:47Zuzanna zawiera Filipowi lody i odchodzi, a ten patrzy za nią z zainteresowaniem.
16:52Nadschodzi Czestimir i jego paczka.
17:01Liczą, czy wystarczy im pieniędzy na lody.
17:05Cześć.
17:07Wiecie może, gdzie tu jest hotel Beranek?
17:10Tam, gdzie są rusztowania.
17:11Jest w remoncie.
17:12No to ładnie.
17:13Ciekawe, gdzie przenocuję.
17:15Niech pan zapytał fryzjera.
17:17Tam wiedzą wszystko.
17:18Może coś doradzą.
17:20Dzięki, może i ja wam kiedyś pomogę.
17:22Nie, ale wtedy będzie już pewnie za późno.
17:24Co się stało?
17:26Coś przeskrobaliście?
17:30Pożyczyłem coś po kryjomu od taty, a wychowawczyni mi to zabrała.
17:34Klepaczka mi to zabawila.
17:35A teraz zajmie się tym policja.
17:39O rany.
17:40Takich przestępców jeszcze nie znałem.
17:42Miło mi, Filipianda.
17:46Barborka Bartakowa.
17:47A ty?
17:47Cześć mi rtunka.
17:49No proszę.
17:50I już nie czuję się tutaj obco.
17:53Cześć.
17:54Do widzenia.
17:56Filipianda odchodzi.
17:58Nawet go nie zapytaliśmy, po co przyjechał.
18:01Może jest z policji?
18:02Coś ty.
18:03Zakład fryzjerski państwa Blechów.
18:08Więc jest pan tu nowy.
18:10Ma pan szczęście, że trafił pan na mnie.
18:14Nikt nie ma takich kontaktów jak ja.
18:15Chwileczkę, tylko coś przegryzę.
18:24Uwielbiam arbuzy.
18:26A młodsza córka chodzi z synem tego...
18:29Co się rozwiódł i ożenił się z Wyskoczilową?
18:34Nie, tego co jest na ręcie.
18:37Co hoduje norki?
18:38Skąd?
18:39Jak się nazywa ten, co mu wycięli żołądek, a potem wypadły mu zęby?
18:43Kodziera.
18:43Można się u was sporo dowiedzieć.
18:47Prawda?
18:48Jesteśmy takim małym centrum informacji.
18:51Wiemy praktycznie wszystko.
18:54A może wie pan, gdzie mogę tanio wynająć pokój?
18:59Pewnie, że wiem.
19:02Mieszkanie państwa Blechów.
19:04Z tym wynajmem to było genialne posunięcie.
19:07A Oskar znów dostał dwóje z klasówki.
19:09Wierzę, że ten człowiek czegoś go nauczy.
19:16Przynajmniej mam taką nadzieję.
19:18Co będzie dzisiaj na kolację?
19:20Kuchenka popsuta, więc tylko kanapki.
19:24I idź po Oskara.
19:25Minęła już prawie godzina.
19:27Kiedy skończę siać, zrobię kolację.
19:28Za dziesięć minut.
19:36Blecha kładzie się na kanapie.
19:38Pokój Filipa.
19:40Ja mam pięć koron, a ty o dwie korony więcej.
19:43Czyli ile?
19:44Tak kolik masz?
19:46Dwie korony.
19:47Dwie korony.
19:49Nie dwie korony, tylko o dwie korony więcej.
19:52Rozumiesz?
19:54Ja mam pięć koron, a ty o dwie więcej.
19:55Ile masz?
19:57Siedem koron.
19:58Widzisz?
20:00To nic trudnego.
20:02Jesteś mądry, trzeba tylko trochę pomyśleć.
20:05Kim chcesz zostać?
20:07Kouzelnikiem.
20:07Magikiem.
20:09Machnę różdżką i będę miał wszystko.
20:10Pieniądze, samochód.
20:12Co tylko będę chciał.
20:15Oskar.
20:16Ale magik nie czaruje.
20:17On tylko wykonuje sprytne triki.
20:21To nieprawda.
20:23Widziałem w telewizji.
20:26Widzę, że fajnie sobie rozmawiacie.
20:29Za chwilę kolacja.
20:30Pożegnaj pana i idź już na górę.
20:33I jak?
20:35Niech pan usiądzie.
20:37Jak sobie radzi?
20:39Jest jeszcze bardzo dziecinny, ale kiedy zacznie myśleć realnie, wszystko będzie dobrze.
20:44No tak.
20:45Ale w szkole mają już na niego oko.
20:49Dobrze byłoby to jakoś odkręcić.
20:55Nawiasem mówiąc, po kolacji idę na partyjkę.
20:57Może pan dołączy?
21:01Nie.
21:02Dziękuję.
21:02Karciana kompania w gospodzie.
21:09Znacie to, panowie?
21:11Dlaczego buldogi są tak rzadko spotykane?
21:13Bo mało, który wytrzymuje takie uderzenie w pysk.
21:21To twoje.
21:23Kto dostał w pysk?
21:24Pies.
21:25Dlaczego?
21:27Jak tam kontrola?
21:28Skąd o tym wiesz?
21:31Jeśli szybko nie wymyślą czegoś porządnego, profesor wyleci.
21:37Naukowcy z Bożej łaski.
21:38W sumie to niewiele wiedzą.
21:41Profesora się nie czepiaj.
21:43A ty lepiej pilnuj swojego Oscara.
21:45Ma same pały.
21:47Nie przejmuj się.
21:49Mój chłopak ma taką fantazję, że czasem wydaje mi się, że urwał się z wariatkowa.
21:57Poważnie?
21:58Pozwoliły mi go powąchać i później potrafiłem rozmawiać w ich języku.
22:02Nie mogę się nadziwić, skąd masz takie pomysły.
22:05Idź już spać.
22:06Nie wierzysz mi?
22:07To powiedz, jak jest dobrą noc.
22:14Już spij.
22:19A która będzie od latania?
22:22Ta po lewej.
22:23Od tej po prawej człowiek się starzeje.
22:27Rozumiem.
22:28Najważniejsze, żebyś rano tego nie pomylił.
22:30Pim.
22:31Pam.
22:32Pam.
22:37Na oknie w pokoju Częstymira i Zuzanny stoją dwie doniczki.
22:48Rano są już w nich dwa niezwykłe kwiaty.
22:52Biały i niebieski.
22:53A modra.
22:54Częstymir wstaje i idzie przyjrzeć się kwiatom.
23:13Wącha biały kwiat, który dodaje lat i nagle wygląda jak własny tata.
23:33Porany.
23:34Trenkowie przy śniadaniu.
23:42Znowu nic nie będziesz jadł?
23:44Nie mogę.
23:45Ale do gospody możesz, co?
23:48O.
23:49Gdybyś wracał wcześniej, czułbyś się lepiej.
23:52Gdzie ten chłopak?
23:54Znowu się spóźni.
23:54Częstymir!
23:56I neszy ziś!
23:58Słyszysz?
23:58Powiniam Częstymir!
23:59Częstymir!
24:00Częstymir, ojciec chowa się w szafie.
24:07Pan Trenka otwiera szafę i przerażony widzi samego siebie.
24:13Mamo!
24:14Mamo!
24:15Zuzano!
24:16Ja się wyskrzyjnie!
24:17Jestem w szafie.
24:18Przez odnowy skrzyjnie!
24:19Siedzę tam.
24:22Widziałem siebie.
24:23W lustrze?
24:25Nie, w szafie.
24:27Siedzę tam w kącie, skulony.
24:31Patrzyłem, jak siedzę za płaszczem przeciwdeszczowym.
24:34Tam.
24:35Pani Trenkowa i Zuzana idą zajrzeć do szafy.
24:39No.
24:45Nikogo tu nie ma.
24:47To gdzie się podziało?
24:51Częstymir leci nad miastem.
24:53Częstymir przylatuje do szkoły.
25:16Pod postacią swojego ojca wchodzi do pokoju nauczycielskiego.
25:28Dzień dobry.
25:28Dzień dobry, panie Trenka.
25:32Dobrze, że pan przyszedł.
25:34Pański syn sprawia mnóstwo kłopotów.
25:37Naprawdę?
25:38Jakich kłopotów?
25:41Przecież to wspaniały chłopak, a nie jakieś ciele na niedzielę.
25:45Tego nie twierdzę.
25:48Panie Trenko, ale chętnie zaliczyłabym go do najlepszych uczniów.
25:55To proszę go zaliczyć.
25:57Będzie ziózio.
26:02Ziózio może by i było, gdyby tak niesamowicie nie fantazjował.
26:05Już się boję, co też znowu dzisiaj wymyśli.
26:11Dzisiaj nic nie wymyśli, bo jest chory.
26:14I jest mu z tego powodu bardzo przykro.
26:17Tak kocha szkołę.
26:18Nie uwierzy pani.
26:21A tu trzeba leżeć.
26:22Aż wyje z tęsknoty i to jak?
26:25A my nie możemy mu pomóc i też wyjemy.
26:27Bardzo się cieszę, że pan przyszedł.
26:35Proszę zobaczyć, co mu zabrałam.
26:38Proszę.
26:40Nauczycielka pokazuje aparat podsłuchowy.
26:43Teraz już wiem, jaką Czestimir ma opiekę poza szkołą.
26:47Wiele się dowiedziałam.
26:51Ja też z czegoś się dowiedziałem. Dziękuję.
26:54Na szkolnym korytarzu Czestimir wraca do swojej postaci.
27:10Ubranie jego taty jest na niego za duże, więc zdejmuje je i chowa do kosza.
27:16Zostawia tylko koszulę i krawat.
27:17Nadchodzi jego wychowawczeni.
27:25Co tam robisz?
27:31Przecież jesteś chory.
27:35To nieszczęsne dziecko uciekło w gorączce do szkoły.
27:40Zawołajcie woźnego.
27:41Chłopcze, zaczynam wierzyć, że naprawdę kochasz szkołę.
27:51Sadź.
27:53Nie śmiejcie się.
27:55Mimo, że jest chory i to ciężko, nie chciał opuścić lekcji.
28:00Nie śmiej się.
28:03Dobrze, że pan jest. Co się stało?
28:06Co ty świrujesz?
28:08Nie świruję.
28:08W koszu jest ubranie taty.
28:11Przynieście to o drugiej do supermarketu, jasne?
28:14Chodź ze mną.
28:16Woźny prowadzi Czestimira przez rynek.
28:20Ubranie chłopca wzbudza zainteresowanie przechodniów.
28:23Widzisz może podwójnie?
28:25W gorączce człowiek widzi podwójnie.
28:36Proszę pana, widzę podwójnie.
28:38To przez gorączkę.
28:40I przekaż swojemu tacie, żeby przyszedł wieczorem na szafę.
28:44Dzisiaj torek.
28:46Klasa, Oskar bawi się samochodzikiem.
28:53Zobacz, Franto.
28:55Fajny, dasz mi go na chwilę?
28:56Dam, ale musisz mnie nazywać wielkim wezerem.
28:59Psać go sobie.
29:00Wchodzi pani dyrektor z Filipem Jandą.
29:07To on.
29:10Przedstawiam wam nowego nauczyciela, pana Filipa Jandy.
29:14Będzie prowadził wływ i zajęcia plastyczne.
29:17Panie kolego, jestem wychowawczynią tej klasy i muszę pana ostrzec, że jest dość trudna.
29:32Właśnie wczoraj zarekwirowałam chłopcom urządzenie służące do podpowiadania.
29:41Czy mogłaby im to pani zwrócić?
29:44Może gdzieś to wypożyczyli?
29:45W żadnym wypadku.
29:47Bardzo proszę.
29:48Nie.
29:48Dostaną to dopiero po zakończeniu roku szkolnego.
29:54W swoim pokoju Czestimir wącha niebieski kwiat.
30:04Podobno miał gorączkę, a on nie chce leżeć.
30:09Natychmiast do łóżka.
30:10Tatusiu, przysięgam, jestem już zdrowy.
30:14Mięso.
30:15Przypala mi się mięso.
30:16Powiedziałem.
30:19Marsz do łóżka.
30:22Już.
30:23Natychmiast.
30:24Tato.
30:24Nie zmuszaj mnie do najgorszego.
30:27Czestimir.
30:30Czestimir wyskakuje z okna.
30:34Mamo.
30:36Zuzanno, stało się coś strasznego.
30:38Chodź.
30:39Czestimir wyskoczył przez okno.
30:46To moja wina.
30:47Wyskoczył przeze mnie.
30:51Słuchaj.
30:52Nie spadł gdzieś tutaj nasz Czestimir?
30:55Nie.
30:57Tylko trochę liści.
31:00Chyba zwariuję.
31:02Stałem o krok od niego, kiedy wyskoczył.
31:04Tata musi iść się zbadać.
31:09Czestimir stoi przed wystawą z dużym pontonem.
31:15Przydałby się taki, co?
31:16To pan.
31:19Oszczędzamy na niego.
31:21Świetnie.
31:22Znalazł pan mieszkanie?
31:25Słyszałem, że jesteś chory.
31:26Rozmawiał pan z Dawidem i Barcią?
31:32Na tę gorączkę tylko wymyśliłem.
31:36Prawda, że mnie pan nie zdradzi?
31:39Możesz mi zaufać.
31:41Co tu właściwie robisz?
31:43Dawid i Barcia mieli mi coś przynieść, ale ich nie ma.
31:46Zapewne poszli do mojego domu.
31:49Nie wiesz, gdzie mogę znaleźć Dawida?
31:52Niech pan idzie ze mną.
31:55Pójdziemy przez park.
31:55Pokażę panu, gdzie zawsze się spotykamy.
32:01Czestimir idzie z Filipem przez park.
32:04Na tym drzewie jest nasze tajne gniazdo.
32:09Niech pan wejdzie.
32:11Mieszkanie państwa trunków.
32:13Proszę.
32:14No proszę, tata twierdzi, że wyskoczyłeś z okna.
32:26Postawił na nogi cały instytut.
32:28Czestimir wrócił.
32:29To moja siostra.
32:32Dzień dobry.
32:33Filipianda.
32:35Zuzanna Trynkowa.
32:37Przyszedł pan zaprosić mnie na lody?
32:39Jeśli przyjmie pani zaproszenie.
32:42Znacie się?
32:42Co to ma znaczyć?
32:50Jesteś żywy?
32:52Dzień dobry.
32:55Idź otworzyć.
32:56Możesz mi wyjaśnić, dlaczego żyjesz, skoro widziałem, jak wyskoczyłeś z okna?
33:00Co ten pan o nas pomyśli?
33:01Dzień dobry.
33:02Czestimir, masz gości.
33:03Dzień dobry, panie profesorze.
33:07Co pan tu robi?
33:09Jest pan nauczycielem?
33:13To nauczyciel.
33:15Słyszę.
33:17Czemu nie powiedziałeś?
33:18Bo nie wiedziałem.
33:21Nie poznajesz własnego nauczyciela?
33:24Co to?
33:24Oddaj.
33:26Przecież to moje.
33:28Chodź tu, chłopcze.
33:29To moje ubranie.
33:30Gdzie to znalazłeś?
33:32Koszu na śmieci.
33:33W koszu?
33:35To mój ślubny garnitur.
33:38Zobacz.
33:39Jak mam to wszystko znieść?
33:42Chłopak wylatuje przez okno, nie poznaje nauczyciela, a w koszu na śmieci leży mój najlepszy garnitur.
33:47Nie wytrzymam.
33:48Można tu z wami zwariować.
33:52Co pan sobie teraz o nas pomyśli?
33:55A co miałbym myśleć?
33:59Że nie jesteśmy normalni, a chłopak będzie miał problemy aż do matury.
34:03Biedny tata.
34:07Wieczorem w ogródku restauracji.
34:09Przyjaźni się pan z Czesnimirem?
34:11Przecież jest pan nauczyciel.
34:13Nauczyciel nie może być przyjacielem dzieci?
34:16A czym pani się zajmuje?
34:18Pracuję w Instytucie Wszechstronnego Doskonalenia Człowieka.
34:22Mój biedny tata też tam pracuje.
34:23Dlaczego biedny?
34:26Profesor wprawdzie go chwali, ale co z tego?
34:29Nerwy ma zszarpane.
34:31A to co zdarzyło się dzisiaj?
34:32Instytut Doskonalenia Człowieka.
34:36Udoskonaliliście już kogoś?
34:38Jeszcze nie.
34:40I akurat dzisiaj dostaliśmy ultimatum.
34:42Albo dokonamy jakiegoś przełomowego odkrycia, albo odwołają naszego profesora.
34:46Byłoby szkoda, to świetny naukowiec.
34:51Nad restauracją leci Czesnimir pod postacią swojego taty.
34:54Widzi to pani?
34:57Już poleciało, ale było ogromne.
35:01Pewnie sowa.
35:04Na pewno nie sowa.
35:08To był człowiek.
35:16Przez otwarte okno Czesnimir wlatuje do pokoju nauczycielskiego.
35:33Zabiera z biurka aparat podsłuchowy.
35:38W pokoju zapala się światło.
35:41Czesnimir trochę się przestraszył.
35:43A to ty.
35:44Pewnie chcesz zobaczyć, jakie stopnie ma Czesnimir.
35:46Chodź.
35:47Jak wszedłeś do budynku?
35:49W sumie to nieistotne.
35:52Czesnimir pod postacią ojca gra z woźnym w szachy.
35:57Szach.
35:59Tak słabej formie jeszcze cię nie widziałem.
36:01Dalej.
36:10Przecież trzymasz gońca.
36:12Rany boskie, cóż to się z tobą dzieje?
36:14Znowu kogoś diabli niosą.
36:19Woźny idzie korytarzem otworzyć drzwi, za którymi stoi ojciec Czesnimira, pan Trnka.
36:24Cześć.
36:27Chodź, gramy.
36:30Czemu tak się gapisz?
36:32Zbyńku, przecież jesteś tam.
36:35Co znowu?
36:36Gdzie?
36:40Tam.
36:42Przecież już gramy.
36:44Jak to możliwe?
36:46Przed chwilą dałem ci szacha.
36:49No to powiem ci, że masz fajne sny, przyjacielu.
36:54To nie żadne sny.
36:57Czyli jesteśmy w podobnej sytuacji.
36:59Ja też ostatnio miewam halucynacje.
37:03Graj.
37:03Dawid czyta w łóżku.
37:08Na jego kołdże loduje aparat podsłuchowy.
37:14Jest tu ktoś?
37:15Klepaczowa.
37:16Za oknem unosi się Czesimir pod postacią ojca.
37:26Spoko, to ja, Czesimir.
37:30Pofrunąłem do pokoju nauczycielskiego i wziąłem to z biurka klepaczowej.
37:34Widzisz teraz, że z tymi kwiatkami to nie bójda.
37:37Dobra, ale co z twoim?
37:39Jak to co?
37:42Powąchałem kwiatek i wyglądam teraz jak ojciec.
37:44Ludzie i tak ciągle mówią, że ze mnie wykapany tata.
37:49I naprawdę latasz?
37:50Przecież mówię, zobacz.
37:53Czesimir wznosi się pod sufit, siada na szafie
37:56i zrzuca z szafy flakon.
38:00Co ty robisz?
38:02Nie chciałem.
38:05Ale z ciebie łamaga.
38:07Hałas zwabił mamę Dawida.
38:09Dobry wieczór.
38:10Jest tam chyba dużo kurzu.
38:15Przepraszam.
38:16I za Dawida.
38:18Jak się odnosisz do pana Trynki?
38:20Rozbił przecież flakon.
38:21Niechcący.
38:22O, pan Trynka.
38:24Co się stało?
38:25A co niby miało się stać?
38:27Proszę nam przynajmniej powiedzieć, czemu zawdzięczamy tę wizytę.
38:31I to o takiej porze.
38:33I na szafie.
38:34A do końca na szafie.
38:36Ja nie wiem.
38:37Nie wiem.
38:38Jakoś nagle się tu znalazłem.
38:42To niesamowite.
38:45Przychodzi w nocy z wizytą, siada sobie na szafie i jeszcze nie wie, po co to zrobił.
38:50Ciekawe, jak pan to wyjaśni.
38:52Pewnie nijak.
38:53Dawid włożył aparat do kieszeni ojca.
38:58Panie kolego, wczoraj pokazywałam panu pewien zarekwirowany dzieciom przedmiot.
39:02A ten przedmiot zniknął z mojego biurka.
39:07Wyprraszam sobie.
39:09Sądzi pani, że...
39:10Oczywiście.
39:11Tylko pan wiedział, gdzie znajduje się ten przedmiot.
39:16Musimy to wyjaśnić.
39:19Komu przyszłoby do głowy, żeby czegoś takiego szukać w kieszeni szlafroka?
39:24Niepotrzebnie zgłosiliśmy to na policję.
39:27Do laboratorium wchodzi Filip Janda.
39:31Przepraszam.
39:32Inżynier Pelc?
39:34Słucham.
39:36Możemy chwilę porozmawiać?
39:39Proszę.
39:41Jest pan autorem prototypu aparatu podsłuchowego?
39:45Tak.
39:46I ten prototyp zniknął.
39:50Wczoraj tak nam się wydawało, ale w końcu znalazłem go w kieszeni szlafroka.
39:54Proszę mi więc wybaczyć.
39:55Pan z policji?
39:56Nie.
40:00Jestem nauczycielem pańskiego syna.
40:03Dawid ma z tym coś wspólnego?
40:06Nie.
40:07Właściwie to wszystko w porządku.
40:09Przepraszam.
40:10Czego chciał ten młodzieniec?
40:17Nie mam pojęcia.
40:19Filip podchodzi do drzewa, na którym Czestimir spotyka się z przyjaciółmi.
40:23Zejdźcie na dół.
40:30Długo mam jeszcze czekać?
40:32Dzień dobry.
40:47Jedno z was ukradło z pokoju nauczycielskiego aparat podsłuchowy i włożyło do kieszeni pewnego szlafroka.
40:56Teraz w oczach nauczycieli to ja jestem błodziejem.
40:59I to tylko dlatego, że prosiłem, aby wam to zwrócono.
41:08Dzień dobry.
41:11Dobry dzień.
41:12Chodź.
41:16Czego jeszcze brakowało?
41:20Jadu.
41:22Idę.
41:24Nie możemy tego tak zostawić.
41:26To wiem takiej.
41:28Pewnie.
41:30Ale...
41:31Czy wszystko mam wziąć na siebie?
41:34Nie wszystko, żeby nie zabrali nam kwiatków.
41:37Ale musisz powiedzieć, że to ty wziąłeś aparat.
41:40W gabinecie pani dyrektor.
41:48Co ci strzeliło do głowy? Przecież to kradziesz.
41:53Czyli kolega Janda jest niewinny.
41:56Dlaczego pani tak sądzi? Bo przysłał do mnie tego biednego chłopca, żeby wyciągnął go z brindzy?
42:00Nie jestem biednym chłopcem i nikogo nie wyciągam z brindzy.
42:08Sądzę, że najlepiej będzie, jeśli zaprosimy tu pana Jandę.
42:12Pan Janda proszony jest do pani dyrektor.
42:15Jak się dostałeś w nocy do pokoju nauczycielskiego?
42:18Widzi pani?
42:18Wymyślił to wszystko, żeby kryć Jandę.
42:22Powiedz prawdę.
42:24Kiedy tam wszedłeś?
42:26W nocy.
42:26Ale jak?
42:32Przez otwarte okno.
42:33Na drugim piętrze.
42:35Wleciał tam jak wróbel.
42:38Jak tam się dostałeś?
42:43Nie dziw się, że ci nie wierzymy.
42:47Jak to było?
42:49No.
42:54Przyleciałem.
42:56I znowu to samo.
42:59Zamienił się w sikorkę, a może w gołąbka.
43:01Tak myślałem.
43:02Kiedyś nie odrobił pracy domowej i twierdził, że w niedzielę był gąsienicą.
43:09Proszę.
43:12Filip wchodzi do gabinetu.
43:15Wzywała mnie pani?
43:16Owszem.
43:18Już wydawało się, że jest pan niewinny.
43:20Uczeń Trnka do wszystkiego się przyznał, ale teraz twierdzi, że...
43:23W nocy wleciał do pokoju nauczycielskiego przez okno.
43:27Co brzmi całkiem prawdopodobnie, prawda?
43:33Filip spogląda na Czesimira pytającym wzrokiem.
43:36Czesimira wzrusza ramionami.
43:44Koniec odcinka pierwszego.
43:48Scenariusz.
43:49Wiesz tam pójdli.
43:55Na Zemi zpívaj jen mu závidę.
44:02Stotisíckr� o tom snill każdý z nas.
44:09A pak se stal dospěným jak żal czas.
44:14Ale łtanie.
44:16Nie ma strany
44:20Lepající Česk vír
44:28Lepa tam a zpět je
44:31Ja o bote zbývam
44:35Že zná inny świat
44:37Svět zázračných
44:41Możności
44:42Dziecky czas
44:44A z zapach
44:47Měj o proletní
44:49Dolem nás
44:51Zdětí
44:53Režyseria Waclav Worliczek
44:58Opracowanie Telewizja Polska
45:02Tekst Maja i Jerzy Piotrowscy
45:04Czytali Kacper Kaliszewski
45:06i Paweł Straszewski
Comments

Recommended