00:12To ja, Radosław Cfelarczyk. Dla kumpli po prostu Cfel. Moja żona Sylwia i nasz syn Tymian. Nie jesteśmy przesadnie religijni,
00:22ale tradycja to tradycja. Gówniaza wypada ochrzcić.
00:26No to za taki chrzesto, jak to mówią, co łaska.
00:30Mhm, to uczciwie.
00:31Ale nie mniej niż dwieście.
00:32Nie jestem przesadnie nerwowy, ale tym razem nie wytrzymałem. Wziąłem Tymiana i wygarnąłem kleszę, kleszcze, klechu, księdzowi. Co o nim
00:43myślę? Tyle forsy.
00:47Do szóstego roku życia Tymian był zwykłym dzieckiem. Dostarczał nam wiele radości, choć jeszcze więcej nerwów. Ale koniec końców kochałem
00:55małego Cfela.
00:57Nic nie zapowiadało tego, co miało przyjść później.
01:01Zaczęło się szóstego czerwca, gdy Tymian skończył sześć lat.
01:05No Tymian, dmuchaj świeczki. Dmuchaj jak babę.
01:09Radek. A faktycznie, babę to za lekko. Dmuchaj jak chłopa.
01:15Mała fujara.
01:22Pochowaliśmy dzisiaj Alojzego, który może nie był wzorowym wiernym, ale przynajmniej głosował na kogo trzeba.
01:29Dawał na tacę, nie tak jak niektórzy i z góry opłacił pogrzeb.
01:34Na prośbę zmarłego odczytam teraz testament.
01:38Cały swój majątek, czyli telewizor wraz z ratami oraz debet na koncie przepisuję mojemu wnukowi Tymianowi.
01:48Koniec. A teraz pomódlmy się za zmarłego.
01:51W imię ojca i syna i ducha świętego.
02:02Amen.
02:14Nie, to nie. Przecież nie będę błagał.
02:17Trzeci wieczór z rzędu. Myśli, że laska to łaska. Popatrz w lustro tłusta, klapsdro.
02:22Jeszcze się będziesz prosiła, a wtedy powiem zgoda.
02:28No ale dzisiaj skoro nie, to trzeba sobie radzić na własną rękę w kiblu.
02:32A co? A co ten Tymianek jeszcze nie śpi?
02:38Tymian? Gdzie ty jesteś? Co?
02:41Czego chcesz? Nie widzisz, że jestem zajęty.
02:45O matko. Jakim cudem? Jakim cudem kupa nie spadła na podłogę? Tylko na sufit.
02:53To nie cud. A wręcz przeciwnie.
02:58Sylwia! Sylwia! Wstawiaj! Wstawaj!
03:01O Jezu, ale smród.
03:03Wstawaj! Z Tymiarem jest coś nie tak.
03:05A z tobą niby wszystko w porządku?
03:07Tak, tak. To gówno.
03:11Mówiłem. Ostrzegałem. Ale nie. Chytry dwa razy traci.
03:14Bo teraz za wypędzenie diabła będzie pięćset.
03:16No i potem, żeby nie wrócił, to chrzcić trzeba.
03:19To jeszcze te dwieście zaległe, czyli razem osiemset.
03:22Co?
03:27No dobra, niech będzie. Niech ksiądz zrobi co trzeba, tylko żebym przestał.
03:31No.
03:35Czego tutaj?
03:37Spokojnie. Ksiądz zrobi czary mary i poczujesz się lepiej.
03:41Tak będzie.
03:42Zły duchu rozkazuje ci opuść umysł tego smarkacza i wynoś się do piekła kysz.
03:51O nie, co się dzieje? To nie ja robię. To demon czaruje.
03:56Ja też. To nie ja to robię.
03:59Zbaczeńcy. Przecież ja nic nie robię. Mogę opętać tylko jedną osobę naraz.
04:05I my rozsiamy jak jabłkiem.
04:07Mam. I obracamy jak wskazówkami zegara.
04:12No. Przestań, bo się pożygam.
04:15I 19.30 wiadomości.
04:20Cytam z mocu. Przepraszam, z oczu twoich.
04:24I widzę strach.
04:25Przecz, bo poczęstuję cię czarną magią.
04:28A tam szatan jest nieprawdopodobny.
04:32Potwór diabelski szatan. Ratuj się kto może.
04:51Nie wytrzymam. Dlaczego on tak wyje, jakby świnię zażynali?
04:55Zaraz mnie szlak trafi. Radek, zrób coś.
04:58Spokojnie, Sylwusz. Wezwałem nowego specjalistę.
05:00Powinien tu być, lada fila.
05:02Cholera, cholera, cholera.
05:08O, pardon. Chyba nie w porę przyszliśmy.
05:11Słyszę, żona w nie najlepszym humorze.
05:13Nie, nie. Wszystko w porządku. Proszę wchodzić.
05:16Gdzie opętany?
05:17Na górze, w pokoju.
05:18Gra w te swoje demoniczne gry komputerowe.
05:21Diabolo. Dagones Drunk. Quake.
05:24Najważniejsze pytanie. Co jest w barku?
05:27No, 07 czyściochy.
05:28I resztka koniaku. Powinno wystarczyć.
05:32Dla bezpieczeństwa proszę opuścić dom i wrócić jutro koło południa.
05:37Wtedy będzie już po wszystkim.
05:39Eee, ale... Cześć.
05:46Pewnie zastanawiałeś się, Marcinek, nieraz, jak ja to robię, że jestem taki odważny.
05:52Panna serio tak z tym barkiem?
05:54Na pewno znasz powiedzenie lufa na odwagę.
05:57Zobacz, ile w takiej flaszce jest luf.
06:00I skumaj, jaki będę odważny, jak to wypiję.
06:08Eee, Sefi, co on robi?
06:11Nie jestem pewien, ale chyba jedzie na ręcznym.
06:20Halo, chłopczyku. Nie jeźdź i tak, bo zedrzesz opony.
06:24Mam to w dupie. To służbowy samochód.
06:27I srułej ścianę jak w pieluchy.
06:30I berlińska karuzela kręcimy parówę.
06:34Nie!
06:36Żegnaj, ukochana.
06:39Ała, kurwa, pojebało cię?
06:41I ciach, cykańska podcinka.
06:43Cholera, zajebał mi dywan spod nóg.
06:46A teraz melodyjka na harmonii do odwrócenia uwagi,
06:49a cichaczem portfej leci do nowego właściciela.
06:54Cholera, pusty.
06:55Bilecziki do kontroli.
06:56O nie, kanar!
06:58Nareszt, stierdalamy z tramwaju!
07:01Marcinek, łap kówniarza!
07:05Ała, ała, człowieku, nie słyszałeś nigdy o wychowaniu bezstresowym?
07:09Słyszałem.
07:10No i?
07:11No i chuj, o piwie bezalkoholowym też słyszałem.
07:14Nie działa!
07:15Pokaż się w chóżu!
07:17Sam tego chciałeś!
07:20A teraz, odwrót!
07:23Za nim!
07:25Zaraz.
07:26Opętanie, a demon wyłazi przez wrota piekieł?
07:29Przecież powinien wyjść normalnie.
07:31Przez dupę!
07:32Marcinek, łap go, to był tylko przydupas!
07:35Prawdziwy demon siedzi jeszcze w gówniarzu!
07:37Ja się nim zajmę!
07:38Kurwa, rozsyfrował mnie!
07:49Piwnica!
07:57Wyłaś, diabełku, wyłaś!
07:59Nie zrobię ci krzywdy!
08:02Serio?
08:03Żartowałem!
08:05A teraz, pożegnaj się z życiem!
08:09Zaraz, przecież...
08:11Domino?
08:12Domino.
08:13Kiedyś tak na mnie wołano.
08:15Ale to było dawno.
08:17Jeszcze przed wypadkiem.
08:20No skurna, będzie mnie tu walił jak babę!
08:23Łap, łap, łap!
08:24Hurra!
08:25Ciosami karate, zabity!
08:28Marcinek?
08:29To ty?
08:30No kurna, jak nie, jak tak, ale zajebiście!
08:34Masz szczęście, że Negus musi przeżyć, bo od razu bym cię poczęstował kulką!
08:38Arr!
08:39Ty za to masz mniej szczęścia!
08:41Właśnie mi się przypomniało, że chodziłem kiedyś na Judę!
08:45To taka izraelska stuka walki!
08:47Do szpitala w piekle trafiłem jako dawca organów.
08:51Już mi mieli odciąć fujary, ale że w życiu nie miałem szczęścia do kobiet,
08:54gdy tylko pielęgniarka chwyciła go, mały stanął jak marynarska o siedemnastej.
09:00Po czym poznali, że jeszcze nie kopnąłem w kalendarz i dzięki Bogu odratowali mnie jakoś.
09:06Na więcej cię nie stać?
09:08Skąd wiesz, że jestem biedny?
09:10Zresztą to nie moja wina, tylko tych z banku.
09:12Mówili, że kredyt we frankach jest spoko.
09:15A masz!
09:17To ma być cios! Mocniej walę konia!
09:20Kurna, smarkacz jest za słaby!
09:21Dobra, wychodzę!
09:24Na to czekałem!
09:31Jeżeli myślisz, że zabijesz mnie strzelając mi w klatę, to masz rację!
09:35Żeby spłacić dług w NFZ-cie, bo oczywiście nie byłem ubezpieczony,
09:39musiałem zatrudnić się do pomocy przy opętywaniu ludzi.
09:43Praca może kiepsko płatna, za to na czarno.
09:46No Marcinek, jak ci poszło? O kurwa diable!