#dailymotion #youtube #facebook #twitter #twitch #motiongraphics #deezer #tv #dlive #instagram #stream #motion #twitchstreamer #fightingmentalillness #twitchclips #twitchretweet #twitchaffiliate #twitchshare #ant #scribaland #tiktok #grecja #spotify #gelio #gry #vimeo #google #motionmate #youtuber #greekquotes
Category
🎥
Short filmTranscript
00:00:00Muzyka
00:00:30Muzyka
00:01:00Muzyka
00:01:30Muzyka
00:02:00Marsz, marsz, z ochotą idziemy dal, po porce szumią ulaz i błyszczy na rupa star. Naszym szabrom podwarta wszędzie droga, tam gdzie wódz, tam i wy, żołnierzka brać.
00:02:15Muzyka
00:02:45We wszystkich okrach, panie porucziku, zakwitły już pelargonie, a w tym to już chyba najpiękniejsze, a pachnie to, to, że...
00:02:58Koperek, konia mi wpierw nakarmić.
00:03:09Uważam, panie porucziku.
00:03:15Muzyka
00:03:27Jak to się stroi, moja gołąbeczka. Do cna chce oczarować naszych gości.
00:03:34O, dużo dbam o nich.
00:03:36Nawet o tego, co właśnie wrócił z podjazdu?
00:03:39Nawet o tego.
00:03:40A już ci. Zatrzymała mu ten sam walkierzyk, co go zajmował przed odjazdem.
00:03:46Psujesz go. Gotów Bóg wie, co pomyśleć.
00:03:48Wart starania, bo zacny kawaler i oficer naschwał.
00:03:52No, ale chodź mi, Kasienko, bo tam żołnierze nie chcą jeść bez swego widoku.
00:03:55Za chwilę, tylko sprawdzę, czy jest...
00:03:57Ciszej! Ciszej do milion, kroćset kartaczy!
00:04:24Jeść chcemy!
00:04:26Chłodniśmy!
00:04:27O, czep! Po próżniactwie, bo jeszcze mówią, że żołnierze.
00:04:32Pod Frydlandem pięć dni nic się nie miało w gębie, a to już dobrze było.
00:04:37Ale jak który żołnierz popatrzał na markietankę komarową, to mu się zaraz jeść odechciało.
00:04:44Chanka! Magda! Ruszać się!
00:04:49Czemu nie jesz, smyku? Muszę chwilę odzapnąć.
00:04:53Jedz, jedz! Żołnierz musi jeść na zapas, bo nie wiadomo, co jutro będzie.
00:04:58Jutro? Jutro ryba, bo post!
00:05:01Magda! Podawać!
00:05:03Dzień dobry!
00:05:28Więc widziałeś, bać pan ich przednie straże. Piechota? Jazda?
00:05:32Huzarzy, panie pułkowniku. A na wprost Nowego Dworu Austriackich Saperów widziałem przy zbijaniu pontonów.
00:05:39Aha, aha. No tak też myślałem. Spróbują przerzucić się wyżej.
00:05:46Majorze, przygotować raport do głównej kwatery. A wać pan odpocznij. Będziesz mi potem potrzebny.
00:05:52Uważam, panie pułkowniku.
00:06:02Za dobra, wróciłeś. Chodź na nas. Mamy pysznego wębrzyna. Chodź, chodź, chodź.
00:06:18O, nie spodziewałem się takiego powitania. Dziękuję.
00:06:25Za co? Za kwiaty? Bo berży pod gwiazdą, to w każdej izbie gościnnej znajdziesz
00:06:31wasz muś kwiaty. Przepraszam. Myślałem, że to coś oznacza.
00:06:37Nic innego jak to, że mam o swych gości staranie.
00:06:40Czy o wszystkich jednakie?
00:06:44Panie poruczniku...
00:06:45Panie poruczniku melduję, że konie już opatrzone.
00:06:49Słuchaj, drabie. Ile razem ci mówił, że do izby bez pukania się nie wchodzi.
00:07:04To nie stajnia.
00:07:05Chciałem zapukać, panie poruczniku.
00:07:07Ale drzwi było otwarte, znaczy można.
00:07:10No już dobrze, dobrze.
00:07:12Panie poruczniku, rajska kwatera.
00:07:14Żyć i owierać.
00:07:16Obroku takiego nigdzie nie dostanie.
00:07:19Źrą u koniska, aż im się uszy trzęsą.
00:07:21Tobie też.
00:07:22Nie, ja se też nie krzywduję.
00:07:26Skąd tam masz?
00:07:27Co?
00:07:28Kwiaty.
00:07:28A kwiatki?
00:07:30To na przywitanie od anioła z kuchni.
00:07:33Okrutnie we mnie rozmiłowana, panie poruczniku.
00:07:36Kwiaty nie dowodzą miłości.
00:07:38Tu jeno taki zwyczaj.
00:07:39A wędzonka to też zwyczaj?
00:07:45Nie, panie poruczniku, to od serca.
00:07:47Dziewczyna jak kocha, to pierwszą rzeczą dba o żołądek kawalera.
00:07:52Koperek.
00:07:53Spenetrujesz, czy we wszystkich izbach są kwiaty.
00:07:55Rozumiesz?
00:07:59Rozumieć nie rozumiem, ale spenetruję.
00:08:01Zabijcie.
00:08:01Zabijcie.
00:08:05Nie, nie, nie, nie, nie, nie!
00:08:07Czara, bezboża!
00:08:08Nie, nie, w mojemu bezboża!
00:08:12Próbuj mu szkanki!
00:08:13Nie, nie, nie, nie!
00:08:16Nie, nie, nie!
00:08:17Czara, czara, czara, czara!
00:08:21Tego się kapisz, miskę baksza.
00:08:24Zabijcie.
00:08:26Co, spana męga, przebitasz?
00:08:28Co?
00:08:29Co to tutaj?
00:08:30Ości Kozupski, a Polinie nasz, a może byś tak ruszył do Atakwas?
00:08:44Twoim wąsikom ponoć żadna się nie oprze.
00:08:47Otóż mam tu kiedy...
00:08:48Kiedy rekuza pewna.
00:08:52Przysiad.
00:08:53Tandem wtedy jej zdrowie wznoszę wasz mościowie.
00:08:56Iła! Iła!
00:08:57Źryj, źryj, chudziaku.
00:09:02Tyle twojego co na źle.
00:09:05I no patrzeć jak cię na wojnie ubiją.
00:09:08I po wszystkim.
00:09:10Jak się macie, chomarzysko?
00:09:12O, pan porucznik, dobrodziej.
00:09:16Witam.
00:09:17Przyszedłem opatrzy na doszło.
00:09:19Panie poruczniku, obca dostał podwójną radę.
00:09:23Prawda, Gniady, krzywdę nie masz, co?
00:09:26Dzięki, sierżancie, bo Mukarek tylko go pewnie rozsiodłał i w te pędy do kuchni zrejterował.
00:09:32O, właśnie.
00:09:34Ten wasz mości koperek to jedna do kapusty kwaszenia zdatnej.
00:09:38Taki to ten dzisiejszy żołnierz.
00:09:40O, to nie to, co to my.
00:09:43He, he.
00:09:44Marengo, Frydland, Mantua.
00:09:47To nic, stary.
00:09:48Jeszcze i my pokażemy, co potrafimy.
00:09:50Pan porucznik to tam pokażę, bo zacnę z wasz mości żołnierz, aby jeno się babom nie dać zawojować.
00:10:00A która by mnie tam chciała?
00:10:03A już ci.
00:10:04Znam ja taką, co aż piszczy do pana porucznika.
00:10:08Hmm, zacności i śliczności niewiasta, ale zawsze baba.
00:10:15A z babami trzeba krótko.
00:10:17U, żebym ja tak mojej baby twardo nie trzyma w ręce.
00:10:22To, to ściąg.
00:10:26Ty, te klunia, rozmawiamy sobie.
00:10:29Cicho.
00:10:30Śniadanie narządzone.
00:10:33Chodźmy, panie poruczniku, bo tam Kasienka za panem oczki wypatruje.
00:10:36Gdzie zaś? Bardzo jakoś na mnie nie laskała.
00:10:39No, duża się ważność na tym zna.
00:10:42Mówi, że nie chce, a w serduszku aż piszczy.
00:10:45Takie już jesteśmy my kobiety.
00:10:47No, chodźmy, panie poruczniku.
00:10:49Panie poruczniku, melduję, że we wszystkich izbach są kwiaty.
00:10:55Nie wiecie, że tak jak powiedzą.
00:11:00Cicho.
00:11:14Pozwól, Kasienko, już na ich obsłużę.
00:11:18Dla takiej gębusi to człowiek i fajki by się wyżę.
00:11:22Cicho, trudnie.
00:11:24Nie dla psa kielbasa.
00:11:25Co bać pan zjeść na śniadanie?
00:11:31Jest polewka piwnasą zrazy.
00:11:33Dzięki, nieglodnym.
00:11:34Nie można tak.
00:11:36Wasz muść, uschniesz bez jadła, jak kwiatuszek bez wody.
00:11:39Już bądź tych kwiatuszków bać panna, nie wspominaj.
00:11:42A uschnąć, tak chyba uschnę.
00:11:46To niby przeze mnie, prawda?
00:11:48Póki żyje, nikt mnie tak nie sekował.
00:11:52A przecież ja.
00:11:54Co?
00:11:55Co?
00:11:56Też spudłoję.
00:11:58Polu lew, bohater.
00:12:00Ale do niebias, fujara.
00:12:03To wasz muść źleś myślał.
00:12:05Nie rozumiem.
00:12:06O właśnie.
00:12:08Ale trudno wasz muść tłumaczyć przy ludziach.
00:12:10Więc gdzie?
00:12:15Jak się wszyscy rozejdą, przyjdź wasz muść.
00:12:17Porozmawiamy.
00:12:18Może zrozumiesz.
00:12:24Smakuje?
00:12:26Co nie ma smakować?
00:12:28Osobliwie z takich rączek.
00:12:29Delicja.
00:12:32A może mojej roboty sama piekłam?
00:12:36Niech nie kula bija.
00:12:37Pana.
00:12:38Póki mrzyp takiej gęsi nie widziałem.
00:12:43Wiem cię, ptara jak wróbelka.
00:12:46Taki już jestem.
00:12:48Może być dobrze, aby było dużo.
00:12:50A co to dziewczot?
00:12:52Masz asante samo, Maksymy?
00:12:53No pewnie.
00:12:54Lubię ogromnie, jak się biją o mnie.
00:13:06O szwikadora.
00:13:07Właśnie wasz.
00:13:10Filne disko do sztabu zawiedziesz na tych miastach.
00:13:12Uważań, pułkowników.
00:13:14Ani chwili czasu do stracenia.
00:13:15Wiesz, konia i orzeczki.
00:13:16Zabudzujesz się osobiście do przyjęcia mistra.
00:13:19I powiem.
00:13:19Sokolnicki odparł Austriaków dwukrotnie przy próbach sforsowania Wisły.
00:13:46Czy widziałeś wasz mość jakieś nowe ich przygotowania?
00:13:53Nie wasza księżęca mość, ale ich straże przednie posuwają się szybko z biegiem Wisły ku górze.
00:13:59Aha.
00:14:00Ku górze.
00:14:02Suponuję, że nie odstąpią od planu i oszańcują się gdzieś dalej.
00:14:09Co prawda Sokolnicki ma ich na oku.
00:14:12Ba, ale ze swoją garstką nie da rady.
00:14:14Pod odsłoną artylerii Szańca gotowi przerzucić się przez Wisłę na kontonach.
00:14:18Służnie?
00:14:20Służnie.
00:14:22Sokolnickiego wesprze blumer ze swoją grobą z Sorocka.
00:14:30Koperek.
00:14:32Uważam proszę jej mości.
00:14:33Nie widzieliście gdzie pana porucznika?
00:14:35Obiadem go widziałem.
00:14:37Był czegoś bardzo markotny.
00:14:40A teraz gdzie jest?
00:14:41Dokumentnie nie wiem, ale tak sobie miarkuję.
00:14:44Poszedł się gdzieś pocieszyć.
00:14:46Co też koperek bajduży.
00:14:48A już ci bajduży.
00:14:50Jej mość myśli, żeś jedna na świecie.
00:14:52Mój pan jeno palcem ci wnie.
00:14:54A najpiękniejsze za nim polecą.
00:15:16Bożyliście znowu, chętno jako stąd.
00:15:21Na żołnierza domem w coraz inny kąt.
00:15:25Mękło chwilę płyną, znowu pałówka gra.
00:15:29Żegnaj mi dziewczyno, wrócę jak się ma.
00:15:32Dzisiaj tu, jutro znowu tam.
00:15:36Dzisiaj przy dziewczynie, jutro znowu stan.
00:15:39Marsz, marsz, marsz, wzywa prąd i głos.
00:15:43Pożoniewska bora, pożoniewski roz.
00:15:46Kłego zemnienia!
00:15:49Wracajcie rychlo, wasz mościowie.
00:15:51Całym sercem będę wam rada.
00:15:54Do widzenia!
00:15:55Do widzenia!
00:15:57Do widzenia!
00:15:58Szczęśliwej drogi!
00:16:00Do widzenia!
00:16:01Do widzenia!
00:16:02Do widzenia!
00:16:02Do widzenia!
00:16:03Do widzenia!
00:16:03Do widzenia!
00:16:04Do widzenia!
00:16:04Do widzenia!
00:16:05Do widzenia!
00:16:06Do widzenia!
00:16:06Do widzenia!
00:16:07Do widzenia!
00:16:08Do widzenia!
00:16:08Chciałem też podziękować.
00:16:17Nie wiem, jak to się mówi, ale było mi tu bardzo dobrze.
00:16:22Szkoda, że ważność wyjeżdżasz.
00:16:25Szkoda!
00:16:27Nie miałem nawet okazji powiedzieć wszystkiego tego...
00:16:30Wszystkiego?
00:16:31Do widzenia!
00:16:38Muzyka
00:16:40KONIEC
00:17:10KONIEC
00:17:40Ej, panie poruczniku,
00:17:44wolej by nie jednemu z nas za pracą chodzić niż za wsparciem.
00:17:50No więc czemuż nie chodzicie?
00:17:52Ale jak tu chodzić, kiedy co nie jednemu to się ręce albo nogi w bitwie zawieruszyły?
00:17:59Bardzo wam współczujemy, ale skarb ma teraz pilniejsze wydatki.
00:18:04Wybacz waszmość, panie poruczniku,
00:18:06ale to musiałbym od samego księcia wodza usłyszeć.
00:18:11Wysłali mnie tu towarzysze inwalidzi.
00:18:14Nie po jałmużne przyszedłem,
00:18:17ale po inwalidzką zasłużoną rentę.
00:18:21Książy Minter nie ma czasu na takie sprawy.
00:18:24Panie poruczniku, ja muszę...
00:18:26Nic tego, książe, was nie przyjmę.
00:18:28Byli świadkami.
00:18:32Generale, ukszłoć!
00:18:36O! Książe wyjeżdża!
00:18:52Książe nas opuszcza?
00:18:53O, a na długo?
00:18:55Nas na pewno nudy.
00:18:56Jestem niepo...
00:18:57Ale służba nie drużba.
00:19:00Teraz dopiero rozumiem cały tragizm tych słów.
00:19:02A la girl, come a la girl.
00:19:04Panie, na długo?
00:19:05Tylko na dwudniową inspekcję.
00:19:08A więc to mi dam.
00:19:09Do widzenia.
00:19:10Do widzenia.
00:19:10Tam do licha.
00:19:33I jeżeli tak dalej pójdzie,
00:19:37to chyba z nudów skonam w kwiecie lat.
00:19:41Lugosz nas będą trzymać w tej zabawłej dziurze?
00:19:45Dziura, bo dziura.
00:19:47Już ci.
00:19:48W Sarocku pod Gwiazdą lepiej się kwaterowało.
00:19:52Ale człowiek może do wszystkiego się przyzwyczaić.
00:19:56Eee, do stu par, diabłów.
00:19:58Teraz dopiero widzę, jak nam dobrze było u panny Kasi, co?
00:20:02Jak w niebie.
00:20:03I jadło smaczne, i winko, a tu?
00:20:07A tu kapusta i serwatka.
00:20:12Cóż znaczą nasze tęsknoty za gospodą wobec cierpień Andrzeja?
00:20:19Dawi, spokój z tą gospodą.
00:20:21Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma.
00:20:23Ale serce czyjeś tam zostało.
00:20:26Czy twój koperek już wrócił ze wsi?
00:20:32O, no słyszysz przecież, że wrócił.
00:20:38O, nie.
00:20:39Panie poruczniku, melduję posłusznie.
00:20:42Całą wieś zlatałem.
00:20:43Wszystko spowaszowane.
00:20:45Nie no, te jajka zostały.
00:20:47O.
00:20:47Nie, a i na nie też musiałem długo czekać.
00:20:50Bo to kurze nie powie.
00:20:51Siadaj, ażka pan porucznik czeka.
00:20:54Cóż to?
00:20:55Tymi trzema jajkami chcesz nas wszystkich nakarmić?
00:20:57I zaraz u pitrasimy jajecznica, anielka mi pomoże.
00:21:01Wiesz co?
00:21:01Jak zostanę generał, wezmę cię za kucharza.
00:21:04Lepiej rożnem obracasz, aniżeli pałaszem.
00:21:08Nie dziwota, panie poruczniku.
00:21:10Z jedzeniem obeznany jestem od dziecka.
00:21:12A z wojaczką dopiero od roku.
00:21:16Niech cię kule biją.
00:21:17Chodź z nimi klopotu i pracę co niemiara.
00:21:40To jednak smutno, że pośli.
00:21:42Saperlot.
00:21:44Tydem świata zjechala jako marketanka.
00:21:47Użycia mi zeszło w marszach, obozach, bitwach.
00:21:51Przywykłam do nich.
00:21:52I dziś jeszcze, choć stare lata, poszłabym z nimi sakreble.
00:21:57To Komarunia zostawiłaby mnie samą?
00:22:01Nigdy bym Komarowej nie puściła.
00:22:03Co to źle wam u mnie?
00:22:04Chyba i w niebie tak mi nie będzie.
00:22:06Ale wola pana domu o tym postanowi.
00:22:09Przecież Andrzej wam laska.
00:22:11Traktuje Komarowa, gdybyście byli moją matką.
00:22:14Zacny kawaler.
00:22:15Wart takiej żony.
00:22:29Co to?
00:22:31Goście?
00:22:33O tej porze?
00:22:34Znana.
00:22:35O tej porze?
00:22:36Znana?
00:22:37Znana.
00:22:38Znana?
00:22:38Znana?
00:22:39Znana?
00:22:39KONIEC
00:23:09KONIEC
00:23:13KONIEC
00:23:15KONIEC
00:23:17KCHAŁY
00:23:26Chcielibyśmy pokrzepić się i zamocować.
00:23:29Anoů czemchata bogata! Proszů
00:23:32Kuba, Pranek, wstawać duchem!
00:23:59Idź spać, Kasieńko, sama i koksa.
00:24:02Wasza córka?
00:24:08Nie, jej mościanka jest gosposią.
00:24:20Miło mi powitać piękną gosposię i przeprosić ją za tak późny najazd.
00:24:27Nie ma za co, u nas zwykła rzecz.
00:24:29Ale ekscytować Pannie natura nie poskąpiła.
00:24:32Dawać Panu łatwych słówek.
00:24:37Dość w to oczka spojrzeć, aby...
00:24:39Aby lada co bajać.
00:24:43Chyba urodewać Panny nie ja pierwszy sławię.
00:24:47Tak na tarczywie i bez ogródek to wasz mość pierwszy.
00:24:50Z notą rycerskiego stanu jest cześć i uwielbienie dla ci pięknej, a słabej.
00:24:58Tego mi jeszcze nikt tak kształtnie nie wyłożył jak wasz mość, panie...
00:25:03Major Rzeński do usług.
00:25:14Byłam zaskoczona, bo dobiejstwem Pana Majora do Księcia Wodza.
00:25:17A, istotnie.
00:25:20Jestem do niego trochę podobny.
00:25:22To badać Panna.
00:25:25Skądże by?
00:25:27Ale mam jego konterfekt.
00:25:29My go tu wszyscy bardzo kochamy.
00:25:30O, kochacie nawet.
00:25:33I to okrutnie.
00:25:35Czy to prawda, Panie Majorze, że Książę Zamlot był strasznie balamutny?
00:25:39Ponieważ żadnej pory mniejszej nie darował.
00:25:42Nawet u was o tym mówią.
00:25:44No, no.
00:25:49Mówiłaś, błać pan, zamlodą.
00:25:51Pięć się chyba już ustatkowo.
00:25:53Bo i zestarzał się.
00:25:55I zbrzydł.
00:25:56Co?
00:25:57Książę zbrzydł?
00:25:58No, może nie tak barb.
00:26:00Podobny przecież do mnie.
00:26:06Już dziesiąta
00:26:08na zrażę
00:26:11Czastie światła
00:26:14Gospodarze
00:26:17Już dziesiąta
00:26:26na zrażę
00:26:29A pan Major się nie posili?
00:26:32Nie, dziękuję.
00:26:34Wina się jeszcze trochę napij
00:26:36i dobranoc.
00:26:38Proszę.
00:26:39Niech się bać, panowie nie inkomodują.
00:26:42Dobranoc, Vasa.
00:26:43Panie Majorze.
00:26:45Dobrej nocy.
00:26:46Trzeba by my się tu wszyscy pomieścimy.
00:27:13Nie zabraknie izb w gospodzie?
00:27:15Niech się pan Major
00:27:16spieszy, bo gotowi
00:27:18wszystkie zająć.
00:27:22I cóż ja wówczas pocznę?
00:27:26Któż mnie przygarnie?
00:27:28Mówiłaś mi, Aśćka,
00:27:40że masz kontrefekt księcia Józefa.
00:27:43A radłbym go obejrzeć.
00:27:44No, no, no, no.
00:28:01Nie, nie, nie, nie.
00:28:02Nie, nie, nie, nie, nie.
00:28:07Gleby korytarza po prawej stronie.
00:28:13A po czym je poznam.
00:28:14Zdjęcia i montaż
00:28:44Ale dopiero za godzinę, jak wszyscy usną
00:28:56Dobrej nocy, panie majorze
00:29:14Eee, tam nalicha te rozmowy po nocy
00:29:19Komaruniu, nie byłabym niewiastą, gdybym nie lubiła słuchać doserów
00:29:23A nie byłabym sobą, gdybym nie splatała mu figla
00:29:25Czyli warte zachodu
00:29:27A ozbyt w sobie zadufany
00:29:28Myślę, że na karczmarkę to dość kimnąć
00:29:30Uch, tam ja mu nauczkę
00:29:32Zdjęcia i montaż
00:30:02Zdjęcia i montaż
00:30:32Czy wasza książęca mości raczy wydać jeszcze jakieś rozkazy?
00:30:39Nie, nie, nie
00:30:40Możesz wasz mości udać się na spoczyny
00:30:42Ja tu jeszcze zostanę
00:30:44Czuję, że niewiasty
00:30:46Chcą mi jakiegoś figla spłatać
00:30:48Muszę to spenetrować
00:30:49Dobra, dobra, dobra, wasza książęca mości
00:30:52KONIEC!
00:30:56KONIEC
00:31:26KONIEC
00:31:32KONIEC
00:31:36Czego?
00:31:38Pacierza za grzeszną duszę.
00:31:40Z bereźniki.
00:31:56KONIEC
00:32:00KONIEC
00:32:04KONIEC
00:32:06KONIEC
00:32:08KONIEC
00:32:10KONIEC
00:32:12Anzeju!
00:32:18Śpionku zatracony!
00:32:20Wstawaj!
00:32:22Waj na dworze!
00:32:24Miesiąc zakochanych! Twój miesiąc!
00:32:36Powiadam wam, powietrze jak w balce. Wszędzie pachnie wiosną.
00:32:39I oborą. To już mija tydzień naszego czekania.
00:32:42Dopiero pierwszy tydzień. Dowództwo jakoś o nas zupełnie zapomniało.
00:32:47No, co się stało? Co się stało?
00:32:54Nic nie powiem, zanim nie odsapnę.
00:32:57No gadaj, że...
00:33:01Komar, pocz ci wina. Niech mu zima lekką będzie.
00:33:05Co? Komar?
00:33:07Prost przeciwnie. Przyjechał.
00:33:10O, co na specjały.
00:33:16No, nareszcie skończył się głód.
00:33:18O, kiełbaska. A czy bódeczka jest?
00:33:21Milcz serce.
00:33:23O, komarzysko!
00:33:25Witam nowa oficerów.
00:33:28Medytuję się z transportem amunicji żołądkowej.
00:33:32Skąd żeście się tak rano wzięli?
00:33:37Ano, całą noc jechałem, aby dować panów ze śniadaniem zdążyć.
00:33:43Te frykasy to od gospodyni. Pięknie pozdrawia wasz mościów i o pięć prosi.
00:33:50A, dziękuję.
00:33:51A cóż poza tym nowego w gospodzie?
00:33:53Nuda, panie poruczniku. Strasznieśmy się już stęsknili.
00:33:58A co tu jest?
00:34:01Serce!
00:34:04Zostaw, bo to pewnie tylko dla porucznika. Od panny Kasi.
00:34:09Z ramonem, panie poruczniku.
00:34:12A ta, ta baba to od mojej baby.
00:34:15A ode mnie to ten gosiorek. Komarówka.
00:34:20Ja ją tak nazwałem. Własnego wymysłu. Bo to po wypiciu wszystkie komary od człowieka uciekają jak kuchnie.
00:34:31Nie no, to dobra jest. Tylko czy nie za mało? Bo tu dużo komarów.
00:34:37A dla mnie Magda nie przysłała tych, takich ukłonów.
00:34:44A mówiła, mówiła, żeście jej obiecali jakoweś pachnidła.
00:34:49Co?
00:34:50Pojęcie jej, że już pisałem do samego sultana. Ale mi hunc pod foganin nie przysłał.
00:34:56No to Komaruniu, siadajcie z nami do puczty.
00:35:02No no, siąść mogę. Ale na chwilę jeno. Bo chciałbym przed wieczorem być w domu, bo tam...
00:35:11Bo pewnie baba wam przykazała.
00:35:13Baba mnie? Co baba? Kto by się tam baby bał?
00:35:19Do stu tysięcy kartaczy! Sakreble! Dlaczego do tej pory izba niesprzątnięta? Magda, ruszać się!
00:35:28Pokracha na Politańska!
00:35:49A gdzie gosposia?
00:35:51Śpij jeszcze.
00:35:53Chcę pożegnać i podziękować gosposi za gościnę.
00:35:56Nie ma za co. Toć gospoda.
00:35:59Ale gosposia, gosposia!
00:36:04Dajcie jej to na pawion i spłatała.
00:36:06Spływajcie.
00:36:08PYRŻĄCIE
00:36:12DĄDU
00:36:18Dzień dobry.
00:36:48A to może byście tak nas...
00:36:53Ja jak nie piję, to mogę rok nie pić.
00:37:03Ale jak już zacznę, to muszę.
00:37:08A la wód za kremlę.
00:37:18Dobra, dobra budzia.
00:37:24A skąd to wędrujecie?
00:37:29Nie mowa.
00:37:34Ja go wyleczę.
00:37:36Jak się mojej komarówki napiję, to mu się zaraz język rozwiąże.
00:37:46A czy przypadkiem nie do Serocka jedziecie?
00:37:50Już ci, do Serocka.
00:37:52No to może byście nas podwieźli.
00:37:54I tę flachę podwiozę.
00:37:58Niewiele tam już tego zostało.
00:38:01Ale może dojedziemy.
00:38:04No, to...
00:38:06A na wą, jedziemy.
00:38:08We czwórkę będzie nam za przeraźniej.
00:38:12Tam mojej babie się pewnie już cnizam.
00:38:14Przeka ty tego.
00:38:17Siadać, siadać.
00:38:20Siadać i jedziemy.
00:38:22I teraz...
00:38:25Prosto.
00:38:27Nie wiem.
00:38:28Dobra.
00:38:28Dobra.
00:38:33Zapowiedziała mu, żeby...
00:38:34Już.
00:38:38Ty kluniu skarbie uważasz, byłbym na czas wrócił do domu, ale spotkałem.
00:38:52Powiadam ci, zacne chłopy.
00:38:54Do miasteczka było jeszcze szmat drogi, więc myślę sobie.
00:38:59Do miasteczka było jeszcze szmat drogi.
00:39:02A ten w dodatku kaleka...
00:39:04Gdzie ty, mordem, bo...
00:39:07Wyprzesz najpierw konie i marsz do stajni.
00:39:10Moczy gęba?
00:39:15Jaki mi generał?
00:39:18Moczy gęba.
00:39:20Ja na twoje rozkazy...
00:39:24Rozumiesz?
00:39:27Robię zawsze to, co ja chcę.
00:39:30Każesz mi do stajni?
00:39:33Idę do stajni, bo tak mi się podoba.
00:39:37Proszę obudzić nas o wschodzie słońca.
00:39:52Czegoś mi się ci dwaj nie podobają.
00:39:56Chytrze ze...
00:39:57I tam nie mowa.
00:39:58Oj, co wałko Maruniu po głowie chodzi.
00:40:01Mało do nas rozmaitego luda zajeżdża.
00:40:03No już późno, czas spać.
00:40:05To się ukłać.
00:40:06Ja tu jeszcze posprzątam i fajeczki pokurzę.
00:40:10Dobranoc, panileczko.
00:40:11Dobrej n...
00:40:12No, pychaj bracie.
00:40:23Bo dla ciebie owiec to tak jak dla mnie go żałka.
00:40:27To też ci go nie żałuję.
00:40:30A moja tekla mi żałuje.
00:40:33I czemu to?
00:40:36Co?
00:40:39Czemu?
00:40:41Czemu?
00:40:43Wiadomo mu.
00:40:47Bo ją...
00:40:47Bo ją rozpuściłem jak dziada Skibicz.
00:40:52A z babami trzeba ostro.
00:40:55Rozkaż to ma być ani... ani muru-muru.
00:41:02Lebuś mafam za period.
00:41:05...
00:41:10Boassing.
00:41:11Boże daj Light.
00:41:17Mam.
00:41:21Bože.
00:41:23Boğa.
00:41:24Boże.
00:41:25Boże.
00:41:26Boże.
00:41:28Boże.
00:41:29Boże.
00:41:31Boże.
00:41:33Boże.
00:41:34Dzień dobry.
00:42:04Dzień dobry.
00:42:34Dzień dobry.
00:43:04Dzień dobry.
00:43:34Dzień dobry.
00:44:04Dzień dobry.
00:44:34Pamiętam, raz pod Marengo czekaliśmy właśnie.
00:44:40To wieście go pojmali?
00:44:41Tak jest, książe generale.
00:44:44Dziękuję ci, ministra.
00:44:45Dzień dobry.
00:44:53Dzień dobry.
00:44:54A jak zacyni strzelać, to wszystkie szyby powypadali.
00:45:04Takie one są.
00:45:05Takie to to zawzięte i mściwe.
00:45:08To to teraz weźmiecie ten łowiec, czy insem razem?
00:45:14A ja jak jezdem, to niech to ta będzie tak, jak mówicie.
00:45:19Dzień dobry.
00:45:21Dzień dobry.
00:45:22Dzień dobry.
00:45:23Dzień dobry.
00:45:24Dzień dobry.
00:45:26Dzień dobry.
00:45:27Dzień dobry.
00:45:28Dzień dobry.
00:45:29Dzień dobry.
00:45:30Dzień dobry.
00:45:31Dzień dobry.
00:45:32anydo księcia.
00:45:33To thus drog gospody będzie prowadzić.
00:45:35Ale nie wiem może jas strab behzyje.
00:45:42Choć miarkuje że nie ma nowe dzi.
00:45:44Agio tward pod exchelił.
00:45:47Gospolarzu.
00:45:51Chodźcie na dół.
00:45:52Co, co opowiadacie?
00:45:54Austri incumbivę po roczniku w Sorocko na gospo do nadleg duży.
00:45:59Mówiliście o gospodyni?
00:46:00Co z nią?
00:46:01Nie wiem, czy wyzyje, jak on wyjezdował, wymierająca.
00:46:05Kto? Stara? Komorawa?
00:46:06Nie, młodo, panno Katarzyna.
00:46:16Czy jest pan Kukownik?
00:46:17Nie ma pany poruczniku. Pojechał z parami oficjerami do dworu na podwieczorem.
00:46:20Jak to wszyscy pojechali?
00:46:22Wszyscy pany poruczniku.
00:46:31Wszelkie prawa zastrzeżone.
00:47:01Kasyu! Kasyenko!
00:47:20Kasyu! Kasyenko!
00:47:23Co się stało?
00:47:30Andrzej!
00:47:34Co się stało?
00:47:36Myślałem, że przybędę za późno.
00:47:39Byłaś przecież umierająca.
00:47:42Umierająca? Ja?
00:47:45Więc nic ci się nie stało.
00:47:49Przestraszyłeś mnie tylko.
00:47:51No a szpiedzy!
00:47:54O!
00:47:57Nigdy cię już nie opuszczę.
00:47:59Będę zawsze przede wszystkim.
00:48:00Będę twoim.
00:48:01Nie śmiem i nie umiem o więcej prosić.
00:48:04Choć kocham cię nad życiem.
00:48:14Jedziesz pewnie z rozkazem i wstąpiłeś po drodze.
00:48:17Nie. Przybyłem z rozkazu własnego serca.
00:48:20Jak to? Tak samowolnie oddaliłeś się z kwatery?
00:48:23Przecież tam od tygodnia nic się nie dzieje, Kasienko.
00:48:26Música
00:48:32Música
00:48:36Música
00:48:38KONIEC
00:49:08Hej, dziewczyno moja miła,
00:49:26tak i w sercu żal,
00:49:29że nas dola rozłączyła,
00:49:33że nas dzisiaj rozdzieliła dal.
00:49:38Hej, zaszumiał wiatr po lesie
00:49:42i po polach gmaniech,
00:49:47piosenkę mą zaniesie tam,
00:49:51gdzie czeka miła ma,
00:49:56moja miła,
00:50:00wczorajszym żyje dniem,
00:50:03dni są smutkiem,
00:50:07a noc powiesnem.
00:50:13KONIEC
00:50:18KONIEC
00:50:22KONIEC
00:50:26KONIEC
00:50:31KONIEC
00:50:37KONIEC
00:50:39KONIEC
00:50:41KONIEC
00:51:11KONIEC
00:51:13KONIEC
00:51:15KONIEC
00:51:17KONIEC
00:51:19KOPEREK
00:51:20KOPEREK
00:51:21GORĄCO TAM BYŁO
00:51:24UŻ TEN KTORAZ PAN PORÓCZYK NIE POWIE, ŻE PUSTA GOWA
00:51:27KULĘ MAM WĘŁUJĘ
00:51:29KONIEC
00:51:31KONIEC
00:51:33KONIEC
00:51:35KONIEC
00:51:37KONIEC
00:51:39KONIEC
00:51:41KONIEC
00:51:43KONIEC
00:51:45KONIEC
00:51:47KONIEC
00:51:49KONIEC
00:51:51KONIEC
00:51:53KONIEC
00:51:55KONIEC
00:51:57Muzyka
00:52:27Muzyka
00:52:57Panie pułkowniku. Proszę o chwilę rozmowy.
00:53:17Proszę.
00:53:19Panie pułkowniku, o co go oskarżacie? Andrzej jest niewinny. Przysięga.
00:53:23Nie wyszyła, bo ścianka uspokoi.
00:53:25Toś sądu jeszcze nie było.
00:53:34Czy za samowolne oddalenie się od kwatery Gruziarz, kara śmierci?
00:53:39Ja się pokoił? Nie. Ale to wojna. Wtedy są wszelkie pozory dezercji.
00:53:44Ale on nic nie wiedział o rozkazie.
00:53:47Zeznał, że uczynił to z premedytacją.
00:53:49To niemożliwe.
00:53:50Znam Andrzeja od dziecka.
00:53:53Nigdy bym go o tak hańbiący krok nie posąpił.
00:53:57Ale wobec przyznania się do winy i odmówienia wszelkich wyjaśnień, co go do tego skłoniło.
00:54:06Panie pułkowniku, porucznik Andrzej tej nocy był u mnie.
00:54:11Gdyby przewidział wymarsz, to ci by się nie oddalił.
00:54:20Jakże go bronić, skoro sam się osarżam.
00:54:24Jeśli honor nakazuje mu pokryć pewne fakty milczeniem,
00:54:30ja jego tajemnicę muszę uszanować.
00:54:32Sam wydał wyrok na siebie.
00:54:37Szkoda.
00:54:39Od wyroku byłoby jeszcze odwołanie do łaski księcia wodza.
00:54:45Ale niestety książę dla dezerterów jest nieubłagany.
00:54:50Honor żołnierski nade wszystko stawia.
00:54:54A czemu to acan nie jest?
00:54:57Takie specjały.
00:54:58Posiliłby się acan.
00:55:00Gdzie mi tam jadło w głowie?
00:55:02Pewnie kula do kucza.
00:55:04A już ci kula.
00:55:06Kule dla żołnierza znieść, co dla kury jajko.
00:55:10O pana porucznika się frasuje.
00:55:13Wolej by mi jeszcze dziesięć kul we obie mieć, jak ten jeden frasunek.
00:55:18A prawdaż to, że zdezerterował?
00:55:21A wypluń, że to słowo.
00:55:23Taki żołnierz, taki bohater zdezerterował.
00:55:27Nie, to jakaś inna kozera jest.
00:55:30Ale jaka?
00:55:35Twoje uporczywe mnie z góry przesądza wyrok.
00:55:41Cały pułk odkryjesz niesławą.
00:55:44Jako dowódca, jako...
00:55:46Jako święty pamięci ojca Twego, kolega i przyjaciel, zaklinam Cię.
00:55:56Wyznaj prawdę.
00:55:59Zresztą i tak wiem, gdzie byleś tej nocy.
00:56:03Gospodzie.
00:56:08Panie pułkowniku, złożyłem już zeznania i proszę mnie zwolnić od dalszych pytań.
00:56:13Rozumiem.
00:56:15Chcesz poświęcić życie w obronie czcini niewieściej.
00:56:19Zaprawdę to bardzo rycerskie.
00:56:22Ale pamiętaj, że giniesz śmiercią zdrajcy, nie bohatera.
00:56:28A może pułkownik Lyszkiewicz ułatwić audiencję?
00:56:56Zawsze miał Cię w wielkim zachowaniu.
00:56:58Wejść!
00:57:01Czego acan tak wedrwiwalisz?
00:57:03Pan porucznik przykazał stukać zawsze, toć nie stajnia.
00:57:07No i co, pan pułkownik pozwolił jechać?
00:57:09Nie by zaś odmówił, przecie mnie obóstwia.
00:57:13Jedź, powiada, bohaterze mój powiada, do księcia powiada.
00:57:17I pomóż, powiada, tej bidnej niewieście powiada.
00:57:20Tyś, powiada, w palacu swój człowiek powiada.
00:57:24Sam książę okrutnie Cię miłuje, powiada.
00:57:26Nie daczmy czasu, jedźmy, jedźmy.
00:57:28Konie już zaprzężone, możemy jechać.
00:57:30Co się stało?
00:57:51Nic nie rozumiem.
00:57:52Ciu, ale dlaczego nie weszliśmy bramą tylko przez płot?
00:57:58To taki zwyczaj, kto pierwszy raz usi przez płot.
00:58:02Jakieś dziwy.
00:58:04A dlaczego się chłamy?
00:58:06Bo tego sługusa nie znam.
00:58:09Za moich czasów nie słyszę.
00:58:11Drugi dzieci.
00:58:13Czina zajedzie.
00:58:14Tam panie Ziółkowskie.
00:58:14To jest Ziółkowski.
00:58:19On, pójdę, zagadam go i odwiodę od wejścia.
00:58:24A wasz ościanka wtedy, ruszaj śmiało.
00:58:26Dobrze.
00:58:27Dobrze.
00:58:34Cołem mości, Ziółkowski?
00:58:36Co?
00:58:36A sam czego tu szuka?
00:58:38Kto je za czy?
00:58:38Ziółkosiu, nie poznajecie?
00:58:40To ci wasz krewnia.
00:58:42Moja siostra i wasza siostra.
00:58:45Nigdym siostry nie miał.
00:58:46Nie, to jest chciałem rzec.
00:58:48Wasz brat i mój stry.
00:58:49Cię diabeł, to ci brata nie mam.
00:58:52Coś mi tu acan, cyganisz.
00:58:54Mów prawdę, czego tu szukasz?
00:58:56Panie kuchmistrzu, to jest panie ochniżsu.
00:58:59Właściwie chodzi o to.
00:59:02Byłem doczelany, bo tam moja narzeczona w służbie jest.
00:59:05Patrzę, a tu złodziejaśki z piwnicy wino wynoszą.
00:59:10Co?
00:59:10Gdzie?
00:59:10On, panie Ziółkowski, biegnijmy.
00:59:12Nie zawsze można wiosnę mieć.
00:59:39Przemija każdy jasny dzień.
00:59:43Przemija i zapada w dzień.
00:59:48Idź dzionku, przeszłość idź.
00:59:52Tak już musi być.
00:59:55Ach, jak biegnu dni, wiosenne mluci.
01:00:06Ach, jak płynie czas, beznane zjudąc nas.
01:00:14I nawet słaby blask rozwieje się jak dym.
01:00:22Ach, jak płynie czas i trzeba płynąć z nich.
01:00:30Dzięki, Medan.
01:00:47Bardzo to ładna piosneczka.
01:00:49Szkoda jeno, że o starości przypomina i melancholię budzi.
01:00:53Zaistę piękna, ale na zbyt smętna.
01:00:57A młodzież rada, by wesołości potańczyć ma ochotę.
01:01:01A, potańczyć.
01:01:03Gdyby książe raczył zezwolić.
01:01:06Prosimy, prosimy.
01:01:08Toć czas wojny.
01:01:10Mieliśmy skromnie pomuzykować, powieczerzać, a tu...
01:01:13Prosimy, mości księże.
01:01:16Prosimy, mości księże.
01:01:17To się okazja jest.
01:01:19Wczorajsza Wiktoria pod górą, jutrzejszy odjazd księcia.
01:01:24Ach, wtedy ulegam.
01:01:27Tańszcie państwo, jeśli ochota.
01:01:29Dzięki, dziękuję.
01:01:41Meno, meno, meno.
01:01:42Meno, m 클�
01:02:08Rozumierejście.
01:02:09Mademoiselle, permettez-moi que je vous présente M. le Général Putant.
01:02:14Nie wie tam, nie, nie.
01:02:16Qu'est-ce qu'elle a dit?
01:02:17C'est ce que je sais, mais les yeux.
01:02:19Ah, c'est vrai, les yeux.
01:02:21Ziem? Nie.
01:02:23Dziękuję bardzo, ja nie jestem głowy.
01:02:25Ja już jadłam.
01:02:26Je dis mnie, oh, ci, ci, ci, ci.
01:02:29Czy, czy co, czy co?
01:02:31Qu'est-ce veut dire, czy co?
01:02:33Oh, oh, cela je comprends, déjà.
01:02:35Oh, quoi?
01:02:36Ah, sale.
01:02:37Je ne sais pas, madame.
01:02:39Je ne sais pas.
01:02:40Merci, merci, merci, merci.
01:02:59On commence.
01:03:00Vous permettez, madame?
01:03:02On commence, vous permettez, madame?
01:03:04C'est votre faute, mon général, chère Générale, adieu.
01:03:07C'est votre faute, mon général, chère Générale.
01:03:09Au revoir, chère Générale.
01:03:12Au revoir, chère Générale.
01:03:14Au revoir, chère Générale.
01:03:15Możliwe.
01:03:16Alors, vous permettez, madame?
01:03:18Alors, vous permettez, madame?
01:03:19Oh, excusez, monsieur. Madame est venu voir le prince ministre.
01:03:24Pas de chance. Pas de chance.
01:03:27C'est votre cher comte.
01:03:29C'est votre faute, mon général.
01:03:31Cher comte, cher général, adieu.
01:03:34Au revoir, cher comte.
01:03:36Au revoir, cher comte.
01:03:43Zbyszku, pozwól.
01:03:45Zatańczysz z panią, ja jestem na służbie.
01:03:48Wszyscy na miejscach, lancier, proszę.
01:04:15...
01:04:18...
01:04:21...
01:04:24...
01:04:25KONIEC
01:04:55KONIEC
01:05:25KONIEC
01:05:27KONIEC
01:05:28KONIEC
01:05:29KONIEC
01:05:30KONIEC
01:05:31KONIEC
01:05:32KONIEC
01:05:33KONIEC
01:05:34KONIEC
01:05:38KONIEC
01:05:40KONIEC
01:05:42KONIEC
01:05:43KONIEC
01:05:44Wasza, wasza książęcamość.
01:05:50Madame, monsieur, proszę tańczyć dalej.
01:05:53Co to już pani starościna mówi, w remontu się zawsze tak...
01:06:04Wiek wcale go nie zmień, to źle...
01:06:23Jeśli sprawa urzędowa, to rozpatrzyć ją mogę tylko u siebie, w gabinecie.
01:06:32I żeby wać panna nie zbłądziła, umieszczę...
01:06:37...znak na drzwiach.
01:06:46To jaśnie, książę jest majorem?
01:06:48Nie, to raczej major jest księciem.
01:06:53O Boże!
01:07:03Miejmoś dość obce sobą sobie poczyna.
01:07:06I to tak choram publico!
01:07:15Czy za to ma ginąć?
01:07:17Wasza książęca mój zna swój żonierz.
01:07:19Czy można ich o tchórzostwo posądzać?
01:07:23Afekt go zaślepił.
01:07:25A honor każe mu milczyć.
01:07:27Wasza książęca mój się z tego honoru wzorem uwierzy.
01:07:31Uspokój się, uspokój się, Aśćka.
01:07:33Zrozumiałem wszystko i bardzo ci współczuję.
01:07:37Jutro będę w serocku, zbadam tę sprawę i zobaczę.
01:07:41Ratuj go, panie!
01:07:43Głowa do góry.
01:07:45Kochasz go przecie.
01:07:47A miłość?
01:07:49Miłość czyni w cudach.
01:07:51Głowa do góry.
01:07:53Głowa do góry.
01:07:55Głowa do góry.
01:07:57Muzyka
01:07:59Porucznik Andrzej Zadora
01:08:18za pozostawienie w potrzebie
01:08:20powierzonego mu oddziału
01:08:22i za opuszczenie szeregu
01:08:23staje przed sądem
01:08:25pod zarzutem dezercji.
01:08:29Otwieram przewód sądu polowego.
01:08:33Co oskarżony ma na swoje
01:08:35ustawie dziedzinie?
01:08:37Nie mam nic
01:08:39do powiedzenia.
01:08:56Antoni Koperek
01:08:57jest!
01:08:59Ułan Antoni Koperek
01:09:07ordynant oskarżonego.
01:09:10Tak jest, panie
01:09:12pułkowniku.
01:09:14Co możesz, Pudory?
01:09:15Nie było w potyczce pod górą.
01:09:17Bo...
01:09:17Bo akuratnie był nieobecny.
01:09:23A ty byłeś w tej potyczce.
01:09:27No jakżeby, panie pułkowniku.
01:09:29Właśnie mi zakarbowali na obie.
01:09:32Ale nie dali rady.
01:09:34A gdzie był wówczas porucznik Zadora?
01:09:36A, bo to melduje do raportu było tak.
01:09:41Miałem przeprowadzić porucznikowego kasztana, żeby się nie zastał.
01:09:47A, a że wałko nie jestem, wtedy zapomniałem.
01:09:52Pan porucznik, co robi?
01:09:54Dawaj sam oprowadzać kasztan.
01:09:57Ale co to ma wspólnego ze sprawą?
01:09:59A, a jako, że kasztan narowista i jucha, bryknął panu porucznikowi w pole.
01:10:06Pan porucznik za nim.
01:10:08A tu powódka, wymarł i ani pana porucznika, ani kasztana.
01:10:13I wychodzi na to, że to moja najgorsza wina.
01:10:17To jest tylko twoja supozycja.
01:10:19Ja, ja.
01:10:20Tak jest, panie pułkowniku.
01:10:22Tylko moja su...
01:10:23su...
01:10:25supozycja.
01:10:26I dlatego dopraszam się surowej kary.
01:10:29Nie płacz, nie desperuj, słoneczko moje.
01:10:36Wszystko ku dobremu się obróci.
01:10:39Ale zanim co, gotowi go rozstrzelać.
01:10:41Rety byle nie wymówić.
01:10:43Ani sobie do głowy nie dopuszczaj.
01:10:45Pomyśl, książę ci powiedział, wódz naczelny.
01:10:48Zeznania świadków nie dale ani jednego szczególu,
01:11:01lagodzącego winę.
01:11:03Zresztą przyznanie się oskarżonego
01:11:05usuwa wszelkie wątpliwości.
01:11:07Jest tak.
01:11:09Andrzej Zadora,
01:11:10porucznik drugiego pułkuanu
01:11:12winien 3 na 4 maja
01:11:14roku pańskiego...
01:11:16Dziękuje.
01:11:31Muszę wyjść, muszę!
01:11:33Co?
01:11:34Świąże generał, budź naczelny!
01:11:36Dziękuje.
01:12:06Siadajcie, wasz mój panowie.
01:12:16Czyńcie swoją powinność.
01:12:23Za czyny tak uwłaczające godności oficerskiej,
01:12:27za uchylenie się od spełnienia rozkazów
01:12:29czasu wojny,
01:12:31czasu starcia z wrogiem,
01:12:33sąd polowy ma jedną tylko karę.
01:12:36kary śmierci.
01:12:39I tej się domaga.
01:12:44Udzielam głosu obrońcy.
01:12:52Miłościwi panowie sędziowie.
01:12:57Właśnie porucznik Zadora,
01:13:00porucznik Zadora,
01:13:03dali Bóg.
01:13:04Miłościwi panowie sędziowie,
01:13:06to jest niemożliwe.
01:13:10Teraz porucznik Zadora,
01:13:14miłościwi panowie sędziowie,
01:13:17serce na dłoni.
01:13:19Kawalerska fantazja.
01:13:21I gotów jestem...
01:13:22Siadaj, siadaj, siadaj, wasz mość.
01:13:25Znać latwić i szablą szermować.
01:13:28Postaram się zastąpić cię godnie.
01:13:30Powierzony mi został honor wojska,
01:13:39któremu przewodzę
01:13:39i w obronie tego honoru
01:13:41przemawiać chcę, wasz mościowie.
01:13:43Haniebna to rzecz dezercja i nie masz na nią pardonu.
01:13:49Zanim wydacie na niego wyrok,
01:13:55zważcie, wasz mościowie, w swoich sumieniach,
01:13:57można piętno infamii.
01:13:58Przy moim boku walczył dzielnie pod Raszynem.
01:14:02Znam go.
01:14:03I wy go znacie jako rycerza bez trwogi i skazy.
01:14:07Nie, wasz mość panowie.
01:14:09Nie mogło tchórzostwo być przyczyną jego postępu.
01:14:12Inna to musiała być przyczyna.
01:14:14Przypadkowo znam ją, wasz mościowie.
01:14:17Porucznik Andrzej Zadora
01:14:19mógłby jednym słowem odeprzyć hańbiący zarzut.
01:14:22Drży jednak, aby cień nie padł na inną osobę.
01:14:26Wasz mościowie,
01:14:27całe wasze do mnie zaufanie stawiam w obronie.
01:14:31Wiecie, że w moim otoczeniu nie zniósłbym zdrajcy.
01:14:35Jeśli winą jest młodość,
01:14:37gorącość serca,
01:14:39to one tu zawiniły.
01:14:41Zlej intencji, atoli.
01:14:44I macie na to mój parol.
01:14:47A teraz sądźcie go, wasz mościowie.
01:14:50Sąd polowy.
01:15:06Daję porucznika drugiego pułku Ułanów,
01:15:09Andrzeja Zadorę,
01:15:10winnym samowolnego oddalenia się od swego oddziału
01:15:14i skazuje go na miesiąc twierdzy,
01:15:18zawiętego wyroku,
01:15:19aż do zakończenia działań wojennych.
01:15:22Miałeś wasz mość nie lada orędowników.
01:15:26Żeś ich wstawiennictwa wart,
01:15:28dowieźć tego masz nie lada okazję.
01:15:33Za chwilę wasz mościowie wyruszamy
01:15:35na przód ku Galicji.
01:15:37Zechci pułkowniku wydać rozkaz.
01:15:39Chodzę panowie.
01:16:09Zdjęmy, że w
01:16:31Zdjęmy.
01:16:32Zdjęmy.
01:16:34KONIEC
01:17:04KONIEC
01:17:34KONIEC
01:18:04KONIEC
01:18:34KONIEC
01:19:04KONIEC