Skip to playerSkip to main content
  • 6 months ago
Transcript
00:00KONIEC
00:30Kobieta za nadą
00:51KONIEC
00:59Dzień 7. Lipiec
01:00Historia praktykantki Zuzana
01:29Zuzanno, ostrożnie z brzoskwiniami, żeby się nie poobijały.
01:39Nie zdążę.
01:42Czym mogę służyć? Może truskawki?
01:48Czy ten banan jest kupiony?
01:51Pytam.
01:53Nie, dostałam go.
01:55A od kogoż to? Od dostawcy?
02:00Nie.
02:03Dał mi go taki starszy pan.
02:06Raz na zawsze zabraniam przyjmowania prezentów od klientów.
02:13Szefie, towar się panu walał.
02:23Spadła gdzieś?
02:24Tak, gdzieś komuś spadła.
02:29Wywołałem sobie nad Adriatykiem jakieś szczęście, czy nie?
02:37Nie wiem, czy szczęście, ale rozruchy z pewnością.
02:42O to właśnie chodzi.
02:44Musiałam przyjść, żeby ci się pokazać.
02:47To mi się podoba.
02:50Kupiłaś gotowy?
02:51Nie, doprowadziłam tym do wściekłości trzy modystki.
02:59Co to jest?
03:01Nakrycie głowy i zarazem ozdoby.
03:03Co też niektórzy wyprawiają, żeby zwrócić na siebie uwagę.
03:07Ma pani na myśli uwagę mężczyzn?
03:09Jeśli pani pod tym względem odczuwa pewne braki, to z wielką chęcią mogę pani coś zostawić z moich nadnormatywnych zapasów.
03:21Bezczelna małka.
03:22Potrafisz sobie zrobić wroga.
03:26A jaką ona ma tu przyjaciółkę?
03:29Nie wiem.
03:31Nie możesz wiedzieć, bo nie ma żadnej.
03:34Chyba bardzo lubi Sanię.
03:35Nawet powiem ci dlaczego.
03:37Bo Sanię nie ma żadnego faceta, tak jak ona.
03:40Z takimi łącznie je wzgardzone uczucie, dlatego i na ciebie usiłowała zarzucić lasso.
03:48Nie zauważyłam.
03:50Bo to już od pewnego czasu nieaktualne.
03:53Od jakiego czasu?
03:55Ludzie.
03:55Ty się go teraz zaczniesz wypierać.
03:58Ja zemdleję.
04:00Kogo? Naprawdę nie rozumiem. Co tu się dzieje?
04:03Pokaz mody, czy co?
04:06Tutaj już się chyba w ogóle nie handluje.
04:08Ma pan sezon ogórkowy.
04:10Dzisiaj nie zwiększy pan utargu, choćbym nawet ja stanęła na wystawie.
04:14Olinko, wyjedź, ale szybko do tej mamali.
04:17Ma trzy tygodnie urlopu, ale dwa tygodnie przed i dwa tygodnie po nie można z nią wytrzymać.
04:22Jak mi pan nie przestanie wymyślać, to panu z nad tego morza przyślę na miętną widokówkę i to na adres domowy.
04:31To nie jest nasz przydziałowy sznurek.
04:34Nie.
04:35A dlaczego nie ma pani naszego?
04:36Bo jest to brzydliwe.
04:38A gdzie pani ten podwędziła?
04:41Dostałam od dobrych ludzi.
04:43A co pani za to tym dobrym ludziom dała?
04:46Nie wmówi mi pan, że przyszedł zapytać o sznurek.
04:49Czym mogę służyć?
04:50Pomyślałem, że panią zainteresuje, kto będzie pani z gienniczką, skoro Olina poszła na urlop.
04:57Oczywiście, pan już przecież na pewno kogoś ma.
05:02No mam i nie mam.
05:04Ależ ma pan, czterdzieści deko.
05:07To znaczy mam, ale nie wiem, czy pani da sobie z nią radę.
05:09W jakim sensie?
05:10W czysto zawodowym.
05:14Wiadomo, że dla sprzedawcy ważny jest ten pierwszy rok, który go potem określi na całe życie.
05:20Bo jest istotne, jaki ma stosunek do towaru, czy na przykład jest dla niego niedotykalny, czy też myśli sobie, że wszystko należy do niego.
05:27A wtedy może się opamiętać dopiero w kriminele.
05:30Jest tu ktoś taki?
05:38Na razie nie, ale mógłby być.
05:41No więc jest, czy nie ma?
05:43Przecież mówię, mógłby być.
05:45Jeżeli jeszcze raz wytnie mi podobny numer, to wywalę go za drzwi, to znaczy, że coś już przeskrobał.
05:49Na razie same drobiazgi.
05:52Albo to się skończy na tych drobiazgach, albo nie skończy w ogóle.
05:56Czy coś jeszcze?
05:58Kogo pan mi chce przydzielić?
06:00No jeżeli się pani nie boi, ależ nie, i niech mnie pan nie trzyma w napięciu.
06:05No to ja ją pani przyślę.
06:06Aniczko.
06:11Aniczko.
06:12Zapasz mikrobel.
06:21Aniczko.
06:22Zapasz mikrobel.
06:23Zapasz mikrobel.
06:39Czy panią szef przysłał?
06:41Szef?
06:41On by mnie najchętniej do tych butelek przywiązał sznurem.
06:44Więc pani nie przychodzi tu na zmienniczkę.
06:46Skądże?
06:47No więc zaparzysz mnie?
06:48Oczywiście.
06:48Dziękuje ci, Aniczko.
06:59Dzień dobry.
06:59Pani do mnie przychodzi?
07:03Pani do mnie przychodzi?
07:03Ano.
07:04Tak.
07:05Proszę do środka.
07:07Ja tylko na chwilkę.
07:08Chciałam panią poprosić, jak przyjadę z cukierni, żeby mi pani odłożyła ze sześć ciastek.
07:14Jadę do dzieciaków siostry z wizytą.
07:16Uda się?
07:19No, pójdę to zanim nie wiem, że to pójdę.
07:21Dziękuję.
07:31No więc jestem.
07:33Iżinka czegoś potrzebuje?
07:34Nie, szef mnie tutaj przysłał na zmienniczkę.
07:38A, to ty.
07:44No to chodź.
07:46Ile masz czasu?
08:01Mało.
08:03Wyprawiam dzieci na wakacje.
08:06Kiedy wyjeżdżają?
08:10Jutro.
08:11Potem będę miała tyle wolnego czasu, że ci się to znudzi.
08:14Bardzo bym chciał tego doświadczyć.
08:18Dokąd jadą?
08:19Do babci.
08:22Do Borowan.
08:22Poczekasz na mnie na dworcu?
08:34Chciałbym cię potem zaprosić na kolację.
08:36Nie, jutro ja cię zapraszam na kolację.
08:42Do siebie.
08:49Może nie będzie tak luksusowa, ale nie chcę, żeby przy naszej pierwszej kolacji był ktoś obcy.
08:53Przez całe lata byłem zupełnie samy.
08:59Jestem oczarowany tym, co się ze mną dzieje.
09:03Mogę was jutro odwieźć na dworzec?
09:06To bliździutko.
09:08Ale będziecie z walizkami.
09:10One prawie nic nie ważą.
09:12Możesz im powiedzieć, że przysyła mnie babcia.
09:14Nie wymagaj tego ode mnie.
09:38O której mam być na tym dworcu?
09:41Pół do szóstej.
09:52Poczekajcie tu z bagażami, ja pójdę po bilety.
09:55Idę z tobą.
09:56Przecież nie zostawisz siostry samą.
09:58Niech idzie.
09:59I tak by pytał o same głupoty.
10:01Z jaką największą szybkością może jechać pociąg?
10:04Nie wiem.
10:04100 kilometrów na godzinę?
10:06W Japonii jeździ 300.
10:09No widzisz.
10:11Któż to zasłania przestrzeń duchową mojej córki?
10:17Cześć misiu.
10:19Skąd się tu wziąłeś?
10:21Przywiódł mnie wrodzony zmysł detektywistyczny.
10:24Bołeś u nas i wawrzeńcowa ci wszystko wypaplała.
10:27Gdzie mama z Piotrkiem?
10:29Poszli kupić bilety.
10:30O tam idą.
10:31Piotrek.
10:32Skok śmierci.
10:33Czołem tato.
10:36Wyobraź sobie, że mama myśli, że najszybszy pociąg jeździ z tylko 100 kilometrową szerokością.
10:41Czy to możliwe?
10:42W takim razie mama tkwi w epoce kamiennej.
10:44Cześć na mnie.
10:45Jak się masz?
10:46Dlaczego nie powiedzieliście, że jedziecie na wakacje?
10:48Mógłbym was zawieść.
10:49Przecież skończył się rok szkolny.
10:51Możemy jeszcze zwrócić bilety.
10:52Dzisiaj nie dam rady.
10:54Ale wiecie co?
10:54Przyjadę tam do was.
10:56A kiedy?
10:57Nie wiem.
10:57To będzie niespodzianka.
10:59Musimy już iść.
11:00Bo nie będzie miejsc.
11:02Przecież ty się przemęczasz.
11:04Nie martw się.
11:04Dam sobie radę.
11:22Trochę ich zaniedbywałem.
11:29Sam wiesz najlepiej.
11:30Wiem, ale teraz już wszystko w porządku.
11:33Poprawi się.
11:34A co u ciebie?
11:36Dziękuję, dobrze.
11:37Teraz będziesz tu sama.
11:39Niedługo do nich dojadę.
11:41Zadzwoń do mnie.
11:41Spotkamy się tam.
11:43Chyba nie będę dzwoniła.
11:45Dasza ci coś nagadała.
11:46Bądź ponad to.
11:47W tych sprawach ona jest okropna.
11:49Żegnaj.
11:50Czemu się żegnasz?
11:51Odwiozę cię.
11:51Dziękuję.
11:53Przejdę się trochę.
11:54Tutaj?
11:55Tak?
11:56Tak, tutaj.
11:58Chyba nie odmawiasz mnie z jakichś zasadniczych powodów.
12:03Ktoś na mnie czeka.
12:10Długo to trwało, prawda?
12:14Znaleźliście miejsca?
12:18We śnie nie przyszłoby mi do głowy.
12:20Rząd tu przyjdzie.
12:21Pojedziemy.
12:23Pojedziemy?
12:24Jedziemy?
12:38Jedź proszę.
12:39Znaleźliście.
12:40Znaleźliście.
12:41Znaleźliście.
12:42Znaleźliście.
12:43Znaleźliście.
13:13Znaleźliście.
13:17Nowy
13:20Sąsłys あ с ART Yaziem.
13:24Witam cię.
13:54Dobry wieczór.
14:04To jest kuchnia.
14:06Tutaj mój pokój.
14:12Tutaj mieszka Piotr.
14:14A tutaj Michasia.
14:16Wiele razy wyobrażałem sobie to mieszkanie.
14:20Nie rozglądaj się za bardzo, bo zacznę sprzątać.
14:22Wejdź.
14:26Michasia wyobraża sobie, że jest dziennikarką, czy też reporterką, albo wszystko razem.
14:32Chce po prostu wyspowiadać cały świat.
14:34Ja jestem skromniejszy.
14:38Mnie wystarczy wyspowiadanie Ciebie.
14:42Tutaj jest całkowicie nie dający się uporządkować pokój Piotrka.
14:50To samo mówiła moja mama, kiedy byłem małym chłopcem.
14:56Czasami bierzemy się za sprzątanie.
14:58Spędzamy tu popołudnie, a w końcu i tak się podlejemy.
15:02To jest ta japońska, która robi 300 km na godzinę.
15:05Nie wiem.
15:06Ja się zupełnie na tym nie znam.
15:08Pomóż mi przy kolacji.
15:10Nie małym chłopcem.
15:12O
15:22.
15:29.
15:34.
15:38.
15:40.
15:41.
15:42.
15:44.
15:45.
15:46.
15:47.
15:48.
15:50Nasz pierwszy wspólny posiłek.
16:01Jadłem już twoje knedle z morelami.
16:03Ale nie byliśmy wtedy sami.
16:06Dzień dobry.
16:19Smacznego.
16:20Ja tobie tak.
16:36Tu jest taka wspaniała cisza.
17:04Kto to może być?
17:06No to nie otwieraj.
17:11Widział światło w oknach.
17:14To otwórz.
17:24Pozdrowienia z dalekich krajów.
17:25Dzień dobry panu.
17:27Cały czas myślałem o pani.
17:28To miło z pańskiej strony.
17:30Nie stukniemy się?
17:32Nie mogę teraz.
17:34Niech mi pani tego nie robi.
17:35Nie mam czasu.
17:37Powinna pani mieć czas, żeby się stuknąć z dobrym człowiekiem.
17:41Naprawdę nie mogę.
17:41Mam gościo.
17:42To nie szkodzi.
17:43Temu gościowi na pewno nie będzie to przeszkadzać.
17:46Ale mnie to będzie przeszkadzać.
17:47A kto to jest?
17:49Mój mąż.
17:51Pani wyszła za mąż?
17:54Coś w tym rodzaju.
17:55Do widzenia.
17:56Do widzenia.
18:10Jesteś tu.
18:11Dlaczego te zabawki robią takie kiepskie?
18:15Żeby się szybko zepsuły i żeby często kupować nowe.
18:18A dzieci się przyzwyczajają do tego, że niczego nie muszą szanować.
18:21Tady bych się użimiał.
18:24Tady bych się użimiał.
18:24Ja tego faceta rozejdzę.
18:47Dobry wieczór.
18:50Dobry wieczór, pani Wawrzyńcowacze.
18:52Mogę porozmawiać z moim mężem.
18:53Co proszę?
18:54Niech pani poprosi mojego męża.
18:56Jego tu nie ma.
18:56Jest.
18:57Jak pani na to wpadła?
18:59Na to wpadłam już dawno.
19:00Co pani plecie?
19:02Przyszedł z roboty, umył się, włożył białą koszulę w grochy i nie ma go domu.
19:06No to gdzie jest?
19:10Skąd ja mam wiedzieć?
19:12Więc pani go dzisiaj w ogóle nie widziała?
19:13Oczywiście, że nie.
19:15To znaczy widziałam.
19:16Po prostu był tu na korytarzu, ale nie wchodził do środka.
19:21Więc nie wchodził.
19:23Nie.
19:23A kto to jest?
19:29Dobry wieczór.
19:32Dobry wieczór.
19:36Przepraszam.
19:38Proszę się nie gniewać.
19:41Do widzenia.
19:42Niech się pani nie gniewa.
19:45Ale ja byłam taka pewna.
19:47Tak jest.
19:49Nic się nie stało.
19:49Proszę was wyświetlać.
19:50To mi protybrał.
19:51Ale niech mi pani wytłumaczy, dlaczego włożył białą koszulę w grochy.
19:54Naprawdę nie wiem.
19:57Tak na co ja mam?
19:57Do widzenia.
19:59Do widzenia.
20:02Rozumiesz coś z tego?
20:05Całymi miesiącami nikt obcy nie dzwoni do drzwi.
20:10Jedyną osobą, której tutaj nie rozumiem, jestem ja.
20:13Dlaczego?
20:13Ja tu nie jestem obcy?
20:20Ty tutaj jesteś u mnie.
20:21Jako gość.
20:25Do tego, żebym tu był naprawdę jeszcze bardzo daleko.
20:29Dalej niż przedtem.
20:32Po raz pierwszy tutaj słyszę dzwonek.
20:35Nie potrafisz sobie wyobrazić, co przeżywałem na tym dworcu, kiedy tam staliście.
20:40Cała czwórka.
20:41Należeliście do siebie.
20:43My już od dawna nie należymy do siebie.
20:45Nawet nie przypuszczasz, jak was te dzieci łączą.
20:48Chcecie czy nie.
20:50A ja tam stałem ukryty za rogiem.
20:54Człowiek obcy dla wszystkich.
20:56Dla mnie nie jesteś obcy.
20:58Ani obcy, ani twój.
21:00Jak to?
21:01Bo ty nie jesteś moja.
21:03Jak to?
21:04Ponieważ ty, to ty i twoje dzieci.
21:08Dzisiaj to zrozumiałem.
21:09A ty wiesz o tym tak samo dobrze, jak ja.
21:15Przecież nic na to nie poradzę, że te dzieci nie są twoje.
21:18Ja też nikomu ich nie chcę ukraść.
21:20Mógłbym być ich kolegą.
21:23Ale jeśli się nie zgodzą?
21:24A jeśli Jurek nie zechce?
21:26To nie jest mój przeciwnik.
21:29Więc kto?
21:30Ty.
21:31Jak to?
21:32Ty mi nie wyznaczyłaś miejsca obok siebie i nikt.
21:36Pozwalasz mi stać za rogiem.
21:38Jestem człowiekiem, który obchodzi wokół dom, ale nie ma prawa wejść do środka.
21:45Już kiedyś grałem w tę grę.
21:48A była to gra obrzydliwa.
21:50Przecież jesteśmy razem.
21:55Kiedy wszyscy wyjechali i nikt o tym nie wie.
21:58I się o tym nigdy nie wie.
21:59Nie chcę z tobą pokryjomu tulić się w samochodzie i kochać się, kiedy będzie puste mieszkanie.
22:15Wymarzyłem sobie, że jesteś dla mnie wszystkim i że ja dla ciebie jestem wszystkim.
22:21I że będę z tobą żył we dnie i w nocy do końca życia.
22:26Do końca życia.
22:29Nic ważnego. Ja tylko na moment, bo za mną chodzi moja żona.
22:38Niech mi pan wreszcie da spokój.
22:41Chodzi tylko o to, że gdyby panią pytała, czy miałem białą koszulę w grochy, to nie miałem.
22:47Do widzenia.
22:57Proszę cię, chodźmy stąd.
22:59Te papiery są nasze.
23:02Delikatesy mają pierwszeństwo.
23:03Ja ci dam pierwszeństwo, smerkata.
23:06Jak znajdę trochę czasu, to ci przyłożę.
23:10Uważaj, żeby cię nie dopadli chłopcy z mojej paczki.
23:14Bo się nie pozbierasz.
23:15Te zdechlaki, co się tutaj kręcą?
23:18Jak takiego raz rąbne, to za drugim ciosem już bym zbezcześcił zwłoki.
23:23Szefie, nareszcie pan jest.
23:25Z tymi młodymi trzeba zrobić porządek.
23:27Co?
23:39Które?
23:40Które?
23:40Które?
23:40Na mięsie przecieka chłodziarka.
23:53O cholera, w lipcu to lubię najbardziej.
23:57Dzwonię do warsztatów, już dzwoniłem.
23:58No i co?
24:00Połowa obsługi na urlopach, to typowo.
24:02Jak się zaczynają upały, to obsługa lodowa giedzie na urlopy.
24:05Ten papier zdobyłam po walce.
24:07Ciekawam, co będzie jutro.
24:08Dobra jesteś, jeszcze trzeba dołożyć sery.
24:12Potem chciałabym, żebyś stanęła za latem.
24:14Też bym chciała, już lecę.
24:16Dzień dobry, dzień dobry.
24:17Ma pani sałatkę chanacką?
24:18Oczywiście, to poproszę 15 deko.
24:20Ale żeby nie było więcej.
24:22Nie będzie więcej.
24:24Proszę się nie obawiać.
24:26To było 20,5.
24:29Policzę pani za 20.
24:31To ładnie z pani strony.
24:33Co by tu jeszcze...
24:38Może trochę tego sera
24:43i jeszcze trzy plasterki po tego.
24:48Trzy plasterki rolady szynkowej.
24:59Chciałam trzy.
25:01Dałam pani trzy.
25:03Ten jeden był poprzerywany.
25:04Czy coś jeszcze?
25:06Dziękuję, do widzenia.
25:08Nie, dziękuję, to starczy.
25:09Proszę.
25:10Na shledanou.
25:11Na shledanou.
25:12Dobię, sirec drži.
25:14Dobię pani mra.
25:15Zuzanno, co to jest?
25:17Co to jest?
25:17No, rolada.
25:18Dokładnie mówiąc, nadgryziona rolada.
25:21Chyba pani nie myśli, że to ja.
25:24Właśnie tak myślę.
25:27Przecież mógł to ugryźć ktokolwiek.
25:29To przecież mógł ukouznąć ktokolwiek pijnej.
25:31Zuzanno, chcesz, żebyśmy zostały koleżankami?
25:33No, to chcę.
25:34No, jasne, że chcę.
25:35To się przyznaje.
25:36Przecież bym powiedziała.
25:39Tak bych to przecież rzekła, nie?
25:40To kosztuje ze dwie duchy, nie więcej.
25:43Więc nie.
25:44No nie.
25:45To chodź ze mną.
25:45Wokół.
25:46Nie pytaj, tylko chodź.
25:50Pomidory potaniały.
25:52Fajnie.
25:52Ogryź.
26:03Dlaczego?
26:04Nie jestem głodna.
26:05Mówię ci, ugryź.
26:07Odtwórz buziuchny porządnie.
26:09A teraz zgryź.
26:10No co?
26:18Ugryzłaś tę roladę, czy nie?
26:21Trochę.
26:24I dlaczegoś się nie przyznała?
26:28Przecież nie wypada.
26:29No więc posłuchaj.
26:30Za tę roladę zapłacisz.
26:31To po pierwsze.
26:32Bardzo chętnie.
26:33Powtóraj.
26:34Jeżeli jeszcze raz coś takiego wywiniesz, to wylecisz.
26:36Skąd?
26:36Stąd, ode mnie i ze sklepu.
26:39O tym nie pani decyduje.
26:40Zuzanna, chodź czyścić i płukać mięso.
26:42Nawaliła chłodziarka.
26:44Jakieś kłopoty?
26:45Nie, nie.
26:46W porządku.
27:06Zuzanna, chodź.
27:36Rónaz.
27:46Rónaz.
27:48Rónaz.
27:50Eskoda.
27:52Eskoda noś.
28:06Rónaz.
28:22Rónaz.
28:24Rónaz.
28:26Rónaz.
28:30Dzięki za oglądanie!
29:00Dzień dobry, pani. Ładna dzisiaj pogoda.
29:13Tak, ładna.
29:30Dzień dobry. Przepraszam, że przeszkadzam. Szukam pana broża.
29:44Dzień dobry. To ja, ale z pewnością nie mnie pani poszukuje.
29:49Szukam Karola. Przepraszam. Anna Cholubowa. Bardzo mi miło.
29:53Proszę do środka. Czekałem na panią.
29:56Pan nie?
29:58Tak, jak mi polecił mój syn.
30:00Ale przecież on nie wiedział, że tu przyjdę. Mówił, że ma nadzieję.
30:02że ma nadzieję, że będzie go pani szukać.
30:08Więc nie ma go w domu. Musiał pojechać na budowę i nie mógł pani zawiadomić.
30:12Proszę wejść.
30:12Proszę.
30:13Nie chcę panu zabierać czasu. Dowiedziałam się już wszystkiego.
30:25A pani myśli, że ja się niczego nie potrzebuję dowiedzieć?
30:28Ode mnie?
30:29Ode mnie?
30:30Tak.
30:30Mam przed sobą człowieka, który ma na mojego syna taki wpływ, jakiego nie miał nikt przedtem.
30:38To raczej on ma na mnie wpływ.
30:40To się chyba nie wyklucza.
30:43Czy pani nie jest tym przestraszona, że mój syn wszystko traktuje tak serio?
30:48Co pan ma na myśl?
30:50To, co powiedziałem.
30:53Nic połowicznie.
30:55Wszystko naprawdę. Na śmierć i życie.
30:57Na żywo.
30:58Na żywo.
31:01Z pewnością pani też to już zauważyła.
31:05I nie można nic zrobić.
31:09Nikt go już nie zmienił. Ostrzegam panią przed tym.
31:13Chyba, że pani uznała, że to właśnie jest win najlepsze.
31:21Chyba, że.
31:26Melduję posłusznie, że Szychta przebiegła spokojnie.
31:29Biznes nie był wiele warstw.
31:31Klientela albo na urlopach, albo w tym upale nikt się specjalnie nie napychał.
31:36Dostarczyli wszystko, co powinni?
31:38Z cukierni też byli?
31:40Byli.
31:41Zamówiłaś kanapki?
31:42Zamówiła.
31:43Był tu karas albo wilmek?
31:45Obydwaj.
31:46Chociaż każdy osobno.
31:47Zachwycali się, jak tu wszystko dobrze idzie.
31:49Za co?
31:50Tak zapobiegawczo.
31:52Zaliczka za to, co przeskrobisz w przyszłości.
31:54Czy ja mogę coś przeskrować?
31:56Taka wzorowa pracownica?
31:57Czołem Anulko.
32:17Coś nie gra?
32:19Nie.
32:19Nie.
32:37Niech pani zobaczy, co Mika zał robić.
32:40Ja tak nie lubię zapachu drożdży.
32:41Ja tak nie rada czucham.
32:43Ja też nigdy nie lubiłam.
32:45Nie rada.
32:45Zuzanna, czy ktoś dzisiaj kupował Martela?
32:53Co?
32:54Co?
32:55Czy ktoś dzisiaj kupował Martela?
32:58Tego za 250.
33:01Kupował.
33:02Że też się nie pochwaliłaś takim utargiem.
33:06Chłopak w koszulce i w dżinsach.
33:08A kupuje Martela za dwie i pół paczki.
33:14Coś się stało?
33:15Przyszedł go zwrócić?
33:19Nie, nie przyszedł.
33:27Soniu, szukam pani.
33:29Mnie?
33:30Ale proszę o dyskrecję.
33:33Nie chciałabym nikogo skrzywdzić.
33:38Ile kas dzisiaj pracowało?
33:40Dwie.
33:40Dwie.
33:41Więc była pani młynażowa.
33:44Czy pani kasowała koniak Martel za 250?
33:49Nie.
33:51A może pani nie zwróciła uwagi?
33:53Na pewno nie.
33:54Taką sumę, kiedy nie ma świąt, kasuje się raz w tygodniu.
33:58A mogłaby pani dyskretnie zapytać młynażową?
34:02Ona mogła kasować, a ona też się nie może mylić.
34:06Ona?
34:07Ona pani wymieni wszystkie Martele, które sprzedała w ciągu całego kwartału i jeszcze pani powie, jak klient był ubrany.
34:12Tylko proszę po cichutku, żeby nikt nie usłyszał.
34:17Pani chce zaraz wiedzieć?
34:20Zaraz.
34:21To już lecę.
34:23Już lecimy.
34:24Dziękuję.
34:31Młynażowa oddaje pieniądze.
34:36No wreszcie wszystko pokroiłam, a teraz biegnę na basen.
34:40Koniaku nie było.
34:53Na pewno?
34:53Na pewno.
34:54Nie ma tu szefa?
35:09Poszedł do przedsiębiorstwa.
35:11Coś się stało?
35:13Nie ma pośpies.
35:14Zuzanno, zatrzymaj się u mnie na chwilkę.
35:24Czy nie można zaczekać z tym do jutra?
35:26Nie można.
35:31O co chodzi?
35:32Już czekają na mnie przed sklepem.
35:35Żadna kasa nie wybijała dzisiaj koniaku.
35:38Jak to nie wybijała?
35:39Nikt nie kupował martela.
35:42Skąd pani może wiedzieć?
35:44Kasierki wiedzą.
35:47One znów tak świetnie pamiętają?
35:51Pamiętają.
35:53Przecież one myślą o wszystkim innym, tylko nie o tym, co kasują.
35:57Zuzanno.
35:58O co chodzi?
35:59A jeśli okaże się, że na kontrolce nie będzie takiej kwoty, co wtedy powiesz?
36:04Wtedy powiem, że mnie to nie dotyczy.
36:09Dlaczego to ma ciebie nie dotyczyć?
36:10Bo on im uciekł.
36:11Jak to uciekł?
36:12Turendy uciekł?
36:13No uciekł.
36:14A co?
36:14Czy to się tu nie zdarza?
36:15Że ktoś się z czymś zwieje?
36:16Powinni tu pilnować.
36:17Może uciec z tabliczką czekolady albo z paczką kawy, ale nie z butelką koniaku.
36:21I z butelką uciekli przed Bożym Narodzeniem.
36:24Tak, ale ją włożyli do kiszeni płaszczy.
36:26No widzi pani.
36:27Tylko, że on był w dżinsach i w koszulce.
36:30Kto tak powiedział?
36:31Ty.
36:32I wielką torbą.
36:35Tego już nie powiedziałaś.
36:37W takim razie pani bardzo mało pamięta.
36:40Tak jak te kasjarki.
36:41Zuzanno, z czego pani ciągle ode mnie chce?
36:44Wymyśliła sobie pani, że to ukradłam i teraz by pani chciała, żebym się przyznała.
36:49Tylko, że się to pani nie uda.
36:52Bo ja nie mam zamiaru wplątać się w cokolwiek.
36:55Siada pani na mnie przez głupi kawałek rolady.
36:58Ale butelka francuskiego koniaku to co innego.
37:00To prawda. Zupełnie coś innego.
37:02I chciałabym, żebyś to zrozumiała, zanim będzie za późno.
37:05Ależ tak, wiem.
37:07Niech się pani nie boli.
37:08Ale nie przyznam się do czegoś, czego nie zrobiłam.
37:11Czy to twoje ostatnie słowo?
37:13Absolutnie.
37:13Już raz powiedziałam, idę się kąpać.
37:16Życzę pani przyjemnej zabawy.
37:17Zuzanno, pokaż co masz w tej torbie.
37:43To nie jest torba.
37:45No to w tej torebce.
37:47To nie jest torebka.
37:49No to w tym, co masz w ręku.
37:51Dlaczego miałabym pokazać? Przecież nie będzie pani grzebać w moich rzeczach.
37:54W niczym nie będę grzebać.
37:56Wystarczy, że pozwolisz mi tam zajrzeć, jeśli się nie boisz.
37:59Nie boję się.
38:00Tylko po prostu nienawidzę szpiklowania.
38:02Zuzanno, paniusiu, przecież nie będzie pani krzyczeć na ulicy.
38:06To niegrzeczne.
38:07Zuzanno, co pani sobie wyobraża?
38:09Porywać się na młodych facetów?
38:11Zuzanno, jak sobie życzysz?
38:14Dwa razy chciałam ci pomóc, a ty tę pomoc odrzuciłaś.
38:16Po raz trzeci nie będę się wtrącać.
38:19Między nami wszystko skończone.
38:22Co to znaczy?
38:24Po raz trzeci już nie będę się wtrącać.
38:26To są słowa i gesty, które nie mają dla niej żadnego znaczenia.
38:30Pani powinien tę tarbę capnąć i otworzyć.
38:32I wtedy już nic nie musiałaby pani mówić.
38:34Powinnam, ale wydawało mi się, że tej dziewczyny jednak na nas zależy.
38:38Jabła tam zależy.
38:39Ta smarka ta co najwyżej nabija się z nas, a ta jej paczka jeszcze jej podbija bębenka.
38:44Chyba ma pan rację, ale przecież sam pan mówił, że trzeba spróbować.
38:48Ja przez pierwszy miesiąc targałem worki albo woziłem na wózku 100 kg towaru po Pradze.
38:52A kiedy raz wziąłem sobie daktyla, żeby spróbować jak to smakuje, to stary wymucił mi na głowie worek soczewicy.
38:59A za to co się rozsypało musiałem jeszcze zapłacić tych pieniędzy za praktykę.
39:04Wiem, ale teraz to i tak nie pomoże.
39:06Pomoże, nie pomoże, człowiek musi jakoś sobie ulżyć.
39:11Proszę.
39:13Muszę porozmawiać z panią Chorubową.
39:16Można chyba z tym poczekać, bo chodzi o to, że właśnie przyszedł jakiś chłopak i przyniósł 250 koron.
39:21Bo wczoraj przez pomyłkę wsadził do torby butelkę martela. Co takiego?
39:25Jest tu jeszcze?
39:27Właśnie tam wychodzi.
39:31Dziękuję Soniu.
39:33Proszę.
39:33Nic nie rozumiem, czyli rzeczywiście ktoś wczoraj kupił ten koniak.
39:37No chyba jednak kupi.
39:39Cieszę się, bo nie ma nic gorszego niż dobrać się tu z jakimś złodziejem.
39:43Parę z jakiej ma złodziejna ma.
39:46Ano?
39:47Co?
39:48Że co przywiedziecie?
39:49Wyście zupełnie powariowali.
39:53Zupełnie.
39:55Zuzanno.
39:57Właśnie się dowiedziałam, że przyszedł ten wczorajszy młodzieniec i zapłacił za koniak, tak?
40:02Wygląda więc na to, że wszystko jest w porządku i wszyscy są zadowoleni.
40:05No widzi panie.
40:08Wszyscy prócz mnie, jak to?
40:09Ty dobrze wiesz.
40:10Jeśli chcesz grać ze mną w ciuciubadkę, to możesz od razu odejść.
40:15Przepraszam.
40:16Czym mogę służyć?
40:17Proszę się na mnie nie gniewać.
40:42Ja bym tak strasznie chciała z panią tutaj zastać.
40:47Zastanowij się jeszcze.
40:52Zmiataj do krojenia drożdży.
40:54Życzę pani pięknego i miłego wieczoru.
41:16Ja wam również.
41:18Mało na matury?
41:19W przyrodę?
41:20Jeszcze nie wiem.
41:21Powinna pani.
41:22Tam, gdzie zagląda słońce, nie zagląda lekkość.
41:26Dziękuję za radę.
41:27Do widzenia.
41:28Do widzenia.
41:28Nie mogłam się ciebie doczekać.
41:56Ja ciebie również.
41:57Myślałem o tobie i o mnie i o tobie i o dzieciach.
42:05Nie będę się do was mieszał.
42:08Mógłbym wszystko zepsuć.
42:12Ja też muszę ci coś powiedzieć.
42:14Bardzo chcę poznać cię z dziećmi.
42:17Zrobimy to od razu, jak tylko wrócą z wakacji.
42:20Mówisz serdecznie?
42:23Musisz ruszać.
42:28Musisz jeść.
42:30No, no.
42:30Ty naprawdę mówisz zupełnie poważnie.
42:37Naprawdę mówię poważnie.
42:38Już dawno powinieneś skręcić w prawo.
42:40Dlaczego?
42:41Bo tamtędy jedzie się do mojego mieszkania.
42:43Musisz się z dziećmi.
43:05Muzyka
43:35Muzyka
44:05Muzyka
44:14Muzyka
44:23Muzyka
44:32Muzyka
44:41Muzyka
44:50Muzyka
44:59Muzyka
45:08Muzyka
Comments

Recommended