Skip to playerSkip to main content
  • 5 months ago
Transcript
00:00KONIEC
00:30Kobieta za lad膮
00:52Odcinek drugi. Luty.
01:00I偶inka z warzywnego.
01:17I偶inko, cebula si臋 sko艅czy艂a. Zaraz przynios臋.
01:20Sk膮d tyle gliny?
01:24Przywie藕li ziemniaki.
01:26Chcesz je tu sadzi膰? Zamiecz mi to zaraz.
01:30Przywie藕li wam grejfruty.
01:35Co z t膮 cebul膮?
01:38Przywie藕li grejfruty.
01:40Najpierw daj cebul臋.
01:41Oskar zaczeka.
01:46Tego ju偶 za wiele.
01:48Nie pokazuj mi si臋 na oczy.
01:50Ju偶 pr臋dzej nie mog艂am.
01:51Nie p艂ac膮 mi za odwalanie roboty
01:53za jak膮艣 lamazarn膮 j膮ka艂臋.
01:54Prosz臋 nie p艂aka膰.
02:12To jab艂ko schowa艂em specjalnie dla pani.
02:14Nie lubi臋, kiedy m艂ode dziewczyny p艂acz膮.
02:27Dzi臋kuj臋.
02:30Jutro przywioz臋 pani takie samo.
02:33Pojutrze te偶 i po pojutrze.
02:34B臋d臋 przywozi艂 tak d艂ugo,
02:38dop贸ki si臋 pani nie u艣miechnie.
02:40B臋dzie pani na mnie czeka艂a?
02:41Cze艣膰 dziewcz臋ta.
02:59Co nowego?
03:01Nic.
03:01Jeden z艂odziej z sardenkami w r臋kawie.
03:05Sonia go zauwa偶y艂a,
03:06ale kropnie si臋 ba艂a zdj膮膰 z niego p艂aszcz.
03:08Dzie艅 dobry.
03:17Dzie艅 dobry.
03:19Dzie艅 dobry.
03:28Cze艣膰, I偶ynko.
03:30Dzie艅 dobry.
03:33Przywie藕li takie pi臋kne jab艂ka?
03:35Nie przywie藕li.
03:42To prezent?
03:47Mo偶na wiedzie膰, kto ci to da艂?
03:51Kierowca.
03:56Nazywa si臋 Radek.
03:57Jutro mi go poka偶esz.
04:01Taki 艂adny.
04:06I偶ynko, uwa偶aj na 艂adnych ch艂opc贸w.
04:10Pani Holubowa, s艂ucham?
04:14My艣li pani, 偶e mu to nie b臋dzie przeszkadza艂o?
04:17Nie b臋d臋 badia膰.
04:19Co?
04:20呕e si臋 j膮kam.
04:25I偶ynko.
04:27Nie ma w艣r贸d nas takiej, kt贸ra by nie mia艂a jakiej艣 skazy na urodzie.
04:31Jedna jest chuda, druga gruba, trzecia, jak ja, szeroka w biodrach.
04:36A czwarta z kolei troch臋 si臋 j膮ka.
04:37Je艣li ten ch艂opak jest co艣 wart, to nie b臋dzie mu to przeszkadza艂o.
04:41Bo ch艂opcy to si臋 zawsze ze mnie 艣miali.
04:46A my艣lisz, 偶e ze mnie nie?
04:50Pracuj sobie spokojnie, 艂adnie si臋 ubieraj, wymy艣l jak膮艣 fryzur臋, w kt贸rej ci b臋dzie do twarzy i zobaczysz sama.
04:57Jutro przyniesie ci arbuza.
05:01W lutym nie ma arbuz贸w.
05:02Takich pi臋knych jab艂ek te偶 nie ma.
05:08To te偶 prawda.
05:10No widzisz?
05:12Prosz臋 pani膮, co tam jeszcze?
05:16Prosz臋 ugry藕膰.
05:19Przecie偶 nie b臋d臋 obgryza艂a twojego dowodu mi艂o艣ci.
05:22Ja prosz臋.
05:24Zgoda.
05:29Ale pyszne.
05:31Dzi臋kuj臋.
05:32Dzie艅 dobry, panie Aniu, to m贸j syn.
05:40Mi艂o mi, Cholubowa.
05:41Dzie艅 dobry, Karas Junior.
05:43Pierwszy od lat Karas, kt贸ry nie zajmuje si臋 handlem.
05:45O rany, nie mog臋.
05:46No, no, Olimko, handlowa膰 zacz膮艂 jeden z naszych pradziadk贸w.
05:49I tak ju偶 przechodzi z ojca na syna.
05:50On studiuje.
05:51A co pan studiuje?
05:52Medycyn臋.
05:53Powodzenia.
05:54Cztery lata ma ju偶 za sob膮, teraz ma ju偶 z g贸rki.
05:56Czy tak samo jak ze mn膮?
05:57Ja bym ci pokaza艂, a wy przesta艅cie mi si臋 tu kr臋ci膰.
06:00To nie dla was partia.
06:01Wenda, przesta艅 si臋 gapi膰 na dziewczyny, bo do trzydziestki tych studi贸w nie sko艅czysz.
06:14S膮dzi pani, 偶e dwie艣cie kanapek na pi膮tek wystarczy?
06:17Na pewno.
06:19Ale przecie偶 s膮 ferie.
06:21Co to za ferie?
06:23W poniedzia艂ek dzieci ju偶 id膮 do szko艂y.
06:25Ma pani racj臋.
06:26Zam贸wi臋 dwie艣cie.
06:27Dzi臋kuj臋.
06:29Prosz臋 bardzo.
06:34Jak b臋d臋 chcia艂a, owin臋 m艂odego Karasa dooko艂a palca.
06:38To ju偶 lepiej nie chciej.
06:39Lekarze strasznie na mnie lec膮.
06:40W zesz艂ym tygodniu jeden dentysta z przychodni zamkn膮艂 sw贸j gabinet,
06:44zostawi艂 poczekalni臋 pe艂n膮 pacjent贸w i szed艂 za mn膮 a偶 do metra.
06:47Jest co艣 nowego na przedpo艂udnie?
06:52Nie, przywie藕li tylko sa艂atki, a wczoraj jeszcze nie sprzeda艂y艣my.
06:55Mog臋 i艣膰 wyprasowa膰 sobie sukienk臋?
06:58Nie boisz si臋 szefa?
07:00Jak mnie zobacz臋, rozebrano ucieknie.
07:02A potem?
07:03A potem ja uciekn臋.
07:08Dzie艅 dobry.
07:09Dzie艅 dobry.
07:10Co tak wcze艣nie dzisiaj?
07:11Mam troch臋 pracy w domu.
07:13Czym mog臋 s艂u偶y膰?
07:14Chcia艂bym co艣 na kolacj臋.
07:17Sa艂atk臋 w艂osk膮?
07:18Mo偶e by膰.
07:19Ile?
07:20Tak ze trzydzie艣ci deko.
07:24Nie chce pana ogranicza膰, ale czy to nie za du偶o jak na jedn膮 osob臋?
07:28To ma by膰 na dwie.
07:29Przychodzi do mnie kolega.
07:31Je艣li tak, to w porz膮dku.
07:32Co jeszcze?
07:33Ju偶 nic.
07:34Zupe艂nie nic?
07:35Nic.
07:36Nie szykuj臋 偶adnej kolacji.
07:37To tak na wszelki wypadek, gdyby艣my poczuli g艂贸d.
07:40A je艣li poczujecie pragnienie?
07:41Mo偶e by tak troch臋 wina?
07:42Mamy zeneck膮 lipk臋.
07:44To ju偶 ostatnia.
07:45Nie, dzi臋kuj臋, nie.
07:46Raczej kaw臋.
07:56Dzi臋kuj臋, do widzenia.
07:57A mo偶e chocia偶 kawa艂eczek sera?
07:59Kawa艂eczek mo偶e by膰.
08:01A mo偶e topionego?
08:02Prosz臋.
08:03呕ycz臋 smacznego.
08:04Do widzenia.
08:07Do widzenia.
08:08Ciekawa jestem, co to za facet.
08:15Dlaczego?
08:16Bo ja zawsze ka偶dego potrafi臋 zaszufladkowa膰, ale tego nie mog臋 rozgry藕膰.
08:20Wiem tylko, 偶e nie jest 偶onaty.
08:23Sk膮d wiesz?
08:24Nie wiem sk膮d, ale wiem.
08:26Czyli jednak nie wiesz.
08:29Za艂o偶ymy si臋?
08:30A jak si臋 o tym przekonamy?
08:31Po prostu go spytam.
08:33Zwariowa艂a艣 chyba.
08:34Czuj臋, 偶e si臋 do niego wezm臋.
08:35Jak to si臋 we藕miesz?
08:36Mam wra偶enie, jakby dooko艂a niego by艂a jaka艣 skorupka.
08:39A ja mam ochot臋 j膮 st艂uc.
08:41I zrobi臋 to.
08:42A niby jak masz zamiar to zrobi膰?
08:43Jak?
08:44Um贸wi臋 si臋 z nim.
08:46Chyba 偶artujesz.
08:47O rany, on jest samochodem.
08:49Zaraz si臋 z nim zabior臋.
08:51Nie wyg艂upiaj si臋.
08:53Jutro zreferuj臋, co kryje si臋 pod skorupk膮.
08:55Jaki pi臋kny sweter ma ta Olina.
09:09Olina jest jedynaczk膮.
09:11Tatu艣 le偶y na forsie, w willa jak zamczysko.
09:13Sta膰 j膮 na sweter za cztery setki.
09:15Ty za te pieni膮dze musisz sobie kupi膰 dwa swetry, albo jeszcze lepiej trzy.
09:20Ale chcia艂abym mie膰 taki.
09:21Poprosz臋 p贸艂 kilograma twarogu.
09:27Tylko ani deko wi臋cej.
09:29Odwa偶臋 r贸wno.
09:30Ma by膰 twardy czy mi臋kki?
09:31To macie dwa rodzaje?
09:33Trzy. Dwa rodzaje mi臋kkiego i jeden twardy.
09:35Na co to ma by膰?
09:36Tego nie wiem.
09:37Skocz臋 zapyta膰.
09:38Mo偶e jednak dojdziemy do tego razem.
09:40Mo偶e pan sobie przypomni, co 偶ona ma zamiar z tego zrobi膰.
09:42Dzi臋kuj臋.
09:43Za chwil臋 wracam.
09:51Ju偶 jestem.
10:00Mieszka pan tak blisko?
10:02Nie, ale ju偶 sobie przypomnia艂em.
10:04To maj膮 by膰 knedliki z ciasta twarogowego.
10:07Wi臋c jaki to twar贸g?
10:09Na ciasto mi臋kki.
10:10Do posypania twardy.
10:11No i masz.
10:12Jeste艣my zn贸w na pocz膮tku.
10:14Chyba, 偶e woli pan do posypania te偶 mi臋kki, co?
10:16Racja.
10:17Niech mi pani da mi臋kki.
10:19Powiem, 偶e innego nie by艂o.
10:20Oczywi艣cie.
10:21Nie obrazi si臋 pani?
10:23Najwa偶niejsze, 偶eby pan nie chodzi艂 dwa razy.
10:26Wi臋cej ci po偶yczy膰 nie mog臋.
10:28Mnie te偶 brakuje.
10:30Nie wiesz, kogo by tu jeszcze poprosi膰?
10:32Oskar, po偶ycz i偶ynie 100 koron.
10:34Kredytu nie udzielamy, bo to jest tak, 偶e najpierw si臋 traci towar, a potem klienta.
10:40On na pewno nie po偶yczy.
10:45Zapami臋taj dziewuszko, 偶e Oskar ma z艂ote serduszko.
10:48Oskarze.
10:51Ladienko, przewioz臋 ci臋 na beczce.
10:52Jedziemy.
10:54Z drogi, bo rozjad臋.
10:58Poszaleli艣cie, czy co?
11:00Ju偶 sami nie wiedz膮, co robi膰.
11:02M艂odo艣膰 si臋 musi wyszumie膰, matko.
11:04Nie wytrzymam tu z nimi, nie wytrzymam.
11:06Pani Kubankowa, mo偶e mi pani po偶yczy膰 paczk臋?
11:12Paczk臋 czego?
11:12To znaczy setk臋.
11:16Chodzi o pieni膮dze.
11:18A na co tobie, m艂odej, niezam臋偶nej dziewczynie, pieni膮dze?
11:21Chcia艂abym sobie kupi膰 sweter.
11:24Taki na pokaz.
11:27Nigdy tego nie zrobi臋.
11:29Dlaczego?
11:30Bo wy, m艂ode dziewczyny, my艣licie tylko o tym, w co by si臋 wystroi膰.
11:34Kiedy ja by艂am w twoim wieku, nosi艂am swetry po starszych.
11:37By艂y ju偶 100 razy cerowane, a ja si臋 cieszy艂am, 偶e je w og贸le mam.
11:40Pewnie chcesz sobie kupi膰 taki sweter, w kt贸rym ca艂e plecy s膮 go艂e.
11:43Dlaczego nie ma nikogo przy butelkach?
11:45Przynosz膮 przed po艂udniem trzy na krzy偶, a i tak zawsze stoi kolejka.
11:48A 偶e I偶ina nie stoi przy swoich jarzynach, tego nikt nie widzi.
11:51Wszyscy si臋 zawsze wy偶ywaj膮 na starej babie.
11:53Nie wytrzymam tu d艂u偶ej.
11:54Ile ci jeszcze brakuje, I偶inko?
11:56Dw贸ch setek.
11:59Tyle nie mog臋.
12:00Ale setk臋 ci po偶ycz臋.
12:02Jaka pani dobra.
12:05Daj spok贸j.
12:06Jeszcze pami臋tam, jak kiedy艣 sama lata艂am po ca艂ej Pradze za najpi臋kniejszym sweterkiem przed randk膮 z jednym panem.
12:13Jak si臋 to sko艅czy艂o?
12:15Fatalnie.
12:15Pobrali艣my si臋.
12:22Dobry wiecz贸r.
12:23Ju偶 z pracy?
12:24Dobry wiecz贸r.
12:25Jak pan widzi?
12:26A ja w艂a艣nie do pracy.
12:28I wr贸c臋 dopiero za dwa dni.
12:29To jest robota, co?
12:30Niech pan przyjdzie do nas.
12:31Potrzebujemy ludzi.
12:33Pomy艣l臋 o tym.
12:33Witaj, mamo.
12:39Witaj, Anneczko.
12:45Wygl膮dasz na zm臋czon膮.
12:47Ale偶 sk膮d?
12:48Teraz mamy akurat martwy sezon.
12:50No wi臋c jak ci si臋 u nas podoba?
12:54W dalszym ci膮gu uwa偶am, 偶e powinni艣cie zosta膰 na starych 艣mieciach.
12:58Przecie偶 to by艂o pi臋kne mieszkanie.
13:00Jestem szcz臋艣liwa, 偶e nas tam ju偶 nie ma.
13:03A jak tam u was w szpitalu?
13:08Teraz?
13:09W lutym?
13:11Okropnie.
13:13Jest zima i wszyscy na pot臋g臋 choruj膮.
13:17Mamusiu, co mi przynios艂a艣?
13:19Czo艂em, Piotrusiu.
13:20A nie wystarczy ci, 偶e po prostu sama przysz艂am?
13:23Wystarczy, ale kiedy co艣 przynosisz jest jeszcze przyjemniej.
13:25No dobrze.
13:30Galaretki w czekoladzie.
13:31Ale dostaniesz dopiero po kolacji.
13:33Jestem po kolacji.
13:34Jak to?
13:34Babcia przynios艂a trzy zawijane zraziki.
13:38Akurat mi zosta艂y, wi臋c przynios艂am.
13:41Oczywi艣cie, jeste艣 sama i przypadkiem zostaj膮 ci trzy zrazy.
13:44Jeszcze od wczoraj.
13:47Zaraz ci odgrzej臋.
13:48Czy ty naprawd臋 s膮dzisz, 偶e ja tym biednym dzieciom nic nie gotuj臋?
13:56Michaliny nie ma w domu?
13:57Jest, ale powiedzia艂a, 偶e nie wyjdzie z pokoju.
14:00Dlaczego nie chce wychodzi膰 z pokoju?
14:02Bo si臋 pok艂贸ci艂a z babci膮.
14:03Nie wiesz o co?
14:10Nie wiem.
14:11Nie pods艂uchiwa艂em.
14:13Ale co艣 tam us艂ysza艂e艣, prawda?
14:18O tat臋.
14:31Cze艣膰.
14:33Cze艣膰.
14:34C贸偶 to g艂owa ci臋 boli?
14:36Nie.
14:39Jeste艣 g艂odna?
14:41Na tej jej zraziki nie mam apetytu.
14:44A c贸偶 zawini艂y babcin臋 zraziki?
14:48Chcia艂am ci tylko powiedzie膰, 偶e ile razy twoja matka przyjdzie do nas z wizyt膮,
14:52nie rusz臋 si臋 z tego pokoju na krok.
14:54A c贸偶 ci ona zrobi艂a?
14:57Niech ci sama powie.
14:58Wybacz, ale tego ju偶 za wiele.
15:05Czy ja nie mog臋 wyrazi膰 w艂asnej opinii o cz艂owieku, kt贸ry porzuci艂 ciebie i ca艂膮 rodzin臋?
15:10Je艣li dobrze zrozumia艂am, powiedzia艂a艣 co艣 o Jurku, z czym Michalina si臋 nie zgodzi艂a.
15:15Nie zgodzi艂a?
15:17To za delikatne s艂owo rzuci艂a si臋 na mnie, 偶e niby jakim prawem go obmawiam.
15:22A mo偶na wiedzie膰, co powiedzia艂a艣?
15:23Jak to co?
15:25Michalina nie jest ma艂ym dzieckiem.
15:26Kto艣 jej to wszystko musi w ko艅cu powiedzie膰.
15:29Co wszystko?
15:30Ca艂膮 prawd臋 o tym cz艂owieku.
15:32Skoro nie robisz tego ty, kto艣 ci臋 musi wyr臋czy膰.
15:35Je艣li Jurek rozszed艂 si臋 ze mn膮, to nie znaczy, 偶e wzi膮艂 rozw贸d z dzie膰mi.
15:41Przecie偶 on ju偶 je straci艂.
15:43Nie straci艂 i je艣li on tego nie popsuje, to si臋 to nie stanie.
15:47Wiem, dlaczego tak m贸wisz.
15:48S艂ucham?
15:49M贸wi臋, 偶e wiem, dlaczego tak m贸wisz.
15:51Dlaczego?
15:52Poniewa偶 nie mo偶esz przesta膰 o nim my艣le膰.
15:56Dlaczego nic nie m贸wisz?
16:00My艣l臋 nad tym, co powiedzia艂a艣.
16:02Mam racj臋, prawda?
16:03Chyba jednak nie masz.
16:06Wspominam go czasem.
16:08Ale ju偶 na niego nie czekam i nie chc臋 go widzie膰.
16:12Co zrobisz z Michalin膮?
16:15Zostawi臋 j膮 w spokoju.
16:18Powinna mnie przeprosi膰, nie uwa偶asz?
16:20Nie 偶膮daj tego od niej.
16:22Szczerze m贸wi膮c, bardzo mi si臋 podoba, 偶e tak broni ojca.
16:25Tobie si臋 to podoba.
16:26To wszystko zmienia.
16:29Prosz臋 ci臋, b膮d藕 wielkoduszna.
16:31Pewnie, tak jak ty, co?
16:38Zostaw te garnki.
16:39Umyj臋 je i przynios臋.
16:41Nie widz臋 potrzeby.
16:42Umyj臋 sobie sama.
16:46No to tymczasem.
16:49Trzymaj si臋.
16:50Cze艣膰, babciu.
16:53Przyniesiesz kiedy艣 zraziki?
17:07Mo偶esz przyj艣膰 na kolacj臋.
17:09Babcia ju偶 wysz艂a.
17:10Ale uprzedzam, 偶e tych jej zrazik贸w nie tkn臋.
17:13A w sk贸r臋 przypadkiem nie chcesz?
17:17Marsz do kuchni.
17:29Szuka pani kogo艣?
17:30I偶ina jako seksbomba.
17:40Dech mi zapar艂o.
17:44Prosz臋 tu nie wchodzi膰.
17:47I偶ino, jak ty wygl膮dasz?
17:51Normalnie.
17:52I w tym masz zamiar sprzedawa膰 ziemniaki i warzywa?
17:56Oczywi艣cie.
17:57Ju偶 to widz臋.
17:58I偶ino, przywie藕li pomara艅cze i banany.
18:01Rusz si臋.
18:01Ju偶 id臋.
18:03Mo偶e to zrobi膰 za ciebie.
18:05Ju偶 lec臋.
18:22A wiesz, 偶e ci w tym bardzo 艂adnie?
18:49Naprawd臋?
18:49Mog艂aby艣 jeszcze za艂o偶y膰 pomara艅czowe klipsy.
18:58Te pomara艅cze s膮 dla nas?
19:06Dla was.
19:15S艂ucham.
19:16Czy mog艂abym zam贸wi膰 30 kanapek?
19:19Oczywi艣cie.
19:20Na pi膮tek.
19:22Prosz臋 odebra膰 do 10, 偶eby nie zosta艂y na niedziel臋.
19:25Oczywi艣cie.
19:26Na pewno si臋 po nie zg艂osz臋.
19:27W porz膮dku.
19:27Ale o 12.
19:28O 12 wykluczone.
19:30Nawet je艣li pani zar臋cz臋, 偶e na pewno przyjd臋?
19:33Znamy to.
19:34A potem b臋d臋 musia艂a zje艣膰 je sama.
19:36Kupuj臋 w tym sklepie od pocz膮tku jego istnienia.
19:38Chyba zas艂uguj臋 na odrobin臋 zaufania.
19:41Niestety ja pani nie pami臋tam.
19:43Znam t臋 pani膮.
19:43Prosz臋 przyj艣膰 o 12.
19:45Dzi臋kuj臋 pani.
19:47B臋d臋 punktualnie.
19:48Do widzenia.
19:50Do widzenia.
19:51Rzeczywi艣cie pani j膮 zna?
19:53W 偶yciu jej nie widzia艂am, ale te 30 kanapek zdo艂amy chyba jako艣 sprzeda膰.
19:57Nawet gdyby nie przysz艂a.
19:58Takie prezenty to ja z g贸ry skre艣lam.
20:00Co艣 nie jeste艣 dzisiaj w humorze.
20:05Wygl膮da na to, 偶e twoja wczorajsza przeja偶d偶ka z naszym tajemniczym klientem niezbyt si臋 uda艂a.
20:10Ta przeja偶d偶ka wypad艂a wr臋cz tragicznie.
20:14Pok艂贸cili艣cie si臋?
20:16Z nim si臋 w og贸le nie mo偶na pok艂贸ci膰.
20:18Jak to?
20:19Bo nie ma o co.
20:21Ja zawsze mam o co.
20:24No widzi pani, ja te偶.
20:26Ale z nim po prostu w og贸le nie spos贸b o czymkolwiek rozmawia膰.
20:29Jego nic nie interesuje.
20:32Nie interesuje go lista przeboj贸w, ani co graj膮 w kinach, ani co jest nowego w sklepach, a ju偶 w og贸le go nie interesuje co si臋 nosi.
20:42On nawet poj臋cia nie ma co to jest safari.
20:46Plut艂 co艣 o jakim艣 polowaniu na grubego zwierza w Afryce, a przy tym wszystkim teraz b臋dzie najwi臋ksza bomba.
20:53W艂a艣nie to safari mia艂 na sobie.
20:55Wyobra偶a pani to sobie?
20:59I jak si臋 to sko艅czy艂o?
21:07Nijak.
21:08Po p贸艂 godzinie podda艂am si臋, poniewa偶 perspektywa stracenia z takim facetem ca艂ego wieczoru przywo艂a艂a mnie do rozs膮dku.
21:14Zreszt膮 powiedzia艂am mu to.
21:15Co?
21:16呕e ci臋偶ko si臋 z nim rozmawia.
21:18A co on na to?
21:19Przyzna艂 mi racj臋.
21:20I wygl膮da艂 tak, jakby czu艂 si臋 winny.
21:24Ale zaraz potem pomyli艂 gota z lauferem i to by艂 ju偶 szczyt.
21:28Co w tym 艣miesznego?
21:31Nic.
21:33Zaczekaj tu chwil臋 na mnie.
21:35Mam nadziej臋, 偶e pani nie myli gota z lauferem.
21:37Myl臋.
21:38To po co ja to wszystko m贸wi臋?
21:52I偶inko, ty p艂aczesz?
21:55Nie p艂acz臋.
21:57Co ci si臋 sta艂o?
21:59Tak co si臋 sta艂o? By艂 tu Radek?
22:07By艂.
22:10I co?
22:13艢mia艂 si臋 ze mnie, 偶e si臋 j膮kam.
22:17To niemo偶liwe.
22:20Mo偶liwe.
22:21Jeste艣 pewna?
22:25Wszyscy si臋 ze mnie 艣miej膮.
22:29Ju偶 nigdy w 偶yciu nie znajd臋 m臋偶a.
22:38Wiesz co?
22:40P贸jdziemy do lekarza i wyleczymy to j膮kanie.
22:44Nie da si臋.
22:47Pr贸bowa艂a艣 ju偶 kiedy艣?
22:48Nie.
22:49Ale wiem o tym.
22:50Nic nie wiesz.
22:52Zobaczysz, 偶e to mo偶liwe.
22:53Niemo偶liwe.
22:54A wi臋c chcesz si臋 tego pozby膰, czy nie?
22:59W takim razie idziemy do lekarza i to jeszcze dzisiaj.
23:20Szpital, ambulatorium.
23:22Witaj, mamo.
23:22Mam do ciebie pro艣b臋.
23:23Witaj.
23:26Potrzebny mi lekarz od wad wymowy.
23:29Kt贸ry艣 z dzieci ma wad臋 wymowy?
23:31Nie zauwa偶y艂am.
23:33Chodzi o jedn膮 dziewczyn臋 od nas.
23:35Wskazany jest po艣piech.
23:36Ma艂o masz w艂asnych k艂opot贸w?
23:39Rozejrzysz si臋 za kim艣 odpowiednim?
23:41Zaczekaj przy telefonie, zadzwoni臋 z drugiego.
23:43Dobrze.
23:44Umawia si臋 pani telefonicznie na randk臋?
23:50A czy telefon s艂u偶y wy艂膮cznie do umawiania si臋 na randki?
23:52A mnie si臋 zdawa艂o, 偶e tylko tacy staruszkowie jak ja u偶ywaj膮 telefonu w sprawach s艂u偶bowych.
23:58Doktor Ludwik ma dzi艣 nocny dy偶ur.
24:00Od 贸smej wieczorem b臋dzie wolny.
24:02Dzi臋kuj臋.
24:03Mi艂a jeste艣.
24:04Ja mi艂a?
24:05Chyba zapomnia艂a艣, z kim rozmawiasz.
24:07Nie zapomnia艂am.
24:08I twierdz臋 tak dalej.
24:09Do widzenia.
24:09No i za艂atwione.
24:13Czeka na nas dzi艣 wieczorem.
24:15Lekarz?
24:16Tak.
24:18Nie zd膮偶臋 wpa艣膰 do domu.
24:20Zjesz kolacj臋 u nas.
24:23Rozbierz si臋.
24:30Po偶ycz Jirzy艅ce jaki艣 sweter.
24:31Ona przychodzi w tym do pracy?
24:40Ale偶 sk膮d?
24:42To dlaczego si臋 w to ubra艂a?
24:45Chcia艂a zrobi膰 wra偶enie na jednym ch艂opcu.
24:48I zrobi艂a?
24:49W艂a艣nie, 偶e nie.
24:51Zupe艂nie nie rozumiem, dlaczego te dziewczyny tak si臋 ci膮gle przebieraj膮 i pacykuj膮 dla ch艂opc贸w.
24:55Ja nigdy nie b臋d臋 si臋 tak wyg艂upia艂a.
24:57呕ycz臋 ci, 偶eby艣 dotrzyma艂a s艂owa.
24:59Spokojna g艂owa.
25:00Przymierz ten.
25:05Dzi臋kuj臋.
25:07A ten gdzie艣 wyrzuc臋.
25:09G艂upstwo opowiadasz.
25:10Musimy go dobrze sprzeda膰.
25:12Ja ju偶 nawet wiem komu.
25:14Siadajmy do kolacji, a potem do lekarza.
25:16My艣li pani, 偶e to ma jakikolwiek sens?
25:20Jestem przekonana.
25:22Inaczej rozerw臋 tego lekarza w kawa艂eczki, albo jeszcze lepiej napu艣cimy na niego Piotrka, a on ustrzeli go z korkowca.
25:30Chyba pani nie pociesz臋.
25:34Sprawa jest raczej beznadziejna.
25:36Taki przynajmniej jest stan dzisiejszej wiedzy medycznej.
25:41By艂am pewna, 偶e to jest uleczalne.
25:44Ka偶dy, kto nie jest specjalist膮 w danej dziedzinie, ma na jej temat bardzo optymistyczne wyobra偶enia.
25:48Dlaczego nie zg艂osi艂y si臋 panie, kiedy ona by艂a dzieckiem?
25:52Dzisiaj by艂yby widoczne ju偶 jakie艣 post臋py.
25:55Co mamy robi膰?
25:56Przede wszystkim nie da膰 si臋 opanowa膰 z艂udnym nadziej膮.
25:59To pani c贸rka?
26:00Nie, krewna?
26:02Nie.
26:03To nieistotne.
26:04Musi jej to pani jako艣 delikatnie powiedzie膰.
26:08Dzi臋kuj臋.
26:08Mo偶emy ju偶 i艣膰.
26:19Co powiedzia艂?
26:20呕e trzeba to leczy膰.
26:22A da si臋 to wyleczy膰?
26:24Oczywi艣cie, tylko troch臋 to potrwa.
26:26Jak d艂ugo?
26:34Tego nie wiem, tego nawet on nie wie.
26:39To moja wina, 偶e wmawia艂am ci, 偶e to p贸jdzie szybko.
26:46To co mam teraz robi膰?
26:50Mniej wi臋cej przed rokiem zadawa艂am sobie takie samo pytanie.
26:53Ale mnie by艂o 艂atwiej znale藕膰 odpowied藕, poniewa偶 mia艂am dzieci, kt贸rymi trzeba si臋 by艂o zaopiekowa膰.
27:01Chyba trudniej.
27:04Ale偶 sk膮d? 艁atwiej.
27:07Zrozumiesz to, kiedy spadn膮 na ciebie podobne k艂opoty.
27:14Tak bym chcia艂a mie膰 takie k艂opoty.
27:17Ludzie, jak ja go mog艂am nie zauwa偶y膰?
27:25Dostali tylko kilka sztuk i zaraz ich nie by艂o.
27:30W艂oski?
27:31Nie, francuski.
27:34Najbardziej eleganckie sweterki przychodz膮 w艂a艣nie z Francji.
27:38I pani to sobie sama kupi艂a?
27:41Dosta艂am od jednego znajomego.
27:43Ale to nie na moj膮 figur臋.
27:44Mierzy艂a to i偶inka, ale nie pasowa艂.
27:46To przecie偶 jasne.
27:51I偶inka nie ma podstawowych warunk贸w do noszenia takich rzeczy.
27:55Ty mog艂aby艣 nosi膰 nawet worek.
27:58No w艂a艣nie, kosztuje 350.
28:00Nie za du偶o?
28:04Trudno, rodzice musz膮 si臋 postawi膰.
28:06Je艣li chc膮 mie膰 pi臋kn膮 c贸rk臋, to musi to troch臋 kosztowa膰.
28:10Zawsze im to m贸wi臋.
28:14Zadowolona?
28:15Jaka pani dobra.
28:18Ja jestem dobra, a ty zm臋czona.
28:21Poczekaj.
28:23Dzi臋kuj臋 ci.
28:24Kiedy rozwi膮zanie?
28:26Dopiero za trzy miesi膮ce.
28:27Zdaje si臋, 偶e wyro艣nie z niego jaki艣 pi艂karz, bo bez przerwy mnie kopie.
28:31Tak bardzo chcia艂abym mie膰 dziecko.
28:32Masz jeszcze na to du偶o czasu i nie opowiadaj o tym 偶adnemu ch艂opcu.
28:42Za pi臋tna艣cie dwunasta.
28:46A c贸偶 to?
28:52Prosz臋.
28:52A c贸偶 to? Ona ma chyba skleroz臋.
29:03Prosz臋 pani.
29:09Prosz臋 pani.
29:10Dzie艅 dobry.
29:10Zdaje si臋, 偶e pani o czym艣 zapomnia艂a.
29:12Ja?
29:13Zabierze pani te kanapki p贸藕niej?
29:15Ja w og贸le nie b臋d臋 ich zabiera艂a.
29:16Co takiego?
29:18Zmieni艂am plany.
29:19Przecie偶 sama je pani zamawia艂a.
29:21A potem si臋 wszystko zmieni艂o i nie wezm臋 ich.
29:24I pani mi to m贸wi od tak sobie?
29:26A jak mam to pani powiedzie膰?
29:28O ile rozumiem, pani w og贸le nie mia艂a zamiaru zawiadomi膰 mnie o tym.
29:31Umowa by艂a jasna.
29:32Po dwunastej mieli艣cie je sprzeda膰.
29:35Do dziesi膮tej.
29:36Powiedziane by艂o do dziesi膮tej.
29:37T臋 dwunast膮 wyprosi艂a pani od mojej kole偶anki.
29:39Ja nigdy bym si臋 na to nie zgodzi艂a.
29:42Zauwa偶y艂am, 偶e uczynno艣ci膮 pani nie grzeszy.
29:44Ja nie grzesz臋 uczynno艣ci膮?
29:47W stosunku do takich babsztyli jestem i tak zbyt uczynna.
29:50Co pani powiedzia艂a?
29:52To, co pani us艂ysza艂a.
29:52Mog臋 to pani da膰 na pi艣mie.
29:54Natychmiast zawo艂a膰 kierownika.
29:55Jestem tutaj, do us艂ug.
29:58Albo ta dziewucha mnie przeprosi, albo to si臋 dla niej 藕le sko艅czy.
30:01Jaka dziewucha?
30:03Prosz臋 si臋 wyra偶a膰 uprzejmie.
30:04Szkoda, 偶e pan nie s艂ysza艂, jak ona si臋 odezwa艂a do mnie.
30:07Nie s艂ysza艂em, by艂em na zapleczu.
30:08Nazwa艂a mnie babsztylem.
30:10Ta klientka wystawi艂a nas do wiatru z trzydziestoma kanapkami.
30:13Zam贸wi艂a pani trzydzie艣ci kanapek?
30:15Tu nie chodzi o kanapki.
30:16Chc臋 wiedzie膰, co pan zrobi z tym babsztylem.
30:19Wszystko w swoim czasie.
30:20Nie chce pani odebra膰 zam贸wionych kanapek?
30:23Oczywi艣cie, 偶e nie.
30:24Nie w sklepie, w kt贸rym zosta艂am obra偶ona.
30:27Nazwa艂am j膮 babsztylem dopiero potem.
30:30Sama si臋 przyznaj臋.
30:32Wszyscy s膮 艣wiadkami.
30:33Dlaczego nie chce pani ich odebra膰?
30:37Powinna je zabra膰.
30:39Ani mi si臋 艣ni.
30:40To nie do wiary.
30:42Postawi艂am spraw臋 jasno.
30:43Do dwunastej.
30:44Ta pani mo偶e to potwierdzi膰.
30:46Zgadza si臋.
30:47Ta pani z艂o偶y艂a zam贸wienie i ma pierwsze艅stwo w zakupie.
30:54Kanapki po prostu nale偶膮 do niej.
30:55Wszyscy si臋 zm贸wili艣cie.
30:58Moja noga wi臋cej tu nie postanie.
31:03Ca艂a przyjemno艣膰 po naszej stronie.
31:08Jak my艣lisz, co jest podstaw膮 naszej handlowej profesji?
31:11Fakt, 偶e b臋dziesz si臋 rozpiera膰 za lad膮 w jakiej艣 pr膮偶kowanej bluzce niczym strach na wr贸ble?
31:16Nie.
31:17Musisz sobie nareszcie u艣wiadomi膰, 偶e ty tu jeste艣 dla klienta, a nie odwrotnie.
31:21Ta paniusia to te偶 cz艂owiek.
31:30Mog艂o si臋 jej przydarzy膰 co艣 przykrego.
31:33Nieprzyjemno艣膰 w pracy albo mo偶e porzuci艂 j膮 m膮偶.
31:36Jak my艣lisz, na kim wy艂aduje ca艂膮 swoj膮 w艣ciek艂o艣膰?
31:39Oczywi艣cie na sprzedawczyni.
31:46Ale ty musisz milcze膰.
31:47Musisz to jako艣 znie艣膰 albo nie b臋dziesz mia艂a prawa sta膰 po tej stronie rady.
31:51I to musisz proste nie jak nic, nie masz prawa sta膰 po drugiej stronie kultu.
31:56Nawet jak kto艣 jest arogancki, o tym masz nie my艣le膰.
32:00Czy to znaczy, 偶e musz臋 znosi膰 wszystko?
32:03Tego nie powiedzia艂em.
32:05Nikt nie ka偶e ci si臋 zachowywa膰 s艂u偶alczo.
32:08Zachowuj si臋 jak pracownik socjalistycznego przedsi臋biorstwa.
32:11Pos艂uchaj, powinna艣 da膰 tej pani do zrozumienia, 偶e sklep jest tak samo jej, jak i tw贸j.
32:19W jej interesie jest kupowa膰, a w twoim sprzedawa膰, ale jednego ci nie wolno.
32:22Nie wolno ci jej obra偶a膰, jasne?
32:24Skoro jasne, to wracaj teraz za lad臋 i przemy艣l to sobie.
32:27Panie kierowniku, szybko!
32:34Pani Januszkowa!
32:37Co si臋 sta艂o?
32:38殴le z ni膮!
32:40Psiakrew!
32:41Co艣 podobnego!
32:42Przecie偶 to mia艂o by膰 dopiero na wiosn臋.
32:44Sam diabe艂 si臋 na was nie wyzna.
32:46U艂o偶ymy j膮 na w贸zku i odwioz臋 j膮 na zaplecze.
32:48To nie beczka 艣ledzi.
32:49S艂oneczko, nigdy bym si臋 tego po tobie nie spodziewa艂.
32:54Panie kierowniku, niech si臋 pan nie gniewa.
32:55Ja ju偶 nigdy wi臋cej.
32:56Dzwoni艂y艣my do pogotowia.
32:58Nie maj膮 偶adnej wolnej karetki.
32:59Radzili postara膰 si臋 o w艂asny transport.
33:01I to jest nasze pogotowie.
33:03Znam jednego rajdowca, mo偶e on?
33:05Odwioz臋 j膮 sam.
33:11Mo偶e zamkniemy sklep?
33:14Zapami臋taj sobie, sklepu spo偶ywczego nigdy si臋 nie zamyka.
33:17Ludzie chc膮 je艣膰 i to jest nasz 艣wi臋ty obowi膮zek.
33:20Poza tym musimy wykona膰 plan.
33:26Oskarze, prosz臋 mi przywie藕膰 kr膮g Emmentalera.
33:29Co za to dostan臋?
33:31Nie wstyd panu wykorzystywa膰 biedn膮 kobiet臋?
33:36Dzie艅 dobry.
33:37Dzie艅 dobry.
33:40Czy mog臋 u pani co艣 kupi膰?
33:41Oczywi艣cie, 偶e pan mo偶e.
33:43Nie chcia艂bym pani przeszkadza膰.
33:45Przecie偶 po to tu jestem.
33:46Czego pan sobie 偶yczy?
33:49Chcia艂bym na sobot臋 i niedziel臋 kupi膰 co艣, z czym nie mia艂bym zbyt du偶e roboty.
33:54Prosz臋 wzi膮膰 kanapki.
33:57Ile mniej wi臋cej?
33:59Powiedzmy trzydzie艣ci.
34:00Dobrze.
34:01Mo偶e je pani jako艣 zapakowa膰?
34:10Naturalnie, 偶e zapakuj臋.
34:12Ale trzydzie艣ci to艣my chyba przesadzili.
34:14Nie b臋dzie pan 偶y艂 przecie偶 przez dwa dni wy艂膮cznie kanapkami.
34:17Dlaczego nie?
34:18Musi pan zje艣膰 co艣 ciep艂ego.
34:20Zaparz臋 do nich herbat臋.
34:22Herbata to nie jest gor膮ce danie.
34:23Kiedy ja bardzo lubi臋 kanapki.
34:25Wystarczy, je艣li we藕mie pan dziesi臋膰.
34:27Na obiad mo偶e pan gdzie艣 p贸j艣膰.
34:31Czy pani zawsze tak rozs膮dnie decyduje o innych?
34:35Zawsze.
34:36O sobie te偶?
34:39Te偶, ale przychodzi mi to o wiele trudniej.
34:41Go艂膮beczko, bior臋 rogala.
34:46Dzie艅 dobry.
34:48Do widzenia.
34:50Do widzenia.
34:52Ona pani co艣 m贸wi艂a?
34:54To i owo mi opowiedzia艂a.
34:56No w艂a艣nie, ze mn膮 tak zawsze.
35:00呕ycz臋 panu przyjemnej niedzieli i do widzenia.
35:07Do widzenia.
35:08Do widzenia.
35:11O czym pani z nim tyle czasu rozmawia艂a?
35:14To naprawd臋 tyle trwa艂o?
35:15No w艂a艣nie.
35:16A ja ju偶 po minucie nie wiem, o czym z tym facetem rozmawia膰.
35:19Z takimi m臋偶czyznami mo偶na rozmawia膰 ca艂ymi godzinami, co?
35:22Gdzie jest Oskar z tym serem?
35:23Panie Aniu, prosimy na chwil臋 do nas.
35:25Jestem w stoisku sama.
35:27Zast膮pi pani膮 Olinka.
35:28Nie, ju偶 te偶 tu nie ma.
35:29Lec臋 na randk臋.
35:30To znaczy, mamusia zachorowa艂a.
35:32Mamusia wyzdrowieje, a ten tw贸j jak kocha, to poczeka.
35:35Panie Aniu, prosz臋 usi膮艣膰.
35:37Oczywi艣cie domy艣la si臋 pani, o co chodzi.
35:39Nie mam poj臋cia.
35:40Naprawd臋?
35:42Odwie藕li艣my Jan膮 Szkow膮 do szpitala i minie rok albo dwa, zanim j膮 tu znowu zobaczymy.
35:46M艂ode matki maj膮 to teraz zagwarantowane.
35:49K艂opot z tym, 偶e ca艂y wa偶ny dzia艂, to znaczy warzywa, zostaje bez dozoru.
35:52Chcieli艣my pani膮 prosi膰, wiedz膮c oczywi艣cie, 偶e to nie jest pani specjalno艣膰, 偶eby pani przyj臋艂a tam zast臋pstwo.
36:01Rzecz jasna do偶ywotnie.
36:03Co pani na to? Skoro trzeba, to przejd臋 tam.
36:06Wiedzia艂em, 偶e na pani膮 mo偶na liczy膰. Dzi臋kuj臋.
36:08Mam dla pana lepsze rozwi膮zanie.
36:09Jak to lepsze?
36:10Jestem z tego ca艂kowicie zadowolony.
36:12Mam dla pana kierownika dzia艂u warzywnego.
36:14Kogo艣 od nas?
36:17J偶ink臋.
36:18Pani chyba 偶artuje.
36:21M贸wi臋 ca艂kiem serio.
36:23J偶inka nie mo偶e by膰 przecie偶 kierownikiem tak du偶ego dzia艂u.
36:26Niech jej pan da do pomocy jak膮艣 m艂od膮 dziewczyn臋.
36:28Mog臋 da膰 jej nawet dwie dziewczyny, ale nic z tego nie wyjdzie.
36:31Raczej 藕le si臋 to sko艅czy, prawda?
36:33Dlaczego mia艂oby si臋 藕le sko艅czy膰?
36:35Jest pracowita, czysta te偶, a pr贸cz tego b臋dzie si臋 bardzo stara艂a, 偶eby temu podo艂a膰.
36:40Chocia偶by dlatego, 偶e jest zaanga偶owan膮 cz艂onkini膮 Zwi膮zku M艂odzie偶y.
36:44To wszystko prawda, ale nie widz臋 tam kogo艣, kto si臋 j膮ka.
36:51Sprzedaj臋 samodzielnie ju偶 od trzech lat i nigdy nikomu to nie przeszkadza艂o.
36:55Co ty na to, Wilimek?
36:57Odezwij si臋.
36:58Dlaczego nic nie m贸wisz?
36:59Jestem za.
37:01Za czym?
37:02Za propozycj膮 pani Holubowej.
37:05Albo艣cie oboje zwariowali, albo zm贸wili艣cie si臋 przeciwko mnie.
37:09Nie, nie zm贸wili艣my si臋.
37:11A ja mam dla pana jeszcze jedn膮 propozycj臋.
37:13Lepiej nie.
37:13Ta pierwsza w zupe艂no艣ci wystarczy.
37:15Niech pan daje jej tydzie艅 czasu na pr贸b臋.
37:16Je艣li nic z tego nie wyjdzie, natychmiast tam przechodz臋.
37:19To zmarnowany czas.
37:20Jestem pewien, 偶e nic z tego nie wyjdzie.
37:22Jak pan chce.
37:22Jest pan starszy.
37:23To, 偶e mam inne zdanie, nie znaczy, 偶e jestem starym dziadem.
37:26Wcale nie twierdz臋, 偶e jest pan starym dziadem.
37:28Po prostu czasami sprawia pan takie wra偶enie.
37:31Dobrze, na tydzie艅 mog臋 zaryzykowa膰.
37:35Izinko, pozw贸l tutaj.
37:38Sam jej to zaproponuj臋.
37:40Na pewno odm贸wi.
37:41A mo偶e ja jej to powiem?
37:43Ju偶 by j膮 pani odpowiednio nastawi艂a.
37:44Sam to za艂atwi臋.
37:45S艂ucham, panie kierowniku.
37:52Zaraz us艂yszy pani to, czego us艂ysze膰 si臋 pani nie spodziewa艂a.
37:57Czy podj膮艂aby si臋 pani prowadzenia dzia艂u warzywnego?
38:05Co takiego?
38:07Chyba wyrazi艂em si臋 jasno.
38:09Czy chcia艂aby艣 prowadzi膰 dzia艂 warzywny?
38:17Chcia艂abym.
38:19Co takiego?
38:21Wyrazi艂a zgod臋.
38:25To nie do wiary, jacy ci m艂odzi ludzie s膮 pewni siebie.
38:28A wi臋c spr贸buje pan?
38:32No dobrze.
38:32Ale tylko na tydzie艅.
38:36Izinko, trzymaj si臋.
38:38Przez tydzie艅 warzywa s膮 twoje.
38:39Wiesz, co to znaczy?
38:41Wiem.
38:45Panie kierowniku, g艂owa do g贸ry.
38:48Nie zapomn臋, 偶e zmusi艂a mnie pani do zrobienia kierowniczk膮 dzia艂u takie nieborz膮dko.
38:55I tego w艂a艣nie nie mog臋 zrozumie膰.
38:58Dlaczego?
38:59Poniewa偶 zanim pani tu przysz艂a, um贸wili艣my si臋, 偶e pani p贸jdzie do warzyw,
39:02a jego 偶ona tymczasowo przejdzie do delikates贸w na pani miejsce,
39:06a on nagle b臋c.
39:07G艂osuj臋 za Izink膮.
39:09Rozumie pani co艣 z tego?
39:10Rzeczywi艣cie nic.
39:14Niech pan tak nie rzuca tymi jab艂kami.
39:16Nie mam czasu pie艣ci膰 si臋 z nimi.
39:19Bo ich nie przyjm臋.
39:21呕e co?
39:23Mo偶e je pan sobie zabra膰 z powrotem.
39:26Niech pani zawo艂a szefow膮.
39:28Szefow膮 jestem ja.
39:35Zmie艅 ten fartuch.
39:37Nie mo偶esz ju偶 w nim d艂u偶ej chodzi膰.
39:38Daj spok贸j.
39:39Musia艂abym go zmienia膰 codziennie.
39:41Trzy.
39:44Co trzy?
39:44Co trzy?
39:45Trzy razy dziennie.
39:48Oskarze?
39:49Oskarze?
39:50Tych seler贸w mi tam nie wno艣.
39:54Najpierw je oczy艣cimy.
39:56Mo偶e mam je jeszcze pakowa膰 w bibu艂k臋?
39:58Nie, ale za to ty powiniene艣 sobie wyczy艣ci膰 paznokcie, jak nas odwiedzasz.
40:03Panie kierowniku, czy mog艂abym kupi膰 jakie艣 obrazki?
40:10Po co obrazki?
40:11Przecie偶 jest tam tego mn贸stwo.
40:12Ale to s膮 plakaty.
40:14A ja chcia艂am tam powiesi膰 jakie艣 艂adne reprodukcje.
40:19S艂ysza艂a pani?
40:20Reprodukcje.
40:21Powinni艣my z niej bra膰 przyk艂ad.
40:23Jutro przywioz膮 nam kasztany.
40:29Teraz to ju偶 jestem ca艂kiem g艂upi.
40:32Ona si臋 j膮ka dalej, ale w niczym jej to nie ujmuje.
40:35Wr臋cz przeciwnie.
40:37Banany dostaniemy po po艂udniu.
40:39Gdyby zechcia艂a pani zostawi膰 numer telefonu, to zadzwoni臋.
40:46Dzie艅 dobry.
40:47Dzie艅 dobry.
40:49呕ona pozdrawia pani膮 i dzi臋kuj臋, 偶e mi pani wtedy pomog艂a.
40:53Przysy艂a pani twarogowe knedliki swojej roboty.
41:03Ale偶 ja nie mog臋 ich przyj膮膰.
41:05Zrobi pani mojej 偶onie wielk膮 przyjemno艣膰.
41:07Po naczynie zg艂osz臋 si臋 jutro.
41:09Do widzenia.
41:10Do widzenia i bardzo dzi臋kuj臋.
41:13Dobry dzie艅.
41:14Dzie艅 dobry.
41:15Dzie艅 dobry.
41:16Dzie艅 dobry.
41:18Dzi臋kuj臋 pani za kanapki.
41:20By艂y 艣wietne.
41:22Bardzo si臋 ciesz臋.
41:23Jad艂 pan w poniedzia艂ek obiad?
41:25Nie, jako艣 si臋 nie u艂o偶y艂o.
41:27Mog艂am si臋 tego domy艣li膰.
41:30Pani naprawd臋 my艣la艂a o mnie?
41:31Oczywi艣cie.
41:32Ja o pani te偶.
41:33Tym gorzej.
41:35Jestem ca艂kiem nie do przyj臋cia, prawda?
41:37Prawda.
41:38Gdybym si臋 nie wstydzi艂a, zmusi艂abym pana do zjedzenia knedlik贸w.
41:44A ja gdybym si臋 nie wstydzi艂, zaraz by mnie pani zjad艂.
41:47Wi臋c prosz臋 tu wej艣膰.
41:51Prosz臋.
41:52Prosz臋.
41:54Smacznego.
41:55A pani nie zje ze mn膮?
41:56A pani nie zje ze mn膮?
42:21Jad艂am obiad w domu.
42:23Smacznego.
42:31Dzi臋kuj臋.
42:34Przyszed艂 klient.
42:35Musz臋 wraca膰 za lad臋.
42:36Musz臋 wraca膰 za lad臋.
42:45Muzyka
42:54Musz臋 wraca膰 za lad臋.
43:24Muzyka
43:36KONIEC
44:06KONIEC
44:36KONIEC
Be the first to comment
Add your comment

Recommended