- 6 months ago
Category
🎥
Short filmTranscript
00:00Muzyka
00:20Arabela wraca, czyli Rumburak, królem w królestwie baśni.
00:30Rumburak stopniowo spełnia warunki wróżby, zgodnie z którą ma zostać władcą wszystkich i wszystkiego.
00:38Męża księżniczki Ksenii zamienił w wiatr, wziął ją za żonę, a swego sobowtóra wysłał na pultanelle, aby zdobył butelkę z dżinami.
00:45Chce nimi zastąpić poddanych, którzy od niego uciekli.
00:50Sobowtór Rumburaka nie tylko zdobył butelkę, ale przy pomocy dżinów zapanował nad całą wyspą, gdzie mieszkają idealni, dobrzy ludzie.
00:57Oprócz kilkorga dzieci cierpiących na lekką infekcję pod nazwą niegrzeczka.
01:03Również w świecie ludzi Rumburakowi układa się droga do władzy.
01:07Przybrał wygląd króla zabawek, pana papa.
01:10Przejął jego majątek i zdobył kuferek fantomasa, pełen niewiarygodnych wynalazków, które uczynią Rumburaka panem świata.
01:17Arabela i Piotr nie mają pojęcia, co się szykuje.
01:21Nie wiedzą nawet tego, że dwaj starcy, którymi się zajmują, nie są ich dziećmi.
01:24Prawdziwe dzieci są w królestwie baśni, gdzie przygotowują atak na Rumburaka.
01:29Kuferek w rękach łotra.
01:38No i w końcu go mamy.
01:41Idę się zdrzemnąć.
01:43Dlaczego się nie otwiera?
01:50Pani próbowała?
01:51Zabronił mi pan.
01:53Ale dlaczego nie można?
01:55Tam się paliło, kuferek był w ogniu.
01:59Zamki się zatrzymały.
02:03Ale ja go muszę otworzyć.
02:05W środku są niesłychanie delikatne aparaty.
02:11Unikaty.
02:14Jeśli dobrze rozumiem, to życzę pan sobie ten kuferek otworzyć.
02:17Właśnie tak.
02:2541.
02:27Weźmiemy o centymetr mniej.
02:29Niech pan opuszcza.
02:30170 ton i nic.
02:46Nasza wesilność mnie wykończy.
02:50Czy już zawsze będziemy gośćmi pani Millerowej?
02:54Ależ wasza wysokość.
02:56Ja się cieszę z waszego pobytu.
02:58Te nasze koncerty fortepianowe.
03:03Tak, tylko nie rozumiem, mój drogi, co chciałbyś przedsięwziąć.
03:08Rumburak wstąpił na tron dzięki kłamstwu i przemocy.
03:12A my nie mamy wyboru i musimy przyjąć ten uroczy azyl pani Millerowej.
03:20Jeśli nie chcemy się podporządkować temu otrogi, a nie chcemy.
03:24To wszystko?
03:25Myślę, że powinniśmy walczyć z Rumburakiem.
03:29Słusznie.
03:31Wszyscy widzieliśmy, co ten złoczyńca wyprawia w świecie ludzi.
03:35Zanim nam się zepsuł ten aparat.
03:39Co więc radzisz, król?
03:40Co wtedy radzisz?
03:41Mamy czarodziejski płaszcz?
03:43Mamy kąseli i plaszcz?
03:46Mamy.
03:46Mamy.
03:49Możemy więc wyruszyć do świata ludzi i podjąć decydującą walkę z Rumburakiem.
03:54Wasza wysokość, jestem gotów.
03:59Dzisiaj też będzie koncert.
04:02Nie wywołuj wilka z lasu.
04:04Ale wczoraj było fajnie, kiedy ten wiatr dokazywał.
04:06Chcesz go poznać?
04:13Kogo?
04:14Ten wiatr.
04:16Wietrzyku?
04:17Dlaczego ci czochra włosy?
04:23Nie wiem.
04:25Zawsze mi tak robił tatuś.
04:27O tak.
04:28Ten wiatr naprawdę jest ci posłuszny?
04:33Wietrzyku, przynieś mi tamten obrus.
04:36Tutaj do mnie.
04:42Słucha tylko ciebie?
04:44Mamusi też, ale spróbuj, może ciebie też posłucha.
04:48No, spróbuj.
04:49Wietrzyku, zanieś ten obrus z powrotem.
05:00No proszę, jeśli dziś znowu będzie koncert, to...
05:05Nie moglibyśmy na przykład...
05:07Wiem.
05:09Takiej zabawki mój tato nie wymyślił.
05:12Na pewno by mu się spodobała.
05:21Tylko odkroić kawałeczek z brzegu.
05:23Krucifiks!
05:31Jasny gwint.
05:37Z takim materiałem jeszcze się nie spotkałem.
05:40Niech pan robi co chce, ale go otworzy.
05:42Po tym co mi pan powiedział sam nie wiem.
05:45Przecież jest pan specjalistą od metali.
05:47Nie wiem czy to w ogóle jest metal.
05:49Zabiorę go do laboratorium.
05:51Nie, nie.
05:53Musi pan to zrobić tutaj i przy mnie.
05:55Chcę wypróbować pewien roztról, w którym ten materiał zmięknie, nieważne co to jest.
06:02Niech pan próbuje, ale tu.
06:04Choćby w łazience.
06:06To pańskie najważniejsze zadanie.
06:11Nie, panie, błąd.
06:12To już drugie życzenie.
06:14Jak to?
06:15Życzenie jeden zlikwidować władzę spełnione.
06:18No i co?
06:21Teraz życzenie dwa.
06:26Trzecie zadanie jest jasne.
06:29Twoje dżiny będą moimi poddanymi w królestwie baśni.
06:33Teraz, żeby tylko nie popełnić błędu i wymyślić dokładnie zadanie numer dwa.
06:38Daj mi pomyśleć.
06:40Daj pomyśleć to zadanie dwa?
06:43Nie.
06:43Ja będę myśleć, żeby zadanie numer dwa dokładnie wyartykułować.
06:47Dżin ma czas.
06:59Już wiem.
07:17Daj mi ten zbanek.
07:25Parzut, proszę cię, ścisz to.
07:27A właśnie, że nie.
07:33Dzieci?
07:34Przyszli tu obcyźni ludzie i nasza wyspa przeżywa trudne chwile.
07:38Dobrze jej tak, głupiej wyspie.
07:41Parzut, proszę cię, zrób mi przyjemność i weź kilka płatków.
07:45Ani mi się śni.
07:47Proszę.
07:49Pado Sędrosecka to jest nudna baba.
07:53Parzut, znowu masz atak.
07:55Musisz zażyć lekarstwo.
07:57Parzut.
08:11Parzut.
08:11Parzut?
08:16Ale to przecież...
08:17To dziecko nie jest niczemu winne, jest chore.
08:30Dlaczego mi pan go zabiera?
08:33Radzę ci, Parzut, nie denerwuj mnie.
08:37Kończy mi się cierpliwość.
08:39Teraz będziesz posłuszny jak pies.
08:41Jeszcze zobaczymy.
08:43Załatwcie mu ubranie.
08:45Ale jakieś do rzeczy.
08:47Krawat też.
08:48Krawata nie chce, możecie go sobie...
08:50Powiedziałem, krawat też.
08:52Krawata nie włożę, on dusi.
08:55Właśnie, że włożysz.
08:56Ci panowie zawiążą ci go osobiście i jeszcze się ogonisz.
09:00Tak i się ogonisz.
09:01Co to, to nie.
09:02Co tu się dzieje?
09:20Czego on chce?
09:26Wyłaź do diabła.
09:29Idziemy.
09:32Usiądź tu.
09:42Ani mi się śni.
09:43Dość gadania.
09:44Rychle, rychle.
09:45Szybko.
09:47Cisza.
09:51To chyba niemożliwe.
09:53Nie podoba mi się to.
09:57Boli siedzieć.
09:59Co za to dostanę?
10:03Za darmo nic nie zrobię.
10:05Co chcesz?
10:06Dobrze dostanę się.
10:07Hulaj nogę.
10:08Dobrze dostaniesz.
10:09Ale z grubymi, białymi oponami.
10:12Powiedziałem, że dostaniesz.
10:14A teraz to przeczytaj.
10:16Nie będę tego robić.
10:19Nie wygłupiaj się.
10:21Wiesz, czym groził?
10:22Co się tam dzieje?
10:23Zaczynamy.
10:31Uwaga, uwaga.
10:33Teraz przemówi nowy prezydent Pultanemni.
10:38Już.
10:39Panie i panowie, właśnie zostałem waszym nowym prezydentem.
10:46Z dniem dzisiejszym na Pultanemni nastaje nowa epoka.
10:51Władza nie do nieudolnych idealistów została zmieciona.
10:57Pojęcie humanizmu nabiera nowe wartości.
11:00Naszą ojczyznę czeka piękna przyszłość.
11:04Ale docent Bosecką i tak każe zamknąć.
11:07Psiakość, co to?
11:11Masz czytać z kartki.
11:13Nie mówić o ciebie.
11:14Jestem prezydentem, to mogę mówić.
11:16Nic nie możesz.
11:17Albo będziesz mnie słuchać, albo zapomnij o hulajnodze.
11:21I to ja doczytam, dobrze.
11:23Ale to Bosecko i tak każe zamknąć.
11:26Potem zrobisz, co zechcesz.
11:27A teraz czytaj.
11:31Postanowiłem, że zmienię stare porządki na naszej ukochanej Pultanemni
11:34i wprowadzę nowe, o wiele lepsze.
11:37Panie doktorze, jest pan pewien, że to on, ten monarcha?
11:45Mój chłopcze, poznałem go.
11:48Pojawił się tu niedawno na plaży i nawet nie ukrywał, że jest cudzoziemcem.
11:51Nie wydała się panu podejrzana ta królewska korona?
11:58Wtedy jej nie miał.
12:00Przyjechał sobie obejrzeć Pultanelle incognito.
12:04Zanim tu wtargnę, z tymi orientalnymi prostakami.
12:08Nasz spisek jest ograniczony i niebezpieczny, ale wierzę, że się rozszerzy i wspólnie przeszkodzimy.
12:16Nie włączyliście radia?
12:20Jaruszku, idź się pobawić.
12:23Tak, babcio.
12:23Nie wiecie, co się dzieje?
12:25I dlatego wszystko będzie zupełnie inaczej.
12:31Jako nowy prezydent zadbam o to, przecież to mówi jakieś dziecko, aby do władzy doszli nowi ludzie.
12:42Będą to głównie moi przyjaciele, wraz z którymi wcześniejsza władza przetrzymywała mnie w nieprzyzwoitych warunkach.
12:49Zaraz, cholera z zaraźliwego pawilonu.
12:55Dyskrymi rozniosą niegrzeczkę.
13:00Dyskryminacja nas niegrzeczkowych odwróci się jednak przeciwko nim.
13:06No to pięknie.
13:07A na koniec chcę wam obywatele i obywatelki oznajmić radosną wiadomość.
13:13Jego wysokość Rumburak, pierwszy król Królestwa Baśni, wziął naszą wyspę pod swoją ochronę.
13:21Bądźmy mu wdzięczni i wołajmy chwała.
13:25A docent Wosecka i tak pójdzie siedzieć.
13:29Zepsułeś koniec tą Wosecką, ty ośle.
13:32Wszystko mi jedno.
13:33A teraz dawaj hulajnogę.
13:35O, pani docent Wosecka.
13:44Panią też?
13:45Cicho, nie mówić nikt.
13:53Co słychać w mieście, pani docent?
13:57Lepiej nie pytać, panie prezydencie.
14:00Niech pani powie, prosimy.
14:01Prezydentem został mianowany mój najtrudniejszy pacjent i skazał mnie na dożywocie.
14:08To już koniec pultanelni.
14:13Dobrze, wszyscy dostaniecie samochodziki na pedały, a w ogrodzie postawimy zjeżdżalnię.
14:20Ale wielką.
14:23A na dole ma wpadać do ciepłej wody.
14:26Oczywiście, ale teraz uwaga.
14:28Najpierw trzeba ściąć jabłoniowy sad.
14:32Żadnych czerwonych i zielonych jabłek.
14:34Wprowadzimy tu normalne życie.
14:37A ścinać drzewka będzie docent Wosecka.
14:42Pażut, nie mów głupstw.
14:44Sama nie da radnych.
14:46Sikorowa to załatwi.
14:47Mnie się nie chce.
14:49Ale mnie się nie chce.
14:50Psiakry, z wami same problemy.
14:53Lepiej sam to załatwię, zanim odjadę.
14:55Weź sobie pan do tego tych kudłatych przebierańców.
15:00Zaraz, zaraz.
15:01Ostatnie życzenie oszczędzam na co innego.
15:04Nie zrozumiesz tego.
15:04Czy to rzeczywiście jest prawda?
15:24Niestety, panie profesorze, słyszałem te decyzje na własne uszy.
15:31No to możemy mówić o Pultanelli w czasie przeszłym.
15:35Szkoda.
15:36Pultanella idzie na dno.
15:38Tak, wspaniała idea.
15:40Gdy człowiek szedł od urodzin na spotkanie szczęściu.
15:44Moje przyjaciele, jestem zwyczajnym kucharzem.
15:55Ale nie sądzę, żeby wszystko było stracone.
15:59Mamy przecież jeszcze państwowy skarb.
16:02Widać, że nie zna pan mojego szefa, panie Johnson.
16:05Jako jego prawa ręka zaręczam, że już na dniach przedstawi coś, co was oszołomi.
16:10Proszę.
16:10Ja nigdy nie latam za ocean na darmo.
16:17O działalności firmy PAP wiem wszystko.
16:21Mimo to jednak to, o czym pani wspomniała, wydaje mi się mocno przesadzone.
16:26Czy mogę rozmawiać bezpośrednio z pani przełożonym?
16:29Wykluczone.
16:31Zajmuję się sprawami wagi państwowej.
16:34Halo?
16:35A, to stawi.
16:36To pani.
16:37O co chodzi?
16:38Mówi panie, największa firma za morzem?
16:42Czemu nie?
16:43Nie widzę powodu, dla którego nie mielibyśmy współpracować.
16:48A potem go połkniemy.
16:49Jak klandrym.
16:51Znajdą się na to środki.
16:56Niech pani się nim zajmuje, koleżanku.
16:59Niech się pani nim zajmuje.
17:00Proszę.
17:18Muszę przyznać, że zapowiada się to imponująco.
17:23Społeczeństwo jest nadzwyczajnie zainteresowane.
17:26Ja wierzę.
17:27Wierzę.
17:29Będziecie mieć na rok and rok z góry wyprzedane.
17:34Próbny lot z pełnym obciążeniem odbędzie się już czwartek.
17:37Poleci załoga technicy i kilkoro wybranych przyjaciół.
17:41Próbny lot?
17:41Jak mogła się przyłączyć?
17:44Jeśli chodzi o jakaś zapłata, to ja chętna.
17:48Dla pana miejsce na pewno się znajdzie.
17:49Proszę.
17:49Proszę.
17:51Piotrze, potrzebna mi ta patelnia.
18:04Już nie mogę się doczekać, gdy w czwartek wyrwę się z tego domu wariatów.
18:09Ta?
18:10Teflonowa.
18:12Mówiłem ci, że poleci kuzynka Kalabisa, docent Klugowa?
18:15Ta, która uczy Janka?
18:17Mówiłeś.
18:17My też możemy polecieć?
18:22Wykluczone.
18:23Piotrze.
18:24Piotrze.
18:25Tak.
18:26Już go znalazłam.
18:28Był w pościeli.
18:30Sama jestem ciekawa, jak długo będziemy tak żyć.
18:33A jak my tu mamy żyć?
18:36Od tych kart tu zgłupiejemy.
18:38Już mi wyłażą uszami.
18:41Jacyncie.
18:41Ja cię nie poznaję.
18:44Gdybyście nas puścili do kina, na ten film dla dzieci, jak się nazywa?
18:51A jak się to nazywa?
18:51No, pod baryłką.
18:56Tuptuś i niuniuś.
18:58No to idźcie.
19:00To może być wesołe.
19:01Ale chłopcy przed kolacją macie być w domu.
19:05I tak o dziesiątej zamykają.
19:11Jeszcze jedną panikę u Was.
19:13Jeszcze jedno panikę u Was.
19:15Panowie, kiedy ja ostatni raz piłem piwo?
19:18Oni nie są znisz.
19:20Rozumcie tylko, że...
19:21To są wariaci.
19:25Cieszcie się, że macie gdzie mieszkać.
19:29Ja bym się zgodził.
19:31Chciałbym to widzieć.
19:33Wyobraź sobie, że mówią do mnie...
19:35Jacyncie i twierdzą, że jestem niemowlakiem.
19:37I jeszcze nam gadali, jak to będzie fajnie, kiedy pójdziemy do szkoły.
19:42Że będziemy musieli słuchać pani nauczycielki.
19:45To już nie są żarty.
19:48No tośmy się z widzom dogadali, że najdłużej do niedzieli, a potem koniec.
19:55Damy drapaka.
19:56Chociaż całkiem dobrze tam gotują.
19:58No tak, ale znowu?
20:02Ciągle się myć?
20:04Coś do jedzenia, panowie?
20:05Chyba, że na krechę.
20:07My jesteśmy goli, ale ja bym jadł, aż by się kurzyło.
20:14Nareszcie idą.
20:15Znowu musiałabym odgrzewać.
20:18Gdzieście tak długo byli?
20:19Kogo przyprowadziliście?
20:27Dobry wieczór.
20:29Poznaliśmy się na tym Tuptusiu i Nyuniusiu.
20:33My też jesteśmy niemoglęta.
20:37Całuję rączki.
20:39Piotrze?
20:46Całuję rączki.
20:48Kim jesteście?
20:51Niemoglętami.
20:52I także bliźniakami.
20:54Tak jak pan Karol i Fiacent.
20:57A kto są wasi rodzice?
20:59Kim są wasi rodzice?
21:01Oni są, proszę pani, strasznie biedni.
21:05I bardzo źli.
21:07Wygnali nas z domu i powiedzieli, utrzymujcie się sami.
21:13I oni obaj teraz są bardzo głodni.
21:16No właśnie, bardzo.
21:18Biedactwa malutkie.
21:22No to wejdźcie.
21:25Babcia wam coś da.
21:32Bóg zapłać, młoda damo.
21:35Zrobię im jajecznicę.
21:42Czy to możliwe?
21:47Widocznie nie tylko nas to spotkało.
21:49Ale co z nimi poczniemy?
21:51Nie wiem.
21:52Jak się najedzą, to...
21:55Miałbyś serce wyrzucić ich na ulicę?
21:58Panie Boże.
22:01O Boże.
22:04Mam tylko nadzieję, że Janek z Małgosią przyniosą więcej tych jabłek.
22:08Wy znacie tego rumburaka.
22:18Nie potraficie odgadnąć, jakie ma zamiary?
22:21To całkowicie nieobliczalny diabeł.
22:25Dopóki jesteśmy za kratkami, nic nie zrobimy.
22:27Państwowy sekretarz zgłasza cię.
22:36Ja przepraszam.
22:44Mnie to rządzenie już nie bawi.
22:48Chce mi się spać.
22:51Mnie też.
22:52Co to, to nie, moi drodzy?
22:53Jutro rano wyjeżdżam i chcę mieć pewność, że tu wszystko będzie w porządku.
22:58Wejść.
22:59No wejść.
23:04Ty jesteś sekretarzem?
23:08No to zobacz, chłopie.
23:09To jest nowy rząd.
23:14Oni jeszcze nie mają, że się tak wyrażę, żadnej praktyki.
23:18Ty jako sekretarz znasz się na wszystkim, będziesz im pomagać.
23:22Pod dozorem tych panów.
23:23Czy to pani?
23:28Rozumiem.
23:32A co ty właściwie...
23:35Czym się zajmowałeś?
23:40Państwowym skarbem.
23:42Co takiego?
23:43To jest jakiś państwowy skarb?
23:46Owszem, w banku, w skarbcu.
23:50Ja ten skarb zabiorę.
23:52Przygotować mi go na rano.
23:53Nie da rady wasza wysokość.
23:55W skarbcu jest pełno więźniów.
24:01Nie szkodzi.
24:02Przeniesiemy ich gdzie indziej.
24:03Mój Boże, co to będzie za noc?
24:06Czysta męka.
24:09Łobuzy.
24:11Żeby tu chociaż było coś, czym moglibyśmy im dać przez łeb.
24:16Tak nie można, przyjacieli.
24:18Przemoc rodzi przemoc.
24:19Ile tutaj was?
24:23Ile tutaj was?
24:2642.
24:29Nie spać.
24:31Znaleźć inna pomieszczenie.
24:34Przeprowadzać.
24:36To może być okazja.
24:38Bez waszych ubrań się nie obejdziemy, dlatego je sobie pożyczymy.
24:48Jak mamy to rozumieć?
24:51Powiedziałem wyraźnie.
24:53Jutro rano generał i ja lecimy do świata ludzi, żeby powstrzymać rządy Rumburaka.
24:58Mamy przecież płaszcz.
24:59Ale dlaczego wy?
25:04To chyba raczej nasze zmartwienie.
25:06My walczymy z Rumburakiem.
25:08Tak, Pan Dur jest generałem.
25:10A ja czarodziejem.
25:13Mamy większą szansę powodzenia niż jakieś niedoświadczone dzieci.
25:16Ale my przecież...
25:19Dość karobu.
25:20To decyzja samego króla, twojego dziadka.
25:24I jest to mądra decyzja.
25:26Dobranoc, a jutro trzymajcie za nas kciuki.
25:35No tak, jasne, oczywiście.
25:43Przecież nie pozwolimy im odlecieć.
25:45Nie mają do tego prawa.
25:46To my musimy polecieć.
25:48Jak to chcesz zrobić?
25:50To przecież jasne.
25:51Pan Vigo ma płaszcz w sowim pokoju.
25:54Przyniosę go.
25:55Ale po cichu.
25:56Pan czarodziej nas nieźle załatwił.
26:03Nie chcę widzieć, jak oni sobie poradzą z Rumburakiem.
26:07Z Rumburakiem poradziej.
26:15Szykuje się przeciw nam jakaś akcja, raczej wyprawa.
26:20Jeszcze tego brakowało.
26:21Wyprawa?
26:21Wyprawa?
26:22Tak.
26:24Ktoś nas chce wszystkiego pozbawić.
26:27Byłabym bardzo niezadowolona.
26:30Moje panie, chodźcie coś zobaczyć.
26:32Szybko.
26:33Nie chce pan zobaczyć, co mówią karty?
26:36Chodźcie, są tu jakieś podejrzane sprawy.
26:40W nosie mam karty.
26:41To jest ważniejsze.
26:41Uważajcie.
26:54Widzicie jak zmiękł?
26:56Jest coraz bardziej miękki.
26:58Jutro go otworzę, a potem ratuj się świecie.
27:02Ha, ha, ha!
27:12Tekst polski Joanna Figlewska.
27:15Czytał Jan Wijkans.
27:16Muzyka
27:46Muzyka
Comments