Skip to playerSkip to main content
  • 6 months ago
Transcript
00:00Muzyka
00:21Arabela wraca, czyli rumburak, królem w królestwie baśni.
00:30Muzyka
00:31Starcy Karol i Hyacyn, bliźnięta Rabeli i Piotra, odlecieli do królestwa baśni i nie mogą wrócić, ponieważ rumburak zabrał im czarodziejski płaszcz.
00:41Rodzice martwią się o nich i nie wiedzą, gdzie ich szukać, ale i tak mają na to za mało czasu, pracując dla pana papa.
00:48Piotr nad projektem latającej kabiny, a Rabela zaś nad aparatem, który umożliwi ludziom porozumiewanie się ze zwierzętami, ale prace odbywają się w dalekim irisenie.
00:57Niech nawet nie przypuszcza, jak radykalnie rozwiązuje swe problemy rumburak.
01:01W królestwie baśni Stryjpon powyhodował mu w ogródku sobowtóra, który wyruszył za Jankiem i Małgosią wędrującymi na Pultanelle.
01:11W świecie ludzi rumburak zdecydował się na nową kradzież.
01:14Chce sobie przywłaszczać wygląd pana papa i tym sposobem zdobyć Roksanę, która poślubiła pana papa.
01:19Zanim to jednak uczyni, chcę sprowadzić do królestwa baśni Ksenię, która uciekła przed nim do świata ludzi.
01:29Odcinek 18. Fałszywy pan-pak.
01:32Wstrętne zwierzę.
01:52On nie znosi mnie, a ja jego.
01:54Wyrzucę go z tego domu.
01:57Co to, to nie? To mój pies.
01:59Ale ja jestem panią domu, a może nie?
02:02To niepotrzebnie wychodziłam za mąż.
02:05Nie musiała pani.
02:06Trzeba było dalej baść krowy i byłby spokój.
02:09Coś ty powiedziała?
02:11Tego trochę za wiele.
02:13Pytam, co powiedziałaś.
02:14Są takie bzdury.
02:16Freddy powiedział, ten książek, który mieszka obok u bankierów.
02:19Wszystko to kłamstwo.
02:21Jakiś chłopak coś sobie wymyśla, a ona to powtarza.
02:26Uspokój się.
02:28Kto powiedział, że w to wierzy?
02:30Przyszła panna Hausnerowa.
02:32Dzień dobry.
02:33Dzisiaj mamy w planie wyprawę do ogrodu botanicznego.
02:36Myślę, że pogoda będzie nam sprzyjać.
02:38Ptaszku, pośpiesz się.
02:40Jeszcze o tym porozmawiamy, a Roksanę przeprosisz.
02:43Idź już.
02:43Dzień dobry.
02:49Do widzenia.
02:52Bezczelna ta twoja córeczka.
02:56Spróbujmy się nawzajem zrozumieć, moja droga.
02:59Nie wiadomo, co ten chłopiec na talce naopowiada.
03:01Za chwilę lecę do Irisenu, ale przedtem porozmawiam również z tą tajemniczą panią Ksenią.
03:08W żadnym wypadku to znana oszustka.
03:19Prosto na lotnisko, proszę pana.
03:25Nie, najpierw do firmy, potem jeszcze do bankierów.
03:30Muszę tam coś...
03:32Polecę później.
03:41Z tą trasą jest jeszcze jeden mały problem.
03:45Co prawda Instytut Geograficzny wyznaczył nam korytarz.
03:48Dzień dobry, panu.
03:49Dobry den.
03:50Co tak studiujecie?
03:52Sprawdzamy trasę lotu wyznaczoną przez Instytut Geograficzny.
03:56Wokół całej kuli ziemskiej wychodzi idealnie, ale tu, na morzu, stoi nam na drodze latarnia morska.
04:04To ją przeniesiemy.
04:07I po problemie.
04:08Panie inżynierze, proszę przygotować projekt na cztery albo pięć takich kabin, ale dużych.
04:14Każda na około 200 dzieci.
04:16Dzieci? Dlaczego?
04:23To będzie znakomita pomoc naukowa do nauki geografii, a przy okazji lecę do Irysenu.
04:29Chce pan coś przekazać żonie?
04:34Chyba tylko to, że ciągle nie wiemy, gdzie są stryjowie Hiacyt i Karol.
04:41Są pożady jeszcze niezwiestni.
04:45O rany!
04:49Zobaczcie, co upiekłem.
04:51Teraz się najemy.
04:54Później.
04:57Choć lepiej zobaczyć, co tu się dzieje.
04:59Przecież to rumburak.
05:04Co on znowu szykuje?
05:05Jest tu u bankierów.
05:08Wiemy, gdzie to jest.
05:09Na pewno chce porwać księżniczkę Eksenię.
05:12Przecież to jego żona.
05:13Ale wiesz, jakim podstępem ją zdobył?
05:15Dokąd poszła pani bankierowa?
05:25Pojechała po jakiejś sadzonki.
05:27Wróci przed południem.
05:38Mamo, spójrz.
05:40Gniazdo srok.
05:42Tak, oczywiście.
05:43Wiesz, że sroki kradną?
05:45Pan Vigo mi powiedział.
05:47Z pewnością, skoro tak mówił.
05:52Mamo, spójrz na mnie.
05:57Co więc z tymi srokami?
05:59Co powiedział pan Vigo?
06:03To już sobie powiecie w domu.
06:09Pani Kseniu, ma pani gościa.
06:13Przyszedł pan pap.
06:15Mówiłaś, że sobie czyta.
06:19Pewnie gdzieś odeszła.
06:21Razem z księciem.
06:32Co to ma znaczyć?
06:35Tylko tyle, że jesteście w domu.
06:37I tu zostaniecie.
06:38Jeśli się jest królową, trzeba siedzieć na tronie i panować.
06:42Komu?
06:42Ty, wstrętny oszuście.
06:46Nie pani zmartwienie.
06:48Będzie pani miała poddanych i to posłusznych.
06:52Ile pani zechce?
06:53Mąż ich właśnie załatwia.
06:56Nie widzę, żebyś coś załatwiał.
06:58Nie rozumiem.
07:00Nie musi pani wszystkiego rozumieć.
07:02A, to ty.
07:07Dlaczego tak po cichutku?
07:11Podejrzewałem, że będzie kłótnia, więc dyskretnie...
07:14Chyba wiedziałeś, że przylecimy.
07:16Tutaj mi coś...
07:20Tu i tutaj też.
07:21Babka.
07:22Niech pan tu ugryzie.
07:24Ugryzę gdzie indziej ty.
07:26Zostaw go.
07:27Ten człowiek jest mi oddany całym sercem.
07:29Podobnie jak ja, ciebie z całego serca nienawidzę.
07:35Pan małżonek panią poskromi.
07:38Ale się pani zdziwi.
07:40Ale czy ja bym mu zazdrościł?
07:43Nie.
07:45Nie zazdroszczę.
07:46Rozumiesz coś z tego?
07:52O kim on plecie?
07:53Ich jest dwóch?
07:56Nic mi nie wiadomo o tym, że ma pani dwóch mężów.
07:58Ale słyszałem, że ma dwóch siostrzeńców.
08:02Siostrzeńców?
08:04Chwileczkę.
08:06Chłopcy, pokażcie się.
08:10No ładnie.
08:12Całuję rączki.
08:13Jesteśmy bliźniakami.
08:14Arabela to nasza mamusia.
08:16Pani jest naszą ciocią.
08:18Ja chyba oszaleję.
08:23A my jesteśmy ciotecznymi braćmi.
08:26Cześć, książę.
08:30Madam?
08:32Pani Czarna przyszła z wizytą.
08:35Ale nie.
08:38Przychodzę jako negocjator.
08:41Co chce pani negocjować?
08:43Słuchaj, Roksano, wiesz, że pan Rumburak cię kocha.
08:48Przecież jest żonaty z tą Ksenią.
08:51A więc posłuchaj.
08:52W tej chwili Ksenia jest już w królestwie baśni.
08:54Ma tam swojego męża, a pan Rumburak jest wolny.
08:57Jak to ma tam swojego męża?
09:03Bo pan Rumburak jest raz tam, a raz tutaj.
09:06Tam jest żonaty, a tu jest wolny.
09:09Tego to już w ogóle nie rozumiem.
09:12Nie musisz.
09:12Po prostu Rumburak jest wielkim czarodziejem.
09:15Tam tym się nie interesuj.
09:17On ma dosyć problemów, ale ten, który jest tutaj, jest wolny.
09:23Jestem panią Papową.
09:26I całkiem mi to odpowiada.
09:28No widzisz.
09:30O to właśnie chodzi.
09:32Dalej będziesz panią Papową, ale za męża będziesz miała Rumburaka.
09:38Co to za bzdura?
09:40Żadna bzdura.
09:41Powtarzam, że Rumburak jest wielkim czarodziejem.
09:44Będzie wyglądał tak jak pan Pap.
09:45I nikt o tym nie będzie wiedział.
09:49Tylko nastroje.
09:54Nawet pan Pap.
09:58Mam jeden warunek.
10:00Pies i dziewczyna muszą stąd zniknąć.
10:02Mogę ci to obiecać.
10:03A teraz przynieś mi jakieś zdjęcie Papowa.
10:06Papową fotografii.
10:15Już pan tu jest?
10:17Co najmniej od godziny.
10:19Udało się?
10:19Trochę to trwało.
10:22Zanim to zrozumiała.
10:23Ale będzie pan zadowolony.
10:26Tu jest fotografia.
10:27Teraz się zacznie.
10:41A pani odegra w tym ważną rolę.
10:43Czym mogę służyć?
10:54Jak można sprzedawać takie zgniłe owoce?
10:59Wszystko jest absolutnie świeże.
11:01To ma być świeże?
11:04Co pan wyprawia?
11:07Wezwę policję.
11:08To ja wezwę policję.
11:09Pan na mnie?
11:12Każe pana zamknąć.
11:14Sprzedaje pan gnur.
11:17To król zabawek, pan Pap.
11:21Ty błaźnie prążkowany.
11:24Dzwoń sobie, gdzie chcesz.
11:30O czym rozmawiacie, kiedy spotykacie się w większym towarzystwie?
11:36Głównie o ludziach, jak nas traktują.
11:43Obiecuję, że to się zmieni.
11:46Jesteś pierwszym niemym obliczem, które rozmawia z człowiekiem.
11:50Dostaniesz tort lodowy.
11:52Dziękuję, uwielbiam lody.
11:54Zwłaszcza waniliowe.
11:57Ale nie wiem, dlaczego pan do mnie mówi ty.
12:00To jest poniżające.
12:02Przepraszam, to już się nie powtórzy.
12:03Dziękuję wam. Gratuluję.
12:06Udało się.
12:08Dziękuję, ale obawiam się, że pańskie podejście do zwierząt jest co najmniej problematyczne.
12:14Zwierzęta pogryzły wielu ludzi, nawet dzieci.
12:17Spokojnie, przyjacielu.
12:19Kiedy będą się źle zachowywać, będziemy je krytykować.
12:22Niedługo będą miały swoich przedstawicieli w naszym parlamencie.
12:27Znakomicie.
12:29Tośmy się doczekali.
12:33Wstyd, koszmarny wstyd.
12:36Zwyczajna hiena po prowansalsku.
12:39A wy jej nie macie?
12:42Proszę pana, nie mamy.
12:45To hipopotama na kwaśno.
12:48Proszę?
12:51Hipopotama na kwaśno.
12:54No proszę, nie mają.
12:57Nie mają.
12:58To może im pan jeszcze powie, że nie macie nawet zaskońca w powidłach.
13:04Nie macie specjalności kuchni narodowej?
13:07To ma być restauracja?
13:08Taki lokal nie ma prawa istnieć.
13:10Nie ma.
13:11Nie ma.
13:21To król zabawek pan papu.
13:23Zanim przyjechaliśmy, już go nie było.
13:31Porozwalał, co się dało.
13:34Dziękuję.
13:36Jego sekretarka twierdzi, że pana papa w ogóle nie ma w mieście.
13:40Dzisiaj rano poleciał do Irisenu.
13:42Dzień rano odletiał do Irisenu.
13:44Te pudła z arafonami zawieźcie prosto do parlamentu.
14:08Co tam panowie? Czy coś się stało?
14:11Stało się.
14:14Dzień dobry.
14:16W mieście rozrabia pański sobowtór.
14:21Mój sobowtór?
14:23Narobił mnóstwo szkód.
14:25Ludzie są zburzeni.
14:26Mogliby pana napaść i obrazić.
14:28Mogimy pana eskortować przez miasto.
14:31Jeśli tak uważacie.
14:35Cześć, tato.
14:36To miło z pani strony, że przyszła nas pani odwiedzić.
14:46Coś mi mówi, że nie jest pan papem, ale tym oszustem, o którym mówi całe miasto.
14:51Natalii, odsuń się od niego.
14:53Moje damy, o tym, że w mieście rozrabia mój sobowtór, poinformowała mnie policja od razu po przylocie z Irisenu.
15:16Każdy może tak powiedzieć, ale ja jestem pan, jestem oszustem.
15:19Tatusiu, ty nie jesteś oszustem, ty jesteś foką i marynarzem.
15:23Chodź, wskoczymy do wody.
15:30Wyobraźcie sobie, że jest u mnie.
15:31Kto? Ten facet, sobowtór.
15:33U pana?
15:34Wlazł mi do ogrodu i do basenu.
15:36Bawi się z moją córką.
15:38Kiedy go zobaczyłem, skoczyłem do auta i przyjechałem.
15:40Widział pana? Na szczęście nie.
15:43Chwileczkę.
15:44Brown, wezwijcie dwa lub trzy wozy patrolowe.
15:49Pojedziemy do pana papa, ale bez syren, jasne?
16:08Cicho, jest w basenie za domem.
16:10Jesteśmy na miejscu.
16:14Cofnijcie się.
16:16Zaczynamy akcję.
16:23Ruszamy.
16:25Jasny gwint.
16:29A to jest tata.
16:31To nie tata.
16:33Właśnie, że tak.
16:35Nie.
16:37Przestańcie.
16:37Przestańcie.
16:38Wiecie, jak się mówi.
16:39Przestać w najlepszym momencie.
16:42Słusznie.
16:46W imieniu prawa proszę wyjść z wody.
16:50Dlaczego tak surowo?
16:52Zabawa w sobowtóra już się skończyła.
16:56Niewiarygodne podobieństwo.
16:59Dobrze, że go złapaliście.
17:01Dlaczego nie zakuliście go w kajdanki?
17:05Właśnie tego się spodziewałem.
17:08To ja idę po to szmaty.
17:10Dobra.
17:12Wyłazić z wody.
17:17Aresztuję pana.
17:19To on jest tym oszustem.
17:25Natalko, powiedz kim jestem.
17:27Nie wiem.
17:35Halo panowie.
17:36Tam pod drzewem schował ubranie.
17:39No proszę.
17:43Marynarka.
17:44Natalko, powiedz przecież.
17:47Nie bój się.
17:50Na szczęście przyszliśmy w porę.
17:53Jestem twoim tatusiem.
17:55Sztuice.
18:04Stać.
18:10To jest sobowtór pana papa, który zdemolował restaurację.
18:16Co panu strzeliło do głowy?
18:19Gdyby pan podpisywał czeki za pana papa, to bym zrozumiał.
18:23Odmawiam rozmowy.
18:24Żądam wezwania mojego prawnika.
18:27On panu niewiele pomoże.
18:29Jest adwokatem pana papa.
18:31Jeszcze nieźle panu dołożę.
18:39Można więc rzec, że czyn pana papa jest istotnie historyczny.
18:44A teraz oddaję głos nowemu posłowi.
18:51Proszę.
18:53Proszę.
18:53Pan poseł oznajmił właśnie w imieniu wszystkich zwierząt, że my wszyscy razem, ssaki, gryzoni i tak dalej, musimy współpracować przy ekologicznej ochronie wszystkiego, co da się jeszcze uratować.
19:15Co se zachranić jeszcze dać?
19:26Ale jak najprędzej musimy obniżyć cenę bananów.
19:30Albercie?
19:39Norbercie.
19:40To znaczy Norbercie. Po tym wydarzeniu wszystko mi się plącze.
19:44Ano panem?
19:45Tak, proszę pana.
19:46Pani Czarna u nas zostaje. Proszę jej przygotować pokój.
19:52Ano panem.
19:53Wedle życzenia.
19:54Jak się przejęte panem?
19:55Ta pani Czarna bardzo nam pomogła w złapaniu oszusta.
19:58Na szczęście znalazła za krzakiem jego ubranie.
20:02Szczęściej, że jesteś naśla za kreżem ty jego siaty.
20:08O co chodzi?
20:10Chyba czegoś chcemy.
20:12Robi, chodź do mnie.
20:13Po powrocie z Irisenu pokazał mi pan ten aparat.
20:18Arafon.
20:19Aha.
20:19No tak.
20:21O wsiem.
20:22To jest pomysł.
20:23Robi nam, powie, co mu się nie podoba.
20:25Nic podobnego. Teraz jest obiad.
20:28A ten pies ma się stąd wynieść.
20:30Rano rozmawialiśmy o tym statusie.
20:32Słusznie.
20:32Pies ma się wynieść.
20:34Zabatw to, Albercie.
20:35Norbercie.
20:36To znaczy Norbercie.
20:38Jak pan sobie życzy.
20:39Niech sobie popłacze.
20:43Chyba jej wam nie żal.
20:57Piotrze, telefon.
20:59To chyba Arabela.
21:02Proszę cię odbierz.
21:04Tylko coś na siebie wrzucę.
21:05Majerowa.
21:09Majerowa.
21:09To ty, Arabello?
21:12Słucham.
21:14Ptaszek?
21:14Nie rozumiem.
21:15Nie rozumiem.
21:17Jakaś dziewczynka mówi, że koleżanka.
21:20Tutaj, Majer.
21:22Ale Karola Anichyacynta nie ma w domu.
21:25Zniknęli gdzieś.
21:26Tam zmizeli.
21:26Jak to zniknęli?
21:29Gdzie zniknęli?
21:30Muszą mi pomóc.
21:33Tu się coś dzieje.
21:34Zabierają mi Robiego.
21:36Nie wiem, jak mam to panu powiedzieć, ale wydaje mi się, że tatuś jakby...
21:42Jakby nie...
21:43Co ty za bzdury opowiadasz?
21:44Do kogo dzwoniłaś?
21:47Do kolegów.
21:49Do których?
21:49Do tych, co jeszcze nie chodzą do szkoły.
21:53Słusznie.
21:53Będziesz mieć kolegów.
21:54Już jutro.
21:57Mnóstwo kolegów.
21:59Zaprosisz ich do mnie?
22:01Nie.
22:02Ty się wyniesiesz z domu.
22:04Ty i robisz.
22:11Wszyscy to widzieliście.
22:15Nie możemy jej pomóc.
22:20Nie ma jak.
22:21Moglibyśmy, gdyby nam ten przeklęty aparat chciał pokazać, gdzie rumburak schował płaszcz.
22:30To popatrzcie jeszcze raz. Może się uda.
22:34Ale już ostatni raz.
22:44Znowu tylko ta ciemność.
22:46To czekanie nie ma sensu.
23:00Za rzeką przenocujemy.
23:03Ale powiedz mi, gdzie ten przeklęty rumburak?
23:07Dlaczego jeszcze nie przebiegł obok?
23:09Może coś mu się stało?
23:10To by nam pasowało.
23:12To by nam pasowało.
23:16Człowieku, gdzie ty się włóczysz?
23:22I gdzie masz szefca?
23:23Wyrzucił mnie.
23:25Ma huk roboty.
23:26Ale dał mi kawałek dratły.
23:28Żeby pan to sobie sam naprawił.
23:31Że co?
23:35Dziwię się wasza wysokość.
23:37Puścili cię bez eskortu i dali na drogę tylko takie stare buciory.
23:40Głupi osioł z ciebie.
23:45Gdybyś wiedział, jakie są cenne.
23:47Od tego buta zależy los całego królestwa, ty baranie.
23:50To prawdziwa zagadka, jak właściwie pozbyliśmy się rumburaka.
24:08Ale ta przerwa w podróży nawet mi nie przeszkadza.
24:13Powiem ci, że miałem stracha, kiedy zobaczyłem, że za nami leci.
24:16Komu to mówisz?
24:17Gdzie my jesteśmy?
24:21Nie pamiętasz nawet tego, że za tą rzeką zaczyna się pacanów?
24:26Ach tak, masz rację.
24:30Jesteś naprawdę...
24:32niemożliwy.
24:37Dobranoc.
24:47To, synecha, masz na rano.
25:02To sobie zostawię już na rano.
25:03Tak.
25:05Tak.
25:09Tak.
25:12Tak.
25:18Tak.
25:23Nareszcie zasnął.
25:24A ten Albert, to znaczy Norbert, też śpi.
25:27Mogę zdjąć te gęby?
25:28Sama nie wiem, która właściwie jest lepsza.
25:40Przepraszam.
25:41A zresztą mogłabyś wreszcie mówić mi na ty.
25:44Przecież jesteśmy małżeństwem.
25:45To sobie zostawcie na potem.
25:49Musimy się teraz naradzić, co dalej.
25:52Jutro pozbędziemy się tej dziewczynki, a potem skupimy się na tych starcach z kuferkiem.
25:56A potem?
25:57Potem będziemy stąd panować nad światem.
26:00Tak jak w Królestwie Baśni będziemy panować nad bajkami.
26:03Ale coś mi tu nie gra.
26:08Pamięta pan słowa tej wróżby?
26:10Tej, co zatruła tobie życie, dzieci w starców zamienicie.
26:17Ale to już chyba...
26:19Szwagier tejże wieje świeżo, jego żona, twoja żona, kariera zakończona.
26:26To spełnione.
26:27Zwi balga jest wiatr, a w Królestwie Baśni jestem mężem Ksenii i królem.
26:31Ale tam jest jeszcze to.
26:35Wysoki cię czeka urząd.
26:38Król bajek, ludzi i zwierząt.
26:45Nad ludźmi zapanuje, kiedy odzyskam kuferek.
26:48A zwierzęta?
26:50Z nimi to jest jakieś niejasne.
26:53Ależ damy, po co się martwić?
26:56Ja spełniam warunki, a wróżba zajmuje się resztą.
26:58Możliwe, że jutro będę rządzić także zwierzętami.
27:02W filmie wystąpili.
27:12Tekst Joanna Figlewska.
27:15Czytał Jan Winkams.
27:16Muzyka
27:28Muzyka
27:29Muzyka
27:41Muzyka
27:42Muzyka
27:54Muzyka
27:55Muzyka
27:59Muzyka
28:00Muzyka
28:01Muzyka
Comments

Recommended