- 6 months ago
Category
🎥
Short filmTranscript
00:00Arabella wraca, czyli rumburak królem w Królestwie Basie.
00:30Rumburak, który niedawno zamienił męża Ksenii, księcia Wilbalda, w wiatr, został dzięki podłemu oszustwu jej mężem, przybierając tuż przed ślubem postać jej narzeczonego fantomasa.
00:43Rumburak oświadcza staremu królowi, że będzie przy boku Ksenii królować w Królestwie Baśni, ale król odmawia mu korony.
00:51I wczemnika to tylko bawi, ponieważ ma własną, którą z odciętego kawałeczka wyhodował mu stryjek pompu.
00:58Rumburak ukrył ją w świecie ludzi i bez wahania ponią tam leci.
01:05Ksenia myśl o mężu doprowadza do rozpaczy.
01:11Strząśnięty jest także król z królową i całym dworem, łącznie z Jankiem i Małgosią, którzy wszystko słyszą zamknięci w kartonowym pudle.
01:20Zmniejszeni wraz z oddziałem żołnierzy przez fantomasa na zabawki dla małego księcia.
01:26Już dawno mieli wędrować na wyspę Pultanelle, ale teraz bezsilnie czekają, co się stanie.
01:31Odcinek piętnasty. Król bez poddanych.
01:56Wszyscy do mnie.
01:57Słyszeliście?
02:09Siak, krew. Ktoś za to beknie.
02:18Straż do mnie.
02:24Jasny gwint.
02:26Nikogo tu nie ma?
02:40Boże, to boli. Nie możesz uważać?
02:43Musisz się koło mnie cały czas kręcić?
02:46Jesteś okropny.
02:47To twoje przeklęte, gorące mleko.
02:50Co jeszcze wymyślisz?
02:51Ja przecież wiem.
02:53Wszystko dlatego, że straciliśmy fantomasa.
02:57Nie masz już właściwie żadnego tatusia.
02:59Właśnie nie ma żadnego tatinka, być.
03:01Wietrzyk.
03:08To znowu on.
03:13Ale ja...
03:15Co to znaczy, że nie masz tatusia?
03:18Ja jestem twoim tatusiem.
03:20Co tu robisz?
03:22Chwileczkę.
03:24Ja zadaję pytania.
03:25Dlaczego nikogo nie ma w pałacu?
03:29Z tobą nie rozmawiam.
03:30Chodź, Freddy.
03:31Stać!
03:37Zdobyłem tylko tę gęś.
03:39Wasza wysokość błąkała się po wsi.
03:40Dobrze, Baltusie.
03:44Powiedz nam, kiedy ją upieczesz.
03:47Ja?
03:48Mam piec gęś żywą sam?
03:52Jestem twoim nowym królem, pan?
03:54Ja.
03:56A komu raczysz panować?
03:58Ty jedna wasza wysokość?
03:59Wszyscy poddani uciekli.
04:00Uciekli?
04:02Coże?
04:04Wszichni?
04:06Tak, wszyscy.
04:09Oprócz księżniczki Ksenii i księcia Frybiego.
04:15Nasz król zdecydował, że kiedy księżniczka uciekła przed Olbrzymem
04:19i kiedy chciała upiec gę...
04:21Co to?
04:22Kiedy chciała uciec przed panem,
04:25to król nagle powiedział nie.
04:28I król mówi...
04:31Skoro jesteś żoną Rumburaka,
04:37to zostaniesz z nim.
04:42To chyba miała być kara, prawda?
04:46Ach, kara.
04:51A teraz gadaj, dokąd wszyscy uciekli.
04:54Ale już.
04:57Obiad!
04:58Będzie tylko zupa?
05:09Zupa mu nie wystarczy.
05:11To ja wolę jeść robaczki i pić deszczówkę,
05:14byle tylko nie słuchać się Rumburaka.
05:17Nic się nie stanie, kiedy troszkę schudniesz o ciasanku.
05:20W domu zjadłem na drugie śniadanie cały wóz z końmi.
05:23Mogłem się domyśnić napychać się majątkiem pani Millerowej.
05:35Obawiam się, że w tych prowizorycznych warunkach długo nie wytrzymamy.
05:39Już teraz słychać pierwszych niezadowolonych.
05:44Obawiam się też o wojsko.
05:47Brakuje mu dyscypliny.
05:52Widzę, że zjawiam się we właściwej chwili.
05:55Panowie mają kłopoty.
05:56Ale ja jako mądry monarcha uwolnię was od wszystkich problemów.
06:01Można?
06:08W ramach ponownego zaprowadzenia dyscypliny...
06:12Generał znowu jest generałem.
06:26Skąd masz te korony, ty łotrze?
06:29To nieudana podróga.
06:31Tak pan uważa?
06:32Jest tak samo prawdziwa jak mój ślub z księżniczką,
06:36to znaczy z królową Ksenią oraz moje prawo do tronu.
06:39A teraz uważajcie.
06:45Hej, mój narodzie!
06:49Mówi do was wasz król, Rumburak I.
06:54Skąd on się tu wziął?
06:58Jeśli wrócicie do domu, obiecuję wam, że wszystko będzie...
07:02do góry nogami.
07:04Jak w Pacanowie.
07:06Tu nie czeka was nic dobrego.
07:11A w domu gwarantuję wam...
07:14Zjeżdżaj, paskudo.
07:16Wiemy, jaki jesteś.
07:17Nie ruszymy się stąd.
07:21Ociesanku, skoro zwykle jadasz koniec z wozem,
07:24może zjadłbyś jednego barona.
07:27Zostałbyś narodowym bohaterem.
07:29Panowanie nie bardzo ci wychodzi.
07:40Dlaczego?
07:41Powiedziałbym, że lud go wręcz uwierdia.
07:44Szybko sobie z wami poradzę.
07:47Myślę, że się z wami brzy poradzę.
07:50Jako dzieci mówiliśmy, kiedy napada i nie będzie błota.
08:03Spokój, przyjaciele.
08:05Pan Rumburak oddalił się nie wiadomo dokąd.
08:08Obawiam się, że to nie koniec naszych kłopotów.
08:15Znałam Rumburaka i wiem, że to niezwykle sprytny nikczemnik.
08:20I że dysponuje niesamowitymi czarami.
08:26Całkiem przystojny z niego mężczyzna.
08:28Ja bym sobie z nim poradziła raz, dwa.
08:31Jadłbym jej z ręki.
08:32Mógłby pan chociaż raz zjeść na obiad zwyczajne buchomory, panie Bystrook?
08:43Ja nie kazać mi gotować ciągle coś ekstra.
08:52Widzę, że pani nie odeszła, tak jak inni.
08:56Gdzie mam się tu mać?
08:58Zresztą stryjek pompo też tu został.
09:00Co pani powie?
09:03Czyli jest nas więcej.
09:05A jest ta babka, która mieszka w domku na kurzej łapce.
09:08Rano u mnie była, żebym jej dała coś na pęcherz żółciowy.
09:12To i tak kropla w morzu.
09:14Coś trzeba zrobić.
09:16Miałabym pewien pomysł.
09:19Trzeba zadziałać przez Ksenię.
09:23Niech pan ją omami.
09:25Co się jej obieca?
09:26Na przykład, że oddaj jej Fantomasa, jeśli ludzie tu wrócą.
09:29A kiedy już tu będą, to...
09:32Hap!
09:33I już ich pan nie puści.
09:36Niezły pomysł.
09:41Największy problem widzę w tym, jak mu uniemożliwić dostęp do mojego pokoju.
09:45Obawiam się, że to będzie niemożliwe.
09:48Rumburak jest czarodziejem.
09:51No i co z księciem?
09:53On zawsze biega po całym zamku.
09:55Racja, Baltusie.
09:58Nie możemy żyć ciągle w zamknięciu.
10:01Nie wiem już, co począć.
10:03A gdyby tak wyjechać do Pałacyku Myśliwskiego w górach?
10:10Niech pomyślę.
10:11Słyszałeś?
10:13Znowu chcą nas gdzieś przenieść.
10:16W ten sposób nigdy nie zawędrujecie na waszą Pulpanelle.
10:21Wydaje mi się, że cały ten plan z jabłkiem dla Arabeli Diabli wzięli.
10:26Cicho.
10:28Posłuchajmy, co się dzieje.
10:29Masz rację, Baltusie.
10:33Uciechniemy pokryjomu do tego Pałacyku.
10:37Co tu znowu masz?
10:39Gdzie to znalazłeś?
10:41W sali tronowej.
10:45To czarodziejski płaszcz.
10:48To przecież czarodziejski płaszcz.
10:51Jesteśmy uratowani.
10:52Wasza wysokość, leci tu jakiś gawron.
10:58A jeśli to rumburak?
11:04To on.
11:06Freddy, szybko, stań przy mnie.
11:10Po co?
11:11Proszę cię, szybciutko.
11:13Zaczekaj, żołnierzyki.
11:15Freddy, zostaw to teraz, chodź.
11:19Szybko schowaj się.
11:22Żegnaj, Baltusie.
11:24Do widzenia, wasza wysokość.
11:26Rany boskie.
11:28Senia, o nie.
11:29To się wam nie uda.
11:37Do diabła.
11:40Nie mogłeś im w tym przeszkodzić, głupcze?
11:49Wiesz, w jakiej mnie stawiasz sytuacji?
11:52Zamienię cię w psa.
11:54Ale jak?
11:55Wasza wysokość sobie życzy.
11:57Jeśli uważasz, panie, że pies będzie ci gotować?
12:00Nie mam poddanych.
12:02Nie mam ksenii.
12:03Nie mam plaszcza.
12:05Nie mam nic.
12:07Jestem w pułapce.
12:09A kto mnie w nią wpędził?
12:16Ty, nędzniku.
12:18Ty.
12:19Ostrożnie, panie, żebyś mnie całkiem nie udusił.
12:22Dlaczego pozwoliłeś im odlecieć?
12:24Zrobiłeś to specjalnie.
12:26Kara cię nie minie.
12:30Pognie cię mi, pan kołnierz.
12:32Ale nie bardzo.
12:32Co ja teraz pocznę?
12:37Mógłbym ci jakoś pomóc, panie.
12:38Nie se nie da pomóc.
12:40Ty mi chcesz pomóc?
12:42Mnie nie można pomóc.
12:44To już koniec.
12:45Do świata ludzi iść nie mogę, a tu?
12:52Tutaj przegrałem.
12:54Przynieś mi wody, bo zamdleje.
12:57Dobrze, proszę pana.
12:58To jest wasza wysokość.
13:04Pokaż.
13:05Pokaż.
13:06Co tam masz?
13:12Przecież to żyje.
13:15Jesteś krasnoludkiem?
13:18Ale dlaczego w mundurze?
13:23Że niby co?
13:29Masz wadę wymowy.
13:31Nie szkodzi.
13:33Pani czarownica cię z tego wyleczy
13:35i wtedy mi powiesz, co to wszystko znaczy.
13:39Proszę, wasza wysokość.
13:40Mam upiec gęś?
13:43Tak, na pewno.
13:44To ja upiekę.
13:47Ani mi się wasz.
13:48Tu chodzi o głowę.
13:49A ja mam się napychać gęsią.
13:52Zjeżdżaj stąd.
13:53Muszę pomyśleć, jak się z tego wykaraskać.
13:55Jak pan sobie życzy.
13:56Zaczekaj, stój!
14:11Zaczekaj, stój!
14:13Nie ma problemu, panie.
14:15Mam odejść, odejdę.
14:16Mam się zatrzymać.
14:16Zatrzymam się.
14:18Daj mi to.
14:19Też ma te.
14:20Chce pan mieć cierkę?
14:24Będzie pan ją miał.
14:26Głupcze, nic nie rozumiesz?
14:29W tym kawałku materiału cała moja nadzieja.
14:33Jestem uratowany.
14:34Zapamiętaj, ośle, że rumburak zawsze zwycięży.
14:44Rozumiesz coś z tego?
14:46Bo ja nie.
14:47Jasne jest tylko to, że gdzieś poszedł.
14:51Dorinko, chodź do klatki.
14:53Dobra papuszka.
14:55Wejdź na żertkę.
14:56Dobrze, że złapał to groźne ptaszysko.
15:04To, co zrobił z jemelką, było okropne.
15:07Jemelka może być dla nas niebezpieczny.
15:10Musimy uciec.
15:12Jak?
15:13Dżiny nam nie pomogą.
15:14Butelka jest gdzieś u fantomasa.
15:17Ale mogą nam pomóc prawa natury.
15:21Co masz na myśli?
15:23Chwileczkę, słuchajcie.
15:24Jeśli chcemy się stąd wydostać, musimy wybić dziurę.
15:30Ale jak pani chce, nie wtrącajcie się.
15:35Tutaj.
15:41Oddział na moją komendę do boju.
15:48Gboi!
15:49Gboi!
15:49Naprzód.
15:55Panie, loko święta.
16:10Masz.
16:12I trzymaj się rzetki.
16:15Hej, łup!
16:26Hej, rup!
16:28Hej, rup!
16:32Hej, rup!
16:40Wyłaź pan, będziemy sadzić.
16:42Nie mogę, mam pracę.
16:49To rozkaz króla.
16:53Też coś.
16:54Tutaj jest kupa królów, a ja jakoś nie wiem.
16:58Ale pan stąd nie odszedł.
17:00A wasz kral sem ja!
17:01I pana królem jestem ja.
17:03Jeśli o to chodzi, proszę pana, to ja jestem całkiem głupi.
17:09I jest mi wszystko jedno.
17:13Koniec żartów.
17:15Posadzi pan, czy nie?
17:20Posadzi pan.
17:21Co to właściwie będzie, kiedy już będzie?
17:29Podróżny płaszcz.
17:31Coś takiego.
17:33Można się zdziwić.
17:36No i co, panie rumburaku?
17:38Fuj, babo, to znaczy pani koleżanko.
17:40Co będzie z tą Ksenią?
17:42Uciekła mi, ale ściągnę ją z powrotem, gdy już będę miał płaszcz.
17:45On właśnie go zasadził.
17:47Ale to trochę potrwa, proszę pana.
17:50To będzie co najmniej pięć konewek.
17:54Posłuchaj, panie rumburak.
17:55To znaczy wasza wysokość.
17:56Może zostało w pałacu po Ksenii kilka włosów, albo coś podobnego.
18:00Można by je zasadzić, a pan nie musiałby nigdzie lecieć.
18:09Ja sadzę tylko przedmioty.
18:11I nie próbowałem z niczym żywym.
18:14Ale to by się chyba nie udało.
18:16Szkoda.
18:18Szkoda.
18:19Pomysł u mnie jest zły.
18:21Ale pani koleżanko umie chyba wszystko wyleczyć.
18:27No niby co?
18:32Wadę wymowy.
18:35Niech mi pani powie, czy to nie podejrzane.
18:38Nagle widzę papugę, która trzyma w dziobie maleńkiego żołnierzyka.
18:41Słowo daje, że nie wiem co o tym myśleć.
18:45Skąd się tam wziął?
18:46Właśnie.
18:47Cały pałac pusty i nagle papuga z krasnonutkiem w dziobie.
18:51Ale nie mogę niczego się od niego dowiedzieć.
18:54Nie umie wypowiedzieć ani słowa.
18:55Pokaż go pan, wreszcie obejrzę go.
18:57Ktoś ty?
19:10Czemu jesteś taki mały?
19:21To poważna wada wymowy.
19:25Co prawda, to prawda.
19:29Na to najlepszy będzie tatarak.
19:33Doskonale.
19:35Siedź pan.
19:37I tak trzeba poczekać na ten płaszcz.
19:39To prawda.
19:41Powiem paniu, że mam dziś dzień.
19:44Jeden cios za drugim.
19:47Boję się, że gdy ten karzełek przemówi,
19:52otrzymam następny cios.
19:53Ciekawa jestem jednak, dokąd ta Ksenia mogła polecieć.
20:01Widzisz, wszędzie dookoła i ryby są.
20:07Proszę wejść, panie pap, mamy gościa.
20:10Tajemnicza pani Ksenia.
20:11To dopiero niespodzianka.
20:13Tym razem wzięłam ze sobą syna, księżo Freddy.
20:15Książę?
20:16Dzień dobry.
20:17Tak, księżę.
20:18Nasza droga Ksenia jest nad wyraz tajemnicza.
20:20Dlaczego jej syn nie może być księciem,
20:22a szwagier krasnoludkiem?
20:25Miło mi, książe, to moja córka Natalka.
20:28Cześć.
20:29A to moja słodka Roksana.
20:33Słodka?
20:36Później pani wytłumaczę.
20:38Mam nadzieję, że pani za chwilę nie zniknie znowu,
20:41jak ma pani w zwyczaju.
20:43Tym razem zatrzymamy się na dłużej.
20:45Cieszę się, droga Kseniu.
20:49Proszę się czuć jak u siebie.
20:51U nas też naturalnie.
20:53Dziękuję, jesteście bardzo łaskawi.
20:55Wabi się robi.
20:58Z pewnością się zaprzyjaźnicie.
21:03Moi przyjacielu,
21:04swoją drogą, gdy mowa o zwierzętach,
21:06chciałbym zasięgnąć rady.
21:08Może wpadniemy do mnie?
21:09Z przyjemnością.
21:11Przepraszamy na chwilę.
21:15Natalko, wybacz.
21:18Wpadłem na pewien pomysł.
21:20Naprawdę jesteś prawdziwym księciem?
21:23Tak, jestem.
21:26Daj łapę.
21:27No podaj.
21:29Dobry.
21:31Arafon umożliwi zwierzętom rozmawianie z ludźmi na odwrót.
21:34A ja chcę zaproponować,
21:37żeby ze zwierzętami rozmawiano także w parlamencie.
21:40Chyba pan oszalał.
21:43Dlaczego?
21:43Zwierzęta są mieszkańcami ziemi, tak jak my.
21:46Dlaczego nie mogłyby się w tej sprawie wypowiadać?
21:49Jakiś koczkodan będzie posłem?
21:54Jeśli to zdolny koczkodan, to czemu nie?
21:57Dlaczego parlament nie może się zajmować
21:59słusznymi żądaniami zwierząt,
22:01na przykład tych, które pracują w cyrku?
22:04Właściwie ma pan rację.
22:09Przepraszam.
22:11Pap.
22:12Pap?
22:13Tak, ale musisz chwilkę zaczekać.
22:16Norbercie, poproś Natalkę.
22:18Jakiś chłopczyk chce z nią rozmawiać.
22:21Cześć, ptaszku.
22:27To ja, Karol.
22:28To była tylko taka sztuczka,
22:30żebym nie musiał nic nikomu tłumaczyć.
22:33Zaczekaj, chciałem zadzwonić do Chiacinta,
22:35ale zapomniałem numeru.
22:37Wiesz ta moja skleroza.
22:40Uważaj.
22:41Jutro we trójkę spotykamy się
22:43w muzeum przy niedźwiedziu.
22:44No to cześć.
22:49Cześć, mamusiu.
22:50Cześć.
22:52Co u Zachariasza?
22:53Znowu się pokłóciliście?
22:55Znowu.
22:56Rozmawiałeś z Chiacintem?
22:58Tak, ale przez tłumaczkę.
23:05Aha, przy niedźwiedziu, rozumiem.
23:07No to cześć, ptaszku.
23:08W całym domu nie ma zapałek.
23:12Nic dziwnego.
23:13Janek na podróż z Małgosią
23:14brał wszystko, co mu wpadło w ręce.
23:17Wariat jeden.
23:18Całą paczkę zapałek.
23:22Musi złapać wszystko naraz.
23:25Lepiej dodam jeszcze jedno pudełko.
23:29Masz.
23:30Ruszcie się.
23:31Musi być jak największy żar.
23:33Trzeba szybko dokładać.
23:36Ruszcie się, chłopy.
23:38Porządnie zacisnąć.
23:40Musi mocno trzymać.
23:43Jeszcze więcej drewna.
23:53Zobaczcie, co wyciosałem z nogi z dołowy.
23:55Niezły kawał, co?
23:57Będzie działać?
23:58Spokojnie, panie Waniek.
24:00Prawa przyrody działają w każdą pogodę.
24:02Po ciemku też.
24:06Zobaczcie, co mam.
24:07Co takiego?
24:10Szwagier Arabeli?
24:11Janek Majer?
24:12No pewnie mówił, że jakoś tak się nazywa.
24:16Co to za bzdury jemelko?
24:18Skąd by się wziął w tym pudle?
24:20Nie jest tam sam.
24:21Z tym Jankiem jest jeszcze jakaś dziewczyna.
24:23Ma na imię Małgosia.
24:25Nie pomyliłeś się?
24:26To naprawdę on?
24:27I mają konie mówić, że jadą na jakąś wyspę.
24:33Pultenole po jakieś jabłko.
24:37Co takiego jabłko?
24:39Jabłko.
24:41Jabłko, na pewno jabłko.
24:43Podobno muszą pomóc księżniczce Arabeli.
24:46Jeszcze i to.
24:48Żeby tylko nie uciekł.
24:49Wie pani koleżanko, co to znaczy?
24:52Nie mam ani pojęcia.
24:54Cała wróżba jest zagrożona.
24:57Tych dwoje wyruszyło na Pultenole po czerwone jabłko.
25:00Ze starców staną się normalnymi dziećmi,
25:02a ja mogę się dać wypchać.
25:04Co za dzień.
25:05Ale to im się nie uda.
25:07Jak em, rumbura.
25:08Co chce pan zrobić?
25:11Przeszkodzę im.
25:13Zniszczę im.
25:19Zniszczę im.
25:49Zniszczę im.
26:19Freddy'ego to z żołnierzykami.
26:23Gęsie pudło z żołnierzykami.
26:29Tak, przecież pamięta pan?
26:32Raczył pan w nie kopnąć i wleciało pod sofę.
26:38Ale już go tam nie ma.
26:41Tylko resztki.
26:44Jak to nie ma?
26:46Nie ma.
26:47Pudło nie dostało nóg.
26:49A nie.
26:50Ty, dziadu, schowałeś je, a ja muszę je mieć.
26:54Ja je muszę mieć.
26:55Muszę je mieć.
26:57Słyszę.
26:58W filmie wystąpienie.
27:12Tekst Joanna Figlewska.
27:15Czytał Jan Wikas.
27:16Muzyka
27:21KONIEC
27:51KONIEC
Comments