- 1 year ago
Category
🎥
Short filmTranscript
00:00Muzyka
00:30Muzyka
01:00Muzyka
01:09Muzyka
01:13Widzisz, slanina będzie na trzy palce.
01:29Muzyka
01:38Muzyka
01:47Muzyka
01:56Masz jeszcze, będzie miała na kalaretkę. Gębę jej zatkasz. Ty o jej gębę dbasz, czy o...
02:02Z milicją się wodzi, a on legalny, rozumiesz? No i...
02:08Dzień dobry. Dzień dobry. Dzień dobry. Jest za kąska pani Smolibans. O Jezu, ale balon. Tromatyzm?
02:22A czy to ja doktor jestem? Całkiem nie mogę chodzić. A co to pani naniosła?
02:29A, to... łopatki kawałek na galaretkę. No co? Sąsiad to po rodzinie najbliższy człowiek, no nie?
02:39A no, tak mówią. Ale z tym to mnie czekała. Tylko poszła do lekarza. Jutro pójdę. Nie wiem już co robić.
02:54Wszystko się na człowieka sprzysięgło. Jeszcze mi tego trzeba.
03:00Mhm, mhm. Dołóż, dołóż, nie żały. O tak. Popchaj, popchaj to.
03:07Mhm, mhm. O kurwa.
03:17Trzeba to zakryć. Szybko.
03:19No, czekaj. O tak, dobra.
03:27Panie Mówilem, kawałek świńskiej dopy pozałowałaś.
03:36Nie, to do niej.
03:39Następny do Golenia.
03:49Przepraszam, obywatelko.
03:53Czy nie ukrywa się tutaj zbiegły Janusz Smoliwons?
03:57Boże jedyny.
03:58To znowu ta łachudra swobody szuka?
04:03Kiedy on znowu uciekł?
04:06O, tego to ja nie wiem.
04:08Na komendę telefonogram tylko przyszedł o tym fakcie.
04:10Także nie muszę sprawdzać.
04:21Panie Świerczyński, jakby biedny pan owocny żył jeszcze,
04:25nie ważyłby się pan do mnie taką mowę wstawiać.
04:27No i na co pan czeka?
04:33Rewizja to rewizja, no!
04:39Proszę.
04:42Proszę się uspokoić.
04:44Taki miałem prikaz i swoje powiedziałem.
04:46Każdy robi co mu każą.
04:48Pani nie?
04:49Ma pan słuszną rację. Przepraszam.
04:59Ale całkiem mnie ta wiadomość dobiła.
05:04Co mu znów grozi?
05:09Hmm.
05:19Proszę.
05:32Poszedł.
05:33Dobra.
05:41Odjazd!
05:42Odjazd!
05:48Szybciej, szybciej!
06:12Dzień dobry!
06:25Dzień dobry!
06:27Do wódz!
06:31Proszę.
06:42Dzień dobry!
06:50Co jest?
06:51Do smalivansa.
07:05Dawód.
07:10Proszę.
07:12Dzień dobry!
07:19Torba.
07:26Paczka.
07:28Dzień dobry.
07:42Dzień dobry!
07:44Co pan tam?
08:11Bombe szuka?
08:12Bombe, ale co?
08:14Zieliński, do smoli wąsa.
08:30Pani do smoli wąsa?
08:45Tak.
08:46Proszę.
08:52Tutaj, tutaj.
08:55W moim pokoju będzie pani mogła porozmawiać z synem bez zakłóceń.
09:00To dokąd on znowu uciekał?
09:01Do Niemiec?
09:04I żeby chociaż do NRD.
09:05Niestety do tych gorszych się wybrał.
09:07Pobili przy tym strażnika w porcie.
09:11No, syn na szczęście w samej wójce udziału nie brał, więc pewnie karę będzie miał mniejszą.
09:18A kiedy go zobaczę, panie profesorze?
09:22Magistrze.
09:24Magistrze. Kiedy?
09:28Za chwilę. Aha, uprzedzam.
09:31Zdążył sobie narobić różnych tatuaży na ramionach i rękach.
09:33A tak jakby tej ucieczki nie liczyć w porządku jest?
09:45Uczyć się nie chcę.
09:48Pragniemy ich tu wyuczyć zawodu, przecież tu chodzi o ich przyszłość.
09:52Mają aż trzy do wyboru.
09:54Hydraulik...
09:55O Jezu, nie, nie, nie.
09:57W gównach, za przeproszeniem, będzie się paprał.
10:01Januszek za delikatny jest.
10:02Introligator.
10:05Co to znaczy?
10:07Książki, książki mógłby uprawiać.
10:12A coś poważniejszego od książek?
10:21Obywatelów wychowawców.
10:23Wychowanek Janusz Cmoliwons melduje się na rozkaz.
10:28Spocznij.
10:28No to zostawię panią sam na sam z synem.
10:38Mam nadzieję, że przeciwko regulaminowi nic się tutaj nie stanie.
10:43Na ławkę.
10:44Co ja ci takiego zrobiłam?
10:56Czy to ja cię tu zamknęłam?
10:58Ja cię namawiałam, żebyś jak z zwierzę jakieś uciekał?
11:03Dlaczego nic nie piszesz?
11:04Czy mu choćby słowem się do matki nie odezwiesz?
11:06Taka mowa to wie, mamusia, ile jest wartość.
11:09A jak mam mówić?
11:11Na psa jest smycz.
11:12Na konia, bata, na ciebie.
11:13Co?
11:14Co?
11:15Mamusia wie swoje, a ja swoje.
11:18Pod mamusi spódnicą dawno już nie siedzę.
11:20A z naukami to do szkoły.
11:22Sam dobrze wiem, co mam robić.
11:25Zdejmij tę kurtkę szybko.
11:27Co tam masz? Pokaż.
11:28Zostaw.
11:29Pokaż. Tak się przyozdobiłeś.
11:32Jak świnia jaka z templę masz.
11:34Ładnie się przyozdobiłeś.
11:35Ale mowa. Ale mi tu nauki posuwasz.
11:38Nawet nie wiesz, jak ja ich słucham.
11:41Moje ręce?
11:44To robię z nimi, co mi się podoba.
11:45Co?
11:52Janusz, czy ty nie chcesz wyjść kiedyś stąd i żyć normalnie jak człowiek?
12:11Jeżeli nie chcesz, to po co ci takie dziecięce głupoty jak ucieczka?
12:17Po co?
12:18Weź od razu, urżni głowę wychowawcy i po sprawie.
12:22Mnie też jest lepiej, jak ciebie w domu nie ma.
12:24Mniejszy kłopot i mniejsze pieniądze.
12:29Mamusia prawdę mówi.
12:31Czy tylko mi taki gryp sposuwa?
12:33Prawdy.
12:35Każda cierpliwość ma swoje granice.
12:38Ma swoje granice, rozumiesz?
12:41A każdy człowiek honor.
12:44Już dosyć sobie na mnie poużywałeś.
12:48I idź już sobie.
12:52Już nie chcę ciebie widzieć.
12:55Mam takie samo życzenie.
13:01Coś ty powiedział.
13:11Janusz.
13:13Januszek, paczka.
13:15Janusz, Janusz, paczka.
13:16Mnie już od mamusi wsparcia nie trzeba.
13:20No to weź.
13:22I rozdaj chłopakom.
13:25Po co ma się jedzenie zmarnować?
13:27To mogę zrobić.
13:28Janusz.
13:35Janusz.
13:35KONIEC
14:05Proszę
14:22Trudno
14:25Albo będę jeszcze miała syna
14:28Albo niech już do śmierci gnije za kratą więzienia
14:33Jak będzie mu na mnie zależeć
14:38To się postara polepszyć i zmienić swój charakter
14:41Bramowy
14:41Niech się pan opiekuje moim dzieckiem
14:52Ja się potrafię odwdzięczyć
14:55Niech się pan nim zajmie
14:57Postaram się
15:02Wychodzić
15:03One
15:21Chぶ fair
15:26Ch violę
15:28Wszczyni
15:33Zostawcie kluczyki!
15:39Ała!
15:40Tak.
15:44To mi wygląda na zapalenie żył.
15:49No cóż, tam pani teraz zwolnienie i trzeba absolutnie leżeć.
15:56No i zastrzyki.
15:58A czy opiekę domową ma pani zapewnioną?
16:00Nie za bardzo.
16:03No to niedobrze.
16:06W takim razie szpital.
16:07Pani danosił, druk skierowania, piszemy.
16:12Czy w tym szpitalu...
16:14Co czy w tym szpitalu?
16:16A czy w tym szpitalu pracuje doktor Żurek?
16:23Tak. Pani go zna?
16:26Ja skombinuję coś z tą opieką, panie doktorze.
16:30Jaką opieką?
16:31Domową.
16:33Ten talerz zupy zawsze mi sąsiadka przyniesie.
16:38Ja nie chcę iść do tego szpitala.
16:41Doktorze.
16:42Ja przecież pani zmusić nie mogę.
16:48Nie mogła się pani wcześniej namyślić? No co ja z tym papierkiem zrobię?
16:52Ja bym pani powiedziała, co?
16:55Tylko się w pana doktora krępuje.
16:57To są zastrzyki.
16:59To są zastrzyki.
17:01Penicielina.
17:02Tylko karboksylaza.
17:03To mięśniowo. To na wzmocnienie.
17:16Tylko uprzedzam, że są bolesne.
17:18Ja wojnę mam za sobą, panie doktorze.
17:20Tak.
17:24Pielęgniarka będzie przychodziła do pani codziennie.
17:28Siedem takich zastrzyków.
17:30Pani Danufiu, kto w tym tygodniu ma zastrzyki na mieście?
17:34Ja, panie doktorze.
17:44Lekarz dał na pewno pozwolenie na te pijawki?
17:47A co on mógł dać albo nie dać?
17:50Mądrzejsi pijawkami umarłych stawiali na nogi.
17:54Stalin, jaki był wielki, a jemu też pijawki stawiali.
17:58Tak?
17:59Tak.
18:03O, ale gruba.
18:07Dopiero jak wyszłam z przychodni, to sobie pomyślałam, jakie tam zapalenie żył.
18:13Nie? A co?
18:15Jaszczurka kiedyś mnie użarła.
18:17Aaaa.
18:18Jeszcze mała byłam.
18:19W lesie poszłam jagód uzbierać.
18:22Leśne stworzenia są bardzo bredne.
18:25To, pani ma rację.
18:28O ile to we mnie się działo.
18:30No i nie wyszło?
18:31Nie wyszło.
18:33O.
18:35Tak.
18:37Pij sobie, pij.
18:40Pij, kochana.
18:42Tobie to bez różnicy, a mnie pomoże.
18:44Prawda?
18:46A?
18:47Pij, kochana.
18:48Pij, kochana.
18:49Pij, kochana.
18:50Pij.
18:51A, Boże mój.
18:52Pij.
18:53Pij.
18:54Pij.
18:55Pij.
18:56Pij.
18:57Pij.
18:58Pij.
18:59Pij.
19:00Pij.
19:01Pij.
19:02Pij.
19:03Pij.
19:04Pij.
19:05Pij.
19:06Pij.
19:07Pij.
19:08Pij.
19:09Pij.
19:10Pij.
19:11Pij.
19:12Pij.
19:13Pij.
19:14Pij.
19:15Pij.
19:16Pij.
19:17Pij.
19:18Pij.
19:19Pij.
19:20Pij.
19:21Pij.
19:22Pij.
19:23Pij.
19:24Pij.
19:25Pij.
19:26Pij.
19:27Pij.
19:28Pij.
19:29Pij.
19:30Pij.
19:31Pij.
19:32Pij.
19:33Pij.
19:34Pij.
19:35Pij.
19:36Pij.
19:37Pij.
19:38Pij.
19:39Pij.
19:40Pij.
19:41Pij.
19:42Pij.
19:43Pij.
19:44Pij.
19:45Muzyka
20:15Muzyka
20:45To mój znajomy, dyrektor.
20:56Panie Kalisiak!
21:03Nawet pomodlić się nie da spokojnie.
21:06Muzyka
21:07Każdy się modli po swojemu.
21:11Kochana mamusiu, za tamte moje słowa, bardzo mamusię przepraszam,
21:17i dodaję, że były to wypowiedziane w złości.
21:20Jeżeli się rozchodzi o ten skok na sklep,
21:23to nie myśmy, ale nieznani sprawcy dokonali tej kradzieży.
21:27Myśmy tylko ich skrytkę odnaleźli w krzakach, a tam trochę papierosów i wina.
21:34Ten wychowawca, co go mamusia poznała, obiecuje mnie, że będzie za mną świadczył
21:40i może kara będzie mniejsza.
21:43Od niego się dowiedziałem, że mam duże zamiłowanie do muzyki
21:48i uczę się gry na gitarze.
21:51Jakby mamusia przysłała mi tych parę groszy, to bym nie odmówił.
21:56A kiedy ten list przyszedł?
21:58Wczoraj. Wracam ze sklepu, bo akurat cytryny rzucili.
22:02Patrzę za pani drzwiami, jest list.
22:05Mhm.
22:08O pracy nic nie piszę.
22:10O jakiej pracy?
22:12No, czy się zawody uczy.
22:14Na hydraulika się nie zgodziłam.
22:16Na introligatorka to znowu chleba nie daje.
22:19Może ślusarka?
22:21Tylko o tej muzyce piszę.
22:24To pośle mu pani te parę groszy?
22:26Jakby co, to ja bym mogła zaraz pójść na pocztę.
22:29Faktycznie?
22:30No, jakby pani powiedziała, gdzie pani trzyma pieniądze, to ja...
22:33Jak pani wejdzie do kuchni...
22:36No, jak wejdę do kuchni i co?
22:46O nie.
22:49Nie.
22:49Nie pośle mu.
22:51Jeszcze przepiję albo na coś gorszego obróci?
22:59Jak pani uważa?
23:04Proszę.
23:08Proszę, proszę.
23:09Dziękuję.
23:11My do ciebie, Gienia.
23:13Dzień dobry.
23:14Dzień dobry.
23:15Świetnie wyglądasz.
23:16Dzień dobry.
23:17Hej, Gienia.
23:18Dzień dobry.
23:19Dzień dobry.
23:20Hej.
23:21Masz.
23:22To dla ciebie.
23:23Znów od Januszka?
23:24Pani przeczyta pani kierowniczko.
23:28Co to czytać, Gienia?
23:31Normalnie.
23:31Nagrodę dostałaś na 1 maja.
23:34Jaką nagrodę?
23:35O, zobacz.
23:37Całe trzysta.
23:38No.
23:39Trzystowy, Gieniu.
23:41Tak.
23:42Ale za co?
23:43Przadownica pracy i pyta za co.
23:45A która z was, dziewczynki, wyśle mi to na poczcie?
23:51Na ten adres?
23:54Jak to?
23:56Całe trzysta?
23:58Gienia.
23:59Na ciechocinek sobie został.
24:01Jaki ciechocinek?
24:03Ona o niczym nie wie.
24:06Gienia, normalnie.
24:07Przyznali ci sanatorium pochorobowe.
24:10Za wszystko rada zakładowa bóli.
24:13Za frajer.
24:14Podleczysz się.
24:17Naprawdę?
24:18Tak.
24:19Naprawdę?
24:19Drowa będziesz, Gienia.
24:21Drowa będziesz, Giusz, Giusz, Giusz.
24:51Tereska!
25:09Paniusia, dokąd?
25:11Wolność?
25:11Proszę, niech pan zobaczy.
25:18Przepraszam, że się wtrącam.
25:20Wolność pierwsza czy druga?
25:22A, nie wiem.
25:25A, wolność dwa.
25:26Ja też tam mam skierowanie.
25:28Jeżeli pani nie pogardzi moim towarzystwem...
25:30Dziękuję bardzo.
25:31Można?
25:32Panie kładzie.
25:33Nie.
25:33Kem…
25:38Nie.
25:39Nie.
25:42Na.
25:42Nie.
25:43Nie.
25:45Nie.
25:45Nie.
25:46Nie.
25:47Nie.
25:48Nie.
25:51Nie.
25:52O, pardon.
26:09Przepraszam bardzo.
26:14Ale pani ma piękne suchnie.
26:16No ma się, ma się, ma się.
26:20Proszę.
26:22Dzień dobry.
26:26Dzień dobry.
26:29Dzień dobry.
26:33No to jesteśmy w komplecie.
26:41To jest pani łóżko.
26:44Dziękuję.
26:48Chyba, żeby pani może wolała
26:50wolała od okna.
26:54Mnie bez różnicy.
26:55Co do jednego.
27:07Zastrzegam sobie od razu na wstępie,
27:11żeby panie nie czytały dłużej jak do dziesiątego.
27:14Ależ naturalnie.
27:16Czy pani długo czyta przed zaśnięciem?
27:19Nie.
27:20Nie za bardzo.
27:21Nie wiem, czy widziały panie afisę na mieście.
27:25Czerny-Stefańska daje aż dwa koncerty.
27:27Pójdziemy chyba, co?
27:28Oczywiście.
27:30A pani nie rozpakuje swojej walizki?
27:32A nie wiedzą panie, gdzie to ubikacja będzie?
27:45Na wprost korytarze.
27:47To pewnie jakieś urologiczne przypadłości.
27:50Czy pani w nocy też tak będzie często wstawała?
27:52Bo ja bardzo sobie zastrzegam, żeby po dziesiątej...
27:57Co wyprasować? Jakie tam wyprasować?
28:12To nie do mnie należy, co pan się z choinki urwał, czy co?
28:15No pogiatły mi się w walizce, więc nie żądam tej przysługi gratis.
28:20Bywam tu rok, roczny i pani Teresa zawsze zajmowała się moją garderobą.
28:24Pani Teresa, to wie pan, już teraz kwiatki wącha od spodu z przepracowania.
28:39Tylko nie spal pan tego sanatorium.
28:54Okle.
29:04To druga koła.
29:21Gdzieś.
29:24KONIEC
29:54Pan pozwoli. To nie dla chłopa robota.
30:02Przepraszam.
30:17Mistrzyni, prawdziwa mistrzyni.
30:19Ech, jaka tam mistrzyni.
30:21Srali muchy, wiosna będzie.
30:24Każda baba to musi umieć.
30:27Proszę.
30:28Każda baba to musi umieć.
30:30A.
30:39Niezły wytłum.
30:51KONIEC
30:54KONIEC
30:55KONIEC
30:56KONIEC
30:57KONIEC
31:03KONIEC
31:04KONIEC
31:05KONIEC
31:06KONIEC
31:07No, ja już swój kontygant wyczerpałam. Proszę.
31:22Nie, dziękuję. Adres mi z głowy wyparował.
31:26Męża?
31:27Ja znowa jestem.
31:30Jeżeli już, to do syna tylko zamierzam parę słów ułożyć.
31:34Zapomniała pani adresu do syna?
31:36Mój syn wyjechał.
31:38Daleko?
31:41W dłuższą delegację.
31:43A dokąd?
31:44No tak do Związku Radzieckiego.
31:48To tam należy tylko złoto kupować.
31:51Albo sokowi rupki.
31:53A najlepiej sprzęt i gospodarstwa domowego.
31:56A putra to źle.
31:58Jakie tam sobola.
32:00On już będzie wiedział, jak się urządzić.
32:06Ja wiem.
32:07On najlepiej się zorientuje, co kupić.
32:11Jak najbardziej.
32:13Głowę ma po samym środku szyi.
32:16Jak się z nami.
32:28Nie.
32:30Nie.
32:31Nie.
32:31Nie.
32:33Nie.
32:33Nie.
32:34Nie.
32:35Nie.
32:36KONIEC
33:06Ale młodniejemy? Pani już wygląda jak nimfa.
33:10O, mityż pani, żartuję.
33:16O, tak, tak.
33:18Jak samopoczucie, pani Lidko, w porządku?
33:20O, panie, tak dobrze.
33:30A pani co? Do błota.
33:31Tylko bez rąk, bez rąk, kochana.
33:33Do błota to na razie beze mnie.
33:36Sadki
33:49Gódy
33:53Sadki
34:01Sadki
34:06KONIEC
34:36KONIEC
35:01KONIEC
35:06Muzyka
35:36Ja osobiście się pani nie dziwię.
36:04Schubert to jednak nie Chopin, chociaż przyznam, że on mnie też trochę nudzi.
36:11Dlaczego? Za muzyką to ja jak najbardziej jestem.
36:15Mój syn też w tym kierunku ma zdolności.
36:19A na czym gra?
36:20Na gitarze. Na prąd.
36:22Kran. Kran zapomniałem zakręcić.
36:37Zaraz. Anda.
36:39Skarpetki. Skarpetki.
36:52Po co ja je prałem? Po co ja te skarpetki prałem?
36:55Szmatę, szmatę.
36:56Teraz ta pokojowa mnie zabije.
36:58No szmatę wam, rado, cholerno.
37:01No masz.
37:03To pan się odsunie, pani Sitkowski.
37:06To nie ma sensu.
37:08To już nie ma sensu.
37:11Widzi pani, prałem skarpetki.
37:13Odszedłem, żeby pogłosić radio, bo nie słyszałem pogody.
37:16I potem zapomniałem, że je prałem.
37:19No pani Sitkowski, no pan się uspokoi.
37:21Nic się znowu takiego nie sprawi.
37:22Nie, nie, nie. Mnie już nie ma.
37:25Mnie już nie ma.
37:26Tylko innym zawieram tlen.
37:29To tylko pozory, że mam oci, uszy, rozum.
37:33Tylko, tylko nazwa.
37:35I sobie główi, szlepy.
37:36Żarty z tyrozą.
37:38Panie Sitkowski, no gadanie.
37:39Pan da spokój.
37:40Trochę wody pocieku, a pan od razu, no, wytrze się i po krzyku, no.
37:44Nie, nie, nie.
37:45Pan Bóg jest fatalnym fuszerem.
37:48Amatorem, a jest twórcą, żeby wypuszczać coś takiego jak człowiek bez części zamienny.
37:52No panie Sitkowski, no co pan mówi, no nie.
37:54Ja tam za bardzo praktykująca nie jestem, ale bluźnić nie wolno.
37:57Nie wolno? A niby dlaczego nie wolno?
37:59A gdzie są te części?
38:00Gdzie? Gdzie one są?
38:02Ja, ja zapłacę.
38:03Ja, ja zapłacę.
38:04Ja każdą cenę zapłacę.
38:06No spokojnie, spokojnie, panie Sitkowski, no.
38:09No co pan robi, no?
38:12No koniec, balu, panu, lalu.
38:14Trzeba było do tworek, a nie do ciechocinka.
38:22Panie Sitkowski, może by pan sobie lufę strzelił?
38:35Proszę.
38:37No wódka wiadomo, czasem pomaga na nerwy.
38:39Przepraszam za...
38:43Wstyd mi.
38:44Wstyd za to, co się stało.
38:48Może mi pani darować?
38:50No panie Sitkowski, znałam życie.
38:52O czym tu mówić?
39:03Ja dobrze wiem, jak to jest.
39:04A co mnie pan będzie przepraszał?
39:17Ja nie.
39:34Patrzcie, patrzcie.
39:42Nasz introligator założył muszkę.
39:45Kale szarmą.
39:48I nowe okulary.
39:51Rzeczywiście.
39:52A to on jest introligator?
39:54Tak, miał kiedyś bardzo znaną firmę.
39:56Tak?
39:56Mhm.
40:01Jest bardzo bogaty.
40:02Wspólnie?
40:04Pozwoną państwo.
40:07A to z tego ta kupa forsy?
40:10Jaka kupa?
40:12A nic.
40:12Mhm.
40:22Mhm.
40:23Wiadomo, koło życia trzeba mieć staranie.
40:27Człowiek biedny bez majątku nic nie znaczy w oczach innych ludzi.
40:33Tak to jest.
40:35Rodzina też go nie uważa.
40:37A kogo obchodzi, że ktoś ukończył szkoły?
40:39Wysokie nawet.
40:40A kogo obchodzi, jeśli gołym tyłkiem świeci?
40:44A drugi zwykły cep.
40:47Jak ubierze porządny garnitur?
40:48Na to kożuch, jak się patrzy.
40:51Złoty pierścień na palec.
40:54Każdy mu się z daleka kłania.
40:55Tak.
40:58Tak siarz, ksiądz.
41:01Urzędnik, oficer.
41:03No tak.
41:13A takie oprawianie książek to czysta robota?
41:18Bo mam znajomego.
41:22Syna ma i nie wie w jakim kierunku go kształcić.
41:26A pan nie potrzebuje czeladnika, żeby roboty go wyuczyć?
41:31Ja osobiście nikogo już nie potrzebuję.
41:34Wzloty triumfy już mam za sobą.
41:38Ale był czas, że zachodził do mnie, powiedzmy, Wańkowicz.
41:42Sitek opraw mi książkę.
41:45Osobiście prosił.
41:47A do mojego ojca przychodził Stefan Żeromski.
41:53Introligator to nie zawód.
41:55Okładka nie garnitur.
41:57Introligator nie krawiec.
42:00Okładka to jest przepustka książki do wieczności.
42:04A ten znajomy kocha książki?
42:11No, więcej za muzyką jest.
42:16Rozumiem.
42:24A to stoi 150 lat.
42:28Proszę państwa o chwilę uwagi.
42:42Jak wiadomo, jutro dobiega końca państwa turnus.
42:47Uprzejmie proszę dziś o 17.00 zgłaszać się na badania kontrolne.
42:51No, a o 20.00 po kolacji zapraszamy wszystkich na wieczór pożegnalny.
43:00Życzę miłego wieczoru.
43:12Będę się mógł do pani uśmiechnąć o przegładzenie białej koszuli i muszki.
43:17No jak dancing to dancing.
43:19Dobrze.
43:19Ale wistra, ja.
43:21Ale wistra, ja.
43:21Ale wistra, ja.
43:21Ale wistra, ja.
43:49Ale wistra, ja.
43:52Ale wistra, ja.
43:52O, Jezu.
43:55Gdzie ta koszula?
44:09Może mieszankę wedlowską?
44:13Dziękuję bardzo
44:14Czego pani szuka?
44:16Kontaktu
44:17Nagrzeję się przez ten czas
44:25Od kilku dni chciałem to pani powiedzieć
44:28Dziękuję
44:31Czy pomyślała pani o tym, że jutro o tej porze każdy z nas będzie oddzielnie?
44:40Pani lokatorki
44:41Cały nasz turnus
44:43Pani na Żoliborzu, ja w Krakowie
44:49Chciałbym to odmienić
44:52Proszę mnie wysłuchać do końca
44:54Nie przerywać i nie kniewać się
44:56Jeżeli moją propozycję uzna pani za niewłaściwą
45:01Z naszych rozmów doszedłem do wniosku, że
45:06Życie jak mówi Broniewski
45:09Nie głaskało pani po głowie
45:11Nie
45:13Ja też tak jak pani jestem człowiekiem samotnym
45:17Całkowicie samotnym i coraz bardziej niedołężnym
45:22Kobietom nie ufam
45:25Raz jednej zaufałem i dostałem nauczkę
45:29Wymagam pielęgniarki, kucharki, gosposi
45:33I przyjaciółki
45:36Jak pani widzi potrzeba aż czterech kobiet
45:41Zastanawiam się czy nie można by tego skomasować w jednej
45:48Co pani o tym sądzi?
45:52Stawiam sprawę uczciwie
45:59Stwierdziłem, że pani jest zdolna spełnić te wszystkie warunki
46:05W zamian oferuję życie dostatnie
46:09Spokojne, bez trosk
46:12Dom na Woli Justowskiej
46:17160 metrów, 5 pokoi
46:20Gaz, woda
46:22Książeczka na hasło
46:28Po mojej śmieci zrealizuję pani dla siebie
46:32Albo na syna
46:34To taki gips
46:37Z tym pracowaniem to był piz
46:40Fotomontaż i bajer
46:42A pan tu normalnie w konkury uderza
46:45Tak?
46:58Mam być pani Sitkowska
46:59Tak?
47:00Nie
47:02Nie?
47:06Stawiam sprawę uczciwie
47:07Po prostu mówię co za co
47:10A niech mi pani wierzy, że tutaj jest co poczytać
47:15Oczywiście
47:18Jestem jeszcze mężczyzną
47:21Nie chciałbym pod tym względem niedomówień
47:26Wie pan co? Pani Sitkowski?
47:29Nie, nie, niech pani teraz nie odpowiada
47:31Taką sprawę trzeba przemyśleć
47:33Sam mówię wieczorem u orkiestry
47:35Żółte kalendarze
47:36I wtedy mi pani odpowie
47:38Zgoda?
47:41Nie
47:42Pani Sitkowski
47:45Jak pan ze mną uczciwie to
47:48To ja muszę tak samo
47:50Nie jestem żadną urzędniczką
47:56Prawie pisać nie umiem
47:57Wiem
48:00Nie mieszkam na żadnym Żoliborzu
48:02Wiem
48:04Syn mój nie jest w żadnej delegacji
48:11Tylko w pudle na państwowym wikcie
48:16Tak, przypuszczałem
48:19Jeszcze panu mało?
48:25Wiem, że drugiej takiej jak pani nie znajdę
48:27A ja się znam na ludziach
48:29Nic z tego kochany
48:35Nic z tego
48:36Niech pani to jeszcze przemyśli
48:38A syna może mógłbym
48:40Fachu wyuczyć?
48:46Co to za włóczenie żelazka po pokojach?
48:48Myśli, że mu wszystko wolno
48:49To ja zabrałam
48:51Proszę bardzo
48:52Pomyśli pani?
49:19Po transferie
49:20Gli gì?
49:22Prawie w 있으면
49:46Prawie pisać
49:48Pani Genia zaraz będzie, poszła tylko wyprasować sukiereczkę.
50:08Zaraz będzie, a jak się wam imić?
50:18O, panowie, melodia ustalona jest, tak?
50:24Pójdź tak, no tak i zrobię, o, dobrze?
50:35Gratuluję.
50:38Teraz do pani się przylepił, jak mokry piasek do suchej ręki.
50:48Najpierw to tu przyjeżdżał do naszej Tereski.
50:54Przez trzy lata do niej przyjeżdżał.
50:57Teresa akurat spłacała swojemu bratu spadek po rodzicach, więc wciąż była potrzebowska.
51:05No, wyprasować coś tam, przyszyć, pobiec do apteki, po lekarstwa żadna robota.
51:13A on płacił.
51:16Trzeba mu przyznać, że płacił.
51:28A ogier z niego jak z palca gwóźdź.
51:31Raz w tygodniu szło jakoś wytrzymać.
51:35Ale Teresa mówi do niego, no to ożeń się ze mną.
51:40To się tylko śmiało.
51:41Pójść z nią do kościoła, pokazać się między ludźmi.
51:47To już mu się ona nie podobała.
51:54Nie pasowała.
51:55Nie pasowała.
51:56On ma nie podobała.
51:57To już nas chaosu.
51:58Aby przypomina trwa się, że f SR.
51:59imagine.
52:00Zauwa się z niej na raz.
52:01Więc niej poświęciitez.
52:02Zauwa się wsią.
52:04NAPKMNiDM.
52:06MŅiDM.
52:08Odłowałeś.
52:12Zauwa się wsią.
52:13NAPKMNu.
52:14Zauwa się na to.
52:16Miło się z niej na nią.
52:17Zauwa się z niej na nami.
52:20Zauwa się z leku.
52:21KONIEC
52:51KONIEC
53:21KONIEC
53:51KONIEC
54:21KONIEC
54:51KONIEC
55:21KONIEC
55:51KONIEC
56:21KONIEC
56:51KONIEC
57:21KONIEC
57:23KONIEC
57:25KONIEC
57:27KONIEC
57:29KONIEC
57:31KONIEC
57:33KONIEC
57:35KONIEC
57:37KONIEC
57:39KONIEC
57:41KONIEC
57:43KONIEC
57:45KONIEC
57:47KONIEC
57:49KONIEC
Comments