- 6 months ago
Category
🎥
Short filmTranscript
00:00Muzyka
00:21Arabela wraca, czyli rumburak, królem w królestwie baśni.
00:30Rumburakowi, który spełnia warunki wróżby, zgodnie z którą zostanie władcą świata i królem królestwa baśni, wszystko się układa.
00:38Księcia Wilibalda zamienił w wiatr, podstępem poślubił Ksenię i przemocą uzyskał tron.
00:44Co prawda poddani mu uciekli, ale jego sobowtór na ich miejsce zdobył setki posłusznych dżinów.
00:50Przy ich pomocy zawładną Pultaneldą, Wyspą Dobroci, której prezydentem mianował Małego Łobuza.
00:56Prawowity rząd uwięził w bankowym skarbcu, a wraz z nim Małgosię i Janka, którzy przypłynęli tam po czerwone jabłko, po którego z jedzeniu dojrzały człowiek zamienia się w noworodka.
01:08Również w świecie ludzi Rumburak odnosi zwycięstwo.
01:12Pod postacią Pana Papa zdobył niezniszczalny kuferek fantomasa, pełen wynalazków, z których chce skorzystać.
01:18W królestwie baśni szykuje się jednak przeciw niemu szturm, który chce przeprowadzić generał Durr.
01:24Ale trójka przyjaciół, brodaci bliźniacy, Karol i Hiacyn, wraz z Natalką Papówną, chce sama wyrównać własne rachunki z Rumburakiem.
01:32Odcinek 23. Bój o pultanelny.
01:46O co chodzi?
01:47Pan papie jeszcze śpi. Proszę zadzwonić później do biura.
01:55Kto to był?
01:58Największa stacja telewizyjna na świecie.
02:01Dowiedzieli się o próbnym starcie kabiny i chcą to filmować.
02:05Cholera, człowiek nie wie w co ręce włożyć.
02:09Do tego jeszcze ten Johnson.
02:11Kuferek!
02:13Mięknie.
02:23No i co?
02:24Wreszcie.
02:26Właśnie tak jak mówił ten Helebrant.
02:29Za 24 godziny zmięknie, a po następnym dniu da się przepiłować.
02:33Znalej fantomasów arsenał.
02:34Czyli już jutro.
02:35Jutro będę mieć w ręku cały arsenał fantomasa.
02:38Mięknie.
02:39Tylko żeby nie było za późno.
02:41Pamięta Pan co mi wczoraj powiedziały karty?
02:43Coś się przeciw Panu szykuje.
02:49Przyjęliśmy tę mimikrę.
02:52Proszę Wasza Wysokość.
02:54Nasz plan jest następujący.
02:56Zaraz po wylądowaniu zgromadzimy jak najwięcej dzieci.
03:01Dlaczego właśnie dzieci wejdą na drzewa i tak długo będą szukać dopóki nie znajdą tego gniazda z czarodziejskim pierścieniem?
03:10To bardzo długo potrwa.
03:12W takim razie przystąpimy do akcji od razu.
03:15Do jakiej akcji?
03:16Do nagłego ataku.
03:21Zaczekamy sobie na niego, narzucimy na niego płaszcz i zapniemy.
03:26I mamy go tu.
03:29A potem przygotowana jednostka wojskowa.
03:33Chwileczkę.
03:34To mi jakoś nie wygląda.
03:39Co za facet.
03:40Wy z nim sobie tak łatwo nie poradzicie.
03:45Spokój przyjaciele.
03:47Będziemy się dalej zastanawiać.
03:50Nie, nie.
03:51Jego Wysokość zadecydował, że dopóki Pan Wigo z generałem nie odlecą,
03:54zostanie cię tutaj.
03:56Proszę przekazać królowi, że oni dwaj nic nie poradzą.
04:02No dobrze.
04:04My byśmy wiedzieli, jak go pokonać.
04:06Wiecie co?
04:07Musimy ich wyprzedzić.
04:08Ale jak?
04:09Jesteśmy tu zamknięci.
04:10Tak się podziwaj.
04:11Tak się podziwaj.
04:12No to zobacz.
04:13Wietrzyku, do mnie.
04:14Wietrzyku, przynieś nam ten płaszcz.
04:17Ale jak?
04:18Jesteśmy tu zamknięci.
04:19Tak się podziwaj.
04:20Tak się podziwaj.
04:21Tak się podziwaj.
04:22Wietrzyku, przynieś nam ten płaszcz.
04:25Już po niego leci.
04:26Wiesz, Freddy, nieźle ci idzie.
04:27To mnie to pali.
04:28To ci powiem.
04:29Wietrzyku, przynieś nam ten płaszcz.
04:30Już po niego leci.
04:31Wiesz, Freddy, nieźle ci idzie.
04:59Ale oni trzeba naprawdę wiedzą, jak go pokonać.
05:08Bzdura, to są dzieci.
05:10A zresztą...
05:11Zobaczcie.
05:13Płaszcz zniknął.
05:16Szybko.
05:18Właście tu i lecimy.
05:20Chcesz tak lecieć?
05:22Jak tam będziemy wyglądać?
05:24Przestań ciągle opóźniać.
05:26Ty i te twoje ubranka.
05:27Róż się.
05:30Zaraz, zaraz.
05:31Lepiej włożę to, żeby potem, wiesz, żeby ludzie...
05:36Dzień dobry.
05:37Ani kroku.
05:38Lećcie sami.
05:39Szybko.
05:40Wietrzyku, zrób coś.
05:45Co tu się dzieje?
05:46Znowu ten wiatr.
05:48Złapcie płaszcz.
05:51Wietrzyku, schowaj płaszcz.
05:54Ściągnięcie go na dół.
05:56Szybko.
05:57Zanim.
05:58Udało się.
05:59Co to ma znaczyć, książę?
06:00Kto cię tego nauczył?
06:01Nikt.
06:02On mnie słucha.
06:03To wam nie ujdzie na sucho.
06:04Gdzie go mamy szukać?
06:05Spróbujcie polecieć za nim, o tak.
06:07La, la, la, la.
06:08Możecie nam wytłumaczyć, dlaczego to zrobiliście?
06:09Pomagacie rumburakowi.
06:10Mogliśmy przeszkodzić jego rządom, ale teraz wcale mu nie pomagamy.
06:14Uratowaliśmy życie panu Wigo i generałowi.
06:18Nie macie pojęcia, do czego rumburak jest zdolny.
06:21Zaraz, żeby było jasne, jeśli ktokolwiek ma szansę wygrać z rumburakiem, to tylko my.
06:28Tak, a teraz chcę usłyszeć Freddie.
06:30Uratowaliśmy życie panu Wigo i generałowi.
06:33Nie macie pojęcia, do czego rumburak jest zdolny.
06:37Zaraz, żeby było jasne, jeśli ktokolwiek ma szansę wygrać z rumburakiem, to tylko my.
06:43To dopiero pewność siebie.
06:46Widać, że to dzieci.
06:51A teraz chcę usłyszeć, Freddie, co masz wspólnego z tym wiatrem.
07:01Nic nie wiem.
07:03Kiedy go wołam, przelatuje i czochra mi włosy.
07:08Tak zawsze dokuczał ci tatusz.
07:14Od tej pory za karę będziecie pod strażą.
07:20Pod dosorem.
07:22Żebyście nie mogli odlecieć.
07:26Dalej panowie, już można.
07:29Dorzucaj porządnie.
07:35A to znalazłem w komódce.
07:41Dzieci, gdzie jesteście?
07:43Będziemy się przeprowadzać.
07:45Znowu?
07:47Hermanowie kupują nowy dom.
07:49Jeszcze większy.
07:51Dla wszystkich starczy miejsca.
07:53A kiedy Janek z Małgosią wrócą z tym czarodziejskim jabłkiem, to dopiero się zdziwią.
07:57Z jakim czarodziejskim jabłkiem?
08:00Przecież wam mówiliśmy, że to wariaci.
08:03Niczym się nie przejmujcie.
08:05Kiedy mówią czarodziejskie jabłko, to jest po prostu czarodziejskie jabłko.
08:09Zobaczmy.
08:19Uwaga! Przeprowadzać.
08:20Nie próbować.
08:21Uciekać.
08:22Straże wszędzie.
08:23Wszędzie.
08:24Może da się wyskoczyć przez okno.
08:26Nie mówić.
08:27Z piątego piętra nie wyskoczymy.
08:29Nie mówić.
08:30Ukarać.
08:31Z piątego piętra nie wyskoczymy.
08:41Nie mówić. Ukarać.
08:43Cicho.
08:44Straż zła bardzo.
08:46Cicho.
08:47Straż zła bardzo.
08:48Mówili, że dzisiaj dostaniecie coś do zjedzenia.
08:49Jesteśmy w punkcie wyjścia.
08:50Kazał pan wysłać telegram, że odkryłem skarb pultalelni?
08:52Tak, wasza wysokość.
08:53Otwierać.
08:55To dopiero kasa pancerna.
08:56Proszę się nie dziwić.
08:57Tu jest ukryty największy skarb pultalelni.
08:58Straż zła bardzo.
08:59Mówili, że dzisiaj dostaniecie coś do zjedzenia.
09:00Jesteśmy w punkcie wyjścia.
09:01Kazał pan wysłać telegram, że odkryłem skarb pultalelni?
09:06Tak, wasza wysokość.
09:12Otwierać.
09:19To dopiero kasa pancerna.
09:21Proszę się nie dziwić.
09:23Tu jest ukryty największy skarb pultalelni.
09:44Niemożliwe.
09:50Co to jest?
09:51Proszę zrozumieć, królu.
09:53To najcenniejsze, co pultalela posiada.
09:56Żelazny zapas na wypadek zagrożenia.
09:58A gdzie złoto?
10:00To jest cenniejsze od złota.
10:02Ty łobuzie, ty oszuście.
10:04Ten głupi dowcip nie wyjdzie ci na dobre.
10:07Z króla rumburaka się nie żartuje, rozumiesz?
10:10Co się stało?
10:12Co się stało?
10:14Co się stało?
10:15Chciał zabrać państwowy skarb i był zawiedziony, że nie znalazł złota.
10:21Nie mówić, milczeć.
10:24Panie prezydencie, on chciał złoto.
10:27Damy mu wszystko, co mamy ze złota.
10:29No dalej.
10:30No.
10:31Ach tak.
10:32Dzielej.
10:33Na jakim etapie jesteście z przygotowaniem jedzenia dla naszych uwięzionych biedaków?
10:52Robimy, co możemy.
10:54Przyszedł jakiś gość.
10:59Co pan tu robi?
11:01Ten szaleniec wreszcie wyjeżdża i musi mieć jedzenie na drogę.
11:08Damy mu coś z tego, co przygotowujemy dla pana prezydenta i tych internowanych.
11:14A możecie upiec strucle z jabłkami?
11:17To znaczy?
11:20Specjalny kawałek z tego jabłka.
11:27Skąd pan to wziął?
11:29Przecież sad wycieli z państwowego skarbca.
11:33Ale to znaczy, że to będzie jego koniec.
11:37Owszem, ale także nadzieje dla wszystkich.
11:40Kiedy się znowu narodzi, może będzie z niego całkiem porządny człowiek.
11:45Właściwie ma pan rację.
11:46Tak już zaczniemy, nie?
11:48Chyba już zaczniemy, co?
11:49Patrzcie!
11:50Uderzyli go w głowę.
11:51Tego drugiego też.
11:52Już ich gonią.
11:53Już się zaczęło.
11:54Zaczęło co?
11:55Co?
11:56Pokazać.
11:57Zobacz, tam.
11:58Bardziej w dole.
11:59Mój Boże, co wyście zrobili?
12:01Łap.
12:02Pomóżcie mi.
12:03Wsuniemy go za biurko.
12:04Wsuniemy go za biurko.
12:05Mój Boże, co wyście zrobili?
12:08Łap.
12:09Pomóżcie mi.
12:10Wsuniemy go za biurko.
12:12Wsuniemy go za biurko.
12:14Pani minister, jeśli mogę prosić zabrać złoto wszystkim.
12:15No, bo wiem.
12:16Wsuniemy go za biurko.
12:21To będzie o tym, ale, co wyście zrobili?
12:23Mój Boże, co wyście zrobili?
12:25Łap.
12:27Pomóżcie mi.
12:29Wsuniemy go za biurko.
12:34Panie minister, jeśli mogę prosić zabrać złoto wszystkim.
12:39Pani minister, jeśli mogę prosić, zabrać złoto wszystkim.
12:44Niosę królowi, król kochać złoto, pilnować.
12:52Król odjazd, pośpieszyć się.
13:09Wstać.
13:25Do portu. Szybko jedziemy.
13:28Dlaczego pan jedzie tak wolno?
13:41Auto szybciej nie jeździ.
13:43Ciekawie. Przed chwilą jechało jak trzeba.
13:45Wydawało się panu.
13:47Rozumiem, że odmawia pan służenia wrogom, ale ja nie jestem dżinem.
13:54Skoro tak, to ja jestem wielbłądem.
13:58No to jest pan wielbłądem. Proszę spojrzeć.
14:02Nic z tego nie rozumiem.
14:05Im szybciej będziemy w porcie, tym szybciej wszystko pan zrozumie.
14:28Przygotowany do odpłynięcia? Tak.
14:37To któryś z krewnych?
14:40Mój stryjek Janek.
14:41Bardzo się kochaliśmy.
14:44Co tak długo? Wszyscy tu na was czekamy.
14:48Proszę o wybaczenie, wasza wysokość, ale staraliśmy się, by jedzenie naprawdę było pierwszorzędne.
14:53Zanieście to do Kambuza.
14:59Ten przeklęty rząd miał przyjście pożegnać.
15:02Gdzie oni są?
15:03Chyba ich pan nie oczarował.
15:05To niewdzięcznicy.
15:07To miała być krytyka?
15:09Nie, skąd? Przeciwnie.
15:10Wybrał ich pan doskonale.
15:11Takiego rządu Pultanella jeszcze nie miała.
15:13Właśnie, odpływamy.
15:17Dosyć czekania.
15:22Wasza wysokość, proszę zaczekać.
15:25Mam złoto. Zebrałem je wśród naszych więźniów.
15:33Złoto, ale jak ty mówisz?
15:36Nie jesteś dżinem.
15:37Nie, jestem Jankiem Majerem.
15:39Dawaj mi tę butelkę.
15:48Butelka jest moja.
15:54No to marsz pod wodę.
16:01Rzućcie mu linę.
16:03Ratujcie.
16:04Znajdźcie koniec.
16:13No, dalej, szybko.
16:18Ratujcie.
16:32Gdzie jest?
16:34Proszę złapać trochę więcej.
16:39Dżiny do mnie.
16:40Wyciągnijcie mnie, psiakość.
16:43Pomóżcie mu.
16:45Jeszcze kawałeczek.
16:47Niech pan się złapie i ciągnie.
17:01Dżiny do mnie.
17:03Dżiny do mnie.
17:04Siak, krew, gdzie jesteście?
17:09Tutaj.
17:11Ale teraz dla odmiany słuchają mnie.
17:16Wasza wysokość.
17:20A teraz wsadzimy go na jakąś łajbę i poślemy do wszystkich diagów.
17:25Ale damy mu na drogę jakieś jedzenie, prawda?
17:30No, co prawda w więzieniu może u nas głodem.
17:39Ale proszę.
17:40A więc jeszcze raz serdeczne dziękuję.
17:45Proszę dosyć już tych podziękowań.
17:49My przecież ratowaliśmy również siebie.
17:54Najważniejsze, że się udało.
17:56Ale mało brakowało.
17:58Następnym razem mogłoby się skończyć o wiele gorzej, skoro wszyscy tutaj jesteście tacy dobrzy.
18:03A może wam to, tak na wszelki wypadek, tu zostawimy.
18:10My już nie będziemy jej potrzebować.
18:12Takiego daru w interesie Pultanelli nie mogę odmówić.
18:20Dziękuję.
18:21Przepraszam, panie prezydencie.
18:24Nadeszła wiadomość, że łódź gotowa.
18:26Dziękuję.
18:27Odpływamy.
18:28Zaczekaj.
18:30Panie prezydencie, pisałam pracę semestralną o Pultanelli i mam jedno pytanie.
18:37Dlaczego niektóre dzieci rodzą się u was jako stuletnie, a inne jako sześćdziesięcioletnie?
18:42Czy to sprawiedliwe?
18:52A dlaczego u was niektórzy umierają w wieku stu lat, a inni sześćdziesięciu?
18:58Czy to sprawiedliwe?
19:00A teraz proszę, weźcie swoje czerwone jabłko.
19:10Dziękuję.
19:10Przypuszczam, że znacie jego funkcje.
19:14Tak.
19:14To przecież jabłko młodości.
19:17Oczywiście.
19:18Kto je zje, stanie się noworodkiem.
19:22A potem znika i zostaje motylem.
19:25Czyli...
19:25Karol i Hyacinth.
19:32Czy to moja wina, że właśnie mnie wybrał na prezydenta?
19:46Na twoim miejscu właśnie bym się nad tym zastanowiła.
19:51Chyba dlatego, że jestem taka dobra dusza.
19:53Słyszysz, co inne dzieci o tym myślą?
20:01Teraz się śmieją.
20:03Ale dlaczego Sikorowa się nie przyzna, że chciała panią torturować, kiedy była ministrem?
20:08Co było to było, ale teraz mi udowodnijcie, że już tacy nie jesteście.
20:14Widzicie, kiedy zechcecie, to umiecie siedzieć cicho jak myszki.
20:17Uwaga.
20:18Kiedy wrócą tata z mamą, muszę was pochwalić.
20:23Karolu?
20:24Chłopcy, obiecajcie mi, że jutro też będziecie tacy dobrzy, kiedy polecę dookoła świata.
20:31Jasne, babciu, będziemy jeszcze grzeczniejsi.
20:34Ale babciu, coś za coś.
20:38Co masz na myśli, Karolku?
20:41Żebyś nas wszystkich teraz puściła na...
20:44Do teatru.
20:46Na kukiełki.
20:48No, babciu.
20:51Skoro jesteście tacy grzeczni, to zgoda.
20:54Gdzie ja mam portmonetkę?
20:56W torebce, babciu.
20:57No tak.
20:58Tutaj jest.
21:04Dokąd to?
21:05Pieniądze macie?
21:08A, witam was, panowie.
21:10Co podać?
21:11To, co zawsze, pani Kiełbasa.
21:13To, co zawsze.
21:14Panowie, tak sobie pomyślałem, a jakby tak w naszym domu wariatów coś zwinąć i zniknąć?
21:29Coś by się tam znalazło.
21:30Jeszcze jedno takie słowo i wpadniesz pod stół.
21:34To dobrzy ludzie.
21:36Takich niełatwo dziś znaleźć.
21:39Zobaczcie, sami nie mają pracy, a tak, proszę bardzo, tak się starają o czterech emerytów.
21:44To się nie dziwię, że nie mają pracy.
21:48Kto by zatrudnił takich wariatów?
21:52Proszę, panowie.
21:54No to na zdrowie.
21:58Żebyśmy do śmierci byli dobrzy.
22:00Na zdrowie.
22:02Niech mi tylko ktoś wytłumaczy, czemu nam ciągle opowiadają, jak to będzie pięknie, kiedy zostaniemy tymi niemowlakami.
22:09Nas to nie interesuje, prawda, Tondo?
22:11Kiedy nas do siebie przyprowadzili, to rozmawiali o tym, że jakiś nasz stryjek, jakiś Janek, musiał przez nas lecieć po jakieś jabłko do Królestwa Baśni.
22:27Do jakiego Królestwa Baśni?
22:41Śpij.
22:43Śpij.
22:45A jeśli tylko udaje?
22:47Nic nie udaje. Śpij jak suseł.
22:50Zawołaj go.
22:53Wietrzyku, przynieś nam płaszcz.
22:58Jeszcze raz.
23:01Wietrzyku, przynieś nam płaszcz.
23:04Nic z tego.
23:10Nie wiadomo, gdzie fruwa.
23:11Ja wiem, że jesteś to ty, Willibaldzie.
23:29Wiem, że to ty, Willibaldzie.
23:35Ja wiem, że mnie utopić jak szczura.
23:38Ale to ci się nie uda.
23:40Słyszysz?
23:43Coś wspaniałego.
23:45Posłuchajcie, co jest w telegramie.
23:48W jakim telegramie?
23:50Zawładnąłem państwowym skarbem pultanelni.
23:53Przysłał mi to mój sobowtór.
23:57Możemy z tego mieć niezłe pieniądze.
24:00A co pani ma do tego?
24:03O, przepraszam, to ja się...
24:05Znowu mam słuchać kłótni?
24:07Spokój, postanowiłem, że wyjdę naprzeciw telewizji.
24:11Jakiej telewizji?
24:12Jacyś natręci rano nas obudzili.
24:16Z pewnością nie chcieli, dzwonili z drugiego końca świata.
24:19A po co?
24:20Chcą być przylocie próbnym tej kabiny papa.
24:22I chcą nakręcić ze mną wywiad, a to mi bardzo pasuje, bo z ekranu przemówię do całego świata.
24:30Co im powiesz?
24:32Uważajcie.
24:34Mówi do was najmocniejszy z wszechmocnych.
24:37Najmocniejszy ze wszechmocnych.
24:40Dobre, co?
24:44Wtedy już będę miał te rzeczy z kuferka fantomasa.
24:48Oby.
24:50Wróżba co prawda się spełnia, ale uprzedzałam pana.
24:54Coś się przeciwko panu szykuje.
24:57Pytacie, dlaczego jestem najmocniejszy.
25:01Po pierwsze jestem wszechobecny, mogę być wszędzie, gdzie zechcę.
25:04Po drugie jestem niewidzialny.
25:07Po trzecie mogę zmieniać wygląd i stać się kimkolwiek z was.
25:11A wreszcie jestem panem waszej fantazji, bo panuję nad światami, które istnieją w waszej wyobraźni.
25:34Przegrałeś, Wilibaldzie. Przegrałeś. Tak łatwo mnie nie dostaniesz.
25:50A teraz spokojnie sobie podjemy.
25:54Zobacz, co to ma być.
26:05To dziwne.
26:10To łódź z Pultanelli.
26:15Słyszę płacz dziecka.
26:17Co tu się dzieje?
26:37Rozumiesz coś z tego?
26:38Chyba tak.
26:40Ale jeszcze nigdy przy tym nie byłem.
26:44Uważaj, to chyba stanie się teraz.
26:47No i koniec.
27:01Ale całkiem piękny koniec.
27:04Tekst polski Joanna Figlewska.
27:17Czytał Jan Winkars.
27:18Muzyka
27:32Muzyka
27:45Muzyka
27:59Muzyka
28:00Muzyka
28:01Muzyka
28:02Muzyka
28:03Muzyka
28:04Muzyka
Comments