Skip to playerSkip to main content
#dailymotion #youtube #facebook #twitter #twitch #motiongraphics #deezer #tv #dlive #instagram #stream #motion #twitchstreamer #fightingmentalillness #twitchclips #twitchretweet #twitchaffiliate #twitchshare #ant #scribaland #tiktok #grecja #spotify #gelio #gry #vimeo #google #motionmate #youtuber #greekquotes
Transcript
00:00:27Dziękuje za oglądanie.
00:00:59Dziękuje za oglądanie.
00:01:29Dziękuje za oglądanie.
00:01:59Dziękuje za oglądanie.
00:02:29Dziękuje za oglądanie.
00:02:58Dziękuje za oglądanie.
00:02:58A, pewnie budzik.
00:02:59Budzik nienakręcony.
00:03:01No to nakręć.
00:03:07Nakręciłeś?
00:03:08Nie, to drzwi.
00:03:09A to ciekawe, to to może być bardzo wcześnie.
00:03:11Kto jest?
00:03:12Wiesz, mnie to też interesuje.
00:03:14Ja bym ręcz zapytał.
00:03:18Kto tam?
00:03:19Premier.
00:03:20Kto?
00:03:21Premier, co robić?
00:03:23Jaki zapytaj?
00:03:24A jaki premier, jeśli wolno zapytać?
00:03:28Tutejszy wasz.
00:03:30Tutejszy?
00:03:31Nasz.
00:03:32Co robić?
00:03:33No to otwórz.
00:03:34Słuchaj.
00:03:35Tak.
00:03:45Dzień dobry.
00:03:47Dzień dobry.
00:03:48Dzień dobry.
00:03:49Dziękuję.
00:03:52Przy okazji, bo stalo pod drzwiami.
00:03:54Oj, serdecznie dziękujemy, że pan premier był łaskaw.
00:03:57Proszę bardzo, może pan premier spoczni.
00:03:58Dziękuję, pochodzę.
00:04:00Strasznie upał, co?
00:04:02Najstarsi górale nie pamiętają.
00:04:04Właśnie.
00:04:05Dlaczego najstarsi górale?
00:04:08Ano, bo z wiekiem pamięć słabnie, panie premierze.
00:04:11Góralom.
00:04:12Może mleka?
00:04:14Nie, dziękuję.
00:04:15Uf, jak gorąco.
00:04:17Uf, jak gorąco.
00:04:19Żle dwóz sapie, żle dwóz zipie.
00:04:21A jeszcze palacz węgiel wniąsy pięt.
00:04:23Jaki palacz?
00:04:25A rzeczywiście to zupało, panie premierze.
00:04:27Och, może jednak mleka.
00:04:30Proszę bardzo.
00:04:33Oj, oblał się pan premierze.
00:04:36O, dziękuję.
00:04:39Wpadłem tu do panów, bo mam pewną prośbę.
00:04:42Jest tak nieznośny upał i jesteśmy tak przepracowani,
00:04:47że postanowiliśmy, to znaczy ja z kolegami,
00:04:51wyjechać trochę za miasto.
00:04:53No, bardzo krótko zresztą.
00:04:57Bardzo słusznie, panie premierze, bardzo słusznie.
00:05:00Nam samym z przyjacielem nieraz to przychodziło do głowy,
00:05:02tylko po prostu nie śmieliśmy zatelefonować i doradzić.
00:05:05A to miło.
00:05:06Obywatele rzadko w ten sposób porządzają.
00:05:09To bardzo miło.
00:05:10Ale wracając do rzeczy,
00:05:12w mieście nie ma prawie nikogo,
00:05:14chciałem prosić panów, jako ludzi poważnych,
00:05:17żebyście panowie w czasie naszej nieobecności
00:05:19rzucili okiem na te gody.
00:05:20Oj, ten upał na całokształt.
00:05:24Trochę zaopiekowali się miastem i tymi paroma osobami.
00:05:28Nie jednym słowem.
00:05:29Bardzo uprosimy, panie premierze,
00:05:31pan premier będzie łaska spokojnie wyjechać.
00:05:33Oczywiście okiem rzucimy i roztoczymy opiekę.
00:05:38Tylko jeżeli wolno zapytać, dlaczego właśnie my?
00:05:41Mieszkacie w centrum, kochani.
00:05:43No i w ogóle.
00:05:44No to serdeczne dzięki.
00:05:47Uf, coż za upało.
00:05:48I pan premier zechce uprzejmie wszystkich serdecznie pozdrowić,
00:05:51zwłaszcza wiceministra Oświata.
00:05:52Bardzo panom dziękuję.
00:05:54I liczę na panów.
00:05:58Piękne piosenki piszecie.
00:06:03Kasztany, kasztany.
00:06:07A kasztany to zdaje się nie nasza piosenka.
00:06:10No, pan premier nie jest obowiązany znać wszystkie nasze piosenki.
00:06:14No, pewnie.
00:06:15Dlaczegoś ty prosił o pozdrowienie ministra Oświata?
00:06:18Najprzystojniejszy minister, nie mówiąc o tym, że kobieta.
00:06:21Otwarte, panie premierze.
00:06:29Garniturki służbowe.
00:06:33Do zwrotu.
00:06:41I co teraz?
00:06:43No teraz to już tylko ubrać się starannie.
00:06:51Spasz, pochasz jak ty wyglądasz.
00:06:54No wiesz, leży to nie za bardzo.
00:06:55Nie?
00:06:56Nie, marszczy się tu pod kwachami.
00:06:58A co chcesz?
00:06:59Służbowe.
00:07:00Tak.
00:07:01Może to z filmu wypożyczone?
00:07:02Nie wykluczone.
00:07:03Nie wykluczone.
00:07:03A tak jak się czujesz?
00:07:05Nieźle się czuję, bo widzę, że jest rzeczywiście bardzo pusto
00:07:07i chyba jakoś sobie damy radę.
00:07:24Ktoś zanieczyszcza miasto.
00:07:26Natychmiast interweniujmy.
00:07:28Oczywiście.
00:07:33Chosz, prędko.
00:07:35Prędko.
00:07:55Czyżby to była pani grzanka?
00:07:57A oczywiście to jest mis upał we własnej osobie.
00:08:00Szalenie działa na mężczyzn.
00:08:01Właśnie, ciekawe, że na nas jakoś nie działa.
00:08:03No wiesz, w naszym wieku niełatwo upadać.
00:08:08Starsi panowie, dwaj.
00:08:09Już rod na głowie, już nie to zdrowie, a w sercu ciągle fajnie.
00:08:13My bardzo śpieszymy się do pani na śniadanku, Barbarko.
00:08:17Oglądając się za kolacyjką.
00:08:23Pani nie ma pojęcia, Barbarko, kto nas dzisiaj rano obudził.
00:08:26A co to, panią Barbarko?
00:08:27Co to panią Barbarko?
00:08:29A panowie nie wyjechali na lato, nie?
00:08:32Nie wyjechali.
00:08:34A dlaczego?
00:08:35A dlatego, Barbarko, po pierwsze, my bardzo lubimy lato w mieście.
00:08:38A?
00:08:39Uwustwiamy lato w mieście.
00:08:40A po drugie, mamy do spełnienia w mieście pewną misję.
00:08:44To znaczy, mamy przez pewien czas opiekować się miastem.
00:08:58Dyskrecjonalnie.
00:08:59O, co?
00:09:02Eee, no słuchaj sobie.
00:09:06Barbarko, takie średnio roztrzepane prosiłbym.
00:09:09Ciebie, ciebie, ciebie, ciebie.
00:09:11Tak, w ten sposób.
00:09:14O!
00:09:16O!
00:09:18O!
00:09:19Zaraz się wywróci.
00:09:25Codziennie tak się przewraca.
00:09:28Dlaczego?
00:09:30Bo jest zakochany.
00:09:32Ciekawe w kim.
00:09:34O!
00:09:38To Kornel z Romea i Julii.
00:09:41Kornel z Romea i Julii.
00:09:43Wiesz, ja sobie nie przypominam żadnego Kornela w Romea i Julii.
00:09:47Zaraz, chwileczkę.
00:09:48Gildenstern?
00:09:49Rosencrantz?
00:09:50Morgensztern?
00:09:51To dom mody Romeo i Julii.
00:09:53Ach, więc dom mody Romeo i Julii jest czynny.
00:09:56No to musimy zwizytować.
00:09:57Oczywiście, oczywiście.
00:09:58I ty to zapisz, bo później nam się wszystko pomiesza.
00:10:00Zapisz.
00:10:01Punkt pierwszy.
00:10:02Z wizytować dom mody Romeo i Julii.
00:10:06O, przepraszam.
00:10:07A z tą dziurą to nie jest w porządku, słuchaj.
00:10:09Dlaczego tego nikt nie reperuje?
00:10:10Zapisz.
00:10:11Drugi punkt.
00:10:11Tak.
00:10:13Dopilnować sprawy dziur.
00:10:15Nie, dopilnować.
00:10:16Barbarko, dlaczego tego nikt nie reperuje?
00:10:18Jak to nikt?
00:10:20Alwin przecież już od dawna reperuje.
00:10:25O, dobrze?жжdźdźdźdźdźdźdź
00:10:38scalik. Do tego süwe jesz. U.K. D Patrol. Zm.
00:10:38Pozdrawy. Trwigajçuj
00:10:38O, że
00:10:38Na bardzohhh. Odwłasz. Pozdrawy
00:10:42się w porządku, wrzca Ridge,
00:10:42Zm. Co!, dużo z 맞아duレ. Trupca.
00:10:49Matoda być.
00:10:50KONIEC
00:11:21Śpiewanka dla pracujących
00:11:23Bez pracy rodacy nie byłoby pracy
00:11:26Cóż wart by bez pracy był rodak rodacy
00:11:29Czy asfalt on lata, czy pilnie się kształci
00:11:32Tą pracą po latach ojczyznę wzbogaci
00:11:35Narzucać tej prawdy nie chcemy wam lecz
00:11:38Prosimy kochani przemyślcież tę rzecz
00:11:40Narzucać tej prawdy nie chcemy wam lecz
00:11:43Prosimy kochani przemyślcież tę rzecz
00:12:08Może panu jakiś instrument potrzeby
00:12:12Bo mamy przez pewien czas opiekować się miastem
00:12:15Prosimy nas o to, na mniejsza z tym kto
00:12:19Panowie jeżeli chodzi o instrumenty
00:12:21To ja bym chciał mieć gitarę
00:12:24I to nie byle jaką gitarę
00:12:25Ja bym chciał mieć gitarę super
00:12:27Super Orfeo
00:12:28O właśnie tak
00:12:29Bo ja nie mam takiego słuchu
00:12:30I nie umiem sam nastroić
00:12:32A gitarę super Orfeo
00:12:35Super Orfeo
00:12:35O to ma automatyczne strojenie
00:12:39Tak u nas nie można je dostać
00:12:41Sprowadzić za co
00:12:42A niech pan jednak spróbuje
00:12:44La
00:12:46La
00:12:47Nie spokojnie
00:12:49Spokojnie
00:12:50La
00:12:51La
00:12:54To nie
00:12:56To pan musi mieć jednak automatycznie strojenie
00:12:59Ufff
00:13:00Ale
00:13:00Upał
00:13:02Tak
00:13:02Tak
00:13:03Panowie ja nie mogę obliczyć kubatury tej dziury
00:13:05A muszę się wyliczyć z surowca
00:13:07To wszystko przez ten upał
00:13:09Może pan mi pozwoli te dane
00:13:11To ja panu gdzieś w cieniu przeliczy
00:13:13O
00:13:13Kochani
00:13:13Bardzo proszę
00:13:14A ja
00:13:15Teraz sobie na śniadanko podskoczę
00:13:20Słuchaj
00:13:21Co myśmy mieli jeszcze w planie?
00:13:23W planie myśmy mieli
00:13:25Zwizytować dom młody
00:13:26A no to tam
00:13:28Siedź, szereg
00:13:29No to się ma
00:13:31Leci kula jak szalona
00:13:33Oberwała mu ramiona
00:13:35A on przy armacie stał
00:13:37I wciął się nabijał
00:13:42Gdzie?
00:13:43Gdzie jest mój pluton?
00:13:45Gdzie?
00:13:46Eee
00:13:50Gdzie jest mój pluton?
00:13:51Zdaje się, że nie ma
00:13:52Żołnierskie słowo honoru, że był
00:13:55No
00:13:55Podkąd wprowadzili te sakramenckie gumijaki
00:13:58To wojska na asfalcie nie słychać
00:14:02A gdzie?
00:14:03Gdzie ich teraz szukać w ten sakramenckie upał?
00:14:07Chyba w cieniu
00:14:08O, sieniu
00:14:09Przy armacie stał
00:14:21Coś nam nawaliło w motorze
00:14:23Jak staje
00:14:24To gramy
00:14:25I nie można zatrzymać?
00:14:27Można?
00:14:28Złączyć!
00:14:32Jesteśmy przeciwudarową brygadą ochotniczą imienia Kupały
00:14:35I w ramach czynu letniego przyjechałyśmy do stolicy z Londynka Zdrowia, aby nieść pomoc
00:14:40A tu widzę pustki i brak porażonych
00:14:44A panowie?
00:14:46Jak się czują?
00:14:48Ja dziękuję całkiem nieźle
00:14:49A pan?
00:14:50Ja osobiście muszę stwierdzić, że nie za bardzo
00:14:52To może zastrzyk?
00:14:55Masaż bym wolał
00:14:56Też nie spokój, ty będziesz brał masaże i ja będę zastępował pana premiera
00:15:00Pani będzie łasca nie zwracać uwagi na to, co mówi przyjaciel, bo on w słońcu nie mówi tak jak w
00:15:04cieniu
00:15:06To pan zastępuje premiera?
00:15:08Ja, my zastępujemy mniejsza od okogo, ale w każdym razie pomoc pani bardzo by nam się przydała
00:15:13To w takim razie panowie zechcą dokonać przeglądu mojej brygady
00:15:17O, bardzo chętnie
00:15:32Wiesz, rządzenie ma swoje miłe stronie
00:15:47Podróżnik Sławek
00:15:49Obecnie zaopatrz się niowiec
00:15:55Kochani
00:15:56Chciałbym przedłużyć delegację
00:15:58Proszę pana, my mamy teraz przegląd, wie pan
00:16:01A niezależnie od tego opiekujemy się miastem
00:16:05Na życzenie mniejszał, to kogo?
00:16:07Nie szkodzi, zaczekam
00:16:08Delegacja kończy mi się o 20
00:16:12Załatwiłem już tym, no, takie litery
00:16:15P, P, P, P, Nieważne
00:16:18No to lecę załatwić swoje osobiste sprawy
00:16:22Odmeldowuję się
00:16:26Czy panowie już zakończyli przegląd?
00:16:28No, pobieżnie
00:16:30Pobieżnie, tak
00:16:31Drygadzistka Zuzanna melduje koniec przeglądu
00:16:34Stan drużyny, 12 dziewcząt, porażonych brak
00:16:36I co dalej?
00:16:38To może by panie teraz pozostały do mojej dyspozycji
00:16:41Naszej dyspozycji, do naszej oczywiście
00:16:44Rozkaz
00:17:00Panowie!
00:17:07Kupcie gazetę
00:17:08A co, takie ciekawe wiadomości?
00:17:10Nie, nudna, cholera, ale powaklowalibyście, kochani, trochę
00:17:22Zasnął
00:17:24Zasnął
00:17:25Zasnął
00:17:33Bardzo nam przykro, że zbudziliśmy pana
00:17:36Głupco mam sen jak zając
00:17:43Pan sam w takim wielkim obiekcie?
00:17:46Sam, a czym pana mogę służyć?
00:17:48Nie, my tylko tak wpadliśmy, ponieważ proszono nas o opiekę nad miastem
00:17:52W czasie nieobecności, no...
00:17:55Czy jej?
00:17:56Mniejsza o to, czy jej?
00:17:58Tak, w każdym razie kogoś bardzo wysoko postawionego
00:18:00Czy możemy panu być w czymś pomocnym?
00:18:03Chętnie bym prosił o zastąpienie mnie na chwilę w magazynie
00:18:06Na dłuższą chwilę?
00:18:08Nie no, tyle co później się oświadczyć
00:18:10Daleko pan chodzi się oświadczać?
00:18:12Skąd? No w taki upał
00:18:14Pan kocha kogoś
00:18:17Tak, kocham ją do utraty słów
00:18:22To nie dobrze
00:18:23Zmysły w takich wypadkach nie słychanie się przydali
00:18:37Powziąłem tę decyzję dosłownie przed chwilą
00:18:39Podczas snu
00:18:41A to nie dobrze, że pan taką decyzję podejmuje w taki upał
00:18:44To prawda, w czasie nocy cierpię na bezsenność, natomiast w czasie dnia sen łapie mnie z nienacka
00:18:51Gdybym tak zasnął podczas oświadczenia
00:18:54Sytuacja będzie interesująca, to pan nie zaśnie
00:18:58O, przepraszam, a panią czym mogę słyszeć?
00:19:02My jesteśmy razem
00:19:03Tak, tylko czy my sobie damy radę z klientami?
00:19:05Właśnie
00:19:06W ogóle nie ma ruchu
00:19:07Upał
00:19:08Tak, po prostu upał i ceny
00:19:10To zapisz od niej żyć ceny
00:19:13Co to ja chciałem?
00:19:15Pan chciał się oświadczyć
00:19:17Oświadczyć?
00:19:18Oświadczyć
00:19:19A prawda, to na razie
00:19:21Przepraszam
00:19:22Jeszcze jedno słówko o sprzedaży na raty
00:19:25Więc klientowi żrują dwie osoby pełnoletnie, ewentualnie cztery nieletnie
00:19:29Z tym, że w tym drugim wypadku muszą mieć zezwolenie od rodziców, oczywiście jeżeli rodzice żyją, ewentualnie od opiekunów, jeżeli
00:19:35nie żyją
00:19:36Z tym, że jeżeli jedno z rodziców nie żyje, a drugie żyje z opiekunem, znaczy jeżeli i opiekun żyje z
00:19:42rodzin... nie, to proszę nie sprzedawać na raty
00:20:05Póż na słońce
00:20:11Ostrożnie
00:20:13Idzie-ka!
00:20:18To co ma? To co ma?
00:20:21Aż jak ma?
00:20:48Zagrałbym ci na gitarce super Orfeo, ale jej nie mam, mogę cię tylko pocałować.
00:21:34Mademoiselle, czy mogę dostać pierób?
00:21:42Na głowę.
00:21:44Czyli dyplomatyczny. Niestety u mnie tylko gastronomiczny.
00:21:51Dyplomatyczny otrzyma panu tego pana w salonie mód Romeo i Julia.
00:21:56Panie Kornelu, klient do pana.
00:22:06Zobaczy pan, że nie obsłużę osobiście, ale znajduję się tu w zbyt ważnej sprawie.
00:22:11Ale mam zastępców w magazynie, zechce pan się udać w tamtą stronę.
00:22:16Dziękuję.
00:22:29Wrócę tu niebawem. W Nowym Pierogu.
00:22:34Cóż, to za ważna sprawa sprowadza pana, panie Kornelu.
00:22:52Barbaro, kocham panią. Ty mój, ty mój śnie.
00:23:25Jakoś długo nie wraca pan Kornel.
00:23:27Powiesz, jeżeli się przyzwoicie oświadczenie po łebkach.
00:23:31Zapisz, że trzeba się nim będzie zająć, gdyby został odrzucony.
00:23:35Przecież tak go nie zostawimy.
00:23:37Oczywiście.
00:23:40O, murzyni zaczynają się pokazywać.
00:23:43Tak, to musi być już co najmniej 50 stopni w cieniu.
00:23:59Dzień dobry. Dzień dobry.
00:24:01Dzień dobry.
00:24:02Dzień dobry.
00:24:04Chciałbym mówić w sześcioro oczu męskich.
00:24:11Proszę bardzo. Prosimy.
00:24:13Dziękuję.
00:24:16Panowie, jestem ambasadorem pewnego mocarstwa.
00:24:20Oto moje listy uwierzytelniające.
00:24:22Let's of Krasse.
00:24:23Ekscelencja, wierzymy na słowo.
00:24:25A zresztą nic specjalnego.
00:24:26Uwierzytelniam tego i tego.
00:24:29Poproszę pierog numer pięćdziesiąt osiem i pół.
00:24:32Nie wiesz gdzie mogą leżeć pierogi?
00:24:34Może ten, Ekscelencja.
00:24:38O, Ekscelencja ma twarz stworzoną do pierogów.
00:24:43Mój stary pierog straciłem na dworcu kolejowym.
00:24:50Czy dacie panowie wiarę, że nikt mnie nie witał?
00:24:55Nawet malej dziewczynki z kwiatami nie było.
00:24:58Ja złożę notę.
00:25:00Panowie mi nie wierzą?
00:25:05Oto kopia. Proszę przeczytać.
00:25:09To szkandal.
00:25:11A za pierog, Ekscelencjo, przepraszam bardzo.
00:25:14Aha.
00:25:17A co robicie panowie dziś o godzinie piątej po południu?
00:25:20Nic takiego nie mamy.
00:25:21Nie mamy.
00:25:22To może wpadlibyście do mnie na cocktail party.
00:25:25Do ambasady.
00:25:28Oto zaproszenia.
00:25:30Dziękujemy bardzo.
00:25:31Faites moi l'honneur de venir.
00:25:35A teraz z notą do ministerstwa.
00:25:57Słuchaj to jest, to jest szalenie ostra nota.
00:26:01To jest po prostu zerwanie stosunków.
00:26:04A?
00:26:07Rzeczywiście.
00:26:09No.
00:26:10Myślisz, że to jest wierna kopia oryginału?
00:26:11A przecież widać, że to jest przeskalkę, a tu pieczęć.
00:26:15Tak.
00:26:15Pan premier musiał na śmierć zapomnieć się o tym, że ten ambasador przyjeżdżał.
00:26:19Ale my nie możemy dopuścić do konfliktu.
00:26:22Oczywiście.
00:26:22Jak byśmy wyglądali wobec pana premiera?
00:26:25Słuchaj.
00:26:26Pędź do ministerstwa, może dogonisz ekscelencje i jakoś powstrzymasz.
00:26:30Aha.
00:26:33A ty?
00:26:34Ja.
00:26:35Ja będę obniżał ceny.
00:26:37Aha.
00:26:39Śpiewanka dla kupujących.
00:26:42Spokojnie ty kupuj bez zbędnej zadyszki,
00:26:45a może doczekasz się ceny obniżki.
00:26:47Lub może artykulu, na który masz żądzę,
00:26:50ulotnij się z rynku i schowasz pieniądze.
00:26:53Tych zasad nie chcemy narzucać wam, lecz
00:26:56przed każdym zakupem przemyślcież tę rzecz.
00:27:05Czy nie do chciałby pan bliżej zaznajomić się ze mną i z moimi ludźmi?
00:27:09Kiedy mi się strasznie śpieszy, proszę.
00:27:10Ale to nie potrzeba długo.
00:27:11Tak.
00:27:12Zuzanna.
00:27:13Aha.
00:27:14Zosia.
00:27:15Niusia.
00:27:16Basia.
00:27:17Usia.
00:27:18Kasia.
00:27:19Wisia.
00:27:20Asia.
00:27:21Piesia.
00:27:22Dosia.
00:27:22Lesia.
00:27:23Lusia.
00:27:24Misia.
00:27:25Piesia.
00:27:27Życiorys.
00:27:28Urodziłem się z oczu.
00:27:29Z ojca spawacza na gorąco i matki drobnej inteligentki.
00:27:32Tatuś pijał i bijał mamusia, ale mamusia była tak drobna inteligentka,
00:27:36że tatuś nie trafiał.
00:27:37Już we wczesnym dzieciństwie...
00:27:38Pasjonujący życiorys, ale się naprawdę strasznie śpisz.
00:27:42Chciałabym przy okazji zwiedzić trochę miasto.
00:27:44A właśnie biegnę do ministerstwa.
00:27:45A dlaczego pan biegnie?
00:27:46Bo mi się strasznie śpieszy.
00:27:47To czy nie lepij naszą ambulancję?
00:27:49Oczywiście.
00:27:50To dobrze, chodźmy.
00:28:08Uw.
00:28:15Muzyka
00:28:17Dzięki za oglądanie!
00:28:19Kuczuj!
00:28:19Kuczuj!
00:29:12Zdjęcia i montaż
00:29:18Czy do twarzy mi w nowym pierogu?
00:29:22Ja nie widziałam w waszej ekscelencji w starym, trudno mi powiedzieć
00:29:27Kocham panią
00:29:38Kocham panią
00:29:45Przed chwilą złożyłem notę
00:29:48Niesłychanie ostrą notę
00:29:50I wyjeżdżam
00:29:52Jedź ze mną
00:29:54Dokąd?
00:29:56Nie chcę ujawnić nazwy kraju, który został obrażony w osobie swego przedstawiciela
00:30:00Pytam z pustej ciekawości, bo nie rzucę ziemi, skąd mój ród?
00:30:03Jedno tylko mogę powiedzieć, że mój kraj jest potężnym eksporterem wody
00:30:09Tak
00:30:09Wodę mamy z znakomitej jakości, bezdrzewną, czerpaną
00:30:13Tak
00:30:13Niestety, mimo nadmiaru wody, mamy pewien niedostatek powietrza
00:30:18Tak
00:30:18Więc krajem pani moglibyśmy zawierać korzystne transakcje woda, powietrze
00:30:23Poza tym eksportujemy światowej sławy, gitary
00:30:27Super Orfeo
00:30:29Wodoszczelne
00:30:30Super Orfeo
00:30:34Palmi
00:30:35Na imię mi Dudy
00:30:38Gitary, Super Orfeo
00:30:40Aż tak, interesują panią te instrumenty?
00:30:44Buf, kelime kadafaty czy elede
00:30:46Może pani obejrzeć jeden z nich
00:30:51Tak, jeżeli zaszczycie pani swoją obecnością, koktajl paty w mojej ambasadzie
00:30:56Dziś o godzinie piątej po pobudniu
00:31:07A za kefir, ekscelencja
00:31:09Ach tak, prawda
00:31:15Proszę, oto moneta
00:31:17Oto moneta
00:31:19A nie ma pan drobniejszych?
00:31:21Niestety nie
00:31:22To może ekscelencja zjadłby porcję kaszy gryczanej, to tyle wypady, nie?
00:31:31Przepraszam
00:31:33Jaka narodowość?
00:31:34Proszę na mnie nie chuchać
00:31:36Pan mi ubliża
00:31:40Pani jest świadkiem
00:31:42Czy ja chucham na tę narodowość?
00:31:45Pan będzie łaskawnie zwracać na tego pana uwagi
00:31:48Ten pan sobie zaraz pójdzie
00:31:51Ale ja nie pozwolę sobie dmuchać w kaszę
00:31:55Nie?
00:32:15O, pań pozwoli
00:32:17Ceny obniżyłem
00:32:19Znacznie
00:32:21Znacznie obniżyłem ceny
00:32:24A czy tych panów interesuje cokolwiek poza moim ciałem?
00:32:29To na przykład, że jestem gorącą patriotką
00:32:32Czy jakowa legendarna Wanda, która nie chciała
00:32:36Gotowałbym się utopić w razie czego
00:32:42Przecież ja też mam duszy
00:32:44Tak jest
00:32:48No, co słychać?
00:32:50Upał strasznie
00:32:51Nie, ale ze sprawą co słychać?
00:32:53A, ze sprawą, no to spóźniłem się niestety
00:32:55Wiesz, nie zdążyłem
00:32:56Aha
00:32:56Tak
00:32:56Pani pozwoli, to mój przyjaciel
00:32:59A to mój przyjaciel
00:33:00Tak, mamy fatalną sytuację polityczną, przewaj
00:33:03Do niczego te ciuchy tutejsze
00:33:05Tak
00:33:06Czy pani mogłaby nam poświęcić chwilę uwagi?
00:33:09Nie wiem, czy ci wiadomo, że pani Grzanka jest gorącą patriotką
00:33:12Gotową do wszelkich poświęceń dla kraju
00:33:14Z stopieniem łącznie w razie czegoś
00:33:16Jakowa legendarna Wanda, co nie chciała
00:33:18Tak
00:33:18Zwłaszcza w upał
00:33:20Ciągle ją widzę, jak nie chce
00:33:21A potem się topi
00:33:22Tak, to właśnie
00:33:23Otóż
00:33:27Siedzę się
00:33:39Tak, to właśnie
00:33:54Cześć, czatrza!
00:34:10Panowie się nie znają.
00:34:12Szerwak.
00:34:14Jeżeli panowie mają czas dziś o godzinie piątej po południu,
00:34:19to proszę do mnie na koktejl.
00:34:21Koktejl.
00:34:35Który ty masz?
00:34:37Oskarę.
00:34:40Teraz to już mogę przedłużyć delegację, co?
00:34:43My nie możemy teraz z panem rozmawiać.
00:34:45A, rozumiem.
00:34:47Mnie się nie pali.
00:34:49Załatwiłem już tym, no, takie litery.
00:34:52Mniejsza z tym.
00:34:53Teraz tylko osobiste.
00:34:56Cześć.
00:34:57Dziękuję panu serdecznie za zastępstwo.
00:35:00Na nic, ja na wie, no, no nie przydało go,
00:35:02wiem, spotkanie, rzecz najtragiczniejsza,
00:35:04jaka mi mogła spotkać.
00:35:05Po prostu zasnąłem podczas oświadczymy.
00:35:12Ale, ale niech pan teraz nie zasypia,
00:35:14bo znów się coś stanie.
00:35:17A, jakiś klient był?
00:35:18Był.
00:35:21Zadzwoń.
00:35:22Do kogo?
00:35:22Do pana Kornela.
00:35:24Jestem.
00:35:25Był jeden ambasador, proszę pana,
00:35:27i kupił pierog.
00:35:28Znam.
00:35:28Znam, Erodoman.
00:35:32Państwo się nie znają.
00:35:34To jest właśnie pan Kornel?
00:35:36Pan Kornel.
00:35:38A to brygada przeciwudarowa
00:35:40imienia Kupały z Londynka Zdroju.
00:35:42Kobieca!
00:35:44Bardzo kobieca.
00:36:01Ależ z mordo...
00:36:03Strasznie zmordowany, biedactwo.
00:36:06Oj, zmord...
00:36:08Oj, zmordowany.
00:36:10Chodź porozmawiamy w łazience.
00:36:19Poprawię poduszkę później.
00:36:34Patrz na noc.
00:36:36A, myślisz, że wypadło?
00:36:39Na swoje noc.
00:36:48A, piesia śpina stojąco.
00:36:50Dlaczego?
00:37:02Pięknie śpią.
00:37:04Śpiewanka dla dojrzanych panów.
00:37:06Gdy drzemie i drzemka ją
00:37:08słodka kołyszy
00:37:09i cudną panienka
00:37:10różyczką ust dysze.
00:37:12My panów ostrzeżmy
00:37:13w obliczu tej scenki.
00:37:15Nie zawsze należy
00:37:16rozbudzać panienki.
00:37:17Tej rady nie chcemy
00:37:19narzucać wam, lecz
00:37:20dojrzali panowie,
00:37:22przemyślcież tę rzecz.
00:37:23Tej rady nie chcemy
00:37:25narzucać wam, lecz
00:37:26dojrzali panowie,
00:37:28przemyślcież tę rzecz.
00:37:31Jak myślisz?
00:37:32Uda nam się nakłonić ambasadora
00:37:33do wycofania tej fatalnej noty?
00:37:36No słuchaj, gdyby się nie udało,
00:37:37to to mogłoby być okropne w skutkach.
00:37:39Sądzisz, że zerwanie stosunków
00:37:41mogłoby doprowadzić do konfliktu,
00:37:42nie daj Boże?
00:37:43Oczywiście.
00:37:44Teraz ty sobie wyobraź,
00:37:46kraj zamorski,
00:37:48może niezbyt bogaty,
00:37:50nie stać ich na przesłanie wojska
00:37:52tutaj do nas?
00:37:53Tak, no może trzeba by było
00:37:54wynająć jakąś wyspę
00:37:56na pół drogi?
00:37:57No, no, no.
00:37:58No to przynajmniej
00:37:58za połowę wyspy
00:37:59musieliby bólnąć, prawda?
00:38:00Tak.
00:38:01No bo nie wiem, dlaczego
00:38:01my byśmy mieli za całą wyspę płacić, tak?
00:38:04No oczywiście.
00:38:05A teraz weź tak, proszę ciebie,
00:38:06wysłanie wojska na pół drogi
00:38:08plus wynajęcie wyspy na...
00:38:09No, no, no.
00:38:10Połowę wyspy na...
00:38:12No ile taka bitwa może trwać, co?
00:38:14No, ja ci powiem,
00:38:15powinna ze trzy dni potrwać,
00:38:16bo ostatecznie jak się już raz pojedzie,
00:38:18to chciałoby się troszkę pobyć, prawda?
00:38:19Tak, no to i tak nie wyjdą na swoje.
00:38:20No chyba, żeby zwyciężyli.
00:38:22No ale wtedy my nie wyjdziemy na swoje.
00:38:23No i po prostu nie możemy
00:38:24dopuścić do konfliktu.
00:38:26Absolutnie.
00:38:27Słuchaj, pani Grzanka potrzyma słowa?
00:38:30No słuchaj, no przecież to jest wspaniała patriota.
00:38:34Wspaniała.
00:38:35Tylko ja wątpię, czy się obejdzie bez topienia.
00:38:37Bardzo ładnie.
00:38:38To straszne.
00:38:39No, to potwórne.
00:38:44To ty jęczysz?
00:38:45Nie, a ty?
00:38:45Nie, nie.
00:38:52Mademoiselle Barbara!
00:38:55Pogodę mamy upalną,
00:38:57jak na tutejsze stosunki,
00:38:58nieprawdaż?
00:38:59Nie, panie!
00:39:00Takich upałów nie pamiętają
00:39:01najstarsi górale,
00:39:03wasze ekscelencji.
00:39:04W moim kraju nie ma gór, niestety.
00:39:07Tak?
00:39:07Tak.
00:39:07To kto by nie pamiętał takich upałów
00:39:09w kraju waszej ekscelencji?
00:39:12Depresjoniści.
00:39:13Najstarsi depresjoniści.
00:39:15Mamy wspaniale depresje.
00:39:16A jakie kwiaty lubi pani najbardziej?
00:39:18Kwiaty uczuć.
00:39:25Upał jak na tutejsze stosunki ogromne,
00:39:27nieprawdaż?
00:39:28W ogóle stosunki są nie do pomyślenia
00:39:31przez takie upale,
00:39:32panie ambasadorze.
00:39:36A z kwiatów jakie pan lubi najbardziej?
00:39:48Sztuka mięs z kwiatkiem.
00:39:52Męsie Cornel.
00:39:55A z kwiatów jakie pan lubi najbardziej?
00:39:58Najbardziej to lubię, panie ambasadorze.
00:40:00Róże, pławatki, stokrotki, tuberozy,
00:40:04dalie bez jebyszczki.
00:40:11Męsie A, męsie B.
00:40:20A o czym właściwie rozmawiać z Jego Ekscelencją?
00:40:23No cóż, o pogodzie, o kwiatach.
00:40:29Upał ogromny jak na nasze stosunki,
00:40:31Wasza Ekscelencjo.
00:40:33A z kwiatów jakie Wasza Ekscelencja lubi najbardziej?
00:40:36O, o, o, o, o, o.
00:40:52Nie bęské.
00:41:07Pozwoliłem sobie prosić was o zaszczycenie tego skromnego przyjęcia, abyście mogli osobiście przekonać się o gościnności kraju, który reprezentuję.
00:41:26Chyba nie macie mi pod tym względem nic do zarzucenia.
00:41:31Ależ skąd ekscelencja? Jak ekscelencja może coś podobnego?
00:41:35A przecież za chwilę przejdziemy do sali przyległej, gdzie czekają na was kanapki z czarnym kawiorem, ostrygi, komary i tym
00:41:51podobne dowody gościnności.
00:41:53Wszystko to na stole i serce na dłoni czekalo na was za progiem tego domu.
00:41:59A cóż mnie czekało na dworcu kolei szerokotorowej, gdy przyjechałem do tego miasta, aby objąć tę placówkę?
00:42:07Pies z kulawą nogą!
00:42:14Ba, nawet małej dziewczynki z kwiatami nie było, choćby z nieprawego loża.
00:42:23Sam jak palc z sekretarzy w wielkim, obcym mieście.
00:42:38Kasia w rowerie!
00:42:39Super Orfeo!
00:42:42Nic więc dziwnego, drodzy państwo, że postanowiłem na to karygodne uchybienie zareagować notą, ostrą, bezlitosną notą.
00:43:02I zareagowałem, składając ją gdzie należy.
00:43:07Aby zapoznać państwa z jej treścią...
00:43:14Aby zapoznać państwa z jej treścią i nie znudzić, pozwolą państwo, że odśpiewam im tę notę.
00:43:22Moderato Cantani.
00:43:28Śpiewanka dla dyplomatów.
00:43:30Oj, wy dyplomaci walutą bogaci, w palacach mieszkacie futrami kosmaci.
00:43:36Lecz chociaż on pieszy i nie zna on ostryk, o ileż piękniejszy jest byt ludzi prostych.
00:43:42Narzucać tej myśli nie chcemy wam, lecz w zaciszu ambasad przemyśl ciesz tę rzecz.
00:43:47Narzucać tej myśli nie chcemy wam, lecz w zaciszu ambasad przemyśl ciesz tę rzecz.
00:44:12Ekscelencjo, od strony formy była to niewątpliwie najpiękniejsza notę jaką zna dyplomacja.
00:44:17Chyba wszyscy obecni potwierdzą, moje zdanie.
00:44:20Dziękuję.
00:44:21A to oni.
00:44:21Proszę.
00:44:22Wszelakosz.
00:44:23Wszelakosz.
00:44:24Może państwo pozwolą.
00:44:25Proszę bardzo.
00:44:28Wszelakosz, ekscelencjo.
00:44:30Wszelakosz reagując tak ostro na uchybienie, które spotkało waszą ekscelencję,
00:44:34nie wziął pan pod uwagę pewnego momentu, który w sposób niesłychani istotny wpłynął na przebieg całej tej sprawy.
00:44:39Jest nim upał, ekscelencjo.
00:44:41Możemy to stwierdzić autorytatywnie, ponieważ poruszono nas mniejsze o to kto,
00:44:45ażebyśmy przez pewien czas opiekowali się miastem.
00:44:47Tak, dlatego błagamy, waszą ekscelencja wycofał tę notę, której pan będzie niewątpliwie żałował.
00:44:52Jak tylko się ochłodzi.
00:44:53Jak tylko się ochłodzi.
00:44:56Niech ekscelencja wycofa.
00:44:59Ekscelencja nie będzie takiej.
00:45:00Ekscelencja nie będzie takiej.
00:45:02Ja nigdy niczego nie wycofuję.
00:45:05Tak?
00:45:07Tak.
00:45:09A w takim razie bardzo nam przykro, ekscelencjo, ale nie będziemy jeść kanapek.
00:45:13A wraz z nami wszyscy patrioci.
00:45:15Ani ostryk.
00:45:17A koniaki?
00:45:19Nie tkniemy.
00:45:20Trudno.
00:45:22Wszystko się zmarnuje.
00:45:25Wasze ekscelencjo, nie tylko zimny bufet zmarnuje się na tym przyjęciu, ale organizm gorący i patriotki.
00:45:33Panie ambasadorze, mówiąca te słowa utopi się panu, jeżeli nie wycofa pan tej noty.
00:45:42A gdzież to się pani utopi?
00:45:44Jezior tu nie widziałem, a rzeka wyszchnięta.
00:45:47My się tutaj topić umiemy, panie ambasadorze.
00:45:49Brawo, brawo.
00:45:51Ekscelencjo, prosty powodzianin szlamik Ignacy z rozpaczy, że już trzeci rok nie ma powodzi.
00:45:56Czwarty rok.
00:45:57Czwarty?
00:45:57Że już czwarty rok nie ma powodzi, utopił się, nabrawszy wody sodowej do ust i zatkawszy nos palcami.
00:46:05O!
00:46:07Alkohol zakrztusi się pani.
00:46:08Pozwoli pani, że pokażę jej mój ogród zimowy.
00:46:24To jest ogród zimowy.
00:46:26Co?
00:46:27Keszu, ama.
00:46:28Ogród zimowy.
00:46:29Keszu, ama.
00:46:32Keszu, ama.
00:46:34Keszu, ama.
00:46:35Cześć.
00:46:48Keszu, sześć.
00:46:59KONIEC
00:47:28KONIEC
00:47:57Chciałbym przedłużyć delegację, kończy mi się o 20.00.
00:48:03Nie, ale wie Pan, teraz naprawdę.
00:48:06Przecież Pan widzi w jakiej sytuacji jesteśmy, proszę Pan.
00:48:09Rozumiem.
00:48:11Brawo, brawo, ale się nie dziwię, bo pięknie mieszkacie.
00:48:22Taka chapa.
00:48:32Nie no, po co tyle subiekcji?
00:48:50Chciałbym.
00:48:51Chciałbym.
00:48:59Chciałbym.
00:49:03Chciałbym.
00:49:05Chciałbym.
00:49:05Chciałbym.
00:49:06Chciałbym.
00:49:22Dzięki za oglądanie!
00:49:48Dzięki za oglądanie!
00:50:32Dzięki za oglądanie!
00:50:59Dzięki za oglądanie!
00:51:32Dzięki za oglądanie!
00:51:37Mów mi, Dudi...
00:51:39Ciało i duszę przeznaczyłam innemu, Dudi...
00:51:42Komu?
00:51:43Albinowi!
00:51:51Albin, ten asfalciarz, Fer...
00:51:54Tak, Dudi!
00:51:56Młodzieniec, który przestał się tobą interesować w momencie, gdy zobaczył gitarę Super Orfeo!
00:52:01Nic w tym dziwnego mnie widzi codziennie, a ją ujrzał po raz pierwszy!
00:52:05O, jesteś bardzo tolerancyjna, Barbarko!
00:52:09Dudi!
00:52:10Proszę mówić do mnie, Wasza Ekscelencja!
00:52:12Co?
00:52:13Co?
00:52:17Wasza Ekscelencja...
00:52:21Uzbierałam sobie trochę pieniędzy, gdyby Wasza Ekscelencja nie policzyła mi drogo...
00:52:25Tak, no Pani na myśli kupno tej gitary, to...
00:52:31Tylko za dewizy...
00:52:36Niestety, dewiz nie posiada...
00:52:41No tak...
00:52:44Owszem...
00:52:45Posiada Pani...
00:52:48Dewizy?
00:53:00Albin!
00:53:06Idziemy!
00:53:08A co robi Pan Ambasador?
00:53:11Obrzydzinę propozycję!
00:53:13A co robi Pan Ambasador?
00:53:14Odrzydzinę propozycję!
00:53:20A!
00:53:23A!
00:53:25A!
00:53:27A!
00:53:29A!
00:53:30A!
00:53:31A!
00:53:33A!
00:53:33A!
00:53:41KONIEC!
00:54:06KONIEC!
00:54:07Ale teraz nie ma sensu, żeby się pani topiła,
00:54:09dopóki się nie wyjaśni swą nocą.
00:54:11A przy pani budowie może się zdarzyć,
00:54:13że ma pani ciężar mniejszy od wody
00:54:15i będzie się pani strasznie męczyła.
00:54:22Panie Kędzierzowy, nie ma tu gdzie soli!
00:54:30A kaj się tam przyciskiem dla mojego samo!
00:54:35KONIEC!
00:54:37KONIEC!
00:54:40KONIEC!
00:54:42KONIEC!
00:54:43KONIEC!
00:54:44KONIEC!
00:54:45KONIEC!
00:54:46KONIEC!
00:54:47KONIEC!
00:54:49KONIEC!
00:54:51KONIEC!
00:54:52KONIEC!
00:55:01Panowie pozwolą na chwilę w niesłychanie ważnej sprawie.
00:55:04Pani wybaczy.
00:55:05To nie potrwa długo.
00:55:22czerw retli mikrofon.
00:55:25K sich.
00:55:26Luke!
00:55:31Co?
00:55:39Muzyka
00:55:41Halo? Tu dyrekcja wodociągów stolecznych.
00:55:45W oczekiwaniu na dopływ wody nadawać będziemy przez armatury naszych namydlonych konsumentów
00:55:51koncert pod tytulem Woda w muzyce.
00:55:54Georg Friedrich Händel. Wasser Musik.
00:56:07Demonstracja? Demonstracja? Spójrzcie.
00:56:13Żadka! Żadka! Żadka! Żadka!
00:56:26Zlikwidujecie? Postaram się.
00:56:31Zróbcie to dla mnie. Bardzo Was proszę.
00:56:37A teraz idę zażyć coś na uspokojenie.
00:56:47Ciekawie jak to się rozeszło z tą notą.
00:56:49Właśnie. A Tyś nie wygadał przypadkiem?
00:56:52Ser skąd no.
00:56:54A przez sen?
00:56:55Już ja nie sypiam na służbie.
00:56:57Pójdziemy do tych demonstrantów?
00:56:59No musimy.
00:57:00Ciężko mamy kadencję.
00:57:02No i ciężko.
00:57:03Ale jakoś oponujemy.
00:57:04No wiesz przy naszym stażu.
00:57:15Rodacy.
00:57:16Rodacy.
00:57:17Rodacy.
00:57:19Nie wiem czy wiecie.
00:57:20Nie wiem czy wiecie Rodacy.
00:57:22Nie wiem czy wiecie, że...
00:57:23Proszono nas żebyśmy...
00:57:25Nie, ale Ty nie przerywaj mi, bo ja tracę w wące.
00:57:28Otóż nie jest tak źle Rodacy.
00:57:31Pan ambasador obiecał wycofać notę, jeżeli rozejdziecie się w spokoju.
00:57:37To znaczy gdybyście byli łaskawie się przejść trochę na spacer, prawda?
00:57:42To on by wziął i wycofał.
00:57:46Może teraz spróbuj.
00:57:48To znaczy obiecał, że wycofa wygląda na słownego.
00:57:52Ekscelencja.
00:57:53Pamyka.
00:58:00Jakoś słabo reagowałeś, nie uważasz?
00:58:03No upałym. Muszą przemyśleć.
00:58:05Kinef. No pa... nie.
00:58:07Nie.
00:58:10Nie.
00:58:12Nie.
00:58:13Nie.
00:58:13Nie.
00:58:13Nie.
00:58:14Nie.
00:58:14Nie.
00:58:14Nie.
00:58:15Nie.
00:58:16Nie.
00:58:18Nie.
00:58:42Słuchaj, a może byś poprosił o trochę mocniejszy dzwonek, żeby się obudziły, jeżeli jeszcze śpią?
00:58:48A kogoś ja mam prosić?
00:58:50A nie, to nie proś.
00:58:51Nie.
00:58:51Halo?
00:58:55Halo?
00:58:56Halo, Zosia?
00:58:58Krysia?
00:58:59Jasia?
00:59:00Spytaj, kto mówi.
00:59:01Co?
00:59:01Spytaj, kto mówi.
00:59:02Aha, tak.
00:59:03Kto mówi?
00:59:04Zuzanna?
00:59:06Zuzanna?
00:59:07Zuzanno?
00:59:08Prosimy natychmiast obudzić całą brygadę.
00:59:10Jesteśmy otoczeni.
00:59:11Tak, co?
00:59:12Jesteśmy otoczeni przez demonstrantów w ambasadzie na...
00:59:14Gdzie?
00:59:15Na placu Harców.
00:59:15Na placu Harców.
00:59:16Na pla...
00:59:17Halo?
00:59:17Na placu Harców.
00:59:18Tak.
00:59:20Pa.
00:59:22Rozkaz?
00:59:23Arn!
00:59:27Jureka!
00:59:52Poczyniliśmy pewne kroki
00:59:54i być może uda nam się opanować sytuację.
00:59:57Ekscelencja.
01:00:12Ładnie panujecie nad sytuacją.
01:00:15To my poczynimy także kroki, Ekscelencja.
01:00:17Tak, Ekscelencja.
01:00:19Stać! Ręce do góry!
01:00:23Zatrzymujemy was jako zakładników.
01:00:27Jeżeli spróbują sforsować te drzwi,
01:00:32roz zastrzelam na wylot.
01:00:41Dlaczegoś taki wściekły?
01:00:45Dlaczego zabrałaś mi gitarę?
01:00:47Bo trzeba było wyjść.
01:00:50Dlaczego trzeba było wyjść?
01:00:52Bo się ambasador do mnie umizgał!
01:00:54Dlaczego?
01:00:54Akurat zaczęła mi wychodzić melodia!
01:00:57Dlaczego ty sobie grasz?
01:00:58Kiedyś do mnie ambasador umizł!
01:01:03Zaleca?
01:01:05I co teraz?
01:01:07Sam będę przez cały wieczór!
01:01:09Jak to sam!
01:01:10Przecież ja jestem przy tobie!
01:01:13Ale gitary nie mam!
01:01:17To gitara ważniejsza dla ciebie niż ja?
01:01:21A gdybyś wiedziała,
01:01:24ciebie mam na codzień,
01:01:25a jej nigdy mieć nie będę!
01:01:30Owszem!
01:01:33Będziesz miał gitarę?
01:01:36Kto?
01:01:37Pan premier prosił nas wyjeżdżając,
01:01:39żebyśmy rzucili okiem i...
01:01:40A więc pan premier was prosił,
01:01:42a na dworcu nie byliście.
01:01:43A na dworcu nie byliście.
01:01:45Nie byliście.
01:01:46A dlaczego?
01:01:48Nie wiedzieliśmy.
01:01:50Nie wiedzieliście.
01:01:51Pan premier was prosił,
01:01:53aby nie wiedzieliście.
01:01:54A bo najpierw nie wiedzieliśmy,
01:01:56a potem nas prosił.
01:01:58Kto?
01:02:00Pan premier.
01:02:01Kiedy?
01:02:02Potem.
01:02:03Przedtem.
01:02:04Jakimi wy właściwie jesteście?
01:02:06Staci panowie dwaj.
01:02:08Już szlą na głowie.
01:02:09Już nie to zdrowie.
01:02:10A w serce ciągle macie.
01:02:11Ręce do góry!
01:02:13Z czego wy właściwie żyjecie?
01:02:14Z honorariów.
01:02:16Co robicie?
01:02:17Boimy się w tej chwili, jak se więc.
01:02:19Boicie się.
01:02:20A jak się nie boicie, to co robicie?
01:02:22Piosenki.
01:02:23Dla ludności piszemy.
01:02:24Przyjaciel kompozytor.
01:02:25A przyjaciel poeta.
01:02:26Poeta i kompozytor.
01:02:31Udowadnić?
01:02:37Grać, grać, grać.
01:02:40Dość.
01:02:42Nieczysto.
01:02:44Śpiewać.
01:03:00Dość.
01:03:01Dość.
01:03:02Dość.
01:03:08Dość.
01:03:17Dość.
01:03:18Dość.
01:03:19Dość.
01:03:47O nie, rudnej wodzi nikdy.
01:04:07O nie, rudnej wodzi nikdy.
01:04:20O nie, rudnej wodzi nikdy.
01:04:26O nie, rudnej wodzi nikdy.
01:04:28O nie, rudnej wodzi nikdy.
01:04:29O nie, rudnej wodzi nikdy.
01:05:00O nie, rudnej wodzi nikdy.
01:05:02O nie, rudnej wodzi nikdy.
01:05:27O nie, rudnej wodzi nikdy.
01:05:44O nie, rudnej wodzi nikdy.
01:05:56O nie, rudnej wodzi nikdy.
01:06:01O nie, rudnej wodzi nikdy.
01:06:25O nie, rudnej wodzi nikdy.
01:07:15O nie, rudnej wodzi nikdy.
01:07:28O nie, rudnej wodzi nikdy.
01:07:53O nie, rudnej wodzi nikdy.
01:08:00O nie, rudnej wodzi nikdy.
01:08:08O nie, rudnej wodzi nikdy.
01:08:26O nie, rudnej wluding nikdy.
01:08:28O godzinne wodzi nikdy.
01:08:29O nie, rudnej wodzi nikdy.
01:08:51O nie, Putin.
01:08:53Tego nie przewidziałem. Obudził się.
01:08:56Może byśmy zagadali wartownika,
01:08:57jak selencja by wszedł i wycofał notę.
01:09:00Rekaw się mnóstwo dnia.
01:09:08A jeżeli drzwi zamknięte na klucz?
01:09:11Prawda. Tego nie wzięliśmy pod uwagę.
01:09:13Panowie, mam wyjście, żeby wejść.
01:09:16Widzicie to uchylone okno?
01:09:17Tak.
01:09:18Jeden z panów zagada wartownika, a drugi mnie podsadzi.
01:09:21Podsadzisz? Kogo?
01:09:22W ekscedencie. Podsadzisz?
01:09:23To ja zagadam. Kogo?
01:09:24Strasznika.
01:09:28Ale upał, co?
01:09:33Straszny upał, mamę.
01:09:35Na służbie nie dyskutuję.
01:09:37No, bardzo słusznie.
01:09:39Ja tylko stwierdzam, że jest ogromny.
01:09:41Nie dyskutuję, no.
01:09:45Na żadne tematy?
01:09:47Na żadne.
01:09:48Szkoda, wie pan, bo nie ma dosłownie do kogo ust otworzyć.
01:09:52Ej, ej, ej, ej.
01:09:54Coś mnie do oga, do oga mnie wpadło.
01:09:56To, no, no, no, no, no.
01:10:01Ale, panie, no, panie krzybie w prawym, a to lewe, no.
01:10:05Tylko, no, to...
01:10:07No, to...
01:10:07No, to...
01:10:08No, to...
01:10:08No, to, no, no, to stoję, no.
01:10:11No, stoję jak ten...
01:10:24Cześć!
01:10:28Cześć!
01:10:29Cześć!
01:10:43Cześć!
01:10:48O! Będzie się pan kąpał?
01:10:51Nie! Będę się topił!
01:10:56A rower co?
01:10:59No rower pojazd jednośladowy
01:11:01Ale nie będzie się pan topił na rowerzie?
01:11:05Nie!
01:11:06A można się przejechać?
01:11:09Paszą won!
01:11:10Paszą czy pojechał won?
01:11:13Mówię paszą won!
01:11:28Co pan robi?
01:11:31Topię się!
01:11:33Niech się pan mnie topi, bo się pan zabije!
01:11:35To co robić?
01:11:38Poczekać na przybór!
01:11:39Dobrze!
01:11:44O, sięści!
01:11:47Cyklisto!
01:11:58Pani też się topi?
01:12:00Tak!
01:12:02Dlaczego?
01:12:03Dla kraju!
01:12:04Ja!
01:12:06Ja!
01:12:06Privátnie!
01:12:36Zaraz będzie przybór!
01:12:41Zaczyna padać!
01:12:53Dla kraju!
01:12:56Dla kraju!
01:12:57Dla kraju!
01:13:08Dla kraju!
01:13:10Dla kraju!
01:13:11A co?
01:13:11A co on tam stoi przy tym otwartym oknie?
01:13:14A no pewnie woła, żeby zamknęli!
01:13:16A to niepotrzebne!
01:13:17I tam tam nikogo nie ma!
01:13:19Chodźmy!
01:13:20Pokażemy mu co papie z oka miał.
01:13:22O to, to miałem wokół.
01:13:25O to.
01:13:26Co to za buty?
01:13:28A to ja biorę jak się zanosi na deszcz.
01:13:30Jak deszcz, jak deszcz pada to w jednych stoi, a drugie mam na zmianę.
01:13:35A drugie na zmianę?
01:13:37A zmianę?
01:13:38Aaaaaaa!
01:13:41Aaaaaa!
01:13:43A nie!
01:13:45A nie pa...
01:13:47A tu no!
01:13:57Halo?
01:13:58Halo?
01:14:00Halo?
01:14:01No ty żurzyk, halo?
01:14:04Jaki suchy?
01:14:05Eee, tu deszcz leje.
01:14:07Żadnego pana suchego nie ma.
01:14:10Cześć!
01:14:11Chpiewanka dla wszystkich.
01:14:13Czy w deszczu on moknie, czy słońce go praży?
01:14:16To strażnik samotnie czas spędzi na straży.
01:14:19By dać mu wytchnienie, nie bójmy się, ujmy.
01:14:22I choćby raz dziennie na straży postójmy.
01:14:25Narzucać tej funkcji nie chcemy wam, lecz przy jakiejś okazji przemyślcież tę rzecz.
01:14:30Narzucać tej funkcji nie chcemy wam, lecz przy jakiejś okazji przemyślcież tę rzecz.
01:14:40Panowie, Kornel postanowi utopić się pod mostem zachwytu.
01:14:53To rower Kornela!
01:14:55Za późno!
01:15:05O!
01:15:07Uważajcie państwo, woda przybiera!
01:15:09Mów!
01:15:09Uważajcie państwo, woda przybiera!
01:15:12Jego ekscelencja wycofał lotę!
01:15:14Jego ekscelencja wycofał lotę!
01:15:17Jego ekscelenia wycofał lotę!
01:15:27Ja!
01:15:36I wiemy?
01:15:38Woda przybiera!
01:15:38A ja!
01:15:39Jego ekscelenia wycofał lotę!
01:15:40Jego ekscelenia wycofał lotę!
01:15:43A ja!
01:15:44Ja!
01:15:44A ja!
01:15:44A ja!
01:15:45Panie!
01:15:46W uznaniu zasług, które położyliście dla dobra obu naszych krajów,
01:15:52zażegnywując konflikt grożący wybuchem,
01:15:54mam zaszczyt udekorować was orderem wschodzącego Księżyca
01:15:59w pełni z jednym, no dwoma, no powiedzmy trzema satelitami.
01:16:04Jak się wróć.
01:16:05Księżyca
01:16:12Kiewczyny!
01:16:14Aaaaa
01:16:23A się robusz odziewać dnia.
01:16:39Śpiewanka dla odchylonych
01:16:44Bez tekstu
01:16:53Narzucać tej prawdy nie chcemy wam lecz
01:16:56Prosimy kochani przemyślcie szczężeć
01:16:59Narzucać tej prawdy nie chcemy wam lecz
01:17:01Prosimy kochani przemyślcie szczężeć
01:17:12Do widzenia
01:17:17Wyjątkowo drogi ten prezent
01:17:19Ta gitarra
01:17:47Jeszcze tam
01:17:49KONIEC
01:17:52KONIEC
01:17:52KONIEC
01:17:53KONIEC
01:17:54KONIEC
01:17:55KONIEC
01:17:55KONIEC
01:17:55KONIEC
01:17:55KONIEC
01:17:57KONIEC
01:17:59KONIEC
01:18:04KONIEC
01:18:06KONIEC
01:18:17KONIEC
01:18:27KONIEC
01:18:29KONIEC
01:18:33KONIEC
01:18:44KONIEC
01:18:47KONIEC
01:18:50KONIEC
01:18:53KONIEC
01:18:54KONIEC
01:18:55KONIEC
01:19:11KONIEC
01:19:14KONIEC
01:19:15KONIEC
01:19:15KONIEC
01:19:15KONIEC
01:19:30KONIEC
01:19:32KONIEC
01:19:33KONIEC
01:19:34KONIEC
01:19:34KONIEC
01:19:38KONIEC
01:19:46KONIEC
01:19:54KONIEC
01:19:58KONIEC
01:19:59KONIEC
01:20:01KONIEC
01:20:13KONIEC
01:20:19KONIEC
01:20:22KONIEC
01:20:24KONIEC
01:20:25KONIEC
01:20:32KONIEC
01:20:41KONIEC
01:20:42KONIEC
01:20:44KONIEC
01:20:44KONIEC
01:20:45To dziękuję, serdecznie dziękuję.
01:20:47Może was podwieźć?
01:20:48Dziękujemy, przejdziemy się chyba.
01:20:50Dziękujemy was.
01:21:25Dziękujemy.
01:21:58Dziękujemy.
01:22:15Dziękujemy.
Comments

Recommended