#dailymotion #youtube #facebook #twitter #twitch #motiongraphics #deezer #tv #dlive #instagram #stream #motion #twitchstreamer #fightingmentalillness #twitchclips #twitchretweet #twitchaffiliate #twitchshare #ant #scribaland #tiktok #grecja #spotify #gelio #gry #vimeo #google #motionmate #youtuber #greekquotes
Category
🎥
Short filmTranscript
00:00:00KONIEC
00:00:30O, pan Pitar, dobry wieczór.
00:00:38Dobry wieczór, kapitanie.
00:00:41Wybrał się pan na obchód?
00:00:43O nie, odkąd zamianowano mnie kapitanem, to nie wchodzi w zakres moich obowiązków.
00:00:48Gratuluję.
00:00:48Przepraszam.
00:00:51Czego pan tam szuka?
00:00:54Nowej szansy.
00:00:55W 66 roku przybyłem tu z Bastii w stopniu zwykłego brygadiera.
00:01:01Poszukiwano wtedy w okolicach jakiegoś człowieka, który zamordował swoją żonę.
00:01:04Nagle przyszła mi ochota, żeby obejrzeć sobie generała od tyłu.
00:01:08Obchodzę pomnik dookoła i kogo widzę?
00:01:10Ach tak, prawda!
00:01:11Ta chwila zadecydowała o radykalnej zmianie jego i moich losów.
00:01:14Był to uroczy pan, który załatwił swoją żonę jędzę.
00:01:17Niestety ten idiota nie miał alibi, amator.
00:01:20Teh!
00:01:21No cóż, aresztowałem go i uzyskałem wyższy stopień.
00:01:25Wszystko dzięki generałowi Puff.
00:01:26A jak tam pańskiej interesy?
00:01:29Nasza kafejka, wie panie, należy do tych najmodniejszych.
00:01:33A to jest wina mojej siostry.
00:01:35Ale niech pan kiedyś zajdzie do nas na szklaneczkę wina.
00:01:39Chętnie.
00:01:40Do miłego i moje uszanowanie dla pańskiej siostry.
00:01:45Dziękuję, dziękuję.
00:01:48Niech by wreszcie zdechło to stare.
00:01:50Czuć radę.
00:01:53Przestraszył mnie pan.
00:01:55I w ciemnościach.
00:01:55Przepraszam.
00:01:56Pa mnie również.
00:01:57Rzeczywiście, park generał Puff nie jest oświetlony.
00:02:01To jest wina panie Rady Miejskiej.
00:02:03Nie warto im płacić podatku.
00:02:05Tak.
00:02:06Co to właściwie był ten generał Puff?
00:02:08To generał nieznany.
00:02:10Czymże więc zasłużył sobie na ten pomysł?
00:02:12Właściwie niczym.
00:02:13Miasto uczciło go dlatego, że nie brał udziału w żadnej wojnie.
00:02:17Żeby wszyscy generałowie byli tacy jak on.
00:02:22Ale pan mi kogoś przypomina pan baron de Granterre.
00:02:28We własnej osobie.
00:02:29Ale pańska twarz też jest mi jakoś znajoma.
00:02:31Pitar, Paweł Pitar.
00:02:33Kawiarnia na rynku.
00:02:34No oczywiście, jakże mogłem być tak roztachniony.
00:02:37Bardzo przepraszam, że się źle wyraziłem o Radzie Miejskiej, a pańska żona...
00:02:42Wszystko, co pan sobie o niej pomyśli, jest niczym wobec tego, co ja o niej myślę.
00:02:48Powinienem był zostać kawalerem.
00:02:49Ja jestem kawalerem.
00:02:51Szczęśliwy człowiek.
00:02:52Eee, nie, panie, ja mam siostrę.
00:02:57Ona głosuje na pańską żonę.
00:02:58Dziękuję.
00:02:59To mi wystarczy.
00:03:01Wie pan, szykują się teraz wybory mera.
00:03:03Moja żona przygotowuje plomienne przemówienia.
00:03:05Jak ośmielę się powiedzieć, choć słowa każe mi się natychmiast wynosić z domu.
00:03:09Mam ochotę ją zagryźć.
00:03:10Nie, niech pan tego nie robi.
00:03:12Milczenie.
00:03:13Tę metodę stosuję wobec mojej siostry.
00:03:16Pan zna moją siostrę.
00:03:17Nigdy jej nie widziałam.
00:03:19Nic pan nie stracił.
00:03:21Kiedy ją widzę w naszej starej kawiarence, którą prowadzili jeszcze nasi rodzice.
00:03:29Znowu pijesz go.
00:03:31Jakbyś nie widział, ile kosztuje po podwyżce.
00:03:34Odliczę ci to swojej części zysku.
00:03:38Znowu pijesz?
00:03:39Żeby cię już więcej nie oglądać.
00:03:41Dziesiąta godzina psa z kulawą nogą.
00:03:44Od kawiarni dworcowej masę młodzieży.
00:03:47Mają telewizor, co wyje.
00:03:49Dzień i noc.
00:03:49Dziękuję.
00:03:50No w złotym dzwonku nastrój fantastyczny.
00:03:53Mało takie trzy razy nic zmieni, stoi za barem.
00:03:56Zrób to samo.
00:03:58Cham.
00:03:59Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko zaangażować młodą.
00:04:04Ładąkę lepiej.
00:04:05Wstrętny satyr.
00:04:07Założyć na onowy szyld.
00:04:09Raczej zdechła.
00:04:10Więc zdychaj byle prędzej.
00:04:12No, chciałbyś, żebym umarła.
00:04:15Przepuściłbyś cały nasz majątek z różnymi lafiryntami.
00:04:17O, mam migrenę.
00:04:21To zażyj.
00:04:23Zażyj aspirynkę.
00:04:25Zażyj.
00:04:26I jak ona ma migrenę, to jest przynajmniej dwie godziny spokoju.
00:04:34Powkładałem pigulki nasenne do pudełka za aspiryną.
00:04:39Chciałem się ciebie o coś zapytać.
00:04:44Czy ty przypadkiem nie używasz takiego papieru listowego?
00:04:51Właśnie, że używam.
00:04:52A, właśnie.
00:04:54Otrzymałem ten anonim dzisiejszą popołudniową pocztą.
00:04:59Stary łamago, kiedy skończysz ze swoim rozpustnym życiem?
00:05:04Kiedy wreszcie będziesz dobry dla twojej łagodnej i milej siostry?
00:05:09Dlaczego nie kupisz jej srebrnego lisa na imieniny?
00:05:15Jeżeli tego nie zrobisz, przeklnę cię.
00:05:19Brak podpisu.
00:05:21Można by powiedzieć, że to twoje pismo.
00:05:25I ty masz odwagę myśleć, że to ja.
00:05:29Sam nie wiem.
00:05:33To ona napisała ten list?
00:05:35Nie.
00:05:36To ja napisałem.
00:05:37Na jej papierze podrabiając jej pismo.
00:05:42Ja chyba umrę.
00:05:46Nie sprawiaj mi przedwczesnej radości.
00:05:48Jak wrócić już nie będę żyła.
00:05:50Więc zaraz wraca.
00:05:52Jestem najbliższą kobietą w całym departamencie.
00:06:02Przyjacielu, pańska siostra jest aniolem wobec mojej żony.
00:06:09Niemożliwe.
00:06:10Pół roku temu zabłysło dla mnie światełko nadziei.
00:06:13Miała tak silny atak lumbago, że uwierzyłem, że zostanie przykuta do łóżka na zawsze.
00:06:19Zamówiła sobie gorset w Paryżu.
00:06:21Istnieją zbroję i naprzód marsz, jak w czternastym roku.
00:06:25Muszę pokonać w tym mieście nędznych zdrajców, którzy zagradzają mi drogę do meroztwa.
00:06:31Rzucają na mnie kalumnie, nazywając mnie słabą kobietą.
00:06:35Brawo.
00:06:35Kto to jest ta mała...
00:06:38Miała pokojówka.
00:06:40Mielutka do schrupania.
00:06:41Nie radziłbym panu siostrzenica kapitana Kolumbanii.
00:06:44Aj, honor korsykanina.
00:06:47Przemawiam do was jak kobieta i matka.
00:06:50Pani baronowa miała dzieci.
00:06:52Nigdy cóż za ochyda to deformuje figurę.
00:06:55Mależy pani mówić?
00:06:56Mogłam była je mieć, gdyby pan baron nie był takim herlakiem.
00:07:00Jędza.
00:07:01A jest pan nareszcie.
00:07:04Czy będzie pan na mnie głosował?
00:07:07Ależ tak, ależ tak.
00:07:08A więc popiera pan mój program.
00:07:10Ależ nie, ależ nie.
00:07:11Kpi pan sobie ze mnie?
00:07:13Ależ tak, ależ tak.
00:07:14Jest pan dowcipny, lecz niestety wulgarny.
00:07:16Proszę wyjść.
00:07:18Muszę przyznać panie baronie, że pańska żona jest gorsza od mojej siostry.
00:07:26Pańska siostra może wyjść za mąż, ale ja z moją żoną muszę być przez całe życie.
00:07:30Muszę.
00:07:30Ja też muszę.
00:07:31Muszę, muszę, muszę.
00:07:34Próbowałem.
00:07:36W 68 roku zorganizowałem mały wypadek samochodowy.
00:07:40Najechałem na słup telegraficzny po jej stronie.
00:07:43Bum!
00:07:44Pięć miesięcy w gipsie.
00:07:48Nie ona.
00:07:50Ja.
00:07:50Jej się nic nie stało.
00:07:53Nic!
00:07:54Jędze, jędze, jędze, jędze.
00:07:56Siar.
00:07:57Werda oskarszyła mnie, że w czasie okupacji kupowałem wino na czarnym rynku.
00:08:03Trzeba być działać.
00:08:04Działać!
00:08:05Działać!
00:08:06Sza.
00:08:07Ktoś idzie?
00:08:08Lebo, to ty?
00:08:24Pitar, nie poznałem cię w tych ciemnościach.
00:08:32Pozwól, pan baron de Grand Terre, pan Leo Barbiz, redaktor Echa Porannego.
00:08:39Należy do grona państw czytelników.
00:08:42To mam przynajmniej jednego.
00:08:43Nędzne piśmino.
00:08:48Nuda i pustka.
00:08:49A, zupełnie jak w mojej kafejce.
00:08:52A propos, jak się miewa twoja siostra?
00:08:55Niestety.
00:08:57Dobrze.
00:08:58A twoja żona?
00:08:59Nie mów mi o mojej żonie.
00:09:00A ja wiem, że współżycie z nią nie należy do najłatwiejszych, ale są chwile, kiedy...
00:09:08Nic podobnego.
00:09:10Nic podobnego.
00:09:11Gdybyście panowie znali gehennę mojego małżeństwa...
00:09:16Prosimy bardzo, niech pan o...
00:09:17Nie?
00:09:17Niech pan o prosi.
00:09:19A więc...
00:09:20Wyszedłem wieczorem z redakcji.
00:09:24Byłem śmiertelnie zmęczony.
00:09:26Kiedy przechodziłem obok twojej kafejki, usłyszałem nagle jakieś krzyki.
00:09:31Poeto!
00:09:33Weź twoją lutnię
00:09:34i na czole myn
00:09:37złóż
00:09:39pocałunek.
00:09:44Poeto!
00:09:46Weź twoją lutnię
00:09:49i na czole myn
00:09:52złóż
00:09:54pocałunek.
00:09:57To moja siostra
00:09:58przygotowuje
00:10:00doroczny recital poetycki
00:10:02dla pacjentów Czerwonego Krzyża.
00:10:04Biedacy zaprowadzi ich prosto na tamten świat.
00:10:08Panowie, kto nie widział, jak moja siostra gra orlątko, ten nic nie widział.
00:10:15A kiedy wróciłem do domu?
00:10:17Lop!
00:10:18Lop!
00:10:19Lop!
00:10:20Lop!
00:10:21Lop!
00:10:22Lop!
00:10:23Lop!
00:10:24Lop!
00:10:25Lop!
00:10:26Lop!
00:10:27Lop!
00:10:28Lop!
00:10:29Lop!
00:10:30Lop!
00:10:31Lop!
00:10:32Lop!
00:10:33Lop!
00:10:34Lop!
00:10:35Lop!
00:10:36Lop!
00:10:37Lop!
00:10:38Lop!
00:10:39Lop!
00:10:40Lop!
00:10:41Lop!
00:10:42Lop!
00:10:43Lop!
00:10:44Lop!
00:10:45Lop!
00:10:46Lop!
00:10:47Lop!
00:10:48Lop!
00:10:49Lop!
00:10:50Lop!
00:10:51Lop!
00:10:52Lop!
00:10:53Lop!
00:10:54Lop!
00:10:55Lop!
00:10:56Lop!
00:10:57Lop!
00:10:58Lop!
00:10:59Lop!
00:11:00Lop!
00:11:01Lop!
00:11:02Lop!
00:11:03Lop!
00:11:04Czekałem się podziękowania, a ty, uosobienie talentu i elegancji, co ty robisz takiej dziuzi?
00:11:15No, no, no, czekam. Aż moja godzina rewieje, czekam w cieniu.
00:11:20Przygotowuję moją rewie tylko dlatego, żeby ci powiedzieć kiedyś mam cię gdzieś.
00:11:25Wrócić do Paryża, na scenę w lasku reflektorem.
00:11:33Nie możesz tam wrócić, ponieważ jeszcze nikt nie widział, jak z niej triumfalnie schodziła.
00:11:40O, majdaku! Nie odbierzesz mi wiary w siebie.
00:11:46Kiedy cię poznałem w Palais de Danse w nędznym barze...
00:11:50Nie dobra, ale chysto! Ty, pluj! Na moją publiczność!
00:11:55Myślałam, że spotkałam scenarzystę. Udziłam się, że na brzegie sztukę.
00:12:00Przygotujesz rewie piosenki.
00:12:07Marnuję! Najpiękniejsze lata!
00:12:12Jestem głodny!
00:12:13Otwórz sobie konserwę!
00:12:17Nie ma obiadu?
00:12:19Nie! A jak ci się nie podoba, to się wynoś do diabła!
00:12:22Nie dotykaj mnie na kołac morderca!
00:12:29Co to jest?
00:12:32Nie wiem.
00:12:34To jest męski szak.
00:12:37Paseczki i co z tego?
00:12:41To był mężczyzna!
00:12:43Czy ja wiem?
00:12:45Nazwisko! Zbiję mu mordę!
00:12:47To bokser, metr dziewięćdziesiąt, sto kilomózku!
00:12:53Zabiję jego, a potem ciebie...
00:12:56Nie rób tragedii, to dobre w twoich powieściach!
00:12:59Pewnego dnia ukręcę ci łeb!
00:13:03Nie boję się ciebie!
00:13:05Jestem już u kresu.
00:13:07Po prostu nie wytrzymuję tego.
00:13:10Są chwile, kiedy marzę, żeby otruć Julię.
00:13:16Marzę o zbrodni doskonałej.
00:13:19Niestety to nie jest takie proste.
00:13:21Komu pan to mówi?
00:13:23To byłoby zbyt piękne!
00:13:25Powodów nam nie brak, ale odwajnie nam brak.
00:13:28Otóż to?
00:13:29Otóż to?
00:13:31Nie ma rady.
00:13:32Nie ma rady.
00:13:34Dobranoc!
00:13:36Dobranoc!
00:13:39Panowie!
00:13:43Panowie, mam pomysł.
00:13:45Dlaczego udaje się w dziewięćdziesięciu dziewięciu wypadkach na sto wykryć mordercę?
00:13:49Dlatego, że miał on swoje powody, żeby zabić.
00:13:51Dajmy na to. Pan, panie Pitar zabija swoją siostrę.
00:13:54Ależ tu ją pana krótkie śledzwo i ciach, ale jeżeli ja, który jej nie znam, zabiję panę Bertin Pitar.
00:14:00Dlaczego miałby mnie ktoś podejrzewać?
00:14:01Brak motywów!
00:14:02Oczywiście.
00:14:04Oczywiście.
00:14:05Stworzymy wspaniałe trio do zaladziania potrójnych rachunków osobistych.
00:14:10Zabijamy i znikamy.
00:14:12Inkognito.
00:14:13Fantomas.
00:14:14Można by się za kogoś przebrać.
00:14:15Jeżeli ktoś do mojej siostry przyszedłby przebrany za księdza, sprawa jest z góry wygrana.
00:14:22Ona uwielbia księż.
00:14:23Ale unikajcie panowie kostiumów zbyt ekstrawaganckich w rodzaju kostiumu Nurka czy Torreadora.
00:14:29Głosuję za dogłębnym zbadaniem sprawy.
00:14:36Ja też.
00:14:37Ja też.
00:14:38Przez.
00:14:39Ktoś idzie?
00:14:40Przez.
00:14:41Otrzymałbym awans, gdyby mi się nadarzyła jakaś krwawa i genialna zbrodnia.
00:14:51Wujku, kto to był generał Puff?
00:14:52Nie wiem.
00:14:53Ale żywię dla niego ogromny szacunek.
00:14:55To dlaczego wujek zawsze przed nim salutuje?
00:14:57No to jemu zawdzięczam swoje pole.
00:14:59Protegował wujcia?
00:15:00To też Korsykanin?
00:15:01Kłupia jesteś.
00:15:02Sierżanka z Tanią powiedział, że chętnie by się z tobą ożenił.
00:15:05O, wyjdź za żandarma.
00:15:06Dziękuję.
00:15:08Masz czy ode mnie?
00:15:09To jest generał Puff, a to z żandarmerii francuskiej.
00:15:15Panowie.
00:15:18Pozwolę sobie zauważyć,
00:15:19że na widoku mój drużandarmerii
00:15:21wszyscy bez słowa ogarnięci tą samą myślą.
00:15:24Instynktownie ukryliśmy się.
00:15:26Ciekawe.
00:15:27Bo przecież jeżeli mamy wykonać nasz plan,
00:15:29to nie była to chwila, w której ktokolwiek powinien nas widzieć razem.
00:15:33Wnioskuję z tego, że jesteśmy już całkowicie zgodni,
00:15:35jeśli chodzi o moralną stronę sprawy.
00:15:41Spółka morderców.
00:15:42Tak jest.
00:15:43Musimy rozwiązać następujące kwestie.
00:15:45Kogo się zabija, kto kogo zabija, gdzie się zabija, jak się zabija.
00:15:48Jak się zabija?
00:15:49Ponieważ to pan panie baronie wskazał nam drogę do zbawienia,
00:15:52powinniśmy jako pierwszą ofiarę wciągnąć na listę panią baronową.
00:15:55Nieprawda?
00:15:56Oczywiście.
00:15:57Jestem wzruszony.
00:15:58Zgadzam się.
00:15:59Dziękuję.
00:16:00Któryś z was mnie od niej uwolni?
00:16:01Ja. Ja się tego podejmę.
00:16:02Pani baronowa mnie nie znie.
00:16:03Zgadzam się.
00:16:04Ja niestety nie będę mógł zaraz potem stuknąć pańskiej siostry,
00:16:07tylko dlatego, że wtedy nasz wspólnik Leo zostałby z własną żoną na karku.
00:16:11Proponuję, że ja zlikwiduję panią Julię jako numer drugi.
00:16:15Logiczny, logiczny.
00:16:16Uważaj Leo, jak się będziesz zabierał do mojej siostry, ona tak łatwo się nie da.
00:16:21Piej do mnie zaufanie.
00:16:23Panowie!
00:16:24Co?
00:16:25Nasze alibi.
00:16:28Bez alibi jesteśmy gotowi.
00:16:30A co?
00:16:32W chwili, kiedy wykonawca uderza,
00:16:35osoba zainteresowana musi się znaleźć w towarzystwie kogoś ogólnie szanowanego, kto zaświęci.
00:16:40Ale kto?
00:16:41No chociażby sam kapitan Kolombani.
00:16:43Świetnie!
00:16:44Zmarziowaliście.
00:16:45Dlaczego, jeżeli on powie, że o godzinie 8.40 byłem w towarzystwie pana barona,
00:16:51nikt nie ośmieli się poddać jego znów wątpliwości?
00:16:55Jasne, jasne, jasne.
00:16:57To muszą być arcydzieła, zbrodni, doskonałych.
00:17:01Zdłużmy przysięgę.
00:17:03Przysięgam służyć pomocą.
00:17:05Przysięgam służyć pomocą.
00:17:07Moim towarzyszom.
00:17:08Moim towarzyszom.
00:17:09Tu obecnym.
00:17:10Tu obecnym.
00:17:11Nasza spółka będzie humanitarna, braterska, tajna i o nieograniczonej użyteczności publicznej.
00:17:20Za chwilę muszę przyjąć delegata zarządu głównego związków zawodowych z Paryża.
00:17:24Moje dziecko, przynieś kawę, likiery i udaj się do swego pokoju na przysługujący ci prawnie odpoczynek w godzinach od 14 do 15.
00:17:32Dobrze, proszę pani.
00:17:33A ja pójdę sobie na parku poczytać jakąś ciekawą powieść.
00:17:36Mam nadzieję, że nie powieść kryminalną w pańskim pokoju są już stosy tej literatury.
00:17:40Cóż pani może o tym wiedzieć? Od tak dawna nie wchodzi już pani do mojego pokoju.
00:17:44Proszę zaprzestać tych wulgarnych i rozpustnych aluzji.
00:17:47Kończę właśnie moją ostatnią powieść kryminalną.
00:17:51Jak tylko wybiorą mnie do Izby Poselskiej, zabronię wydawania tego typu literatury.
00:17:56Parył, czy zna pani swojego gościa?
00:17:59Nie. Umówiłam się z nim za pośrednictwem prefektury.
00:18:02Życzę pani, aby to spotkanie spełniło wszystkie jej nadzieje i moje również.
00:18:06Ależ Adrianie, cóż za galanteria, pan jest chyba chory.
00:18:10Wprost przeciwnie, jestem w znakomitej formie.
00:18:15Marysiu, czy chciałabyś zarobić 100 tysięcy franków?
00:18:19Co mam robić?
00:18:20Zagrać ze mną w kartę.
00:18:21No, toż mi pomysł.
00:18:22Dlaczego? Przecież to mila rozrywka, moglibyśmy może pójść do twojego pokoju.
00:18:25No, zaraz sobie ludzie pomyślą, nie wiadomo co.
00:18:27Dziecko mógłbym być twoim ojcem.
00:18:29Nawet dziadkiem.
00:18:30Proszę.
00:18:31Jeśli chce pan grać ze mną w karty, to będzie to pana kosztowało 15 tysięcy franków.
00:18:36Proszę o zaliczkę.
00:18:37Proszę.
00:18:38Może pan przyjść za 10 minut i żadnych mi tam figli.
00:18:46Słabo dżentelmena.
00:18:47A jeśli myśli pan, że dałabym za 15 tysięcy franków.
00:18:55Obejrzał pan chyba towar?
00:18:56Czy echo poranne?
00:18:57Tak.
00:18:58Słucham.
00:18:59Kto przy telefonie?
00:19:00Tu D'Artagnan.
00:19:01Tu Benchur.
00:19:02Słucham.
00:19:03Robespierre umówił się z wariatką z Szadją.
00:19:07Będzie tu lada chwila.
00:19:08Ja idę na górę do mojej niewolnicy.
00:19:09Proszę zgodnie z planem natychmiast zawiadomić Napoleona.
00:19:10Zlecenie przyjąłem.
00:19:11Najlepsze kasztany są na placu Pigal.
00:19:12Proszę.
00:19:13Proszę się rozgościć.
00:19:14Proszę tędy panie.
00:19:15Słucham.
00:19:16Słucham.
00:19:17Kto przy telefonie?
00:19:18Tu D'Artagnan.
00:19:19Tu Benchur.
00:19:20Słucham.
00:19:21Robespierre umówił się z wariatką z Szadją.
00:19:24Będzie tu lada chwila.
00:19:26Ja idę na górę do mojej niewolnicy.
00:19:29Proszę zgodnie z planem natychmiast zawiadomić Napoleona.
00:19:32Zlecenie przyjąłem.
00:19:34Najlepsze kasztany są na placu Pigal.
00:19:37Proszę.
00:19:38Proszę się rozgościć.
00:19:40Proszę tędy panie delegacie pańskich apelusz.
00:19:43Mam straszliwy katar.
00:19:44Szalny.
00:19:45Bulgardła.
00:19:46Okulary.
00:19:47Zapaluję spojówek.
00:19:48Przyszto nieszczęść.
00:19:49Spadło na jednego przedstawiciela związków zawodowych.
00:19:50To może chociaż płaszczkę?
00:19:51Jestem tutaj inkognito.
00:19:53Nasi przeciwnicy pana śledzą.
00:19:55Nigdy nic nie wiadomo.
00:19:56W każdym bądź razie nikt nie widział jak tutaj wchodzi.
00:19:59To świetnie.
00:20:00To świetnie.
00:20:01Proszę siadać.
00:20:02Nie spodziewałem się, że zobaczę kobietę tak elegancką.
00:20:06Diękno.
00:20:07Nie pora na komplementy.
00:20:08Nie jestem kobietą.
00:20:10Jestem oratorem.
00:20:11Straciłam swoją płeć.
00:20:12Proszę.
00:20:13Może cygaro.
00:20:14Dziękuję.
00:20:15Nie panie.
00:20:16Muszę załatwić twoje pewną sprawę i wyjść stąd o godzinie 14.45.
00:20:20Za pół godziny będziemy gotowi.
00:20:21A kto wie może nawet i wcześniej.
00:20:23Oto moje przemówienie.
00:20:25Azjaci cierpią głód.
00:20:27Jaskółcze gniazda.
00:20:28Wciąż jaskółcze gniazda.
00:20:30Jedna jaskółka wiosny nie czyni.
00:20:32Która godzina?
00:20:3414.25.
00:20:36Świetnie.
00:20:37Pogramy sobie do 14.45, a nawet dłużej, jeżeli będzie tego potrzeba.
00:20:41Mój prezencik.
00:20:42Jaki prezencik?
00:20:43No moja forsa.
00:20:44Rzeczywiście.
00:20:45Przypomnij mi Marysiu, jak to się gra w tysiące.
00:20:48Az jest najsilniejszy, bije wszystkie karty, ale gramy o pieniądze.
00:20:51Niech będzie.
00:21:0714.35.
00:21:10Już można.
00:21:21Halo, posterunek.
00:21:28Pańska siostrzenica jest w swoim pokoju.
00:21:32Z mężczyzną.
00:21:34On jest z nią od godziny 14.25.
00:21:37Proszę zanotować godzinę.
00:21:39A skąd pan może o tym wiedzieć?
00:21:42Kto pan jest?
00:21:43Naprawiam telefon w domu naprzeciwko i widzę przez okno wszystko, co się dzieje w pokoju.
00:21:49A co się dzieje w pokoju?
00:21:52Z chęcią bym panu opowiedział, ale wtedy hańba spadnie na całą pańską rodzinę.
00:22:01Wendetta.
00:22:07Wendetta!
00:22:10Razem 13.500 franków, pieniążki na stół.
00:22:14Nie ma pan szczęścia, panie baronie.
00:22:16Nigdy nic nie wiadomo.
00:22:18Która godzina?
00:22:1914.45.
00:22:20Jeszcze chwila.
00:22:22I na zakończenie mojego przemówienia zacytuję państwu pełne tragicznej wymowy przysłowie.
00:22:28Jak nie masz już kaszy w miseczce, zjedz miseczkę.
00:22:32Dam panu kilka popularnych broszur.
00:22:34Ile panu potrzeba?
00:22:35Tysiąc?
00:22:36Dwa tysiące?
00:22:37O!
00:22:38Już mam kilka.
00:22:39Proszę.
00:22:40Dwa tysiące.
00:22:41Czy mam wnosić, drogi przyjacielu, że pozwolił pan sobie w stosunku do mnie na gest męski, nie mający nic wspólnego z nędzą dzieci azjatyckich?
00:22:53Och, uwodzicielu, gdyby nie ta polityka, moja kandydatura i mój gorset.
00:23:00Jak to pani gorset?
00:23:02Proszę.
00:23:03Niech pan dotknie.
00:23:04Żelazo, zbroja.
00:23:05O!
00:23:06Ja się nigdy nie ugnę.
00:23:07Cała moja siła stąd płynie.
00:23:09Jest mi pan winien osiemdziesiąt tysięcy franków.
00:23:12Portfel!
00:23:13Oj!
00:23:14Oj!
00:23:15Ja wiem, że to przykle, ale cel, cel jest ważny.
00:23:19Mali Azjaci cierpią głód.
00:23:21Nie mają już kaszy w miseczkach.
00:23:23To niech żrą miseczki!
00:23:25Niech pan baron przychodzi częściej grać ze mną w karty.
00:23:28Nic nie słyszałeś?
00:23:30Nie.
00:23:31Dziwne, czas minął.
00:23:32No, grajmy, skoro szczęście mi słyszyje.
00:23:34Nie słyszysz żadnych odgłosów walki?
00:23:35Nie.
00:23:36Co mi tam robią na dole?
00:23:37Jest pan nareszcie!
00:23:40Kapitanie, czemu zawdzięczam pańską nieoczekiwaną wizytę?
00:23:43Moja siostrzeńca, panie baronie Haniba, od kiedy pan tu jest?
00:23:46Od godziny czternastej dwadzieścia, prawda, Marysiu?
00:23:49Tak, gramy sobie grzecznie w karty.
00:23:51Bez żadnych złych zamiarów.
00:23:53No to zdążyłem, zanim stało się nieszczęście.
00:23:55To przecież nie robi mi nic złego, wygrałem tylko trzynaście tysięcy pięćset franków w kart.
00:23:59Trzynaście tysięcy, konfiskuję.
00:24:01Karty, to taka niewinna rozrywka.
00:24:03Padł pan ofiarą oszczerstwa, panie baronie, niemniej będzie pan łaskaw powrócić do sadza.
00:24:09Baronowa przyjmowała jakiegoś nieznajomego.
00:24:11Tyle osób chciało w niej przeszkodzić w dojściu do wielkich zaszczytów.
00:24:14Obiecała mi palmy akademickie.
00:24:16Oby Bóg sprawił, że będzie to panu jeszcze mogła załatwić, chodźmy.
00:24:20Nareszcie jaki sensacyjny wypadek.
00:24:22Będę pułkownikiem.
00:24:25Kto, kto pani robił te zbroje?
00:24:27Specjalista, świetny specjalista w Paryżu.
00:24:31Istnieje tylko jedno niebezpieczeństwo, jest tu łatwo palny.
00:24:34Dym, dym pani nie przeszkadza?
00:24:36Ani trochę, co to słyszę głos kapitana, mój mąż?
00:24:39Jak to? Wszystko diabli wzięli. Do widzenia, do zobaczenia.
00:24:42Niechże pan zostanie, nie pali się przecież.
00:24:44Niestety nie, ale może następnym razem.
00:24:48Teresu!
00:24:49Co się dzieje?
00:24:50Wspaniały, dał mi osiemdziesiąt tysięcy franków.
00:24:53Dlaczego?
00:24:54Kapitanie, co znaczy pańska nieoczekiwana wizyta?
00:24:57Finansy na oszczerca, telefon moja siostrzenica, pan baron pokój służbowy.
00:25:01Rozumiem, Marysiu, jesteś awanturnicą.
00:25:05Wyrzucam cię, proszę wyjść!
00:25:08A pan może się pożegnać ze swoimi palmami akademickimi.
00:25:12Zamknęłaś mi drogę do awansu.
00:25:16Nędzniku, za dwa dni wybory, czy pomyślał pan chociaż o konsekwencjach swojego czynu?
00:25:22Mogłam była umrzeć ze wstydu.
00:25:24Naprawdę?
00:25:25Ale życie jest piękne i będę żyła sto lat!
00:25:31Chyba tylko dynamit.
00:25:35Halo?
00:25:37Halo?
00:25:38Tu echo poranne.
00:25:39Rozeszła się wieś...
00:25:41Niech się pan nie wysila, nie udało się.
00:25:44Nie udało się?
00:25:46Bitarnie wykonał zadania.
00:25:48Idiota!
00:25:49Jestem zrozpaczony.
00:25:50Rozumiem, ale teraz drogi przyjacielu, pańska kolej.
00:25:53Jak to?
00:25:55Chwilowe niepowodzenie Pawła nie równa się przecież zerwaniu naszego układu.
00:25:59Ma pan rację. Kiedy chciałby pan, żebym...?
00:26:01Zaraz.
00:26:02Zgoda?
00:26:03O której dokona pan operacji?
00:26:05Siedemnasta zero zero.
00:26:07Bardzo dobrze.
00:26:08Biegnę na posterunek, żeby sobie zapewnić alibi.
00:26:10Moje najlepsze życzenia?
00:26:14Podzielam.
00:26:15Kto tam?
00:26:28Impresario z Paryża.
00:26:30Co?
00:26:31Chwileczkę!
00:26:32Chwileczkę!
00:26:33Chwileczkę!
00:26:34Chwileczkę!
00:26:35Nie spodziewałam się, że będę miała gościa właśnie. Proszę wybaczyć, ten bałagan pracuję nad nowym recitalem.
00:26:47Zastałem panią w chwili, kiedyś cudowniej pani wygląda.
00:26:51Ależ, proszę niech pan siada, panie baronie.
00:26:55Pani mnie rozpoznała?
00:26:57Tak.
00:26:58Wydaje mi się pan baron de Grante.
00:27:01Tak jest!
00:27:02Nie ma co ukrywać.
00:27:04Ale przed chwilą wydawało mi się, że usłyszałam jedno słowo.
00:27:11Impresario.
00:27:13Wolałem zachować inkogni, to pani rozumie.
00:27:15Stary baron, ta piękna artystka sąsiedzi.
00:27:18O, wcale nie stałeś!
00:27:20Proszę, niech pan siada.
00:27:22Dlatego wolałem się przedstawić jako człowiek interesu.
00:27:25Interesu?
00:27:26Tak jest, bo mam do pani interes. Jest to sprawa teatralna.
00:27:29Tak.
00:27:31Napije się pan czegoś?
00:27:33Chętnie. Wzruszenie.
00:27:35Zaschoł mi w gardzie.
00:27:36Mnie też.
00:27:37Chmieleczkę.
00:27:38Która godzina?
00:27:43Która godzina?
00:27:44Która godzina?
00:27:45Która godzina?
00:27:46Która godzina?
00:27:47Która godzina?
00:27:48Która godzina?
00:27:49Powiem jest ściśle tak.
00:27:51Tak.
00:27:52Otóż mój przyjaciel, książę Demira Flores nabył musical Bobino w Paryżu.
00:27:59Był do sprzedania, nie wiedziałam.
00:28:01Kwestia lokaty kapitałów. Otóż odkupiłem od niego 50% udziału w zyskach tego uroczego wariety.
00:28:07Czy chce pan powiedzieć, że jest pan współwłaścicielem Bobino?
00:28:13Tak. Tylko, bo gdyby się pani Baronowa dowiedziała…
00:28:17Będę milczała jak grub.
00:28:19Dlatego wolałem przyjść nieoficjalnie.
00:28:21Ależ cóż ja mogłabym dla pana zrobić, drogi mój przyjaciel.
00:28:30Pogniewa się pani na mnie. Wspomniałem bez pozwolenia, nie znając jej osobiście.
00:28:36Taki to miły urbic, pana. Co pan powiedział?
00:28:40Powiedziałem, że mamy w naszym mieście cudowną piosenkarkę, nie znaną jeszcze szerszemu obułośni.
00:28:46Niestety tak.
00:28:47Ale pani podpisała na pewno już inne kontrakty. Zawracam pani głowę.
00:28:51Ależ skąd? Ależ skąd? Przepraszam. No więc?
00:28:54No więc idę na samego.
00:28:56O, przepraszam. Nawet nie odebrałam panu pteczki. Przepraszam.
00:29:04Co to jest?
00:29:05Tłumik. Ej, kamera filmowa. Która godzina?
00:29:0916.40. Jak pan sądzi, czy książę zechce mnie przesłuchać któregoś dnia?
00:29:16Panią przesłuchać? Nie życzę sobie.
00:29:19No tak pan sobie nie życzy.
00:29:21Życzę sobie, aby odpisał swoją kontrakt jako z Gwiazdą Rewii, której premiera odbędzie się na otwarcie sezonu.
00:29:27O, moje marzenie. Tak jest zruszenie. Moje serce.
00:29:32Pani serduszko jest tak słabiutkie.
00:29:35Myślałam, że umrę.
00:29:36To by dopiero było.
00:29:38Cóż za strata dla teatru. Która godzina?
00:29:42Niedobry człowiek, który przyniósł mi taką wspaniałą wiadomość i teraz chce już iść. Jak może?
00:29:51O, moje dziecko.
00:29:53Niestety, godzina się zbliża.
00:29:56A nie, jest dopiero pół do piątej.
00:29:59Na pewno nie.
00:30:00A widzę stąd godzinę na dzwonicy. O, proszę.
00:30:05Niechże pani się tak nie wychyla.
00:30:08Jest pół do piątej. Mamy jeszcze dobre pół godziny.
00:30:13Rzeczywiście, mamy jeszcze dużo czasu.
00:30:19Dzięki, panu. Zmień się moje życie.
00:30:25Powinno tylko...
00:30:26Jak panu na imię?
00:30:27Adrian, Benedykt, Xawery, Oktaw.
00:30:30Aż tyle.
00:30:31Do wyboru, do koloru.
00:30:33Ja mam ochotę nazywać pana Dudusią.
00:30:37Jak to miło.
00:30:39Czy mam wolwagę skorzystać z okazji?
00:30:42A, Dudusiu!
00:30:44Ale ja, ja...
00:30:46Ja nie po to przyszedłem!
00:30:49Perno!
00:30:51Panie Barbist, tak nie można.
00:30:53O dwudziestu minut pije pan jeden kieliszek za drugim.
00:30:56Perno!
00:30:57Coś się stało?
00:30:59Moja żona zdradza mnie z całym miastem.
00:31:03Jak pan o tym wie, to nie takie straszne.
00:31:06Więc to prawda.
00:31:07Tak.
00:31:08Niech mi pan powie, dla czego mężczyźni tak uganiają się,
00:31:11za mężczyźni.
00:31:12Uganiają się za mężczyźni.
00:31:13Przecież to niemoralne.
00:31:14Przecież tyle w naszym mieście jest panienek i dojrzałych kobiet, których serca są wolne.
00:31:20Jaki jest pana znak?
00:31:22Lew.
00:31:23Przezorność i siła.
00:31:26Przeczytam panu porozmaw.
00:31:28To teraz się wraca.
00:31:30Całe popołudnie byłam zame, a wszystko na mojej głowie.
00:31:33Czyli dlatego też zaangażowałem młodą osobę, która będzie podawała przy barze.
00:31:38Panna Marysia, swoją banię.
00:31:40Spotkałem pana Pitar, kiedy prowadziłem moją siostrzenicę do biura zadomodnienia.
00:31:44Co za szczęście.
00:31:45Świetnie.
00:31:46Doskonale.
00:31:47Perno!
00:31:48Coś mi się wydaje, że pan za dużo pije, panie Barbis.
00:31:51Do pracy.
00:31:53Która godzina, panie kapitanie?
00:31:57Dokładnie za cztery minuty piąta.
00:31:59Niech żyje żandarmeria francuska.
00:32:02Och, jak człowiek wypije, to mówi, co mu silna na język przyniesie.
00:32:06Panie Barbis!
00:32:07Do domu, do domu.
00:32:08Kapitanie, niech go pan odprowadzi.
00:32:10Perno!
00:32:11Wszystko poczu, że pan jest w sklepie pijano.
00:32:14Perno!
00:32:15Proszę, proszę wyjść!
00:32:16Zaprowadzę pana do ogniska domowego, panie Barbis.
00:32:20Zostały już tylko zgliszczone.
00:32:22No, no, no, w drogę.
00:32:24Jaki jest pana siostr, kapitanie?
00:32:26Niech...
00:32:28Niech pani tego nie robi, pan Oberto, a ma łaskoczki.
00:32:31Jak żona zobaczy w tym stanie, to...
00:32:33Mam nadzieję, że mnie nie zobaczy.
00:32:36Pan jest zawsze miłym gościem, kapitanie.
00:32:38Proszę o nas pamiętać.
00:32:40Nie omieszkam, pan Oberto!
00:32:42Umyj lodówkę!
00:32:44Marysiu, do kuchni!
00:32:49Będziesz miał przynajmniej zimne paluszki, wstrętne satyrze!
00:32:53W chwili, kiedy mógłbym zaznać trochę szczęścia.
00:32:59Ale nie rozkliwajmy się.
00:33:01Róbmy, co do nas należy.
00:33:02Jest i jest za dziesięć piąte.
00:33:05Będziesz na mnie zły, zrobiłam ci kamą.
00:33:08Cofnęłam twój zegerek.
00:33:10Jest za dziesięć piąte.
00:33:11Nie jest, na pewno w pół do szóstej.
00:33:13Katastrofa, przeglęty męski temperament.
00:33:15Straciłam głowę.
00:33:17Jurilo!
00:33:19Spokojnie, spokojnie!
00:33:21Mój mąż!
00:33:23Czy jest jeszcze jakiś inny?
00:33:24Wyjście z tego pokoju?
00:33:25Mój mąż!
00:33:26Mój mąż!
00:33:27Co się stało?
00:33:28Nigdy nie przychodził o tej porze.
00:33:29Co robić?
00:33:30Przede wszystkim wykonać swoje zadanie.
00:33:32Nie!
00:33:33Tylko nie to!
00:33:34Nie zabijaj mojego męża litości!
00:33:36Jak ty mnie kochasz, Boże!
00:33:38O!
00:33:39O!
00:33:40O!
00:33:41Ale się poje!
00:33:42Ale się poje!
00:33:43Ale się poje!
00:33:44Ale się poje!
00:33:45Ale się poje!
00:33:46Cicho!
00:33:47Tutaj!
00:33:48Tu!
00:33:49Tu!
00:33:50W pokoju!
00:33:51Tu!
00:33:52Jej ciało nie żyje!
00:33:54Nigdy nie widziałem tak pięknej nieboszczki.
00:33:59Kapitanie!
00:34:01Dziękuję, że mi pan go przyprowadził.
00:34:04Proszę wybaczyć mój kostium.
00:34:05Prześliczy!
00:34:06Dziękuję bardzo!
00:34:07Odprowadzę pana do drzwi!
00:34:09Dziękuję!
00:34:10Pa!
00:34:11Strzelaj!
00:34:13Strzelaj!
00:34:14Kapitan jest jeszcze na schodach!
00:34:16Zaprowadzi cię wprost na szubienicę!
00:34:18Wynoś się!
00:34:20Wynoś się!
00:34:22Jestem przekrody!
00:34:24Tak jest!
00:34:25Od dzisiaj będziesz spał w swojej nędznej relacji!
00:34:28O!
00:34:30Muszę przecież pracować nad moim recitalem!
00:34:35Akropolis!
00:34:39Adieu!
00:34:40Adieu!
00:34:41Adieu!
00:34:42Adieu!
00:34:43Adieu!
00:34:44Barronowa jest zabezpieczona, niczym kasa pancernia!
00:34:56Mógłby się pan może nieco delikatniej wyrażać o mojej żonie!
00:34:59To nie żona, to czołg!
00:35:01Panowie, panowie!
00:35:02Panowie!
00:35:03Jeżeli pan może mieć pretensje do naszego przyjaciela Pitar, to ja również mogę mieć pretensje do pana!
00:35:08Moja żona nie została stuknięta, tak jak to było umówione o 17!
00:35:12Ta diablica cofnęła mi zegarek!
00:35:15I pan tego nie zauważył?
00:35:18Musiał pan być blisko niej!
00:35:21Przyjacielu, cóż za insinuację!
00:35:24Panowie, panowie!
00:35:25Leo, teraz twoja kolej!
00:35:27Zabieraj się do mojej siostry!
00:35:29Idę natychmiast do kawiarni Pitar!
00:35:32Jest godzina dziewiąta!
00:35:34Na dziesiątą możecie zamówić klepsydy!
00:35:36O chwileczkę!
00:35:37O moje alibi!
00:35:38Idź natychmiast na posterunek żandarmerii!
00:35:40A pod jakim pretekstem?
00:35:42Obojętnie!
00:35:43Przyjdziesz z kapitanem do kafejki o godzinie dziesiątej!
00:35:46Zostaniesz swoją siostrę martwą!
00:35:48Do widzenia!
00:35:51A jak będę w formie, to stuknę panu jeszcze baronową dzisiejszej nocy!
00:35:55Taki jestem!
00:35:57Niech żyje optymizm!
00:35:59Idę teraz na żandarmerię!
00:36:01Panie baronie, proszę mi wybaczyć opóźnienie z pańską żoną, ale ona jest niezniszczalna!
00:36:15Pita ręka barwi z oko, ja noga!
00:36:19Jest 16 czerwca!
00:36:21W tym tempie, generale, niewielu z nas zostanie na 14 lipca!
00:36:28Wielki albatrosi, w odpowiedzi na pańskie głoszenie matrymonialne, które okazały się w strzelcu francuskim, chciałbym pana powiadomić, że jestem gotowa korespondować z panem pod sobą nim samotnym kwiatem!
00:36:43Jestem wesoła, miła, mam usposobienie romantyczne, jestem zamknięty!
00:36:52Kto tam?
00:36:54Kto tam?
00:36:55Panie uderzono!
00:36:56Chciałam z panią pomówić, proszę odwołać!
00:37:01A, pan Barbis! Coś takiego! Co się stało?
00:37:09Chcę panią przeprosić za swoje skandaliczne zachowanie.
00:37:13Proszę przyjąć ode mnie bukiet skromnych kwiatów.
00:37:16Ach, jak to miło z pańskiej strony, ale przecież to jest krzak w smarku generała. Puf!
00:37:23Tak, wyrwałem go. Dla pani.
00:37:28Ach, zdaje się, że ma pan spuchnięte oko.
00:37:31Moja żona.
00:37:33Ach, to straszne. No, taki mężczyzna jak pan.
00:37:37To dlatego pan pije?
00:37:38Pije, bo kocham inną i nie mam odwagi jej tego wyznać.
00:37:44A kto to jest?
00:37:46Niech pani zgadnie.
00:37:48Pana Postig? Pana Delas? Pana Fraży?
00:37:52Nie. To jest kobieta dojrzała.
00:37:55Nie wiem.
00:37:57Naprawdę?
00:37:59Nie.
00:38:01Która godzina?
00:38:039.30. A dlaczego?
00:38:05Pan Noberto, gdyby pani zechciała mi dać coś mocnego,
00:38:09coś co dodałoby mi odwagi, będę jej potrzebowała.
00:38:11Tak, tak. Ja tak, że...
00:38:14Ja chciałam powiedzieć, że...
00:38:16Że...
00:38:18Ja...
00:38:19O!
00:38:20O!
00:38:21Mama, mama!
00:38:23Kamvalos!
00:38:24Rosic 903!
00:38:27Dziadziuś...
00:38:29Dziadziuś zostawił mnie w spadku.
00:38:32Pół żołnierzy może potem stracić głowę.
00:38:34To jest to, czego nam było trzeba, Pan Noberto.
00:38:40No więc?
00:38:42No, waham się, kapitanie. Nie znalazłby Pan czegoś lepszego.
00:38:46Panie Pitalu, przychodzi Pan do mnie o tak późnej godzinie, nie mam zresztą o to pretensji, żeby mi powiedzieć, że chce się Pan zaciągnąć do wojska.
00:38:53Takie...
00:38:54Świetna myśl.
00:38:55Więc proponuje Panu piechota.
00:38:57Mam plaskostopię.
00:39:00Artyleria.
00:39:01Wrażliwe uszy.
00:39:02Marynarka.
00:39:04Choroba morska.
00:39:05Łodzie podwodne.
00:39:06Moja klaustrofobia.
00:39:08A spadochroniarstwo?
00:39:10Z moim obniżonym żołądkiem.
00:39:12No więc nie wiem.
00:39:14Eee...
00:39:15Co to ja mówiłem?
00:39:16Aha!
00:39:17Która godzina?
00:39:18Za kwadrans dziesiąta.
00:39:21Zastanówmy się jeszcze, mały kwadransik.
00:39:24Mały kwadransik.
00:39:26Dobrze.
00:39:31Mam!
00:39:33Urząd celny.
00:39:34Ja?
00:39:35Ja miałbym zostać celnikiem?
00:39:36Łatwe życie.
00:39:37Bajka.
00:39:38Hop!
00:39:39Każe Cię zrewidować milionerze.
00:39:40Hop!
00:39:41Każe Wam się rozbierać gwiazdy filmowe.
00:39:43Hehehehe.
00:39:44Co Pan mówi na prawdę?
00:39:45Ale niech Pan to podpisze.
00:39:46To ważne tylko dziesięć lat.
00:39:48Po dziesięciu latach, jak się Panu nie będzie podobało, spokojnie wraca Pan do domu.
00:39:52A...
00:39:53A która godzina?
00:39:54Za pięćdziesiąta.
00:39:56Eee...
00:39:57W zasadzie zgadzam się.
00:39:58Ale...
00:39:59Ale?
00:40:00Jest jedno ale.
00:40:01Jakie ale?
00:40:02Moja siostra.
00:40:03To niby co?
00:40:04Eee...
00:40:05Wie Pan, kapitan, niech głupio mi tak podjeżdżać, żeby tak...
00:40:08Hop!
00:40:09Rozbierać te gwiazdy filmowe, podczas kiedy ona stoi przy barze i hop!
00:40:13Wyciera szklanki.
00:40:14Z nią nie tak łatwo.
00:40:17Oj...
00:40:18Już ja się nią zajmę.
00:40:20My świmy, że mamy Francję u swych stóp, kiedy kochają nas w Paryżu.
00:40:29Która godzina?
00:40:30O godzina, w której zaczęłam żyć.
00:40:32Pan Noberto.
00:40:36Pani Calvados poszedł mi do głowy, jest bardzo mocna.
00:40:39Tak.
00:40:40Czy mogłaby mi Pani dać jeszcze jedną aspirnkę?
00:40:43To już trzecia.
00:40:46No, więc Pan...
00:40:49Więc Pan nie miał odwagi wyznać mi swojej miłości.
00:40:52A przecież ja nie jestem znowu taka nieprzystępna.
00:40:59No, ale wracajmy do recitalu poezji.
00:41:04Zadeklamuję Panu śmierć Orlątka.
00:41:12Zbyt wielu mojej śmierci pragnie.
00:41:19Umieram, bo zadano mi cios.
00:41:25O, pistolet do Pana.
00:41:29No tak.
00:41:30Dobrze Pan robi, że Pan nosi broń.
00:41:33Stary model z 1912 roku.
00:41:35Modyfikowany w 23.
00:41:37Kaliber 18,38.
00:41:39Nie przebije kalendarza pocztowego.
00:41:41Skąd Pani wie, że stary jest zmodyfikowany?
00:41:4418,38.
00:41:46Bo ja od 25 lat abonuję strzelca francuskiego.
00:41:49Tam oni mają świetnie działo ogłoszeń matrymonialnych.
00:41:52Ale przy okazji to czytam wszystko, bo człowiek zawsze czegoś się uczy.
00:41:56Zbyt wielu mojej śmierci pragnie.
00:41:58Śmierć.
00:41:59Umieram.
00:42:00Jedziemy.
00:42:01Bo zadano mi.
00:42:04Cholera jacy.
00:42:06Co się stało?
00:42:08Nie strzelam.
00:42:09Wiesz jaki ja jestem zmęczony.
00:42:13Dam, dam Panu jeszcze jedną tą aspirinkę.
00:42:18Oj, oj ci mężczyźni.
00:42:34Ręce do góry!
00:42:35Ale Pana przestraszyłam, co?
00:42:40Co to jest?
00:42:41Automatyczny Browning 808.
00:42:43Cud, nie?
00:42:44Taka pukawka jak to co Pan ma.
00:42:46Kiedy wpadają obuzy i wołają, oddaj kasę, to ja wyciągam revolter i cała banda ucieka gdzie pieprzesz.
00:42:52Wspaniałe.
00:42:53Proszę mnie to opokazać.
00:42:54No.
00:42:58Pani Browning 808 działa.
00:43:01Działa i to bardzo dobrze.
00:43:03Tylko nie jest nabity, bo ja tylko tak straszę chuliganów.
00:43:07Oj, ale mi szumi w głowie.
00:43:11Niestety mogę liczyć jedynie na swój stary, zmodyfikowany siedemnaście, osiemnaście.
00:43:19Pewnie jeszcze jedno.
00:43:22Zbieram.
00:43:24Zbieram.
00:43:26O, o, o, o.
00:43:29No, sztywna.
00:43:34Nareszcie.
00:43:36Teraz trzeba uciekać.
00:43:39Ciekać.
00:43:40Ciekać.
00:43:41Ciekać.
00:43:42Ciekać.
00:43:43Ciekać.
00:43:44Ciekać.
00:43:45Ciekać.
00:43:46Ciekać.
00:43:47Szybko.
00:43:48Szybko.
00:43:49Jak pan patrzy.
00:43:50Oj, morderczy, zwrotniarze.
00:43:51Moja siostrzyczka, moja piekawka.
00:43:53Mordercza nie zdąży uciec.
00:43:54Pistolek, który trzyma w ręku jest jeszcze ciepły.
00:43:55Tym gorzej dla niego.
00:43:57Ale, ale to pan Barbiz.
00:44:00Dziwne to.
00:44:01Ta pytanie po tych druszeniach, o szklaneczka Kalwadosu nam nie zaszkodzi.
00:44:06Co?
00:44:07Nieboszczycy się ruszają.
00:44:12Mam u Francji, u swych stóp kapitanie.
00:44:16Oni nie umarli, oni są pijani, pijani.
00:44:19Za drzwi, panie Barbizy.
00:44:22Do domu, panie Barbizy.
00:44:24Ja jestem chory.
00:44:25A gówno mnie to obchodzi.
00:44:27W drogę, panie Leo, zaprowadzę pana do żony już drugi raz dzisiaj.
00:44:31Ale zawód.
00:44:33Brawo, panie Barbizy.
00:44:35Dziękuję, panie Barbizy.
00:44:37Przepraszam, panie Barbizy.
00:44:38Nikt panu tego nie zapomnę, panie Barbizy.
00:44:45Pan Leo, gdzie on idzie?
00:44:48Zwracam ci uwagę, on ma żonę, ty Mesalino.
00:44:51Uch, ty wstresny zęstrośniku.
00:44:53Chcesz zniweczyć moje nadzieje?
00:44:55Wynaż się.
00:44:56A, mariaszka.
00:44:58Miele Boże.
00:45:00Oj, Leo.
00:45:03No więc?
00:45:05Nic.
00:45:06Jak to nic?
00:45:07Żadnej wiadomości.
00:45:08Jak to?
00:45:09Za dwa dni wybory, a pan przychodzi mi powiedzieć tak po prostu, że pańskie śledztwo nie dało rezultatów.
00:45:14Przeszukaliśmy wszystkie hotele, wszystkie pokoje sublokatorskie, wszystkie kawiarnie, wszystkie poczekalnie dworcowe, wszystkie itd.
00:45:20Co to znaczy wszystkie itd? Proszę się jaśniej wyrażać?
00:45:22Wyrażam się jaśniej. Istnieją dwie możliwości.
00:45:24Albo pan baron dzisiejszą noc spędził u kogoś i śpi tam jeszcze.
00:45:28Kapitanie.
00:45:29Albo rzucił się do wody. Chlup.
00:45:31Chlup.
00:45:33Moi przeciwnicy od razu skorzystaliby z tej okazji.
00:45:36Napije się pan kawy?
00:45:37Chętnie.
00:45:38Niestety nie mam już pokojówki.
00:45:40Wobec tego może ja zrobię kawę.
00:45:42Pański mundur na to nie pozwala.
00:45:44Z drugiej strony nie śmiałbym proponować pani baronowej, że go zdejmę.
00:45:47Halo?
00:45:49Pani baronowa de Granteau.
00:45:51Tak to ja.
00:45:52Jestem angielskim kamerdynelem.
00:45:55Poszukuję w tej okolicy posady godnej swojej kwalifikacji.
00:45:59Czy pani baronowa nie chciałaby mieć służącego z tamtej strony kanału Le Mans?
00:46:04Jak najbardziej.
00:46:06Angielski kamerdyner Szczyt Marzeń.
00:46:09Zawsze chciałam mieć angielską służbę.
00:46:11Uło.
00:46:12Czy nie sądzi pan, że to lekka przesara takie alibi?
00:46:14Skąd?
00:46:15Świetny pomysł.
00:46:17Kapitan jest właśnie u państwa.
00:46:18Proszę idź natychmiast do zamku.
00:46:23Czy mogę przyjść i przedstawić pani swoje świadectwa?
00:46:27To nie ma znaczenia.
00:46:29Jedno jest ważne.
00:46:30Jakie są pańskie przekonania polityczne?
00:46:32Takie same jak pani, my lady.
00:46:35To świetnie.
00:46:36Proszę przyjść.
00:46:37Przyjmę pana natychmiast.
00:46:39Very well, my great compliments.
00:46:43Angielski kamerdyner.
00:46:46Pan baron będzie wściekły.
00:46:48Jak go odnajdę,
00:46:49wytoczę mu proces o włóczęgostwo i porzucenie domowego ogniska.
00:46:54A jest pan.
00:46:55Nareszcie gdzież pan był?
00:46:57Spędziłem tę noc w lesie.
00:46:59Przywilem się koszonkami,
00:47:00piłem czystą źródlaną worek i tak blądziłem wśród haszczy.
00:47:04Spotkałem nagle pańską siostrzenicę i tak po prostu zgwałciłem ją.
00:47:07Zgwałcił ją pan?
00:47:08Tak jest.
00:47:09Przy tej tragedii mogę nie mieć większości głosu.
00:47:12Mam w dosyć historii z moją siostrzenicą i burzliwe życie zamyka mi drogę do awansu.
00:47:15Panie baronie, jestem zmuszony pana aresztować.
00:47:18Tego właśnie spodziewałem się po panu, panie kapitanie.
00:47:21Nie.
00:47:22Kapitanie, w przeddzień wyborów nie każe pan chyba mojemu mężowi przemaszerować przez miasto w kajdankach.
00:47:28Ale to sprawa o gwałt, panie baronowie.
00:47:29Ależ proszę się nie denerwować.
00:47:31Nie trzeba mnie zakuwać w kajdanki.
00:47:32Pójdę grzecznie za kapitanem i już się nie rozstaniemy.
00:47:35Angielski kamerdyner, cóż on sobie o mnie pomyśli?
00:47:39Angielski kamerdyner?
00:47:41No oczywiście, skoro teraz gwałci pan pokojówki,
00:47:44jest to konieczny środek ostrożności.
00:47:46Kapitanie, mam do pana dwie maleńkie prośby, proszę ze mną.
00:47:49Po pierwsze, wyjdzie pan dyskretny kuchennymi schodami.
00:47:54Zgoda.
00:47:55Po drugie, zatuszuje pan sprawę.
00:47:56Ależ panie baronowie.
00:47:58Palmy akademickie.
00:48:00Zatuszuję.
00:48:01Ale jestem zmuszony zatrzymać barona przez godzinę na posterunku.
00:48:04Godzinę? To nie wystarczy.
00:48:16Proszę.
00:48:19Your castle is very beautiful, my lady.
00:48:24Eee, dziękuję. Proszę siadać.
00:48:28Pozwalam sobie usiąść zupełnie wyjątkowo,
00:48:35because prawdziwy angielski służący nie siada never.
00:48:41Czy pani baronowa projektuje jakąś excursion morską?
00:48:47Nie wiem. Być może. Dlaczego?
00:48:50Because tak trzeba.
00:48:52Cała arystokracja angielska wyjeżdża latem na bermudy, żeby sobie popływać.
00:48:59Na bermudach lepiej się pływa?
00:49:02No.
00:49:03Ale pływa się wśród ludzi z tej samej sfery.
00:49:07Pani baronowa umie pływać.
00:49:10A tak prawdę powiedziawszy to nie bardzo, raczej wcale.
00:49:14Lekcje pływania.
00:49:16I'm specialist.
00:49:18Doskonale. Nauczy mnie pan pływać.
00:49:22Zrobię z pani zupełnie inny umn.
00:49:27Mam wszystko, czego trzeba.
00:49:32Czy pani Gerandol jest mocno utwierdzony?
00:49:36Nie wiem.
00:49:38Przekonam się.
00:49:40Tutaj zaraz?
00:49:43New system.
00:49:45Efekt po 5 minutach.
00:49:51Mój mąż gwałci pokojówki.
00:49:56Angielski kamerdyner wisi na żyrandolu.
00:49:59Sznur do nauki pływania?
00:50:01Nie, nie. To za wiele. To za wiele, jak na jeden dzień.
00:50:04O! Jesteśmy na miejscu. Przyszliśmy spokojnie, bez żadnych kłopotów. To się jakoś załatwi, panie baronie. Panie baronie. Panie baronie. Panie baronie. Panie baronie, gdzie pan jest?
00:50:16Tutaj jestem.
00:50:18W tej głócenku w głowy nie ma. Proszę stąd wyjść.
00:50:20A dlaczego mnie tu jest bardzo dobrze?
00:50:21Ja zatuszuję sprawę. Raz jeden przymknę oczy i ręczę za milczenie mojej siostrzenicy. Słowa nie powiem.
00:50:28I słusznie.
00:50:30Bo ja chciał mnie widzieć.
00:50:31A, tak. Tak, moja kochana. Jak się czujesz?
00:50:35No, męczące, ale w końcu można się przyzwyczaić.
00:50:37A, o czym ty mówisz?
00:50:40No, o mojej nowej pracy w kawiarni Pita.
00:50:42A, tak.
00:50:43O, pan baron w jezie. Co się staje?
00:50:46Przechodzimy obok moje dziecko. Wiesz, wpadłem tak na chwileczkę.
00:50:49Przyznał się do wszystkiego.
00:50:50Do czego wszystkiego?
00:50:51Prosił o przebaczenie. Już więcej tego nie zrobi. Zgwałcił cię. Trudno, ale zatuszuję.
00:50:56Ale przecież nikt mnie nie zgwałcił.
00:50:59Ależ tak, ależ tak.
00:51:00Ależ nie, nie.
00:51:02Ależ tak, ależ tak.
00:51:04Też w końcu bym zauważyła.
00:51:06Wyznaj wszystko, Marysiu. Wybacz mi, wybacz.
00:51:08Ach, dlaczego, licha, upieracie się obaj, że zostałam zgwałcona?
00:51:12A, może chcecie to wszystkim opowiedzieć? Nigdy w życiu.
00:51:15Chłopcy pomyślą, że jak mnie zaczepią, to się będę broniła.
00:51:18Stracę powodzenie.
00:51:18Nie wnosi skargi. Ona też chce zatuszcować. Pochodzimy z tej samej, nieustraszonej rodziny.
00:51:30To za palmę. A to, żeby ci się odechciało włóczyć po lasach.
00:51:33O, policzek. Jeszcze jedna miarka się przebierze.
00:51:37Jestem uratowany.
00:51:39Tak, jesteśmy uratowani.
00:51:41Dobrze to wyreżyserowałem, co?
00:51:43Panie Maronie, jest pan wolny.
00:51:46A, nie jest dopiero dziesiąta. Mnie jest tu świetnie.
00:51:48Jeszcze tutaj zostanę.
00:51:49Jeżeli pan zostanie w celi zamknięty na moim posterunku bez żadnych motywów, mogę mieć kłopoty.
00:51:54Nie widziałem pana. Nie widziałem już.
00:51:56Jak to pan mnie nie widział? Jesteśmy obaj pięcięsiów.
00:51:58Przecież pan stoi naprzeciwko mnie i pan mówi, że pan mnie nie widział.
00:52:00Powie pan, że pana nie widziałem.
00:52:02Ej, kata, stracaj, co z mojej malibiny?
00:52:05Halo, tu posterunek żandarmerii Nouveau-sur-Vernisson.
00:52:09Jest godzina dziesiąta. Miasto spokojne. Wszystko w porządku.
00:52:13Nikogo nie zatrzymano. Skończyłem.
00:52:16Żeby ty, malko, nie przybył za późno.
00:52:19O, nareszcie się go pozbyłem.
00:52:25Ale czuję coś dziwnego w powietrzu. Uwaga, Cezar.
00:52:31Nadstaw ucha i otwórz oczy.
00:52:35One, two, three.
00:52:37Nie, nie, boję się, boję się, boję się.
00:52:40Ojej, gdyby moi wrogowie polityczni wiedzieli, jak ja się przygotowuję do wyjazdu na Bermudy.
00:52:47Na szczęście jesteśmy sami w zamku.
00:52:48Mam jeszcze lepszy system.
00:52:53Co, jeżeli zawiąże mi pan ręce, to pójdę od razu na dno. Zresztą bardzo mi jest niewygodnie w tej pozycji.
00:52:59To ci zaraz przejdzie ślicznotko. Za pięć minut będzie po wszystkim.
00:53:04Co? Co to znaczy? Co to w ogóle jest?
00:53:08Co to jest?
00:53:09To jest pismo, które mówi, że nie będziesz miała większości głosów w Radzie Miejskiej i z głębokiej rozpaczy się wieszasz.
00:53:18Co? Wieszam się? Gdzie się podjął pański angielski akcent?
00:53:22Tu.
00:53:22To jest zamach! Radzonko!
00:53:26Nie! To jest odesłanie do aniołków!
00:53:31Straciła przytomność. Tym lepiej będę mógł spokojnie dokończyć roboty.
00:53:36Stop! Proszę zatrzymać. Nie udało się.
00:53:39Jak to się nie udało? Wszystko się udało. Niech pan patrzy.
00:53:41Nie ma malibii!
00:53:43Aronie, pan jest kompletnym idiotą.
00:53:47Niech pan ucieka. Szybko. Kuchennymi schodami. Już.
00:53:49Jak pan sobie życzy, ale powiem jedno. Moja misja skończona.
00:53:53Jestem uratowany.
00:53:58Ależ, Tereso, co pani tu robi cała zesznurowana?
00:54:01Ten angielski anarchista. Jestem nową Joanną Dark.
00:54:06Anglicy jej nie powiesili, tylko spalili na stosie.
00:54:09O, przybyłeś w samą porę.
00:54:12Cóż mi pozostało?
00:54:13Bez alibi?
00:54:15Teraz, teraz się wszystko między nami zmieni.
00:54:20Rezygnuję z urzędu mera.
00:54:22A jak tylko znajdą mojego morderu...
00:54:24Słowa nie powie z policji.
00:54:25Dlaczego?
00:54:26Dlatego, że ja przebaczam temu cudownym...
00:54:27Ale ja chciałam tylko...
00:54:29Zaraz! Idź do swego pokoju.
00:54:31Chciałam powiedzieć...
00:54:32Tak, biegiem!
00:54:34Jestem ci posłuszna, Adrianie.
00:54:37Jeżeli zechcesz, to dla ciebie dziś wieczorem zdejmę gorsę.
00:54:42Wciąż te groźby.
00:54:47Tak pięknie powiesiłem baronową.
00:54:50A on ją uratował.
00:54:51Łajdak!
00:54:53Zdrajca.
00:54:54A miał dziś wieczorem zabić moją siostrę.
00:54:56Kto to zrobi?
00:54:58Ja.
00:55:00W ciągu najbliższych dni.
00:55:01Ale ty, zgodnie z planem, musisz najpierw zabić moją żonę.
00:55:04Dziękuję, tak.
00:55:05Ja już to nie idę.
00:55:06Powiedz jej, że jesteś tapicerem.
00:55:08Ona marzy o tym, żeby mieć mieszkanie jak paryska gwiazda.
00:55:11Akropolis!
00:55:16Akropolis!
00:55:17Akropolis!
00:55:17Co się stało, że masz czas o tej porze, Dudusiu?
00:55:24Dalej mata mojej żonie, barona podnóżek.
00:55:27Słuchaj, mam świetny pomysł.
00:55:29Pracuję właśnie nad nowym finałem.
00:55:31Ja, cała w strusich piórach, wjeżdżam na scenę w gondoli.
00:55:37Cuda!
00:55:38Powachluj kutka.
00:55:39Trochę swojego kotka.
00:55:41Skorzystajmy z twojej wolności i wyjedźmy razem do Paryża.
00:55:46Miałabym taką ochotę na...
00:55:48Powachluj kutka.
00:55:50Nie mam się kompletnie w co ubrać, mam tylko kostium.
00:55:53W tym ci najładniej.
00:55:55Dudusiu!
00:55:59Nie ruszaj się.
00:56:01Zobaczam, kto dzwoni.
00:56:07Kto tam?
00:56:09Przyszedłem z firmy Tapetolinoleum.
00:56:12Przyszedłem wymierzyć...
00:56:13Witar!
00:56:14A co pan chce wymierzyć?
00:56:16Pani mieszkanie, mąż prosił o kosztorys.
00:56:19To zajmie mnie najwyżej dwie minuty czasy.
00:56:21Chwileczkę!
00:56:23Chwileczkę!
00:56:25Chwileczkę!
00:56:28Chwileczkę!
00:56:29Chwileczkę!
00:56:30Proszę!
00:56:33Daję panu trzy minuty.
00:56:35To mi daje zupełnie i wystarczy.
00:56:37Bardzo się spieszę.
00:56:38Ja również.
00:56:39Co to jest?
00:56:41Czy doczekam się, aż pan wreszcie zacznie swoją pracę?
00:56:44Przepraszam.
00:56:46Uj!
00:56:47Ktoś jest w szacie.
00:56:49Ani słowa mojemu mężowi.
00:56:51Niestety nie mogę odwalić roboty.
00:56:52Przyjdę, kiedy indziej go widzę.
00:56:55To pan baron, to zmienia postać rzeka.
00:56:58Proszę panu wyjść.
00:56:59Ja przyszedłem załatwić robotę.
00:57:01Ale wdaj, żebym upracować, Dudusiu.
00:57:04Żebyś ty wiedziała.
00:57:05Nie zdradza się, przyjaciół.
00:57:07Oj, przestańcie się kłócić.
00:57:10Załatwione.
00:57:11Biedna dziewczyna.
00:57:13Proszę pana, bo ja jestem uczciwy.
00:57:15Echoporanne, tu Robespierre.
00:57:26Tu Benchur, słucham.
00:57:29Jest pan wdowcem.
00:57:31Zajęło mi to trzy minuty czasu.
00:57:34Moje gratulacje.
00:57:37Biegnę na posterunek policji.
00:57:38Za piętnaście minut będę z kapitanem, który stwierdzi zgon.
00:57:43Tak jest.
00:57:44Baronie, jeżeli pan nie załatwi mojej siostry,
00:57:50to ja powiem kapitanowi Kolombanie,
00:57:52że to pan zamordował Julię.
00:57:54Ty szantaż.
00:57:56Co to? Kto to jest?
00:57:57To ładna historia.
00:57:58Jesteśmy tu obydwaj z trupem.
00:57:59Ojej, co robić?
00:58:00Podróż mi Julię do tłuszka.
00:58:02Adrylianie, otwórz.
00:58:04Moja żona.
00:58:06Widziałam, jak wchodziłeś do tego domu.
00:58:08Śledziła mnie.
00:58:09Kapitanie, niech pan pilnuje od ulicy.
00:58:11Kapitan.
00:58:12Padlem, co robić?
00:58:17Niech pan skacze o oknem.
00:58:18Jeszcze raz.
00:58:19Nie ma pan innego wyjścia.
00:58:22Wykróczone.
00:58:23Kolomba nim paszeruje ten list z pokrotem.
00:58:25Jest tylko nowe wyjście sytuacji.
00:58:26Pan musi wmówić, bo nie żenisz na wszystko pomyłka.
00:58:28Nie rozumiem.
00:58:29No to, jeżeli się wykaraskam z tej sprawy,
00:58:31obiecuję panu, że pokraję pańską siostrę plastelkę.
00:58:34Niech pan wchodzi do szlacy.
00:58:35Jeszcze raz.
00:58:36Trudno.
00:58:37Wchodzę.
00:58:38Gdzie ty jesteś, łajdaku?
00:58:42A, mam ich nędznicy w łóżku.
00:58:46Kapitanie, niech pan wejdzie na górę.
00:58:48Stwierdzi pan naocznie cudzołóstwo.
00:58:52Ona zaraz stąd pójdzie.
00:58:56To stara wariatka.
00:58:57Jeżeli pan mi natychmiast nie wyjdzie,
00:58:59to zrobię skandal erotyczny.
00:59:02Przepraszam.
00:59:02Przepraszam stokrotnie.
00:59:05Przepraszam to pomyłka potworna.
00:59:07Ja nic nie rozumiem.
00:59:09Nie rozumiem.
00:59:12Świetnie pan to zagrał.
00:59:14Uciekajmy.
00:59:15Uciekajmy.
00:59:15Nie, nie, kapitanie.
00:59:17Kapitan.
00:59:19Zobaczy, zobaczy, że Julia jest zabita.
00:59:21Chowaj mnie u dusza.
00:59:22Chowaj żąda, stwierdzi, że to muszę stwierdzić.
00:59:26Zbierdzi, nawet pomyłkę.
00:59:29Nie, nie, nie, nie.
00:59:31Musiałam pomyć święta, no.
00:59:33Nie, nie, nie.
00:59:33Ja byś wciąż porozmawiam się do panu.
00:59:36Ale przysięgam panu.
00:59:37Przysięgam, ja nie znam tych ludzi.
00:59:39No, no, no.
00:59:41Nie, nie, nie.
00:59:42Proszę, proszę, nie.
00:59:44Pani baronowa pozwoli?
00:59:49Co?
00:59:50Pani baronowo,
00:59:51ten rodzaj spraw nie leży w mojej kompetencji.
00:59:56Mam, mam pomysł.
01:00:02Zostawimy pańską żonę tutaj.
01:00:06Pomyślą, że zamordowała Julię zazdrości.
01:00:10Obie będą załatwione.
01:00:13Uciekaj.
01:00:13Uciekajmy.
01:00:15Już tak.
01:00:15Polis, andru, moja gło.
01:00:22Spacz, spacz.
01:00:25O mi.
01:00:29Czy to, co jest ci?
01:00:30Ach, nie.
01:00:31Ten idiota, ten idiota.
01:00:33Leo sprowadza kapitana,
01:00:35ażeby stwierdził,
01:00:36stwierdził Julię,
01:00:37co on się tak spieszy.
01:00:38z radości, że jest wdowca.
01:00:39Ach, nie.
01:00:40Kaczanie, proszę nagle.
01:00:42Żona dzwoniła przed chwilą, że jakiś nie jest zdajony.
01:00:45Wdarzył się do mieszkania.
01:00:47Proszę, tutaj niech ma spojrzeć.
01:00:49Dziękuję, już widziałem ochyna zbrodnia.
01:00:51Pan już wie?
01:00:52Zbrodnia przeciwko naturze.
01:00:53Zbrodnia, która nie zostanie ukarana?
01:00:55No cóż, pan chce, jeszcze nie ma takiego prawa.
01:00:57Moja najdroższa.
01:01:00O, to...
01:01:02Baronowa też?
01:01:05Ja nie rozumiem, kapitanie.
01:01:06Ja też nie rozumiem, ale...
01:01:08Co pan chce, podobno i to istnieje.
01:01:10Fuj, tylko.
01:01:16Gratuluję panom.
01:01:19Co robi pańska żona w łoszku mojej?
01:01:21Ja, ja zadałem cios,
01:01:23a pan baron usiłował mnie powstanie.
01:01:25Może, że ona kazała mnie śledzić.
01:01:27Proszę na tych miast wynieść stąd ciało pani baronowej.
01:01:29Tak jest.
01:01:30Na opustosz, opustoszałą ulicę.
01:01:31Panie baronie, rozkazuję panu załat iść panę Bertę
01:01:34dziś wieczorem w kawiarni.
01:01:35Tak, tak, dobrze.
01:01:36A, ależ ona jest ciężka.
01:01:38To jej gorset.
01:01:39Teresa była dla mnie zawsze ciężarą.
01:01:48A co ja z tym zrobię?
01:01:53Marysiu.
01:01:55Marysiu.
01:01:58Jeżeli będziesz chciała kostki lodu w trzy minuty,
01:02:00naciskasz czerwony guzik.
01:02:02Dobrze, proszę pani.
01:02:03A teraz posprzątaj podwórko
01:02:04i dobrze zamknij drzwi.
01:02:06A, ja się tam niczego nie boję.
01:02:08No, bądź zdotliwa, tak jak ja.
01:02:10To dlaczego pani nie wyszła za mąż?
01:02:13Wszyscy mnie szanowali.
01:02:15Co dla pana?
01:02:26Whisky.
01:02:28Z wodą sodową?
01:02:28Bez.
01:02:30Jestem w kawiarni Pita, nieprawdaż?
01:02:33Tak.
01:02:33Więc mam zapewne przyjemność z panną Bertą Pita.
01:02:38Tak, nie myli się pan.
01:02:40Więc jednak warto było odbyć tę daleką podróż.
01:02:44Podróż?
01:02:45Aż z Valparaiso.
01:02:47Samoty kwiatek to pani.
01:02:48Tak, ale kim pan jest?
01:02:51Jestem wielki albatros.
01:02:53Mnie?
01:02:54Tak.
01:02:54O, a jak pan zdobył mój adres?
01:02:58Jestem zaprzyjaźniony z sekretarką działu serce w rosterce w strzelcu francuskim.
01:03:04Och, jaka szkoda, że pan do mnie nie zadzwonił.
01:03:07Moja sukienka, jestem nieuczesana.
01:03:10Jest pani naturalna i jest pani cudowna.
01:03:12Nie chcę czekać ani sekundy dłużej.
01:03:14Musimy wyjechać razem.
01:03:15No, ale pan żartuje, a moje życie kawiarnia, mój brak.
01:03:18Niech pani spakuje walizkę.
01:03:21Och, czyżby porwali?
01:03:22Za pół godziny mamy pociąg.
01:03:26Ale boję się.
01:03:28Zostanie pani starą panną samotnym kwiatkiem na całe życie.
01:03:31Nie, nie chcę być samotnym kwiatkiem.
01:03:34Pakuję walizki.
01:03:35Nie chcę być więcej w samotnym kwiatku.
01:03:39Udało się.
01:03:41Wsiadam do pociągu, otwieram drzwi, wyrzucam ją.
01:03:43Aż mi się chce bić.
01:03:45Cieple.
01:03:47Przydało mi się parę kosteczek roli.
01:03:50Pusta.
01:03:50Moja żona.
01:03:53Już się wygramoliła.
01:03:54Przecież zostawiliśmy ją pod całą stertą kalafioru.
01:03:58Łapawa zdrowia.
01:04:02Halo?
01:04:04Halo?
01:04:05Jest tu kto?
01:04:07Halo?
01:04:07Chciałam czegoś napić.
01:04:10Halo?
01:04:11Pani Baronowa.
01:04:12Ach, Marysia.
01:04:14Co za niespodzianka.
01:04:16O, moje dziecko, gdzie jestem?
01:04:18W kawiarni Pitar, pani Baronowo.
01:04:20Ja teraz tutaj pracuję.
01:04:21Ale pani Baronowa coś źle wygląda.
01:04:23Tak, tak, tak, tak, daj mi troszkę koniaku, moje dziecko.
01:04:26Tak mi się jakoś słabo zrobiło.
01:04:28Chciałam się czegoś napić.
01:04:30Daj mi, daj mi, moje dziecko, bo...
01:04:32Pani, nie mogę oddychać.
01:04:35Słuchaj.
01:04:35Dzień, dziękuję Ci, kochana.
01:04:37Tak, nie widziałaś gdzieś mojego męża?
01:04:40Nie.
01:04:40Co?
01:04:41Jak go znajdę, to go chyba zabiję.
01:04:43A, biedny pan Baron, co znów takiego zrobił?
01:04:46Ojej, moja głowa.
01:04:47Ojej, ty nie masz moja kochana troszkę lodu.
01:04:50Nie, ale...
01:04:51Łąk, pęk.
01:04:52Dobry wieczór.
01:04:58Dobry wieczór, mójko.
01:05:00No, dobry wieczór, kapitan.
01:05:02Panie, moje uszanowanie.
01:05:05Bądź z nią ostrożna.
01:05:07Ja wiem, co wiem.
01:05:08Widziałem takie rzeczy.
01:05:09Ja wiem.
01:05:10Na domiar wszystkiego jeszcze piję.
01:05:13A, kukur, a gdzie mój wielki albatros?
01:05:18Och, pani Baronowa, pan kapitan.
01:05:21Jaki zaszczyt dla naszej kawiarni.
01:05:24Ja, ja na panią głosuję.
01:05:26Jestem Berta Pitarba.
01:05:28Bardzo mi miło.
01:05:30Nie widziała pani gdzieś mojego męża?
01:05:33Pana Barona?
01:05:34Ja go nie znam, proszę pani.
01:05:36Niewiele pani straciła.
01:05:37Jaka, ja, jaka pani elegancka, pan Pitarba.
01:05:41Wybiera się pani gdzieś o tej porze?
01:05:43Ja wyjeżdżam, bo, bo zaręczyłam się.
01:05:46A, a czy to ktoś z naszego miasta?
01:05:49Nie.
01:05:49Nie, nie widzieli państwo, był tutaj.
01:05:52Nie widzieli państwo, jak wychodził?
01:05:54Nie.
01:05:55Ach, jak ta lodówka hawasuje.
01:05:58Jest włączona na minus trzydzieści pięć.
01:06:01Stawiam wszystkim szampana.
01:06:04A, moja rzecz żonu, mój Albatry!
01:06:10Mój mąż!
01:06:12Pan Baron zamrożony?
01:06:14Miałam noza, że coś się stanie w naszym mieście.
01:06:20Proszę pani, proszę wypić filiżankę czarnej kawy.
01:06:24Dziękuję ci, moje dziecko.
01:06:25Czarny to jest jedyny kolor, który mi w tej chwili odpowiada.
01:06:30Dziękuję panom za wasze kondolencje.
01:06:35Rzecz naturalna.
01:06:37Dziękuję panu, pani Pitarba, że zwrócił mi pan Marysie w tak ciężkiej chwili.
01:06:41Drowiazg!
01:06:43Pan Baron prawie nasz przyjaciel.
01:06:46Jego pamięć pozostanie wśród nas wiecznie żywa.
01:06:49Oj!
01:06:51Przyniesiono żałobne suknie pani Baronowej.
01:06:55Świetnie.
01:06:56Dziękuję.
01:06:57Dziękuję panom bardzo.
01:06:59Żegnam.
01:06:59Zamówiła piękny wieniec.
01:07:08Niebawem go tu przyniosą.
01:07:10Wiesz co, włożyłem między kwiaty
01:07:12pudeleczko z materiałem wybuchowym.
01:07:16Świetnie.
01:07:18Miejmy nadzieję, że tym razem.
01:07:25Pani Baronowo,
01:07:27śledztwo wykazało, że pan Baron poniósł śmierć przez zamrożenie.
01:07:32Mój Boże, on, któremu zawsze było tak zimno.
01:07:35Proszę, proszę siadać.
01:07:41Kapitanie, wezwałam pana,
01:07:43ponieważ przeciętny wyborca odnosi się nieufnie do samotnej kobiety.
01:07:47Proszę pana o pomoc.
01:07:48O pomoc.
01:07:49Tak jest. Obserwuję pana od kilku lat.
01:07:51Jest pan przystojny, męski,
01:07:53o dużym autorytecie, inteligentny.
01:07:56Zgadza się.
01:07:57Coraz mniej zatrąca pan Korsyką.
01:08:00Powinien pan się zrobić wyższych stopni,
01:08:02królewskich oznaczeń.
01:08:03O tak.
01:08:05Musimy zwyciężyć pan i ja.
01:08:08Ja będę pańskim mózgiem,
01:08:09pan będzie moim ramieniem.
01:08:10Chce pan moją rękę?
01:08:12Co? Ja miałbym zostać pani...
01:08:13To nie jest konieczne,
01:08:14ale będziemy razem kroczyć drogą
01:08:16wiodącą wiodącą do zaszczytów.
01:08:18Przepędzę z prefektury obecnych jej mieszkańców
01:08:20i zamieszkamy tam razem.
01:08:21No może pani na mnie liczyć.
01:08:22A czy mogę panu mówić ty?
01:08:24Pani baronowo,
01:08:25sprawi mi to ogromną radę.
01:08:27Mów mi, Tereso.
01:08:28A mnie jest Cezar.
01:08:31Właśnie przynieśli ten wieniec.
01:08:33Mam go dostarczyć pani baronowej
01:08:35do rąk własnych.
01:08:36To świetnie, to świetnie.
01:08:37Czy goście zaczęli się już schodzić?
01:08:39Przyszedł już pan prefekt.
01:08:40Znakomicie, będzie nam potrzebny.
01:08:44Cześć, Cezar.
01:08:46Cześć, Tereso.
01:08:50Moja droga Marysiu,
01:08:51nadeszły dla mnie wielki dni.
01:08:53Rodzina Kolombanik ma szansę
01:08:54wznieść się za moją sprawą
01:08:56na wysokie szczeble francuskiej polityki.
01:08:58Trzeba więc, po pierwsze,
01:09:00żebyś nie zatrącała Korsyką,
01:09:01po drugie, żebyś na Korsykę wróciła.
01:09:03Nie.
01:09:03Co?
01:09:03Nie ożenisz się z baronową.
01:09:05Dlaczego?
01:09:06Bo masz już jedną żonę na Korsyce,
01:09:08a ja o tym powiem baronowej.
01:09:10Nędznico, śmiałabyś to zrobić,
01:09:14żeby moje szlify nie mogły zabłysnąć?
01:09:16Wójka szlify?
01:09:17Pokażę, co można będzie z nimi zrobić.
01:09:21Ochydne świętokradzki!
01:09:26Zamach baronowa, moja przyszłość.
01:09:30Wśród lekko rannych znajduje się kanonik gareł.
01:09:33Baronowa de Grouter wniosła skargę.
01:09:35Kapitan Kolombani prowadzi śledztwo
01:09:38w sprawie materiału wybuchowych.
01:09:39Paweł, a te worki,
01:09:42które są w naszej piwnicy,
01:09:44to nie są czasem materiały wybuchowe?
01:09:47Ale Scott, nie.
01:09:49Wiesz, lepiej wyrzucić,
01:09:50bo mogą nas podejrzewać.
01:09:52Dlaczego mają nas podejrzewać?
01:09:53Przecież my nie bywamy u baronowej.
01:09:55No tak, masz rację.
01:09:57Powycieraj stoły.
01:09:59O, nie udało się.
01:10:04Oje, nie.
01:10:05Dzień dobry, panie cipta.
01:10:07Twoje uszanowanie, kapitanie.
01:10:10O, dzień dobry, panie Bardińskie.
01:10:13Jak tam jest się, kapitanie?
01:10:14A cóż, prowadzę śledztwo.
01:10:16No, wpadł pan na jakiś ślad?
01:10:20O, był to niewątpliwie środek wybuchowy
01:10:22do mojej fabrykacji.
01:10:24O.
01:10:24A jeszcze z czasów ruchu oporu.
01:10:26O.
01:10:26O, ja, ja idę do wsiwnicy,
01:10:32wymyć butelki.
01:10:33Och, nie, nie.
01:10:34Dzień dobry, panie Bardińskie.
01:10:36Chciałbym pana prosić o pomoc.
01:10:38W śledztwie?
01:10:39Nie.
01:10:41Zajmę się działalnością polityczną
01:10:43u boku pani baronowej.
01:10:45Coś takiego.
01:10:46Tak.
01:10:48Chciałbym, żeby pan w swojej gazecie
01:10:49napisał u mnie kilka pochlebnych artykułów.
01:10:52O, taka przyjacielska przysługa.
01:10:54A ja natomiast, jeśli kiedyś,
01:10:56z umiem, wszystko się może zdarzyć.
01:10:59Proszę mi przynieść swoje zdjęcie w mundurze.
01:11:02Świetna myśl.
01:11:04Za pańską wspaniałą przyszłość.
01:11:07Dziękuję.
01:11:12Co panu jest?
01:11:14Tak.
01:11:15Kłopoty rodzinne.
01:11:17Moja siostrzenica.
01:11:19Wczoraj przyprawiła mnie o tak wściekłości,
01:11:21o malinie udusiłem.
01:11:22Rzuca na mnie najgorsze oszczerstwa.
01:11:24Nie wiem, w jaki sposób mógłbym się jej
01:11:26zręcznie pozbyć.
01:11:29Należałoby
01:11:29dyskretnie
01:11:31usunąć niewygodną siostrzenicę.
01:11:35Tak, nie, niemożliwe jest pod moją opieką.
01:11:38Jakiś wypadek?
01:11:40Trochę zorganizowany?
01:11:41O, jeżeli to już bardzo dobrze zorganizowany, prawda?
01:11:51Jak się ma kłopoty rodzinne,
01:11:53to mówi się, co ślina na język przyniesie.
01:11:56Ja wiem najlepiej, co to są kłopoty rodzinne.
01:11:59Pańska żona.
01:12:03Gorsza niż dawniej.
01:12:05Co to za życie.
01:12:08Idealnym wyjściem byłoby
01:12:10dyskretnie wyekspediować
01:12:13pańską siostrzenicę i moją żonę.
01:12:19Gdyby to było możliwe.
01:12:21Ale przyszedł mi pewien pomysł do głowy.
01:12:25Gdyby można...
01:12:26Co?
01:12:28No...
01:12:29Można zrobić taką zamianę.
01:12:33Proszę, jaśniej.
01:12:34Ja pańską żonę,
01:12:37a pan moją siostrzenicę.
01:12:38Cię.
01:12:39Nigdy bym na to nie wpadł.
01:12:42Jestem kapitanem.
01:12:45Panowie!
01:12:46Wszystko już pięknie
01:12:48wysprzątałem.
01:12:50Jak tam leci to?
01:12:52Pozwól sobie
01:12:53przedstawić naszego nowego
01:12:56wspólnika.
01:13:07Ciesia, uczyłaś trząkać.
01:13:09A ty się pani uczyła śpiewać.
01:13:11To nam nie obraża.
01:13:13Za opłatę się za tydzień,
01:13:14żebym cię więcej nie widziała.
01:13:15Ach, cudownie.
01:13:17Spokój.
01:13:18Zostańsz tutaj.
01:13:20Twój wujek życzy sobie,
01:13:21żebyś u nas pracowała.
01:13:22Nie jestem niczyją niewolnicą.
01:13:23Spokój.
01:13:24Proszę nam zrobić dobrej kawy.
01:13:26Bo twój wujek
01:13:27wybiera się do nas z wizytą.
01:13:29Mój wujek to jest kawał...
01:13:30Zdrażaj się odpowiednio.
01:13:31Bardzo się proszę.
01:13:32Czuję, że będzie nieszczęście.
01:13:35Czuję, że ma nic nie umie.
01:13:38Musi u nas pracować,
01:13:39ponieważ ustaliliśmy to z kapitanem.
01:13:42Co znacie za twoja nagła przyjaźń
01:13:44z kapitanem Kolombani?
01:13:45Nic.
01:13:46Umieścił swoją siostrzenicę u nas.
01:13:49Ja piszę o nim artykuły w gazecie.
01:13:52On uważa, że śpiewasz cudownie.
01:13:57Naprawdę?
01:14:00Staję się, kolb.
01:14:01Włóż coś na siebie,
01:14:02przecież tak go nie przyjmiesz.
01:14:03O, wiesz, przy takich przyjacielskich stosunkach...
01:14:05Włóż coś na siebie.
01:14:06Cicho, nie bądź taki zazdrosny.
01:14:08Kłaniam się najpiękniejszej artystce
01:14:10w naszym mieście.
01:14:12Kapitanie, zdanie takiego konesera jak pan.
01:14:16Parska siostrzenica zrobi nam zaraz
01:14:18herbatę albo kamer.
01:14:21A ja pójdę się przebrać.
01:14:24Zrobią wam niespodziankę.
01:14:28Ładna dziewczyna.
01:14:33Skończmy z tym nareszcie.
01:14:34Mam teraz dwie wariatki zamiast jednej.
01:14:37Nie wytrzymuję tego.
01:14:38Pana to bawi?
01:14:39Tak, bo za chwilę paf, paf i koniec korydy.
01:14:41Jak to?
01:14:42Wracam od Pawła Pitar.
01:14:43Nasz plan jest gotowy.
01:14:45Jaki?
01:14:45Załatwimy dziewczyny.
01:14:46Paf, paf.
01:14:47Pitar przychodzi tu parę minut później
01:14:49z wielkim kłębkiem grubego sznura.
01:14:50Zwiąże nas jak dwie wielkanocne szynki
01:14:52i ucieka.
01:14:53My wrzeszczymy, wpadają sąsiedzi
01:14:54i konstatują, że bandyci
01:14:55uniemożliwili nam obronę
01:14:57naszych rozkosznych kobietek.
01:14:59Bańka!
01:15:00Świetnie.
01:15:00Pan załatwi Julię w salonie,
01:15:03a ja z kuchnia wari się robię.
01:15:09Nie lepszę się bezkarnie
01:15:10szlipów kapitańskich,
01:15:11ty dziewko służebna.
01:15:12Czekaj, łajdaku!
01:15:18Fuzja skonklinowała.
01:15:19Zbędziłam na posterunku
01:15:20żandarmerii.
01:15:21Panie Barbic,
01:15:22proszę się nie ruszać.
01:15:23Sprawa rodzinna.
01:15:24Uwaga!
01:15:25Nadchodzi niespodzianka!
01:15:26Niespodzianka!
01:15:28A nie znej nuty więcej!
01:15:31Chcesz mnie zabić?
01:15:32Nie ciebie, nie ciebie.
01:15:34Ona chce zabić swojego wujka.
01:15:36A, to dobrze.
01:15:37Aleś mnie przestraszyła, Marysiu.
01:15:39Nie ruszać się!
01:15:45Gaszę światło!
01:15:46To nie wujek?
01:16:01Pomyłka.
01:16:02Nazywasz to
01:16:03pomyłką?
01:16:05Przepraszam pana,
01:16:07pani Pitera.
01:16:08Jeżeli podokadali mi
01:16:10przynieść ten sznur...
01:16:12Sznurek?
01:16:13Powiedziałbym, pani,
01:16:16ale nie mam już
01:16:17czasu...
01:16:19Ale po co pan Pitera
01:16:25wybrał się do nas
01:16:26o tak późnej porze?
01:16:29Przyszedł prosić cię
01:16:30o autograf.
01:16:33Ale z ciebie,
01:16:34idiotka Marysiu!
01:16:36Jak się raz trafił
01:16:38wielbiciel,
01:16:39to go musiałaś zabić.
01:16:41Więc patrzę
01:16:42z mostu rzymskiego
01:16:43i widzę ciało
01:16:44na brzegu rzeki.
01:16:46Rozpoznałem pana Pitera,
01:16:49który pływał sobie
01:16:50wolniutko.
01:16:51Nie wie pani,
01:16:52czy miał jakichś wrogów?
01:16:53Nie.
01:16:54Było sobie
01:16:55dobrocik,
01:16:56szlachetności.
01:16:57Nawet,
01:16:58nawet się nie ożenił,
01:16:59żeby być ze mną
01:17:00przez całe życie.
01:17:02Tak,
01:17:02tak
01:17:03kochaliśmy się.
01:17:06Napiszę mu
01:17:06piękne wspomnienie
01:17:08pośmiertne
01:17:09w techu poranek.
01:17:10To był
01:17:12prawdziwy przyjaciel.
01:17:14Dziękuję panu.
01:17:15A teraz pójdę się
01:17:16położyć.
01:17:19A nie mógłby pan
01:17:20w swojej gazecie
01:17:21zamieścić
01:17:22moje zdjęcie
01:17:23i zaznaczyć,
01:17:25że po tym nieszczęściu
01:17:26jestem jedyną,
01:17:27prawowitą
01:17:28właścicielką
01:17:29kawiarni Pitar.
01:17:30Biedny Pitar.
01:17:35A jak się czują
01:17:36panie?
01:17:37Ciągle w szoku.
01:17:39Po prostu
01:17:39nawzajem się
01:17:40uwielbiają.
01:17:41O, Julia
01:17:41jest uroczą kobietą.
01:17:43Mały wypad do Paryża
01:17:44świetnie i zrobi.
01:17:45Tak.
01:17:46A
01:17:46przepraszam,
01:17:48skąd pan wie,
01:17:49że mamy jechać
01:17:50do Paryża?
01:17:52To?
01:17:53To by pan mi
01:17:54przed chwilą powiedział
01:17:54o tym.
01:17:56Nie przypominam sobie,
01:17:57żebym panu o tym mówił.
01:17:58No to,
01:17:59jak bym inaczej
01:18:00o tym wiedział?
01:18:01No tak,
01:18:02właściwie skąd pan by mógł
01:18:03wiedzieć,
01:18:04skoro ja i moja żona
01:18:05podjęliśmy tę decyzję
01:18:06dopiero dziś rano.
01:18:08A może pan się
01:18:09widział?
01:18:10Nie, nie, nie, nie, nie.
01:18:11To pan.
01:18:12Przed chwilą to.
01:18:13Będzie, że ja
01:18:15pójdę do redakcji
01:18:17napisać mój artykuł.
01:18:19A ja popilnuję
01:18:19kawiarni.
01:18:20Dziś jestem
01:18:21biednemu Pawłowi
01:18:22choćby tytułem
01:18:22odszkodowania.
01:18:26Kapitanie,
01:18:28proszę uważać,
01:18:30pański południowy
01:18:32temperament
01:18:33może panu
01:18:33zaszkodzić
01:18:34w tak pięknie
01:18:35rozkwitającej karierze.
01:18:37Oj,
01:18:38co za gafa.
01:18:43Aż,
01:18:44aż mi się,
01:18:46aż mi się go
01:18:46zrobił.
01:18:47Ty jesteś nieostrożna.
01:18:57Twój mąż właśnie
01:18:58stąd wyszedł.
01:18:59Wiem,
01:18:59śledziłam was,
01:19:00skręcił w następną
01:19:01przecznicę,
01:19:02mój najdroższy.
01:19:03Ostrzalałaś?
01:19:05Ostrzalałam do domu,
01:19:07mój kapitanie,
01:19:08najdroższy.
01:19:08Tylko nie w domu
01:19:10biednego Pawła.
01:19:11Pójdźcie w chmieniu,
01:19:11stąd razem,
01:19:12do Paryża.
01:19:13Rzucam Leo.
01:19:14Przed chwilą
01:19:15popełniłem straszliwą gapę,
01:19:16o mały włos,
01:19:17a byłby się domyślił.
01:19:18Takie dureń jak głowy.
01:19:19Ale to mnie krępuje
01:19:21oddawać się rozkoszom
01:19:22miłości z tobą,
01:19:23podczas,
01:19:23podczas,
01:19:24kiedy twój mąż
01:19:24jest moim przyjacielem
01:19:25i mamy nawet wspólne plany.
01:19:27Ale jesteś zbyt piękny.
01:19:30Dziś rano,
01:19:30kiedy śpiewałaś dla mnie
01:19:32goła.
01:19:37Jestem rogaczem
01:19:38i to przez żandarmię.
01:19:40Słuchaj,
01:19:40koniec tragedii.
01:19:41No redaktorze,
01:19:42ja to panu bytłumaczę.
01:19:43Ty strętny,
01:19:44hipokrytny,
01:19:45śpiewałaś dla mnie to.
01:19:47Ściekła samizą.
01:19:50A niech pan to zostawi,
01:19:51że są w szczytce do lodu.
01:19:52Tu się można zranić.
01:19:53Ja ci pokażę.
01:19:54Ja tu skończam.
01:19:55Proszę łajda,
01:19:56proszę uszanować
01:19:57mój mundur.
01:20:00A,
01:20:00a,
01:20:01a,
01:20:01a,
01:20:01a,
01:20:01a,
01:20:01a,
01:20:02a,
01:20:02a,
01:20:02a,
01:20:02a,
01:20:02a,
01:20:02a,
01:20:02a,
01:20:02a,
01:20:02a,
01:20:02a,
01:20:02a,
01:20:02a,
01:20:02a,
01:20:02a,
01:20:02a,
01:20:03a,
01:20:03a,
01:20:03a,
01:20:03a,
01:20:04a,
01:20:04a,
01:20:05a,
01:20:05a,
01:20:05a,
01:20:06a,
01:20:06ojej,
01:20:07ojej,
01:20:07ojej,
01:20:08ojej,
01:20:09ojej.
01:20:15Zabiłeś go.
01:20:18Nie żyję.
01:20:21Boże,
01:20:22ja chcę mnie kochać.
01:20:25Ucieknijmy razem do domku.
01:20:28Ani widów, ani silków.
01:20:29Chodź.
01:20:31Co za historia,
01:20:32wiemy,
01:20:33pełnię straciłem głowę.
01:20:34O, kapitan Choronfani zasnął, jak ślicznie wygląda.
01:20:42A co na brzuchu? Moje szczypce od lodu.
01:20:52Wspaniałe por, to niepotrzebnie pan sobie robi wydatki.
01:20:56Drogie panie, pozwoliłem sobie zebrać was tutaj,
01:21:00aby za jednym zamachem załatwić cztery sprawy.
01:21:03Tak, mój mąż chciałby opublikować nasze najskrytsze życzenia.
01:21:08Ja na przykład zamówiłam sobie całą serię fotosów w kostiumach z moich musicali.
01:21:15Mnie interesuje tylko kampania wyborcza.
01:21:17A ja chciałabym, żeby pan Barbiz umieścił moje najładniejsze zdjęcie.
01:21:21To znajdę sobie w końcu bogatego męża.
01:21:24A ja, ja chciałabym prosić o zareklamowanie balu,
01:21:27który będzie się odbywał w każdą sobotę w kawiarni Pitar.
01:21:31Kupiłam telewizor i stereofoniczny adapter.
01:21:35Serdecznie zapraszam.
01:21:37No dobra, dziękuję.
01:21:39Więc wyraziłyśmy wszystkie cztery nasze najskrytsze życzenia.
01:21:45Wyjątkowo rozsądne i skromne.
01:21:48Niechże pan siada.
01:21:50A więc chciałem panią zakomunikować.
01:21:54Co za głupi wypadek to?
01:21:56Stylowe krzesło stoczone przez robaki.
01:21:58On jest radny.
01:22:00Oddycha jeszcze.
01:22:02Oddycha?
01:22:03Tak.
01:22:04Trzeba mu się dać czegoś napić.
01:22:06Tak, tak.
01:22:07Proszę, proszę.
01:22:09Kuchaj.
01:22:10Kuchaj.
01:22:11Oooo.
01:22:12No.
01:22:13Nic się nie stało.
01:22:15Nabił pan sobie tylko małego guza.
01:22:18Tak.
01:22:19Panie są do prawdy uroczy.
01:22:21A może chcesz jeszcze szklaneczkę twojego porta?
01:22:25Ja wypiłem moje portu?
01:22:28Tak.
01:22:29Tak. Pozwoli pan jeszcze.
01:22:30O nie.
01:22:32Wszystko przewidziałem.
01:22:35Tylko nie to.
01:22:55A więc zostałyśmy same.
01:23:09Ale przyznacie panie, że miałam genialny pomysł, kiedy miesiąc temu przypadkowo spotkałyśmy się w herbaciarni i zaproponowałam wam założenie spółki mającej na celu unicestwienie naszych czterech.
01:23:24Tak mało sympatycznych panów.
01:23:26Nie wierzyłam, że to się uda.
01:23:28Traciłam nadzieję.
01:23:30Spółka morderców spódnicy.
01:23:33Wszystko odbyło się zgodnie z planem.
01:23:35Niezawodny system.
01:23:37No to za nasze zwycięstwo napijemy się po kieliszeczku.
01:23:41Proszę, proszę.
01:23:54Smaczne?
01:23:56Smaczne?
01:24:05A więc to porto było zatrute.
01:24:09Oj, panie Leo.
01:24:11Domyślałam się tego.
01:24:13Dlatego dałam skosztować moim trzemu wspólniczkom.
01:24:17Żadnych świadków.
01:24:20Siedem zbrodni doskonałych.
01:24:23Ha, ha, ha, ha, ha!
01:24:24Ha, ha, ha, ha!
01:24:25KONIEC
01:24:27KONIEC
01:24:28KONIEC
01:24:29KONIEC
01:24:30KAZLIĎLIO
01:24:31GADNĘ
01:24:34AZQĎA
01:24:35KONIEC!
01:25:05KONIEC!
01:25:35KONIEC!
01:26:05KONIEC!
01:26:35KONIEC!
Be the first to comment