#dailymotion #youtube #facebook #twitter #twitch #motiongraphics #deezer #tv #dlive #instagram #stream #motion #twitchstreamer #fightingmentalillness #twitchclips #twitchretweet #twitchaffiliate #twitchshare #ant #scribaland #tiktok #grecja #spotify #gelio #gry #vimeo #google #motionmate #youtuber #greekquotes
Category
🎥
Short filmTranscript
00:00:00KONIEC
00:00:30KONIEC
00:01:00KONIEC
00:01:30KONIEC
00:02:00KONIEC
00:02:30KONIEC
00:03:00KONIEC
00:03:30KONIEC
00:04:00KONIEC
00:04:02KONIEC
00:04:08Piękne dobra w każdym względzie...
00:04:12Lasy?
00:04:14Gleba wyśmienita?
00:04:18Dobrą żoną pewnie będzie?
00:04:22Co za czynszy!
00:04:25Coś za czynsze, to kobita, trzy folwarki.
00:04:33Miła wdowa.
00:04:34Ale czy miła, nie słowa.
00:04:37Cóż, polewki dziś nie dacie?
00:04:41Dlugoż na czcio będę czekać.
00:04:47Nie, nie trzeba rzeczy zwlekać.
00:04:50Kwa opiekun, kwa krewny.
00:04:53Miałbym z Klerą sukces pewny.
00:04:56Ale Klara młoda, płocha.
00:04:59Chociaż dzisiaj pokocha, ktoż za jutro mi zaręczy.
00:05:02Nikt to rozumny jaśnie, panie.
00:05:04Rzecz to śliska.
00:05:05Tuż sęk właśnie.
00:05:07Na toż bym się mocią, panie, kawalierstwa dziś wyrzekał.
00:05:10Wy kto?
00:05:11Niech go piorun trzaśnie.
00:05:13Dlugo będzie na to czekał.
00:05:15Ma dochody wprawdzie znaczne.
00:05:20Podstolina ma znaczniejsze.
00:05:26Z wnówką zatem działać zacznę.
00:05:30Ma już z nami w domu Klary, bo krewniaczka jest daleka.
00:05:34Ale mnie się wszystko zdaje.
00:05:36Ona czegoś więcej czeka.
00:05:38Ona czegoś więcej czeka?
00:05:41A bodajże cię Dendalu z tym konceptem.
00:05:45Czegoś czeka.
00:05:48Jakże bym się uśmiał szczerze.
00:05:52Czeka.
00:05:54Bardzo temu wierzesz.
00:05:56Jeszcze ci młoda jest i ona.
00:05:58Ale wdowa.
00:06:00Doświadczona.
00:06:02Zna proporcje mocią, panie.
00:06:06I nie każe fircykować.
00:06:08Po kuligach balansować.
00:06:10No nie sekret, że mnie młody.
00:06:14Ale także i nie stary, co?
00:06:16Tać.
00:06:17Możesz młodszy.
00:06:18W miary złego wieku.
00:06:20Dam dowody.
00:06:22Tylko, że to jaśnie, panie.
00:06:24A?
00:06:25Małżeńskim ciężko stanie.
00:06:28Pan zaś mówiąc między nami.
00:06:32Masz pedogre.
00:06:34Eee, czasami.
00:06:35Kurt żolądka.
00:06:36Po przepiciu.
00:06:38Brumatyzmy jakieś głupio.
00:06:41O co powie wszystko, głupio?
00:06:43Ten mankament nic nie znaczy.
00:06:46Eee.
00:06:48Wszystko u niej co w ukryciu.
00:06:51Bóg to tylko wiedzieć raczy.
00:06:53I nikt pewnie się nie spyta.
00:06:55Byle tylko w dalszym życiu.
00:06:58Między nami była kwita.
00:07:03I nikt tam.
00:07:33KONIEC
00:08:03KONIEC
00:08:33KONIEC
00:09:03KONIEC
00:09:33KONIEC
00:09:35KONIEC
00:09:37KONIEC
00:09:49KONIEC
00:09:50KONIEC
00:09:53Bóg z ważmością, mój, Cześniku, pędząc swalem na rozkazy, zamęczyłem szkab bez liku.
00:10:05Wewróciłem ze sto razy, tak, że z nowej mej kolaski gdzieś po drodze tylko trzaskin.
00:10:10Ja zadoręczyć mogę, że mój papkin tu piechotą przewędrował całą drogę,
00:10:15a na podróż dane złoto gdzieś zostawił przylebecie.
00:10:19Patrz, Cześniku, poznasz przecie.
00:10:21Cóż mam poznać?
00:10:22Strzelony, wypalony.
00:10:24Gdzieś na brony.
00:10:25Gdzie? Do kogo? Milczeć muszę.
00:10:29Lecz nie karty są przyczyną, że m się w drodze spóźnił nieco.
00:10:33Ani ziewną na mą duszę. Tak z mojej ręki wszyscy giną.
00:10:37Wszystkie.
00:10:38Wszystkie?
00:10:38Ćmy, komary.
00:10:40Waszłość nigdy nie dasz wiary.
00:10:41Bo mnie glupi, mocium panie.
00:10:48Ach, co widzę, tu śniadanie.
00:10:50A śniadanie?
00:10:51Ach, Cześniku, już to sześć dni i sześć nocy nic nie miałem na języku.
00:10:58Jedź i słuchaj.
00:11:00Tak się stanie.
00:11:00Strzelam, Gracko, rzecz to znana.
00:11:18Rzecz to znana, iż w mojej mocy kazać zamknąć wasz mość pana, zawiadomy dawne sprawy.
00:11:22Zamknąć? Po co?
00:11:23Dla zabawki.
00:11:25Czyż nie znajdziesz lepszej sobie?
00:11:27Cicho, ciszej.
00:11:28Ja to mówię, by odśmierzyć twojej pamięci.
00:11:31Nim powierze mojej chęci coś mnie winien, a ja to wie.
00:11:34Ach, co każesz, wszystko zrobię.
00:11:36Byłbym zaraz do opad konia, bo mnie zjeździ jest doskonale.
00:11:40Niechaj będzie wzięty z blonia.
00:11:42Dzik to dziki, lew to śmialy.
00:11:44W moim ręku jak owieczka, bo mnie zjeździ jest doskonale.
00:11:48A bodajżeś.
00:11:49Tylko pozwól.
00:11:52Kladłem nawet wstrzemię nogę, kiedy nagle wielka sprzeczka przedsięwziętą spaźnia drogę.
00:11:57A ta była w tym sposobie.
00:11:58Słuchaj.
00:11:59Zaraz.
00:12:00Szedłem sobie.
00:12:01Mina tęga, włos w pierścienie, głowa w górę, a wejrzenie niech truchleje plec radziecka.
00:12:08Słuchaj.
00:12:09Zaraz.
00:12:12Idę sobie, a w tym jakaś księżna grecka, anioł, bóstwo, zerk z karety.
00:12:17Giną za mną te kobiety.
00:12:19Zar więc na onio, zar w kiananiu.
00:12:22Koniec końcem pokochała, zawołała, et cetera.
00:12:27Książę tygrys ludzi zbiera, ale śliką, nadtoś żywy.
00:12:32A bezbożny ty języko, i tyrkotny, i kłamliwy.
00:12:36Nadtoś żywy mójcześniku.
00:12:38Gdybym także równie Tobie namiętności nie brał w ryzy, ostrze mojej artemizy.
00:12:44Proszę mówić.
00:12:47Ojciec Klary kupił ze wsią zamek starych.
00:12:51Mój ojciec miał ich dziesięć.
00:13:02Tu mieszkamy jakby sowy, lecz co gorsza, że polowy drugiej zamku czart dziedzicem.
00:13:10Czy inaczej? Rejent milczek.
00:13:14Słodki, cichy, z kornym licem, ale z diablem, z diablem w duszy.
00:13:24Jednak zgodnie jak sąsiady, jeśli nie jamy mi psoty, nikt go stąd już nie wyruszy.
00:13:30Nie ma dnia bez sprzeczki, zwady, niepotrzebne i upłady.
00:13:36Pisać nie chce do niecnoty.
00:13:42Iść tam, ślisko moć umpanie mógłby otruć, zabić skrycie, a mnie jeszcze miłe życie.
00:13:51Więc dlatego wybrał ciebie, będziesz posłem tam w potrzebie.
00:13:55Za ten honor ściskam nogi, wielki czynisz swemu słudze, ale nazbyt jestem srogi.
00:14:01Za nas zgody wojnę wzbudzę.
00:14:03Czym ja zechcę, Papkin będzie, bo mnie Papkin słuchać musi.
00:14:07Lecz porywczy w każdym względzie, jak sąsiada Papkin zdusi, jak mu kulą lew przewierci, jak na bigos go posieka.
00:14:21Któż na ten czas sprawcą śmierci? Kogóż za to kara czeka?
00:14:25Biorę wszystko na sumienie.
00:14:27Chcę je rozważyć.
00:14:28Już się stało.
00:14:31Teraz inne dam zlecenie.
00:14:33Moś ci Papkin.
00:14:37Ja się żenię.
00:14:39Ba?
00:14:40No cóż to ba?
00:14:42Tak się cieszę.
00:14:43I w tę sprawę chętnie śpieszę.
00:14:45Pierwsze.
00:14:46Słuchaj.
00:14:47Mówiąc między nami, wezmij chluby, twoje urazy.
00:14:50Więcej niż ty, mój Papkinie, mam rozum tysiąc razy.
00:14:54Wiesz, on sprawiać z niewiastami?
00:14:57Owe jakieś balamutnie, afektowe świgotanie?
00:15:00Niech mi zaraz laktotnie nie potrafi, mocią panie.
00:15:04Ty więc musisz swą wymową.
00:15:07Jest już twoją. Daję słowo.
00:15:09Chcesz, przysięgnę, masz już żonę.
00:15:11Bo ja szczęście mam szalone.
00:15:12Tylko spojrzę każda moja.
00:15:14A na każdą spojrzeć umiem.
00:15:16Idę.
00:15:17Dokąd?
00:15:18Prawda, nie wiem.
00:15:19Pod stolina.
00:15:20Już rozumiem.
00:15:22Tu ją czekaj.
00:15:23Ani słowa.
00:15:24Za godzinę jest gotowa.
00:15:26Ja potrafię cię odwdzięczyć?
00:15:28Za cześnika można ręczyć.
00:15:44Znak dać muszę, że tu jestem.
00:15:56Niechaj lubym śpiew szelestym w lubę drogie łóżko wpadnie.
00:16:02Ach, jak anioł śpiewa mladnie.
00:16:06Dziecię moje.
00:16:08Co u ciebie szepcę?
00:16:09Pani matko, dobrodziejko.
00:16:10Kotek mleko chłepce.
00:16:11Oj kot, pani matko.
00:16:12Kot, kot, kot, kot.
00:16:13Narobił mi w pokoiku loskot.
00:16:16Co u ciebie szepcę?
00:16:18Pani matko, dobrodziejko.
00:16:20Kotek mleko chłepce.
00:16:22Oj kot, pani matko.
00:16:24Kot, kot, kot, kot.
00:16:26Narobił mi w pokoiku loskot.
00:16:32Zoruś moja, dziecię moje.
00:16:34Co u ciebie stuka?
00:16:36Pani matko, dobrodziejko.
00:16:38Kotek mleko chłepce.
00:16:40Oj kot, pani matko.
00:16:42Kot, kot, kot, kot.
00:16:44Kot, kot.
00:16:46Narobił mi w pokoiku loskot.
00:16:52Córuś moja, dziecię moje.
00:16:54Trzyma ten kot nogi.
00:16:56Pani matko, dobrodziejko.
00:16:58I srebrne ostrogi.
00:17:00Oj kot, pani matko.
00:17:02Kot, kot, kot, kot.
00:17:04Narobił mi w pokoiku loskot.
00:17:06Wszak mówiłam, albo koty, albo papkin nam się zjawił.
00:17:14Żartowliwej pełna weny, postolino.
00:17:18Pug anioła, strojny w miłość, lubość, wdzięki.
00:17:22Pozwól kornie ugiąć czoła i na śniegu twojej ręki złożyć ustek wyciśnienie.
00:17:28Sluga.
00:17:30Służka uniżony.
00:17:32Cóż sprowadza w nasze strony?
00:17:34Mile wszystkim nam zdarzenie.
00:17:36Tym zdarzeniem?
00:17:38Twe zamęście.
00:17:40Moje?
00:17:42A, rozumiem.
00:17:44Człowiek grzeczny i majętny i stateczny.
00:17:48Odcześnika ma zlecenie.
00:17:50I zachodzi tak z daleka tam, gdzie go się dawno czeka.
00:17:55Głupi mędryk.
00:17:57Tam do licha.
00:17:59Ona zerka, ona wzdycha.
00:18:01Czy myli się o sobie?
00:18:03Może we mnie?
00:18:04Daużem sobie.
00:18:06To już dłużej trwać nie może.
00:18:08Pozwól pani.
00:18:10Cześnikowi gratulacje niechaj złożę.
00:18:13Więc to jego mam być żoną?
00:18:15Jakież czynisz zapytanie?
00:18:17Bajkę już by to rozgloszono.
00:18:19Bajka dotąd.
00:18:20Lecz się stanie wkrótce prawdą.
00:18:23Czy się mylę?
00:18:24Ciekawości skądże tyle?
00:18:26Gdyby cześnik rozogniony, w skróś przejęty twymi wdzięki,
00:18:31trgnął miłością i rzucony do nóg twoich,
00:18:34błagał ręki?
00:18:37Cieszyłby się z odpowiedzi.
00:18:49KONIEC!
00:18:51KONIEC!
00:18:52KONIEC!
00:18:53KONIEC!
00:18:54KONIEC!
00:18:55KONIEC!
00:18:56KONIEC!
00:18:57KONIEC!
00:18:58KONIEC!
00:18:59KONIEC!
00:19:00KONIEC!
00:19:01KONIEC!
00:19:02KONIEC!
00:19:03KONIEC!
00:19:04KONIEC!
00:19:05KONIEC!
00:19:06KONIEC!
00:19:07KONIEC!
00:19:08KONIEC!
00:19:09KONIEC!
00:19:10KONIEC!
00:19:11KONIEC!
00:19:12KONIEC!
00:19:13KONIEC!
00:19:14KONIEC!
00:19:15KONIEC!
00:19:16KONIEC!
00:19:17KONIEC!
00:19:18KONIEC!
00:19:19KONIEC!
00:19:20KONIEC!
00:19:21KONIEC!
00:19:22KONIEC!
00:19:23KONIEC!
00:19:24KONIEC!
00:19:25KONIEC!
00:19:26KONIEC!
00:19:27KONIEC!
00:19:28KONIEC!
00:19:29KONIEC!
00:19:30KONIEC!
00:19:31KONIEC!
00:19:32Dalej, zbawo, niech kto żyje biegnie, tęci, zgania, bije.
00:19:39Cóż się stało?
00:19:41Mur naprawia mur graniczny, trzech murarzy, on rozkazał, on się waży.
00:19:48Mur graniczny, trzech na murze, trzech wybije, a mur zburza, zburzę zniszcze aż do ziemi.
00:19:56Zburzę zniszcze?
00:19:57Dajesz słowo? Zbierz więc ludzi, ruszaj z nimi. Jeżeli nie namową, to przemocą spędź z roboty.
00:20:04Ty się trzęsiesz?
00:20:05To z ochotą.
00:20:27Bliskie nasze pomieszkania, bliższe serca. Ach, a przecie tak daleko na tym świecie.
00:20:42Jakieś nowe dziś żądania, chmurzą jasno swego tolu.
00:20:48Nigdyż granic, nigdyż miary, nic rzecz trzymać cię nie zdoła, nawet miłość twojej klary.
00:20:58Z twoim stryjem, ojca mego, ciągle sprawy, sprzeczki, klutnie, nic nie wróżą nam dobrego.
00:21:06Raczej mówią, że okrutnie, będziemy kiedyś rozdzieleni.
00:21:09Jeśli...
00:21:13Dokończ. Pokaż drogę. Ty, czy ja tu pomóc mogę?
00:21:18Tylko twoja wola zmieni, co się zdaje nie do zmiany.
00:21:21Mów, że słucham.
00:21:24Żebym kochany, że cię kocham nad te nieba, że przy sobie żyć pragniemy, to oboje dobrze wiemy.
00:21:32Nie oboje czego trzeba, aby zniszczyć to ukrycie, w którym pełza nasze życie.
00:21:37I nie truchleć, czy dzień szczęścia, nie poprzedza dnia żałoby.
00:21:43Czegoż trzeba? Mów.
00:21:45Zamejścia.
00:21:47O szalony, gdzież sposoby?
00:21:50W twojej woli.
00:21:52W woli stryja, w woli ojca powiedraczy.
00:21:55Co za wadza, to się mija, gdy nie może być inaczej.
00:21:58A, rozumiem.
00:22:01Nie, Wacławie.
00:22:03Gdzie mnie zechcesz, znajdziesz wszędzie.
00:22:06Zawsze twoją.
00:22:07Prócz mnie słaby.
00:22:08Ależ, Klaro, moją żoną.
00:22:10Któż to, powiedz, wiedzieć będzie, czyj za ślubiu wykradzionym.
00:22:14Któż to, powiedz, czyj za ślubiu wykradzionym.
00:22:44Któż to, powiedz, czyj za ślubiu wykradzionym.
00:22:49Muszę kroki.
00:22:52Coraz bliżej.
00:22:53Idź bez zwłoki.
00:22:55Jedno słowo.
00:22:56Już ci dam.
00:22:56Jak nie zmienisz, żyć przestanę.
00:22:58Przestaniemy, jeśli zechcesz.
00:23:14Panie majster, proszę waści, przyzwoicie grzecznie, ładnie,
00:23:23nie murować tu z napaści, bo na grzbiet co upadnie.
00:23:27Wy zaś, drudzy, dobrzy ludzie, którzy mlotki, piony, kielnie,
00:23:32w niepotrzebnym dzisiaj trudzie używacie arcydzielnie,
00:23:35idźcie wszyscy preć!
00:23:38Do czarta!
00:23:40Będzie, widzę, rzecz uparta.
00:23:42Ta holota jakby glucha, mego słowa ani slucha.
00:23:46No, śmigalski, nie trać czasu, wsiągnij za kark, weź narzędzie.
00:23:52Grzecznie, ładnie, bez halasu, niech wszystkiemu koniec będzie.
00:23:58Nic się nie bój, ja za tobą.
00:24:01Przecz! Przecz!
00:24:05Słuchcie!
00:24:07Co to znaczy?
00:24:07Trześnik pan mój kazać raczy, aby muru nie kończono.
00:24:12Tak jest, każe, bo mam prawo.
00:24:15Dalej raczód, dalej szawą.
00:24:17Jakie prawo?
00:24:18Jak kupiono mur graniczny, tak zostanie.
00:24:21Ale śluby, miły panie, to szaleństwo z waszej strony i mur będzie naprawiony.
00:24:28Przuty trupem go zazcielem.
00:24:30Kądźcie śmiało, przyjaciele, garbcie ze mną próżnym krzykiem.
00:24:35Chcesz więc bójki?
00:24:37Mójcześniku, mój sąsiedzie, luby, miły, przestań też być rozbójnikiem.
00:24:43Co, jak?
00:24:44Żmamo!
00:24:45Bijcie siłę!
00:24:46Pani mojster, ja w obronie, nic się nie pój, niechaj piję, kiedy kon tam smet co dowodzie.
00:24:59Dobrze, dobrze, po czuprynie.
00:25:02O tak, nie pij, co się wlezie.
00:25:05Nic się nie pój, tego trzeba, niechaj piję, świat nie zginie.
00:25:09Ja też nika za to skryję, gdzie nie widać ziemi, nieba.
00:25:13A, gierbazy, daj gwintówkę, niechaj strunce, te mokówkę, brytko, ha, ha, ha!
00:25:22Półgas, chrustas.
00:25:25To śmigalski dosy, będzie, daj pół złotka albo złoty, po syronku, gdzie docholoty.
00:25:34Ale zabierz im na żędzie, dosyć, dosyć na dziś, będzie.
00:25:43A, gierbazy, będziemy, dźwięku.
00:26:03DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:26:33Jutro cały zamek z burze!
00:26:34Jutro?
00:26:38Mamże wracać w progi, które pewnie z przyszłą dobą zrówna z ziemią wyrok srogi?
00:26:44Wolę jeńcem iść za tobą!
00:27:03DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:27:33W lewo, w prawo, ledwie żyje. Każda dźwina, a starego wyskła ślina. Pod strugami ciecze z czoła. Któż me ziela pojąć z dola?
00:27:46Ja bo widział.
00:27:47A? Widziale?
00:27:49Gracko!
00:27:51Gracko! Z tyłu stałeś!
00:27:54Z tyłu z przodu nic nie znaczy. Dobry rycerz wszędzie straszny.
00:27:58To bezczelność! Ty do czarta!
00:28:00Podziwienia rzecz jest warta, że uniosłem z sobą jeńca.
00:28:10Teraz, panie, czekam w jeńca.
00:28:13Cóż to znaczy?
00:28:14Komisarza, pana Milczka w jasyr wziąłem.
00:28:19A to po co? Jakim czorem?
00:28:21Ja zabieram, co się zdarza.
00:28:23Maszyc z Bogiem, ruszaj sobie i uwiadom swego pana, że jak w jakim bądź sposobie mnie zaczepka będzie dana, to mu taką finfę zrobię, iż nim rzuci wkolo okiem, bytnie kozla pod obłokiem.
00:28:35Właśnie wynoś szybkim krokiem.
00:28:37Trzebacz, panie, słuch niewiele, który wyrzec się ośmielę. Jesteś gniewny na sąsiada, że ci czasem na zawadzie.
00:28:42Czasem? Zawsze!
00:28:44On powiada.
00:28:45Niech nie słyszy o tym, kacie!
00:28:46Czy nie byłoby sposobu, ustąpiwszy ze stron obu, zapomniawszy przeszłe szkody, do sąsiedzkiej wrócić zgody?
00:28:52Jasny w zgodzie, mocią, panie? W przódy słońce w miejscu stanie. W przódy w morzu wyschnie woda, nim tu u nas będzie zgoda.
00:29:00Dzisiaj umysł niespokojny, zaporywczo sąd wyrzeka.
00:29:03Od powieksza ognia wojny. I do tego człowieka, co się wszystkim nisko kłania, niech nas zawsze duch obrania.
00:29:12Lepiej nisko niż nic wcale.
00:29:13Brednia.
00:29:14Ale?
00:29:14Nie ma, ale.
00:29:17Nie broń, panie, mieć nadziei.
00:29:18Bronia do kroć stu tysięcy i niech on im nie wie więcej, nie o jego kaznociei.
00:29:25Bo się obumoczą, panie, jakim szlach ci coś dostanie.
00:29:30Jabeł pali w tym cześniku.
00:29:37Chcieć ich zbliżyć czasu, szkoda.
00:29:42Mało zysku, dużo krzyku.
00:29:47Tych dwóch ludzi, ogień, woda.
00:29:51Cóż, panie, czu, będzie z nami?
00:29:55Ja w niewoli.
00:29:57Tu zostanę.
00:30:00Prawo wstrzymać jest mi dane.
00:30:04Alem zawsze był wspaniały.
00:30:06Przyjmę za tym okup mały.
00:30:08Ja w niewoli zostać muszę.
00:30:13Znajwięc wielką moją duszę.
00:30:15Jesteś wolny.
00:30:17Idź do diaska.
00:30:18A za wolność dasz co łaska.
00:30:20Ja zostanę tu w niewoli.
00:30:21Ale cześnik nie pozwoli.
00:30:24Kto mnie ujął?
00:30:26Niech mnie trzyma.
00:30:29Ale bratku, sensu nie ma.
00:30:31Nie daj grosza, a idź sobie.
00:30:33I pół kroku stąd nie zrobię.
00:30:35Idź, bo m gotów użyć broni.
00:30:38A ja tylko własnej dłoń.
00:30:40Cóż za człowieku kaduka.
00:30:42Samochcący guza szuka i mnie jeszcze go nagoni.
00:30:44Musię, boga, idź do czarta.
00:30:47Nie.
00:30:48Nie pójdę.
00:30:50Tu zostanę.
00:30:50A to jakaś ćma uparta.
00:30:53Ale patrz no, bratku.
00:30:56Co to?
00:30:58Brzęknij tylko.
00:30:59Złoto?
00:31:01Złoto.
00:31:03Będzie twoim.
00:31:04Niech pan siada.
00:31:07Ale darmo nikt nie daje.
00:31:08Wielka prawda.
00:31:10Cóż wypada, abym zrobił?
00:31:11Gdyż zostaję w polożeniu arcyciasnym.
00:31:15Kocham Klarę.
00:31:17Otóż macie.
00:31:19I chcę zostać tu, przy Klarze.
00:31:20To źle.
00:31:22Czy źle?
00:31:23Niekoniecznie.
00:31:25Ale Cześnik w tym zamiarze będzie pewnie działać sprzecznie.
00:31:28Niechaj nie wie.
00:31:29Jak się dowie.
00:31:30Niech mnie przyjmie.
00:31:31Trudno będzie.
00:31:32Tu.
00:31:33Początek.
00:31:34Koniec w głowie.
00:31:34A jak Cześnik na mnie wsiędzie?
00:31:36Nic nie znaczy.
00:31:37Ba, jak komu i dla Klary komisarza.
00:31:40Jestem Wacław.
00:31:40Syn Rejenta?
00:31:42O dla Boga i w tym domu.
00:31:44Wasz moś obu nas naraża.
00:31:46Oba idziem na praszczęta.
00:31:49Rzęczy pięknie.
00:31:51Miej zadane.
00:31:52Jeśli w służbie tu zostanę.
00:31:54Ha, spróbuję.
00:31:55Później nieco.
00:31:56Lecz pamiętaj, że z mej wieży szybko kulki na dół lecą.
00:32:03Wiód z wiatrówki papkin leży.
00:32:06Gdyby zdradzić chęć go jela.
00:32:08Skrytym toku tego dziela tak postąpię jak należy.
00:32:11Nie zważając na przymówkę.
00:32:14Ale Waciu, jak mnie kochasz.
00:32:16Dzisiaj jeszcze spal wiatrówkę.
00:32:18Nie trać czasu.
00:32:20Idę, idę.
00:32:22Co wyrabiasz?
00:32:24O mój Boże.
00:32:25Trzeba by mi być w rozpaczy.
00:32:26Żebym tylko czasu miała.
00:32:28Cóż się stało?
00:32:29Co się dzieje?
00:32:29Jeszcze mi się w oczy śmiej.
00:32:31Ja wiem wszystko, bo słuchała.
00:32:34Chcesz tu zostać?
00:32:36Cóż tym złego?
00:32:37Miej rozsądek.
00:32:38Cóż mi z niego?
00:32:39Kiedy już jest dowiedzione, że rozsądku zwyklą drogą niezawodnie połączone losy nasze być nie mogą.
00:32:46Po cóż w dawnej trwać kolei?
00:32:48Dalej?
00:32:49Żwawo ma nobcami.
00:32:50Gdzie zadnieje brzask nadziei.
00:32:51Gdzie mniej ciemno jest przed nami.
00:32:54A jeżeli stałość będzie towarzyszyć w naszym pędzie?
00:32:58Mimo sporu przeszkód wielu.
00:33:00Dojdziem przecie kiedyś z celu.
00:33:03Dobrze mówisz.
00:33:04Idźmy śmiało.
00:33:05Prostą drogą zyszczem mały.
00:33:07Przekonałeś, przyjacielu.
00:33:08Lepiej mówisz niż dziś rano, gdyś ucieczkę z sobą radził.
00:33:13Ale nóż by cię poznano.
00:33:16Nóż by papki ufność zdradził.
00:33:19Nie patrz w przepaść moja droga.
00:33:21Tu do serca na chyskronie.
00:33:24Prędko zniknie każda trwoga.
00:33:27Gdy w miłości wzroku tonie.
00:33:30Zostań zatem imię Boże.
00:33:34Masz ode mnie pozwolenie.
00:33:35Twoje, Klaro, nie pomoże.
00:33:40Lubo z życiem równie cenię.
00:33:42I do stryja trafim może.
00:33:45A to wolą pod stoliny.
00:33:47Bo wiedz, iż w tej właśnie chwili miłość sobie oświadczyli.
00:33:51Ona skromna, raczka z piekła, ale rączkę mu przyrzekła.
00:33:57Ująć ci ją łatwo będzie, pochlepiając w każdym względzie.
00:34:00Chwal bez miary.
00:34:02Rozum, cnoty, piękność, kształtność jej osoby.
00:34:07A czym zechcesz w naszym domu, tej zostaniesz jeszcze dobry.
00:34:10Z komisarza na pisarza.
00:34:13Zły coś pozór stąd wynika.
00:34:16Ależ znowu.
00:34:18Wszak się zważa honor służby uczestnika.
00:34:22Biegnę, powiem pod stolinie, że ktoś z prośbą tu ją czeka.
00:34:28Miej nadzieję.
00:34:30Złe przeminie.
00:34:32Chwila szczęścia niedaleka.
00:34:33Przed godziną z trwogim leje.
00:34:40Za godzinę wzorem męstwa.
00:34:44To nie widzi podobieństwa.
00:34:46To ma więcej niż nadzieję.
00:34:56Gdzież tuplikant?
00:34:58O cóż prosi?
00:34:59Tu jest natręt.
00:35:01Ty młodzianie.
00:35:02Zbyt się winnym może stanie, iż tak śmiało wzrok podnosi, a...
00:35:06Co widzę?
00:35:07Anna.
00:35:07Wacła.
00:35:08Nie wiem, wprawdzie.
00:35:09To spotkanie.
00:35:10Ty więc jesteś pod stoliną.
00:35:11Nie wiedziałżeś.
00:35:12Przed godziną, co to mówić, z jakiej roli?
00:35:13Nie wiedziałżeś, że pod stoli Czabiersiński, mąż mój trzeci.
00:35:17Niech nad duszą Bóg mu świeci.
00:35:18Zaś lubiwszy mnie na wiosnę, już w jesieni leżał w grobie.
00:35:22Tak, tak, przypominam sobie.
00:35:23Oddał ducha na mę młonie.
00:35:24Oddał? Tak, tak, oddał pewnie.
00:35:26Zapłakałam z razu, że w niej nie mieć męża mocno boli.
00:35:29Lepiej smutek w czasie tonie.
00:35:31Więc utonął pan pod stoli.
00:35:33Któż powiada?
00:35:34Nie powiada.
00:35:35Dobrze zatem odejść muszę.
00:35:36Co on myśli?
00:35:37Co on gada?
00:35:39Ty szalejesz na mą duszę.
00:35:41To być może.
00:35:42Ja cię zwiążę.
00:35:44Ja ci się zamknę, drogi książę.
00:35:47Ach, nie powtórz tego słowa.
00:35:48Patrzę jak wstydem cały plonę za studenckie przywinienia.
00:35:55Ni tytułu, ni imienia Wacław dalej nie zachowa.
00:35:58Bo te były...
00:35:59Cóż?
00:36:01Zmyślone.
00:36:06Wszystko?
00:36:06Wszystko co do Joty.
00:36:08I nie księciem?
00:36:10Ani trochę.
00:36:11Cóż za powód?
00:36:13Myśli poche.
00:36:14Szał młodości, chęć pustoty.
00:36:16Jednym słowem coś bez celu, jak to każde glupstwo.
00:36:20Prawie.
00:36:21Ależ miłość twa, Wacławie.
00:36:24Siedźże teraz w wilczym dole.
00:36:28Ten rumieniec na twym czole, jak tłumaczyć?
00:36:32Ja czekałam.
00:36:33W całej Litwie cię szukałam.
00:36:35Lecz o księciu Rodosławie nikt nie wiedział.
00:36:37Nie mógł wiedzieć.
00:36:39Byłem młody.
00:36:40Byłem młody, ale biegły w swojej sztuce.
00:36:42Czego nie wiem.
00:36:43Są dowody.
00:36:44A to jakie?
00:36:47Twoja zdrada.
00:36:50Żebym się zmienił, być to może.
00:36:51Trudno szkochać nieustannie.
00:36:54Lecz wykarcić mnie wypada.
00:36:56Czyż przystoi zmienny Annie?
00:36:58Nie szukałaś zbyt daleko.
00:37:00Nie czekałaś czas zbyt długi.
00:37:01Pod stole mu spadło wieku, już ci Cześnik na uslugi.
00:37:04I niech dzisiaj Cześnik ziewnie, jutro krajczy będzie pewnie.
00:37:07Ja wyrzutów ci nie robię.
00:37:09Oprzem, oprzem, szczęści Boże.
00:37:11Lecz co czynić wolno tobie, niechże każdy czynić może.
00:37:13Gdym więc zmieniał czucia moje, szedłem tylko w twoje ślady i zdradzaliśmy oboje.
00:37:18Lub też wcale nie ma zdrady.
00:37:21Jestem wdową, mój Wacławie.
00:37:23Ja żenaty jestem prawie.
00:37:25Któż ty jesteś?
00:37:27Ty zbyt znany.
00:37:28Wacław Milczek.
00:37:30Syn Ręta.
00:37:32Tu, w tym domu.
00:37:33Zablonkany.
00:37:33Jestem drwogą, skoroś przyjęta.
00:37:36W oczach ciemno.
00:37:38Serce.
00:37:40Bije.
00:37:43Jak Cześnik tu odkryje.
00:37:46Jak rywala pozna w tobie.
00:37:47O nie, znajdzie go już we mnie.
00:37:48O nie, zapieraj się daremnie.
00:37:50Wszak błagałeś pod stolinę, by do ciebie wyjść raczyła.
00:37:53Czego żądasz?
00:37:55Niechaj zginę, jeśli sam wiem.
00:37:57Bywaj zdrowa.
00:37:59Zawsze jeszcze dawna głowa.
00:38:00Stój.
00:38:01Nie odchodź.
00:38:02Ach, papkinie.
00:38:04Wziąłeś, wziąłeś mnie w niewolę.
00:38:06Tyś kochany był jedynie.
00:38:08Nad sto książą w ciebie wolę.
00:38:09Do mych komnat choć w ukrycie.
00:38:11Tam bezpieczny będziesz Luby,
00:38:13bo cię broni moje życie.
00:38:14Bo z obrony szukach Luby.
00:38:16Ach.
00:38:18I cóż, to jest.
00:38:20Nic nie ma.
00:38:21Czego żądasz?
00:38:22Co powiedzieć?
00:38:22Dobrze idziem.
00:38:25Już z nim trzyma.
00:38:27Nie powinnam może wiedzieć.
00:38:29O, dlaczego?
00:38:31Wielkiej wagi jest interes jego mości.
00:38:34Działać trudno bez rozwagi.
00:38:35Zatem proszę nie mów słowa,
00:38:37że o jego wierzbytności.
00:38:38Później całą rzecz wyłóżczę.
00:38:40Ja odejdę.
00:38:41Ja nie puszczę.
00:38:42Proszę z sobą wasz mość pana.
00:38:45Jego sprawa zawikłana.
00:38:48Muszę przejrzeć dokumenta.
00:38:52A Klarunia niech pamięta.
00:38:54Nie powiadać nic nikomu.
00:38:55Nikt się w tym nie dowie domy.
00:38:57Bo nadmiarę nam zaszkodzi.
00:38:59Później powiem o co chodzi.
00:39:00Gdzie na skale gród kamienny.
00:39:16Gdzie działami mur brzemienny.
00:39:18Gdzie bagnetów ostre wały.
00:39:20Gdzie sklepienie z dzis i szabli.
00:39:22Tam był pumpkin.
00:39:24Lew z uchwały.
00:39:25Strzelec boski.
00:39:26Rębarz diabli.
00:39:27Jęk, szczęk, krzyk, ryk.
00:39:29Śmierć dokoła.
00:39:31Tu bezbronny pardon woła.
00:39:33Tu ziewica ręce lamie.
00:39:35Matka placze.
00:39:36Dziecię kwili.
00:39:37Ale spada moje ramie.
00:39:40Ci, co żywi, już nie żyli.
00:39:47Przebaż zapał zgrozokrwawy.
00:39:49Rycerskiego uniesienia.
00:39:51Ale widzisz, dość mam sławy.
00:39:52Brak mi tylko pozwolenia, abym w fortunnych stanął rzędzie, których celem Klara będzie.
00:39:59Więc zezwalam.
00:40:01Przyjmij śluby.
00:40:04Kola.
00:40:05Teraz lata próby.
00:40:07W nich dowody posłuszeństwa, wytrwałości i śmiałości.
00:40:11O królowo wszechpiękności.
00:40:13O ornamencie człowieczeństwa powiedz.
00:40:16W ogień skocz papkinie, a twój papkin w ogniu zginie.
00:40:19Nie tak srogie me żądanie.
00:40:22Klejnot rycerskiego stanu.
00:40:24Pastą ognia nie zostanie.
00:40:27Lecz, powtarzam waszmość panu,
00:40:29posłuszeństwa,
00:40:31wytrwałości
00:40:32i śmiałości żądam próby.
00:40:34W każdej znajdę powód chluby.
00:40:37Posłuszeństwa chcąc dać wiarę,
00:40:41milczeć trzeba sześć miesięcy.
00:40:43Nic nie gadać?
00:40:45Tak, nic więcej.
00:40:46Wytrwałości zaś dam wiarę,
00:40:49gdy o chlebie i o wodzie.
00:40:52Tylko przebóg niezbyt długo.
00:40:54Rok i dni sześć.
00:40:57Jestem w grobie,
00:40:58ale zawsze twoim slugą.
00:41:00Zaśmiałości.
00:41:01W tym sposobie da mi dowód,
00:41:03kto dać zechce.
00:41:05Oddalonej stąd krainie
00:41:07jadowity potwór słynie.
00:41:09Najmężniejszym trwogą bywa.
00:41:11Krokodylem się nazywa.
00:41:14Niech go schwyci i przystawi.
00:41:16Moje oko nie mi zabawi,
00:41:18bo mi ciekawa jest nadmiarę
00:41:19widzieć żywą tę poczware.
00:41:20To jest wolą niewzruszoną.
00:41:22A kto spełni, co ja karze,
00:41:25ten powiedzie przed ołtarze.
00:41:27Tego tylko będę żoną.
00:41:29Dawniej młoda panieneczka
00:41:39mile rzekła kochankowi
00:41:41daj mi luby kanareczka.
00:41:43A dziś każda swemu powi
00:41:45jeśli nie chcesz mojej zguby
00:41:46krokodyla daj mi luby.
00:41:49Post, milczenie, wszystko fraszka.
00:41:59Straży przy mnie nie postawi.
00:42:04Ale potwór nie igraszka.
00:42:07Czart nie papkin go przystawi.
00:42:09Ha! Co? Nic.
00:42:11Masz. Milcz. Powiesz.
00:42:12Wiem.
00:42:16Wiem?
00:42:17Nic nie wiem.
00:42:19Czy zostaje, czy odchodzi?
00:42:21Za co daje?
00:42:22Nie wiem wcale.
00:42:25Wiem i nie wiem.
00:42:28Sprawa diabla.
00:42:29Tutaj kulka, a tu szabla.
00:42:30Jednak dobrze, rzekł pan Bennett.
00:42:33Beatus kwitenet.
00:42:43Wilszuj ważność mi sukcesu.
00:42:46Dzisiaj moje z rękowiny.
00:42:48Już finalnie bez regresu
00:42:50słowom dostał od stoliki.
00:42:52Ja wiem jak to przyszło drogo.
00:42:54Wszedł ci moją tą robotą.
00:42:56O, właścino.
00:42:57Patrzcie no go.
00:42:58Mnie się waszeć pytaj o to.
00:42:59Tak mi się tam w dobrą chwilę
00:43:01nawinęło znadnie mile.
00:43:03Dala zezek.
00:43:05Był mi z ktaki?
00:43:06Ja posunął go perczakiem.
00:43:09Ona dalej w cergiele.
00:43:11I tak mi się kretelny sięgli.
00:43:15A ja sobie coraz bliżej.
00:43:17Wśród chichotek, wśród gawędy.
00:43:19Bliżej, bliżej.
00:43:22Cmo nareszcie.
00:43:24A!
00:43:25Zrobiłem wstyd, nie wierzcie.
00:43:27Jako kormy skroś splunęła.
00:43:29Mnie konfuzję ogarnęła tak,
00:43:31że wziąwszy zapas nogi,
00:43:32się drapnąć za trzy progi.
00:43:35Kiedy ona, mocią panie, zawołała.
00:43:37Stój, Macieju.
00:43:40Niech się twoja wola stanie.
00:43:42Ja przyjmuję ją w pokorze.
00:43:45Masz ten pierścień.
00:43:49Szczęść nam Boże.
00:43:51Daj go, kaci, wielka sztuka.
00:43:54Zrębę ręce, łukadłukawom.
00:43:57A zawsześ w gniewie skory.
00:43:59Jakie by to były spory, gdybym nie miał krwi zimniejszej.
00:44:03Ale mówmy o ważniejszej teraz rzeczy.
00:44:05Ja tak radzę.
00:44:06Uf młodzieniec od rejenta, co mnie długo popamięta,
00:44:10bardzo prosi, czy nie może przy wasz mości zostać dworze.
00:44:13Zdatny, zwinny, wierny będzie.
00:44:17Lecz co z tego?
00:44:18Mówią wszędzie, że za kołnierz nie wyleje.
00:44:20Nie wyleje, czy wyleje?
00:44:21U mnie miejsca nie zagrzeje.
00:44:24Bo nie będę ziemi zbierał,
00:44:25co niczkowi z nosa spadnie.
00:44:27Chyba gdyby się opierał,
00:44:28chciał zatrzymać samowladnie.
00:44:31Wtedy przyjmę na przekorę.
00:44:33Będziesz mógł to poznać na dnie.
00:44:36Bo imprezę inną biorę.
00:44:38Za dzisiejszemu swywolę.
00:44:40I że w murze gdzieś tam dziura
00:44:42go tu pienieć, niż szlakciura,
00:44:44więc krzyżową skończyć wolę.
00:44:46Pójdziesz wyzwać mocią panie.
00:44:48Cirka kwar tam niech mi stanie
00:44:50u trzech kopców w czarnym lesie.
00:44:52Jak mołutne jedno ucho,
00:44:54a czyś z drugim się wyniesie.
00:44:56Lepiej pisać.
00:44:58A broń Boże, tam objaśnień, tam namowy,
00:45:01tam potrzeba tęgiej głowy.
00:45:04Muszę przyznać się wasz mości,
00:45:05od ostatniej mej słabości tak zglupiałem.
00:45:08To być może.
00:45:10Zatem?
00:45:11Wykręt nie pomoże.
00:45:13Miejżeć szłek u Boga w duszy.
00:45:15Nie wysylaj nieboraka.
00:45:17Nim mu w lesie utniesz uszy,
00:45:18mnie tam spotka hańba jaka.
00:45:20Wszakżeś mówił dzisiaj rano,
00:45:22mile mi jest jeszcze życie.
00:45:23Gotów otruć, zabić skrycie?
00:45:25Skrycie? Nie, na boskim świecie.
00:45:26Ej, tam co tam?
00:45:28To ci przecie mnie pod nosem,
00:45:29łba nie utnie.
00:45:32Diabeł nie śpi.
00:45:32Bołam utnie.
00:45:33A nóż by mnie...
00:45:39Niech spróbuje,
00:45:40taką by mu kurtę skroił.
00:45:42Diabliż mi tam po tej kurcie,
00:45:44jak zadędam gdzie na furcie.
00:45:46Wiesz co, babciu?
00:45:47Spraw się ładnie,
00:45:49a w kieszonkę grubo patnie.
00:45:51Spraw się ładnie.
00:46:21Skalje, czyli?
00:46:25Ach, broń Boże.
00:46:27Nie, serdeńko.
00:46:29Ach, nie.
00:46:30Przecież znak, drapnięcie.
00:46:34Znajdziem może.
00:46:35A drapnięcie pewnie, wiecie, mała ranka, nic innego.
00:46:39Tać tak niby.
00:46:41Mała, wielka, jednym słowem, rana, wszelka.
00:46:46Skąd pochodzi?
00:46:47Niby z tego...
00:46:51Skale cienia.
00:46:55Nie inaczej.
00:46:56Mieć więc ranę tyle znaczy, co mieć ciało skaleczone.
00:47:02Że zaś rano jest drapnięcie, więc zapewnić morzem święcie...
00:47:07Że jesteście skaleczeni.
00:47:25Przez to chleba pozbawieni.
00:47:32O, to znowu...
00:47:35Pozbawiony jesteś, bratku, i z przyczyny, że ci nie dam okruszyny.
00:47:43Zatem...
00:47:43Zatem skaleczeni, przez to chleba pozbawieni.
00:47:50Z matką...
00:47:52Żoną...
00:47:55Czworgiem...
00:47:57Dzieci...
00:48:00Nie mam dzieci.
00:48:03Nie mam żony.
00:48:05Co?
00:48:07Nie macie?
00:48:08Nic nie szkodzi, mieć możecie.
00:48:12Tacy młodzi.
00:48:13A...
00:48:14Ać prawda.
00:48:17A, skończony.
00:48:27Teraz jeszcze zaświadczycie, że...
00:48:31Nastawał na me życie.
00:48:34Stary cześnik, jęty szałem, strzelał do mnie.
00:48:38Nie widziałem.
00:48:39Wołał strzelby?
00:48:40Nie słyszałem.
00:48:42Wołał wprawdzie, daj bintówki.
00:48:45Lecz chciał strzelać do makówki.
00:48:48Do makówki?
00:48:49Do mak...
00:48:50Kówki.
00:48:52No, no.
00:48:53Dosyć tego będzie.
00:48:54Świadków na to znajdę wszędzie.
00:48:56Nie brak świadków na tym świecie.
00:48:58Teraz chodźcie.
00:49:00Bliżej, bliżej.
00:49:02Znakiem krzyża podpiszecie.
00:49:08Michał Kafar.
00:49:10Trochę niży.
00:49:14Tak, tak.
00:49:17Maciej Miętusz.
00:49:23Pięknie.
00:49:26Za ten krzyżyk będą grosze.
00:49:29A czyśniczek z żółci pęknie.
00:49:32Najpokorniej teraz proszę.
00:49:36Coś z dawnego nam przypadnie.
00:49:39Wcześniej wszystko będzie płacił.
00:49:41Jakoś panie to nieladnie.
00:49:44Byleś waszy nic nie stracił.
00:49:46Tu pracował.
00:49:47Idźże z Bogiem, bo się poznasz z moim progiem.
00:49:52Tu zaplata, każdy powi.
00:49:54Idź serdeńko, bo cię trzepnę.
00:49:56Ależ przecie.
00:49:58Bądźcie zdrowi, dobrzy ludzie.
00:50:00Bądźcie zdrowi.
00:50:02Czapkę sprzedam.
00:50:03Pasza stała.
00:50:04Cześnika stąd wykurzę.
00:50:07Będzie potem o tej sprawie
00:50:08na wółowej pisał skórze.
00:50:11Lecz tajemne moje wieści
00:50:15jeśli wszystkie sprawdzą zgodne
00:50:17tym czym teraz serce pieści
00:50:19najbóleśniej głubodne.
00:50:41Czapkę sprzedam.
00:51:11Zobaczmy.
00:51:41Z niejednego Twego czynu nie zachwiano wziąłem wiarę,
00:51:59iż wstępując w moje ślady pobożności kroczysz drogo,
00:52:04że złe myśli, podłe rady nigdy zwieście z niej nie mogą.
00:52:11Radę temu serce moje, kwando kwitę mi już przy grobie, żyję jeszcze tylko w Tobie.
00:52:21Laskie Ojca dobrodziejacznie częsty dowód drogi.
00:52:24W Tobie jedna ma nadzieja, lecz zazdroszczą mi wrogi, syna z ojcem chcą rozdzielić.
00:52:35Chcą się smutkiem mym weselić, swego ducha pną manidła, Twej młodości stawią sidła.
00:52:45Nie rozumiem.
00:52:46Nie rozumiesz, starościanka?
00:52:51Cna dziewica, tę ubóstwiać.
00:52:54Krycie umiesz.
00:52:56Jeśli była tajemnica, to dlatego żem chciał w przody, do sąsiedzkiej skłonić zgody.
00:53:03Mnie szczęśnikiem?
00:53:07Oj Boże, któż im więcej pragnąć może niż ja? Człowiek bogobojny.
00:53:16Zezwól zatem, aby z Klarą.
00:53:17Być nie może żadną miarą.
00:53:20Cześnik burda.
00:53:22Ja spokojny.
00:53:24Lecz cóż Klara temu winna, czy czasami stryj szalony?
00:53:29Czy tam winna, czy nie winna, innej właśnie trzeba żony.
00:53:32I serdeńko będzie inna.
00:53:34Ach mój ojcze, wyrok srogi.
00:53:37Nieodmienny, synku drogi.
00:53:40Moja dola, rzekłeś przecież jednym celem na tym świecie.
00:53:43Bóg to widzi i ocenia.
00:53:46Ja ją kocham.
00:53:47To się zdaje.
00:53:49Nie przeżyję rozłączenia.
00:53:51Ja się tego nie przestraszę.
00:53:53I przysięgam.
00:53:54Za misz wasze.
00:53:57Co los puści, przyjąć trzeba.
00:54:00Niech się dzieje wolna nieba.
00:54:03Lecz serdeńko, gdyś tak stale, gdzież dawniejsze twoje zapale?
00:54:13Milczysz?
00:54:15Jakże.
00:54:16Nie do wiary, jako wszystkie wie ten stary.
00:54:22Młodość może.
00:54:24Podstolijna była kwantam, ta jedyna, ta wybrana, ta kochana.
00:54:30Teraz bawię u Cześnika.
00:54:32Zaręczona Cześnikowi.
00:54:34Puty temu nie uwierzę, póki sama nie odpowi.
00:54:39Nie odpowi?
00:54:41Od stolina?
00:54:41Zapytałem ją w tej mierze, a jeżeli Bóg dozwoli, przyjmie rękę mego syna.
00:54:48Lecz nie przyjmie syn jej ręki.
00:54:50Syn posłuszny.
00:54:52Bogu dzięki.
00:54:54Intercyzę przyłączyłem, gdzie dokładnie wyraziłem, która zerwać zechce strona, ta zapłaci sto tysięcy.
00:55:04Moje szczęście warte więcej.
00:55:06Szczęściem będzie taka żona.
00:55:09Przód mogila mnie przykryje.
00:55:14Lecz i Cześnik jeszcze żyje.
00:55:16On nas spali w pierwszym pędzie.
00:55:18Ha!
00:55:19To Cześnik wisieć będzie.
00:55:21Niech się dzieje boja nie ma, to się zawsze zgadzać trzeba.
00:55:26Ojcze.
00:55:27Synu.
00:55:28Ostre noże topisz w sercu syna Twego.
00:55:30Nie ma złego bez dobrego.
00:55:32Zmień Twój rozkaz.
00:55:33Być nie może.
00:55:35Pochlitości.
00:55:36Zyskałeś.
00:55:37Patrz.
00:55:38Ja płaczę.
00:55:39Mieć nadzieję?
00:55:40Nie.
00:55:41Serdeńko być nie może.
00:55:43Ja zrozpaczę oczaleje.
00:55:44Patrz.
00:55:45Ja płaczę.
00:55:46Ani słowa.
00:55:47Cnota synu jest budowa.
00:55:51Jest to ziarno, które sieje.
00:55:54Jeszcze diable, młoda głowa.
00:56:03Tak.
00:56:05proszę.
00:56:07P kanał.
00:56:08physical...
00:56:12...
00:56:25Am atéu.
00:56:30Pakał.
00:56:31I na.
00:56:32KONIEC
00:57:02KONIEC
00:57:14KONIEC
00:57:22KONIEC
00:57:27Ale Cześnik, gdy spostrzeże, iż na Dudka wystrychnięty, może, może strach mnie bierze, a popleksjo będzie tknięty.
00:57:42Niech się dzieje, wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba.
00:57:52Wolnoż wstąpić?
00:57:57Bardzo proszę.
00:57:59Pana domu i rejenta, widzieć w godnej tej osobie, chluba wielka, niepojęta, spada na mnie w tejże dobie, jak niemylnie pewnie wnoszę.
00:58:10Tak jas, sługa uniżony. Wolnoż mi się w odbę spytać, kogą zyskał honor, witaj.
00:58:20Jestem Papkin.
00:58:22Jestem Papkin, lew północy, rotmistrz sławny i kawaler. Tak, siak, tędy i owędy, mądry w radzie, dzielny w boju, dusza wojny, wróg pokoju.
00:58:37Znają szwedy, muzułmany, sasy, wlochy i hiszpany, artemizy ostrze sławne i nim wladać ramię wprawne.
00:58:47Jednym słowem krótko mówiąc, kula ziemska zna Papkina. Teraz, bratku, daj mi wina.
00:58:53Nemo sapiens, niks i pacjes.
00:59:11Cienkus.
00:59:15Beresz.
00:59:16Na to śmiało.
00:59:22Jest na lura, panie bracie. Cóż, lepszego tu nie macie.
00:59:26Wybacz, wasz mośleć nie stało.
00:59:30Mętne.
00:59:35Kwaśne nadpojęcie. Jest na lura, moje rejencie.
00:59:39Pozwój spytać, panie drogi, gdyż nieznana mi przyczyna. Co w nikczemne moje progi marsowego wiedzie syna?
00:59:51Co, chcesz wiedzieć?
00:59:53Proszę o to.
00:59:54Więc staje tu wiecniec, no to z strony jaśnie wielmożnego cześnika, ratusiewicza.
01:00:03Co go ranka dzisiejszego twych służalców sproś nadzicza, godna jednak pryncypala, w jego zamku napaść śmiała.
01:00:11Mów, że wasz mój trochę ciszy, jego sługa dobrze zwisi.
01:00:17Mówię zawsze po dług woli.
01:00:19Ależ bo mnie głowa boi.
01:00:22Że tam komu w uszach strzyka, albo że tam czyj lep chory, przez to nigdy w pieśń slovika nie odmienią głos stentowej.
01:00:31Ależ bo ja mam i ludzi, każe oknem cię wyrzucić, a tam dobry kawał z góry.
01:00:38O, nie trzeba.
01:00:44Jest tam który?
01:00:47Hola.
01:00:52Niech się pan nie trudzi.
01:00:54Pan jak piórko stąd wyjedzie.
01:00:57Czekać w czterech tam za drzwiami.
01:01:00Ale na cóż to sąsiedzie tej parady między nami?
01:01:04Teraz słucham waszmość pana.
01:01:07Bardzo proszę.
01:01:09Bardzo proszę.
01:01:11Jaka czynność jest mu dana?
01:01:15Jesteś trochę nadto żywy.
01:01:18Nie wiedziałem, Bóg mi świadkiem, że tak bardzo masz słuch tkliwy.
01:01:23Przestrzeż proszę, gdy przypadkiem jakie słówko głośniej powiem.
01:01:27Czy się prędko rzeczy dowiem?
01:01:30Zaraz.
01:01:31Cześnik bardzo prosi.
01:01:34A?
01:01:36Czy głośniej?
01:01:38Cześnik prosi, to jest raczej Cześnik wnosi.
01:01:44Żeby skończyć w jednej chwili kontrowersją, co zrobili.
01:01:48Dobrze mówię, co zrobili.
01:01:50Dobrze mówię, co zrobili.
01:01:53Ja nie jestem pojąć w stanie.
01:01:56Waszmość prawisz zbyt zawiło.
01:01:59Bo to, bo te, wybacz panie, wino trochę mocne było.
01:02:05A nie jestem zbyt wymowny.
01:02:07Czy tych czterech jeszcze stoi?
01:02:11Jednym słowem, mój szanowny dobry sąsiad czego żąda.
01:02:18Lecz się poseł trochę boi.
01:02:21Bądź serdeńku bez ubawy.
01:02:24Więc Cześnika prośba niesie, abyś ważmość
01:02:28circa kwartamu trzech kopców w Czarnym Lesie stanął szablą do rozprawy.
01:02:32Stary Cześnik jeszcze żywawy.
01:02:36Ale jakże to się zgadza, wszak ci jutro ma wesele.
01:02:40Tamto temu nie przeszkadza.
01:02:42Reno pierścień, w pół dnia szabla, wieczór kielich, w nocy...
01:02:47Cicho.
01:02:49Prawda, cicho.
01:02:51Sprawa diabla.
01:02:53Wielkiż afekt przyszłej żony.
01:02:56Fiu, fiu, fiu, także z miłości trzykroć na dzień wpada w mgłości.
01:02:59Wcześnik także rozogniony, jak gromnica ku niej pala.
01:03:04Będzie para doskonala.
01:03:07A że wierna w każdej sprawie ręce nogi w zaklad stawie.
01:03:11Otóż jestem na wezwanie w twoim domu, mój rejencie.
01:03:19Co dowodem niech się stanie, żebym zmieniła przedsięwzięcie.
01:03:22Nie straciłam nam na myśli.
01:03:24Niepotrzebnym czasu wiele, bo ja rzadko kiedy myślę, żebym za to chyżam w dziele.
01:03:28I nie mówiąc Cześnikowi, mój staruszku, bądźcie zdrowi.
01:03:32Milsze od was są sąsiady.
01:03:34Podpisuję twoje układy i w minucie tutaj staję.
01:03:38Waszmość panu jeden daje, drugi odpis u mnie będzie.
01:03:41Gdy więc pewność w każdym względzie i wzajemnie dane słowa,
01:03:46Witam ciebie jak synowa.
01:03:50Wielki splendor na mnie spływa, moja pani miłościwa.
01:03:56Tak jest pani miłościwa, wielki splendor na mnie spływa.
01:04:00A na szczepu mego trzaski jeszcze większy spłynąć może,
01:04:05Bo chcesz darcy wielkiej łaski mego syna dzielić loże.
01:04:10Niechże mi tu wolno będzie na ty lifi własnej grzędzie,
01:04:14Polecając waszmuś pani trwałej przychylności,
01:04:18Zdroje i powolne służby moje do maliuchkich upaśnóżek,
01:04:23Jak usługę i podnóżek.
01:04:27Nie myśli jednak mój rejencie, że to z gustu do odmiany
01:04:30Wzięłam inne przedsięwzięcie.
01:04:33Syn twój Wacław był mi znany, bardzo znany.
01:04:39Jednym słowem na cóż mam się kryć w tej mierze,
01:04:42Był kochany, kochał szczerze.
01:04:46Tędy droga.
01:04:47Coś to znaczy, papkin tu?
01:04:50Tak, papkin czeka aż go Hanna zoczyć raczy.
01:04:54Waszmość cierpisz tego człowieka?
01:04:55Przecz mi z oczu.
01:04:57Idę.
01:04:58Czekaj.
01:04:59On to zdradną swą wymowę.
01:05:01Mnie zbyt słaby i mnie kobiecie opłakane wyrwał słowo.
01:05:04Ja?
01:05:06I gdyby nie ta zmiana, szłabym biedna w moc tyrana.
01:05:10Dzień feralny.
01:05:11Wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba.
01:05:16Ale teraz moje zdanie, że gdy cześnik nie wie jeszcze o nam chlubnie zaszłej zmianie lubo w piśmie rzeczy umieszcze.
01:05:26Dobrze będzie, gdy z twojej strony papkin weźmie zapewnienie i powtórzy to co w liście.
01:05:33Chce mnie zgubić oczywiście.
01:05:35Daj mu pani twoje zlecenie, a ja skreślę słówek parę.
01:05:43Podstolino, mam dać wiarę? Co to znaczy, gdzie sumienie?
01:05:48Proszę ciszej.
01:05:50Prawda ciszej.
01:05:52I przez mury czart ten słyszy.
01:05:56A co robisz? Pod stoliną z twojej przyczyny wszyscy zginą.
01:06:00Dalej we drzwi i na schody.
01:06:02Wolna droga.
01:06:04Niekoniecznie, czterech stoi.
01:06:06Lecz weź w przody pożegnanie dla cześnika.
01:06:09Niech porybczo mnie nie gani.
01:06:11Bania luki moja pani.
01:06:13Tych ode mnie nie usłyszy.
01:06:15Ciszej z łaski.
01:06:16Prawda ciszej.
01:06:17Oto jest nic do sąsiada.
01:06:20Ambasada, diafle śliska.
01:06:22Żegnam.
01:06:23Papki nóżki ściska.
01:06:25Za przyjęcie cienki sklada.
01:06:27Nie ma dziadzu.
01:06:29O, i owszem.
01:06:30Sługa.
01:06:32Sługa uniżony.
01:06:34Proszę wrócić.
01:06:35Nie wypada.
01:06:37Suprykuję.
01:06:38Tylko z góry.
01:06:40Nie pozwolę.
01:06:41Jestem który.
01:06:43O, bez wszelkich ceremonii.
01:06:45Panu temu wskazać drogę.
01:06:46Ściskam nóżki.
01:06:48Trafić mogę.
01:06:49Wziąć pod ręce.
01:06:50Nie bez laski.
01:06:51Schody ciemne.
01:06:52Mazać trzeba.
01:06:54Ściskam nóżki.
01:06:55Zbytek łaski.
01:06:56Niech jest.
01:06:57Jeszcze.
01:07:02Niech się dzieje, bóla dzieba.
01:07:03Zniość zawsze zgadzać.
01:07:06KONIEC
01:07:36KONIEC
01:07:46Sachnikajski!
01:07:50Czas przyspiesza, dalej niebest Give in to one, nieipp.
01:07:56A powtórz wszystkim po trzy razy, że na jutro ja pan młowy?治acaksın prośredniję!!
01:08:05Rozumiesz? No, ruszaj z Bogiem.
01:08:14Oferoka, weź mi jutro nie zaglądnij do blaszanki,
01:08:18bo bywaś ci przypiekł grzanki.
01:08:20Jutro sztukę pokaż światu,
01:08:22nie żałować mu cium palet cynamonu i muszkatu
01:08:25i wszelkiego aromatu, aby było jak należy.
01:08:28Masz do ryby szafron świeży i bakalii pod ostatku,
01:08:32i żeż będzie dobrze, bratku.
01:08:37Jakaż cyfra, jaśnie panie, na pośrodku w stołu stanie?
01:08:42M.H. M.H. Maciej Hanna.
01:08:47W górze serca dole biwac, a z konceptem wszystko wszędzie.
01:08:52Jaśnie panie, dobrze będzie.
01:09:02Dlugo, Papkin, coś nie wraca.
01:09:05Coś nie wraca.
01:09:22Dlugo Papkin coś nie wraca.
01:09:29Krajent siedzi jak lis w jamie, skąd wykurzy ciężka praca.
01:09:35Bo?
01:09:43Ha, ha, ha!
01:09:45Danibarsk!
01:09:50Pod Zlonimem, pod Gajcami, Berdyczowem, Łomazami dobrze mi się wysłużyła.
01:09:57Inna też to sprawa była.
01:10:00Mlucia dzielna w Bojodziarska prym dawała starszym w radzie, tak jak poszedł Bóg na składzie.
01:10:06Ale teraz to się staje, że od kury mętrze jaje.
01:10:11Pęga głodnia mocium panie, lecz dameszkę przecie wole.
01:10:18Ej, to się miga, jakby wroszła.
01:10:22Niednego na poslam krzesała z kandydata, niednemu promemoria dziś w czołchu napisała, jak się wznosi, ledwie blyśnie, oddaj się Bogu jak śmiśnia.
01:10:32Jesteś przecie w suchym gardle.
01:10:38Pozwól kapkę, to mi sprawa.
01:10:42Toż mu pieprzył w nos nad Arlem, aż mu urósł na trzy piędzie.
01:10:49Toż to teraz pływać będzie.
01:10:52Lecz cóż, rejent?
01:10:54Będesz wiedzieć?
01:10:56Przyjął grzecznie, prosił siedzieć, dodał wina zieleniaka.
01:11:00Otruł pewnie.
01:11:02Jak to, co to?
01:11:04Nie, nie.
01:11:05Ale...
01:11:06I cóż dalej?
01:11:08Otruł mówi.
01:11:09Stoniec, no to nie ma żartów, mocium panie.
01:11:12Mnie bez tego coś tu pali.
01:11:14Jakże przyjął me wezwanie, cóż?
01:11:17A tam co?
01:11:18Gluchoniemy?
01:11:22Aha, z listu się dowiemy.
01:11:26Co, co, co, co?
01:11:32Co, co, co, co?
01:11:36Co, co, co, co?
01:11:37A to, to, a to.
01:11:38Podstolina?
01:11:39Nam skrewiła.
01:11:41Do rejenta?
01:11:42Zabłądziła.
01:11:43Do rejenta.
01:11:44Do rejenta.
01:11:45I chce?
01:11:48Chce pójść?
01:11:49Ja Wacława.
01:11:50I tyś milczał, czmo przeklęta.
01:11:53Ale krótka będzie sprawa.
01:11:55Opci zdradna, czci niewarta.
01:11:59No byś była ta karta w moim ręku teraz cała tak tu.
01:12:03Spyszna by się miała.
01:12:05Utarłbym cię w proch z kretesem, ale czasu nie chcę tracić.
01:12:10Do weselnej sarabandy muszę skrzypka im zapłacić.
01:12:14Niech im zagra, a od ucha, aż się rejem w kółko zwinie.
01:12:19Pozna szlachcic po festynie, jak się panu w kasze dmucha.
01:12:25O, jaciury!
01:12:30Hej, dwożanie!
01:12:32Dali ze mną, mocią panie!
01:12:44Tu coś boli.
01:12:46O, jaj!
01:12:47Piecę!
01:12:48Ach, to wino!
01:12:50Takie męty!
01:12:51O zbrodyniarzu, o przeklęty!
01:12:54Taką piękną niszczysz róże.
01:12:59Ach, dyndalsiu, cyny człowiecze!
01:13:02Ach, powiedzcie, czy być może?
01:13:04Co czy może?
01:13:06Że ta żmija, że ta żmija, ten wrejenta czart wcielony, dziś trucizną mnie zabija?
01:13:14Ej, gdzie znowu?
01:13:16Nie wierzycie?
01:13:17Kto by się tam i łakomił na waszmości nędzne życie?
01:13:23Nic nie będzie zatem złego?
01:13:25Ej, nie!
01:13:27Cześnik mówił przecie?
01:13:29A, to znowu co innego.
01:13:31Jaśnie panu wszystko w świecie tak jest znane, jakby komu, mój paniczu, w własnym domu.
01:13:38Otruń!
01:13:40Proszę!
01:13:42Co za psota!
01:13:44Jakaż wasza teraz rada?
01:13:46Robić, począć, co wypada!
01:13:48A?
01:13:50O księdza posłać trzeba!
01:13:52Proszę, proszę!
01:13:54To nie cnota!
01:13:56Umrzeć!
01:13:57Umrzeć!
01:13:58Wielkie niebo!
01:14:00Tak!
01:14:02Połknąłem!
01:14:04Mam truciznę!
01:14:06Już się z tego nie wyśliznę!
01:14:10Więc testament swój ułożę!
01:14:15Potem kupię wieczne loże!
01:14:19Potem pogrzeb swój zaplacę!
01:14:23Potem rekwiescat in pace!
01:14:33Wola, wola!
01:14:35Nie tak zrobię!
01:14:37Wszystko to są zmyw dla bańki!
01:14:41Lepszą zemstę przy sposobie!
01:14:45Ale trzeba zażyć z bańki!
01:14:48Bylem syna dostał psiadkę!
01:14:51Mam na niego dobrą klatkę!
01:14:54Słuchaj!
01:14:56Idźmy!
01:14:58Ale szale!
01:15:00Krajentowicz od nikogo nie jest u mnie znany wcale!
01:15:04Wszyscy go tu poznać mogą!
01:15:06Wszak był rano!
01:15:07Co, młody?
01:15:08Komisarzem co się mienił?
01:15:09Nie inaczej!
01:15:10Na my szkody?
01:15:11Na komnaty ćwik się wkrada!
01:15:13A ty milczy!
01:15:14Nie powiada!
01:15:15Abym milczał, dał to złoto!
01:15:17No dla Boga ty nie cnotą!
01:15:19Kto już na pół w grobie stoi,
01:15:20Twego gniewu się nie boi!
01:15:22Cicho, cicho!
01:15:23Bez hałasu!
01:15:24Teraz na to nie ma czasu!
01:15:25Ale jak już szlachczyc prawej zdasz mi poczet swojej sprawy!
01:15:29Wasze!
01:15:30Idźmy w wyprawruzie!
01:15:32Niech do milczka w klas się stara!
01:15:34Niech młodemu Wacławowi!
01:15:36Paniczowi!
01:15:37No wiesz powie, że go prosi panna Klara!
01:15:39By nie mówiąc nic nikomu,
01:15:41Chciał na chwilę przyjść laskawie!
01:15:43Aby nie był w żdy w obawie,
01:15:45Bo Cześnika nie ma w domu!
01:15:47No!
01:15:48Rozumiesz?
01:15:49Dokumentnie!
01:15:50Sam tymczasem zwień się skrzętnie!
01:15:53Kilku ludzi u wyłomu postaw w krzakach!
01:15:56Jeno nogą!
01:15:57Gaszek będzie za granicą!
01:15:59Łapę, stapę, śnieg go chwycą!
01:16:01A później chce związać mogą!
01:16:03Cześniku!
01:16:05Cóż!
01:16:06Kako świadek!
01:16:07Idź do kata!
01:16:10Idź do kata!
01:16:11Wdzięczność ludzi, wielkość świata!
01:16:14Każdy siebie ma na względzie, a drugiego!
01:16:16Za narzędzie!
01:16:17Póki dobre, cacko, złoto!
01:16:20Jak zepsute, ruszaj w błoto!
01:16:47KONIEC!
01:16:49KONIEC!
01:16:50KONIEC!
01:16:51KONIEC!
01:16:52KONIEC!
01:16:53KONIEC!
01:16:55KONIEC!
01:16:56KONIEC!
01:16:57KONIEC!
01:16:58KONIEC!
01:16:59KONIEC!
01:17:00KONIEC!
01:17:01KONIEC!
01:17:02KONIEC!
01:17:03KONIEC!
01:17:04KONIEC!
01:17:05KONIEC!
01:17:06KONIEC!
01:17:07KONIEC!
01:17:08KONIEC!
01:17:09KONIEC!
01:17:10KONIEC!
01:17:11KONIEC!
01:17:12KONIEC!
01:17:13KONIEC!
01:17:14KONIEC!
01:17:15KONIEC!
01:17:16KONIEC!
01:17:17KONIEC!
01:17:18KONIEC!
01:17:19O mych myśli ty, bogini,
01:17:30o ty jedna litościwa
01:17:32pasmo życia jad przerywa.
01:17:36Ale serce jakby w skrzyni
01:17:38miłość k tobie zawsze kryje.
01:17:41Co się stało?
01:17:43Już nie żyje.
01:17:45Tracił z wysły do ostatka.
01:17:48Ten testament wręczę tobie.
01:17:51Racz posłuchać jakby matka
01:17:53i zaplakać na mym grobie.
01:17:57Ja, Józef, babie...
01:17:58Klaro!
01:17:59Klara, co się dzieje?
01:18:00Lot nas ściga na zbyt strogo.
01:18:02Wszystkie drogie nam nadzieje
01:18:03w jednej chwili przepaść mogą.
01:18:04Mów ostrożnie.
01:18:05Zaplacony.
01:18:06Podstolina w naszym domu,
01:18:08bo plan ojca niewzruszony ją
01:18:09zaślubić mnie przymusza.
01:18:10Przebuk!
01:18:11A ta podla dusza,
01:18:12bez litości i bez sromu,
01:18:13nie zważając my wyznania,
01:18:14jego woli ucho sklania.
01:18:15O, Wacławie, nie mam władzy
01:18:18mówić, radzić w tej potrzebie,
01:18:21bo truchleję tu o ciebie.
01:18:22Ach, ty nie znasz mego stryja,
01:18:24w pory wczości nie ma grani.
01:18:26Nie lękaj się nadaremnie,
01:18:27komisarza wszak zna we mnie.
01:18:28O, komisarz teraz zani.
01:18:31Więc zdradziłeś?
01:18:32Powiedziałem.
01:18:33Bo niegodny.
01:18:34O, mój drogi,
01:18:34nie powiększaj mojej trwogi.
01:18:36Niech przynajmniej go ukaże.
01:18:37Śmierć zadajesz twojej klarze.
01:18:39Kto już w grobie jedną nogą,
01:18:41na tym groźby nic nie mogą.
01:18:43Co on mówi?
01:18:43Próżna zwada.
01:18:44Uchodź, uchodź,
01:18:45nie trać chwili.
01:18:46O, i moja taka rada,
01:18:48bo się właśnie
01:18:49Cześnik sili
01:18:51zwabić się tu w swoje szpony.
01:18:53Poczt hajduków rozstawiony,
01:18:56chwyci,
01:18:57zwiąże cię w potrzebie.
01:18:59Jeszczeż mało to dla ciebie.
01:19:00Ile czy jak będzie?
01:19:01Dziś napisz.
01:19:01Dziś wieczorem.
01:19:02Hałas słyszę.
01:19:04To co mówił?
01:19:05Potem, potem.
01:19:06Idę teraz z powrotem.
01:19:32KONIEC!
01:20:02KONIEC!
01:20:03KONIEC!
01:20:04KONIEC!
01:20:06KONIEC!
01:20:07KONIEC!
01:20:09KONIEC!
01:20:10KONIEC!
01:20:11KONIEC!
01:20:12KONIEC!
01:20:13KONIEC!
01:20:14KONIEC!
01:20:15KONIEC!
01:20:16KONIEC!
01:20:17KONIEC!
01:20:18KONIEC!
01:20:19KONIEC!
01:20:20KONIEC!
01:20:21KONIEC!
01:20:22KONIEC!
01:20:23KONIEC!
01:20:24KONIEC!
01:20:25KONIEC!
01:20:26KONIEC!
01:20:27KONIEC!
01:20:28KONIEC!
01:20:29KONIEC!
01:20:30KONIEC!
01:20:31KONIEC!
01:20:32KONIEC!
01:20:33KONIEC!
01:20:34KONIEC!
01:20:35KONIEC!
01:20:36KONIEC!
01:20:37KONIEC!
01:20:38KONIEC!
01:20:39KONIEC!
01:20:40KONIEC!
01:20:41KONIEC!
01:20:42KONIEC!
01:20:43KONIEC!
01:20:44KONIEC!
01:20:45KONIEC!
01:20:46KONIEC!
01:20:47KONIEC!
01:20:48KONIEC!
01:20:49KONIEC!
01:20:50KONIEC!
01:20:51KONIEC!
01:20:52KONIEC!
01:20:53KONIEC!
01:20:54KONIEC!
01:20:55KONIEC!
01:20:56KONIEC!
01:20:57KONIEC!
01:20:58KONIEC!
01:20:59KONIEC!
01:21:00KONIEC!
01:21:01KONIEC!
01:21:02Jakby nimfa, podstolinie Grochowianka.
01:21:06Rejentowi tęga fimfa, a mnie zęsta doskonała.
01:21:10Tak się skończy sprawa cała.
01:21:12Ale...
01:21:12Tutaj nie ma, ale...
01:21:13Zaraz.
01:21:14Zaraz, albo wcale.
01:21:16Mamyż wierzyć?
01:21:17A to wierzmy.
01:21:18Ślub prak dziś?
01:21:19Dziś?
01:21:19Tak, więc wierzmy.
01:21:20Zatem rękę daj dziewicy.
01:21:24Nie od tego widzona.
01:21:27Chlepan czekań z kaplicy.
01:21:29Dali żwawo.
01:21:32Rejenti, skoda.
01:22:02KONIEC
01:22:06KONIEC
01:22:08KONIEC
01:22:10KONIEC
01:22:12KONIEC
01:22:14KONIEC
01:22:28KONIEC
01:22:30Dobry wieczór panie bracie.
01:22:57Cóż to drzmę w zamku macie? Żywej duszy. Nie ma komu odpowiedzieć pan czy w domu.
01:23:04Jest do usług.
01:23:06Rzecz ciekawa, cześnik wyzwał mnie na rękę. Może wróżył zbyt zuchwale, że mu rejent nie dotrzyma, ale rejent był na dziale. Zucha tylko jeszcze nie ma.
01:23:19Ej, łaskawy mój rejencie, nie wyzywaj go na cięcie, bo jak machnie po pętlicach, zdywiduje jak Bóg Bogiem.
01:23:31Bija, bija, państwo bądź!
01:23:34Któż weselę tu obchodzi?
01:23:37Rejentowicz.
01:23:39Być może!
01:23:40Ej, dyndalski! Tam do czarta! Okulwaczyć się dzianeta! Już gaducznie przeszła czarta!
01:24:02Człowiec!
01:24:03Człowiec!
01:24:04Muzyka
01:24:32Muzyka
01:25:02Masz więc byka, zajmę dyka.
01:25:05Ach mój ojcze.
01:25:06Ach mój stryju, niech się skończy ta zawiłość.
01:25:08Przebacz ojcze i wzajemną, poblogosław naszą miłość.
01:25:11Stań serdeńko i chodź ze mną.
01:25:16Mam, że wierzyć?
01:25:18Co się dzieje?
01:25:19Wacław Sklaro?
01:25:21O szalerie.
01:25:22Tak jest.
01:25:23Wierzę.
01:25:25Już się stało.
01:25:26Więc wam powiem.
01:25:28I nie mało.
01:25:29Chciałam za mąż pójść czym prędzej, by nie zostać całkiem węze.
01:25:34Majątek zapisany na czas tylko był mi dany.
01:25:37A w istotnym wiecznym darze dziś przypada Szczęsnej Klarze.
01:25:41Dwa majątki, kąsek gładki.
01:25:44Coś z tryjowi, żaj tej gratki.
01:25:47Zamieniał stryjek na siecierkę kiejek.
01:25:50Ale przez to dziś nie tracę?
01:25:53Uryjęta sto tysięcy?
01:25:57Nie.
01:25:58Bez mego ja zapłacę.
01:26:00Nie opieraj się już więcej.
01:26:02Swego gniewu zwalcz o statki.
01:26:05Pobłogosław twoje dziadki.
01:26:08Niech się dzieje woda nieba.
01:26:10Z nio się zawsze zgadza.
01:26:11Trzeba.
01:26:20Mogę już przestać na twym słowie?
01:26:22Wręczysz pewnie za me zdrowie?
01:26:27Teraz wzywam waszmość pana.
01:26:30Każ nam przynieś roztruchana.
01:26:32Niech nam zagrzmią i fanfary wypijemy pierwszej pary.
01:26:36Niechże będzie dziś wesele.
01:26:38Równie w sercach, jak i w dziele.
01:26:45Pociąganie, z nami z woda.
01:26:50Zgoda! Zgoda!
01:26:53Tak jest. Zgoda.
01:26:55A Bóg wtedy rękę poda.
01:26:58Zgoda!
01:27:01Zgoda!
01:27:02Zgoda!
01:27:03Zgoda!
01:27:04Zgoda!
01:27:05Zgoda!
01:27:06Zgoda!
01:27:07Zgoda!
01:27:08Zgoda!
01:27:09Zgoda!
01:27:10Zgoda!
01:27:11Zgoda!
01:27:12Zgoda!
01:27:13Zgoda!
01:27:14Zgoda!
01:27:15Zgoda!
01:27:16Zgoda!
01:27:17Zgoda!
01:27:18Zgoda!
01:27:19Zgoda!
01:27:20Zgoda!
01:27:21Zgoda!
01:27:22Zgoda!
01:27:23Zgoda!
01:27:24Zgoda!
01:27:25Zgoda!
01:27:26Zgoda!
01:27:27Zgoda!
01:27:28Zgoda!
01:27:29Zgoda!
01:27:31Zgoda!
01:27:32Zgoda!
01:27:33Zgoda!
01:27:34Zgoda!
01:27:35Zgoda!
01:27:36Zgoda!
01:27:37Zgoda!
01:27:38Zgoda!
01:27:39Zgoda!
01:27:40Zgoda!
01:27:41Zgoda!
01:27:42Zgoda!
01:27:43Zgoda!
01:27:44Zgoda!
01:27:45Zgoda!
01:27:46Zgoda!
01:27:47Zgoda!
01:27:48Zgoda!
01:27:49Zgoda!
01:27:50Zgoda!
01:27:51Zgoda!
01:27:52Zgoda!
01:27:53Zgoda!
01:27:54Zgoda!
01:27:55Zgoda!
01:27:56Zgoda!
01:27:57Zgoda!
01:27:58Zgoda!
01:27:59Zgoda!
01:28:00Zgoda!
01:28:01Zgoda!
01:28:02Zgoda!
01:28:03KONIEC
01:28:33KONIEC
01:29:03KONIEC
01:29:33KONIEC