Skip to playerSkip to main content
#dailymotion #youtube #facebook #twitter #twitch #motiongraphics #deezer #tv #dlive #instagram #stream #motion #twitchstreamer #fightingmentalillness #twitchclips #twitchretweet #twitchaffiliate #twitchshare #ant #scribaland #tiktok #grecja #spotify #gelio #gry #vimeo #google #motionmate #youtuber #greekquotes
Transcript
00:00:00DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:00:38DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:01:00DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:01:02DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:01:31DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:01:33DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:01:35DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:02:08DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:02:21DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:02:23DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:02:51DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:02:55DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:03:05DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:03:09DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:03:23DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:03:33DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:03:34DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:03:36DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:03:38DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:03:50DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:04:00DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:04:04Tak, tak, tak, rzeczywiście pamiętam, pamiętam. No i co?
00:04:09Chciałbym...
00:04:10Znaczy, znał pan?
00:04:11Nie, ale wtedy wydawało mi się, że pan patrzył na mnie jakoś życzliwie.
00:04:20Ja na wszystkich patrzyłem życzliwie, taka była moja rola w komisji.
00:04:24Nie, ale słucham pana, słucham, o co chodzi?
00:04:27Nie no, właśnie chciałbym, o ile to, rozmawiać z panem.
00:04:33Teraz, no, wie pan, ja nie...
00:04:36W momencie.
00:04:37No dobrze, niech pan pozwoli do mnie, do garderoby, muszę się przebrać.
00:04:40Dobrze, proszę bardzo, tętnie, na lewo.
00:04:44Pani Jolu, 20 minut przerwy, tak?
00:04:47Tak, tak.
00:04:53Z tyłu już jest dobrze, panie Wysko? Tak.
00:04:56No to dziękuję.
00:04:57Dziękuję.
00:04:57Dziękuję Państwu.
00:05:00No, słucham. Jestem do pańskiej dyspozycji. Proszę.
00:05:07No więc mam taką prośbę, czy nie mógłby pan mnie przyjąć jako wolnego słuchacza?
00:05:17W ten sposób lepiej bym przygotował.
00:05:20Nie, nie, nie.
00:05:21Tego my nie praktykujemy.
00:05:25To może pan mógłby mnie przygotować do egzaminu?
00:05:32Co?
00:05:33Więc pan chce koniecznie zostać aktorem, tak?
00:05:38Tak.
00:05:40A...
00:05:41Można...
00:05:43Wiedzieć, dlaczego?
00:05:48Ja...
00:05:51Czuję...
00:05:54Muszę.
00:05:56Nie wyobrażam sobie innego zawodu.
00:05:58Tak, i nie wyobraża pan sobie, jaki spotka pana z autem.
00:06:04Drogi panie, przecież jest tyle ciekawych, interesujących profesji.
00:06:10Niech pan posłucha mojej przyczyniowej rady...
00:06:13A przecież pan wybierał też...
00:06:15Ja?
00:06:16Ja zostałym aktorem, bo nic innego nie umiałem.
00:06:20Ja chciałem iść na architekturę, no ale...
00:06:22Widzi pan, wojna.
00:06:24Po wojnie miałem dwadzieścia parę lat, maturę, rodziny na głowie.
00:06:30Żyć trzeba.
00:06:31No, że zdradzałem pewne zdolności do komedianstwa.
00:06:37Jeszcze w gimnazjum udało mi się zaangażować do teatru, no ale...
00:06:42Pan, pan ma czas.
00:06:44Ma pan teraz możliwości zdobycia naprawdę czegoś ciekawego, interesującego, pożytecznego...
00:06:50Ja nie...
00:06:50Pan mówi...
00:06:52Przepraszam, nie rozumiem.
00:06:54Dlaczego, no?
00:06:55No, nie wiem.
00:06:57Przecież ma pan pozycję, sławę.
00:07:00Gra pan w teatrze, w filmie, w telewizji...
00:07:02Sławę, sławę.
00:07:03To, że ekspedientka w sklepie będzie dla mnie uprzejma i sprzeda mi jakiś towar spod lada albo poza kolei...
00:07:10Nie, no ale...
00:07:12Pan przesadza.
00:07:14I mój drogi, nie przesadzam.
00:07:17Sławę i popularność zdobywają bohaterowie seriali telewizyjnych i to na krótko.
00:07:24A w teatrze...
00:07:27Prosimy aktorów do drugiego aktu.
00:07:30Niech pan przemyśli to, co panu powiedziałem i posłucha mojej rady.
00:07:36A zobaczy pan, że będzie mi pan jeszcze kiedyś za tą dziękową.
00:07:40Jest przecież tyle ciekawek i pożytecznych zawodów.
00:07:51Przepraszam, jeśli rozczarowałem panu.
00:07:55No, nie, nie, nie, to...
00:07:58Dzień dobry.
00:08:01Dzień dobry.
00:08:04Dzień dobry.
00:08:09Dzień dobry.
00:08:41Dzień dobry.
00:08:45Dzień dobry.
00:08:55Dzień dobry.
00:08:58Dzień dobry.
00:09:01Dzień dobry.
00:09:12Dzień dobry.
00:09:18Dzień dobry.
00:09:19No przecież widzę, że czekasz na okazję.
00:09:22Czekam. Moja sprawa, nie?
00:09:25Odstąpię rowerek za dwa piwka.
00:09:27Idź pan.
00:09:28Alfred!
00:09:30Alfred, pod szybko!
00:09:32Słuchaj, no weź!
00:09:33Oddasz przy okazji!
00:09:35No wiesz!
00:09:36Z biegiem, Alfred!
00:09:38Alfred, no, siadaj!
00:09:43Cholery, weź pa ten rowerek!
00:09:45Podeślij do teatrzyku pół!
00:09:46Z biegiem, no, siadaj!
00:10:01Bo jest gorąco,
00:10:06Bo niedawno rodziła,
00:10:09Nić uroczyła
00:10:12Wsłuch!
00:10:15No balon! Włóżcie jej pod sukienkę, balon!
00:10:20Widać, że to jest ta sprawa, rozumiem? Bo coś to znaczy.
00:10:23Jest pompka, pogranca się wętym, rozumiesz?
00:10:25Nie jest to dobry pomysł.
00:10:26Brzuch rośnie.
00:10:27No wiem, że rośnie, ale nie jest to dobry pomysł.
00:10:29Myśleliśmy już o tym i nie ma sensu robić tego, wiesz, no...
00:10:32Nie, negujesz tak, bo...
00:10:33Słuchajcie, to jest niepotrzebne uproszczenie zupełnie.
00:10:38Tak ta sprawa jest...
00:10:39Może mieć więcej znaczeń, powiem.
00:10:40Ale uwierz w widza, nie rób z widza balona właśnie.
00:10:44Wiesz, no ty raczej z nas zrobisz balona, no w tym, no...
00:10:47Ten star, no ja nie chcę, żeby to był czepelin jakiś, wiesz,
00:10:49który się rozraca do monstrualnych rozmiarów, no.
00:10:52Dobra, dobra.
00:10:53Słuchajcie, bierzemy się raz, dwa, trzy za ten pomnik i już, no.
00:11:04Słuchaj, Tadziu.
00:11:06Daj na nich może ten reflektor.
00:11:13Z pokolenia na pokolenie przekazywano nam wieść
00:11:17komuny paryskiej o godzinie, która nastąpi.
00:11:22Aż wreszcie znaleźliśmy ją pustą.
00:11:25...
00:11:25...
00:11:42Ci, których nie zdążyliśmy zjeść, zjedzą nas.
00:11:45Chciałbym, żebyś to dobrze zrozumiał...
00:11:48i zrobił swojej kobiecie jeszcze jedno dziecko.
00:12:15Rodzi się Chrystus, zawsze rodzi się Chrystus,
00:12:19jeśli ci, którzy asystują przy jakichkolwiek narodzinach,
00:12:22potrzebują akurat Chrystusa.
00:12:26Opuśnić.
00:12:43Tutaj wszystko pozostaje na swoim miejscu.
00:12:45Ruch planet nie ma żadnego wpływu na ich życie.
00:12:49Najwyżej stoi policja.
00:12:51Potem obyczaje.
00:12:53Święta droga do kopalni węgla.
00:12:57Początek końca.
00:13:05Który dla następnych jest być może początkiem epoki.
00:13:27Co mi się jeszcze nie podoba, to to, że my robimy publicystykę.
00:13:31To dotyczy tylko nas.
00:13:32Ludziom potrzeba czegoś więcej.
00:13:34Jakichś prawd ogólnych, ponadczasowych.
00:13:38Teatr dla mnie powinien być...
00:13:39Zobacz.
00:13:59No i co?
00:14:01Nic.
00:14:02Życie.
00:14:10Jeżeli traktować każdego wedle jego zasługi,
00:14:13to kto uniknie chłosty?
00:14:14Poloniusz.
00:14:17Hamlet, pójdźcie za nim, przyjaciele.
00:14:20Jutro nam zagracie.
00:14:24Aktor pierwszy.
00:14:29Wychodzą, pozostaje Hamlet.
00:14:31A na Bóg z wami.
00:14:32Teraz jestem sam.
00:14:34A jakiś ze mnie hultaj i ham ordynarny.
00:14:37Czy nie jest to potworne,
00:14:39że ten aktor tylko w zmyśleniu,
00:14:40w pasji urojonej,
00:14:41tak umiał duszę poddać wyobraźni,
00:14:43że pod ich wpływem rozgorączkowała mu się cała twarz?
00:14:47Oczy, łez pełne,
00:14:49rozterka w spojrzeniu,
00:14:50głos mu się łamał,
00:14:51a wszystkie ruchy kształtowały
00:14:53postać jego według wyobraźni.
00:14:56I wszystko do...
00:15:05Kto tam?
00:15:07Słuchaj, otwieraj natychmiast.
00:15:09Szalenie ważna sprawa.
00:15:14Co? Co?
00:15:16Słuchaj, zupełnie zapomniałem.
00:15:18Gości mi już.
00:15:20Fredek.
00:15:21To jest nasz uzdolniony pracownik pomocniczo-twórczy.
00:15:25Tadzio.
00:15:26Tadzio Uposiek, rzecz mi.
00:15:27Tak.
00:15:28Nasi artyści tragiczni, komiczni
00:15:31oraz tragicomiczni.
00:15:33Właśnie wracając z występów miejscowych z Patiwku.
00:15:36Dobry wiecz.
00:15:37Ukłoń się ładnie.
00:15:38Michał.
00:15:39Słuchajcie, kochani się.
00:15:41Czujcie się jak u siebie w teatrze.
00:15:43Ty nie gadaj tyle.
00:15:44Proszę bardzo.
00:15:44Tam, na salonie.
00:15:46Na salonie.
00:15:47Gospodarze.
00:15:48Tam, prosto, prosto.
00:15:49Ogromny.
00:15:50Malutki.
00:15:51Malutki.
00:15:55No to jest progres uwarunków.
00:15:58No pewnie ciemno.
00:16:01No chciau.
00:16:03Kurczę.
00:16:05Troszeczkę.
00:16:06No wyjścia.
00:16:12Nie połączę!
00:16:16Ale szkło!
00:16:18Bez szwach!
00:16:19Z butelką!
00:16:22Bo gdzie, Bozie?
00:16:23To jest łatwiej. Tadek, dawaj drugą!
00:16:26Szybciej, szybciej.
00:16:28Mnie trochę zasta!
00:16:29O Jezu!
00:16:31Faaaak!
00:16:34Zaużyciem wstrząsnąć?
00:16:35Panie, kochany, panie Freddy!
00:16:37Panie, co?
00:16:38Panie, nie zna się Pan na tym.
00:16:40Musuje się, Pana, co?
00:16:42Dobra, dawaj!
00:16:44Chcesz?
00:16:46O!
00:16:50Tadek, Basiu, Brudersza,
00:16:51bardzo proszę, no,
00:16:52no, zobacz, taka miła dziewczynka,
00:16:54no, napij się z niego, no, bardzo Cię proszę.
00:16:56Nie można tyle marnować,
00:17:00Tadziu, Tadziu,
00:17:01proszę Cię bardzo.
00:17:02Panie Miśku, bardzo proszę, Brudersza,
00:17:04No, bardzo Was proszę, bardzo, bardzo.
00:17:06Samurad, taki miły człowiek.
00:17:08Bardzo.
00:17:10Buzi.
00:17:11A teraz?
00:17:12Aaaa!
00:17:16Aaaa!
00:17:20Aaaa!
00:17:21No, govno, govno!
00:17:25To bardzo śliczne, kochanie,
00:17:26ale niewiele ma wspólnego
00:17:27z rykiem kobiety rodzącej.
00:17:29Czekaj, ja Ci to popatnię.
00:17:31Tak, tak, tak, tak.
00:17:32I jak pięknie leżałaś, widzisz?
00:17:34O tak, o tak.
00:17:35Aha!
00:17:37A to wcale nie jest takie estetyczne,
00:17:39to jest ciężka robota, wiesz?
00:17:40Tu trzeba pracować, o!
00:17:42Tu, mięśniami brzucha,
00:17:43przeponą.
00:17:44Musisz jakoś to technicznie załatwić.
00:17:46Zobacz, o!
00:17:46To trzeba się podeprzeć, o!
00:18:01Bo jest gorąco,
00:18:03bo niedawno rodziła
00:18:05i urodziła.
00:18:07Chodź!
00:18:08Chodź!
00:18:09Chodź!
00:18:10Chodź!
00:18:26Chodź!
00:18:27No to co?
00:18:28Idziemy dalej?
00:18:36Boże!
00:18:38Boże!
00:18:40Boże!
00:18:41Boże!
00:18:57Dzięki za oglądanie.
00:19:16Napij się.
00:19:21Tak? No to zobacz.
00:19:30Miami Beach. Ze zmiennym szczęście walczą nasi brydżyści.
00:19:34Niestety nie we wszystkich meczach wytrzymali napięcie psychiczne.
00:19:37Polacy byli tak zdenerwowani, że zaczęli cytować po polsku, za co otrzymali napomnienie.
00:19:42Na olimpiadzie można licytować jedynie w języku angielskim.
00:19:57Dzięki za oglądanie.
00:20:00Dzięki za oglądanie.
00:20:17Tadek? Co ty tu robisz?
00:20:19Dźpię.
00:20:21W moim łóżku.
00:20:24A...
00:20:24Przyszliśmy z Alfredem.
00:20:27Okazałem się położyć.
00:20:29A gdzie jest Alfred?
00:20:30Tu.
00:20:32Gdzieś był.
00:20:48Kochanie, podciągnij mi suwak.
00:20:50Może mi powiesz, co to wszystko ma znaczyć.
00:20:52A to?
00:20:53Co to ma znaczyć?
00:20:57Co pan robi w moim łóżku?
00:21:00Co to znaczy?
00:21:01Człowiek wyskoczy na chwilę do szafy, a potem obcy mężczyźni w łóżku, tak?
00:21:05No ładnie, ładnie.
00:21:06Przestań Alfred.
00:21:08Dobra, tylko powiedz mi, gdzie ja mam spać?
00:21:11No Grażynko, no.
00:21:13Prześpisz się na stole, wiesz, jutro jakieś się łóżko skombinuję.
00:21:16Trudno.
00:21:17Nie ma mowy.
00:21:18A dlaczego?
00:21:19Nie rozumiem.
00:21:20Dlaczego we własnym domu mam spać na stole?
00:21:23Nie no naprawdę, po co te dyskusje? Przecież ja mogę spać na stole.
00:21:25Nie no, co ty, tak.
00:21:27Gość na stole jeszcze, dobra już.
00:21:28Ja tam będę spał, wiesz.
00:21:29Nie mówmy o tym.
00:21:31A ja mam spać z Tadziem?
00:21:33Dlaczego nie?
00:21:35No proszę.
00:21:37Nie no, przecież naprawdę wrócę do teatru i będzie się wsiął.
00:21:40Czekaj Tadek, Alfred wróci do teatru, a my dzisiaj prześpimy się razem.
00:21:44Tak?
00:21:46Ciekawe.
00:21:50Jak to ma być, złotki dziewczar?
00:21:53O, tak.
00:21:55W trójecły se pośpimy.
00:21:57Tak, Tadzio śpi, Jan Fredzik śpi.
00:22:01Dobranoc.
00:22:08Patrzcie, to można wygrać samochód.
00:22:17Nie, nie, Jakub.
00:22:22Poproszę trzy lasy.
00:22:29No, a ciebie.
00:22:32Trzymaj.
00:22:33Nie, ja sam.
00:22:34Lewą ręką, tak.
00:22:36Dziękuję.
00:22:41A jak wygramy?
00:22:50Pusty, słuchajcie, wygrałem
00:22:53Żartuję
00:22:54Samochód
00:22:54Z odchłani tchła mgla obla
00:22:59Cchnął, cz nadal pstrąg gląb pruje
00:23:02Wybrnęła wydra z brodla
00:23:04Żownica źblodżdżu żuje
00:23:06Chrząść pszczołę wstrząsł w szczelinie
00:23:09Dla pchla pchle pchnęła w popiól
00:23:12Trwożliwie brzmiał
00:23:14Chrząść w szczelinie
00:23:15Zanim swego nie dopioł
00:23:16I ty też dopnij
00:23:17Chociaż słów kształty krztuszą krtanie
00:23:20Co jednak umiesz poka...
00:23:22Ty się nazywasz Kasprzak?
00:23:23Tak
00:23:24To pospiesz się
00:23:26No nie stój tak, przecież komisja czeka
00:23:44Poczekaj tu
00:23:46Podparł się w boki jak basza
00:23:48Hulaj dusza, hulaj woła
00:23:51Śmieszy, tumami przestrasza
00:23:54Żołnierzowi co grał z ucha
00:23:56Wszystkich łaje i potrąca
00:23:58Świsnął szablą koło ucha
00:24:00Już z żołnierza marzy zająca
00:24:03Na patrona z trybunału...
00:24:05Dziękuję pani, dziękuję
00:24:08Dziękuję, to wszystko
00:24:23Co ci powiedzieli?
00:24:26Że za dużo umiem
00:24:29Jestem zmanierowany
00:24:33Będziesz jeszcze zdawał?
00:24:37Tak
00:24:46Masz
00:24:52Może bym coś kupił
00:24:53No to kup
00:24:54No a Forza?
00:24:55Przecież ci dałam wczoraj
00:24:57No to jak ma mieć dzisiaj?
00:25:13No graże
00:25:14No
00:25:33Marszał, to tylko ze względu na tatk
00:25:38Tadek, daj kieliszki
00:26:02Daj sobie spokój
00:26:05Dlaczego?
00:26:06Za bardzo ci zależy
00:26:08No już drugi raz cię nie przyjęli
00:26:10Nie wystarczy?
00:26:16To co mam robić?
00:26:18O rany, no znajdź sobie jakąś
00:26:19Normalną ludzką pracę, no
00:26:21Załóż dom, rodziny, miej żonę, no
00:26:23Dzieci
00:26:24Może i po ludzku
00:26:27Czy ty wiesz w ogóle po co żyjesz?
00:26:29A ty wiesz?
00:26:30Wiem
00:26:31No
00:26:33Chce przeżyć fajnie swoje życie
00:26:35Po prostu fajnie
00:26:39A nie uważasz, że człowiek powinien coś w życiu zrobić?
00:26:43Coś po sobie zostawić?
00:26:45Fajnie przeżyć
00:26:46Jasne
00:26:47Świat się zawali, jak nie zostaniesz aktorem
00:26:49Przestań
00:26:50No to o co ci właściwie chodzi?
00:26:53Czego chcesz?
00:26:55Sławy?
00:26:56Pieniędzy?
00:27:01Alfred
00:27:01Chcę robić w życiu to co mnie
00:27:05Pasjonuje
00:27:06Tak i dlatego chcesz zostać aktorem
00:27:07Dlatego
00:27:12No to pokaż mi chociaż jednego aktora
00:27:14Który by się nie chciał przypodobać publiczności
00:27:17No czy ty nie rozumiesz, że każdy z nich wlazłby w dupę
00:27:19Najgłupszemu widzowi, żeby tylko zasłużyć na brawka?
00:27:23Gdzie w tym wszystkim jest miejsce na twoją pasję?
00:27:27O cholerę, ty się uparłeś, żeby zostać aktorem
00:27:30Alfred
00:27:32Nie rozmawiaj ze mną jak z debilem
00:27:34Przecież wiem, że ten teatr jest...
00:27:37Nic nie wad
00:27:39Ja na scenie naprawdę chcę przeżywać to, co czuję
00:27:43Naprawdę
00:27:44Tadek, sztuka to kłamstwo
00:27:46Udawanie
00:27:47Daj mu spokój
00:28:02Tadek, co ty robisz?
00:28:06Ty jeszcze?
00:28:08Dokąd?
00:28:10Jeszcze nie wiem
00:28:12A co się stało?
00:28:20Spróbuję zdawać jeszcze raz
00:28:26Może w innym mieście mi się poszczęści
00:28:29Chciałbym wam podziękować
00:28:35Przepraszam
00:28:51Przepraszam
00:29:15Mówiłem tym, że nie rzały
00:29:20KONIEC
00:29:21KONIEC
00:29:31KONIEC
00:30:07No, na co pan czeka?
00:30:10Proszę zaczynać.
00:30:14Proszę pani, kto prowadzi chór?
00:30:17Ja.
00:30:19No to niech pani zadryguje.
00:30:20A czemu ja?
00:30:21Przecież to pan prowadzi dzisiaj próby.
00:30:23Proszę pani, ja nie przyjechałem tu na...
00:30:26Przyjechałem na wizytację, nie na...
00:30:34Proszę państwa, może tu zaśpiewam.
00:30:54Patrzymy w okno z nadzieją, że ktoś przyjdzie i życie nas niemi,
00:31:03że ktoś da nas rękawy zakaza.
00:31:08My stoimy twardo na ziemi, niech marzenia rosną wraz z nami.
00:31:17My codziennie chcielamy, niech żyje się, niech żyje się, niech żyje się...
00:31:25Zniepranę tak.
00:31:27No tak, czy nami.
00:31:29No tak, czy nami?
00:31:29No to układy traci się, albo przez Polak i łąki.
00:31:33Przez Polak i łąki.
00:31:34Przez Polak i łąki.
00:31:35Tak, może być przez Polak i łąki.
00:31:37Tak, może być przez Polak i łąki.
00:31:49Tak, może być przez Polak i łąki.
00:31:52Trzy, cztery.
00:31:53Nie błękit, a pierwsi rozbiera nam radość.
00:31:58Idziemy przeorać u gory ludzkich serc
00:32:03i zasiać w nim nasze marzenia.
00:32:08Młodością natknieni bierzemy do niestet,
00:32:12wyzwili cię na lepsze przednienia.
00:32:18Ktoś z Państwa nie gra na kordeonie.
00:32:21A Pan nie gra?
00:32:24Nie gra, gra, proszę Pani, tylko w tej chwili pytam,
00:32:26czy ktoś z zespołu nie potrafi.
00:32:29Zespole nikt nie gra na akordeonie.
00:32:40Niestety nie przywiozłem ze sobą mu.
00:32:43Próba będzie bez instrumentu.
00:33:00Proszę.
00:33:04I co Pani tu przyniosła?
00:33:09Gryf, Mikrokosmos, Fiu, Klazi, Bartok, Mozart, Senna, Bach, tak...
00:33:19Co Pani sobie myśli?
00:33:21A co Pani sobie wyobraża, że co?
00:33:23Nie potrafi grać na akordeonie, to po cholerę go tu przywiozłem.
00:33:26Nie umiem.
00:33:29Proszę.
00:33:38Ojciec!
00:33:41Ojciec!
00:33:42Zaraz, zaraz, zaraz.
00:33:54Ojciec!
00:33:54Let's go!
00:33:55To jaんです!
00:33:58Piękrasz.
00:34:06KONIEC
00:34:29KONIEC
00:34:31KONIEC
00:34:31KONIEC
00:34:34KONIEC
00:34:38KONIEC
00:34:41KONIEC
00:34:42Jest tamto?
00:34:46Halo?
00:34:49Ma pan jeszcze czas?
00:35:06Długo naprowadzi ten kur?
00:35:08O już.
00:35:10Ładnych paru lat.
00:35:14Przyjechała tutaj ze swoim mężem
00:35:16welegantowana artystą.
00:35:18A ten jej mąż, o, to dopiero był typek, pijanica w łuczyki, a jak ona go kochała, jak go ściskała,
00:35:27jej przysuś kochany mówiła, kiedy wracał z knajtem.
00:35:32A ono co, nie opowiadał? Ale w to, to już nikt nie wierzył.
00:35:46Prosto mówił.
00:35:50Chodź pan tu bliżej.
00:35:57Nie jest panem pokrę.
00:35:59A myśmy też nie wierzyli.
00:36:02Wyrzecieliśmy go nas z NDP.
00:36:04Po śmierci Wiktusia, nie ta sama kobieta. Opuściła się, zaniedbała. Zresztą sam pan widział.
00:36:13Z lidości zostawili jej tu kierownictwo chóru.
00:36:17No i co, nic potem z nią nie chciało się ożenić?
00:36:20No i jak to nie?
00:36:23Panie, to była piękna kobieta. Z miasta tu do nim przyjeżdżali. Wszystkich odprawiły.
00:36:33Nawet i mnie.
00:36:35No i od tej pory przestałem chodzić na trudy chóru.
00:36:39A trzeba panu wiedzieć, że ja byłem solistą.
00:36:50O, niech pan coś zagrał.
00:36:55Nie mam cię z sobą noc.
00:36:56A z głowy?
00:36:58Na szkole coś pan tam grał?
00:36:59No i szefie, szefie. Znam tylko ten jeden kawałek na prawo.
00:37:04Pan nie gra?
00:37:06Ja?
00:37:06Nie, ja nie wiem.
00:37:08Ja kilka melodii tylko tu na prawo.
00:37:11No co, no co?
00:37:12Nie, nie, nie.
00:37:13No co dziwne.
00:37:15Nie, nie, nie.
00:37:15No naprawdę.
00:37:16Nie, nie, nie.
00:37:17No jak już tak, to...
00:37:20To ja wolę zaśpiewać.
00:37:23Śpiewaj.
00:37:25Śpiewaj.
00:37:34Śpiewaj.
00:37:34Jodły na gór szczycie szumią sobie w dal.
00:37:44I młodemu smutne życie, gdy ma w sercu żal.
00:37:55Nie mam żalu do nikogo, jeno do ciebie nie mogę.
00:38:04Oj, Halina, oj, jedyna dziewczyno moja.
00:38:14Dziewczyno moja.
00:38:18Oj, Halina, oj, jedyna dziewczyno moja.
00:38:46Panie, co Pan tu robi?
00:38:49Ja.
00:38:50Jestem z Duna.
00:38:53A nigdy Pan nie próbował wkręcić się do jakiegoś prawdziwego zespołu, do opery?
00:38:59A po co?
00:39:02Panie, proszę Pana, talent.
00:39:05Rozumie Pan?
00:39:07Mógłby Pan zdobyć pieniądze, nie wiem, sławę, powodzenie?
00:39:13Czy Pan się tu marnuje?
00:39:14Proszę Pana, ja mam swój fach.
00:39:17Ludzie mnie szanują.
00:39:19To śpiewanie to dla mnie rodzajówka.
00:39:21Przyjemność?
00:39:33No i o czym Pan tak mówił?
00:39:38Jak to jest?
00:39:41Bez wysiłku osiągnął Pan taki poziom, a ja… i nic.
00:39:51No to czemu nie weźmie się Pan za coś, co Pan ułatwiej przyjdzie?
00:39:57Ja też długo szukałem, zanim zostałem z Duna.
00:40:07Ale zimno, smarżemy.
00:40:15Zdajmy Pan.
00:40:17Robię herbatkę.
00:40:19Bardzo proszę.
00:40:21Mocną.
00:40:22Tak, tak.
00:40:34Proszę.
00:40:35Tika, tak.
00:40:36Tika.
00:40:43Jak się udała wizytacja?
00:40:45Pani.
00:40:49To jest dobre.
00:40:51Dobry świedź.
00:40:55Zdajmy.
00:40:55Zdajmy.
00:40:56Zdajmy.
00:40:56Zdajmy.
00:40:57Zdajmy.
00:40:58Zdajmy.
00:40:59Zdajmy.
00:40:59Zdajmy.
00:41:00Zdajmy.
00:41:21Gdzie pan pisze, panie kolego?
00:41:24Właśnie wybrzucie.
00:41:25Zdrowadzanie, tak?
00:41:26Tak.
00:41:27Jak pan skończy, proszę, dla mnie.
00:41:29Czy było coś dla mnie, panie Raminu?
00:41:30Nie, nie, nie.
00:41:31Jeszcze nic nie było, panie prezesie.
00:41:33Na pewno?
00:41:34Na pewno.
00:41:36Telefon.
00:41:37Tak.
00:41:39Słucham?
00:41:40Tak.
00:41:41Pan prezes właśnie przyszedł.
00:41:43Łączek.
00:41:451513.
00:41:46Raz, dwa.
00:41:48Raz, dwa, trzy, cztery, pięć.
00:41:59I oddaję dług.
00:42:01Pożyczy pan przy okazji.
00:42:03Tak, oczywiście.
00:42:13Proszę.
00:42:16Chciałbym oddać dług pana prezesowi.
00:42:19Nie ma o czym mówić, panie kolego.
00:42:21Dziękuję.
00:42:23Zawsze służę w potrzebie.
00:42:27Co to jest prawozdanie, to?
00:42:29Właśnie.
00:42:32Siadajcie, proszę.
00:42:41Naprawdę chór jest dobry, nawet sądzę, że oni sami dadzą, dają sobie radę.
00:42:50No, proszę.
00:42:51Miałem wieści, że tam się źle dzieje.
00:42:54No, sami widzicie kolego, jak to dobrze, że sprawdzamy wszystko na miejscu, w terenie.
00:43:06No, a jak wam się podoba praca u nas?
00:43:09Siedźcie, siedźcie.
00:43:12Nie, myślę, że...
00:43:16Nie, po prostu na początku wydawało mi się, że jakoś nie podałam, ale...
00:43:20rady uzyskaną z pana prezesa jakoś...
00:43:22Książę łaskawy, racz wiedzieć, że wiele rozumiem.
00:43:26Chodź się z tą wiedzą nie dzielę.
00:43:35Może pan mi z łaski swojej poda książkę.
00:43:40Tam na biurku.
00:43:41I okulary.
00:43:43Przecież są jaką książkę?
00:43:45Widzicie.
00:43:46Tam pod papierami.
00:43:47O, to, to.
00:43:53Dziękuję.
00:43:57Coś panu przeczytam.
00:44:02Bez troski, chociaż pożądałem mienia,
00:44:05Dziś byle czym się kontentują stronie,
00:44:08Ten chwali mnie, kto zadał mi cierpienia,
00:44:11I prawdomówny ten, kto klamstwem zianie.
00:44:15Druhem mi ten jest, któremu nie bronię twierdzić,
00:44:18Że jako łabędź grób bieleje, szkodnik mi niesie pomoc i nadzieję.
00:44:23Prawda i kłamstwo, rzecz jednako licha.
00:44:29Wszystko tak.
00:44:34Teraz, panie kolego, kiedy mamy już jakieś takie rozeznanie w terenie,
00:44:38Popracuje pan tutaj u nas na miejscu.
00:44:40Tak.
00:44:41Rozumiem.
00:44:41Do generalnego szturmu przystąpimy, kiedy się ociekli.
00:44:45A co chodzi?
00:44:46Pieniążki, panie prezesie.
00:44:49Gdzie mam podpisać?
00:44:50Tu, tu.
00:44:54Dziękuję.
00:44:56Czy ja bym mogła pójść do domu?
00:45:00Teraz? O tej porze? A to czemu?
00:45:02Dziecko nie choruje.
00:45:05Co pani robi z tym dzieckiem, że ono wciąż choruje?
00:45:07Jak tak dalej pójdzie, to kto tu będzie pracował?
00:45:10No wie pan.
00:45:12No dobrze, jeśli już pani jedzie.
00:45:18Panie kolego, podejrzewam, że nie pozostanie pan u nas długo.
00:45:25Czy mam racji?
00:45:29Wie pan, chciałbym się uczyć, studiować.
00:45:36Trzeba mieć wiele pokory, żeby czegoś nauczyć się w życiu.
00:45:43Chociaż...
00:45:53Tadek, dlaczego tu nie ma światła?
00:45:55Żeż mi włączyłeś, bo już nie płacę komornego.
00:45:59Przepraszam cię, Irusia.
00:46:11Tadziu, gdzie są zapałki?
00:46:14Nie mam.
00:46:16Irusiu, może ty masz?
00:46:19Zapałki?
00:46:21Nie mam zapałek.
00:46:32Tadziu, naprawdę nie masz?
00:46:35Naprawdę.
00:46:43Synku, no daj te zapałki.
00:46:46Niech się tata nie wykupia, mówiłem, że nie mam.
00:46:48Molek, chodźmy, stąd zabierz mnie do domu.
00:46:50Iruś, kochanie, no strasznie cię proszę.
00:46:55Zaraz coś wypijemy i będzie fajnie.
00:46:57Zobaczysz, będzie wesoło, no.
00:46:59Nie będzie zimno, jest mi zimna, no.
00:47:01Nie będzie ci zimno, obiecuję ci to.
00:47:15Tadziu, masz coś do picia?
00:47:17Mam tylko wino.
00:47:19No to fajnie, fajnie.
00:47:20Dawaj, dawaj.
00:47:34Masz korkociąg?
00:47:35Wiesz, że nie mam.
00:47:38Bolek mówił mi, że pan studiuje.
00:47:43Nie, nie palę.
00:47:47No ale ja palę, no.
00:47:50Tadziu, Tadziu, no przynieś te zapałki.
00:47:53Skąd mam przynieść?
00:47:54Ojejej, no po prostu pożycz gdzieś.
00:47:58Pożycz gdzieś.
00:48:10Proszę pana!
00:48:14Ma pan zapałki?
00:48:16Nie mam!
00:48:30Ma pan, może zapałki?
00:48:33Co?
00:48:35Ma pan czy nie?
00:48:37Przypal pan sobie od tego?
00:48:39Nie, ja nie palę.
00:48:39Ja chciałem wziąć do domu, kupić.
00:48:43To nie ma.
00:48:53Przepraszam, mogę tu chwilę posiedzieć.
00:48:55Przytulnie poczekalnia.
00:48:57No panie, przecież wiem, no.
00:48:59Coś pan panie głuchy.
00:49:03Ogromnie panu dziękuję.
00:49:05Nie dość, że jak wchodzi bez pukania, to jeszcze mruczy.
00:49:07Nie krzycz pan, nie krzycz pan!
00:49:09A co, złodzieju, szczęścia tutaj szukasz?
00:49:11Iś ty dziadł.
00:49:19No, idź ty.
00:49:34Ale nie bój się, dziecko.
00:49:39Czekaj, no.
00:49:42Chwileczka.
00:49:58Co ty z tymi włosami zrobiła?
00:49:59A co ty z tymi włosami zrobiła?
00:50:13No, nie widzisz.
00:50:16Jak, jak...
00:50:17No, jeżeli widzisz...
00:50:17A co ty z tymi włosami zrobiła?
00:50:20A co ty z tymi włosami zrobiła?
00:50:26A co ty z tymi włosami zrobiła?
00:50:33No dobrze, ale nie mamy ognia.
00:50:36Gdzie ten Tadek?
00:50:38A co tam się świeci na górze?
00:50:58Tadziu!
00:50:59Nie wiedziałem, że tu jesteś.
00:51:03Iruś, wiesz, że on tu jest?
00:51:06Rany boski, jak ty śpisz.
00:51:09Nie przypuszczałem, że człowiek może tak leżeć.
00:51:11Pauluś, weź od niego zapałki.
00:51:14Daj te zapałki, synuś.
00:51:17No daj te zapałki.
00:51:18No.
00:51:47Daj te zapałki, co tu się działo w noci?
00:52:00Nie, nic, miałam straszny sen.
00:52:04Nie, nie, nie, mamu, nie odchodź.
00:52:07Tak dawno u mnie nie byłaś.
00:52:09Zostań, Wilka.
00:52:11Wejdź.
00:52:12Wiesz, zrobię ci herbaty.
00:52:15Siadę.
00:52:16Tu ci będzie wygodnie.
00:52:17Wiesz, mam taką fajną mieszankę.
00:52:19Sam wymyśliłem.
00:52:21Mieszam madras i gruzińsko.
00:52:25Bardzo to brzydko u ciebie.
00:52:27Wiesz, zabierz to.
00:52:29Co?
00:52:30Zabierz.
00:52:32A gdzie masz tę białą serwetkę?
00:52:35Na tę dałam ci ją.
00:52:37Nie, tak.
00:52:42O, jest.
00:52:44No.
00:52:44Naszykowałam ją na...
00:52:45Daj.
00:52:48Zaraz, dzisiaj mam szklanek.
00:52:55O, mamy wino.
00:53:06Kupiłem na jakąś niezwykłą okazję.
00:53:08Zobacz, jak się przydała.
00:53:17Powiedz, co u ciebie?
00:53:21A, nic szczególnego.
00:53:25A u ciebie?
00:53:30W porządku.
00:53:36Ciągle chcesz być aktorem?
00:53:48Martwiej się o ciebie.
00:53:51Dlaczego?
00:53:54Niespokojny duch jesteś.
00:53:59Dlaczego?
00:54:00Ciągle czegoś szukasz.
00:54:03Za czymś gonisz.
00:54:08Co z ciebie wyrośnie, synku?
00:54:12Mamo, przecież...
00:54:14Czecia już wyrosły.
00:54:17Nawet zacząłem się starzyć.
00:54:22Zobacz, jak łysieje.
00:54:23Dlaczego.
00:54:41KONIEC.
00:54:42KONIEC.
00:54:53KONIEC
00:55:28KONIEC
00:55:42KONIEC
00:55:42KONIEC
00:55:43KONIEC
00:55:43KONIEC
00:55:48KONIEC
00:55:49KONIEC
00:55:50KONIEC
00:55:51KONIEC
00:55:51KONIEC
00:55:51KONIEC
00:56:03KONIEC
00:56:04Czapkę oddała, jaką czapkę?
00:56:07Moją, leżała na ławce,
00:56:09krzyczyło jak, jak ja się
00:56:10pokażę w koszarach i
00:56:12trzask mnie pięścią w pysk
00:56:14raz i drugi.
00:56:16Stoczyłem się na ziemię, ten skoczył
00:56:18mi na piersi, zaczął mnie gleptać.
00:56:21Dobrze, że byłem
00:56:22grubo ubrany.
00:56:24Gdyby nie to,
00:56:28żebra
00:56:29by mi połabał.
00:56:31Piędny, co?
00:56:32Tak jak teraz.
00:56:33Ale wojskowy był
00:56:35w sztoku rżnięty.
00:56:38To po co było leżeć w parku?
00:56:40Trzeba było iść do domu, nie?
00:56:42Dom.
00:56:43Dom, dom.
00:56:45Dom.
00:56:47U domu.
00:56:49Chyba gdzieś mieszkasz.
00:56:51Mieszkam.
00:56:53W parku, w pilnicy,
00:56:55na strychu.
00:56:57A z czego żyjesz?
00:57:00Jestem inwalidą.
00:57:02Mogę kupować bez kolejki.
00:57:04Ci, co nie chcą stać,
00:57:06płacą mi za to.
00:57:08Są jeszcze
00:57:09siastry zakonne,
00:57:11księża.
00:57:16Bóg.
00:57:17Bóg.
00:57:18Bóg.
00:57:20Niech się dał ten twój Bóg.
00:57:23A, a, a, a, a.
00:57:26Gdyby nie on,
00:57:29już bym nie żył.
00:57:34Sam widzisz,
00:57:37co mi dał Bóg.
00:57:39Uratował mnie od śmierci,
00:57:42zrobił ze mnie inwalidę,
00:57:44dzięki czemu pochodzi mi się całkiem nieźle.
00:58:06Zobacz,
00:58:08wszyscy tu obecni
00:58:11wiedzą tylko,
00:58:13że muszą
00:58:13spać,
00:58:15żyć
00:58:15i umrzeć.
00:58:19Ludzkie
00:58:21podgałęzienie.
00:58:38A wiesz,
00:58:40co to jest Bóg?
00:58:45Bóg to nie jest ludzkie odgłęzień.
00:58:47Człowieku niebluźni,
00:58:49nie błąd.
00:58:52Znasz go?
00:58:54Daj mi jego adres.
00:58:56Chciałbym z nim pogadać.
00:58:57Jeżeli nie wierzysz
00:58:59w Boga takiego,
00:59:00jakim głosi wiara,
00:59:02to sobie powiedz,
00:59:03Bóg to jest cel,
00:59:05do którego dążysz.
00:59:07Im silniej będziesz dążył
00:59:09do tego celu,
00:59:10tym ci będzie łatwiej.
00:59:15Tobie o co chodzi?
00:59:23żeby nie
00:59:25nie pozostalić po sobie
00:59:28niczego,
00:59:31żadnego śledu.
00:59:37Za moje przeżycie
00:59:39gdzie indziej
00:59:41czeka mnie nagroda.
00:59:43Tak, tak, tak.
00:59:44To najłatwiej.
00:59:45A tak ci tylko wydaje.
00:59:47Na przykład teraz
00:59:48odzysza się we mnie
00:59:50głos krzony,
00:59:51każe mi napełnić
00:59:53kałdą,
00:59:55ale ja
00:59:56jestem ponad to.
01:00:03Może
01:00:04zrobimy jeszcze
01:00:06do pił.
01:00:10Nie, nie.
01:00:12Może już iść.
01:00:13Ma, masz mieszkanie?
01:00:16Nie to.
01:00:17Dopiero przyjechali.
01:00:19Szkoda.
01:00:22Pomieszkał
01:00:23z tobą.
01:00:29Zobaczmy.
01:00:35Zobaczmy.
01:00:38Zobaczmy.
01:00:41Zobaczmy.
01:00:51Zobaczmy.
01:00:53To jest właśnie
01:00:55kolega, który
01:00:55przysłał nam ten list.
01:00:57Dziękuję panu.
01:01:03Poproszę pana bliżej.
01:01:11Pan Kasprzak.
01:01:13Tadeusz.
01:01:14Przeczytaliśmy uważnie
01:01:15pański list.
01:01:17Jest bardzo
01:01:18interesujący.
01:01:19Nawet
01:01:20przyznam się
01:01:20panu, że
01:01:21w pewnym momencie
01:01:23trochę nas
01:01:24wzruszył.
01:01:26Ale
01:01:26widzi pan,
01:01:26istnieją pewne
01:01:27przepisy, które
01:01:28ograniczają
01:01:29możliwości
01:01:30komisji.
01:01:31no po prostu
01:01:32pan przekroczył
01:01:34limit wieku.
01:01:35Właśnie dlatego
01:01:36wysłałem ten list.
01:01:38No nie bardzo
01:01:39wiem,
01:01:40co komisja
01:01:41może dla pana
01:01:42zrobić.
01:01:43Ja muszę,
01:01:44muszę zdawać.
01:01:47Pan już zdaje się
01:01:48zdawał do szkoły
01:01:49teatralnej, tak?
01:01:50Tak, nawet dwa
01:01:51razy.
01:01:52A dlaczego
01:01:53pan nie został
01:01:53przyjęty?
01:01:56Nie wiem.
01:01:58Chyba niewiele
01:01:58umiał.
01:02:00raczej się
01:02:01dojrzeć.
01:02:03Niech nam pan
01:02:04powie.
01:02:06Dlaczego
01:02:06chce pan
01:02:07próbować
01:02:07po raz trzeci?
01:02:11Chce być
01:02:12aktorem.
01:02:14Sami państwo
01:02:15wiedzą
01:02:15najlepiej,
01:02:16że bez
01:02:16dyplomu
01:02:18nie można
01:02:18występować.
01:02:20Nieprawda.
01:02:22Nie tylko
01:02:23dyplom
01:02:23otwiera drogę
01:02:24do tego zawodu.
01:02:25Pan dobrze
01:02:26wie, że
01:02:26ciężką
01:02:27i systematyczną
01:02:28pracą
01:02:28można dojść
01:02:29do tego.
01:02:29Tak, rzeczywiście
01:02:30proszę panie.
01:02:31Wczciwością i pracą
01:02:32ludzie się
01:02:32bogaca.
01:02:34Panie, w życiu
01:02:35bywa
01:02:36czasem odwrotnie.
01:02:37Mi się wydaje, że
01:02:37brak panu silnej woli.
01:02:39Po prostu nie czuje pan
01:02:40powołania.
01:02:43Może.
01:02:44co państwo
01:02:48nie potrzeba
01:02:49czas
01:02:49stracić.
01:02:50No nie można.
01:02:51Nie jestem
01:02:51taki
01:02:52pan.
01:02:52Ale nie.
01:02:54Dobrze.
01:02:55Chwileczkę, chwileczkę,
01:02:56proszę państwa.
01:02:56Sekundę, sekundę.
01:02:58Pozdrawiam państwu.
01:03:00Ja myślę, że damy panu
01:03:03tę szansę
01:03:04jeszcze.
01:03:04Niech pan
01:03:05chce łaskawie
01:03:06wyjść na razie
01:03:07na korytarz.
01:03:07Za chwilę
01:03:07pana poprosi.
01:03:15Nie.
01:03:18Nie wyjdę stąd,
01:03:19dopóki mnie nie
01:03:20przeegzaminujecie.
01:03:27Ja myślę,
01:03:29proszę państwa,
01:03:30że skoro się tak
01:03:31ogromnie upierać,
01:03:33właściwie to wszystko jedno.
01:03:35Przepraszam pana,
01:03:36co pan może nam
01:03:37zaprezentować?
01:03:39Wszystko.
01:03:40No.
01:03:43Prosimy.
01:03:49Czerwone łóżko
01:03:50po ziemi się toczy.
01:03:52Nie patrz na mnie krzywu.
01:03:54Patrz mi prosto w oczy.
01:03:57Nie patrz ani w jedną,
01:03:58ani w drugą stronę.
01:04:00Choćby cię tam wabił
01:04:01niejeden skowronek,
01:04:03choćby cię kusiły
01:04:04hałaśliwe cienie.
01:04:06To jest tylko
01:04:06miła, zwykłe
01:04:07przedstawienie.
01:04:10Bo obok nas
01:04:11i wkoło nas
01:04:14i las
01:04:15i czas
01:04:17i milion gwiazd
01:04:19i krasnoludki
01:04:21i ogromy
01:04:21z piersią wydętą
01:04:22ponad domy,
01:04:24w dzwon orderów
01:04:24zwierz bijące,
01:04:25w oczy bijące,
01:04:26złudnym słońcem
01:04:27pogromcy zwierząt
01:04:28i atleci
01:04:29i człowiek guma
01:04:30w gęstej sieci
01:04:30poływacz ogni
01:04:31ostrych noży
01:04:32i jak nóż ostry,
01:04:33sługa boży,
01:04:33kadzidła dymu,
01:04:34marzeń dym,
01:04:35iluzjonista,
01:04:36szurer, cyklista
01:04:36i błazna łzy.
01:04:37Kłębi się,
01:04:38kłębi,
01:04:38kręgi tłum,
01:04:41leje się woda,
01:04:42gin i rum,
01:04:42jabłek czerwonych kosze,
01:04:44puste błyski,
01:04:45w rozpryskach,
01:04:45krzydich lustr,
01:04:46kłębi się,
01:04:47kłębi,
01:04:48kręci czas,
01:04:49więc jeszcze raz,
01:04:50jeszcze raz,
01:04:51dajcie nam władzę,
01:04:53dajcie świat,
01:04:54albo przynajmniej jakiś kwiat,
01:04:55jakiegoś kwiatu,
01:04:56zwykły pąk,
01:04:57dajcie do ust,
01:04:58dajcie do rąk,
01:04:59pięści na pięści,
01:05:01w pięściach krzyk,
01:05:02my pokażemy!
01:05:09My?
01:05:19No i co zaraz?
01:05:21No interpretacja,
01:05:23interesujące.
01:05:24Interesujące.
01:05:25Tak, to na pewno interesujące.
01:05:28Tylko wie pan,
01:05:29ja nie bardzo rozumiem,
01:05:32skąd w panu tyle buntu,
01:05:34tyle takiego nieuzasadnionego pesymizmu.
01:05:43To może pan nam przynajmniej powie,
01:05:46przeciwko czemu pan tak kontestuje.
01:05:50Po co właściwie panu chodzi w życiu?
01:05:54To samo, co i panu.
01:05:56To znaczy?
01:05:59Jeść.
01:06:01Spać.
01:06:03I od czasu do czasu zerwać jakąś fajną dzibę.
01:06:06Proszę państwa,
01:06:07to jest stan,
01:06:08ja widzę, że chłopanie nie było.
01:06:09Nie wiem, z kim,
01:06:09ja nie rozumiem.
01:06:11Chwileczkę, chwileczkę.
01:06:12Przepraszam państwa,
01:06:12chwileczkę, chwileczkę.
01:06:14Proszę pana,
01:06:17istnieją w życiu pełne granice,
01:06:19pewne normy przyzwoitości.
01:06:23Pan po prostu przekroczył te granice.
01:06:27Proszę natychmiast opuścić salę.
01:06:29Dlaczego właśnie nie chcecie mnie przyjać?
01:06:31Co?
01:06:33Może brak mi talentu?
01:06:38Może jestem przeciętnym człowiekiem?
01:06:43Skąd do jasnej cholery wiecie,
01:06:45że jestem gorszy od was?
01:06:47No skąd?
01:06:51Czy naprawdę tego nie widzicie?
01:06:53Że to, co robię, jest moją pasją.
01:06:57Dlaczego nie chcecie tego wykorzystać?
01:07:00No dlaczego?
01:07:03Dlaczego nikt tego nie potrzebuje?
01:07:06Proszę stąd wyjść
01:07:08i to natychmiast.
01:07:11Ja tu jeszcze wrócę.
01:07:14No wtedy was już nie będzie.
01:07:20Aaaa!
01:07:49Andrzej.
01:07:51Tadek.
01:07:53Nie wiesz o której zajęcia?
01:07:58Zaraz.
01:08:21Dlaczego pan nie maluje?
01:08:25Co mam malować?
01:08:27A pan przybył tu w jakim celu?
01:08:32Na kurs teatralny.
01:08:35To niech pan namaluje jakąś scenografię,
01:08:37jakiś projekt do sztuki.
01:08:41Nie umiem rysować.
01:08:42No to niech pan namaluje cokolwiek.
01:09:10No to niech pan namaluje cokolwiek.
01:09:15Już?
01:09:35Już?
01:09:37Chciałem zapytać, co przedstawia to malowidło?
01:09:41Oraz mój jest kontynuacją odgłoszki,
01:09:46słyszałej poprzedniczki.
01:09:48Przystawia on kobietę
01:09:50otwierającą głowy
01:09:52i wyrażał z ich rozum.
01:09:54Charakterystyczny odgłos
01:09:56wyrażał się mądrości.
01:09:59Chciałem zapytać,
01:10:00próbuję się w tym, kto zapisie.
01:10:03Przypomina mi to
01:10:07odsiadanie potęgi szampana,
01:10:09co jest zresztą do tego podobne.
01:10:18A to?
01:10:21Obraz przedstawia stado papug,
01:10:24które zleciały się na żel,
01:10:27bo są głodne.
01:10:27I...
01:10:35Proszę się natychmiast uspokoić.
01:10:42Chciałbym jeszcze się dowiedzieć,
01:10:44co wyobraża to malowidło.
01:10:49Proszę się nie zastanawiać.
01:10:52Niech pan odpowiada.
01:11:24Piosenki
01:11:37KONIEC
01:12:21KONIEC
01:12:25KONIEC
01:12:27KONIEC
01:12:27KONIEC
01:12:29KONIEC
01:12:54Wspaniałość królowała tłonki zaiste, wspaniałość.
01:12:58Dzisiaj lament, jęk, klątwy, rozpacze, śmierć, hańba, jakim tylko zwoł na świecie mianem ludzką niedolą, ludzki ból.
01:13:36Czy być, czy nie być?
01:13:40To jest pytanie.
01:13:42To jest kwestia.
01:13:44Czy to jest nobla, która odpoczyła śluby i brzmów,
01:13:49odpoczyła śluby,
01:13:51czy odpoczyła śluby,
01:13:54czy odpoczyła się.
01:14:04To die, to sleep, no more.
01:14:13Ophelia, go to monastery.
01:14:19Go to monastery!
01:14:47Pieseczku, mój malutki, wiedactwo, zabili cię.
01:14:59Tu, tu, na twoim grobie zobaczysz mnie taką, jakiej mnie jeszcze nikt nie widział.
01:15:08Aaaa!
01:15:11Aaaa!
01:15:13Aaaa!
01:15:15Aaaa!
01:15:16Aaaa!
01:15:17Aaaa!
01:15:21Aaaa!
01:15:24Aaaa!
01:15:44Czy ktoś jeszcze chce nam tu coś zaprezentować?
01:15:53Przepraszam, Panie Kierowniku, my z Anczejem przygotowaliśmy fragment z Adypań.
01:15:59Przysztof opuysy. No cóż, proszę bardzo.
01:16:18Jakaż to w was niewiasta trwogę budzi król?
01:16:23Ty, kobieto, żono zmarłego Lajosa.
01:16:27I cóż we mnie takiego, że was lęk ogarnę?
01:16:32Pewna straszna wyrocznia Boża, moja żono.
01:16:37Wieścił mi kiedyś Apollo, że z matką rodzoną los mi w łożu złączyć się przeznaczył
01:16:44i własną dłonią kazał przelać świętą krew ojcową.
01:16:48I Lajos także otrzymał wyrocznie, że jeśli mu się w stadle ze mną syn narodzi,
01:16:54przeznaczone mu losem zginąć z ręki syna.
01:16:58I cóż, jeśli zginął, zabity przez zbójców w obcej ziemi na trzech dróg rozstaje.
01:17:13O, wy, trzy górskie drogi, trzy ciasne bombozy,
01:17:19co krew moją rodzoną, krew mojego ojca mymi własnymi dłońmi przelaną,
01:17:24aby piły o śluby z waszego wyszedł.
01:17:32Z jednego łoża, ojcowie, bracia, synowie, ta sama wszędzie krew,
01:17:43matki, żony, siostry, cała rodu człowieczego ochyda,
01:17:50wszystkie ludzkie zbrodnie.
01:17:52Zbrodnie.
01:18:26Andrzej!
01:18:36Andrzej!
01:18:48Andrzej!
01:18:49Ja.
01:18:51Co mu się począł, skąd się nie godzi.
01:18:56Żył w stadle, z kim żyć vara i kogo się nie godzi, zabił.
01:19:04Oczy, z których pożytek był mi w życiu mały,
01:19:09niech odtąd na was wieczne ciemności osiądą.
01:19:17Muzyka
01:19:46KONIEC
01:19:48KONIEC
01:19:58Co, już nie maluješ?
01:20:01Nie. Muszę zarabiać.
01:20:09Jak to się stało?
01:20:22Którkoś dnia rzucił się na mnie. Musiałam wezwać pogotowie.
01:20:33KONIEC
01:20:49Tatek.
01:20:54Cześć.
01:20:54Co ty tu robisz? Siadaj.
01:20:56Wpadło mi się stać.
01:21:03Nie no, nie przejmuj się tą maszkarado. Nie wiedziałem kto przyjdzie.
01:21:08Wiesz, choroby, które tu leczę nie należą do przyjemnych.
01:21:11Co nie przesadać. Znasz przyjemne choroby.
01:21:13Czekaj, pomogę ci.
01:21:20Zostałeś wreszcie aktorem?
01:21:24Nie.
01:21:27Żałujesz?
01:21:30Nie.
01:21:30Żałujesz?
01:21:34Nie.
01:21:36Przestałem cię interesować.
01:21:37Nie wierzę.
01:21:39Nie. Przestałem cię interesować.
01:21:46Miałeś rację.
01:21:48Z czym?
01:21:53No, że...
01:21:56Grałem w takim przedstawieniu i...
01:21:59Andrzej...
01:22:02Edyp...
01:22:07Tak nie wolno. To już nie jest sztuka.
01:22:14Tak.
01:22:23Wiesz, chyba za bardzo zajmowałem się sobą.
01:22:27Może trzeba coś...
01:22:29dla innych...
01:22:33zrobić?
01:22:36No jasne. Chcesz cierpieć za miliony.
01:22:38Tylko kto tego naprawdę potrzebuje?
01:22:42Wszyscy.
01:22:44Tadek.
01:22:46Ludzie jednoczą się na krótko.
01:22:50To szybko mija.
01:22:55Potem znowu zostajesz sam.
01:23:24Tadek.
01:23:28Tadek.
01:23:30Alfred.
01:23:32Co się stało?
01:23:33Wypuścili cię?
01:23:34Uciekłeś.
01:23:35Czekaj.
01:23:38Czekaj się.
01:23:40Zimno ci.
01:23:40Zaraz zrobię herbatę.
01:23:47Przecież powiedzieć ludziom...
01:23:51Ludziom...
01:23:52Trosz nie lubią smutku.
01:23:54Dosyć.
01:23:56Co powiedzieć?
01:23:56Więcej.
01:23:58Do szczytu.
01:24:00Nie śmiać się ze mnie.
01:24:02Nie śmiać.
01:24:04Ja...
01:24:05Człowiek.
01:24:07Puść.
01:24:08Puść.
01:24:10Dusza!
01:24:16Alfred, co ci się stało?
01:24:18Dusz...
01:24:19Alfred, nie wygłupiaj się.
01:24:21Pogotowij.
01:24:24Alfred, poczekaj.
01:24:25Poczekaj!
01:24:30Poczekaj!
01:24:31Proszę proszę, panie doktorze.
01:24:33Wasz pacjent Alfred Cyganiejicz uciekł ze szpitala.
01:24:35Jest tej chwili u mnie w domu.
01:24:36Ma jakiś dziwny atak.
01:24:37To mój przyjaciel.
01:24:38Jakie jego nazwisko?
01:24:39Cyganiejicz.
01:24:40Alfred.
01:24:40Tak.
01:24:42Proszę się uspokoić.
01:24:43Niestety, pański przyjaciel umarł wczoraj wieczorem w czasie ataku.
01:24:47Panie doktorze, to niemożliwe.
01:24:49Przecież on jest tej chwili u mnie w domu.
01:24:51Przed chwilą z nim rozmawiałem.
01:24:52No róbcie coś.
01:24:53Trzeba tam jechać.
01:24:55Naprawdę proszę pana, robiliśmy coś na mobil, ale stan był bardzo cięższy.
01:24:57Ale co mi pan opowiada?
01:24:58Przecież przed chwileczką z nim rozmawiamy.
01:25:18Słem z nim rozmawiamy i na
01:25:59Zdjęcia i montaż
01:26:05Zdjęcia i montaż
01:26:49Zdjęcia i montaż
01:27:29Zdjęcia i montaż
01:27:46Zdjęcia i montaż
01:28:13Zdjęcia i montaż
01:28:29Zdjęcia i montaż
01:28:31Zdjęcia i montaż
01:28:32Zdjęcia i montaż
01:28:33Zdjęcia i montaż
01:28:35Zdjęcia i montaż
01:28:36Zdjęcia i montaż
Comments

Recommended