- 1 day ago
Teresa postanawia obdarować Franię miejscem na cmentarzu. To prezent od niej na 30. urodziny córki. Jednocześnie jest to chytry spisek, który ma na celu poznanie Frani z właścicielem zakładu pogrzebowego, Markiem. Nieoczekiwanie intryga okazuje się całkiem skuteczna: Frania zaczyna spotykać się z Markiem. Maks jest z tego powodu bardzo nieszczęśliwy, Adam i Zuzia również. Tylko Małgosia dzieli szczęście Frani, ponieważ sama jest zakochana w koledze ze szkoły. Niespodziewanie Marek odsłania swoje drugie oblicze przed Franią – chce zostać klaunem. Frania ma go dość. Małgosia też przeżywa zawód miłosny. Tylko Maks jest w siódmym niebie i kwitnie.
Category
📺
TVTranscript
00:01Sto lat, sto lat, niech żyje, niech żyje nam!
00:07Sto lat, sto lat, niech żyje, żyje nam!
00:12Jeszcze raz, jeszcze raz, niech żyje, żyje nam!
00:18Niech żyje nam!
00:21Uwaga, uwaga, Franiu, uwaga, patrz!
00:23Ile lat, ile lat, ile lat tak żyjesz nam, no i nic!
00:30Zmiń temat, zmiń temat, bo wpadnę w grobowy nastrój!
00:33Nieważne, ile ma się lat, ważne na ile się wygląda, ty wyglądasz rewelacyjnie!
00:39Prawda, Max?
00:40Wspaniale!
00:41Wspaniale!
00:42W twoim wieku byłam gruba jak beczka, zwłaszcza wtedy, kiedy urodziłam ciebie!
00:47Mamo, zlituj się!
00:48Jakłaś tyle lodów, że tylko córem nie urodziłaś królewni Śnieżki!
00:52Proszę bardzo, oto bilety do teatru, najlepsze miejsca w pierwszym rzędzie!
00:57Mój Boże, mam trzydzieści lat i zamiast na randkę idę z mamą do teatru, czas umierać!
01:03Są ludzie, którym czas służy!
01:05Szlachetnieją z wiekiem jak dobre wino!
01:07Albo ser, im starszy, tym bardziej śmierdzi!
01:10Słuchajcie, może od razu oddajcie mnie do domu pogodnej starości, co?
01:13Babka Apolonia bardzo sobie chwała!
01:15Babka Apolonia myśli, że jest w Paryżu!
01:18No idziecie!
01:19O Boże!
01:21Co się stało córeczko?
01:23Natalia powiedziała Kaśce, że usłyszała Tomka i Janki!
01:27O Boże!
01:28Kochanie, co?
01:29Oddychaj, oddychaj kochanie, to pomaga z kurczą!
01:31O Boże, o Boże!
01:32O Boże, co ja będę?
01:33O Boże!
01:34O Boże!
01:35O Boże, jak się cieszę!
01:36Teraz kiedy moje życie się kończy, to Twoje się zaczyna!
01:41O Boże!
01:42O Boże, jak się cieszę!
01:43Teraz kiedy moje życie się kończy, to Twoje się zaczyna!
01:45A propos końca!
01:47Mam dla Ciebie niespodzianka!
01:49Mamo, co to jest?
01:51Pomyśl słowo nieruchomości!
01:55Mieszkanie?
01:56No!
01:57Coś mniejszego?
01:58Kawalerka?
01:59I jeszcze mniejszego!
02:01Miejsce na cmentarzu?
02:04Nie!
02:05Miejsce na cmentarzu!
02:06No!
02:12Porzucił ją zimny drań, co salon sukien ślubnych miał!
02:16Nie miała dokąd udać się!
02:18Jej świat zawalił się cztem skalskich dom!
02:23To w nim znalazła kąt!
02:25Choć nie było łatwo, nie!
02:27Choć nie było łatwo!
02:29Ona ma swój styl, co rozbraja wszystkich!
02:33Ona dobrze wie!
02:35Czemu muszą ci, kto nie wie!
02:37Ona sposób zna!
02:39Jak go zbawisz bliskich!
02:41Ona ma swój wdzięk!
02:45Dzwoni na szania!
02:47Dzwoni na szania!
02:49Dzwoni na szania!
02:51Dzwoni na szania!
02:53Dzwoni na szania!
02:55Dzwoni na szania!
02:57Nadszedł niani czas!
02:59Niania frania wita was!
03:01Boże, nie mogę uwierzyć, że kupiłaś mi grób!
03:04Mamo!
03:05Przecież ja nawet nie mam ciepłego płaszcza na zimę!
03:07Jaki z te ryzy!
03:08Kupiłam cztery miejsca!
03:09Dla ojca, dla mnie, dla ciebie i dla twojego!
03:12Przyszłego wybranka!
03:13Gdybyś szedł odpukać w niemalowany!
03:16Ha!
03:17Ha!
03:18Ha!
03:19Żartuję!
03:20Piękny mogę!
03:21Ha!
03:22Piękny!
03:23Tylko dlaczego wyłożyli go atłasem?
03:25Przecież, słuchaj, atłas nie oddycha!
03:27Mamo, przecież ty też nie będziesz!
03:29Ty chcesz trochę różu?
03:31Blado wyglądasz!
03:32A co ty się boisz, że właściciel pomyli mnie z nieboszczykiem?
03:35Ha!
03:36Boże, od samego czekania można paść trupem!
03:38Co, on w ten sposób podwyższa sobie zyski?
03:40Oj, nie wiadomo gdzie spotkasz mężczyznę życia, a właściciel może być całkiem urodziwy!
03:46Aha!
03:47Miał dylemat, zostać grabarzem czy modelem?
03:49Dzień dobry!
03:50Dzień dobry!
03:51Dzień dobry!
03:52Dzień dobry!
03:53Marek Kochanowicz!
03:54Właściwie z odkładu?
03:55Przepraszam bardzo, że kazałem pani na siebie czekać!
03:56Ale nie ma sprawy!
03:58Pewnie pańskim klientom zazwyczaj się nie śpieszy!
04:00Cześć, Mareczku!
04:01Cześć, teraz koło!
04:02Co u siebie?
04:03Wszystko dobrze!
04:04A to moja córcia!
04:05Frania!
04:06To wy się znacie?
04:07Nie no, myśmy się poznali na pogrzebie, tak się szczęśliwie złożyło!
04:10Mamo, zamorduje cię! Zaplanowałaś to wszystko?
04:12Nie trzeba mnie będzie daleko nosić!
04:14Dobrze, proszę pana, przepraszam!
04:16Chciałabym porozmawiać o tych miejscach!
04:18No, gratuluję, świetny interes! Dwa, w cenie jednego, brawo!
04:21Mamo, nie dość, że mnie oddajesz to jeszcze w promocji!
04:23Przepraszam, wszystko dla twojego dobra!
04:25Dwadzieścia pięć lat to nie przelewki!
04:27No dobrze, a to moja córcia!
04:29No dobrze, a to moja córcia, Frania!
04:31To wy się znacie?
04:32Nie no, myśmy się poznali na pogrzebie, tak się szczęśliwie złożyło!
04:34Mamo, zamorduje cię, zaplanowałaś to wszystko?
04:36Wszystko dla twojego dobra!
04:38Dwadzieścia pięć lat to nie przelewki!
04:40Nawet i pani nie wypróbowała!
04:42Tak, tak, na pewno wyglądałabym w nich przepięknie, ale...
04:46Ale pani mąż...
04:48Ona, ona, ona nie ma męża!
04:50A, to bardzo mi przykro!
04:52Odszedł!
04:53A nie, nie, nie, jeszcze nie nadszedł!
04:55Ja widzę, że macie naprawdę wiele wspólnego!
04:59Frania, jak zrobi komuś makijaż, to zapiera dech w piersiach!
05:04I ty też, jak zrobisz komuś makijaż, to...
05:07No to po prostu nikt nie oddycha!
05:09Błagam cię, mamo! Błagam cię!
05:11Mareczko!
05:12Zobacz, a to moja Frania!
05:14Na przedstawieniu Balladyny!
05:16Czyż nie słodki cukieraczek?
05:18Która więcej mani zbierze?
05:20Tym za żoną pan wybierze!
05:22Into, into, into, into!
05:24Jeśli trzeba, trudno, trudno, zwrócę pieniądze, ale może jeszcze...
05:28Da się panie skusić?
05:31Ooo, no dobra, niech pan kusi!
05:34Do tych dwóch miejsc dorzuciłbym piękny nagrobek, gratis, z cudownym widokiem na słoneczną stronę cmentarza.
05:43A, nie ma głupich.
05:45Tam strasznie śmierdzi od oczyszczalni ścieków, a poza tym wściekle hałasują tiry.
05:49Naprawdę nie mieliśmy żadnych skał.
05:51Panie Marku, śmierć w pana ustach brzmi tak bardzo przyjemnie, ale wolałabym jej nie planować aż z takim wyprzedzeniem.
05:59No to może dziś wieczorem.
06:01Myśni wspólny wieczur, kolacja wyzwania.
06:05Ooo...
06:07Ale nie wiem, czy będę miała czas, bo...
06:09Ile lat, ile lat, ile lat żyjesz nam?
06:11Ma pan coś na jej rozmiar?
06:16Fajnie, że pożyczasz mi te ciuchy i nie jesteś zazrozna.
06:19Polujemy w zupełnie innym rewirze.
06:21Licealistów oddaję tobie.
06:23Wiesz, ale nie mogę uwierzyć, że idę z Piotrkiem na tą randkę.
06:27Mmm, nie mogę uwierzyć, że idę z Markiem na randkę.
06:30Już mówicie sobie, a ty?
06:32Jak dostajesz grób na urodziny, to nie ma co udawać niedostępnej.
06:36Ale wiesz, ja mam wrażenie, że ten Piotrok jest jakiś sztywny, ale z drugiej strony jestem pewna, że ma w sobie tą głębię.
06:43Wiesz, zupełnie inaczej niż Marek.
06:45On głębię szykuje dla sztywnych.
06:47Czy ty nie boisz się iść na randkę z grawarzem?
06:50No wiesz, może gdybym miała te 29 lat, to tak, ale teraz, kiedy jestem po trzydziestce, no to staję się jakaś taka bardziej...
06:58Zdesperowana?
06:59Tolerancyjna.
07:01Pożyczasz te ciuchy, czy ględzisz dalej?
07:03Dobra, już milczę, jak grób.
07:05Słuchaj, idę do prawdziwej kawiarni, ja totalnie nie znam się na kawi.
07:12Nie rozróżniam kolumbijski od brazylijski.
07:14Ale kochanie, kto rozróżnia?
07:16Po prostu się nie przyznawaj.
07:18Ale lepiej, zamów sobie wodę, tylko wiesz, bez ąbelków.
07:21No trudno oczarować faceta, puszczając gaz nosem.
07:25Senu, nie możesz pójść!
07:27Chcę mi poczytać się z pożądania.
07:29Ależ skarbie!
07:31Jak mogłabym cię zostawić w tej niepewności, co się dzieje w trzydziestym siódmym rozdziale?
07:35Proszę bardzo, nagrałam ci kasetę.
07:37Jedyny ocenzurowany dystęp zain.
07:39Jako ocenzurowany?
07:41Wycinam pikantne kawałki.
07:43Jest, Boże, jest!
07:45Błagam was!
07:46Tylko nie naróbcie mi wstydu!
07:50Tylko żadnych wcielczych dowcipów przy Marku, okej?
07:53Obawiam się, że będzie to śmiertelnie trudne zadanie.
07:56Z mojej strony słychać będzie tylko martwą ciszę.
08:00O, Marek, hej! Rodzina-dom, Marek, Marek, Rodzina-dom, do widzenia!
08:09Zaraz, stop! Dziecku, panno, franiu!
08:12Co to za maniery?
08:13Wejście do środka, zapraszam, do salonu.
08:16Tak, tak, tutaj.
08:18Konrad zrobił pyszną kremację z truskawkami.
08:21Krem z truskawkami.
08:23Do tego sok z Grey Troopa, z Grey Fooda.
08:26A ja mogę iść z wami?
08:28Po moim trupie.
08:30Przepraszam.
08:32O, już idziemy.
08:33Idziemy, idziemy.
08:35Nienawidzę was.
08:37Za co?
08:44Karawan.
08:46No, i do tego czarny.
08:48A jaki byś chciał?
08:53Drżąc z podniecenia, zajrzałam głęboko w oczy.
08:57Ruchem ręki uwolniła swą płeć skrępującej ją bieliznę, którą następnie złożyła ładnie w kosteczkę i grzecznie położyła się spadnie.
09:06A ty, Zuziu, jeszcze nie śpisz?
09:08Tak świetnie czyta, że nie mogę jej wyłączyć.
09:11A ja już odrobiłam historię.
09:13Rozbiery Polski.
09:14Przyczyny rozbiorów natychmiast staną się jasne, kiedy spojrzymy na ówczesną Rzeczpospolitą jak na wielką dysfunkcjonalną rodzinę.
09:22Zuzia, ile lat za Cię mówiłem, żebyś nie odrobiła lekcji za Adacza?
09:26Złotych piecha do mnie hać.
09:28Dlaczego się nade mną pastwić? No to przecież nie ja pozwoliłem tanić na randkę.
09:32To co? To co, miałem ją do łóżka przywiązać?
09:36Mogłoby jej się to spodobać.
09:38Brakuje Ci jej, co?
09:40Jasne, że brakuje.
09:42Z Tobie będzie odrobił lekcje.
09:45Trwała już śniąc tylko o jednym, o nim, o nim, o tym jedynym.
09:51Już miał ją chwycić swymi ogromnymi dłonimi.
09:54Już wydawało się, że za chwilę rozerwie ją na strzępy.
09:57Ale jej mleczno-białe ciało okazało się zbyt delikatne, żeby mógł je dotknąć.
10:03Padł na kolana u jej wezgłowia i wył z bezsilności.
10:08Wtedy obudziła się i wciąż zaspana, ujrzała jego piękne oblicze.
10:13Oblicze swego ukochanego.
10:16Chwyciła go za dłoń.
10:20Za dłoń.
10:21Przyciskała mocno do piersi i szepnęła mu na ucho.
10:26A teraz złóż ubranie w kosteczkę, umyj ząbki i grzecznie połóż się spać.
10:32I żyj tak długo i szczęśliwie. Komię.
10:36No dobrze kochanie, zawiń się teraz w kołderkę i idź spać.
10:40A jutro zaczniemy bajkę o trędowatej i o gumisia.
10:45No, pa.
10:47Dobranoc, franie.
10:49Kochanie, ale proszę odejść od telewizora.
10:51Odejdź od telewizora dlatego, że dostaniesz Zeza zobaczyć.
10:55Odsuń się. Odsuń się, Zuziu.
10:57No, pa.
10:59Dzięki. Dzięki, Konrad.
11:11A że cygara?
11:13Bardzo chętnie.
11:15Mogę jeszcze jakoś panu pomóc?
11:19To jest dzisiejsza garżeta?
11:21Tak, a moja pijama na pewno będzie na pana pasowała.
11:25A nie, no ja tylko tak chciałem, tak tutaj, no...
11:28No dobrze, to może pan wyniesie śmieci.
11:31I bardzo dobry pomyśl.
11:33Trzeba robić przynajmniej jeden dobry uczynek dziennie.
11:36Tak dużo?
11:37Tak, to najmniejsza jednostka.
11:39Nie da się zrobić pół dobrego uczynku.
11:42Wiesz co, Konrad?
11:44Ja zdałem sobie sprawę z tego, jak bardzo dzieci będą pokrzywdzone, jeżeli Frania od nas odejdzie.
11:56Nie panikujmy, to tylko randka.
11:59Była zmęczona, chciała trochę odpocząć, jak niektórzy.
12:03Przecież to jest tylko przedsiębiorca pogrzebowy, to...
12:08A wiesz co, w ogóle myślę, że między nimi niczego nie będzie.
12:16Poczyliście?
12:18Nie ma między nimi niczego.
12:21Niczego!
12:23Godziny mijały, a my wciąż rozmawialiśmy o istnieniu, nieistnieniu, świadomości.
12:35No, na przykład ten stół.
12:37Czy jest tu obiektywnie, czy też subiektywnie wydaje nam się, że tu jest.
12:41A gdy odejdziemy, czy nadal tu będzie?
12:43Zobaczam, że następnym razem powinnaś pić kawę bezkofeinową.
12:46A ekrantka udała się?
12:48Muszę powiedzieć, że było cudownie.
12:52Ja bym wolał, żebyś nie traciła czasu na tego grabarza.
12:56W mojej szkole zbliża się półrocze.
12:59Tak, a w moim życiu zbliża się półwiecze.
13:02Wygrałam.
13:04Dobra dzieciaki, zbierajcie się, bo nie możecie się spóźnić.
13:07A ja nie mogę doczekać się obiadu.
13:09Piotrek powiedział, żebym na stołówce usiadła przy jego stoliku.
13:15Ale czy ten stolik istnieje naprawdę?
13:18Jeśli ty się tam pojawisz obiektywnie, czy Piotrek subiektywnie nie zniknie?
13:23No już, wystarczy tego dobrego.
13:25Wychodzimy.
13:27Potem się najesz, Adaś.
13:31Wygląda na to, że miłość kwitnie.
13:33Mhm.
13:34Myślę, że najwyższy czas poruszyć temat pszczółek, motylków.
13:37Jeszcze Pan tego nie zrobił?
13:39Małgosia ma już piętnaście lat.
13:40A jaka Małgosia?
13:41Ja nie mówię o Małgosi.
13:42Mi chodzi o Pannę Franie.
13:43A, no ona chyba coś wie na ten temat.
13:46Myślę, że więcej od Pana.
13:47No właśnie, dlatego chciałem Ci prosić, żebyś jako głowa personelu,
13:52jako doświadczony przełożony, żebyś uświadomił Pannę Franie zasady panujące w tym domu.
14:00Rozumiesz o co mi chodzi?
14:02Prosiłbym o kilka bliższych szczegółów.
14:06Wiesz, no żadnych zwierząt, hałasów żadnych, mężczyzn żadnych jej pokoju.
14:13A, teraz wszystko jasne.
14:14Powiesz jej to?
14:15W żadnym wypadku.
14:17Wiesz co?
14:18Nie wdzięcznik jesteś.
14:20Z innymi nianiami nie było tyle problemu.
14:22No, tak to prawda, chociaż niania Regina była całkiem przystojna.
14:26Pamiętam, że podobały Ci się jej baczki.
14:28Dzień dobry Konradzie.
14:33Proszę.
14:34Dziękuję.
14:35Umieram z głodu.
14:37Chusteczkę?
14:39Hmm, jaka zmiana.
14:41Żadnych złośliwych uwag.
14:43A gdzie jest Max?
14:45Umawia z Panną Franią możliwości uprawiania seksu w jej pokoju.
14:50Chciałem z Panią porozmawiać, poruszyć pewien temat.
14:57Wie Pan co, przepraszam, mógłby Pan mi potrzymać?
15:00Tak, no to oczywiście, jak najbardziej.
15:01Wie Pan, idę na randkę z Markiem.
15:03Aha.
15:04Jemy razem obiad.
15:05Znowu tak szybko, tak?
15:07Każdy musi jeść.
15:08Postanowiłam ja dać regularnie.
15:10Widzicie Pani, Panną Frani, to jest taka dosyć niezręczna sytuacja,
15:12bo poprzednie nianie nie wymagały tyle wysiłku w tej rozmowie,
15:15bo takich rozmów nie było.
15:16Ale też i poprzednie nianie, w odrócznieniu od Pani,
15:19nie były takie...
15:21ładne.
15:23Tak.
15:25I jako gospodarz domu chciałem Pani powiedzieć,
15:27że ja mam wobec Pani pewne oczekiwania.
15:31Panie Maksymilianie, albo mi się wydaje,
15:34albo coś mi umknęło z naszych postanowień.
15:37Nie, żeby Pani zrozumiała, naprawdę w złą stronę to poszło,
15:40w kierunku takim złym.
15:41Ja chciałem porozmawiać o Pani chłopaku.
15:44No nie nazwałabym go moim chłopakiem.
15:47No tak, ale on jest twoim znajomym, nie moim i jest chłopakiem.
15:50Panie Maksymilianie, pokój Małgosi jest kilka metrów dalej.
15:53Ale już tylko się gadałem o tych sprawach.
15:55No mam nadzieję, że poszło Panu lepiej niż ze mną.
15:57Panno Franiu, ja muszę powiedzieć to, co mam powiedzieć i to mi leży i na sercu i na wątrobie,
16:01bo chodzi mi o to chodzenie, o te obiadki i o to, gdzie go konsumujesz.
16:06A, rozumiem, że poprzednie nianie obywały się bez jedząta.
16:10A tak, tak, one pościły.
16:12Panie Maksymilianie, postawmy sprawę jasno.
16:15I mi i Panu chodzi o uprawianie seksu w tym pokoju.
16:18Tak, tak, nie, nie, gdzie, nie.
16:21To znaczy myślimy o tym, chodzi nam o to innym, że z innym, nie, że...
16:28No ale to już ustaliliśmy.
16:32Niech Pan posłucha.
16:33Ja nigdy nie zrobię czegoś, co dałoby zły przykład dzieciom.
16:36Ja będę zobowiązany, tak.
16:38I Panu prosił o dyskrecję.
16:40O, nie ma sprawy, dziękuję.
16:42Za potrzymanie własnych.
16:44Proszę bardzo, cała przyjemność, znaczy nieprzyjemność.
16:46No, to usłuch.
16:47No dałoby się czymś odwdzięczyć.
16:49Tak.
16:50Na przykład ta Pana Siwizna.
16:51Kiedy?
16:53Kiedy ona się pojawiła?
16:55A jakoś tak zaraz po Pani przyjściu.
16:59No co za zbieg okoliczności.
17:06Hej, hej, hej, hej.
17:31No, ja Ci dziękuję, że się tutaj spotykamy.
17:33Naprawdę podskoczyłbym swoim karawanem.
17:35Ale akurat był w trasie.
17:36No, no sprawy, naprawdę.
17:38Pomogę Ci zamknąć zakład.
17:40Hej, hej, hej.
17:42O, wow, ty Marku, ty nocny, ty.
17:46Hej, hej, myślisz, że to dobre miejsce?
17:49No, cóż, no czemu nie?
17:52Ta, ta, ta rumienka wydaje się całkiem wygodna.
17:56A wiesz co kocham w Tobie najbardziej?
17:58To, że masz takie niezwykłe poczucie humoru.
18:02Hej, hej, dzięki, Ty też.
18:04Naprawdę?
18:05No, pewnie.
18:06Biorąc pod uwagę wybrany zawód.
18:08Tylko, że ja mam dosyć tego smutku od rana do wieczora.
18:12O, może powinieneś to rzucić w diabły.
18:17No i właśnie to robię.
18:19Ja już wybieram się na studia.
18:20Aaa, pan prawnik.
18:23Nie.
18:24Pan lekarz?
18:26Nie, nie, nie, nie.
18:28O, jakiś bardzo tajemniczy pan.
18:31Mała podpowiedź.
18:34Hmm?
18:35Hmm?
18:36Hmm?
18:37Hmm?
18:38Hmm?
18:39Gotowa?
18:40Hmm?
18:41Hmm?
18:42Gotowa?
18:43Hmm?
18:44Tak.
18:45Hmm?
18:46Hmm?
18:47Hmm?
18:48Hmm?
18:49Hmm?
18:50Hmm?
18:51No, idę na studia cyrkowe.
18:52Aha.
18:53Achoo.
18:54Yeah.
18:55Nocham.
18:56Rozśmieszać ludzi.
18:57Hmm?
18:58I rozumiem.
19:00Hmm?
19:01No Frania, ty się nie śmiejesz.
19:13Śmieję się.
19:15W środku, tam gdzie nie jesteśmy mokra.
19:21Nienawidzę Piotrka.
19:22Widziałam jak się ślinił z jakąś durną laską.
19:25Niewdzięcznik.
19:26I to po tych wszystkich kawach, które dla niego wypiłaś.
19:29Myślałam, że coś nas łączy.
19:30Mów mi jeszcze.
19:32No tak, mów mi dalej.
19:35A tu niestot nie zowąc cios.
19:37Kubuł zimnej wody na głowę.
19:39Zimna woda, kochanie.
19:41Wiem, co poczułaś.
19:43Ty i on, piękny domek.
19:45Taka piotrka dzieci,
19:46rumianych, ślicznych, grill,
19:49ławeczka, filaneczki.
19:50Wszystko trafił szlam.
19:52Właśnie.
19:53No tyle, że ja nie wybiegałam w planach poza najbliższy weekend.
19:57Cześć, dziewczyny.
19:58O, lody.
20:00Ty, ciastka.
20:01Kłopoty z facetami.
20:03Nienawidzę Piotrka.
20:04Już się z nim nie zadaję.
20:06Telefon.
20:08Piotr do pani Małgorza.
20:10O Boże.
20:11O mój Boże.
20:13Mlodost.
20:13Mlodost.
20:15A właściwie to co się stało?
20:17Czyżby znajomość z grabarzem
20:19okazała się aż tak makabryczna?
20:20Wie pan, na początku mnie trochę spinał.
20:22Mhm.
20:22Ale potem się przyzwyczaiłam.
20:24No ale niestety okazał się klaunem.
20:26Ale jak?
20:27Dosłownie.
20:28A dosłownie to jak?
20:30Normalnie.
20:31Czerwone spodnie, czerwone włosy,
20:32takie wielkie buciory.
20:34A co mam zademonstrować?
20:35No, proszę.
20:36Poszło być klauna.
20:39Na okrągło w życiu cyrk.
20:41Normalnie.
20:42Cały świat kocha klaunów.
20:44Czemu ty nie możesz?
20:45Mamo, nie żądam wiele,
20:47ale nie chcę, żeby mój facet
20:48malował się częściej niż ja.
20:50I co wybrzydzasz?
20:52I na kogo czekasz?
20:54Myślisz, że jest jakiś pan ideał,
20:56który stoi pod drzwiami
20:57i przewiera nogami z niecierpliwości?
21:00Proszę.
21:01Przepraszam, pan ma franiu.
21:03Który krawat?
21:04Ten zielony, ten żółty?
21:05O, nie, nie, nie, ten zielony.
21:06Będzie bardziej podkreślał kolor oczu.
21:08A, tak, tak.
21:10Przepraszam.
21:12Mamo, chcę szanować mojego męża
21:13i chcę, żeby on szanował mnie.
21:16Proszę.
21:17To jeszcze raz ja,
21:19bo bardzo sobie cenię pani zdanie,
21:21bo tak głupota.
21:22A spinki?
21:23Te złote, czy te z tygrysiem oczkiem?
21:25Wie pan co, chyba złote.
21:26Takie proste, eleganckie, dobre.
21:28A, no słusznie, racja, tak.
21:30Przepraszam.
21:32Nigdy nie wiadomo.
21:33Może któregoś dnia się pojawi.
21:34Odwrócę się, zrobię pstryk i...
21:36Nie wierz w to, tak się w życiu nie zdarza.
21:42O.
21:43No słuchaj, klaun to wspaniały zawód.
21:46Faceci z wiekiem dziadzieją,
21:48a twój stary byłby zawsze radosny.
21:51A ja spędziłabym życie
21:52na polarowaniu jego wielkich buczorów.
21:54A ty chcesz być przez całe życie samotna?
21:56Mamo, wyobraź sobie nasz ślub.
21:59Idziemy do ołtarza,
21:59a on wywraca się na skórce od banana,
22:01tak z przyzwyczajenia.
22:02A ja słuchaj, to z drugiej strony.
22:04Robi fikołka, łamie kark,
22:05a ty dziedziczysz.
22:07Zakład pogrzebowy.
22:09Mamo, przysła!
22:10Muzyka
22:12Muzyka
22:13Muzyka
22:34Muzyka
22:35KONIEC
Comments