- 1 day ago
Zuzia coraz częściej rozmawia z nieistniejącą przyjaciółką, Aurelią. Jest to jeden z powodów, dla których chodzi na psychoterapię. Według Maksa wizyty u specjalisty pomogą dziewczynce lepiej wyrazić emocje. Frania, zaniepokojona stanem Zuzi, uważa, że zamiast leczenia u psychologa dziewczynce przydałoby się od życia więcej przyjemności. Proponuje Zuzi wspólne pieczenie ciasteczek. W pewnym momencie Frania nieopatrznie zjada ciastko, na którym siedzi wymyślona przyjaciółka Zuzi. Po zaaranżowanym „pogrzebie” stan dziewczynki nie ulega poprawie, więc psychoterapeutka Zuzi zaprasza na wizytę Maksymiliana i Franię.
Category
📺
TVTranscript
00:00Jestem w strasznej depresji. Wszyscy mną manipulują.
00:07Na dzisiaj wystarczy, panie Uszatku. Sesja dobiegła końca.
00:15Jakie to słodkie. Jak byłam mała, to też się bawiłam laleczkami.
00:19Ale to nie zabawa.
00:21Nie?
00:22To terapia grupowa.
00:23To i tak nieźle. Taka Barbie i Ken. Ci to mają przechlapane.
00:28Naprawdę?
00:29Kiedy Ken pojechał zarabiać na ich nowy kabriolet, to Barbie zdradziła go z misiem Uszatkiem.
00:33No ale oczywiście Ken się o wszystkim dowiedział. Kazał jej spakować manele.
00:38No biedny Ken.
00:40Biedna Barbie. Biedna chwila zapomnienia i nici z ogródka i domku.
00:45Ale ona się nie skarży.
00:50Widocznie okłamuje samą siebie.
00:53Ona tak tłumi wszystko w sobie. Może przez to jest taka szczupła.
00:57Pamiętaj nigdy nie ufaj kobiecie z talią osy.
01:06W porządku przyznam się do wszystkiego. Tylko każcie i skończyć ze tortury.
01:11Kochanie, ty nie masz pojęcia co to jest tortura.
01:14Jak moja siostra uczyła się gry na flecie, to z uszu leciała mi krew.
01:18Ja nauczycielka mówi, że mam zręczne dłonie.
01:21Tak. Język migowy to wyborny hobby.
01:27Aurelio, zagapiłaś się.
01:30No dobra. Pomogę ci.
01:33Taram pam pam, taram pam, taram pam, taram pam, taram pam, taram pam, taram pam.
01:39Oto opowieść o dziewczynce, która bawi się z przyjaciółką, której nie ma.
01:44Już za chwilę w skrefie Zuzi.
01:46Adaś odczep się od niej, ma dopiero 6 lat.
01:49Jak przyjdzie na studniówkę z wymyślonym chłopakiem, to dopiero zaczniemy się martwić.
01:53Aurelio, a może pobawimy się w chowanego?
01:58Chowa się pierwsza.
02:01Raz, dwa, trzy, cztery, pięć.
02:07Gdzie się podziała?
02:10Słuchaj, kochanie.
02:13A może pobawiłybyśmy się razem, co?
02:16Będziemy sobie wróżyć, jakich będziemy miały w przyszłości mężów.
02:20Adaś zamknij się.
02:24O, przepraszam.
02:26Wymknęło się.
02:32Porzucił ją zimny drań,
02:34Zosaną sukiem ślubnych miał.
02:36Nie miała dokąd udać się.
02:38Jej świat zawalił się.
02:40Wtem z kalskich dom.
02:42To w nim znalazła kąt.
02:44Choć nie było łatwo, nie.
02:46Choć nie było łatwo.
02:48Ona ma swój styl,
02:50Co rozbraja wszystkich.
02:52Ona dobrze wie.
02:54To w domu rządzić do mnie.
02:56Ona w sposób zna,
02:58Jak rozbawisz bliskich.
03:00Ona ma swój wciek.
03:02Zosaną sukiem,
03:04Zosaną sukiem,
03:06Niania, niania, frania,
03:08Twój niania, frania,
03:10Twój niania, frania,
03:12Twój niania, frania,
03:14Niania, frania,
03:16Niania, frania,
03:18Niania, frania,
03:20Dzień dobry. Przepraszam bardzo, czy to jest gabinet pani doktor Dolińskiej?
03:24Aaa, jest plakietka. Pani doktor Dolińska, psychiatra.
03:29W czym mogę pani pomóc?
03:31Znaczy, co ma pani na myśli?
03:34Ja jestem zdrowa.
03:35Pani jest zdrowa.
03:38Gorzej z nimi.
03:40Znaczy, nie to, że ja mam coś przeciwko czubkom, po prostu przyszłam po Zuzię Skalską.
03:45Nowa niania.
03:46Pewnie Zuzia dużo o mnie opowiadała i pani, ja jestem dla niej.
03:50Kimś na kształt autorytetu.
03:52Wszystko, co Zuzia powiedziała o pani, objęte jest ścisłą tajemnicą.
03:56To znaczy, jeżeli ona coś mówiła o takim przykrym incydencie przy grze w Chińczyka, to ja wtedy naprawdę nie oszukiwałam.
04:04Znaczy, chodzi o to, że ona jest jeszcze bardzo malutka i nie umie liczyć, naprawdę.
04:07Proszę nie wyprowadzać zrównowagi pozostałych pacjentów.
04:13Jakby co najmniej byli zrównoważeni.
04:20Torebka z krokodyle i skórki, za co najmniej tysiaka.
04:26Chciałabym, żebyśmy wszyscy mieli jej problemy.
04:28O, kochanie, no jak się czujesz? Wszystko w porządku?
04:37Super, czuję się znacznie lepiej.
04:41Aurelio, co proponujesz na obiad?
04:44Pizza? Super, ja też miałam na to ochotę.
04:52I to po dwóch stówkach za wizytę.
04:57Ja, ja rozumiem. Wie pan co, no te rysunki są naprawdę dość strasznie fajnie, dobrze narysowane.
05:05Ale kolorami, to pan nawet konturów nie przekroczył.
05:09Co?
05:11Bez talencie.
05:12Ty byś nawet gaci nie potrafił zaprojektować.
05:17Odłożę słuchawkę.
05:19Cham.
05:19No, cham.
05:26Czy słyszała pani, proszę?
05:28Nie, ale słyszałam, że jak żeba się tak nam bzzzdyczy, to po prostu potem może szybko pęknąć.
05:34Ja nie rozumiem, dlaczego pani wpada do gabinetu?
05:38Mówi mi o jakichś płazach, przecież pani widzi, że my tutaj to...
05:42Tak, ale ja chciałam porozmawiać o jednym z pańskich dzieci.
05:45Jeżeli pani sugeruje, żeby Małgosia zaprzestała swojej nauki gry na fortepianie, to...
05:49Tak, tak, tak.
05:52Okej, może nie jest pendereckim, ale czy to jest przestępstwo?
05:55Och, istnieją kraje, gdzie za takie granie obcinają dłonie.
06:00No co?
06:00Pytanie.
06:02Czy jak dziewczynka z zapałkami, taka malutka, maldziepeńka taka, zamarzała na śmierć, to zrobiło ci się trochę smutno?
06:11Tronienienkę?
06:12Moja droga, zawsze twierdziłam, że dzieci plus zapałki nie było nic dobrego.
06:16Tak, właściwie to ja mam do pana dwa słówka.
06:19Znając życie, to dwieście.
06:20Chodzi o to, że dzisiaj po psychoterapii poszłyśmy we trzy na obiad.
06:25Ja, Zuzia i ta jej przyjaciółeczka.
06:29A Aurelia, ona się ostatnio często pojawia.
06:31Pojawia?
06:32Prowadziła się na dobre.
06:33Kelnerka w restauracji nie mogła się nadziwić, po co nam trzecie nakrycie.
06:37A potem poszłyśmy do parku.
06:39Nie mogłam wytrzymać, kiedy Zuzia tak zaczęła przez pół godziny huśtać pustą huśtawkę.
06:44Serce mi po prostu pękało.
06:46No to może ona powinna częściej chodzić do psychoterapeutki?
06:48Nie, przecież ona ma dopiero sześć lat.
06:51Czy to pranie mózgu trzy razy w tygodniu jest naprawdę konieczne?
06:54W końcu ona nie jest prześcieradłem, prawda?
06:56Nianiu, Franiu, pranie mózgu to jest przenośnia.
06:59Wiem, nie jestem ignorancją.
07:03Kto panu podsunął tą psychoterapeutkę?
07:07Tak się składa, że doktor Dolińska jest jedną z najlepszych psychoterapeutek.
07:11Ona nie ma wolnych terminów, dopóki któryś z jej pacjentów nie popełni samobójstwa.
07:15No serio, to tak jak z moją kosmetyczką.
07:17Nie o to chodzi, ja nie mam nic przeciwko psychoterapii.
07:20Tylko wydaje mi się, że Zuzi potrzebna jest więcej zabawy, a mniej tego całego Freuda.
07:24Psychoterapia działa cuda.
07:27Sama chodzę.
07:28Od dwudziestu lat.
07:36Nic nie powiem.
07:37To by było zbyt proste.
07:46Co to jest?
07:48Co?
07:51Nie wolno jeść surowego ciasta, bo będziesz chora.
07:55Bzdurę tylko dorośli tak mówią.
07:56Czemu?
07:57Widocznie z tą, żeby dla nich więcej starczyło.
07:59Uważaj!
08:01Tam siedzi Aurelia.
08:02Aha, rozumiem.
08:14Nie, teraz tu się położyła.
08:19Tak?
08:20Słucham cię Aurelio.
08:22O, dobry pomysł, świetny pomysł.
08:25Co mówi?
08:26Chcę, żeby ją przenieść na blat.
08:28Co ty robisz?
08:29Ale ona jest taka maleńka.
08:32Podnie się.
08:35Jak na tak niewielką osóbkę, to strasznie dużo z nią zamieszania, wiesz?
08:39Najlepiej będzie, jak ją włożymy do filiżanki.
08:41Będziemy miały z nią spokój, tak?
08:45Nudzi się.
08:49Specjalnie dla pani wesoła miasteczko.
08:54Cześć, tato.
08:55Witaj, kochani.
08:56Ty, ty, nie jedz surowego ciasta, bo będziesz chora.
08:57Miałeś rację.
08:59Mhm.
09:00Jajka są pasteryzowane, nic jej nie będzie.
09:02Niech pan sam spróbuje, to pychota.
09:05No, pyszności, no.
09:08A jak moje drogie, kochane panie spędziły dzień?
09:11Chodziłyśmy po sklepach do padłego.
09:13Zuzia przemierzyła dwadzieścia par butów i żadnej nie kupiła.
09:18Doprowadziłam, przynajmniej do zaburzeń osobowości.
09:21Ma dziewczyna do tego talent, nie powiem.
09:23Ja widzę panu, Franiu, że ograniczanie psychoterapii wyszło na dobre naszemu maleństwu.
09:28Może nawet powinnam otworzyć sama gabinet psychiatryczny.
09:37O co chodzi? Co się stało?
09:38Uważaj!
09:39No.
09:41Zabiła tę Urylię!
09:43No? No.
09:45Zjadłaś ją!
09:45Uciągła na życiu, z tego koty ją zjadłaś!
09:48Naprawdę pani ją zjadła?
09:50Nie!
09:52Zobacz, zobacz, Zuziu, niania już ją wypluwa.
09:55Już ją wypluwa i już nasza Aurelia czuje się dobrze.
09:58Zobacz, Aurelia czuje się już bardzo dobrze.
10:01Jest troszeczkę sfatygowana, troszeczkę pogięta, ale jest cała i zdrowa.
10:06Rozlujcie ją!
10:08Nie, pani coś zrobi.
10:09Co ją zrobi?
10:10Mam jej zrobić reanimację?
10:11O, właśnie, reanimacja.
10:16Proszę pacjenta, znoszę.
10:18Trzeba udrożnić drogi oddechowe.
10:20Uwaga.
10:24Gardło drożne.
10:26To nie było jej gardło!
10:28Nie było? A co?
10:30Aaaa!
10:31Aaaa!
10:32Aaaa!
10:33Kuba!
10:34Nie czas na mycie rąk, działajmy!
10:38Dobrze, Zosiu.
10:39Będę teraz w pompowym powietrze w jej ciałko.
10:43Czy tu są uste?
10:44Tu?
10:45Tak!
10:46Dobra.
10:47Uwaga.
10:48Zosiu.
10:54No dmuchaj, dmuchaj!
10:55No dmucham, dmucham!
10:56No dmucham, dmucham!
11:00Kochanie, Kuba, myślę, że powinnam jej zrobić masaż
11:03jej malucji cienkiego serca, prawda?
11:05Mhm.
11:07Robię masaż serca.
11:09Zosiu, ostrożnie.
11:10Uważaj na jej delikatne żeberka.
11:13Przestała oddychać.
11:17Defibrylator!
11:18Dzięki Bogu!
11:25Żyję!
11:27Wyczuwam puls.
11:28Mhm.
11:29Aurelia dochodzi do siebie.
11:31To świetnie!
11:32Gratuluję, Kuba!
11:33Udało się, Zosiu!
11:34Udało się świetna robota, Kuba!
11:36Za późno.
11:38Umarłam.
11:39Umarłam.
11:44Straszny.
11:45Mhm.
11:48Ubezpieczenie od błędów lekarskich mi wzrośnie.
11:51Padno Maja, ja naprawdę nie rozumiem.
11:52Jak pani mogła do tego dopuścić?
11:54Ale ja naprawdę jej nie zjadłam.
11:58Naprawdę?
12:01No przecież ja jej nie zjadłam!
12:03Włosy!
12:10Mówiłam jej tysiąc razy.
12:12Nie siadaj na jedzeniu.
12:15Tak mi przykro, kochanie, że ją zjadłam.
12:18Ten dom jest bez niej taki pusty.
12:22Co my teraz zrobimy z jej rzeczami?
12:26Może oddamy na Czerwony Krzyż?
12:28O!
12:29Chociaż ja nie wiem, czy oni pomieszczą tam te tony ciuszków.
12:32Wciąż czekam na jej kroki za drzwiami.
12:36Mam lepszy pomysł.
12:37Kochanie, jeśli wymyśliłaś sobie, że twoja przyjaciółka umiera,
12:40no to wymyśl sobie, że żyje, no i...
12:43Gdyby to było takie proste.
12:46Przecież nie jest Panem Bogiem.
12:47Czy możecie zostawić mnie teraz samą?
12:49Oczywiście, kochanie.
12:51Aniołku.
12:53Panna Franiu.
12:54Aniołku, jeżeli tylko będziesz potrzebowała nas, to od razu nas zawołasz, prawda?
13:08Będziemy w salonie.
13:09I co my teraz zrobimy?
13:19A dzwonił Pan do doktor Dolnińskiej?
13:21Nie mogła rozmawiać, jest na terapii.
13:23Terapeutka na terapii, bez komentarza.
13:25Nie zdarza.
13:26Wie Pani, dokładnie wiem, co czuję teraz Zuzia.
13:27Sama pamiętam, jak przeżywałam to samo, kiedy odeszła złotouska.
13:32Niech odpoczywa w pokoju.
13:33Złotouska?
13:34Złotouska.
13:35To Pani babcia, tak?
13:36Nie, ja powiedziałam złotouska?
13:37No złotouska.
13:38Nie, nie, złotouska.
13:39Złotouska.
13:40Złotouska.
13:41Złotorybka, złotouska.
13:43A, złotarybka, złotouska.
13:44To Pani wiersze powinna pisać to tu.
13:46Słucham.
13:47Pamiętam, jak dziś, jak weszłam do pokoju i zobaczyłam, że ona tak pływa brzuszkiem do głowy.
13:53Dwadzieścia cztery razy spuszczaliśmy wodę w toalecie.
13:57No to to uroczy hołd, tak?
13:59Nie, nie, no to chodzi.
14:01Po prostu nie dało się spłukać.
14:07Ja, Pan Ofraniu, ja rozumiem, że Pani jest przywiązana do swojej rybki, ale jaka jest puenta tej historii?
14:14Chodzi o to, że, że przy okazji dziękuję za wyrazy współczucia.
14:20Chodzi o to, że jak ktoś odchodzi taki bliski, to po prostu trzeba go uroczyście pociągnąć.
14:28Zaraz, czy ja Panią dobrze zrozumiałem, Pani chce zorganizować wymyślony pogrzeb w wymyślonej przyjaciółce, tak?
14:38No, tak.
14:39I przepraszam, i kto w tym domu powinien się leczyć?
14:44Chyba Karolina.
14:53Małgosiu, dziękujemy. Dziękujemy, Małgosiu!
14:56Aha, proszę wspomnieć w swojej mowie pogrzebowej o szczególnym upodobaniu Aurelii do ptasiego mleczka.
15:02A dlaczego ja mam przemawiać, to może lepiej Pani?
15:04Ja? To było niesmaczne. Ja ją zjadłam.
15:07Kanibalniania lekcją.
15:09Adaś, gdzie jest Zuzia?
15:11Wybiera trumnę.
15:12Kochanie, jak się czujesz?
15:18Wciąż jestem w szoku. Sądziłam, że to ja zejdę pierwszy.
15:22O, ale widzę, że zdecydowałaś się na odkrytą trumnę. Ale czy jesteś pewna, że będzie jej wygodnie? Razem są parą butów, bardzo drogich nowych butów.
15:33Zawsze pragnęła, by pochowano ją w butach.
15:39No tak, ale to są moje buty.
15:41Praniu, chyba nie masz nic przeciwko.
15:44Oczywiście, kochanie, że nie. Pozwól, że się pożegnam.
15:47Co Bóg dał, Bóg odbiera.
15:52Czy to Amelia?
15:53Aurelia.
15:54Aurelia.
15:56Piękne zdjęcie. Wygląda jak żywa.
15:59Myślę, że pan Maksymilian chciałby powiedzieć kilka słów na temat naszej nieodżałowanej zmarłej.
16:08No cóż, wierna przyjaciółka, towarzyszka naszego domu, miłośniczka, ptasiego mleczka.
16:17Zuziu, pamiętaj, cokolwiek się nie zdarzy, jej część będzie z nami.
16:22A jej reszta w brzuchu niani.
16:24O ile jej stamtąd nie odeszła.
16:27Nie błagam, nie. Jestem zbyt wzruszony, żeby zabrać myśli.
16:32A ja przygotowałem krótką mowę.
16:35Nie, nie.
16:36Dziękujemy.
16:45Może w tej smutnej chwili znajdziemy pocieszenie w słowach.
16:48Nie pytaj, komu bije dzwon.
16:50Chwała Bogu, bije mnie.
16:51Słucham?
16:52Tak już, proszę.
16:53Proszę pana.
16:54Psychoterapeutka, doktor Dolińska.
16:55Porozmawiam z nią w gabinecie.
16:56Dziękujemy, Małgosiu.
16:57Dziękujemy, Małgosiu.
16:58Dziękujemy, Małgosiu!
17:00Dziękujemy, Małgosiu!
17:01Dziękujemy, Małgosiu!
17:02Dziękujemy, Małgosiu!
17:04Czy nie dość cierpienia w tym domu?
17:05doktor Dolińska.
17:07Porozmawiam z nią w gabinecie.
17:13Dziękujemy, Małgosiu.
17:14Dziękujemy, Małgosiu!
17:18Czy nie dość cierpienia w tym domu?
17:24Wie panie co, ja
17:24obawiam się, że Aurelia nieco gorzej.
17:29Tak, nie żyje.
17:31Zjedzona przez nianie.
17:33Ale ja jej nie zabiłam.
17:34Zmarła na stole.
17:37Słucham?
17:39I co, i pani myśli, to jest dobry pomysł?
17:42Niania też?
17:45Dobrze, dobrze, dobrze.
17:47Do widzenia.
17:49Mamy tam iść we trójkę.
17:51My?
17:52Ja, Zuzia i pani.
17:55Chcecie mi wymówić niepoczytalność?
17:57No.
17:57I pani doktor już czeka.
18:09Jesteśmy spóźnieni, że coś pani nigdy nie może zdążyć.
18:12Myśli pan, że tak na pstryk będę wyglądała jak z żurnala.
18:14Zresztą to nie moja wina, że jedyne buty, które pasowały mi do tego stroju leżą teraz półtora metra pod ziemią.
18:19Nasze rozmowy też tak wyglądały.
18:21Pamiętasz, zajączku?
18:22Tak, mężczy.
18:22Ale doktor Dolińska dała nam narzędzia, dzięki którym naprawiliśmy nasze małżeństwo.
18:27My nie jesteśmy małżeństwem, nie.
18:32To uciekaj, pan.
18:34Wie pan, co teraz zrobi ze mną ta pani doktor Dolińska?
18:37Po prostu...
18:38Wszystko zwali na mnie.
18:41Będzie w tym choć trochę nieprawdy?
18:42Wie pan, nie chcę nikogo wytykać palcami, ale to wszystko jest pańska wina.
18:47Pani logika jest pokręcona jak kabel od telefonu, kiedy Adaś odkłada słuchawkę.
18:51O co panu chodzi?
18:53A kto ograniczył terapię z Luzi?
18:54O to był pani pomysł.
18:55Mój?
18:56Tak.
18:56Gość wszedł na grząski grunt.
18:59A zresztą, gdybym wiedziała, to co wiem teraz, no to oczywiście trzymałabym buzią na kłódkę.
19:04Niby co?
19:05No przecież Konrad mi wszystko powiedział.
19:07Co?
19:08Od wieków w pana rodzinie są...
19:10Kto?
19:11Świry.
19:14Co proszę?
19:15Świry, idioci, krezyni.
19:18Założenia umysłowe w mojej rodzinie to jest jedna wielka plotka.
19:21Tylko moja ciotka mieszkała w altance z olbrzymim puchaczem.
19:23Nie licząc wuja, Marka, który chodził w czapce niewidca.
19:27No właśnie, dawno nie widziałem go.
19:32Kwietuszku, jak się czujesz?
19:33Kochanie, jestem wykończona.
19:36Już nie potrafię pozbierać tak szybko jak kiedyś.
19:39Z psychologią za pan brat.
19:45Prozek, przyjaciel czy wróg?
19:50Witam panie Skalski.
19:52Witam.
19:52A pani pewnie jest to nową nianią.
19:55Ja?
19:56Tak powiedziała Zuzia?
19:58No przecież pani jest nianią.
19:59Tak? Nie.
20:00No w pewnym sensie tak, tak.
20:03O, o, stop, stop, stop, stop, stop, stop.
20:08Idzie pan do zraniu.
20:09A iż, iż.
20:12Co miałeś na myśli mówiąc uciekaj pan?
20:15Nie wiem, wypadło mi z głowy.
20:18Zapomnij, że się kiedykolwiek rozwiedziemy, rozumiesz?
20:21Tak.
20:22Jesteś w tym ze mną na zawsze, jasne?
20:25Tak.
20:26Kochasz mnie?
20:27Tak.
20:28No.
20:28Słuchaj, Zuzionia nie jest bardzo przykro z powodu tego, co się stało z Aurelią.
20:34Rozumiem to.
20:35Przecież ją zabiła.
20:36A tak naprawdę to jej nie zabiła, prawda?
20:39Przecież sama widziałam.
20:41Zjadła ją.
20:42A ja starałem się ją ratować.
20:44Zuzia, pomyśl proszę, czy to na pewno wina Frani?
20:47Może nie chciałaś się z nią więcej bawić?
20:49No fakt.
20:51Zaczynała mnie trochę denerwować.
20:53A dlaczego na pewno nie potrzebujesz już Aurelii?
20:58To mam Franię.
21:02Brak mi słów.
21:03Cud.
21:04Cud.
21:05Jaki cud.
21:05Typowy mechanizm w psychologii.
21:07Nie, nie, nie.
21:08Cud, że brak jej słów.
21:10No to wie pan co?
21:11Tak sobie myślę, że może ta terapia nie jest taka głupia.
21:13Ja się czuję bardzo dobrze.
21:15Ja też.
21:18Dziękuję.
21:21Nianiu, zjesz siosteczko?
21:24Ja?
21:24Nie bój się.
21:28Proszę.
21:29A, a, a jesteś pewna, że nikogo tutaj nie widzisz?
21:32Nie.
21:35A ty widzisz?
21:39Chyba Frania potrzebuje pani pomocy.
21:42Nie bój się o na kцевą.
21:43Nie byś.
21:43Nie bój się o na k thirsty.
21:46Na k
22:05KONIEC
22:35Jest trzecia w nocy
22:37Dzięki za informację, panie Zegarynka
22:39Zgubiłaś coś?
22:41Nie, zawsze miałam ochotę dokopać się do Chin
22:43Teremny trud
22:45Kądziu, inaczej byś śpiewał, gdyby to twoje buty za cztery stówki wąchały teraz kwiatki od spodu
22:50Nie należy zakłócać z pokoju zmarłym
22:53Kądziu
22:55Przecież jeszcze nawet ich nie spłaciłam
22:57Damaj łopatkę
22:59Równe z ciebie gość
23:01Jak wykopiemy wielki dół
23:03Zrobimy pokrzep fortepianu
Comments