Skip to playerSkip to main content
  • 5 minutes ago
Do Frani, która od trzech tygodni pracuje u Skalskich, przychodzi w odwiedziny jej dawna przyjaciółka, Jola, która jest zachwycona bogatym domem pracodawcy koleżanki. Przyjaciółki opowiadają sobie o kolegach z liceum. Podawani za wzór „twardych facetów” źli chłopcy imponują Adasiowi. W szkole dzieci jest organizowany festyn, na który niania chce też zaciągnąć głowę rodziny. Skalski przedkłada jednak sprawy zawodowe nad przebywanie ze swoimi pociechami. Nazajutrz Adaś przynosi ze szkoły uwagę, ponieważ palił papierosa. W pierwszym odruchu Frania chce iść na skargę do Maksa, ale w końcu robi jej się żal chłopca. Tymczasem Maks zmienia zdanie i postanawia iść na festyn, a przy okazji zapytać dyrektora o postępy Adasia w nauce. Niania i jej podopieczny są w pułapce. Prawda wychodzi na jaw. Ojciec jest wściekły, syna wini za palenie, a nianię za ukrywanie prawdy. Frania zwalnia się z pracy, na co Skalski się nie zgadza, bo widzi, że dzieci polubiły nianię. Maks i Frania wspólnie wymyślają karę dla Adasia: idą z nim do domu starców, gdzie przebywa babcia Frani – Apolonia, zagorzała palaczka.

Category

📺
TV
Transcript
00:01Kądziu, pamiętasz, że to pierwsza wizyta Joli?
00:04Wiec?
00:05To moja najlepsza przyjaciółka.
00:07Jak tutaj wejdzie, to ma po prostu paść trupem.
00:10No to przygotuj się jakoś.
00:19Księżniczka!
00:22Kochana!
00:24O mój Boże!
00:28To chyba paść trupem!
00:30Misja zakończona, bez odbioru.
00:32Pani pozwoli, że wezmę płaszcz?
00:34A dostanę numerę?
00:36Nie skarbie i nie musisz mu dawać napisku.
00:39Brak jej klasy.
00:40Wiona kanata!
00:42Kto tu mówi o braku klasy?
00:48Kochani, ale powiedz mi, jak to jest możliwe, że ja wciąż mieszkam w jakiejś noży,
00:51a wy żyjecie tu jak w jakimś Belwederze?
00:54A wiesz, rodzina z Belwederu przeprowadziła się dwa domy dalej.
00:59Za to chwileczkę, to ty chcesz powiedzieć, że były prezydent jest waszym sąsiadem.
01:04Aha.
01:05I wiesz co?
01:06Ma potworne problemy z synami.
01:08Tak, no i miej tu dzieci.
01:10Zależy, jakie wychowujesz.
01:11Ja na swoje nie narzekam.
01:13No ale poczekaj, ty pracujesz tu dopiero dwa tygodnie, nie?
01:16I zdziałałam cuda.
01:18Adaś, zamknij się w ryż.
01:20Sama się zamknij.
01:22Teraz będzie się w nią załamań nerwowe.
01:29Widzisz?
01:30Dopóki mnie tu nie było, to w ogóle ze sobą mnie rozmawiały.
01:33Wiesz co? Tobie też wyrosną pryszcze, jeżeli w ogóle kiedykolwiek dorażysz.
01:36Co niby ma być pryszcz?
01:38A ja myślałem, że to mega krater.
01:40Adaś, przestań dokuczać siostrze.
01:43Uciekać!
01:44Uśpiony od wieków wulkan budzi się do życia.
01:47Krater pluje lawą.
01:50Jesteś beznadziejny.
01:52Nienawidzimy cię.
02:02Moja robota nie poszła na marne.
02:04Adaś, co z tobą?
02:05Najwidoczniej jestem zły do szpiku kości.
02:08Ty jesteś zły.
02:10Kochanie, ty nie masz pojęcia co to znaczy być złym.
02:14Nasi kumple ze szkoły.
02:17To były gagatki, nie?
02:18To jest ostatni margines.
02:20A patrz, teraz wszyscy zaogrączkowali.
02:22A pamiętasz Arka?
02:24Jak z niego był twardziej.
02:26Już w piątej klasie kopcił jak komin.
02:29Naprawdę?
02:30Pamiętasz, on potrafił puszczać kółka ustami i zasysać nosem.
02:33Tak, a pamiętasz tutaj jak on odpalał zapałkę od rozporka?
02:38Do tej pory mi się dośmi.
02:40Fajny koleż.
02:41Fajny.
02:42To był młody Bóg.
02:44No wszystkie dziewczyny się w nim kochały.
02:46Ciekawe co teraz się z nim dzieje.
02:48Ja słyszałam, że on jest jakąś grubą rybą w jakiejś zachodnej firmie.
02:51Co ty powiesz?
02:52Powiem nam go zaklepać od razu jak wyszedł z poprawczaka.
02:57Porzucił ją zimny drań.
02:59Zoszaną sukien ślubnych miał.
03:00Nie miała dokąd udać się.
03:02Jej świat zawalił się w drem skarskich dom.
03:04Co w nim znalazła kąt.
03:06Choć nie było łatwo, nie.
03:08Choć nie było łatwo.
03:10Ona ma swój styl.
03:11Co rozbraja wszystkich.
03:12Ona dobrze wie.
03:13Co w nim znalazła kąt.
03:15Choć nie było łatwo, nie.
03:16Choć nie było łatwo.
03:17Ona ma swój styl.
03:19Co rozbraja wszystkich.
03:20Ona dobrze wie.
03:21Co to muszą ci panie nie.
03:22Ona sposób zná.
03:24Jak go rozbawi cavalki.
03:25Ona ma swój wdzięk.
03:29Pówni, na w zrania.
03:30Pówni, na w zrania.
03:33Pówni, na w zrania.
03:34Pówni, na w zrania.
03:36Pówni, na w zrania.
03:38Pówni, na w zrania.
03:41Pówni, na w zrania.
03:46Niani czas, niania, frania, wita was.
03:52Jeśli ta nie pomoże, to chyba się sobie biję.
03:54Króle, no nie przejmuj się.
03:56To tylko drobny sypek.
03:57Ale...
03:57A daś zamknij się.
03:59Boję się dojrzewania.
04:02Mam ser mieszano.
04:03I dlatego właśnie macie mnie.
04:05W końcu letnią akademię kosmetyki skończyłam z...
04:07Z wyróżnieniem.
04:08I przyjmujesz nas bez zapisów codziennie i 24 godzinnie.
04:16A to co?
04:18Aromaterapia.
04:19W dobrym salonie dwie stówy.
04:20Zaufaj mi kochanie, będziesz bosk.
04:21Już widzę poprawę.
04:24Co to?
04:25Jakaś głupia ulotka z mojej głupiej szkoły.
04:28Festyn!
04:29Festyn!
04:30Może jakbyśmy się wybierali?
04:32A czemu nie?
04:32Mnóstwo atrakcji dla całej rodziny.
04:34Najpierw trzeba być rodziną.
04:36No to przecież nią jesteśmy.
04:38Tak.
04:39Tata zawsze jest, ale zajęty.
04:41Nigdy nie ma dla nas czasu.
04:43Może potajemnie spotykasz się z innymi dziećmi?
04:45Nie wpadajmy w paranoję.
04:47Ja nie wpadam.
04:49Kto powiedział, że ja pańkuję?
04:52Konrad, drinki do gabinetu bez przerwy i do odwołania.
04:56Zgaduję.
04:56Aktorki się nie sprawdziły.
04:58W tym kraju nie ma żadnych młodych, zdolnych dziewczyn.
05:01Te ładne nie mają nic do powiedzenia, a te nie głupie powinny pracować w radiu.
05:04Dykcja.
05:05Nie, uroda.
05:06Mam coś na osłodzenie.
05:08Skoła Adasia proponuje festyn.
05:11Grill, konkursy, gry na boisku, baf popachy na rewelacja.
05:16Idźcie koniecznie i bawcie się dobrze.
05:18No ale myślałam, że pójdziemy wszyscy razem.
05:20Tata też.
05:21Przepraszam, ale ja cały weekend mam zajęty.
05:23Rozumiem.
05:24Rozumiem, a jednak mam wrażenie, że usłyszę jakieś ale.
05:28Żadnych ale.
05:30Jednak.
05:32Uważam, że za mało pan czasu spędza z dzieciakami.
05:33Naprawdę.
05:34No przecież dzieciństwo nie potrwa długo.
05:37Ja doceniam to, że stara się mnie pani wbić w poczucie winy,
05:39ale ja za tydzień zaczynam...
05:41Zaczynam kuby z aktorami.
05:42I?
05:42I nie mam aktorów.
05:45Gdybym miał czas, na pewno bym z wami poszedł.
05:48A dać dosyć tego, ty się tak nie mądrzyj.
05:50Zuzia, a ty bierz na przyszłeś mniejsze kęsy.
05:52Małgosia, nie bądź taka skryta.
05:55Dobra, trzymajcie się.
05:56Poszedł by z wami, poszedł.
05:59Gdyby tylko mógł, no ale niestety nie może.
06:01On musi zarabiać pieniądze.
06:03Na ten piękny dom, na te piękne przedmioty,
06:06do których jestem tak bardzo przyzwyczajona.
06:08Okej, maseczka parowa nie wypaliła.
06:13Wiesz co?
06:14Pomalujemy go.
06:16Będzie wyglądał jak pieprzyk.
06:21Wyglądasz jak Marilyn Monroe.
06:23Chyba raczej jak Roberta De Niro.
06:25Zle?
06:26Pół świata zanim szaleję.
06:30Siostryczko, super wyglądasz.
06:33I?
06:34Nic, po prostu świetnie wyglądasz.
06:37Adaś, zamknij się.
06:41Adaś, a dlaczego ty jesteś taki miły dla siostry?
06:43Zabiłaś kogoś?
06:45Dlaczego wszyscy zawsze podejrzewają mnie o najgorsze?
06:48Oszczędność czasu.
06:50Robiliśmy dziś w szkole grafologiczną analizę pisma
06:53i okazało się, że jestem nadzwyczaj wrażliwy.
06:57Jak skóra nosorożca.
06:58I pewnie chcesz zrobić mi moją grafologiczną analizę pisma.
07:02Jasne.
07:03Akurat zupełnym przypadkiem mam przy sobie kawałek kompletnie niepotrzebnej karty.
07:09Podpisz się.
07:10Jasne.
07:11Akurat przypadkiem mam kompletnie niepotrzebny długopis.
07:14Daj.
07:15Frajer!
07:16Co jest?
07:17Kochany.
07:18Bajerować to my, ale nie nas.
07:20Czekaj, co my tu mamy?
07:22O, uwaga od dyrektora.
07:26Nieładnie, Agasiu.
07:27Adamie Maksymilianie Skalski.
07:30Zostałeś przyłapany na paleniu papierotów.
07:36To był papieros kumpla.
07:37Ja tylko trzymałem.
07:38Tylko głupek daje się wciągnąć w ten nauk.
07:41Tego potem nie można rzucić latami.
07:43A wiesz, jakie są skutki?
07:45Do tej pory nie mogę wrócić do mojej starej wagi.
07:49Dokąd idziesz?
07:50A jak myślisz powiedzieć twojemu ojcu?
07:52Przecież mówił, że jest zajęty.
07:54O, nie na tyle, żeby o tym nie wiedzieć.
07:57Ale on mnie wyśle do wojska, czy nasz kraj to wytrzyma?
08:01Radaś, palenie papierosów?
08:03Jak ci to przyszło do głowy?
08:05Sama mi to podsunęłaś.
08:06Ja?
08:06Jak się nad tym zastanowię.
08:08Co?
08:09A, Ryk i Darek, twoi koledzy?
08:14Nie mów ojcu, a to będzie nasza mała tajemnica.
08:17Ty mnie próbujesz szantażować?
08:22Powiedz mi, że jeśli pójdę na dno, pociągnę cię za sobą.
08:27Twoje dno sięga mi dotąd.
08:32Wyleją mnie z pracy.
08:41Sama bym się wywaliła.
08:43Że też to się musiało zdarzyć akurat teraz.
08:45No teraz.
08:46Kiedy pojęłam różnicę między bidetem a fontanną.
08:49Co ja robię, no?
08:51Przecież dawno to rzuciłam.
08:53Kąciu, możesz coś słodkiego?
08:54Nie.
08:54Nie, nie, nie, nie.
08:55Muszę sobie sama poradzić bez wspomagania.
08:58Gdzie ja miałam rozum, żeby dziesięciolatkowi opowiadać takie historie?
09:03A gdybym jemu powiedziała, żeby skoczył w ogień?
09:07Ja bym słyszała moją matkę.
09:08Tylko z dźwięczniejszym głosem.
09:09Tak, właśnie, wygląda wychowanie dzieci.
09:12Żyły sobie dla nich, wypruwasz, a co dostajesz w zamian?
09:15Cios między oczy.
09:17Boże, znowu ja bym słyszała matkę.
09:19Kądziu dzwoń po egzorcystach.
09:21Poprzednie nianie same podpisywały uwagi szkolne.
09:24Hadasz nie musiał prosić.
09:25Karteczka leżała tu co rano.
09:27To nianie mają do tego prawo?
09:29Niania numer sześć odeszła z powodu nadwyrężenia nadgarstków.
09:33Kądziu.
09:35Ade chciał po prostu uratować swoją skórę.
09:37Sama bym to zrobiła, ale nie mogę.
09:39No przecież muszę o wszystkim powiedzieć panu Maxowi.
09:41Licho nie śpij.
09:43Jeszcze mnie wepchnie pod autobus.
09:45Licho? Znowu twoja matka?
09:47Nie.
09:48Babka Apolonia.
09:49Nie ruszając się z kuchni poznam całą twoją rodzinę.
09:52Kądziu, tylko mi się nie oświadczaj.
09:54Czemuż, ach czemuż jestem taka uczciwa?
09:57Żegnaj Konradzie, żegnaj Wielki Domie.
10:00Żegnaj Cię sławnie sąsiedzi.
10:01Idę wręczyć uwagę.
10:04Powodzenia.
10:08To powinna być taka zupełnie młoda aktorka.
10:11Taka bez doświadczenia.
10:12Najpierw studentka szkoły aktorskiej.
10:14Energia.
10:15Tego nam potrzeba.
10:16No ja chcę starą.
10:17Tak, tak, stara.
10:18Ja mówiłem, osiemdziesięcioletnia.
10:19Tylko to mam zdjęcie tak.
10:21Tylko jest trochę...
10:22Nie, to nie jestem pewien.
10:22Tak, racja potrzeba nam znanych twarzy.
10:24Gwiazd, gwiazd.
10:26Mogę?
10:28Na Newfraniu tylko w dwóch słowach, tak?
10:29Mamy jeszcze ośmiu reżyserów do przesłuchania.
10:31Oczywiście pan jest bezkonkurencyjny.
10:34A więc?
10:36A nie, to nic ważnego.
10:37Potem przyjdę.
10:38A nie, to już za późno słucham.
10:39Chodzi o Adasia.
10:42Tak.
10:46Czy pan pamięta,
10:48jak ja kiedyś tutaj przyszłam
10:49z moją koleżanką Jolą?
10:51Tak, i tak sobie siedziałyśmy w kuchni.
10:52Pamięta pan?
10:53Nie.
10:54Ach, bo to nie było w kuchni, oczywiście.
10:56To było w salonie.
10:57Tak, to było w salonie.
10:58A nie, nie może to nie było...
10:59Chociaż wie pan co,
11:00to jest taki piękny dom, naprawdę cudowny.
11:02Kocham ten dom.
11:03A te sprzęty przepiękne, przepiękne.
11:05Takie drogie, prawda?
11:06O, ten obraz.
11:08Jakiż to piękny obraz.
11:09Boże, kim są ci ludzie na koniach?
11:11Boże, kim oni są?
11:12Nie wiadomo.
11:13Panno Franiu, my nie mamy czasu,
11:14tu się pracuje.
11:15Ale naprawdę, ten beż
11:17doskonale uwybukla beż kanapy.
11:18No ponoć, kossak pasuje do wszystkiego.
11:20A co za daszem, stało mu się coś?
11:22Nie, a co?
11:25Zniszczył coś?
11:26Nie.
11:27Zgubił się?
11:28Nie, skąd? Jest na górze.
11:29Proszę nam nie przeszkadzać
11:30i się tym zająć.
11:31Po co zatrudniać nianie,
11:32skoro nie daje sobie rady?
11:33No właśnie to mówię.
11:34Ale ja też coś miałam powiedzieć.
11:35Panno Franiu,
11:38cokolwiek się stało,
11:40proszę się tym zająć.
11:41Daję pani wolną rękę, jasne?
11:43Jasne.
11:49No i co?
11:51Nie było tak źle.
11:52Nie powiedziałaś mu.
11:54Nie.
11:55A z urok babci Apollonie.
11:57Oj końcu.
11:58Kto by się tam przejmował
11:58jakimś urokiem babci Apollonie?
12:00Nie przejmuj się.
12:08To tylko tak zwany
12:09upładek sztuki.
12:19O, wcześniej wstałaś.
12:21Wiesz, po prostu mam
12:22mnóstwo spraw do załatwienia.
12:24Tak?
12:25Wyrzuty sumienia
12:25nie dają ci spać?
12:27Nie, Kądziu.
12:28Brzuch nie boli.
12:29I to nie ma nic wspólnego
12:31z wyrzutami sumienia,
12:31które próbujesz mi wmówić.
12:33Na leśnika?
12:35Kądziu.
12:37Przecież chcę ukarać tego chłopaka,
12:38czego jeszcze chcesz.
12:40Ośmielam się zaproponować dżem.
12:42Kądziu, błagam cię.
12:43Przecież wszystko, co mówię,
12:44wpada panu Maxowi jednym uchem,
12:46a wypada drugim.
12:47Albo ma dziurę przez środek głowy,
12:49o co go nie podejrzewam.
12:50Albo nie mówisz mu prawdy.
12:52Albo.
12:52Dzień dobry.
12:54To się dopiero okaże.
12:55Dużo myślałem nad pani słowami.
12:59Tak?
13:00Mhm.
13:01A co ja takiego powiedziałam?
13:03Że dla dzieci będzie lepiej,
13:04jeśli częściej będę z nimi przeżywał.
13:06I niech pani zobaczy,
13:07jak się poprawiam.
13:08Dzieci,
13:08idziemy dzisiaj na festyn.
13:10Wszyscy razem?
13:11Z całą rodziną.
13:12Wcześniej pojedziemy na wycieczkę,
13:14kupimy sobie watę cukrową.
13:15To będzie jak powrót do dzieciństwa.
13:19Będę miał okazję do rozmowy
13:20z dyrektorem Adaciem.
13:23Śliska sprawa.
13:24Na temat jego postępów w nauce.
13:27Wiecie co?
13:29Odechciało mi się tego festynu.
13:32Gdzie tam będziemy chodzić?
13:34Zimno.
13:35Mokro.
13:36Ale zaraz, zaraz.
13:37Festyn odbędzie się w sali gimnastycznej.
13:39Duszno tak.
13:41Gorąco.
13:41Przepraszam, to ja zmieniam
13:42wszystkie swoje plany
13:43i nagle dowiaduję się,
13:44że pani nie chce tam iść.
13:45No przecież nie jestem panem Bogiem, tak?
13:46No przecież nie mogę przewidzieć pogody.
13:48Poza tym dzisiaj
13:48on ten dzień.
13:51No wie pan co?
13:52No właśnie nie wiem.
13:53Co pani tym razem wymyśliła?
13:55Najazd Indian.
13:56Słucham?
13:57No to jest ten dzień.
13:59A nie, a nie, dobrze.
14:00Nie, nie, nie, nie, dobrze.
14:01Nie mówimy o tym.
14:02Pani zostaje w domu,
14:03ale my idziemy razem.
14:06Zrób coś, proszę.
14:08Zaraz, zrobię to.
14:09Co powinnam zrobić
14:10od samego początku?
14:11Proszę, powinien pan się wzmocnić.
14:13Ale ja kawę chciałem.
14:14Kawa nie będzie potrzebna.
14:16Zaraz i tak pan ciśnie nie podskoczy.
14:20Dobra.
14:22Myślę sobie,
14:23że powinien pan o czymś wiedzieć.
14:26Każdy powinien dostać drugą szansę.
14:29Adaś?
14:31Rozumiem.
14:32Chodzi o to, że
14:34jak będziemy na tym festynie,
14:37to dyrektor Adasia
14:38mógłby wspomnieć,
14:40że Adaś palił papierosy,
14:41ale jest mu strasznie przykro.
14:43To był ostatni raz
14:44i naprawdę nie ma o czym wspominać.
14:46Ta jajecznica jest naprawdę pyszna.
14:48Ale leśniki takie cieniutej.
14:50A u mojej mamy,
14:52jak materace dla wojska.
14:54Pani zobaczą.
14:55Stop!
15:04Pani zostaje,
15:05panno Frania.
15:07Proszę, słucham.
15:08Co masz na swoją obronę,
15:09młody człowieku?
15:09Nie zaciągałem się.
15:12Skończyłaś?
15:12Tak,
15:13a zaraz twój szef
15:14skończy ze mną.
15:15Nie lubię widoku krwi.
15:16Do widzenia.
15:17Wiesz co,
15:18to jest najgłupsza wymówka,
15:19jaką kiedykolwiek mogłeś wymyśleć.
15:20Marsz do pokoju,
15:21w tej chwili.
15:24Stop,
15:25pani zostaje.
15:27Dobra.
15:28Muszę coś panu powiedzieć.
15:29Na razie to ja mówię.
15:30Dlaczego dowiaduję się,
15:31o tym tak późno?
15:32Przecież chciałam o wszystkim
15:33powiedzieć w salonie,
15:34ale pan kazał mi się
15:34wszystkim zająć.
15:35Bo nie wiedziałem,
15:36w czym rzecz.
15:36Bo nie chciał mnie pan słuchać.
15:37Bo nie wiedziałem,
15:38że to jest takie ważne.
15:38Bo...
15:39No po co ciągnąć tą rozmowę?
15:42Niech pan zje ciesko czekoladowe.
15:43Co?
15:44Niski poziom cukru we krwi.
15:45Nie myśli pan racjonalnie.
15:47Zaraz, zaraz, zaraz.
15:49Ja myślę nieracjonalnie.
15:50Pani odwraca kota ogonem.
15:51Więc to ja odwracam kota ogonem.
15:54Jest pani najbardziej męczącą,
15:56irytującą,
15:57wkurzającą...
16:00Przepraszam,
16:00ale mam mini wylew.
16:02Czy to znaczy,
16:03że nie musimy iść na fasten?
16:04Tak, to ja umieram,
16:05a dla pani to jest idealna wymówka, tak?
16:08Pan ciągle szuka dziury w całym.
16:11Ciągle przebywa pan poza domem
16:12w towarzystwie tych
16:13wybiździałych gwiazdek telewizyjnych,
16:15podczas kiedy ja
16:16zaharowuję się na śmierć,
16:18wychowując pańskie dzieci.
16:20No ale jest pani nianią,
16:21przecież za to pani płacę.
16:23Pieniądze to nie wszystko.
16:25Powiedzmy,
16:26a poza tym,
16:27to ty jesteś ich ojcem.
16:28To także jest twoja rola.
16:33Proszę pana.
16:36Do pokoju.
16:37Tak, pani.
16:44W tej chwili!
16:49Słyszałeś, co on powiedział?
16:51Kazał mi iść do pokoju.
16:56Czasem jest taki męski.
16:58Byłam, poszłam,
17:05zapukałam,
17:06drzwi otworzył,
17:08powiedziałam,
17:09lecz on mnie słuchał,
17:11nie, nie słuchał.
17:12Nie, dziękuję.
17:13Ale nie jeszcze chciałam,
17:14lecz on mnie kochał,
17:15nie, nie kochał,
17:16nie, nie kochał,
17:17już niestety nie to opowiem,
17:19jak zaczęło się,
17:20jak zaczęła się znajomość.
17:21Dziękujemy państwa, co?
17:22To już koniec.
17:22Zapisz, że trzeba się pozbyć
17:25kierownika obsady.
17:27Max, jesteś potworem,
17:28jako cię kocham.
17:29Ja po prostu wiem,
17:30czego chcę i kogo szukam.
17:31Szukam gwiazdy
17:32z doskonałą prezencją,
17:34znaną w całym kraju.
17:37Kto?
17:39Matyja,
17:40w dziękuję, co ja.
17:42W dziękuję, co ja.
17:43No kto ma?
17:45No powiedz sam, kto?
17:46Kto taki uśmiech ci da?
17:49Dobrze, dziękuję.
17:50Następna.
17:50Złóciutka, komu ty to mówisz?
17:56Połamania nóg.
17:57Jego oczywiście.
17:58Ma babka nosa do ludzi.
18:03Mały, biały pies.
18:06Bez łap.
18:09Wiem, bez nadzieja.
18:11Ale każdy ma prawo do marzeń.
18:13Panno, Franiu.
18:15Przerwa.
18:17Żona?
18:19Niania.
18:20Niezła.
18:21I mnie też mogłaby trochę poniańczyć.
18:23Ale ona zajmuje się trochę mądrzymi dziećmi.
18:26Przerwała pani w połowie.
18:27Wiem, dlatego tutaj jestem.
18:28Ale ja mówię o przesłuchaniu.
18:29A ja o dzieciach.
18:31Mężczyźni uciekają od problemów.
18:32Wszystko duszą.
18:33Tak w sobie, tu, tak, o.
18:34Dlatego umierają tak wcześnie.
18:36Tak? A może dlatego,
18:37że nie znoszą niektórych kobiet?
18:38Oboje dobrze wiemy, że uciekł pan z domu dlatego, że przegrywał w dyskusji.
18:44Nie, wcale nie.
18:46A wcale, że tak.
18:47Powodując u przeciwnika wylew, wygrywamy.
18:50No, czuję, że pani zaczyna wygrywać.
18:52Mhm, ale to nie była równa walka.
18:55Właściwie dlatego, że pan po prostu nie znał wszystkich faktów.
18:57Obawiam się, że nie wytrzymam kolejnych.
18:59Chodzi o to, że wtedy, kiedy Adasiowi przyszedł pomysł z tym papierosem,
19:03to być może stało się dlatego, że ja mu opowiedziałam pewną historię.
19:07Pani?
19:08W pewnym sensie.
19:09A co pani mu powiedziała?
19:10No bo on mówił, że jest zły.
19:12No więc ja mu opowiedziałam o moich kolegach ze szkoły.
19:15To oni to dopiero byli źli.
19:17No skąd ja mogłam wiedzieć, że on będzie chciał im dorównać?
19:19Moja krew.
19:21Zawsze podnosi wysoką poprzeczkę.
19:23Proszę pana.
19:25Ja wiem, że jestem po prostu beznadziejną nianią
19:29i trzeba mi uciąć język.
19:31Jeżeli pan chce mi zwolnić, to może pan to teraz zrobić.
19:33Proszę.
19:34Przynajmniej będę mogła dokończyć casting.
19:36Mały, biały, pięknie.
19:38Nie, nie, stop. Dosyć. Żadnych psów.
19:40Nie będę pani zwalniał.
19:41Ale pomysł z obcięciem języka bardzo mi się podoba.
19:44A gdyby na przykład tak pani kazała Adasiowi skoczyć z mostu,
19:47to Boże, mówię jak mój ojciec.
19:49Boże.
19:49To jest okropne, jak to się zdarza, prawda?
19:52Wie pan co?
19:54Jednak cały czas nie mogę uwierzyć, że Adas mnie nie wydał.
19:58No a dlaczego pani tak sądzi?
19:59A co?
20:00Przygotował jakieś tortury na deser?
20:02A może on na przykład panią lubi?
20:05Nie ta, co już mnie lubili.
20:09Jest pani pierwszą nianią, z którą Adas złapał kontakt.
20:11Wcześniej udawało się to tylko jego matce.
20:13Łączyła ich specyficzna więź.
20:15Bał się jej.
20:16Strach.
20:17Mhm.
20:19Dobre.
20:20Że ja też wcześniej na to nie wpadłam.
20:21No dobra.
20:22To co wymyślimy, żeby Adas więcej nie sięgnął po papierosach?
20:25Ja proponuję szlaba.
20:27Przez tydzień nie wychodzi z mieszkania.
20:28Mhm.
20:29Z panoramicznym ekranem,
20:31z grą zabij ich wszystkich
20:33i kąciem na podorędziu.
20:35Wie pan co?
20:35Sama bym chciała być tak karana.
20:37No dobrze, to co pani proponuje?
20:39Coś o wiele bardziej okrutnego.
20:41Ma pan telefon?
20:45Proszę.
20:48Poradzimy się wielkiej kapłanki kary.
20:53Mamo?
21:00Nie do szumiemy, jak mogliście oddać ją do domu opieki.
21:03Nie, tam sama chciała.
21:04Któregoś dnia powiedziała, mam was dosyć, wybieram wolność.
21:08Babcia Apolonia.
21:13Babciu, to ja, Frania.
21:16A, Frania.
21:17Miło poznać.
21:19To jest właśnie piękne w starości.
21:21Ciągle spotyka się nowych ludzi.
21:22Jak się czujesz, babciu?
21:25Dziękuję, zdrowie.
21:27Dzięki Bogu dopisuję.
21:29A Adas?
21:29No to co?
21:30Może potem ty idziesz z babcią na dymka?
21:32O, Stefan?
21:34O, nie wyglądałeś nigdy.
21:37Tak dobrze.
21:38Włoski sobie przeszczepiły.
21:39Babciu, to nie jest tata.
21:42To nie on?
21:44No tak, ale jak on do mnie nigdy nie przychodzi, skąd mam wiedzieć, jak on wygląda?
21:49To kim ty, u diabła jesteś, Stefan?
21:52Maksymilian Skalski.
21:53Bardzo mi miło.
21:55A to jest dla pani keks, jak sądzę?
21:58O, to schowaj, schowaj, brata, szarańcza.
22:01Zobaczy, to mnie nie zostawi nawet w kruszkach.
22:04Tak, babciu, chciałam ci kogoś przedstawić.
22:08O, spójrzcie na to dziecko.
22:11No nie, jak ja go widziałam, to ty byłeś taki.
22:15Babciu, przecież ty go widzisz pierwszy raz.
22:21Oj, babciu, babciu, no naprawdę nic się nie zmieniłaś.
22:24Rzęzisz jak stary, rozwalający się ekspres do kawy, prawda, Adaś?
22:28Dobra, już wiem, o co wam chodzi.
22:30O, nie, nie, kochanie, to dopiero początek.
22:33Podejdź do babci Apolonii.
22:35Tam?
22:36Tak, tam, tam, gdzie powietrze jest rześkie, jak bryza nad helem.
22:41Chodź, chodź, synku, chodź, niech ci się lepiej przyjrze, synku.
22:45Ale Adaś pali papierosy.
22:47No nie.
22:49A pani pali.
22:50Bo mnie to nie szkodzi, synku.
22:53Ale ja mam końskie zdrowie.
22:55Ty? To jest co innego.
22:57Ty wiesz, co ciebie czeka?
22:59Chodź, ja cię zapoznam z taką grażynką.
23:02Co ona, jak zacznie kasłać, to siostrze trafiła prosto w oko mnie.
23:08A w ogóle?
23:11Nie chcę jej znać.
23:13Przesięgam, że w życiu nie zapalę ani jednego papierosa.
23:16Panno, franiu, pani jest naprawdę niezła.
23:19Szkoda, że pan nie pozwolił mi dokończyć piosenki na przesłuchaniu.
23:21Mały, biały...
23:23Żadych psów.
23:25To może, nie wiem, napijemy się kawy.
23:27Nie wiem, pokroimy keks.
23:29Keks!
23:30Keks!
23:31Keks!
23:33Keks!
23:35Pan do praniu!
23:36Keks!
23:37Keks!
23:37Keks!
23:38Keks!
23:38Keks!
23:39Keks!
23:40Keks!
23:41Keks!
23:42Keks!
23:42Keks!
23:43Keks!
23:43Keks!
23:44Keks!
23:44Keks!
23:45Keks!
23:45Keks!
23:46Keks!
23:46Keks!
23:47Keks!
23:47Keks!
23:48Keks!
23:48Keks!
23:49Keks!
23:49Keks!
23:50Keks!
23:51Keks!
23:51Keks!
23:52Keks!
23:52Keks!
23:53Keks!
23:53Keks!
23:54Keks!
23:54Keks!
23:55Keks!
23:56Keks!
23:56Keks!
23:57Keks!
23:58Keks!
23:58Keks!
23:59Keks!
24:00Keks!
24:01Keks!
24:02Keks!
24:03Co to kolejna maseczka?
24:14O, maseczek nigdy za wiele.
24:17Cześć, tato.
24:18Witaj, kochanie. Witaj, złotko.
24:20Nie, ale zaraz, zaraz. Jeżeli ty jesteś tutaj,
24:22to kto jest tutaj?
24:27Dzień dobry.
24:33Dzień dobry.
Comments

Recommended