Skip to playerSkip to main content
  • 6 months ago

Category

📺
TV
Transcript
00:00:00KONIEC
00:00:30KONIEC
00:01:00KONIEC
00:01:30Kleopatra i pożegnanie z bronią. Zapisała pani?
00:01:39Pożegnanie z bronią? Tak.
00:01:41Symfonia pastoralna, błękitny motyl, mumia.
00:01:50Czuję się tu zawsze jak na cmentarzu.
00:01:52Cóż to za nastroje od rana?
00:01:54Przepraszam, wybaczy mi pani.
00:01:55Te pudełka.
00:02:00Snem wiecznym spoczywają tu ludzkie smutki i radości, upadki i wzloty, pozory szczęścia, wielkie złudzenia.
00:02:11Muszę kiedyś wyśledzić, co pan robi niedzielami.
00:02:15Dowiem się wreszcie, dlaczego w każdy poniedziałek wydana jestem na pastwy filozoficznych traktatów.
00:02:21Niedzielami. Każda niedziela potwierdza, że życie jest szare i pozbawione wzniosnych przeżyć.
00:02:27Racja. Wszyscy szukają wielkiej przygody do goda siebie, a kończy się na tym, że idą do kina.
00:02:34Zostaw pudełka i spływaj.
00:02:58Zostaw pudełka i spływaj.
00:03:11Znowu jakiś strzęp bez początku i końca.
00:03:32To są te filmy znalezione w gruzach.
00:03:36Odtrącony.
00:03:38Zdeptany.
00:03:39Proszę obserwować ekran.
00:03:40Wzgardzony.
00:03:42Pan dziś opisuje.
00:03:46A dusza moja, amfora tkliwości, roz... roz...
00:03:54Rozpali się ogniem bólu.
00:04:00Za... za...
00:04:02Zabyje!
00:04:05Tak! Zabyje akordem.
00:04:10Rozpaczy.
00:04:18Bestie dzikie, żywioły pojęły i współczują.
00:04:24A ty?
00:04:26O, Irmino!
00:04:28Kiedy tam!
00:04:38Kiedy?
00:04:39– Jaki swój? – Jaka.
00:04:46– Czy ciocia w domu? – Pan mnie nie zrozumie.
00:04:53– Upytałam mu, co? – Ciocia w domu?
00:04:58– Pan mnie nie zrozumie. Upytałam mu, co? – Ciocia w domu?
00:05:02– Pan mnie nie zrozumie. Upytałam o ciocię.
00:05:09– Ciocia? Gdybym przynajmniej miał ciocię.
00:05:15– Krwi za krew winnaś żądać, słusznym plonąca gniewie.
00:05:20Tych les skarżące prawo, czekaniem zbyt laskawą mordercy dole znaczy.
00:05:32– Czy to mieszkania czterdzieści pięć? – Czterdzieści pięć.
00:05:43– W takim razie tutaj mieszka moja ciotka. Niech mnie pan wreszcie puści.
00:05:49– Ależ ona tutaj musi mieszkać. – Gdzie? Może w szafie?
00:05:57– Ciocia? Czy płaszcz? – Płaszcz. – No.
00:06:09– A może tamta, o tam. Ciocia? Co?
00:06:14– Ciocia? Ciotunia? Ciotuchna? Nie? Więc skąd ja u licha wytrzasnę pani ciotkę?
00:06:26– Widzisz, ona tu musi mieszkać. Pisała, że mieszka, więc pewnie mieszka.
00:06:33Chyba, że pan ją zamordował. Kim pan właściwie jest i co pan robi w mieszkaniu mojej ciotki?
00:06:41– Przysięgam. Jeszcze raz powtórzy pani to słowo, a stanie się coś strasznego.
00:06:47– Ja dotąd nikogo jeszcze nie zamordowałem, ale czuję, że dzisiaj…
00:06:50– Proszę nie płakać. – Co się ze mną stanie?
00:07:02– Musiała się pani pomylić w adresie. – Wcale się nie pomyliłam. W bramie na liście lokatorów jest nazwisko mojej…
00:07:09– No…
00:07:10– No…
00:07:11– Pani prawie…
00:07:12– Jest moją…
00:07:13– Pan mi nie daje dojść do słowa. Ja nie wiem, jak mam mówić.
00:07:16– Pani prawie…
00:07:17– Ech…
00:07:18– Ech…
00:07:23– Czy to już koniec?
00:07:26– Właśnie!
00:07:27– Pana prawie…
00:07:28– Pani prawie…
00:07:29– Właśnie!
00:07:30– Pani prawie…
00:07:31– Właśnie!
00:07:32– No i właśnie!
00:07:33– Właśnie!
00:07:34– Właśnie!
00:07:35– I właśnie!
00:07:36– Przysięgnie!
00:07:37– Pan mi nie daje dojść do słowa. Ja nie wiem, jak mam mówić!
00:07:39– Ech…
00:07:40– Ech…
00:07:41– Ech…
00:07:42– Czy to już koniec?
00:07:46Czy to już koniec?
00:07:49Wiktor, czy to już koniec?
00:07:51Nie, taśma się zerwała.
00:07:53Nie może być, sprawdzałam każdą sklejkę.
00:07:56Maja, moje dziecko, skoczno bez ciebie znowu nam naplączę,
00:08:00a przecież czasu szkoda.
00:08:03Mamy jeszcze pięć tysięcy pudelek nierozpoznanych filmów.
00:08:06Ale dowciwy, zupełnie jak na ekranie.
00:08:09A wie pani, ten malarz i ta dziewczyna to trochę jak nasza Maja i Wiktor.
00:08:20Niby się kłócą, niby robią sobie na złość, a przecież się lubią.
00:08:25Słuchaj, że za mną jak cień. Ja się z tobą patyczkował, nie będę.
00:08:30Wiktor, do kogo tak mówisz?
00:08:37Śmiejemy się z Mają z tego malarza.
00:08:40Ta dziewczyna robi go na szaro.
00:08:42Mógłbyś trochę uważać.
00:08:48Zachowaj rady dla siebie.
00:08:50Zrobisz to, o co cię proszę, czy nie?
00:08:55Już ci mówiłem.
00:09:04Będziesz żałował.
00:09:06To moja sprawa.
00:09:09Znałem panią Małkowską.
00:09:22Boże drogi, umarła?
00:09:24Gorzej.
00:09:25Wyszła za mąż i wyjechała w siną i niezaprzeczalną dalej.
00:09:30I mnie nie zawiadomiła o tym?
00:09:32A może kochana ciocia ze szczęścia i zapomniała o całym świecie.
00:09:41Wiem tylko tyle, że zająłem po niej mieszkanie.
00:09:44Jak ona mogła.
00:09:47Jak mogła.
00:09:49Skoro znamy już personalia gościa, pozwoli pani, że ja się przedstawię.
00:09:53Patro!
00:09:55Co mnie to obchodzi?
00:09:56Jak się pan nazywa?
00:09:57Ja chcę umrzeć.
00:10:02I ona też?
00:10:06I czemuż to?
00:10:10Co ja teraz pocznę?
00:10:17Proszę, niech mi pan powie, jak pan taki mądry.
00:10:19A skąd pani przyjechała?
00:10:25Wie pan, jestem repatriantka.
00:10:28Tak, tak, tak.
00:10:30Tak.
00:10:34I co pani teraz zrobi?
00:10:36Do hotelu nie pójdę, bo nie mam pieniędzy.
00:10:41Nie ma pani nikogo na świecie?
00:10:44Nikogo.
00:10:46Ani tu, ani tam.
00:10:49Ani w ogóle nigdzie.
00:10:53To tak jak ja.
00:10:58Ale tu pani nie zostanie.
00:11:03A właśnie, że zostanę.
00:11:06Tu mieszkała moja ciotka, tu jest mój dom.
00:11:09Ale ja...
00:11:09Proszę na mnie nie krzyczeć.
00:11:12Ale ja sobie...
00:11:13Ja się szale pana nie boję.
00:11:15I zostanę tutaj.
00:11:18Ale...
00:11:19Ale co...
00:11:20Co pani zamierza robić?
00:11:22Wygląda pan wprawdzie jak zbój,
00:11:24ale chyba nie wyrzuci pan damy na schody.
00:11:28Co pani ma zamiar dalej robić?
00:11:30Pani przenocuje tu dzisiaj, a jutro pójdzie się utopić.
00:11:41A nie mogłaby pani dzisiaj?
00:11:45Przecież to wszystko jedno.
00:11:47Dzisiaj jestem bardzo zmęczony.
00:11:49Taka głodna.
00:11:51Taka głodna.
00:11:55Przepraszam pana.
00:11:56A to?
00:11:57Co za twarz?
00:11:59To nie jest twarz.
00:12:00To są rysy.
00:12:03Ukochanej osoby.
00:12:07Szkoda pana.
00:12:09To przez nią wygląda pan tak, jakby miał solitera.
00:12:12Dobrze, nie mówmy o tym.
00:12:25Pan pisze wiersze.
00:12:27Pisze?
00:12:28Co mi się podoba?
00:12:30A w ogóle co to panią wszystko obchodzi?
00:12:33Nic mnie nie obchodzi.
00:12:34Oprócz tego, czy mnie pan stąd nie wyleje?
00:12:43No.
00:12:45Jedną noc może tu pani zostać.
00:12:49A pan?
00:12:54Pan zrobi sobie to, co mu się będzie podobało.
00:12:59No dobrze, ale ja nie rozumiem, dlaczego...
00:13:01Pan jest bardzo dobry.
00:13:16Pan się nie gniewa na mnie.
00:13:21Czy pomimo tej wściekłości
00:13:23nie mógłby pan przynieść mi coś do zjedzenia?
00:13:29Bardzo proszę.
00:13:31Jeżeli pani się będzie nudzić,
00:13:41to proszę się niczym nie krępować.
00:13:43Może pani powyrzucać co cenniejsze graty za okno.
00:13:47Albo na przykład może pani rozpalić ogień, o, na środku lokalu.
00:13:51Proszę bardzo.
00:13:52Albo na przykład.
00:14:18Gdybym nie przeżył tej nocy
00:14:25Więc ostatnie me słowo
00:14:28Irmina
00:14:31Niech panie otworzy
00:14:41Zdrażnij mi pana żal, ale nie otworzę
00:14:45Mógłby pan spać w kuchence, ale jest mi tak niedaleko do mego pokoju
00:14:50Można zabłączyć po ciemku
00:14:52Niech pan idzie spać do parku, przecież jest ciepło
00:14:56Drogi, kochany panie Jacku
00:15:00Niech panie otworzy, bo drzwi bywane
00:15:02Doskonale, a ja wtedy wyskoczę przez okno skuteczniej niż pan
00:15:07To piąte piętro, truk na amen
00:15:10Otwierać do stu diabłów
00:15:17Żywność proszę położyć na słowiance
00:15:29Zdrażnij mi, a pan o dęce
00:15:31Zdrażnij mi, a pan o dęce
00:15:32Zdrażnij mi, a pan o dęce
00:15:36Zdrażnij mi, a pan o dęce
00:15:56DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:16:26DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:16:56DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:17:26DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:17:56DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:18:20DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:18:21DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:18:22DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:18:24DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:18:25DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:18:27DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:18:28DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:18:29DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:18:30DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:18:31DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:18:32DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:18:33DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:18:34DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:18:36DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:18:39Pan mnie nie zabije?
00:18:43Jeszcze nie wiem.
00:18:50A jeżeli Pani nie zamurduje?
00:18:55Wyprowadzi się pani z mojego mieszkania?
00:18:58Ja też jeszcze nie wiem.
00:19:00Pomyślę o tym w wolnej chwili.
00:19:01Czy jadł pan już śniadanie?
00:19:14Nigdzie tak rano nie mogłem dostać trucizny.
00:19:17Niech się pan przed tym napije herbaty.
00:19:26Proszę to oddać.
00:19:28To są moje listy.
00:19:29Wiem. Czytałam je dzisiaj i właśnie dlatego je spalę.
00:19:34Nigdy! Proszę ją oddać natychmiast.
00:19:41Jeść!
00:19:42Bo zginie największy aktor wszechświata.
00:19:47Szuraj, Cezar. Nie widzisz, że mam gościa.
00:19:53Co to za kicia?
00:19:55Kicia.
00:19:58Jeszcze jej nie znam.
00:19:59Za to ja znam.
00:20:06Więc moje wiersze też pani czytała.
00:20:10Przede wszystkim.
00:20:12To bardzo śmieszne.
00:20:14Po co pan wypisuje takie bzdury?
00:20:17I to dla kogo?
00:20:19Dla niej?
00:20:19Dla niej.
00:20:20Niech.
00:20:21To ja.
00:20:22To ja.
00:20:22To ja.
00:20:23To ja.
00:20:23To ja.
00:20:24To ja.
00:20:24To ja.
00:20:24To ja.
00:20:25KONIEC
00:20:55Obłęd na tyle erotycznym.
00:21:10On tu jeszcze kogoś zabije.
00:21:14Nie dopuść do rozlewu krwi. Przebacz mu wreszcie.
00:21:25KONIEC
00:21:55KONIEC
00:22:25Dzień dobry.
00:22:30Dzień dobry.
00:22:33Co pani robi?
00:22:34Czyszczę płaszcz. Za tydzień włoży go pan na dwie godziny, a ja tymczasem wyczyszczę to ubranie.
00:22:47Co pani będzie tu jeszcze w przyszłym tygodniu?
00:22:50No chyba. A gdzież mam być?
00:22:53O Boże.
00:22:55Gdzie fotografia?
00:23:07Jaka fotografia?
00:23:09Ta, która stała na stole.
00:23:11Taka duża?
00:23:12O, coś sobie przypominam.
00:23:15Wypowiała platyna i końskie zęby.
00:23:19Przypuśćmy, że tak.
00:23:20Przepraszam państwa, ale mi tędy bliżej na strych jest.
00:23:25Taki wamp, wykrzywiany z północy na południe.
00:23:37Wamp?
00:23:37Gdzie ona jest?
00:23:39A czy ja wiem? Może ją wiatr zmuchnął? Może spłonęła pod kuchnią?
00:23:45Jeszcze chwila i zamorduję, zamorduję.
00:23:52I po co pan tak wrzeszczy? Wypisuje pan do niej karawaniarskie listy, a ona dba o pana tyle, co pan omówi.
00:24:01Czy pani wyprowadzi się ode mnie, czy nie?
00:24:08Natychmiast, jak tylko dostanę posadę.
00:24:11A ma pani jakąś nadzieję?
00:24:12Żadnej.
00:24:20O, jak będą pierożki z grzybami.
00:24:34Latynowa blondyna i końskie zęby.
00:24:37Latynowa blondyna i końskie zęby.
00:25:04Proszę.
00:25:07Przepraszam panią za te wszystkie wrzaski.
00:25:27To dla mnie?
00:25:29Nie.
00:25:33Słuchajcie, słuchajcie. Gada sen do siebie.
00:25:36Na prawdę.
00:25:38Irmino.
00:25:41Ratuj go dla sztuki.
00:25:44Irmino.
00:25:47Wyczyści pani ubranie i znowu wyrzuci mnie na schody.
00:25:53Byłaby rada.
00:25:55Ale znowu narobi pan wrzasku.
00:25:57Ależ nie, skąd?
00:25:59Nie, niech pani mówi.
00:26:01A nie będzie pan strzelał?
00:26:03Nie.
00:26:05Nie, nie mam z czego.
00:26:08Pożenić się ze mną.
00:26:09Patrzeć nie mogę, jak się tułaż od miesiąca, drogie wydarstwo.
00:26:21Pozwalam ci do mnie wrócić.
00:26:32Coś coś mówił?
00:26:47Kochasz?
00:26:49A ty?
00:26:49Przypominam panu, że jesteśmy na schudźwie.
00:27:04Niestety.
00:27:05Proszę wypełniać metryczkę filmu.
00:27:07Ta historia przypomina mi pewien wypadek z dawnych lat.
00:27:11Mnie też.
00:27:13Zdaje się, że zapomniałam zakręcić kran w lazience.
00:27:16Będę miała taki sam potop.
00:27:18Więc piszę tak.
00:27:22Dzieje ładnej, ujmującej miło...
00:27:25...a sympatyczną dziewczyną.
00:27:28Krótko mówiąc, coś jak nasza Maja i Wiktor.
00:27:30No tak.
00:27:31Nie sposób z panem dziś pracować.
00:27:33Zbiera się panu na wspominki.
00:27:35To nie to.
00:27:36Porównuję tylko naszą młodość z młodością Maji i Wiktora.
00:27:42Cieszę się, że ich życie jest lepsze, piękniejsze.
00:27:45Może by sama Maja coś powiedziała o tym.
00:27:49Pański referat jest zbyt monotonny.
00:27:51Maja nie musi jeszcze tego rozumieć.
00:27:54Kiedy przyjdą z wiekiem prawdziwe troski,
00:27:57sama zrozumie jak beztroską i dobrą miała młodość.
00:28:01No, Maja.
00:28:02Proszę.
00:28:04Nie wiem.
00:28:07Obawiam się, że ulega pan zludzeniom.
00:28:09Zludzeniom, które zazwyczaj przechodzą z wiekiem.
00:28:12A pani rozgoryczeniu, które z wiekiem przychodzi.
00:28:18Jedźmy dalej.
00:28:20Wiktor, następna rolka.
00:28:23Można powiedzieć, że mieliśmy szczęście.
00:28:45Teraz już stanął na węb.
00:28:46To ma być ten dom, o którym mówił Gajowy.
00:28:50Tak wygląda.
00:28:52Ale to jakiś...
00:28:54dworek.
00:28:58Pójdę, popytam o nocleg, póki jeszcze nie śpią.
00:29:01Pójdę, popytam o nocleg.
00:29:31To pan Janek nie wie, która jest godzina?
00:29:54Nafty szkoda.
00:29:56Nie mamy jej za dużo.
00:29:57Wiemy.
00:29:57Pan ciągle coś czyta.
00:30:08Ładnie.
00:30:10Ładnie ci z tym krzyżykiem.
00:30:15Dlaczego pan nie idzie spać?
00:30:17Zaraz, Faustynko.
00:30:20A może bym co jeszcze zjadł, wypił?
00:30:22Coś zjadł.
00:30:25A na kolację do walnicy jeść nie chciał.
00:30:27Duszno było.
00:30:28Myślałem, że w nocy się jakoś ochodzi.
00:30:32No co, nie masz tam czego w spiżarni?
00:30:35Przyznam się, że i ja zjadłbym cokolwiek.
00:30:38Kto tam?
00:30:39To ja.
00:30:39Nazywam się Wacław Kisielecki i wracam z Rzymu samochodem.
00:30:44Z Rzymu?
00:30:45Tutaj?
00:30:46Proszę sobie wyobrazić.
00:30:47Coś nam się zepsuło w maszynie i będziemy musieli zaczekać do dnia.
00:30:51No i jeśli można, tu.
00:30:53A to bardzo, bardzo miła dla mnie historia.
00:30:57Niechże pan wejdzie.
00:30:58Przez ganek?
00:30:59Można i gankiem, a oknem pan nie potrafi.
00:31:01O, jeszcze jak?
00:31:05Pan nawet nie wie, co to za radość.
00:31:07Takie odwiedziny tu na tym pustkowiu.
00:31:11Po drodze mieliśmy deszcz.
00:31:13Aleśmy pewnie wyprzedzili chmurę, bo duszno tutaj u was.
00:31:18Poscyno, leć do spiżarni.
00:31:20Przynieś nam wszystko, co tam jest.
00:31:22Utelczynę oczywiście też.
00:31:24Proszę pani, tam przed bramą stoi mój samochód z szoferem.
00:31:28Może pani kogoś pośle, żeby otworzyć bramę.
00:31:31Kogo pośle?
00:31:32Tu nikogo nie ma.
00:31:33No to sama pójdź.
00:31:34A samochód można po strzopą.
00:31:36Stanisław pokaże dokąd.
00:31:38On śpi pewnie w jakim koncie.
00:31:40Łaty, nocny stróż.
00:31:42Nikogo pan nie widział na podwórzu?
00:31:44Nie, nikogo.
00:31:44Nawet nie wiem, czy w ogóle widziałem podwórze w tym atramencie.
00:31:47Śliczne gospodarstwo.
00:31:49Nie ma co mówić.
00:32:01Książki.
00:32:19I co pan dla siebie czyta?
00:32:20Ja tylko fizykę.
00:32:23Po niemiecku się nauczyłem specjalnie, aby czytać tylko fizykę.
00:32:28Same takie najgrubsze uniwersyteckie podręczniki.
00:32:31O, dziękuję.
00:32:32Muszę się teraz wziąć do angielskiego.
00:32:35Przecież to najciekawsze.
00:32:37Ruteford, panie.
00:32:39Bor, potem ten Broglie.
00:32:41Ojej, wszystko poplątałem.
00:32:45Przecież to nie Anglicy.
00:32:46Ale nie o to chodzi, pan rozumie.
00:32:49No a jak mnie zmęczy fizyka,
00:32:52to uciekam do wierszy.
00:32:55Pisze pan wiersze?
00:32:57Nie.
00:32:58Nie mogę powiedzieć, że pisze.
00:33:01Dopiero zacząłem pisać tej wiosny.
00:33:03Od kiedy się...
00:33:04Od kiedy co?
00:33:05Nic więcej panu nie powiem.
00:33:14To dla pana nieciekawe.
00:33:16Proszę mi powiedzieć, jak było we Włoszech.
00:33:35No, postawił pan już to swoje auto?
00:33:44Ale tu macie żarcie.
00:33:49Pomógłby pan lepiej zamiast wydziwiać.
00:33:52Tylko ostrożnie, bo dobra nalewka.
00:33:55Do mnie to mówisz ptaszyno.
00:34:02Z kopułą św. Piotra.
00:34:05Muzeum w termach wypełnione po brzegi
00:34:08umarłą pięknością.
00:34:11Mars zadumany za morkiem opięty.
00:34:15I marmurowe podobizny woźniców Kaliguli.
00:34:17Tych... tych dawnych szoferów.
00:34:20Z Rzymu pojechałem na Sycylię koleją.
00:34:23Zostawiłem Konstantego pod opieką proboszcza
00:34:25od św. Stanisława.
00:34:27Poczciwina umieścił go w jakimś hoteliku
00:34:29na Wiady i Polaki za kościołem.
00:34:31Hmm?
00:34:35Jak to smakuje
00:34:37po tym wiecznym, wąskim Wińsku.
00:34:40Kiedy wróciłem,
00:34:41mój Konstanty
00:34:42czekał na mnie na dworcu
00:34:44blady z oburzenia.
00:34:46Hotelik na Wiady i Polaki
00:34:48okazał się zwyczajnym domem publicznym.
00:34:50Ale nawet tam nie było tak gorąco.
00:34:57Nie chcieli tak być dla nich.
00:35:01Zamknąłbym okna,
00:35:03ale wtedy się podusimy.
00:35:04Zbiera się na burze.
00:35:06No co tam Konstanty z wozem?
00:35:07Nie no nic takiego.
00:35:08Magnecie przybijał.
00:35:09Teraz już w porządku.
00:35:10Hmm?
00:35:11To właściwie
00:35:12moglibyśmy jechać dalej.
00:35:15No widzi pan.
00:35:16Niepotrzebnie sprawiamy panu tyle klopotów.
00:35:18Ależ nie ma mowy.
00:35:20Zostaną panowie na noc
00:35:21i jutro na cały dzień.
00:35:26Niestety jutro będę już musiał jechać
00:35:27z samego rana.
00:35:33Proszę, niech Konstanty
00:35:34będzie gotów wcześnie.
00:35:40Słyszy, Konstanty?
00:35:41Jutro z samego rana.
00:35:44Słucham, proszę pana.
00:35:48No, proszę panów.
00:35:58Proszę bardzo, do stołu.
00:35:59Czym chata bogata i tak dalej.
00:36:01Dziękuję.
00:36:09Dziękuję bardzo.
00:36:12Panu zapewne nie obce moje nazwisko.
00:36:14Nie, nie słyszałem.
00:36:16Dlaczego?
00:36:18Nazywam się Kisielecki.
00:36:20Wacław.
00:36:21To słyszałem, ale to nazwisko
00:36:22nic mi nie mówi.
00:36:24Z lewej strony.
00:36:26Jestem autorem sensacyjnych powieści.
00:36:29Pan bywa w kinie?
00:36:38Nie.
00:36:38Prawie nikt nie jeżdżę do miasta.
00:36:41Siedzę tutaj.
00:36:43Z dala.
00:36:44Zupełnie samotności.
00:36:46Od tych lat.
00:36:47Och.
00:36:48Nie ma pani chyba
00:36:49tak wiele.
00:36:51Nie, ale
00:36:52mieszkam tu już od dzieciństwa.
00:36:55Zupełnie samotnie?
00:36:56Tak.
00:36:57Zupełnie.
00:36:59Moja matka marła dwa lata temu.
00:37:03Gospodarstwem zajmuje się
00:37:04Faustyna.
00:37:06Wychowanica mojej matki.
00:37:08Jej stary ojciec.
00:37:09Pilnuje nas w nocy,
00:37:10a w dzień śpi.
00:37:12Ot i całe moje towarzystwo.
00:37:19Przepraszam bardzo.
00:37:20A gdzie my właściwie będziemy spać?
00:37:22Ach, tu pokojów jest bez liku.
00:37:31Dom z przodu wydaje się ciasny,
00:37:32ale dziad pana Janka
00:37:34dobudował całą masę małych pokoików.
00:37:37Pan Janek nazywa je chlewikami.
00:37:43A pani się z nami nie napije?
00:37:45Może się zajmiesz
00:37:56przygotowaniem poslania.
00:37:58Panowie się muszą dobrze wyspać.
00:38:00Dobrze, panie Janka.
00:38:01Zabierz walizkę.
00:38:06Dziękuję.
00:38:07Co się stało, panie Janku?
00:38:29Nic, nic.
00:38:30Przepraszam, zamyśliłem się.
00:38:32Dlaczego nie pijemy?
00:38:33Makaron, makarony,
00:38:42ma tu nareszcie kawał mięsa.
00:38:43zamykła.
00:38:44Zamykła.
00:38:46Zamykła.
00:38:47Zdjęcia i montaż
00:39:17Ojciec mój był starym człowiekiem, kiedy się urodziłem
00:39:22Dwoje dzieci przede mną umarło
00:39:24Byłem jedynakiem chorowitej matki
00:39:28Dziwię się, że pan to mówi
00:39:31Ja widzę w panu wiele elementarnej siły
00:39:35Naprawdę?
00:39:38O mój Boże, dlaczego nie zdejmie pan Marytę?
00:39:40Jeśli można, dziękuję bardzo
00:39:43Może pan sobie wyobrazić moje gospodarstwo
00:39:47Rząd zabrał pola i las na podatki
00:39:50Został ogromny ogród i sad
00:39:53Z którym właściwie nie wiadomo co robić
00:39:55Dostawa na wszystkie strony trudna
00:39:58Do Kielc daleko
00:39:59I do Łodzi też daleko
00:40:01No i te nasze polskie drogi
00:40:04Tak many
00:40:12Tak wydarzyła i szpierw
00:40:13Zrad mulheres
00:40:15Nie zagrać
00:40:16Tak wydarzyła mi się
00:40:19Pórzyj tego
00:40:31Kiedyś będzie ta buwa.
00:40:54Kto inny ma laur i nadzieje?
00:40:58Ja, jeden zaszczyt, być człowiekiem.
00:41:07Nasze sny to śpiewy, baśnie w raju wyśpiewane przez sny.
00:41:15Nie dostałem widelca.
00:41:20Budzimy się, szepcemy chwilę, gdy dzień przemija w kole.
00:41:25Sen i milczenie leżą niby amarantowe pole.
00:41:34Panu zdaje się, bardzo się podoba Faustynka.
00:42:02Faustynka.
00:42:10Nitokrys.
00:42:20Nitokrys.
00:42:22Pan pewnie myśli, że ja chcę studiować fizykę.
00:42:30Robię wszystko nie tak, jak chcę.
00:42:36Tylko tak, jak nie chcę.
00:42:40Ja nie chcę studiować fizyki.
00:42:47Chciałbym mówić wiersze.
00:42:52Może jak pan już więcej nie pije.
00:43:00Denerwuje to pana.
00:43:02Więc takich oczu i ust dawno pan nie widział.
00:43:14A w Rzymie.
00:43:16A w Rzymie.
00:43:18O, panie.
00:43:24Niech się zdarzy dobra Polka, to przejdzie jaką chce Rzymiankę.
00:43:30Pan jest wielki człowiek.
00:43:38Pan wszystko ma.
00:43:40Panu wszystko wolno.
00:43:44Napijemy się jeszcze.
00:43:50Mnie nie zależy.
00:43:52To co?
00:44:02Zdroje Faustynki.
00:44:04Dlaczego pan to zrobił?
00:44:20Dla oszczędności nafty.
00:44:24Słyszał pan zapewne, panie podróżniku, podsłuchując pod oknem, że Faustynka kazala mi oszczędzać naftę.
00:44:31Zresztą tak lepiej mówić wiersze.
00:44:36Pan się upił, drogi gospodarzu.
00:44:39Konstanty.
00:44:42Pójdziemy spać.
00:44:51Pod kuchnią ledwo się tli.
00:44:54O, nie dopilnowali panowie lampy.
00:44:57Zaraz oczyszczę knoc.
00:45:01Proszę bardzo, herbata świeżo parzona.
00:45:10Dlaczego pani nie siada?
00:45:15Późno już. Jutro trzeba rano wstawać.
00:45:18No to dobranoc.
00:45:19Właśnie przed chwilą piliśmy pani zdrowie.
00:45:33Dziękuję.
00:45:34Rzadko tu państwo macie gości, prawda?
00:45:37Pewnie. I jeszcze takich gości.
00:45:41Co ty tam wiesz?
00:45:43Ty myślisz, że jestem taka głupia, że nic nie wiem.
00:45:47Pan jest literat i poeta.
00:45:50Sama czytałam.
00:45:51Ostatni raz, jak było o tej sławnej śpiewaczce, to się gazety doczekać nie mogłam.
00:45:59Naprawdę?
00:46:00Zablądził pan pod strzechy.
00:46:04No bo u nas poczta raz na trzy dni przychodzi.
00:46:07Dlatego zawsze w dzień poczty obiad był przypalony.
00:46:09Nieprawda.
00:46:10Moje obiady nigdy nie są przypalony.
00:46:12O Boże.
00:46:13Po co ja jeździłem do Włock, kiedy tu w kraju są takie syreny?
00:46:20Pan nie próbował mojej czereśniówki.
00:46:23Ja sam naleję.
00:46:28Tobie radziłbym nie pić już więcej.
00:46:31Jak pan uważa?
00:46:35Zdroje Faustyny.
00:46:39No to ja już pójdę.
00:46:45Późno już.
00:46:48Dobranoc panu.
00:46:53Dobranoc pani Janko.
00:47:09Zobacz.
00:47:13To ja już pomyślełłem.
00:47:15Po drodzu.
00:47:19KONIEC
00:47:49KONIEC
00:48:19KONIEC
00:48:49Ja bardzo kocham Faustynę. Od dawna. I lękam się do tego przyznać.
00:49:14Staję przed tą miłością, jak samobójca przed lustrem.
00:49:19A pan by się z nią przespał. Ale ja o tym wiem. I teraz pan nie śmie.
00:49:35Dlaczego nie śmiem?
00:49:37Owszem. Śmiem.
00:49:41Niech mnie pan uwoli nie od tej miłości. Ja się nie mogę zdecydować od tylu miesięcy.
00:49:49Dziś właśnie miała być ta noc. I dlatego czytałem tak długo.
00:49:57Aż tu nagle pan pod oknem.
00:49:59Jej pokój drugi po lewej ręce.
00:50:12Nic nie znaczy.
00:50:14Nic nie potrafię.
00:50:16A pan przyjeżdża. Wielki człowiek, powieściopisarz.
00:50:23Pan ma wszystko.
00:50:28Niech pan ma jeszcze Faustynę.
00:50:29Polizjon!
00:50:43Polizjon!
00:50:45KONIEC
00:51:15Dzieciak z Pana, Panie Gospodarzu.
00:51:35Dobranoc.
00:51:43Czekała na Pana.
00:51:45Tak, drobiazg. Prześmie się gdzie indziej, choćby nasowce na dole.
00:51:56Przepraszam.
00:52:03No to...
00:52:05Właściwie moglibyśmy jechać.
00:52:08Świta.
00:52:09Dzień dobry.
00:52:10Dzień dobry.
00:52:11Dzień dobry.
00:52:12Dzień dobry.
00:52:13Dzień dobry.
00:52:14Dzień dobry.
00:52:15Dzień dobry.
00:52:17Dzień dobry.
00:52:18Dzień dobry.
00:52:19Dzień dobry.
00:52:20Dzień dobry.
00:52:21Dzień dobry.
00:52:22Dzień dobry.
00:52:23Dzień dobry.
00:52:24Dzień dobry.
00:52:25Dzień dobry.
00:52:26Dzień dobry.
00:52:27Dzień dobry.
00:52:28Dzień dobry.
00:52:29Dzień dobry.
00:52:30Dzień dobry.
00:52:31Dzień dobry.
00:52:32Dzień dobry.
00:52:33Dzień dobry.
00:52:34Dzień dobry.
00:53:04Dzień dobry.
00:53:05Dzień dobry.
00:53:06Dzień dobry.
00:53:07Dzień dobry.
00:53:08Dzień dobry.
00:53:09Dzień dobry.
00:53:10Dzień dobry.
00:53:11Dzień dobry.
00:53:12Dzień dobry.
00:53:13Dzień dobry.
00:53:14Dzień dobry.
00:53:15Dzień dobry.
00:53:16Dzień dobry.
00:53:17Dzień dobry.
00:53:18Dzień dobry.
00:53:19Dzień dobry.
00:53:20Dzień dobry.
00:53:21Dzień dobry.
00:53:22Dzień dobry.
00:53:23Dzień dobry.
00:53:24Dzień dobry.
00:53:25Dzień dobry.
00:53:26Dzień dobry.
00:53:27Dzień dobry.
00:53:28Dzień dobry.
00:53:29Dzień dobry.
00:53:30Dzień dobry.
00:53:31Dzień dobry.
00:53:32Dzień dobry.
00:53:33i uśmiechnęła się do mnie.
00:53:37Ale pociąg ruszył
00:53:39i już jej nigdy nie zobaczyłem.
00:53:42Gdzie pan ma metryczkę filmu, panie Adamie?
00:53:44Już pisze.
00:53:46Stracona noc,
00:53:48akt szósty i siódmy.
00:53:53Dasz czy nie?
00:53:55Nie lubię się powtarzać.
00:54:00Mała omyłka.
00:54:02Twoim dzieckiem nie jestem.
00:54:04Gdybyś był moim dzieckiem, wiedziałabym, co z tobą zrobić.
00:54:07Dlaczego więc nie wiesz, co zrobić ze swoim?
00:54:08Jest także i twoje.
00:54:12Pięknie mówisz i na pewno bardzo wzruszająco,
00:54:15ale ja wtedy nie byłem sam.
00:54:16Był i Mietek, i Roman, i jeszcze paru innych.
00:54:20Dlaczego więc przychodzisz do mnie po force?
00:54:22Czy jestem świętym Mikołajem?
00:54:24Ja z tankimi nic nie miałam.
00:54:27Wychodziłaś z nimi na dwór.
00:54:29Po to, żeby
00:54:30udetchnąć przyjście kawałek.
00:54:37Wiktor, prosimy dalej.
00:54:39Wiktor 1, 5, 0.
00:54:52Uwaga samoloty Spajder, uwaga samoloty Spajder.
00:55:08Mówi Spajder Lider.
00:55:09Przykluźni uważać na słońce.
00:55:11Prawa czwórka osłania.
00:55:11Atakujmy.
00:55:12Wiktor 1, 6, 0.
00:55:28KONIEC
00:55:58KONIEC
00:56:28KONIEC
00:56:35KONIEC
00:56:38KONIEC
00:56:44KONIEC
00:56:46external
00:56:521, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 0.
00:57:051, 2, 3, 4.
00:57:10Hello, Spider 2-4.
00:57:12Orion calling.
00:57:13Vector 2-7-0 for 10 minutes.
00:57:17Over.
00:57:18Vector 2-7-0 for 10 minutes.
00:57:22Hello, Spider 2-4.
00:57:28Are you OK?
00:57:29Hello, Orion.
00:57:31Everything fine.
00:57:33Wycałowałbym Ciebie z radości angielska gąsko.
00:57:38Ostrożnie z obietnicami.
00:57:41Rozumiesz po polsku.
00:57:43Na tyle, by stwierdzić, żeś lekko myślny.
00:57:46Jak każdy Polak.
00:57:48Już jestem poważny.
00:57:50Słuchaj, dziewczyno.
00:57:51Jeżeli wyciągniesz mnie z tej śmietany.
00:57:54No, słyszysz?
00:57:57Ożenię się z Tobą w nagrodę.
00:57:59Gdyby nie służba, zemdlałabym z wrażenia.
00:58:02Ostrzegam Cię jednak.
00:58:03Jestem zezowata i mam krzywe nogi.
00:58:05W takim razie postawię Ci parę koniaków.
00:58:08To już rozsądniejsza propozycja.
00:58:10Dzień.
00:58:10Hello, Spider24.
00:58:13Orion calling.
00:58:14You are over base.
00:58:15You are over base.
00:58:16Pancake.
00:58:17Pancake.
00:58:18Vector 9-0.
00:58:19Vector 9-0.
00:58:20Over.
00:58:21Ale mleko cholera.
00:58:25Hello, Orion.
00:58:25Spider24 calling.
00:58:26I can't see the aerodrome. Flare pass on. Flare pass on, please.
00:58:50Jedziemy.
00:58:56Jedziemy.
00:59:26Jedziemy.
00:59:44Cholera.
00:59:45Dopadli szkopy pana.
00:59:51Oliwa. Zbiornik dostałem.
00:59:53Albo filtry.
00:59:58Może uda się szybko zalatać?
01:00:00Będziemy się starać.
01:00:01Gdzie tu was pilot kontrolny?
01:00:03Całe królestwo w baraku.
01:00:05Na zwykłanie.
01:00:07Cholera.
01:00:10Aby SMK.
01:00:11Właśnie tam.
01:00:13Niech tam.
01:00:15Fala.
01:00:17Niech tam.
01:00:19Ta.
01:00:20Ta.
01:00:22Ta.
01:00:23Ta.
01:00:25Ta.
01:00:26Ta.
01:00:27Ta.
01:00:28Ta.
01:00:29Ta.
01:00:30Ta.
01:00:31Ta.
01:00:32Ta.
01:00:33I'll show you how to do it.
01:00:52That's how you do it.
01:00:57Kate, start!
01:00:59Although some people say he's just a crazy guy
01:01:05To me he means a million other things
01:01:13For I adore that guy who taught this heart of mine to fly
01:01:21He wears a pair of silver wings
01:01:29Although it's pretty tough the job he has to do
01:01:35I wouldn't have him change it for a king
01:01:41An ordinary fellow in a uniform of blue
01:01:49He wears a pair of silver wings
01:01:56Oh, I'm so full of pride when we go walking
01:02:04Orion
01:02:09Orion
01:02:10Czemu wzdychasz?
01:02:14Nie wiem
01:02:18Nigdy dotąd nie zdarzyło mi się wzdychać do gwiazd
01:02:21Czy to prawda, że istniejesz?
01:02:28Zjawiłeś się tak nagle jak mgła
01:02:31A może ty naprawdę jesteś z mgły?
01:02:34Czemu wzdę
01:02:42Czemu wzdę
01:02:45Czemu wzdę
01:02:47Czemu wzdę
01:02:50To nie ma wdrowiać,
01:02:54I wyszła się z nimi
01:02:57SILVER
01:03:01WRIES
01:03:04Szukałem zawsze czegoś.
01:03:09Rozglądałem się za czymś, sam nie wiem za czym.
01:03:15I nigdy nie było mi dobrze.
01:03:17Chyba przez moment.
01:03:21Tak.
01:03:23Słuchaj.
01:03:26John.
01:03:32Jak długo się znamy?
01:03:39Dwadzieścia minut.
01:03:41Tyle czasu reperują ci maszynę.
01:03:50Jak to?
01:03:53Chcesz, żebym...
01:03:57...żebym już odleciał?
01:03:59Nie, ale...
01:04:04...boję się.
01:04:08Dwadzieścia minut.
01:04:12Dwadzieścia minut może być w życiu piękne.
01:04:14Potem to się przedłuża.
01:04:19Godziny.
01:04:20Dnie.
01:04:22Tygodnie, miesiące.
01:04:27I nigdy nie wiadomo kiedy i dlaczego wszystko staje się pospolite.
01:04:30Szary.
01:04:31Och, don't you, ja nie plotę głupstw.
01:04:35Chodźmy zatańczyć.
01:04:37Chodźmy zatańczyć.
01:04:39Chodźmy.
01:04:51C посмотрим.
01:05:01Chodźmy.
01:05:02Kate
01:05:11Kate
01:05:13Kate
01:05:15Jane?
01:05:17Pokaż mi jak to się rzuca
01:05:18Najprostszym sposobem rzucaj za siebie
01:05:32To ten wasz największy nudziarz?
01:05:34Oficer techniczny?
01:05:39Nie, on już dawno śpi
01:05:40Jak czujesz się u nas?
01:05:51Z tobą? Świetnie
01:05:52No, John
01:05:54Wiesz, chciałabym, żebyś już odleciał
01:06:03Boję się zrobić coś, co...
01:06:07Co wszystko popsuje
01:06:09Podoba mi się tylko to, że fatalnie tańczysz
01:06:17Jednak wolałbym, żebyś była zezowata
01:06:25I miała krzywe nogi
01:06:27Co ja plotę?
01:06:47Chodź, pokażę ci coś, John
01:07:17Wyliżans pocztowy
01:07:31Powóz myśliwski dla dam
01:07:34Śmiesznie to wygląda, prawda?
01:07:39Tak staroświecko i bezbronnie
01:07:40Zwłaszcza
01:07:42W porównaniu z twoim myśliwcem
01:07:46I jego ośmiu karabinami maszynowymi
01:07:49Kiedyś, kiedy...
01:07:55Kiedy nas już nie będzie
01:07:58Ktoś ustawi w szopie wszystkie nasze groźne
01:08:03Harrikeny, Spitfire'y, Tajfun'y
01:08:06I będzie jak ty teraz
01:08:09Rozczulał się ich bezbronnością
01:08:16Ten powóz
01:08:20Wiesz, dla kogo jest ten powóz?
01:08:25Ten?
01:08:32No?
01:08:32Zgadni?
01:08:46Nie wiem
01:08:49Dla zakochanych
01:08:53Włodzi poznali się
01:09:00Pokochali
01:09:01Przytuleni do siebie
01:09:03Odbywali w nim piękne podróże
01:09:05Aż pewnego dnia
01:09:08On powiedział do niej podniesionym głosem
01:09:10Nie, nie, Jane
01:09:11Nie kończę
01:09:13Może to podłe tak powiedzieć, ale...
01:09:29Była chwila, kiedy ucieszyłam się z wybuchu wojny
01:09:34Myślałam, że to...
01:09:39Przekreśl
01:09:39Odmieni wszystkie głupstwa, które popełniłam w życiu
01:09:44Pomilczmy trochę, Jane
01:09:47Znamy się prawie
01:09:51Czterdzieści minut
01:09:53Panie kapitanin
01:10:20Panie kapitanie
01:10:24Panie kapitanie, szukam pana wszędzie
01:10:35Maszyna gotowa
01:10:36Ma pan wezwanie z bazy
01:10:37Dziękuję
01:10:38Poparlej monitor
01:10:56Panie kapitanie
01:10:59O
01:11:00KONIEC
01:11:30KONIEC
01:12:00KONIEC
01:12:30KONIEC
01:13:00KONIEC
01:13:14KONIEC
01:13:15Postuń się trochę. Zawsze się rozwalasz w tłuszku.
01:13:18KONIEC
01:13:48Wszystko na dziś?
01:13:59No tak.
01:14:01Jeżeli się dobrze uwinę,
01:14:03to zdążę na wcześniejszą kolejkę.
01:14:05Trzeba coś zapisać.
01:14:06Pan to zrobi lepiej ode mnie.
01:14:09Ja jestem zgryźliwa i wystygła.
01:14:11A zresztą ma pan Majkę do pomocy.
01:14:13Do widzenia.
01:14:14Do widzenia.
01:14:15Do widzenia.
01:14:15Nie miała racji ta Jane.
01:14:19Prawdziwa miłość
01:14:21nigdy nie bywa pospolita i szara.
01:14:24Nieprawdaż Maja?
01:14:29Nie wiem.
01:14:32Nic nie wiem.
01:14:33Do widzenia panu.
01:14:34Do widzenia Maja.
01:14:36Kiedyś to zrozumiesz.
01:14:39To i wiele innych rzeczy
01:14:40dobrych i złych.
01:14:43Nie chcę być śmieszna.
01:14:44Ja nie będę się powtarzać.
01:14:46Ja także nie boję się niczego
01:14:47tak jak śmieszności.
01:14:50Dobrze.
01:14:51Dam ci forsę za dwa tygodnie.
01:14:52Wcześniej.
01:14:53To i tak już jest za późno.
01:14:54Trzeba było uważać psiachle.
01:14:56No mu ty to mówisz?
01:15:00Nie na wszystko trzeba się zgadzać.
01:15:02Nie.
01:15:03Nie.
01:15:05Nie.
01:15:06KONIEC
01:15:36KONIEC
Comments