Skip to playerSkip to main content
#dailymotion #youtube #facebook #twitter #twitch #motiongraphics #deezer #tv #dlive #instagram #stream #motion #twitchstreamer #fightingmentalillness #twitchclips #twitchretweet #twitchaffiliate #twitchshare #ant #scribaland #tiktok #grecja #spotify #gelio #gry #vimeo #google #motionmate #youtuber #greekquotes
Transcript
00:00Muzyka
00:30Muzyka
01:00Ciekawe, która to już godzina. Pewnie po dziewiątej wychodzisz nie wolno. A ja mam jedną sprawę do załatwienia.
01:24Pięć po pierwszej, na pewno już po dziewiątej.
01:27Panowie, żadnego wychodzenia. I na warcie nie wolno śmiać się. A już broń Boże, nie wolno schodzić ze stanowiska.
01:34Chłopczyku, skończ te kazania świętokrzyskie. Nazwę cię uczył. Ja już na warcie stałem, jak ciebie jeszcze na świecie nie było.
01:46Która godzina?
01:48Nie chodzi.
01:50Co to, szwabski?
01:52Szwajcarski.
01:54Szwajcarski i nie chodzi.
01:55Nie nakręcam, żeby się nie popsuł.
02:04A to jest do ksa.
02:07Ale ośka pękła.
02:09To nic. Zobaczyć, która godzina, wszędzie można. A co zegar, to zegar.
02:13O, Marianna idzie wystrojona. Taka nie wygląda ona na wdowę.
02:27Dajcie spokój. To przecież już dwa lata minęło, jak jej męża zabili.
02:32Oj, piękna bestia.
02:34Będą z tym kłopoty.
02:35Może odprowadzić. Samej będzie smutno.
02:40Spływaj.
02:45Boże, spójrz bombę.
02:47Dwadzieścia nowych świec.
02:49Specjalnie na tę okazję.
02:56Poszuka jeszcze w szafie.
02:58Wszędzie szukałem, proszę księdza.
02:59I nigdzie nie ma.
03:01Były, a nie ma.
03:05Co za czasy.
03:06Tutaj schowałem. Do tej szuflady.
03:09Kto to mógł buchnąć?
03:10Chyba tylko strażacy.
03:11Wszędzie wtykają nosa.
03:13Strażacy mówisz.
03:15Boże, ty widzisz i nie grzmisz.
03:16Co za czasy.
03:18Może strażacy.
03:19A może...
03:21Coś nie jest w porządku?
03:23Proszę księdza.
03:25Mój Antoni, nie wystawiaj fałszywego świadectwa
03:30przeciw bliźniemu swemu.
03:32Tak, to znaczy ksiądz niewierzący.
03:35A może to także nieprawda.
03:36Co?
03:37Nie, ja nic nie chcę o tym wiedzieć.
03:41Nie, nie wolno takich rzeczy słuchać.
03:42Tak, a to może też nieprawda.
03:45Wczoraj w miasteczku.
03:46Ona przyszedł do mnie.
03:48Co ty tam masz?
03:52Pokaż.
03:53To Magdalena.
04:00Jawnogrzesznica.
04:02No, co?
04:03Jawnogrzesznica to widać, mój Antoni.
04:07Już teraz wiemy, jaki to z was artysta.
04:10Masz zapałki?
04:14Pal.
04:23Właśnie miałem namalować sukienkę.
04:31Ale mi niebieskiej farby zabrakło.
04:35Wszystko poszło na niebo.
04:37Boże, co ja się namęczyłem nad tymi chmurami.
04:40Kwiat lotosu.
04:52Kwiat lotosu.
04:53Heniek, czym tak pachniesz?
04:57Powąłaj.
05:03Co to jest?
05:05Kwiat lotosu.
05:07Aha.
05:08Heniek, a jak się nazywało to, co wczoraj?
05:11Jestem na loba.
05:14Muzyka
05:44Muzyka
06:14Jeden facet, mistrz automobilowy.
06:40Nazywał się Graham Hill, rozumiesz?
06:42Graham? Tak jak ten chleb.
06:44Głupi.
06:45Do wróżki poszedł.
06:47Aha.
06:48A ona mu taką przepowiednię,
06:51że od cukru zginie.
06:53Od cukru?
06:54Brrrr.
06:58Tor w Indianapolis, skapujesz?
07:00Maserati, Ferrari.
07:01Co chcesz?
07:02I tu.
07:04Jak brał benzynę.
07:06To mu do baku.
07:08Dwie kostki.
07:11I tu.
07:13Na pierwszym zakręcie.
07:14Pierdol.
07:18Fu.
07:20E.
07:21Od cukru.
07:23W telewizji pokazywali.
07:27Trzeba by spróbować.
07:29Muzyka
07:42Może tu jest.
08:07Czekaj, mam jakieś klucze.
08:12Czekaj, może to porkiem.
08:34Co, będziesz rąbał?
08:35Nie, sposoby.
08:42Chodź.
09:01Nie, no chodź.
09:02Nie, a co to jest lepsze?
09:05Chodź, całe wino wypiją.
09:07Nie, no chodź.
09:14Chodź.
09:23No, panowie, no co?
09:27Nie bezstydnikiem.
09:28Więcej to się nie powtórzy.
09:30Gdzie jest obraz?
09:31Mnie interesuje tylko malarstwo sakralne.
09:35Skończyło się to pozowanie.
09:37Więcej mnie nie namówi.
09:40David Johnson, jako doktory Grzaczkinem, był...
09:44A ja bym podalizm.
09:46Niesłusznie skazany za zabójstwo żony.
09:50Proszę bardzo.
09:51Dzięki katastrofie pociągów wiozątego za docenie śmierci.
09:55Ucieka.
09:55Nie, nie, czy nie ukrywać.
09:58Zmieniać ciągle nazwisko i zawór.
10:00Jakś to.
10:02Bo to wreszcie, byś mógł szukać jednoręcego...
10:04Antoni!
10:06Przecież ja nie jestem kardynałem.
10:08Ja nie mogę tego przyjąć.
10:09To nieskronne.
10:10Pięknie ksiądz wygląda w tym kapeluszu.
10:13Słowajcie to zaraz, żebym nawet na to nie patrzał.
10:15Pod łóżko za szafę, gdzie bądź.
10:16A co, nie podoba się?
10:21Nie podoba?
10:22Podoba.
10:23Przecież ja z dobrego serca życzę księdzu jak najlepiej.
10:26A co, ksiądz się gniewa?
10:31Nie, nie gniewam się.
10:33Ale naprawdę, Antoni, nie róbcie mi więcej takich niespodzianek.
10:37Życie jest i tak ciężkie, ale z niespodziankami to...
10:40Nie do wytrzymania.
10:41Czy ja mógłbym o coś poprosić?
10:49Bo kiedyś ksiądz tak obiecał, że mi podaruje taki kołnierzyk.
10:55Może być nawet używany.
10:57Weźcie sobie, Antoni.
11:03Oj, figle się was trzymają.
11:04A jak to się zapina, gdyby ksiądz był uprzejmy tutaj z tyłu, bo sam nie dam rady...
11:16Oj, ty, ty, ty...
11:17Jedź już.
11:18Tak skończysz w piekle, Antoni.
11:20No i co? Opowiadaj, opowiadaj.
11:42Szalne.
11:43Ja ci powiem, różnie w życiu, bywaj, różnie się układa.
11:46Ba!
11:48Już się ułożył.
11:48Ty, ty, ty, tylko bez głupich aluzji.
11:51Zobaczymy, co ty zrobisz, jak ciebie to spotka.
11:53No i co? Opowiadaj, opowiadaj.
11:55Panowie, wracam ja z szarwarku.
11:58Pod Wojtkowicami drogę żeśmy robili.
12:01A tu zastaję w domu obcego mężczyzny.
12:05Ona wplaczy.
12:06A on powiada, pani Burakowski, kocham pańską żonę, żyć dłużej bez niej nie mogę.
12:11No i co byście zrobili?
12:13W mordę.
12:14Patrzy porządny człowiek, dobrze mu z oczu patrzy.
12:16Przystojny mężczyzna, nie to co ja.
12:19Przed wojną był marynarzem.
12:21I nic tylko chce się żenić z moją Stefanią.
12:24To ja mu na to, panie Gawroński.
12:26Usiądźmy, wypijmy dla pokrzypienia serca.
12:29Zobaczymy, co da się zrobić.
12:31Rzeczywiście, piękny zawód ma ten Gawroński.
12:35Marynarz, to marynarz.
12:39Nie ma się co dziwić, Stefanie.
12:42O, on strażak, to co, gorsi?
12:45Ale Stefania widać woli wodę, nie ogień.
12:49Tak, chłopaki, żeby on nie był taki porządny człowiek,
12:52to ja bym go, ja bym podpalał i gasił, podpalał i gasił, podpalał i gasił.
13:03Wróciwszy po latach trzech, wyglądał na lat pięćdziesiąt,
13:08choć ukończył dopiero trzydziestkę.
13:11Nie znalazł ulgi u lekarzy, którzy śmiali się z jego wiary w wampiry,
13:15a nieraz wprost drwi lizeń, nazywając go historykiem.
13:20Przepraszam, historykiem.
13:23Nie podobają mi się bynajmniej kobiety, tłumaczył matce.
13:28Zresztą nie wyobrażam sobie, jakbym mógł spełniać obowiązki męża,
13:33dodawał przy tym używanym głosem.
13:36Matka z przerażeniem położyła mu rękę na usta.
13:39Boże, Antoni, zawołała.
13:42Czy ty zdajesz sobie sprawę z tego, co mówisz?
13:45Artysta winien wytwarzać formy,
13:52a treść, cóż jest treść,
13:55to rzecz polityków i księży.
14:01Posłuchajcie.
14:03Moje przemyślenia, wszystko jest względne.
14:06Po zjedzeniu solonego śledzia,
14:09słona zupa nie wyda nam się słoną, by na niu.
14:13Eee, dajcie spokój tym głupsom,
14:15kościelny zwariował od tych zwanów.
14:17A to, znacie?
14:18On zaręczał, że ją utrzymywał,
14:20a ona utrzymywała, że jest z nim zaręczona.
14:24Dobre, co?
14:25Dobre.
14:30Panie, sobota.
14:32A wie pan, za co Kain zabił Abla?
14:34No dawaj klucz!
14:45Maciek, dawaj ten klucz!
14:46Maciek, mówisz żadna człowiek!
14:47Maciek, no trzymaj!
14:48Co już zgrzelił, Maciek?
14:49Nie jestem za nim!
14:51Trzymaj go!
14:51Maciek, stój!
14:54Maciek, stój!
14:56Nie wygłupię się!
14:57Oddej klucz!
14:58Maciek, go!
15:00Maciek!
15:01Maciek, Musicalke!
15:04Zadnijmy.
15:11Maciek, jak, copej?
15:11Panie!
15:13Napisz, krótk!
15:15Panie!
15:22Panie!
15:28Panie!
15:31KONIEC
16:01KONIEC
16:05KONIEC
16:11KONIEC
16:25KONIEC
16:27KONIEC
16:29KONIEC
16:31Oto geniczny.
17:01Oto geniczny.
17:31Dzień dobry. Czy można?
17:42Wejdź do pokoju.
17:50Siadaj, pewnie jesteś głodny.
17:51Może zjeść czekoladkę.
17:53Dziękuję pani.
17:56No to opowiadaj.
17:58Co tam się wydarzyło?
18:01O, tu jest taki mały pokoik.
18:23Czy ja mogę tutaj spać?
18:27Oczywiście.
18:29A jutro?
18:31Jutro.
18:32Marianno, pomóż mi.
18:35Bo jak mi nie pomożesz, to ja tutaj sferuję.
18:37Już tutaj dłużej nie mogę.
18:40A może trzeba stąd uciec?
18:43A może trzeba stąd uciec?
18:45Tak.
18:50Trzeba stąd uciec.
18:53Śpij dobrze.
18:54Dzień dobry.
19:17Muzyka
19:47Muzyka
20:17Muzyka
20:27Muzyka
20:29A rzeczy zabierzemy teraz czy po świętach?
20:47Nie podoba mi się to. Nie podoba.
20:50A rzeczy? Nie wziąłem bagażnika.
20:55Nie biorę bagażnika, bo rysuję lakier.
21:02Wczoraj zrobiłem 322 razy. Dolewałem wody. Tak się grzeje.
21:07Ile bym nie wlał, to wypiję.
21:09Może pompa albo coś z termostatem.
21:19Mam za swoje trzeba było wziąć deluksa z nowej serii.
21:23A radio rozkładane siedzenia ze skaju i chrom po bokach.
21:29Albo fiat. Cztery osoby i można hulać.
21:36Do widzenia, Marianna.
21:42O Boże! Proszę księdza! Proszę księdza!
21:5820! 20!
22:0420!
22:0920!
22:13No chodź na nas zaparłeś się i na to.
22:18No chodź, zaraz, no.
22:20No, no, no, no.
22:22O, jest facek, panowie.
22:25O, facek!
22:28Całe wino wypite!
22:33A ksiądz mówił, żebyś nas pilnował.
22:36Aż już nie podnie, choć będzie ten paternowski.
22:40A w zakryst jest jeszcze ja bałagan.
22:46No, jak wrócił, nie podnie.
22:49O, dostaniesz to księdza, żeś nas nie upierzała.
22:52Bo z tym moje ciepło, nie podnie.
22:54O, facek, facek, nie podnie.
22:57Nie podnie.
23:10Nie podnie.
23:16Nie podnie.
23:21KONIEC
23:51KONIEC
24:21KONIEC
24:51Która godzina?
24:53Nie chodzi.
24:55Co to? Szwabski?
24:57Szwajcarski.
24:59Szwajcarski i nie chodzi.
25:02Nie nakręcam, żeby się nie popsuł.
25:09A to jest...
25:21KONIEC
25:51KONIEC
Comments

Recommended