Skip to playerSkip to main content
  • 7 months ago
Transcript
00:00Spokojnego
00:30Spokojnego
01:00Spokojnego
01:30Spokojnego
01:32Spokojnego
01:34Spokojnego
01:36Spokojnego
01:38Spokojnego
01:40Spokojnego
01:42Spokojnego
01:44Spokojnego
01:46Spokojnego
01:48Spokojnego
01:50Spokojnego
01:52Spokojnego
01:54Spokojnego
01:56Spokojnego
01:58Pojedziesz do Sanoka.
01:59Z czym?
02:00Podbier autobusów dla MPK.
02:02Panie Grębecki towar na wozie.
02:04Zjechałem tylko po wypłatę za rozlecę dalej.
02:07A może pan, panie Gerlich?
02:11Nie wyrobię. Mam konkretny ładunek do portu.
02:15Do Sanoka nie jestem w stanie z powodu zdrowotności.
02:19Kierunek południowy mi szkodzi.
02:21Powietrze tam inne.
02:24Co się pan dzieje?
02:25Wszyscy o tym dobrze wiedzą, że na tych autobusach będziemy do tyłu.
02:28Filantropa pan szuka, czy co?
02:32Totek!
02:34Ja ci dam szczęśliwe numerki, a ty mi dasz adresiki do mojego albumiku.
02:37Dobra?
02:38Nie mam żadnego cynku na Sanok.
02:41Co? Jedziesz do Sanoka? Z czym?
02:43Dowalili mi jazdę po odbiór autobusów dla MPK.
02:46Dla MPK?
02:47Tak, nie mają wolnych kierowców, a ja mam wóz w remoncie.
02:49Trzy dni z głowy.
02:51Zaraz, zaraz, na S.
02:52Co to my mamy na S?
02:55Jest.
02:57Mam Sandomierz, eksperdientka z drogerii, pachnąca mężatka, szuka okazji do zemsty.
03:02Mąż dziwkarz.
03:03Ech, sam raz.
03:05Ale przez Sandomierz nie jadę, a z Sanokiem wysiadka.
03:09Nic czy linięte.
03:12Przygółła?
03:12Tak.
03:13Dopiero wróciłeś z trasy.
03:14Nieważne.
03:15Słuchaj, ale będziesz jeszcze musiał pojechać do Chliwy.
03:18On ma wolny dzień i nie wie o tym, że ma zaraz jechać do Sanok.
03:20Chliwa nie pojedzie, absolutnie.
03:22Spokoj na głowę, jak się dowie, że ty jedziesz, pojedzie jak ty.
03:24Nie, nie, nie.
03:24No jasne.
03:25Od czasu kiedyś go od sądu wybronił, pod lodę by dla ciebie durkował.
03:28No cześć.
03:31Ale Chliwa nie pojedzie, absolutnie.
03:34Po Kieszeni to może trochę dostaniemy, ale za to nasze życie kulturalne się podniesie.
03:39Kiedy?
03:39Balet należy do kultury, nie?
03:42Tyś Sanoku był król życia, czyli king of life.
03:45Jak jedziesz, to już wiesz po co.
03:47Kiedy?
03:48Co kiedy?
03:49Kiedy się ode mnie odpalantujesz.
03:51Co?
03:53Cześć.
03:53Cześć.
03:54Ale Grębecki wyznaczył.
03:56No to niech mu pan powie, że mnie pan nie zastał w domu.
03:58No ktoś musi jechać, sam nie dam rady.
04:00Panie Marianku, przecież pan wie, że ja dla pana wszystko, ale...
04:05No, no widzi pan, żona choruje.
04:09W zeszłym miesiącu też się nie wyrobiłem.
04:11Niech krew zaleje.
04:12No, no nie dam rady, nie pojadę.
04:15Pojedziesz!
04:18O tam tata wie.
04:19Pojedziesz i tyle.
04:22Chodź na to.
04:24Przepraszam.
04:28Na dworcu o szesnastej.
04:44Pojedziemy razem.
04:58Do Sanoka?
04:59Mhm.
05:00Gdzie ojca gna?
05:01Nie może ojciec ze mną jechać.
05:03Dopiero trzy dni, jak ojciec tu jest.
05:04No dwa za dużo.
05:06Do lekarza ojciec przyjechał.
05:07A już się gdzieś wybiera?
05:08Co mi tam doktorskie mądrości?
05:10Jedno jest miejsce, co mnie uzdrowi.
05:15Ja tobie to miejsce pokażę.
05:18Ja nie turysta.
05:20Powiedział, co wiedział.
05:23Rób, co każe.
05:23Do Sanoka pojedziemy razem.
05:37Co ja mam za interes?
05:37Ale w drodze pamiętaj, że my się oba nie znamy.
05:43To na mieszkanie, to na życie, światło, gaz, pranie.
05:50Mieszkanie.
05:54Trochę skąpo wypadło w tym miesiącu.
05:56No nie narzekaj, mama.
05:57Wykręć mi więcej niż zwykle.
05:58Kiedy brakuje te pięćset złotych na przekaz?
06:02Odłożone.
06:03Nie zapomnisz wysłać?
06:06Sam oddam do ręki.
06:10Jadę do Sanoka.
06:16Specjalnie?
06:18Nie, po autobusie.
06:20Przywieź choć zdjęcie.
06:22Oj.
06:24Pisałem o to pięć razy.
06:28Nie dziw się, Maryś.
06:30Kiedyś ciebie proszono.
06:38Nie musisz prosić.
06:42Na co to?
06:43No, w tym ci najlepiej do twarzy.
06:46Oj.
06:46Oj.
06:46Oj.
06:50Dzień dobry.
07:14Serwus.
07:16A, cześć, jak się masz.
07:17Koledzy z MPK, jadą z nami.
07:19Cześć, cześć.
07:20Czeguła.
07:21Co jest?
07:21Panie Marianku, leży piwko.
07:23Chętnie.
07:23Panowie wpuszczamy tylko płeć uległą w wieku bombowo-atomowym, czyli 25.
07:45Dobra, dobra, dobra, siedlej, siedlej.
07:53Zajęte, niestety, zajęte.
07:55Jak to zajęte?
07:55Zajęte, niestety.
07:57Zajęte.
07:57A co, stary?
08:05Poćwiczymy?
08:06Mhm.
08:08Można?
08:09Weź.
08:10Uważaj.
08:11Uważaj.
08:12No przecież mówię, uważaj, co robi.
08:15Przepraszam, ale nie wiedziałem, że są kwarta.
08:18Takie śmieszne.
08:19To majtki czy melony?
08:21On ma zdrowie, chłopie.
08:23A jak?
08:24To wszystko twoje?
08:25A jak?
08:26Waluta.
08:28Naukowo sprawdzone.
08:30Każda łapka na początku chce pieśni o miłości, a na końcu rajstopy.
08:35Młodzież atomowa jest konkretna.
08:39No co się tak gapisz?
08:41Przecież ty masz żonę i dzieci.
08:44Po czas tyle.
08:46Ja przeciętnie na każdej trasie robię dwa, trzy zapoznania.
08:51Z tego mam 35% trafionych.
08:53A na dłuższej trasie obrót jest podwójny.
08:57Jedna para na zapas.
08:59Zostawę liczbę.
08:59U mnie wszystko na wszystko, nic za nic.
09:02Zaczynam grzecznie, kulturalnie.
09:04Co żona na to?
09:05Cieszysz jak ciężko?
09:11Londynka.
09:14Drowi w siarce.
09:16Silna, ale drapie.
09:18Narzeczony w wojsku.
09:20Sam raz dla ciebie, Marianek.
09:21Lubi legendy i niebieski kolor.
09:24Nie skorzystam.
09:25Uuu, czyżbyś już był na emeryturze?
09:28Jeżeli chcesz znać moje zdanie na ten temat, to ci powiem, że w tych sprawach im kto więcej bierze, tym mniej ma.
09:33Rekordziści przegrywają, absolutnie.
09:35Tak, tak.
09:36Ja znam twój system.
09:37Wiem.
09:37Z początku legendy, złudzenia, a potem ona się truje, a ty spływasz.
09:43Dziękuję uprzejmie.
09:44Już jawonę swój system.
09:45Przynajmniej jest uczciwy, nie?
09:46Komu?
09:48Co komu?
09:48Komu to mówisz?
09:50A temu, co się pierwszy napraszał na kurs do Sanoka.
09:54Zostaw to.
09:55Co, co, co?
09:57Co się w niego tak patrzy, tak w obrazek?
10:00Żebyś się tylko nie oszukał.
10:02Zostaw to.
10:27KONIEC
10:57KONIEC
11:27KONIEC
11:31KONIEC
11:33KONIEC
11:39KONIEC
11:55KONIEC
11:56Co jest? Cięgło mi spadło.
11:58Może się włączyć?
12:00Nie, nie. Jest na biegu.
12:01Wrzuć na luz.
12:10Co jest?
12:13Już.
12:15Glisza pęknie.
12:16Ten! Marianek!
12:19Patrzcie na co podrywa.
12:20Były podrywacz Marian Sigula.
12:22Zostaw!
12:22Zostaw to.
12:27Chcesz, że mogę za wszystko wystawić rachunek.
12:33Wpierw zapłać swoje.
12:52Zostaw topace.
12:56Daono!
12:59Zostaw to.
13:00Kerrówik www.astroona.cz
13:08Dzień dobry.
13:38Dobra, cię nie wiedziałem.
13:41Wiesz, raz wydawało mi się, że idziesz ulicą w Warszawie, wyskoczyłem z tramwaju w biegu, ale to nie byłaś ty.
13:56Jak się kogoś bardzo chcę zobaczyć, to każdy wydaje się podobny.
14:01Daleka.
14:05Po co przyjechałeś?
14:08Dawno cię nie widziałem.
14:10Ja muszę zaraz wyjść.
14:12Specjalnie zmieniłem kurs.
14:15Po co ta fatyga?
14:21Wyładniałaś, Ewik.
14:22Dziękuję, ale nie męcz się i zapomnij łaskawie, żeś mnie tak nazywał.
14:29Nie mogę.
14:32Naprawdę?
14:33Tak.
14:33Ja zapomniałam raz na zawsze.
14:36Słuchaj, Ewik, ja nie jestem tu przypadkowo.
14:39Ja przez ten czas dużo zrozumiałem i...
14:42Zapuś do nozy.
14:52Wyszłaś za mąż.
14:54Nie chcę w życiu na nikogo liczyć.
14:55Tegoś mnie nauczył.
15:01Dlaczego ty taka jesteś?
15:03Ciebie się spytaj.
15:06Pewnie się śpieszysz.
15:15Na Michałka.
15:18Jest poczta.
15:18Ale ja chciałem go zobaczyć.
15:25Gdzie on teraz jest?
15:27Nie zobaczysz go.
15:32Ma pełno zabawek.
15:43Idź już.
15:45Chyba mam prawo go zobaczyć.
15:50Znów się będzie pytał, gdzie jest jego tatuś.
15:53Daj mi chociaż zdjęcie.
15:55Po co?
15:56Przecież go nie chciałeś.
15:56Nie wierzyłeś, że to twój syn.
16:01Ewik.
16:03Ile razy mam ci się z tego spowiadać?
16:05Musisz zrozumieć.
16:06Co było, to było.
16:09Każdy człowiek ma prawo mieć szansę.
16:12Przyjechałem, żeby to powiedzieć.
16:13Tobie i małemu.
16:15Słuchaj, Ewik.
16:16W Warszawie przecież możemy zamienić mieszkanie na większe.
16:19Babcia się ucieszy.
16:21Absolutnie.
16:23Zrozum, Ewik.
16:28Idź już.
16:31Masz kogoś.
16:32Miałam na ciebie czekać.
16:36Gdzie mały?
16:39W przedszkolu.
16:40W przedszkolu.
16:40W przedszkolu.
16:46Dzień dobry.
17:16Michał Wązowski.
17:17Tak, to moja grupa. Proszę tamte drzwi.
17:20Dziękuję.
17:21Zaraz wracam.
17:46Dzień dobry.
17:48Dzień dobry.
17:52Dzień dobry.
17:54Dzień dobry.
17:56Dzień dobry.
18:00Dzień dobry.
18:02Dzień dobry.
18:04Dzień dobry.
18:06Dzień dobry.
18:08Dzień dobry.
18:10Dzień dobry.
18:12Dzień dobry.
18:14Dzień dobry.
18:16Dzień dobry.
18:18Dzień dobry.
18:20Dzień dobry.
18:22Dzień dobry.
18:24Dzień dobry.
18:26Dzień dobry.
18:28Dzień dobry.
18:30Dzień dobry.
18:32Dzień dobry.
18:34Dzień dobry.
18:36Dzień dobry.
18:38Dzień dobry.
18:44Dzień dobry.
18:46Dzień dobry.
18:59To jest?
19:00Chyba hamulce blokuły.
19:03Grzeją.
19:05Zaraz, zaraz.
19:10Wystarczy.
19:11Trzeba sprawdzić.
19:15A ręcznie mnie kałeś?
19:16No co pan?
19:17Oj, nowe spasowane, to się zagrzały.
19:19A to wy już leczcie, a ja poczekam aż ostygnął i doczekam się Marianta.
19:22Może ma defekt.
19:23I ty mu pomożesz.
19:24Późno już.
19:25A do Tarnobrzegu szmat drogi.
19:26W bizzie trzeba trzymać się razem.
19:29Jak ktoś komuś coś, to choć niewiele, ale za zawsze coś.
19:41Co jest?
19:58Wracam, zostawiłem tam w rowie podnośnik.
20:00A niech się cholera.
20:01Jedźcie dalej, ja dobiję.
20:02No dobra, czekamy w Tarnobrzegu.
20:04Dobra.
20:11Jest też na razie.
20:39Jest?
20:41Jak skręcić na oszanicę?
20:44Nie.
20:45A ja wiem.
20:47Widzisz, że się przydaje.
20:51Komu i po co?
20:53No, ty tylko jedź.
20:55Chcę wiedzieć po co, nic nie rozumiem.
20:57Lepiej mieszaj sobie w sponiach, a nie w rozumie.
21:02No, jedź, jedź.
21:04Ale po co?
21:06No, jedź mówię.
21:11Krawczuków Młyn.
21:24Gdzie?
21:25O, tam.
21:27Nie jestem, nie wiem.
21:28Ale był przed wojną.
21:29No to co mi ojciec pokazuje?
21:31No, je dzieci.
21:32I gdzie my się pchamy?
21:36Na jagodno.
21:38I po co mi?
21:39Zobaczysz sad.
21:41A, w zimie i po ćmoku.
21:44Poświecę ci, Kazek, poświecę.
21:45Zobaczysz jabłonie, co mnie sam sadził.
21:51I na to mi ojciec każe kilometry dobijać.
21:54Teatr odgrywać.
21:55W zimie jabłonie wszędzie takie same.
21:58Ej, inne, Kazek, inne.
22:00Ale mówicie jak przez sen, jak rany.
22:02No, nie gadaj, jedź.
22:03Köh, köh, köh.
22:06Dziękuję, panu.
22:34Nie ma za co.
22:36Dziękuję.
22:37No, proszę, bryże, niech się pani rozgości.
22:41Pan pospieszny?
22:43Na razie nie mam się do czego śpieszyć.
22:46Nie wiedziałam, że będę puścili takie.
22:48Ano, puścili.
22:49Dawno tu nie byłam.
22:51A co pani, czasu wraca?
22:54Czasy.
22:56W życiu rlopu nie miałam.
22:57Rozumiem.
22:58Obowiązki, rodzina, dom na głowie, co?
23:01Cudzy.
23:04W Rzeszowie robiłam.
23:06Ludzie nie powiem, nawet dobrzy.
23:11Ale w tym stanie, to ja ani do tańca, ani do roboty.
23:16Tak.
23:17Ani do taskania tej walizy.
23:19To wszystko, co mam.
23:20No to męża zagoni do taskania, a co?
23:23Jak się z punktu nie weźmie chłopa do galopu,
23:25to potem pisz zażalenia do apteki i chowaj do teki.
23:29Co?
23:30Ja nie mam męża.
23:32A najpierw pewnie obieczywał.
23:52Listy wierszem pisał.
23:55Rajstopy w prezencie dawał.
23:58Piosenki.
23:59Co? Pisał piosenki?
24:01Przez koncert życzeń nadawał.
24:04Kochanej Stefie.
24:06Ławne imię.
24:08Batory też miał Stefan.
24:12Jemu też się podobało.
24:15Wszystko mu się podobało.
24:17Póki co.
24:19A teraz to...
24:21To robotę rzucił mi.
24:22I szukaj wiatru w polu.
24:26A czy przypadkiem nie było tak?
24:29Że pani czekała?
24:30Aż?
24:32A potem...
24:32Do niego, żeń się, nie ma wyjścia.
24:34A co pan ja...
24:35Wszystkie baby myślicie tak samo,
24:37że przed dzieciaka chłopa na wieki wieku zaklepiecie.
24:40A czy pani zastanowił się na tym,
24:41że może on na początku nie chciał mieć dzieciaka?
24:43A faktycznie panią kochał?
24:45Tylko nie chciał sobie życia wiązać.
24:47Na razie.
24:48Ale co pan?
24:49Przecież ja mu mówiłam jak ze mną jest.
24:52To on nie kazał nic zrobić.
24:55Specjalnie czekał.
24:56Bo myślał, że jak będzie nóż na gardle,
24:58to ja obowiązkowo wycisnę
25:00od ojców te czterdzieści tysięcy.
25:03A skąd oni mają brać,
25:04kiedy młodsza siostra Danka
25:06też wychodzi za mąż?
25:08Same jesteście sobie winne.
25:09Po co zadajecie się z byle kinu?
25:11Obiecywał przeciw.
25:12Obiecywał, obiecywał.
25:14Obiecanki, cacanki, jak głupie Muratów.
25:23Dziękuję, to już było.
25:26Dziękuję.
25:30Gdzie ta wieś?
25:37Olszanica toczy kilometr stąd.
25:40Proszę bardzo.
25:41Nie, ja nie biorę pieniędzy.
25:45Przecież nie zostawię pani na drodze
25:46taką ksią pogodę.
25:48Absolutnie.
25:49Zgadź to.
26:09Przecież to agrafki.
26:10Nie widzę zakrętów.
26:12Ja ci powiem.
26:14Możemy zlecieć.
26:15Ze mną tu nie zginiesz.
26:18To jedno wieczo.
26:24Teraz będzie w lewo.
26:26No.
26:30Teraz ostro w prawo.
26:33No.
26:36Uważaj.
26:37No.
26:38Tak.
26:39Tam mostek.
26:41Idzie.
26:41Nie dobrze.
26:45Co, źle jedziemy?
26:47Dobrze, źle, że wiatr.
26:48Co i co wiatr za szybą szkodzi?
26:50No jedzieć.
26:56O.
26:58Teraz tu na prawo.
27:00Tak.
27:00Tak.
27:00Zgaś.
27:17Przy drodze musi mieć gabaryty zapalone.
27:20Zgaś, mówię.
27:21Przepisy takie.
27:23A ja tobie przepisowo mówię.
27:26Zgaś.
27:27No i po co to wszystko?
27:38Nie rusznie mi tu mądrego, bo...
27:40Choć jesteś na rządowej placy, to możesz...
27:43Oberwać się.
27:50Nie trzeba, żebyś był...
27:52Znaczny.
27:53Znaczny.
27:54Co ci chce zrobić?
27:55Chodź.
27:59Chodź.
27:59Muzyka
28:29No i jesteś.
28:39I po co nam tu było iść?
28:41Nie szczekaj, dobrze?
28:45Patrz.
28:48Pójdziesz z krajem pastiska.
28:50Potem będzie rów.
28:52On ciebie zaprowadzi za plecy w stodowej.
28:55Do niej przytyka Chliwczak.
28:56A z nim razem pod jednym dachem chalupa.
29:00Chalupa i Chliwczak ogacone.
29:02Skąd ojciec wie, że ogacone?
29:03Od durny, od tego zima, żeby było ogacone.
29:06Nie taki, a głupi, jak wam się widzi.
29:11A po co mnie tam iść?
29:12Tam oni wesele siostry szykują.
29:35A ja tu z brzuchem się pcham.
29:39Ojciec całe życie matką konirował,
29:41to mnie siekierą przywita teraz.
29:44A siostra Witrolejem napoi.
29:49A...
29:49Jak mi ludzie dojedzą,
29:52to wezmę takie pastylki,
29:53co się po jednej śpi całą noc,
29:55a po dziesięciu całe życie.
29:56Gdzie ty żyjesz, dziewczyna?
30:00Już się skończyła ciemnota,
30:01żeby za dziecko być wyklętym.
30:04Co pan wie?
30:07Sam znam taką jedną.
30:09No i co?
30:11Ona chciała mieć dzieciaka,
30:13a on nie.
30:13Takie życiowe układy.
30:16Powiedzmy szczerze,
30:17on sobie wymyślił,
30:19że nie jest pewien,
30:20czy to dziecko jest jego.
30:21Urodziła.
30:21Chłopak jak byk.
30:26No i co z nią?
30:28Normalnie.
30:29Wychowuje małego, samodzielna,
30:31ma piękne mieszkanie w Sanoku,
30:34w pracy, w życiu poważania,
30:35absolutnie.
30:36A on?
30:38On, no, inna sprawa.
30:39Jak zobaczył,
30:41że mały to żywcem,
30:42z niego zdjęta skóra.
30:45Ożenił się z nią?
30:48No, słuchaj.
30:51Gdybyś miała jakiekolwiek kłopoty,
30:53wal prosto do niej.
30:54Do kogo?
30:55O do tej, którą ci powiedziałem.
30:56Zapamiętasz?
30:57Ewa Wąsowska.
30:58Ewa Wąsowska.
30:58Rada Rondowa w Sanoku.
31:00Rada Rondowa.
31:00Pomoże cię absolutnie.
31:02Absolutnie.
31:09Nie wiem, jak panu dziękować.
31:10Naprawdę.
31:11Eto.
31:13Nie ma o czym mówić.
31:21W ciebie nie będzie,
31:23a ziemia była, jest i będzie.
31:26Ja z ziemi nie żyję.
31:27Co ojciec zacznie,
31:28syn skończyć musi.
31:29Może tak było, ale nie jest.
31:31Nie czekaj, nie skasz, dobrze?
31:34Zapałki masz?
31:38Ojciec.
31:39Co wy?
31:41Podpalać chcecie?
31:41Chliwczak ma ślepą ścianę.
31:45Żadne okna nie wychodzą,
31:47nikt nie dojrzy.
31:48Ojciec.
31:49Dziurę w zagacie zrobisz,
31:52świecę w puszkę,
31:54posłonisz od wiatru.
31:56Będziemy na stacji jak tam.
31:59Zaczną mnie, kogo ogniem płoszyć.
32:02Żeby nareszcie sprawiedliwość była.
32:04A co ja mam do nich?
32:05Co ojciec do nich ma?
32:07Zapomniał już?
32:08Ja tu nikogo nie znam.
32:10Zapomniał, kto to Stańczak?
32:12Że mnie do władzy,
32:14do władzy ludowej pod lucho
32:16chciał przekonać.
32:18A ja jemu, że po trupie
32:19zabrał wtedy, co wagon pomieści
32:22i na koszali.
32:24I ma tam ojciec dom jak willa,
32:25a ziemi dwa razy tyle.
32:26Ale nie tej, nie tej.
32:30Wpisał ja do nich po dobroci,
32:31niech odejdą za płacę.
32:33Przyjeżdżał ja tu,
32:35w tej sprawie.
32:36To mnie w ten czas
32:37za trzy jabłka z tego sadu
32:39psem poszuli.
32:40I za trzy jabłka chce ojciec podpalać?
32:42Za wszystko.
32:45Żeby nie jego polityka,
32:46tu byś był rodzony,
32:47a nie na ziemiach zachodnich.
32:49Roli byś się trzymał.
32:50Swój zawód chwalę.
32:51Och, tak.
32:53Ojciec,
32:53ojciec, opamiętajcie się,
32:55ile to już lat.
32:56Wszystko się zmieniło,
32:57ja nie stąd,
32:58co mnie Stańczak obchodzi.
32:59Ale ja ten sam.
33:00Bandyto chce cię zostać.
33:02Na pogorze nie puszczono.
33:04Z więzienia nie wyjdzie.
33:05To niech nie wyjdzie z rozumną.
33:07To nie o to idzie,
33:08czy się wyda, czy nie.
33:09Ale ile lat można żyć przeciwko?
33:10Są.
33:18Synu,
33:19idź.
33:22Stamtąd trzeba szybko uciekać.
33:24Ja za stary kaszel posłyszę.
33:30Nie pójdziesz?
33:33Nie.
33:35To ja pójdę.
33:36Ojciec.
33:45Ojciec.
33:47Ojciec.
33:47Wiesz co, cholery,
33:48pójść mnie, no.
33:49Pójść mu, wieną.
33:51Ojca mnie.
33:53Ojca,
33:53ojciec,
33:54ojciec,
33:54jak się pójdę,
33:55jak się pójdę,
33:55jak się pójdę.
34:06Kto to przyszedł?
34:12Córka przyszła.
34:20Ślub masz?
34:22Na pewno nie ma.
34:25Po co teraz przyjechałaś?
34:27Ty.
34:28Ty wymunasz?
34:29Wynoś się.
34:30Wynoś się,
34:30ale to już.
34:31Bóg cię,
34:31jak się nikt nie widział.
34:32Za taki mój ślub,
34:33a ona się z brzuchem obnosi.
34:34No.
34:35Za rodziną się stęskniłaś.
34:36Chcesz mi życie złamać,
34:37ty wynoś się.
34:46Nie otwieraj.
34:49Schowaj ją.
34:52Dzień dobry.
34:53Dzień dobry.
34:55Przepraszam.
34:56Jak dostać się do asfaltu,
34:57żeby nie pchać się z powrotem
34:58do rogoźnicy?
35:02Pojedzie pan do wsi,
35:03a potem się vaše brać na prawo.
35:06Dziękuję.
35:06Dzień dobry.
35:07Dzień dobry.
35:32Dwa słowa, madame.
35:44O co chodzi?
35:45Że noc łączy, a dzień rozdziela.
35:49Ty po służbie, ja po służbie.
35:50Nie ma się co oglądać na emeryturę,
35:51tylko korzystać z życia Polaka na diecie.
35:53To znaczy na delegacji.
35:55Pan to pewnie karuzel kręcił,
35:57bo pan dobrze obraca językiem.
35:59A ja, ku mnie wszystko za wszystko, nic za nic.
36:01Proponuję zapoznanie.
36:03Kawa ma rago, figo fago, kobieta nago.
36:06Pan poeta.
36:07A jak? Poeta nowoczesny, czyli konkretysta.
36:10Noc mija, a prezenty zostają.
36:12Nie ma żadnego kantu.
36:13Kto gra, ten wygrywa.
36:14Kto śpi, ten wystany.
36:18Pan z Warszawy.
36:19Tak. A skąd pani wie?
36:21To od razu widać.
36:23Pan konkretny. Od razu wiadomo, w co się gra.
36:26Najlepiej grać w duecie.
36:27Znaczy oko w oko.
36:29Pierś, pierś.
36:31Mhm.
36:39Dobrze.
36:41Jestem sama na sali.
36:43Ale musi pan przejść najpierw przez tę dużą,
36:45tylko cicho, bo tam wszyscy śpią.
36:48Najlepiej niech pan stymie buty. Rozumie pan.
36:51Ja chwytam każde okazje.
36:53No to do widzenia.
36:57Czekam za dziesięć minut.
36:59Dobrze?
37:04Panowie,
37:05poderwałem motylka za pierwszym podejściem.
37:08No to wypijmy.
37:09Za rekord.
37:10Lecę na szychtę.
37:11A to obniża wydajność o czterdzieści procent.
37:13Lekko licząc.
37:16Naukowo stwierdzone.
37:17Obok pełne łóżka towaru,
37:22a ten solo śpi.
37:25Panowie, to bardzo trawstwo.
37:27Wzywa was do czynu społecznego.
37:30Rodacy!
37:31Co?
37:32Do broni.
37:33Pod warunkiem, że bronia.
37:34Zawsześ pan taki dowcipny.
37:36A jak?
37:38Molto sympatico.
37:39Na rentę was wysłać.
37:44A nie na trasę.
37:49Oto byli mężczyźni.
37:53Ojcowie rodzin.
37:55Jej.
37:56ALL
37:59...
38:08...
38:09...
38:10...
38:10...
38:11...
38:13...
38:16KONIEC
38:46KONIEC
39:16KONIEC
39:46KONIEC
39:48Łamy Kinderball, 10 na jednego są.
39:52Ty, ale one są niewyżyte.
39:54Letwo się uratowałem.
39:56A adresy zdążyłeś napisać?
40:00Ręki nie miał wolnej, żeby zapisać.
40:03Każdy się bawi jak potrafi.
40:04Cholerny miałem dzień. Zgłosić się chciałbym.
40:07Naprawdę no.
40:08Co się byś tłumaczył?
40:10Stary alimenciarz.
40:12Migacza świętego udaje.
40:13Nie wierzę, że z niego pocztowy ojciec?
40:15Ja lubię wszystko, ale dzieci nie sieję.
40:18A na rajstopy?
40:19Za to.
40:30Dzień dobry.
40:34Cześć.
40:35A, hej.
40:39Co ci się stało?
40:43Nie goliście?
40:44Nie.
40:45Dziś kolację jem w domu.
40:47No.
40:48Do czego się tak pchałaś?
40:50Ostatni przyjechałeś, a pierwszy chcesz wyjechać.
40:52To ty powinieneś się pośpieszyć.
40:54Do czego?
40:55Jak to do czego?
40:56Na kolację.
40:58Po co?
40:58Kolacja bomba.
41:00Żona szczęśliwa.
41:01Prezenty dostanie.
41:05Żebym wiedział, że taki zacofany seksualnie element,
41:08to bym w ogóle nie przyjechał.
41:10A panowie w nocy, to co robią?
41:16Lubi pan nocną robotę, to niech pan idzie do straży na kierowcę.
41:19Mieli tam dzisiaj zajęcie.
41:21Tak?
41:21To dawci miał być?
41:22Nie, tak bynajmniej.
41:23Spalił się dom, obora, inwentarz, wszystko.
41:26Eee, małwiec, czworo ludzi się spali było.
41:28Co ty?
41:29No tak, przejeżdżałem zerowym kursem czwarta pięćdziesiąt.
41:32Widziałem, milicja, straż to ustanuje.
41:35Gdzie to było?
41:36Jówek, gdzie?
41:37Gdzie?
41:38W Jagodnie.
41:42A, widziałem ten pożar.
41:44Tak?
41:44Chyba weź, nie?
41:45Mówią, że podpalenie.
41:47Złapali go?
41:48Węszą, byli z psami.
41:49Podobnie, że widzieli tam wóz na próbnych numerach.
41:56Węszą, byli z psami.
42:26Co wyście się tak zasłonili?
42:46Bo mnie gardło boli.
42:48Wczoraj w nocy was zawiało?
42:49Dlaczego wczoraj?
42:51Cholerny wiatr był.
42:52W łóżku nie wiało.
42:53A, który z was ostatni wrócił na nocleg?
42:57Ja.
42:59A o co chodzi?
43:02Pożar widzieliście?
43:04Widziałem, ogień widziałem.
43:06Byliście w Jagodnem?
43:07Nie.
43:08A coście się tak zawahali?
43:10Ja nie stąd, także nie znam nazw w miejscowości.
43:12Nic nie szkodzi, przypomnijcie sobie.
43:15Pozwólcie.
43:16Ale o co chodzi?
43:17Nic się nie stało, pozwólcie.
43:19Proszę.
43:29Czekajcie.
43:32Wsiadajcie.
43:32Ale o co chodzi?
43:34To jakaś pomyłka.
43:35Właśnie my po to jesteśmy, żeby wyjaśniać pomyłki.
43:37Wsiadajcie.
43:38Ale autobus?
43:39Martrzcie się raczej się.
43:41Wsiadajcie.
43:41Nie wiem, nie wiem.
43:48Nic nikomu nie zrobiłem.
43:49Nikogo nie podpaliłem.
43:50To jakaś pomyłka.
43:51Przecież pożar widzieliście.
43:53Tak.
43:54No i gdzieście wtedy byli?
43:56Wieś Olszanica dziesięć razy już to mówiłem.
43:59Wiem, wiem, słyszałem.
44:01Ale co byście tam robili?
44:02No jechałem.
44:04Stała samotna kobieta w ciąży.
44:07Miała bagaż wziął i podwiozłem.
44:08Dobre serduszko mamy.
44:12A dlaczego jeśli tak kochamy ludzi, to podpalamy?
44:15Ale...
44:16Gospodarz poparzony.
44:18Zwęglone dwie sztuki przodu.
44:20Ale nikogo nie podpaliłem.
44:22Jaki miałbym mieć w tym interes?
44:24Pierwszy raz w życiu jestem na tym terenie.
44:26Podwiozłem ją kilka kilometrów w bok.
44:29Możecie myśleć, że na lewakę, ale pieniędzy nie brałem.
44:33Absolutnie.
44:35Zresztą mogę w gocie za benzynę.
44:36A ile benzyny poszło?
44:38Na podpałkę.
44:41Możecie wierzyć albo nie.
44:44Są ludzie, co poświadczą.
44:46O, Ewa Wąsowska.
44:48Saloka.
44:49Byłem u niej po szesnastej.
44:51A potem ta ciężarna.
44:52A jak, jak nazwisko?
44:53Ewa Wąsowska.
44:54Ale nie tej, tej w ciąży.
44:59Miał na imię Stefania.
45:02Nazwisko?
45:03Nie wiem.
45:05Adres?
45:05Nie wiem.
45:08No i widzicie?
45:10I po co ta czyciubabka?
45:12Wieś Olszanica.
45:13Mogę pokazać dom.
45:14Będzie tam mi poświadczał, o której godzinie byłem.
45:16Dobry.
45:19Córka z domu?
45:20Jaka córka?
45:21Stefania.
45:23O!
45:24Nie, nie, nie.
45:24To nie ona.
45:26No i nie ma.
45:28Jak to nie ma?
45:29A gdzie?
45:29Gdzie jest?
45:33Stefania od trzech roku w mieście.
45:36Jak to?
45:36Przecież przywiozłem ją wczoraj około 17.
45:38Nikt do nas wczoraj nie przyjechał.
45:40W ciąży była.
45:41Co?
45:42Co wyście z nią zrobili?
45:44Stydziliście się jej, co?
45:45Może ją uśpili siekierą i zakopali, żeby młodszej wesela nie psuć, co?
45:51I takiemu oboź, że pan wierzył?
45:56Porządnym ludziom chce Bidew mówić.
46:01Przecież pytałem pana wczoraj o drogę.
46:04Mnie?
46:05Nie?
46:05Nie poznaje mnie pan?
46:10Nie.
46:13No, no, no. Chodźmy.
46:15Do widzenia.
46:16Do widzenia.
46:20Czy pierwszego BM odwiedził panią niejaki Marian Szygula i przebywał przez dłuższy czas?
46:30Nie, nikogo nie było.
46:31Ale zna pani kogoś takiego.
46:35Tak, ale to bardzo dawno.
46:38A co z nim?
46:39Na razie jest na naszym utrzymaniu.
46:42Do widzenia.
46:45O kogo chodziło?
46:47Nie wiem. Chyba jakaś pomyłka.
46:50Ewik, dlaczego mnie okłamujesz?
46:52To wszystko słyszałem.
47:02Przyznaj się.
47:03Kto tu u ciebie był?
47:04Znowu to samo.
47:08Za każdym razem, kiedy wracasz, zaczynasz grać Hotella.
47:11Nie znudziło ci się?
47:12Może to mnie się znudziło.
47:15Ewik.
47:18Powiedz, kto to u ciebie był?
47:20Nie nazywaj mnie tak.
47:22I po co?
47:23Po co miałbym to robić?
47:24No właśnie, to mnie boli, Szygóła.
47:27Bo tak to wszystko nam się ładnie podsumowało.
47:30Co?
47:31Co się podsumowało?
47:32Co?
47:33Fakty.
47:35Dyspozytor w waszej bazie zeznał, żeście się sami napraszali na Sanok.
47:40A ci z wozu strażackiego widzieli autobus, nieuświetlony, stojący na poboczu, z próbnymi numerami.
47:50No i godziny też się zgadzają.
47:53Na nocleg w Tarnobrzegu przyjechaliście ostatni.
47:56No i paduchowie zeznali, że nikt do nich nie przyjeżdżał.
48:00Gdzie ono teraz może być?
48:01A jeśli urodziła do tego gdzieś pokątnie, o jakieś wiejskie baby, wie pan, i pozbyła się dziecka.
48:11No wie pan, jak to jest na wsi.
48:13Może wola być zmorderczynią, nieźle wyklętą.
48:17No, no przecież nie przyzna się, że widziała mnie na oczy.
48:20Absolutnie.
48:22Absolutnie.
48:23Ładnie haftujecie, Szygóła.
48:26A co haftuje, co haftuje?
48:27Po co ja ją wtedy zabrałem?
48:31No, czas kończyć tę ciuciubabkę.
48:39W waszych świadków nie ma Szygóła.
48:42Nie istnieją.
48:45Ewa Wąsowska zeznała, że nikt taki do niej nie przyjeżdżał.
48:57Od trzech dni nie ma w domu bułki ani masła.
49:00Nie ma nic, tylko wódka.
49:03Daj mi wejść.
49:03Sam pójdę.
49:05Po wódkę?
49:06Nie.
49:07Rysiu.
49:08Otworzymy konserwę.
49:10Będzie dobrze.
49:11Prawda?
49:12Będzie dobrze.
49:14Będzie dobrze.
49:16Rysiu.
49:17Przecież ja cię tak kocham.
49:18Kazik.
49:22Ja nic nie rozumiem.
49:30Ale...
49:30Przysięgnij, że mnie nie rzucisz.
49:32Kazik.
49:37Kocie.
49:38Może to jest stanarz.
49:54Panie Kaziku.
49:55Panie Kaziku.
49:56Niech pan powie.
49:58No niech pan powie.
49:59Przecież pan tam był.
49:59Pan wszystko wie.
50:00Co wie?
50:01Gdzie był?
50:03No przecież Maryś by tego nie zrobił.
50:04Po co miał domy podpalać?
50:05No niechżeż pan powie.
50:07Za co go trzymają?
50:08Za kogo?
50:10Pani Szygłowa.
50:12Myślimy bezwzględnie identycznie.
50:15Tylko, że ja jestem troszkę nie tego.
50:18Dlaczego pan do pracy nie chodzi?
50:20Bo żona jest na chorobowym.
50:22To co?
50:23To się opiekuje.
50:30Ale Marianek tego nie zrobił.
50:35Co byście zrobili?
50:40Co?
50:40Ojciec był tam razem z tobą.
50:41Gdzie?
50:42Był.
50:42Razem byście zniknęli.
50:43Gdzie?
50:44Coś.
50:44On tam jeździł już przedtem.
50:46Nie.
50:47Tak.
50:50Opowiadał.
50:52To nieprawda.
50:54Boże.
50:56Boże.
50:58Dlaczego byście to zrobili?
50:59Rysiu.
51:04Rysiu.
51:04To nie ja.
51:06To nie ja.
51:07Więc kto?
51:09Marianek.
51:15Proszę pani.
51:17Proszę pani.
51:18Chciałam pani bardzo podziękować za to, co pani dla mnie zrobiła.
51:20Nie, nie bardzo.
51:21I załatwia mi pani ten dom matki.
51:23Bardzo pani dziękuję.
51:24Chwileczkę.
51:26Kiedy pani spotkała tego kierowcę?
51:28W zeszłą środę.
51:28Na pewno?
51:29Chyba tak?
51:32Pani była pierwszy raz u mnie w piątek trzeciego, tak?
51:35Proszę pani, to było we środę, bo wtedy był ten ogień biagodny.
51:39Niech pani sobie dobrze przypomni.
51:40To bardzo ważne.
51:42A co?
51:43Czy ktoś mnie szukał?
51:44Nie, nie, nie.
51:45Bo jeżeli on, to ja go nie chcę na oczy widzieć.
51:47O kim pani mówi?
51:48O Józefie.
51:49Nie, tu chodzi o tego kierowcę.
51:52Proszę sobie przypomnieć, kiedy dojechaliście do Olszanicy.
51:56O której on panią dowiózł?
51:57O której?
51:58Wtedy, wtedy biły dzwony na alarm.
52:03Bo był ten pożar.
52:04Słyszała pani o tym pożarze?
52:06Aż za dobrze.
52:08A co pani wie o tym kierowcy?
52:09Zna pani jego imię?
52:11Nazwisko?
52:11Nie.
52:12On mi podał tylko pani nazwisko i pani adres.
52:15Jedno tylko wiem, że był człowiek.
52:17I żeby nie on, to ja bym nie żyła.
52:20I pani by mnie poznała.
52:23To ja sobie pójdę.
52:29Chwileczkę, chwileczkę.
52:30Niech pani zaczekaj.
52:31Proszę to wziąć.
52:32Przyda się to pani w szpitalu, a za to pani mi pomoże.
52:34Dobrze?
52:34Proszę ze mną pójść, tak?
52:38Marian Szeguła.
52:39Będziecie stawianie do oczu.
52:40Tutaj stańcie.
53:05Nie ruszać się.
53:07I bez żadnych znaków.
53:10Czy poznaje pani tu tego kierowcę, który panią przywiózł do Olszanicy?
53:16To ten.
53:18Dziękuję, jesteście wolni.
53:20A wy zostańcie.
53:22Ale on nie mógł zrobić tego podpalenia.
53:27Jeżeli ja sobie nic złego nie zrobiłam w tę noc, kiedy mi ojciec wygnał z chałupy,
53:32to tylko dzięki niemu.
53:33Ja nigdy nie uwierzę, że ktoś taki mógł podpalić tę chałupę chliwów w Jagodnem.
53:41Chliwów?
53:42Jaki chliwów?
53:43Tak się mówi.
53:45Bo do pięćdziesiątego to tam mieszkała rodzina chliwów.
53:49A potem tę chałupę zakupił Stańczak.
53:52No a teraz gdzie oni są?
53:54A przenieśli się na zachód.
53:58Mówili w okolicy, że stary chliwa złożyczył Stańczakowi i mówił, że się zemści i że tutaj wróci.
54:07Słuchajcie, jak się nazywał ten coś, czego zatrzymali na stacji?
54:11Chliwa Szczepan.
54:12To będzie ten.
54:14Kto panią odnalazł?
54:17Pani Ewa.
54:19Ta mama Michałka.
54:21Przyszła tutaj ze mną.
54:24Dziękuję.
54:25Zucham pana.
54:55Przepraszam.
54:57To numer osiemnaście?
54:58Osiemnaście.
55:01To wejścia do siebie takie podobne.
55:03A ja chciałem dwadzieś... dwadzieś... dwadzieś...
55:05Przepraszam.
55:06Przepraszam.
55:07Uwadzie.
55:08Uwadzie.
55:09Pani Ewa.
55:10Pani Ewa.
55:11Uwadzie.
55:12Zdjęcia i montaż
Comments

Recommended