00:00Czy pani wie, że pani córka Dusia powiedziała mojemu synkowi, nie no przepraszam, nie chce mi to przejść przez gardło, powiedziała, że pieniądze rosną na drzewie?
00:23Na drzewie. No tak się akurat składa, że nasz wuj dwa miesiące temu zszedł właśnie, Zbigniew, akurat drzewiecki, tak? Nie znaliśmy osobiście wuja, ale no zostawił nam w spadku niewielką kwotę. Czy to jest powód, żeby robić żarty? Ale ja jestem przekonana, że Dusieńka nie miała tego na myśli. A ja bardzo dobrze słyszałam, powiedziała na drzewie, na drzewie.
00:47Dobra, jest dyrektor? Tak, już czeka na pana. Ach, przepraszam bardzo, a czy to pan przyjął tą piękną limuzyną tutaj?
00:53O, przepraszam, jeśli panią zostawiłem, szofer zaraz przestawi.
00:59Szofer? Wow, a pan z Cieszyna czy z prowincji?
01:03Z małej wioski spod Cieszyna.
01:05Ach, to strasznie mi przykro, panu też ktoś zmarł.
01:08Nie, dlaczego?
01:09I no właśnie, tak opowiadam tutaj pani, że właśnie nasz wuj drzewiecki zszedł dwa miesiące temu, no i też dostaliśmy spadek.
01:16I mąż nawias się zastanawiał, czy by nie zmienić samochodu, ale...
01:19Mmm, pan Edward to się sam wszystkiego narobił, a jak wyjazd, panie Edwardzie?
01:23Ach, Hongkong piękny. Ale co najważniejsze, wszystko wskazuje na to, że wejdę na tamtejszy rynek.
01:30Bardzo dziękuję, że poleciła mi pani te konferencje.
01:35O, mam coś dla pani. Proszę.
01:40O, dziękuję.
01:42Proszę.
01:43Bardzo dziękuję.
01:44Prawdziwy delikates. Za tydzień będą się nim zajadać w Singapurze.
01:49A to jak taki delikates, to ja może bym dwa poprosiła.
01:52Bardzo proszę.
01:52Bardzo dziękuję.
01:53No, ale mnie to pani o tych konferencjach to nie powiedziała.
02:01Bo to są konferencje, które bank organizuje dla rolników.
02:05Ale jeżeli jest pani zainteresowana, to wydajemy taki biuletyn właśnie dla rolników i przetwórców.
02:10Kto by pomyślał, co?
02:11Mmm, rolnicy to dla nas bardzo ważny klient.
02:14No, ale że te jabłka to się do Hongkongu opłace?
02:16Wielki rynek, wielkie pieniądze.
02:18A wój Drzewiecki, wie pani, też jeździł na Węgry.
02:21Kryształy woził, sprzedawał na rynku.
02:23No, ale do takich pieniędzy to się nie dorobił.
02:25A ten człowiek, to co on przywozi z powrotem?
02:29Bezcenne kontakty handlowe.
02:33Wspaniały człowiek, wspaniały.
02:34Myślę, że Dusia właśnie miała na myśli takich ludzi jak pan Edward.
02:37Pan Edward jest sadownikiem, eksportuje jabłka na cały świat.
02:41A limuzyna wspaniała.
02:43A jak pani myśli, skąd się wzięła?
02:45To wszystko wyrosło na drzewach.
02:47Nasze polskie złoto.
02:48A wie pani co?
02:49Tak mi przyszło teraz do głowy, że Damianek, to on jest bardzo podobny do pana Edwarda.
02:54Tylko, że do polskich jabłek to on może niekoniecznie.
02:56A do drogich samochodów, a i owszem.
02:59Tak sobie myślę, że Dusia to powinna mu częściej tak mówić.
03:03Żeby się pioł.
03:04Tylko nie na drzewa.
03:06No.
03:07Tak, tak, tak, tak, tak.
03:13Dusiu?
03:14Dlaczego powiedziałaś Damianowi, że pieniądze rosną na drzewach?
03:18Nie tak dosłownie jak myślę o Pinokio, ale moja koleżanka ma sad z jabłkami.
03:24Naprawdę tak o tym pomyślałaś?
03:26Mhm.
03:26Mój, ja córeczka.
03:28Tata tej koleżanki wszedł na jabłonkę, spadł, połamał się i dostał odszkodowanie.
Be the first to comment