Skip to playerSkip to main content
#dailymotion #youtube #facebook #twitter #twitch #motiongraphics #deezer #tv #dlive #instagram #stream #motion #twitchstreamer #fightingmentalillness #twitchclips #twitchretweet #twitchaffiliate #twitchshare #ant #scribaland #tiktok #grecja #spotify #gelio #gry #vimeo #google #motionmate #youtuber #greekquotes
Transcript
00:00:00KONIEC
00:00:30KONIEC
00:01:00KONIEC
00:01:02KONIEC
00:01:04KONIEC
00:01:06KONIEC
00:01:08KONIEC
00:01:10KONIEC
00:01:12KONIEC
00:01:14KONIEC
00:01:16KONIEC
00:01:18KONIEC
00:01:20KONIEC
00:01:22KONIEC
00:01:24KONIEC
00:01:26KONIEC
00:01:28Proszę kładeć, nie kumigamy.
00:01:39Bacuś, gwizdawkę dla szanownej pani Raz.
00:01:44Nie do pani całej.
00:01:46Wysiadać.
00:01:50Pani mieszka?
00:01:52Poselska 54, mieszkania 10.
00:01:55Dziękuję.
00:01:58A pan gdzie teraz mieszka?
00:02:01Poselska 54, mieszkania 10.
00:02:04Nie zdążyłem się jeszcze zameldować.
00:02:06Zostaniecie państwo wezwani do sądu jako świadkowie.
00:02:10No, dziękuję panu.
00:02:25Przepraszam, gniewa się pani?
00:02:27Nie.
00:02:28Podziwiam tylko szybkość pańskiej decyzji.
00:02:30Głupstwo.
00:02:30Jedyna rada na łobuza to za kark drania.
00:02:33Podziwiam szybkość decyzji w sprawach mieszkaniowych.
00:02:37Pani zrobiłaby to samo.
00:02:39Nie wiem.
00:02:40Nigdy nie brałam nikogo za kark.
00:02:42A ja musiałem podać jakiś adres.
00:02:45Tupetu panu nie brak.
00:02:46Niepotrzebnie wdałem się w tę głupię awanturę.
00:02:49Kto wychodzi z więzienia nie lubi mieć do czynienia z władzami.
00:02:53W ogóle dziwię się sobie.
00:02:56A zresztą nie ma o czym mówić.
00:02:57Przepraszam paniu.
00:02:58Do widzenia.
00:02:59Uratował mi pan Czajnik.
00:03:01Właściwie powinnam pana zaprosić na herbatę.
00:03:04A pan nie wsiada?
00:03:08Nie.
00:03:09Dziękuję pani.
00:03:10KONIEC
00:03:40Dzień dobry panu.
00:03:58Jak się miewa nasz Czajnik?
00:04:02Czajnik?
00:04:04Syczy i gniszcze.
00:04:06A wie pani, żałowałem potem, że nie przyjąłem zaproszenia.
00:04:08Bardzo lubię gorącą herbatę.
00:04:10Nic straconego.
00:04:13Dlaczego go pani zdjęła?
00:04:16Biorę do konserwacji.
00:04:19Interesuje się pan szkołą holenderską?
00:04:22Nie.
00:04:23Szkoda.
00:04:23Nasza ekspozycja miała nawet bardzo dobrą pracę.
00:04:26Z mokły ma tu ciepło i sucho.
00:04:28I każdemu wolno posiedzieć.
00:04:30Problem zaczyna się dopiero po szóstej, po zamknięciu.
00:04:32Nieźle pewnie jadali.
00:04:46Tak...
00:04:46Tak się właśnie nazywa.
00:04:48Piękny, prawda?
00:05:00Piękny.
00:05:02Tak się znać na pamiach.
00:05:03Tak się znać na pamiach.
00:05:05Tak się znać na pamiach.
00:05:07Tak się znać na pamiach.
00:05:09Tak się znać na pamiach.
00:05:10Tak się znać na pamiach.
00:05:11Tak się znać na pamiach.
00:05:25Chcę cię znać na pamiach.
00:05:27Muszę cię widzieć.
00:05:54Wiesz już o mnie wszystko.
00:05:55To ja nic o tobie nie wiem.
00:05:59A co chciałbyś jeszcze wiedzieć?
00:06:16Już wstałeś?
00:06:18Może podać pani śniadanko do łóżka?
00:06:23A sprowadzisz mnie?
00:06:24Ale muszę być o dziesiątej kucie.
00:06:30Tu.
00:06:33Wiesz, rozmawiałam z Izą.
00:06:36Ona zna takiego dyrektora w zakładach ceramicznych.
00:06:38Co ja mam tym słynnego?
00:06:40W więzieniu robią, co mi kazali,
00:06:42ale na wolności mam chyba prawo wybrać to, na czym się znam.
00:06:45Zresztą nie wiem o czym mówić.
00:06:46Dzisiaj na pewno dostanę odpowiedź.
00:06:48Nowa Huta to nie mały ostrowiec.
00:06:53Ale gdyby i tam nie było miejsca.
00:06:56Nie zapominaj, jak ci wszędzie mówili.
00:06:59Przecież wiesz, że nie byłem wieniem.
00:07:00Znowu ją diabli przyniosły.
00:07:06Pani Elżbieto.
00:07:09O, tak nie można.
00:07:11Wybiło.
00:07:12Wybiło.
00:07:14Znowu zgasło światło w łazience.
00:07:16Można jest na plewi korki.
00:07:18Tygrysek lubi kiełbaskę.
00:07:20Kawałeczek dla tygryska można,
00:07:22a to dla Liliputka.
00:07:23Pani Elżbieta bardzo kocha moich pupilów.
00:07:26Jak to dobrze, że mamy w domu wreszcie mężczyznę.
00:07:29Tak się boję elektryczności.
00:07:32Panie Karolu.
00:07:34Idziemy z Pani mężem naprawić korki.
00:07:41Raz, dwa, trzy, cztery, pięć.
00:07:43Jak będzie parzysta liczba to...
00:07:45To co?
00:07:46Sześć, siedem, osiem, dziewięć.
00:07:48Nie doliczysz się.
00:07:48Co to było za mężem?
00:07:54O czym pomyślałeś?
00:07:57Czy mnie kochasz?
00:07:59Ech, ty.
00:08:03Czego szukasz?
00:08:04Chcę ci dać coś na szczęście.
00:08:05Ale po co?
00:08:07Dzwoni o dwunastej.
00:08:08Więc mam nie mówić, Lizo?
00:08:10Nie.
00:08:10Zresztą to już i tak nie będzie potrzebne.
00:08:14Jak uważasz?
00:08:16Pan.
00:08:17Zadzwoń, będę czekał.
00:08:18Panie, panie, bo lego!
00:08:26Zaraz, zaraz, wrócę, to zapłacę.
00:08:29Elżbieta!
00:08:31Na szczęście.
00:08:33Dzwoni o dwunastej.
00:08:34Dzwoni o dwunastej.
00:08:34Niech pan spróbuje gdzie indziej.
00:08:58W Gdańsku, w Wrocławiu, Poznaniu.
00:08:59Nigdzie nie wyjadę, tu muszę zacząć pracować.
00:09:01Być może, ale my nie mamy wolnych miejsc.
00:09:03Żona pracuje w Krakowie.
00:09:05Ja to rozumiem.
00:09:06Ale szczerze mówiąc, radziłbym panu szukać pracy gdzieś na prowincji.
00:09:10I to raczej nie przy wielkich piecach.
00:09:12Aha.
00:09:12Tak.
00:09:14Jasne.
00:09:16A dopiero co, pańska sprada musi się odleżeć.
00:09:18Najpierw musiałem się odsiedzieć, a teraz muszę się odleżeć, tak?
00:09:23A mi jest bardzo przykro, ale to nie ja ukladałem pański życiorys.
00:09:26Przykro panu.
00:09:27Niech się pan nie rozpłacze, bo pan ma cholernie miękkie serce.
00:09:30Pan lubi pomagać ludziom, no nie?
00:09:32Ale nie takim z haczykiem.
00:09:33Tacy z haczykiem mogą się powiesić na tym haczyku.
00:09:35A pan z funduszu zakładowego kupi im wieniec na trumnę.
00:09:38Dzień dobry.
00:10:08Dzień dobry.
00:10:39Dajcie spać na podstację.
00:10:43Dzień dobry.
00:10:58KONIEC!
00:11:28KONIEC!
00:11:36A wóz będzie na rogu czy na parkingu?
00:11:38Nawet wolę.
00:11:40Ach tak?
00:11:42Dawno już nie byłam w Zakopanem.
00:11:44Elżbietko, jedziemy z dyrektorkiem w plenerek.
00:11:47I za zmiły się zostaw tego papułę, czekam na ważny telefon.
00:11:50Przepraszam cię, on się świetnie prezentuje.
00:11:53A poza tym jak trzeba coś załatwić, to do kogo?
00:11:55Do mojego papuły.
00:11:56Musimy już kończyć. Do zobaczenia.
00:12:04Halo?
00:12:06Nie, niestety.
00:12:09Dobrze?
00:12:11Powtórzę.
00:12:13Dlaczego się złościsz?
00:12:15Rozmawiałam z Fafułą, coś by się dało dla twojego Karola zrobić.
00:12:18Ach dziękuję ci, Karol da sobie sam radę.
00:12:21Karol to atrakcyjny i inteligentny chłopak,
00:12:24ale ja na twoim miejscu?
00:12:26Nie dałabym mu tak pracować przy tych piecach.
00:12:28Zależy co kto lubi.
00:12:30A jak go nie przyjmą?
00:12:34No to odejdzie ode mnie w siną dal.
00:12:38Żartujesz?
00:12:40I tak bez tych pieców on cię nie może kochać?
00:12:42Wcale nie żartuję.
00:12:44Rozumiem jego upór.
00:12:46Chociaż chwila mi wydaje mi się, że to nie ma sensu.
00:12:50Uśmiecham się do niego wtedy promiennie, bez przerwy się uśmiecham,
00:12:54ale wiem, że on mi tak wtedy nie wierzy.
00:12:56Dzień dobry.
00:12:58Dzień dobry.
00:13:00Do pana telefon.
00:13:02Profesor prosił o decyzję.
00:13:04Panie...
00:13:06Za chwileczkę.
00:13:08Wiem, wiem.
00:13:10Freski w pieskowej skale.
00:13:12Odkryto je tam w loczi.
00:13:14Będzie to i dla pani niespodzianka.
00:13:18Czy nie wybrałaby się pani tam w niedzielę ze mną?
00:13:22W niedzielę?
00:13:23Powinna pani obejrzeć.
00:13:26Niedzielę.
00:13:29Niestety bardzo żałuję, panie docencie, ale...
00:13:32Jestem już umówiona.
00:13:35Szkoda.
00:13:40To pojedziemy sobie innym razem.
00:13:45Lubię patrzeć, jak pani siedzi taka skupiona
00:13:48przy tej uczcie weselnej.
00:13:53Dzień dobry.
00:13:57Halo, Karol?
00:13:59Halo?
00:14:01Karol?
00:14:02Halo?
00:14:03Halo?
00:14:04Halo?
00:14:05Halo?
00:14:06Coś pan automatu nie widział?
00:14:08Halo?
00:14:09Halo?
00:14:10Halo?
00:14:11Halo?
00:14:12Halo?
00:14:13Halo?
00:14:23Halo?
00:14:33Halo?
00:14:34Dobra już nic!
00:14:39Pozwalaj, pan, szybko, bo nie mam czasu.
00:14:47Dobra, dobra, jest pan w lęku.
00:14:49Na które piętro?
00:14:51Trzecie.
00:14:51Pani, nie mam czasu, w lęku wiązę.
00:14:53Na przecież w lęku.
00:14:54Wierz.
00:14:57Halo, proszę pana.
00:15:01Panie Chorego, chwileczkę.
00:15:07Pomóż pan.
00:15:08Nowe mieszkanie, meble, a nie mam z kim.
00:15:11Daj mi pan spokój.
00:15:13No bądź pan człowiekiem.
00:15:14Szybko to machniemy.
00:15:17Trzy lata, wie pan, czekaliśmy na to mieszkanie.
00:15:20Ja w swoim baraku żona w sumie.
00:15:22No trzymaj pan, jak pograć.
00:15:24Koleżankom to musiałem kino fundować, żeby tylko chciały wyjść.
00:15:28Brawo teraz.
00:15:28Dobra, dobra.
00:15:29O, tak.
00:15:29No idzie pan.
00:15:30Jak to idzie?
00:15:32Teraz to panie Pylechłystek przyjedzie do Nowej Huty, to zaraz pan...
00:15:35No trzymaj pan, pan, no przecież mnie.
00:15:38Teraz to panie, kto ma ręce i nogi, to zaraz pcha się do Nowej Huty, a u nas panie na stalowni.
00:15:44Na drugiej stalowni.
00:15:45O, tak, dobra, dobra, dobra.
00:15:46O, widzi pan, tu będzie.
00:15:48Tak, dobra, dobra, trzymaj, trzymaj.
00:15:49Tak, odstawiam, a teraz na mnie.
00:15:52O, no idzie pan Danieszki.
00:15:54A, szafa, dawajcie panowie, dawajcie.
00:15:57No jakże tak.
00:15:59Pan pozwoli.
00:15:59Zieleńczyk, jestem Tadeł Zieleńczyk.
00:16:01Druga stalownia.
00:16:02Zoka, pozwól, to jest właśnie...
00:16:04Borowski, właśnie, przepraszam, ale bardzo mi się śpieszy.
00:16:07Druga zmiana, co?
00:16:08Dziękuję bardzo.
00:16:12Ładno, nie?
00:16:16Hello.
00:16:17O, Elżbieta jeszcze w pracowni, czeka na pana.
00:16:19Do widzenia.
00:16:20Do widzenia.
00:16:44Karol?
00:16:46Dlaczego nie dzwoniłeś?
00:16:47Nie dodzwoniłem się.
00:16:48Przyjęli cię?
00:16:50Nie przyjęli.
00:16:59To może nawet lepiej, że cię nie przyjęli.
00:17:02Po co ci ta praca?
00:17:04Tylko ci nieszczęście przyniosła.
00:17:07W biurze albo w pracowni kryślarskiej będziesz się czuł lepiej.
00:17:10A ty chodzisz, prosisz, wyciągasz ręce.
00:17:14Do kogo?
00:17:15Do czego? Do tej czarnej roboty?
00:17:17Dlaczego pozwalasz mi to mówić?
00:17:29Boję się.
00:17:32Boję się o nas.
00:17:35Zadręczymy się.
00:17:36Ale dałaś się natrać.
00:17:42Dostałem pracę.
00:17:43Nie.
00:17:44Tak.
00:17:46Nie wierzę ci.
00:17:47Mnie nie wierzysz?
00:17:49Komu ty wierzysz?
00:17:51Przyjęli cię i dali ci taką pracę, jaką chciałeś?
00:17:54Taką samą.
00:17:56Nic nie mówisz.
00:17:57Czekasz, aż ja...
00:18:00Pozwalasz mi...
00:18:01Ach, jak mogłeś.
00:18:04Tylko przestań.
00:18:21Pobierzemy się.
00:18:24Tak.
00:18:25Tak.
00:18:27A tymczasem trzeba kupić maszynkę elektryczną.
00:18:31Nie chcę codziennie z Gorzycką naprawiać korków.
00:18:35Gorzycką to ja otruję.
00:18:37A dziś pójdziemy do piwnicy.
00:18:39Zobaczysz, Piotrusia.
00:18:44Łyka!
00:18:45Zostaw ty rozmowy, co mi się natychmiast bardzo nie potrzebuj mieć pod podpoczalki.
00:18:48Natychmiast.
00:18:49Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie.
00:18:50Ale to jest męczkiela!
00:18:52Ja przyjma się zrobu!
00:18:54Przemek!
00:18:56Przemek!
00:18:57Co kiedy idzie?
00:18:58Zatrzyma się.
00:18:59O, Elżbietna!
00:19:01O, Elżbietna!
00:19:02O!
00:19:03Wyjdzie, niech zagrać.
00:19:04Tak cię zaotrzew.
00:19:05Tak nie załatwem nie było.
00:19:06Co Kietryk?
00:19:07Czuca.
00:19:08Czuca!
00:19:09Czuca!
00:19:10Czuca!
00:19:11Czuca!
00:19:12Czuca!
00:19:13Czuca!
00:19:14Czuca!
00:19:15Czuca!
00:19:16Czuca!
00:19:17Czuca!
00:19:18Czuca!
00:19:19Czuca!
00:19:20Czuca!
00:19:21Czuca!
00:19:22Czuca!
00:19:23Czuca!
00:19:24Czuca!
00:19:25Czuca!
00:19:26Czuca!
00:19:27Czuca!
00:19:28Czuca!
00:19:29Czuca!
00:19:30Czuca!
00:19:31Czuca!
00:19:32Czuca!
00:19:33Czuca!
00:19:34Czuca!
00:19:35Czuca!
00:19:36Czuca!
00:19:37Czuca!
00:19:38Czuca!
00:19:39Czuca!
00:19:40Czuca!
00:19:41Czuca!
00:19:42Czuca!
00:19:43Czuca!
00:19:44Czuca!
00:19:45Czuca!
00:19:46Czuca!
00:19:47...gośnia profesora, giga religińska, odśpiewa...
00:19:49...zpiewa...
00:19:51...leokarnie, śpiewaj...
00:19:53...zpiewaj...
00:19:55...leokarnie...
00:19:57...pracuje mi się czegoś?
00:19:58Przyjemnością.
00:19:59Iwento dwa razy.
00:20:02Ja bym mu tak nie byłaś.
00:20:05Jak ci się Piotr podoba?
00:20:07Ta broda to prawdziwa?
00:20:08Taki krakowski święty.
00:20:10...czemu śpiewam niepczule...
00:20:12...profesorze, masz wątpnie prymule...
00:20:14...profesorze, ja mam na gniotki...
00:20:17...mej miłości chcę ci dać krótkę...
00:20:20...stoję w oknie, błagam cię noco...
00:20:23...ach, pozwól w radio wkręcić ci śrubkę...
00:20:25Gdzie ty się pociągłeś, dziewczyno?
00:20:27Chodź, napijemy się.
00:20:28Nie jestem sam.
00:20:30Aha...
00:20:32...Wolski?
00:20:34...my się chyba nie znamy.
00:20:37Zresztą nie mam pamięci do twarzy...
00:20:39...właszcza od kiedy zerwałem...
00:20:41...ze sztuką figuratywną.
00:20:43Co to za facet?
00:20:46Mój mąż.
00:20:49Mąż?
00:20:51To jest on rzec kropki?
00:20:53Mhm.
00:20:54Coś nie było lepiej.
00:20:57Ksawery!
00:21:03Ksawery!
00:21:05Ksawery zgasł...
00:21:07Krzyść!
00:21:09Ksawery zgasł...
00:21:11...i świat mi zgasł...
00:21:13Ksawery zgasł...
00:21:15...i świat mi zgasł...
00:21:17Ksawery zgasł...
00:21:19...dwa kuchnia...
00:21:21...dwa kuchnia...
00:21:22...dwa pokoje...
00:21:23...zapalam gaz...
00:21:24...ostatni raz...
00:21:25...całuję zimne...
00:21:26...usta twoje...
00:21:28...pokój dwa...
00:21:29...i kuchnia cicha...
00:21:30...balkonku...
00:21:31...ksawery biały...
00:21:32...wczoraj przy mnie...
00:21:33...jeszcze mu ręce drżały...
00:21:35...a dzisiaj...
00:21:37...nawet nie oddycha...
00:21:40...amaranty...
00:21:42...akselwanty...
00:21:43...i rapier...
00:21:45...nie zostało...
00:21:47Co to za pajacz...
00:21:48...i ten koch...
00:21:50...malarz...
00:21:51...sławny malarz...
00:21:53...i to ciało...
00:21:55...co im byłeś ty...
00:21:57...nozy pęk...
00:21:59...do moich stół...
00:22:02...złożyłeś kiedyś mi...
00:22:04...sorento...
00:22:05...przyrzekłeś miłość...
00:22:07...i aż po grób...
00:22:09...weneckich plaż...
00:22:11...mocze farnien...
00:22:13...więc trochę wybiorej...
00:22:14...batery wyczyście...
00:22:15...ziebie złotą...
00:22:16...nakryj draperią...
00:22:17...dom podpalej...
00:22:18...pacząc na miłości...
00:22:19...mej zgliszcze...
00:22:21...będę wiedzieć...
00:22:23...że umarłeś...
00:22:24...na serio...
00:22:26...klami...
00:22:27...kordy...
00:22:28...candelabry...
00:22:29...i rapier...
00:22:31...nie zostało...
00:22:33...nice...
00:22:34...szczaj...
00:22:35...i...
00:22:36...i...
00:22:37...dobry...
00:22:38...i...
00:22:39...dobry...
00:22:41...a...
00:22:42...maranty...
00:22:43...ak...
00:22:44...syr...
00:22:45...a...
00:22:46...dobry...
00:22:47...dobry...
00:22:49...dobry...
00:22:50...dobry...
00:22:51...dobry...
00:22:53...być w liwnicy i nie radzić się żadnego Pazia...
00:22:55...a...
00:22:56...a...
00:22:57...przepraszam za niedopatrzenie...
00:22:59...pani...
00:23:00...i...
00:23:01...trzy puchary pani...
00:23:02...trzy...
00:23:03...olbrzymie...
00:23:04...trzy puchary...
00:23:05...
00:23:06...
00:23:11...co się stało?
00:23:12Pani pozwoli, że panią wzręczę?
00:23:19Zdebaniem gorących płynów, proszę państwa, to moja specjalna.
00:23:27Proszę pani, proszę pani.
00:23:32Piwatki, to piwatki.
00:23:34Oj, lubański, lubański.
00:23:39Udała się nielożytna praktyka, co?
00:23:42Nie pożegnałeś się z nim?
00:23:44Z kim?
00:23:45No z nim.
00:23:51Świadek, inżynier lubański.
00:23:53Jestem.
00:23:53Czy włączenie linii awaryjnej należało do obowiązków oskarżonego?
00:23:59Nie. Do dyżurnego elektromontera.
00:24:02Był on nieobecny w tym momencie na hali.
00:24:05Wyszedł do kantyny.
00:24:07Byli oni przyjaciółmi oskarżony chciał go uchronić
00:24:09przed odpowiedzialnością za zmarnowanie wytopu.
00:24:13Wartości około 200 tysięcy złotych.
00:24:16Jak to rozumieć?
00:24:18Proces przelewania stali do wlewnic nie może ulec zahamowaniu.
00:24:23Czy przepisy zezwalają oskarżonemu na opuszczenie swego stanowiska
00:24:28w wypadku takiej awarii?
00:24:31Nie.
00:24:32A więc ofiara wypadku, elektromonter Kulik
00:24:35biegł przez halę w momencie, gdy oskarżony
00:24:38nie mógł już nadzorować zaworu.
00:24:41Oskarżony nie ma w tej chwili głosu.
00:24:43Oskarżony!
00:24:48Aaaa!
00:24:49Aaaa!
00:24:50Oskarżony!
00:25:03Tak!
00:25:03Tak!
00:25:04Tak!
00:25:04Tak!
00:25:10Tak!
00:25:11Dziękuję.
00:25:41Wstałaś?
00:25:51Przygotowałam już śniadanie. Wstałaś.
00:25:55Wstałaś!
00:25:58Wędziesz o czwartej?
00:26:00Zdążę, na pewno.
00:26:08Będę czekała.
00:26:11Będę czekała.
00:26:17Muzyka
00:26:47Muzyka
00:27:17Muzyka
00:27:29Muzyka
00:27:45Muzyka
00:27:57Muzyka
00:28:09Niech pan siada.
00:28:27Panie inżynierze, pan wie dlaczego do pana przyszedłem?
00:28:31Niech, że pan siada. Proszę.
00:28:32Pan mnie wtedy bronił.
00:28:40Mówiłem prawdę. Tam był pan doskonałym pracownikiem, ale tutaj...
00:28:45No niech pan sam zobaczy.
00:28:46Jestem odpowiedzialny za życie setek ludzi.
00:28:51Pan, panie kolego nie tylko siebie wyleczył z sentymentu.
00:28:56Niech, że pan siada.
00:28:57Muszę zacząć pracować.
00:28:59Pewnie taki młody człowiek jak pan.
00:29:00Ale tutaj, w Lowej Hucie.
00:29:02No cóż, sam pan widzi, że to trudna sprawa.
00:29:06Na razie nie mogę panu nic obiecać.
00:29:09Nie, że pan wpadnie za tydzień.
00:29:10Z Krakowa nie wyjadę.
00:29:14Dziewczyna?
00:29:16Nie tylko.
00:29:18Chcę wszystkim udowodnić, że...
00:29:20Nie, ja muszę zacząć na tym samym stanowisku.
00:29:23Tak.
00:29:24Nasza praca to nauk, co?
00:29:27A można wiedzieć, z czego pan teraz żyje?
00:29:29Tak.
00:29:40Mam coś dla pana.
00:29:47Pracuję nad ulepszeniem zaworu.
00:29:51No to dla pana niestety znane rzeczy.
00:29:55Wyciągnie mi pan w tuszu rysunki.
00:29:58Prywatnie oczywiście.
00:29:59Zapłacę panu jak za pracę zleconą.
00:30:00Dziękuję panu.
00:30:02A potem zobaczymy.
00:30:10Tu na prawo jest kościoł.
00:30:20Do posti szitanego.
00:30:21Tu na prawo jest kościoł.
00:30:34Karol.
00:30:36Pan Filarski.
00:30:37O, popatrz!
00:30:40Góra z górą.
00:30:41Całe lata.
00:30:43Trochę się zmieniłeś.
00:30:44Ale nie bardzo.
00:30:46No chodźże, pogadamy.
00:30:49Pamiętasz, jak żeś mi przynosił piwo do warsztatu?
00:30:51A pani jak zwykle.
00:30:53Tak, jakoś się żyje, chwalić Boga.
00:30:56Pomalejku.
00:30:59Siadaj.
00:31:02Siadaj i gadaj.
00:31:03Co słychać w tym zakichanym Ostrowcu?
00:31:05O, dawno już tam nie byłem.
00:31:06Tak jak ja.
00:31:07Od 45.
00:31:08Nie składało się.
00:31:10Człowiek jak pies,
00:31:11Uwiązany do tego warsztatu.
00:31:15A ty co?
00:31:17Studiujesz?
00:31:18Tu w Krakowie?
00:31:19Tak.
00:31:20Aha.
00:31:21Miałeś dryk od małego.
00:31:26Zawsze mówiłem,
00:31:27że będę z ciebie ludzie.
00:31:30Nie będę zawierał panu czasu.
00:31:31Wstąpię tu kiedyś.
00:31:32Koniecznie.
00:31:32Pójdziemy na kolacyjkę.
00:31:34Słuchaj no.
00:31:35Masz jakieś stypendium?
00:31:37Mam.
00:31:37Ale cię tylko przedziesz.
00:31:39Przyznaj się.
00:31:40Przede mną, przed ojcem.
00:31:42Widzisz.
00:31:43Słuchaj Karol.
00:31:44U mnie można zarobić.
00:31:47Przepuję zaufanego człowieka.
00:31:50Wiesz jak je.
00:31:51Wodzi się ta ojowa.
00:31:53Czasem do Warszawy.
00:31:53Czasem gdzie indziej.
00:31:55Nieźle płacę?
00:31:58Pomyśl o tym.
00:31:59Dziękuję pani Filarski.
00:32:00Jakoś sobie dam radę.
00:32:02No to przyjdź koniecznie Karoliku.
00:32:19Opowiadaj od początku.
00:32:21Przyszedłeś?
00:32:21Nie przyszedłem, a przyjechałem tramwajem.
00:32:23Wysiadłeś?
00:32:24Wysiadłem, wszedłem.
00:32:26Dostałem kartę.
00:32:26Okazali mi się zgłosić do mistrza.
00:32:28Nazywa się Zieleńczyk.
00:32:29No i co?
00:32:30No i zacząłem pracować.
00:32:31Ale gdzie z kim?
00:32:32Gdzie z kim?
00:32:34Zwyczajnie z ludźmi.
00:32:35Karol, proszę cię.
00:32:38Dobrze, opowiem ci.
00:32:41Ogromna, nowoczesna hala.
00:32:44Szklany sufit.
00:32:46No taki, no wiesz.
00:32:48Wiem.
00:32:49Oj hałas.
00:32:50Cholerny hałas.
00:32:51Wiesz, szum, gwizd, huk.
00:32:54Wielkie kadzie z płynną stalą.
00:32:56Strumienie ognia, iskry sypią się dokoła, jak...
00:33:00No, wiesz.
00:33:02Wiem, wiesz.
00:33:03Gorąco, cholernie gorąco.
00:33:04Byłaś kiedy w piekle?
00:33:06Nie, ale może z tobą będę.
00:33:07No, stoisz sobie przy takich wielkich formach,
00:33:11a Kać ze stalą przesuwa się w górze.
00:33:14Nie widziałaś nigdy na filmach.
00:33:17Widziałam.
00:33:18Ale wiesz, ja to mi się bałam.
00:33:19Ach, jak to przywykł, to nic wielkiego.
00:33:22Taka sobie dziecinna zabawa.
00:33:24A co robiłeś?
00:33:26No, przecież ci mówię, że ten mój mistrz, Zieleńczyk,
00:33:29kazał mi stanąć na moim stanowisku, wiesz?
00:33:30Lęk.
00:33:31Tak, tak jak w Ostrowcu.
00:33:33Chciał zobaczyć, jak daje sobie radę.
00:33:35No i co?
00:33:36No i co, no.
00:33:37No i zwyczajnie poszło wszystko jak w zegarku.
00:33:41Och, Karol, tak się cieszę, że wszystko zaczyna nam się dobrze układać.
00:33:47Popatrz, jak ci się podoba ten sweterek.
00:33:50Byłoby ci w nim do twarzy.
00:33:52Chodź, przymierzymy go.
00:33:53Nie, nie mam pieniędzy.
00:33:56No, ale ja mam.
00:33:57A zresztą dostaniesz niedługo wypłatę.
00:34:00No tak.
00:34:01No widzisz.
00:34:14Pozwoliłem sobie nieznacznie zmienić szkic pana inżyniera.
00:34:17Tak.
00:34:19Ten szczegół trochę mnie niepokoił.
00:34:21Warto się będzie nad tym zastanowić.
00:34:23No cóż, zdolny jest pana człowiek.
00:34:27Mam zamiar zapisać się na Politechnikę, jak zacznę pracować.
00:34:31Już miałem wstąpić wtedy, wie pan, tylko ten wypadek.
00:34:33Proszę, niech pan siada.
00:34:40Więc urządził się pan jakoś w Krakowie.
00:34:42No, Kraków to piękne miasto, nie to, co nasz kochany Ostrowiec.
00:34:45Tak, ładne.
00:34:48A w piwnicy pan już był?
00:34:51Panie inżynierze.
00:34:53Słucham pana.
00:34:55No, minęło już dziesięć dni.
00:34:57Przekro mi, ale nic panu nie obiecywałem.
00:35:03Nie, że nie, że mnie pan zrozumie.
00:35:05Utrzymuje mnie dziewczyna.
00:35:07Ja nie mogę dłużej udawać błazna.
00:35:08Ona wierzy, że ja pracuję.
00:35:10Proszę pana, to jest niemożliwe.
00:35:13Proszę zrozumieć, że ja jestem odpowiedzialny za życie setek ludzi.
00:35:19Przykro mi bardzo.
00:35:20Dziękuję bardzo.
00:35:20Pan też ma cholernie miękkie serce.
00:35:30Pan chce, żebym za pana ręczył.
00:35:33Dlaczego właśnie ja?
00:35:38O, Karol, jesteś?
00:35:42Jak tam stydzia?
00:35:46Pan wtedy powiedział, że można u pana zarobić.
00:35:51Przyszła koza do woza.
00:35:52Właśnie potrzebuję kogoś zaufanego.
00:35:54Wieczorem pojedziesz do Sopotu.
00:35:57Tak nagle?
00:35:58Może jutro?
00:36:00Jutro będzie futro.
00:36:01Dziś wieczorem.
00:36:02Powitrze rano, musisz być z powrotem.
00:36:04Nie mogę stać z robotą.
00:36:05No.
00:36:09Nie chcesz znać do kogoś innego.
00:36:10Nie chcesz znać do kogoś innego.
00:36:20Kto z państwa odda celny skrzał, będzie uciechę wielką miał.
00:36:29Oto tancerka.
00:36:30Gdy tancerce nabojem trafisz prosto w serce.
00:36:33Ależ jest to, że jest to, że jest to, że jest to.
00:36:42Ładnie ci w tym krawacie.
00:36:44Będę ci zawsze sama kupowała krawaty.
00:36:46Musisz się do tego przyzwyczaić.
00:36:49Jak się dziś poszło?
00:36:50Mówiłem ci już, że dostałem dziś wypłatę.
00:36:55Nie miałeś kłopotów.
00:36:56Nigdy nic nie opowiadasz.
00:36:58Mówisz jak moja mama, kiedy wracałem ze szkoły.
00:37:00Jak było na lekcji.
00:37:01No więc mówię, byłem grzeczny, słuchałem pani.
00:37:05Widziałaś to kiedy?
00:37:08Przyjechali kiedyś do Ostropca, ale ojciec mi wtedy nie pozwolił oglądać.
00:37:12Jak byłem mały, to zawsze chciałem być albo dorożkarzem,
00:37:14albo właśnie takim...
00:37:15Będę się bała.
00:37:20Ze mną będzie się bała.
00:37:24Dzień dobry, a pan co tutaj robi?
00:37:26Cześć, cześć.
00:37:28Ja z żoną.
00:37:29Ja też właśnie z żoną, z okam pozwól.
00:37:30Pan Zieleńczyk, pamiętasz, opowiadałem ci nieraz.
00:37:33Obiecał pan, że pan do nas przyjdzie.
00:37:35Przepraszam.
00:37:36Oblewaliśmy mieszkanie.
00:37:38Czekaliśmy na pana.
00:37:39Ja teraz u inżyniera Lubańskiego.
00:37:42Musicie nas odwiedzić.
00:37:44Pani wie, w jakich okolicznościach poznaliście pana.
00:37:45Ale tak, naturalnie oczywiście wpadnę kiedyś do was.
00:37:47A teraz się, bo się już zaczyna.
00:37:48A tak, tak, chciałbym być na samym początku.
00:37:51Aha, a pan teraz na którejś zmianie?
00:37:53Ja wpadnę kiedy to pogadamy.
00:37:55No dobra, no to cześć.
00:37:58Przecież chciałeś zobaczyć tych motocyklistów.
00:38:00Elżbieta, wieczorem wyjeżdżam do Gdańska.
00:38:09Nie rozumiem.
00:38:11Sprawa hotel Lubański mnie wysyła.
00:38:14Ale po jutrze wracać.
00:38:17No, jeden dzień.
00:38:22Jeden dzień.
00:38:23Waga jest dobra.
00:38:28Przy odbiorze też sprawdź.
00:38:30Nie lubię kampów.
00:38:31No i pijmy dobrze gotówki, którą dostaniesz, żeby cię nie okradnąć.
00:38:34Dobra, dobra. Nie mam siedmiu lat.
00:38:37To pamiętasz, firma Virtus.
00:38:38Spacerowa.
00:38:38Spende.
00:38:40Spad Teaching.
00:39:01Spad禮.
00:39:03Dzień dobry.
00:39:15Dzień dobry.
00:39:16Ja od pana Zygmunta.
00:39:18Aha, poproszę w tej chwili panią szefową.
00:39:22Słucham?
00:39:24Chciałem szefową.
00:39:26Czekamy na pana.
00:39:30No to jest ważne.
00:39:33No dobrze.
00:39:38Poproszę drugą.
00:39:45A ile to ma ważyć?
00:39:46No też dwanaście.
00:39:48Jak pani mówi, że tak jest, to po co waszyć?
00:39:51Pan jest bardzo miły, ale interes, interesem.
00:39:55No niech pan zważy.
00:39:59No jest dwanaście.
00:40:01Dla wizyta.
00:40:03Mam kłopot z gotówką.
00:40:11Mogę panu dać tylko dwadzieścia tysięcy.
00:40:13Ile?
00:40:18Powiem panu szczerze.
00:40:22Kupiłam okazyjnie partię towaru.
00:40:24Ale wieczorem będę panu mogła dać całe pięćdziesiąt.
00:40:27Wieczorem?
00:40:27Ja mam o dwudziestej drugiej pociąg.
00:40:29No nie gniewać się.
00:40:30Będę z farsą punktualnie o szóstej.
00:40:32W grandzie zgoda?
00:40:35Dobrze.
00:40:43Do widzenia.
00:40:44Do widzenia.
00:40:44Do widzenia.
00:41:01Jestem funkcjonalna?
00:41:16No nie bardzo.
00:41:19Proszę.
00:41:24Wszystko w porządku?
00:41:27Pan nie ma do mnie zaufania?
00:41:29Nie ma o czym mówić. Drobiazg.
00:41:33Krystyna!
00:41:35Cześć.
00:41:39Można czystą?
00:41:41Pan jest w życiem pana Zygmunta.
00:41:43Chyba nie będziemy wam przeszkadzać.
00:41:50Zapalisz?
00:41:51Nie.
00:41:52Proszę.
00:41:52Dziękuję, nie palę.
00:41:53Wiecie, przed chwilą dzwonił Filarski.
00:41:57Mówił mi.
00:41:58To interesujący pomysł, co?
00:42:00Przestań.
00:42:02Ciągle o tych spinkach.
00:42:04Kochanie, spinki to jego hobby.
00:42:06Kelner!
00:42:09Ślicznie.
00:42:10Pojechałabym gdzieś na fiordy jachtem.
00:42:13Lubi pan fiordy?
00:42:13Ja?
00:42:15Ja?
00:42:15Ja lubię jeziora augustowskie.
00:42:21Pan jest snobem.
00:42:23Nas nie stać na snobizm.
00:42:26A czy widziałaś to moje nowe futerko, które sobie przywiozłam z Bułgarii?
00:42:29Tak.
00:42:29Podoba ci się?
00:42:31Trzeba łączyć piękne z pożytecznym.
00:42:33To właściwie był mój pomysł.
00:42:37Zdawnia namawiałem Zygmunta na te spinki.
00:42:40A ile pan zainwestował?
00:42:42Bo ja proponowałem mu 30%.
00:42:44Nudni jesteście ciągle o spinkach i o pieniądzach.
00:42:54A co pan właściwie robi z tymi pieniądzami?
00:42:56Ja?
00:42:58Nic.
00:43:00Dla pana robienie pieniędzy to już tylko sport, tak?
00:43:03A potem?
00:43:04A potem wydaje je na kobiety.
00:43:06Pan nie musi.
00:43:07Musi.
00:43:10Każdy musi.
00:43:12Bo te, które nie kosztują, są właśnie najdroższe.
00:43:14Zaraz wrócimy.
00:43:18Przepraszam.
00:43:23Co to za facet?
00:43:25Pierwszy raz.
00:43:28Pan budzi zaufanie.
00:43:31Ryzykantka z pani.
00:43:33Kto nie ryzykuje, ten nie wygrywa.
00:43:36Znudziło mi się już w tym sklepiku na procencie.
00:43:40Gdybym znalazła solidnego wspólnika, energicznego.
00:43:43Chyba nie takiego jak ja.
00:43:45A właśnie, że robi pan wrażenie energicznego.
00:43:48Boże, jak ja podziwiam takich ludzi jak pan.
00:43:52Trzeba mieć tylko szczęście.
00:43:57Kiedyś grywałam w kamyki.
00:43:58Lubię grę.
00:43:58Zawsze pani wygrywa?
00:44:13Pan mówi, że do wszystkiego trzeba mieć szczęście.
00:44:15Szkoda, że pan musi jechać.
00:44:25Szkoda.
00:44:28To niech pan jedzie.
00:44:30Śmieszny z pani kozak.
00:44:31To kiedy przyjedziesz do mnie?
00:44:38Jutro własną awionetką.
00:44:40Masz bus?
00:44:43Nie mam.
00:44:45Ha.
00:44:46Zdaniak jesteś.
00:44:48Ja też nie kupię.
00:44:51Zaraz ludzie myślą, że człowiek bukwiak jehopy robi.
00:44:53Szkoda, że musisz jechać.
00:44:59O 22.
00:45:07Przyjedziesz?
00:45:08Prosiłam cię, żebyś ty nie przychodził.
00:45:29To już całkiem krzyżyk na mnie postawiłeś?
00:45:38Nie chcę, żeby Karol wiedział, że tu byłeś.
00:45:44Nie musisz mu się spowiadać.
00:45:53Nie chciała malarza?
00:45:56Wyszła za ślusarza?
00:45:58Nie wysilaj się.
00:46:01Nie chcę i nie będę z tobą.
00:46:02Więc obiecuję ci, że jak przemoczysz nogi, to zauważę.
00:46:12Jak zechcesz, to sam po bułki będę schodził.
00:46:15Nawet kwiatką wodę zmienię.
00:46:17Raz na tydzień.
00:46:19Stać mnie na to.
00:46:20Nie groź mi.
00:46:21Mam dosyć twoich mistyfikacji.
00:46:24Byłabym w dalszym ciągu twoim gońcem, impresarią, modelką,
00:46:27gdybym cię nie poznała do potrzewki.
00:46:29Można się pośmieć z kobotyństwa raz na tydzień w piwnicy.
00:46:32Ale nie można tym żyć na co dzień.
00:46:35Tylko takim jak ty musi dostarczyć za wszystko.
00:46:39To nieładnie kpić czyjegoś kalectwa?
00:46:42Wymyśliłaś sobie jakiegoś...
00:46:45Jak mu tam Karola?
00:46:48I myślisz, że takie zwierzę istnieje?
00:46:51Jeden sprawiedliwy w Sodomie.
00:46:55Idź już.
00:47:02No dobrze.
00:47:08Ale co ja będę robił sam jeden w domu?
00:47:14A, kochana pani Gorzycka!
00:47:16Ach, pan Marian, dobry wieczór.
00:47:20Dobry wieczór.
00:47:22A my teraz mamy pana Karola, też bardzo sympatyczny mężczyzna.
00:47:28No a jak tam Tygrysek?
00:47:30Znakomicie, znakomicznie.
00:47:32A go, a propos, a myślałam, że jak pana zobaczy, to zapytam.
00:47:36Byłam na wystawie.
00:47:38Co pani mówi?
00:47:39Tak.
00:47:39I widziałam taki nowoczesny obraz.
00:47:42Na całym obrazie wątróbka posiekana w drobne kawałeczki.
00:47:46Czerwona.
00:47:47Na całym obrazie.
00:47:49I nic więcej.
00:47:51Jak pan myśli, co to może znaczyć?
00:47:53No to rzeczywiście problem.
00:47:56A, już wiem.
00:47:58Siekaną wątróbkę zobaczyć, spotkasz przystojnego szatyna.
00:48:02O, mój Boże, mój Boże.
00:48:04Idź już.
00:48:05Brak czasu nie pozwala mi, niestety.
00:48:07Może kiedyś innym razem, droga pani, wstąpię.
00:48:12Niech pan do nas zagląda jak najczęściej.
00:48:16Dobranoc, panie Marianie.
00:48:21Spodziewanie.
00:48:33Dzień dobry.
00:48:34O, Karol.
00:48:35No jak, wszystko w porządku?
00:48:37Jak pan widzi.
00:48:40Zabierzemy to zaraz na dół.
00:48:44A te pieniądze?
00:48:46Zaraz, zaraz.
00:48:54No to fajne, panie ulatku.
00:48:56A wieczorem niech pan będzie punktualnie.
00:48:58Bo mamy nowy surowiec.
00:48:59Myślałem, że będzie spokój na tę noc.
00:49:01Wyśpi się pan, wyśpi.
00:49:02A posprzątał pan ladnie?
00:49:04No, jest czysto.
00:49:05A to co?
00:49:12Panie ulatku.
00:49:16Marnotrawstwo.
00:49:18Nie po to państwowa mennica wybija nasze kochane pieniążki,
00:49:22żeby je rozrzucać po podwodze.
00:49:23Masz to na pamiątkę.
00:49:44A coś ty myślisz, że dolary wjedziesz?
00:49:48To pan to na kilogramy?
00:49:49Na dekad na kilogramy.
00:49:50I o nic mi głowa nie boli.
00:49:52Płacę mi za sztukę 9,95 i 5 groszy w bilo, nie?
00:49:55To pan tak cyk i wyskakuje dycha.
00:49:58Ja nie, to pan Władek.
00:50:01Skurwy syn z pana.
00:50:02Jak ty się wyrażasz?
00:50:08Cześć, panie finanski.
00:50:24Dobrze, że pan wrócił.
00:50:28Maszynka znowu zepsuta.
00:50:32Zaraz zreperuje.
00:50:36A u nas był pan Wolski?
00:50:40Nie znam żadnego Wolskiego.
00:50:42Jak to pan nie zna?
00:50:43Ten malarz, który przedtem bywał u pani Elżbiety.
00:50:46Ach, jaki wychowany, jaki elegancki pan.
00:50:49Prawdziwy dżentelmen.
00:50:51No i co?
00:50:53Podsłuchiwało się tego dżentelmena?
00:50:54No leż skądro, no skądro.
00:50:57Przyszedł wieczorkiem.
00:50:58Pani Gorzycka, nie jestem ciekawy, po co przychodził tu pan Wolski.
00:51:03Zrozumiała pani?
00:51:14Elżbieta mówiła, że pan w Gdańsku?
00:51:18Pojechała z docentem do Piaskowej Skały.
00:51:20Nie wie pani, gdzie mieszka Wolski?
00:51:30Ten malarz?
00:51:31Marian?
00:51:36Mam do niego interes.
00:51:38To Mariana?
00:51:39No.
00:51:42Ma pracownię tu w rynku naprzeciwko.
00:51:44Mały, chodź no.
00:52:03Gdzie tu mieszka pan Wolski?
00:52:05Nie wiem.
00:52:08Chodź no.
00:52:09Taki malarz.
00:52:13A tam na drugim piętrze.
00:52:27A jednak żyrafy istnieją.
00:52:34Dobrze, że pan przyszedł.
00:52:41Wzajemna wymiana poglądów rozjaśnia umysł.
00:52:51Napije się pan?
00:52:52Nic o kobietach.
00:52:54Banalny temat i wnioski przeważnie pesymistyczne.
00:52:59Z kulturalnymi ludźmi rozmawiam tylko o sztuce.
00:53:02Proszę, niech pan siada.
00:53:11Lubi pan Szagala?
00:53:15Żyć bez niego nie mogę.
00:53:18Elżbieta nie czuje Szagala.
00:53:20Niech pan to weźmie pod uwagę.
00:53:21Wezmę.
00:53:23Niech się pan przygotuje do ostrej dyskusji.
00:53:25Dla niej istnieje tylko
00:53:26kle i miro.
00:53:29Compris?
00:53:30Compris.
00:53:32A pan zdaje się
00:53:33wytapiacz czy
00:53:34rozlewacz, prawda?
00:53:40Piękny zawód.
00:53:42Jak gdybym nie malował,
00:53:43to chętnie bym wytapiał.
00:53:45A tak to tylko
00:53:46rozlewam.
00:53:51Pańskie zdrowie.
00:53:53Zdrowie jestem.
00:53:53A swoją drogą
00:53:57w moim pięcioletce
00:54:00Elżbieta nie zdradzała
00:54:03żadnych zainteresowań
00:54:04dla
00:54:05hutnictwa.
00:54:10Ej, Boże, te kobiety,
00:54:12jak one ulegają modzie.
00:54:15Ciężki przemysł.
00:54:16Pan wybaczy,
00:54:17ale to pańska wina.
00:54:18stale pan kieruje
00:54:20rozmowę
00:54:20na temat kobiet.
00:54:21A prosiłem,
00:54:22blagałem.
00:54:24Ha, ha, ha.
00:54:27A może pan przy okazji
00:54:29obejrzy parę moich
00:54:30knotów?
00:54:31Pańska ocena.
00:54:32Ha, ha.
00:54:57Ha, ha.
00:54:57Ha.
00:54:59Ha.
00:55:00Ha.
00:55:01A teraz inny wymiar.
00:55:14Prawie arcydzieła.
00:55:18Słowo honoru daję.
00:55:19Niech pan zapyta Elżbiety.
00:55:22Ale uchwycona, co?
00:55:26Uchwycona.
00:55:26Drobne upominki wzmacniają przyjaźń.
00:55:33Pan będzie na skaw.
00:55:34No proszę, proszę, niech pan bierze.
00:55:36Powiesicie sobie nad lóżeczkiem.
00:55:56Proszę.
00:56:15Niech pani wejdzie.
00:56:16Przepraszam.
00:56:17Nie widziała pani, nie było Karola.
00:56:19A czy coś się stało?
00:56:21Tak cicho u państwa od paru dni.
00:56:23Nie.
00:56:24Przepraszam.
00:56:25Przepraszam.
00:56:55Nie było jakiegoś wypadku w hucie?
00:57:07A pani co?
00:57:09Z gazety?
00:57:11Nie, nie.
00:57:11Nikt mu nie chciał pomóc.
00:57:23Dałem mu zleconą pracę.
00:57:25Prywatnie, po cichu.
00:57:28Proszę pani, ja nie jestem ani dyrektorem, ani...
00:57:30Czy to musi iść za nim przez całe życie?
00:57:33Spowodował śmierć człowieka, ale człowieka, którego chciał ratować.
00:57:36A jak się coś stanie na wydziale?
00:57:40Kto będzie odpowiadał?
00:57:42Lubański, bo ręczył.
00:57:43Przecież tylko pan wie, że on mnie był winien, że to przypadek.
00:57:46Więc kto ma za nim zaręczyć, jak nie pan?
00:57:48Jest młody, musi zacząć od początku, od zera.
00:57:52Może w innym zawodzie.
00:57:53A pan zacząłby od zera?
00:57:59Nie przyznał się przede mną, że nie dostał u was pracy.
00:58:03Pan wie, dlaczego to zrobił.
00:58:05Chciał odzyskać w moich oczach poczucie własnej wartości.
00:58:09Ale wam oczywiście najłatwiej powiedzieć nie.
00:58:12Proszę poczekać.
00:58:15Jeżeli go nie odnajdę, to wasza wina.
00:58:19Proszę mu powiedzieć.
00:58:20Żeby do mnie przyszedł.
00:58:36Niech mi pani wierzy.
00:58:37Nie widziałem go.
00:58:38Tu tyle ludzi, można się nie spotkać.
00:58:41On tu w ogóle nie pracuje.
00:58:42Jak to?
00:58:44Myślałam, że pan to się o nim wie.
00:58:46Jak to nie pracuje?
00:58:47W hucie nie pracuje.
00:58:50Myślałam, że może pan to się o nim wie.
00:58:54Przepraszam.
00:58:55Proszę bardzo.
00:58:56Do widzenia.
00:58:57Do widzenia.
00:58:57Do widzenia.
00:58:57Do widzenia.
00:58:57Do widzenia.
00:59:27Jestem bardzo posłuszna.
00:59:40Jak prosiliś przez telefon, nie pisnęłam ani słówka, że tu jesteś.
00:59:49Interes się udał?
00:59:50Udał, udał.
00:59:53Słuchaj, Krysiu.
00:59:54Chodźmy na plażę.
00:59:56Grasz w bagmintona?
00:59:58Już nie będę mówiła o interesach.
01:00:01Przyrzekam.
01:00:02Słuchaj, Krystyna.
01:00:09Ja nie lubię niedomówią.
01:00:11Ja też nie lubię...
01:00:13Ale o tym potem.
01:00:15Chodźmy.
01:00:16Chodźmy.
01:00:16Ja.
01:00:17Nie lubię.
01:00:17Nie lubię.
01:00:18Nie lubię.
01:00:19Nie lubię.
01:00:20Chodźmy.
01:00:21Nie lubię.
01:00:23Obp!
01:00:24Obp!
01:00:25Obp!
01:00:26Obp!
01:00:27Obp!
01:00:27B
01:00:27Opsłeś? Musisz odejść do naprawy.
01:00:57Sam ci zaraz naprawię.
01:01:00Co robisz?
01:01:03Kupisz mi nowy.
01:01:05Kupię.
01:01:07Co właściwie znaczy virtus?
01:01:09Nie wiesz?
01:01:10Cnota.
01:01:13Słuchaj, Karol.
01:01:16Naraziłam się swojemu szefowi.
01:01:19Boję się tych rekinów.
01:01:23Chciałam się ci poradzić.
01:01:24Nic ci nie poradzę.
01:01:26Dlaczego?
01:01:26Zerwałem z filarskim.
01:01:28To świetnie.
01:01:29Odrady się domyśliłam, jak do mnie zadzwoniłeś.
01:01:37Kombinujesz na własną rękę?
01:01:38Nic nie kombinuję.
01:01:39Nie jestem żadnym rekinem.
01:01:42Jesteś, jesteś.
01:01:44Nie ty głupiaj się.
01:01:47Nie mam żadnego wozu ani jachtu.
01:01:51Nie mam forsy.
01:01:53Nie masz forsy?
01:01:54Nie mam.
01:01:55Jestem goły.
01:01:56Ale chcesz zacząć pracować na stoczni.
01:01:58Rozumiesz?
01:02:00Jesteś fajna dziewczyna.
01:02:04Ja jestem fajna dziewczyna.
01:02:08Jestem idiotka.
01:02:12Ja myślałam, że...
01:02:13że co?
01:02:14Kretyn.
01:02:15To wynoś się do tej swojej stoczni.
01:02:20No nie złyście.
01:02:27Masz.
01:02:28Masz 200 złotych na pociąg.
01:02:30Mnie.
01:02:31Uplotny.
01:02:32Mnie.
01:02:33Mnie.
01:02:33Jesteś jeps.
01:02:35Mnie.
01:02:36Nie.
01:02:36Mnie.
01:02:36Mnie.
01:02:36Mnie.
01:02:37Mnie.
01:02:38Jesteś.
01:02:38Mnie.
01:02:39Mnie.
01:02:39Mnie.
01:02:40Mnie.
01:02:45Mnie.
01:02:45Dziękuję.
01:03:15Dziękuję.
01:03:45Dziękuję.
01:03:47Nie zostawiłem ci żadnej wiadomości.
01:03:51Zręczony jesteś.
01:03:53Nastawię ci herbatę.
01:03:57Nie pytasz, gdzie byłem?
01:03:59Może, że mi zadzwoniłeś. Wyszłabym wcześniej.
01:04:07Byłem u Wolskiego.
01:04:09Wiem.
01:04:11Wszystko ci wytłumaczę. Nie chciałabym, żeby...
01:04:14Ja też nie chciałbym. Nie pracuję w Nowej Hucie.
01:04:16Wiem, najważniejsze, że jesteś.
01:04:18Nie przerywaj mi. Nie pracowałem w Nowej Hucie i nie pracuję.
01:04:20A wiesz, skąd miałem pieniądze?
01:04:22Nie przerywaj mi.
01:04:24Przecież zawsze lubiłaś słuchać o mojej pracy. No to słuchaj.
01:04:26Dawał mi je właściciel czarnoksiędzkiej pracowni.
01:04:28Brałem. A ty tymczasem z Wolskim.
01:04:30Wdurę.
01:04:36Byłam u Lubańskiego.
01:04:40Kazał ci przyjść.
01:04:42Żebrałaś.
01:04:44Uśmiechała się, jak ty to potrafisz.
01:04:46I tobie mam zawdzięczać pracę i ludzkie zaufanie.
01:04:48Tobie wszystko twoim pięknym oczom.
01:04:50A ty będziesz mnie prowadziła za rączkę jak dziecko.
01:04:52Dasz mi może jeszcze dwieście złotych, co?
01:04:54Przepraszam, słyszałam, że państwo jesteście w domu.
01:05:04Wrócił pan Karol.
01:05:08Czajnik trzeba stawiać na maszynce dzióbkiem w przód, a nie dzióbkiem do ściany.
01:05:18Jak się woda zagotuje, to para niszczy ścianę.
01:05:20Kto będzie odnawiał?
01:05:25Aha, ja bym zapomniała.
01:05:27Pozwoliłam sobie otworzyć, bo bałam się, że to coś politycznego, bo to i pani ma się zjawić w sądzie jako świadek i pan Karol.
01:05:35Do zobaczenia w szkoleku.
01:05:37No tujlemy się odmywać z blada.
01:05:40Obaj, jak, bym...
01:05:42...mą zciągnięcie.
01:05:44...
01:05:47...
01:05:54...
01:05:56...
01:05:58...
01:06:01...
01:06:03KONIEC
01:06:33KONIEC
01:07:03KONIEC
01:07:05KONIEC
01:07:07KONIEC
01:07:09KONIEC
01:07:11KONIEC
01:07:13KONIEC
01:07:15KONIEC
01:07:17KONIEC
01:07:19KONIEC
01:07:21KONIEC
01:07:23KONIEC
01:07:25KONIEC
01:07:27KONIEC
01:07:29KONIEC
01:07:31No, przewróć pan grzecznie.
01:07:44Jak pragnę szczęścia matki.
01:07:46Przecież to ten, co oddał glinom naszego śdzisia.
01:07:49Czapy.
01:07:53Słuchaj.
01:08:01Słuchaj.
01:08:03Słuchaj.
01:08:04Słuchaj!
01:08:05Słuchaj!
01:08:06Słuchaj!
01:08:17Karol!
01:08:22Chcesz pan mandat zapadzić?
01:08:23Dobre, dobra.
01:08:26Pa.
01:08:29Popraszaj koszulę.
01:08:31To nie pracuje pan u inżyniera Lubańskiego.
01:08:36Dziękuję.
01:08:37Na drugiej stalowni.
01:08:40O ile ja znam się na medycynie, to nie pracuje pan w ogóle.
01:08:44Nie, a bo co?
01:08:45Tak się rzekło.
01:08:47Nie lubię rączek brudzić.
01:08:49Wyczyj się.
01:08:52Byłem u inżyniera Lubańskiego.
01:08:54To wie pan już swoje.
01:08:55Pytałem o pana.
01:08:57Wiem.
01:08:58Nawet sporo.
01:08:59Może pan wiedzieć wszystko.
01:09:01Ja jestem facet z haczykiem w ankiecie.
01:09:02Rozumie pan?
01:09:03Zaczepi się pan o ten haczyk, połamie nóżki i po co?
01:09:07Było już czterdziestu męczenników.
01:09:08Wystarczy.
01:09:10Nie odstawię pan czterdziestego pierwszego.
01:09:12Słuchaj.
01:09:14Chcesz pracować?
01:09:16Tak czy nie?
01:09:17Tak czy nie?
01:09:47Wszystko załatwiłeś?
01:09:48Wszystko.
01:09:49Głopaki na medal, co?
01:09:50A ty im się też spodobałeś.
01:09:51Tak.
01:09:52Gdybyś nie był personalnego, gdybyś za mnie nie ręczył.
01:09:53Mowa.
01:09:54Przecież ktoś pierwszy musi powiedzieć tak.
01:09:55No wiesz jak jest.
01:09:56Koledzy go nie żałują, koledzy go nie żałują.
01:10:00Muzykalny to ty jesteś.
01:10:01Przecież znasz się te narodowe pieśni.
01:10:03His Koronatopus.
01:10:04Wspaniałe.
01:10:05Gdyby teraz Scheda mógł zobaczyć swoją ucztę,
01:10:06z pewnością ucałował się.
01:10:07Z pewnością ucałował się.
01:10:08Mowa.
01:10:09Mowa.
01:10:10Przecież ktoś pierwszy musi powiedzieć tak.
01:10:11No wiesz jak jest.
01:10:12Koledzy go nie żałują.
01:10:13Koledzy go nie żałują.
01:10:14Koledzy go nie żałują.
01:10:15Muzykalny to ty jesteś.
01:10:16Przecież znasz się te narodowe pieśni.
01:10:25His Koronatopus.
01:10:28Wspaniałe.
01:10:29Gdyby teraz Scheda mógł zobaczyć swoją ucztę,
01:10:32z pewnością ucałowałby Panią.
01:10:34Skończone.
01:10:36Nie cieszy się Pani?
01:10:38No cóż, zwykła kolej rzeczy.
01:10:40Jedna się kończy, drugie się zaczyna.
01:10:45Skąd ta filozoficzna rezygnacja?
01:10:47Pani Elżbieto dziś jest wyjątkowy dzień.
01:10:50Proponuję, abyśmy uczcili wspólną skromną kolacją
01:10:54tę wspaniałą ucztę Heli.
01:10:57Panie docencie, ja jestem już po uczcie.
01:11:00Panie Elżbieto.
01:11:02Zauważyłem, że od pewnego czasu unika Pani starych przyjaciół.
01:11:12Dobrze jest mieć kogoś, z kim można podzielić się swoimi troskami.
01:11:18Idziemy do wieżynka?
01:11:23Albo do francuskiego.
01:11:25Dobrze?
01:11:26Odwiozę Panią.
01:11:28Pani zdrowie, Elżbieto.
01:11:42Dziękuję za wino, proszę jedną wódkę.
01:11:48Słucham?
01:11:49Jedną wódkę, proszę Pani.
01:11:53Artystów sądzi się po dziełach.
01:11:56Obrazy ich wiszą w muzeach, a ich czyny umierają w zapomnianych anegdotach.
01:12:02Trzeba się z tym pogodzić.
01:12:08Za złudzenie.
01:12:09O nie.
01:12:11Za piękne perspektywy.
01:12:13Zadzanie.
01:12:14Ufak.
01:12:15Zadzanie.
01:12:16Zadzanie.
01:12:17Co to by ja chciał?
01:12:18Zadzanie.
01:12:21Zadzanie.
01:12:22Zadzanie.
01:12:23Nie idę już.
01:12:24Zadzanie, nie idę.
01:12:25Zadzanie.
01:12:26Zadzanie.
01:12:27Zadzanie.
01:12:28Zadzanie, że radzanie.
01:12:30Zadzanie.
01:12:31Zadzanie.
01:12:32Zadzanie.
01:12:39Ubieraj się.
01:12:40Idziemy do mnie.
01:12:41Zadzanie.
01:12:42No chodź.
01:12:46Z oka kurczaka upiekła, napijemy się po jednym.
01:12:49Wni parzyste nie ja tam drobił.
01:12:54A był jeden taki.
01:12:57W brygadzie u Zieleńczyka pracował.
01:13:00Wszyscy dookoła niego wchodzili na paluszkach.
01:13:04Sam Zieleńczyk.
01:13:07Rączki do niego wyciągał.
01:13:08On był jakiś taki niezadowolony, niezadowolony.
01:13:15I umarł.
01:13:16Nie.
01:13:18Nadał się i pę.
01:13:21No czego ty chcesz?
01:13:24No czego? Swoją robotę masz, zarabiasz.
01:13:31Słuchaj.
01:13:33Ja ci tego nie mówiłem, ale teraz...
01:13:35Wtedy jak wyjechałeś, była u mnie ta pani.
01:13:42No ta z muzeum.
01:13:44U ciebie?
01:13:46Czego chciała?
01:13:47Szukała ciebie.
01:13:49Szukała czy nie szukała?
01:13:53Ja nikogo nie upoważniłem do tego, żeby się wtrącał do moich spraw.
01:13:57Przegapiłeś.
01:13:58Słuchaj, Tadeusz.
01:14:02Pomogłeś mi to i dobrze, ale do tego, co jest między mną a Elżbietą, nie wtrącaj się. Rozumiesz?
01:14:06Nie wtrącaj się!
01:14:14W takim razie kurczaka zjemy we wtorek.
01:14:17Co?
01:14:17Podobam się panu?
01:14:38Panie docencie.
01:14:40Chciałam panu podziękować.
01:14:47Bardzo sobie cenię pańską życzliwość.
01:14:51Ale ja tych fresków robić nie będę.
01:14:55Chodźmy stąd.
01:14:55Płacić.
01:14:59Proszę bardzo.
01:15:00Kuku, kuku.
01:15:02Systematycznie o północy markiza specjalnym kluczem nakręcała symfoniusza.
01:15:08Tego poczciwego durnia, który donośnym pukaniem oznajmiał która mija godzina.
01:15:14Kuku, kuku.
01:15:16Symfoniusz chodził bez naprawy długie lata.
01:15:19Jadał mało, był punktualnie.
01:15:20Codziennie sama markiza miutyłkami z piór papu panamskich sprzebywała z niej obóz,
01:15:29który pomimo czystości jaką utrzymywano w pałacu,
01:15:33gromadził się w pałdach jak w dziurkach od nosa nie uszniewało do wina.
01:15:39Symfoniusz chodził niezwykły do kłapki,
01:15:42a kukał też bardzo do nosa.
01:15:45Ona nas nie chciała.
01:15:46Wyobraźcie sobie, że do czternego dnia markiza zapłyniało.
01:15:50Teraz to ten symfoniusz na tabecie.
01:15:52Symfoniusz sam z pościgiem w butonierce.
01:15:54Dobrze wychowany, tylko jak gdyby nigdy nic nie zaszło.
01:15:59Ale ja nie jestem.
01:16:00Bo symfoniusz był zegarem rozumnym.
01:16:04Do czternego dnia symfoniusz zepsuł się.
01:16:07Pękło.
01:16:08Pękło coś we wnętrzu symfoniusza.
01:16:11Nie dokukał godziny dwunasty.
01:16:13Kuku.
01:16:13Mankiza poleciłaby wyniesiono poprzciwca na strych,
01:16:19gdzie stały już inne zepsute zegari.
01:16:22Czemu kocham cię, skarbie ty mój?
01:16:33Nie wiem sama, choć cię dręczę pytanie.
01:16:38Gdy cię widzę, gdy głos słyszę twój,
01:16:42liczę wciąż, by nie zdradzić się kanie.
01:16:46Proszę, niech pan siada.
01:16:48Tutaj jest pan moim gościem.
01:16:50Proszę bardzo.
01:16:52Proszę, panie drzbieco.
01:16:53Tylko chcę, jeśli zaś, zdradzisz mnie.
01:16:58Karełku, dlaczego ona mnie nie chciała?
01:17:01Nie nóż w serce, księ.
01:17:02Najdroższa proszę podać nóż, ale ostry.
01:17:06A pędzel nie wystarczy?
01:17:08O, przebił mnie na wylot.
01:17:10Najdroższa wycofuje jeden pędzel,
01:17:12proszę o dwa warymusy.
01:17:13Mianowicie fontanny Rzymów i Woli i Paskarzy.
01:17:19Prąd to zgoda chodzi.
01:17:22Dwa rodzinne.
01:17:25Karełku, powiedz mi, dlaczego ja się tak szybko przyzwyczajam?
01:17:30Bo ja się już do ciemnych przyzwyczaję.
01:17:32No powiedz, dlaczego.
01:17:34Lubisz garbatych.
01:17:37Najdroższa wycofuje dwa rodzinne
01:17:40i proszę o dwa żałosne.
01:17:46Zgadza się.
01:17:48Ja jestem pacykarz, a ty?
01:17:52Kryminalista.
01:17:55No i dobrze.
01:17:59Słuchaj mnie, aniołku, uważnie.
01:18:02Każdy człowiek ma swoje miejsce na świecie.
01:18:05I kryminalista, jak sobie przytnie skrzydełka,
01:18:09i pacykarz,
01:18:11że je raz w życiu bywa artystą.
01:18:14Bywa.
01:18:16Ja dała im genialność.
01:18:17Obojętnie byśmy patrzyli na te wody,
01:18:20które dziś dla nas są podziwieni.
01:18:22Woda!
01:18:23Woda!
01:18:24Woda!
01:18:24Woda!
01:18:25A o dziewczynkę jeszcze patrząc na mnie?
01:18:29O dziewczynce Picasso z niebieskiego okresu.
01:18:32Zna pani ten obraz?
01:18:34Dziewczynka z bukietem kwiatów,
01:18:37których nie ma komu ofiarować.
01:18:39Czy to także były goździki?
01:18:40Nie.
01:18:42Jednemu dobieram krawaty,
01:18:43drugiemu będę ofiarowywać kwiaty.
01:18:46Zobu to nie rdzi.
01:18:47Panie Elżbieto, pani jest jeszcze bardzo młoda.
01:18:50Jeżeli nie ceni pani sobie mojej życzliwości.
01:18:53Panie docencie,
01:18:55lubi pan sypiać pod otwartym niebem?
01:18:57Ja?
01:18:58Nie rozumiem.
01:19:00Pod otwartym niebem?
01:19:02Pod oszkłanymi dachami malarskich pracowym?
01:19:04Bardzo miło jest budzić się o świcie.
01:19:08Niebo jest pochmurne,
01:19:10albo zupełnie białe jak uleko.
01:19:12Dzimie.
01:19:15Nie pan...
01:19:16Ma pan rację.
01:19:19Nie można samej sypiać
01:19:20pod brudnym, popękanym zwitem.
01:19:24Tak chciałem zobaczyć uśmiech
01:19:25w pani oczach.
01:19:27A ja tak chciałam przespać się.
01:19:29Na całe życie.
01:19:39Polubiłem się.
01:19:41Jeden malgarf,
01:19:43a drugi...
01:19:45goździk w gudoniemce.
01:19:46do Niemcy.
01:19:47Czek jest zijony,
01:19:49rzekł do niego,
01:19:50a Czek z nad wody
01:19:51nastawił ucha
01:19:53i rzekł do Boga,
01:19:54bole,
01:19:56słucham.
01:19:57Czek, chłopie,
01:19:58sam zostałeś na świecie,
01:20:00czyś nie pomyślał
01:20:01o jakiejś kobiecie.
01:20:03Ale Czek dalej stał jak mór,
01:20:05opadły wody,
01:20:08został w bór.
01:20:10Stał i czekał,
01:20:11że gługonoki,
01:20:13aż wyzły ścieżki
01:20:15i przystnie drogi.
01:20:16I wtedy stojąc,
01:20:17wyszła do niego dziewczyna
01:20:19i Czek ją objął
01:20:20i sobie zatrzymał,
01:20:23bo tak było nam sam.
01:20:26I nie zbędź dziewczyną,
01:20:28też się dzijął
01:20:29i nigdy nie zginął,
01:20:31bo Czek ma długie drogi.
01:20:35i nigdy nie zbędzi.
01:20:42I nie zbędzi.
01:20:44I nie zbędzi.
01:20:46Chodź, polubilem się.
01:21:16Dzień dobry.
01:21:46Dane będą im wystawione przed publiczną licytacją pyszne sprzęty jego pałaców.
01:21:51Słońce zachodzone to cokolwiek już przetarte i księżyc, cokolwiek już stary.
01:22:16Dzień dobry.
01:22:25Dzień dobry.
01:22:27Dzień dobry.
01:22:29Dzień dobry.
01:22:31Dzień dobry.
01:22:33Dzień dobry.
01:22:34Dzień dobry.
01:22:35Dzień dobry.
01:22:36Dzień dobry.
01:22:37Dzień dobry.
01:22:38Dzień dobry.
01:22:39Dzień dobry.
01:22:40Dzień dobry.
01:22:41Dzień dobry.
01:22:42Dzień dobry.
01:22:43Dzień dobry.
01:22:44Dzień dobry.
01:22:46Dzień dobry.
01:22:47Dzień dobry.
01:22:48Dzień dobry.
01:22:49Dzień dobry.
01:22:50Dzień dobry.
01:22:51Dzień dobry.
01:22:52Dzień dobry.
01:22:53Dzień dobry.
01:22:54Dzień dobry.
01:22:56Dzień dobry.
01:22:57Dzień dobry.
01:22:58Dzień dobry.
01:22:59Dzień dobry.
01:23:00Dzień dobry.
01:23:01Dzień dobry.
01:23:02Dzień dobry.
01:23:03Dzień dobry.
01:23:04Dzień dobry.
01:23:05Dzień dobry.
01:23:06Dzień dobry.
01:23:07Dzień dobry.
01:23:08Dzień dobry.
01:23:09Dzień dobry.
01:23:10Dzień dobry.
01:23:11Dzień dobry.
01:23:12Dzień dobry.
01:23:13Dzień dobry.
01:23:14Dzień dobry.
01:23:15Dzień dobry.
01:23:16Dzień dobry.
01:23:17Dzień dobry.
01:23:18Dzień dobry.
01:23:19Dzień dobry.
01:23:20Dzień dobry.
01:23:21Dzień dobry.
01:23:22Dzień dobry.
01:23:23Dzień dobry.
01:23:24Dzień dobry.
01:23:25Dzień dobry.
01:23:26Uciekałeś
01:23:33Uciekałem
01:23:37Do ciebie
01:23:56Uciekałeś
01:24:26Uciekałeś
01:24:56Uciekałeś
Comments

Recommended