Skip to playerSkip to main content
  • 6 months ago
Transcript
00:00Telewizja Czechosłowacka przedstawia serial
00:06Latający Czestimir
00:09Scenariusz Milosz Macaurek
00:20Reżyseria Wacław Worliczek
00:23Tajemniczy meteoryt umożliwia Czestimirowi,
00:27a potem również młodemu nauczycielowi Filipowi,
00:30wejście w posiadanie wyjątkowych kwiatów,
00:33które mogą przynieść całej ludzkości radość, zdrowie, mądrość i szczęście.
00:39Samolubny fryzjer Blecha kradnie jednak kwiaty
00:42i zapewnia swojemu synowi niesłychaną karierę.
00:45Dziewięcioletni Oskar, który jeszcze do niedawna był najgorszym uczniem w szkole,
00:50zostaje szefem Instytutu Naukowego.
00:52Staje się też jednym z najbardziej wpływowych mieszkańców miasta.
00:55Sympatycznemu nauczycielowi Filipowi przypisuje się rzekome sukcesy Oskara.
01:01Wyrachowanie Filipa bardzo nie podoba się dzieciom.
01:04Opuszcza go też dziewczyna, Zuzanna.
01:07W końcu Filip decyduje się na krok, który ma powstrzymać państwa Blechów.
01:12Publicznie oskarża ich o kradzież i oszustwo.
01:17Odzyskuje wprawdzie miłość Zuzanny i zaufanie Czestimira oraz przyjaciół,
01:21ale traci pracę w szkole.
01:27W tym czasie Czestimir wraz z przyjaciółmi już po raz drugi usiłują odebrać fryzjerowi kwiaty,
01:33ale zostają przyłapani na gorącym uczynku.
01:35Oskar, nowo upieczony szef Instytutu, podejrzewa o tęczyn ojca Czestimira,
01:39którego postać chłopiec na chwilę przybrał używając niezwykłych kwiatów.
01:43Oskar nakazuje panu Trnce i jego rodzinie wyprowadzić się ze służbowego mieszkania Instytutu.
01:47Na pierwszej stronie gazety widnieje tytuł Przewrót w medycynie.
02:04Kiepskie zdjęcie.
02:05Dzień dobry, jest nowy świat techniki?
02:07Gdzie się pchasz?
02:08Gdzie jeszcze o nas piszą?
02:10Tutaj jest o Oskarze. Wspominają o Nagrodzie Nobla.
02:15Na to nie ma co liczyć, nie zdążą.
02:20Biorę te gazety. Dziękuję pięknie.
02:25Co chciałeś? Świat techniki.
02:29Do szkółki Czestimirku?
02:33Aleś wyrósł.
02:35Cały tata, prawda?
02:37Ma szację.
02:39Do widzenia.
02:40Panie Motyczka, proszę się pospieszyć.
02:44Przepraszam, kupcy, to przez pana Blechę.
02:47Pan się go boi.
02:50Wszyscy się go boicie.
02:55Ach, te dzieciaki.
02:58Drogie panie, gdyby profesor chciał sprzedać te swoje kamienie,
03:03miałbym na nie kupca.
03:05Profesor Langmaier siedzi ze swoimi siostrami i szyje.
03:11Powinienem zajmować się nauką, byłby z tego większy pożytek.
03:15Ale nie pieniądze.
03:17A pani Kropaczkowa nieźle płaci.
03:20Nie dam rady.
03:25Zajmę się czymś innym.
03:27Profesor zostawia szyciem i idzie do swojej kolekcji kamieni.
03:31Przedstaw się o taka...
03:39Wyobraź sobie, że pan Motyczka zna kogoś, kto by to wszystko kupił.
03:43W tej talitole to wszystko kupi.
03:46Ja nic...
03:47Niczego nie sprzedaję.
03:49Ale z nieciego muszę.
03:50Musimy przecież z czegoś żyć.
03:54W klasie.
03:56Moment, moment.
03:57Wasz kolega, Oskar Blecha, osiąga coraz większe sukcesy naukowe.
04:08Mówi się nawet o Nagrodzie Nobla.
04:12Otrzymują ją tylko naprawdę wielcy ludzie.
04:17Słucham, Dawidzie.
04:18Proszę, że Blecha jest równie wielki jak Leonardo da Vinci.
04:23Przestań.
04:27Proponuję, żebyście zaprosili Oskara
04:30i okazali mu w ten sposób szacunek.
04:39I będziemy wspominać czasy, kiedy nasz bohater dostawał jedną pałę za drugą.
04:43Dostawał jedną kauli za drugą.
04:46Stań.
04:48Trynko, radzę ci.
04:52Nie prowokuj mnie.
04:55Chodźcie.
04:57Gdyby istniał kwiat głupoty, wręczyłbym mu go wraz z gratulacjami.
05:02Na uroczystości rozdawania Nagród Nobla.
05:04Powąchałby i nie wiedziałby, ile jest pięć razy pięć.
05:08Cestimir z przyjaciółmi biegną do swojego drzewa.
05:13Chyba nie prowadzisz gości?
05:15Tylko dwoje, mamo.
05:17Ale w tych warunkach...
05:20Państwo trynkowie mieszkają teraz na drzewie.
05:24Uwaga.
05:26Pani trynkowa zrzuca drabinkę.
05:28Blechowie zamontowali w oknach kraty.
05:38Pewnie już nigdy się tam nie dostaniemy.
05:44Istnieją inne sposoby, by zdemaskować oszustów.
05:47Ale jakie?
05:49Mam pewien pomysł.
05:53Tutaj zamknąłbym obwód, żeby zwielokrotnić siłę magnesu.
05:57Powstałby układ zrównoważony.
06:00Co o tym myślisz?
06:00Miło mnie zaskoczyłeś.
06:05Jesteś naprawdę zdolny.
06:06A czy by to szło?
06:07Będzie działało?
06:08Jasne.
06:08Mógłbyś to opatentować.
06:12Wypróbujesz?
06:14Pewnie.
06:14Życzę Ci, abyś osiągnął kiedyś takie sukcesy jak Oscar.
06:22Laboratorium w instytucie.
06:24Może by Pan spróbował.
06:26Chodzi przecież o Nagrody Nobla.
06:28To zbyt skomplikowane.
06:30Preparat wykazuje obecnie niepożądane skutki uboczne.
06:38Proszę wybaczyć.
06:40Przepraszam, ale na czym polega komplikacja, o której mówi Wielki Bezyr?
06:44Pierwsza wersja tabletki, którą wynalazł Wielki Bezyr, doskonaliła tylko węg.
06:51Teraz pracujemy nad środkiem, który będzie działał kompleksowo.
06:55Usprawni wszystkie zmysły.
06:57Człowiek będzie widział w ciemności jak kot albo sowa.
07:00Przewidzi ciężką zimę i trzęsienie ziemi.
07:03Rozgryzie nawet najtwardsze kości.
07:06I będzie niezwykle wierny swojemu Panu.
07:10Niesamowite.
07:11Ale na czym polega ten problem?
07:14Po połknięciu tabletki człowiekowi wyrasta sierść.
07:20Czasem nawet szczeka.
07:26Chwileczkę.
07:28Panie Kolouszek, proszę podejść.
07:34Proszę bardzo.
07:35Jak pan się czuje po tej tabletce?
07:41Trochę jak pies.
07:44Za przeproszeniem.
07:45Profesora sprzedaje arbuzy.
07:47Zastępuje znajomego.
07:48To ciekawa praca na świeżym powietrzu.
07:52Dzień dobry, panie profesorze.
07:56Proszę nam wybrać dużego arbuza.
07:58Panie doktorze, nie zapomniał pan o naszym kudłaczu?
08:04Proszę, osiemnaście.
08:05Dziękuję.
08:07Obiecał pan, że wymyśli coś na te jego straszne kudły.
08:10Wszędzie ich w domu pełno.
08:12Racja, zapomniałem.
08:14Obietnicę trzeba spełniać.
08:16Jutro do pana zadzwonię, doktorze.
08:22Dobry dzień, panie profesore.
08:24Dzień dobry.
08:25Zna pan może profesora Olsona?
08:28Olsona?
08:29Oczywiście, że znam.
08:30Jest szefem komisji, która przyznaje nagrody Nobla.
08:36Podobno tu przyjedzie.
08:38Z powodu Oscara.
08:39Żatujecie.
08:40Filip mówił.
08:42Teraz sprzedaje gazety i wie wszystko.
08:45Dzień dobry.
08:47Jednego na sen.
08:49Co takiego?
08:52Arbuza, którego je się przed spaniem.
08:55Pański zmiennik nie zadaje takich głupich pytań.
08:58Zapamiętam.
09:00Mówił pan na sen.
09:02Oczywiście, powiedziałem na sen.
09:06Jednego tu chyba mam.
09:08Jest trochę ciemniejszy.
09:10W gospodzie.
09:13Jest w tym chłopcu
09:15coś niezwykłego.
09:17Profesor Olson nie jechałby tu przecież bez powodu.
09:19To oszustwo.
09:22Musi pan to udowodnić,
09:24a nie chlapać językiem,
09:25jak za przeproszeniem wtedy w telewizji.
09:27Szkoda, że nie zna pan prawdy.
09:33Pan i prawda?
09:35Sądzi pan, że zapomniałem o numerze ze szczypiorkiem?
09:38Są pażytką.
09:42Jeśli pan chce,
09:43mogę panu dać do powąchania
09:44pewien niezwykły kwiat.
09:48Moglibyśmy razem odwiedzić blechów.
09:51No dowolite.
09:53Zabieram tam mały magnes.
09:55Jest niezwykle silny.
09:58Filip pokazuje połączone magnesy.
10:01Co to, to nie.
10:02Niech pan się nie boi.
10:03Nikt nas nie pozna.
10:05Chce te.
10:08Czemu mówi pan szeptem?
10:10Jest taki hałas,
10:11że nikt nas nie usłyszy.
10:13Ale muzie.
10:14Owszem.
10:17Pani Blechowa nadstawia uszu,
10:20nasłuchując przy oknie.
10:25Wimrowie znowu się kłócą.
10:26Przynajmniej wieczorem dali bezpokój.
10:31Schowaj kwiat.
10:32O rany.
10:34Ciągle coś ukrywamy.
10:38Blecha zamyka kwiat w sejfie.
10:41Czego sobie panowie życzą?
10:45Filip i profesor przed wyjściem
10:47powąchali kwiat,
10:48który dodaje lat.
10:51Mógłbym prosić pana o autograf.
10:52To prezent ślubny dla mojej wnuczki.
10:54I dla moich przyjaciół.
10:57Popularność bywa czasem męcząca, prawda?
11:00Tak.
11:00Człowiek nie ma życia prywatnego.
11:02Nie widziałaś długopisu?
11:05Jest tutaj.
11:07Mąż jest rozrywany.
11:08Syn również.
11:09Cała nasza rodzina.
11:12Tak, proszę.
11:12Proszę.
11:13Po kolei.
11:18Nie jest pan przypadkiem krewnym
11:21profesora Langmayera?
11:24Uderzające podobieństwo.
11:25Dalekim krewnym.
11:27Mnie też tak się wydawało.
11:30Filip wkłada magnes pod sejf.
11:34Proszę.
11:35Proszę.
11:36Co tu tak dziwnie warczy?
11:41To lodówka?
11:44Trochę dziwna.
11:46Wewnątrz trwa właśnie regeneracja tlenu.
11:48I tak pan mnie zrozumie.
11:49Proszę się odsunąć.
11:52Panowie, dostaliście już autografy.
11:54Życzę dobrej nocy.
11:56Jutro mamy ciężki dzień.
11:57Do naszego syna przyjeżdża
11:58sławny profesor Olsson.
12:00Aż ze Szwedzy.
12:03Wścipscy dziadkowie.
12:11Na dworcu.
12:15Gdzie ten Oskar?
12:17Obiecał, że przyjdzie.
12:19Co też pomyśli sobie profesor Olsson?
12:20Spójrzcie, już jest.
12:29Taka osobistość, a on nie pofatygował się,
12:32żeby go przywitać.
12:33To dla nas wielki zaszczyt, panie profesorze.
12:39Miło mi.
12:44Blecha próbuje otworzyć sejf.
12:47No dalej.
12:48Cholerny zamek.
12:49Chyba ten złom rozwalę.
12:51Spróbuj tymi.
12:52Ten szmelc się zaciął.
12:55Olsson jest już na pewno w instytucie.
12:58Co tu zrobić?
13:03Oskar będzie musiał tam pójść,
13:04nie wąchając kwiatka.
13:08Wykluczone.
13:10Dostaw, odejdź.
13:12Rozwalę to już.
13:13Zaczekaj.
13:14Blecha wali młotkiem w sejf.
13:21W ustawu.
13:23W instytucie.
13:25Nie odbierają telefonu.
13:30Pójdę tam.
13:33Przepraszam, panu.
13:34Zaraz wracam.
13:35Może mi pan coś opowiedzieć o tym młodym naukowcu?
13:43Jakie miał zamiłowania?
13:45Czym się interesował?
13:46W szkole niczym.
13:52Był nieukiem i leniem, jakich mało.
14:02Ublechów.
14:03Schubert za dużo sobie pozwala.
14:08A Olsson mówi, że ma już dosyć czekania.
14:14Idą po niego.
14:23Nic na to nie poradzę.
14:25Musisz pójść do instytutu.
14:26Nigdzie nie pójdę.
14:32Coś się stało?
14:33Nic.
14:33Nic.
14:34Co się miało stać?
14:36Wyjaśnij mi zatem, wielki wezy, że dlaczego nie jesteś w instytucie i czemu nie byłeś na dworcu?
14:41Nigdzie nie idę.
14:43Z jakiego powodu?
14:45A co panu do tego?
14:48Nie idę już.
14:51Oskar zrywa zasłony.
14:53Co sobie pomyśli profesor Olsson?
14:55Z nagrodą Nobla możemy się pożegnać.
14:57O nie, mój drogi.
14:59Idziesz sam, albo cię zaprowadzę.
15:01Oskar.
15:01Nie chcę, nigdzie nie pójdę.
15:05Oskar, stój!
15:14Idziesz?
15:17Żadnych zdjęć.
15:21Zaraz ci wleję.
15:22Panie profesorze, to szef naszego Instytutu Naukowego, Oskar Blecha.
15:32Uwaga, może ugryźć.
15:34Wielki wezy, że to profesor Olsson.
15:41Oskar pokazuje język.
15:44Podaj rękę i przedstaw się.
15:46Panowie, tego się nie spodziewałem.
15:49Zaraz.
15:50Podajesz czy nie?
15:50Panowie, luku.
15:52No tak, mój, podej.
15:54Nie bójcie, co ja odreżim.
15:55Proszę się nie bać, trzymam go.
15:56Podaj, już.
15:57Oskar kopie profesora Olssona.
16:01Nie chciał, przepraszam.
16:02Panowie, wyjeżdżam.
16:05Pan Koloszek przewierca zamek w sejfie.
16:12Udało się.
16:13Muszę zapalić.
16:19Jest pan pewien, że to wiercenie coś pomoże?
16:24Koloszek najdę magnet.
16:25Koloszek trafia na magnes.
16:27Zaraz, co to jest?
16:36Proszę, sejf jest otwarty.
16:38A ja się tu tyle męczę.
16:40Nic już nie rozumiem.
16:44Na to wygląda.
16:46Słucham?
16:47Co takiego?
16:50Oskar uciekł z instytutu.
16:52Oskar ucieka, a za nim biegną rodzice i pracownice instytutu.
17:05Wszystko przestał jego chorobę.
17:07Zaatakowała mózg, migdały, trzustkę i częściowo jelita.
17:12Teraz przede wszystkim musimy go złapać.
17:14Inaczej nici z Nagrody Nobla.
17:26Tam jest.
17:27Tam jest.
17:32Zniczcie stąd.
17:33Ależ smród.
17:39Skąd on wziął takie paskudstwo?
17:41Jeśli pozwolisz mi wejść, dostaniesz pięciokilogramową paczkę lizaków.
17:46Chcę dziesięć kilogramów.
17:49Oskar ukrył się w jaskini.
17:52Zgoda.
17:53Dostaniesz dwie paczki.
17:55Ale chcę dziesięć kilogramów.
17:57Jasne.
17:58Dwie paczki po pięć kilogramów.
18:01Pięć plus pięć to dziesięć.
18:08Niech będzie.
18:09Chodź.
18:10Udało się.
18:25Ale szef.
18:27Nie wie nawet, że dwa razy pięć jest dziesięć.
18:31Spokojnie.
18:31Za chwilę będzie zdrowy.
18:33Z jaskini wychodzi uzdrowiony Oskar.
18:36Drodzy przyjaciele, dzięki mojemu genialnemu ojcu w pełni wróciłem do zdrowia.
18:48Szczerze żałuję, że to z mojej winy profesor Olson wyjechał przedwcześnie.
18:55Na drzewie utrynków.
18:57Wszystko na nic.
19:02Kiedy kwiaty były u nich w domu, powinniśmy przeprowadzić tam ludzi i otworzyć przed nimi sejf.
19:12Przepadło.
19:13Musimy wszystko dokładnie przemyśleć.
19:18Ale teraz, jeśli pozwolicie, również chętnie bym polatał.
19:21Profesor wącha kwiatek i odlatuje.
19:31Mówić im w ogóle o naszym planie?
19:34Myślę, że nie ma co.
19:36Zobacz.
19:45To niezwykle uskrzydlające uczucie.
19:49Jest chyba trochę zdziecinniały.
19:55I to właśnie mi się w nim podoba.
19:59W ratuszu.
20:01Chyba nie wytyka mi pan, że byłem chory.
20:03To okrutne.
20:06Choroba zaatakowała mózg, trzustkę, migdały i jelita.
20:11Czy nawrót jest możliwy?
20:13Wykluczony.
20:14Drugi raz nie przeżyłbym takiego wstydu.
20:17Profilaktycznie podaję mu płatki mydlane.
20:20Nagroda Nobla w naszym mieście to wyjątkowa perspektywa.
20:23Zrobię dla niej wszystko.
20:30Proszę zamówić bilet lotniczy.
20:33Samolot z panem Wagnerem na pokładzie startuje.
20:37Wagner leci do profesora Olsona.
20:38To była tylko przejściowa niedyspozycja naszego małego geniusza.
20:52Mam nadzieję, że osobiście zechce pan się o tym przekonać.
20:58Wykluczone.
20:59Absolutnie wykluczone.
21:01Drogi panie, rozumiem, że każdy może zachorować.
21:05Ale moja noga nigdy tam nie postanie.
21:08Ale wyniki naukowe tego chłopca...
21:10Ja chętnie bym pojechał.
21:13Przecież wiesz, że już od lat zbieram materiały o cudownych dzieciach.
21:17A co z twoim sercem?
21:18Aż tak chcesz się poświęcić?
21:20Może pojedzie ze mną dr Eriksson.
21:22Dlaczego nie?
21:24W restauracji.
21:28Przylatują jutro.
21:29Doskonale.
21:32Świetnie.
21:33Mam nadzieję, że tym razem wszystko się uda.
21:35Może być pan pewien.
21:39Co zamówiłeś, wielki wezyrze?
21:42Wygląda trochę dziwnie.
21:45To korzenie liu miupiu.
21:48Eksperyment w naszym menu.
21:51Eksperyment?
21:52A cóż to? Jesteśmy królikami doświadczalnymi?
21:55Żeby ci tylko nie zaszkodziły.
21:59Póki pamiętam.
22:01Proszę przeprosić w moim imieniu doktora Johanssona.
22:04Mam spotkanie z moją byłą klasą i rano mogę się trochę spóźnić.
22:08Smacznego.
22:14Zapewniam was, że tytuł honorowego ucznia czwartej B będę nosił z dumą.
22:18Przyjmij od nas te kwiaty.
22:25Są wyrazem prawdziwego podziwu dla ciebie.
22:28Koleżanka wręcza Oskarowi kwiaty.
22:35Oskar całuje ją w rękę.
22:36Widzicie dzieci?
22:38To prawdziwe, dobre maniery.
22:40Dziękuję.
22:41Jestem naprawdę wzruszony.
22:42Oskar wącha kwiaty i przybiera postać swojego ojca.
22:47Wszelkie znane.
22:57Kim pan jest?
23:06Natychmiast zawołajcie woźnego.
23:07Kiedy wszyscy patrzą na Oskara, Barcia wyjmuje z bukietu kwiat, który dodaje lat.
23:18Fryzjer Blecha daje Oskarowi powąchać kwiatek zdrowia.
23:25Wyprostuj się.
23:28Gdyby to była choroba, zadziałałoby.
23:31Skąd zatem się to wzięło?
23:34Powiem ci, to przez jedzenie w restauracji, przez te przeklęte korzonki.
23:38A mama cię ostrzega.
23:42I co teraz?
23:47Przynajmniej się przebierz.
23:48W instytucie.
23:51Czy pozostały mu jeszcze jakieś upodobania z dzieciństwa?
23:54Lubi się bawić?
23:55Czyta książki o Indianach?
23:56Na przykład musimy go tytułować wielkim wezyrem.
24:00Jakieś to dziecinne.
24:02A nie jest zbyt wyrośnięte?
24:04Skądże?
24:08Wchodzi Oskar pod postacią swojego ojca.
24:12Chwileczkę.
24:15Przepraszam.
24:17Kim pan jest?
24:18Oskar.
24:19Oskar Blecha, szef instytutu.
24:21Wielki wezyr.
24:24To naprawdę ja.
24:26To chyba przez te korzonki, które zjadłem w restauracji.
24:30Jeśli się nie mylę, doktor Johansson.
24:35Witam pana serdecznie.
24:39Johansson łapie się za serce.
24:42Spokojnie, doktorze.
24:43Mówiliście, że chodzi o cudowne dziecko.
24:45Oszukaliście mu.
24:46Ależ jestem cudownym dzieckiem.
24:48Udowodnię to.
24:48Oskar otwiera szafę, z której wypada paczka z lizakami.
24:59Przysięgam.
25:00Nazywam się Oskar Blecha.
25:02Mam legitymację szkolną.
25:03Można więc powiedzieć, że nasz preparat wszechstronnie doskonali człowieka.
25:16Brzmi to jak utopia.
25:20Zgubiłam rękawiczkę.
25:22Trochę szkoda.
25:26Drobiazg.
25:27Zaraz temu zaradzimy.
25:28Dziękuję.
25:32Wymyśliliście to cudowne dziecko, aby mnie tu ściągnąć.
25:35Przyznam jednak, że nie żałuję.
25:37Ależ ja naprawdę jestem cudownym dzieckiem.
25:41Sporo tak panu na tym zależy.
25:42Ale jak właściwie doszedł pan do tak znakomitych wyników?
25:47Oczywiście proszę.
25:48Wykorzystałem kinetyczną reaktywność związku G3B.
25:55To odważny eksperyment.
25:57Pani doktor, to pan Kolouszek.
25:59Znajdzie pani rękawiczkę.
26:01Dzień dobry.
26:01Proszę wybaczyć.
26:03Kolouszek obwąchuje, dr Erickson.
26:05Węż jak pies.
26:06Nawet lepiej.
26:07Ale co ma na twarzy?
26:09To niepożądany skutek uboczny działania naszego preparatu.
26:14W restauracji.
26:18To mój dziewięcioletni syn.
26:25Tak się skończyło pańskie eksperymentowanie na gościach.
26:30Przepraszam, moje?
26:32Mówił pan, że to eksperyment w menu?
26:35Właśnie.
26:37A może soda pomoże?
26:39Akurat.
26:40Ja wam nie coś z tego.
26:41I coś panu powiem.
26:42Postaram się, żeby zamknięto tę waszą restaurację.
26:45Podam was do sądu.
26:45Rozgłoszę to w gazetach.
26:47Przepraszam, to brat...
26:49Otec.
26:50Nie, ojciec.
26:51Co?
26:52Ojciec młodszy od syna?
26:53Panie doktorze, proszę się nie denerwować.
26:56Kim on właściwie jest?
26:58Mąż jest fryzjerem.
26:59Coś podobnego.
27:05Spokojnie.
27:08Nieoczekiwanie Oskar powraca do swojej normalnej postaci.
27:11Mamo?
27:19Już jestem normalny.
27:20Co za szczęście.
27:24Panie Wagner, proszę zobaczyć.
27:30Wreszcie możemy panu przedstawić wielkiego wezyra w jego prawdziwej postaci.
27:35Oto Blecha Junior, czyli Oskar.
27:37Johansson łapie się za serce.
27:42Tableczka, dzwońcie po karepce.
27:44Chwileczkę, ja się nim zajmę.
27:46Nie, tylko nie fryzję.
27:48Pan Blecha wiele potrafi.
27:53Na sali operacyjnej doktora Klepacza.
28:01Niestety nadzieja jest bardzo nikła.
28:07Opuścić sali.
28:11Natychmiast.
28:12No tak.
28:14To znowu on.
28:17Proszę, aby wszyscy wyszli.
28:19Szybko proszę.
28:21W przeciwnym razie pan Blecha nie ręczy, że zabieg się uda.
28:27Przecież nie oddacie go w ręce tego szaleńca.
28:31Co to ma znaczyć?
28:34Puśćcie mnie.
28:34Jestem za niego odpowiedzialny.
28:35Nie jestem za niego odpowiedzialny.
28:37A wucin, tary z usta.
28:45Johansson dostrzega fryzjera Blecha i wpada w przerażenie.
28:50Niech pan stąd wyjdzie natychmiast.
28:54Proszę się nie bać.
28:57Najpierw poświecę panu w nos latarką.
28:59Potem nasypię tam trochę kalafonii.
29:01To pomoże.
29:01Ale najpierw zasłonię panu oczy, żeby nie dostał pan zapalenia spojówek.
29:10Proszę się odprężyć.
29:11Blecha wyjmuje z torby kwiatek zdrowia.
29:13I wziąć głęboki oddech.
29:17Korytarz przed salą operacyjną.
29:19Proszę o spokój.
29:21Dzień dobry.
29:22Genialny lekarz.
29:29Poproszę o tę latarkę.
29:34Poczuł się pan lepiej, ale może zawieziemy pana do hotelu.
29:41Nie chciałby pan zostać szefem tego szpitala?
29:43Blecha przygląda się personelowi szpitala.
29:55Macha do niego pan Trnka w szpitalnym szlafroku.
30:00Czemu nie?
30:01Ale pod warunkiem, że zniknie stąd ten człowiek.
30:04Ale to nasz jedyny pacjent.
30:09Rozumiecie coś z tego?
30:10Co ja ci zrobiłem?
30:14I zalecam, aby kalafonię i latarki zamówić dla wszystkich naszych szpitali.
30:19Słucham?
30:20Tak, ale uwaga.
30:22Wyłącznie marki Helios.
30:25Inne nie są skuteczne.
30:27Do widzenia.
30:31Jak, doktorze?
30:32Jak się pan czuje?
30:34Chcecie zobaczyć?
30:35Proszę.
30:37Johansson wykonuje salto.
30:40Panie doktorze, musi się pan oszczędzać.
30:51Serce jak dzwon.
30:52Serce jak dzwon.
30:53Brawo.
30:54Co to?
30:56Przy nogach doktor Erickson klęczy koloszek ze zgubioną rękawiczką.
31:00W końcu panią wytropiłem.
31:02Miło z pana strony.
31:04Coś niebywałego.
31:06Po prostu niesamowite.
31:07Nie mam nawet kostki cukru.
31:10Wystarczą drobne na piwo.
31:14Z początku miałem pewne wątpliwości, ale teraz jestem wprost zachwycony.
31:19Instytutem, panem Oskarem, panem Blechą, nawet panem Kolouszkiem.
31:24Miło mi to słyszeć.
31:25Doktor Johansson życzył sobie, abym to panu zwrócił i jeszcze raz podziękował.
31:30Wagner oddaje latarkę.
31:35Wspominał o naszym Oskarze?
31:36Cicho.
31:41Blechowa podchodzi do okna.
31:43Bedrzyku, dr Johansson mówi właśnie, że ty też powinieneś otrzymać nagrodę Nobla.
31:49Za odkrycie nowej metody leczenia.
31:54Fantastycznie.
31:56Wspaniale.
31:57Cicho.
31:59Teraz mówi, że zadzwoni do profesora Olsona, żeby tu przyjechał.
32:03Niesamowite.
32:04Pani Blechowa, w tym zakładzie fryzjerskim chyba się pani marnuje.
32:10Gazety są pełne plotek.
32:14Uszanowanie, panie doktorze.
32:16Proszę.
32:17Panie doktorze, dziękujemy za naszego kudłacza.
32:25Jak pan tego dokonał?
32:27Trochę eksperymentowałem.
32:29Teraz to zupełnie inny pies.
32:34Paścika udaje, że w ogóle mnie nie zna.
32:38Ale na widok młodego Blechy staje na baczność.
32:40Trzy gazety poproszę.
32:43Idą dzisiaj jak ciepłe bułeczki.
32:47Zobacz.
32:55Wczoraj o 19.35 dyrektor banku Hynie Knavra Till powiedział do żony.
33:00Jeśli ten fryzjer Blecha dostanie nagrodę Nobla, zjem własną wycieraczkę.
33:05Dobry, co?
33:06Dobre?
33:09Ciekawe, skąd Neuwirth bierze takie informacje.
33:12Neuwirth?
33:13Nie wiesz, kto rządzi redakcją?
33:15Blechowa w redakcji.
33:26Pani Blechowa, dobry dzień.
33:29Dzień dobry.
33:30Jak się pani czuje w nowej pracy?
33:34Świetnie.
33:35Sądzę, że to była dobra decyzja.
33:37Informacje są teraz o wiele ciekawsze.
33:39Dzień dobry.
33:45Czego tu szukacie?
33:48Nasi mali włamywacze.
33:50Czy można to wydrukować w gazecie?
33:52Proszę pani się w redaktorku.
33:56Były nauczyciel Janda oznajmił, że w ciągu 24 godzin publicznie udowodni, że...
34:02Rodzina Blechów to oszuści.
34:06Coś podobnego.
34:09Tego nie można wydrukować.
34:12Dlaczego nie?
34:15Na drzewie utrynków.
34:18Wydrukowali wprawdzie, ale z dopiskiem kupcie następny numer, a przekonacie się, że było to kłamstwo.
34:24Mogę?
34:25Co za łobuzy.
34:29Idę się uczyć.
34:31Czestimir wspina się na wyższą gałąź.
34:38Dziwię się, że sobie nie odpuścicie.
34:41Nie wystarczy wam, że skończyliśmy tutaj?
34:45Chcesz jeszcze?
34:47Tak, ale boję się, że urwie się moja gałąź.
34:52Dawid pokazuje siatkę z arbuzem.
34:54Czestimir nie wyjdzie.
34:56Przez tydzień ma areszt domowy.
34:58Marsz na swoją gałąź.
35:05Wykombinuj coś.
35:06Nie mamy czasu.
35:08Czestimir potajemnie schodzi z drzewa do przyjaciół.
35:11Przez plac idzie pan Blecha.
35:28Dzień dobry, panie Blecha.
35:30Co słychać?
35:31Chyba mam grypę.
35:33Może pan coś na to poradzi?
35:34Troje przyjaciół biegnie do stoiska z arbuzami.
35:40Co się stało?
35:42Panie profesorze, może pan sprzedać panu Blesze tego arbuza?
35:45Idzie.
35:47Chyba coś knujecie.
35:52Chcielibyśmy tylko, żeby tym razem nam się udało.
35:56Możecie na mnie liczyć.
35:57O, pan Blecha.
36:04To co zwykle?
36:06Jednego na sen.
36:07Mam tu coś wyjątkowego.
36:11Czemu tak się kapicie?
36:19Proszę bardzo.
36:21Profesor podaje arbuza, którego przeniosły dzieci.
36:27Biedny Oskar.
36:31Dzisiaj znowu będzie w instytucie aż do nocy.
36:34Kończą pracę nad nowym preparatem.
36:37Dobrze.
36:38Ale codziennie tyle godzin?
36:40Nie powinien tyle pracować.
36:43Nie zapominaj, że on jeszcze rośnie.
36:47Z arbuza zaczyna wydobywać się dym.
36:52Najchętniej w ogóle nigdzie bym nie szedł.
36:54Wziąłbym sobie porządny kawał arbuza.
36:57Ale skoro sam pan Wagner nas zaprosił.
37:03Wyobraź sobie, że ta nauczycielka klepaczowa schyl się.
37:08Chciała, żebym wyleczył ją z grypy.
37:10Po tych wszystkich dwójach, które postawiła Oskarowi.
37:14Szkoda, że nie widziałaś, jak ją spławiłam.
37:18Co tu tak śmierdzi?
37:27Pali się.
37:38Blechowie wynoszą z domu rzeczy.
37:43To nasze kwiaty.
37:45Schowaj je szybko do samochodu.
37:46Są.
37:54Szybko, wsiadamy.
37:55Dzielejcie rychle.
37:58Podaj je.
38:00Wąchamy wszystkie.
38:03Ruszaj, tylko nie rozbij auta.
38:05Blechowa nasłuchuje.
38:09Zaczekaj.
38:10Ktoś w okolicy mówił, brakuje kwiatka inteligencji.
38:14Co?
38:15Czekaj.
38:16Drugi odpowiedział, szybko do instytutu musi gomić Oskar.
38:20Idziemy za mną.
38:25Blecha goni samochód z dziećmi.
38:27Co mam robić?
38:32Dzwoń po straż pożarną.
38:36Zacznij, Kasi, sama, wodą.
38:39Oskar siedzi w swoim gabinecie w instytucie.
38:43Przez otwarte okno wlatuje Czesimie, a za nim Dawid z Barcio.
38:47Czesimie zakłada Oskarowi worek na głowę.
39:08Z pomocą Dawida przywiązują go do krzesła.
39:11Teraz już nie słyszy, nie zauważą nas.
39:14Szybko, kwiatek.
39:17Nigdzie go nie widzę.
39:24Trzymaj mocno.
39:25Zajrzę do sejfu.
39:33Jest.
39:38Podaj torbę.
39:42Nałóżcie maski.
39:43Dzieci zakładają maski i uciekają przez korytarz instytutu.
39:56Nieco się stało.
39:58Coś się stało?
40:00Łapcie ich.
40:00Są tam.
40:07Za nimi, szybko.
40:13Którędy?
40:15Może tędy.
40:17Zamknijcie drzwi.
40:20Prędko, wszyscy.
40:21Nie ma klucza.
40:27Muszę trzymać klamkę.
40:29Kratę, szybko.
40:32Dawid.
40:37Dawid podbiera klamkę drzwi.
40:40Barcia wdrapuje się po skrzynkach.
40:42Torbę z kwiadami postawiła na ruchomej taśmie wynalazku upana krzepecki.
40:49Koza uruchamia taśmociąg.
40:57Barcia nie może otworzyć okna.
41:03Kwiaty padają łupem kozy.
41:05O rany, koza zżarła kwiaty.
41:14Teraz.
41:15Nie puściły.
41:17Z powrotem.
41:18Większy rozbieg.
41:19To jakieś dzieci.
41:21Widziałam je.
41:23Świetny pomysł.
41:24Dajcie tę chłodę.
41:25Trzymajcie poziomo i nie puszczajcie po uderzeniu.
41:31Ostrożnie.
41:32Docent Pasztika trzyma tam kozę doświadczalną.
41:35Z powrotem.
41:38Jeszcze raz.
41:42W końcu Blecha z pomocnikami wyłamują drzwi.
41:48Uciekli przez okno.
41:50Nie ma ich.
41:52Coś ukradli?
41:55Zniknęły wszystkie kwiaty.
41:56Ktoś je ukradł?
41:58Co zginęło?
41:59Właściwie to nic.
42:03Zupełnie nic.
42:05Całe miasto mówi tylko o was.
42:09Ludzie naprawdę nie wiedzą, czy mają głosować na pana, czy na pańskiego syna.
42:14Dlaczego nie ma tu Oscara?
42:16Jest w laboratorium.
42:18Chce zakończyć pracę nad swoim preparatem.
42:20Prawda?
42:20I wyeliminować skutki uboczne.
42:24Spieszy się.
42:25Żeby zdążyć przed...
42:26Przed czym?
42:30Żona miała na myśli, dopóki te wszystkie świetne pomysły ma jeszcze w głowie.
42:35W genialnej głowie wciąż rodzą się pomysły.
42:39Telefon ze Sztokholmu.
42:45To profesor Olsson.
42:47Proszę wybaczyć.
42:50Mogę wam w sekrecie zdradzić, że Nagrodę Nobla dostaniecie obydwaj.
42:56Pan i syn.
43:04Dwa i mieszkańcy naszego miasta laureatami Nagrody Nobla.
43:09Czyż to nie wspaniała wizja?
43:13Do szkoły, do której uczęszczał Oskar zapisują się dzieci z całego świata.
43:17W szpitalu, którym kieruje pan Blecha, brakuje wolnych łóżek.
43:22Dwie Nagrody Nobla.
43:26Oszałamiające.
43:28Panie Blecha, mam nadzieję, że potrafi pan leczyć również wątrobę.
43:32Oczywiście.
43:35Chociaż właściwie nie.
43:38Tylko żartuję.
43:39Nadmierna skromność.
43:41Musi pan spróbować.
43:43Jutro przylatuje profesor Olsson.
43:50Nie cieszy się pan?
43:52Wówszem.
43:54Jestem pewien, że tym razem wszystko się uda.
43:57Fryzjer Blecha nie wygląda na szczęśliwego.
44:01Koniec odcinka piątego.
44:05Scenariusz.
44:06Bez tam filmy.
44:12Na zemi zpívaj jen mu zábydět.
44:17Sto tisíc krát o tom snil každý z nás.
44:24A pak se stal dospělým jak šel čas.
44:31Muzyka.
44:31Muzyka.
44:31Muzyka.
44:31Muzyka.
44:32Muzyka.
44:34Nie ma znaniem.
44:42Pytající Český vír
44:45Lekaj tam a zpětk je.
44:48Ja ho potestrívám,
44:52że zná inny świat.
44:55Svět zázračných możności
44:59Jetským czas.
45:02A zapad my o proleji kolem nas
45:08Zděciá
45:11Rekiseria Waclav Worliczek
45:14Opracowanie Telewizja Polska
45:16Tekst Maja i Jerzy Piotrowscy
45:18Czytali Kasper Kajszewski i Paweł Straszewski
Comments

Recommended