- 6 months ago
Category
🎥
Short filmTranscript
00:00Telewizja czechosłowacka przedstawia serial
00:06Latający Czestimir
00:11Scenariusz
00:20Reżyseria
00:25Cudowne kwiaty z niebieskiego meteorytu, mogące poprawić życie na Ziemi,
00:29padają łupem fryzjera Blechy.
00:31Dzięki nim rodzina Blechów robi zawrotną karierę.
00:36Pan Blecha zostaje szefem szpitala.
00:39Jego żona redaktorem naczelnym miejscowej gazety,
00:41a syn Oskar, największy nieuk w klasie,
00:43staje na czele Instytutu Naukowego.
00:46Czeka go nawet Nagroda Nobla.
00:49Nauczyciel Filip oraz Czestimir i dwójka jego przyjaciół
00:52nie mogą pogodzić się z faktem,
00:54że kwiaty, które miały służyć wszystkim ludziom,
00:56trafiły w niewłaściwe ręce.
00:57W końcu dzieciom udaje się przeprowadzić
01:01długo przygotowywaną akcję.
01:04Zdobywają kwiaty, które dają im nadprzyrodzoną moc.
01:07Przylatują do Instytutu,
01:08unieszkodliwiają byłego szkolnego kolegę
01:10i ukrywają się z łupem w piwnicy budynku.
01:13W ferworze ucieczki kwiaty
01:14ulegają jednak zniszczeniu.
01:16Państwo Blechowie nie wiedzą,
01:18że kwiaty zjadła koza doświadczalna z Instytutu.
01:20Mają nadzieję, że odzyskają
01:21źródło swojej mocy.
01:23Zdają sobie sprawę, że bez cudownych kwiatów
01:25ich panowanie w miasteczku szybko by się zakończyło,
01:28a z taką perspektywą
01:29nie chcą się pogodzić.
01:37Odcinek szósty.
01:38Ostatni kwiat.
01:42Śniadanie państwa trynków na drzewie.
01:46Wiem.
01:48Idę na dworzec.
01:50Będę bagażowym.
01:57Idź do Instytutu po kozie mleko,
01:59które obiecał ci pan Krzepelka.
02:01Dobrze.
02:02Żeby tylko nie zobaczył mnie Oskar,
02:05byłby problem.
02:07Cześć rodzinko.
02:08Wczoraj nie poszło wam najlepiej.
02:16Kwiaty przepadły.
02:20Blecha zapewne teraz szaleje.
02:23Pan Blecha maluje na twarzy żony ślady wysypki.
02:27Jeszcze jedna nad nosem.
02:31Dzisiaj przyjeżdża profesor Olson,
02:33a my nie mamy kwiatków.
02:35Musimy udawać chorych.
02:36Ja też zostanę w domu?
02:39Musisz być na dworcu.
02:40Będziesz udawał, że za nie mówiłeś.
02:42Dlaczego?
02:43Bo wszyscy od razu by poznali, jaki jesteś głupi.
02:51Jeśli będziesz milczał,
02:52dostaniesz wszystko, co zechcesz.
02:58Proszę.
03:00Wchodzi pan Kolauszek.
03:02Nie, ręki proszę nie podawać.
03:03Ma tyfus plamisty.
03:06Niech pan zobaczy, jakie ma plany.
03:08A syn z kolei o nie miał.
03:10Może nawdychał się szkodliwych oparów.
03:12Czemu ich pan nie wyleczy?
03:18W tym stadium to niemożliwe.
03:21Ale nie chcę pana zatrzymywać.
03:24Proszę sobie wyobrazić, że ktoś ukradł nam kilka kwiatów.
03:28Wie pan, człowiek się przyzwyczaja.
03:31Rozumiem.
03:32Jeśli je pan wytropi, sowicie to wynagrodzę.
03:35Ma pan szczęście, że podebrałem kilka tych tabletek na węch.
03:46Gdzie stały kwiaty?
03:48Szybko, spieszę się.
03:50Kolauszek łapie trop.
03:52Przed domem profesora Langmayera.
03:56Proszę dać znać, kiedy będzie pan miał pieniądze.
03:58Ale ja się na to nie zgadzam.
04:02Miło mi było.
04:04Jeśli sprzedacie moje kamienie, wyprowadzę się z domu.
04:07A niby dokąd?
04:09Słucham?
04:10Masz pretensje?
04:11Dobra.
04:12Trzy razy nie dostaniesz pudingu.
04:18Po ulicy idzie na czworakach koloszek i węszy.
04:25Całuję rączki. Dzień dobry.
04:28Zanim podąża Blecha z Oskarem.
04:30Coś takiego.
04:32Koloszek.
04:34Ależ węszy.
04:46Koloszek zbliża się do instytutu.
04:51Niesamowity tropiciel.
04:53Nie chcę tam.
04:54Musisz.
04:55Wszystko jedno co robisz.
04:56Tylko nic nie mów.
04:59Jutro finał plebiscytu.
05:01Nie wolno teraz wszystkiego zepsuć.
05:02Koloszek zmierza do piwnicy, do pomieszczenia z kozą.
05:12Chodź.
05:14Nie marudź.
05:15Chodź mówię.
05:22Możesz udoić ile tylko zechcesz.
05:24Tam nie, lepiej nie.
05:29A dlaczego nie?
05:30Dlaczego on?
05:31Syn chce, a on jest tutaj szefem.
05:34Prawda, że chcesz?
05:34Chcesz tam?
05:36Chce tam.
05:37Widzi pan?
05:38Chce.
05:39Niech pan się odsunie.
05:40Ustup te.
05:42Tropimy dalej.
05:43Pan trnka do i koze.
05:50Wiesz, moja droga, musimy oszczędzać.
05:59Tutaj trop się urywa.
06:03Proszę, trnka.
06:06Przecież to tylko odrobina mleka.
06:09Proszę wyjść.
06:10Mleko mu na razie darujemy.
06:19Dziękuję ci.
06:22O wszystkim zapomnimy, ale musisz oddać tam kwiaty.
06:28Jakie kwiaty?
06:30Te, które ukradłeś mnie i Oscarowi.
06:32Kogoś do tego wynająłeś.
06:34Możliwe, że coś wziąłem.
06:39Czasem nie wiem, co robię.
06:42Gdzie je schowałeś?
06:45Przysięgam.
06:46Nic nie pamiętam.
06:49Spokojnie.
06:50Już ty sobie przypomnisz.
06:56Od dłuższego czasu leczę pana trnkę.
06:58To ciężki przypadek.
07:01Panu też się nie udało.
07:07Panie doktorze, może istnieje jakiś lek, który przywróci mu pamięć?
07:13Oczywiście najsilniejszy jest klockodryl forte.
07:17Bardzo skuteczny.
07:19Świetnie.
07:20Potrójną dawkę.
07:25Będzie miał halucynacje.
07:27To moje polecenie szefa kliniki.
07:36Między nami znów będzie dobrze.
07:39Przyjmę cię do instytutu.
07:42Wrócisz do pracy.
07:45Tylko musisz sobie przypomnieć.
07:46No.
07:49Zbinku.
07:50Jesteś taki dobry.
07:54Trnkowie wyprowadzają się z domu na drzewie.
08:03Nawet nie wiecie, jak się cieszę, że nasze cygańskie życie już się kończy.
08:07Jasne, wierzę pani.
08:10Masz to brać co dwie godziny, weź.
08:14Pan trnka połyka tabletkę i zmierza do pana Wagnera oraz jego goździ.
08:20Zbinku.
08:24Zbinku.
08:37Zamiast pana Wagnera i jego gości widzi trzy wielbłądy.
08:41Wielbłądy.
08:45Skąd tu się wzięły?
08:47Powinny być w zoo.
08:51Kto to?
08:53Wariat nieszkodliwy.
08:55Mieszka na drzewie.
08:59Instytut.
08:59Co tam się dzieje?
09:10Co jest?
09:12Wyrzuć u mnie.
09:13Wieczorem przyjeżdża profesor Olson, a jeszcze nie jesteśmy gotowi.
09:17Chodźmy.
09:17Oskar bawi się z kolegą w Indian.
09:26Oskar!
09:30Oskar!
09:31Oskar!
09:38Zaczekajcie na zewnątrz.
09:39Powiedziałem ci, że masz udawać niemego, a ty wydzierasz jak pawian.
09:48Chodź.
09:48Blecha zmywa Oskarowi indiańskie barwy.
09:56Nie, tato. Będę już milczał.
09:58W laboratorium.
10:03Panie docencie, niech pan sobie wyobrazi, że mój chłopak stracił przed chwilą mowę.
10:08Pewnie nawdychał się wodoru.
10:11Co takiego?
10:13Wielki wezer on nie miał?
10:18Za chwilę przyjedzie profesor Olson.
10:21Za wszelką cenę musimy pozbawić nowy preparat niepożądanych skutków ubocznych.
10:27Spokojnie, panie docencie.
10:28Na szczęście syn wszystko mi wyjaśnił, prawda?
10:32Oskar kręci głową.
10:34Tak.
10:36Oskar kiwa głową.
10:37Proszę zanotować.
10:40Dodać dwa całe keczupy, łyżkę płynu chłodniczego i strunę od skrzypiec.
10:45A teraz bardzo się spieszę.
10:47Chodź.
10:48O tak.
10:51Strunę od skrzypiec.
10:55Mieszkanie państwa trynków w instytucie.
10:58Proszę.
10:59Bardzo dziękujemy i...
11:03Przepraszam za ten bałagan.
11:05Najważniejsze, że wróciliście do domu.
11:08Jak tam, Zbyńku?
11:11Mamusiu, przyszły do nas wielbłądy, duży i mały.
11:14Teraz tak ma.
11:19Nie tylko on.
11:21Żona ma tyfus plamisty, a syno nie miał.
11:25Każdy ma kopytka.
11:27I garb.
11:29A ten stary, przetarte futerko.
11:32To reakcja na leki.
11:34Kiedy minie, proszę mu przypomnieć, że obiecał mi kwiaty.
11:38Za chwilę przyjeżdża pociąg.
11:39Musimy już iść.
11:40Z pociągu wysiada profesor Olson.
11:49Jak podróż?
11:51Całą drogę pracowałem.
11:53Jutro mam wykład w Londynie.
11:54Na jaki temat?
11:56Stopniowy zanik cech zwierzęcych u istot inteligentnych.
12:03Nasz mały geniusz.
12:05Jesteś już zdrowy?
12:07Oskar milcząco potakuje, a potem kręci głowę.
12:10Tak czy nie?
12:14Nawdychał się oparów i oniemiał.
12:17Słucham?
12:19A dokończył badania?
12:21Tak czy nie?
12:23Tak.
12:25Oczywiście.
12:26To najważniejsze.
12:31Olson ogląda tabletki.
12:36Czyli preparat jest gotowy.
12:38Nie ma skutków ubocznych.
12:44Radziłbym ostrożność.
12:46Niech pan przestanie.
12:50Jestem przekonany, że to geniusz.
12:53Jeśli uważa, że preparat jest gotowy,
12:55nie ma się czego obawiać.
12:58Johansson i Olson łykają tabletki.
13:04Mieszkanie państwa trynków.
13:05Nie dźwigaj tego.
13:09Połóż się i odpocznij.
13:11Co ty z tym odpoczywaniem?
13:12Po czym mam odpoczywać?
13:14Wiel błądów już nie widzę, więc co?
13:17Pan Trynka znalazł torbę z kwiatkiem umożliwiającym latań.
13:22Przycisknę ke kwiatine.
13:23Przycisknę ke kwiatine.
13:30Chciałem ci jeszcze powiedzieć, że...
13:33Nagle zaczyna się unosić.
13:35W ustawu.
13:42Instytut.
13:46Jesteśmy umówieni.
13:47Jutro zbada pan moją wątrobę.
13:51Tak.
13:54Oczywiście.
13:56Proszę.
13:56Uszanowanie.
14:02Brawo.
14:05Panie profesorze, niech pan się jeszcze zastanowi z tą wątrobą.
14:10Dowiedziałam się, że w miejscowej gazecie opisano obydwu blechów jako oszustów.
14:15Mówi się, że w mieście pojawiły się kwiaty, które dają ludziom niezwykłą moc.
14:21Wie pan coś o tym?
14:23Nonsens.
14:24Nic takiego nie istnieje, prawda?
14:25Gdzie pana nosi?
14:28Niestety nie latam.
14:34Nadlatuje pan trynka.
14:35Za to ja latam.
14:37Czy to ten kwiat, którego szukasz?
14:39Kto to jest?
14:42Nieszkodliwy wariat.
14:43Powąchałem i latam.
14:46Panie trynka, mogę powąchać?
14:50Co tu się dzieje?
14:52Wariaci latają, a niemi odzyskują mowę.
14:55To ten?
14:58Oscarowi udaje się powąchać kwiat.
15:01To nonsens, chyba mu nie wierzycie.
15:02Jednak to kwiat.
15:03Skądże to były fakir i sprytny oszust?
15:08Oscar wylatuje przez okno.
15:10To dzięki kwiatkowi.
15:14Czyli jednak jest pan oszustem.
15:16Syn zapewne też.
15:17Chodźmy.
15:17Idziemy, panie doktorze.
15:23Oscar?
15:24Natychmiast wracaj.
15:26Co ty wyrabiasz?
15:27Przecież mogłeś spaść na ziemię.
15:29W głupolu miałeś być niemy.
15:33Chodziło o inny kwiat.
15:35Innego nie mam.
15:36Coś ty?
15:37Znowu się na mnie gniewasz?
15:38Restauracja.
15:45Langmayer, stary przyjacielu, miło, że nas zaprosiłeś.
15:59Z całą skromnością.
16:02To nieistotne.
16:03Prawda, doktorze?
16:04To jest tak dobre, że zjem nawet tę kość.
16:08Przepraszam, pani doktor.
16:10Johansson zjada kość.
16:14To chyba po tej tabletce.
16:18Jak to się stało, że ten chłopiec osiągnął takie wyniki?
16:22Przed chwilą zadziwił was pewien kwiat, co dowodzi, że człowiek może latać.
16:28Wcześniej był też inny kwiat, którego woń zmieniała mózg półgłówka w umysłu geniusza.
16:34Ale ten kwiat już nie istnieje.
16:37A Oskar Blecha już nigdy nic nie wymyśli.
16:46Taki kwiat należało udostępnić całej ludzkości.
16:50Niestety, dostał się w niepowołane ręce.
16:55Można było nim niebezpiecznie manipulować.
16:57Właśnie.
16:58Szczególnie w przypadku waszego instytutu zajmującego się doskonaleniem człowieka.
17:04A kim jest udoskonalony człowiek?
17:06Z tworem o węchu lepszym niż pies, u u lepszym od nietoperza?
17:11Nam się jednak wydaje, że to człowiek niezdolny do podłych czynów.
17:17A takich jest na świecie miliony.
17:18Oczywiście.
17:22Chyba nie mówisz poważnie.
17:25Tylko dzieci nie są zdolne do prawdziwych podłości.
17:29Musimy podjąć badania pozwalające stwierdzić, w którym momencie opuszczają człowieka te piękne cechy.
17:39Niestety jestem już za stary na rozpoczynanie takich badań.
17:42HOTEL
17:44Panie doktorze, wstajemy.
17:51Za godzinę odjeżdża nasz pociąg.
17:55Twarz doktora Johanssona pokrywa gęsta sierść.
17:57Panie profesorze!
18:09Panie profesorze!
18:11Profesorze!
18:14Profesor Olson wygląda podobnie.
18:16Przykro mi, ale z takim wyglądem nie możecie iść na śniadanie.
18:25Co takiego?
18:26Przecież jesteśmy hotelowymi gośćmi.
18:28Ci panowie padli ofiarą dwóch oszustów.
18:30Możliwe.
18:31Ale w ten sposób będzie chyba lepiej.
18:36Profesor Olson miał za chwilę wyjechać do Londynu.
18:39W takim stanie nie może.
18:41Musimy tu zostać.
18:43Czyli nigdzie nie pojadę?
18:46Panie profesorze!
18:52Na rynku, wokół Olsona i Johanssona zbiegły się psy.
18:57Jeszcze i pan.
18:58Niech pan zostawi nas w spokoju.
19:02Co za bezczelność.
19:03Taką mam pracę.
19:05Szpital.
19:11Przyznam, że jestem bezradny.
19:14Posłałem samochód po pana Bleche.
19:16Nie wierzę temu człowiekowi.
19:18Dla mnie jest oszustem.
19:19Obydwaj.
19:20Ojciec i syn.
19:21Już są.
19:23Nikogo nie będę leczył.
19:24Mam wściekliznę.
19:27Dlaczego nie jest wtorek?
19:28Chcę, żeby był wtorek.
19:31Co to?
19:32Skutek działania tabletek pańskiego syna.
19:34Tak, tak, tak.
19:39Tak, tak, tak.
19:39Brodź, proszę nie uderij.
19:40Pojdź tam, tam.
19:41Idę mu balon.
19:42Bądź tak nie balansować.
19:43Ja się tu probruszle, bruszle!
19:45Już ja się postaram, żeby kariera tej rodzinki szybko się zakończyła.
19:55Rychle skończyła.
19:58Fryzjer Blecha i jego syn są oszustami.
20:01Olic Blecha i jego syn Oskar, proglaszeni porwodniki.
20:04Dobry dzień.
20:05Dobry dzień.
20:06Dzień dobry, pani dyrektor.
20:08Wtedy w telewizji mówił pan jednak prawdę.
20:10Dziękujemy.
20:11Profesor Langmeier staje na czele Instytutu.
20:16Zbieraj pieniądze.
20:18Dzisiaj zakończenie plebiscytu na Człowieka Roku.
20:22Profesor Olson i doktor Johansson ofiarami badań naukowych.
20:26Jedną poproszę.
20:28Sensacyjne zdjęcia.
20:30Wyglądają strasznie.
20:31Tak właśnie wyglądał nasz chuniacz.
20:34Zanim zaprowadziliśmy go do doktora Fogla.
20:38Może pani pójść ze mną?
20:40Oczywiście.
20:41Przez nim i sprzedawaj.
20:45Fryzjer Blecha i jego syn Oskar to złodzieje i oszuści.
20:56Olson i Johansson patrzą na siedzącego przed nimi psa.
21:01Czy to na pewno bezpieczne?
21:03Czemu miałoby być niebezpieczne?
21:05Proszę pani Pasztikowa.
21:07Proszę pani Pasztikowa.
21:07Tak wyglądał wcześniej nasz chuniacz, a tak wygląda teraz.
21:15Ciągle było mu gorąco i wyciągał język.
21:25O tak.
21:27Pokażcie jak długie macie języki.
21:33Dobrze, zgadzamy się.
21:35Proszę panie doktorze.
21:39Doktor Fogel przygotowuje się do zabiegu.
21:41Przez stranieniu psich klubów.
21:47Psias, mycz.
21:50Czego to dożyłem?
21:55O, gospodzie.
21:57Dał ogłoszenie, że poszukuje jakiegoś niebieskiego kamienia.
22:00Wariat czy co?
22:01A kto jako?
22:02Kto?
22:03No, kto Blecha.
22:03Niby kto? Blecha.
22:08Gdzie doktor Fogel?
22:10A.
22:14Pozwoli pan doktorze, że publicznie panu podziękuję.
22:17Nasi goście czują się jak nowonarodzeni. Gratuluję.
22:22Z twarzy obu panów zniknęła sierść.
22:25Panie doktorze, czy ja też mógłbym...
22:28Jasne.
22:32Panie Trynka, jestem pełen podziwu.
22:35Dla mnie?
22:36Pan pierwszy powiedział fryzjerowi prawdę w oczy i cierpiał za to.
22:41Gazeta, wydanie specjalne.
22:44Gazeta, wyniki plebiscytu. Proszę.
22:47Panowie, kto jeszcze nie ma?
22:56Człowiekiem roku został doktor Fogel.
22:58Ten frajer jednak wygrał.
23:02Nie musiał pan tego przynosić.
23:06Właściwie to ja w innej sprawie.
23:10Wtedy, kiedy biegałem dla pana na czworakach,
23:13nie dostałem nawet złamanego grosza.
23:17Proszę.
23:19I do widzenia.
23:19Takiego sknery jeszcze nie widziałem.
23:24Wynocha.
23:26W porządku.
23:29Czytałem pańskie ogłoszenie
23:30i wiem, kto ma ten kamień.
23:35Szanowanie.
23:37Chwileczkę.
23:38Różo?
23:39Pieniądze.
23:41Przynieś jakieś pieniądze.
23:42No, niech pan opowiada.
23:49Na drzewie.
23:51Nasz miły fryzjer, pozbawiony kwiatów,
23:54wygląda jakby urwał się z domu wariatów.
23:57Blecha na planecie kwiatów byłby nie do wytrzymania, prawda?
24:00No, jasnie.
24:03Pewnie.
24:03Tam wszyscy są bardzo dobrzy,
24:06a kiedy ktoś jest jeszcze lepszy,
24:08może powąchać w nagrodę biały kwiat.
24:11Staje się młodszy i żyje od nowa.
24:15Fantastycznie.
24:16Też tak myślę.
24:17Fryzjer dał nawet ogłoszenie w sprawie meteorytu.
24:20O, tutaj.
24:22Dobrze zapłacę temu, kto przyniesie mi niebieski kamień.
24:25Co?
24:26Ten meteoryt jest niebieski?
24:30Nie wiedziałem.
24:31Dlaczego nikt mi nie powiedział?
24:33Dokąd pan idzie?
24:34Co się stało?
24:35Panie profesorze.
24:37Idę za nim.
24:41Blecha biegnie przez rynek.
24:48Obiecałyście, że sprzedacie mi tę kolekcję.
24:51Owszem, ale brat był wtedy bez pracy.
24:55Sytuacja się zmieniła.
24:58Chwileczkę.
24:59Musiałby pan sporo dopłacić to kamienie szlachetne.
25:07Dobrze.
25:08Dopłacę, ale ja dam więcej.
25:11Co?
25:11Pan też chce kupić kolekcję brata?
25:15Właściwie to potrzebuje tylko jednego kamienia
25:18i dam wam za niego więcej niż ten pan za wszystkie.
25:23Słyszałaś?
25:23Profesor wchodzi do swojej pracowni
25:28w momencie, kiedy meteoryt zaczyna promieniować niebieskim światłem.
25:31Kładzie świetlisty kamień na podłodze.
25:50Nareszcie.
26:00Kamień przekształca się w wielki meteoryt,
26:03który wciąga profesora do środka.
26:04Panie profesorze.
26:19Panie profesorze.
26:21Panie profesorze.
26:23Częstimir siada i czeka na profesora.
26:37Panie profesorze.
26:47Meteoryt znów zaczyna świecić na niebiesko.
26:51Z meteorytów wyskakuje odmłodzony profesor.
27:08W ręku trzyma niebieskie nasionko.
27:19Panie profesorze.
27:20Profesorze.
27:21Wąchał pan tam biały kwiat?
27:27Cicho.
27:28Tylko ty o tym wiesz.
27:30Może powiemy chociaż bardziej Dawidowi.
27:35Teraz potrzebuję tylko, żeby ktoś mnie adoptował.
27:38Co to znaczy?
27:39Żeby ktoś uznał mnie za własnego syna.
27:42Spoko, załatwię to.
27:43I nie możesz do mnie mówić, panie profesorze.
27:48Jestem otakar.
27:50Jestem otakar.
27:51A ja Częstimir.
27:52Lepiej stąd chodźmy.
27:53Zamiast w kieszeni koszuli nasionko ląduje na podłodze.
27:57Mama prawie codziennie robi pudding.
27:58Świetnie.
27:58Dzień dobry.
28:03Częstimirze, ależ ty rośniesz.
28:05A czyj jest ten chłopiec?
28:09Podobny do naszego otakarka, kiedy był mały.
28:12Zanim otworzą się drzwi, meteoryt się zmniejsza.
28:42Proszę, panie Blecha.
28:53Co to ma znaczyć, Cecylio?
28:56Znowu był tu ten Trnka.
29:00Proszę, tu jest.
29:03Blecha chowa kamień do kieszeni.
29:05A pieniądze?
29:08Proszę, możecie przeliczyć.
29:12Otakarek pisze, że nas opuścił.
29:15Na zawsze.
29:19Czemu to zrobił?
29:20Przecież wiesz, co powiedział.
29:22Jeśli dotkniemy jego kolekcji...
29:24Właśnie to zrobiłyśmy.
29:29Powiększ się.
29:31Mówię, powiększ się.
29:33Słyszysz?
29:33Nie patrzę.
29:39Do diaska powiększ się.
29:42Blecha rzuca niebieskim kamieniem o ziemię.
29:50Połknij mnie.
29:51Tatusiowi się pogorszyło.
29:57Co za pomysł, żeby kogoś adoptować.
30:00Mało nas jest?
30:02Tato, miałbym przynajmniej brata.
30:04Powiedziałem nie i już.
30:07Zmykaj.
30:08Mam jeszcze roboty.
30:09Rozumiem, że nie możesz spełnić swojej obietnicy, panie profesorze.
30:17Częstymiera słyszy, laborantka.
30:23Prosiłem, żebyś nie nazywał mnie profesorem.
30:26Jeśli obiecałem, to załatwię.
30:33W urzędzie.
30:36Zdecydowaliście się na adopcję tego chłopca?
30:38Ale proszę szybko, bo nie ma gdzie mieszkać.
30:43Zgadza się pani?
30:46Nie wiem, to trochę niespodziewany pomysł męża.
30:50Zawsze mówisz, że trzeba robić dobre uczynki.
30:54Dobrze, jeśli mąż tak chce.
30:56Możesz mi tylko powiedzieć, gdzie będzie spał?
30:58Oczywiście ze mną.
31:00Chciałem powiedzieć z Częstymirem.
31:02Jeśli oboje się zgadzacie, proszę podpisać.
31:11Zdumiona pani Trnkowa czyta, co podpisała,
31:14a Częstymir z młodym profesorem wesoło zbiegają ze schodów.
31:20Nie mamy przecież miejscówek.
31:22Załatwimy to.
31:24Panie Trnka.
31:26Przecież to ten wariat.
31:29Wszystko w porządku?
31:32Co pan ma na myśli?
31:32Pewnie tak.
31:36O nie.
31:38Chyba jednak nie.
31:39Pan Trnka znowu widzi siebie,
31:42ale tym razem ma na to świadków.
31:45Macie ich tu więcej?
31:46Chyste, panie, mam dwóch mężów?
31:53Mamusiu.
31:57Dzwoncie po pomoc.
31:58Dobrze, panie profesorze?
31:59Czemu tak się gabicie?
32:04Zemblała, musimy jej pomóc.
32:13Pracownicy instytutu wyprowadzają panią Trnkową.
32:16Pan Trnka ma bliźniaka.
32:25Ale jego żona chyba o tym nie wiedziała.
32:35Jest już lepiej.
32:36Przynajmniej dobrze, że nie widziałem go sam.
32:39Tam, ale wy wszystkich.
32:40Co się stało?
32:42No proszę, ale proszę, nie tu.
32:43Tam się podziwiać.
32:44Niech pan spojrzy.
32:45Tam siedzi moje widmo.
32:47I nie chcę odpowiadać na pytania.
32:50W sypialni siedzi skruszony Czesimir pod postacią ojca.
32:53Doktor Klepać, si oba Trnki udziwienie prohliżi.
32:58A który z was jest prawdziwy?
33:00Oczywiście, że ja.
33:01Ale w urzędzie byłam z tamtym.
33:10O jakim urzędzie mówisz?
33:13W urzędzie stanu cywilnego byłem ja.
33:15Nie, mówię o adopcji.
33:17Przed chwilą.
33:18Panie doktorze, adoptowaliśmy chłopca.
33:20Nazywa się Otakar.
33:22Przecież zakazałem tej adopcji.
33:24Wyraźnie to powiedziałem.
33:27Ale ja będę grzeczny.
33:31Czesimir wraca do swojej postaci.
33:38A zatem to tak.
33:40Zmówiliście się.
33:41Rozumiecie?
33:42Zmówili się na mnie.
33:45Przepraszam, panie Trnka.
33:47Teraz już wiem, kto siedział wtedy na szafie.
33:52Ja też wszystko rozumiem.
33:54To były te wasze halucynacje.
33:57Uszanowanie.
34:01Mógłbyś mi wyjaśnić, jak to robisz?
34:06Jak to robicie?
34:07Zdradźcie mi ten numer.
34:12Czesimir pokazuje biały kwiat.
34:15Znowu jakiś kwiat.
34:16Znowu jakieś zielsko.
34:18Pan Trnka trzyma się za nos i idzie wyrzucić kwiat.
34:21I po zabawie.
34:28Na dworcu Czesimir i jego przyjaciele obserwują wyjazd gości ze Szwecji.
34:33Panie profesorze, naprawdę przyniósł pan jakieś nasionko?
34:44Sto razy mówiłem, nie profesor, tylko otakar.
34:47Łapiesz?
34:50Naprawdę miałeś nasionko?
34:53Owszem, miałem nasionko, ale zaginęło wkrótce potem, jak opuściłem kamien.
34:58Czemu tak dziwnie mówisz?
35:02Czemu nie powiesz na przykład, kiedy wylazłem z tego kamyczka?
35:06Zapewne, z czasem to słownictwo będzie mi bliższe.
35:09Powiedz, jak tylko trochę to obczaje.
35:12Jak tylko trochę to obczaje.
35:16Widzisz? Świetnie.
35:17Od dzisiaj pan Janda będzie waszym wychowawcą.
35:41Pani Klepaczowa przeniosła się do innej szkoły.
35:44Proszę o ciszę.
35:50Mam nadzieję, że nowy wychowawca nie będzie miał z wami problemów.
35:56Powodzenia. Dziękuję.
36:07Siadajcie.
36:14Oskar, ile ostatnio złapałeś dwój?
36:22Prosím, trzy.
36:23Trzy.
36:25Nie bój się. Jakoś sobie z tym poradzimy.
36:27I schowaj śniadanie.
36:29A ty co tam piszesz?
36:31Jesteś nowy?
36:33Filip podchodzi do otakara.
36:36Mogę zobaczyć?
36:37Notatki z problematyki doskonalenia gatunku ludzkiego.
36:44Interesuje cię to?
36:45Tak.
36:48Pan profesor, a właściwie otakar, jest moim nowym bratem.
36:55Nazywają cię profesorem?
36:58Fajne przezwisko.
37:00Ciekawe, jak ci pójdzie z matematyką.
37:03I trochę się ostrzysz.
37:05Ty też, Cestimirze.
37:06Nie jest pan stąd?
37:11Leczyłem tu już wszystko.
37:12Ślepotę, wrzody żołądka, nawet tyfus.
37:17Ale na to jest specjalny wywar.
37:20Wrzucam kilka kartek z książki telefonicznej.
37:23Może być z poprzedniego roku.
37:25Zagotować, wypić i pacjent znowu jest jak skowronek.
37:28Prawda, mamo?
37:30Słyszeliście?
37:33Cestimir i otakar ryczą ze śmiechu.
37:35Chcecie wylecieć?
37:37Gęby na kłódkę i cisza.
37:38Ale mój czas jeszcze nadejdzie.
37:41Będę trzymał to miasto w garści.
37:43A syn?
37:44Teraz z zazdrości stawiają mu dwóje.
37:47Ale kiedy zostanie dyrektorem, wszyscy wylecą na zbity pysk.
37:51Czeka na niego nagroda Nobla.
37:52Cestimir i otakar znowu się śmieją.
37:58Wynochał, achudry.
37:59Ja wam dam.
38:01Jeszcze was dopadnę.
38:07Nie wierzycie?
38:08Zobaczcie.
38:10Będę miał wszystko, czego tylko zapragnę.
38:12Pan Wlecha wyjmuje z kieszeni niebieski kamień, który po chwili zaczyna świecić.
38:16Kamień unosi się w powietrze, a fryzjer próbuje go złapać.
38:34Kamień odlatuje.
38:35Odlatuje.
38:41Wracaj.
38:42Natychmiast wracaj.
38:44Co ja teraz zrobię?
38:47Przed domem profesora Langmayera.
38:50Na pewno nikt nie przyjdzie?
38:52Na pewno.
38:53Siostry są teraz w ogrodzie botanicznym.
38:55A właściwie siory.
38:58Widzisz? Wdechowo.
39:00Nasionko musi leżeć gdzieś na podłodze.
39:02Wejdę oknem od podwórka i wam otworzę.
39:09Nic z tego.
39:10Mógłbyś spaść.
39:12Ile właściwie masz lat?
39:1564.
39:17Jeszcze coś ci się stanie.
39:21Cestimir wraz z przyjaciółmi szukają nasionka.
39:24A jakiego kwiatka jest to nasionko?
39:26Tego odlatania.
39:29Takie duże, niebieskie.
39:32Otakar, czemu akurat tutaj je zgubiłeś?
39:36Jest.
39:37Mam je.
39:39Pokaż.
39:40Cecilio?
39:41Złodzieje.
39:43Widzisz?
39:44Ogród botaniczny.
39:45Nie jesteśmy złodziejami.
39:48Proszę.
39:49Cestimirek.
39:52Co my tu porabiamy?
39:54To ten, który ukradł spodenki.
39:59Tym razem nie ujdzie wam na sucho.
40:03W parku.
40:08Panie docencie, nowa koncepcja Instytutu pod pańskim kierownictwem powinna bazować na poglądach profesora Langmayera.
40:13Mówi pan o jego poglądach na dzieci?
40:15Oczywiście.
40:16Gdyby nie dzieci, Blechowie do dzisiaj by tu się panoszyli.
40:20Ma pan na myśli dzieci jako normę pewnej moralnej doskonałości?
40:26Ma pan na myśli dzieci jako normę pewnej moralnej doskonałości?
40:30Właśnie.
40:33Chciały okraść nasze mieszkanie.
40:36Ależ mamy dzisiaj młodzież.
40:39Mówi pan dzieci jako norma moralnej doskonałości?
40:45Wyjątek potwierdza regułę.
40:48Ci dwaj chłopcy, pańscy chłopcy, panie Trynka, przyszli ostatnio, żeby powęszyć w naszym mieszkaniu.
40:54A dzisiaj wszyscy razem chcieli nas okraść.
41:00Znowu kradzież.
41:03Nie życzę sobie, żeby fański Czesimir zadawał się z moim dobrze wychowanym Dawidem.
41:10Moim zdaniem najgorszy jest ten.
41:13Przypomina naszego otakarka, kiedy był mały.
41:16Niezłe było z niego ziółko.
41:18Właśnie.
41:20Dziwię się panu, panie Trynka, że przygarnął pan takiego nicponia.
41:25Spokojnie.
41:26Idziemy, chłopaki.
41:27Już ja sobie z nimi poradzę.
41:32Nie wiem, kto cię wychowywał, ale łobuzerstwo jest u nas surowo karane.
41:37Ma pan zapewne na myśli kary cielesne.
41:40Nie sprzeciwiam się.
41:41Dla mnie będzie to przynajmniej jakaś odmiana.
41:44Nic z tego.
41:45To byłoby przestępstwo.
41:46Ale coś ci powiem.
41:50Lubisz puding, prawda?
41:53Pożegnaj się z nim na pół roku.
41:56Pół roku bez pudingu?
41:59Bez pudingu?
42:00Bez pudingu.
42:01Straszne.
42:11Torturuje go niczym w średniowieczu.
42:13Co za wstyd.
42:15Wstyd?
42:16To wy narobiliście wstydu.
42:18Coś ci powiem.
42:20Ten, którego tata bije, nie jest zwyczajnym chłopcem, tylko profesorem uniwersytetu.
42:24Kto? Otaka?
42:29Czestymier sadzi niebieskie nasionko w doniczce.
42:33Znowu wymyślasz te swoje bójdy?
42:34Masz pojęcie, jak bardzo sobie szkodzisz?
42:37Ogródek w restauracji.
42:42Dziękujemy.
42:44Jeśli kabinę prysznicową umieścimy w rogu,
42:51to tutaj zostanie miejsce na pralkę.
42:54Rzeczywiście, doskonale.
43:00Co to za hałas?
43:02Pewnie Czestymier i jego kompania lepiej, gdyby się wzięli za lekcję.
43:07Czestymier i jego przyjaciele znowu mogą latać.
43:14Ale odlotowo.
43:16Latamy bez śmigła.
43:19Ale ekstraśnie.
43:20Czy może być coś lepszego?
43:23Tak, znowu być dzieckiem.
43:26Zaczekajcie na mnie.
43:32Dawaj.
43:33Ruszaj się.
43:34Tutaj nasza opowieść się kończy.
43:47Nadeszła pora, żeby pożegnać się z miasteczkiem, rzeką, Czestymirem i jego przyjaciółmi,
43:52którym w końcu pozostał przynajmniej kwiat odlatania.
43:55Ale nawet gdyby go nie mieli, wcale by im to nie przeszkodzało.
44:02Dzieci potrafią bowiem czynić cudza, które dla nas, dorosłych, są już nieosiągalne.
44:06Koniec odcinka szóstego, ostatniego.
44:14Scenariusz.
44:19Wystąpili.
44:21Muzyka.
44:41Muzyka.
44:43Muzyka.
44:59Muzyka.
45:05Muzyka.
45:07Zdjęcia
45:19Reżyseria Wacław Worliczek
45:24Opracowanie Telewizja Polska
45:27Tekst Maja i Jerzy Piotrowscy
45:29Czytali Kacper Kaliszewski i Paweł Straszewski
Comments