Skip to playerSkip to main content
#dailymotion #youtube #facebook #twitter #twitch #motiongraphics #deezer #tv #dlive #instagram #stream #motion #twitchstreamer #fightingmentalillness #twitchclips #twitchretweet #twitchaffiliate #twitchshare #ant #scribaland #tiktok #grecja #spotify #gelio #gry #vimeo #google #motionmate #youtuber #greekquotes
Transcript
00:00:00KONIEC
00:00:30KONIEC
00:01:00KONIEC
00:01:30KONIEC
00:02:00KONIEC
00:02:04KONIEC
00:02:06KONIEC
00:02:08KONIEC
00:02:10KONIEC
00:02:12KONIEC
00:02:14KONIEC
00:02:18KONIEC
00:02:20KONIEC
00:02:22KONIEC
00:02:24Zagasisz te światło?
00:02:24Czy nie mam zagasić?
00:02:26Niech się świeci.
00:02:28W ciemności zaraz zmora mnie dusi.
00:02:32A potem lamentujesz, że za prąd trzeba płacić.
00:02:39O matko, jak to potrafił męczyć człowieka.
00:02:47Siada na piersiach i dusi.
00:02:53Wdech odbiera.
00:02:59Śpij i nie gadaj.
00:03:04Zmordowany jestem.
00:03:07Też jestem spracowana.
00:03:23Zmordowanym się zzucie.
00:03:46Pojechałem.
00:03:47Ujej.
00:03:49Kto jest?
00:03:51Swój.
00:03:53Czego?
00:03:55Wujek roztwiera.
00:03:57A to ty, Jasiu.
00:03:59Coś chciał.
00:04:01Wujek roztwiera.
00:04:03Czego?
00:04:05Wujek nie gada, wujek roztwiera.
00:04:07Nic nie wskórasz, Jasiu.
00:04:09Lepiej idź do babki.
00:04:11Może ona ci przeda.
00:04:13Nie o to się rozchodzi, wujek roztwiera.
00:04:15Musi jest.
00:04:17Skaranie z tym Jankiem.
00:04:19Pierdoleniec jeden.
00:04:42Coś chciał.
00:04:44Wujek roztworzy, wujek się nie boi.
00:04:54Wujek się ubiera.
00:04:56Czemu?
00:04:58Wujek się ubiera.
00:05:00Na co?
00:05:02Wujek się ubiera.
00:05:04Sytuacja tego wymaga.
00:05:14Wujek się ubiera.
00:05:36Wujek.
00:05:38Nalot jest.
00:05:40Ufo zlądowało.
00:05:42Na wujka Polu się rządzą.
00:05:46Co za jedna?
00:05:48Co za jedna.
00:05:50Ja wiem co oni za jedne.
00:05:52Z nieba są.
00:05:54Bo jak sam zobaczy,
00:05:56obada tę sprawę na miejscu.
00:06:00Jezus Maria, Józefie Święty.
00:06:02Jasiu, może ci się co zwiedziało?
00:06:06Możeś ty się wódką upoił?
00:06:10Pomyliła się ciotka całkowicie.
00:06:14Strząśnięty kurna jestem.
00:06:18Zdajemy kask.
00:06:20Mówię się.
00:06:22Moja pani pojechała do Syrocka.
00:06:24Niuśka?
00:06:26Do teściów.
00:06:28Ja mówię, kurna nie jadę.
00:06:30Walnąłem się do łóżka.
00:06:32Okno sobie roztworzyłem.
00:06:34Łeb pod łóżką nakryłem.
00:06:38I leżę.
00:06:40Leżę.
00:06:42I smutek mnie ogarnął.
00:06:44Wielki.
00:06:46Leżę i myślę, co za życie kurna.
00:06:48W Białobrzegach jest taka jedna babka.
00:06:52Co się rozbiera na nagło.
00:06:54W lokalu.
00:06:56Płaca się ta łzena, widzi się towar.
00:06:58W stylu, Jasiu, nie masz.
00:07:00Nie szkoda to pieniędzy?
00:07:02Mówię tak.
00:07:04Motor na chodzie jest.
00:07:06Ruszę się kurna.
00:07:08Pojadę, zobaczę te cudo i wrócę.
00:07:10I jadę.
00:07:12Bez miedzy.
00:07:14Widzę.
00:07:16Jasność.
00:07:17Co?
00:07:19Jajco.
00:07:21Jajco w powietrzu pląsa.
00:07:25Świeci ostro.
00:07:27Koloru czerwonawe.
00:07:29Mruga.
00:07:31Ruchy wachliwe robi.
00:07:33Helikopter.
00:07:35To nie był wujek helikopter.
00:07:39To było wujek.
00:07:41Połgwi co?
00:07:45To się posuwało.
00:07:49Od zachodu.
00:07:51Powolniutku.
00:07:53Dostało skrzydło.
00:07:55I siadło.
00:07:57Owo coś.
00:07:59Gdzie?
00:08:01To mówię na wujka polu pod laskiem.
00:08:05No i co teraz?
00:08:07A?
00:08:09Co teraz?
00:08:11Trza iść wujek, zobaczyć.
00:08:15Trza wujek spojrzeć prawdzie w oczy.
00:08:19Nigdzie nie idź ta.
00:08:21Po nocy.
00:08:23A jak to jakie pigmeje albo nie daj Boże Chińczyki.
00:08:27Po mojemu trzeba poczekać do rana.
00:08:29Po nocy jest strach.
00:08:31Żebyś lepiej tyle nie mówiła.
00:08:33Po mojemu to mogą być ruskie kosmonauty albo Amerykany.
00:08:45Nie wujek.
00:08:47To jest niemożliwością.
00:08:49Ja się wujek kurna na tych rzeczach znam.
00:08:53Ja wujek niejeden sputnik w życiu widziałem.
00:08:57To co tam zlądowało ani pod Sojuz, ani pod Kalambię mi nie podchodzi.
00:09:05A kurna takiej maszynerii w życiu na oczy nie widziałem.
00:09:11To jest podpadające więcej pod UFO.
00:09:15Piesz co trącam.
00:09:17Po mojemu to są kosmity.
00:09:21To niby jak?
00:09:23Kozmity.
00:09:27Goście.
00:09:29Nie z tego świata.
00:09:35Jest to.
00:09:37Wychodzi na to, że trzeba się przeodziać.
00:09:41Jasiu.
00:09:43Leć przebudź Sołtysa.
00:09:45Ja tu się zaraz ogarnę.
00:09:47Hela stół przygotuję.
00:09:49Trzeba się inteligentnie zachować.
00:09:51O.
00:09:53Tera to wujek dobrze mówi.
00:09:55Tera wujek dobrze mówi.
00:09:57Tera wujek dobrze mówi.
00:09:59To ja lecę.
00:10:01Tera wujek dobrze mówi.
00:10:03Tera wujek dobrze mówi.
00:10:05Tera wujek dobrze mówi.
00:10:07To ja lecę.
00:10:09Skaranie boskie, taka jestem umęczona.
00:10:26Ból mi w krzyże w las.
00:10:29Ty mnie tak miarkujesz, czemu nie na naszym zlądowali?
00:10:32Widać, tak im pasowało.
00:10:39O matko, świczy się, Jasiu, prawdę powiedział.
00:10:58A coś ty myślała?
00:11:01Że tu żarty miejsce mają?
00:11:04Kolory zmienia, musi pod prundem jest.
00:11:11Ty się kobieto nie wymądrzaj, tylko dawaj czyste koszule i sama się ogarnij.
00:11:18Żeby wszystko było pięknie, ładnie.
00:11:22A nie na ola Boga.
00:11:23To znaczy jak?
00:11:30Tak, żeby wstydu nie było przed niebiańskimi gośćmi.
00:11:35Proszę.
00:11:50Dziękujemy.
00:11:52KONIEC
00:12:22KONIEC
00:12:52Gdzieście wylazły skurkowańscy, no gdzie romantyzm nie przyrzegniecie?
00:13:21Boga kocham!
00:13:37No i na moim
00:13:39grądowali.
00:13:43Ci pciulki moje maleńkie
00:13:47urosły.
00:13:49Jeszcze trochę i do garnka
00:13:51będzie można włożyć.
00:13:55Dajesz im żywej, czy to rosną?
00:13:59Co mają robić?
00:14:15Może już co mówią?
00:14:17Oni tam jeszcze nie wiedzą.
00:14:19Nie wiedzą.
00:14:21Dzień dobry.
00:14:23Dzień dobry.
00:14:25Dzień dobry.
00:14:27Dzień dobry.
00:14:33Dzień dobry.
00:14:35Dzień dobry.
00:14:44Sołtys nie przyjdzie.
00:14:45Szans tam nie ma żadnych.
00:14:47Pod łódką jest.
00:14:51Pod łódką.
00:14:55Dzień dobry.
00:14:57Dzień dobry.
00:15:03Dzień dobry.
00:15:05Dzień dobry.
00:15:07Dzień dobry.
00:15:09Dzień dobry.
00:15:11Dzień dobry.
00:15:13Dzień dobry.
00:15:15Dzień dobry.
00:15:19Dzień dobry.
00:15:21Dzień dobry.
00:15:23gdyż się ze wsi wywodzi.
00:15:25W mieście na garmarzu pracuje.
00:15:29Rok pobył w mieście,
00:15:32wrócił się na wieś,
00:15:33zobaczył świnie i się pyta,
00:15:35Totusiu, co to jest?
00:15:45Skurkowaniec.
00:15:53Jedyna trzeźwę we wsi.
00:16:01Naukowiec.
00:16:04Stasiek Skrzypek.
00:16:07Postał się na podłóżu.
00:16:09Na kosmitów zważa.
00:16:11Nie ma sołtysa,
00:16:12będzie bez sołtysa.
00:16:17Trzeba coś uledzić.
00:16:19Wujek, kurna,
00:16:24szkoda, że tego letnika nie ma.
00:16:26On by od razu zmiarkował,
00:16:28co jest grane.
00:16:29Jakie dać powitanie
00:16:30tego
00:16:31człowiek umysłowy.
00:16:36On tak.
00:16:40Pan naukowiec
00:16:41też ma gadane.
00:16:43Po trzeźwemu wymowny
00:16:44nie jestem.
00:16:48Ciotka dobrze mówi.
00:16:49Naukowca nikt we wsi nie przegada.
00:16:54Ale dawaj, ciotka,
00:16:54flaszkę.
00:16:57Co?
00:16:59Flaszka jest obowiązkowa.
00:17:01Jakbym miała, to bym dała.
00:17:02Ostatnia do Sianokosów poszła.
00:17:06Tak.
00:17:09To jak tak,
00:17:10to nie ma dyskusji.
00:17:12Jakiś porządek musi być, kurna.
00:17:15Trzeba budzić sklepowo.
00:17:17Sytuacja tego wymaga.
00:17:20Tak, wujek?
00:17:22Jak musz, to musz.
00:17:24No, to ja lecę.
00:17:28Leć, ale wróć się zaraz.
00:17:30A pan, panie naukowiec,
00:17:45jakiego jest zdania?
00:17:48Względem UFO.
00:17:49A ja tam nie wiem, może i UFO.
00:17:51Kiorc, takim słowem.
00:17:54Te, co zlądowali,
00:17:56co oni za jedne?
00:17:57Czego tu szukają?
00:18:02Panie Wroński,
00:18:04pan sobie wyobraża,
00:18:07że co ja jestem?
00:18:09Żytkiński?
00:18:12Co ja mówię?
00:18:14A nie.
00:18:15Tu nawet najlepszy może się pomylić.
00:18:17Ja na razie nic nie mówię.
00:18:23Ja się teraz nie będę wychylać z tym,
00:18:25żeby co mówić.
00:18:27To urąga wszelkiej wiedzy i logice.
00:18:30Ale panie, pan nie gada,
00:18:32bo fakt jest faktem.
00:18:33Ja też nie mówię, że to delirka.
00:18:37Arcy ciekawa sprawa jest.
00:18:39Tu trzeba postąpić inaczej.
00:18:42Pójdź Mietek na hotel,
00:18:44przedzwoń po radiowóz.
00:18:45Niech przyjedą.
00:18:47Od tego one są.
00:18:49Z mundurowymi będzie zara inna rozmowa.
00:18:53Pani Wrońska,
00:18:55plan nie nadaje się do realizacji.
00:18:58Telefon jest nieczynny.
00:19:01Chłopaki z hotelu po wypłacie
00:19:03byli kawel przycięli,
00:19:05bo ich kierowniczka straszyła,
00:19:06że zadzwoni na posterunek.
00:19:07A to bym myśliła.
00:19:11Co władzy do tego?
00:19:13Po co tutaj od razu władzę mieszać?
00:19:17Ostatecznie na moim zlądowali.
00:19:20Jestem panem we firmie, czy nie?
00:19:22Ma się rozumieć.
00:19:23A może ty za świadka
00:19:27chcesz się ostać?
00:19:29A coś ty taki kąśliwy?
00:19:31Bo głupoty gadasz.
00:19:34To kosmity winne,
00:19:36żeby na nich zara milicję wzywać.
00:19:38Ale...
00:19:39Po mojemu,
00:19:46tu trzeba wszystko wziąć na rozum.
00:19:51Po nitce
00:19:52dojdziem do igły.
00:19:56Trzeba ich zachęcić,
00:19:59żeby się objawili.
00:20:01Ale nic na siłę.
00:20:05I no delikatnie.
00:20:09Trzeba ich tak zajść
00:20:12z drugiej strony politycznie.
00:20:19Skomplementować.
00:20:22Powitać.
00:20:26Zaprosić.
00:20:29Dać ten poczęstunek.
00:20:34Poczęstunek obowiązkowo.
00:20:37Ty chcesz tych cudotworów
00:20:39odmieńców do doma wpuścić?
00:20:42No czemu i by nie.
00:20:44Nie bądź taka bojaźliwa.
00:20:47Porządne ludzie jesteśmy.
00:20:49Sztydzić się nie ma czego.
00:20:52Panie naukowiet.
00:20:54Dobrze mówię, pan pogiń.
00:20:55Powitać to się ich powita.
00:21:04Ale co z nimi dalej tu gadać?
00:21:08Tak.
00:21:10A pan sobie wyobraża tę sprawę?
00:21:14A po jakiemu pan będzie z nimi gadał?
00:21:18Jaką mową, żeby się dogadać?
00:21:20To może być wielki kłopot.
00:21:26Bo jak zaczną trajkotać,
00:21:28to co pan powiesz w ten czas, co?
00:21:30Będziesz pan stojał jak ten słup soli.
00:21:35Jak człowiek chce,
00:21:39to się zawsze jakoś dogada.
00:21:44A może się
00:21:46okaże,
00:21:48że którym z nich pochodzenia
00:21:52jest Polakiem nawet.
00:21:55Panie Wroński.
00:21:58A co pan w Szczaw wierzy?
00:22:00Jak się jeszcze nie zadzieleniło,
00:22:03to jest niemożliwością.
00:22:04Niemożliwością.
00:22:07A co w tym dziwnego?
00:22:10Została wybrana głowa świata?
00:22:15Cały świat tym rządził, tak?
00:22:17I Polaka wybrali.
00:22:21Biały dym puścili.
00:22:24Konklawy mystre się zgodziło.
00:22:28Polska wszędzie figuruje.
00:22:32Różna racja.
00:22:33Panie Wroński,
00:22:35figurować to nafiguruje.
00:22:36Tu, na ziemi.
00:22:38Ale nie w zaświatach.
00:22:41No czemuś by nie.
00:22:44Nie takie rzeczy się zdarzały.
00:22:49Panie Wroński,
00:22:51słyszał pan?
00:22:52Mąż żonę zgwałcił.
00:22:59To jest nieprawdopodobieństwem.
00:23:03Takiej siły nie ma.
00:23:05No i widzę, padnie.
00:23:07A co tu z panem dalej dyskutować?
00:23:09Dobry wieczór.
00:23:15Dobry wieczór.
00:23:15Pani Wrońska, pani bierze.
00:23:17Kochana, a to na co?
00:23:18Pani bierze, przyda się.
00:23:19Siadaj, kochana.
00:23:20Posłusimy tutaj.
00:23:21Pani, pani sklepowa z nami.
00:23:31Takich ludzi jak Zosia,
00:23:32to nie ma takich.
00:23:36Sklepowa jest,
00:23:38ale dużo mi połogła.
00:23:39Różyciorysie.
00:23:41Ciotka, gdzie te flaszki postawisz?
00:23:43Ostaw w pokoju.
00:23:44Pani Wroński.
00:24:06Prawda to?
00:24:08Pani idzie.
00:24:23Świeci się?
00:24:31Niespotykana historia.
00:24:33Ja wpierw nie mogłam w to uwierzyć.
00:24:35Byłam przekonana w to,
00:24:36że Janek mi jakiś bajek naopowiadał.
00:24:41On lubi tak zalać czasem, nie?
00:24:45Pani sklepowa,
00:24:47ja to jestem chłopak szczery.
00:24:49Co prawdę powiem, to powiem.
00:24:51Niech naukowiec poświadczy.
00:24:53U mnie prawda
00:24:54stoi ponad wszystko.
00:24:58No teraz tak.
00:25:00Jak im będzie nie w smak czysta,
00:25:03to jest kolorowa.
00:25:06A jak i to nie,
00:25:11to się dorobi tatę z mamą.
00:25:13Skąd wiesz, że one są pijące?
00:25:16Kto?
00:25:17Koszpity.
00:25:19No ja, chore chyba nie są.
00:25:22A obrażać się też nie ma o co.
00:25:25My tu teraz reprezentujemy ludzkość.
00:25:27Trzeba się okazać od najlepszej strony.
00:25:31I kultura ma być.
00:25:33Ciotka, chleb i sól mata?
00:25:35Soli nie brak, a chleb wczorajszy.
00:25:38Przecież mieli dowieź,
00:25:39nie dowieźli skurkowańcy.
00:25:40Kurna, myślą, że to towar impregnowany jest.
00:25:45No nic.
00:25:46Jeszcze dobrze wygląda.
00:25:49Naboje bym zapomniał.
00:25:50Ciotka nabije syfon,
00:25:55narobi wody gazowanej.
00:25:56Niech sobie nie myślą,
00:25:57żeby tu jakie ciemne ludzie,
00:25:59którzy nie znają techniki.
00:26:02Ciągnik na podwórku stoi.
00:26:05Telewizor kolorowy jest.
00:26:07Kralka, lodówka na chodzie.
00:26:08Czyli wszystko gra,
00:26:10jak w książkach pisze.
00:26:16Na własne oczy sam dwóch widziałem.
00:26:19Zaraz jak tylko zlądowali.
00:26:22Dwóch gości wysiadło.
00:26:25Widać za potrzebą.
00:26:26Jak wyglądali?
00:26:27Ja tam blisko nie podchodziłem.
00:26:29Człowieku.
00:26:31Z daleka galancie.
00:26:34Jak nurcy.
00:26:35Mnie się widzi tak.
00:26:36Trzeba ustalić,
00:26:40kto będzie trzymał mowę
00:26:42na te powitanie.
00:26:43Naukowiec.
00:26:45Ja odpadam całkowicie.
00:26:49Czemu?
00:26:51Wstyd mnie.
00:26:54Wstyd mnie jest.
00:26:58Trzeźwy jestem.
00:26:59Nie mam lotu.
00:27:00Na mój gust.
00:27:01To mowę powinien trzymać pan Wroński.
00:27:04Na jego polu zlądowali.
00:27:05Ja jestem człowiek nieksalcony.
00:27:09Jak to się mówi,
00:27:11ciemny.
00:27:17Ja,
00:27:18jeżeli zbadam krowę,
00:27:20to ja już wiem,
00:27:23czy będzie dobrze,
00:27:24czy będzie źle.
00:27:26Ale carskiego cięcia nie zrobię.
00:27:28Na to jest przyrząd.
00:27:29No to są lekarze.
00:27:34Ja,
00:27:35drygu,
00:27:35domowy,
00:27:36nie mam.
00:27:37Doma to się potrafisz mądralować.
00:27:39Doma.
00:27:41Doma to każdy może się wymądrzać.
00:27:44Ty też.
00:27:47Co insze publicznie.
00:27:51Tu już
00:27:51żadna głupota
00:27:54miejsca mieć nie może.
00:27:55Ja się tym nie spłamię.
00:28:06Jak kto nie ma głowy,
00:28:07to się nadaje
00:28:08na
00:28:08państwowe posadę.
00:28:13Pani Zosiu,
00:28:15a może by pani walnęła mowę?
00:28:18Ma pani aparycję?
00:28:20Jest pani pozaocznej?
00:28:21Pierdyknie pani mowę
00:28:22jako przewodnicząca koła gospodyń
00:28:24i sekretarz w jednej osobie.
00:28:25Tak, żeby była moc urzędowa.
00:28:28Pani Janku,
00:28:28wie pan co?
00:28:29Pan to by się wstydził.
00:28:31Przecież ja to bym
00:28:32ze śmiechu umarła.
00:28:35Jak to ze śmiechu?
00:28:38Zwyczajnie.
00:28:39A jak się okaże,
00:28:40to jakieś skośne okie ludziki?
00:28:42Widzieliście go?
00:28:43Kobitę by do tych potworaków wysyłał,
00:28:45żeby ją jeszcze jaka krzywda
00:28:46od nich spotkała.
00:28:47A, to ciotka myśli
00:28:49od razu będą torbić?
00:28:50Panie Janku,
00:28:52pan się nie wyraża.
00:28:54Słucham?
00:28:56Nie zna pani innego słowa,
00:28:57tylko zaraz torbić?
00:29:00Co?
00:29:02Jak to przetłumaczyć?
00:29:04To jeszcze trochę
00:29:05i nie będzie słowa.
00:29:07Kopulować.
00:29:09Proszę?
00:29:11Kopulować.
00:29:13Co? Kopulować?
00:29:14Oj, co za człowiek.
00:29:15No, zamiast torbić,
00:29:18to kopulować.
00:29:18To jest to samo.
00:29:19Nie, nie, nie.
00:29:20Jeszcze raz.
00:29:22Kopulować.
00:29:27Kopulować to co?
00:29:29To jest to samo,
00:29:29co torbić.
00:29:31Do czego to jest konsekwencja?
00:29:34Bo kopulować
00:29:35to jest po łacinie.
00:29:41A po polsku byś chciał?
00:29:44Po łacinie jest torbienie.
00:29:46Jak to po łacinie?
00:29:47A po polsku jest ruchać
00:29:49i sprawa załatwiona.
00:29:50I już koniec.
00:29:51Widzieliś tak o jaki ćwaniak?
00:29:55A może ty, Jasiu,
00:29:57mowę byś wygotował?
00:29:59Jakżeś taki specjalista?
00:30:01Ja?
00:30:03Ja za nerwowy jestem.
00:30:05Ja jestem chuligan.
00:30:07Trafi mi się,
00:30:07jak i obcy,
00:30:08rozjadę kurwisy na i koniec.
00:30:10Pakował mi się pod traktor
00:30:11i kto mi co zrobi, tak?
00:30:14Po mojemu
00:30:15jest tylko jeden taki
00:30:18gość we wsi,
00:30:19co może takie mowę walnąć.
00:30:23Takie mowę,
00:30:24jak w książkach pisze.
00:30:25Dać te gratulacje,
00:30:28to powitanie
00:30:29i to wszystko.
00:30:30A kto taki?
00:30:32Pan Kazimierz.
00:30:34On się do tego nadaje.
00:30:39To dziad jest.
00:30:42Rodem dziad z dziadu.
00:30:44A ty byś się wstydził
00:30:45i zastanowił się.
00:30:49A ty, stary, nie będziesz?
00:30:51Nie będziesz też dziadem?
00:30:52Nikt nie wie,
00:30:53co on tam naprawdę za jeden.
00:30:56Gdzie on tam nie był?
00:30:58Kim on tam nie był?
00:31:00Mówią, że on był
00:31:01jakaś wysoka figula.
00:31:05Ja tam nie wiem,
00:31:06ale tak mówią.
00:31:08Ludzie mówią,
00:31:09że on bilety
00:31:10na tramwajach sprawdzał.
00:31:12Coś mi się widzi,
00:31:12że on już wypił swoje.
00:31:14Człowieku,
00:31:16on ma niejedne operacje
00:31:17za sobą.
00:31:18Wczoraj pod sklepem tańczył.
00:31:21No to tańczył.
00:31:22Za swoje pił.
00:31:24Był w prawie.
00:31:25Dostał przypaśne?
00:31:29To co miał robić?
00:31:31Na Kármeny też
00:31:31se mógł pozwolić.
00:31:34On już na wszystko
00:31:35lachy kładzie.
00:31:36I o to się rozchodzi, człowieku.
00:31:39On się tam nie będzie przejmał.
00:31:41Odwali mowę po rusku,
00:31:43po włosku,
00:31:43po hiszpańsku,
00:31:45jak chcesz.
00:31:46Człowieku,
00:31:47on kilkoma językami włada.
00:31:48Taki jest gość.
00:31:52Pastuch to zawsze pastuch.
00:31:55Źle, Jasiu, mówisz.
00:31:56Pastuch to jest nie za bardzo.
00:31:58Jakby to zresztą wyglądało,
00:32:00żeby pastuch miał
00:32:01ludzkość reprezentować?
00:32:04Może on tam człowiek światowy.
00:32:06Ja do niego nic nie mam.
00:32:09Ale widzi mi się,
00:32:10że pastuch
00:32:11nie godzi się
00:32:14na takie okazje.
00:32:20Gościom z nieba
00:32:22należy się
00:32:24uważanie.
00:32:28Ły,
00:32:29czy jesteś za tym,
00:32:30żeby była demokracja?
00:32:32Daj Boże.
00:32:35Niech będzie jak najlepsza.
00:32:37No to po co ta gadka?
00:32:38Ma ta lepszego kandydata?
00:32:43Bo ja nie widzę.
00:32:46Gdzie pan Kazimier
00:32:46teraz mieszka?
00:32:49Trzy dni spał u nas,
00:32:50to teraz
00:32:51za koleją wypada
00:32:52na owdowiaków.
00:32:54To u nich będzie spał
00:32:55w stodole chłopiny.
00:33:03Skrzypek.
00:33:04Jestem.
00:33:10Co tam, Stasio?
00:33:14Noc zimna.
00:33:17Jakby nie lato.
00:33:20Chyba na słońcu koksu.
00:33:23Z braku.
00:33:26A one co?
00:33:28Jajco.
00:33:30Niebieskie się zrobił.
00:33:32Soczewki dostał.
00:33:33Coś widać majdrują w środku.
00:33:37Bo stokanie się rozlega
00:33:38jakby to
00:33:39żelazo.
00:33:40O żelazo tłuk.
00:33:42Albo kamienie.
00:33:44O żelazo.
00:33:44O matko,
00:33:45co z tego będzie?
00:33:47Soczewki dostało.
00:33:50Coś się ruszyło.
00:33:52Ciotka.
00:33:54Da kugółkę.
00:33:55Bier, Stasiu, bier.
00:33:57O matko,
00:33:58jajco niebieskie.
00:34:01Uchowaj na spanie
00:34:02od wszelkiego złego.
00:34:03Dreszcz mnie po ciele przeszedł.
00:34:05Wspodziłam się cała.
00:34:10Dobrze jest.
00:34:12Przebudzili się.
00:34:14Teraz już bystro pójdzie.
00:34:18Teraz się wnet dowiemy,
00:34:19co unijazajemne.
00:34:22I teraz czasu nie ma na nic.
00:34:23I bier, Stasiu, motor.
00:34:25Wymaj do owdowiaków,
00:34:26do stodoły.
00:34:27Na sianie w legowisku
00:34:28odnajdź pana Kazimierza
00:34:29i przywoź go tu migiem.
00:34:31Tylko Stasiu.
00:34:33Raz, raz.
00:34:34Kraida.
00:34:35Teraz to ja lecę.
00:34:41Saks.
00:34:43Ciotka,
00:34:45nakrywaj do stołu.
00:34:47Dawaj, co masz najlepsze.
00:34:49Brał nic.
00:34:51Pani sklepowa
00:34:52zapoprawił rodę.
00:34:54Wujek, da więcej światła.
00:34:57Wujek, wkręci
00:34:57mocniejsze żarówki
00:34:59do żerandola.
00:34:59Bo jak one przyleciały
00:35:01żeby poznać ludzkość naszą
00:35:04jak to jest powód
00:35:06ich niej wizyty
00:35:07to my się, kurna,
00:35:09przedstawmy
00:35:10relancko
00:35:11z jak najlepszej strony.
00:35:15Jak w książkach pisze
00:35:16niech, kurna, zobaczą
00:35:18jak my się tu żyjemy
00:35:20na tej naszej ziemi.
00:35:23Wujek,
00:35:24ciotka,
00:35:26panie Zosiu,
00:35:27kurna.
00:35:29Takiej przyjemności
00:35:31to ja wymienię
00:35:31Ojca i Ducha
00:35:32jeszcze w życiu nie miałem
00:35:34żeby gości z kosmosu
00:35:37podejmować.
00:35:39Z kosmosu,
00:35:41które nie wiadomo
00:35:42gdzie się kończy.
00:35:44Bo gdzie się ten kosmos kończy?
00:35:47Bo stołu się, kurna,
00:35:49kończy tu.
00:35:51A gdzie się kończy kosmos?
00:35:58Co?
00:35:59Do zobaczenia.
00:36:01KONIEC
00:36:31KONIEC
00:37:01KONIEC
00:37:31KONIEC
00:38:01KONIEC
00:38:14KONIEC
00:38:20KONIEC
00:38:22KONIEC
00:38:24KONIEC
00:38:30Ja ziemi wstydu nie przyniesę.
00:38:46Spirt jest spirt.
00:38:54Ara tylko, przegryźć ciemuś.
00:39:00Co to za zapach raptowny?
00:39:04To od Zosi taka słodycz się rozchodzi.
00:39:07Może źle pachnę?
00:39:10Exclusive.
00:39:15Ja się też spryskam euforią.
00:39:18Dwie nie ma, dwie nie ma.
00:39:26Dwie nie ma.
00:39:30Można powiedzieć, że jest pięknie.
00:39:37Mało pięknie.
00:39:39Można powiedzieć, że jest elegancko.
00:39:44Można powiedzieć, że jest luksus.
00:39:46Ale się wysztyftował?
00:39:52Trzeba się okazać, nie?
00:39:54Pani Wrońska, pani weźmie tę marynatkę od mojej Baśki.
00:39:56To Baśka nie przyjdzie?
00:39:58Nie.
00:39:59Jej takie kosmiczne sprawy nie imponują.
00:40:04Ona na kosmos lachę kładzie.
00:40:07Ona woli poleżeć sobie pod pierzynką.
00:40:09Ona tym jest usztęźliwiona.
00:40:12A takiej marynatki, jak robi moja Baśka, to nie robi nikt.
00:40:15Te gąski, te aż słodkie są.
00:40:16Wcale nie są kwaskowe.
00:40:17Co prawda, to prawda.
00:40:19Żeby im tylko w smak były.
00:40:22Państwo pozwolą się przysiąść?
00:40:25Pani pozwala.
00:40:26Poszuj się, Janek.
00:40:30Poszuj się, Janek.
00:40:32Sam się posuń.
00:40:35On teraz jedynkę ma.
00:40:37A wywrotcy jeździ.
00:40:38To zaraz całym światem będzie rządził.
00:40:40Jak ja mam jedynkę, to i na tira mogę wsiąść.
00:40:45Pań Szkepola pięknie dziś wygląda.
00:40:48Pani pozwolił całować swoją czarującą rączkę?
00:40:51W obie łapki.
00:40:53Czuję, że dzisiaj zatańczę z kosmitą.
00:40:57Pani Sklepowa uważa, bo im się może kolba grzać.
00:41:02To co, może z tobą mam tańczyć?
00:41:06W remizji lepiej by wypadało powitać kosmitów.
00:41:11Nie za rady.
00:41:13Klucz jest u sołtysa.
00:41:16W remizji jest lepsze rozkurczenie, ale tu się też jakoś pomieścimy.
00:41:20Nigdy jeszcze nie tańczyłam z kosmitą.
00:41:23Na pewno przywiozą kasetowiec.
00:41:24Ciekawa jestem.
00:41:27Co się w niebie tańczy.
00:41:30Lunciu.
00:41:33Tam jest malunczu.
00:41:36Tam jest malunczu.
00:41:38Tam jest malunczu.
00:41:39Tam jest malunczu.
00:41:41Daję panie spokojnie.
00:41:42Tam się najmocniejszym.
00:41:43Zobacz, może.
00:41:48Pani Wrońska, starczy nakrycia?
00:41:57Wiadomo, wiele będzie gości.
00:42:01Może być dwunastu, na tyle starczy.
00:42:07Pomogłabyś, kochana, będzie prędzy.
00:42:11Dobrze, kochana.
00:42:15No.
00:42:18Stół zastawiony po Bożemu.
00:42:22Teraz to całkiem inaczej wygląda.
00:42:26Człowieku.
00:42:28Żeby cały świat taki porządek miał.
00:42:33Trzeba zobaczyć, jaka jest zawarta jest Ezo-2.
00:42:40Weźcie miligramów na liter.
00:42:42Do porządku, znaczy je w normie.
00:42:45Bo te, co nie mają Ezo-2, to zagraniczne.
00:42:48A to słabizna.
00:42:49No.
00:42:50Na serce tylko przyciążkie są.
00:42:52Nasze o sto procent lepsze są.
00:42:55Bez znajomości to się wtyka, co podchodzi, a po znajomości to jest całkiem inne rozmowa.
00:42:59Nie?
00:42:59Pani Wrośki, to co, siadamy do stołu, czy jak?
00:43:09A pan powi.
00:43:11Nie uchodzi.
00:43:13Trzeba czekać, aż się gości objawią.
00:43:17Trzeba czekać, to tam nie ma mowy.
00:43:20Trzeba czekać.
00:43:25Trzeba czekać.
00:43:26Trzeba czekać, gdzie dzieć.
00:43:29Wrocław, żeż.
00:43:30KONIEC
00:44:00KONIEC
00:44:30KONIEC
00:44:32KONIEC
00:44:34KONIEC
00:44:36KONIEC
00:44:38KŁĆ
00:44:40Zinaldzie ten Stasiek jest, czasu za dużo nie ma.
00:44:44Oguty pieją, zaraz widnos się zrobi.
00:44:48Jak się rozjaśni kosmity na sto procent wylezą.
00:44:52Po ciemku widać i nie dogadza.
00:44:56A ty chłopie na obcej planecie po ciemku by się krzanił?
00:45:00Jakbym dobre latarkę miał.
00:45:02Ale nie masz. Wychodzi na to, że oni też nie mają.
00:45:06Eee, gadanie takie. Unii by czego nie mieli.
00:45:12W dzień jest za przeraźniej.
00:45:18Pieją koguty.
00:45:20Koguty pieją?
00:45:26Dziwne.
00:45:30Na moim dwunasta. Czyli dwu jest otwarta.
00:45:36To ci stanął.
00:45:40O kurna.
00:45:44Ja też stanął.
00:45:48Też północ jest.
00:45:52To jest grane.
00:46:18Czas ostał się w miejscu.
00:46:27Kosmity czas zatrzymały.
00:46:32Matko.
00:46:36Przyszła na nas ostatnia godzina.
00:46:48O godzinie ostatniej spowiadam się tobie, panie, żem zgrzeszył myślą i uczynkiem.
00:47:02Bardzo żem zgrzeszył.
00:47:06Kobietę swoje od lat.
00:47:08W małżeńskich obowiązkach zaniedbuję.
00:47:12Psa starego, który mi od maleńkiego wiernie służył.
00:47:20Ciągnikiem w nieznane wywiozłem.
00:47:24I żem go na pastwę losu ostawił.
00:47:30Lisicę, co młode miała, widłami żem ubił.
00:47:38Ojca starego.
00:47:42W chorobie żem opuścił.
00:47:44Do miasta go wywiozłem.
00:47:48I we szpitalu żem go ostawił.
00:47:56Kunia chorego.
00:47:58W półtuszku na targu żem sprzedał.
00:48:02Klnąć się słowem, że zdrowy.
00:48:04Do mleka wody dolewał.
00:48:08Na wadze kłamał.
00:48:10Dawjin mi panie.
00:48:12Bo los mój,
00:48:13w swoich rękach się waży.
00:48:30sustainable
00:48:36eagle
00:48:38Wójt w stanie.
00:48:49Czas się ruszył.
00:48:52Licznik bije.
00:48:53Skazówka się obraca.
00:48:57Wszystko jest jak trzeba.
00:49:08Daj się spokój.
00:49:17Myślałem, że już koniec będzie z nami.
00:49:38Gdzie żeś ty się podziewał, człowieku?
00:49:45Motor ci zgasł?
00:49:47Ale dlaczego?
00:49:49Motor pięknie pali.
00:49:51Nie mogłeś znaleźć pana Kazimierza?
00:49:54Pana Kazimierza też znalazłem w sumie.
00:49:57To czemu i tak długo?
00:49:59No zeszło się.
00:50:02Niech pan Kazimierz sam powie.
00:50:06Ciotka.
00:50:08Kukółeczkę.
00:50:12Tego nie tykaj.
00:50:13Pójdź do kuchni.
00:50:14Weź sobie jednego.
00:50:16To gdzie on jest?
00:50:18Kto?
00:50:19Pan Kazimierz.
00:50:23A gdzie ma być?
00:50:25W progu oczekuję.
00:50:27Panie, pan zachodzi.
00:50:31Ciotka.
00:50:33A w kuchni?
00:50:36Dwie.
00:50:37Mogę?
00:50:38Weź sobie.
00:50:44Panie, pan zachodzi.
00:50:47Witajcie ludzie, kochani.
00:50:57Kłaniam się państwu uniżenie.
00:51:00Moje uszanowanie.
00:51:01Pan zdejma gumiaki.
00:51:03A ma się rozumieć, jak się by inaczej.
00:51:05Gumiaki trzeba zdjąć obowiązkowo.
00:51:11No, teraz można wkroczyć na salony.
00:51:18Pan zachodzi.
00:51:21Ja tu widzę, że to poważne zebranie na wysokim szczeblu.
00:51:27same dostojne osoby.
00:51:29Same dostojne osoby.
00:51:31Wersa.
00:51:32Panie Kazimierzu, pan całkiem czasu nie szanuje.
00:51:36Gdzieście byli, że was tyle nie było?
00:51:37Komedyjka wyniknęła.
00:51:42Położył ja się na sianie.
00:51:46Po królewsku, znaczy położył się spać.
00:51:51Wyjął szczękę, żeby przez chwilę odesnąć od sztuczności.
00:51:56No i zapomniał, gdzie uglukował.
00:51:58No chodź wie co, no.
00:51:59Głowa całkiem rozlutowana.
00:52:13Co ci, kurna, tak wesoło?
00:52:15Jak sobie w szupach, jakby tych zębów w stodole szukali.
00:52:27Wyjdź, Stasiu.
00:52:29Lepiej zważaj na kosmitu.
00:52:33Idę, idę, idę.
00:52:34Idę, niech sobie przypomnę coś smutnego.
00:52:41No ale nie ma nic smutnego na tym świecie.
00:52:45No nie ma nic smutnego na tym świecie.
00:52:55Nie ma nic smutnego na tym świecie.
00:52:59Dobra, ciotka, daj te spokój, która mamy inne zmartwienia.
00:53:07Panie Kazimierzu, pan wie już, co się stało.
00:53:21A pan Stanisław zreferował i pokazał z daleka tajemniczy obiekt.
00:53:27No, ja się pan na to zapatruję.
00:53:35Co pan o tym sądzi?
00:53:37Że co to jest?
00:53:39Grom z jasnego nieba, wesoła nowina.
00:53:42Sąd ostateczny.
00:53:44Pan mówi konkretnie.
00:53:46Konkretnie?
00:53:47To pan sobie spojrzy w górę, w niebo, gwiazdki zliczy.
00:53:52Konkretnie to się dopiero okaże.
00:53:56Konkretnie.
00:53:57Jeszcze do tego dojdzie, że człowiek będzie ślad ludzkiej stopy całował.
00:54:02Dziadziuś przepowiedział, że ogień z nieba pójdzie, świat się zakołysze i wszystko się wyrówna.
00:54:10Ciotka ostawi dziadziusia w spokoju.
00:54:12Panie Kazimierzu, pan się rozbiera.
00:54:15A toż ja jestem całkowicie rozebrany.
00:54:20Pan się rozbiera do spodu.
00:54:24A panie, jakże to ja mam tak przed kobietami golizną świecić?
00:54:28Bo tak to nie widział.
00:54:31Przejdź ta do łazienki, tam się rozbierajta.
00:54:34Oto się rozchodzi, że tutaj pan Kazimierz ponabrudza.
00:54:40Czekajcie, ludzie kochani.
00:54:42Ja mam iść do łazienki.
00:54:44A to w jakim celu?
00:54:45A pan nie gada, pan idzie.
00:54:47Tak trakciach, bachnisz, to nie załączył człowieku do łazienki.
00:54:50A to z jakiego powodu?
00:54:51Umyje się pan.
00:54:53A to cię wrzecę.
00:54:55A do zed wykąpany.
00:54:57Dostanie pan białe koszule.
00:55:00Zamierzy nowe ubranie.
00:55:02Będzie pan wyglądał jak człowiek.
00:55:05Ludzie, to co wy macie do mojej garderoby?
00:55:07To cię na remie młody się nie wypieram.
00:55:10Na co już mnie teraz zmieniać opakowanie?
00:55:12Wytłumaczcie, chłopinie, o to się rozchodzi.
00:55:14Pan Kazimierz w ogóle jeszcze nie zna sytuacji.
00:55:17Nie wie, jakie oczekuje go zadanie.
00:55:19Wujek, przetłumacz temu panu, po co ten pan się tu znajduje.
00:55:27Ja?
00:55:29Czemu i ja?
00:55:30Ty przetłumacz, jak żeś taki mądry.
00:55:32Panie Kazimierzu, widzi pan ten stół?
00:55:46A widzę, kochanienki, taki stół to sam oczekuje.
00:55:49Od razu człowiekowi kiszki marsza grają.
00:55:51No, to my są już gotowe.
00:55:55I teraz reszta należy się do pana.
00:55:59Do mnie.
00:56:01Na co wychodzi?
00:56:05Odzacni, kochani ludzie.
00:56:08A ja niegodny całkiem wiarę straciłem,
00:56:11że są na świecie jeszcze tacy, co tak głodnego nakarmią,
00:56:14spragnionego napoją, ubogiego do stołu poproszą.
00:56:22Siadamy.
00:56:24Do stołu.
00:56:28Niech gospodarz da znak do ataku.
00:56:32Panie Kazimierzu,
00:56:34rozchodzi się o...
00:56:37Ty.
00:56:39Jak to powiedzieć, żeby to wymówić?
00:56:42O ekspoze w ogóle.
00:56:43Teraz pan miarkuje.
00:56:49Człowieku, pan jako pierwszy z rodzaju ludzkiego
00:56:53ucałuje niebia.
00:56:57Wyciągnie pan rękę na to powitanie.
00:57:00A dlaczego ja, najbiedniejszy z biednych,
00:57:02skąd takie wywyższenie?
00:57:04Ja tu najniższy rangu.
00:57:06Ja tu widzę wiele wybitnych osobistości dokoła.
00:57:11Kurna gomaci.
00:57:14Panie, jak pan języki obce zna,
00:57:18to pan ma uprawnienia międzynarodowe
00:57:21i żaden doktor, docent panu nie zaprzeczy.
00:57:25I pan się najprędzej dogada z kosmitami.
00:57:28Mamy do pana zaufanie.
00:57:31Pan będzie naszym wyrazicielem.
00:57:32Na to wychodzi.
00:57:33Akty wiejskie daje panu nominację.
00:57:35A ja bardzo przepraszam, ale ja w tej ceremonii wziąć udziału nie mogę.
00:57:40Żamę.
00:57:41Co pan się boi, że zarazka jaka?
00:57:44A może pana prunt poradzi, jak pan rękę poda?
00:57:47Że to antyludzie są?
00:57:48Nie boję się nic, a nic wcale się nie boję.
00:57:52O co tu zresztą jest się lękać?
00:57:54O te odrobinę życia, co mi została na tym łezpadole?
00:57:59To się za klecko mówi.
00:58:01Nie boję się śmierci.
00:58:03Nic, a nic wcale się nie boję.
00:58:05Bliskie jest mi to wszystko, co nieznane.
00:58:10Ale o co się rozchodzi, panie Kazimierzu?
00:58:12Bo ja się nie mogę tropnąć.
00:58:15Co? Ujmę to, jaką panu zrobi, że pan ich powita.
00:58:19Mowę powitalną pan palnie.
00:58:22To ujmę chyba żadnej nie robi.
00:58:24Wynukom pan będzie szmiał co opowiadać.
00:58:27A ja sam, jak ten palec na świecie,
00:58:29przeżyłem w celibacie przez całe życie.
00:58:32Szkoda, że mój ojciec nie był tak samo mądry.
00:58:34Nie będzie pan stratny. Przejdzież pan do historii, pani.
00:58:37A ja o laury nie zabiegam.
00:58:42Trzeba uprościć tę sprawę.
00:58:53Panie Kazimierzu,
00:58:56przez rozum dla zdrowia.
00:59:01All right, jak mówią anglicy.
00:59:03Rośni pan wielki.
00:59:06Odpalił.
00:59:19Pyk.
00:59:20A drugie nogie.
00:59:23Nasze kabalerskie.
00:59:24Pan Kazimierz ma już dosyć.
00:59:26Po co w niego więcej wlewać?
00:59:28A co chce, żeby mu się film urwał?
00:59:30Pan Kazimierz nigdy nie ma dosyć.
00:59:37Jaka dla rzeki różnita,
00:59:39czy po nim dwie, czy trzy łodzie przepłyną?
00:59:43Jesteś pan podbudowany?
00:59:46Czuję się jak szwajcarski zegarek.
00:59:49Bądź pan bardziej trzeźwy niż pijany, panie.
00:59:51A trudno na trzeźwo jest żyć pomiędzy ludźmi.
00:59:55Łaskawa pani.
00:59:56Lepiej nie rodzić się wcale.
00:59:58No to jak?
00:59:59Walnie pan mowę?
01:00:02Ja zagram sto lat na saksie.
01:00:04Pan się zgodzi.
01:00:05Pan nie będzie chimerowany.
01:00:08Nie bardzo, kochanieńki.
01:00:09Potrzebny jest frak.
01:00:11I ambasadorska głowa.
01:00:12Jak łamać nie umiem.
01:00:13Przeżyłem całe życie zgodnie ze swoim sumieniem.
01:00:17Po coż mi na stare lata życiorys sobie brudzić?
01:00:22Na co kłamać?
01:00:23Kłamać nie ma potrzeby.
01:00:25Co to kłamstwo ma do rzeczy?
01:00:27Nikt pana do kłamstwa nie namawia.
01:00:31A ludzie?
01:00:33Pomyślcie tak o nich.
01:00:34Z daleka.
01:00:38Z bardzo daleka.
01:00:40W gościnę do nas przylecieli.
01:00:42Ciekawość ich tu przygnęła innej.
01:00:45Siły nie ma.
01:00:46A jak ciekawe są,
01:00:48to zaraz się zaczną rozpytywać.
01:00:49Jak się żyje?
01:00:51Co słychać?
01:00:52Jak się dzieci robi?
01:00:54Jak sobie radzicie na tej ziemi?
01:00:57No i co powiesz?
01:00:58Biedny człowieku.
01:01:00Skłamiesz.
01:01:01Wyjdzie się dło z worka.
01:01:02Pobierz prawdę.
01:01:04Od hańba.
01:01:06Pomyślą, że cała ludzkość jest obłąkana.
01:01:10Zaraz natychmiast zbiją się w górę
01:01:13i polecą.
01:01:15Jakiś dla nich interes z menlikami dyskutować.
01:01:21Od jest jedno wyjście.
01:01:26Nie mogę udać.
01:01:30Nie będzie mnie kukuriku.
01:01:31Nie ma spotkanie.
01:01:34Na najwyższym szczeblu.
01:01:38W ten sposób wilk będzie syty i owca cała.
01:01:43A nie można przez ogródek?
01:01:45Jak przez ogródek?
01:01:48Ludzie, cacko.
01:01:50Jajco błyszczy się przedziwnie.
01:01:52Kolory zwinią.
01:01:53Aż oczy bolą.
01:01:54To ja lecę.
01:01:55Widać mu jajco się podobuje,
01:01:59bo o cukierku całkiem zapomniał.
01:02:04Czy to mnie w oczach tak pojaśniało?
01:02:09Czy to światło takie jasne?
01:02:11Czuć za mocno świeci.
01:02:16Zaraz się żarówki poprzepalają.
01:02:19Tyle jedna faza wysiadła.
01:02:33Tyle tylko jedna świeci.
01:02:35Dzień.
01:02:40No imaż.
01:02:43Całkiem zgłasza w okolimu.
01:02:44Dzień dobry.
01:03:14Pani Wołenska, pani lampy nie ma? Mam kochana, ale u ciebie nafty nie ma. Moja wina? Świeczek też innych nie dowieźli. Nie wiadomo, po co ja w ogóle w tym sklepie stoję.
01:03:32Jest nasz typa kurnego mać. Ostatnia wieczerza.
01:03:39Ciężki problem jest. Wychodzi na to, że lepiej w ogóle się nie pokazywać. Skryć się gdzieś w stogu siana albo w rowie.
01:03:57No i przeczekać.
01:04:02Wiadomo, ile tu kosmicy zabawią.
01:04:04Najlepiej się przyznać.
01:04:08Prawdę powiedzieć, że to wąż zawinił, bo to on Ewę nakłonił jabłko skosztować.
01:04:27I że bez ten grzech pierworodny, człowiek swój raju tracił.
01:04:37I dlatego teraz tak się obija po tym świecie biedaczyna. Jak pomylony.
01:04:51To to za tłumaczenie. Kogo to wzruszy?
01:05:01Musieli praojce jabłka trząchać z drzewa? Jak im było zakazane?
01:05:08Nie mogli jeść pomarajce albo jakie inne cytrusy?
01:05:12Wujek to inaczej było.
01:05:17Kiedy stwórca umęczony lepieniem Adama nad gliną przysnął,
01:05:24a Belzebub ją gównem zaprawił.
01:05:29Bez to tyle plugastwa w człowieku.
01:05:32Jasiu, nie bluźnij.
01:05:35Tak było.
01:05:36To było przed potopem.
01:05:42Tu się rozchodzi o ten raj,
01:05:47czego człowiek stworzył.
01:05:54Jak to obcym przetłumaczyć?
01:05:59Jak nas zaczną brać pod lupy?
01:06:06Jak?
01:06:07Pijane są ludzie.
01:06:14Chore.
01:06:17Normalnie na oczy nie widzą.
01:06:27Weźmy tak na rozum i na logikę.
01:06:30Supermocarstwa odprężyć się nie mogą,
01:06:37a pół świata z głodu wyje.
01:06:44Jak to obcym przetłumaczyć?
01:06:48A pola naftowe bombami okładać to mądry jest?
01:06:51A ja benzyny potrzebuję, kurna.
01:06:53A za tę walutę,
01:07:00co ją ładują w rakiety,
01:07:04ile by można było dobrego uczynić,
01:07:09to tylko sobie człowiek może pomarzyć.
01:07:13Wszystkie kraje neutralne,
01:07:27niezaangażowane.
01:07:31Rakiety zwiezły, by się zaraz doskładać z złomu.
01:07:34Zaraz by człowiek dobrał części do ciągnika, nie?
01:07:37Wolność po całym świecie.
01:07:49Granice otwarte.
01:07:53Wszędzie Ciebie mile witają.
01:07:57Niezależnie od tego, czy jesteś czarny,
01:08:00żółty, czy biały.
01:08:03Żyd, czy Mahometan.
01:08:05A to nie ma najmniejszego znaczenia.
01:08:13Ludzie uśmiechają się dla Ciebie.
01:08:19Mówią...
01:08:21Pan powie, jak mówią.
01:08:24Guten Tag, good morning, bonjour.
01:08:29Buenos dias.
01:08:31Здравствуйте.
01:08:32Pójdź.
01:08:33Pójdź.
01:08:34How do you do?
01:08:37O!
01:08:39Tak mówią.
01:08:40A Ty odpowiadasz.
01:08:47Pójdź.
01:08:48Pójdź.
01:08:50Pójdź.
01:08:51Pójdź.
01:08:53Pójdź.
01:08:54Pójdź.
01:08:55Pójdź.
01:08:56Pójdź.
01:08:57I wszystko jest okej.
01:09:00I jesteś uszczęśliwiony, człowieku.
01:09:03Człowieku, podziwiasz najpiękniejsze zakątki świata, poznajesz ludzi i cieszysz się, że taka piękna jest ta twoja planeta.
01:09:23Czemu to niemożliwe?
01:09:33Bo człowiek ma zły charakter i jest głupi.
01:09:40Dlatego raj dla nieboszczyków jest zarezerwowany, pożywy człowiek byś w raju burdu narobił.
01:09:50Jest światło, świeci się. Wszystko gra. Pasuje.
01:10:03Pan uważasz, że cała ludzkość na strany ma w głowie?
01:10:07A to jest, kochanie, nie za słabo powiedziane, ludzie cierpią na wszechstronny niedorozwój umysłowy.
01:10:14Powodem silnego zamącenia umysłu jest niegodny sposób poczęcia człowieka.
01:10:23Ja nie mogę tego słuchać. Panu się samemu coś poplątało.
01:10:27Człowiek jest najdoskonalszą istotą na ziemi. Bo ma rozum, panie?
01:10:32Ma rozum? Bo co zrobił mądry człowiek mądrego pod słońcem?
01:10:38Wiele zrobił, pan będzie sprawiedliwy.
01:10:42Sprawiedliwy? A był jeden sprawiedliwy, to go wzięli i ukrzyżowali.
01:10:47Koronę cierniowo zamiast złoty na głowę mu założyli.
01:10:53Co zrobił mądry człowiek? Co on zrobił?
01:10:57Świat cały dostał w dzierżawę.
01:11:01Glób ziemski na własny użytek i co on zrobił?
01:11:05Ziemię rodzącą wyjałowił, powietrze czyste spaskudził,
01:11:09wodę kroniczną uczynił niezdatną do picia,
01:11:12miasta wielkie pobudował, który się od własnego smrodu dusi
01:11:16i cieszy się ze strachu, że mu tam na niebie kiedyś jakiś atom zaświeci.
01:11:22Po co tę bombę wykombinował? Mądry, bardzo mądry człowiek.
01:11:31No, panie, pan znowu tak nie mówi.
01:11:37Człowiek, gdzie jest już taki ostatni, też błystać potrafi.
01:11:44Energię jądrową, za przeproszeniem, wyzwolił nie tylko do zabijania.
01:11:51W kosmos się uniósł, nogę na księżycu postawił.
01:11:57Pencylinę wynalazł, sztuczne serce, nerkę.
01:12:01Dzieciaka w porobówce wyprodukował, a sztuczny mózg co pamięć ma,
01:12:08a bateryjkę grzeje. Szybciej, czy jak nasza sklepowa, to mało?
01:12:14Pan jest zacofany, panie. Człowiek wynalazł multum cudnych rzeczy.
01:12:17A telewizor kolor? No coś pięknego.
01:12:20Człowiek człowieka mydło wyprodukował i tym mydłem obliczę swoją omył.
01:12:26Jest się czym pochwalić przed gośćmi z kosmosu.
01:12:31Hiroszima oświęcił na gazaci.
01:12:47Ja chyba kropne lufę.
01:12:49Mnie też należy, Jasiu.
01:12:54Może i ja usta umoczę.
01:12:57No też troszeczkę.
01:13:19Człowiek wie chociaż po co żyje na tym świecie.
01:13:28Dla dzieci człowiek żyje.
01:13:29A dzieci? Dla swoich dzieci.
01:13:31A dzieci dzieci? Dla następnych dzieci, dla pokoleń w ogóle.
01:13:36Cały świat polega na tym wychowaniu dzieci, żeby ród ludzki nie zaginął.
01:13:51A co ten ród ma do spełnienia? Do jakiej to ważnej misji został powołany, że istnieć musi.
01:14:01Człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boże.
01:14:11Człowiek stworzony na podobieństwo Boże?
01:14:16Ja?
01:14:19Wizerunkiem Najwyższego?
01:14:24Ja?
01:14:26Podobny do Stwórcy?
01:14:28Ja?
01:14:31Najpiękniejsze ze wszystkich stworzeń?
01:14:35Ja?
01:14:37Ozdoba natury?
01:14:42Ja?
01:14:46Radość Wszechświata?
01:14:52Człowiek geniusz?
01:14:53Coś?
01:14:55Ho, ho, ho!
01:15:00Czy krwiożercze monstrum?
01:15:05Portal?
01:15:07Samiec?
01:15:08Zdobywca nienasycony, do którego ziemi już jest za mało, więc kieruję swój wzrok po gwiazdy, aby tam porządek okrotny zaprowadzić.
01:15:27Gwiezdne wojny w niebiosach toczyć, nienawiść zasiać.
01:15:35Panie, za kogo nawet się ukrzyżałeś?
01:15:41Niczego nie zrozumieli?
01:15:44Niczego nie pojęli?
01:15:47Jak przed wiekami, tak i teraz.
01:15:49Głupie stado.
01:15:54Baranki.
01:15:55Gówno nie chłopa się mądraluje.
01:16:09Dla pana, panie, to nie ma nic świętego. Pan całkiem szacunku dla ludzkości nie zna. Pan tak na ludzkość naskakuje, a pan sam to kto jest? Nie człowiek? Odludek?
01:16:23Odludek?
01:16:26Przepraszam.
01:16:28Teraz przepraszam.
01:16:30Takie byle co będzie nas obrażać. Pan se do krów tak gada.
01:16:34Racja, z krowami jest lepiej rozmawiać, bardziej pojętne.
01:16:37Pan cofnie te słowa?
01:16:39Słowo się trudno cofa.
01:16:41Wynoś się, dziadu.
01:16:43Pan wyjdzie z doma.
01:16:46Pan jest podwódzką, zmęczony.
01:16:48Pan się przewietrzy. Powietrze dobrze panu zrobił.
01:16:56Tak jest.
01:16:58Tak jest.
01:17:00Już się odmerdowuje.
01:17:04Odmerdowuje.
01:17:07Wujek.
01:17:09Coś ty, wujek.
01:17:13Ja wiem co ja robię.
01:17:15Nie godzisz się.
01:17:18Pluć na ludzi bez końca.
01:17:23No, Zosia już płacze.
01:17:25Pan Kazimierz za dużo sobie pozwolił.
01:17:31On jest człowiek otwarty.
01:17:34On psy na całej ludzkości pasie.
01:17:38Tak się nie zgodzi.
01:17:41Nie zgodzi.
01:17:49Takie miałam pragnienie zapoznać Kosmitów.
01:17:54Tata rozczuje kurna, że mi mija.
01:18:04Wygnajcie.
01:18:06Ludzie.
01:18:08Obywatele.
01:18:10Planety.
01:18:12Żegnajcie.
01:18:18Jeszcze raz przepraszam.
01:18:20Wszystkich.
01:18:22I za wszystko.
01:18:24Żegnajcie.
01:18:28Ludzie kochani.
01:18:32Na mnie już czas.
01:18:33Panie.
01:18:37Pan pod sklep więcej nie przychodzi.
01:18:39Dla mnie pan jest podpadnięty.
01:18:50Komiczny człowiek jest z tego pana Kazimierza.
01:18:57Komiczny jest.
01:18:58Nie za bardzo z nim wyszła.
01:19:02Nie za bardzo z nim wyszła.
01:19:06Na to.
01:19:16Co ma tu robi ta?
01:19:20Po nocy wódkę piję ta.
01:19:22A co? Dzień mamy?
01:19:23Za mi dziób?
01:19:24Baśka opamiętaj się.
01:19:25Koszmity są.
01:19:26Koszmity.
01:19:27Znałam wasze kosmity o chlapusy jedne.
01:19:29Idziesz my do domu?
01:19:31Trzymam łóżka mam za wezwać.
01:19:32Nic na huk.
01:19:33Nic na huk.
01:19:34Nic na siłę.
01:19:35Zatłumaczcie komicie.
01:19:36Baśka nie masz racji.
01:19:37On jest bez winy.
01:19:38A wódka jest na stole?
01:19:39Jest.
01:19:40Jasny dowód.
01:19:41Jest, jest.
01:19:42Co wy myślisz, że ja ślepa jestem?
01:19:44Idziesz ty do doma?
01:19:46Baśka.
01:19:47Baśka opamiętaj się.
01:19:48Przed Niebieńskim i Gościna wrogi.
01:19:49Ja już tu sama będę spała?
01:19:51Tak wygląda ta sprawa?
01:19:52Baśka, usiądź się.
01:19:53Usiądź.
01:19:54Pomyśl trochę.
01:19:55Ludzie, ludzie.
01:19:56Dajcie mi jednego kielicha, bo ja nie wyrabiam z tym chłopem.
01:19:59No nie wyrabiam z nim.
01:20:00No ale jej chela.
01:20:08Takie marynatki jak Baśka robi, to nie robi nic.
01:20:11Te gąski to aż kwaskowe są, wcale nie są słodkie.
01:20:23Daj tam jeszcze jednego kielicha.
01:20:41Nie wiedziałam, że to takie świnto jest.
01:20:55A co to taka gala górna?
01:20:58Ktoś umarł?
01:21:00Może grać się w życiu?
01:21:11M Türkiye, którzy byli nie odwiedź.
01:21:13Ja już nie!
01:21:14Wybieram się tak, ostre władze.
01:21:16Wice dziewczynka.
01:21:17Nie, ach, nie.
01:21:18Nie, nie, nie.
01:21:19Nie, nie.
01:21:20Nie, nie.
01:21:21Nie, nie.
01:21:22Nie, nie.
01:21:23Nie, nie.
01:21:24Nie, nie.
01:21:26Nie, nie się na to taką górną.
01:21:27Nie, nie się na to.
01:21:28Nie, nie.
01:21:29Nie, nie.
01:21:30Nie, nie.
01:21:31Nie, nie, nie.
01:21:32Nie, nie.
01:21:33Nie, nie.
01:21:34Nie, nie.
01:21:35Nie.
01:21:36Nie, nie.
01:21:37Nie, nie.
01:21:38Nie, nie.
01:21:40Daj się na spokój.
01:22:06Myślałem, że już koniec będzie z nami.
01:22:10Kurde. Odlecieli.
01:22:16Kosmity były u nasz?
01:22:21To ja nie wiedziałam.
01:22:25Ja głupia byłam.
01:22:32Kosmity były u nasz.
01:22:35Ale numer!
01:22:41Odlecieli.
01:22:50Nawet się nie ukazali.
01:22:53Widać nasze towarzystwo nie w suma kim było.
01:22:57Zgardzili.
01:23:01Na to wychodzi.
01:23:03No bo jak to przetłumaczyć?
01:23:07No i dobrze.
01:23:08I to wytrzymamy.
01:23:14Wszystko wytrzymamy.
01:23:16Po gardzini.
01:23:20Każden się wykosztował jak na wesele i wszystko na marne.
01:23:24Liczyć się, sama wódka ile kosztowała.
01:23:25Ale zapłacę.
01:23:27Na wszystko zapłacę.
01:23:31Na wszystko zapłacę.
01:23:33Dla mnie to jest peska.
01:23:42Aś mnie obluł z nieba.
01:23:45A to boli.
01:23:47A to piecze.
01:23:48A to piecze.
01:23:51Co ja jestem?
01:23:55Śmieć?
01:23:59Paprok?
01:24:02Knój jakiś?
01:24:06Piegodziem?
01:24:08Kosmitom?
01:24:09Ręki uściskać?
01:24:10A też mam głowę.
01:24:16I mózg mam.
01:24:21Serce swoje.
01:24:28I planetę swoje mam.
01:24:31Nie gorsze od innych.
01:24:35I gwiazdę swoje.
01:24:38Słońce.
01:24:40Słońce.
01:24:44Ja też jestem kosmita.
01:24:49Ja też odpalę kurna.
01:24:52Chociaż łzy mnie same płyną z oczu.
01:25:05Ludzie.
01:25:07Jeszcze widzę tę jasność.
01:25:12Pastucha zabrali.
01:25:14Pana Kazimierza.
01:25:18On z nimi poleciał.
01:25:21Co ty mówisz człowieku?
01:25:24Ty się odsąchnij.
01:25:26Mogę uklęknąć.
01:25:29Nie zmyślasz?
01:25:32Prawdę mówię.
01:25:34Stasio nie kłania.
01:25:36To po nim widać.
01:25:37To po nim widać.
01:25:38Dajcie mi wszyscy święty, anielski spokój ludzie, że wyśta tego nie widzieli.
01:25:45Najpierw jajcu zaczęło się błyskać.
01:25:55Uniosło się.
01:25:58Trochę.
01:26:00Ale tylko tyle.
01:26:02I stanęło nad ziemią.
01:26:04Do jajca Pan Kazimierz podleciał.
01:26:09Uklęknął.
01:26:11Śmiał się i płakał.
01:26:15Ten czas coś się roztworzyło.
01:26:19Złoty wir się zrobił.
01:26:23Wir otoczył Pana Kazimierza.
01:26:29Jajce go wyssało.
01:26:33Unieśli się do góry.
01:26:37I odlecieli.
01:26:40Zniknęli za chmurą.
01:26:43Grzmot przetoczył się po okolicy.
01:27:02Ja bym zapomniał.
01:27:06Jak Pan Kazimierza wzięli w tę maszynerię.
01:27:09Jak był już na górze.
01:27:13Stojał w roztwartej drzwiczkach.
01:27:17Krzyknął na mnie.
01:27:18Kiwnął ręką.
01:27:20Ja w strachu się przybliżyłem.
01:27:23On do mnie przemówił.
01:27:26Przekaż powiedział istotom ludzkim posłanie od kosmitów.
01:27:32Żebyś nie zapomniał.
01:27:35Wszystkim przekaż.
01:27:39Ludzie.
01:27:41Opamiętajta się.
01:27:46Tak powiedział.
01:27:48A głos jego rozległ się jak przez megafon.
01:27:57Ludzie.
01:28:00Opamiętajta się.
01:28:02Ludzie.
01:28:04To było szalcie jego słowa.
01:28:13Gyeri.
01:28:15Co mnie na mnie śli.
01:28:32NI закumiły.
01:28:35Unity z
01:28:43Polskim pasacie.
01:28:45entraki na mięte.
01:28:47Polska
01:28:51masculinity śl homoba.
01:28:52Zacynie.
01:28:53KONIEC
01:29:23KONIEC