- 6 months ago
Category
🎥
Short filmTranscript
00:00KONIEC
00:30Kobieta za ladą
00:52Odcinek 10, październik
01:01Syn szefa
01:22Czym to pan dzisiaj przyjechał, panie kierowniku?
01:48Taki wóz nazywają liczem na kociaki?
01:50Możliwe, ale to nie mój
01:52Nie widziałaś mojego wadzka?
01:54Czeka na pana w gabinecie
01:56Jeszcze ciągle niezaręczony?
02:01Zamawialiśmy pilnie, gdzie się dało
02:02Ale nie możemy wam dostarczyć czegoś, czego nie ma na całym rynku
02:05Nie ma za co, do widzenia
02:07Cześć
02:08Załatwiam za ciebie skargi
02:10To o wiele zabawniejsze od anatomii
02:12Dzwonili, że nie ma papryki, skąd wiesz?
02:15Przez cały dzień wydzwaniają
02:16Sklep jak hala dworcowa i ani jednego strączka
02:18Nie denerwuj się, skoczy ci poziom adrenaliny i nie uśniesz
02:22Usnę, strzelę sobie piwko i będę spał jak susa
02:24Po co dzwoniłeś?
02:26Pojedziesz do domu samochodem
02:27Ja mam jeszcze zebranie, więc będę później
02:29Mamie powiedz, że tak koło dwunastej
02:31Dobra, ale jeśli ten wrak znowu mi wysiądzie na środku skrzyżowania
02:34To nie chcę być w twojej skórze
02:35Myślę, że dzisiaj ci nie nawali
02:37Tato, to nie są kluczyki od twojego samochodu
02:41No to gdzieś powinien być samochód od tych kluczyków
02:44Gdzie jest ten samochód?
02:49Rozejrzyj się
02:49Może gdzieś przed sklepem
02:52Pan mówił, że to nie Pana wóz
03:01Bo nie jest mój, to wóz mojego syna
03:03Ale przecież Pan tak chciał pozbyć się wreszcie tego starego gruchota
03:06I kupić sobie nowy wóz
03:07To prawda, ale potem pomyślałem, że ten gruchot jest tak samo wysłużony jak ja
03:11I że już razem jakoś dotrwamy do końca
03:13A Wacek dostał na 20 urodziny?
03:16Nie, za to, że zdał egzamin z tej głupiej anatomii
03:20I w ogóle za to, że jest moim najlepszym synem
03:22Przecież ma Pan tylko jednego
03:23No właśnie
03:24No co, nawali ci to na skrzyżowaniu?
03:30Do końca życia będę ci wdzięczny
03:31Więc mam nadzieję, że dość długo
03:33Wiem, że włożyłeś w to wszystkie oszczędności
03:36Ty też na studiach robisz co możesz
03:37To mój obowiązek
03:38A moja radość
03:39Jedź już
03:40Podobno to auto nazywa się biczem na kociaki
03:43Uważaj
03:50Muzyka
04:20Co tu robisz?
04:41Dlaczego nie czekałeś na mnie?
04:43Myślałem, że się ucieszysz, jeśli już nie będę czekać.
04:46Kiedy nie będę chciała, żebyś czekał, to ci powiem.
04:49Wybacz.
04:50Wybacz.
04:51Zdjęcia
05:20Widzę, że tu się dzieje coś, o czym nie wiem.
05:25Proszę cię, daj spokój. Co to, to nie.
05:29Przyjedziesz wieczorem? Z przyjemnością.
05:39Co tu się dzieje? Przenosimy łóżko dla tatusia.
05:44Dlaczego nikt mnie o tym nie poinformował?
05:50Masz coś przeciwko temu, żeby tata postawił tu sobie tapczan?
05:54Mam coś przeciwko temu, żeby w naszym mieszkaniu działy się rzeczy, o których nie wiem.
05:59Przecież nie możesz spać na ziemi. Nie śpi na ziemi. Prawie.
06:01I mnie to przeszkadza. Tobie nie?
06:03KONIEC
06:33KONIEC
06:35KONIEC
06:37KONIEC
06:39KONIEC
06:41KONIEC
06:43KONIEC
06:45KONIEC
06:47Proszę.
06:58Mamo, chciałam cię przeprosić. Byłam zdenerwowana.
07:01Ojciec cię przysłał, żebyś mnie przeprosiła?
07:03Tak. A co w tym złego?
07:05Nic.
07:09A z tym łóżkiem też już załatwiliśmy. Jak?
07:11Tatoś powiedział, że skoro się nie zgadzasz, to nie możemy go wnosić.
07:15Ale ja nie mogę znieść, żeby tata spał na podłodze.
07:17Więc mu oddałam swoje łóżko.
07:19Co takiego?
07:21Swoje łóżko, to chyba mogę.
07:23A gdzie ty będziesz spała?
07:25Tato był taki dobry i dał mi to nowe.
07:27Chyba nie masz pretensji?
07:29Naturalnie, że nie.
07:47Więc jak się skończyła ta popołudniowa inwazja z Topczanem?
07:51To nic ważnego.
07:53Jurek kupił łóżko Michasi.
08:03To straszne, co ci młodzi dzisiaj wyprawiają.
08:05Mamy posłać ludzi na przeszkolenie, a Olina nie chce.
08:09Podsuwamy im wszystko pod nos, a oni jeszcze odmawiają.
08:13Proszę, do widzenia. Proszę nas odwiedzać.
08:17Olinko, przecież ty nie jesteś głupia.
08:21Bierz, skoro ci proponują.
08:23Ani mi się śni, panie kierowniku.
08:25Ja nie mam do tego głowy.
08:27Ty mi to mówisz?
08:29Ja nie jestem taka jak pana syna albo ta jego...
08:31Co powiedziałaś?
08:33Jaka jego? Ta, co z nim jeździ.
08:35Po niej z daleka widać, że przeczyta wszystkie książki świata.
08:37Rozumiesz coś z tego?
08:39Własny syn ci się nie pochwali.
08:41No nareszcie.
08:43Już się bałem, że ten chłopak nie znajdzie sobie żadnej dziewczyny.
08:45Po co te obawy, panie kierowniku?
08:47Jeśli choć trochę wdał się w pana, to wszystko osiągnie.
08:49Bo oberwiesz.
08:51Niech się pan nie denerwuje.
08:53Ta dziewczyna musi być bardzo dobra,
08:55bo widzę, jak codziennie wozi z sobą małe dziecko.
09:01Jakie dziecko?
09:03Chyba jej siostry albo może jej niech.
09:05Chyba jej siostry albo może jej własne?
09:09To chyba siostry.
09:15Cześć Olu.
09:17Cześć.
09:19Co się stało?
09:21Mam wrażenie, że się zachowałam jak słoń w składzie porcelany.
09:24Co zrobiłaś?
09:26Powiedział Ankrasowi, że jego Wacek wozi samochodem jakąś dziewczynę.
09:29No i co?
09:31Tylko, że ta dziewczyna zawsze jest z dzieckiem.
09:33Z czyim dzieckiem?
09:34No właśnie.
09:35Coś klotłam, że chyba zajmuje się cudzym, ale ona nie jest cudze.
09:39Skąd wiesz?
09:41To się od razu widzi.
09:44Więc albo jest jej i ona jest mężatką, co jest nieszczęściem.
09:48Albo jest jej, a ona nie jest mężatką, co też dla taty Karasa będzie siosem.
09:54Coś bude potać ku Karasa tak rano.
09:56Tak rano.
09:57Tak rano.
09:58Cześć, jedziesz do domu?
10:00Jeszcze chwilę.
10:01A już myślałem, że cię zawiozę jak lekarza z pogotowia.
10:04Co to jest?
10:05Co?
10:06Co?
10:07No to jakaś maskotka na szczęście?
10:08Nie, to nie moje.
10:09Klara to zostawiła.
10:10To twoje dziewczyny jeszcze się bawią lalkami?
10:11Nie, to nie moje.
10:12Klara to zostawiła.
10:13To twoje dziewczyny jeszcze się bawią lalkami?
10:15Klara jest córką Petry i nie ma jeszcze dwóch latek.
10:18Cześć.
10:19Jedziesz do domu?
10:20Jeszcze chwilę.
10:21A już myślałem, że cię zawiozę jak lekarza z pogotowia.
10:25Co to jest?
10:26Co to jest?
10:28No to jakaś maskotka na szczęście?
10:31Nie, to nie moje.
10:35Klara to zostawiła.
10:36To twoje dziewczyny jeszcze się bawią lalkami.
10:40Klara jest córką Petry i nie ma jeszcze dwóch latek.
10:43Chwileczkę, ale kto to jest Petra?
10:49Moja dziewczyna, razem studiujemy
10:51A co on na to?
10:53Jaki on?
10:54No ojciec tego dziecka
10:55On nie istnieje
10:57Jak to nie istnieje?
10:58To znaczy oczywiście istnieje, ale Petra postanowiła, że za niego nie wyjdzie
11:02Postanowiła, ale kiedy to dziecko było już w drodze
11:06Oczywiście
11:07Ona po prostu zrozumiała, że to człowiek niewartościowy
11:12I odeszła od niego, dopóki był jeszcze czas
11:15Chyba kiedy było za późno
11:18Dlaczego za późno?
11:35Witaj, Anneczko
11:36Witaj, mamo, co tu robisz?
11:39Skoro nie mogę przyjść do was do domu, to przyszłam tutaj
11:41Dlaczego nie możesz przyjść do domu?
11:45Póki tam będzie ten facet, póty moja noga tam nie postanie
11:48Dziękuję, do widzenia, proszę
11:53No i co, rodzinko, jak wam leci?
11:56Normalnie
11:57Ty to nazywasz normalnie?
12:00To ja cię podziwiam
12:01O co ci chodzi, mamusiu?
12:04Jak ty to sobie wyobrażasz dalej?
12:07Przecież wiesz
12:07Właśnie nie wiem
12:09Mogłabyś mnie w skrócie poinformować?
12:12Dzieci chcą mieć ojca, więc go mają
12:15A ja z Karola nie zrezygnuję, to wszystko
12:17I myślisz, że to tak się da utrzymać?
12:20Nie widzę innego rozwiązania
12:21Czym mogę służyć?
12:23I odpowiada ci takie rozwiązanie?
12:25A wiesz, że nawet tak?
12:27Uważaj, bo ci uwierzę
12:28A Karol?
12:29Jemu też to odpowiada?
12:30Też
12:31Teraz już całkiem nie wierzę
12:32Mogę ci coś przepowiedzieć?
12:34Raczej nie
12:34Czym mogę służyć?
12:36Ano
12:36To wszystko wytrzyma najwyżej parę tygodni
12:40A ty pierwsza
12:41Złamiesz ten układ
12:42Chciałabym wiedzieć, co byś ty zrobiła na moim miejscu
12:47Co bym zrobiła?
12:51Złapałabym go za frak i wyrzuciła z chałupem
12:53To łatwo powiedzieć, a co z dziećmi?
12:57To przede wszystkim twoja sprawa
12:58One się wkrótce zabiorą i wylecą z gniazda
13:00I wcale nie będzie ich interesowało, kogo ci zwaliły na kart
13:03Tu chyba masz rację
13:05Nie chyba, tylko na pewno
13:06Ukroj mi kawałek tej szynki
13:08Na wściekłość najlepszy jest pełny brzuch
13:10Wystarczy?
13:13Jeszcze kawałek
13:13Dlaczego tego nie pokroisz?
13:25Kiedy to się strasznie ślizga
13:26Nic sobie z tego nie rób
13:27Tylko włosi potrafią jeść spagetti
13:29Ale ty to robisz doskonale
13:33Udało mi się przypadkiem
13:36Dziękuję
13:40Mam dużo pracy
13:41Dziękuję
13:42Dziękuję
13:44Proszę
13:45Dziękuję
13:54To było doskonałe
13:57Cieszę się, że przynajmniej tobie smakowało
14:00Dzisiaj wziąłem wypłatę
14:20Dlaczego mi to dajesz?
14:24Jem tutaj i śpię
14:27Ale dlaczego dajesz mi wszystko?
14:32Przecież zawsze tak robiliśmy
14:34Ale my już nic nie robimy tak, jak zawsze robiliśmy
14:38To weź tyle, ile ci potrzeba
14:42O, teraz mi się podoba
14:51Powolutku, żeby przypadkiem nie zapłacić mandaciku
14:54Mam w nosie wszystkie mandaty, ponieważ chcę spędzić z tobą trzy dni zwane snem miłości
14:59Więc wydaje ci się, że dziecko podrzucimy babci, a sami będziemy pędzili beztroski żywot?
15:04Tak mi się wydaje
15:05To się mylisz, bo obydwoje musimy wkuwać
15:07Ale między tym wkuwaniem nie będzie żadnego między wkuwaniem
15:11Nie będzie żadnego między tym wkuwaniem, rozumiesz?
15:13Petruszko
15:14Chyba, że tylko troszkę
15:17Co je?
15:40Weźmiemy na te trzy dni trochę prowiantu u taty
15:44Myślisz, że to tak łatwo przejdzie?
15:46Z tatą?
15:47Nic nie powie
15:48Zobaczysz, albo słuchaj
15:53Przedstawię was sobie
15:55Sądzisz, że to najwłaściwsza chwila?
15:58Dla taty każda chwila jest właściwa
16:00Chwileczkę
16:00Mam dzisiaj z koszykiem
16:07Dzisiaj muszę zrobić ogromne zakupy
16:08Strasznie mocna kubowa
16:09Cześć, tato
16:17Witaj, wacku
16:18Zostaw wszystko, zbieraj się szybko i chodź ze mną
16:21Zostawiam wszystko, już się zbieram
16:23Tylko mi powiedz dokąd
16:24Na dworze jest Petra i chcę ci ją przedstawić
16:27Z tym chyba nie ma takiego pośpiechu
16:30Pewno, że nie
16:32Ale skoro już tutaj jest
16:33Mam strasznie dużo roboty
16:35W nocy nas odwiedzili złodzieje
16:36I trzeba zrobić remanent
16:37Ale tu chodzi o 10 minut
16:39Tylko ci ją przedstawię
16:40Przecież świat się nie zawali
16:41A mamie już ją przedstawiłeś?
16:42Nie
16:43Wypadałoby, żebyśmy przy tym byli oboje
16:45Ojciec i matka
16:46Ale ja myślałem, że ty mi pomożesz z mamą
16:48Gdyby miała coś przeciwko temu
16:50No chodź
16:50Nie, wacku
16:51Ja w tej sprawie ci nie pomogę
16:52Dlaczego?
16:53Bo nie chcę
16:56Ty? Dlaczego nie chcesz?
17:03Bo przypuszczam, że to nie jest dziewczyna dla ciebie
17:06Przecież jej nie znasz
17:09To prawda, ale wiem, że dla chłopca
17:12Który ma większą część studiów przed sobą
17:15Taka dziewczyna bez skrupułów nie jest odpowiednia
17:17Co to znaczy? Nie rozumiem
17:22Nie rozumiesz?
17:23Dziewczyna, która sobie sprawia dzieciaka
17:26Potem bez wahania rzuca jego ojca
17:28Ale ona właśnie się wahała
17:30Miała skrupuły
17:31Nie rozumiesz?
17:33Tego właśnie nie rozumiem
17:36Czy jesteś przeciwny nawet temu, żebym z nią chodził?
17:45Jesteś już dorosłym człowiekiem
17:46Są sprawy, w których nie mogę ci radzić
17:49Ale skoro już pytasz
17:50To tak, jestem przeciwny
17:52To mi sprawia przykrość, tato
18:00A myślisz, że mnie nie?
18:02Coś takiego zdarzyło się między nami po raz pierwszy
18:04Przyszedłeś na zakupy?
18:14Powiedz w kasie, żeby mi potem przysłano rachunek
18:16Dziękuję
18:18Dziękuję
18:19Ahoj
18:24Cześć
18:24Ahoj
18:26Dziękuję
18:26Cześć, Drodzku
18:27Jakieś kłopoty?
18:54Najmniej bym tego oczekiwała ze strony pańskiego syna
18:57Ja też
18:59Jedzenia mamy co najmniej na tydzień
19:06A co z ojcem?
19:08Ma na karku komisję inwentaryzacyjną
19:10Więc na razie tylko ci ja pozdrawiam
19:12Nie rozumiem, dlaczego każdemu chłopakowi wydaje się, że musi mnie robić w konia
19:19Przepraszam
19:20To pan panie inżynierze?
19:44Tak, dobry wieczór pani, pani Kutanowa
19:46Dobry wieczór
19:47Dlaczego pan sobie nie zapali światła?
19:49Jeszcze jest widno
19:51Dobranoc
19:53Dobranoc pani Kutanowa
19:54Dobranoc
19:55Nie musisz tak cichutko, Karolu
20:13Jeszcze nie śpię
20:14No to dobranoc
20:17Jesteś sam?
20:18Nie
20:19Nie
20:19Dobranoc
20:22Dobranoc
20:22Miałam rozmowę z matką
20:44Pytała co będzie dalej
20:52Mógłbyś zgadywać z ręki
20:57Nie
21:00Bo nie znam odpowiedzi
21:03O ciebie też pytała
21:20Czy to wytrzymasz?
21:27A właściwie czy ci taka sytuacja odpowiada?
21:32Jeśli ci to tak lewego
21:33I co jej odpowiedziałaś?
21:40Na to nie potrafiłam odpowiedzieć
21:42Ja też nie
21:46Na co nie potrafisz odpowiedzieć?
21:53Czy wytrzymasz, czy ci to odpowiada?
21:59Właściwie potrafię
22:01Nie odpowiada, ale wytrzymam
22:06Ja też
22:10Nie odpowiada mi, ale wytrzymam
22:13Teraz na letnisku jest najpiękniej
22:21Ale trochę smutno
22:25Ale za to pięknie
22:29Pojedziemy?
22:33Kiedy?
22:34Kiedy?
22:34W sobotę
22:37Misia recytuje w klubie
22:40Muszę ją zobaczyć
22:42Pójdziecie tam razem?
22:46Chyba tak
22:47Ona na pewno zaprosiła ojca
22:49Co mam zrobić?
22:53Nic, zapomnij o tym
22:54To drobiazg w porównaniu z tym, że razem mieszkacie
22:57Czasami człowieka zaskakują właśnie takie drobiazgi
23:02Bardzo chciałbym tam iść z tobą
23:06I wiem, że to się chyba nigdy nie spełni
23:08Spełni się, na pewno
23:18Zabiję tego chłopaka
23:23Myty ramy, a on zostaje w domu przy żoneczce
23:26Zdrówka szefie
23:27Gdzieś był w łobuzie
23:29Udaję, że nie dosłyszałem tej odzywki
23:31Opiekowałem się żoną
23:33Lekarz chce, żeby w tych ostatnich dniach ciągle ktoś był przy niej
23:36Pocieszyłeś mnie
23:38Więc lekarz tak powiedział
23:40A ty zupełnie spokojnie zostajesz w domu
23:43Na dworze tyle towarów
23:44Co my zrobimy, jeśli się to zepsuje?
23:46No właśnie, dlatego na pańskim miejscu nie robiłbym awantury
23:49Ja też mogę spakować manatki i pójść na budowę
23:52Zarobię tam dwa razy tyle
23:53Przecież nikt cię nie trzyma
23:55Ale numer, co?
23:58Ja z nim pogadam, to dobry chłopak
24:00Jednego takiego mam w domu
24:01O co chodzi, Julio?
24:03Masz chwilę czasu?
24:05Akurat teraz?
24:07On jest w domu
24:09Co się stało?
24:14No co się stało?
24:19Oblał egzamin
24:20To niemożliwe
24:28Po tych trzech dniach u niej nawet nie wpadł do domu po czystą koszulę i krawat
24:36Od razu tam i od razu dwuja
24:37Rowną tam, rowną niedostatecznie
24:39Skąd wiesz?
24:49Sam mi powiedział
24:50Jak gdyby nigdy nic
24:51Ale mówił, że to jeszcze nic nie znaczy
24:54Że wszyscy poszli razem na wino
24:56Ci co zdali i ci co nie
24:58Razem z tym docentem
25:00Wszyscy
25:01To bardzo ładnie, że wszyscy poszli na wino
25:06Ale nie wytłumaczył ci, dlaczego oblał egzamin
25:08Ale proszę nie udział z kuszki
25:10To ci nie wyswietli
25:10Mówił, że w nocy płakało dziecko
25:15I nie mogli się porządnie wyspać
25:17Co z tym zrobisz?
25:30Nie wiem
25:31Ale coś z tym musisz zrobić
25:35No tak
25:38I to musi być coś takiego, co nim wstrząśnie, żeby się opamiętał
25:43To jego pierwszy oblany egzamin
25:47Teraz to już poleci z górki
25:50Nie przesadzaj
25:51Gdzie on jest? W domu?
25:55Chyba jeszcze w domu
25:56Nie mógłbyś tam pojechać?
26:00Nie mogę
26:00Nie płacz
26:04Mówię ci, nie płacz
26:07Jasne, że pojadę
26:08I pożądnie mu grzbiet wygarbuje
26:13Księżycowy świt pod wykrzywionym szkłem wiatru
26:19Spływa na małostrański rynek
26:21Lásko
26:22Miłości
26:23Není blické mocy spatrzyć w twą odwráceną twarz
26:26Není blickém umu pořídit
26:29Ale sponěj jej letný
26:30Zkusný snímek
26:32Budeme jej wěcznie jenom uhadovat
26:34Nepomohou nám elektrické mozky
26:37Ani romantické verše
26:38Obluzující útržky
26:40Milostné kosmologie
26:41Lásko
26:44Tvou odwrácenou tvář
26:47Nelze spatrzyć z żádného bodu ve vesmíru
26:49A přesto zbíráme síly
26:52Abychom ji k sobě obrátili naraz
26:54Oči v oči
26:56Ústa k ústům
26:58I kdybychom měli oslepnout
27:01I kdybychom měli umřít
27:03No i co?
27:26Nie wygłupiłam się?
27:29Pěkně to měliš
27:30I na pewno si podobało
27:31Gdy tam podobało, to bylo fantastyczne
27:33Jeśli byl tu ktoś ze szkoły dramatycznej
27:36To vcale się nie zdziwię, gdyby chcieli Cię tam ściągnąć
27:38Naprawdę?
27:39Oczywiście
27:39Masz u mě nagrodę
27:42Chodź, zataňczyme
27:43Ty uměš to taňczyć?
27:45Obražas mě
27:45Jeśli tylko przyzwoitka pozwoli
27:48Oczywiście
27:49Ale nigdy se ně vůczci
27:51Zatříká
27:53Zatříká
27:55Zatříká
27:55KONIEC
28:25My mieliśmy się nigdzie nie włóczyć,
28:53a tymczasem zginęła na mszy z Wojtka.
29:04Co to jest?
29:06Już na Boże Narodzenie.
29:08To chyba trochę za wcześnie.
29:10Oni mają pełne magazyny i chcą się tego pozbyć.
29:14A ja niby mam puste.
29:16Dam to do piwnicy.
29:17Tam się jeszcze dużo zmieści.
29:19Wiem, ale muszę przed nimi udawać,
29:21że mam trudności, bo by sobie coraz więcej pozwalali.
29:25Chodź no tu.
29:28Co z Oskarem?
29:29W porządku, pracuję jak wół.
29:31No to w porządku.
29:34Co o mnie szepczecie?
29:36I tak jutro nie przyjdę.
29:38Ależ Oskarku.
29:39Lekarz powiedział, że to będzie skomplikowany przypadek
29:41i że powinienem przy tym być.
29:42No pewnie, to dziecko bez ciebie nie wiedziałoby,
29:44którędy ma przyjść na świat.
29:45Cześć, tato, witaj.
29:49Mama mi mówiła, że mam tu przyjść.
29:50Poczekaj chwilę.
29:51Proszę cię, zajdź do dziewcząt
29:53i pomóż im przy tych bombonierkach.
29:55Jestem z nimi umówiony.
29:56No to skocz do Oskara na rampę
29:57i powiedz, że te ziemniaki muszą być jeszcze dzisiaj zmagazynowane.
30:01Tam nie ma co magazynować.
30:02Nowe jeszcze nie przyszły, a stare się kończy.
30:04No to wymyśl coś do cholery.
30:06Nie rozumiesz, że chcę tu zostać sam z chłopakiem?
30:10Przepraszam.
30:10Chwilę to trwało, zanim zrozumiał.
30:18U mnie to trwało znacznie dłużej,
30:20żebym zrozumiał, co się z tobą dzieje.
30:22A co się dzieje?
30:23Ty nie wiesz?
30:24Nie.
30:25Nie?
30:26Włóczysz się, nie chodzisz na zajęcia,
30:28oblewasz egzaminy.
30:29Za to zajmujesz się taką...
30:32Aha, o to ci chodzi.
30:33Tak.
30:34Nie macie odrobinę odpowiedzialności.
30:36A skoro ty jej nie masz,
30:38to przynajmniej ona powinna mieć rozum,
30:40skoro jest...
30:41Ona zdała ten egzamin,
30:42tylko ja oblałem.
30:48I to mnie ma pocieszyć.
30:52Oddaj kluczyki.
30:54Jakie kluczyki?
30:55Od samochodu.
30:56Dobrze słyszałeś.
30:57Mówię ci, daj mi kluczyki do samochodu.
31:01Zostawiłem je w stacyjce.
31:03To wspaniale.
31:04Wacusiu, kwiecie mój, ciągle nie mogę uwierzyć,
31:12żeś mnie opuścił.
31:13Opuściłem!
31:37Proszę.
31:38Papiery masz w schowku.
31:40Jeżeli zdasz egzamin,
31:41dostaniesz je z powrotem.
31:47Przepraszam.
31:54Teraz to już wszystko.
31:56Pasek ci się wlecze po ziemi.
32:06Muzyka
32:36Przeceniłem swoje siły.
32:53Myślałem, że to będzie można wytrzymać, ale nie można.
32:57Wejdź.
33:02Ale to jest wszystko, co chciałem ci powiedzieć.
33:05Wiem.
33:11Musiałem uciec z tego klubu.
33:14Myślałem, że się uduszę.
33:16Wiem.
33:21Nie chciałbym cię naciskać, ale będziesz musiała coś zrobić.
33:27Wiem, to było głupie.
33:30Tak nie można żyć.
33:31Załatwię to jeszcze dzisiaj.
33:39Będzie ci ciężko.
33:42Ale nie tak ciężko jak teraz.
33:44To ja już pójdę.
33:50Nie odchodź.
33:51Nie.
33:52Ty musisz się do tego przygotować, a ja...
33:54Przyjdę dopiero poprosić o rękę.
33:57Trzymaj się.
34:05Mam jutro na ciebie czekać?
34:07Po pracy?
34:08Oczywiście.
34:08Przyjdę.
34:17Przyjdę.
34:18Muzyka
34:48Muzyka
35:18Muzyka
35:34Po co się wygłupiacie? Przecież macie klucze. Coś Ci przynosimy.
35:55Kochana mamusiu, z okazji Twoich jutrzejszych urodzin życzymy Ci...
36:00A tyle razy powtarzaliśmy wszystkiego najlepszego, szczęścia, zdrowia i żebyś nas wszystkich kochała, bo my Cię też kochamy.
36:05No, przecież ja nie mam urodzin. Właśnie, że masz dziś siedemnastego. Zupełnie zapomniałam.
36:11A ja Ci kupiłem kapelusz, przymierz. Dziękuję Piotrusiu.
36:15Ja Ci kupiłem książki i największą teflonową patelnię, jaką mogłam znaleźć. I życzę Ci, żebyśmy się z niej wszyscy wspaniale najedli.
36:25Ja długo myślałem, aż przypomniałem sobie, że jak byłaś panną, siadywałaś na bujanym fotelu i zawsze chciałaś mieć taki w domu.
36:34Więc spełniam teraz to życzenie. Trochę późno, ale jednak. I chciałbym Ci życzyć, żebyś zawsze, kiedy na niej usiądziesz, czułaś się spokojna i szczęśliwa.
36:53Bardzo dziękuję. A buzi? Oni sobie nie dali buzi. Bez buzi nie da rady.
37:04Wyjście mnie naprawdę zaskoczyli.
37:21Anulko?
37:24Co tu robisz tak wcześnie? Coś się stało?
37:28Przyszłam Ci powiedzieć, że miałaś rację.
37:31Tak dalej nie można.
37:39Chodź.
37:56Co się stało?
37:57Chciałam wczoraj skończyć z Jurkiem.
38:08I nie możesz.
38:11Nie potrafiłam.
38:15Chyba już nie potrafię.
38:18Dzieci bronią się pazurami.
38:20Zawsze nam mówiono, że kobieta będzie wolna, kiedy będzie niezależna finansowo.
38:32Niezależna jestem, ale wolna nie.
38:39To właśnie powiesz Karolowi?
38:41Muszę.
38:51I chciałabyś, żebym to ja załatwiła?
38:55Ty byś chciała...
38:58...abych to z nim za tebe wyrzydziła ja?
39:03Nie.
39:03Nie.
39:04Chyba takim tchórzem nie jestem.
39:06Czy mogę Ci o coś zapytać?
39:28Dlaczego teraz do mnie przyszłaś?
39:29Rano przyszła.
39:30Żebyś mi powiedziała, że robię słusznie.
39:39Daj spokój.
39:43Pewnie, że słusznie.
39:46No to widzisz, ja.
39:48Wszem nie działać.
39:50No to widzisz.
39:51No to widzisz.
39:51Już wychodzisz?
40:17No więc jak się dogadamy z Wackiem?
40:20Dzień dobry.
40:25Wacusiu.
40:26Przyszedłeś do domu?
40:27Tak.
40:30Co u Ciebie?
40:32Jak egzamin?
40:33Kiedy go będziesz powtarzał?
40:35Wczoraj zdałem.
40:38Mam to już za sobą.
40:40To cudownie.
40:41A to nowina.
40:44Tatuśku, gdzie masz kluczyki od samochodu?
40:47Dzień dobry.
40:50Zaraz Ci je dam.
40:52Gratuluję.
40:53Nic mi nie dawaj.
40:54Dlaczego?
40:56Przecież to auto nie będzie rdzewieć.
40:58Ja nie przyszedłem po samochód.
40:59Więc po co?
41:01Po swoje rzeczy.
41:03Jakie rzeczy?
41:04No rzeczy.
41:05Płaszcz, bielizny i buty.
41:07I tak dalej.
41:07Ty się wyprowadzasz z domu.
41:15Ale proć.
41:17Proszę Cię, proć.
41:18Daj spokój, mamo.
41:19To nie ma sensu.
41:20Wy mi nie wierzycie, a ja tego nie mogę znieść.
41:23Przecież Ci wierzymy.
41:25Ale obrażacie ją.
41:29Wacusiu, przecież robiliśmy dla Ciebie wszystko.
41:31Weź ten samochód.
41:32Przynajmniej na przeprowadzkę.
41:33Nie trzeba. Pożyczyłem wózek.
41:37KONIEC
42:07To badanie rynku mamy już dzisiaj oddać?
42:17No to będzie zabawa. Cześć, Wacek. Dzień dobry, Pepiku.
42:19Co ty tu robisz? Coś się stało w sklepie, Manko?
42:24Nic z tych rzeczy. Chłopak mi odszedł z domu.
42:26Jak to? Wydawało mi się, że świetnie się rozumiecie.
42:29Ja też tak myślałem. Odszedł przez dziewczynę.
42:31No to w porządku. Już się przestraszyłem, że to coś poważnego.
42:37To chyba jest poważne.
42:42Nie ma tygodnia, żeby mi nie płakał jakiś nieszczęśliwy rodzic, że się rozstał z dzieckiem.
42:50A jak się to dobrze przemyśli, to się okazuje, że tylko nie potrafią sobie trochę wyjść naprzeciw.
42:55Więc ty to nazywasz wyjść sobie trochę naprzeciw.
42:58Dla mnie to ustąpić na całej linii.
43:01Największe trudności z własnymi dziećmi mają ci, którzy w pracy doskonale radzą sobie z młodzieżą.
43:05Posłano cię do tego sklepu nie tylko po to, żebyś ludziom sprzedawał kilogramy cebuli i twarogu,
43:11ale i po to, żebyś wychowywał młodych, którzy obejmą po nas dziedzictwo.
43:15I ku ogólnemu zadowoleniu dobrze ci to wychodzi. Napijesz się kawy?
43:20Nie, dziękuję.
43:22Ładnie to powiedziałeś.
43:24Teraz daj jeszcze odznakę wzorowego pracownika i będę zadowolony.
43:27Ależ nie o to chodzi. Staram ci się tylko podpowiedzieć, jak masz z tym chłopcem postępować.
43:31No jak? Nie możesz stracić z nim kontaktu, a to znaczy, że z tą jego wybranką też nie.
43:39Myślisz, że powinienem do niej pójść?
43:41Jeśli chcesz mieć na niego jakiś wpływ, zdecydowanie tak.
43:46Po co ja głupi tu siedzę i po co słucham tych idiotyzmów?
43:49Nigdy w życiu do niej nie pójdę.
43:51Pójdziesz, pójdziesz. No właśnie, że nie.
43:53I ty dobrze wiesz, że nie pójdę.
43:54Pójdziesz.
43:57Leć już. Kawaler zajechał powozem.
44:00Ma białą koszulę i niebieski krawat.
44:02A w ogóle przyjechał za wcześnie i jest dwa tony bledszy.
44:07Albo się golił brzydwą, albo mu nie jest do śmiechu.
44:12Aniu, co się stało?
44:15Co się miało stać? Daj spokój.
44:16Panie, ty się tajemniczy eksfiks.
44:23Zostaw to już, bo ci nie zdradzę, że w przyszłym miesiącu biorę ślub.
44:27Naprawdę? Kiedy?
44:30No wiesz?
44:31Ty pytasz, jakbyś usłyszała, że przywiozą serdelki.
44:36Co ci jest?
44:38Dlaczego każesz mu czekać?
44:40Zawsze lecisz, jakbyś tu wydudliła butelkę szampana.
44:45Przecież już idę.
44:46Gratulujcie mi, bo to jest chłopak i waży 4,5 kilo.
45:08Olu, gdyby ten twój nie wiedział, jak się robi chłopców, to mnie zaproś.
45:12Nie wiedział, jak sobie mają 4 kilo i kluczy być, tak samo tak dobrze.
45:15Na tobie jedynym można w tych sprawach polegać.
45:19Ma się rozumieć. Zaraz zaczynamy pracować nad następnym.
45:23Szefie, niech się pan napije i przestanie się chmurzyć.
45:26Szefie, dzisiaj zrobimy to takie manko, że będziemy się z tego wylizywać do wiosny i jeszcze tydzień.
45:34Ty mnie nie strasz.
45:37I tak mam dosyć kłopotów.
45:38Jeszcze przed chwilą to była prawie tragedia.
45:43Teraz popatrzcie, uroczystość.
45:48A kiedy indziej wszystko jest piękne i nagle spada grom z jasnego nieba.
45:53Komputery już nam potrafią powiedzieć, co każda gospodyni będzie kupowała za rok.
46:03A ja nie wiem, co się stanie po południu.
46:06Satelity nas łączą z miejscami oddalonymi o tysiąc kilometrów,
46:10a ja się nie mogę przemóc, żeby pójść do pewnej dziewczyny.
46:13Ale przecież wiem, jak to się skończy.
46:19Polezę do niej na kolanach.
46:24Nie będzie to łatwe, ale da pan sobie radę.
46:29Dlaczego pani tak myśli?
46:32Bo radził pan sobie w życiu z gorszymi rzeczami.
46:35Na przykład?
46:38Ile miał pan lat, kiedy wyciągał pan nasz handel z tych małych sklepików?
46:43Z iloma prywaciarzami musiał pan wojować?
46:47I wywojował pan.
46:48To zasługa waszej generacji, nikogo innego.
46:51To po pierwsze było strasznie dawno, a po wtóre tych młodych to nie interesuje.
46:55Toteż nie trzeba im tego opowiadać, ale samemu można się tym krzepić.
47:02Kiedy ja się czuję tak, jakbym się poniżał.
47:04Że się poniżują i tak?
47:13Nie wolno panu tego tak traktować.
47:16Zwłaszcza jeśli to zwróci panu syna.
47:19Prawda, że nie.
47:21Wie pani co?
47:23Ja tam pójdę.
47:25Że przecież gdzieś...
47:26Pójdę co?
47:29Ja tam pójdę.
47:31Właśnie tak.
47:33A ja też.
47:33A pani też coś może stracić?
47:38Czuwałam, tak nieco ucigała.
47:45Też.
47:45Też.
48:15Nie udało się, prawda?
48:22Nie jestem sama.
48:26Nie gniewaj się, że pozwoliłam za siebie decydować dzieciom.
48:35Poświęcasz im wszystko, ale w ten sposób znowu skazujesz się na samotność.
48:39Wiem, ale już mi na tym nie zależy.
48:54Ale mnie bardzo na tobie zależy.
49:01Wiem.
49:07Trzymaj się.
49:09I znajdź sobie jakąś dobrą...
49:12...hodną...
49:13I znajdź sobie jakąś dobrą...
49:14...hodną.
49:15...
49:18...
49:20...
49:23...
49:25...
49:26...
49:27...
49:32...
49:33...
49:34...
49:35...
49:36...
49:37...
49:38...
49:43...
49:44...
49:45...
49:46...
49:47...
49:48...
49:49...
49:52...
49:54...
49:55...
50:01...
50:02...
50:03...
50:04...
50:05...
50:06...
50:12...
50:13...
50:16...
50:17...
50:23...
50:25...
50:27...
50:28...
50:29...
50:30...
51:32...
51:35...
51:37...
51:38...
51:40...
51:42...
51:43...
51:49...
51:53...
51:54...
51:55...
51:56...
Comments