#dailymotion #youtube #facebook #twitter #twitch #motiongraphics #deezer #tv #dlive #instagram #stream #motion #twitchstreamer #fightingmentalillness #twitchclips #twitchretweet #twitchaffiliate #twitchshare #ant #scribaland #tiktok #grecja #spotify #gelio #gry #vimeo #google #motionmate #youtuber #greekquotes
Category
🎥
Short filmTranscript
00:00:01Podobno Comanche napadli wczoraj na Tartac Coopera, a przedtem na Rancho Gold Star.
00:00:07Nie wiem, co ostatnio wstąpiło w tych Indian.
00:00:11Stali się agresywni. Coś ich wkurzyło.
00:00:14Cóż, napijmy się.
00:00:16Idziesz na tańce? Nie. Dlaczego?
00:00:19Pewnie nudno na tym waszym ranchu.
00:00:21Miastowi zawsze tak myślą, a tam ciągle coś się dzieje.
00:00:25Liczę, że jednak przyjdziesz lano.
00:00:36Sadie, Adam, chodźcie szybko.
00:00:49Jedź za innymi powozami, zanim będzie za późno.
00:01:10Dziękuje.
00:01:40KONIEC
00:02:12KONIEC
00:02:30Szybko otwórzcie bramę.
00:03:00KONIEC
00:03:01Cofnąć się. Zamknąć bramę.
00:03:05Kapitanie, powozy wciąż nadjeżdżają. Co robimy?
00:03:13Trzeba je wpuścić. Pośpieszmy się.
00:03:16Ruszamy, panowie.
00:03:19Czekajcie na rozkaz do ataku.
00:03:22Sierżancie, otwórzcie bramę. Niech wszyscy wiadą.
00:03:24Tak jest, kapitanie. Otworzyć bramę.
00:03:47KONIEC
00:04:03Pomóżcie mi, sierżancie.
00:04:05Rozkaz, kapitanie.
00:04:07Spokojnie, panienko. Proszę się chwycić.
00:04:11Jest pani ranna?
00:04:13Nie.
00:04:14Jestem Lana Miller z rancha Millerów.
00:04:17Boję się, że napadli i na nas.
00:04:19Liczę, że ktoś ocalał.
00:04:23Nikogo nie widziałem, ale proszę się rozejrzeć.
00:04:26Możliwe jednak, że wasze rancha jest całe.
00:04:28Są to głównie ludzie z Silverhill.
00:04:30Poszukam ich.
00:04:32Dobrze.
00:04:34Przybył już posłaniec z Waszyngtonu?
00:04:36Nie, kapitanie. Powinniśmy wysłać patron.
00:04:39Nie chcę stracić kolejnych ludzi.
00:04:41Ten człowiek i tak nie miał szans w starciu z Indianami.
00:05:13KONIEC
00:05:24KONIEC
00:05:54KONIEC
00:06:20KONIEC
00:06:21KONIEC
00:06:28KONIEC
00:06:29KONIEC
00:06:30KONIEC
00:06:31KONIEC
00:06:32Cicho, leż spokojnie.
00:06:34KONIEC
00:06:35Nie chcemy, żeby nas oskalpowali, prawda?
00:06:49Rozejrzę się.
00:06:56Możesz wstać.
00:06:59Spokojnie.
00:07:01KONIEC
00:07:02KONIEC
00:07:02KONIEC
00:07:04KONIEC
00:07:04KONIEC
00:07:05KONIEC
00:07:06KONIEC
00:07:07KONIEC
00:07:08KONIEC
00:07:08KONIEC
00:07:14KONIEC
00:07:15KONIEC
00:07:15KONIEC
00:07:15KONIEC
00:07:17KONIEC
00:07:47Zdjęcia i montaż
00:08:15Ludzie!
00:08:19Jest tu ktoś?
00:08:48Zdjęcia i montaż
00:08:48Tom Howard, a to mój kuzyn.
00:08:51Witam.
00:08:52Jedziemy na zachód, do Kalifornii.
00:08:54Uważajcie na Indian.
00:08:56Widzicie, co spotkało tych biedaków?
00:08:58Sprawka Comanchów.
00:09:00Natknąłem się na nich jakąś godzinę temu.
00:09:02Ale oni żyją w rezerwacie, prawda?
00:09:05A pan dokąd jedzie?
00:09:07Fort Eagle Rock.
00:09:09Na waszym miejscu jechałbym ze mną.
00:09:12Myślisz, że wie o naszych listach gończych?
00:09:16Kto by się tym przejmował w takiej sytuacji?
00:09:19Zgoda.
00:09:20Jedziemy za panem.
00:09:23Zatem w drogę.
00:09:48Twojemu ojcu trochę to zajmie.
00:09:51Wejdziemy do środka?
00:09:52Dobrze, chodźmy.
00:09:55A niech mnie.
00:09:56Co jest?
00:09:58Spójrz, kto przyjechał.
00:10:00Kapitan oczekuje pana?
00:10:01Tak.
00:10:02Zajmiesz się moim koniem?
00:10:03Oczywiście.
00:10:04Dziękuję.
00:10:05Czeka nas spotkanie po latach.
00:10:07Przyjaciele?
00:10:07Niezupełnie.
00:10:09Ale dwóch z nich pracowało dla pani ojca.
00:10:12Nie rozumiem cię, Morton.
00:10:16Ostrzegam ponownie.
00:10:17Zaatakują w ciągu tygodnia.
00:10:21Wierzę, że moje ranczo jest bezpieczne, kapitanie.
00:10:24Chce pan, żebyśmy uciekli jak banda tchórzy?
00:10:30Czyli lepiej zostać w domu i czekać?
00:10:35Ile pan tu jest?
00:10:38Pięć miesięcy.
00:10:40A ja dwadzieścia lat, kapitanie.
00:10:44Znam tych Indian.
00:10:46Wpadli w szał, bo ktoś ich oszukuje.
00:10:52Powtarzam, moje ranczo jest bezpieczne i moi ludzie tam zostaną.
00:10:56Pana ludzie są tu potrzebni.
00:10:58Oddział nie wróci wcześniej niż pod koniec sierpnia,
00:11:01a dwadzieścia pięć strzelb nie obroni Fortu.
00:11:06A więc o to chodzi.
00:11:09Pana nie obchodzi nasze bezpieczeństwo, więc i ja nie zamierzam pana bronić.
00:11:14Rozmawia pan z oficerem.
00:11:16Potrzebuje pan naszej pomocy.
00:11:17Ot co?
00:11:18Nikt was tu nie zapraszał.
00:11:23Żyliśmy na tej ziemi w spokoju, dopóki nie przybyli żołnierze.
00:11:27Umiemy zadbać o własne bezpieczeństwo.
00:11:30Żegnam, kapitanie.
00:11:34Kapitan jest u siebie.
00:11:35Dziękuję.
00:11:46Załatwiłeś wszystko, tato?
00:11:47Tak, kochanie.
00:11:49Niech pan spojrzy, kto się zjawił.
00:11:54To Slim i Shed.
00:11:57Zostaw to mnie, znajdę im zajęcie.
00:12:02Rozmawiał już pan z Korą?
00:12:03Nie martw się, załatwię to.
00:12:08Liczę na to.
00:12:10Witaj, Slim.
00:12:13Pan Morton.
00:12:16Teraz nazywamy się Tom i brat Howardowie, sam pan rozumie.
00:12:22Nowe nazwiska i zgolone brody, ale głowy te same.
00:12:25A za każdą pięć tysięcy dolców.
00:12:31Ale zapomnijmy o tym.
00:12:33Chcę z wami pomówić, ale nie tu.
00:12:38Przyjedźcie wieczorem na moje ranczo.
00:12:41Nie przedstawisz mnie, tato?
00:12:44Później, kochanie.
00:12:46Chłopcy wpadną wieczorem.
00:12:49Jedźmy już.
00:12:52Coś mi tu śmierdzi.
00:13:03Obiecane wsparcie raczej do nas nie dotrze.
00:13:06Na szczęście mam tu eksperta do spraw Indian.
00:13:09Zrobię, co będę mógł.
00:13:10Proszę tylko zachować moją misję w tajemnicy.
00:13:14Na czym polegają więc wasze kłopoty?
00:13:19Zastanawiałem się, panie McPherson,
00:13:21czemu tak ważne zadanie powierzono cywilowi.
00:13:27Pewnie uznali, że wojskowy sobie z tym nie poradzi.
00:13:33Za tydzień nie będzie panu do śmiechu.
00:13:38Przez dwa lata było spokojnie.
00:13:41Nagle Indianie zaczęli atakować.
00:13:45Może podzieli się pan swoją ekspercką opinią?
00:13:50Tego nie wiem, kapitanie.
00:13:53Ale na moje oko stoją za tym biali.
00:13:56Być może z okolicy.
00:13:59Jest pan pewien, że nikt z pańskich ludzi
00:14:01nie sprowokował tych Indian?
00:14:04Wykluczone.
00:14:04To porządni ludzie, ręczę za nich.
00:14:07Te opcje można odrzucić.
00:14:27Co wy tu robicie?
00:14:29Ryba.
00:14:29Dobra.
00:14:30To już nie jest wasza ziemia zjeżdżać stąd.
00:14:33Ten strumień i wzgórza to nasza ziemia.
00:14:36Wasza?
00:14:37Dobre sobie.
00:14:39Wasz wódz dobrze wie, że to nasz teren.
00:14:41Wynoście się i nie wracajcie.
00:14:43I przekażcie wodzowi, że jak znów tu kogoś wyślę,
00:14:46odpowiemy ogniem.
00:15:11Zgłodniałeś, co?
00:15:31Nie strzelać, niech jedzie.
00:15:37Opowie innym, co zaszło.
00:15:39Zabierzcie ciała na rancho.
00:15:47Spokojnie.
00:15:49Ale skwar, prawda?
00:15:52Lepiej stąd jedźmy, szefie.
00:15:54Racja.
00:15:55W drogę, chłopcy.
00:16:10Idziemy.
00:16:12Idziemy.
00:16:12W drogę, chłopcy.
00:16:38Zobaczmy, że nie powinniśmy ufać Mortonowi.
00:16:47Co jest?
00:16:52Tylko coś sprawdzę.
00:17:19Zadowolony?
00:17:19Tak.
00:17:20Więc dlaczego mamy mu nie ufać?
00:17:23To podejrzane, że oszust udaje uczciwego ranchera.
00:17:28Nie spodobało mi się to, jak wspomniał o nagrodach za nasze głowy.
00:17:32Może sam chce zgarnąć ten szmal.
00:17:35Tak czy siak wygrał.
00:17:38Nie jedźmy do niego.
00:17:40Ruszymy dalej, prosto do Kalifornii.
00:17:42Mój stary mawiał, czujesz smród, wycofaj się.
00:17:46Łaźnia jest obok gospody.
00:17:48Dziękuję.
00:18:03A więc w drogę.
00:18:06Pan MacPherson.
00:18:09Cześć, chłopcy.
00:18:10Może pan tam położyć rzeczy.
00:18:13Kąpiecie się z bronią?
00:18:15Bez niej się nie ruszam.
00:18:16Czułbym się na niej.
00:18:24Otwórzcie bramę.
00:18:28Coś za jeden.
00:18:29Wielki wódz pusty żołądek.
00:18:33Jakiś błazen chce wejść.
00:18:35Otwórzcie mu.
00:18:42Dzięki, szlachetny wojowniku.
00:18:52Jak przejechałeś przez terytorium Indian.
00:18:55Przefrunąłem.
00:18:58Jesteś kucharzem?
00:18:59Umieram z głodu.
00:19:02To idź do gospody.
00:19:05Trzymaj.
00:19:08Zaraz wracam.
00:19:15Patrzcie no.
00:19:17Mu ukopnął własnego pana.
00:19:23Przyznaje się rżancie podstępne bydle.
00:19:42Dzień dobry.
00:19:51Trzy whisky.
00:19:54Szukam noclegu.
00:19:56Macie wolny pokój?
00:19:57Pana nazwisko?
00:19:58Carpenter.
00:19:59Blade Carpenter.
00:20:01Coś jeszcze chce pani wiedzieć?
00:20:03Tylko to, czy zapłaci pan za pokój.
00:20:06Mogę zapłacić z góry.
00:20:10W porządku.
00:20:12Buddy?
00:20:13Tak.
00:20:14Przynieś panu klucz do pokoju.
00:20:23I przygotujcie mi kąpiel.
00:20:26Gorącą.
00:20:51Zwariował pan?
00:20:52Proszę stąd wyjść.
00:20:54Proszę wybaczyć, ale nie wykąpi się bez mydła.
00:20:58Proszę zamknąć oczy.
00:20:59Nie zobaczy mnie pani.
00:21:01I skąd będę wiedzieć, czy pan mnie podgląda?
00:21:03Jeśli ja zamknę oczy, nie znajdę mydła.
00:21:07W takim razie oboje zamknijmy.
00:21:09No dobrze.
00:21:19Załatwione?
00:21:19Dziękuję.
00:21:21Może się jeszcze zobaczymy.
00:21:22Liczę na to.
00:21:24Nazywam się Cliff McPherson.
00:21:31Kapitanie?
00:21:33Słucham.
00:21:35Chciałem się przywitać.
00:21:38Właśnie przyjechałem do fortu.
00:21:40Jestem redaktorem gazety Morning News Carpenter.
00:21:42Pana godność?
00:21:43Carpenter.
00:21:44Nie znam tego pisma.
00:21:46Nic dziwnego, to mała redakcja.
00:21:50Panie Carpenter.
00:21:52Panie Carpenter.
00:21:53Na pewno zdążył już pan jako dziennikarz dostrzec, że znajdujemy się w bardzo trudnym położeniu.
00:22:01Z pewnością rozumie pan, że nie możemy brać odpowiedzialności za pańskie bezpieczeństwo.
00:22:09Rozumiem.
00:22:12Ja decyduję, kto przebywa w forcie.
00:22:16Nie chciałbym napisać, że ukrywacie coś przed opinią publiczną.
00:22:20Niech będzie, może pan zostać.
00:22:23Dziękuję, kapitanie.
00:22:26Liczyłem, że dowiem się...
00:22:31Czy pańscy ludzie nie zostali przypadkiem opłaceni, by strzelać do Indian?
00:22:37Przyjechał pan, by wymyślać na nasz temat oszczercze nagłówki?
00:22:41Spokojnie, kapitanie.
00:22:42Dziękuję, że mogę zostać.
00:23:03Już nie żyjesz.
00:23:05Po coś się mieszał?
00:23:06Coś za jeden.
00:23:09Mam jedną kulę.
00:23:11Wystarczy.
00:23:16Pascales.
00:23:18Dziękuję, panu.
00:23:20Nie toleruję nieuczciwych zagrywek.
00:23:22Tak się nie robi.
00:23:24Jest twój.
00:23:27Nie będę sobie brudził rąk.
00:23:29Wynoś się stąd.
00:23:31Słyszałem strzały.
00:23:32Przepuśćcie mnie.
00:23:33Kto strzelał, mówcie.
00:23:36Jakie strzały?
00:23:38Ktoś strzelał?
00:23:38Nic podobnego.
00:23:39Ach, już wiem.
00:23:41Jeden mały grubas z brodą poszedł tamtędy.
00:23:49To było niezłe.
00:23:58Z czego rżycie rozejść się?
00:24:03Dlaczego go puściłeś?
00:24:05Jest moją przynętą.
00:24:07Chcę, żeby pozostał w forcie.
00:24:10Może mnie zaprowadzić do winnych.
00:24:12Całkiem nieźle strzelasz.
00:24:23Co to za robota?
00:24:26Na przykład pisanie o sytuacji Eagle Rock.
00:24:29Jestem dziennikarzem.
00:24:32Stawiam drinka.
00:24:33Zapraszam.
00:24:36Zawcześnie na to.
00:24:39Wypijemy innym razem.
00:24:40Chcę się odwdzięczyć.
00:24:41Proszę kupić gazetę.
00:24:43Pewnie.
00:24:43Zawcześnie na to.
00:24:55Zawcześnie na to.
00:25:09KONIEC
00:25:33Trzech nie żyje.
00:25:35Zostali zamordowani przez białych żołnierzy.
00:25:40Czarny orle, moi indiańscy bracia są wstrząśnięci.
00:25:44Fortu broni nie więcej niż 25 ludzi.
00:25:47Gdyby to zależało ode mnie, zaatakowałbym.
00:25:51Biali mają broń, a mi brakuje wojowników.
00:25:54Gdzie słynne męstwo komanczów? Już nie pragną zemsty?
00:25:59Kiedyś żołnierze byli uczciwi.
00:26:02Teraz ich pokój z komanczami został złamany przez to, co zrobili ci ludzie.
00:26:07Dziś rano w dwóch naszych wioskach żołnierze ukradli całe bydło.
00:26:11W odwecie za ten czyn zaatakowaliśmy Silverhill.
00:26:15Wynik? Większość naszych zginęła.
00:26:18Czarny orzeł nie może stracić kolejnych.
00:26:24Radziliśmy się wielkiego mani tu.
00:26:26I to on zabronił nam ryzykować.
00:26:35Musicie walczyć.
00:26:37Jeśli dowiedzą się o tym, zabiorą wam każdy skrawek ziemi.
00:26:40Jesteśmy posłuszni mani tu.
00:26:45Ale to łotry, wiesz o tym.
00:26:47Jeśli im odpuszczę, odbiorą mi ziemię i bydło.
00:26:53Jeśli dołączą do nas wojownicy na Wacho, to może się udać.
00:27:01Gdy będziecie gotowi, możecie na mnie liczyć.
00:27:26Cześć, tato.
00:27:28Witaj, kochanie.
00:27:31Widzę, że jestem w samą porę.
00:27:35Wolałabym, żebyś nie jeździł sam.
00:27:37To niebezpieczne.
00:27:38Indianie to moi przyjaciele.
00:27:44Nie umiesz pukać?
00:27:46Nie mów mi, co mam robić.
00:27:51Dogadałeś się z nimi?
00:27:52Powiedzmy.
00:27:54Wolałbym teraz zostać sam.
00:27:56Po co przyniosłeś tu ten mundur?
00:27:58Czemu nie?
00:28:00Żona ma prawo wiedzieć o sprawach męża.
00:28:02Milcz.
00:28:04Co on powiedział?
00:28:05Nic, kochanie.
00:28:09A teraz wynoś się.
00:28:11Chcę pomówić z córką.
00:28:13W samą porę.
00:28:16Pamiętaj, że nie narażam życia dla zabawy.
00:28:19Spełniłem moją część umowy.
00:28:22Teraz kolej na ciebie, Morton.
00:28:35O jakiej umowie on mówił?
00:28:38To nic takiego.
00:28:40Chyba coś mu się pomyliło.
00:28:44Koro.
00:28:46Córeczko.
00:28:48Twoje szczęście jest dla mnie najważniejsze.
00:28:51Przecież nie wydałbym cię za bandziora.
00:28:53A jednak coś knuje cię.
00:28:55Na samą myśl mnie mdli.
00:28:58Powiedz mi wszystko.
00:29:01Jesteś moją córką, nie żoną.
00:29:03Chcę wiedzieć, po co ciągle jeździsz do tych indian.
00:29:07Znam ich wodza.
00:29:08Nie zbywaj mnie.
00:29:10Bardzo się martwię.
00:29:13Niepotrzebnie.
00:29:16Twój ojciec poszerza swoje wpływy.
00:29:20I po to to wszystko?
00:29:21O, tak.
00:29:23Lubię władzę.
00:29:27I chcę więcej ziemi.
00:29:30Mamy jej aż nadto.
00:29:31Sam raz dla naszego stada.
00:29:40Komanczy odkryli nowe źródło.
00:29:42Nie chodzi o wodę.
00:29:44Pod naszymi stopami jest ropa.
00:29:46Majątek wart miliony.
00:29:49Gdybym posiadał tę całą ziemię, byłbym jednym z bogatszych ludzi w Stanach.
00:29:58Przez napływ osadników to może się nigdy nie ziścić.
00:30:02Muszę więc utrzymać niepokój Indian i odstraszać osadników, by nie przyjmowali ziemi.
00:30:10Podwiódzę Indian przeciw żołnierzy.
00:30:12Wrócą z odwetem, by ich ukarać.
00:30:15Potem nieliczni ocaleni schronią się w rezerwacie.
00:30:19I nikt już mi nie zagrozi.
00:30:23To okrutne.
00:30:26Mówisz o zabijaniu ludzi.
00:30:28Za miliony warto.
00:30:35Koro.
00:30:37Robię to dla ciebie.
00:30:40Chyba musimy zaryzykować i zaufać Mortonowi.
00:30:44I jedźmy stąd.
00:30:47Stać.
00:30:48Dokąd jedziecie?
00:30:49Do domu, do Coopertown.
00:30:51A Indianie?
00:30:51Damy radę.
00:30:52Otworzyć bramę.
00:30:53Powodzenia.
00:31:07Chyba się zbliżamy.
00:31:14Jedźmy.
00:31:26Zwolnij.
00:31:27Co u ciebie, bracie?
00:31:29Żenię się.
00:31:30Słyszeliśmy.
00:31:32To piękna panna, a do tego zamożna.
00:31:36Nie wasz interes.
00:31:38Pięk tysięcy za twoją głowę brzmi kusząco.
00:31:41Żartuję.
00:31:42Możemy ci podziurawić to wdzianko.
00:31:45Jedna dziura z prawej, druga z lewej.
00:31:50A teraz prowadź nas do Mortona.
00:31:59Morton?
00:32:00A niech mnie.
00:32:05Świetnie, że jesteście chłopcy.
00:32:07Witajcie.
00:32:09Chcieliście pilnie pomówić, tak?
00:32:11Musieli uciekać z fortu.
00:32:14Zdemaskowali was?
00:32:15Niedobrze.
00:32:17Ale od czego ma się starych przyjaciół?
00:32:20Takich, co płacą za zabójstwo, a nie pomagają zbiec?
00:32:24Chciałem pomóc.
00:32:25Trzeba było zaczekać.
00:32:28Po co pan nas wezwał?
00:32:31Mam dla was robotę.
00:32:33A potem nas pan wyda, tak?
00:32:36Nonsense.
00:32:37Mam dla was wiele zadań.
00:32:38Potrzebuję was żywych.
00:32:40Co to za robota?
00:32:42Założycie kostiumy i udacie się na przejażdżkę.
00:32:45Nic prostszego.
00:32:50Nie wierzę, że zapłaci pan za zabawę w przebieranki.
00:32:54Mam swoje powody.
00:32:57Chciałbym je najpierw poznać.
00:32:59Zrobicie, co mówię, bo zrobimy, co zechcemy.
00:33:05To nie nasz interes.
00:33:08Nie bądź głupi, nie masz wyboru.
00:33:13Skoro tak pan to rozegrał...
00:33:16Zostaniemy, ale to nasza ostatnia robota.
00:33:21Pascale, zdaj chłopcom jeść i zajmij się ich końmi.
00:33:39Lepiej byłoby się ich pozbyć.
00:33:48Więc jak?
00:33:51Jeszcze się nam przydadzą.
00:33:58Jedziemy razem.
00:33:59Coś czuję, że mogę być potrzebny.
00:34:23Chcę dowodu, że zastrzelili ich żołnierze.
00:34:26Od tygodnia nie piłem whisky, byłem trzeźwy.
00:34:32Gdzie dokładnie ich widziałeś?
00:34:34Tam byli żołnierze, a tam Indianie.
00:34:40A ty?
00:34:42Za skałą.
00:34:56Co to?
00:34:58Łuska.
00:35:00To dowód.
00:35:04Chyba świeża.
00:35:07Ale nasi żołnierze nie strzelają z czterdziestki piątki.
00:35:11A może ci, którzy strzelali, też noszą mundury?
00:35:17Jedynie ludzie Mortona je noszą.
00:35:20Kim jest Morton?
00:35:21Największy rancher w okolicy.
00:35:24I jedyny, który odmówił wysłania ludzi do fortu.
00:35:29Złóżmy mu wizytę.
00:35:39Ktoś strzela.
00:35:41Najwyraźniej.
00:35:43Jest blisko.
00:35:45Miłe powitanie.
00:35:46Zaraz się przekonamy.
00:35:48No dalej, wyjdź z kryjówki.
00:35:50Jeśli nie, odpowiemy ogniem.
00:36:00Co tu robicie?
00:36:06Padło wiele strzałów.
00:36:08Brzmiało jak jakaś apokalipsa.
00:36:10To nic takiego.
00:36:11Mój ojciec i jego ludzie polują na kuguary.
00:36:14Nie mają one przypadkiem czarnych włosów i czerwonej skóry?
00:36:18Pana kolega bredzi.
00:36:19Panienka dobrze wie, o czym on mówi.
00:36:22Musicie stąd iść, to prywatny teren nie żartuje.
00:36:26Boję się o przyszłość tego kraju, skoro damy noszą spodnie i biegają z bronią.
00:36:33Wolałbym, żeby pani we mnie nie mierzyła.
00:36:41Jakiś problem?
00:36:44Nic takiego, tato.
00:36:47Wspomniałam tym panom o kuguarach.
00:36:49Nie wierzą, że na nie polujecie.
00:36:52Lepiej już jedźcie.
00:36:55Wynoście się.
00:36:56Dobrze, Morton.
00:36:57Ale jeszcze tu wrócimy.
00:37:17Lepiej hablucy wiedzy, który panu zranic na ten socially whilei.arse.
00:37:35Muszę z panem pomówić, to ważne.
00:37:41Pójdę się napić. Do widzenia.
00:37:52Musi pan stąd uciekać.
00:37:55Dlaczego?
00:37:56Przez to, co o panu mówią.
00:37:58O mnie?
00:37:58Tak.
00:38:01Szukają pana i pana kolegów.
00:38:04Wyznaczono za was nagrodę.
00:38:06Pięć tysięcy dolarów.
00:38:08Pięć tysięcy?
00:38:10To dużo.
00:38:14Będę wdzięczny, jeśli mnie pani nie wyda.
00:38:17I to nie są moi koledzy.
00:38:20To ich ścigają nie mnie.
00:38:27Trzeba było mówić od razu.
00:38:32Przynajmniej teraz wiem, że ktoś się o mnie martwi.
00:38:35Zapewniam pana, że pana los jest mi obojętny.
00:38:38Pani mnie lubi, czuję to.
00:38:41McPherson?
00:38:44To część pana tajnej misji?
00:38:47Człowiek na swojej drodze napotyka różne wyzwania.
00:38:51Mam wieści, kapitanie.
00:38:53Jakieś cztery mile stąd żołnierze rozstrzelali Indian.
00:38:58To niemożliwe.
00:39:00Od wielu dni nikt nie opuszczał fortu.
00:39:02To chciałem usłyszeć.
00:39:04Znalazłem na miejscu łuski z Colta.
00:39:07Mamy kilka Coltów.
00:39:10Kilka.
00:39:11Ludzie Mortona strzelają wyłącznie z Coltów.
00:39:15Co pan sugeruje?
00:39:17Morton mógł kazać ludziom przebrać się za żołnierzy,
00:39:21żeby zabić tych Indian.
00:39:22Pytanie tylko, po co?
00:39:25Nic z tego nie rozumiem.
00:39:30Chyba, że...
00:39:33Najlepiej będzie złożyć panu Mortonowi wizytę.
00:39:36Nie możemy.
00:39:37Musimy mieć dowód.
00:39:39Niech pan wyśle tam ludzi.
00:39:41Może znajdą mundury.
00:39:43To już dowód.
00:39:44Niewystarczający, aby ich aresztować.
00:39:47Poza tym mamy tu inne problemy.
00:39:50Kończą nam się zapasy,
00:39:52a morale w forcie jest bardzo niskie.
00:39:57Tym bardziej trzeba zacząć działać.
00:40:00Nie będzie mi pan mówił, co mam robić.
00:40:03Odpowiadam za to miejsce.
00:40:04Chce się pan zamienić?
00:40:06Jeśli trzeba, zrobię to.
00:40:08W grę wchodzi życie wielu kobiet i dzieci.
00:40:11Udanej przejażdżki, chłopcy.
00:40:13Tylko uważajcie na Indian.
00:40:14Nie lubią żołnierzy.
00:40:15Konie są gotowe.
00:40:17Nie będę jeździć konno w takim stroju.
00:40:19Nie dyskutuj.
00:40:20Nasza broń nie będzie potrzebna.
00:40:23Pojedziecie tak, jak stoicie.
00:40:28Ty!
00:40:30Paskales!
00:40:31Paskales!
00:40:32Bierz konie i ruszajcie, słyszeliście?
00:40:34Go on, I said!
00:40:37Więcej odwagi, chłopcy.
00:40:40To tylko przejażdżka.
00:40:42A teraz odwróćcie się i idźcie do stajni.
00:40:48Powiedziałem, odwróćcie się.
00:40:54Radzę mnie posłuchać.
00:40:55W tył zwrot, chłopcy.
00:41:07Dzień dobry.
00:41:21KONIEC
00:41:38Trzeba przenieść ciała.
00:41:40W polach prędko je znajdą.
00:41:43Nie ruszaj strzał.
00:41:44Ma to wyglądać na sprawkę Indian.
00:42:15A więc tego oczekuje ta zgłębiona społeczność.
00:42:20Sam nie wiem, co kapitan chciał osiągnąć tą potencówką.
00:42:24To prosty sposób, by podnieść osadników na duchu.
00:42:27Jeśli Indianie uderzą dziś w nocy, będzie po nas.
00:42:38A cóż tu robi piękna panna Morton?
00:42:49I to bez ojczulka.
00:42:56Zaszczyci mnie pani tańcem?
00:43:13Wspaniały wieczór, prawda?
00:43:15O, tak.
00:43:25Cliff, wybawisz mnie od podpierania ścian?
00:43:29Chętnie, ale powinnaś wybrać kogoś, kto umie tańczyć.
00:43:32Skoro masz dwie nogi, dasz radę.
00:43:35Nie byłbym taki pewien.
00:43:56To jeden z ludzi Mortona, mówią mu dżentelmen.
00:44:01A z wyglądu Bandzior jak reszta.
00:44:23Nie jest pan zły po dzisiejszym zajściu?
00:44:27Ani trochę, kochana.
00:44:30Właściwie to ja powinnam być zła.
00:44:32Był pan niemiły.
00:44:35Chciała mnie pani zastrzenić.
00:44:38Boi się mnie pan, tak pięknej damy, jak ognia.
00:44:46Witam, whisky.
00:44:52Panna Morton.
00:44:54Dobry wieczór, kapitanie.
00:44:55Dziękuję za zaproszenie.
00:44:58Towarzyszyłby mi mój ojciec, ale nie czuł się najlepiej.
00:45:03Mogę prosić na słowo, kapitanie?
00:45:09Przepraszam panią.
00:45:10Nic nie szkodzi.
00:45:11Muzyka
00:45:14Muzyka
00:45:40KONIEC
00:45:45Nie pojmuję, kapitanie, po co ten cały cyrk z tańcami.
00:45:49Równie dobrze mógł pan od razu zaprosić tu Indian.
00:45:54Przyznaję, że moment nie jest najlepszy, ale Ball był już zaplanowany.
00:45:58Nie chciałbym rozczarować ludzi.
00:46:00Gdybym go odwołał, wiedzieliby, że nie jest dobrze.
00:46:04A ten fort to dla nich coś więcej niż dom.
00:46:10Pewnie za dużo myślę.
00:46:14Proszę się nie martwić o Iglerock. To moja rola.
00:46:37Panienka jest tu sama?
00:46:40Taka ślicznota nie powinna chodzić sama.
00:46:43Nie tak prędko. Zostaw mnie.
00:46:45Coś taka nerwowa.
00:46:48Chodź na tu.
00:46:50Zabieraj tę łapska.
00:46:52No proszę, rycerz na białym koniu.
00:46:57Zjeżdżaj stąd.
00:46:59Zostaw ją.
00:47:02Paskal jest.
00:47:32Wszystkie prawa zastrzeżone.
00:48:04Wszystkie prawa zastrzeżone.
00:48:24Wszystkie prawa zastrzeżone.
00:48:44Wszystkie prawa zastrzeżone.
00:48:55Wszystkie prawa zastrzeżone.
00:49:23Wszystkie prawa zastrzeżone.
00:49:44Wszystkie prawa zastrzeżone.
00:49:49Pani ojciec ma gości.
00:50:03Przywiąż konie.
00:50:04Tak jest, generale.
00:50:13Kryj mnie, Carpenter, idę tam.
00:50:21Przy okazji, Macpherson, masz przy sobie 40 centów?
00:50:26Na co?
00:50:28Na nekrolog, jakby cię mieli powiesić.
00:50:31Lepiej myśleć zawczasu.
00:50:47Miał fula.
00:50:49Co za nie fart.
00:50:52Ile postawiłeś?
00:50:53Tygodniówkę.
00:50:55Szkoda, Billy.
00:50:56Chyba pójdę po kawę.
00:50:58Idę z tobą.
00:51:01Sprawdzę, jak trzyma się moja szkapa w stajni.
00:51:04Do później.
00:51:24Sprawdzę.
00:51:53CISZEJ, MOJE PANIE!
00:52:07Czarny orzeł przekazał, że zdecydowali się zaatakować fort.
00:52:11Oczywiście zapewnimy tyle broni, ile zdołamy.
00:52:15Zgadza się. Pan Morton i ja wspieramy naszych indiańskich braci.
00:52:19Nie spoczniemy, dopóki ci żołnierze nie zostaną ukarani.
00:52:23Kapitan uwierzył w historyjkę o mojej chorobie?
00:52:27Oczywiście. Bardzo dobrze.
00:52:30Przejdźmy do interesów.
00:52:32Jak oceniasz sytuację w forcie?
00:52:34A tobie co się stało? Bójka?
00:52:37Mały upadek z konia.
00:52:40To stąd siniaki.
00:52:43Atakujemy teraz. Zaskoczymy ich.
00:52:47Co myślisz, wodzu?
00:52:50Za wcześnie.
00:52:52Musicie dostarczyć karabiny i nauczyć naszych ludzi strzelać.
00:52:57W porządku.
00:52:59Wezmę ludzi do fortu i powiem, że udzielimy im wsparcia.
00:53:03Znajdziemy sposób, żeby otworzyć bramę twoim wojownikom.
00:53:06A broń?
00:53:09Dostaniecie ją, bez obaw.
00:53:11Jest tylko ktoś, kim muszę się zająć.
00:53:13Morton?
00:53:14Co?
00:53:15Ten cały McPherson.
00:53:16Myślisz, że będzie utrudniał sprawę?
00:53:24Paskales, jak mniemam.
00:53:28Co jest?
00:53:29Zwołaj ludzi.
00:53:34Właśnie o tobie mówiliśmy.
00:53:36Do środka z nim.
00:53:41Idziemy.
00:53:44Miło, że pan przyszedł.
00:53:46Proszę usiąść.
00:53:48Porozmawiamy.
00:53:53Siadaj, McPherson.
00:53:55O, wybuchłeś?
00:53:59A teraz gadaj.
00:54:01Ile usłyszałeś i co wiesz?
00:54:05Nie mogę doczekać się, aż zawiśniesz.
00:54:08Wodzu, oni chcą...
00:54:13Milcz.
00:54:14Ani słowa więcej.
00:54:17Co powiedziałeś wodzowi?
00:54:19Co wie Jackson?
00:54:20Może ja z nim pomówię.
00:54:23Masz minutę.
00:54:28No, dobrze.
00:54:33Nie ruszaj się stąd, Morton.
00:54:36Dom jest otoczony.
00:54:38Nie pozwólcie mu uciec.
00:54:41Zatrzymać go durnie.
00:54:53Oberwałeś?
00:54:54Małe draśnięcie.
00:54:55Zmywajmy się.
00:55:07Uciekajmy stąd, prędko.
00:55:12Komisji!
00:55:13Nikogo tu nie ma.
00:55:14Oszukał nas.
00:55:15Znajdźcie ich.
00:55:18Koro, ratuj co się da.
00:55:19Chłopcy ci pomogą.
00:55:20Za niedługo wrócę.
00:55:22Na co czekacie?
00:55:24Na co czekacie?
00:55:24Ruszajcie!
00:55:25KONIEC!
00:55:27KONIEC!
00:55:29KONIEC!
00:55:35KONIEC!
00:55:46KONIEC!
00:56:22KONIEC!
00:56:25Uciekli nam. Nie poddamy się tak szybko.
00:56:29Straciliśmy ludzi? Jednego.
00:56:31Szukajcie dalej. Ja i Pedro wracamy.
00:56:50Ciekawe, kto to? Sprawdźmy.
00:57:03Witaj, nieznajomy.
00:57:07Dokąd pan jedzie?
00:57:09Do fortu Iglerock z ważną sprawą.
00:57:12Panowie są stamtąd?
00:57:17Jesteśmy z rancza w okolicy.
00:57:19Proszę zawrócić.
00:57:21Comanche atakują Ford, a jego obrona kuleje.
00:57:25Mam przekazać plan działań kapitanowi Jacksonowi.
00:57:28A to ciekawe.
00:57:37Trzeba opatrzyć te rany.
00:57:39Później najpierw pomówmy z kapitanem.
00:57:42Pozwól chociaż spojrzeć.
00:57:43Uparty jak osioł.
00:57:46Mów, bo inaczej dosyć.
00:57:51Posłuchaj uważnie.
00:57:54Jeśli zaczniesz mówić, puścimy cię wolno.
00:57:57Jeśli nie...
00:58:00Kojoty będą miały dziś ucztę.
00:58:03Jakie jest hasło?
00:58:05Gadaj.
00:58:09Mayflower.
00:58:12Patriotycznie.
00:58:15Doręczymy tę wiadomość, chłopcy.
00:58:18Jeśli kapitan zrobi, co mówi gubernator,
00:58:22zastawimy małą pułapkę.
00:58:24Pozbądźcie się naszego listonosza.
00:58:26Nie możecie, zostawcie mnie.
00:58:30Przebierz się i zawieź te plany do fortu.
00:58:32Ciebie nie znają.
00:58:35Zaczekaj.
00:58:39Znajdź Macphersona.
00:58:44Jak odeprzemy atak Mortona i Indian?
00:58:50Kapitanie, trzeba podjąć jakąś decyzję.
00:58:53Macpherson, proszę wybaczyć,
00:58:55ale przybył posłaniec od gubernatora.
00:59:05Kapitanie Jackson, proszę siedzieć.
00:59:08To wiadomość od gubernatora?
00:59:10Tak, dziękuję.
00:59:12Co się dzieje?
00:59:13Plemy Navajo dogadali się z Comanchami.
00:59:16Jeśli zaatakują fort, to koniec.
00:59:20A wsparcie?
00:59:22Walczą na północy.
00:59:24Szanse są marne, ale może uda im się tu dotrzeć z pomocą.
00:59:28Spotkałeś jakichś Indian?
00:59:29Kilku mnie goniło, ale uciekłem im.
00:59:33Sierżancie?
00:59:40Mamy nowe rozkazy.
00:59:43Tak, kapitanie?
00:59:48Jutro ewakuujemy fort.
00:59:50Myślałem, że... że co?
00:59:52Może z tym poczekamy?
01:00:00Rozkaz mówi jutro.
01:00:08Co się dzieje, kapitanie?
01:00:12Dostaliśmy rozkaz ewakuacji.
01:00:16Ewakuacji?
01:00:18Weźmie pan na siebie taką odpowiedzialność?
01:00:21Gubernator nie zna sytuacji.
01:00:23Pan tak.
01:00:24Ci ludzie są tu bezpieczni.
01:00:26Poza fortem Indianie wystrzelają ich jak króliki.
01:00:29Tych wszystkich mężczyzn, kobiety i dzieci.
01:00:31Chce pan ich mieć na sumieniu?
01:00:34Muszę wykonać rozkaz.
01:00:36To szaleństwo.
01:00:38I mój obowiązek.
01:00:47Butelka whisky.
01:00:49A tobie co?
01:00:55Lepiej wypić wszystko, zanim zjawią się Indianie.
01:00:58Na zdrowie.
01:01:07Muszę pomówić z czarnym orłem.
01:01:10Siedź spokojnie, McPherson.
01:01:12Ciebie nic nie rusza, co?
01:01:17Jak piecze, ręka jeszcze cała.
01:01:21Świetnie.
01:01:28Cliff, jesteś ranny.
01:01:30To odrobnostka.
01:01:31Mogło być gorzej.
01:01:33Przydałby się jakiś opatrunek.
01:01:48Ja to zrobię.
01:01:50Bardzo boli?
01:01:51Tylko trochę.
01:01:55Już spakowany, buddy?
01:01:58Nie ruszam się stąd.
01:02:00Przez Indian uciekałem już dwa razy w Teksasie i dwa w Arizonie.
01:02:05Mam tego dość.
01:02:06Zostaję tu, panie Carpenter.
01:02:14Nie zostawię go samego.
01:02:20Posłuchaj.
01:02:22Dla swojego dziadka zrobiłbyś to samo.
01:02:24Ale to szaleństwo.
01:02:26Do prawdy?
01:02:27Lano, masz chwilę?
01:02:28Mam.
01:02:29Chodź do kuchni.
01:02:39Muzyka
01:02:54KONIEC
01:03:16KONIEC
01:03:50Dzień dobry, Lano. Skąd ta ponura mina?
01:03:53Bo Indianie mogą zabić Klifa. Mogłeś go jakoś powstrzymać.
01:03:57Jest zbyt uparty.
01:04:00Poza tym naszą jedyną szansą jest opóźnienie ataku.
01:04:17Wspaniale. Łatwo pójdzie.
01:04:20Jednak trzeba zaczekać, aż wjadą do doliny.
01:04:24Daj znać Indianom, żeby się szykowali.
01:04:27Cokolwiek powiesz teściu.
01:04:53KONIEC
01:05:13Meldujcie, jak ich zobaczycie.
01:05:24Pedro, Tom, na pozycję.
01:05:30KONIEC
01:05:31KONIEC
01:05:42Przygotujcie się. Jadą.
01:05:44Przygotujcie się. Jadą.
01:06:00KONIEC
01:06:03KONIEC
01:06:07KONIEC!
01:06:39KONIEC!
01:06:41KONIEC!
01:07:20Czarny orle, zaczekaj.
01:07:24Dlaczego przychodzisz teraz?
01:07:28Przybywam zawrzeć pokój z dzielnym ludem komanczów.
01:07:32Nasz lud nie chce nowych paktów.
01:07:33Wstąpiliśmy na ścieżkę wojny.
01:07:36Czarny orle, biały wódz z Waszyngtonu pragnie przekazać, że nie jest twoim wrogiem.
01:07:42Kłamstwo, czas ruszać wodzu.
01:07:45Mów, proszę.
01:07:53Biały wódz właśnie usłyszał o nowych atakach na osadników.
01:07:58Jestem pewien, że prezydent nie uwierzył w te pogłoski.
01:08:01Jeśli masz skargi, przyjdź do mnie lub do kapitana Jacksona w forcie, a sprawiedliwości stanie się zadość.
01:08:09Jak możemy ufać białym po tym, co zrobili?
01:08:17Zabrali naszą ziemię i ukradli nasze bydło.
01:08:20Ich tchórzliwi żołnierze przelali krew trzech naszych wojowników, dzielnych ludzi.
01:08:26Twoich wojowników nie zabili żołnierzy, którzy są Waszymi przyjaciółmi.
01:08:29Zrobili to tchórzliwi biali bandyci.
01:08:33Chcieli, żeby komancze rozpoczęli walkę i zlikwidowali żołnierzy.
01:08:36Twe słowa są jak wiatr na prairie.
01:08:39Ruszają źdźbłami, ale nie zostawiają śladu.
01:08:42Pomszczę moich z małych braci.
01:08:44Poleje się biała krew.
01:08:46Zostaliście oszukani.
01:08:48Ci ludzie chcą tylko, byście wszczeli walkę z żołnierzami.
01:08:52Wodzu, to oznaczałoby także koniec twojego plemienia.
01:08:55Chyba nie wierzysz w te brednie.
01:08:59Oto człowiek, który zamordował twoich ludzi przy rzece i przebrał ludzi w mundury, by oskarżono o to żołnierzy.
01:09:06Jednego oszczędził, by o tym opowiedział.
01:09:12Oto dowód.
01:09:14Co ty pogrywasz?
01:09:17Udowodnię jego zbrodnię.
01:09:23Te naboje znalazłem przy twoich poległych wojownikach.
01:09:27Wystrzelono je skolta, broni jakiej nie używają żołnierze.
01:09:31A to nabój zabrany temu człowiekowi.
01:09:34Są identyczne.
01:09:35Dwie drodze w wodę.
01:09:57Nie, proszę.
01:10:16Dzielnikomancze do ataku.
01:10:35Za pół godziny skończy nam się amunicja.
01:10:36Za pół godziny skończy nam się amunicja.
01:10:48A Indianie wciąż atakują.
01:10:52Trzeba przyznać, że pomysł Mortona zadziałał.
01:11:03By wygrać, musimy się go pozbyć.
01:11:07Nie, jeśli zginiesz, to koniec.
01:11:10Ci ludzie cię potrzebują, kapitanie.
01:11:13Zostajesz tu z nimi.
01:11:14Pozwól, że Mortonem zajmę się ja.
01:11:18Do zobaczenia.
01:11:31Ostatnia kula.
01:11:33Nie spodzuj.
01:11:39Powodzenia.
01:11:43Światowa.
01:11:46Nie spodzuj.
01:11:53Nie spodzuj.
01:11:55Moje.
01:12:01Nie spodzuj.
01:12:03Po zgromu.
01:12:04Nie spodzuj.
01:12:06Nie spodzuj.
01:12:16Pana córka!
01:12:19Cora!
01:12:22Zwariowałaś?
01:12:23Tato!
01:12:24Schowaj się szybko!
01:12:28Po co tu przyjechałaś?
01:12:30Musimy porozmawiać.
01:12:32Musisz stąd jechać.
01:12:33Tu nie jest bezpiecznie.
01:12:34A będzie jeszcze gorzej.
01:12:37Dlatego tu jestem.
01:12:39Tato, odwołaj to wszystko.
01:12:40Tak będzie lepiej dla wszystkich.
01:12:42Robię to wszystko dla ciebie, Koro.
01:12:44Nie odwołam tego.
01:12:45Będę walczył do końca.
01:13:23Zobaczcie.
01:13:25Zobaczcie.
01:13:25Zobaczcie.
01:13:26Zobaczcie.
01:13:55Zdjęcia i montaż
01:14:25Zdjęcia i montaż
01:14:28Zdjęcia i montaż
01:14:29Przekaż ojcu gdzie mnie znaleźć
01:14:31Daleko nie ucieknę z tą nogą
01:14:36Mogę sprowadzić pomoc
01:14:38Jesteś taka piękna
01:14:46Padnij!
01:14:53Wystraszył cię?
01:15:06Zdjęcia i montaż
01:15:21Zdjęcia i montaż
01:15:48Wstrzymać ogień
01:15:50To Macpherson
01:15:54Zdjęcia i montaż
01:16:10Zdjęcia i montaż
01:16:11Zdjęcia i montaż
01:16:27Drodzysz
01:16:30Zdjęcia i montaż
01:16:32Zdjęcia i montaż
01:16:50Nie zbliżaj się.
01:16:54Ostrzegam cię wodzu.
01:17:23Dziś, nie zauważymy.
01:17:24Zdź, nie zauważymy.
01:17:26Zdź, nie zauważymy.
01:17:34Zdź, nie zauważymy.
01:17:49Dziękuję żołnierzu.
01:17:52Napiszę o tobie długi artykuł McPherson.
01:17:55Będziesz musiał pisać w szpitalu, a tam nie leją łuski.
01:18:00Noga nie przeszkodzi w pisaniu.
01:18:02Już widzę te nagłówki na pierwszej stronie.
01:18:04Epicka bitwa pod Igle Rock.
01:18:10Chyba wam przeszkadzam.
01:18:12Będę w pobliżu.
01:18:37Będę w pobliżu.
01:19:01Będę w pobliżu.
01:19:16Tekst polski Aleksandra Urbańczyk.
01:19:19Czytał Maciej Węskowski.
Comments