Skip to playerSkip to main content
#dailymotion #youtube #facebook #twitter #twitch #motiongraphics #deezer #tv #dlive #instagram #stream #motion #twitchstreamer #fightingmentalillness #twitchclips #twitchretweet #twitchaffiliate #twitchshare #ant #scribaland #tiktok #grecja #spotify #gelio #gry #vimeo #google #motionmate #youtuber #greekquotes
Transcript
00:00:00Muzyka
00:00:30Muzyka
00:01:00Muzyka
00:01:30Muzyka
00:01:44128
00:01:45Robi nas w koniach
00:01:46Znieść
00:01:47Muzyka
00:01:59Jezu
00:02:00128
00:02:01Pan Nozesiu
00:02:02Poproszę litra
00:02:03Kuzelek
00:02:04Ty masz oko
00:02:06Koledzy płacą
00:02:09Paserman, co z tym cukrem?
00:02:11Pasta, pasta
00:02:12Pan Nozesieńko
00:02:19Koledzy też piją
00:02:22A no tak, Józek
00:02:24Już się zacził
00:02:25Tu wydarzenie stulecia było
00:02:27Romanek co do centymetra wymierzył dupę
00:02:29Własnym wnukom będę opowiadał
00:02:31Zdrowie mistrza
00:02:32Muzyka
00:02:37Muzyka
00:02:41Muzyka
00:02:58Muzyka
00:03:02Muzyka
00:03:10Muzyka
00:03:27Muzyka
00:03:31Muzyka
00:03:35Muzyka
00:03:52Muzyka
00:03:56Muzyka
00:04:13Muzyka
00:04:17Muzyka
00:04:21Muzyka
00:04:26Muzyka
00:04:31Muzyka
00:04:36Muzyka
00:04:45Muzyka
00:04:46Muzyka
00:04:49Muzyka
00:05:02Muzyka
00:05:04Muzyka
00:05:06Muzyka
00:05:19Muzyka
00:05:23Muzyka
00:05:36Muzyka
00:05:38Muzyka
00:05:40Muzyka
00:06:07Muzyka
00:06:08Muzyka
00:06:09Muzyka
00:06:10Muzyka
00:06:11Muzyka
00:06:12Muzyka
00:06:13Muzyka
00:06:14Muzyka
00:06:15Muzyka
00:06:16Muzyka
00:06:17Muzyka
00:06:18Muzyka
00:06:19Muzyka
00:06:20Muzyka
00:06:21Muzyka
00:06:22Muzyka
00:06:23Muzyka
00:06:24Muzyka
00:06:25Muzyka
00:06:26Muzyka
00:06:28Muzyka
00:06:29Muzyka
00:06:31Muzyka
00:06:33Muzyka
00:06:34Muzyka
00:06:35Muzyka
00:06:36Muzyka
00:06:37Muzyka
00:06:39Muzyka
00:06:40Muzyka
00:06:41Muzyka
00:06:42Muzyka
00:06:44Muzyka
00:06:45Muzyka
00:06:46Muzyka
00:06:47Muzyka
00:06:49Muzyka
00:06:50Muzyka
00:06:51Muzyka
00:06:52Muzyka
00:06:54Muzyka
00:06:56Muzyka
00:06:57Muzyka
00:06:59Muzyka
00:07:00Muzyka
00:07:01Muzyka
00:07:02Muzyka
00:07:03Muzyka
00:07:04Muzyka
00:07:05Muzyka
00:07:06Muzyka
00:07:07Muzyka
00:07:08Muzyka
00:07:10Muzyka
00:07:11Muzyka
00:07:12Muzyka
00:07:13Muzyka
00:07:14Muzyka
00:07:15Muzyka
00:07:16Muzyka
00:07:17Muzyka
00:07:18Muzyka
00:07:19Muzyka
00:07:20Muzyka
00:07:21Muzyka
00:07:22Muzyka
00:07:23Muzyka
00:07:24Muzyka
00:07:25Muzyka
00:07:26Muzyka
00:07:27Muzyka
00:07:28Muzyka
00:07:29Muzyka
00:07:30To ja, ja wtedy już byłem przecież, przecież duszą.
00:07:39Lubię myśleć, co będę robił, jak będę już po operacji, ale mam pomysłów.
00:07:47Bo masz pewności, że wyzdrowiejesz.
00:07:50Pan nie?
00:07:56Starszy jestem.
00:07:58Wiesz pan, tu jeszcze nawet siwego włosa nie ma.
00:08:03Włosy siwieją od myślenia, a u mnie uważasz, nie było powodu.
00:08:12Ale to pan w ogóle nie myśli.
00:08:15Nic, gładka ściana.
00:08:18Ja tam żartuję. Doktor Janik mówi, że pan różne rzeczy wie.
00:08:26O gwiazdach?
00:08:28Doktor Janik mówił.
00:08:31Tak.
00:08:32Tak.
00:08:33Tak.
00:08:34Tak.
00:08:35Tak.
00:08:36Tak.
00:08:37Tak.
00:08:38Tak.
00:08:39Tak.
00:08:40Tak.
00:08:41Tak.
00:08:42Tak.
00:08:43Tak.
00:08:44Tak.
00:08:45Tak.
00:08:46Tak.
00:08:47Tak.
00:08:48Tak.
00:08:49Tak.
00:08:50Tak.
00:08:51Tak.
00:08:52Tak.
00:08:53Tak.
00:08:54Tak.
00:08:55Tak.
00:08:56Tak.
00:08:57Tak.
00:08:58Tak.
00:08:59Tak.
00:09:00Tak.
00:09:01Tak.
00:09:02Tak.
00:09:03Tak.
00:09:04Tak.
00:09:05Tak.
00:09:06Tak.
00:09:07Tak.
00:09:08Tak.
00:09:09Tak.
00:09:10Tak.
00:09:11Tak.
00:09:12że w ogóle nic po śmierci nie ma na złość księdzu.
00:09:21Twoje nerki,
00:09:23wieża rachunica,
00:09:26chcielibyśmy uratować choć jedno,
00:09:29ale musisz nam pomóc, musisz naprawdę chcieć żyć.
00:09:35Panie doktorze, dlaczego?
00:09:37Księżyc i gwiazdy tak się przesuwają.
00:09:46Ziemia się uratuje.
00:09:52A czy są takie książki o księżycu, o gwiazdach?
00:09:59Są.
00:10:01Dużo ich jest?
00:10:03Bardzo dużo.
00:10:04A czy ja mógłbym je zrozumieć?
00:10:06Jeżeli nam pomożesz wyciągnąć się z tego, to oczywiście tak.
00:10:14Te gwiazdy,
00:10:16już je miałem zobaczyć, ale uznałem.
00:10:20Nic nie widziałeś?
00:10:22Nie.
00:10:24Jak się obudziłem, byłem już tutaj.
00:10:27Widocznie.
00:10:29Za szybko przeleciałeś przez gwiazdy.
00:10:32Dlatego nic nie widziałeś.
00:10:33Jak się czujesz?
00:10:36Dobrze.
00:10:38Nie ma porównania.
00:10:42Te kroplówkę to mi tylko tak dali, żebym prędzej ciała nabrał.
00:10:47Uciekam stąd.
00:10:50Panu radzę to samo.
00:10:51Mnie nie jest tu źle.
00:10:55Podwolili mi czytać.
00:10:58Co to?
00:11:00Lunetka.
00:11:03Koledzy mi przysłali. W niedzielę jest mecz.
00:11:06Fakt.
00:11:08Z naszego okna widać boisko.
00:11:10Zadzwoń po siostrę.
00:11:14Po tej porze?
00:11:16Zadzwoń.
00:11:24Przepraszam, że zasnąłem przy tych gwiazdach.
00:11:27Na coś ty.
00:11:28Zadzwoń.
00:11:33Co się czujesz?
00:11:34Czuję się bardzo dobrze.
00:11:35Nie, to ja prosiłam.
00:11:36Czy mogłaby...
00:11:38Siostra odsłonić trochę okno?
00:11:41Chciałem zobaczyć niebo.
00:11:43Niebo jest zachmurzone. Nic pan nie zobaczy.
00:11:45Zadzwoń.
00:11:48Zadzwoń.
00:11:50Ale ja bardzo proszę.
00:11:55Zadzwoń.
00:11:57Zadzwoń.
00:11:58Zadzwoń.
00:12:15Zadzwoń.
00:12:41Proszę do łóżek.
00:12:45Zadzwoń.
00:12:46Zadzwoń.
00:12:47Zadzwoń.
00:12:48Zadzwoń.
00:12:49Zadzwoń.
00:12:50Zadzwoń.
00:12:51Zadzwoń.
00:12:52Zadzwoń.
00:12:53Zadzwoń.
00:12:54Zadzwoń.
00:12:55Zadzwoń.
00:12:56Zadzwoń.
00:12:57Zadzwoń.
00:12:58Zadzwoń.
00:12:59Zadzwoń.
00:13:00Panie Miozefie, czemu pan cię nie kładzie?
00:13:02Już północ.
00:13:03No bo nie mogę zasnąć.
00:13:04Dam panu coś na sen.
00:13:05Nie, dziękuję.
00:13:07Siostro.
00:13:09Ja za parę dni idę na operację.
00:13:12Szkoda mi każdej godziny.
00:13:13Zadzwoń.
00:13:16Niech się tam spojrzy.
00:13:20O.
00:13:24Ojej.
00:13:25O?
00:13:26Ale, ale blisko.
00:13:27Widzi siostra tam po prawej stronie, w dole.
00:13:31Takie wgłębienie.
00:13:32Aha.
00:13:33To się nazywa kratek.
00:13:35To od wulkanu albo od meteoru.
00:13:37Skąd to siostra się?
00:13:39Uczę się.
00:13:41Wieczorówce.
00:13:42W tym roku zdaję maturę.
00:13:44A do ilu lat tam przyjmują?
00:13:49Tak różnie, ale w zasadzie starsi się uczą.
00:13:53A czy uczyła się siostra nazw gwiazd?
00:13:58Mhm.
00:13:59Tak?
00:14:00A pamięta siostra?
00:14:01Mhm.
00:14:03Syriusz.
00:14:05Vega.
00:14:06Proxima.
00:14:08Gwiazda północy.
00:14:10Jakieś ryby jeszcze?
00:14:11A czy jest taka gwiazda, która nazywa się krawiec?
00:14:15Nie, chyba nie ma.
00:14:19A może jeszcze nigdy jej nie odkrył?
00:14:22Albo może nie przerabialiśmy.
00:14:26O!
00:14:27Tam jest wielki wóz.
00:14:29A u góry jest mały wóz.
00:14:31Gwiazda polarna jest na samym końcu deszku.
00:14:33A pomożyła się stawa gwiazda północy?
00:14:35Ma dwie nazwy, gwiazda polarna albo północy.
00:14:38Gwiazda północy.
00:14:43Już w samej nazwie jest coś takiego.
00:14:47Czuję siostra?
00:14:48Nigdy nie myślałam nad tym.
00:14:52O Boże!
00:14:54Spadła gwiazda tam, widzi pan?
00:14:55Trzeba szybko pomyśleć o życzeniu, to na pewno się sprawdzi.
00:15:00Już.
00:15:08Wydaje mi się, że od dnia, kiedy mnie tutaj przywieźli, minęło już strasznie dużo czasu.
00:15:21Sto czterdzieści dwa dni.
00:15:24Skreślam każdy dzień w kalendarzu.
00:15:28A doktor Janik mówi, że to ze mną to w ogóle cud. A sam cuda nie wierzy.
00:15:39A dobrze się dzisiaj czujesz?
00:15:41W ogóle tak, doskonale.
00:15:43Przyniosłem ci kompocik i ciepłe kalesonki.
00:15:47Proszę.
00:15:49Schodnij tak.
00:15:50Ciasto, które lubisz.
00:15:52A książki?
00:15:53Te z biblioteki, które miałeś przynieść.
00:15:55Mam tylko jedną, drugie nie lubię.
00:15:58Aha, a tę ostatnią to poproś, żeby mi przedłużyli.
00:16:02Trzy razy czytałem, nic nie potrafię zrozumieć.
00:16:04Nigdy tyle nie czytałeś.
00:16:07Zaszkodzi ci.
00:16:09Co zaszkodzi?
00:16:10Tyle rzeczy nowych poznaję i jestem szczęśliwy.
00:16:14Jak to?
00:16:15Tuł szczęśliwy?
00:16:21Droga Mleczna liczy 200 do 300 milionów gwiazd.
00:16:27A każda z tych gwiazd może mieć swoje planety.
00:16:31Na jednej z tych planet albo na kilku przecież może być życie.
00:16:37Oczywiście może inne niż nasze.
00:16:41A takich galaktyk jak Droga Mleczna są miliony.
00:16:45A w każdej z tych galaktyk są miliardy planet.
00:16:48Miliardy?
00:16:49Ile to jest razem?
00:16:51Nie wiem, nie potrafię tego obliczyć, ani nie potrafię sobie tego wyobrazić.
00:16:56To po co dbajać, jak nie wiadomo jak jest?
00:16:58Bo ludzie zawsze będą dążyli do tego, aby...
00:17:04Aby poznać...
00:17:08Sam Einstein powiedział, że ludzie zawsze będą dążyli, aby wiedzieć, poznać, gdyż radość wiedzenia i rozumienia jest najpiękniejszym darem natury.
00:17:21Darem Boga!
00:17:22Darem Boga!
00:17:26Einstein był mu najwybitniejszym umysłem naszego stulecia i...
00:17:30Może dla niego natura to Bóg?
00:17:40Człowiek kiedyś poleci do innych planet. Poleci ku gwiazdu.
00:17:47Oczywiście już nie my, tylko nasi prawnukowie.
00:17:49A księżyc? Czy można polecieć na księżyc?
00:17:52Już zajęty przez Twardowskiego.
00:17:54Tak.
00:17:56Tak.
00:17:57Tu jest księżyc.
00:17:59I człowiek na pewno do niego doleci.
00:18:02Ja już tego nie dożyję.
00:18:05Ale wy, albo wasze dzieci na pewno doczekają pierwszego kroku człowieka w kosmos.
00:18:13I to na pewno zmieni, zmieni całe nasze życie.
00:18:18Ludzie po prostu staną się lepsi.
00:18:21Panie Tyga, daj pan chociaż zobaczyć.
00:18:25Panie, nie będę zrobił z biegowiska. Zobaczy pan na miejscu.
00:18:28Na pewno wszystko jest w porządku?
00:18:30Zrobiłem według wysówku, za resztę nie biorę odpowiedzialności.
00:18:34Może ja trochę poniosę, co?
00:18:36Wiech pan zapłaci.
00:18:37No chodźcie, no.
00:18:40No chodźcie, no.
00:18:49Na chwilę, manek, niech pan mi powie szczerze.
00:18:52Co pan chce przez to zobaczyć?
00:18:54No, planety, Wenus, Marsa, księżyc.
00:18:59A po co tam, pan?
00:19:01Żeby wiedzieć.
00:19:03Tak powiedział Einstein.
00:19:05Pewnie Żyd.
00:19:07Materiał 750, robocizna 500.
00:19:111250.
00:19:13Nie?
00:19:151250.
00:19:17No dobra.
00:19:19Tak dla pana stówa mniej.
00:19:28Resztę dam panu później.
00:19:30Ale jakie później, panie Romanek?
00:19:37No umawialiśmy się.
00:19:38Nie ma więcej.
00:19:39Pani Romanek.
00:19:40Za dwa dni wykupię.
00:19:41Jakby pan szył, to pieniądze by się znalazły.
00:19:42Do widzenia panu.
00:19:43Do widzenia.
00:19:44Do widzenia panu.
00:19:45Do widzenia.
00:19:46Do widzenia.
00:19:47Do widzenia.
00:19:48Do widzenia.
00:19:49Do widzenia.
00:19:50Do widzenia.
00:19:51Do widzenia.
00:19:53Do widzenia.
00:19:54Do widzenia.
00:19:55Do widzenia.
00:19:56Do widzenia.
00:19:57Co wybierzemy na pierwszy obiekt.
00:19:58Co wybierzemy na pierwszy obiekt.
00:19:59Którym z planów.
00:20:00Za parę dni Saturn będzie w opozycji.
00:20:01Pierścianie i satelity.
00:20:02A gdzie mieć satelitów Saturna?
00:20:03A kto wie, może nawet i dziesiąty?
00:20:04Ale by na nas patrzyli, nie?
00:20:05Trzeba by mieć wielokrotnie silniejszy teleskop.
00:20:06Będziemy mieli.
00:20:07Zobaczysz.
00:20:08Będziemy mieli.
00:20:09Czuję, że na nas czeka.
00:20:10I kto?
00:20:11Dziesiąty satelita.
00:20:12Nazwiemy go...
00:20:13Krawiec.
00:20:17Marysiu.
00:20:18To!
00:20:19To, co mówię?
00:20:20To, co mówię?
00:20:21Co mówię?
00:20:22To tak mówię?
00:20:25To, co mówię?
00:20:26To, co mówię?
00:20:29To, co mówię?
00:20:30To, co mówię?
00:20:31To, co mówię?
00:20:32To co mówię?
00:20:33I co mówię?
00:20:34Tak, jak mówię?
00:20:35I co mówię?
00:20:36To, co mówię?
00:20:37To my już sobie pójdziemy.
00:20:49Trzymajcie kciuki za pogodę.
00:20:51Do widzenia pani.
00:20:54Marysiu, stało się coś?
00:20:59O Boże.
00:21:01Przecież to miało być na wczoraj skończone i tego też nie zrobiłeś.
00:21:04Cały dzień nic nie zrobiłeś.
00:21:06Nie było czasu.
00:21:07Przed klientami się będziesz tłumaczył.
00:21:13A wiesz, że składasz się z takich samych pierwiastków co gwiazdy?
00:21:21Naprawdę, to...
00:21:22To ty jesteś gwiazdą.
00:21:26Tak jak on.
00:21:27Moją gwiazdą.
00:21:29Naprawdę.
00:21:30Oj, durny ty chłopie.
00:21:33Durny.
00:21:33To jest świństwo.
00:21:58Podłe świtstwo!
00:22:09120 na 80.
00:22:11Sam chciałbym mieć takie.
00:22:12Panie doktorze, w stale chce mi się spać, no i wciąż chce mi się pić.
00:22:17Spodniesiony poziom nocznika, więc powinieneś dużo spać, no i przede wszystkim ostra dieta.
00:22:24A może mógłby mi pan dać jakieś lekarstwo na pobudzenie?
00:22:32Ja mam tyle do zrobienia, szkoda mi każdej godziny.
00:22:34Nawet w tym tempie to stu lat mi wystarczy.
00:22:37A ty chcesz zostać naukowcem?
00:22:41Niech pan nie szartuje, panie doktorze.
00:22:44Ja mówię poważnie.
00:22:47Ja nie chcę być amatorem.
00:22:48Jesteś dobrym krawcem.
00:22:53To mało.
00:22:57Czy pan wie, dlaczego przestałem bać się śmierci?
00:23:03Bo wierzę w to, że będę żył tak długo, aż dokonam czegoś wielkiego.
00:23:12Kto wie, może nawet jakiegoś ważnego odkrycia.
00:23:18Wie pan, w ten sposób spłacę dwuk nauce, która wróciła mi życie.
00:23:30Myślisz, że jesteś komuś w żywini?
00:23:33Jestem.
00:23:37Panie doktorze, pan zawsze mówił mi prawdę, nawet wtedy.
00:23:44Ile lat mam.
00:23:48Przed sobą?
00:23:51Jak długo mogę żyć z jedną nerką?
00:23:56Przy takim trybie nie biorę żadnej odpowiedzialności.
00:24:02Ile?
00:24:03Pięć.
00:24:07Dziesięć lat.
00:24:08Otóż to może wiedzieć?
00:24:10Oczywiście, jeżeli będziesz uważał na siebie.
00:24:15Dziesięć lat?
00:24:18Starczy.
00:24:19Nie ruszaj cię.
00:24:46Dokumenty.
00:24:50A, to pan, panie sierżancie.
00:24:53No co, nie poznajmie pan?
00:24:55Romanek.
00:24:56No, Romanek Józek Krawiec.
00:24:59Zakład mam w rynku.
00:25:01To wy, Romanek?
00:25:02Nie wstyd wam szabrować po cudzych działkach?
00:25:04Nie, no co pan, panie sierżancie.
00:25:06Prowadzimy badania naukowe.
00:25:08A wy?
00:25:09Za pan nas.
00:25:10Legitymację.
00:25:11Bo rząd tu niczego nie ukradli łobuzy.
00:25:14Zrewidować.
00:25:17Panie Goliczek.
00:25:20Protesuję.
00:25:22Prowadzimy obserwacje Saturna.
00:25:24Kogo?
00:25:25Saturna.
00:25:26Szósta planeta naszego Układu Słonecznego.
00:25:29Dziewięćdziesiąt pięć razy większa od Ziemi.
00:25:31Sprawdzimy na komendzie.
00:25:34Kradli na ziemi.
00:25:35Musiałem, panie Romanek, nie mógłbym go zobaczyć, tego Saturna.
00:25:45Panie Duda.
00:25:47A na to pozwolenie macie?
00:25:50Nie.
00:25:52Zabezpieczymy.
00:25:53Zaraz.
00:25:54To ja już sam zaniosę na komisariat.
00:25:57A z waszymi rodzicami to ja jutro porozmawiam.
00:25:59Wszyscy w domu ci mówili, a ty swoje.
00:26:16A ciebie jak by zamroczyło.
00:26:18A ci radzę?
00:26:20Lepiej się przenieś.
00:26:22Miejsce jest dosyć, wszyscy się pomieścimy.
00:26:25A to jest jego dziecko?
00:26:26Bo mówiłaś, że jak wyszedł ze szpitala, to od tego czasu już nic.
00:26:34Zawsze byłam mu wierna.
00:26:35Byłeś głupia.
00:26:38Dziecko, musi mieć ojca.
00:26:39Uruchniętego.
00:26:42Zobaczysz, on jeszcze zrobi krzywdę i tobie, i dziecku.
00:26:45On nie jest zły.
00:26:47W domu siedzi, nie pije.
00:26:50Niech by on nawet i czytał tyle, tylko dlaczego on tak się obnosi.
00:26:54Boże, jaki wstyd.
00:26:56Całe miasto się śmieje.
00:26:58A ty jeszcze tyrasz na niego.
00:27:00Zawsze mu pomagałam.
00:27:02Ale wie, że on w ogóle przestał szyć?
00:27:05Też maszynę sprzedał.
00:27:07Zegarek sprzedał.
00:27:08Nie, nie tylko, bo ja wiem.
00:27:10Już ludzie o tym na mieście mówią.
00:27:13No to ja pojadłam.
00:27:18To lecę.
00:27:19Na dziecko to sama wychowasz.
00:27:24Tylko mu nic nie mów, że zaszłaś.
00:27:28Muszę iść już, bo ostatni autobus mi ucieknie.
00:27:33No tylko obiecaj mi, że jak się zdecydujesz, to przyjeżdżasz.
00:27:39No, lecę już.
00:27:43Nie, po ucieknie tu autobus.
00:27:49Dobry wieczór, szlagierko.
00:27:50Gdybym był wiedział, kto szedłbym wcześniej.
00:27:54To może ja odprowadzę na dworzec.
00:27:55Nie dziękuję, sama trafię.
00:27:57Ja słyszałam, że ciebie chcieli zamknąć do kryminału.
00:27:59Wiesz, gdzie cię powinni zamknąć?
00:28:00Do czubków.
00:28:10Też myślisz, że jestem nienormalny?
00:28:22No powiedz.
00:28:25Ja nic takiego nie mówiłam.
00:28:30Ale tak pomyślałaś.
00:28:34Ja dawniej wiedziałam, czego ty chcesz.
00:28:37Czego chcieliśmy razem.
00:28:41Ludzie się z nas śmieją.
00:28:44Nie ma, Rysiu.
00:28:45Rysiu, nie wolno ci płakać.
00:28:47Musisz mi wierzyć.
00:28:50Ja wiem.
00:28:51Wiem, że mnie pokazują palcami.
00:28:52Wiem, że śmieją się ze mnie.
00:28:53Ale ja widziałem niezwykłe rzeczy.
00:28:55Niezwykłe tajemnice.
00:28:56Tylko nie mam dostatecznej wiedzy,
00:28:58żeby umieć je nazwać.
00:29:00Rozumiesz?
00:29:00Nie mam wiedzy.
00:29:01Muszę ją zdobyć.
00:29:03Musisz mi wierzyć.
00:29:04Bez względu na wszystko,
00:29:05co będą o mnie mówili.
00:29:06Zobaczysz, Marysiu.
00:29:07Jeszcze kiedyś będziesz ze mnie dumna.
00:29:09Dotrę do wielkich tajemnic gwiazd.
00:29:11Zobaczysz.
00:29:11Zobaczysz.
00:29:12Zobaczysz.
00:29:13Zobaczysz.
00:29:14Zobaczysz.
00:29:15Zobaczysz.
00:29:16Zobaczysz.
00:29:16Zobaczysz.
00:29:17Zdjęcia i montaż
00:29:47Zdjęcia i montaż
00:30:17Dobry wieczór
00:30:21Dobry wieczór
00:30:22Proszę stąd odejść
00:30:24Odejcie Pani
00:30:25Osłabiony puls ma
00:30:35Jakie piękne niebo
00:30:39Niech pan spojrzy Pani doktorzy
00:30:41Gwiazdy
00:30:43Czego pan ciągle ucieka
00:30:45Z gwiazdy
00:30:47Nie nie ja nie uciekam
00:30:50Ja chciałbym tam być
00:30:53Choćby na chwilę
00:30:57Choćby na chwilę
00:31:01Czy to nienormalne?
00:31:07Ale się skąd
00:31:08Jakby pan to powiedział mojej żonie
00:31:13To
00:31:14Panu by uwierzyła
00:31:16Zapraszam pana do obserwatorium
00:31:21No tak
00:31:36Jakoś staram się to urządzić
00:31:39Zdjęcia i montaż
00:32:09Proszę niech pan spojrzy
00:32:11Już nie pamiętam
00:32:14Kiedy patrzyłem w gwiazdę
00:32:15To jest Wenus
00:32:16Wyglądasz na szczęśliwego?
00:32:24Tak wie pan
00:32:25Kiedy
00:32:26Jestem tutaj
00:32:28To
00:32:29Te wszystkie codzienne problemy
00:32:30Wydają mi się
00:32:31Taki błahy
00:32:33Widzisz?
00:32:41To jasno?
00:32:44Kiedy byłem dzieckiem
00:32:45Wyobrażałem sobie
00:32:46Że jest moja
00:32:47Nie wiem nawet jak się nazywa
00:32:50To kapella
00:32:53W gwiazdozbiorze woźnicy
00:32:56Woźnica
00:32:58Czeka na Perseusza
00:33:00A ten przebywa na pomoc Andromedzie
00:33:04Przykutej do skały
00:33:05Przez ojca
00:33:06Cefeusza
00:33:07W ofierze Poseidonowi
00:33:09A wyżej
00:33:11Kasiopea
00:33:12Rozpacza nad
00:33:13Losem córki
00:33:14Do której zbliża się
00:33:15Wieloryb
00:33:15Żeby ją połknąć
00:33:16A wieloryb to jest
00:33:17To jest tam
00:33:18Tuż nad linią horyzontu
00:33:20Nie
00:33:20Nie połknij
00:33:22Oczywiście
00:33:24Dorisa już
00:33:26Uratuje Andromedę
00:33:27Józek
00:33:35Chodź spać
00:33:37Już, już, już
00:33:38Oczy stracisz od czytania
00:33:40Skończę tylko ten rozdział
00:33:43Bo potem się pogubię
00:33:43I będę musiał zaczynać od początku
00:33:45Ciągle czytasz i czytasz
00:33:53I po co to?
00:33:55Co, co?
00:33:56Co po co?
00:33:57No ludzie nas już wytykają palcami
00:33:59Nie interesuje mnie co mówią ludzie
00:34:02Tak
00:34:03A doktor mówił, że masz się oszczędzać
00:34:07Popatrz
00:34:09Tę książkę miałem oddać tydzień temu
00:34:12A nie doszedłem nawet do połowy
00:34:13Wiesz ile lat straciłem?
00:34:15A Ty wiesz, ja nienawidzę tych Twoich papieżyk
00:34:17Papieży z tych książek
00:34:19Zostaw Marysiu
00:34:19Ja jestem Twoją żoną
00:34:21Marysiu, zostaw
00:34:22Zostaw
00:34:22Bóg ze w nocy i się powie, że jestem sama
00:34:24Już w wolach
00:34:25Uspokój się, to polegnął
00:34:25Aaaa!
00:34:38Dzień dobry
00:34:38Dzień dobry
00:34:39Dzień dobry
00:34:39Pan Romanek
00:34:42Józef
00:34:43Nie przypominam sobie ucznia o tym nazwisko
00:34:46Bo ja w sprawie osobistej
00:34:49Do mnie
00:34:50Tak
00:34:51Chciałbym być właściwie z Panem dyrektorem, ale nie mogłem go zastać, więc pomyślałem sobie, że może Pan profesor jako specjalista w dziedzinie nauk mógłby mi dopomóc w mojej działalności astronomicznej.
00:35:18To Pan jest w tym krawce
00:35:22Tak, właśnie
00:35:26Czy Pan przychodzi z czyjegoś polecenia?
00:35:33Nie, bez polecenia
00:35:35Chodzi o to, żeby z tym wyjść do...
00:35:39Znaczy, chcieliśmy założyć Towarzystwo Przyjaciół Astronomii i gdyby Pan profesor zechciał swoim autorytetem
00:35:47Przesadę
00:35:48Oczywiście wybralibyśmy Pana profesora na przewodniczącego
00:35:52Kończymy budowę teleskopu
00:35:56Myślę, że...
00:35:58Myślę, że...
00:36:00Pan zrobił, przychodząc do mnie
00:36:04To Pan mi pomoże
00:36:06Proszę Pana, Panie Romanek
00:36:10Astronomia to jest nauka wymagająca myślenia abstrakcyjnego, konceptualnego
00:36:20Przepraszam
00:36:24Jakie ma Pan wykształcenie?
00:36:26Ukończyłem szkołę zawodową
00:36:28Krawiecką
00:36:30Krawiecką
00:36:32Krawiecką
00:36:34Krawiecką
00:36:36Krawiecką
00:36:38Krawiecką
00:36:40Krawiecką
00:36:42Krawiecką
00:36:46Krawiecką
00:36:48Krawiecką
00:36:50Krawiecką
00:36:52Krawiecką
00:36:54Odprawił go
00:36:56Odprawił go Pan kolego?
00:36:58Odprawił? Nie wiem
00:37:00Jeżeli przyszedł we własnym imieniu to tak, ale jeżeli ktoś za nim stoi, Panie kolego...
00:37:10To zwykły krawiecką
00:37:12Opowiada tym chłopakom bajki o podróżach międzyplanetarnych, a im trudno zrozumieć proste prawo ona
00:37:18Szkoła nie powinna się wiązać z niepewnym elementem, ale...
00:37:24Sama idea towarzystwa mogłaby przecież być pożyteczną, Panie kolego
00:37:31To dziwak
00:37:33Tak, ludzie mówią o nim w mieście coś takiego
00:37:38Sądzę, że Pańskie rozwiązanie jest jedyne z punktu widzenia interesu szkoły
00:37:46Bardzo by nam Pan pomógł, Panie Pstyga
00:37:50Stary jestem na takie zabawy, Panie Roman
00:37:52Nie, ale właśnie, właśnie potrzebni nam są dorośli
00:37:56Pan doktor Janik będzie pierwszym, Pan będzie drugim członkiem i wtedy założymy Towarzystwo Przyjaciół Astronomii
00:38:03Towarzystwo?
00:38:04Tak, bo jak jest towarzystwo to będziemy mogli zbudować obserwatorium
00:38:07Gdzie?
00:38:09No jak to gdzie? Tutaj! Zlikwidujemy część Krokwi, no...
00:38:13Zdejmiemy dachówki, wybudujemy kopułę, mam już plany
00:38:17A kto pozwoli Panu rozebrać dach?
00:38:21To się załatwi, a towarzystwo ze swoich funduszy oczywiście zapłaciłoby Panu za pracę, za opiekę, konsultacje...
00:38:29Nie, nie wiem wie tam...
00:38:31Co tam? Co tam? Co tam?
00:38:35Co jest Pani Duda?
00:38:37Tam!
00:38:39No co Pano? Przecież to kot!
00:38:41Pani Duda, bardzo Pana proszę, niech Pan w ogóle się nie odzywa i niech Pan nie dotyka lunety
00:38:47To co?
00:38:49Panie Stegar, zapisze się Pan?
00:38:51Wie Pan, jak trzeba płacić to nie dla mnie
00:38:53Założymy za Pana
00:38:55A to znaczy się, będą koledzy
00:38:59Panie Romanek, ja będę płacił te składki
00:39:01I on kałę Pan ma, brakuje garbatego
00:39:05Ja Panu radzę, Panie Romanek
00:39:08U Panu góry zadzierać nie trzeba, bo guza łatwo
00:39:12Co Pan najlepszego narobił?
00:39:14Panie Duda, no... Wszystko Pan popsuch
00:39:16Panie Pstyka!
00:39:18Panie Pstyka!
00:39:19On... donosi
00:39:22A czy model Pani już wybrała?
00:39:24Polecę się Pańskiemu Gustowi
00:39:26Dobrze, weźmiemy miarę
00:39:27Zdjąć?
00:39:28Mhm
00:39:29Mhm
00:39:40W mieście mówią, że w szpitalu poszkodowałam Pana na męskości
00:39:46Ubytki cielesne sprzyjają rozwojowi umysłu
00:39:50To czar miłości już pryzł dla Pana? Na zawsze?
00:39:54Zyskała miłości do gwiazd
00:39:56Właściwie to ja chciałabym pooglądać te Pana gwiazdy i komerzy
00:39:59To takie... to takie romantyczne
00:40:02No to proszę zapisać się do naszego towarzystwa
00:40:06Panie Józefie
00:40:08Co Pan... co Pan taki oficjalny?
00:40:12Ach...
00:40:13Bo mam kłopoty
00:40:15Jakie kłopoty?
00:40:17Nie mogę nigdzie dostać materiałów budowlanych
00:40:20Desek, papy, cementu
00:40:23Jak ja w tych warunkach mogę prowadzić prawdziwe badania?
00:40:26Ale przecież... przecież ja mogę Panu to załatwić
00:40:29Tak?
00:40:30Panie Józefie
00:40:32Przecież... sympatycznym ludziom pomaga Cię
00:40:35Panno Lolu
00:40:36Ofiaruje Pani za to wszystkie pierścienie Saturna
00:40:39A ja wiedziałam, że Pan wciąż jest mężczyzną
00:40:42Panie Józefie
00:40:43Niech mi Pan zrobi ten kostium
00:40:45Będzie Pani wyglądała w nim jak Wenera
00:40:47Chłoda
00:40:48Nie... nie chciałem powiedzieć Artemina
00:40:50Bogini łowów... miłości
00:40:52Ehm... jeśli chodzi o te materiały to oczywiście załatwię na mur beton
00:41:00Serdecznie dziękuję
00:41:01Panno Lolo kostium będzie pojutrze
00:41:04No
00:41:05Głupia gęś
00:41:07Gwiazdy będzie oglądać
00:41:09Jaka jest, taka jest
00:41:11Ale pamiętaj, że to stała klientka
00:41:14Poza tym jest w dobrych stosunkach z przewodniczącym
00:41:17Dziwka
00:41:21To nie moja sprawa
00:41:31Ale jednego to jej zazdroszczę
00:41:33Zazdrościsz?
00:41:35Wiedziała
00:41:41Zaćmienie słońca
00:41:43Wielkie mi co też widziałam
00:41:45Kotlety wtedy przypaliłem
00:41:47Jeszcze zobaczysz
00:41:48Nie
00:41:50Tego już nie zobaczę
00:41:52Następne całkowite zaćmienie będzie 14 kwietnia 2200 roku
00:41:58Nadajemy komunikat specjalny
00:42:07Dzień
00:42:09Dzień
00:42:10Dzień
00:42:11Dzień
00:42:12Dzień
00:42:14Dzień
00:42:15Dzień
00:42:16Dzień
00:42:18Dzień
00:42:19Dzień
00:42:21Dzień
00:42:22Dzień
00:42:24Dzień
00:42:25Dzień
00:42:27Dzień
00:42:28Dzień
00:42:30Dzień
00:42:31Dzień
00:42:33Dzień
00:42:34Dzień
00:42:36Dzień
00:42:37Dzień
00:42:38Dzień
00:42:40Dzień
00:42:41Dzień
00:42:42Dzień
00:42:43Podnik
00:42:46Dzień
00:42:47Dzień
00:42:48Dzień
00:42:50Też
00:42:51Dzień
00:42:52Dzień
00:42:53Dzień
00:42:54Dzień
00:42:56Dzień
00:42:58Będę pierwszy. Będę pierwszy w naszym mieście.
00:43:01Kto wie, może nawet i w Polsce jeść. Muszę go widzieć.
00:43:04Która jest godzina? Która jest godzina?
00:43:23Panie Duda, no co pan tutaj robi?
00:43:26Musi pan tu być, no.
00:43:28Panie Romanek, płaciłem.
00:43:30Dobrze. Panie Duda, to idź pan na górę do obserwatorium, dobrze?
00:43:34Bardzo, bardzo.
00:43:36To idź pan na górę, no.
00:43:38Ludziek, no.
00:43:40Teraz rozumiem, że ta papa była.
00:43:42Ale ładny to to, ładny, ładny.
00:43:44Ta papa, dlaczego tak drogo?
00:43:46Takie czasy.
00:43:48Nasze gratulacje.
00:43:50Chodźcie na górę do obserwatorium, dobrze?
00:43:52Panie, zjeżdżaj pan z tą szkafą.
00:43:54No.
00:44:00A nic, doktor Janik zabawiał wszystko.
00:44:02Tak, a widziałeś moją żonę?
00:44:04Nie, nie byłeś.
00:44:05Dobra, to wracaj na górę i pilnuj wszystkiego.
00:44:07Dzień dobry panie Józefie.
00:44:09Dzień dobry panie Józefie.
00:44:11Dzień dobry panie dyrektorze.
00:44:13Dzień dobry panie dyrektorze.
00:44:15Ale pan im pokazał, panie Józefie.
00:44:19To tu, gdzie nic nie można.
00:44:23Chłody pod nogi rzucali.
00:44:25Tacy różni.
00:44:27Chociaż był profesor wojski.
00:44:29Ja wszystko widziałem, panie Józefie.
00:44:31Wszystko.
00:44:33Nie był pan sam, ale ręce miałem związane.
00:44:37Ale teraz koniec.
00:44:39Idę na emeryturę.
00:44:41Na emeryturę.
00:44:43Ja im wszystkim pokażę.
00:44:45Wszystkim.
00:44:46I tyle mi będą mogli zrobić.
00:44:48Panie Józefie.
00:44:50Kolego.
00:44:52Nadzieja nas wszystkich jest w emeryturze.
00:44:58A witam profesorzy wojski.
00:45:00No i cóż mamy.
00:45:01Mamy obserwatorium astronomiczne.
00:45:04Mamy w mieście.
00:45:06Kolego wojski.
00:45:08No cóż tam u kolegi?
00:45:09Kolego.
00:45:15Tomek Jurek.
00:45:16Chodźcie.
00:45:39Ostrożnie.
00:45:40Drugi stopień jest lekko nadwyrężony.
00:45:45A pańska małżonka?
00:45:46Zaraz przyjdzie.
00:45:47Zajęta jest przygotowania.
00:45:51Tak.
00:45:52Tatek.
00:45:53Tatek.
00:45:54Tatek.
00:45:55Skocz.
00:45:56Po żony.
00:45:57Niech zaraz przyjdzie.
00:45:58Proszę.
00:46:00A pańska małżonka?
00:46:02Zaraz przyjdzie. Zajęta jest przygotowania.
00:46:06Macio, skocz po żony, niech zaraz przyjdzie.
00:46:12Proszę, proszę bardzo, proszę.
00:46:14Chłopcy, stańcie.
00:46:29Szanowni zebrani, panie i panowie, panie przewodniczący, wszyscy jesteśmy przyjaciółmi wiedzy, przyjaciółmi postępu.
00:46:54Gdy patrzymy w gwiazdy, to przecież widzimy ich niewątpliwe piękno i czujemy wielkość i nieskończoność nieba.
00:47:11Ale też, gdy patrzymy w te gwiazdy, to chcemy przybliżyć się, zrozumieć i przybliżyć się do doskonałości.
00:47:25Różne są ludzkie marzenia, ale ważne jest, żeby one się spełniały.
00:47:35A nasze obserwatorium jest takim małym krokiem w wielkim postępie ludzkości.
00:47:47W imieniu władz społeczno-politycznych w naszym historycznym grodzie obserwatorium astronomiczne zbudowane w czynie społecznym uważam za otwarte.
00:48:11Proszę bardzo.
00:48:29Proszę bardzo, panie dyrektorze.
00:48:49Panie Duda, proszę bardzo, panie dyrektorze.
00:48:51Nie, nie, panie kolego, ja mam lęk wysokości.
00:48:55Proszę, proszę bardzo, panie dyrektorze.
00:48:56Nie, nie, dziękuję. Później.
00:48:59Panie Duda, panie Duda, bo się pogniewamy.
00:49:07Proszę, proszę, to jest, to jest właśnie nowy teleskop.
00:49:21I to wy sami, tak?
00:49:23Tak, z tym, że z pomocą przyjaciół, którzy dostarczyli plany, rysunki.
00:49:30Najwięcej problemów mieliśmy z budową kopuły, bo jak państwo widzicie, jest ona wybudowana bez podpory środkowej i co najważniejsze, jeszcze obraca się dookoła własnej osi.
00:49:45To nie co, co tu się parzy, prawda?
00:49:47Nie, nie, nie, nie, oczywiście, oczywiście tutaj się patrzy.
00:49:51Andrzej, troszkę w prawo.
00:49:55Lekko w lewo.
00:49:57Wspaniale.
00:49:59Proszę.
00:50:01Proszę, panie.
00:50:03Nie, nie, nie, nie, nie, że już wam na słowo, że obsahujecie.
00:50:05No, wspaniale linać.
00:50:11Dobre!
00:50:13Dobre!
00:50:15A te schody to już my naprawimy.
00:50:19Więc mówicie, że młodziarz do was przychodzi?
00:50:21Tak, czasem tu tak pełny, że trudno się zmieścić.
00:50:25A jak myślą po naszemu?
00:50:27To dobrze.
00:50:31To jest właściwy kierunek zainteresowań.
00:50:33Trzeba studiować osiągnięcia naszego obozu.
00:50:37Tak, ten społeczny.
00:50:39Piękny cynk.
00:50:41Piękny cynk.
00:50:43Gratuluję wam, panu Romanem.
00:50:45Dziękuję.
00:50:47Dziękuję bardzo.
00:50:49Panie Lolu, przecież to również i pani zasługa.
00:50:53Naprawdę.
00:50:55Gratuluję.
00:50:57A te schody to już my.
00:50:59He, he.
00:51:01A mówię, że zrobiłeś sobie kopułę, żeby kopunować.
00:51:05He, he, he.
00:51:07Do widzenia.
00:51:09Do widzenia.
00:51:11Do widzenia.
00:51:13Do widzenia.
00:51:15Dziękuję.
00:51:17Dziękuję.
00:51:19Dziękuję i gratuluję.
00:51:21Panie doktorze, to jest, wie pan, że to jest najszczęśliwszy dzień w moim życiu.
00:51:27Ach, mam jeszcze wielką prośbę.
00:51:31Widzi pan, moja żona nie przyszła i gdyby, gdyby pan mógł jej powiedzieć, że to co ja robię, że...
00:51:39Znaczy...
00:51:41Chodzi o to,
00:51:43że pan mi powiedział, że ja jestem normalny.
00:51:45Obiecał pan pani doktorze.
00:51:47Rzeczywiście.
00:51:49Tak?
00:51:51To ja pójdę przodem i...
00:51:53Potem przyjdzie pan,
00:51:55panie doktorze, że niby tak przypadkiem, tak?
00:51:57Dziękuję.
00:52:09Ale się pan doktor pisze.
00:52:11Ale się.
00:52:12Ale się.
00:52:13Ale się.
00:52:14Ale się.
00:52:15Ale się.
00:52:39Czemu równa się granic?
00:53:00G jest to ciąg liczby wierzywizy.
00:53:13G równa się limes a n tych limes wacińskie słowo limes.
00:53:21KONIEC
00:53:51Znowu tutaj byli, ale tym razem to ich widziałem.
00:54:01Przyszli w trójkę.
00:54:03Jeden taki mały, to ja go już widzę trzeci raz.
00:54:07Natomiast tego dużego to ja dzisiaj pierwszy raz widziałem.
00:54:11Był z nimi też chłopak od sąsiadów.
00:54:17Wiesz co napisali?
00:54:23Lupa dupa.
00:54:28No to ty, znowu się dzisiaj coś nażarujesz.
00:54:35Andrzej!
00:54:49Wejdź chłopie.
00:54:50Myślałem, że to chłopcy z sąsiedztwa.
00:54:52Dokuczają ich.
00:54:53Można ich przepędzić.
00:54:55Nie, nie, nie trzeba.
00:54:57Zaczepiają to znaczy, że interesują się.
00:54:59Trzeba ich rozwoić. Wejdź.
00:55:01Zjesz coś?
00:55:02No chętnie.
00:55:03No a opowiadaj, co tam na uczelni?
00:55:05Zdałem w pierwszym terminie.
00:55:07Miałem tylko trochę kłopotów z matematyką.
00:55:10Siadaj.
00:55:11Jak on się nazywa?
00:55:16Kto?
00:55:17No, Orion.
00:55:18Proszę.
00:55:23Gotuje pan sam?
00:55:29Sam.
00:55:31Jeździłem do niej.
00:55:35Nawet nie chciała ze mną rozmawiać.
00:55:39Zawsze jej rodzina była przeciwko mnie.
00:55:45Zawsze tego chcieli.
00:55:48Tak.
00:55:50Przyzwyczaiłem się, gospodaruję tu sobie z Orionem.
00:55:56Mam dużo czasu, patrzę w gwiazdy.
00:56:01Jak przyjdziesz dzisiaj do obserwatorium, to mam dla ciebie niespodziankę.
00:56:09Niech pan powie, co to jest.
00:56:11Przyjdziesz, zobaczysz.
00:56:15Jedz, jedz.
00:56:17Panie Józefie!
00:56:19Panie Józefie!
00:56:21Panie Józefie!
00:56:23Tutaj coś jest.
00:56:25Proszę spojrzeć tutaj z prawej strony księżyca, ta smuga.
00:56:31To jakaś rysa.
00:56:35Nie jest na każdej.
00:56:37Może to meteoryt.
00:56:41Albo satelita.
00:56:43Dobrze, zrób z tego powiększenie, a ja zrobię jeszcze raz.
00:56:49Panie Duda, stymulator nie jest do zabawy.
00:56:53Bardzo proszę zejść stąd, tym bardziej, że to jest jeszcze nie gotowe.
00:57:17Andrzej! Andrzej!
00:57:21Panie Józefie jest.
00:57:31To rakieta.
00:57:33Chcieli trafić w księżyc.
00:57:35Chryste!
00:57:37Nareszcie mi się udało.
00:57:39Pokażę wszystkim, że nie jestem ani wariatem, ani dyletantem.
00:57:43Trzeba nadać telegram.
00:57:45Jutro będzie w gazetach.
00:57:49To wywoaj i zrób za wszystkiego dużo odbitki.
00:57:53Dobra.
00:57:55Dzień dobry.
00:57:57Dzień dobry.
00:57:59Dzień dobry.
00:58:01Dzień dobry.
00:58:03Dzień dobry.
00:58:05Dzień dobry.
00:58:07Dzień dobry.
00:58:09Dzień dobry.
00:58:11Dzień dobry.
00:58:13Dzień dobry.
00:58:15Dzień dobry.
00:58:17Dzień dobry.
00:58:19Dzień dobry.
00:58:21Dzień dobry.
00:58:23Dzień dobry.
00:58:24Zamknęli.
00:58:25Rozumiem pani?
00:58:26To jest bezprawie, no.
00:58:27To kompletne bezprawie.
00:58:29Przyszli strażacy i mówią, że ja mam tylko jedną gaśnicę.
00:58:32Przecież jedną gaśnicą mi przyjęli.
00:58:34Mówią, że muszę mieć dwie.
00:58:36Ja mówię, że ja kupię.
00:58:37A oni mówią, nie, zamkniemy.
00:58:39Pan Romanek jest w sekretariacie.
00:58:41Tak, z bardzo ważną sprawą.
00:58:43I teraz proszę zrozumieć, czy ja nie mam...
00:58:47Słucham panu.
00:58:48Zawołam się.
00:58:50Naruszył mnie panu.
00:58:52Nie trzeba.
00:58:54Pan Romanek brudzi spokojnie do domu.
00:58:58Nieprawda!
00:58:59Będę mówił z przewodniczącym.
00:59:01Ten pan przewodniczący jest zajęty.
00:59:03To w takim razie proszę powiedzieć, kiedy?
00:59:05Kiedy?
00:59:07No, to możemy się spotkać pojutrze.
00:59:11Wyjaśnijmy sprawę.
00:59:13Wszystko będzie w porządku.
00:59:15Dobrze?
00:59:16Pojutrze?
00:59:18Pojutrze.
00:59:19No, do widzenia.
00:59:20Do widzenia.
00:59:21Panie Romanek!
00:59:25Panie przewodniczący!
00:59:26Zamknęli.
00:59:27Nie zważając na skutki.
00:59:29A przecież obserwacje muszą być wprowadzone ciągle.
00:59:31Rozumie pan ciągle.
00:59:32Przychodzi do mnie młodzież.
00:59:34Zapalona.
00:59:35Oni są...
00:59:36Oni są jak rośliny, które trzeba pielęgnować,
00:59:39które trzeba chronić.
00:59:40Inaczej grozi mi zdziczenie.
00:59:42No...
00:59:43No przecież pan Pstyga dobrze o tym wie.
00:59:45No...
00:59:46Żądam otwarcia obserwatorów.
00:59:48Panie Romanek!
00:59:49Nie będziemy rozmawiać w ten sposób.
00:59:50Proszę nie zapominać, że obserwatorym nie jest waszą własnością.
00:59:53Jak to?
00:59:54Wybudowałem je własnymi...
00:59:55własnymi rękami.
00:59:56Na własnym dachu.
00:59:57I mam na to zgodę.
00:59:58Zgodę można sofrąć.
00:59:59Dlaczego?
01:00:01No nie udawajcie, że nie wiecie o co chodzi.
01:00:03Kiedy ja nie wiem.
01:00:05A kim wy właściwie jesteście z zawodu, panie Romanek?
01:00:09Krawcem.
01:00:10No...
01:00:11To macie do czego wrócić.
01:00:13Nie zamkniemy wam zakładu.
01:00:15Oczywiście, jeżeli przestaniecie się wtrącać w nieswoje sprawy.
01:00:19Co panowie...
01:00:21Co ja takiego zrobiłem?
01:00:24No podaliście do gazety, że rakieta nie trafiła w Księżyc.
01:00:27A trafiła?
01:00:28To wasze upstyga.
01:00:30To dziękuję za dzisiaj.
01:00:32Dziękuję bardzo.
01:00:38Na Boga, panie Józefie, nie jesteście chyba dzieckiem.
01:00:41Przejrzyjcie wszystkie gazety.
01:00:42Nie ma tam ani słowa o żadnej rakiecie.
01:00:44Naruszyliście mocarstwową tajemnicę naszego największego sojusznika.
01:00:48Dobrze, że to się tylko tak skończyło.
01:00:58Nie mam czasu.
01:01:02Ja nie mam czasu.
01:01:07Nasz Układ Słoneczny składa się z jednej gwiazdy i dziewięciu planet.
01:01:11Gwiazda to Słońce, a planety to Merkury, Wenus, Ziemia, Mars.
01:01:17Jowisz, Saturn, Neptun, Pluton.
01:01:21A Uran?
01:01:22Aha, jeszcze Uran.
01:01:24I chciałam jeszcze powiedzieć, że Uran jest 15 razy większy od Ziemi i odbija światło niebiesko-zielone.
01:01:29Tak jest.
01:01:30Rok Uranowy trwa 84 lata.
01:01:33Kto wie ile trwa doba Uranowa?
01:01:35Doba Uranowa trwa 10 godzin i 45 minut.
01:01:38Tak jest, tak jest.
01:01:40Z tego w ciągu roku planeta ta wykonuje 68 500 obrotów.
01:01:50A Ziemia?
01:01:51Jak to Ziemia?
01:01:52No Ziemia tyle, ile ma tym, nie?
01:01:54Przepraszam, nie przeszkadza?
01:01:56Nie, nie.
01:01:57Bardzo, bardzo proszę.
01:01:58Bardzo proszę Panie.
01:01:59Doktorze właśnie już kończymy.
01:02:01Następny temat zaćminie Słońca i Księżyca.
01:02:04Tak?
01:02:05Spotykamy się jutro.
01:02:06Do widzenia.
01:02:07Do widzenia.
01:02:08Cześć to.
01:02:09Do widzenia.
01:02:10Do widzenia.
01:02:11Do widzenia.
01:02:12Do widzenia.
01:02:13Do widzenia.
01:02:14Do widzenia.
01:02:15Do widzenia.
01:02:16Wybawiasz kompletne z astronomii?
01:02:18Nie wam z kim rozmawiać.
01:02:21Andrzej i Tadziu są na studiach.
01:02:23Jacek Farron ożenił się i wyjechał.
01:02:27Za 2-3 lata będę w nich miał partnerów.
01:02:30Co? Z obserwatoriem?
01:02:35I z całym odwoływałem się i...
01:02:41Mądlę Pana niespodziankę.
01:02:43A, wie pan co tu jest?
01:02:48Nie.
01:02:49Wielka tajemnica. Widzi pan te białe kreseczki?
01:02:53Tak.
01:02:54To następna rakieta, która celuje w księżyc. Ta trafi. Wczoraj sfotografowałem.
01:03:00A przecież obserwatorium jest zapieczętowane.
01:03:03Ach, jakoś sobie radzę.
01:03:08Jednak się nie poddajesz.
01:03:09Wczoraj był u mnie Andrzej Bielak. Wziął zdjęcie do Warszawy.
01:03:13Obiecał umieścić w gazecie. Ma tam kogoś.
01:03:16Panie doktorze, gdyby taki artykuł ukazał się w gazecie, to przecież musieliby mi oddać obserwatorium, nie?
01:03:21Nie poddajesz.
01:03:27Wie pan co to jest?
01:03:29Nie.
01:03:30Symulator nieważkości dla kosmonautów. Skopiowałem.
01:03:35Zobaczyłem w gazecie i zrobiłem.
01:03:38Chcesz lecieć w kosmos?
01:03:40Nie, ja nie.
01:03:43Za stary już jestem, ale gdybym miał syna...
01:03:49Czy pan wie, panie doktorze, że ci, co polecą w kosmos, to będą czuli dokładnie to samo, co ja w tym stanie...
01:03:56Czy wie pan, w tym stanie, do którego ja nie umiem już wrócić.
01:04:01Józek!
01:04:04Józek! Co ty, kolegu się wstydziłeś? Chodź do nas.
01:04:06Józek, sławny jesteś. Piszę o tobie w trybunie. Chodź.
01:04:10Józek, jaki skromny.
01:04:10Astronom amator, czytałeś?
01:04:13Pan Romanek, krawiec zawodu, astronom zamiłowania, doprowadził z pomocą społeczną do wybudowania obserwatorium.
01:04:21Jako pierwszy w Polsce zaobserwował i utrwarił na kliszy fotograficznej obie sądy księżyca UNA-1.
01:04:28Z takiej okazji mógłbyś coś postawić, ty nie pijesz. Ale inni piją, nie?
01:04:31No ja pójdę.
01:04:32Daj mi te gazety.
01:04:33No jest twoja, ale siada Józek, no. Józek! Józek!
01:04:40Stracony człowiek.
01:04:55Panie Romanek, przyszli do pana.
01:04:57Przyjechali Czarno-Wolgo.
01:04:59Kto?
01:05:00Jak to kto? To pan nie wie?
01:05:04O, pan Romanek. Przyjechała...
01:05:09Ja mam bardzo pilną sprawę do pana Romanka.
01:05:13Hmm, to proszę bardzo.
01:05:20Niech pani idzie do domu.
01:05:26Przyjechali.
01:05:27Mamy delegację radziecką.
01:05:30Panie Romanek, przyjechali, zwiedzają miasto, nasze osiągnięcia.
01:05:33Nie posiadam.
01:05:34Dziękuję. Słyszeli o panu.
01:05:36O, przepraszam bardzo, ja skoradam.
01:05:37Proszę bardzo.
01:05:38Dlatego też chcieli...
01:05:40Panie Romanek, chcieli przyjść tu i zwiedzić obserwatorium.
01:05:47No, ale obserwatorium jest zaplombowane i zamknięte.
01:05:51Właśnie, panie Romanek.
01:05:54Jak też pan zrobił te zdjęcia?
01:05:58Czyżby pan porynieł na...
01:06:02Nie no, zresztą nieważne.
01:06:04My odplombujemy.
01:06:05Od ręki.
01:06:07Przecież z tym zaplombowaniem to było jakieś nieporozumienie.
01:06:12No.
01:06:12Dlatego też proszę nie wspominać o tym naszym gościom.
01:06:18A?
01:06:18No, to załatwiamy.
01:06:20Tylko niech pan nie chlapnie tam niczego przy nich.
01:06:27Aha.
01:06:27Jeszcze jedno.
01:06:29Ta tablica przy wejściu.
01:06:31Będą robić zdjęcia dla publikacji.
01:06:33Dlatego też ma tu zakład prywatny.
01:06:39Mogłoby to sporo nieprzyjemności nas kosztować.
01:06:43Rybam, to może niech nie robią zdjęciu.
01:06:46Ależ, ależ co pan mówi.
01:06:48Ależ żartowniś z pana.
01:06:51My mamy przecież ludzi.
01:06:53Zdejmą, a potem założą.
01:06:55Dobrze?
01:06:56No, to do widzenia panu.
01:07:00Postanowiłem.
01:07:03Do widzenia panie sekretarz.
01:07:09Orion.
01:07:11Orion.
01:07:15Orion.
01:07:18Tata, tata.
01:07:31Tomeczku.
01:07:32Tomeczku, chodź tutaj.
01:07:33To nie jest twój tata.
01:07:34To nie tata?
01:07:36Nie.
01:07:41Panna Lola?
01:07:43Panie Józefie, dzień dobry, nie poznał mnie.
01:07:45Nie, nie, nie, oczywiście, że poznał.
01:07:46Nie, nie, ja się zmieniłam, ja wiem.
01:07:49Panie Józefie, mam tu materiał.
01:07:50Czy mógł pan coś niedrogiego uszyć dla mojego synka?
01:07:53Tak, tak, oczywiście, ale po powrocie.
01:07:57Wyjeżdżam.
01:07:57Aha, wyjeżdżę pan, to szkoda.
01:08:02Gdyby pan się wtedy zdecydował,
01:08:05to mógłby być
01:08:06pana synek,
01:08:08a tak, to tylko ludzie mnie
01:08:10wytykają palcami, że jestem sama.
01:08:14Ja przepraszam.
01:08:16Tomek, chodź, do widzenia.
01:08:17Przepraszam.
01:08:18Panie tata?
01:08:18Panie tata?
01:08:18O Boże.
01:08:38A Jędrk ma zaraz wrócić do domu?
01:08:41Ale przecież on nic nie wie o Jędrku.
01:08:45Ja wyjdę i porozmawiam z nim.
01:08:47Nie, nie, najlepiej ja
01:08:48pójdę po tego kapitana z naprzeciwka
01:08:50i powiem, żeby powiedział,
01:08:52że jest twoim narzeczonym.
01:08:53Nie rób tego.
01:08:54Nie.
01:08:57To wstyd tak oszukiwać człowieka.
01:08:59Wstyd?
01:08:59Wstyd, tak?
01:09:00Ale jak go nie przepędziesz,
01:09:01to się nie odczepi przecież ten cholerny astronom.
01:09:04Ja porozmawiam z nim.
01:09:06Jak wróci Jędryk,
01:09:08to zatrzymaj go w domu,
01:09:09żeby go przypadkiem nie zobaczył.
01:09:11Ale ja bym się z nim tak nie patyczkowała.
01:09:17Marta, cię proszę nie przyjeżdża się do tej pracy.
01:09:19Tylko za wycie proszę.
01:09:21Nie wystawaj tylko w domu.
01:09:22Marysiu, ja przyjechałem dlatego,
01:09:23że nareszcie mi się udało w mojej działalności.
01:09:26Rozumiesz?
01:09:27Piszą o mnie gazety, popatrz.
01:09:29Popatrz, przyniosą ci Trybunę Ludową.
01:09:31Napiszą na pierwszej stronie.
01:09:32Popatrz, a to są wycinki z gazet.
01:09:33Wszystko o mnie.
01:09:34Rozumiesz?
01:09:35Piszą, że jestem astronomem.
01:09:36Amatorem, ale astronomem.
01:09:38Zrozum, to nie chodzi o to,
01:09:39czy ci się powiodło, czy nie.
01:09:41Ty nic nie rozumiesz.
01:09:45Marysiu.
01:09:48Napisałem wiersz.
01:09:52Dedykowałem go tobie.
01:09:56Przytrzymaj.
01:09:56Ciemność, ciemność, jasność.
01:10:12Głos sercowych drżeń.
01:10:16Cicha nocna falistość
01:10:19zbiera z gwiazd cień.
01:10:23Drżąca, senna, samotna.
01:10:32Ucieka jak czas.
01:10:35Mróz wykwitł na oknach.
01:10:40Po tamtych wyrósł las.
01:10:46To jest o gwiazdach pulsujących.
01:10:49Wiesz, ich jasność jest nierównomierna.
01:10:51Trudna do obliczenia.
01:10:53Wystarczy lekkie zachwianie
01:10:55w ich równowadze
01:10:56i zaczynają pulsować.
01:10:57Marysiu!
01:10:58Wiesz, jak wahadło.
01:10:59Nie przyjeżdżaj tu więcej.
01:11:10Słuchaj, powiedz mi wreszcie,
01:11:12co się naprawdę stało.
01:11:14Nie się ciesieć.
01:11:15Nic się nie stało.
01:11:22Piszą o tobie w gazetach,
01:11:23była audycja w radio,
01:11:25rozmawiając z twoimi podopiecznymi.
01:11:28Tak, ale z niektórymi.
01:11:30Jacek Taran.
01:11:32Najzdolniejszy z nich.
01:11:34Ma prywatne obrodnictwo,
01:11:35to z nim nie rozmawiali.
01:11:36Widocznie doszli do wniosku,
01:11:38że się wykoleił.
01:11:43Ludzie normalni
01:11:44piszą do ciebie listy.
01:11:46Znaczy, że interesują się to,
01:11:48bo jesteś im potrzebny.
01:11:49Dla nich to tylko sensacja.
01:11:52Że krawie zapatrzył gwiazdy,
01:11:54że z małego miasteczka,
01:11:56a widział
01:11:57wszechświatową rakietę.
01:12:01Z listy z zagranicy.
01:12:03Mogę?
01:12:03Romany,
01:12:12że to jest
01:12:14zaproszenie
01:12:15na Międzynarodowy Kongres Astronautyczny?
01:12:18Warnie.
01:12:19Słuchaj, musisz tam pojechać.
01:12:21Podszedł.
01:12:22Spotkasz
01:12:23największych astronomów świata,
01:12:25poznasz ciekawych ludzi,
01:12:26dowiesz się wiele wspaniałych rzeczy.
01:12:29Jedziesz?
01:12:33Jedź.
01:12:33Ohhh...
01:12:42Sam.
01:12:43...
01:12:44...
01:12:49...
01:12:51Dzień dobry.
01:13:14Józef Romanek z Polski.
01:13:19Nie jestem profesor. Jestem amator.
01:13:22Profesor Romanek.
01:13:24Dzień dobry.
01:13:26Jestem w hotel Drusba.
01:13:27Dzień dobry.
01:13:29Jestem 28.
01:13:30I tutaj jest na kongresie.
01:13:32Informacje o kongresie.
01:13:34To dla mnie?
01:13:35Dziękuję bardzo.
01:13:37Dzień dobry.
01:13:39Dzień dobry.
01:13:41Dzień dobry.
01:13:43Dzień dobry.
01:13:45Dzień dobry.
01:13:47Dzień dobry.
01:13:49Dzień dobry.
01:13:50Dzień dobry.
01:13:51Dzień dobry.
01:13:52Dzień dobry.
01:13:54Dzień dobry.
01:13:55Dzień dobry.
01:13:57Dzień dobry.
01:13:58Dzień dobry.
01:14:00Dzień dobry.
01:14:01Zobaczcie, po odwiedźcie od obieku, z tą formą, którą wygrybuję.
01:14:08Więc jest to ciekawe, że nie jest zaskanowicie przesłania,
01:14:13tylko na to, na to, na to, na to, na to, na to, na to, na to, na to, na to, na to, na to, na to, na to, na to, na to.
01:14:23Nie pytania, proszę.
01:14:25Nie pytania, dziękuję.
01:14:31My congratulations, profesor, to was excellent, very, very clever indeed.
01:14:36I wish you all the best.
01:14:38My congratulations, that was a very nice lecture.
01:14:40I'm glad to like...
01:14:41Ok, are you free?
01:14:42Ok, congratulations.
01:14:43Yes, well, shall we have to go?
01:14:45Thank you.
01:14:46Ok, so...
01:14:48Oh, if you don't want to talk, well, so...
01:14:50Excuse us.
01:14:51Well, let's go.
01:14:55No, it's about 2.30, Pani Romanek.
01:14:58Prawdę mówiąc, niewiele zrozumiałem, nie znam angielskiego.
01:15:03Sensacyjny temat, znakomity talent.
01:15:06Dziś największe odkrycia powstała na pograncie fizyki gastronomii.
01:15:10Jak tak dalej pójdzie, za 15-20 lat może dostrzec nagrodę Nobla.
01:15:14Za ile lat?
01:15:15No, za 20-15 przy odrobinie szczęścia.
01:15:18Nie rozumiem, co znaczy, że...
01:15:20Czy on dokonał już wielkiego odkrycia, czy jeszcze nie?
01:15:22Panie Romanek, on postawił hipotezę.
01:15:24Dziś jeden człowiek nie dokonuje wielkich odkryć.
01:15:27Rzuca idea, rozpracowuje ją cały zespół.
01:15:29Potem ktoś wysuwa nową hipotezę i wszystkie poprzednie tracą na aktualności.
01:15:36To znaczy, że to, co czytałem w Polsce, to jest już dawno nieaktualne?
01:15:39Szczerze mówiąc, prawie wszystko.
01:15:41John!
01:15:43Yes, Adam?
01:15:44May I introduce you Mr. Romanek.
01:15:46You know, the previous Polish Taylor.
01:15:48He was the one, who photographed Luna one.
01:15:51I know, I know.
01:15:52Yes, pleased to meet you, Mr. Romanek.
01:15:54Nie będzie Pami o kłopotów. John mówi po polsku.
01:15:57John, see you later. Do zobaczenia wieczorem na plaży.
01:16:00Do zobaczenia.
01:16:01Smajcie tutaj.
01:16:02Olaf, come over.
01:16:04Yes?
01:16:05Mr. Romanek, Taylor.
01:16:06Hi, I'm glad to meet you.
01:16:08Romanek.
01:16:09A Taylor?
01:16:10Taylor, Taylor.
01:16:11Taylor?
01:16:12You must be juggling.
01:16:13Mówię, że to niemożliwe.
01:16:14Tak?
01:16:15To proszę, niech Pan się cofnie.
01:16:17My?
01:16:23101.
01:16:24101.
01:16:2589.
01:16:2689.
01:16:2797.
01:16:2897.
01:16:29105.
01:16:31105.
01:16:32How does he know that?
01:16:33Skąd pan to wie?
01:16:34Dobry krawiec musi mieć miarę w oku.
01:16:38Well, a good Taylor has got an eye for measure.
01:16:41You know, you are really fantastic.
01:16:42You are really fantastic.
01:16:43Excuse me, brother.
01:16:44Hold up.
01:16:45We inform the Congress of Taylor,
01:16:47that the vaccine you are available for voting at 89.
01:16:52Ile on może mi znać?
01:16:53Who, Widak?
01:16:54Tak, Widak.
01:16:55O Niemiec nawet 30.
01:16:57Wspaniały wiek i szczyt możliwości.
01:17:0030?
01:17:01Nie idzie Pan na wykład Profesora Nakamury?
01:17:06No da.
01:17:07Chodźmy lepiej do bar.
01:17:08Profesor Józef, czy ty sam przychowała ta soczewka?
01:17:14Naprawdę sam.
01:17:15A to nie proście to było wziąć i po prostu kupić?
01:17:18Nie było gdzie.
01:17:20A co było najtrudniejsze?
01:17:22Najtrudniejsze?
01:17:23Chyba uzyskanie pozwolenia na prowadzenie obserwacji.
01:17:27The what?
01:17:28The what?
01:17:29No da.
01:17:30Hihihi.
01:17:31Wy to macie w kraju wspaniałe poczucie humor.
01:17:34Can we have two drinks?
01:17:36Yeah, well, no, no, no ice.
01:17:39Ile?
01:17:40Ile to może być procent?
01:17:42Ja myślę to, ze 40 to ma.
01:17:44No, without ice.
01:17:46To dla mnie może być dawka śmiertelna.
01:17:49Mr. Romanek.
01:17:50Oh, I see.
01:17:51Hey, good luck.
01:17:53Good luck, Mr. Peterson.
01:17:55Przepraszam bardzo.
01:17:56Pan Romanek.
01:17:57Don't.
01:17:58Tak, tak, tak.
01:17:59Nie, nie, nie, nie, nie.
01:18:00Pana pytają.
01:18:01Wszyscy się pana im interesują.
01:18:02Ci panowie także.
01:18:03Jak pan to zrobił?
01:18:04Prawdę mówiąc to był przypadek.
01:18:06Jak się dzieje?
01:18:07Mam teleskop 25 centymetrów średnicy.
01:18:10Mam teleskop 25 centymetrów.
01:18:12O, przepraszam, ale mnie o tym.
01:18:14Nie, nie, mnie o tym.
01:18:15Chodzi o to mierzenie.
01:18:17Jak pan to robi?
01:18:18No na przykład, czy może pan podać jego w miarę?
01:18:20Tak, tak.
01:18:21Tak, tak.
01:18:22Tak, tak allegedly your own.
01:18:24Tak, tak.
01:18:25Tak, tak.
01:18:26Być go to pom mistrzem.
01:18:27Tak.
01:18:28Tak.
01:18:29Tak dobrze,aw crisis okej, więc show está Cecisz Rebecca...
01:18:30Não jest ob Bardem.
01:18:32Tak rec Straße, w dniu?
01:18:33Tak, tak dobrze.
01:18:34Tak, tak dobrze.
01:18:38Tak, tak gotï.
01:18:40Tak informacja w pounds評po za 65 인터� i po tyrannia.
01:18:42KONIEC
01:19:12Panie Józefie, ale tak nie można.
01:19:23A co będzie ze mną?
01:19:42Skoda.
01:20:12Dzień dobry, Marysiu.
01:20:28Prosiłam, żebyś nie przyjeżdżał.
01:20:31Mogę wejść?
01:20:34Przywiozłeś mi nowych poemat o gwiazdach?
01:20:38KONIEC
01:20:56Pamiętasz, obiecywałem Ci kiedyś, że...
01:20:59że dokonam wielkiego odkrycia, że będziesz ze mną dumna.
01:21:08Astronomowie w Warnie interesowali się mną tylko,
01:21:11czy ja umiem mierzyć na oko, do centymetra, bo jestem krawcem.
01:21:18A ja już nawet nie potrafię szyć.
01:21:23Boże.
01:21:24A kim ja właściwie jestem?
01:21:34Zwariowanym głupcem, któremu coś się przyśniło i chciał to złapać.
01:21:42Chciałem złapać gwiazdę.
01:21:44A straciłem...
01:21:46wszystko tutaj...
01:21:47na ziemi.
01:21:58Nie mam po co żyć.
01:22:00Nie.
01:22:01Nie, nie.
01:22:02Masz po co.
01:22:04Ludzie Cię szanują.
01:22:06Piszą o Tobie w gazetach.
01:22:08Ja zbieram wszystkie wycinki, zaraz Ci pokażę.
01:22:11Wszystkie gazety.
01:22:12Ludzie Ci zazdroszczą po prostu.
01:22:14O, popatrz, wszystkie tutaj są wycinki ze wszystkich lat.
01:22:20I pokazuję wszystkim sąsiadkom.
01:22:23I nawet mały dopytuję Ci.
01:22:26Mały dopytuję Ci.
01:22:43Tu patrz, tu patrz się, to ja mam.
01:22:48Pokaż.
01:22:50Pokaż.
01:22:51Przepraszam.
01:22:53Proszę, proszę.
01:22:54Dziesięć razy stoi śledź.
01:22:55Tak jest.
01:22:56Panie Kriesiu, to jest Romanek, ten, co na oko wymierza.
01:22:59Ile to może być procent?
01:23:01Czterdzieści.
01:23:02No wie Pan, pan mnie obraża.
01:23:04Panie Kriesiu, czterdzieści pięć gwarantowane.
01:23:06No tak, tak.
01:23:07No, to fajna.
01:23:08Czterdzieści?
01:23:09No wie Pan, pan mnie obraża.
01:23:11Panie Kriesiu, czterdzieści pięć gwarantowane.
01:23:14No tak, tak.
01:23:16No, to fajna.
01:23:17No, to fajna.
01:23:38Panie Kriesiu, czterdzieści.
01:23:40Je popsikleć bardzo się.
01:23:45взять kawałek, aż do coś wie jest.
01:23:47Nie mała przyjaśni.
01:24:04Nie...
01:24:05...
01:24:06Zdjęcia i montaż
01:24:36Zdjęcia i montaż
01:25:06Zdjęcia i montaż
01:25:36Zdjęcia i montaż
Be the first to comment
Add your comment