#dailymotion #youtube #facebook #twitter #twitch #motiongraphics #deezer #tv #dlive #instagram #stream #motion #twitchstreamer #fightingmentalillness #twitchclips #twitchretweet #twitchaffiliate #twitchshare #ant #scribaland #tiktok #grecja #spotify #gelio #gry #vimeo #google #motionmate #youtuber #greekquotes
Category
🎥
Short filmTranscript
00:00:00KONIEC
00:00:30KONIEC
00:01:00KONIEC
00:01:30KONIEC
00:02:00KONIEC
00:02:02KONIEC
00:02:04KONIEC
00:02:06KONIEC
00:02:08KONIEC
00:02:10KONIEC
00:02:12KONIEC
00:02:14KONIEC
00:02:16KONIEC
00:02:18KONIEC
00:02:20KONIEC
00:02:22KONIEC
00:02:24KONIEC
00:02:26KONIEC
00:02:28Na terenie budowy skradziono z defektoskopu izotopowe źródło promieniowania Iryt-192.
00:02:37Źródło ma kształt walca o długości 10 i średnicy 5 mm.
00:02:43Ostrzega się, że izotop stanowi poważne zagrożenie zdrowia, a nawet życia, dla wszystkich osób, które się z nim zetkną.
00:02:51Każdy, kto mógłby udzielić jakichkolwiek informacji w sprawie skradzionego izotopu, proszamy jest o natychmiastowe zgłoszenie się do dyrekcji kombinatu.
00:03:01Pokój numer 112. Powtarzam, pokój numer 112. Do doktora Cbinara, kierownika laboratorium defektoskopowego.
00:03:10Centralne Laboratorium Ochrony Radiologicznej w Warszawie zawiadomione. Ekipa specjalna w drodze.
00:03:23Dobrze.
00:03:25Może to sprawka jakiegoś smarkacza. Za parę godzin okaże się, że jakiś nastolatek koniecznie potrzebował Irytu.
00:03:32Mamy takich Edisonów w miasteczku.
00:03:34A jeżeli tego nie zrobił Edisony, jak powiadacie poruczniku, zaczekajmy z wnioskami.
00:03:37Smarkacz, nie smarkacz. Kradzież popełniono na moim odcinku i ja za to odpowiadam.
00:03:42Rozumiem pana, ale najpierw proszę jej powiedzieć, wyjaśnij całą sytuację.
00:03:47Wczoraj, to jest we środę, o godzinie 15.30, operator przywiózł Nyską defektoskop z Irydem na ulicę Smołową.
00:03:54O tu, na ten odcinek wykopu przy cmentarzu. Tędy biegnie nasz główny rurociąg.
00:03:59Operator sprawdzał wykonanie nowej serii spawów.
00:04:01Do której pracował na odcinku?
00:04:03Do godziny 20.
00:04:05Kto prowadził Nyskę?
00:04:06Jak zwykle kierowca. Wyrzucił operatora przy cmentarzu i wrócił na budowę.
00:04:10Był nam potrzebny, mamy kłopoty z transportem.
00:04:12Przez cały czas operator był sam w wykopie?
00:04:15Niezupełnie.
00:04:16Budka dozorcy mieści się w odległości około 300 metrów od miejsca, w którym zdarzyła się kradzież.
00:04:22O tutaj, obok muru cmentarza, między słupami oświetleniowymi.
00:04:26Jak mogło dojść do takiej historii?
00:04:28Na strzeżonym terenie.
00:04:30Wielka budowa, panie mojo, że ruch setki ludzi.
00:04:33Rzecz w tym, że Nyska nie wróciła po odbiór aparatu.
00:04:36Dozorca siedział w wykopie, do 11 wieczór był zmęczony, bał się zasnąć na mokrej ziemi.
00:04:41Wreszcie pozbierał sprzęt do skrzyni, zamknął ją na kłódkę i poszedł do domu.
00:04:45Na miejsce wypadku wrócił dziś około godziny piątej.
00:04:48Skrzynia była otwarta, kłódka wyrwana.
00:04:51Z defektoskopu ktoś wymontował izotop.
00:04:53W jakim celu?
00:04:54Właśnie.
00:04:55Ktoś wiedział, na jaki odcinek skierowano defektoskop.
00:04:58Ktoś spowodował, że Nyska nie pojechała po odbiór.
00:05:00Ktoś dobrze zorganizował tę całą kradzież.
00:05:02Do czego to komu było potrzebne?
00:05:05Irydło nie skradziono dla pieniędzy.
00:05:08Żaden środek promieniotwórczy nie może być przedmiotem wolnej sprzedaży.
00:05:11Podobnie jak pistolet czy trucizna.
00:05:13Ale może być w podobnym celu użytym.
00:05:31No to, nawet nie powiesz dzień dobry?
00:05:33Dzień dobry.
00:05:34Coś nowego wyglądają na topazy.
00:05:37Topazy z jabloneksu przywiozłam je z Warszawy.
00:05:40Ładne.
00:05:40Ale ciebie raczej interesuje Iryd.
00:05:44A, nie masz pojęcia, co się od rana dzieje.
00:05:47Sądny dzień.
00:05:48Zawsze mamy naciągnięte plany, a tu jeszcze ten Iryd.
00:05:52Podaj serwetę.
00:05:55Słuchaj, Stefan, coś ci poradzę.
00:05:57Zatknij ty się tą swoją wodą podskórną, która cię zalewa, by kopić.
00:06:01To twoja specjalność.
00:06:02Przestań się martwić ciężarówkami, które gdzieś pojechały
00:06:05i nie ma ich tam, gdzie być powinny.
00:06:07Koordynacją robót, magazynami i diabli jeszcze wiedzą czym.
00:06:10Masz swój odcinek pracy?
00:06:13Jeżeli w jednym ogniwie coś się zacina, odczuwa cała budowa.
00:06:17Za to odpowiada dyrekcja.
00:06:19Zrozum człowieka diabli biorą, kiedy materiały budowlane topnieją w oczach
00:06:23albo nie można na czas dokończyć montażu jakiegoś elementu.
00:06:26No i co z tego, że ktoś sobie weźmie parę metrów drutu albo trochę cementu?
00:06:32Nie chodzi mi o drut.
00:06:34Gdzie podziało się te trzysta kilo miedzi?
00:06:36Wyparowało?
00:06:37Mieć to dywizy.
00:06:38A teraz ten iryt.
00:06:39Sensacja, wszyscy latają.
00:06:41A ja mam dzienny harmonogram robót.
00:06:45A czego nie pilnuje się kierowców?
00:06:48Te trzysta kilo miedzi nikt nie wyniósł na plecach.
00:06:51Stefan, nie mieszaj spraw zawodowych ze swoimi osobistymi jansami.
00:06:56Irenko, co ty wygadujesz?
00:07:05Nikt nie wie lepiej od ciebie, że ja tych spraw nigdy nie łączę.
00:07:10Kto panu wydał defektoskop?
00:07:14Defektoskopy wydaje kierownik Hrabuń, ale zadzwonili akurat z Huty i pan kierownik musiał rozmawiać.
00:07:20Dał klucz od magazynu pani magister Zosi i kazał ze mną iść i wydać.
00:07:24A co pani magister zrobiła z kluczem od magazynu?
00:07:26Tylko to ja już nie wiem.
00:07:28Pewnie zwróciła go z powrotem panu kierownikowi.
00:07:31Ja wsiadłem do Nyski i Karolak, kierowca z naszego odcinka, wysadził mnie przed cmentarzem.
00:07:36Zauważył pan kogoś na swoim odcinku podczas pracy?
00:07:40Nie wiem, nie patrzyłem.
00:07:41Roboty kazali skończyć nawet za nadgodziny.
00:07:43Robiłem jak zwariowany.
00:07:44Spotkał kogoś, wracając do domu?
00:07:46Nie, nikogo.
00:07:48Była jedenasta.
00:07:50Pies z kulową ogą nie kręci się wtedy po budowie.
00:07:52Z wartownika pan widział?
00:07:53Tak, widziałem. Siedział w budce.
00:07:56Skończył pan robotę o ósmy, a dopiero jedenasty zdecydował się pan odejść?
00:07:59No, najpierw czekałem na Nyskę.
00:08:03Myślałem, że może ma jakiś defekt, ale byłem pewny, że Karolak przyjedzie.
00:08:07Bałem się zostawiać aparat na noc wykopie, odpowiadać za tyle pieniędzy.
00:08:11Nie pomyślał pan o niebezpieczeństwie, gdyby aparat dostał się w niepowołane ręce?
00:08:15Prawdę mówiąc, nie pomyślałem.
00:08:19Dopiero dziś rano, jak zobaczyłem rozbitą skrzynię, to oblał mnie zimny płot.
00:08:25Czy jest pan pewny, że zamknął pan kłódkę?
00:08:28Oj, jak samego siebie. O, proszę.
00:08:32Tu mam, tu mam kluczyk od tej kłódki.
00:08:36Czy po zawiadomieniu kierownika laboratorium, pana Cwinara, wracał pan jeszcze do wykopu?
00:08:43Macie rozumieć.
00:08:43I to dwa razy. Raz z panem Cwinarem, to on zauważył, że ktoś wyciągnął ten irytm.
00:08:50A drugi raz wracałem sam, chodziłem po całym wykopie i szukałem tego draństwa.
00:08:56Myślałem, że może jakiś łobuz węszył za czymś wartościowym, rozbił aparat, wyrzucił gdzieś izotop.
00:09:06Ja wolałbym stracić swoje trzy pensje, niż gdyby to się stało.
00:09:09No.
00:09:09Ten, ten kto to nosi, pewnie nie wie, że nosi przy sobie śmierć.
00:09:16To tak. To byłoby wszystko. Dziękuję panu.
00:09:39No.
00:09:43Ekipy już rozpoczęły badanie terenu.
00:09:47Plan po szupiwaniu zgodniłem z kierownikiem Celoru i doktorem Cwinarem.
00:09:52Podzieliliśmy cały teren na sektory.
00:09:54O, proszę majorze.
00:09:56Może pójdę zobaczyć, jak pracują z monitorami.
00:09:59Znam teren kombinatu, mogę być im potrzebny.
00:10:01Dobrze.
00:10:01A, porusznik do dozorca jest?
00:10:05Już czeka.
00:10:06Poproście.
00:10:07Proszę.
00:10:10Siadajcie.
00:10:12Popatrzcie.
00:10:15Tutaj idzie wykop.
00:10:17Wtędy biegnie główny rurociąg, tak?
00:10:19Tu stoi wasza budka, a to jest miejsce kradzieży.
00:10:22Tak?
00:10:23Tak, tak. To chyba będzie tak.
00:10:26W jakim sposobie nie zauważył pan, że ktoś się kręci przy wykopie?
00:10:30A przecież widać wyraźnie.
00:10:33Tu jest zakręt, a tu zagajnik nienarysowany.
00:10:40Niech no pan dał ułówek.
00:10:44Teraz pan widzi?
00:10:46No jak miałem zobaczyć.
00:10:48W nocy dobrze słychać każdy dźwięk?
00:10:50Ale z wykopu dźwięk jest zduszony.
00:10:53Po bokach...
00:10:54Po bokach są zwały ziemi.
00:10:58Na szosie jeżdżą samochody.
00:11:02Jak dwa lata jestem tu dozorcą,
00:11:05nikt mi się nigdy nie kręcił przy instalacjach.
00:11:08No i raz się zakręcił.
00:11:11Kogo pan widział w środę od godziny czwartej po południu
00:11:14do godziny jedenastej wieczorem?
00:11:16Na swoim odcinku.
00:11:18Operatora sprawdzał rury.
00:11:20Kiedy odszedł odcinka?
00:11:22Późno, prawie nocą.
00:11:23Jak to?
00:11:24Pracował po cienku?
00:11:26Nie, do jakiej ósmej,
00:11:28a potem gmerał się w wykopie.
00:11:30Pewnie czekał na nyskę,
00:11:32ale nie był obozu.
00:11:34A który odszedł?
00:11:35Dokładnie.
00:11:36Zegarka nie miałem,
00:11:37ale mogło być dobrze po dziesiątkę.
00:11:40Niósł co ze sobą?
00:11:41Nic, gołe ręce.
00:11:43Kogo pan jeszcze widził kręcącego się przy wykopie?
00:11:45A jak zwykle przy cmentarzu kręcą się chłopaki ze wsi.
00:11:49Zrywają trawę i mlecz dla króly.
00:11:51Nie zbliżali się do Rorociągu?
00:11:52Jakby się zbliżyli, to ja bym ich przepędził.
00:11:56Tak, tylko rano przyszedł znów ten operator z panem Cwinarem z biura budowy.
00:12:03Powiada do niego, że wolałby trzy pensje oddać, niż stracić kapsułkę.
00:12:10Bo to jakaś trucizna, co może potruć ludzi.
00:12:15Poza chłopakami widział pan kogoś jeszcze?
00:12:17Nie, niby nikogo, ale pana Spirera przechodził szosą.
00:12:23Swój to się nie liczy.
00:12:25Zaraz, o której to było?
00:12:27Też dobrze po dziesiątej wieczorem.
00:12:30Zdjęcia
00:13:00Proszę.
00:13:03Doktor Swinol?
00:13:04Spodziewałem się wezwania, panie majorze.
00:13:07I zapewne tematu rozmowy.
00:13:08Może kawy?
00:13:10A, chętnie. O, tu pan ma całe gospodarstwo.
00:13:13Proszę bardzo, cukier.
00:13:15Dziękuję.
00:13:17Zginęło samo źródło irydowe.
00:13:21Reszta aparatury została.
00:13:23No, nie wyjaśnimy teraz wszystkich przyczyn, ale musimy działać szybko.
00:13:29Co? Jak szybko?
00:13:31Tego wyjaśnienia spodziewam się od pana.
00:13:33Tak. No, mamy do czynienia ze źródłem promieniowania gamma iryd 192 o dużej aktywności.
00:13:40Czas polowicznego rozpadu tego izotopu jest pravdzie krótki,
00:13:43ale źródło jest nowe, sprawdzamy w dokumentach, niedawno ładowane w świerku.
00:13:47Jak pan ocenia potencjalne zagrożenie?
00:13:49Zależy od odległości i czasu.
00:13:52Narażony był, czy jest nadal sam sprawca kradzieży.
00:13:55Dopuszczalna dawka na całe ciało w razie wypadku.
00:13:5725 rentgenów.
00:14:00Wszystkie powywy i uchodzą za zdecydowanie szkodliwe.
00:14:05To pan zaklada, że sprawca znał się na materialach promieniorknuczych.
00:14:10No, ja chcę być logiczny.
00:14:12Jeżeli się nie znał i nosi przy sobie drugą dobę źródło,
00:14:15to sam się wyda.
00:14:18Nie będzie zdolny do normalnej pracy.
00:14:20Zaczną się wymioty, bóle głowy.
00:14:21A skoro na terenie budowy nie mamy żadnego pracownika z objawami, o których pan mówił,
00:14:26to znaczy wiedział, czym się bawi.
00:14:29A ile czasu źródło musiałoby się znajdować blisko ciała ofiary, żeby ta dawka okazała się śmiertelna?
00:14:37Stopień zagrożenia zależy nie tylko od aktywności źródła, którą znamy,
00:14:42ale także od odległości, w jakiej znajduje się źródło od sprawcy i sumarycznego czasu działania izotera.
00:14:47I zaraz przekladając to na ludzki język,
00:14:51jeżeli powiedzmy źródło znajdowałoby się w odległości jednego metra od ciała ofiary,
00:14:56no to dostanie cztery rentgeny na godzinę.
00:15:00To jest dawka pobudująca 50% zgonów, wynosi 400 rentgenów.
00:15:05To oczywiście średnia statystyczna, ale zdarza, że one się wytrzymali.
00:15:09Zatem wystarczy 100 godzin, żeby mieć tę śmiertelną szansę.
00:15:13Cztery doby.
00:15:14A jeżeli źródło znajduje się bliżej?
00:15:16A pan przypuszcza, że ten ktoś już obłożył ofiary i rydem.
00:15:21A może mu się wcale nie śpieszy?
00:15:23Może chce zaczekać na dogodniejszy moment?
00:15:25Teraz po tym wypadku z i rydem ludzie są czujni.
00:15:28Nasze 100 godzin może zacząć się o zupełnie innej godzinie
00:15:31niż hipotetyczna 11 w nocy ze środy na czwartek.
00:15:36Mamy 100 godzin.
00:15:38I ani minuty więcej.
00:15:40A przy okazji, doktorze,
00:15:41czy nie spotkał pan kogoś w środę wieczorem,
00:15:44koło 11 przy wykopie?
00:15:47A tak, widziałem dozorca odcinka, no ale on się chyba nie liczy.
00:15:51A nie idzie pan, nie zbaczał wzdłuż rurociągu?
00:15:54Nie, panie Ojorze.
00:15:57Tak późny spacer dla zdrowia?
00:16:00Sprawy osobiste.
00:16:02Każdy z nas ma swoje sprawy osobiste.
00:16:04Tak i wolałbym jej nie plątać w te sprawy, jeżeli nie ma takiej konieczności.
00:16:13Na razie nie ma.
00:16:14Dziękuję panu za fachową informację, doktorze.
00:16:17Jestem do pańskich usług.
00:16:18Rano w biurze, a wieczorem w domu.
00:16:21Co o tej porze?
00:16:47Wszystko jedno.
00:16:49To przecież i tak nie może trwać wiecznie.
00:16:53Och, znów mu dzisiaj powiedziałam parę słów.
00:16:55A co mu znowu powiedziałaś?
00:16:56Wężę koło wszystkich i wszystkiego.
00:16:58Oj, wężę koło wszystkiego, bo tak już jest.
00:17:01A ty przychodzisz do mnie w ciągu dnia, jakby ludzie nie mieli oczu.
00:17:03A może ty po prostu chcesz, żeby on był zazdrosny, co?
00:17:08Och, denerwuje mnie ta cała historia z Irydem.
00:17:11A co ciebie obchodzi, Iryd?
00:17:12Niech się maltej hrabu, nie milicja.
00:17:14Ale ty jesteś odpowiedzialny za transport.
00:17:16Będą się ciebie czepiać.
00:17:17A jakże czepiać, niech mi lipi dadzą jeszcze parę wozów.
00:17:20Już nie wiem do diabła skąd mam brać te samochody.
00:17:27Ciep.
00:17:28Ach, pachniesz benzyną.
00:17:35Budowa, kochanie, to nie bombonierka.
00:17:42O, jaki to właściwie kamień?
00:17:45Oglądałaś go milion razy.
00:17:48To Heliodor.
00:17:50Rzadki kamień.
00:17:52Zapytałam, bo kupiłam sobie w komisie topaz.
00:17:54Ktoś przywiózł je z Indii, zapłaciłam tylko sześć tysięcy złotych.
00:17:58Twoje były pieniądze, twoja rzecz?
00:18:02A ja, jak widzisz, niewiele potrzebuję.
00:18:06Nawet mieszkanie nie dorabiam się jak twój mąż.
00:18:10Wolę swoją budę.
00:18:11Długę się z budowy na budowę, po co mi mebry zakotwiczyłbym się z dziadział?
00:18:17To tylko dlatego, że nie masz żony.
00:18:19Kobieta by zrobiła z ciebie domatora.
00:18:21Tak sądzisz?
00:18:22Mhm.
00:18:22Bardzo ładny jest ten sygnaf.
00:18:30Mał osłowną historię.
00:18:34Dał mi go kiedyś mój przyjaciel.
00:18:37Już nie żyje.
00:18:38Zginął zaraz po wojnie w Bieszczanach.
00:18:42Dał mi sam kamień, kazał go później oprawić.
00:18:44To był jedyny przyjaciel, jakiego miałem w życiu.
00:18:50No, to stare czasy, stare sprawy.
00:18:51Dziwim z ciebie człowiek.
00:18:54Ciągle żyjesz przeszłością.
00:18:57Ty nie zapominasz?
00:18:58Tsssss.
00:19:01Powiedz mi, Gryno.
00:19:03Jedziesz w sobotę ze Stepanem do Warszawy?
00:19:05Mhm.
00:19:06Wiesz przecież, że Stepan musi jechać.
00:19:08Kupił sobie samochód, żeby można było skoczyć na niedzielę do Warszawy.
00:19:12Zrobił to dla mnie.
00:19:14Jesteś zazdrosny?
00:19:15Nie.
00:19:17Nie jedz z nim dobrze.
00:19:18Będziemy mieli dwa dni dla siebie.
00:19:24Całą nic.
00:19:26Tylko dla siebie.
00:19:27Mhm.
00:19:35To sysyfowa praca, obywatelu majorze.
00:19:39Trzeba by ustawić ludzi w tyralierii w odległości kilkunastu metrów jeden od drugiego.
00:19:43A nie możemy wprowadzać w kombinacie stanu oblężenia.
00:19:45Ja nie widzę możliwości odnalezienia takiego mikroskopijnego przedmiotu, nawet gdybyśmy mieli dwa razy więcej tych monitorów promieniowania.
00:19:52Spokojnie, poruszniku, spokojnie.
00:19:54Wasza wyobraźnia nie może sobie wyobrazić malutko nikomu przedmiotu wielkości ziarenka grochu.
00:20:01Ale zapewniam wam, że to jest przedmiot dosyć głośny.
00:20:06Odpowiednio potraktowany jest nie mniej widoczny niż słoń na pustyni.
00:20:09Ale w miasteczku mają, że ludzie są niespokojni.
00:20:12Może wybuchnąć panika.
00:20:13Mamy jeszcze osiemdziesiąt siedem godzin.
00:20:16Słuchaj, Andrzej.
00:20:31Ty masz przecież klucz od naszego magazynu na kółkach.
00:20:35Tam trzymasz defektoskopy.
00:20:37Rany boskie.
00:20:39Nikt w całym kombinacie o niczym innym nie umie mówić.
00:20:42Zwariować można.
00:20:43Słuchaj, stary.
00:20:47Przyszedłem do ciebie, żeby troszkę odetchnąć w normalnym domu.
00:20:51Odpocząć w cieple domowego ogniska.
00:20:54Sam muszę po to jeździć dwieście siedemdziesiąt kilometrów.
00:20:57Słuchaj, gdzie trzymasz te defektoskopy?
00:21:00Oj, Stefan, Stefan.
00:21:02Ale ty jesteś uparty.
00:21:03Chcesz wszystko wiedzieć.
00:21:05Ludzie cię za to nie kochają.
00:21:07Przestań.
00:21:09Ciebie nie podejrzewam.
00:21:11Zgoda.
00:21:12To kogo innego.
00:21:13A od tego jest milicja.
00:21:15Major cię chętnie wysłucha.
00:21:17Nie rozumiem.
00:21:18Co chcesz przez to powiedzieć?
00:21:20Nic, nic.
00:21:21Nie rytuj się.
00:21:22Ja po prostu nie lubię pchać się tam, gdzie mnie nie wołają.
00:21:28Klucz od magazynu trzymam zawsze przy sobie.
00:21:31Nawet w kasie pancernej jesteś zadowolony?
00:21:35Uspokoiłeś się co do mojej osoby?
00:21:37No wy dajcie spokój z tą całą sprawą.
00:21:39O, może babki pani kierownictwu?
00:21:41A nie, nie, nie, dziękuję.
00:21:43Jak jest zlecenie kierownika kontroli na wykonanie radiogramów tych cholernych spawów,
00:21:47to musisz robić już.
00:21:48Natychmiast.
00:21:49I jechałem wtedy do hutwy.
00:21:52Zostawiłem wszystko Zosi na głowie.
00:21:54A jeszcze tak się nie zdarza, żebym wiedział, o której wrócę z huty.
00:21:59No okazałem jej wieczorem przyjąć nyskę, no.
00:22:02Nie mieszajcie jeszcze do tego Zosi.
00:22:04Ja to bym się bała wziąć ten detektoskop do ręki.
00:22:08Każda kobieta reaguje tak samo na jakieś tam izototy.
00:22:11No, bywają wyjątki.
00:22:13Oj, już później.
00:22:14Słuchaj, obgadamy te dokumentacje jutro rano.
00:22:17No przecież omówiliśmy się na dzisiaj.
00:22:19Tak, ale muszę jutro być o szóstej rano na budowie.
00:22:22No, oj, przepraszam.
00:22:24Do widzenia.
00:22:25Do widzenia.
00:22:26Cześć.
00:22:27Ile monitorów w akcji?
00:22:52Dwadzieścia.
00:22:54Odcisków palców na defektoskopie bardzo wiele.
00:22:57Bardzo różnych.
00:22:59Wzięliśmy odciski butów z wykopu, ale tu wszyscy chodzą w jednakowych gumiakach.
00:23:04O grunt rozmięku i ślad się rozmazuje.
00:23:06Przesłuchaliśmy też wszystkich pracowników laboratorium defektoskopowego.
00:23:13Przeważnie młodzi ludzie bez historii.
00:23:15Poza miejscem pracy trzymają się razem.
00:23:18Ich zeznania pokrywają się.
00:23:21Tylko oni na dobrą sprawę potrafiliby się tutaj obchodzić z gołym izotopem,
00:23:25ale u żadnego z nich nie widzę motywów kradzieży.
00:23:28Chcecie nie przekonać do tych swoich Edisonów, co?
00:23:31Nie no, ale fakty.
00:23:33Fakty, majorze.
00:23:35Tylko doktor Cwinar kręcił się w nocy przy wykopie.
00:23:39Tamtędy biegnie szosa łącząca kombinat z miasteczkiem.
00:23:42Każdy może wieczorem skoczyć do miasteczka.
00:23:50Proszę bardzo.
00:23:53Zapewne pani magister z ofiasteczki.
00:23:56Tak.
00:23:57Proszę bardzo, niech pani siądzie.
00:23:59Proszę.
00:24:03Jakie pani skończyła studio?
00:24:05Prawo.
00:24:06O, witam koleżankę po fachu.
00:24:09Pracuję w administracji.
00:24:11Zrezygnowałam z sądownictwa.
00:24:14Prawnikiem albo się jest, albo nie.
00:24:16Prawda, to już zostaje w człowieku.
00:24:18Niezależnie od kierunku przyszłej praktyki.
00:24:20Istotnie ma pan rację.
00:24:22Studia prawne zostawiają dyscyplinę myślenia.
00:24:24O, właśnie.
00:24:26Właśnie liczę na pani zdolność wiązania faktu.
00:24:30Proszę pani.
00:24:31W środę, 26. wydala pani defektoskop operatorowi izotopów.
00:24:37Miała go pani odebrać zaraz wieczorem.
00:24:40Tak, ale nie miałam co odbierać.
00:24:42Nikt się do mnie nie zgłosił.
00:24:44W ten sposób klucz od magazynu został u pani aż do ramka następnego dnia.
00:24:48Wiedziała pani, że defektoskop został poza magazynem.
00:24:51Nie wiedziałam, gdzie jest defektoskop.
00:24:53Wiedziałam tylko, że mnie nikt go nie zwrócił.
00:24:57Z nikim tego wieczoru o tym nie rozmawiałam.
00:25:00Te sprawy interesują tylko kierownika Hrabonia, a on nie wrócił z huty.
00:25:06A co pani robiła po wyjściu z pracy?
00:25:07Poszłam do domu.
00:25:10Mieszkam dwa kilometry od kombinatu.
00:25:13Liczyłam, że niska przyjedzie dopiero na ósmą i przed ósmą wróciłam znów do biura.
00:25:18Wozu jeszcze nie było.
00:25:20Czekałam na niskę do dziewiątej trzydzieści.
00:25:23Portier mnie widział.
00:25:25Bardzo pana przepraszam, ale o tej porze człowiek ma chyba prawo do własnego życia.
00:25:30Oczywiście, oczywiście. Nic nie mówię.
00:25:32Ściekłam się na kierowcę.
00:25:33Byłam umówiona na wieczór u siebie w domu z doktorem Cwinarem.
00:25:36Ale prosiłam portiera, że jak niska przyjedzie, niech powie kierowcy, że czekam na niego u siebie w domu.
00:25:44Bardzo przepraszam, ale to dla mnie dosyć ważne.
00:25:47O której doktor Cwinar przyszedł do pani?
00:25:50Około jedenastu.
00:25:52Idąc do pani, przechodzi się obok wykopu, prawda?
00:25:57Tak.
00:26:00Jeszcze raz panu przepraszam, ale o której doktor Cwinar od pani wyszedł?
00:26:06Rano.
00:26:08A przez ten cały czas, to znaczy od środy godziny jedenastej do ramka czwartkowego, kiedy to przebywał u pani, nigdzie nie wychodził?
00:26:18Nie, przyszedł do mnie.
00:26:21Byliśmy szczęśliwi, że mamy tyle czasu dla siebie.
00:26:24Jeszcze raz przepraszam za niedyskrecję, ale...
00:26:26Czy doktor Cwinar jest żonaty?
00:26:29Nie, my po prostu nie zdecydowaliśmy się jeszcze na małżeństwo.
00:26:32Pan Tkowiak, diagram.
00:26:37Jedziecie na 13 odcinek, zabierzecie stamtąd żwir, zawiesiecie na teren drugi hary.
00:26:42Tylko bez kałamu, pan Tkowiak, tam pilnie potrzebują żwiru.
00:26:45Dzień dobry, panie kierowniku, ja na czas nigdy nie jestem.
00:26:47Dobra, dobra, dobra.
00:26:48Dziś jak weźcie zapasowe filtry z magazynu.
00:26:51Dobra, nie, dziękuję panie kierowniku.
00:26:53Uuu.
00:26:53Dzień dobry, panie kierowniku, mój mąż przysyła mnie do pana.
00:26:59Dzień dobry, proszę bardzo, niech pani spocznie.
00:27:02Chwileczkę, pani inżynierowa, zaraz tylko skończę.
00:27:05Opuściliście dwa przeglądy techniczne w Marczyk.
00:27:08Powtarzam słownie dwa.
00:27:09Kiedy nie mam czasu, ani sekundy przestoju.
00:27:12Co ja tam?
00:27:13Dobra, nie wiem co wy, ale ja żądam, żebyście jutro odstawili w ustaw przegląd.
00:27:16Jasne?
00:27:16Jasne.
00:27:17No to jazda.
00:27:18Dzień dobry.
00:27:19Dzień dobry.
00:27:20Dzień dobry.
00:27:21Dzień dobry.
00:27:22Dzień dobry.
00:27:23Słuchaj, co ty tu robisz, nie boisz się plotek?
00:27:31O, strasznie się martwię, że kupiłam sobie te, to bazy.
00:27:35Stefan dotąd nigdy nie zwraca uwagi na nic, co sobie kupowałam, ale tym razem...
00:27:39No co, i przyszłaś do mnie do bazy w ciągu dnia roboczego, żeby mi o tym powiedzieć?
00:27:43Co się z tobą stało, Irenko?
00:27:47Słuchaj, nigdy nie rozmawialiśmy o tym, ale...
00:27:51Musisz mi powiedzieć.
00:27:53Powiedz mi, czy...
00:27:54Czy zostałabyś ze mną, gdyby...
00:27:58No...
00:27:58Gdybym...
00:28:00Żebyśmy tego zażądał.
00:28:01No, jak ty to sobie wyobrażasz?
00:28:11No tak.
00:28:14Jestem trochę Trump, trochę Logos.
00:28:18Tak się jakoś życie ułożyło.
00:28:20Raz się celuje, raz się jest na muszce.
00:28:22Ale kocham ciebie.
00:28:32Hrabuń mówił wczoraj Stefanowi, żeby zawiadomił milicję, jeżeli ma jakieś podejrzenie.
00:28:38A Stefan mówił Hrabuńowi jakich?
00:28:40Nie.
00:28:41Hrabuń nie chciał wiedzieć.
00:28:43Wiesz, jak jest Hrabuń, pilnuje swojej rodziny, pcha tam całą forsę i uważa, żeby się nikomu nie narazić.
00:28:47Hrabuń jest to człowiek, którego wszyscy lubią i który lubi wszystkich, a przynajmniej udaje.
00:28:54Czego nie można powiedzieć o twoim Stefanie?
00:28:59Boję się, że Stefan będzie mówił z tym majorem milicji.
00:29:03Nie chcę, żeby on się w to mieszał.
00:29:05Dlaczego?
00:29:06Powinien, jeżeli uważa, to za swój obowiązek.
00:29:08Dozorca widział w nocy przy wykopie Cwinara.
00:29:10Doktor Cwinar wiedział, jak się z tym irydem obchodzić.
00:29:12On jeden naprawdę.
00:29:15Lubię, Zosię.
00:29:15Wiesz, że tylko z nią jestem tu bliżej.
00:29:19Gdyby Stefan poszedł na milicję i wywołał jakieś kłopoty dla niej, wiesz, że to nie jest jakiś tam biurowy romans.
00:29:26Ale bzdura.
00:29:27No a Hrabuń?
00:29:28Przecież wydał klucze i pojechał sobie do huty.
00:29:31A kierownik kontrola, operator defektoskopu, zamknął aparat do skrzyni i poszedł sobie spać.
00:29:37Cwinar jest tak samo podejrzany jak każdy inny.
00:29:40Ja zresztą także.
00:29:45Co ja mam robić?
00:29:49Słuchaj, Rano, teraz idź do domu.
00:29:51Nie możemy ze sobą konferować.
00:29:52W biurze jutro cały kombinant będzie gadał.
00:29:54Powiem, że potrzebowałam trochę wody destylowanej do samochodu.
00:29:58Panie kierowniku, czy po powrocie z huty rozmawiał Pan z magisterm Stec w środę wieczorem?
00:30:04Nie.
00:30:06Poszliśmy jeszcze z moim starym kumplem z huty na jedno piwko, no i zrobiło się bardzo późno.
00:30:12To znaczy, kiedy dowiedział się Pan o zaginięciu Irydu?
00:30:15Wczoraj rano.
00:30:16Zawiadomił mnie Cwinar.
00:30:17Wtedy też dowiedziałem się, że defektoskop nie wrócił do magazynu.
00:30:21Czy Pan po prostu zapomniał o defektoskopie, czy był Pan pewien, że sprzęt wrócił na miejsce?
00:30:24Nie, no byłem pewien, że Zosia, to jest Pani Magister Zofia Stec, wykona polecenia.
00:30:29Zresztą wykonała je.
00:30:30Zaresztę nie odpowiada.
00:30:32A kierownik kontroli?
00:30:34Mógł myśleć, że defektoskop został w wykopie?
00:30:37Nie, nie. Zlecenie na wykonanie kontroli spawów przysłał mi z terenu przez operatora defektoskopu.
00:30:43Jakim człowiekiem jest, Pana zdaniem, kierownik Walczak?
00:30:49Walczak? Nie, Walczak to swój chłop. On umie sobie radzić z ludźmi.
00:30:54Kierowcy boją się go jako obie.
00:30:55No, a jednak i u niego zdarzają się lewe kursy.
00:30:58No, od czego trudno się ustrzec, Panie Majorze.
00:31:02A jaki stosunek ma do tych, powiedzmy, drobnych nieformalności Antoni Walczak?
00:31:07Jak każdy kierownik. Jeśli musi, przyciśnie. Jak może, popuści.
00:31:14No, nie mamy ani tylu dobrych kierowców, ani takiej ilości wozów, żeby można przycisnąć do deski.
00:31:20Jak trzeba coś zrobić, jak się chce coś zrobić, to trzeba umieć żyć z ludźmi, Panie Majorze.
00:31:25Czy w bazie samochodowej jest telefon?
00:31:27A tak. Wykręci Pan dwie trójki.
00:31:29I dwie trójki. Dziękuję.
00:31:32Dziękuję.
00:31:42Baza? Chcę mówić z kierownikiem Walczakiem.
00:31:46Można?
00:31:46Proszę bardzo.
00:31:47Proszę, dziękuję.
00:31:49Ale to Pan?
00:31:49Pan, jestem z Komendy Głównej MO. Prowadzę śledztwo sprawie Irydu. Oczekuję Pana w nowym budynku dyrekcji. Pokrój 12.
00:31:57Dziękuję.
00:31:58Proszę, oczywiście. Czy noci Pan coś nowego?
00:32:01No, w sprawie Irydunica. Tamta sprawa...
00:32:04No, tamta sprawa już wyjaśniona.
00:32:06No właśnie. Nieprzyjemnie, że te wyjaśnienia spadły właśnie na dziewczynę. Ona jest prawnikiem, doktorze i to niezlem, jak się okazało. Niech mi Pan natomiast powie, jakim człowiekiem jest inżynier Kamiński.
00:32:20No cóż. Trudny we współżyciu.
00:32:23Dlaczego trudny?
00:32:24No, on należy do ludzi, którzy mają porządek we krwi, a to nie najczęstsza nasza cecha.
00:32:29Irytuje go bałagan, co?
00:32:30No, nie tylko. On ma zmysł organizacyjny. Na przykład, jeżeli mamy dziesięć wątków w ręku, to jeden albo drugi zawsze się wymknie, a jemu nigdy.
00:32:39Pan go lubi?
00:32:42Tak. I nie kryje tego.
00:32:44Jest Pan odosobniony w swoim zdaniu?
00:32:46No nie przesadzajmy. Ma tu sporo życzliwych i tyle samo przeciwników.
00:32:52Mamy jeszcze sześćdziesiąt godzin.
00:33:13Przepraszam, może mi Pan zapali?
00:33:14O, bardzo pewnie.
00:33:16Dziękuję bardzo.
00:33:17Proszę.
00:33:18Pozwolimy sobie wezwać Pana, bo ciągle niejasna jest dla mnie sprawa Nyski.
00:33:23Dlaczego nie wróciła w środę po defektorstwie?
00:33:27Wolałbym, po operatore oczywiście, wolałbym usłyszeć, jakie Pani ma zdanie, zanim wezwę kierowcę.
00:33:31Mógł Pan przejść tutaj zna swoich ludzi.
00:33:34No, bo Pana, kierowca był po prostu skonany.
00:33:37Moje ludzie bardzo często pracują po kilkanaście godzin za kurkiem bez zmiany. I tak cud, że mamy tak mało wypadków.
00:33:44A czy dając zlecenie mógł Pan przypuścić, że kierowca go nie wykona?
00:33:47Uch, bardzo często daję takie zlecenia.
00:33:51Kiedy dowiedział się Pan o kradzieży?
00:33:53Wczoraj rano. Czy sądzi Pan, że na terenie kombinatu mogłoby się coś uchwyt?
00:33:58Nie.
00:33:59Nie sądzę, Panie kierowniku.
00:34:03Sprawdzał Pan w bazie powrót nyski?
00:34:06Nie. Gdyby któryś z wozów nie wrócił do bazy do północy, dyżurny dozorca dał by mi znać.
00:34:12Co Pan robi w takiej sytuacji?
00:34:14No, jeżeli bus nie ma nocnego kursu, dzwonię do EMO.
00:34:18Często Pan nie ma takie wypadki?
00:34:20W czasie mojej pracy tutaj może za dwa razy.
00:34:25To znaczy Pan nie wiedział, że defektoskop został na nos w wykopie?
00:34:29Wiem tylko tyle, że kierowca ma zabrać sprzęt z ulicy Smołowej.
00:34:32Kierownika bazy transportu nie interesuje szczegółowo jakie.
00:34:34To sprawa Hrabonia.
00:34:37Ja wydaję tylko zlecenia kursu. Żwir, cement, sprzęt, trance.
00:34:41Proszę Pana, czy Pan słyszał kiedykolwiek, żeby defektoskopy zostawały na noc w magazynie?
00:34:47Może się i zdarzało.
00:34:49Nie zawsze wszystko można wykonać tak, jakby się chciało, Panie Majorze.
00:34:52No niestety.
00:34:54O, ma Pan bardzo oryginalny kamień w sygnecie. Co to?
00:34:58Beryl?
00:34:59Nie, Heliodor. Ale z rodziny Berylowatych.
00:35:03No to do zobaczenia, kierowniku.
00:35:06Dziękuję.
00:35:06Kierowca Ryski czeka. Niecierpliwie się zdjąłem go z wozu.
00:35:26A, to zawadź się.
00:35:27Siadajcie, robimy Wam bałagan na budowie, ściągamy z wozu tożących godzinach, co?
00:35:33Ach, jeszcze jakoś nadążę, zrobi się, Panie Majorze.
00:35:36Wiecie już o tym wypadku z Irydem, co?
00:35:38A co Wam nie wiedzieć, wiem.
00:35:40A taki niezabezpieczony osłoną izotop może pociągnąć śmiertelne ofiary w ludziach, tutaj na budowie.
00:35:45Ach, co komu pisano, to go nie ominie, Panie Majorze.
00:35:47Człowiek nie umknie swemu losowi.
00:35:50Taki w wozie, żebyś nie wiem jak uważał, wypadnie na szosy jakaś łajza i po wszystkim.
00:35:55Miewał Pan takie wypadki?
00:35:57Miewałem, miewałem.
00:35:58Nieraz byleć mógł myśli, że siądzie za kierownicą i samo pojedzie.
00:36:02Do kółka trzeba mieć talent, Panie Majorze.
00:36:04Jak go nie masz, nie bierz się za maszynę.
00:36:06Święte słowa, święte słowa.
00:36:08Proszę Pana, jak to się stało, że Pan nie wrócił w środę wieczorem po operatora defektoskopu?
00:36:15Czy Pan miał jakiś defekt?
00:36:18Ja defekt?
00:36:19Ja nie mam defektów.
00:36:22Jestem kierowca mechanika.
00:36:24Musiałem lecieć 150 kilometrów stąd po blachy.
00:36:27Zanim wróciłem z blachami, noc się zrobiła.
00:36:29A miał Pan polecenie zabrać robótnika z wykopu?
00:36:32Miałem, no ale najpierw musiałem przywieźć blachy.
00:36:34A dlaczego więc po przywieźnieniu blachy nie wrócił Pan tam na odcinek?
00:36:39No już mówiłem, noc się zrobiła i pies z kulawą nogą nie czekałby na mnie do tej godziny.
00:36:45Opera to jednak czekał na Pana do godziny 11.
00:36:48No, ani mi się śniło, że on taki służbowy.
00:36:51Ja kierownikowi Walczakowi mówiłem, że w żaden sposób nie obleci 150 kilometrów po blachy,
00:36:56drugie tyle z powrotem i jeszcze na odcinek.
00:36:59No i co powiedział kierownik Walczak?
00:37:01A co miał powiedzieć? Czy on kiedy co mówi, zróbi tyle.
00:37:04To znaczy, że kierownik Walczak żadnego szczegółowego polecenia Panu nie dał?
00:37:09Ech, to nie dał.
00:37:10No dał.
00:37:11Najpierw polecisz po blachy, a potem na cmentarz.
00:37:15A jak na cmentarz nie zdążysz, no to nie będzie kramu.
00:37:17Jako powiedział, że przy cmentarzu.
00:37:20Nie musi Pan być konieczny?
00:37:22No a dlaczego miał tak powiedzieć?
00:37:24Nic takiego nie mówił.
00:37:25Przecież to się samo rozumie, że jak człowiek gdzieś nie zdąży, to go nie ma.
00:37:29Więc tak, wydał Panu dwa polecenia, tak? W takiej kolejności.
00:37:33Najpierw blachy, potem cmentarz.
00:37:35No nie inaczej.
00:37:36I Pan na ten odcinek przy cmentarzu nie zdążył?
00:37:38Nie.
00:37:39W 16 godzin siedziałem za kierownicą, to chyba dość, tak?
00:37:43A czy sprzęt często u Was na noc pozostaje, jak wykopie, poza magazynem?
00:37:49Często to nie wraca, no zależy jaki sprzęt.
00:37:52De, de, de, de...
00:37:53Defektoskopy.
00:37:54Defektoskopy to zawsze wracają.
00:37:55Zawsze.
00:37:56Czyli Pan wiedział, że w rowie pozostał taki cenny sprzęt.
00:37:59Tak samo wiedział kierownik, no to jego sprawa.
00:38:02No przecież w świetle tego, co Pan tutaj mówi, nie wiedział.
00:38:04Nie, tam nie wiedział.
00:38:06On wie, że człowiek nie ma odrzutowca, tylko nyskę.
00:38:09Jak on się tym nie gryzł, to dlaczego niby ja?
00:38:11Spokojnie, spokojnie.
00:38:12Nie, Pan się nie irytuje.
00:38:13Nie, Pan sobie tylko dobrze przypomni.
00:38:15Czy powiedział, że Pan przywiózł defektoskop?
00:38:21Nie wiem, czy akurat defektoskop.
00:38:25No może powiedział, że mam przywieźć operatora ze smołowej ze sprzętem.
00:38:32Może inaczej, no.
00:38:34W bazie to zawsze piekło, Panie Majorze.
00:38:36A Pan wiedział, z jakim sprzętem pojechał operator na odcinek?
00:38:41No widziałem przecież, co brał z magazynu.
00:38:43No ale ja nie jestem maszyna, no też się muszę wyspać.
00:38:46Rano znów do bazy i tak w kółko siadaj za kierownicą.
00:38:49Ja zrozumiałem, zrozumiałem.
00:38:50Najczęściej wypadki zdarzają się przemęczonym kierowcom.
00:38:55Nie, nie o to chodzi, żebym się wykręcał, Panie Majorze.
00:38:58No ale po nocy to każdy chce mieć spokój.
00:39:02Kierownik Walczak tak samo.
00:39:03Mamy ustawowy dzień pracy.
00:39:05Tak, ale robić to się zawsze robi więcej, no.
00:39:09A już kierowcy to nigdy nie mają spokoju.
00:39:12Chyba, że ktoś daleko mieszka i trudno go przydybać.
00:39:16Ale kierownik Walczak zdaje się mieszka na terenie kombinatu, nie?
00:39:19A tak, tak.
00:39:21I bardzo sobie chwali to.
00:39:24Bardzo mu dobrze tu.
00:39:25Dlaczego Pan tak uważa?
00:39:26On chyba tyle nie ma mieszkania tu.
00:39:28Urządza się po kawalersku.
00:39:29Nie, no takie tam sprawy, Panie Majorze, nic nie mają wspólnego do bazy transportowej i z przeproszeniem tyle, co piernik do wiatraka do kradzieży i rydu.
00:39:41No, w śledztwie każdy ślad ma znaczenie.
00:39:44No tak, tak, no ale nie babski, Panie Majorze.
00:39:47A, w pełni Walczak ma takie kłopoty sercowe, co?
00:39:52To ma, no takie, że mąż podrywa mu kobite, no.
00:39:57Mąż? Nie rozumiem.
00:39:58No, a co tu jest do rozumienia, no.
00:40:01Bo wszyscy na budowie wiedzą, że kierownik walczał, plątał się w żonę kierownika inżyniera Kamińskiego.
00:40:09A, no.
00:40:11A inżynier Kamiński dawno tutaj pracuje?
00:40:14No, prawie od początku.
00:40:17Sprowadzili, bo jak się zaczęła ta budowa, to się woda podskórna...
00:40:24A, idziemy, ja Pan.
00:40:25Aha.
00:40:26Ależ to nie macie.
00:40:26Nie ma.
00:40:27A, woda podskórna się pokazała, on jest niby od tej...
00:40:31W melioracji.
00:40:32No, w melioracji.
00:40:33No, najpierw przyjechał sam, a potem jak dostał mieszkanie, to sprowadził żonę.
00:40:40No, a jak dawno trwa ten romans, no?
00:40:45Ja tam nie wiem, czy romans.
00:40:48A, kierowca by tam nie znał szczegółów życia swojego kierownika, komu mówicie, no?
00:40:54Nie, coś tam się wie, Panie Majorze, no.
00:40:57A, no.
00:40:57No, ale ja przecież nie jestem kierowcą wodzu osobowego, a nie jego osobistym, nie?
00:41:03Nie zdecydujesz się?
00:41:21Och, nie.
00:41:22Przejażdżka dobrze ci zrobi.
00:41:24Nie, kochanie, głowa mnie strasznie boli.
00:41:26Wiesz, coraz częściej nie mam te migreny.
00:41:36Masz temperaturę?
00:41:40Och, nie duże, tylko 37,4.
00:41:47Żebyś się tylko nie rozchorowała.
00:41:51Jak sobie wtedy poradzisz?
00:41:53Nikogo przy tobie nie będzie.
00:41:54Och, kochanie, jedzenie mam przygotowane na dwa dni, akurat do twojego przyjazdu.
00:42:00Nie powinienem jechać.
00:42:04Zostaję.
00:42:06Ale, ale przecież to naprawdę nic nie jest.
00:42:09Wystarczy, jak poleżę w łóżku, nie będę wychodziła z domu, żeby się nie da ziemić.
00:42:13A, to masz do łóżka.
00:42:21Ja muszę jechać.
00:42:22To bardzo ważna konferencja.
00:42:26Trzymaj się.
00:42:30Będę najpóźniej w poniedziałek wieczorem.
00:42:32Zostaję.
00:42:33KONIEC
00:43:03KONIEC
00:43:05KONIEC
00:43:07KONIEC
00:43:09KONIEC
00:43:11KONIEC
00:43:13KONIEC
00:43:17KONIEC
00:43:19KONIEC
00:43:21Kiedy po raz ostatni używał pan samochodu?
00:43:24W poprzednią niedzielę wieczorem.
00:43:26Niech pan sobie dobrze przypomnie.
00:43:27Źródło promieniowania miał pan w oparciu fotela.
00:43:29Nie mam sobie co przypominać.
00:43:31W ciągu tygodnia nawet nie zbliżałem się do samochodu.
00:43:34Po kombinacie nim nie jeżdżę,
00:43:35a większe zakupy do domu robiliśmy z żoną w ubiegłym tygodniu.
00:43:38W ciągu ostatnich trzech dni nie otwierał pan wozu?
00:43:41Nie, niczego w nim nie trzymam.
00:43:42To zabezpiecza przed włamanią.
00:43:43A jednak kto się do niego włamał?
00:43:45Ktoś otwierał samochód kluczykiem.
00:43:48Nie było żadnych śladów włamania na zamku.
00:43:50Może kręcił się ktoś koło wozu?
00:43:52A tak.
00:43:53Hraboń mówił mi w piątek rano,
00:43:55że poprzedniego dnia wieczorem, kiedy ode mnie wychodził z domu,
00:43:58wydawało mi się, że ktoś stał za wodzem.
00:44:00Plan sytuacyjny.
00:44:02Dom, samochód, wzajemne odległości.
00:44:03Prawdopodobnie źródło promieniowania znajdowało się w samochodzie
00:44:06od nocy, ze środy na czwartek.
00:44:08Trzeba oszacować dawki promieniowania, które otrzymali lokatorzy.
00:44:11Niech mi pan podrzuci do dopracowni.
00:44:12Pierwsze poruczyku, ile mieszkań się znajduje w waszym bloku?
00:44:14Dwanaście, to mały blok.
00:44:16Tak, ale wszyscy mieszkańcy będą musieli przejść badania lekacji.
00:44:18Oczywiście.
00:44:19Niech pan zrobi też szkic sytuacyjny wszystkim jeszcze.
00:44:20Tak, czekam na pana pracownicę.
00:44:22Cudem uniknął pan śmierci.
00:44:28I do paschudnej.
00:44:30Zimno mi się robi na myśli, co by było, gdybym posadził obok siebie żonę.
00:44:34Państwo zawsze razem jedzicie do Warszawy?
00:44:36Tak.
00:44:37To jej jedyna rozrywka.
00:44:39Dlatego między innymi kupiłem samochód.
00:44:41Pana żona nie pracuje?
00:44:42Nie, nie było potrzeby.
00:44:44Dzieci państwo macie?
00:44:45Jeszcze nie.
00:44:46No to dlaczego żona dzisiaj akurat nie jechała z panem?
00:44:51Miała trochę temperatury.
00:44:52Wolałem, żeby została w domu.
00:44:54Ale wracając do naszej sprawy.
00:44:58Mamy Iryt.
00:44:59Wiemy, w jakim celu został skradziony.
00:45:01Nie wiemy, kto dokonał kradzieży.
00:45:02Jakie były motywy zamachu na pańskie życie.
00:45:05Ma pan tutaj wrogów?
00:45:08Trudno na to pytanie odpowiedzieć jednoznacznie, majorze.
00:45:11Jednemu człowiek się podoba, drugiemu nie.
00:45:13No właśnie, właśnie. Chciałbym właśnie wiedzieć, komu pan się nie podoba.
00:45:18Gdyby pan mnie o to zapytał wczoraj, odpowiedź byłaby prosta.
00:45:22Teraz rozumie pan moją sytuację.
00:45:24To byłoby oskarżenie o usiłowanie zabójstwa.
00:45:30A kogo pan podejrzewał?
00:45:33O kradzież miedzi.
00:45:36Personalnie nikogo.
00:45:38Twierdziłem tylko, że nikt nie wyniósł jeszcze na plecach czegoś, co waży trzysta kilo.
00:45:43Proszę.
00:45:45O Stefan, jak się czujesz?
00:45:48Dobrze, nie denerwuj się.
00:45:51O, bardzo przepraszam.
00:45:53Przepraszam, powiedziano mi, że mąż jest tu pana.
00:45:54Bo pani nie pochuje zupełnie zrozumiany.
00:45:56Jak pani zdrowie?
00:45:57Słucham.
00:45:58Czy to nie było lekko myślne wstawać z łóżka z warączką?
00:46:01O, to nic miałam, tylko parę kresek.
00:46:04Strach leczy.
00:46:05Ręka już zupełnie chodna.
00:46:07Z pewnością chce pan jeszcze rozmawiać z mężem.
00:46:09Nie, z panem inżynierem już wyczerpaliśmy temat na dziś.
00:46:13Chętnie, natomiast porozmawiam sobie chwilkę z panią.
00:46:16Jeżeli można pana prosić.
00:46:17No, nie długo potrwa.
00:46:23Proszę, niech pani siądzie.
00:46:24Państwo zawsze razem jeździcie do Warszawy?
00:46:31Przeważnie.
00:46:33Dlaczego więc dzisiaj nie pojechała pani razem z mężem?
00:46:36Chorowałam.
00:46:38Moja babka uczyła mnie, że jeżeli kobieta nie chce czegoś zrobić, ma migrę.
00:46:45Jak to pan nie posądza?
00:46:47Jestem zmuszony, proszę pani.
00:46:49Ktoś chciał zabić pani męża i miał powody.
00:46:51Ale nigdy nie torgnęłabym się na życie żadnego człowieka.
00:46:54Jeżeli to prawda, to potrzebuje pani pomocy.
00:46:58Kto mógł pragnąć śmierci pani męża?
00:47:00A śmierci?
00:47:01No, Stefan jest trudny.
00:47:04Nie wiem, naraża się ludziom, ale...
00:47:06Ale naprawdę nie wiem.
00:47:10A doktor Cwinar?
00:47:12Doktor Cwinar w nas nie bywa.
00:47:15To dziwne.
00:47:16Pani się przyjaźni z panią magister Stec.
00:47:17Doktor Cwinar dość głośno manifestuje swoją przyjaźń do pani męża.
00:47:24Pani naprawdę mnie zmusza, żebym nie wierzył pani słowom.
00:47:26Czy to, że czegoś nie wiem również rzuca na mnie podejrzenia?
00:47:29Nie, świadomość nie rzuca na nikogo podejrzenia.
00:47:34Kierownik Walczak zdaje się miał kiedyś do pani męża pretensje
00:47:36za posądzenie, że jednym z jego wozów wywieziono miedź z kombinatu.
00:47:42Pani się przyjaźni z kierownikiem Walczak?
00:47:49No, tak samo jak z każdym na budowie.
00:47:54Niedawno widziałam panią w bazie
00:47:56u kierownika Walczaka.
00:48:00Po co pani tam przychodziła?
00:48:01W godzinach pracy?
00:48:02Po wodę destylowaną do naszego Fiata, panie majorze.
00:48:05Magazyn otwarty jest tylko rano.
00:48:07Czy pani znak kierowcy Karolaka?
00:48:16Nie, mamy dziesiątki kierowców na budowie.
00:48:20Tego powinna pani zapamiętać.
00:48:22On właśnie twierdzi,
00:48:25że Antoni Walczak kocha panią.
00:48:26Ha, plotki.
00:48:29A czy odkrył pan również, panie majorze,
00:48:32że to się widuje poza godzinami pracy z doktorem Spinarem?
00:48:35Owszem.
00:48:36Aha.
00:48:37Jak pani widzi, nie zawsze plotka jest plotką.
00:48:42Ale ja nie mam nic na sumieniu.
00:48:45U pani sytuacja jest trochę inna.
00:48:48Pani jest manżatką.
00:48:50Czy dzisiaj kobieta aż tak obawia się skandalu,
00:48:53aby kłamać na śledztwie?
00:48:55Może obawiać się czegoś innego.
00:49:01Tak, ale ja naprawdę nic nie wiem.
00:49:05Dziękuję pani.
00:49:06Dziękuję, panu.
00:49:15Co to jest?
00:49:17A, są już obliczenia Swinara.
00:49:18Dobrze, ja tam zaraz przyjdę i wy też.
00:49:22Weźcie któregoś ze swoich ludzi,
00:49:24takiego sprytniejszego,
00:49:26śledzić naszą piękną inżynierową
00:49:28dniem i nocą.
00:49:37Proszę.
00:49:41Skończyliście, doktorze, wstępne badania, jakie dawki?
00:49:43To niewielkie.
00:49:44Dla innych właściwe głupstwo.
00:49:45Inżynier trzymał swój samochód pod swoim oknem,
00:49:47aż ona sypiała w tym pokoju.
00:49:50Ktoś musiał dobrze znać ich zwyczaje.
00:49:52On dostał jakieś 25 rentgenów,
00:49:54ale za to taka jazda samochodem do Warszawy
00:49:56z izotopem w oparciu fotela
00:49:58to pewna śmierć.
00:50:00Słuchajcie, doktorze,
00:50:01a czy zawiadomiliście lokatorów,
00:50:03że będą musieli zrobić badania?
00:50:04Tak, wysłałem tam jednego ze swoich laborantów,
00:50:06gdyby nie robić paniki.
00:50:08No tak.
00:50:08Proszę, proszę.
00:50:11Tak, proszę.
00:50:14Dobrze, zaraz tam będę.
00:50:16Słuchajcie, nie róbcie paniki.
00:50:19Jedna z urzędniczek zemdlała
00:50:20i sądzi, że to jest z powodu irydy,
00:50:22oczywiście.
00:50:23Zwykła histeria.
00:50:24Zaraz wracam.
00:50:29Załatwiony, majorze.
00:50:31Kamiska nie ruszy się,
00:50:32żebyśmy nie wiedzieli dokąd.
00:50:33Słuchajcie.
00:50:34Porucznikowie, tutaj dobrze znacie ludzi
00:50:36w waszym kombinacie.
00:50:38Jakim człowiekiem jest właściwie
00:50:39ten inżynier Kaminski?
00:50:43Skrupulatny.
00:50:44Raz jakąś sprawę oparł nawet
00:50:46o Wydział Ekonomiczny Komitetu Wojewódzkiego.
00:50:49Czy wszyscy tutaj znają ten jego
00:50:51co sobotnie zwyczaj wyjazdów do Warszawy?
00:50:54Wszystkie inżynierskie i dyrektorskie wozy
00:50:56zna każdy smakać w miasteczku.
00:50:58Ten, co go chciał zabić,
00:50:59działał na pewniaka
00:51:00i tylko w niego celował.
00:51:02Wszystko sobie akuratnie wyliczył.
00:51:03Zapominacie o żonie inżyniera Kaminskiego.
00:51:06I także groziła śmierć.
00:51:08Jeździła z nim.
00:51:10Kiedyby pojechała, ale nie pojechała.
00:51:12Podejrzewacie żonę inżyniera, majorze?
00:51:14Wszystkie okoliczności wskazują na to,
00:51:17że musi się znaleźć w kręgu podejrzanych.
00:51:19Ale w dniu kradzieży przecież była w Warszawie.
00:51:22Ktoś mógł ją specjalnie wysłać,
00:51:23żeby miała alibi, a później
00:51:24posłużyć się nią jako wspólniczką.
00:51:28Miała kluczyk
00:51:29od samochodu.
00:51:32Komu go dała
00:51:33albo kto go jej zabrał.
00:51:48Gotowe?
00:51:49Gotowe, majorze.
00:51:50Mhm.
00:51:51Zbaczmy.
00:51:53O.
00:52:08Porządek.
00:52:09Jak zagadaczek.
00:52:10Tak.
00:52:10Tak.
00:52:10Idźcie, doktorze, do sąsiedniego pokoju.
00:52:15Ale kabel widoczny.
00:52:17On na ten szczegół nie zwrócił uwagi.
00:52:19Nie będzie się rozglądał.
00:52:20Tu będzie trochę.
00:52:21Puści.
00:52:22O.
00:52:23Tak.
00:52:27Ostrożnie, majorze.
00:52:28Tak.
00:52:31Trzeba powtórzyć próbę, czy wystarczy?
00:52:34Nie, nie, nie.
00:52:35Możecie zatrzymać.
00:52:36Proszę bardzo.
00:52:47Niestety
00:52:48proszę siadać
00:52:51byłem zmuszony jeszcze raz
00:52:52pana wezwać
00:52:52gdyż zaistniały nowe okoliczności
00:52:56o których pan z pewnością wie.
00:52:59Przykro mi, ale
00:52:59żadna z osób, które bywają
00:53:02u państwa Kamińskich
00:53:04nie może oddalać się
00:53:06z miejsca swego zamieszkania.
00:53:09Nie bywa
00:53:09u inżyniera Kamińskiego.
00:53:12Od dwóch lat
00:53:12noga moja nie powstała dalej
00:53:13niż w miasteczku
00:53:14w miejscowej gospodzie.
00:53:16A co do wyjazdu
00:53:16nie mam żadnych planów podróżowania.
00:53:19Budowa dostarcza
00:53:19i dość atrakcji.
00:53:21Przyjmuję pańskie oświadczenie
00:53:22jako zobowiązanie
00:53:24pozostania na miejscu
00:53:25do chwili ukończenia śledztwa.
00:53:28Panie kierowniku
00:53:29w jakim celu
00:53:31odwiedzała pana wczoraj
00:53:32żona inżyniera Kamińskiego?
00:53:34Pan jest człowiekiem inteligentnym.
00:53:37Nie chcę
00:53:37tracić czasu
00:53:39na osaczanie pana dowodami.
00:53:41Proszę pana,
00:53:42jak gdyby panu powiedział,
00:53:44że na przykład
00:53:45mąż jej poczuł się źle
00:53:47i przyszła do mnie
00:53:49szukać
00:53:49pomocy,
00:53:50uwierzyłby pan?
00:53:52Proszę położyć rękę
00:53:53na stole.
00:53:59Nie tę.
00:54:00Drugą.
00:54:01Jak pan wytłumaczy fakt,
00:54:17że gdy zbliżam monitor
00:54:18do pana ręki,
00:54:20aparat tak dziwnie
00:54:21reaguje
00:54:22na pański sygnet?
00:54:25I czy nie dziwi pana to,
00:54:26że gdy cofam monitor
00:54:27od pana ręki,
00:54:28strzałka wraca
00:54:30do normalnego położenia?
00:54:33Jak więc
00:54:34wytłumaczy pan fakt,
00:54:37że na pańskie ciało
00:54:38tak dziwnie
00:54:39reaguje
00:54:40aparat
00:54:41służący do pomiarów
00:54:43promieniowania?
00:54:46Wcale nie wytłumaczę.
00:54:48Po prostu nie znam się
00:54:49na wybrykach
00:54:50tego rodzaju aparatów.
00:54:51Moja branża to
00:54:52ciężarówki.
00:54:52Ciężarówki.
00:54:54Nie zna się pan
00:54:55na aparatach,
00:54:57na licznikach
00:54:58Geigera-Müllera.
00:54:59To bardzo dziwne.
00:55:00Wobec tego
00:55:00przypomnę panu.
00:55:02Nie można
00:55:02długo manipulować
00:55:04irydem,
00:55:05żeby nie zostawił
00:55:06śladów.
00:55:07Pan sądził,
00:55:08że takie niewielkie
00:55:09źródło promieniowania
00:55:10wyjęte szybko
00:55:12z defektoskopu
00:55:12nie grozi panu
00:55:13zbytnim napromieniowaniem.
00:55:16No i miał pan rację,
00:55:18jeżeli chodziło
00:55:18o pańskie ciało.
00:55:20Ale zapomniał pan,
00:55:21że pański
00:55:24Heliodor
00:55:25w sygnecie
00:55:25zawiera
00:55:26Beryl.
00:55:27Beryl zaś
00:55:29aktywuje
00:55:31złoto.
00:55:38Mam zrobić jeszcze
00:55:39jedną próbę,
00:55:39żeby pana
00:55:40ostatecznie przekonać.
00:55:42Proszę bardzo.
00:55:46I teraz
00:55:47bardzo ładny
00:55:55sygnec,
00:55:56ale zdradził
00:55:57pana.
00:55:59Dobra.
00:56:02Gospoda.
00:56:03Za mało
00:56:04znam się na tym.
00:56:05Zapomniałem
00:56:06o sygnecie.
00:56:07Po prostu nigdy
00:56:08go nie zdejmowałem
00:56:08i to był bląd.
00:56:10Zbyt
00:56:11silne
00:56:12przewiozywanie się
00:56:13do czegokolwiek
00:56:14albo kogokolwiek.
00:56:16No cóż,
00:56:16wygrał pan,
00:56:17majorze.
00:56:19Raz się celuje,
00:56:19raz się jest na
00:56:20móżscy.
00:56:22Tak.
00:56:23To ja
00:56:23wymontowałem
00:56:24irt z defektoskopu
00:56:26i ją umieściłem
00:56:27izotopę w oparciu
00:56:28po Telefiatę.
00:56:29Pan również
00:56:29namówił panią
00:56:30Irenę,
00:56:30żeby nie pojechala
00:56:31dzisiaj
00:56:31z mężem
00:56:32do Warszawy.
00:56:34I pan
00:56:34puścił
00:56:37Walczaka
00:56:37po blachy,
00:56:38bo pan
00:56:39go zna.
00:56:40Wie pan,
00:56:41że długo
00:56:41nie wytrzymuje
00:56:42za kierownicą.
00:56:44Tak.
00:56:45Mhm.
00:56:45Ja.
00:56:47Ale z miedzią nie miałem
00:56:48nic wspólnego.
00:56:49Nie jestem zlodziejem.
00:56:51A teraz
00:56:51zróbcie swoje.
00:56:54Nie rozumiem pana.
00:56:58Kamiński
00:56:58zabrał mi kiedyś
00:56:59Irenę.
00:57:03A ona
00:57:03lubi
00:57:03wygodne życie
00:57:04i nigdy by
00:57:06od niego
00:57:06nie odeszła.
00:57:07bez pana
00:57:16nigdy nie udał
00:57:18by mi się ten tryk.
00:57:19Dziękuję doktorze.
00:57:20Miałem za mało dowodów.
00:57:22Musiałem mieć na
00:57:23całkowite zaskoczenie,
00:57:25na coś
00:57:25inteligentniejszego,
00:57:27niż mógł się tego
00:57:27o nas spodziewać.
00:57:28Tak, no i musiał
00:57:30mieć sporą,
00:57:31jak na dyletanta wiedzę
00:57:33o działaniu
00:57:33izotopów promieniotwórczych.
00:57:35A jednak nie wiedział,
00:57:36że jego
00:57:37beryl
00:57:39nie jest w stanie
00:57:39poruszyć żadnego
00:57:40monitora na świecie.
00:57:42Sądzi pan,
00:57:43że to jedyna przyczyna.
00:57:45Nie próbował
00:57:46z panem walki
00:57:47długiej,
00:57:48nużącej,
00:57:49a to przecież
00:57:50twardy facet.
00:57:51Teoretycznie jest
00:57:53możliwe,
00:57:54że w dużym reaktorze
00:57:55beryl
00:57:55aktywuje złoto,
00:57:56ale
00:57:56nie dotyczy
00:57:58to izotopów.
00:57:59A może zrozumiał,
00:58:01że życie ludzkie
00:58:02to zbyt duża
00:58:04stawka
00:58:04za szczęście
00:58:06osobiste.
00:58:07Mogło tak być.
00:58:10A jednak
00:58:10muszę pamiętać
00:58:11o drugiej sprawie,
00:58:14bo z tą pierwszą
00:58:15może się sam uporać.
00:58:17Palczak
00:58:17świadomie
00:58:18przygotowywał zbrodnię.
00:58:20Tak, ale
00:58:20gra jednak
00:58:21była ryzykowna.
00:58:23Gdyby pan
00:58:24trafił na kogoś,
00:58:25kto
00:58:25dysponowałby
00:58:27większą wiedzą
00:58:28w nukleonice.
00:58:29Ma pan rację,
00:58:30doktorze,
00:58:30no cóż.
00:58:31Trzeba będzie sobie
00:58:32coś tam poczytać
00:58:33i z tej dziedziny.
00:58:34O, przepraszam.
00:58:36A, to pan jest.
00:58:37Trzeba będzie
00:58:38poczytać.
00:58:51muzyka
00:58:52KONIEC
00:59:22KONIEC
00:59:52KONIEC
Comments