- 5 months ago
Category
🎥
Short filmTranscript
00:00:00KONIEC
00:00:30KONIEC
00:01:00Tak. Przyznaję się. Dlaczego to zrobiłem? Wplątali mnie. On, oni. Nie, ja sam. Sam się wplątałem.
00:01:27Mój ojciec był uczciwym człowiekiem. Ja też byłbym uczciwy. Żyłbym jak inni. Przepraszam. Muszę zacząć od początku. To się zaczęło. Zaczęło się kiedy kazano mi włożyć mundur.
00:01:57KONIEC
00:02:01KONIEC
00:02:03KONIEC
00:02:05KONIEC
00:02:09KONIEC
00:02:11KONIEC
00:02:15KONIEC
00:02:17KONIEC
00:02:25KONIEC
00:02:27KONIEC
00:02:29KONIEC
00:02:31KONIEC
00:02:33KONIEC
00:02:35KONIEC
00:02:37KONIEC
00:02:39KONIEC
00:02:41KONIEC
00:02:43KONIEC
00:02:45KONIEC
00:02:47KONIEC
00:02:49KONIEC
00:02:51KONIEC
00:02:53KONIEC
00:03:01KONIEC
00:03:03KONIEC
00:03:05KONIEC
00:03:07za osiednaście minut.
00:03:22Do widzenia, tato.
00:03:27Bądź zawsze
00:03:28człowiekiem, Franuś.
00:03:37Niech Cię Bóg ma w swojej opiece.
00:03:44Do widzenia, Marta.
00:03:48Opiekuj się ojcem.
00:03:51Franuś, uważaj na siebie.
00:03:53O nas się nie ma.
00:03:55Taki to już los Ślązaka.
00:04:00Co mówisz, pater?
00:04:04Pamiętaj, Franuś.
00:04:05Bądź zawsze człowiekiem.
00:04:10Będę.
00:04:11Niech się tata nie martwi.
00:04:15Do widzenia.
00:04:17Do widzenia.
00:04:20Do widzenia, Marta.
00:04:22Do widzenia, Franuś.
00:04:23Do widzenia, Franuś.
00:04:35Zdjęcia,
00:04:57A to jego wojna?
00:05:13On wróci. Zobaczysz, że wróci.
00:05:18Dałby Bóg.
00:05:20No to jak właściwie jest z nami Maliniak?
00:05:23Będziesz ty gadał, czy nie?
00:05:24Radzę się dobrze zastanowić życie, to piękna rzecz i nie radzę go tracić.
00:05:32No to jak?
00:05:35Nic nie wiem.
00:05:37Jak to nic? Tak zupełnie nic?
00:05:39No to ty pewnie nie wiesz, że jesteś bandyto?
00:05:42Że brałeś udział w napadzie na posterunek żandarmerii, że zabiłeś niemieckiego żołnierza?
00:05:47Przypomnij sobie Maliniak.
00:05:50Nic nie wiem.
00:05:54Widzę, że będę musiał ci pomóc.
00:05:57Mam tu taki przyrządzik do pobudzania pamięci.
00:06:02No.
00:06:04Widzisz? Przypominasz sobie. No to jak?
00:06:07Gdzie wasza banda? Kto wam pomaga? Nazwiska?
00:06:11Nic nie wiem.
00:06:12Nie wiem.
00:06:14Jeszcze Maliniak.
00:06:16Daj ci minutę czasu.
00:06:18I albo będziesz gadał, albo...
00:06:21Rozumiesz?
00:06:23Jedna minuta pamiętaj.
00:06:25Sztern fon rjawn.
00:06:27Kowal, ty już chyba widziałeś tutejsze'u nauczycielkę, co? Taka mała, pulchla blondynka.
00:06:31Kowal, ty już chyba widziałeś tutejszą nauczycielkę, co? Taka mała, pulchla blondynka.
00:06:48Tak jest. Fantastyczna, co?
00:06:52Popatrz sobie, że wybieram się właśnie na inspekcję do szkoły.
00:06:56Maliniak, masz jeszcze pół minuty? Złego wola, no ale ona jest bardzo wstydliwa, unika niemieckich żołnierzy.
00:07:08Tak jest, ale to nie szkodzi. Za to ja lubię takie wstydliwe.
00:07:13Dobre są.
00:07:16No, Maliniak, przykro mi, ale twój czas się skończył. No to jak, będziesz gadał?
00:07:26Tak.
00:07:28No, dosłucham.
00:07:30Chciałem ci powiedzieć, że jesteś sukin syn.
00:07:33Hitler kaput.
00:07:40Kowal, wyprowadź go i zrób z nim zatrzewa.
00:07:47Kowal, co to ogłuchłeś? Ja wyraźnie powiedziałem, wyprowadź go.
00:07:52Ja?
00:07:56Panie Feldfebel.
00:08:00O, rozdzielubiem, rozdzielubiem.
00:08:05Wiesz co, coś mi się w tej chwili przypomniało.
00:08:09Wczoraj w czasie natarcia widziałem, wyraźnie widziałem, jak ty strzelałeś w powietrze.
00:08:17A ty wiesz, czym to grozi?
00:08:19Karna kompania.
00:08:20To rozdzielubi.
00:08:25To rozdzielubi!
00:08:50No widzisz, kobol, nareszcie przeszedłeś chrzest zbojowy.
00:09:09Wyślą zacy nie macie w sobie niemieckiego ducha.
00:09:11To nic, postaram się z ciebie zrobić prawdziwego żołnierza.
00:09:14No, prośb, kobol, to tylko pierwsza egzekucja taka, potem to już.
00:09:20Kompania karna. Dwa lata.
00:09:33Odmrożenie trzeciego stopnia, postrzał w płuco.
00:09:38Świadomość, że nigdy się od tego nie uwolnię.
00:09:43Maliniak. Nazywał się Maliniak.
00:09:47Co miałem zrobić?
00:09:51Efel!
00:09:53Ojciec powiedział, bądź zawsze człowiekiem.
00:09:59Wróć, powiedział szczęśliwie.
00:10:03Wrócić.
00:10:05Po tym, co zrobiłem, nie było powrotu.
00:10:07Dwa lata piekła.
00:10:12Potem niewolał Anglików.
00:10:15Potem Hanower.
00:10:17Wdowa Hilda Schneider.
00:10:19Kranz.
00:10:46pops?
00:10:46Znowu.
00:10:55Co ci jest?
00:11:04Powiedz, że co ci jest.
00:11:08Nic mi nie jest.
00:11:11U Butermala byłeś?
00:11:12Powiedział, żeby mu nie zawracać głowy.
00:11:17Żadnej roboty przez najbliższe pół roku.
00:11:23Naprawdę tak powiedział?
00:11:26Myślisz, że bujam?
00:11:28Że mi tak dobrze na twoim garnuszku, że nie mam tego wszystkiego dosyć?
00:11:32Franz, ja przecież nic nie mówię.
00:11:38Naprawdę jestem szczęśliwa, że cię mam.
00:11:42No, Franz.
00:11:44Nie, nie, we się już obejmij mi.
00:11:46Daj mi spokój.
00:11:48Dlaczego się wściekasz?
00:11:49Czy to moja wina, że nie możesz znaleźć roboty?
00:11:51Moja też nie.
00:11:52Inni jakoś znajdują.
00:11:53Znowu zaczynasz.
00:11:55Jeszcze słowo i wyniosę się z to.
00:11:56Ciekawa jestem dokąd. Może do Polski?
00:12:00Może.
00:12:01Nie jesteś z tych, co lubią więzienia.
00:12:02A po tym, co tam zrobiłeś?
00:12:03Przestań.
00:12:04Myślisz, że może nie wiedzą?
00:12:05Na pewno cię mają na tej swojej liście, a z takimi jak ty...
00:12:07Przestań! Tutaj też dam sobie radę!
00:12:10Zobaczysz jeszcze, co potrafię.
00:12:15Nie gniewaj się, Franz. Ja przecież wierzę w ciebie.
00:12:17Kocham cię.
00:12:22Chcesz skoczyć na piwo?
00:12:24No.
00:12:26Masz tu...
00:12:28Masz tu dwie marki?
00:12:29Idź i użyj sobie.
00:12:30Ja wiem, że mężczyzna musi sobie użyć.
00:12:40Używanie za dwie marki?
00:12:43Może dać ci dwieście?
00:12:45Nie obrabowałam banku.
00:12:46Dobra, dobra.
00:12:48Przyjdzie czas, że ci oddam te wszystkie długi i dorzucę.
00:12:50Drugie tyle.
00:13:01No to co, kochanie?
00:13:04Pojedziesz z nami?
00:13:09Nie mam ochoty.
00:13:11Dlaczego?
00:13:15Dlatego, że mnie nudzicie.
00:13:16Ty, Hugo Klausta, głupia Greta z Orlim nosem, gmili ze starymi dowciwami.
00:13:20Inga!
00:13:22Co cię ugryzło? Jak możesz?
00:13:25Mogę.
00:13:26Teraz idź sobie, ja tu jeszcze trochę zostanę.
00:13:30Jak uważasz?
00:13:35Jeżeli namyślisz się, zadzwoń.
00:13:37Nie licz na to, Hubert.
00:13:39Miłej zabawy.
00:13:54Dzień dobry, Herkowol.
00:13:55Dawno panu nas nie był.
00:13:56A jestem bardzo zajęty.
00:13:57A, dziękuję panu.
00:13:58Proszę bardzo.
00:13:59Dziękuję panu.
00:14:00Proszę bardzo.
00:14:01Dziękuję.
00:14:02Dzień dobry, Herkowol.
00:14:03Dawno panu nas nie był.
00:14:04A jestem bardzo zajęty.
00:14:06Dziękuję panu.
00:14:07Proszę bardzo.
00:14:08Dziękuję panu.
00:14:09Proszę bardzo.
00:14:10Dziękuję panu.
00:14:11Proszę bardzo.
00:14:12Dziękuję.
00:14:14Dziękuję panu.
00:14:16Proszę bardzo.
00:14:17Dziękuję.
00:14:32Kowol?
00:14:33Kowol?
00:14:34Nie no, co za spotkanie?
00:14:35Kowol?
00:14:36Nie no, co za spotkanie?
00:14:38Kowol?
00:14:39Ha, ha, ha.
00:14:40Pan Feldfebel.
00:14:41Nie no, po prostu Berend.
00:14:42Hans Berend.
00:14:43Nie no, popatrz.
00:14:44Milę lat, Kowol.
00:14:45Co za spotkanie?
00:14:46Nic się nie zmieniłem.
00:14:47Ober, dwa razy podwójny morder.
00:14:48No, co się z tobą dzieje, Fran?
00:14:49Za tym poradę, co?
00:14:50Nic.
00:14:51Uuu.
00:14:52Jak to nie znamy?
00:14:53Kowol?
00:14:54Kowol?
00:14:55Kowol?
00:14:56Nie no, co za spotkanie?
00:14:57Kowol?
00:14:58Kowol?
00:14:59Kowol?
00:15:00Kowol?
00:15:02No, jeśli tak, gdyś bez cieszy fuera.
00:15:03No, nie wiem Whereas nigdzie nie pracujesz?
00:15:04Rozglądam się.
00:15:05Nie no, to szkoda, żeś mnie wcześniej
00:15:07nie spotkał.
00:15:08Dawno miałbyś już po kłopotach.
00:15:10Ale to nic, lepiej późno niż wcale.
00:15:12Prawda, Franz?
00:15:13A ty co tak na mnie patrzysz?
00:15:18Uh?
00:15:19Rozumiem.
00:15:21Widzisz, głopcze co było, a nie jest,
00:15:24nie pisze się prəjest.
00:15:26Przemineł.
00:15:27Kropka.
00:15:28Dzisiaj są inne czasy.
00:15:29Kto by tam, zresztą, pamiętał o przyszłości?
00:15:31Panie Karnon, trudno zapomnieć, panie Feltzebel.
00:15:34Nie, nie, nie. Berend Hans, Berend, teraz Berend.
00:15:38Wiesz, chłopcze, każdy z nas miał swoje przeżyty.
00:15:43No, prosi.
00:15:50Wiesz co, Franz, wchodzimy sobie tam do stolika, pogadamy sobie szczerze.
00:15:53Ober, dwa razy podwójne.
00:15:55Tak jest, proszę bardzo.
00:15:58Siada, siada, Franz.
00:16:00Czekaj, powiedz, ty, czy ty utrzymujesz kontakt ze swoją rodziną?
00:16:06Nie są, przecież w Polsce.
00:16:08A, no tak rację rzeczywiście zapomniałam.
00:16:11Tak.
00:16:13Spowiadasz, spowiadasz w Polsce.
00:16:18O, prosi, za spotkanie starych towarzyszy broni, za pomyślną przyszłość.
00:16:23No, na mnie już czas.
00:16:27Eee, nie, zaraz, zaraz, zaraz, zaraz, zaraz,
00:16:32miałbym tak szybko rozstawać się ze starym towarzyszem broni, siadań, wykluczone ma.
00:16:36Ober, jeszcze raz, dwa.
00:16:38Proszę bardzo.
00:16:39Słuchaj, ty, właściwie nic nie robisz, a ja miałbym dla ciebie ciekawą robotę.
00:16:47Ja jestem elektrykiem.
00:16:49Nie, to nie ma znaczenia.
00:16:50Ważne jest to, że potrzebujesz pieniędzy.
00:16:53Kto ich nie potrzebuje?
00:16:55Ano właśnie.
00:16:56Powiedz tego, za pieniążki, które wkrótce zarobisz, to bardzo ładne pieniążki.
00:17:01Wiesz co, mów mi po prostu Hansi, o Hansi już, taki już jestem.
00:17:14Widzisz, kochany, ty znasz polski język, masz krewnych w Polsce.
00:17:20A do tego znać frontowic, a jakże tak.
00:17:24A my potrzebujemy takich.
00:17:26Kto potrzebuje?
00:17:28To jak to, no, my, my to znaczy...
00:17:36Dowiesz się, by właściwym czasie.
00:17:38No to jak, popracujesz dla nas?
00:17:39No, a co ja miałbym robić?
00:17:41Widzisz, czasy się wprawdzie zmieniły, ale zainteresowania pozostały...
00:17:49Tesla?
00:17:51Polska, rozumiesz?
00:17:54Nie rozumiem.
00:17:56No, co to dużo gadać, jesteś przecież swój człowiek.
00:18:01Skoczysz do Polski, rozejrzysz się, załatwisz to i obo, a my płacimy w dolarach.
00:18:11To najpewniejsza waluta.
00:18:14Mam zostać szpiegiem?
00:18:15Nie wiem, zaraz po co takie słowo, Franz.
00:18:18Nazwijmy to inaczej, ojczyzna potrzebuje oddanych ludzi.
00:18:22Znowu.
00:18:24To co znaczy znowu?
00:18:26Drugi raz ci się nie uda.
00:18:28Ty drani.
00:18:30O, Franz, chwileczkę uważaj, ja tego nie lubię.
00:18:33Chwileczkę, chwileczkę, chwileczkę, Herkowol.
00:18:48A rachunek?
00:18:50Zapłaciłem za piło.
00:18:51Sześć koniaków jeszcze.
00:18:52Ja jak nie zamawiałem, proszę mnie pójść.
00:18:54Spokojnie, spokojnie, Herkowol.
00:18:55Sześć koniaków, potłuczone krzesło, potłuczona zastawa, potłuczony stu, razem 150 marek.
00:18:59Nie no, pan chyba żartuje.
00:19:01Nie, ja nie mam, nie mam zwyczaju.
00:19:03A ja nie mam pieniędzy.
00:19:04O, willi, zazwań po policję.
00:19:06Proszę mnie puścić, ja nie spokojnie, nie, szark się, bo ze mną nie ma żartów.
00:19:09Oberwiesz, no.
00:19:10Tak, słucham panią.
00:19:11To jest 150 mary.
00:19:13Pani chce płacić za niego?
00:19:15Teraz proszę puścić tego zara.
00:19:17Dziękuję pani.
00:19:26Dziękuję pani.
00:19:35Dlaczego pani to zrobiła?
00:19:40Bo, bo taką miałam fantazję.
00:19:42Zdrowo pan mu dosunął, gdzie chodził teraz przez tydzień z podbiciem okiem.
00:19:49Pani go zna?
00:19:51Widzenia.
00:19:52Nieprzyjemny typ.
00:19:54Jestem pani winiem 150 marek.
00:19:57Drobiazg, nie ma o czym.
00:19:59Ja teraz nie mogę oddać, bo nie mam, ale jak tylko będę miał, to zaraz pani oddam na pewno.
00:20:04Jeśli pan chce koniecznie, nazywam się Inga Hoffman.
00:20:09Pieszkam przy Rękstrase 7, w pierwszej piętro.
00:20:12To nasz Adolf Hoffman, to mój oj.
00:20:15Do widzenia pani.
00:20:16Kowol.
00:20:18Franz Kowol.
00:20:20Do widzenia pani Kowol.
00:20:22Do widzenia pani Kowol.
00:20:33Ower, piwo.
00:20:37Tak jest, może.
00:20:40Proszę bardzo, Adolf Kowol.
00:20:44Ladnie was urządził.
00:20:45Nie szkodzi, ja go jeszcze dostanę w swoje ręce.
00:20:48Ale spokojnie berę.
00:20:49To znaczy, że nie jest fajtlapo, a na takich szczególnie nam zależy.
00:20:52Zabrał pan o nim dane?
00:20:54Tak, jest.
00:20:55Dawaj.
00:20:56Proszę bardzo.
00:20:58W Ślązach, w Gliwicach, ojciec, siostra, Wehrmacht, incydent z przełożonych.
00:21:11Tak, to znaczy Zemmach.
00:21:12Wiem, wiem, wiem.
00:21:13Kompania karna, dwukrotnie ranny obóz jeniecki w strefie angielskiej.
00:21:19Obecnie na utrzymaniu Hildy Schneider.
00:21:22Więc nie doszło do wkroczenia policjizmu?
00:21:25No niestety ta smarkula Inga Hoffman, wszystko za niego zapraciła.
00:21:29To córka mecenasa?
00:21:30Tak.
00:21:31Myśli pan, że wpadli sobie w oko?
00:21:32No, ona dziewczyna ładna.
00:21:35On facet też do rzeczy.
00:21:38To nieźle.
00:21:39Postarajcie się, aby Kowol otrzymał jakąś pracę.
00:21:42Nie rozumiem.
00:21:44Nie trzeba.
00:21:45Niech otrzyma jakieś zastępstwo.
00:21:47No powiedzmy na trzy miesiące i niech mu pan da spokój.
00:21:51Tak jest.
00:21:53A może pan odejdzie?
00:21:54Dora.
00:21:55Słuchaj.
00:21:56Nie sądzisz, że warto zająć się tym Kowolem?
00:21:58Gość z charakterkiem.
00:22:00Byłby z niego cenny nabytek, jeżeli go pozyskamy.
00:22:01No, oto już możesz być zupełnie spokojny.
00:22:02Tak.
00:22:03Tak.
00:22:04Tak.
00:22:05Tak.
00:22:06Tak.
00:22:07Tak.
00:22:08Tak.
00:22:09Tak.
00:22:10Tak.
00:22:11Tak.
00:22:12Tak.
00:22:13Tak.
00:22:14Tak.
00:22:15Tak.
00:22:16Tak.
00:22:17Tak.
00:22:18Tak.
00:22:19Tak.
00:22:20Tak.
00:22:21Tak.
00:22:22Tak.
00:22:23Tak.
00:22:24Tak.
00:22:25Tak.
00:22:26Tak.
00:22:27Tak.
00:22:28Tak.
00:22:30Tak.
00:22:31Tak.
00:23:00Tak.
00:23:01Tak.
00:23:30Tak.
00:24:00Tak.
00:24:01Tak.
00:24:02Tak.
00:24:03Tak.
00:24:04Tak.
00:24:05Tak.
00:24:06Tak.
00:24:07Tak.
00:24:08Tak.
00:24:09Tak.
00:24:10Tak.
00:24:11Tak.
00:24:12Tak.
00:24:13Tak.
00:24:14Tak.
00:24:15Tak.
00:24:16Tak.
00:24:17Tak.
00:24:18Tak.
00:24:19Tak.
00:24:20Tak.
00:24:21Tak.
00:24:22Tak.
00:24:23Tak.
00:24:24Tak.
00:24:25Tak.
00:24:26Tak.
00:24:27Tak.
00:24:28Pan Willy von Kragen?
00:24:30Nie mam, nie wyjechałam do kasyna z pułkomnikiem Bradbury.
00:24:34Tak jest, proszę Panie.
00:24:40Dlaczego, dlaczego Pan mnie nie prosi?
00:24:45Proszę, proszę, ale z góry przepraszam.
00:24:58Skąd ta blizda pobiegi?
00:25:01Pamiątka wojenna.
00:25:04Mój starszy brat zginął nad Anglią, był pilotem.
00:25:11Ma Pan tu rodzinę?
00:25:14Nie, jestem sam.
00:25:17Zupełnie sam?
00:25:20Zupełnie.
00:25:22O, strasznie moje żebrę.
00:25:24Ale Pan silny.
00:25:29Wypijemy.
00:25:30Chętnie.
00:25:44Pyszny koniak, Panno Ingo.
00:25:46Nie znoszę tej formy.
00:25:47Jeżeli mamy zostać przyjaciółmi, musimy zacząć od brudersza.
00:25:50To dobrze?
00:25:51Dobrze.
00:25:54Pani.
00:26:10Prari.
00:26:12Nikt mnie tak nie całował.
00:26:14Nawet w wilii.
00:26:20Przepraszam.
00:26:21Ja już sobie pójdę.
00:26:23Nie, Franz, to ja przepraszam.
00:26:26Franz, ja nie jestem zepsutą dziewczyną, przysięgam ci.
00:26:30Mam dosyć ich wszystkich.
00:26:32Wtedy, w barze obserwowałam cię od samego początku, kiedy wszedłeś.
00:26:36To...
00:26:51...
00:27:11...
00:27:15Dzięki za oglądanie!
00:27:45No tak. Wychodzisz na kwadrans i wracasz po północy. Gdzie byłeś?
00:28:15U znajomych. Nie masz tu żadnych znajomych? Chyba jakieś dziwki. Milcz!
00:28:27No Wyton! Jaś nie panówką zaczął pracować, zrobił się ważny. Przedtem z ręki jadł. A teraz milcz.
00:28:35Zapomniałeś, co mi zawdzięczasz?
00:28:37Hilda, jestem zmęczony.
00:28:38A kto cię tak zmęczył, jeżeli wolno wiedzieć? Blondynka czy brunetka?
00:28:46Gdybyś mnie kochał, nie wracałbyś tak późno. Dlaczego milczysz? Dlaczego milczysz?
00:28:55Franz powie, że to nieprawda. Franz to niemożliwe. Franz...
00:28:59Daj mi spokój.
00:29:04Wiem, że jestem dużo starsza od ciebie.
00:29:09Mam już zmarszczki pod oczami.
00:29:11Przestań, kilka.
00:29:12Franz, jestem gotowa dla ciebie na wszystko. Rozumiesz? Na wszystko. Byłeś tylko był przy mnie.
00:29:16Ty nie odejdziesz, prawda, Franz?
00:29:18Powiedz, że nigdy nie odejdziesz, Franz.
00:29:20Daj mi święty spokój.
00:29:22Gdybyś tu przyszedł zgłodniały i obdarty, kto ci kupił to ubranie?
00:29:25Koszulę? Skąd masz ten zegarek?
00:29:27Nie dostałeś go chyba od Vaterlandu za zasługi wojenne.
00:29:30Dosyć!
00:29:31Franz!
00:29:32Co ty chcesz zrobić?
00:29:34Mam dosyć twojej posteri.
00:29:35Franz!
00:29:36Nie mogę dłużej.
00:29:37Franz!
00:29:38Nie odchodź.
00:29:39Jestem ci wdzięczny.
00:29:41Ale mam dosyć takiego życia.
00:29:43Nie, Franz!
00:29:44Albo, albo. Słyszysz?
00:29:45Nie zmarnuję szansy.
00:29:48Wkrótce oddam ci wszystkie długi, jakie jestem winien.
00:29:51Bądź zdrowa!
00:29:53Franz!
00:29:54Nie odchodź, Franz!
00:30:03Nie.
00:30:04To nie było wyrachowanie.
00:30:06Odszedłem bez niczego, jak nędzarz.
00:30:09Kochałem Ingę.
00:30:12Gdyby się dowiedziała przypadkiem, że mieszkam z inną kobietą, wszystko wzięłoby w łeb.
00:30:19Ingę.
00:30:21Ten luksus, który ją otaczał.
00:30:24Chciałem ją zdobyć.
00:30:27Chciałem przeskoczyć przepaść, która nas dzieliła.
00:30:30Chciałem się podźwignąć.
00:30:33Wierzyłem, że mi się to uda.
00:30:36Ingę opowiadała mi o panu.
00:30:40Proszę, może pan pozwolić pisać.
00:30:43Dziękuję.
00:30:44Wiele opowiadała.
00:30:46Ma pan za sobą ciężkie przejścia, panie Kowor.
00:30:49Tak.
00:30:50No, tu z nas ich nie ma.
00:30:52To były były czasy.
00:30:54Katastrofalne czasy.
00:30:56No, ale na szczęście mam je za sobą.
00:30:58Proszę bardzo, może krabę w majonezie.
00:31:00Nie, dziękuję.
00:31:01Ingo, częstuj gościa, bo przecież nic nie je.
00:31:04Masz jakieś kłopoty?
00:31:09Nie, nie.
00:31:11Właściwie sam nie wiem.
00:31:14A co się stało?
00:31:15Właściciel wymówił mi pracę.
00:31:17Nawet nie podał powodu.
00:31:19Zapłacił za tydzień z góry i kazał odmaszerować.
00:31:22Tak, tak.
00:31:23Dzisiaj coraz trudniej o pracę.
00:31:25I nie powiedział panu, dlaczego pana wolno.
00:31:27No, dotąd był ze mnie zawsze bardzo zadowolony.
00:31:30Nie rozumiem, tak jakoś dziwnie wyglądał,
00:31:33jak dawał mi to wymówienie.
00:31:34No, po prostu było mu przykro,
00:31:36że musi się rozstać dobrym pracownikiem.
00:31:38No, ale biznes jest biznes.
00:31:40Jak mówią Amerykanie.
00:31:42Proszę bardzo, może łososia.
00:31:44Nie, dziękuję.
00:31:45Zasuszku.
00:31:46No.
00:31:47A ty, nie mógłbyś pomóc Francowi
00:31:50znaleźć na niego jakąś pracę?
00:31:51Ależ ja skończę znowu.
00:31:53Nie masz tyle znajomych.
00:31:54No tak, ale teraz wszyscy redukują
00:31:56personalną mechanizację.
00:31:58Rozumie pana?
00:31:59Wysoka technika.
00:32:00Maszyna eliminuje ludzi.
00:32:02To jest zagadka.
00:32:05Zaraz, próbuję.
00:32:07Może uda mi się panu pomóc.
00:32:09Nie martw się kochany.
00:32:12Ojciec na pewno znajdzie coś dla ciebie.
00:32:14Zabierzasz mnie dzisiaj z sobą?
00:32:15No, wiesz, że zabrałbym cię,
00:32:17żebyś tylko chciała, ale...
00:32:18Żadnych, ale ostatnim razem ty płaciłeś.
00:32:20Teraz jest moja kolej.
00:32:21Żyjemy w epoce równouprawniej.
00:32:23Zabierzasz mnie i chodź z informacją.
00:32:25Tak, gdzie zabierzesz?
00:32:26No tam, gdzie chcesz.
00:32:27Chodź na ten knajp,
00:32:28gdzie tam można skorzystać.
00:32:29I będziemy pili Martino.
00:32:30Dużo Martino.
00:32:31Zgadzasz?
00:32:32Świetnie.
00:32:33No, zdaje się, że wszystko będzie w porządku.
00:32:35Zgłosi się pan podskazany tutaj adres
00:32:38i poprosi o rozmowę z szefem.
00:32:40Obiecał mi, że znajdzie coś dla pana.
00:32:42Dziękuję ci datynku.
00:32:44Co dawniej.
00:32:45Dziękuję.
00:32:46No to ja chyba już sobie pójdę.
00:32:48No, to do widzenia.
00:32:49Do widzenia.
00:32:50Do widzenia.
00:32:56Pójdę, bo ty jest za godzinę.
00:33:02A to sympatyczny chłopak.
00:33:04Taniały, prawda?
00:33:06Zupełnie inny niż tamta panie.
00:33:08O, a ty Willego von Kragena tak ze zaliczasz do bandy?
00:33:12Och, jak najbardziej.
00:33:14Gdybyś jednak nie zechciała poprosić o zdanie,
00:33:16to powiedziałbym ci, że ten kobol,
00:33:18to nie jest chłopak dla ciebie.
00:33:20No, sama doskonale rozumiesz.
00:33:22No, nie będę ci przecież tłumaczył spraw oczywistych.
00:33:24Oj, gniewam cię.
00:33:26Polecam ci natomiast gorąco Willego von Kragena.
00:33:30To jest naprawdę wspaniały chłopak i z doskonałej rodziny.
00:33:33No, bądź rozsądna, córeczko.
00:33:38Bądź dla niego miła.
00:33:42Kochanie.
00:33:44Kiedy on szaleje za tą małą Hoffmanu?
00:33:46Po pierwsze, żaden prawdziwy mężczyzna
00:33:48nie traci głowy bezreszty i na zawsze.
00:33:50A po drugie, żaden prawdziwy mężczyzna nawet bez głowy
00:33:54nie może spojrzeć obojętnie na kobietę taką jak ty.
00:33:58Jesteś dzisiaj bardzo mężczyzna.
00:34:00Bo cieszę się, że go mamy słuchać.
00:34:02Porozmalej w tym tu chwilę tak jak ty umiesz.
00:34:04Zaraz przyjdę.
00:34:06Proszę.
00:34:20Proszę.
00:34:24Dzień dobry.
00:34:26Czy mogę mówić z panem Kriegerem?
00:34:28Ach, to pan?
00:34:30Polecenia mecenasa Hoffmana, prawda?
00:34:32Tak.
00:34:34Od razu się domyśliłam.
00:34:36Zresztą widziałam pana tydzień temu w Palomie.
00:34:38Był pan w towarzystwie Indi Hoffman.
00:34:40Wszystkie moje koleżanki zazdrościły indy.
00:34:42I nic dziwnego.
00:34:44Czy nie zastałem pana Kriegera?
00:34:50Powinien zaraz nadejść.
00:34:56Czy ma pan ogień?
00:34:58Mam.
00:35:04Proszę.
00:35:08Dziękuję.
00:35:10No miło mi poznać protegowanego mecenasa Hoffmana.
00:35:22Czym możemy służyć?
00:35:24Szukam pracy.
00:35:26Jestem elektrykiem.
00:35:28Mam dyplom techniczny i pięcioletnią praktykę.
00:35:30A to dużo.
00:35:32Bardzo dużo. Proszę panu.
00:35:36Chciałbym panu pomóc.
00:35:38Z całego serca porozumiewałem się już z naszą dyrekcją.
00:35:41No i co? Dostanę jakąś pracę?
00:35:42Poleciele pana gorąco.
00:35:43Równie gorąco jak mecenas Hoffman.
00:35:45No niestety nie potrzebujemy elektryków.
00:35:47Przynajmniej na razie.
00:35:48Gdyby się pan znał na odlewnictwie albo na ślusarstwie mekanicznym to...
00:35:53Ale ja mógłbym spróbować, nauczyć się.
00:35:56Ale nie, bo...
00:35:57On przecież jest pan zdolny człowiek.
00:36:00Ale niestety potrzebujemy fachowców o najwyższych kwalifikacjach.
00:36:08Trudno.
00:36:10Do widzenia.
00:36:12Chwileczkę panie Kowol.
00:36:17Mógłby pan...
00:36:19Otrzymać etat nocnego dozorcy?
00:36:22Pilnowanie obiektów od siódmej wieczorem do siódmej rano. Pensja 180 marek plus umundurowanie.
00:36:36Od siódmej wieczór.
00:36:39To znaczy, że...
00:36:42Ja nie miałbym w ogóle wolnych wieczorów.
00:36:44I tylko 180 marek.
00:36:46No wiem, że nie można z tego wyżyć.
00:36:48Ale nasi dozorcy to przede wszystkim odenciści.
00:36:51Ta pensja jest dla nich dodatkowym zarobkiem tylko.
00:36:54No tak, ale przecież ja muszę pracować. Ja mam prawo.
00:36:57Ale nikt go panu nie odbiera, tym bardziej ja.
00:36:59Muszę mi wierzyć, bardzo mi wszystko.
00:37:01Trudno, zgadzam się.
00:37:06O, rozkonale.
00:37:07Zaraz napiszę kartkę do kierownika straży.
00:37:10A teraz...
00:37:11Proszę.
00:37:14Od lat przyjaźnię się z mecenatem Kochmanem, a przyjaciele...
00:37:20Jak to się mówi, naszych przyjaciół.
00:37:23Proszę.
00:37:24Karko.
00:37:26Słyszałem, że jest pan w serdecznej zdarzyłości z córką mecenata z nami.
00:37:35Och, wspaniała dziewczyna.
00:37:37Wspaniała.
00:37:38Haha.
00:37:39Widzę, jak się panu oczy zaiskrzyły. No cóż.
00:37:43Sam kiedyś byłem młody, kochałem.
00:37:45Modliłem się do księżyca.
00:37:48No cóż, serdecznie pan współczuję, młody człowieku.
00:37:53Współczuję mi pan?
00:37:56Kochając taką dziewczynę, mając jej zajemność, chciałoby się ją utrzymać na zawsze.
00:38:00Ożenić się.
00:38:01Założyć dom.
00:38:03Niestety, w naszych ciężkich czasach i okrutnych niczego nie ma w salarii. Nawet w szczęście.
00:38:14Tak. Ja zdobędę odpowiednie środki wcześniej czy później.
00:38:18Życzę panu starego serca.
00:38:20Ale, zaraz krótko, jak to pan zrobi?
00:38:25No i proszę się zastanowić za pozycją społeczną ingi i swoją. Proszę je porównać.
00:38:30Gdybym potrafił obrabować bank, to zrobię bym to bez chwili na myslu.
00:38:35No wcipnij z pana.
00:38:38A więc porozmawiajmy jak mężczyźni. Czy rzeczywiście dla zdobycia ingi byłby pan gotów na wszystko?
00:38:43No chyba tak.
00:38:53Aby ożenić się z ingą potrzebne są pieniądze? Dusze pieniądze?
00:38:58Ja wiem o tym.
00:39:02Mógłbym panu dać w szansę.
00:39:04Jeśli pan ją wykorzysta, stanie pan na nogi? Ożeni się z ingą?
00:39:08No a jeżeli nie, to zostaje panu etat na dozorcy noclegu i te 188 małej.
00:39:14Ja...
00:39:15Ja wyzyskam tę szansę.
00:39:17Muszę ją wyzyskać. Słucham panie Krieger.
00:39:19Więc...
00:39:24Potrzebny nam jest człowiek,
00:39:26który pojedzie do Polski w charakterze agenta.
00:39:29Po wykonaniu zadania będzie pan bogaty.
00:39:33To nie co jest pana jedyna wielka szansa.
00:39:38Ryzyko minimalne mamy doświadczenie.
00:39:41O jak...
00:39:42Zgadza się pan.
00:39:50Inga Hoffman nigdy nie zostanie żoną dozorcy z pensją 180 marek.
00:39:58Dobrze.
00:40:00Zgadzam się.
00:40:02Pójdę do Polski.
00:40:03No...
00:40:04Gratuluję panu męskiej postawy Herkowol.
00:40:06Ale pójdę tam tylko jeden raz.
00:40:07A...
00:40:09Oczywiście.
00:40:10Chwilę.
00:40:14Beny...
00:40:16Zajmijcie się naszym nowym agentą.
00:40:17Skierować go na przeszkolenie.
00:40:18Zrobiłem to dla niej.
00:40:20I nie tylko dla niej.
00:40:22Miałem już dosyć takiego życia. Zgodziłem się.
00:40:24Miesiąc szkolenia.
00:40:25Strętny pysk Berenta.
00:40:26Potem egzamin.
00:40:27Doskonały wynik.
00:40:28I rozkaz przejścia granicy.
00:40:29Berlin wschodni.
00:40:30Parę godzin jazdy koleją.
00:40:31Zrobiłem to dla niej.
00:40:32I nie tylko dla niej.
00:40:33Miałem już dosyć takiego życia. Zgodziłem się.
00:40:34Miesiąc szkolenia.
00:40:35Strętny pysk Berenta.
00:40:36Potem egzamin.
00:40:37Doskonały wynik.
00:40:38I rozkaz przejścia granicy.
00:40:39Berlin wschodni.
00:40:40Parę godzin jazdy koleją.
00:40:41Stacja oznaczona przez Berenta na mapie czerwonym kółkiem.
00:40:46Lindenstrasse 21.
00:40:48Herr Norman Kluge.
00:40:49Zrobiłem już dosyć takiego życia.
00:40:50Miałem już dosyć takiego życia.
00:40:51Zgodziłem się.
00:40:52Miesiąc szkolenia.
00:40:53Strętny pysk Berenta.
00:40:54Potem egzamin.
00:40:55Doskonały wynik.
00:40:56I rozkaz przejścia granicy.
00:40:57Berlin wschodni.
00:40:58Parę godzin jazdy koleją.
00:41:00Stacja oznaczona przez Berenta na mapie czerwonym kółkiem.
00:41:03Lindenstrasse 21.
00:41:06Herr Norman Kluge.
00:41:08Stacja oznaczona przez Berenta.
00:41:11Skąd spotyło.
00:41:12Koniec.
00:41:13Dziś.
00:41:14Słowcy.
00:41:15Stacja oznaczała.
00:41:17Spójrzowski.
00:41:18Zobacz.
00:41:19A zeskalne.
00:41:20Zzłowcy.
00:41:21Zzłowcy.
00:41:22Zzłowcy.
00:41:23Kąś.
00:41:24Zzłowcy.
00:41:26Zzłowcy.
00:41:27Zzłowcy.
00:41:28Zzłowcy.
00:41:29Zzłowcy.
00:41:30Zzłowcy.
00:41:31Zzłowcy.
00:41:33Zzłowcy.
00:41:34Zzłowcy.
00:41:35Zzłowcy.
00:41:36Zzłowcy.
00:41:37Dzięki za oglądanie!
00:42:07Dzięki za oglądanie!
00:42:37Dzięki za oglądanie!
00:43:07Dzięki za oglądanie!
00:43:37Dzięki za oglądanie!
00:43:43Dzięki za oglądanie!
00:43:51Pięćdziesiąt dolarów!
00:43:53Z dolarami ostrożnie!
00:43:55Dzięki za oglądanie!
00:43:57Dzięki za oglądanie!
00:44:03Dzięki za oglądanie!
00:44:05Dzięki za oglądanie!
00:44:13Dzięki za oglądanie!
00:44:17Dzięki za oglądanie!
00:44:19Dzięki za oglądanie!
00:44:21Pójdziesz tą drogą!
00:44:23Kapliczka!
00:44:25Skręcisz w lewo!
00:44:27Zagajnik!
00:44:29Ruszysz na północny wschód!
00:44:35Tu!
00:44:37Tu są rozstawione posterunki!
00:44:39Potem tędy!
00:44:41Potem tędy!
00:44:43Jak tracisz na polanę!
00:44:45Będziesz już bezpieczny!
00:44:47Jasne?
00:44:49Jasne!
00:44:51Jasne!
00:44:53Jasne!
00:44:55Dziemy!
00:44:57To z Bogiem!
00:44:59Dziemy!
00:45:01To z Bogiem!
00:45:07Dziemy!
00:45:09Dziemy!
00:45:11Dziemy!
00:45:17To z Bogiem!
00:45:19Dziemy!
00:45:21Dziemy!
00:45:51Dziemy!
00:46:21Dziemy!
00:46:51Gliwice!
00:46:53Druga klasa?
00:46:54Druga klasa normalnie!
00:46:59Proszę!
00:47:00Dokumenty obywatelu!
00:47:08Przepraszam panowie!
00:47:09Zaszliście mnie z tyłu!
00:47:15Proszę bardzo!
00:47:21Nie brudzić!
00:47:29Obywatem tu po co?
00:47:31Ale głupia historia panowie!
00:47:33Na wczasach dziewczynę poznałem!
00:47:35Całkiem klawa dziewczyna no!
00:47:37Dała mi lipny adres!
00:47:38To bym pomyślał!
00:47:39Całą okolicę złaziłem!
00:47:40Nikt o taki nie słyszał!
00:47:41Żwirska Joanna!
00:47:42Kwiatowa 13!
00:47:43Mieszkania 5!
00:47:44A tu nawet u was ulicy kwiatowej nie ma!
00:47:51Pewnie mężatka!
00:47:52Ale nie no!
00:47:53Przysięgała że panna!
00:47:55Bała się żebyście jej nie nachodzili!
00:48:00Tak!
00:48:09Tak a w domu to cacy cacy!
00:48:11A na wczasach wiadomo!
00:48:28Tak to jest z kobitami!
00:48:30Przepraszamy!
00:48:31Przepraszamy!
00:48:57Proszę!
00:48:58Tak!
00:48:59Otwarte!
00:49:04Pan do kogo?
00:49:05Branuś!
00:49:10Branuś!
00:49:11Branuś!
00:49:13Branuś!
00:49:14Branuś!
00:49:15Branuś!
00:49:16Tata!
00:49:17W sumku!
00:49:20Z nieba spadłeś!
00:49:22Tata!
00:49:23Niech dojdzie!
00:49:25Niech dojdzie.
00:49:26Tylko dojdę do Sierchliwia.
00:49:28Dobrze się.
00:49:31Tata.
00:49:32Siadaj.
00:49:33Tata.
00:49:34Siadaj, synka.
00:49:35Siadaj, siadaj.
00:49:36Marta!
00:49:38Dorosła dziewczyna!
00:49:40Ojej, zapomniałam. To mój mąż? Porucznik w ten dzień.
00:49:44Nie.
00:49:45Bardzo mi miło.
00:49:47No, na taką okazję trzeba wypisać.
00:49:50Siadaj.
00:49:51Siadaj.
00:49:52Skąd przychodzisz, powiem.
00:49:55Z Niemiec, Pater.
00:49:57Przyjechałem z grupą specjalistów na rozruch urządzeń w kombinacie oświęcimskim.
00:50:01Urwałem się na kilka dni.
00:50:03To ty w Rajchum mieszkasz?
00:50:05No tak, Pater.
00:50:07W Hanowerze.
00:50:10No, a dlaczego wcześniej się nie odezwałeś?
00:50:14No, szukałem was, pisałem, ale wszystkie listy wracały.
00:50:18No, ale przecież my mieszkamy w tym samym domu.
00:50:21Poczta, poczta, cuda się na niej dzieją.
00:50:24No to szwagierku zaginiony, wypijmy twoje zdrowie.
00:50:28Zdrowie.
00:50:35Więc pisałeś i listy wracały, powiadasz.
00:50:38No tak.
00:50:39No a dlaczego od razu nie przyjechałeś do swoich?
00:50:43Tam też swoich.
00:50:45Tam też swoich.
00:50:46Swoich, powiadasz?
00:50:48Tam też?
00:50:50I zaczęła się ślązacka Katarynka.
00:50:53Ciesz się, tata, że syn wrócił.
00:50:55Wypijmy.
00:50:57Wypijmy.
00:51:06Zdrowie, Franzie.
00:51:11Ożeniłeś się pewnie?
00:51:13Nie.
00:51:14Nie, ale...
00:51:15Ale mam narzeczoną.
00:51:16Wkrótce się pobierzę.
00:51:17I przyjedziecie tutaj.
00:51:18No, no.
00:51:19Tego Marta nie agituj.
00:51:20Jak mówisz, że tam swoi, to niech z nimi siedzi.
00:51:24Cieszę się, że się widzę, fraterku.
00:51:26No wcale się nie zmieniłeś od tamtego czasu.
00:51:29Wspowiadasz, że ze specjalistami przyjechałeś.
00:51:32Tak.
00:51:33Znaczy się specjalista jesteś.
00:51:35Ktoś w życiu do czegoś doszedł u Franuś.
00:51:39Chodzi na obczyźnie.
00:51:42A co też, frater?
00:51:44A nic, nic, nic.
00:51:46Jak cię zobaczyłem, to pomyślałem, że już zostaniesz z nami na zawsze.
00:51:52Ale to nic.
00:51:54Budka, humor, rozweselia.
00:51:58Chwileczkę, szwagierku. Mam tutaj coś lepszego.
00:52:13Twoje ręce, szwagierku.
00:52:19Dla ciebie, Martuś.
00:52:21Dla ciebie.
00:52:24Sweterek. Chyba będzie dobry.
00:52:26Dzień dobry.
00:52:28Rany.
00:52:29Dziękuję ci.
00:52:31Rany.
00:52:33Jaki śliczny, tata.
00:52:35No a u was co?
00:52:37Żyjemy.
00:52:38Podejdziesz, to zobaczysz.
00:52:40A dla ciebie, pater?
00:52:43Co tam?
00:52:44To, co lubisz.
00:52:46Dziękuję ci.
00:52:47No to jeszcze raz.
00:52:49Ze szczęśliwym powrotem.
00:52:52Nasz człowiek na punkcie przeżytowym wpadł.
00:52:54Marynarz Normark Lugge.
00:52:55Ten, który przerzucił Kowola?
00:52:56Tak.
00:52:57Przed chwilą otrzymał wiadomość.
00:52:59Kowol musi natychmiast wracać.
00:53:00Nie, to dlaczego?
00:53:01Przecież na te są bardzo ciekawe informacje.
00:53:02Spodziewamy się jeszcze dalszych.
00:53:03Ten marynarz na pewno o nim zażyli nie wie.
00:53:04Jak go przycisną, może sobie przypomnieć.
00:53:05Wydaje mi się, że można zaryzykować.
00:53:06Słuchajcie, Beren, nie mamy zbyt wielu zdolnych ludzi.
00:53:07Aby pozwalać sobie na dodatkowe ryzyko.
00:53:08Wyśniewał.
00:53:09I tak.
00:53:10Wydaje mi się, że można zaryzykować.
00:53:11Słuchajcie, Beren.
00:53:12Nie mamy zbyt wielu zdolnych ludzi, aby pozwalać sobie na dodatkowe ryzyko.
00:53:16Wyśniewał.
00:53:17I tak.
00:53:18I tak.
00:53:19I tak.
00:53:20I tak.
00:53:21I tak.
00:53:22I tak.
00:53:23I tak.
00:53:24I tak.
00:53:25I tak.
00:53:26I tak.
00:53:27I tak.
00:53:28I tak.
00:53:29I tak.
00:53:30I tak.
00:53:31I tak.
00:53:32I tak.
00:53:33I tak.
00:53:34I tak.
00:53:35I tak.
00:53:36I tak.
00:53:37I tak.
00:53:38I tak.
00:53:39Jak na przykład opowerca?"
00:53:40Taki się wy Platz.
00:53:42Wyślijcie zawiadomienie, abyNapiknia zwraca.
00:53:44Tak jest.
00:53:45I zorganizujcie przerzut.
00:53:46Odpowiada Pan za to, aby Kowolfi zjawił się tu zdrów i caly, jasne co?
00:53:48Jasne, ale.
00:53:50Nie lubi go Pan.
00:53:50Ja po prostu nie mam do niego zaufania.
00:53:52To śląsack!
00:53:54I wieje się Pan.
00:53:56Kowolfi nie ma wyboru.
00:53:57W Polsce jest spalony.
00:53:58I to dzięki Panu.
00:54:00A powinien ten chłopak chce zrobić karierę i za duże pieniądze gotów jest na wszystko, więc Hoffmanówną przewrócił mu w głowie. Kiepski z pana psycholog był.
00:54:09No, a to to się jeszcze okaże, panie, panie Krugior.
00:54:18Ja jednak nie ufam kowolowi.
00:54:20A ja nie ufam nikomu. Nawet panu. I pamiętajcie, że stawiamy na kowola.
00:54:27Tak jest.
00:54:28Nie trzatkaj się tak tymi obcasami.
00:54:44Czy mogę odejść obywatelu majorze?
00:54:46Chleczkę. O co to ja was chciałem zapytać?
00:54:52Byliście wczoraj w sektorze C.
00:54:55Tak jest obywatelu majorze.
00:54:58Przecież to nie wasz sektor.
00:55:01Porucznik Szurmiej pożyczył ode mnie 200 zł. Były mi bardzo potrzebne.
00:55:05Oddał?
00:55:06Bronił się. Ale oddał. Z nim trzeba ostro obywatelu majorze.
00:55:11Macie rację, Stępień. Z Szurmiejem łagodnością nic nie wskóraszy.
00:55:15Czy mogę?
00:55:16Momencik.
00:55:18Czy ta kartka to z waszego notesu?
00:55:25Ta kartka.
00:55:28Nie obywatelu majorze.
00:55:34Na pewno.
00:55:37Na pewno obywatelu majorze.
00:55:41Ja też tak myślałem.
00:55:45Możecie odejść poruczynku?
00:55:46Natychmiast wracać.
00:56:11Wariant B34 za pośrednictwem VY7.
00:56:17Po 몇 raz dobrej.
00:56:20Unik.
00:56:21Po knew Joy.
00:56:26Na to wsièremy.
00:56:29Dobrze.
00:56:30Nie pewien.
00:56:34Dzień dobry.
00:56:48Oni wiedzą.
00:56:49Spokojnie, Jurek.
00:56:50Wiedzę już, słyszysz.
00:56:51Ale kto i skąd?
00:56:53Wychwali mi kartkę z notesu jakimś sposobem albo...
00:56:56Albo sam schudziłem, sam i szliłem.
00:56:58Kartkę z notesu, co ty pleciesz?
00:56:59O majot!
00:57:00Nie wzywam.
00:57:01Jakby nic.
00:57:05Boję się.
00:57:07Spokojnie.
00:57:08Niczego więcej od ciebie nie chcę.
00:57:10Możesz być spokojny, szwagierku.
00:57:12A jak wiedzą, co ze mną wyjąć?
00:57:14Ale opanuj się, człowieku.
00:57:15Nie ma żadnych dowodów.
00:57:16A bez dowodów nic cię nie mogą zrobić.
00:57:18Ja jeszcze dziś wyjeżdżam.
00:57:20Masz.
00:57:21Masz tu ekstra z moich prywatnych zasobów.
00:57:24Nie chcę.
00:57:25Weź tu.
00:57:29Boję się.
00:57:31Boję się.
00:57:32Boję się.
00:57:33Boję się.
00:57:34Czego on się boi?
00:57:35Tego egzaminu z ekonomii politycznej.
00:57:40Męczą to u was ludzi, paterku.
00:57:42Wyjdź, Jerzy.
00:57:46Zostaw nas samych.
00:57:47Zostaw nas samych.
00:58:06O co chodzi, paterku?
00:58:08Ty wiesz.
00:58:09Naprawdę nie wie.
00:58:11Czego on się bał?
00:58:13Nie rozumiem, o co paterkowi chodzi.
00:58:16Pamiętasz, co ci powiedziałem, kiedyś szedł na wojnę?
00:58:23Pamięta.
00:58:24A ty?
00:58:25Niech mnie pater nie dręczy.
00:58:26Co ci powiedziałem?
00:58:27Powiedział pater, bądź zawsze człowiekiem.
00:58:29Pamiętasz.
00:58:30Polak jesteś czy Niemiec?
00:58:32Jestem Ślązak.
00:58:33Co to znaczy Ślązak?
00:58:34Nie rozumiem.
00:58:35Uff!
00:58:36Ty...
00:58:37Wtedy...
00:58:38Jesteś mojej śmierci, Franusie.
00:58:40Chcesz, żebym umarł.
00:58:43W hańbie.
00:58:45Jak ścierło.
00:58:46Jestem Ślązak.
00:58:48Co to znaczy Ślązak?
00:58:50Nie rozumiem.
00:58:51Uf! Ty...
00:58:55Cóż mojej śmierci, Franusie.
00:58:59Chcę, żebym umarł w hańbie.
00:59:04Jak ścierwo.
00:59:06Jak pies parszywy.
00:59:08Fater...
00:59:09Na ruszenie! Zabierz te ręce!
00:59:11Ręce zdrajcy!
00:59:12Ja nie jestem zdrajcy!
00:59:13Jesteś czymś gorszym, boję się nazwać, ale wiem.
00:59:16Fater...
00:59:19Idź.
00:59:23Nikomu nie powiem.
00:59:26Nie bój się o...
00:59:28Swoją podłą skórę.
00:59:32Idź i więcej nie wracaj.
00:59:35Nie masz już ojca, Franusie.
00:59:39Fater...
00:59:41Idź!
00:59:42Idź!
00:59:46Mój fater...
01:00:02Wiedział.
01:00:05Odgadł, wypędził mnie.
01:00:08Nie masz ojca, Franuś.
01:00:10Nie umiałem się z tym pogodzić.
01:00:15Chciałem myśleć o indze.
01:00:17Że jestem Niemcem.
01:00:18Tylko Niemcem.
01:00:20Że ktoś inny dokonał za mnie wybory i mam teraz tylko jedną, jedyną drogę.
01:00:25A zajutrz...
01:00:27Zadzwoniłem do Marty.
01:00:29Chciałem się pożegnać.
01:00:32Krzyknęła...
01:00:34Ty go zabiłeś.
01:00:35Ja?
01:00:42Proszę.
01:00:46Czy zastaliśmy porucznika Jerzego wstępnie?
01:00:49Tak.
01:00:51A...
01:00:52Po co chodzi?
01:00:53Gdzie jest porucznik?
01:00:55Tu jestem.
01:00:58Udajcie się z nami, poruczniku.
01:01:01Rozumiem.
01:01:02Płasku włożę.
01:01:07Płasku włożę.
01:01:12Panowie...
01:01:14Co on takiego zrobił?
01:01:16Nie jestem upoważniony.
01:01:25To ty go...
01:01:27zabiłeś, Franuś.
01:01:32Krzyknęła...
01:01:33KONIEC
01:01:54KONIEC
01:02:24KONIEC
01:02:54KONIEC
01:03:24KONIEC
Comments