Skip to playerSkip to main content
  • 6 months ago
Transcript
00:00KONIEC
00:30KONIEC
00:48KONIEC
00:54A!
00:55I Eze de!
01:00Jakiś straszny zapach.
01:03Nie czuję.
01:05Od kiedy to palisz fajkę?
01:07Nie mi nie szkodzi.
01:09Ja wszystko rozumiem, ale kiedy...
01:12Tak czelny cię szukam.
01:13Kiedy?
01:14W pilnej sprawie.
01:15Dlaczego od razu mi nie powiedziałeś?
01:17Nie dajesz.
01:30Mogłeś od razu powiedzieć, że on tu siedzi.
01:47Panie redaktorze, pan chciał mnie wiedzieć?
01:49Chwileczkę, chwileczkę.
02:00Pojedziecie i opiszecie.
02:02Z tym, że materiał na wczoraj. Startujcie.
02:08Panie redaktorze.
02:10To się już powiedziała.
02:12Tak, ale nie wiemy, dokąd mamy...
02:14Do kopalni Olgier.
02:16Koparki.
02:18Panie redaktorze.
02:20To się już powiedziała.
02:22Tak, ale nie wiemy dokąd mamy...
02:24Do kopalni Olgier.
02:26Koparki.
02:28Koparki.
02:30Zoowarki.
02:31Zupełnie nowa konkurencja.
02:35Ale ja się na tym nie znam.
02:37Gdybym ja się na tym znał, to bym sam napisał.
02:40Wreszcie redakcyjny bus.
02:47Nie pamiętasz, jak się nazywają te maszyny w kopalni?
02:51Naczelny mówił.
02:52Mówił.
02:55Mógłbyś sobie przypomnieć?
02:56Mógłbym.
02:57Te maszyny coś zwalają, zawalają.
03:02Nie zawalarki?
03:06Oczywiście zawalarki.
03:16Nogi mi całkiem zdrętwiały.
03:18Kiedy się ta droga skończy?
03:20Już się skończyła.
03:21Już się skończyła.
03:39Jak to jest droga, to ja jestem minister.
03:41Ale doły, ojciec!
03:46Ten dolek, proszę Państwa, ma kilka milionów metrów sześciennych pojemności i raczej niewiele się powiększy, bo po wybraniu węgla będziemy tu zwalować nadkład.
03:55Przepraszam, co to jest?
03:58Nie rozumiem co.
03:59No ten nadkład.
04:01Proszę Pani, węgiel jest na dole pod ziemią.
04:05Nad węglem jest ziemią.
04:07Ta ziemia nad węglem to właśnie nadkład.
04:09Jasne.
04:11No.
04:12Można będzie dostać kawałek węgla na pamiątkę?
04:16Załatwi się.
04:18A to jest zawalarka.
04:21Koparka, proszę Pani.
04:23Zbiera pokład i ładuje na wagony, które jadą do elektrowni.
04:27A to drugie, co to jest?
04:28Też koparka.
04:30A gdzie są zawalarki?
04:32Z walowarki.
04:34Oczywiście.
04:35Jedna jest tam, za tymi haldami.
04:40Może obejrzymy?
04:43Możemy.
04:45A to daleko?
04:46Nie, kawałek.
04:47To chodźmy.
04:48Proszę.
04:55Panie Dutkiewicz!
04:56Cześć!
04:58Rozwalcie w końcu ten wiatrak.
05:00Cholery można dostać tym objazdem.
05:03Na ten wiatrak nie ma mądrych.
05:05A to dlaczego?
05:06Ludzie mówią, że duchy, proszę Pani.
05:08W wojnę też różni próbowali to ruszyć i nie wyszło.
05:13Narodowe skrzyżowanie tradycji z ciemnotą.
05:18Bliżej mielibyśmy wprost przez gałdę, ale to raczej dla alpinistów.
05:22Obejdziemy bokiem.
05:23No jesteśmy na miejscu.
05:39Nie chodzi.
05:40Chwilowo stoi.
05:41Mieliśmy małą awarię, jutro od rana ruszy.
05:44Chce Pani obejrzeć to z bliska?
05:52To może jutro jak ruszy.
05:54Panie inżynierze, czy prócz tych duchów i awarii z wałowarki macie jakieś inne trudności?
06:01Trudności. Od tego to specjalista jest inżynier Kielski.
06:04A gdzie go można złapać?
06:06Myślę, że teraz to złapiecie go Państwo na stolówce.
06:09A może będzie tam coś zjeść?
06:10Załatwi się. Dlaczego nie?
06:15Siedzę jak kołek.
06:17Jak mumia.
06:21Jestem eksponat, nie pracownik.
06:24A jak to się stało?
06:26Wypadek przy pracy?
06:28Można to i tak nazwać.
06:30Więc czym mogę Państwu służyć jeszcze?
06:33Na przykład ten wiatrak przy kopalni, który ma być rozebrany.
06:36Żadnych informacji nie udzielam. Nie jestem biurem turystycznym. Mam swoją pracę.
06:42Panie inżynierze?
06:43Powiedziałem już.
06:44Informacje o kopalni mogą sobie Państwo przeczytać na przykład w gazecie.
06:48Smacznego.
06:52Wnioskuję, że Pan nogę złamał w wiatraku.
06:55I nie lubi Pan o tym wspominać.
07:00Pan Mozosiu.
07:02Pali się?
07:03Co to za ochłapy?
07:04Ochłapy. Ochłapy. Ciągle jakieś pretensje.
07:07Dajcie Wy mi święty spokój z ochłapami.
07:09Nóg nie czuję.
07:10Od tego jest kierownik.
07:15Jak przyjedzie taka spodnia jak z Warszawy, to schaboszczak jest.
07:20Panowie, ciszej tam troszkę, nie można.
07:23Panie Nowacki.
07:26Panie Nowacki.
07:28Jestem, jestem.
07:30Pan inżynier nerwowy.
07:31Jak smakowało?
07:33Panie Nowacki.
07:34Ciągle są tutaj jakieś awantury.
07:35Co Pan daje ludziom jeść?
07:37No to co mi dają?
07:38Cudów nie ma.
07:39A co to jest?
07:41Kotlet schabowy.
07:43No właśnie.
07:44A co Pan daje ludziom jeść?
07:45Tak.
07:46Zawsze mówiłem.
07:47Kierownictwo powinno jadać w osobne pomieszczenie.
07:50Panie inżynierze.
07:52Jeżeli te pary kotletów wrzucę do kotła, nikt nawet z kwarków nie poczuł.
07:55A tak przynajmniej ktoś zje ze smakiem, nie?
07:57Miałem dostać dzisiaj towar i co?
08:01Dajem tyle co dla kota.
08:03Od totejszych to nawet głupiej śmietany nie można kupić od czasu jak pan inżynier chce ten wiatrak rozebrać.
08:09Panie Nowacki.
08:10Przecież tak jest, co się będziemy bujać.
08:12Przepraszam bardzo, ale nie bardzo rozumiem co ma wspólnego śmietana z tym wiatrakiem.
08:16A to taki zabytek proszę pani.
08:19Specjalna komisja konserwatorska ma przyjechać.
08:22A tutejsi mówią, że tam się duchy kochają.
08:25Jeden szlachcic z mienarką.
08:27Coś tam chodzi, półka.
08:30Pan inżynier nogę złamał wiatraku.
08:33Po prostu spadłem ze schodu.
08:36Właśnie.
08:37Teraz to już nie ma więcej odważnych, żeby tam chodzić.
08:40Zaraz będzie deser.
08:42Zostałem jeszcze słoik kompotu z przyjęcia dla centrali.
08:47Może warto obejrzeć ten wiatrak?
08:50Nowacki ma bzika, że to zabytek komisje sprowadza, ale chodzić sam tam nie lubi.
08:55Zresztą nic ciekawego.
09:07Boisz się?
09:08Czego?
09:10Ja tam w duchy nie wierzę.
09:12O tej porze duchy nie funkcjonują. Idziemy.
09:16Na zabytek to nie wygląda.
09:17Na zabytek to nie wygląda.
09:22Chodźmy, to nie ma sensu.
09:23Szysz!
09:24Szysz!
09:25Szysz!
09:26Szysz!
09:27Szysz!
09:28Szysz!
09:29Szysz!
09:31Szysz!
09:32Szysz!
09:33Szysz!
09:34Szysz!
09:36Na zabytek to nie wygląda.
09:44Chodźmy, to nie ma sensu.
10:05Aaaa!
10:26Zaraz to obejrza, poczekaj.
10:35Mało wymagające są te duchy.
10:40Ciemnota.
10:48Coś znalazł?
10:50Niedopałek. Duchy raczej nie palą.
10:52Ale ty palisz bez przerwy. Przecież to twój niedopałek.
11:01Trzeba tu będzie wrócić o właściwej porze.
11:05O północy. Należy dostosować się do dobrych owyczajów w świecie duchów.
11:09Chodźmy stąd wreszcie. Zobaczymy jakie pokoje nam dali.
11:12Dzień.
11:13Dzień.
11:14Dzień.
11:15Dzień.
11:16Dzień dobry.
11:31Luksusowo nie jest, ale spać można.
11:34Ty rób, co chcesz, a ja się stąd nie ruszam.
11:37Jutro, skoro świt, trzeba wstać.
11:39Po co?
11:40Przecież rusza ta...
11:43Zwałowarka, odwróć się.
11:50Potwory, nie wykrzywiacie to lustro, Eduk.
11:54To zamknij oczy.
11:55Mogę, ale mam bujną wyobraźnię.
11:57Wyjdź z pokoju.
11:58Wejdź, wejdź, już leżę.
12:15Można? Józek jest.
12:17Czego panowie tutaj?
12:19Pani z Warszawy, z gazety, tak?
12:23Tak, ale...
12:24To się musi skończyć.
12:25Czekaj. Można. Siadajcie.
12:39Pani sama widzi, że my nie jesteśmy świnie.
12:41Widzę.
12:42Jesteśmy spokojni, grzeczni.
12:44To się musi skończyć.
12:45Czekaj.
12:46A jeść tutaj dają nam jak świniom.
12:48Co się wyrażasz do pani redaktor?
12:50My tu jako delegacja od załogi.
12:52W sprawie stołówki.
12:53Chcielibyśmy prosić, żeby pani napisała, co trzeba.
12:55Jak się uciwie pracuje, to trzeba uciwie jeść, nie?
12:58Napisze pani szczegółowo.
13:00Napisze, oczywiście.
13:02Szczegółowo?
13:03Jasne.
13:04Mam nadzieję, że poskutkuje.
13:06To już. Możemy iść.
13:09Możemy iść.
13:10Możemy.
13:15Dobranoc pani.
13:19Czy zgasić pani światło?
13:21Proszę.
13:23Dziękuję.
13:39No chod!
13:41No chod!
13:42No chod!
13:45Śniły ci się duchy?
13:47Młynarka czy szlachcic?
13:49Też masz pomysły.
13:51Ja?
13:54A wiesz, była u mnie delegacja robotników z zażaleniem, że tu źle karmią.
13:59Trzeba będzie o tym napisać.
14:01Tu źle karmią?
14:03Nas nakarmili wcale, wcale.
14:05Tylko, że bardzo dawno.
14:07Słuchaj.
14:08Tutaj niedaleko jest knajpka.
14:11Nie zjadłabyś czegoś?
14:13Czy ty zawsze myślisz tylko o jedzeniu?
14:16Nie zawsze.
14:17Wtedy, kiedy jestem głodny.
14:19Może tam będzie miejsce.
14:45Panie redaktor!
14:50Prosimy do nas.
14:51Prosimy.
14:54Państwo się już znają, prawda?
14:56Chcieliśmy coś zamówić.
14:58Panna Susiata nie pracuje.
15:00Jesteśmy jako gość.
15:01Proszę pana.
15:03Proszę pana.
15:04Panie Wacku!
15:05Słucham pani kierowniku?
15:06Państwo chcieli coś zamówić?
15:07Proszę uprzejmie.
15:08Tak.
15:09Proszę pana.
15:10Chwileczka.
15:20Tu oprócz schabowych nic nie zostało.
15:23To poproszę.
15:24Tylko bez marchewki.
15:25Nie ma marchewki.
15:26Może być bez kapusty.
15:28No to poproszę dwa.
15:29Słuchaj się.
15:32A, pan redaktor harcerz kierowca.
15:36To może coś dla ducha.
15:38Znowu ducha?
15:39Nie, ja tylko tak sobie.
15:42Powie pan, kolega się uparł,
15:44że wytropi tę zakochaną parę z wiatraka.
15:49Nie radzę.
15:50Serdecznie nie radzę.
15:51Inżynier Kielski nogę złamał w wiatraku
15:53i ma szczęście, że się na tym skończyło.
15:56To te duchy takie niebezpieczne?
15:59Państwo się śmieją?
16:00Ciotka panny Zosi chodziła tam i chodziła.
16:03No i znaleźli nieboszczkę w tym wiatraku.
16:06Tak wyglądała, że...
16:09No to za zdrowie żywych.
16:14No i znaleźli.
16:17No i panowie.
16:20Może to zresztą nie duchy,
16:22tylko takie działanie psychiczne na człowieka.
16:24Może coś innego.
16:26Może radioaktywność.
16:28W każdym razie nie radzę.
16:30Nie radzę.
16:31A wie panie, że te duchy są już we folklorze?
16:34Jak to?
16:36Panno Zosiu, piosenka dla gości z Warszawy.
16:40Zosiu, ja proszę.
16:44Gdzie cztery wiatry z czterech stron świata,
16:51na przemian wieją co siły.
16:54Ona miła, czeka go w kwiatach,
16:57i on ją czeka jej miły.
17:00Pani Juziu, podekraj pan.
17:08Wieje wiatr zimny z północy wieje,
17:11skrzydła obraca i trąca.
17:14Lecz i mnie zimno serc twoje grzeje,
17:17miłość jak ogień gorąca.
17:20Zaraz się zacznie.
17:22Nie będę twoja, bo ja mnie taka,
17:26nie zrobisz ze mnie zabawki.
17:29Wiatr wiał z południa, tryby wiatraka,
17:33ciało jej darły na skrawki.
17:36Zadały wiatry, on w bólu pętach,
17:39śmierć straszną sobie zadaje.
17:42Skrzydłem wiatraka, głowa ucięta,
17:46w szepce tyś moim jest rajem.
17:49Gdzie cztery wiatry z czterech stron świata,
17:52kiedyś kochanków muskały.
17:55Tam zwyciężyła miłość skrzydlata,
17:59duchy na wieki zostały.
18:12Maśka!
18:34Zgaś to!
18:42Nudziłam się, więc pomyślałam sobie,
18:44że cię odwiedzę.
18:45Znowu.
18:47Co znowu?
18:48Uderzyłam się.
18:49Po co bierzesz z sobą cały ten majdan fotograficzny?
18:51Na łuk.
18:54Tutaj było kiedyś łóżeczko tej zakochanej błynarki.
19:07Nic tu nie będzie, wygłupiamy się.
19:09Wiałwia z południa, tryby wiatraka,
19:13ciały darły na skrawki.
19:15Przestań!
19:16Możemy sami odegrać te zakochane duchy.
19:19No, no, no.
19:21Ja nie mój narka, a ty nie szlachcic.
19:23Skąd to można wiedzieć?
19:32Wstań!
19:33Wstawaj!
19:34Co się stało?
19:36Przez te twoje duchy
19:38Przegapiliśmy jak krusza z wałówarka.
19:40Dlaczego mówisz szeptem?
19:41A ty?
19:42Chco!
19:56Chco!
20:12Zdjęcia i montaż
20:41Panie jeżynierze, kutam!
20:43Tak, jeżynier z tyłu! Panie duch, wyłaź pan!
21:11Panie duch!
21:41Panie duch!
22:11Panie duch!
22:41Panie duch!
23:11Panie duch!
23:41Panie duch!
23:55Weźcie tę skrzynkę z kiełbasy!
23:57Jeszcze konserwy zostały!
24:11Panie duch!
24:21My tu jako delegacja od załogi!
24:23Chcieliśmy państwu podziękować!
24:25A to dla państwa na pamiątkę!
24:29Dziękujemy bardzo!
24:31Chyba o stołówce to już nie trzeba pisać!
24:34Na razie!
24:35Może zapakowali kawałek boczku z tego wiatraka!
24:41Bardzo apetycznie wyglądał!
24:43Jak boczek to jedziemy zwrócić!
24:45Odpowiedzialny dziennikarz nie bierze łapówek!
24:47Łapówek? To po prostu dowód wdzięczności za nasz udział w tej sprawie!
24:51Słuchaj, co to właściwie jest?
24:53Odpowiedzialny dziennikarz powinien wiedzieć o czym pisze!
24:57Przecież prosiłaś na pamiątkę!
24:59Na pamiątkę? Ja?
25:01Ale co to jest?
25:03No i nazywają go dobrym duchem tej ziemi!
25:05Dobry duch tej ziemi!
25:07Świetny tytuł reportażu, co?
25:09Aha!
25:11Wolałbym jednak boczek!
25:13No!
25:15No!
25:17To co to jest?
25:19Muzyka
Comments

Recommended