- 22 hours ago
Lead Children (Olowiane dzieci) - Season 1 - Episode 02
Category
📺
TVTranscript
00:27Transcription by CastingWords
00:31Transcription by CastingWords
01:00Czego potrzeba moim pacjentom i opowiada te swoje historie o ołowiu?
01:04Pani profesor, ja tylko myślę, że trzeba podać im kwas delta-minolewulinowy.
01:08No skąd taki pomysł z kwasem delta?
01:10Hutnicy często mają zatrucie metalami. Wtedy używa się tego kwasu...
01:13Ja doskonale wiem, kiedy używa się tego kwasu.
01:17Ale ja się pytam, dlaczego pani chce badać dzieci na zawodową chorobę hutników?
01:21One pracują w hucie?
01:22Nie, pani profesor, ale mają klasyczne objawy zatrucia ołowiem.
01:26Dobrze, to jeszcze raz, bo widzę, że pani nie rozumie.
01:31Przychodzi do mojej kliniki pani doktor z przychodni...
01:35Rejonowej w Szopienicach.
01:37Pani doktor z przychodni rejonowej...
01:41...i mówi mi, jak ja mam leczyć moich pacjentów?
01:44One mają klasyczne objawy zatrucia ołowiem, pani profesor.
02:08Pani profesor, przyniosłam raporty.
02:13Pani profesor, przyniosłam raporty.
02:18Proszę odpoczyć się zanawiamy...
02:18Proszę odpoczyć się zanawiamy kwas Delta...
02:19A potem... zrobić badaniem oczu.
02:22Oczywiście.
02:30Pani doktor! Pani doktor!
02:31Pani doktor!
02:32Pani doktor!
02:33I...
02:35I'm going to go to the table.
02:37I just...
02:38I should have to eat the food.
02:53Familoki were built
02:55around hut and kopalni.
02:58It's a primitive relict
03:00of the capitalist past,
03:01which, like everything,
03:03what is wrong,
03:04must disappear from the landscape.
03:06It's strange,
03:08but they're happy to get out of now.
03:13These are the last
03:15of our buildings.
03:18When one of them
03:19get out of now,
03:21other of them get out of vacation.
03:27And on vacation?
03:28Bigos
03:29or gulasz,
03:30to be just
03:31to get out of the game.
03:34And at the end,
03:36you need to get out of the place,
03:37because not only
03:38the local and local people
03:40live here.
03:42Many of them offer
03:43открыte baseny,
03:45in which you can spend a day
03:47plusking
03:47in water.
03:55Good.
03:56There is a key.
04:04Good.
04:05Good.
04:06Goodplace You meet.
04:07Well.
04:08Good.
04:09Good.
04:12Laura,
04:13am I not
04:13What's that?
04:14Why do you have my eyes?
04:16I don't have my eyes. I'm going to show you something.
04:18Please sit down, Pani Wiesiu.
04:25But I just wanted my eyes to my eyes.
04:27Do you have some large stockings for the Hutu?
04:32For the Hutu? No.
04:34It's rather a little, a little bit.
04:36Why?
04:37Because we're going to get rid of them.
04:40It seems to be the Hutu.
04:44No, no, na Śląsku to każdy coś tam truje.
04:46No, to wszyscy trują.
04:47Huta też truje, to wiadomo.
04:49No, ale ludziom daje pracę i jakoś żyją.
04:51Pani Wiesiu, jak żyją, skoro chorują i umierają?
04:55A gdzie nie chorują?
04:57Rodzimy się, pracujemy, umieramy.
05:00Ale może Huta teraz za bardzo truje, oni o tym nie wiedzą?
05:05Z kim tam mogłabym porozmawiać?
05:07Jezu, toż to miesiąc minie, zanim pani się do kogokolwiek dostanie.
05:11A jeszcze załatwić cokolwiek?
05:15Pani doktor, niech pani sobie odpuści i leczy te dzieci najlepiej, jak potrafi.
05:42Dzień dobry.
05:45Dobry.
05:47Nazywam się Jolanta Wadowska-Król, jestem lekarzem w przychodni Szopieńce i chciałabym porozmawiać z dyrektorem.
05:53Ja, ale w torym.
05:55Najważniejszym.
05:56To niby naczelny, ale jest na urlopie.
05:58Zresztą Mycka, a ty noc prof. socjalnych tu rządzi.
06:01To z dyrektorem Mycką poproszę.
06:03No, musi pani złożyć podanie.
06:05Sprawa jest bardzo pilna, potrzebuję z nim porozmawiać dziś.
06:08Pani, u nos w hucie trzeba zrobić wszystko tak, jak trzeba.
06:13Najsam pierw podanie, po tym jak wyznaczą termin wizyty złoży pani podanie.
06:17O przepustka.
06:18Niech pan zadzwoni do dyrektora i przekaże, że jestem w sprawie dzieci, które huta zatruła ołowiem.
06:23Ja nie mogę zadzwonić do dyrektora Mycki.
06:25Musi pani złożyć podanie.
06:27To proszę mu przekazać, że byłam w sprawie trucia dzieci i czekam na kontakt w przychodni rejonowej w Szepieńcach. Do
06:34widzenia.
06:34To proszę.
06:52Towarzysz Breżniew razem z Towarzyszem Gierkiem przejdą najpierw główną aleją, dojdą tutaj do naszej trybuny, z której Towarzysz Breżniew wygłosi
07:0220 minutowe przemówienie.
07:03Przemówienie.
07:04Potem...
07:05Przepraszam, pani wojewodo.
07:08Można?
07:09Dzień dobry.
07:10Jak zobaczyłam te nietypowe objawy, to pomyślałam, że trzeba zrobić badania na zatrucia ołowiem i niestety wyszło na moje.
07:18A ile jest tych chorych dzieci?
07:20Żeby się dowiedzieć, trzeba by zrobić kilkaset badań.
07:23A dwa tygodnie przed wizytą Breżniewa.
07:25Chcesz badać kilkaset dzieci?
07:28Z zatrucia ołowiem.
07:31Boże, ja nie wiem.
07:32A, czyli mam nie badać.
07:33Przecież tego nie powiedziałem.
07:35Badaj.
07:36Tylko na litość boską po cichu.
07:39Po cichu.
07:44Ale bo niech ktoś.
07:45Bo jak profesorka zacznie badać, to się wyda.
07:53Jest jeszcze jedna rzecz.
07:55Tak?
07:56I ona dotyczy ciebie.
07:58Póziomo łowi u tych dzieci jest tak wysoki, że nigdy o takim nie słyszałam.
08:01Jakby wybuchła tutaj bomba łowiowa.
08:04To bardzo.
08:06To bardzo.
08:06Bardzo źle.
08:08Ale dlaczego uważasz, że to dotyczy mnie?
08:14Bo chyba...
08:16Co chyba?
08:19Chyba ta huta w Szopienicach truje.
08:21Jeżeli masz chyba jakieś przypuszczenie, albo chyba plotkę, to ja...
08:29Ja tego nie chcę słyszeć.
08:42Wiem, co?
08:43Wiem, co?
08:48Wiem, co?
08:57Wiem, co?
08:58Wiem, co?
09:00Spójrzcie, co?
09:00Wiem, co?
09:53Dzień dobry, Pani Wiesiu. Dzień dobry, Pani Kurkowa.
09:55Dobry.
09:57Proszę.
09:57Dziękuję.
10:08A co to, dzisiaj jakieś święta, że nikogo nie ma?
10:11Gadają, że skoro Pani chodzi i mówi, że hutatruje, to...
10:16Szeście są wariatka.
10:18I będą się leczyli u innych.
10:20No.
10:21A.
10:25No to będziemy miały dzisiaj mniej pracy.
10:39Dzień dobry.
10:54Dzień dobry.
10:55Dzień dobry.
11:13Dzień dobry.
11:24Dzień dobry.
11:27Dzień dobry.
11:28Dzień dobry.
11:29Proszę.
11:30No i doszłam do wniosku, że powinnyśmy przebadać więcej dzieci z szopienic, żeby się zorientować, jaka jest skala tego zjawiska.
11:36Ile dzieci chciałaby Pani przebadać?
11:38Początkowo powiedzmy piętnaścioro.
11:40Jeżeli będzie więcej zatruść, to trzeba będzie zamknąć basen, zabronić jeść warzywa z ogródków i bawić się w piaskownicach.
11:47No i powinniśmy porozmawiać z kimś z hutą o tym, co się dzieje.
11:49Nie, nie, nie.
11:50Pani Julu, my nie będziemy z nikim o tym rozmawiać.
11:56Te badania muszą być zrobione dyskretnie.
11:59Żadnych wezwań, tylko wizyta w domu, pobranie próbki i do sanepidu.
12:05My chcemy leczyć dzieci, a nie bawić się w politykę.
12:13Była pani z tymi oszukować?
12:16Nie.
12:20No.
12:23Dobrze.
12:27Dziękuję pani profesor.
12:31Do zobaczenia.
12:47Serwus.
12:54O, ja właśnie do towarzysza sekretarza. Możemy na chwilę?
12:58Idę coś zjeść, Mycka, możesz mnie ten tego odprowadzić.
13:02Dobrze, towarzyszu sekretarzu, bo doktorka z przychodni to wczoraj była u nas w hucie i chciała rozmawiać z dyrekcją o
13:07tym.
13:08O truciu dzieci.
13:10Wszyscy muszą mnie od rana wkurwiać. To trzeba ją do lasu wywieźć. Albo gdzieś, nie wiem, przenieść.
13:26Co uważacie, Mycka?
13:34Pyrtki w tym domu, Dziubowa, a śliwa, ja nie wiem, gdzieś przy tym kominie tutaj.
13:42Proszę, proszę, dalej. Dobra.
13:45Z Wydziału Zdrowia dzwonią.
13:50Jolanta Wodowska, Król, słucham?
13:55Dzisiaj?
13:57Dobrze, oczywiście będę.
14:01Coś się stało?
14:02Kierownik Wydziału Zdrowia chce się ze mną widzieć.
14:05To co robimy?
14:06No, no to co trzeba. Typujemy 15 dzieci w tej okolicy i idziemy.
14:10Dzieci! Dzieci!
14:13Nie grajcie tu, bo to niebezpieczne, słyszycie?
14:16Dzieci! Nie grajcie tu!
14:18Zostawmy, zostawmy.
14:21Dzieci!
14:23Przecież, proszę.
14:25Uważaj.
14:35Dziewczynki, idźcie do domu.
14:37Nie grajcie tu, jest bardzo niezdrowe.
14:39Chodźmy, chodźmy.
14:47Zasz?
14:49Przyszłyśmy, bo tak będzie szybciej niż Pani do nas.
14:52A w Jala to będzie trwało.
14:54Woźniakowa, zdążymy zanim Twój hop wróci.
15:00A bęgie bolało?
15:01Odrobinę, takie delikatne ukłucie.
15:03Popracuję rączką. Tak?
15:05Dobrze, teraz patrz na mamę, na mamę, na mamę.
15:08Chudko.
15:09Spokojnie.
15:12Oła.
15:13Już, już jest ok. Patrz na mamę.
15:14Patrz na mamę, wiesz?
15:16Popatrz na mamę, na mamę, na mamę, na mamę, na mamę.
15:20Jeszcze.
15:24O, bardzo dobrze.
15:26A teraz idź z mamą zrobić siusiu, dostaniesz drugą gumę.
15:30Brawo.
15:34Chodź.
15:36Chodź.
15:37Chodź.
15:38Chodź.
15:38Chodź.
15:39Chodź.
15:39Chodź.
15:39Mua.
15:40Aha.
15:42Proszę.
15:43Ja, a teraz chodźcie na plac polotać, a?
15:46Lecz.
15:47Chodź.
15:59Już oś wrócił Roman?
16:02Szczęść Boże.
16:03Nie poszłoś na piwo?
16:04Czego one zaś chcą?
16:06Po siuśki małego przyszły.
16:08Odgrzać się, obrot.
16:09A wiesz, że ona na bramie była i gadała, że przez huda nasze dzieci chorują?
16:14Tak, dokładnie tak mówiłam właśnie, że przez...
16:16Pani doktor...
16:17Pójdziemy już.
16:21Z Bogiem.
16:23Dziękuję.
16:24Do widzenia.
16:39Dzień dobry.
16:41Dzień dobry.
16:42Gosiu, zawałaj mamę.
16:45Gosiu, idź do pokoju.
16:47Ja...
16:47Dziękujemy.
16:48To badanie jest ważne.
16:50Pani...
16:51Zabierze nogę.
16:52Żona powiedziała, dziękujemy.
16:53U dzieci z ołowiem.
16:54Dochodzi do utraty słuchu, niewydolności, nerek i wątroba.
16:56Nawet śmierci.
16:57Zabierze pani nogę.
16:58Noga!
16:59I...
17:00Bier się stąd!
17:01Ała!
17:02Pani doktor, chodźmy.
17:05Proszę sprawdzić, czy córka na dziosłach ma czarną obudkę.
17:10Chodźmy.
17:11Pani doktor.
17:15Pani doktor.
17:25A to Antek.
17:27Była jego chrzestną.
17:29A ja mówiłam pani doktor o nim.
17:32Co się stało?
17:34Jakere tam wie.
17:35Rano poszło służyć do mszy i tak mu krew poleciało, że się cały umarasił, no.
17:39Ksiądz wezwał karetka.
17:41Zabrali go, ale...
17:43Jeszcze nie obudził.
17:45To był taki dobry syn jaka.
17:47Nie będzie.
18:03Uniwersal
18:04.
18:11.
18:19I'm sorry.
18:20I'm sorry.
18:20I'm going to go for a moment to the proboscide.
18:21Can I tell you so much?
18:22What do I want to do?
18:26Mr. Doctor, I should be sure to go for yourself.
18:29Yes, yes.
18:45I don't know why I'm here.
18:50What did we get to our hut?
18:54What did he give?
18:55What did he give?
18:57That we're fighting our fight.
18:59Me?
19:00Look at me as a friend.
19:03But it's nice.
19:05We're going to kill you.
19:06Yeah, yeah.
19:07Yeah, yeah.
19:08Piotr ci po targo.
19:29Szczęść Boże.
19:30Szczęść Boże.
19:31Dobrze, że pani doktor przyszła.
19:33Potrzebuję pomocy.
19:34Proszę.
19:38Ministrant mi dziś nie dotarł, pewnie znowu chory.
19:41Ja właśnie do księdza w tej sprawie, bo rozmawiałam się z Majerową o jej bratanku, który kiedyś nam szył księdza
19:48za niemógł.
19:49Za niemógł to mało powiedziane.
19:52Jak się dowiedziałem, że umarł nie chciałem tego prać.
19:55Sam nie wiem dlaczego.
20:03Krew mu się wylała z ust, a potem upadł i miał drgawki, jakby to padaczka była.
20:10Powiedziałem na co zmarł?
20:11Mówili, że to od żołądka umarł.
20:13A sekcja była?
20:16Na targowisku dzieci nie mają łatwo.
20:20Pani pójdzie ze mną.
20:32W żadnej innej parafii nie miałem tylu małych grobów.
20:36Większość z nich jest z ostatniego roku.
20:39Zdiskowe się nie albo w nim.
20:41Zdiskowe się w zasadzie.
20:42Ja.
20:55ZdjęciaDem, że to będzie mną, że to nie małe.
20:57Zdjęciadziwa się lu.
20:57Zdjęciadziwa się z d Abbiem klasy relativistycznych.
20:57Zdjęciadziwa się tam w łup kylo do księdziwa do niej.
20:59Zdjęciadziwa się z nimi.
21:00Zdjęciadziwa się z nimi.
21:01Zdjęciadziwa się w domu i w blizie.
21:04I chyba bez tego czasu.
21:17I don't know.
21:18I don't know.
21:39Dekarze zabraniają mi pustego, bo w serce mówią, że ten tego jakiś cholesterol.
21:48No, co tam już?
21:51Dekarze, świeżutkie donosy.
21:54Jeden jest bardzo ciekawy.
22:04Uprzejmie donoszę, że pani dokturka Wadowska rozpowiada, że nasza huta truje.
22:09Myczka był z tym wczoraj u mnie.
22:14Powiedziałem, żeby ją klepać z Wydziału Zdrowia, przeniósł do innej przychodni.
22:19Przepraszam?
22:20Mógłbym coś zasugerować, to już sekretarzu.
22:23Bo to właśnie ta dokturka ma pomóc nam z Dziętkiem.
22:29A jak dokturka się przeniesie, to sprawa przycichnie.
22:32Jeżeli towarzysz sekretarz myśli o zmianie na stanowisku wojewody, no to lepiej by było, gdyby dokturka się nie przenosiła.
22:41Nie będę teraz zdania zmieniał, jakbym sam nie wiedział, czego chce.
22:46Nie no, nie ma takiej potrzeby towarzysz o sekretarzu.
22:49Postaram się to zatrzymać.
22:51No już się postanę.
22:52Co jeszcze?
22:53Przez sprawę tych dzieci, dokturką zajmuje się nasz resort, a dobrze by było, gdybym tylko ja się nią zajmował.
23:03Dzisiaj widzę się z twoim pułkownikiem, to pogagam.
23:09Wyniki badań będą jeszcze dziś.
23:11Dobrze, tylko jak pani będzie rozmawiała z sanopidem, to pani robi te badania, nie ja.
23:18Pani profesor, tak się zastanawiam, że skoro robię tyle tych badań, to może zbierzę się materiał na pracę doktorską.
23:25Myśli pani o doktoracie?
23:28Czas najwyższy.
23:30Temat nie został dobrze opisany, więc może mogłabym być pani promotorem.
23:35Dziękuję.
23:37Czyli paradoksalnie powinna się pani teraz modlić, żeby te dzieci były chore.
23:40Nie, nie będę się o to modlić, pani profesor.
23:48Wiem, że codziennie chodzicie na basen.
23:51Od dzisiaj koniec z tym.
23:53Dlaczego?
23:53Bo ja tak powiedziałam.
23:55Po co cię wezwali do Wydziału Zdrowia?
23:57Kierownik Klepacz chce ze mną rozmawiać.
23:59No to co ja mam robić w tej dziurze?
24:00Mieszkasz w Katowicach, 300-tysięcznym mieście, bez przesady.
24:03Ale to nie są Katowice, tylko szopince.
24:05Ja tu widzę tylko kominy, żadnych koncertów, ja tu mam tylko...
24:07To musisz mieć związek z twoim śledztwem w sprawie dzieci.
24:10Oj tam, oj tam, przesadzasz.
24:11Widzimy się na kolację.
24:12Ja mam tutaj tylko ten basen do cholery.
24:18Całuję ręczki, szanownej pani.
24:21Marek Klepacz.
24:22Julanta Wadowska, król.
24:24Bardzo proszę.
24:25Może kawki?
24:27Nie, dziękuję.
24:28Dobrze się składa, że panią widzę.
24:32Bo sprawa jest pilna.
24:36Dwa tygodnie temu złożyła pani podanie.
24:38O przeniesienie zgadza się?
24:40Złożyłam.
24:41I to się wybornie składa, bo ja mam przychodnię do obsadzenia na koszutce.
24:51Podoba się?
24:54Wygląda imponująco.
24:56Budynek jest nowy, za tydzień otwieramy, jeszcze pachnie farbą.
25:01Ale wyposażenie modelowe.
25:05To ma być duma województwa.
25:08Jeżeli się podoba, to podpisik.
25:12Proszę.
25:15Czy ta propozycja jest za karę?
25:23No nie, no jak, no pani doktor, no co też?
25:27Czy pani, no jak za karę?
25:28No po prostu za karę się szampana nie dostaje, a to jest szampan z kawiorem.
25:37Muszę to przedyskutować z mężem.
25:40Tak.
25:43Tylko proszę się pośpieszyć, żeby miejsce nie uciekło.
25:50Oczywiście. Dziękuję bardzo.
25:52Dziękuję.
25:53Do widzenia.
25:55Do widzenia.
26:12Do widzenia.
26:23Do widzenia.
26:25Do widzenia.
26:44Good morning. My name is Niedziela. I live in a distance of Pani in Szepienic.
26:50What is it?
26:52Could we talk about it?
26:55Please.
26:59I'll tell you what I'm doing.
27:03I'm an officer of security security.
27:06I wanted to talk about the disease.
27:07I'm a person who you are.
27:09A skit pan wie, czym się zajmuje?
27:11Z donosów na panią.
27:13Może pan wyjdzie?
27:13Mam syna.
27:15I wiem, że dzieci chorują. I to poważnie.
27:18Pana syn jest chory?
27:19Nie, na szczęście nie.
27:22Ale zależy mi na tym, żeby pani badała i leczyła te dzieci.
27:29Wiem, że są ludzie, którym bardzo zależy na tym, żeby ten temat przycichł.
27:35Jacy ludzie?
27:36Wpływowi.
27:39Będę proponować pani coś w zamian.
27:42Mieszkanie.
27:43Pracę w lepszym miejscu.
27:45I ja nie mówię tego po to, żeby panią zniechęcić.
27:49Ja to mówię po to, żeby pani wiedziała, że nie jest sama.
27:52Jak będzie pani miała moment zawahania, czy kontynuować,
27:56to proszę pamiętać o tym, że...
27:59Ja mogę pomóc.
28:00Czyli jakbym miała leczyć dzieci na zatrucie ołowium,
28:03to mogę liczyć, że nikt mnie nie aresztuje za potrącenie przychodnia?
28:09Daję pani moje słowo, że zrobię wszystko, żeby nic takiego się nie wydarzyło.
28:15To wszystko?
28:17Do widzenia.
28:21Jak pan się nazywa?
28:24Niedziela. Hubert Niedziela.
28:40A gdzie ty idziesz?
28:42Przecież musieliśmy iść na plac, poćwiczyć ja z dałtem.
28:45Jest taka sytuacja, że jestem umówiony z chłopakami tam.
28:50Może sobota?
28:53A jak ma na imię ta sytuacja, skoro nawet z kwiacikiem wygrała, co?
28:59Asia.
29:04Zmiatek.
29:05Pa!
29:08A drzwi nie umiejś zamknąć!
29:11Ty!
29:17Cześć, kochani.
29:19Zostawiliście coś dla mnie?
29:23Chyba zapomniałaś, że w tym domu do kolacji siadamy razem?
29:27Nie zapomniałam, mamo.
29:30I o tym, żeby z dziećmi odrobić lekcje, też zapomniałaś?
29:36Nie chodzi mi o to, że teraz zapomniałaś.
29:39Chodzi o to, że zapomniałaś, że tak się powinno robić.
29:48Kocham te dzieci.
29:51Ale to ty jesteś ich matką.
29:53Mamo, to, że czasami dłużej pracuję, to nie znaczy, że jestem...
29:55Są rzeczy ważne i ważniejsze.
29:58I czy wojna, czy praca, rodzina jest najważniejsza.
30:06Dziękuje, mamu.
30:11Idę wyrzucić śmieci.
30:23Czekaj, nie skocz, pomogę ci.
30:26Szybko.
30:27Dzięki.
30:28Dzięki.
30:28I ręka.
30:33To co?
30:35Kto dłużej wytrzyma pod wodą?
30:37Ty.
30:53Pierwszy.
31:04Kto z nami pójdzie przed świat?
31:10Kto z nami będzie jak ten?
31:16Z nami zieloną drogą będzie dany szedł.
31:29Kto z nami pójdzie przed świat?
31:33Co?
31:36Przecież widać, że coś cię męczy.
31:41Klepatrz, zaproponował mi przeniesienie do nowy otwartej przychodni na koszulce.
31:45W najlepszej zielnicy?
31:47No to kiedy ty się przenosisz?
31:51Hm?
31:53Ja właśnie się zastanawiam.
31:55Jola, no nad czym tu się zastanawiać?
31:57W końcu będziesz mogła zrobić tam doktorat.
31:59To też mogę.
32:01Chyba nie myślisz o tych chorych dzieciach.
32:03To to zły temat?
32:03Nie o to chodzi.
32:06Myślisz, że ta propozycja właśnie teraz to jest przypadek?
32:10Jola, proszę cię.
32:12Przenieś się.
32:13Jeśli nie dla mnie, to dla Przemka i Josi.
32:18A właśnie gdzie z Joasia?
32:22Ostatnio jak idzie wyrzucić śmieci, to wraca z mokrymi włosami.
32:26Także...
32:26Obstawiam masę.
32:34Yola...
32:49Uwaga to oś.
32:50Mm-hmm.
33:23Co ty wyprawiasz?
33:25Ja tylko...
33:25Czy ty wiesz, jakie to niebezpieczne?
33:27Ale my tylko chcieliśmy...
33:28Prosiłam cię, żebyś nie kąpała się w basenie, a ty musisz zawsze po swojemu!
33:36No...
33:38No co tak patrzysz?
33:40No bo ja myślałam, że ty się gniewasz o to, że my nagoj, że on...
33:46Kochanie, jesteś młoda.
33:50Ciesz się życiem póki możesz.
33:51Miłość jest piękna, oczywiście warto też na pewne rzeczy uważać.
33:54Mamo...
33:55No co, mamo?
33:58Czyli już się na mnie nie wściekasz?
34:00Wściekam się, że się pluskałaś w tym basenie, chociaż prosiłam cię, żebyś się nie pluskała!
34:04Jola, całe osiedle was słyszy.
34:06Ależ to zostanie naszą tajemnicą.
34:14Profesorka dzwoniła do ziętka.
34:15Mówiła, że ta lekarka będzie robiła jakieś... badania.
34:23I co na to ziętek?
34:25Mówił, że długo się tego nie ukryje, ale na razie tak trzeba, bo ta cała sprawa to... śmierdzące jajko? Czy
34:37jakoś tak...
34:44To nie dobrze?
34:46Nie, wszystko dobrze.
34:51Chyba musisz iść, nie?
34:53No już, zmiatej.
34:58Ach, ty...
35:14Jaroszek, mamy tam w sanepidzie jakiegoś informatora.
35:18To będę go potrzebował.
35:32Pani Wiesiu, wszystko w porządku? Co się stało?
35:38Nie wiem jak... nie wiem jak to powiedzieć.
35:41Po polsku. Słowo posłowie.
35:45Dzwonili z sanepidło, że wszystkie próbki są zanieczyszczone.
35:53Wszystkie? Przecież to niemożliwe.
35:55Też im to powiedziałam.
35:57A oni, że skoro zmarnowaliśmy cały kwas ten Delta, tam coś, to więcej go nie dostaniemy, bo są braki.
36:13Poproszę kłucza do gabinetu zabiegowego.
36:16Jak będzie coś potrzebne, to pani przyjdzie do mnie.
36:34Zasadnik się za wszystko w zazie.
36:36Tak, wstrzymał.
36:39Zdjęmy zanem.
36:42Teraz się wystąpuję.
36:45KONIEC
36:46ZSERJY
36:46ZSERJY
36:47ZGŁY
36:47ZSERJY
36:47ZSERJY
Comments