Skip to playerSkip to main content
#dailymotion #youtube #facebook #twitter #twitch #motiongraphics #deezer #tv #dlive #instagram #stream #motion #twitchstreamer #fightingmentalillness #twitchclips #twitchretweet #twitchaffiliate #twitchshare #ant #scribaland #tiktok #grecja #spotify #gelio #gry #vimeo #google #motionmate #youtuber #greekquotes
Transcript
00:00:00Zdjęcia i montaż
00:00:30Zdjęcia i montaż
00:01:00Zdjęcia i montaż
00:01:29Zdjęcia i montaż
00:01:59Zdjęcia i montaż
00:02:29Zdjęcia i montaż
00:02:59Zdjęcia i montaż
00:03:29Zdjęcia i montaż
00:03:59Zdjęcia i montaż
00:04:29Zdjęcia i montaż
00:04:59Zdjęcia i montaż
00:05:29Zdjęcia i montaż
00:05:59Zdjęcia i montaż
00:06:29Zdjęcia i montaż
00:06:59Zdjęcia i montaż
00:07:29Zdjęcia i montaż
00:07:59Zdjęcia i montaż
00:08:29Zdjęcia i montaż
00:08:59Zdjęcia i montaż
00:09:29Zdjęcia i montaż
00:09:59Zdjęcia i montaż
00:10:29Zdjęcia i montaż
00:10:59Zdjęcia i montaż
00:11:29Zdjęcia i montaż
00:11:59Zdjęcia i montaż
00:12:29Zdjęcia i montaż
00:12:59Bacek
00:13:29Zdjęcia i montaż
00:13:59Pan gospodarz
00:14:29Zdjęcia i montaż
00:14:59Zdjęcia i montaż
00:15:29Zdjęcia i montaż
00:15:59Zdjęcia i montaż
00:16:29Zdjęcia i montaż
00:16:59Zdjęcia i montaż
00:17:29Zdjęcia i montaż
00:18:59Zdjęcia i montaż
00:19:29No widzisz
00:19:59Zdjęcia i montaż
00:20:59Zdjęcia i montaż
00:21:29Zdjęcia i montaż
00:21:59Nie podoba się
00:22:59Zdjęcia i montaż
00:23:01Zdjęcia i montaż
00:23:31Zdjęcia i montaż
00:25:01Zdjęcia i montaż
00:25:02Zdjęcia i montaż
00:25:03Zdjęcia i montaż
00:25:05Zdjęcia i montaż
00:25:07Zdjęcia i montaż
00:25:09Zdjęcia i montaż
00:25:11Zdjęcia i montaż
00:25:13Zdjęcia i montaż
00:25:15Zdjęcia i montaż
00:25:17Zdjęcia i montaż
00:25:21Zdjęcia i montaż
00:25:23Zdjęcia i montaż
00:25:25Zdjęcia i montaż
00:25:27Zdjęcia i montaż
00:25:29Zdjęcia i montaż
00:25:31Zdjęcia i montaż
00:25:33Jakie to łapcie?
00:25:39Polatałoby się, co?
00:25:42Polatało.
00:25:44A wcześniej jeszcze.
00:25:47Poszlibyście na dzielnicę.
00:25:51Jeszcze nie można.
00:26:03Chodź, mamusiu, siadej.
00:26:08Popatrz, kochanie.
00:26:09Tu jest cała matematyka.
00:26:12Trzy rodzaje przestawania trójkątów.
00:26:18Bo ja, kochana, pojąłem, że nauka to wszystko.
00:26:22Tylko nauka mi da w życiu.
00:26:23Cześć!
00:26:24Cześć!
00:26:27Stale to samo.
00:26:28Popatrz na moje życie.
00:26:30Co ja jestem warta?
00:26:33Stary, tylko przestawiaj gary, podgrzewaj.
00:26:39Gdzie ty się włóczysz całymi dniami?
00:26:41A, gdzie chcę.
00:26:43Przecież dorosły jestem.
00:26:45Dorosły.
00:26:47Wszyscy dorośli.
00:26:50Wszystko na mojej głowie.
00:26:56Ożeniłbyś się.
00:26:57A mamusia znów.
00:26:59Przecież powiedziałam, że jak spotkam taką jak mama,
00:27:01to się ożeni.
00:27:03No było tego trochę.
00:27:05Boże, co ja teraz zrobię?
00:27:06Zaprosiłam przyjaciół, mieliśmy popracować i wypić herbatę.
00:27:11No gości można przyjąć tak, jak jest.
00:27:14Ja przyjdę znowu za tydzień i wysprzątam wszystko to czyste.
00:27:16Mamusia się kładzie.
00:27:18No przecież patrzę.
00:27:19Nie wiedziałam przecież, co pani sobie uplanowali.
00:27:22A mieszkanie było zapuszczone, że daj Boże zdrowie.
00:27:24Ja nie siedziałam w założonej mi rękawie.
00:27:28Nie wydaje mi się generalnie rzecz biorąc, żeby był tak...
00:27:31Pogadaj z Krzyśkiem.
00:27:33Bo co?
00:27:34Łazi cholera wie gdzie.
00:27:38Może sobie jakąś szparę znalazł?
00:27:40A wygłupiasz się.
00:27:45Dorosły jest.
00:27:46A pamiętasz, jak ja do ciebie chodziłem?
00:27:54To o której wracałem? Niech mamusia powie.
00:27:58Święta prawda.
00:28:01Nie można z tobą poważnie pogadać.
00:28:03Jak to się kiedyś mówiło?
00:28:04Pewnie się nie obrędzie.
00:28:06Pani profesor mogłaby sama.
00:28:16Cześć.
00:28:29Cześć.
00:28:31Nie puszcza ich tatuś?
00:28:34Nie, poszliby na dzielnicę.
00:28:37Gałąb jest bardziej przywiązany do starych śmieci niż człowiek.
00:28:43Słuchaj, Krzysiu.
00:28:44Nie obchodzi mnie, gdzie się szwenda aż całymi dniami.
00:28:49Dorosły.
00:28:50Ale nie denerwuj matki.
00:28:53I tak ma dosyć kłopotów.
00:28:55Babka znowu dzisiaj szorowała na piechotę z dołu.
00:28:58Zasła była na siódmym piętrze.
00:29:00Matka musiała ją przyprowadzić.
00:29:02Denerwuje się.
00:29:03O co chodzi?
00:29:05O to mnie się rozchodzi, kochany, że możesz chyba matce powiedzieć.
00:29:09Wrócę o tej i o tej.
00:29:10I nie będzie sobie szarpać nerwów.
00:29:14Przecież na dzielnicę chodzę.
00:29:16Na dzielnicę?
00:29:18I co tam?
00:29:20Po staremu.
00:29:23A ich szaki się wyprowadzili.
00:29:25A gdzie?
00:29:27Na Tarchomin chyba.
00:29:28Boże, na Wasiaków się rozsypało.
00:29:36Tak?
00:29:37Co ma?
00:29:38Chłopak.
00:29:41A ten, ten, no, ten, jak mu tam, jak on się nazywa, ten, no?
00:29:44Zbyszek.
00:29:45O, nie obiecuje się żenić?
00:29:47Nie wiadomo, przecież w wojsku jest.
00:29:49Wasiaki mówią, że obiecuje.
00:29:50Wasiaki zawsze byli flimony.
00:29:54Ech, jakby to spotkało naszą Alkę, to ja bym sobie wynajął Patafiana.
00:30:01Szkoda Bożeny.
00:30:02Ładna dziewczyna.
00:30:03Jakby nie była ładna, to by się Zbyszek do niej nie brał.
00:30:06No, też racja.
00:30:08A co, uzyśka?
00:30:09Gaszle.
00:30:10O, widzisz, nie powinien palić.
00:30:12A.
00:30:15A nie wpadnie kiedyś do mnie?
00:30:17Nie wiem, nie pytałem.
00:30:20A ty tak, cały dzień na dzielnicy?
00:30:23Co mam tu robić?
00:30:25Wyjść nie ma gdzie.
00:30:26Gęby do kogo nie ma otworzyć.
00:30:30A tam?
00:30:32No tak, tak.
00:30:34Niedługo rozpieprzą całą dzielnicę.
00:30:36Zosłoną po nas tylko pluskwy.
00:30:44Chciałeś, Lolka, o to jasne?
00:30:47Niech tatuś da sobie spokój z tymi gołębiami.
00:30:50Nie pozwolą ich tu trzymać.
00:30:51Nie pozwolą, mówisz.
00:31:06A co z marcuśką?
00:31:11Trzy razy już ją Stefan wywoził z dzielnicy.
00:31:14Do siebie na Ursynów.
00:31:16I trzy razy wracała.
00:31:19Fardziel, baba?
00:31:21Powiedziała, że jak się urodziła na dzielnicy,
00:31:23to na dzielnicy chce umrzeć.
00:31:24Ciii, nie mów tego przy babci.
00:31:26Nie, no jasne.
00:31:29Powiedz chłopakom,
00:31:30że przyjadę kiedyś.
00:31:32Cięi, nie mówię.
00:32:02Cięi, nie mówię.
00:32:04Cięi, nie mówię.
00:32:05Cięi, nie mówię.
00:32:10Dorota?
00:32:14Tak.
00:32:16No, co tam w szkole?
00:32:19W porządku.
00:32:21Co się stało?
00:32:22Coś się miało stać.
00:32:25No, znów coś zmalowałaś?
00:32:30Czekaj, powiem ojcu.
00:32:31Trzecie miejsce na smutnej liście przyczyną wzgonu.
00:32:34Po nowotworach i zawałach udar mózgowy.
00:32:36Nie puszczasz jeszcze ptaku?
00:32:38Tak wcześnie, poszli by na dzielnicę.
00:32:41Jeszcze parę dni.
00:32:43Zastoją się.
00:32:45Nie rozruszają się, jak poprzednio.
00:32:48Maczek.
00:32:49Cześć, umieram z głodu.
00:32:52Znów te gary.
00:32:53Cześć.
00:32:54Cześć.
00:32:55Cześć.
00:32:56Cześć.
00:32:57Hej, mała.
00:33:06Tatusiu.
00:33:07Tatusiu.
00:33:08No nie stękaj, gadaj, co jest.
00:33:11Ja naprawdę, tatusiu, nie zaczynałam.
00:33:15Coś mu dała ten łomot?
00:33:17Matko Boska.
00:33:19Powiedział, że my na dzielnicy wody ciągnęliśmy kulkami.
00:33:23No może i ciągnęliśmy, ale nasza woda była zdrowsza.
00:33:25Nie takie paskudstwo, jak tutaj.
00:33:27Daj tu coś do pisania.
00:33:28Alka, długopis.
00:33:30A jak cię jeszcze raz zaczepi,
00:33:33to tak mu daj po ryju, żeby się na czerwono uzmarkał.
00:33:36Tata.
00:33:37Co ty wygadujesz?
00:33:38Czego ty ją uczysz?
00:33:40Tatusiu, wciąż jeszcze się zdaje, że mieszka na dzielnicy.
00:33:43To tak mu daj po ryju, żeby się na czerwono uzmarkał.
00:33:45Tata.
00:33:46Co ty wygadujesz?
00:33:47Czego ty ją uczysz?
00:33:49Tatusiu, wciąż jeszcze się zdaje, że mieszka na dzielnicy.
00:33:51Każdy jeden człowiek ma prawo mieć swój honor.
00:33:56Dziękuję.
00:33:57I taka małoletnia dziewczynka też.
00:34:01Bacek ma rację.
00:34:03Ma na przystanie.
00:34:04Dobrze, dobrze.
00:34:21Dobrze, dobrze.
00:34:24Co ty?
00:34:42C Staffelka, tam sąże.
00:34:44Dzień dobry.
00:34:52Pani sąsiedzi,
00:34:55co naj pytało pana dzielnicowych?
00:34:56Kto chciał?
00:34:57Nie wiem.
00:34:59Jak ma do mnie interes, niech przyjdzie po południu.
00:35:03Pewnie zniechtadzał za z góry.
00:35:05Ech, doczeka się, madam, doczeka.
00:35:08Południe, panie.
00:35:09Dziękuję panu, dziękuję bardzo.
00:35:14Może małą kawkę?
00:35:33Nie, nie, dziękuję.
00:35:40Co to za heca z tymi kłębiami, panie Kaczmarski?
00:35:43Jaka heca?
00:35:44Nie, panie dzielnicowy.
00:35:46Już ta flądra do pana trafiła.
00:35:49Nieważne.
00:35:50Ostrzegam pana, że jeżeli w przeciągu tygodnia
00:35:52nie zlikwiduje pan tych gołębi na balkonie,
00:35:55to będę zmuszony sporządzić wniosek do kolegium.
00:35:58Do kolegium, panie władzo?
00:35:59A na jaką kwoliczność?
00:36:02No trzyma pan gołębie na balkonie.
00:36:03No zgadza się.
00:36:06Nie wiem, to nie moja sprawa,
00:36:07ale na balkonie nie wolno.
00:36:09Sąsiedzi się skarżą.
00:36:11Panie władzo, jak Boga kocham,
00:36:12ja trzymam gołębie od takiego.
00:36:15Ojciec trzymał, dziadek trzymał.
00:36:17Rozumiem, rozumiem, ale na balkonie nie wolno.
00:36:20No to niech mi pan pokaże zarządzenie,
00:36:22że zabrania się trzymania ptaków.
00:36:24No niech pan pokaże, proszę.
00:36:26W tej sprawie nie ma specjalnego zakazu.
00:36:29A widzieć pan.
00:36:30Ale zakłócanie porządku w miejscu zamieszkania
00:36:34w każdej formie jest wykroczeniem i podlega karze.
00:36:37Zaraz, zaraz, poczekaj pan.
00:36:39A czy trzymanie, dajmy na to, kanarka, papugi,
00:36:42czy też, dajmy na to, małpy, jest zabronione?
00:36:45Jest karalne?
00:36:47Nie.
00:36:48Trzymanie gołębi też nie jest karalne,
00:36:50pod warunkiem, że nie zakłócają spokoju współlokatorów.
00:36:53Nie naruszają porządku.
00:36:56Jako moje gołębie naruszają porządek?
00:36:59Nigdy w życiu, panie władzo.
00:37:03A znasz pan dzielnicowego z tamtej dzielnicy?
00:37:06Taki marczysty był, panie.
00:37:09Taką plankę miał tutaj, na lewym policzku.
00:37:12Prudno, żebym znał wszystkich milicjantów w Warszawie.
00:37:15Ano tak, tak, też raz ja.
00:37:17Więc ten Domański, znaczy się dzielnicowy,
00:37:20Mamuśka go nazywali.
00:37:22Mamuśka?
00:37:22Dlaczego, Mamuśka?
00:37:24Trudno powiedzieć.
00:37:26No więc ten Dany Domański
00:37:27też panie rozrabiał na temat tych gołębi.
00:37:32I co pan powiesz?
00:37:34Po pół roku postawił sobie budę
00:37:36u Franka Mongoła.
00:37:39Tak.
00:37:40Tam były inne warunki, panie Kaczmarski.
00:37:43Niech pan nie porównuje
00:37:44peryferyjnej dzielnicy z nowym osiedlem.
00:37:46A na tym nowym osiedlu to inne ludzie mieszkają?
00:37:49Sama arystokracja?
00:37:51Niech mi pan powie, panie dzielnicowi.
00:37:54Czy jestem obywatelem PRL-u, czy nie?
00:37:56Oczywiście.
00:37:57Mam prawo mieć swojego zajoba, czy tak zwane hobby?
00:38:02Oczywiście.
00:38:04No to ja mam ptaki.
00:38:06Ale ja już panu powiedziałem,
00:38:08że mnie pańskie gołębie nie przeszkadzają.
00:38:10Tylko sąsiedzi się skarżą.
00:38:12Niech pan z nimi coś zrobi w przeciągu tygodnia,
00:38:16żeby nie było skarg.
00:38:17No to co?
00:38:19Mam nią łby poukręcać?
00:38:22Nie wiem.
00:38:25Oj, nie lubisz pan ptaków, panie dzielnicowi.
00:38:28Nie lubisz pan.
00:38:30Nigdy nie hodowałem gołębi.
00:38:32A szkoda.
00:38:34Lepiej zrozumiałbyś pan człowieka.
00:38:36Do widzenia.
00:38:49Do widzenia.
00:39:00Oj Wacek, Wacek, żeby tylko z tego jakiego nieszczęścia nie było.
00:39:06Psss, psss, psss, psss.
00:39:36Dlaczego?
00:39:58Dziękuję.
00:39:59No.
00:40:06Ale noć, jak i noć.
00:40:20Pośpiewam, pośpiewam.
00:40:21Widzisz, synu, człowieka poznaje się po jego stosunku do żywego stworzenia.
00:40:41Przede wszystkim do gołębia.
00:40:42Jeżeli dajmy na to jakiś facet nie lubi ptaków, to jest albo dzwoniec z głębokiej prowincji,
00:40:50które w każdym zwierzęciu widzi tylko zagrychę, jak śpiewał ten, ten, ten, no jak mu tam, ten taki z wąsami, no, co to śpiewał, chłop szybemu nie przepuści.
00:41:02Grześ Kograk.
00:41:03O, Grześ Kograk.
00:41:04Znał facet polskowiedź.
00:41:07Dla każdego rolnika, bracie, wszystko, co się rusza, to nieprzyjaciel.
00:41:13Za łeb i do gara.
00:41:16Tak, ale chodzą.
00:41:20I nie śmierdzą.
00:41:35A znowuż tak zwany szpagatowy inteligent to nie lubi stworzenia dlatego, bo uważa, że wszystko, co jest na świecie, to do niego należy.
00:41:43Że on tylko jest najważniejszy na świecie, a najgorsze to te dezertery od Pługa, co to teraz robią w mieście za inteligencję.
00:41:54Święta racja.
00:41:56A mama znowu swoje?
00:41:57A jak się nazywał ten zięć, no, ten zięć marczaków?
00:42:04Florczak.
00:42:06Florczak, o, to był z niego kawał dzwońca.
00:42:11Takie to, to nie pies, nie wydra.
00:42:13Ja bym taki, kto nie meldował w Warszawie.
00:42:17Tylko życie zatruwają porządnym ludziom.
00:42:20Nie mam racji?
00:42:21No pewnie.
00:42:21No dobrze, że ty się chociaż ze mną zgadzasz.
00:42:25A już najgorsze to te niedorżnięte arystokratki zadychę, pochodzące z głębokiej prowincji.
00:42:32Niech się cieszą, że władza ludowa ich nauczyła czytać i pisać.
00:42:36Ale chodzą, jak brzyde.
00:42:55Tyle czasów siedzieli, a chodzą jak rakiety.
00:43:00Żeby tego cholera wrócili.
00:43:03Wrócą, wrócą.
00:43:06Żebym wiedział, że z takimi gnojami będę tu mieszkał, to bym do końca życia siedział u nasz na dzielnicy.
00:43:13Zapaskudzili nam Warszawę różnym barachłem.
00:43:16Może się pan uspokoić?
00:43:18A co, może rozrabiam?
00:43:21Ludzi pan obraża.
00:43:23Głupstwa pan gada.
00:43:24U siebie jestem i wolno mi gadać, co mi się podoba.
00:43:27A jak pani podsłuchujesz, to już pani sprawa.
00:43:30Może polecisz pani do dzielnicowego, co?
00:43:32Skaranie boskie z takim elementem.
00:43:37Też, żebym ja ci czasem nie dał elementu, zołzo frędzlowata.
00:43:42Ptaki jej przeszkadzają.
00:43:44Ludzie wyzywa od elementu.
00:43:45Niech tatuś daje jej spokój.
00:43:47Od elementu wyzywa.
00:43:48Hermen Hilda owszem karmiona.
00:43:50Chce tatuś kolegium zapłacić?
00:43:52No dobra, to zapłacę.
00:43:54Zapłacę, stać mnie na to.
00:43:56Jeszcze nie stać na to.
00:43:59A wyzywać się nie dam, byle zązie.
00:44:02Gdy zamykaj drzwi, gołębi nie widać.
00:44:06Ja sobie te paniusie wypożyczę jeszcze nieraz.
00:44:10We windzie, na osobności.
00:44:13Pozna skuba na czar polskiej mowy.
00:44:16Ptaków człowiek trzymać nie może.
00:44:18Odezwać się nie może.
00:44:19Niedługo to i oddychać człowiekowi nie dadzą.
00:44:22Może się pan wreszcie uspokoić, sąsiedzie?
00:44:26Zamknij się, wydro!
00:44:28Gra są undulowana!
00:44:30Co mamusia, tak rany?
00:44:32Wytrzymać nie można.
00:44:40Wracają!
00:44:42Wacek!
00:44:44Wracają!
00:44:45Wracają!
00:44:46Moje ptaki, kochane.
00:44:49Wiedziałem, że wracają.
00:44:52Wiedź, robimy do spełnania.
00:44:54muzyka
00:45:15Taki sam jak ojciec niebożczyk.
00:45:18Nie, nie jest po nim spoczywa.
00:45:21Taki sam był wariat.
00:45:23Ale jak ojciec żył, to mu mama kołki na łbie ciosała.
00:45:27O te ptaki.
00:45:28Ja? Kołki na łbie?
00:45:32Wstydziłabyś się. Co ona się mi tak czepia?
00:45:36Ja? Stare mu kołki na łbie.
00:45:43Wiemy ojca i syna. Ja.
00:45:46Chyba ci się już coś pomieszało.
00:45:48Sklerozę masz? Czy jak?
00:45:51Co ona się mi tak czepia?
00:45:56Dajcie spokój. Co było, to było.
00:45:58Przyszli taki kochany.
00:46:05Pani Kaczmarski, dwa słowa.
00:46:08Słucham.
00:46:09Pani Kaczmarski, dwa słowa.
00:46:20Słucham.
00:46:21Pani Krapczakowa znów była u mnie wczoraj ze skargą w sprawie tych gołębi.
00:46:26Pani Kaczmarski.
00:46:27Pani Krapczakowa może mnie wie pan co?
00:46:28Wiem, wiem.
00:46:29To nie moja sprawa.
00:46:31Pani Kaczmarski, ale mówiła, że pan jej wczoraj naubliżał.
00:46:34Ja jej?
00:46:35O.
00:46:36Ja jej dopiero naubliżam, panie.
00:46:38Co się?
00:46:39Co się?
00:46:40No właśnie mówię.
00:46:41Ja jej dopiero naubliżam, jak nie zleje ze mnie i z mojej gołębi.
00:46:44Każdy jeden chomon, który przyjedzie z głębokiej prowincji do Warszawy, zaraz zaczyna się zrządzić jak u siebie w stodole.
00:46:50Ptaki jem przeszkadzają.
00:46:52Trzeba było przyjechać tutaj, tuż po wojnie.
00:46:55Ludzie nie mieli co jeść, a gołębie dokarmiali.
00:46:58A pamiętasz tę babkę z piwnej?
00:47:00Skąd?
00:47:01No tak, racja ciebie przynosi.
00:47:03Człowiek, który nie lubi gołębi, jest jaskinowiec.
00:47:06Dzwoniec sieczką karmiony.
00:47:09Jakby Warszawa wyglądała bez gołębi, panie?
00:47:12Chodź, Krzysiu.
00:47:20Krzysiek, daj okulary.
00:47:36Patrz.
00:47:41Obcy.
00:47:43Obcy.
00:47:44Przeprowadzili obcego.
00:47:49Niech skonam.
00:47:51W obcym miejscu.
00:47:53Ale lot.
00:47:54Jak Boga kocham.
00:47:56To się ktoś tu jeszcze ma ptaki.
00:48:00To tak wygląda.
00:48:02Ale gdzie?
00:48:13Ciii, ciii, ciii, spokój, spokój, spokój.
00:48:16Podaj mi te okulary.
00:48:20Ładna sztuka.
00:48:25Młodziak.
00:48:27Głupi.
00:48:29Samiczka.
00:48:31Trzeba się rozejrzeć, gdzie ten dany człowiek trzyma gołębie.
00:48:35Pogadałoby się?
00:48:36A ptaka bym mu oddał nawet za darmo.
00:48:38Niech skonam.
00:48:39Widzisz, od razu poznał, że wpadł w ręce porządnego człowieka.
00:48:42Nawet się nie szarpie.
00:48:44Rzeczywiście ładna sztuka.
00:48:46Jutro się rozejrzymy.
00:48:48Widzisz, początkowo wyglądało, że sprowadziliśmy się na pustynię.
00:48:50A tu masz.
00:48:51A widzisz, jeszcze ktoś gołębie trzyma.
00:48:52Może bym sobie u nich budę postawił?
00:48:53Skończyłaby się ta szarpanina.
00:48:54Z tą madame.
00:48:55I cieć by się odkleił.
00:48:56Z tą madame.
00:48:57I cieć by się odkleił?
00:48:58I cieć by się odkleił.
00:49:00Widzisz, początkowo wyglądało, że sprowadziliśmy się na pustynię.
00:49:04A tu masz. A widzisz, jeszcze ktoś gołębie trzyma.
00:49:09Może bym sobie u nich budę postawił?
00:49:12Skończyłaby się ta szarpanina z tą madame.
00:49:18I cieć by się odkleił.
00:49:30Bacek?
00:49:43Co?
00:49:43Pan Rosiak przyszedł.
00:49:45Dzień dobry.
00:49:49Proszę, proszę.
00:49:51Dzień dobry, panie Kaczmarski.
00:49:53Dzień dobry.
00:49:54Ja chciałem z panem porozmawiać.
00:49:56Proszę, proszę.
00:49:58Dzień dobry.
00:50:00Dzień dobry, panie.
00:50:02Proszę, niech pan siadra.
00:50:03Napiszy pan herbatę, panie Rosiak?
00:50:05Nie, ja dziękuję. Ja tylko na chwilę.
00:50:09Chciałem z panem porozmawiać.
00:50:12No, już słyszałem.
00:50:14Pan ma do mnie pretensje, panie Kaczmarski.
00:50:17O te gołębie.
00:50:18Całkiem niesłusznie.
00:50:21Mnie pańskie gołębie wcale nie przeszkadzają.
00:50:24Przecież nawet na chodnik nie wrudzę.
00:50:28Pański balkon wychodzi na trawnik, nie?
00:50:30No właśnie.
00:50:30No, tylko ta z dołu.
00:50:33To znaczy pani Krawczakowa.
00:50:35No to idź pan do niej i powiedz pan tej małpie,
00:50:39nie ode mnie nie odczepi.
00:50:41To pofatyguje się osobiście do niej
00:50:42i takiej nawtykam, że dostanie zakaźnej padaczki.
00:50:47Pacz.
00:50:48A musia czego?
00:50:49Wie pan, lepiej z nią nie zaczynać.
00:50:56Wie pan, ona ma syna.
00:50:58Ja też mam syna.
00:51:00Jak trzeba, to panie, wiesz pan,
00:51:02na mojego Krzyśka nie było mocnego na całej dzielnicy.
00:51:06Ciebie się wrodził.
00:51:08Mamusia przestanie.
00:51:10Mamusia się nie wtrąca.
00:51:12Po co ma pana robić sobie kłopotów?
00:51:15Jej kłopoty nie mówię.
00:51:16Dzielnicowy się wypytuje,
00:51:18czy zlikwidował pan gołębie.
00:51:23Powiedziałem mu szczerze,
00:51:24że to spokojne stworzenia
00:51:26i że nie przeszkadzają nikomu.
00:51:29Tak, żeś pan powiedział?
00:51:30Słowo honoru.
00:51:32I powiedziałem mu,
00:51:34że pani Krawczakowa...
00:51:35Jaka ona pani?
00:51:36No tak.
00:51:37No więc, że pani Krawczakowa
00:51:38postępuje trochę złośliwie.
00:51:41Tak, żeś pan powiedział?
00:51:42Słowo daję.
00:51:43Od razu bym zauważył,
00:51:45że jest pana porządny człowiek.
00:51:47Pan z Warszawy?
00:51:49Z Podmińska Mazowieckiego.
00:51:51A nie szkodzi.
00:51:53Pani, ja też jestem demokrata.
00:51:54U mnie każdy człowiek, panie, to brat.
00:51:57Tylko widzisz pan,
00:51:58nie mogę by trzymać nerwowo,
00:51:59jak mnie, warszawiakowi,
00:52:00z dziada pradziada.
00:52:02Taki ktoś z prowincji
00:52:03przychodzi pani i zaczyna...
00:52:05Pijący pan jesteś?
00:52:07Tak, ale widzisz pan...
00:52:09Nie jąkaj się, pan matka!
00:52:12Daj polufię i coś na ząb.
00:52:14Aha.
00:52:15Siadaj pan, panie Rosia.
00:52:16Wie pan, ja...
00:52:17Siadaj pan!
00:52:18No niech pan siada, panie Rosia.
00:52:23No.
00:52:26Inni ludzie, kochany panie Władysławie,
00:52:29hodują rybki, panie,
00:52:31żółwie, czy kanarki.
00:52:33A ja, panie, ganiam ptaki.
00:52:35I będę ganiał.
00:52:37Czy to się komu podoba, czy nie?
00:52:39Święta racja, panie Władysławie,
00:52:44święta racja.
00:52:45Człowie go musi.
00:52:48Tak, bo nie,
00:52:49to tego...
00:52:50O, co byś zwariował, no?
00:52:53Intrygienny z pana człowiek,
00:52:56panie Władysławie.
00:52:58A tej zgagi z dołu nie bój się, pan.
00:53:01Już ja z nią zauważę.
00:53:03Ona ma brata na bardzo wysokim stanowisku.
00:53:06To nie szkodzi, panie Władysławie.
00:53:09To nie szkodzi.
00:53:09Ja też jestem na wysokim stanowisku, panie.
00:53:12Robocznik jest.
00:53:13Metalowiec.
00:53:16A władza u nas jest, panie,
00:53:17w rękach klasy robotniczej.
00:53:19Słyszałeś, pan?
00:53:21No, tak, słyszałem.
00:53:24No widzisz, pan.
00:53:26To niech ta szarpana, madam,
00:53:28nie otwiera buzi na władzę.
00:53:32No to jeszcze po małym, panie Władzę.
00:53:33No.
00:53:36Pod Mińskiem Mazowieckiem
00:53:42też strachają się pożądne ludzie.
00:53:48Pewnie.
00:53:52Niech tatusz przestanie.
00:53:55A pani doktor, czego?
00:53:58Cały blok się z tatusia śmie.
00:54:00Niby dlaczego?
00:54:01Niby dlaczego.
00:54:01Przez te tatusia ptaki.
00:54:04Koleżanka powiedziała mi, że
00:54:05nie obchodzi mnie, co mówiła twoja koleżanka.
00:54:08A że się śmieją, to bardzo dobrze.
00:54:10Lepiej, że się śmieją, jakby mieli płakać.
00:54:12Śmiech to zdrowie.
00:54:13Dlaczego tatuś nie chce zrozumieć, że tutaj się żyje inaczej niż na dzielnicy?
00:54:17A nie chce.
00:54:19Tu też jest Warszawa.
00:54:19A ty nie bądź taka wielka pani.
00:54:30Taka inteligentna.
00:54:33Pamiętaj o tym,
00:54:35że na twoje studia
00:54:35pracuje dwóch robociarzy.
00:54:42I pouczać mnie nie musisz.
00:54:44Rozumiesz?
00:54:44Czasem.
00:55:07Krzysiek, to jak tam idzieś dzisiaj na dzielnicy?
00:55:10Do podnosza idzie.
00:55:18Dzień dobry.
00:55:21Dzień dobry.
00:55:22Daj spokój.
00:55:47Co jest stało?
00:55:48Stary chłopa, głupi jak dziecko.
00:55:50Nie może zrozumieć, że czasy się zmieniły.
00:55:54Przez całe życie nie mieliśmy do czynienia z żadnymi sądami ani kolegiami dopiero na starość.
00:55:59Wstyd.
00:56:00Przedrodzonymi dziećmi.
00:56:02Stól buzię, szczęście ty moje.
00:56:04Jakieś się ze mną hajtała,
00:56:06to wiedziałaś, że gołem biegania.
00:56:08I nie przeszkadzało ci.
00:56:10Tak, ale wtedy mieszkaliśmy na dzielnicy.
00:56:12I nikomu twoje ptaki nie przeszkadzały.
00:56:14Tu też jest Warszawa.
00:56:19Jestem u siebie.
00:56:20Tylko takie różne flimony mogą mieć swoje hobby.
00:56:23A robotnik to już nie.
00:56:25Tak, ale jak ci przyłożą w tym kolegim, to będziesz miał hobby.
00:56:29Czego się marzysz?
00:56:31W naszej rodzinie wszystkie chłopy trzymali ptaki.
00:56:35Ale mama zawsze o to ojcu łeb suszyła.
00:56:38Ja?
00:56:39Mamusia się nie wtrąca.
00:56:42Nie wtrącaj się, nie wtrącej.
00:56:43Takie płacze urządza.
00:56:49Myślałby kto, że Wacek kogoś zabił albo pokaleczył.
00:56:53Falić Boga.
00:56:54Już ja go dobrze wychowałam.
00:56:57Mamusia przestanie.
00:56:58Myślałby kto, że miliony zarabiasz.
00:57:13Tyle wydatków stale mamy.
00:57:15Przestań.
00:57:16Przecież nie zapłaciłem.
00:57:22Za moich czasów.
00:57:24Tak, tak.
00:57:24Za mamy czasów to ojciec na piechotę ganiał na pęcówkę.
00:57:28Ganiał, ganiał.
00:57:30Ale ptaki nikomu nie przeszkadzały.
00:57:32Tylko mamie.
00:57:33Ciebie się chłopaka.
00:57:35Uspokój się.
00:57:36Już ja im powiem, nie mój się.
00:57:37Matko Boska, ten chłop nigdy nie zmądrzeje.
00:57:40Taki głupi jestem?
00:57:43Głupik widziałem.
00:57:45No dawaj obiad, a ja na chwilę zajrzę do gołębi.
00:58:07Taki głupi jestem.
00:58:37Matka.
00:58:38Co?
00:58:39Gdzie mój order?
00:58:41Ja mam ci twoich orderów pilnować?
00:58:43No przecież ty chowałaś ostatnio garnitur.
00:58:45Ja, ja. Wszystko ja.
00:58:55O Jezu.
00:58:58O wszystkim ja muszę myśleć.
00:59:01Ordery, ubrania.
00:59:03No, elegancko.
00:59:33Masz.
00:59:35Nie, nie. Daj mi ten mniejszy.
00:59:39Niech wiedzą, że nie jestem jakaś chetka pętelka.
00:59:41No, a myślałby kto, że z wizytą do Jaruzelskiego idziesz?
00:59:44Jeszcze daj mi moją syrenkę.
00:59:46I co jeszcze?
00:59:47Mówię syrenkę.
00:59:49Pomyśląc sobie, że jestem jakiś
00:59:51nygus z dzielnicy.
00:59:53Niech zobaczą, że jestem poważny człowiek,
00:59:56którym sroco spod ogolanie wypadł.
00:59:59A hobby mam prawo mieć.
01:00:02I nie wygłupiaj się tam na litość boską.
01:00:06I nie pyskuj, bo cię jeszcze zamkną.
01:00:08Kogo? Mnie?
01:00:10No.
01:00:11A za co?
01:00:14Idź spokój.
01:00:16Wpłynął wniosek o ukaranie obywatela o to, że hoduje gołębie na balkonie,
01:00:27które zakłócają spokój i porządek współlokatorom przez głośne gruchanie,
01:00:33jak również zanieczyszczają balkony i okna od czasu zasiedlenia mieszkania przez obwinionego.
01:00:41Czy obywatel zrozumiał zarzut?
01:00:44No nie bardzo.
01:00:46Fakt, że trzymam ptaki, ale żeby spokój zakłócali?
01:00:52Trzymam ptaki? Pewnie, że trzymam.
01:00:54Bo ja jestem hobbysta, proszę, wysokiego kolegium.
01:00:57Wolno mi? Wolno.
01:01:00W żadnym kodeksie nie jest napisane, że obywatelowi PRL nie wolno trzymać ptaków.
01:01:05Wolnie.
01:01:07Jakby trzymanie ptaków było zabronione,
01:01:09to trzeba by wydusić wszystkie uliczniaki,
01:01:12czyli tak zwane gołębie magistrackie.
01:01:15One też zanieczyszczają teren.
01:01:17I śmierdzą, proszę, wysokiego kolegium.
01:01:20Śmierdzą.
01:01:21Proszę świadka o spokój.
01:01:23Czy wysokie kolegium wyobraża sobie Warszawę bez gołębi?
01:01:27Gołąb jest to bardzo mądre stworzenie.
01:01:30I przywiązane do swojego miejsca urodzenia.
01:01:33Jak człowiek.
01:01:35A może nawet lepiej.
01:01:38Jak się Warszawa paliła, dajmy na to, w trzydziestym dziewiątym,
01:01:42czy też w powstanie,
01:01:44to ludzie pouciekali.
01:01:46A gołębie fruwali nad taką kamienicą, co się paliła
01:01:50i chociaż skrzydła im się opalali, nie odezły.
01:01:55Niech sobie szanowne kolegium poczyta literaturę na ten temat.
01:02:00Nawet się o gołębiach sztuki teatralne piszą.
01:02:04Dajmy na to, u nasz teatrze na Targówku.
01:02:09Szła taka sztuka pod tytułem, nie pamiętam,
01:02:16tak jakoś gołębie się wracają, coś podobnego.
01:02:20Bo gołąb jest prawomocnym warszawskim stworzeniem.
01:02:25A pamięta wysokie kolegium Warszawę po powstaniu?
01:02:29Przepraszam.
01:02:35Trzymałem ptaki, proszę wysokiego kolegium.
01:02:38Trzymam i będę trzymał.
01:02:43O co obwiniony prosi kolegium?
01:02:46O nic nie proszę.
01:02:48Nie przyszedłem się tu pętać.
01:02:51Znaczy, przepraszam, nie przyszedłem tu o nic prosić.
01:02:54Chcę tylko wytłumaczyć,
01:02:56że trzymanie gołębi nie jest żadnym przestępstwem.
01:03:00Przecież dozorca, przepraszam, ten gospodarz domu
01:03:04zeznał pod przysięgą,
01:03:06że moje gołębie to stworzenia spokojne
01:03:09i wcale nie brudzą.
01:03:12Po mojemu oskarżenie jest fałszywe.
01:03:15A jeżeli ta pani spod nasz
01:03:17nie lubi żywego stworzenia,
01:03:20to już nie moja sprawa.
01:03:21Czy wysokie kolegium słyszało, kiedy
01:03:26jak gołębie gruchają,
01:03:28albo jak chodzą po niebie,
01:03:32jak się patrzy na taki lot, to jakby,
01:03:35to ja wiem, no to jakby,
01:03:37jakby ktoś srebra posypał po niebie.
01:03:40Co by Warszawa znaczyła bezgołęnie.
01:03:47Proszę się Wacława Kaczmarskiego
01:03:50i osoby zainteresowane w sprawie
01:03:52o wyjście na salę.
01:03:54Proszę wstać.
01:03:56Kolegium nie dopatrzyło się w czynie obwinionego
01:04:11znamion wykroczenia.
01:04:13I uwalnia go od odpowiedzialności,
01:04:16zwracając jednocześnie uwagę,
01:04:18by zaprzestał scysji z sąsiadami,
01:04:21zwłaszcza z obywatelką Janiną Krawczak.
01:04:26Proszę siadać.
01:04:33Jestem spokojny człowiek, proszę wysokiego kolegium,
01:04:37ale...
01:04:38Kolegium rozumie.
01:04:40Niemniej należy nieco powstrzymać swój temperament.
01:04:43Proszę.
01:04:46Kolegium zwraca uwagę,
01:04:48że indywidualne zainteresowania obywatela
01:04:51nie mogą godzić w poprawne stosunki międzyludzkie.
01:04:55Między sąsiedzkie.
01:04:57Rozumie pan?
01:04:58Pewnie.
01:05:00I jeszcze jedno.
01:05:01Musi pan sobie zdawać sprawę z tego,
01:05:03że gołębie trzeba będzie zlikwidować.
01:05:06Wcześniej czy później?
01:05:08Że jak?
01:05:10W blokach?
01:05:11Między ludźmi?
01:05:15Rozumiem.
01:05:16Dziwię się panu, panie sierżancie, że zajmuje się pan takimi duperelami.
01:05:20Zamiast wziąć się za tych nygusów, to to całe dnie siedzą i zatruwają powietrze na osiedlu.
01:05:26Domański ten nasz wie pan ten no, dawny dzielnicowy, też nie lubił gołębie, a potem panie...
01:05:37Pan też powinien zająć się trochę gołębiami, panie sierżancie.
01:05:40Żebym nie miał z panem głupotów, panie Kaczmarski.
01:05:44Z sremmną? To ja latam do kolegium?
01:05:46Niech pan porozmawia z tą spod nasz.
01:05:49Ona nie umie żyć w stosunkach, jak to powiedziała o kolegium.
01:05:52No tych międzyludzkich, o.
01:05:58A te gołębie musi pan zlikwidować.
01:06:01No?
01:06:28Jak?
01:06:29I jak?
01:06:31Z czym?
01:06:32No z tym kolegium.
01:06:33W porządku, mamuś.
01:06:38Tam siedzą mądrzy ludzie.
01:06:41No to, chwała Bogu.
01:06:59No to, chwała Bogu.
01:07:04KONIEC
01:07:34KONIEC
01:08:04KONIEC
01:08:34KONIEC
01:09:04KONIEC
Be the first to comment
Add your comment

Recommended