Skip to playerSkip to main content
#dailymotion #youtube #facebook #twitter #twitch #motiongraphics #deezer #tv #dlive #instagram #stream #motion #twitchstreamer #fightingmentalillness #twitchclips #twitchretweet #twitchaffiliate #twitchshare #ant #scribaland #tiktok #grecja #spotify #gelio #gry #vimeo #google #motionmate #youtuber #greekquotes
Transcript
00:00:00Sztajn, grali艣cie w niedziel臋 po po艂udniu?
00:00:02Grali艣my. Poczekaj chwileczk臋.
00:00:04Co艣cie grali?
00:00:06Kawa艂ek sonaty C-small Beethovena.
00:00:08Aaaa...
00:00:10Sz艂o nam tak dobrze jak nigdy.
00:00:12Tak?
00:00:14No nie wyobra偶asz sobie jak...
00:00:16Sztajn, konta 1,9 perec.
00:00:184,17, pi臋膰 zaj臋te do sze艣ciu tysi臋cy.
00:00:20Do sze艣ciu? Nie sprawdzaj. Dobrze pami臋tasz.
00:00:22A potem robili艣my pr贸b臋 z tego, com sko艅czy艂 niedawno.
00:00:24Co to jest, pol kawalczyk?
00:00:26Daj偶e spok贸j, nie tworz臋 repertuaru dla Kataryny.
00:00:29A co, opera?
00:00:31Nie.
00:00:33Co艣, co ma pewne formalne podobie艅stwo do sonaty.
00:00:35Ale nie jest sonat膮.
00:00:37Pierwsza cz臋艣膰 to wra偶enie miasta,
00:00:39kt贸re milknie i zwolna usypia, rozumiesz?
00:00:41Wielka cisza,
00:00:43przesycona
00:00:45艂agodnymi szmerami,
00:00:47kt贸re robi膮 skrzypce.
00:00:49A na tym tle flet zaczyna
00:00:51przejmuj膮c膮 pie艣艅.
00:00:53Jakby j臋k drzew marzn膮cych,
00:00:55ludzi bezdomnych,
00:00:58przy czym spracowanych,
00:01:00zwierz膮t, kt贸re jutro b臋d膮 zabite.
00:01:04Sztajn, prezes wo艂a.
00:01:06D艂ugo艣 pisa艂?
00:01:08Blisko rok. Przyjd藕 w niedziel臋, us艂yszysz wszystkie trzy cz臋艣ci.
00:01:12Co s艂ycha膰, panie Sztajn?
00:01:20Wiktor Igo艂 umar艂 wczoraj.
00:01:22Du偶o zostawi艂?
00:01:24Sze艣膰 milion贸w frank贸w.
00:01:26W czym?
00:01:28W trzyprocentowej r臋ce francuskiej i w Suezach.
00:01:30Doskonale papier. W czym robi艂?
00:01:32W literaturze.
00:01:34Co? W literaturze?
00:01:36Tak, bo to by艂 wielki poeta, wielki pisarz.
00:01:38Niemiec?
00:01:40Francuz.
00:01:42A, prawda. Ja zapomnia艂em.
00:01:44Przecie偶 to jego ta powie艣膰
00:01:46z ogniem i mieczem, nie Mary.
00:01:48Czyta艂a 艂adniejsze kawa艂ki z niego.
00:01:52A pan podobno grywasz?
00:01:55Sko艅czy艂em konserwatorium
00:01:57i klas臋 fortepianu Leszetyckiego w Wiedniu.
00:01:59Przepraszam, pana prezesa.
00:02:01Musz臋 ju偶 i艣膰. Mam du偶o roboty.
00:02:03Robota nie g臋艣.
00:02:05Ona si臋 nie wytopi.
00:02:07A mnie zdenerwuje
00:02:09to ci膮g艂e szcz臋kanie szklanek w kantorze
00:02:11i to ci膮g艂e syczenie gazu.
00:02:15Panie prezesie,
00:02:17przychodzimy tak wcze艣nie?
00:02:19Jeste艣my bez 艣niadania.
00:02:21Oni gotuj膮 herbat臋 na gazie.
00:02:24A kto p艂aci za gaz?
00:02:26Ja.
00:02:28A gdzie tu jest sens?
00:02:30Od dzisiaj panowie b臋d膮 p艂acili.
00:02:32Dobrze, powiem kolegu.
00:02:34I ja to robi臋 dla pan贸w dobra.
00:02:36Oni si臋 teraz wstydz膮 pi膰 herbat臋.
00:02:38Bo ich gryzie sumnienie,
00:02:40偶e to na moim gazie.
00:02:42A jak ka偶dy zap艂aci,
00:02:44to b臋dzie 艣mia艂y.
00:02:46B臋dzie m贸g艂 patrze膰 do mnie prosto w oczy.
00:02:48I to jest bardzo moralne, panie Stein.
00:02:50Bardzo.
00:02:54Prezes pyta艂 o mnie,
00:02:56a i ja si臋 tutaj wybiera艂em.
00:02:58Interes, co?
00:03:00To za艂atwimy go pr臋dzej,
00:03:02bo ja mam z panem do pogadania
00:03:04w pewnej bardzo delikatnej sprawie.
00:03:06Interes jest taki.
00:03:08Adler & Company
00:03:10potrzebuj膮 wielkiej barwi we艂ny
00:03:12i zwr贸cili si臋 o to do mnie.
00:03:14Ja we艂n臋 mam,
00:03:16ale potrzebuj臋 na ni膮 pieni臋dzy.
00:03:18Dam panu pieni膮dze,
00:03:20zarobimy do sp贸艂ki.
00:03:23Jak zwykle pi臋tna艣cie procent.
00:03:25Wiele potrzeba?
00:03:27Trzydzie艣ci tysi臋cy marek na Lipsk.
00:03:53Fabryka ro艣nie.
00:03:55Za miesi膮c zaczynamy,
00:03:57za trzy b臋dzie pod dachem,
00:03:59a w pa藕dzierniku puszczamy w ruch.
00:04:01Lubi臋 taki po艣piech.
00:04:03To jest po 艂贸dzku 艣licznie.
00:04:05Ja bardzo lubi臋 Borowieckiego,
00:04:07ale ja mu musz臋 zrobi膰 przykro艣膰.
00:04:09I mnie jest tak nieprzyjemnie.
00:04:11Tak bardzo nieprzyjemnie,
00:04:13co ja bym chcia艂,
00:04:15ale ja bym chcia艂,
00:04:17偶eby panu przyj臋li,
00:04:19偶eby panu przyj臋li,
00:04:21co ja bym pana prosi艂,
00:04:23aby pan wyt艂umaczy艂 mnie przed nim.
00:04:25C贸偶 takiego?
00:04:27Ja musia艂em cofn膮膰 kredyt.
00:04:29Znajdziemy kredyt gdzie indziej.
00:04:31Mnie jest bardzo przykro,
00:04:33偶e nie b臋d臋 m贸g艂 z wami
00:04:35prowadzi膰 interesu,
00:04:37ale tak pomi臋dzy nami m贸wi膮c,
00:04:39po przyjacielsku,
00:04:41panie Maurycy,
00:04:43na co panu ta sp贸艂ka z Borowieckim?
00:04:45Czy pan nie mo偶e sam otworzy膰 fabryki?
00:04:47Ale ja nie mam pieni臋dzy.
00:04:50A to nie jest pow贸d ani przyczyna.
00:04:52Ludzie maj膮 pieni膮dze,
00:04:54a pan masz du偶e zaufanie
00:04:56i du偶e zdolno艣ci.
00:04:58Dlaczego ja panu dzisiaj
00:05:00da艂em na jedno s艂owo
00:05:0230 tysi臋cy marek?
00:05:04Dlaczego ja pana uwa偶am
00:05:06jak syna?
00:05:08Ej, co ja m贸wi臋 jak syna?
00:05:10Jak c贸rk臋 i syna razem.
00:05:12Dlatego, 偶e ja pana dobrze znam
00:05:14i ja wiem, 偶e ja mog臋
00:05:16zarobi膰 na tym 10%.
00:05:19Co to znaczy u艣lachetnia膰 produkcj臋?
00:05:21Co to jest sko艅czy膰
00:05:23z tandet膮 ludzk膮?
00:05:25O, a to jego w艂asne
00:05:27bardzo g艂upie s艂owa.
00:05:29Jemu si臋 chce
00:05:31psu膰 interes cukierowi,
00:05:33szai, pucholcowi,
00:05:35ca艂ej bawe艂nie ludzkiej.
00:05:37A wiesz pan dlaczego?
00:05:39Dlatego, 偶eby Polacy mogli powiedzie膰
00:05:41oni robi膮 tandet臋,
00:05:43szachruj膮, wyzyskuj膮 robotnik贸w,
00:05:45a Borowiecki, a my,
00:05:47robimy interes powa偶nie, solidnie, uczciwie.
00:05:49O, ja bardzo daleko widz臋.
00:05:51Tu nie ma nic do 艣miechu.
00:05:53To nie jest ten wiatr.
00:05:55Ja panu
00:05:57m贸wi臋, jestem pewien,
00:05:59my nie wytrzymamy z nimi konkurencji.
00:06:01Bo oni b臋d膮 mieli ca艂y kraj za sob膮.
00:06:03I dlatego
00:06:05Borowieckiego trzeba
00:06:07zje艣膰.
00:06:09No tak, ale je偶eli m贸j kapita艂 da mi wi臋cej procentu
00:06:11Borowieckiego, to ja id臋 z nim.
00:06:13To, to jest po kupiecku powiedziane.
00:06:15Ale ja panu mog臋
00:06:17gwarantowa膰, 偶e kapita艂 nie da panu nic.
00:06:19Pan mo偶esz wszystko straci膰.
00:06:21Ja panu 偶ycz臋 jak najlepiej.
00:06:23Ja tylko m贸wi臋 to, o czym my艣li
00:06:25ca艂a nasza 艁贸d藕.
00:06:27Do widzenia. Bardzo dzi臋kuj臋
00:06:29prezesowi za zwr贸cenie uwagi.
00:06:31No zobacz臋.
00:06:33Wi臋c Borowiecki nie ma ani grosza
00:06:35kredytu u pana.
00:06:37Ale ja nie mog艂em dla niego straci膰 naszych fabrykant贸w.
00:06:39Zmowa.
00:06:41Jaka zmowa? Co pan m贸wi?
00:06:43Zmowa to jest obrona.
00:06:45呕eby to nie by艂 Borowiecki,
00:06:47a kto艣 inny, to by si臋 go
00:06:49nadepn臋艂o nieznacznie i zdech艂by
00:06:51pr臋dko. Ale pan wiesz,
00:06:53jaki to jest kolorysta?
00:06:55Pan wiesz, jak on podpar艂 Bucholca?
00:06:59To wszystko prawda.
00:07:05Alej mu mo偶e p贸j艣膰.
00:07:13Sk膮d 偶e艣 tak膮 sum臋 wyrwa艂?
00:07:15A?
00:07:17To moja tajemnica, moja
00:07:19nagroda.
00:07:21Max, ja widz臋 w twojej twarzy
00:07:23jakie艣 nowe 艂ajdactwo.
00:07:25Daj spok贸j, Morec.
00:07:27Wydoby艂em wreszcie te pieni膮dze
00:07:29od ojca.
00:07:31Teraz fabryka nie wytrzyma roku.
00:07:33Musi zdechn膮膰.
00:07:35A jak fabryka klapnie,
00:07:37to i ojciec tego nie prze偶yje.
00:07:39Zdechnie razem z ni膮.
00:07:41Ja go dobrze znam.
00:07:43A tu jeste艣 sentymentalny Niemiec,
00:07:45ale dawaj pieni膮dze.
00:07:47Id藕.
00:07:51To cieszysz si臋, 偶e mia艂e艣
00:07:53ojca najuczciwszego cz艂owieka w 艁odzi.
00:07:55Tak, tak.
00:07:57A to jest m贸j pier艣cie艅.
00:08:11A.
00:08:13No, Morec.
00:08:17Trzymamy za ciebie.
00:08:19Pa.
00:08:25Do zobaczenia.
00:08:27Trzymaj si臋.
00:08:37Panie prezesie, baron Oskar Majer czeka.
00:08:39Ma bardzo wa偶n膮 spraw臋.
00:09:05Obu r臋kami pisa膰 nie umiem.
00:09:09Nie umiem inaczej m贸wi膰.
00:09:11Musi pan nauczy膰 si臋, bo inaczej nie pozwoli膰 mog臋.
00:09:13Mnie jest Gantzegal.
00:09:15Do kogo pan m贸wi?
00:09:17Do pana prezesa.
00:09:19Panie Horn, ja o艣ciegam panu.
00:09:21Moja cierpliwo艣膰 nie trwa za d艂ugo.
00:09:23Nie wiem, czy pan jest cierpliwy, czy nie.
00:09:25To mnie nie interesuje.
00:09:27Nie przechywaj pan, kiedy Buchholz m贸wi.
00:09:29Nie widz臋 przyczyny, dlaczego nie ma by膰 cicho.
00:09:31Buchholz, kiedy Horn m贸wi.
00:09:33U mnie panu miejsce nie ma.
00:09:39Do widzenia.
00:09:53Ja sobie robi臋 grub膮 nieprzyzwoito艣膰 z pana
00:09:55i z pa艅skiego miejsca.
00:09:57Poza tym Kazie wyrzuci膰 ci臋.
00:10:01Spr贸buj, chamie.
00:10:05Daj spok贸j, August.
00:10:07Nie pr贸buj, bo tobie razem z twoim panem
00:10:09nad艂amie 偶eber.
00:10:15Milcze膰, ty z艂odzieju.
00:10:19Ty chamska mordo.
00:10:21Prosz臋 mnie przerywa膰.
00:10:23Mnie nie interesuje, czy pan jest cierpliwy, czy nie.
00:10:25Ja nie potrzebuj臋 wiedzie膰,
00:10:27czy pan jest cierpliwy.
00:10:29Prosz臋 mnie przerywa膰.
00:10:31Ty szwabska mordo.
00:10:33Ja m贸wi臋.
00:10:35Pan b臋dzie mnie s艂ucha艂, dop贸ki tu b臋d臋 sta艂
00:10:37i dop贸ki b臋d臋 m贸wi艂.
00:10:39Pan nie siedzi cicho. Ja m贸wi臋.
00:10:43Prosz臋 nie...
00:10:45Uprzedzam pana.
00:10:47Ja nie potrzebuj臋 wiedzie膰, czy pan jest cierpliwy, czy nie.
00:10:49Mnie jest garcegal.
00:10:51Prosz臋 mnie nie przerywa膰.
00:10:53Nie widz臋 przyczyny, dla kt贸rej mia艂bym by膰 cicho,
00:10:55kiedy pan m贸wi.
00:10:57Nie interesuje mnie, czy pan jest cierpliwy, czy nie.
00:10:59Przegnam pana.
00:11:05August.
00:11:09S艂ucham, ja艣nie pana.
00:11:11Kom, kom.
00:11:13Kom.
00:11:19Gdzie jest Horn?
00:11:21Ja艣nie pan go wyrzuci艂, wi臋c wyszed艂.
00:11:25Kaza艂em ci wyrzuci膰 ten pies.
00:11:27A on by艣 tu nie szed艂, co?
00:11:31Kiedy on sam wyszed艂.
00:11:33Kiedy on sam wyszed艂.
00:11:35Czwaj!
00:11:37Kom, kom!
00:12:03Co si臋 dzieje?
00:12:05Robota, panie prezesie.
00:12:07Dobrze.
00:12:09Co si臋 dzieje?
00:12:11Tak cicho idzie fabryka dzisiaj.
00:12:13Tak jak zwykle.
00:12:33August!
00:13:03Cze艣膰.
00:13:33Cze艣膰.
00:14:03Cze艣膰.
00:14:05Cze艣膰.
00:14:07Cze艣膰.
00:14:09Cze艣膰.
00:14:11Cze艣膰.
00:14:13Cze艣膰.
00:14:15Cze艣膰.
00:14:17Cze艣膰.
00:14:19Cze艣膰.
00:14:21Cze艣膰.
00:14:23Cze艣膰.
00:14:25Cze艣膰.
00:14:27Cze艣膰.
00:14:29Cze艣膰.
00:14:31Cze艣膰.
00:14:33Cze艣膰.
00:14:35A jak nasz interes si臋 nie uda?
00:14:37Wszyscy bankrutuj膮.
00:14:39Bankrutstwa si臋 sko艅czy艂o, bo interesy si臋 poprawi膮.
00:14:41S艂uchaj, ozimieny w Rosji by艂y doskona艂e,
00:14:43a ceny na sporze i tak nie spadn膮, bo brak zapas贸w.
00:14:45Poza tym zaczn膮 ogromne publiczne roboty,
00:14:47kt贸re zatrudni膮 i dadz膮 pieni膮dze setkom tysi臋cy ludzi.
00:14:49Zobaczysz, 偶e jesieni膮 przemys艂 tkacki
00:14:51stanie na nogi i o偶ywi si臋.
00:14:53A w razie czego przerobimy bawe艂n臋 w naszej fabryce
00:14:55i zaczniemy...
00:14:57Mori!
00:14:59Mori!
00:15:03W Hamburgu kupowali tylko cukier i mendelssohn,
00:15:05a ceny od razu skoczy艂y pi臋tna艣cie procent.
00:15:07Chod藕cie.
00:15:11Zapasy ma艂e.
00:15:13Nast臋pne party przyjd膮 za par臋 dni.
00:15:19Matka po in偶ynier.
00:15:23A, Stochowie, dzie艅 dobry.
00:15:25Z dw贸ch balon贸w.
00:15:27O!
00:15:29Jedziemy ju偶 do dokurowa.
00:15:31No zabieram was.
00:15:35Aks! Aks, no chod藕!
00:15:37Id臋, ju偶 id臋!
00:15:57Dzie艅 dobry.
00:16:19Pani tu codziennie i sama karmi wszystkich dr贸b?
00:16:21Codziennie i sama.
00:16:23Du偶a praca.
00:16:25Tak, ale Mickiewiczowska Zosia
00:16:27karmi艂a dr贸b dla przyjemno艣ci.
00:16:29A pani?
00:16:31Ja?
00:16:33呕eby dobrze sprzeda膰 w 艁odzi.
00:16:39Dzie艅 dobry.
00:16:41Dzie艅 dobry.
00:16:43A ten wasz ci膮dz Szymon
00:16:45to chodz膮ca poczciwo艣膰 w sutannie?
00:16:47Bo w Kurowie najlepszy interes
00:16:49mo偶na zrobi膰 na poczciwo艣ci.
00:16:51Tak?
00:16:53Chod藕 ze szwindli.
00:16:55Panie Borowiecki, bo to jest tak.
00:16:57Na 艁贸d藕 to ja mam insze nazwisko.
00:16:59A na wie艣 te偶 insze.
00:17:01Tak.
00:17:03Jak w 艁odzi nazywa艂em si臋
00:17:05Kaczmarek
00:17:07to byle szwab albo parch m贸wi艂 do mnie.
00:17:09Kaczmarek, ch艂opie, chod藕 no tu.
00:17:11Tak.
00:17:13A jak si臋 przezywa艂em po szlachecku
00:17:15to m贸wi膮, panie Kaczmarski, mo偶e pan b臋dzie 艂askaw.
00:17:17E, tam to ju偶 nie p贸jdziemy.
00:17:19A co maj膮 mn膮 pomiata膰 te parobki niemieckie?
00:17:21Kiedy ja jestem z dziada pradziada
00:17:23gospodarski syn
00:17:25i sroce spod ogona nie wylecia艂em.
00:17:27Tak.
00:17:29To te obrazki, mebelki
00:17:31to zabiera pan do 艁odzi.
00:17:33Tak, tak.
00:17:35Kiedy moi ju偶 gospodarzyli
00:17:37to te r贸偶ne Niemce po lasach na czworakach chodzi艂y
00:17:39surowe kartofle jak 艣winiaki jad艂y.
00:17:41Brawo, panie Kaczmarek.
00:17:43Prawd臋 m贸wi臋.
00:17:45Bo przecie偶 te 艂贸dzkie milery, bucholce
00:17:47taka sielna szlachta
00:17:49偶e m贸g艂bym by膰 kr贸lem, Kaczmarski
00:17:51i jeszcze by dla nich by艂 honor.
00:17:53Dzie艅 dobry.
00:17:55Dzie艅 dobry.
00:17:57Nie wiedzia艂em, 偶e to pan.
00:17:59Karol m贸wi艂, 偶e kto艣 chce kupi膰 kul贸w
00:18:01ale w imieniu inne nazwisko.
00:18:03Napije si臋 pan kawy?
00:18:05A, dzi臋kuj臋 pani.
00:18:07A gor膮ca?
00:18:09Bardzo, prawie wrz膮tek. Katarzyna.
00:18:11No, kawa zimna, warta gro偶 albo patyk z艂amany.
00:18:13Widz臋, 偶e si臋 pan zna na karze.
00:18:15A, ci膮giem chlapie si臋 to paskudztwo.
00:18:17Do interes贸w,
00:18:19do pogadania to
00:18:21nie ma jak czarna kawa.
00:18:23Ja tam si臋 mieszka膰 nie b臋d臋.
00:18:27Syna 偶enie, to dla niego.
00:18:33Nie ma g艂owy do interes贸w.
00:18:43W 艁odzi nic mi po nim.
00:18:45Wrzutek, b臋dziesz niedzicem.
00:18:59呕eby mie膰 chocia偶by taki pogrzeb
00:19:01musia艂by艣 zmieni膰 wyznanie.
00:19:03Ty przecie偶 nie lubisz protestantyzmu.
00:19:05A nie lubi臋 i nigdy bym na to wyznanie nie przeszed艂.
00:19:07Dlaczego?
00:19:09Jestem cz艂owiek, kt贸ry kocha i potrzebuje pi臋kne rzeczy.
00:19:11Ja chc臋 mie膰 lepszy pogrzeb od Pucholca.
00:19:13Jak ja si臋 narobi臋 ca艂y tydzie艅,
00:19:15to ja potrzebuj臋 odpocz膮膰.
00:19:17Ja chc臋 p贸j艣膰 do 艂adnej sali,
00:19:19gdzie s膮 艂adne obrazy, 艂adne rze藕by,
00:19:21艂adna architektura,
00:19:23艂adna ceremonia
00:19:25i kawa艂ek 艂adnego koncertu.
00:19:27On lubi te nasze ceremonie,
00:19:29te kolory, te zapachy,
00:19:31te dzwony, te 艣piewy.
00:19:33A jak on ma s艂ucha膰 kazanie,
00:19:35niech to nie b臋dzie nudne.
00:19:37Ty musisz s艂ucha膰 delikatnego m贸wienia
00:19:39o sprawach wy偶szych i to jest nobl
00:19:41cz艂owiek ma humor i ochot臋 na 偶ycie.
00:19:43A w kilk臋 co ja mam? Cztery go艂y 艣ciany
00:19:45i tak pusto, jakby si臋 interes mia艂 za chwil臋 zlikwidowa膰.
00:19:47Pastor gada.
00:19:49Jakie艣 rzeczy o piekle nieprzyjemne.
00:19:51A czy ja id臋 do kosio艂a, 偶eby si臋 denerwowa膰?
00:19:53Ja mam nerwy, ja nie jestem cham.
00:19:55A poza tym ja nie lubi臋 si臋
00:19:57gn臋bi膰 nudnym gadaniem.
00:19:59A przy tym ja lubi臋 wiedzie膰,
00:20:01z kim ja mam do czynienia.
00:20:03A c贸偶 to za firma, protestantyzm, co?
00:20:05No, papie偶.
00:20:07To jest firma.
00:20:09Zaraz wracam.
00:20:11Ja czuj臋, 偶e ty sko艅czysz jak prosty Szajger.
00:20:13Ech!
00:20:19Co to dzi艣 ludzi odpoczywa za darmo?
00:20:21Mylisz si臋!
00:20:23Wykre艣lono im p贸艂dni贸wki.
00:20:25Mog膮 odpoczywa膰 za darmo
00:20:27z wdzi臋czno艣ci dla zmar艂ego.
00:20:31Przybli偶 si臋 Kari.
00:20:33Tak, dobrze.
00:20:35Musz臋 si臋 z tob膮 zadba膰.
00:20:37Dobrze.
00:20:39Koniecznie.
00:20:43Odbij膮 sobie w ten spos贸b
00:20:45cz臋艣膰 rekord贸w pogrzebowych.
00:20:47Musz臋 to samo poleci膰
00:20:49testamentowo moim spadkobiercom.
00:20:51Co ty m贸wisz?
00:20:53Buchholz by艂 starszy od ciebie.
00:20:57No tak, Buchholz nie 偶yje.
00:20:59Pan wie.
00:21:01Mia艂 fabryk臋, mia艂 miliony.
00:21:03Ale z ca艂ym hrabi膮
00:21:05i nie 偶yje.
00:21:07A ja nie mam nic
00:21:09i w dodatku mam na jutro dwa protestowane weksle.
00:21:11Ale ja 偶yj臋.
00:21:13Pan B贸g jest dobry.
00:21:15Pan B贸g jest bardzo dobry.
00:21:23Pan wie, 偶e
00:21:25Buchholz zostawi艂 wielkie zapisy
00:21:27na cele publiczne i dobroczynne.
00:21:29艢miej si臋 pan z tego.
00:21:31Buchholz nie by艂 g艂upi.
00:21:41Panie prezesie, depesza!
00:21:43Pawe艂na!
00:21:47Zawraca膰!
00:21:49Szybko do domu, szybko!
00:21:55Panie prezesie, Pawe艂na!
00:21:57Pot臋偶czone zbo!
00:21:59Zawraca膰, zawraca膰, pr臋dzej!
00:22:01Do kantoru, pr臋dzej!
00:22:13Pan wie, co si臋 dzieje z Pawe艂n膮?
00:22:15A co mnie to obchodzi?
00:22:19Czy pan czyta艂 nowe taryfy Pawe艂ny?
00:22:21Ja jestem troch臋 chory dzisiaj.
00:22:23Troch臋 smutny.
00:22:25A pan mi gadasz o Pawe艂nie.
00:22:29Wi臋c, jak si臋 masz?
00:22:31Tak si臋 mam, jak
00:22:33dzisiejsza Pawe艂na.
00:22:35To znaczy, 偶e dobrze?
00:22:37Brylantowo.
00:22:39Czyta艂e艣 og艂oszenia
00:22:41o taryfach?
00:22:43Umiem je na pami臋膰 od przesz艂o tygodnia.
00:22:45Nie blaguj, przecie偶 og艂oszone je dopiero przed chwil膮.
00:22:47A, zostawi臋 przy swoim.
00:22:49Jak to wi臋c? Wiedzia艂e艣 i nie skorzysta艂e艣?
00:22:51Skorzysta艂em. Za kogo ty mnie masz?
00:22:53Ty si臋 lepiej zapytaj, ile jest z Borowieckim, a na sk膮d?
00:22:55Ile czeka na stacji?
00:22:57Ile przyjedzie w tych dniach z Hamburga?
00:22:59Jeste艣 za sprytny, Morac.
00:23:01Mo偶esz si臋 nie dochowa膰.
00:23:03Dochowam si臋.
00:23:05Bo ja potrzebuj臋 zarobi膰
00:23:07na lepszy pogrzeb
00:23:09ni偶 ma Buchholz.
00:23:27Dzie艅 dobry.
00:23:29Dzie艅 dobry.
00:23:31Dzie艅 dobry.
00:23:33Dzie艅 dobry.
00:23:35Dzie艅 dobry.
00:23:37Dzie艅 dobry.
00:23:39Dzie艅 dobry.
00:23:41Dzie艅 dobry.
00:23:43Dzie艅 dobry.
00:23:45Dzie艅 dobry.
00:23:47Dzie艅 dobry.
00:23:49Dzie艅 dobry.
00:23:51Dzie艅 dobry.
00:23:53Dzie艅 dobry.
00:23:55Dzie艅 dobry.
00:23:57Dzie艅 dobry.
00:23:59Dzie艅 dobry.
00:24:01Dzie艅 dobry.
00:24:03Dzie艅 dobry.
00:24:05Dzie艅 dobry.
00:24:25Dzie艅 dobry.
00:24:27Dzie艅 dobry.
00:24:29Dzie艅 dobry.
00:24:31Dzie艅 dobry.
00:24:33Dzie艅 dobry.
00:24:35Dzie艅 dobry.
00:24:37Dzie艅 dobry.
00:24:39Dzie艅 dobry.
00:24:41Dzie艅 dobry.
00:24:43Dzie艅 dobry.
00:24:45Dzie艅 dobry.
00:24:47Dzie艅 dobry.
00:24:49Dzie艅 dobry.
00:24:51Dzie艅 dobry.
00:24:53Ojcze, to ju偶 艂贸d藕.
00:25:23Chowaj go!
00:25:43Dzie艅 dobry.
00:25:45Dzie艅 dobry.
00:25:47Jeste艣my na miejscu, ojcze.
00:25:53Dzie艅 dobry.
00:25:55Dzie艅 dobry.
00:25:57Prosz臋 ojca, prosz臋.
00:25:59Dzie艅 dobry.
00:26:03Jak droga?
00:26:05Dzi臋kuj臋.
00:26:09A te mury to w艂a艣nie moja...
00:26:11Nasza fabryka.
00:26:15Dlaczego pan si臋 tak przepracowuje?
00:26:17Nie trzeba, naprawd臋.
00:26:19Niestety, ale trzeba.
00:26:21Prosz臋 wej艣膰.
00:26:27Co to jest?
00:26:29Pieni膮dze. Ca艂e dwa tysi膮ce rubli.
00:26:33Sk膮d je wzi臋艂a艣?
00:26:35Mia艂am, ale nic nie m贸wi艂am.
00:26:37Nie wiem, jak ci dzi臋kowa膰.
00:26:41Przysz艂y w sam膮 por臋.
00:26:43Despo. Kto艣 mo偶e wej艣膰.
00:26:45Ale dzieciak z ciebie, straszny.
00:26:47No bo jestem szcz臋艣liwa.
00:26:49Kocham.
00:26:51Kto si臋 tak g艂o艣no przyznaje do mi艂o艣ci?
00:26:53Nie trzeba si臋 wstydzi膰 mi艂o艣ci.
00:27:19Cze艣膰.
00:27:37Karl.
00:27:39Masz rewolwer?
00:27:41Mam, a co?
00:27:43To dobrze. B臋d臋 si臋 czu艂a bezpieczniejsza.
00:27:45Ale uspok贸j si臋. Czego si臋 boisz?
00:27:47Nie wiem, ale czego艣 bardzo si臋 boj臋.
00:27:53Zb贸jc贸w tu nigdzie nie ma. To ci przysi臋g.
00:27:55Cicho.
00:27:57Karl.
00:27:59Jestem taka szcz臋艣liwa.
00:28:01B臋dziemy mieli dziecko.
00:28:03Nasze dziecko.
00:28:05Czy to nieszcz臋艣cie?
00:28:09Dziecko?
00:28:11Karl, ja musz臋 by膰 teraz z tob膮.
00:28:13Na zawsze.
00:28:15To szale艅stwo.
00:28:17Karl.
00:28:19A czy mi艂o艣膰 nie jest szale艅stwem?
00:28:21Jest, jest.
00:28:27Karl.
00:28:29Tak ci臋 kocham.
00:28:31Nie gniewaj si臋, Karl.
00:28:33Tak si臋 boj臋, 偶e ci臋 ju偶 nigdy nie zobacz臋.
00:28:35Nie, ciesz臋 si臋 bardzo.
00:28:45Twoje oczy odwr贸cone
00:28:51Dzie艅 i noc patrz膮 w t臋 stron臋
00:28:57Gdzie niedo艂臋偶no艣膰 cz艂owieka
00:29:03Twojego ratunku czeka
00:29:09Gdzie niedo艂臋偶no艣膰 cz艂owieka
00:29:15Twojego ratunku czeka
00:29:23Dzie艅 dobry, Karl.
00:29:25Z miasta idziesz.
00:29:29Jak zwykle.
00:29:39Niech panienka uwa偶a.
00:29:41Ale chod藕 szybko, bo pan Karol jest bardzo zm臋czony.
00:29:45Nie jeste艣 g艂odny?
00:29:47Zaraz podam herbat臋 i zrobi臋 ci bardzo mocno, dobrze?
00:29:55Du偶o chcesz cukru?
00:29:57Prosz臋, pij.
00:29:59A chcesz konfitur?
00:30:01Ja mam jeszcze sk贸rowa, wiesz?
00:30:03No spr贸buj, naprawd臋 b臋d膮 ci smakowa膰.
00:30:07S艂ysza艂em...
00:30:09S艂ysza艂em, 偶e masz szczeg贸lne zachcianki, 偶eby robi膰 szpital w mojej fabryce.
00:30:15Ale on nie ma rodziny, co ja mia艂am zrobi膰?
00:30:17W ka偶dym razie nie zamienia膰 fabryki w przytu艂ek dla przyb艂臋d贸w.
00:30:21Przecie偶 spotka艂o go nieszcz臋艣cie w twojej fabryce.
00:30:23Nie robi艂 darmo.
00:30:25Pan to m贸wi serio?
00:30:27Wi臋c ja mia艂am go zostawi膰 na ulicy?
00:30:32Lubi pani sentymentalizowa膰 proste sprawy.
00:30:37To 艂adne jest, ale niepotrzebne.
00:30:41Ale...
00:30:43To zale偶y, jak kto odczuwa ludzkie cierpienie.
00:30:46Nie mo偶e pani wymaga膰, 偶ebym si臋 rozkliwia艂 nad ka偶dym kulawym psem,
00:30:50zwi臋dni臋tym kwiatuszkiem, czy rozdeptanym motylkiem.
00:30:54Tak, ale...
00:30:56Ale on ma z艂amane trzy 偶ebra i cierpi i...
00:31:00Niech sobie zdycha z Bogiem.
00:31:04Czy to znaczy, 偶e wszystko to, co ja m贸wi臋, to jest niem膮dre, 艣mieszne,
00:31:08偶e to wszystko jest godne ironii?
00:31:10A pan to m贸wi tak... tak prosto, bo...
00:31:13bo to tylko mnie bole膰 mo偶e, tak?
00:31:25Nie wybacz, jestem dzi艣 taki zw臋czony.
00:31:31Tak.
00:31:47Nie mog臋, nie mog臋.
00:31:51Ja jestem trup. Ju偶 nie 偶yj臋.
00:31:54Ale powiem ci jeszcze.
00:31:56Przywdzisz Ank臋 i b臋dziesz tego kiedy艣 zanowa艂.
00:32:00Dlaczego ty si臋 z ni膮 nie 偶enisz?
00:32:03Nie mog臋 na to patrze膰, 偶eby jaka艣 pachciarka,
00:32:06c贸rka n臋dznego aferzysty mog艂a panowa膰 tutaj,
00:32:09po艣r贸d pami膮tek czterowiekowej przesz艂o艣ci naszego rodu.
00:32:13Nie mog臋.
00:32:15Nie mog臋.
00:32:17Po艣r贸d pami膮tek czterowiekowej przesz艂o艣ci naszego rodu.
00:32:21A c贸偶 by oni na to powiedzieli?
00:32:24Wy wszyscy 艣miejecie si臋 z przesz艂o艣ci.
00:32:27Tradycj臋 nazywacie trupem,
00:32:30szlachetstwo przes膮dem,
00:32:32a cnot臋 zabobonem.
00:32:34Zaprzedali艣cie dusz臋 z艂otemu cielcowi.
00:32:37Precz!
00:32:48Nie przyspali farbiarek.
00:32:56Uwaga, powoli.
00:32:59Przystaj膮 do Anglii.
00:33:01B臋d膮 troch臋 p贸藕niej, troch臋 dro偶ej, ale b臋d膮.
00:33:04Nie chc膮 da膰 na kredyt.
00:33:06Nie chc膮 da膰 na kredyt.
00:33:08Nie chc膮 da膰 na kredyt.
00:33:10Nie chc膮 da膰 na kredyt.
00:33:12Nie chc膮 da膰 na kredyt.
00:33:14Nie chc膮 da膰 na kredyt.
00:33:16Nie chc膮 da膰 na kredyt.
00:33:18Przekl臋te szpawy.
00:33:21Karol!
00:33:22To wszystko za drogo.
00:33:24Przecie偶 to b臋dzie pa艂ac, a nie fabryka.
00:33:27Przecie偶 to ciasto, a nie wapno.
00:33:29Ja obliczy艂em, 偶e to wszystko kosztuje dro偶ej ni偶 zwyczajnie.
00:33:32Niech sobie inni buduj膮 na piasek,
00:33:34a ja nie chc臋, 偶eby mi si臋 na 艂eb wali艂o.
00:33:37A w razie po偶aru przynajmniej ogie艅 wszystkiego nie przepali.
00:33:41Czasem spali膰 si臋 to nie jest takie straszne.
00:33:44Ty lepiej nie m臋tkuj.
00:33:46Sprzedawaj pawe艂n臋.
00:33:48Nic ju偶 prawie nie mamy i w dodatku wszystko mnie zawodzi.
00:33:51Sprzysi臋gli si臋 na nas, czy co?
00:33:53Gdzie rusza艂 kredyt, to odmowa.
00:33:55Co艣 w tym jest.
00:33:57I jak to?
00:33:58Pakowa膰 40 tysi臋cy rubli got贸wk膮 i nie m贸c doko艅czy膰 fabryki?
00:34:02Nie dosta膰 kredytu i to gdzie?
00:34:04W 艁odzi, gdzie byle plajciarz, 艂ajza,
00:34:06buduje fabryk臋 nie maj膮c ani grosza?
00:34:08A kto dowiedzia艂 budowa膰 fabryk臋 za w艂asne pieni膮dze?
00:34:11Ile ci potrzeba?
00:34:14Musz臋 mie膰 w sobot臋 co najmniej 10 tysi臋cy rubli.
00:34:17Karol, zapominasz o Millerze.
00:34:19Przecie偶 sam zaoferowa艂 ci si臋 z po偶yczk膮.
00:34:21Pami臋tam, pami臋tam.
00:34:23Wiem, 偶e na jedno moje s艂owo otworzy mi kasz臋 na osi.
00:34:26Ale on tego s艂owa nie us艂yszy.
00:34:28Karol, ale tu chodzi o nasz膮 przysz艂o艣膰, o nasz膮 fabryk臋.
00:34:30Ja na twoim miejscu zrobi艂em tak.
00:34:32Gdybym by艂 tob膮.
00:34:34Ale nie jeste艣 mn膮.
00:34:36Pami臋taj o tym, Max.
00:34:38Moritz, sprzedawaj reszt臋 pawe艂ny, bo cholera d艂u偶ej nie wytrzymamy.
00:34:42Ksiarzy po偶ycza膰 nie b臋d臋.
00:34:47Ja wam m贸wi臋, 偶e fabryka powstanie i dop贸ki ja 偶yj臋, trwa膰 b臋dzie.
00:34:52M贸wisz do nas jak poeta, nie jak fabrykant.
00:35:06Dzie艅 dobry. Jak si臋 pani miewa?
00:35:09Dzi臋kuj臋.
00:35:10Bardzo dobrze.
00:35:26Widzi pani, 偶e potrafi臋 czasami zatrzymywa膰 s艂owa?
00:35:28To jest ten spis ksi膮偶ek?
00:35:30Trudno by艂o to dla panu?
00:35:32Nie, poniewa偶 pani mnie o to prosi艂a.
00:35:34Czy pan nie k艂amie?
00:35:36A pani uwa偶a, 偶e wszyscy m臋偶czy藕ni k艂ami膮, tak?
00:35:39Nie wiem.
00:35:41艁adne kwiaty tu u pa艅stwa rosn膮.
00:35:44Tam i tam.
00:35:46Powiem, Gottliebowi jemu b臋dzie bardzo przyjemnie.
00:35:49Tak, koniecznie. A kto to?
00:35:51Nasz ogrodnik, ale pan Sztere...
00:35:53Nasz s膮siad nie lubi kwiat贸w.
00:35:56On powiedzia艂, 偶e jakby w tych doniczkach posadzi膰 kartofle, to by by艂 wi臋kszy po偶ytek.
00:36:02Ale on jest g艂upi, prawda?
00:36:05Prosz臋.
00:36:06Madam!
00:36:07Warum wej艣膰, gdy nie chcesz tej bochowieckiej da艅?
00:36:10Papa, komu?
00:36:12Pan bochowiecki.
00:36:14Mama nie chcia艂a ojcu przerwa膰 roboty.
00:36:16Tak?
00:36:18A s艂uchaj, mam du偶o k艂opot贸w.
00:36:21Co, zmniejsza pan produkcj臋?
00:36:23Musz臋 mniej robi膰, du偶o towaru, a ma艂o si臋 sprzedawa膰.
00:36:26Panie Miller, pan si臋 nie musi obawia膰 najgorszego sezonu.
00:36:30Pokazowa膰 panu b臋d臋 moja chalupa.
00:36:34A, o kt贸rej cuda w艂adze opowiadaj膮.
00:37:04Sp贸jrzcie, prosz臋.
00:37:08Sied藕cie prosz臋 tutaj na sofie.
00:37:10Jaka艣 cigara?
00:37:11Uwielbiam.
00:37:13We藕cie t臋.
00:37:14I zap艂acicie 15 kopecki za kawa艂ek.
00:37:17No ja...
00:37:18Nie zap艂acicie.
00:37:19Jedna kawa艂ka kosztuje.
00:37:21Spr贸bujmy kolejn膮.
00:37:25O, przepraszam.
00:37:34Wyd臋.
00:37:44Wyle藕膰 pan chce?
00:37:46Widzie膰 ca艂e?
00:37:47Mieszkanie?
00:37:48Z przyjemno艣ci膮.
00:37:50O, panie Miller.
00:37:52Pan to musia艂 wszystko z zagranicy sprowadzi膰.
00:37:56A jest, o, o, jest.
00:37:58I bo pan m贸wi, 偶e...
00:38:00Chwila, u nas to...
00:38:02Tylko szmelc...
00:38:04Dosta膰 mo偶na.
00:38:06O, Anio艂.
00:38:08Nie, nie, nie.
00:38:10Nie, nie, nie.
00:38:12Nie, nie, nie.
00:38:14Nie, nie, nie.
00:38:16Nie, nie, nie.
00:38:18Nie, nie, nie.
00:38:19Hiszpania, Hiszpania.
00:38:25A to jest on za hiszpa艅ski pok贸j.
00:38:31Das ist kein...
00:38:33Spanisches Zimmer.
00:38:36Papa, mylisz si臋.
00:38:37To jest nasz maureta艅ski pok贸j.
00:38:40Aha.
00:38:41To pan to sam tak urz膮dza艂, panie Miller?
00:38:44He, von Ba艂owiecki, ja sam p艂aci艂em.
00:38:46Panu si臋 podoba pok贸j ten?
00:38:48Tak.
00:38:49Jest 艣liczny i oryginalny.
00:38:51Bardzo trokis jest.
00:38:53Ka偶dy porz膮dny pa艂ac ma pok贸j si臋cki albo japo艅ski.
00:38:57To pa艅stwo nie mieszkacie tu w pa艂acu.
00:39:00Po co?
00:39:02Jest bardziej wygodnie w moja star膮 chod贸b臋.
00:39:06A to nie szkoda, 偶eby tak pusto sta艂o.
00:39:09Niech si臋 dostosi膰.
00:39:13Wszyscy buduj膮 pa艂ac, to ja te偶.
00:39:16Wszyscy maj膮 salon.
00:39:18Ja te偶 mam salon.
00:39:20Kosztuje drogo, ale niech sobie kosztuje.
00:39:23I stoj si臋.
00:39:27Ludzie maj膮 wiedzie膰.
00:39:29Miller ma pieni膮dze i ma pa艂ac.
00:39:32A to dla mada, jak b臋dzie mia艂a m膮偶.
00:39:38O, rzeczywi艣cie.
00:39:41Wspania艂y pok贸j do spania.
00:39:46Ma pani pok贸j, jak Etoska Grejcin.
00:39:53A to dla mada, jak b臋dzie mia艂a m膮偶.
00:39:56A to dla mada, jak b臋dzie mia艂a m膮偶.
00:40:02A to dla mada, jak b臋dzie mia艂a m膮偶.
00:40:09Mada jest g艂upia.
00:40:11Ja oszalni臋 ci臋 z Polaka.
00:40:13Bo mi si臋 podoba mie膰 taki salon jak wasz.
00:40:16Ja lubi臋 tak wita膰 go艣ci jak wy.
00:40:20Panie Miller, w 艁odzi b臋dzie panu trudno znale藕膰 tak bogatego Polaka, 偶eby艣 mu pan da艂 swoj膮 c贸rk臋.
00:40:26Ja s艂ysza艂em, 偶e macie problemy.
00:40:32Zgad艂 pan.
00:40:34Dlatego tu przyszed艂em.
00:40:40Rozumiem pan, mam trudno艣ci.
00:40:43Dlatego chcia艂em pana prosi膰.
00:40:51Nie wiem, jak panu dzi臋kowa膰.
00:40:53Zabezpiecz臋 pana na wszystkim, co mam.
00:41:02Czekam z ciekawo艣ci膮.
00:41:05Po co ten 艣lub z pana Anka?
00:41:08Dla panu?
00:41:10Pan mi wybaczy, panie Miller, ale to jest ju偶 moja osobista sprawa.
00:41:14Ja nic nie powiedzia艂em.
00:41:17Do widzenia, panu.
00:41:32Dzie艅 dobry.
00:42:03Jest prezes?
00:42:06Jest. Od paru dni posy艂a艂 o pana.
00:42:15Jak si臋 pan ma?
00:42:18Jak si臋, kochany pan ma?
00:42:24Ja by艂em bardzo niespokojny o pa艅skie zdrowie.
00:42:27To bardzo niepoczciwie zostawia膰 swoich przyjaci贸艂
00:42:30w takiej d艂ugiej niepewno艣ci.
00:42:33Ja si臋 grubo za panem st臋skni艂em.
00:42:36Dzi臋kuj臋, pan jest bardzo dobry cz艂owiek.
00:42:39A kto mo偶e inaczej o mnie m贸wi膰?
00:42:42Ja wczoraj 25 rubli da艂em na kolonie letnie.
00:42:45Patrz pan, to jest wydrukowane.
00:42:48Co z nasz膮 we艂n膮?
00:42:51Kupi艂em i sprzeda艂em od razu za got贸wk臋.
00:42:54To dobrze.
00:42:57Bo mnie dzisiaj trzeba du偶o got贸wki.
00:43:00Komu nie potrzeba du偶o got贸wki?
00:43:03Pan j膮 b臋dzie mia艂.
00:43:06To pan masz g艂ow臋.
00:43:09A pa艅ska matka by艂a moj膮 kuzynk膮, pan wiesz.
00:43:12On sprzedawa艂 resztki na Piotrkowskiej.
00:43:15Pan jeste艣 do niej podobny.
00:43:18Ona by艂a 艣liczna, obszerna, du偶a kobieta.
00:43:21Pan masz pieni膮dze przy sobie?
00:43:24To przy艣lij je pan.
00:43:27Koniecznie przed czwart膮 mam wekslowe wyp艂aty.
00:43:30Du偶o zarabiamy?
00:43:33Ja zarabiam dosy膰, ale pan?
00:43:36Jak to przecie偶 do sp贸艂ki, m贸j kapita艂.
00:43:39Nie, kapita艂 jest m贸j, bo jest u mnie.
00:43:42Przecie偶 um贸wili艣my si臋 na 10% po tr膮ceniu koszt贸w.
00:43:45To zap艂ac臋 mu 10%, a kapita艂u nie zwr贸c臋.
00:43:48O, co pan gadasz?
00:43:51Pan masz ma艂e rybki w g艂owie.
00:43:54M贸wi臋 panu otwarcie, 偶e pieni膮dze ulokowa艂em w sw贸j interes.
00:43:57Moje pieni膮dze?
00:44:00Pa艅skie pieni膮dze, kt贸re po偶yczy艂em na d艂ugi termin.
00:44:03Panie Maurycyweld!
00:44:06Natychmiast wyp艂aci艂 pan moje 30 tysi臋cy marek.
00:44:09Panie Grimszpan, pieni臋dzy panu nie oddam.
00:44:12Ja mam 30 lat i czas mi zacz膮膰.
00:44:15Zap艂ac臋 panu od nich 10% rocznie.
00:44:18A oddam, kiedy si臋 dorobi臋.
00:44:21Pan zwariowa艂. Pan jeste艣 chory, zm臋czony podr贸偶膮, interesami.
00:44:24Pan musisz troch臋 odpocz膮膰.
00:44:27Panie Stein, 艂膮cz pan telefon z policj膮.
00:44:30Ja z panem inaczej porozmawiam.
00:44:33Ty 艂obuzie, ty z艂odzieju!
00:44:36Ja ci臋 ka偶臋 zgnoi膰.
00:44:39Cicho!
00:44:42Ja nie zasadz臋 za ubelgi.
00:44:45A policj膮 pan nie strasz!
00:44:48Gdzie s膮 dowody, 偶e pieni膮dze, kt贸re da艂e艣 mi pan w czeku na Lipsk,
00:44:51s膮 pa艅skie, a nie moje, co?
00:45:12Panie Grimszpan!
00:45:15Panie Grimszpan!
00:45:18Panie Grimszpan!
00:45:21Panie Grimszpan!
00:45:24Panie Grimszpan!
00:45:27Panie Grimszpan!
00:45:30Panie Grimszpan!
00:45:43Karol!
00:45:46M贸j ojciec zupe艂nie zwariowa艂.
00:45:49Chodzi noc膮 po halach i sam poruszam maszynami.
00:46:04Karol!
00:46:07Max!
00:46:13Karol, zdoby艂em pieni膮dze!
00:46:16Karol, on nosi twoje zdj臋cie.
00:46:19Otwieramy tabryk臋!
00:46:25Otwieramy.
00:46:42Dzie艅 dobry.
00:47:13Moja fabryka.
00:47:16Mam j膮 i nie puszcz臋.
00:47:19Pa艅skie szcz臋艣cie jest moim szcz臋艣ciem.
00:47:22Mnie to te偶 raduje.
00:47:25Nie tyle jednak, co mnie.
00:47:28Szcz臋艣liwa pani Panno Anko, prawda?
00:47:31Na wsi taki dzie艅 jest tysi膮c razy pi臋kniejszy.
00:47:34Z pewno艣ci膮, ale dzie艅 dzisiejszy nie bardzo pani膮 cieszy.
00:47:37Przeciwnie. Bardzo mnie cieszy.
00:47:40Raduje mnie ka偶de spe艂nione ludzkie pragnienie.
00:47:43Z g艂osu pani raczej domy艣lam si臋 czego innego.
00:47:47Chod藕my, Panno.
00:48:00Z dniem 6 sierpnia puszczona zosta艂a w ruch
00:48:03manufaktura wyrob贸w bawe艂nianych pod firm膮 Karol Borowiecki i sp贸艂ka.
00:48:06Z obowi膮zania podpisywa膰 b臋d膮 Karol Borowiecki
00:48:09lub pan Moritz Welt.
00:48:12Zdrowie pana dyrektora.
00:48:21Ja si臋 ciesz臋, dlatego 偶e mam wreszcie fabryk臋.
00:48:24Prawda?
00:48:28Nie m贸w synu, a my przed inszekulaszekuloru.
00:48:32Jak to?
00:48:35A ty te偶 wszystkie usz艂a w win?
00:48:38Jak Karol mi co艣 powie, to ja tylko robi臋, robi臋, robi臋.
00:48:41Nic mi poza tym nie interesuje.
00:48:44A przecie偶 to jest ogromne.
00:48:47A on tylko ma szyj臋.
00:48:50A ja licz臋, licz臋, ci膮gle licz臋.
00:48:53Bo przecie偶 to musi jaka艣...
00:48:56Dobre, dobre.
00:48:59Na zdrowie, s膮siedzi.
00:49:02Na szcz臋艣cie, 偶eby du偶a ros艂a i si臋 nie spali艂a.
00:49:05Karol, my jednak wszystko ryzykujemy, trzeba si臋 by艂o ubezpieczy膰.
00:49:08To daj pieni臋dzy.
00:49:11Nie gadajcie g艂upstw. Powiedzia艂em, 偶e fabryka b臋dzie, no jest.
00:49:14Dlaczego ma si臋 pali膰?
00:49:36Prosz臋 pana, cukier na pana czeka w kantorze.
00:49:39Cukier?
00:49:42Tak.
00:49:45I co on chce?
00:49:48Wracam zaraz.
00:49:51Bardzo mi przyjemnie panie cukier go艣ci膰 pana u siebie.
00:49:54呕a艂uj臋, 偶e nie b臋d臋 m贸g艂 panu po艣wi臋ci膰 tyle czasu, ile bym chcia艂,
00:49:57ale widzi pan, mam dzi艣 艣wi臋to otwarcia fabryki.
00:50:00Dzie艅 dobry panu.
00:50:04Niech pan czyta.
00:50:16Co ja mam o tym my艣le膰, panie Borowiecki?
00:50:20To pa艅ska sprawa.
00:50:24Ja bym nie darowa艂.
00:50:28Ja to mam mie膰 za pa艅sk膮 odpowied藕?
00:50:31A co ja mam odpowiedzie膰 na tak膮 chydn膮 potwarz?
00:50:36Co ja mam z tym zrobi膰?
00:50:39Co ja mam o tym my艣le膰?
00:50:42Poszuka膰 autora listu i wys艂a膰 go na Sybir.
00:50:45Na fa艂sz.
00:50:48Nikomu nie m贸wi膰 o tym ani s艂owa.
00:50:51Mog臋 panu pom贸c w poszukiwaniach, bo przecie偶 ta sprawa w ko艅cu mnie zahacza.
00:50:54Panie Borowiecki, ja jestem taki sam cz艂owiek jak pan.
00:50:57Ja tak samo czuj臋 i tak samo mam sw贸j kawa艂ek honoru.
00:51:00Ja teraz przychodz臋 do pana i na wszystko.
00:51:03Na wielkiego pana Boga zaklinam.
00:51:06Pana pytam, czy prawd臋 m贸wi ten list.
00:51:09Czy to wszystko prawda?
00:51:12Panie Cukier, nieprawda.
00:51:15Ja jestem 呕yd.
00:51:18Prosty 呕yd.
00:51:21Przecie偶 ja pana nie zaszczel臋, nie wezw臋 pana na pojedynek.
00:51:24Co ja pana mog臋 zrobi膰?
00:51:27Nic nie mog臋 panu zrobi膰.
00:51:30Pan wie.
00:51:33Ona b臋dzie mia艂a za par臋 miesi臋cy dziecko.
00:51:36Pan wie, co to jest dziecko.
00:51:39Ja 14 lat na to czekam.
00:51:4214 lat.
00:51:45A tu teraz takie wiadomo艣ci.
00:51:48Co ja teraz wiem? Czyje to dziecko?
00:51:51Pan mi musi powiedzie膰 prawd臋.
00:51:54Panie Cukier.
00:51:57Powiedzia艂em panu, 偶e list jest obrzydliwym fa艂szem.
00:52:00We藕 si臋 lubicie bawi膰 z cudzymi 偶onami.
00:52:03Przynie艣 wina i wody sodowej.
00:52:06Zanie艣 to.
00:52:09Kaza艂em Mateuszowi przynie艣膰 wina,
00:52:12bo widz臋, 偶e pan zm臋czony i zdenerwowany.
00:52:15Szalenie wsp贸艂czuj臋 z panem.
00:52:22Ale skoro to nieprawda, to nie ma si臋 czym martwi膰.
00:52:29To si臋 teraz napijemy.
00:52:36Panie Borowiecki.
00:52:39Przysi臋ga to wielka rzecz.
00:52:42Pan mi przysi臋gnie na ten obrazek.
00:52:45Ja wiem, u Ponag贸w to jest wielka 艣wi臋to艣膰.
00:52:48Pan mi przysi臋gnie na ten obraz, 偶e to nieprawda.
00:52:52Dobrze.
00:52:55Przysi臋gam na ten 艣wi臋ty obraz, 偶e z 偶on膮 pana
00:52:58nie 艂膮czy艂y mnie, nie 艂膮cz膮 i nie b臋d膮 艂膮czy膰 偶adne stosunki.
00:53:01Wystarczy?
00:53:04Wierz臋 panu. Wierz臋 panu, pan mi ocali艂 偶ycie.
00:53:07Ja panu wierz臋 teraz jak samemu sobie, jak... jak ludzi.
00:53:10Kochany panie Borowiecki.
00:53:19Karol!
00:53:28A je艣li chodzi o kur贸w, pana Anko,
00:53:31to by艂o co艣 wspania艂ego.
00:53:34Ja nigdy w 偶yciu czego艣 takiego nie prze偶y艂em.
00:53:37Czu艂em si臋 tam lepiej ni偶 w domu.
00:53:40Nigdy nie wierzy艂em.
00:53:43Ale ja co艣 panu powiem.
00:53:46Jest taka sytuacja, kiedy...
00:53:49Oczywi艣cie, ale...
00:53:52Ja... nie...
00:53:58Witam pana, panie Miele.
00:54:01Dzi臋kuj臋 za przybycie i prosimy do s艂owa.
00:54:04Danke.
00:54:08Przepraszam.
00:54:17Dzie艅 dobry.
00:54:20Dzie艅 dobry panie.
00:54:24Daj kawa艂ek.
00:54:44Co to by艂o Karol?
00:54:48By艂 u mnie.
00:54:51No dosta艂am w艂a艣nie twoj膮 kartk臋.
00:54:54Zaraz potem on przyszed艂 taki dziwnie uradowany.
00:54:57Da艂 mi garnitur z szafii, w kt贸rym musia艂am si臋 zaraz ubra膰.
00:55:00S艂uchaj, wydaje mi si臋, 偶e lepiej by si臋 teraz przesta膰 widywa膰.
00:55:03Na jaki艣 czas, 偶eby nie u艣pi膰 podejrzenia.
00:55:06On mi powiedzia艂, 偶e zawiezie mnie do swoich krewnych, do Berlina.
00:55:09Na ca艂y ten czas.
00:55:12To wspaniale to w艂a艣nie o to chodzi艂o. Dobrze.
00:55:16Karol, ty ze mn膮 pojedziesz, prawda?
00:55:19Tak, ja oczywi艣cie bardzo bym chcia艂, ale nie mog臋.
00:55:22Pamyka nam cholera 藕le idzie.
00:55:25M艂odzi si臋 przysi臋gli przeciwko nam.
00:55:28Potrzebuj臋 pieni臋dzy.
00:55:31Nie chc膮 mi da膰 kredytu. Potrzebuj臋 maszyn.
00:55:34Jak ty ze mn膮 nie wyjedziesz, zabij臋 si臋.
00:55:46Przecie偶 on jedzie z tob膮.
00:55:49On mnie tylko doprowadza do poci膮gu.
00:55:53Zreszt膮 musisz by膰 potem, 偶eby zobaczy膰 nasze dziecko.
00:56:01Kiedy jedziesz?
00:56:04Pojutrze.
00:56:07Poca艂uj mnie.
00:56:11Nie, nie tak.
00:56:14Poca艂uj mnie jak dawniej.
00:56:45Tyrysko, podnie艣 si臋.
00:56:57Kochanie moje, jak tylko b臋dziesz w Berlinie,
00:57:00odwied藕 ciocia Ruzi臋 i Wojacha艅ca.
00:57:03I uwa偶aj na siebie i na nasze dziecko, Lucy.
00:57:06Uwa偶aj, Lucy.
00:57:09Pa, pa, pa.
00:57:12Uwa偶aj.
00:57:15Uwa偶aj.
00:57:18Uwa偶aj na siebie.
00:57:21Uwa偶aj, Lucy.
00:57:24Uwa偶aj na siebie i na nasze dziecko.
00:57:43Panie prezydent.
00:57:50Jeste艣 pewien?
00:57:53Tak, widzia艂em, 偶e wsiada do tego samego wagonu.
00:57:56Podpalisz mu fabryk臋 dzi艣 w nocy.
00:57:59Tylko uwa偶aj, ja nic o tym nie wiem, rozumiesz?
00:58:02Dwa razy podpala艂em, uda si臋 i tym razem.
00:58:05O, panie Borowiecki.
00:58:08Trzeba si臋 by艂o ubezpieczy膰.
00:58:39A, Karol.
00:58:42A, Karol.
00:58:45Ja zawsze wiedzia艂am, 偶e ty mnie naprawd臋 kochasz.
00:58:48A, Karol.
00:58:51A, Karol.
00:58:54A, Karol.
00:58:57A, Karol.
00:59:00A, Karol.
00:59:03A, Karol.
00:59:07Zabieraj si臋.
00:59:10No co si臋 gapisz? Wyjd藕.
00:59:36O, panie Borowiecki.
00:59:39A, Karol.
00:59:42A, Karol.
00:59:45A, Karol.
00:59:48A, Karol.
00:59:51A, Karol.
00:59:54A, Karol.
00:59:57A, Karol.
01:00:00A, Karol.
01:00:04Psy. Psy. Psy.
01:00:11Max.
01:00:14Szukam Karola.
01:00:17Nie ma go tu. Co si臋 sta艂o?
01:00:20Nic, nic, Anna.
01:00:23S艂ucham, co si臋 sta艂o?
01:00:28Prosz臋.
01:00:31S艂ucham?
01:00:34Pobierzcie si臋.
01:00:40Niech si臋 pani na mnie nie gniewa, pannie.
01:00:43Anko, to na pewno tylko plotki.
01:00:46Wie pani, takie plotki mog膮 zabi膰 nawet najwspanialsz膮 mi艂o艣膰.
01:00:51Jestem panu bardzo wdzi臋czna.
01:00:56Jakie plotki? Niech pan powie.
01:01:02W 艁odzi m贸wi膮, 偶e...
01:01:05Karol ch臋tnie o偶eni艂by si臋 z mad膮 M眉ller, gdyby...
01:01:08Gdybym ja mu nie sta艂a na przeszkodzie.
01:01:11To pani wie?
01:01:14Nie. Tylko pan mi to w艂a艣nie powiedzia艂.
01:01:22Przepraszam.
01:01:25Wie pan,
01:01:28Mnie to ju偶 w艂a艣ciwie nic nie obchodzi.
01:02:58Anka, co si臋 tam sta艂o?
01:03:01Nie, nie, nic si臋 nie sta艂o.
01:03:04O Jezu! Pali si臋! Pali si臋!
01:03:07Pali si臋! Fabryka!
01:03:11Anka!
01:03:14Co si臋 tam dzieje?
01:03:20Anka!
01:03:23Anka!
01:03:27Anka!
01:03:39Karol!
01:03:52Moritz!
01:03:55Moritz!
01:03:59O Jezu!
01:04:02Karol!
01:04:10Karol!
01:04:26Anka!
01:04:34Woda dochodzi!
01:04:37Moritz! Gdzie jest Karol?
01:04:40Moritz!
01:04:43Gdzie jest Karol? Powiedz!
01:04:46W Szarlinie!
01:04:49Wody! Wi臋cej wody!
01:04:56Anka!
01:05:00Klucze!
01:05:08Anka!
01:05:11Anka!
01:05:20Klucze!
01:05:25Klucze!
01:05:55Klucze!
01:06:10Gospodin Borowiecki, telegrama wam.
01:06:26Kam, co si臋 sta艂o?
01:06:29Fabryka si臋 pali.
01:06:38Jaka fabryka?
01:06:41Moja fabryka, no!
01:06:45Kam!
01:06:49Na prawo!
01:06:54Szybko!
01:06:57Pr臋dko!
01:07:18Szybko!
01:07:48Do Dreckschwein!
01:07:51Do sza艅ska! Do mistrzczyk!
01:07:54M贸w, kto ci kaza艂 podpali膰 fabryk臋!
01:07:57Barum!
01:08:00Po co?
01:08:03Po co spali艂e艣 fabryk臋?
01:08:06Kto ci kaza艂?
01:08:09Rydena Dreckschwein!
01:08:12Rydena Dreckschwein!
01:08:15Rydena Dreckschwein!
01:08:46Pani Karolu?
01:08:56Tak b臋dzie lepiej.
01:09:16Dzie艅 dobry.
01:09:19Dzie艅 dobry.
01:09:22Dzie艅 dobry.
01:09:25Dzie艅 dobry.
01:09:28Dzie艅 dobry.
01:09:31Dzie艅 dobry.
01:09:34Dzie艅 dobry.
01:09:37Dzie艅 dobry.
01:09:40Dzie艅 dobry.
01:09:43Dzie艅 dobry.
01:09:46Dzie艅 dobry.
01:09:49Dzie艅 dobry.
01:09:52Dzie艅 dobry.
01:09:55Dzie艅 dobry.
01:09:58Dzie艅 dobry.
01:10:01Dzie艅 dobry.
01:10:04Dzie艅 dobry.
01:10:07Dzie艅 dobry.
01:10:10To wszystko przez ciebie, Karol.
01:10:13Przez twoje romanse.
01:10:16Max!
01:10:19Nie!
01:10:22Karol!
01:10:25Max!
01:10:28Co ty m贸wisz?
01:10:31Ty jeste艣 rozolony!
01:10:34Karol!
01:10:38Id藕!
01:10:50O偶 ty!
01:10:54Ach ty!
01:11:08Ach ty!
01:11:29Ja nie mam nic!
01:11:32Ty nie masz nic!
01:11:36Karol!
01:11:39To znaczy, 偶e mam w sam raz tyle!
01:11:43W sam raz tyle!
01:11:56Bardzo dobrze.
01:11:59Jestem na czysto.
01:12:05Dzie艅 dobry.
01:12:35Dzie艅 dobry.
01:12:38Dzie艅 dobry.
01:12:41Dzie艅 dobry.
01:12:44Dzie艅 dobry.
01:12:47Dzie艅 dobry.
01:12:50Dzie艅 dobry.
01:12:53Dzie艅 dobry.
01:12:56Dzie艅 dobry.
01:12:59Dzie艅 dobry.
01:13:02Dzie艅 dobry.
01:13:05Dzie艅 dobry.
01:13:08Dzie艅 dobry.
01:13:11Dzie艅 dobry.
01:13:14Dzie艅 dobry.
01:13:17Dzie艅 dobry.
01:13:20Dzie艅 dobry.
01:13:23Dzie艅 dobry.
01:13:26Dzie艅 dobry.
01:13:29Dzie艅 dobry.
01:13:32Dzie艅 dobry.
01:13:35Dzie艅 dobry.
01:13:38Dzie艅 dobry.
01:13:41Dzie艅 dobry.
01:13:44Dzie艅 dobry.
01:13:47Dzie艅 dobry.
01:13:50Dzie艅 dobry.
01:13:53Dzie艅 dobry.
01:13:56Dzie艅 dobry.
01:13:59Dzie艅 dobry.
01:14:02Dzie艅 dobry.
01:14:05Dzie艅 dobry.
01:14:08Dzie艅 dobry.
01:14:11Dzie艅 dobry.
01:14:14Dzie艅 dobry.
01:14:17Dzie艅 dobry.
01:14:20Dzie艅 dobry.
01:14:23Dzie艅 dobry.
01:14:26Dzie艅 dobry.
01:14:29Dzie艅 dobry.
01:14:32Dzie艅 dobry.
01:14:35Dzie艅 dobry.
01:14:38Dzie艅 dobry.
01:14:41Dzie艅 dobry.
01:14:44Dzie艅 dobry.
01:14:47Dzie艅 dobry.
01:14:50Dzie艅 dobry.
01:15:217.rien
01:15:43Tak, zgadza艂 si臋.
01:15:45Nie ma innego wiej艣cia.
01:15:48Nie ma innego wyj艣cia.
01:15:50Strzela膰.
01:16:18Strzela膰.
01:16:46Strzela膰.
01:17:16Strzela膰.
01:17:26Strzela膰.
01:17:56Strzela膰.
01:18:06Strzela膰.
01:18:34Strzela膰.
01:18:44Strzela膰.
01:19:14Strzela膰.
01:19:24Strzela膰.
01:19:52Strzela膰.
01:20:22Strzela膰.
01:20:32Strzela膰.
Comments

Recommended