Skip to playerSkip to main content
  • 21 hours ago
Wźięte z strony Domeny publicznej Wolne Lektury.pl
Czyta realnym głosem sakura-haruno18
Autorka Sigrid Undset Tłumaczone przez panią Katarzynę Tunkiel
Książka ma tytuł Pani Marta Oulie
Zapraszam do współpracy chętnie podejmę współpracę
KONTAKT
E-mail: sakura-haruno18@wp.pl
Discord Nanokarin:
https://nanokarrin.pl/discord.com/inv...
sakuraharuno18

Category

📺
TV
Transcript
00:00:00Książka ze skrony wolnelektury.pl
00:00:02Urka na halnik, gdyby nie kobiety, czyta Sakura Haruno 18
00:00:07Gdyby nie kobiety, powieść sensacyjna, Urka na halnik, rozdział pierwszy
00:00:12Ty Krygel wybiegł z pokoju Janka w pensjonacie Zakopanem
00:00:16Zatrzasnąłszy silnie drzwi Jankowi, wydało się, że coś się urwało w nim
00:00:21Chciał zatrzymać go, ale Ada przeszkodziła mu w tym
00:00:24Niech sobie idzie
00:00:26Ach, kochany, gdybyś wiedział prawdę
00:00:29Nie dokończyła, zawiesiła tylko głowem, jakby się wstydziła powtórzyć sobie
00:00:33Janek z natury wybuchowy i porywczy zawołał
00:00:37Wyznaj mi prawdę, dlaczego przy niej nie powiedziałaś wszystkiego?
00:00:40On mnie chciał?
00:00:41Czego chciał?
00:00:42Krzygnął Janek, wytając kapelusz i palto
00:00:45Był gotów ścigać Krygela, ale Ada z ręcznym ruchem
00:00:49Zatarasowała sobą drogę
00:00:51Zostajesz tutaj!
00:00:52Zarzuciła mu szyję ręce
00:00:55Zamknij okna i zaciągnij firanki
00:00:58Janek zapomniał teraz o Krygerze, o całym świecie
00:01:01Ada umiała go trzymać w swojej mocy
00:01:03Grała przy tym swoją rolę tak świetnie, że przebiegły Janek nie orientował się w niczym
00:01:09Naraz rozgrygł się dzwonek u drzwi
00:01:12To, to, stuka!
00:01:14Przeraził się Janek
00:01:15Ada się roześmiała
00:01:16Zapomniałeś? Na dziś zaprosiłam twoich kolegów na herbatę
00:01:21Zapalili światło, otworzyła drzwi
00:01:23Na pokoju weszli Milczek i Antek
00:01:27Obłatwani delikacesami
00:01:28Janek nie orientował się w sytuacji
00:01:31Pamiętał, że Milczek i Antek umówili się z nim i Krygelem na spotkanie w Warszawie
00:01:36A nie w pensjonacie zakopanym
00:01:38Gdzie się teraz znajdowali?
00:01:40Jak to?
00:01:40Przecież umówiliśmy spotkanie w Warszawie
00:01:43Denerwował się Janek
00:01:44Przecież ty także tu zostałeś
00:01:46Nie mogłem jechać, ale Krygel na pewno opuścił Zakopanym
00:01:50Musimy także nie mogli wyjechać
00:01:53A Krygel zaczeka na nas w Warszawie
00:01:56Nic mu nie stanie się
00:01:58Janek spoglądał podejrzliwie na przyjaciółka mi towarzyszy
00:02:01Ada spostrzegał oburzenie Janka
00:02:03A zawołała
00:02:04To moja wina, że nie pojechali
00:02:06Odpowiedź Andy nie przyczyniła się do odprężenia sytuacji
00:02:10Przeciwnie
00:02:11Janek żywił do niej teraz jeszcze większą podejrzliwość
00:02:14Za wiele mieszasz się do moich spraw
00:02:16Rzekł do Ady
00:02:17Z wyrzutem głosiem
00:02:19Skoro się oburzasz
00:02:20Powiem ci to
00:02:21Co ukryła dziś
00:02:22Są moje urodziny
00:02:24Dlatego zaprosiłam ich tutaj na wieczór
00:02:27Lecz czego ukryłaś to przede mną
00:02:30Byłbym ci kupił upominek
00:02:32A noc spędzilibyśmy w eleganckim lokalu
00:02:35Tego powodu właśnie nie mówiłam ci o tym
00:02:38Bo po co kłóć frajerom oczy?
00:02:40Czy nie możemy się zabawić tu w pokoju?
00:02:43W lokalach jest duszno, pełno dymu
00:02:45Nie znoszą atmosfery nocnych lokali
00:02:48Janek nie mógł nawet zrozumieć
00:02:50Gleczego przemiany na skroju Ady
00:02:53Jak każdy zakochany przyjmował słowa przyjaciółki
00:02:56Za dobrą monetę
00:02:58Wszyscy zasiedli do stołu
00:02:59Janek nie spostrzegł, że Ada jest tego wieczoru
00:03:03Wyjątkowo podniecona i zaaferowana
00:03:06Stale podchodziła do okna
00:03:08By popatrz, rawić firanki
00:03:11Pod pretekstem, że nie lubi
00:03:13Gdy sąsiedzi lub postroni
00:03:15Zaglądają do jej pokoju
00:03:17Janek tłumaczył zachowanie Ady
00:03:19Uroczystą chwilą
00:03:21Bliż się do mnie
00:03:22Zawołał Janek pod niosnym tonem
00:03:25Rzydko z mojej skrony
00:03:26Żeś dziś ci nie kupił pominku
00:03:29Ale jutro błąd ten będzie naprawiony
00:03:31Palce twoje ozdobią pięknymi brylantami
00:03:34W tym momencie milczek
00:03:36Który rzadko się odzywał oświadczył
00:03:39Mam pomysł
00:03:40Jaki pomysł?
00:03:41Zapytali wszyscy naraz
00:03:42Pojechać we czwórkę do Warszawy
00:03:45I hulać tam przez dwa dni na całego
00:03:48Mam lepszy pomysł
00:03:49Zawołał Anek
00:03:50Mój projekt jest najlepszy
00:03:52Szerywał dyskusję Adam
00:03:55Będziemy się tu bawić do rana
00:03:58Na wszelkie eskapady jest już za późno
00:04:00Nieprawda, że najdroższy?
00:04:01Zwróciła się do Janka
00:04:03Rozpływając się w słodkim uśmiechu
00:04:05Skoro tak sobie życzysz
00:04:07Będzie tak
00:04:07Wiesz przecież, że nie lubię ci przeciwstawiać
00:04:11Adam nalała kielichy szampana
00:04:13Które wszyscy wychylili jednym tchem
00:04:16Do grobowej deski
00:04:18Będziesz moja
00:04:19Janek ucałował Adam
00:04:21I o mnie nie zapomnij
00:04:22Zawołał Milczek
00:04:23Wręczając Adzie zegarek
00:04:25Wysadzony diamentami
00:04:27Sto lat obyśmiała
00:04:29Królowa i jaśniała jak dziś
00:04:31Zawołała Antek
00:04:33Nakładając jej na rękę
00:04:35Bransoletkę złotą
00:04:37Upszczoną brancikami
00:04:40A ja wam życzę
00:04:42Byście nie potrzebowali odtąd kraś
00:04:44I byście mieli wszystkiego pod dostatkiem
00:04:47Piję za wasze zdrowie
00:04:48Ada na
00:04:49Lała kielichy
00:04:51Pod wpływem wypitego wina języki
00:04:53Rozwiązały się zebranym
00:04:55W pewnym momencie
00:04:56Ada odezwała się
00:04:57Janku
00:04:58Wiedz o tym
00:04:59Że nawet przybędą tu goście
00:05:01Których zaprosiłam
00:05:02Z okazji
00:05:03Dzisiejszej uroczystości
00:05:05Koga zaprosiłaś
00:05:06Znowu obudził się
00:05:20Janku
00:05:21Pogniewać
00:05:22Ale sądzę
00:05:23Że już nie przyjdą
00:05:24Druga po północy
00:05:26Rzekł Janek
00:05:27Spoglądając na zegar
00:05:28W tej chwili
00:05:29Rozległ się oskry
00:05:30Dzwonek u drzwi
00:05:31Ada pobiegła
00:05:32By je otworzyć
00:05:33Głośnym śmiech
00:05:34Towarzyszy
00:05:35Zatrząsnięcie drzwi
00:05:37Ada wracająca do stołu
00:05:39Ze śmiechem
00:05:39Opowiadała
00:05:40Że pewien starszy
00:05:42Jego moź
00:05:42Dopytywał się
00:05:43O jakąś Janinę
00:05:45Widać przed nami
00:05:46Mieszkała tu
00:05:47Wesoła pani Janinka
00:05:49Czy ich wspólnicy
00:05:51Nie wiadomo
00:05:52Dlaczego
00:05:52Zmienili ze sobą
00:05:53Spojrzenia
00:05:54W których była
00:05:55Nieufność
00:05:56I podejrzliwość
00:05:57Sami nie mogli
00:05:57Wytłumaczyć
00:05:58Dlaczego słowa
00:05:59Ada nie budziły
00:06:00W nich zaufania
00:06:01Może zatelefonujemy
00:06:03Do Warszawy
00:06:04Boba i Beł
00:06:05Był
00:06:06Dowiedzieć się
00:06:07Czy wyjechali
00:06:08Zaproponował Milczak
00:06:09Nie trzeba
00:06:10Rzuciła Ada
00:06:11Na pewno przyjadą
00:06:13Nastrój zmienił się
00:06:14Radość ustąpiła
00:06:15Miejsca ponurym
00:06:16Rozmyślaniom
00:06:17Które każdy z nich
00:06:18Napróżno starał się
00:06:20Ukryć
00:06:20Lub makatelizować
00:06:22Duchu
00:06:22Widzę że się
00:06:23Nudzicie
00:06:24Zawoła Ada
00:06:25I chcąc polepszyć
00:06:26Im humory
00:06:27Dodała
00:06:27Zagrajmy o to
00:06:28Talia kart
00:06:30Ale nikt jakoś
00:06:31Nie zdradził
00:06:32Ochoty do grym
00:06:33Co się z wami
00:06:33Dzisiaj dzieje
00:06:34Nagabywała ich
00:06:35Ada
00:06:36Nie poznaję was
00:06:37Ale wszyscy
00:06:38Siedzieli w skupieniu
00:07:38Taki dziwny
00:08:09Zebrani
00:08:09Milczak w odpowiedzi
00:08:09Upolanowaliście
00:08:10Bezbrojne samobójstwo
00:08:39Samobójstwo?
00:09:09Dziwiony Milczak
00:09:10Uważaj na skrój
00:09:12Jakbyście mieli
00:09:12Zamiar
00:09:13Stoczyć z kimś
00:09:14Bój
00:09:14Janek odparł
00:09:15Uspokój się
00:09:16Nic ci nie grozi
00:09:18Z naszej skrony
00:09:19Z tobą
00:09:20Wojować nie będziemy
00:09:21Ale co tam
00:09:22Ma znaczyć
00:09:23Że do mnie
00:09:24Do pokoju
00:09:24Żebyliście uzbrojeni
00:09:26Ada
00:09:26Odawała
00:09:27Obrażoną
00:09:28Odyskak
00:09:29Jeszcze po
00:09:30Jaśnieniu
00:09:31Janka
00:09:32Pewności siebie
00:09:33Czuję się
00:09:33Dotknięta
00:09:34Waszym zachowaniem
00:09:35Ada
00:09:36Stała
00:09:36Z pogniewaną
00:09:38Miną
00:09:38Udając się
00:09:39Do przyległego
00:09:40Pokoju
00:09:41Zakrzaskując
00:09:42Za sobą
00:09:42Drzwi
00:09:43Janek
00:09:43Chciał podążyć
00:09:44Za nią
00:09:44By ją przeprosić
00:09:46Ale Milczak
00:09:46Zakrzymał go
00:09:47I szepnął mu
00:09:48Na ucho
00:09:49Idziemy stąd
00:09:50Ale już
00:09:50Janek
00:09:51Chciał coś
00:09:51Odpowiedzieć
00:09:52Ale Milczak
00:09:53Przyłożył palec
00:09:54Do ust
00:09:55Na znak
00:09:55By nie mówili
00:09:56Ani słowa
00:09:57Ada
00:09:57Która stała
00:09:58Na helona
00:09:59Po tamtej skronie
00:10:00Drzwi
00:10:00I zaglądała
00:10:01Przez dziurkę
00:10:02Od klucza
00:10:03Nie spostrzegła
00:10:04Ruchu Milczka
00:10:05Natychmiast
00:10:05Wróciła do pokoju
00:10:06I zwróciła się
00:10:07Z uśmiechem
00:10:08Do niego
00:10:08Zapytała
00:10:09Powiedz mi pan
00:10:11Czy wszyscy mężczyźni
00:10:13Są tacy
00:10:13Fałszywi
00:10:14Jak mój Janek
00:10:15Milczak nie odpowiedział
00:10:16Zruszył ramionami
00:10:17Pyta mnie pani o to
00:10:19Wręczył go Janek
00:10:20A może lepiej byłoby
00:10:22Gdybyś
00:10:22Ty odpowiedziała
00:10:24Kto z nas jest fałszywy
00:10:25Ja czy ty
00:10:26Ada zblakła
00:10:27Jak chusta
00:10:28Pokój
00:10:29Zawariował jej w oczach
00:10:31Takiego pytania
00:10:32Po zadaniu
00:10:33Wczego
00:10:34Znięcania się
00:10:35Spodziewała
00:10:36Wyjąkała
00:10:37Pytasz o to serio?
00:10:39Tym razem tak
00:10:40W pokoju
00:10:40Rozległ się
00:10:41Męcząca cisza
00:10:42Wszyscy czuli
00:10:43Że lada
00:10:44Moment
00:10:44Stanie się coś ważnego
00:10:46Co napawało
00:10:47Obecnym uczuciem
00:10:48Zagrozy
00:10:49Ada czując
00:10:50Że traci grunt
00:10:51Pod nogami
00:11:21Próbowała ratować się
00:11:21W tym momencie u drzwi
00:11:23Rozległ się dzwonek
00:11:24Ada chciała je otworzyć
00:11:25Ale Janek rozkazał
00:11:26Stój
00:11:27Nie ruszaj się z miejsca
00:11:28Ada nie mogła wydobyć głosu
00:11:31Janek trzymał ją mocno za ręką
00:11:33Dobijanie do drzwi
00:11:34Stało się
00:11:35Energiczniejszym
00:11:36Janek dał znak
00:11:37Milczkowi
00:11:38By zobaczył
00:11:38Kto się tam dobija
00:11:40Milczek zbliżył się do drzwi
00:11:42Podbijanie się ustało
00:11:44U porządku
00:11:45Jaśnił Milczek
00:11:46Prawdzając
00:11:47Czy ktoś jest w sieni
00:11:49Nikogo tam nie ma
00:11:50Ada nie mogła
00:11:51Dłużej znieść
00:11:52Atmosferę
00:11:53Zawołała
00:11:54Powiedzcie
00:11:55Kto był za drzwiami?
00:11:56Wasz tajemniczość
00:11:58Napawa mnie z krachem
00:11:59Będę wyznała
00:12:00Pomocy
00:12:01Boję się tu
00:12:02Być z wami
00:12:03A trzej kompani
00:12:04Wybuchnęli śmiechem
00:12:06Ada przestała już
00:12:07Orientować się w sytuacji
00:12:09Była bliska błędu
00:12:10Płacząc
00:12:10Błagała przyjaciół
00:12:12Przestańcie mnie skraszyć
00:12:13Dosyć tych nieprzyjemnych żartów
00:12:16Doprawdy
00:12:17Doprowadzacie mnie do rozpaczy
00:12:19Janku
00:12:19Przestań
00:12:20Zebrani byli
00:12:21Zachwyceni
00:12:22Jej grą
00:12:23Zdążyli się przyznać
00:12:25Że jej kobiecie
00:12:26Robocie
00:12:26Nawet Janek
00:12:28Zakochany w Adę
00:12:29Po uszy
00:12:30Już teraz nie wątpił
00:12:31Że padł ofiarą
00:12:33Przebiegły
00:12:33I konfidentki
00:12:35Zaledwie przekroczyli
00:12:37Próg pokoju
00:12:38Ady
00:12:38Milczek i Antek
00:12:40Dawali Jankowi
00:12:41Tajne znaki
00:12:42Że znajdują się
00:12:43Za sadzce
00:12:44I przybyli tu
00:12:45Po to
00:12:46By jego stąd
00:12:48Wydobyć
00:13:17Choryty
00:13:48Po ostatniej chwili
00:13:48Będzie zdemaskowana
00:14:18Czego się
00:14:18Uwziął na mnie
00:14:47Proszę
00:15:17Również to
00:15:47Bliska obłędów
00:15:48Cię z siebie
00:15:49Wszystko
00:15:49Rozkazał
00:15:50Milczek
00:15:51Janku
00:15:51Zawołała Ada
00:15:53Wyciągając ku niemu
00:15:54Dłonie
00:15:54Ale Janek
00:15:55Ani
00:15:56Zagrnął
00:15:56Nie zawracasz
00:15:58Na nią
00:15:58Najmniejszej uwagi
00:15:59Już zapomniałeś
00:16:00Czym byłam
00:16:02Dla ciebie
00:16:03Nie zapomniałem
00:16:04Ty podła kobietą
00:16:06Żmija
00:16:06Podstępna
00:16:07Paskudny dzień
00:16:08Wybrałaś
00:16:09Na twoje urodziny
00:16:10Będzie to dzień
00:16:11Haniebnego
00:16:12Zakończenia
00:16:13Twojej kariery
00:16:14Konfidenta
00:16:15Milczek
00:16:15Spełnił
00:16:16Twoją
00:16:17Pewność
00:16:18A więc
00:16:18Czy
00:16:18Spełnia
00:16:19Pani
00:16:20Nasz rozkaz
00:16:21Spytał ponownie
00:16:22Milczek
00:16:22Czego ode mnie
00:16:23Chcecie
00:16:24Ja doliła Ada
00:16:25Wszystko co mi
00:16:26Zarzucicie
00:16:27Jest kłamstwem
00:16:28Chcecie się
00:16:28Mnie pozbyć
00:16:29Bo jestem
00:16:30Wtajemniczona
00:16:31Wasze sprawunki
00:16:32A ty
00:16:32Ada
00:16:33Zwróciła się
00:16:34Do Janka
00:16:34Masz mnie dość
00:16:35Rusz się
00:16:36Rozkazał
00:16:37Surowo
00:16:37Milczek
00:16:38Muszę panią
00:16:38Dobrze
00:16:39Zwery
00:16:40Widować
00:16:40Czy nie
00:16:41Posiada
00:16:41Pani
00:16:42Przy sobie
00:16:42Czegoś
00:16:43Takiego
00:16:43Co mogłoby
00:16:44się i nam
00:16:45Zresztą
00:16:46Uprzedzamy
00:16:46Że teraz
00:16:47Wykrętami
00:16:48Pani
00:16:48Nic
00:16:49Nie skóram
00:16:49Ada
00:16:50Zablakła
00:16:51Przy tych
00:16:51Słowach
00:16:51Ujrzała
00:16:52Przed sobą
00:16:53Śmierć
00:16:53Resztkami
00:16:54Sił drząc
00:16:55Jak febrze
00:16:55Zawołała
00:16:56Jestem kobietą
00:16:57Nie macie
00:16:58Prawa
00:16:58Tego
00:16:59Żądać
00:16:59Ode mnie
00:17:00Mogę
00:17:00Wejść
00:17:01Do
00:17:01Przeległego
00:17:02Pokoju
00:17:03I wam
00:17:03Stamtąd
00:17:04Rzucić
00:17:05Moją
00:17:05Odzież
00:17:06Będziecie
00:17:06Mogli
00:17:07Z nią
00:17:07Robić
00:17:07Co się
00:17:08Wam
00:17:08Żywnie
00:17:08Podoba
00:17:09Milczek
00:17:10Spojrzał
00:17:10Na Janka
00:17:11Szukając
00:17:12U niego
00:17:14Rozstrzęcienia
00:17:15Po czym
00:17:16Rzekł
00:17:16Dobrze
00:17:16Niechaj
00:17:17I tak
00:17:17Będzie
00:17:18Uprzedzam
00:17:19Tylko
00:17:19By się
00:17:19Pani
00:17:20Nie
00:17:20Imała
00:17:21Sztuczek
00:17:21Policyjnych
00:17:22Najlepiej
00:17:23Będzie
00:17:23Gdy
00:17:24Do
00:17:24Przyległego
00:17:25Pokoju
00:17:25Uda się
00:17:26Pani
00:17:26Wraz ze
00:17:27Swoim
00:17:27Kochankiem
00:17:28Jankiem
00:17:29Sądzę
00:17:29Że teraz
00:17:30Pani
00:17:30Godność
00:17:31Ci kobiecy
00:17:32Nie stanie
00:17:32Się
00:17:33Żadna
00:17:33Krzywda
00:17:33Janek
00:17:34Bez
00:17:34Cela
00:17:34Giery
00:17:35Wepchnął
00:17:36I ją
00:17:36Do
00:17:36Drugiego
00:17:37Pokoju
00:17:37Zamykając
00:17:38Za sobą
00:17:39Drzwi
00:17:39Ada
00:17:39Rzuciła
00:17:40Mu się
00:17:40Na kolana
00:17:41Wołając
00:17:42Ratuj
00:17:42Mię
00:17:42Janneczku
00:17:43Kochany
00:17:44Choćby
00:17:44Przez
00:17:45Wygląd
00:17:45Na
00:17:45Roskosze
00:17:46Chwile
00:17:47Które
00:17:47Spędziliśmy
00:17:47Razem
00:17:48Janneczku
00:17:49Zlituj
00:17:49się
00:17:50Nade
00:17:50Mną
00:17:50Jestem
00:17:51Jeszcze
00:17:51Taka
00:17:51Młoda
00:17:52Powinieneś
00:17:53Mię
00:17:53Zrozumieć
00:17:54Każdy
00:17:54Może
00:17:54W życiu
00:17:55Popełnić
00:17:56Głupswo
00:17:56Prawda
00:17:57Że
00:17:57Jestem
00:17:57Konfidentką
00:17:59Ale
00:17:59Robiłam
00:18:00To dla
00:18:00Chleba
00:18:01Jestem
00:18:01Biedną
00:18:02Dziewczyną
00:18:02Już
00:18:03Pierwszej
00:18:03Nocy
00:18:04Którą
00:18:04Spędziliśmy
00:18:05Razem
00:18:05Mogłam
00:18:06Cię
00:18:06Oddać
00:18:06W ręce
00:18:07Policji
00:18:08Ale
00:18:08Tego
00:18:08Nie
00:18:08Uczyniłam
00:18:09A
00:18:09Wiesz
00:18:09Sam
00:18:10Dlaczego
00:18:10Tak
00:18:10Nie
00:18:11Postąpiłam
00:18:11Bo
00:18:12Cię
00:18:12Gorąco
00:18:13Kochałam
00:18:13Wiem
00:18:14Wiem
00:18:14Że
00:18:15Potrafisz
00:18:15Świetnie
00:18:16Zagrać
00:18:16Swoją
00:18:17Rolę
00:18:17Ale
00:18:17Chyba
00:18:17Nie
00:18:18Sądzisz
00:18:18Że
00:18:18Jestem
00:18:19Taki
00:18:19Naiwny
00:18:20Bym
00:18:20Akurat
00:18:21Teraz
00:18:22Uwierzył
00:18:23W
00:18:23Twoją
00:18:23Szczerość
00:18:24Oddałaś
00:18:25Mnie
00:18:25Pierwszej
00:18:25Nocy
00:18:26W ręce
00:18:26Policji
00:18:27Bo
00:18:27Chciałaś
00:18:27Nas
00:18:28Wszystkich
00:18:28Za
00:18:28Jednym
00:18:29Zamachem
00:18:29Nakryć
00:18:30Dobrze
00:18:30Znam
00:18:31Ten
00:18:31Typ
00:18:31Kobiety
00:18:32Do
00:18:32Który
00:18:32Należysz
00:18:33Wasz
00:18:34Talent
00:18:34Detewistyczny
00:18:35Wyczerpuje się
00:18:36Na
00:18:36Rozpuście
00:18:37I podłej
00:18:38Kotek
00:18:39Kerry
00:18:39Przedajecie
00:18:40Rozkosze
00:18:41Niech gorzej
00:18:42Od
00:18:42Ulicznik
00:18:43Czek
00:18:43I
00:18:44Wstyd
00:18:44Mię
00:18:45Ogarnia
00:18:45Na myśl
00:18:46Między
00:18:46Nami
00:18:47Mogło
00:18:48Coś
00:18:48Być
00:18:49Intymnego
00:18:49Masz rację
00:18:50Najdroższy
00:18:51Ale
00:18:51Przypomnij
00:18:52Sobie
00:18:52Słowa
00:18:53Które
00:18:53Wypowiedziałeś
00:18:54Przestępując
00:18:55Trzeba
00:18:56Dać
00:18:56Możności
00:18:57Wydźwignięcie
00:18:59Się
00:18:59Przyznaję
00:19:00Że
00:19:00Jestem
00:19:01Konfidentką
00:19:02Nieszczęśliwa
00:19:03Miłość
00:19:04Do
00:19:04Komisarza
00:19:05Policji
00:19:05Zaprowadziła
00:19:06Mię
00:19:06Na tę
00:19:07Drogę
00:19:07Nieszczęsną
00:19:08Daj mi
00:19:09Możliwość
00:19:10Naprawienia
00:19:10Błędu
00:19:11Życiowego
00:19:12Będę
00:19:12Ci
00:19:12Wierna
00:19:13Jak
00:19:13Pisa
00:19:13A
00:19:14Daruj
00:19:14Mi
00:19:14Tym
00:19:15Razem
00:19:16Życiem
00:19:16Wybuchnęła
00:19:17Płacem
00:19:18Łukała
00:19:19Janek
00:19:19Nie mógł opanować
00:19:21Zruszenia
00:19:21Które powoli
00:19:22Brało nad nim
00:19:23Górem
00:19:24Ale na myśl
00:19:25O tym
00:19:25Że gdzieś
00:19:26Na dziedzińcu
00:19:27Czekają
00:19:27Wspólnicy
00:19:28Ady
00:19:29By ich
00:19:30Żywcem
00:19:31Pochwycić
00:19:32Janek
00:19:32Zmienił się
00:19:33Radykalnie
00:19:34Rzut siebie
00:19:35Wszystko
00:19:36Ten sposób
00:19:36Odpłacisz mi się
00:19:37Za moją miłość
00:19:39Przysięgam
00:19:39Na Boga
00:19:40Że nigdy
00:19:40Cię nie zdradzę
00:19:42Daruj mi życiem
00:19:43Ale kto
00:19:43Potrzebuje
00:19:44Twojego nędznego życia
00:19:46Odparł Janek
00:19:47Z pogardą
00:19:48Pozwól tylko
00:19:49Sobie
00:19:50Zrewidować
00:19:51Ady
00:19:52Odepnęła
00:19:53Z ulką
00:19:53Usłyszawszy
00:19:54Że jej życiu
00:19:55Nie zagraża
00:19:56Niebezpieczeństwu
00:19:57W duchu
00:19:57Jednak
00:19:58Postanowiła
00:19:59Przedłużyć
00:19:59Te manipulacje
00:20:01Liczyła
00:20:02Że jednak
00:20:02Uda jej się
00:20:04Doczekać
00:20:04W chwili
00:20:05Kiedy umówieni
00:20:06Ludzie z policji
00:20:07Zjawią się
00:20:07I przystąpią
00:20:08Do aresztowania
00:20:09Nie zareagowała
00:20:11Z okazji
00:20:11Wypróbowania
00:20:12Po raz
00:20:13Ostatni
00:20:13Swoich wdzięków
00:20:14Oto masz
00:20:15Mój rewolwer
00:20:16Rzekła cicho
00:20:17Nosiłam nawet
00:20:18Przy sobie broń
00:20:19Oto masz
00:20:20Moją oznakę
00:20:21Konfidenta
00:20:22Więcej
00:20:23Nic nie posiadam
00:20:24Proszę
00:20:24Możesz się
00:20:25Przekonać
00:20:27I czyła na to
00:20:27I czyła na to
00:20:28Że pod wpływem
00:20:28Jej urody
00:20:29Janek
00:20:30Zgodnieje
00:20:30I nie zechce
00:20:31I wyrządzić
00:20:32Krzywdy
00:20:33Ale Janek
00:20:34Był zimny
00:20:34Jak głaz
00:20:35Szkoda
00:20:36Twoich zabiegów
00:20:37Rzucił przez zęby
00:20:38Wciekły na nią
00:20:39Że jeszcze
00:20:40Chwyta
00:20:40Cię ochydnej
00:20:41Taktyki
00:21:09Janek
00:21:10Mamy dzisiejszej zabawy
00:21:12Co teraz
00:21:13Poczywasz
00:21:14Z tym fantem
00:21:15Wrówną okiem
00:21:16Na Adę
00:21:17Która
00:21:17Częsła się
00:21:18Ze skrachu
00:21:19Róbmy z nią
00:21:20Co chcesz
00:21:20Daję Ci
00:21:21Absolutną
00:21:22Wolną rękę
00:21:23Milczek
00:21:23Zaważył
00:21:24Tak trzeba się
00:21:24Czym prędzej
00:21:25Pozbyć
00:21:26Fantu
00:21:27Zależy
00:21:27Nam na czasie
00:21:29Musimy się
00:21:30Stąd
00:21:30Czym prędzej
00:21:31Wydostać
00:21:32Pytanie tylko
00:21:32Czy nam pozwolą
00:21:34Stąd wyjść
00:21:35Podejrzewam
00:21:36Twoją ukochaną
00:21:37Że zawczasu
00:21:38Pomyślała o tym
00:21:39By się
00:21:39Z nią
00:21:40Nie mógł rozstać
00:21:41Przecież ona Cię
00:21:42Tak gorąco kochała
00:21:44Zachichotał
00:21:45Janek zaczął
00:21:46Krążyć po pokoju
00:21:47Ściekły z oburzenia
00:21:48Zdawał sobie sprawę
00:21:50Z tego
00:21:50Że towarzysze
00:21:51Nigdy mu nie wybaczą
00:21:53Wysypu
00:21:53Gdyby z tego powodu
00:21:55Dziś zostali uwięzieni
00:21:57W pewnym momencie
00:21:58Janek
00:21:59Przestanął
00:22:00I chwyciłszy ją
00:22:01Za ramiona
00:22:01Zawołał
00:22:02Ty ochydny
00:22:03Kapusiu
00:22:04Gadaj ale prawdę
00:22:05Jesteśmy otoczeni
00:22:06Przez swoich
00:22:07Subartów
00:22:08Piłaś się
00:22:09Tej deski ratunku
00:22:11Wyprowadzę was stąd
00:22:12Przysięgam
00:22:13Że się wam
00:22:14Nic nie stanie
00:22:14Bo z głowy
00:22:15Nawet nie zbadnie
00:22:17Zaczekaj chwilę
00:22:18Zanim zdecydujemy
00:22:19Jak mamy z nią
00:22:20Postąpić
00:22:21Muszę wykonać
00:22:22Małą operacyjkę
00:22:24Janek
00:22:25Janek chwycił ze stołu
00:22:25Nóż
00:22:26Otworzyłszy szufladę
00:22:27Zaczął krajać
00:22:28I niszczyć garderobę
00:22:30Ady
00:22:30Twarz jej krzywił
00:22:32Skurcz bólu
00:22:33Z rezygnacją
00:22:34I milczeniu
00:22:34Przyglądała się
00:22:35Jak Janek
00:22:36Niszczył jej suknie
00:22:37I futra
00:22:38Następnie Janek
00:22:39Podszedł do Ady
00:22:40I zdjął z niej biżuterię
00:22:41Pozostawiając tylko
00:22:43Upominki
00:22:44Przyniesione przez
00:22:45Milczka i Antka
00:22:46To sobie schowasz
00:22:48Na czarną godzinę
00:22:49Ale wiedz
00:22:50Przynajmniej
00:22:50Że to są imitacje
00:22:52A nie wyroby
00:22:53Ze złota
00:22:54Ozdobnione w grogie kamienie
00:22:56Ada nie opowiadała
00:22:57Błagała tylko
00:22:58O opatrzność w duchu
00:22:59By zabawa
00:23:00W zemstę
00:23:01Trwała jak najdłużej
00:23:03Nie chciała
00:23:03Nadziei
00:23:04Że policja
00:23:05Nawet wkroczą do pokoju
00:23:07A wówczas oczy
00:23:08Miała zwrócone
00:23:09Skronę okna
00:23:10Teraz przystępujemy
00:23:11Do roboty
00:23:12Zawałał Janek
00:23:13Ponieważ nas nigdy
00:23:14Nie karano
00:23:15Bez wyroku
00:23:16Zaimprowizujemy
00:23:17A po ręce
00:23:19Mały
00:23:19Sąd nad
00:23:20Serdeczną
00:23:21Moją przyjaciółeczką
00:23:23Proponuję
00:23:24By ją
00:23:24Wrzucić przez okno
00:23:26Na podwórze
00:23:27Na którym
00:23:27Znajduję się
00:23:28Piętrze
00:23:29Zapytał
00:23:30Milczek
00:23:30Z zimną krwią
00:23:31Ty ją lepiej
00:23:32Znasz ode mnie
00:23:34Jest bólchniutka
00:23:35I zachodzi
00:23:35Obawa
00:23:36Że jej się
00:23:37Nic złego
00:23:38Nie stanie
00:23:39Jesteśmy na czwartym
00:23:40Piętrze
00:23:40Wystarczy
00:23:41Odparł Janek
00:23:42A ja jednak
00:23:43Radziłbym
00:23:44Załatwić się
00:23:45Nią szybciej
00:23:46I niedramatyczniej
00:23:48Rzekł Milczek
00:23:49Przypatrzyłbym ją ręką
00:23:51A maszynką
00:23:52Skończyłbym z nią
00:23:55W ciągu kilku minut
00:23:56Mordercy
00:23:57Bandyci
00:23:58Ratunku
00:23:58Policja
00:23:59To Ada
00:24:00W obliczu śmierci
00:24:01Zaczęła
00:24:01Zzywać
00:24:02Pomocy
00:24:02Na jej ustach
00:24:04Ukazał się
00:24:05Biała piana
00:24:06Jednym skokiem
00:24:07Milczek
00:24:08Znalazł się
00:24:08Przy niej
00:24:09Wycił ją
00:24:10Za gardło
00:24:10Ada
00:24:11Stawiła opór
00:24:12To
00:24:12Spadło
00:24:14Na
00:24:14Milczka
00:24:15Tak niespodziewanie
00:24:17Niby
00:24:18Grom
00:24:45Z jasnego nieba
00:24:48Ada
00:24:48Celnym strzałem
00:24:49Z lewerweru
00:24:51Rozczasną
00:24:52Lampę
00:24:52Pokój
00:24:53Rozległ
00:24:54Ciemność
00:24:54Egipskie
00:24:55Ada
00:24:56Zaczęła
00:24:56Historycznie
00:24:57Wzywać
00:24:58Pomocy
00:24:59Milczek
00:24:59Chwycił ją
00:25:00Za ręce
00:25:01Siłą
00:25:01Zaniósł
00:25:02Do okna
00:25:02Ada
00:25:03Strzelała
00:25:04Kilkukrotnie
00:25:05Ale
00:25:05Chybiła
00:25:06Kopała
00:25:06Gryzła
00:25:07Drapała
00:25:08Krzyczała
00:25:09Dwie pary
00:25:10Silnych
00:25:10Rą uniosły ją
00:25:11W górę
00:25:12I ze całych
00:25:13Sił
00:25:13Wyrzuciły
00:25:14Przez okno
00:25:14Do drzwi
00:25:15Zaczęła się
00:25:16Gwałtownie
00:25:17Dobijać
00:25:17Policja
00:25:18W tej kampanii
00:25:19Skryli się
00:25:20Do przyległego
00:25:21Pokoiku
00:25:22Który stanowił
00:25:23Altaf
00:25:24Janek
00:25:25Pod nieobecność
00:25:26Ady
00:25:27Zrobił
00:25:27W suficie
00:25:28Otwór
00:25:29Który prowadził
00:25:30Na skrych
00:25:31O czym
00:25:31Ada nie wiedziała
00:25:32Kilka minut
00:25:33Potem znaleźli się
00:25:35Na dachu
00:25:35Przyległego domu
00:25:36Tam skryli się
00:25:37Na strychu
00:25:38By później
00:25:39Wydostać się
00:25:40Na korytarz
00:25:41Teraz droga
00:25:42Do wolności
00:25:42Stała się
00:25:43Przed nimi
00:25:43Otworem
00:25:44Wydostali się
00:25:45Wnet
00:25:46Na podwórze
00:25:47Po chwili
00:25:47Pousuwali się
00:25:49Oskrożnie
00:25:50Jeden
00:25:50Za drugim
00:25:51Boczną uliczką
00:25:52Pomysł
00:25:53Czepaka
00:25:53Nakrycia
00:25:55Bandy
00:25:55Przy pomocy
00:25:56Pięknej
00:25:56Konfidentki
00:25:57Zawiódł
00:25:58Na całej linii
00:25:59W dział drugim
00:26:00Nastanął się
00:26:01Sezon
00:26:01Zimowy
00:26:02Naciągała
00:26:03Ofensywa
00:26:04W warszawskim
00:26:04Świadku
00:26:05Przed tym
00:26:06Czym panowało
00:26:07Ożywiony ruch
00:26:07Z dowolnym
00:26:09Opowiadano sobie
00:26:10O ostatnich
00:26:11Wydarzeniach
00:26:12Ludzie nocy
00:26:13Byli zachwyceni
00:26:14Męstwem
00:26:15I pomysłowością
00:26:16Krugela
00:26:17Urząd śledczy
00:26:18Co prawda
00:26:18Trzymał sprawę
00:26:19Wołkowo
00:26:20W jak największych
00:26:22Tajemnicy
00:26:23Ale w podziemiach
00:26:24Doskonale
00:26:24Wiedziano o tym
00:26:25Że Wołkow
00:26:26Postradał zmysły
00:26:28I że przebywa
00:26:29W senatorium
00:26:30Pod Warszawą
00:26:30Odczuli
00:26:32Odczuli zresztą
00:26:32Zmianę
00:26:33W urzędzie śledczym
00:26:34Na własnej skórze
00:26:35Miejsce Wołkowa
00:26:36Zają Szczupa
00:26:37Który dał
00:26:38O sobie
00:26:38Znać ludziom
00:26:39Nocy
00:26:40Na zajóż
00:26:40Po przejęciu
00:26:42Urzędu
00:26:42Szczupak
00:26:43Rozpoczął
00:26:52Ze światem
00:27:12Przestępców
00:27:13Oni wraz
00:27:14Z Krygelem
00:27:15Za granicę
00:27:16Również
00:27:17Bałger
00:27:17I zimna
00:27:18Kokota
00:27:19Zniknęli
00:27:19Bez śladu
00:27:20Zdali oni
00:27:21Sobie
00:27:21Wporem
00:27:22Sprawem
00:27:22Z tego
00:27:23Że najwyższy
00:27:24Czas
00:27:24Rozdać się
00:27:25Z Warszawą
00:27:26Karpie głowy
00:27:27Świata
00:27:28Warszawskiego
00:27:29Nie brało udziału
00:27:30Zimnym sezonie
00:27:31Nastały czasy
00:27:32Dla podrzędnych
00:27:34Rzeźmieszków
00:27:34Największą sensacją
00:27:36Było
00:27:36Że w Warszawie
00:27:37Ustały
00:27:37Groźne
00:27:38Wałamania
00:27:39Połączone
00:27:40Z rozprówaniem
00:27:41Kaz
00:27:41Ogoniotorowych
00:27:43Policja
00:27:44Jednak
00:27:44Nie zrezygnowała
00:27:46Z postanowienia
00:27:47Zlikwidowania
00:27:48Bandy
00:27:48Rozprówaczy
00:27:49Banda ta
00:27:50Miała
00:27:51Na swoim
00:27:52Koncie
00:27:52Długą listę
00:27:53Zbrodni
00:27:54Kilka
00:27:54Olbrzymich
00:27:55Włamiań
00:27:55Zbójstwa
00:27:56Zamordowany
00:27:58Policjant
00:27:59Nocy
00:27:59O grabieni
00:28:00Chrabiny
00:28:01Zastrzelony
00:28:02Felek
00:28:03Oraz uczucia
00:28:04Konfidentka
00:28:05Która
00:28:05Przebywała
00:28:06W szpitalu
00:28:07Bez ręki
00:28:08I nóg
00:28:08Szczupak
00:28:09Rozesłał
00:28:10Po całej Polsce
00:28:11Listy
00:28:11Kończe
00:28:12Z fotografiami
00:28:12Uczestników
00:28:13Bandy
00:28:13Krygera
00:28:14O przesiąg
00:28:16W duchu
00:28:16Że nieodpocznie
00:28:18W wyścigu
00:28:19Póki ich nie wytropi
00:28:20Wołokowie
00:28:21Miał swoje zdanie
00:28:22Ale nie umiał
00:28:23Rozwiązać
00:28:24Zagadki
00:28:25W jaki sposób
00:28:26To się stało
00:28:27Że Kryger
00:28:28Uciekł z celi
00:28:29Aresztu
00:28:29A tam
00:28:30Celi
00:28:30Znaleziono
00:28:31Wołkowa
00:28:32W stanie
00:28:32Obłąkanym
00:28:33Szczupak
00:28:34Robił
00:29:03Sobie
00:29:33Pytania
00:29:35Odpowiadał
00:30:03Raz
00:30:09Wołkow
00:31:09By
00:32:34Szczupak
00:33:02Zdecydowanym
00:33:32Adamom
00:34:04Po ziemię
00:34:05Po ziemiach
00:35:31Nie mógł
00:35:33A oto
00:35:33A oto
00:37:03Na kukiem
00:37:04Na kukiem
00:37:06Na kokietka
00:37:33Jako człowieka cierpliwego, kulturalnego, traktowanego, co najmniej uprzejmego wobec kobiet.
00:37:39Szczupak nie wierzył własnym uszom.
00:37:41Jak miała ta nieznajoma wyznać go tutaj pod tym, by go sprusurować, to złochwałość, intrygantka Szczupaka.
00:37:51Więc czym mogę pani służyć?
00:37:53Ponowił Szczupak pytanie, starając te słowa wprowadzić łagodnie.
00:37:58Następnie zaproszeniem na kawę z ciaskami.
00:38:01Odrzekła, uśmiechając się zalotnie.
00:38:04Szczupak przyglądał się jej z rosnącym zainteresowaniem.
00:38:08Pięknie, z trojnym kostium angielski leżał na jej krawnej fikurze, niby ulany srebrnym lis, który zdobił jej kostium, odbywał w
00:38:20jej gracji.
00:38:22Zimna kokietka stwierdziła zadowoleniem, że od pierwszego wejrzenia wywarła.
00:38:27Zimna kokota stwierdziła zadowoleniem, że od pierwszego wejrzenia wywarła na Szczupaku dobre wrażenie.
00:38:33Intuicją kobiecą wyczuła, że jej plan uda się całkowicie.
00:38:37Postanowiła nie dać mu ani czasu, ani możliwości uwolnienia się od czaru, jak na nim wywierała.
00:38:44Bezsteremonialnie ujęła go za ramiu i skierowała skronę wierzbowej.
00:38:49Szczupakowi jej zachowanie wydało się podejrzane.
00:38:52Pozwolił prowadzić siebie, dokąd chciała, ale duchu postanowił zachować oskrożność.
00:38:58Wiedział coś niecoś o tym, że jego poprzednicy, że zarówno Żarski, jak i Połkow,
00:39:04dlatego skończyli tak marnie, że zadowalali się z kobietami, które doprowadziły ich do zguby.
00:39:11Zimna kokota zaprowadziła Żarskiego do jednej z cukierni w tej okolicy, który o tej porze był pustem.
00:39:20Zamówiła dla siebie i szczupaka dwie pół czarne.
00:39:24Usiadła w takiej podzie, by szczupak mógł podziwiać jej piękną linię ciała.
00:39:29Zarzuciła szalermansko nogę na nogę.
00:39:32Czupak poczuł pogrzbiecie dziwny, letki dreże rozkoszy.
00:39:36Czupak czuł, że ta kobieta wybiera nań.
00:39:40Coraz za silniejszy wpływ postawił temu przeciwdziałać.
00:39:43Ciekaw jestem, co mi pani ma tak znajomego do potwierdzenia, że uważasz nawet za wskazany.
00:39:49Dzwonić do mnie w nocy?
00:39:51Zimna kokota przesunęła się bliżej do komisarza, tak że kolana jej oparły się o jego nogi.
00:39:58Szczupak bał się dziwnie kuszącego aromatu, który bił od zimnej kokoty.
00:40:04Jak widzę, ciągnął dali szczupak.
00:40:06Pragnie mnie pani zainteresować raczej swoją osobą, a nie rewelacyjnymi doniesieniami na ten pewien temat.
00:40:15Tu nie miejsce na fird.
00:40:16Zimna kokota powiedziała na słowa szczupaka śmiechem.
00:40:20Ten śmierć jest w mi znany, również gdzieś musiałam panią widzieć, ale szkoda.
00:40:25Czasu na tego rodzaju rozpamiętywania.
00:40:27Jestem niestety bardzo zajęty.
00:40:30Musimy przystąpić do sprawy.
00:40:32Jeżeli mam mi pani coś do zakomunikowania.
00:40:36Zimna kokota naraz spoważniała.
00:40:38Uważniała, dokończyła palenie papierosa i przyjrzawszy poważnym wyrazy twarzy rzekła.
00:40:44Panie komisarzu, jeżeli dziś panem piastuje taką wysoką godność niemal moja, w tym zasługa, nie rozumiemy pani.
00:40:51Zaraz panu to przypomnę.
00:40:53Czy pamięta pan, jak to było przed kilkoma tygodniami, że leżał związany w piwnicy?
00:41:00Szczupak chwycił ją za rękę.
00:41:02Skąd pani o tym wie?
00:41:03Kim pani jest i kto pani opowiadał o tym wydarzeniu?
00:41:07Zimna kokota falegmatycznie zapaliła drugiego papierosa i rzekła spokojnie.
00:41:12Nie pan zawdzięcza swoje życie.
00:41:15Ja pana wówczas uratowałam.
00:41:17Pani?
00:41:17Zwypytał zdziwiony szczupak.
00:41:19Tak, nie pan ma do zawdzięczenia swoje ocalenie.
00:41:23Jak pan się domyśla, należę do ludzi nocy.
00:41:27Nazywają mnie zimną kokotą.
00:41:29Roześmiała się cynicznie.
00:41:31Tak, dzimna kokota.
00:41:32Czy pan, panie komisarzu już słyszał o podobnym pseudonimie kobiecym?
00:41:38Szczupak przypatrywał się jej z rosącym zainteresowaniem.
00:41:42Teraz rozumiał, dlaczego jej dziwny śmiech był mu skąd znany.
00:41:47Zaimponowała mu szczerym przyznaniem się do przynależności do świata przestrzenczego.
00:41:52Szczupak przemówił do niej łagodniejszym tonem.
00:41:55A więc to pani na nich wpłynęła, by mnie nie skardzono.
00:42:00Ale może mi pan nie wytłumaczy, co za związek z tym wypadkiem miał pani cyniczny śmiech,
00:42:08który kilkakrotnie pochwytywałem.
00:42:11Za kogo pani wówczas szedziła?
00:42:14Czy czasem nie ze mnie?
00:42:15Panie komisarzu, z takimi ludźmi można wysoko zrobić,
00:42:19ale w pogoni i we własnym naskroju.
00:42:23Miałam trudną przyprawę z ukochanym, od którego decyzji zależało wówczas pańskie życie.
00:42:29Imię czego pani to uczyniła?
00:42:31We własnym interesie.
00:42:33Jak to mam rozumieć?
00:42:34Gdy zobaczyła pana związanego i bezradnego w pilnicy,
00:42:38litość we mnie wyzebrała.
00:42:40Postanowił pana uratować po drugie.
00:42:43Wiedziałam, że przyjdzie czas, kiedy będę potrzebowała pańskiej pomocy.
00:42:48Wiele słyszałam o pańskich talentach.
00:42:50Wiedziałam, że prędzej czy później będzie pan następcą Wołkowa.
00:42:54Takie stosunki zawsze mogą się przydać.
00:42:57Pani znała Wołkowa?
00:42:59Zapytał szczupak.
00:43:00Oho!
00:43:01Szczupak zastanowił się przez chwilę, po czym zapytał.
00:43:05Skąd pani zna Wołkowa i w jaki sposób zbliżała się pani do niego?
00:43:08O czym wolno mi przypuszczać, sądząc pani o odpowiedzi?
00:43:13Pan staje się za zgrosny?
00:43:14Znowu się roześmiała zimna kokota.
00:43:17Wołkow miał być moim kochankiem.
00:43:20Rzuciłaby z żenadym.
00:43:22Wołkow?
00:43:23Co w tym dziwnego?
00:43:24Albo, że jestem brzydką kobietą?
00:43:26O nie!
00:43:27Tego bym nie powiedział.
00:43:28Przeciwnie pani uroda jest odrzucająca,
00:43:32ale pani rozumie on.
00:43:34Komisarz policji.
00:43:35A pani?
00:43:36No, przecież pani.
00:43:37Sama przyznała tu, że należy do innego świata.
00:43:41Czy mogę z panem mówić otwarcie i bez ogródek, panie komisarzu?
00:43:45To jest moim najgłębszym życzeniem.
00:43:47Proszę być ze mną szczera.
00:43:48Rzak pani mi uratowała życie.
00:43:51Komisarz Szczupak uśmiechnął się i przysunął bliżej do rozmówczeni.
00:43:55Wołkow cedziła w szybera zimna kokota.
00:43:58Każde słowo chciała uczynić ze mnie swoją nałożnicę.
00:44:03Napotek kochiwał się we mnie.
00:44:05A pani była względnie niego obojętna.
00:44:08Ty się kocha złodzieja.
00:44:09Nie można jednocześnie być kochanką komisarza policji.
00:44:13Pan komisarz przecież mówił teraz o innym świecie.
00:44:16Czy wolno panią zapytać o to, kto był pani przyjacielem pośród ludzi nocy?
00:44:21Klawy Janek.
00:44:23Jego prawdziwe kochałam.
00:44:25A teraz?
00:44:25Teraz zimna kokota zacisnęła ze złością swoje piąstki.
00:44:29Jestem jego zacietnym wrogiem od was wszystkich policjantów.
00:44:35Najpiękniejszym dniem w moim życiu będzie ten, kiedy Janek zawiśnie na szubienicy.
00:44:40Czubak wrzęknął ją spojrzeniem, jakby chciał sprawdzić, czy czasem nie gra koło medii.
00:44:47Rozumiem teraz, dlaczego pani do mnie dzwoniła.
00:44:50Kierowało panią uczucie zemsty, ale dlaczego narach chce pani na nim mścić?
00:44:55Radził mnie podły.
00:44:57I na domiar złego nakazał, bym była Wołkowi uległa.
00:45:01I Wołkow, komisarz policji, pozwolił sobie na to?
00:45:05Zimna kokota zmierzyła go ironicznym spojrzeniem od stóp do głowy i rzekła.
00:45:09Czy komisarz policji nie jest samcem?
00:45:12Czubak w duchu rozmyślał nad wyznaniem przybieraczy Byływej.
00:45:17Niejednokrotnie przekonywał się w czasie długiej praktyki policyjnej,
00:45:21ile usług kobiety oddawały policji w walce ze zbrodnią i przestępstwem.
00:45:26Małusz do razy wysłuchiwał zeznań żon czy kochanych przestępców,
00:45:31które ujawniały kryjówki poszukiwanych zbrodniarzy.
00:45:34Dlaczegożby zimna kokota, która, jak twierdził, była kochanką herszta bandy,
00:45:41miała nie przysłużyć się w wytropieniu tej szajki?
00:45:45Także może więcej potrafi od całej barygady konfidentek.
00:45:50Obserwując zimną kokotę, szczubak duchów przyznał, że wolał, bym miał gust.
00:45:56Zimna kokota była w okresie najpłynniejszego pokwitania kobiecego.
00:46:01Po smutnych przeżyciach odzyskała równowagę duchową i fizyczną.
00:46:06Bagiel opiekował się nią jak rodzoną córką.
00:46:10Sterowała wszystkich swoją urodą i kobiecością.
00:46:13Znała swoją wartość i nie ulękła się decyzji ludzi nocy,
00:46:18którzy przewili jej misję uczynienia szczupaka powolnym narzędziem.
00:46:23Nie trzeba było jej udzielać pouczeń, jak winna zebrać się do roboty.
00:46:29Słodziejką nigdy nie była, natomiast niejednokrotnie wypadało jej w życiu
00:46:34wypróbować na opornych mężczyznach swoją siłę kołusycielską.
00:46:39Ten proceder stał się w niej z czasem grą hazardową.
00:46:44Im obojętniejszy był wobec niej mężczyzna, tym silniej dożyła do jego zdobycia.
00:46:49Wyczuła, że szczupak sprawia nie pójdzie tak gładką.
00:46:54Widziała w nim twardy orzech do zgryzienia.
00:46:58Szukała jego słabej strony i dlatego rozpoczęła od sprawy,
00:47:02którą można było go jako komisarza policji zainteresować.
00:47:06A więc mam rozumieć pani słowa jako chęć oddania nam swoich usług,
00:47:13zapytał szczupak w pewnym namyśle, nie spuszczając przy tych słowach oka z twarzy zimnej kokoty,
00:47:20jakby nie chciała uwornić najmniejszego durnięcia.
00:47:24Jakie pani stawia warunki zapłaty?
00:47:27Szczupak znając ludzi nocy wiedział, że bez zapłaty niczego nie zrobią, nawet okiem nie mrugną.
00:47:33Nie ufał zbytnio jej pragnieniu zemsty.
00:47:36Był pewny, że zimna kokota ma w tym także interes materialny.
00:47:40Nie mam zamiaru być pańską płatną konfidentką, odwarła zimna kokota.
00:47:45Proponuję panu no interes na wzajemnych zasadach, który by się nam jednakowo opłacał.
00:47:52Jej zbyt szczera propozycja dotknęła Szczupaka.
00:47:55Jego uszy policyjne nie mogły obojętnie wysłuchać propozycji, trącanej zbyt przyjaźniem, przekupstwem.
00:48:04Szczupak był bardzo daleki od łapówek i w jakiejkolwiek formie.
00:48:09Byłyby mu one uczciwe.
00:48:12Ze mną?
00:48:13Uśmiechnął się Szczupak.
00:48:14Niestety trudno jest zawierać transakcje handlowe.
00:48:17A jednak gotów jestem wysłuchać, na czym polega pani propozycja.
00:48:22Mam wrażenie, że pani jest więcej człowiekiem interesu niż kobietą.
00:48:27A czyż być urodziwą kobietą to zły interes?
00:48:31Ale zaznaczam na wstępie, że nie przybyłam tu, by pana przekupić.
00:48:36Jestem także daleka od tego, bo usiadlić pana jako kobieta i w ten sposób ułatwić sobie wykonanie planu.
00:48:45Moją ambicją stawiam ponad wszystko.
00:48:47Pragną zemsty.
00:48:48Zimnej kokoty nie trzeba było pouczać, jak ma postępować.
00:48:53Znała wyższe skronny, niearkan sztuki dyplomacji kobiecej.
00:48:58Wiedziała z doświadczenia, że im silniej atakować będzie mężczyzny, tym będzie oporniejszym.
00:49:05Na kim chce się pani zemścić i w jaki sposób?
00:49:08Jeszcze nie mam dokładnie oporacowanego planu.
00:49:11Nad tym musiałabym się zastanowić.
00:49:13Oni są zbyt przebiegli chytszy, by ich łatwo można było przyłapać.
00:49:18Mam wrażenie, że pan, panie komisarzu, niejednokrotnie mógł się o tym przekonać.
00:49:24I pan zapenny był pewny, że w Zakopanem wszystko pójdzie jak po maśle, a jednak roześmiała się.
00:49:30Komisarz wyczuł z jej śmiechu zadowolenie, odezwał się.
00:49:34Jak widzę, pani jest o wszystkim dobrze poinformowana.
00:49:37Oho, o czym pani jeszcze jest tak świetnie poinformowana?
00:49:41Zapytał komisarz Szczupak.
00:49:43Jestem tego bardzo ciekaw, dodał poufnym tonem.
00:49:46Sądzę, że na dziś starczy innym razem znów panu coś powiem.
00:49:51Niech mi pan lepiej powie, czy chce panu skorzystać z mojej słabości i żądzy zemsty nad tym, którego kochałam, oraz
00:49:58z jej przyjaźń.
00:50:00Czy pani to mówi poważnie?
00:50:02Dziwi mnie pańskie pytanie, bo my jesteśmy z zasady takich wypadkach pościągliwi i oskrożni, wyjaśnił Szczupak.
00:50:11Pewnie uśmiechnęła się zimna kokota.
00:50:13Co oznacza pani tajemniczy uśmiech? Szczupak poczuł się dotkniętym.
00:50:17To chcę za jednym razem dowiedzieć się więcej niż można.
00:50:21Muszę wiedzieć o wszystkim, do czego obowiązuje mnie stanowisko urzędowe i o niczym więcej.
00:50:27Uśmiechnąć się teraz do niego kokieteryjnie.
00:50:30Pani od pierwszej chwili przemawia do mnie dwuznacznymi, a pan do mnie nie.
00:50:35Już od dawna zdecydowałem, że z kobietami nie prowadzę dyskusji.
00:50:41Ale z takimi kobietami jak ja pani jeszcze nie zna dobrze.
00:50:45Ale pan chciałby mnie lepiej poznać?
00:50:47Zależy.
00:50:48Prostował się jakby chciał być wyższy niż jest w rzeczywistości.
00:50:52Od czego pochodziła zimna kokota?
00:50:55Od tego, czy można mieć do pani zaufanie.
00:50:57Od par Szczupak.
00:50:58A czy do pana, pani komisarzu można odnieść się z ufnością?
00:51:03Pani nie obraża.
00:51:04Pani zapomniała, że rozmawia z komisarzem policji.
00:51:07Przeciwnie pamiętam, że przede mną stoi wyższy potężny komisarz policji.
00:51:13Rzekła nie bez ironii.
00:51:15Dlatego zachowanie oskrozumności.
00:51:17Więc uważając pani stylu, czy zawrzemy interes?
00:51:22Na dziś wystarczy, rzekła zimna kokota, dając jednocześnie znak kelnerowi, że chce usiąść w należności za konsumpcję.
00:51:30Szczupak wyprzedził ją i zała płatą należności.
00:51:34A więc pani chce spotkać się ze mną jeszcze raz?
00:51:37Pytał komisarz.
00:51:38A pan niby nie chce?
00:51:40Roześmiała się.
00:51:41Czy byłam tu, by zawrzeć z panem znajomość, a nie ją zrywać?
00:51:45Pan, panie komisarzu, spodobał mi się jako mądry człowiek, a nie jako mężczyzna.
00:51:50Na uwaga zabolała Szczupaka, odezwał się.
00:51:53Byłoby rad, gdyby pani teraz od razu wyznała wszystko, co wie.
00:51:58Szkoda czasu.
00:51:59Jak to?
00:51:59Pan już nie chce się ze mną spotkać?
00:52:02Nie zainteresowałam pana swoją osobą?
00:52:05Jako kobieta nie odpłacił się jej Szczupak.
00:52:07Jako konfidentka musiałbym się jeszcze o tym przekonać.
00:52:11Zimna kokota podała mu szybką rękę, uśmiechając się, rzekła.
00:52:15Jeszcze się spotkamy, panie komisarzu.
00:52:18Dziś o dziesiątej wieczór oczekiwać będę pana.
00:52:22Na tym samym miejscu pan oddaliła się szybkim krokiem.
00:52:26Szczupak miał ochotę zatrzymać ją, skierować do urzędu śledczego, by tam podać badaniu.
00:52:31W krzyżowym ogniu pytań wyjawił wszystko.
00:52:35W ostatniej chwili zrezygnował z tej misji.
00:52:38Nie chciałby w urzędzie śledczym dowiedziano się o jego przejściach.
00:52:43Wysyturynie, Krygera, zimna kokota.
00:52:46Mogłaby o tym powiedzieć, najadł by się wstydł.
00:52:49Szczupak skierował się do urzędu śledczego.
00:52:52Na swoim biurku znalazł bilikę, papierów, pism i ważnych dokumentów, które czekały na jego podpis lub załatwienie.
00:53:02Zabrał się energicznie do roboty, ale nie mógł skupić myśli wbrew woli i wysiłku.
00:53:07Nie mógł uwolnić się od wrażenia, jakie na nim wywarła zimna kokota.
00:53:12Chwyciła, zadała mu się, ona jest tuż przy nim.
00:53:15Ciągnęło go ku niej, wstydził się tych uczuć i myśli, ale zwalczając ich nie był stanie.
00:53:21Zimna kokota miała w sobie coś takiego, co przyciągało, jak magnes umiała wkraść się do myśli mężczyzn i nie dawać
00:53:29mu długu o sobie zapomnąć.
00:53:31Ta banda umyślnie nasłała mi tym kokotem, by mnie dostać w swoje podłe ręce, ale ja to nie Wołkow, mnie
00:53:40nie wezmą na ten kawał.
00:53:42Znów żałował swego kroku, że nie zatrzymał zimnej kokoty.
00:53:46Nie był zadowolony także z tego, że odbył z nią poufne spotkanie.
00:53:51Nie miał teraz żadnych wątpliwości, że zimna kokota miała za zadanie skompromitowanie jego osoby i unieszkodliwienie go w ten sposób.
00:54:01Był zdolny do dzisiejszej pracy, znów odżywały w nim fragmenty spotkania z zimną kokotą.
00:54:08Przypomninał sobie, jak uwielcicielsko spoglądała na niego, jak zbliżała się do niego kolanami,
00:54:13ale zdawał sobie przy tym sprawę z tego, że to nie były odruchy nieświadome z jej skrony, lecz działanie z
00:54:22rozmysłem.
00:54:24Rozmyślał w dalszym ciągu nad jej urodą.
00:54:26Pamiętał o tym, że swoją prezencją nie mógł kobiecie zaimponować.
00:54:32Jest niskiego wzrostu, ma twarz pokrytą piegami i niepozorny.
00:54:36Mimowoli czuł się dobrze z myślą, że zimna kokota urodziwa niewiasta poluje na niego.
00:54:43Wyczuł to od razu, ale nie mógł wyjaśnić, w jaki celu to czyniła.
00:54:48Nie mógł uwierzyć w jej oświadczenie, że pragnie zemsty na chlawym janku, gdyż brakowało w to logicznego związku.
00:54:57Tama hawaliła się, że należy do ludzi nocy, a teraz pragnie ich zdradzić, to musi tchwić podstęp.
00:55:04Znowu zabrał się do roboty, ale i tym razem mu nie szło.
00:55:08Oczarował go uśmiech zimnej kokoty.
00:55:11Zerwał się z fotela, by przechazać się ostrym krokiem po gabinecie.
00:55:16Nie, nie, nie!
00:55:18Zawołał na głos.
00:55:19Dokodził sobie za myśli, które go odrywały od pewności.
00:55:25Jesteś piękna, uwodzicielska, kusicielska, ale nie odprawisz mnie od postanowienia zlikwidowania i wytępienia tej bandy.
00:55:34Powrotem zajął miejsce w fotelu i energicznym ruchem nacisnął guzik z wąką.
00:55:39Na pokoju szedł policjant, sytuujący na warcie przed gabinetem.
00:55:44Proszę pojedynczo wprowadzać zatrzymane gdzieś w myli nie na samoczej.
00:55:49Szupaka wydał rozkaz.
00:55:51Niedługo trwało, a drzwi gabinetu Szupaka otworzyły się i progu stanu wysoki, wyrosły aresztan z plakiem przezroczystym na ręku.
00:56:02Jakby był gotów do podróży.
00:56:05Prowadzony przez policjanta zatrzymał się przed biurkiem komisarza.
00:56:09Obaj policja i aresztan czekali na to, by komisarz uniósł głowę do góry.
00:56:15Szupak z postrzegawczym aresztanta zawołał.
00:56:19Oho, kogo tu widzę, jak pan do nas trafił?
00:56:22Aresztan okłonił się i z szelmowskim uśmiechem odparł.
00:56:26To nie moja wina, panie komisarzu.
00:56:28A czy ja? Pytał Szczupak.
00:56:30Pańskich ludzi, którzy mnie zatrzymali.
00:56:32Szczupak się śmiejąc rzekł.
00:56:34Pewnie, jak widzę, nie pozbył się pan humoru już dawno, jak pan przybył.
00:56:39A czy ja? Pytał Szczupak.
00:56:41Pańskich ludzi, którzy mnie zatrzymali.
00:56:43Szczupak się śmiejąc rzekł.
00:56:45Pewnie, jak widzę, nie pozbył się pan humoru już dawno, jak pan przybył do Warszawy.
00:56:51Kilka dni?
00:56:51A po co pan właściwie wrócił do Polski?
00:56:54Przecież pan operował za granicą.
00:56:56Sęsniłem się za ojczyzną.
00:56:58Tak i z pana patriota?
00:57:00Zawsze człowiek opanął ją.
00:57:02Solidne uczucia.
00:57:03Do oskonale.
00:57:04Siadajcie.
00:57:05Rzekł Szczupak.
00:57:06Mam czas na to, by siedzieć.
00:57:09Słusznie.
00:57:09I ja jestem tego zdania.
00:57:11Ale możecie usiąść na razie.
00:57:13Chciałbym z wami pogadać, jak się powodziło w Londynie.
00:57:17Świetnie, panie komisarzu.
00:57:18Oby nie gorzej w Warszawie.
00:57:20Szczupak dał znak policjantom, aby wyszedli z kabinetu.
00:57:25Aresztowany poruszył nerwowo na krześle.
00:57:28Widać było, że jego humor jest sztuczny.
00:57:31Zapytał w pewnym momencie.
00:57:33A za co mnie zatrzymano?
00:57:34A co robiliście w Melinie u Grabuska?
00:57:37Aresztowany przyjrzał zdumiony wyraz twarzy.
00:57:40Przybyłem do tego starca w odwiedziny.
00:57:43Jest samotny, chory, opuszczony.
00:57:45To by to się spodziewał, że tego chorego staruszka kraktuje jeszcze jak zbrodniarza.
00:57:51Od wielu lat jest przykuty do łóżka.
00:57:54Nie jest zdolny do żadnego czynu.
00:57:56Ten staruszek na pewno nie jest zdolny.
00:57:58Uśmiechnął się szczupak.
00:57:59A jeżeli chodzi o mnie, od dawna zarzuciłem w chach złodziejskim.
00:58:04Przekonałem się, że jest nieopłacalny.
00:58:07Zbyt późno doszliście do tego wniosku.
00:58:10Ale my jeszcze stare rachunki do wyrównania.
00:58:13Stare rachunki?
00:58:14Zdziwił się bandyta.
00:58:15Nie wiem o co chodzi, ale my wiemy.
00:58:17Może sobie przypomnieć włamanie do sklepu jubilewskiego na Marszałkowskiej przed pięciu latem.
00:58:24Pamięcia nie mam o tej kradzieży.
00:58:26Tu zachodzi nieporozumienie albo pomyłka, panie komisarzu.
00:58:30Nie mylę się.
00:58:31O to pocznijcie sobie za kratami i pamięć będzie lepiej służyła.
00:58:36Zresztą nie dziwię się, że pan o tej kradzieży zapomniał.
00:58:40A to jest długo.
00:58:41To dziś płaci długi?
00:58:43Roześmiał się aresztowanym.
00:58:45Tym bardziej, że nie przypominam sobie podobnej roboty.
00:58:48Komisarz szczupak zastanowił się przez chwilę, po czym zapytał.
00:58:52Chcecie odzyskać wolność?
00:58:54Któż by tego nie chciał?
00:58:55Słońce tak pięknie świeci.
00:58:57Ptaszki ćwierkają w sadach i ogrodach.
00:58:59Na świecie tak rozkosznie i przyjemnie.
00:59:02Któż by to chciał powędrować za kraty?
00:59:06Popełniałby pan większy grzech, gdyby nie pan uwięził za zadowolnie grzechów.
00:59:12Podobno mi się.
00:59:14Jesteście zawsze pogodni na skroju.
00:59:17Wasza wesołość rozbraja mnie, ale jednak warunek stawiam.
00:59:21Aresztowany posmił miał przy ostatnich słowach, wiedział z doświadczenia,
00:59:25że złodziej z charakterem nie może uczynić zadośćuczynienia policji.
00:59:30Dlaczego milczycie?
00:59:31Pytał komisarz.
00:59:32Nie uśmiechnacie się wam wolność?
00:59:35Czego pan komisarz pragnie się ode mnie dowiedzieć?
00:59:38Drobnostka, powiedzcie mi, czy znacie kobietę, którą waszym świadkówczy nazywają zimną kotkotą?
00:59:45Aresztowany wybuszył oczy na znak zdumienia i rzekł.
00:59:49Nie rozumiem o co chodzi.
00:59:50Tylko nie udawaj, Greka, odprawił komisarz.
00:59:54Naprawdę nie wiem, o kogo chodzi.
00:59:56Po raz pierwszy słyszę o podobnym przydomku kobiecym.
00:59:59A o klawę mianku także słyszycie po raz pierwszy?
01:00:02Badany stał z miejsca i cędząc każde słowo z osobna.
01:00:06Powiedział kapusiem, nigdy nie byłem i nie będę.
01:00:09Panie komisarzu, pan źle trafił.
01:00:12Jeżeli chodzi o moją osobę, to więc wolicie odczuwać w celi więziennej.
01:00:17Trudno, chociaż przyznaję, że za takie głupca was nie uważałem.
01:00:22Może pan robić, co mu się żywnie podoba.
01:00:25Czy to wasze ostatnie słowo?
01:00:27Tak, nigdy nie zgradzam swoich towarzyszy.
01:00:30Komisarz nacisnął guzik dzwonka.
01:00:32Wyszedł policjan.
01:00:34Prowadzić do celi, skąd aresztowani będą odtransportowani do więzienia.
01:00:39Aresztowany zmierzył komisarza od stóp do głowy i rzekł z przesadną elegancją.
01:00:44O ile pan komisarz mam nadzieję, że w celi więziennej rozwiąże misję język i w błędziem.
01:00:51Rekonamy się o tym później, a teraz do celi.
01:00:54Szczupak należał do ludzi, którzy pamiętają twarz choćby raz oglądniętą przez całe życie.
01:01:00Był chodzącym encyklopedią wydarzeń policyjnych.
01:01:04Dobrze znał jednością, którego przed chwilą odesłał do celi więziennej.
01:01:09Aresztowany należał do typu przestępców, którzy kłuką potrafią ukrywać się przed okiem policji.
01:01:15Drzwi gabinetu Szczupaka znów się otworzyły.
01:01:18Jego moź w ubraniu roboczym stanął z respektem przed biurkiem komisarza.
01:01:24Ole?
01:01:25Zawałał zdumiony Szczupak na widok przybyłego.
01:01:28Nie do twarzy.
01:01:29Wam w bluzie robotniczej.
01:01:31Czyż robić takie czasy?
01:01:33Musiałam się zabrać do roboty.
01:01:35To jakie roboty zgadnął z uśmiechem Szczupak?
01:01:38Do uczciwej pracy, tylko bez dowcipów.
01:01:41Mam dokładnie dane, że chodzicie na tamte roboty.
01:01:44Ja nigdy, już dawno byłbym przyzwoitym człowiekiem, gdyby mi pozwolono.
01:01:50A kto wam nie pozwala?
01:01:51Frajery, a niech ich jasna.
01:01:53A teraz już pozwalają wam być uczciwym człowiekiem?
01:01:57Teraz tak, że nie.
01:01:58Wytykają mnie palcami.
01:02:00Oto idzie złodziej.
01:02:01Mogę przysiąść, że już od pięciu miesięcy nie wyjąłem rąk z kieszeni.
01:02:07Z czyich kieszeni?
01:02:08Żartował komisarz.
01:02:10Z moich pięć miesięcy, jak jestem frajerem.
01:02:14Pięć miesięcy to niewiele, a mnie, panie komisarzu, daje się to już pięć lat.
01:02:19Zaczego utrzymujesz się, skoro nie pracujesz?
01:02:22Za oszczędności.
01:02:24Nie handluję.
01:02:25Czym?
01:02:26Pomarańczami.
01:02:27Słomaczny artykuł, ale czy to ci wystarczy?
01:02:30W zupełności, ale frajery.
01:02:32Ci zamądrzeli i nie dają się oszukać.
01:02:35W uczciwej życi zaczyna ciężko być.
01:02:38Mawiają frajerzy, rzekł badany z udanym weschnieniem.
01:02:43Komisarz, który znał się na aktorskich zdolnościach ludzi nocy,
01:02:47przyjrzał się uważnie badawczemu, po czym wyjął mnie.
01:02:51Pierosa zapalił i poczęstował aresztanta.
01:02:55Palcie, proszę, jestem zadowolony, że zerwaliście z tym podłym życiem.
01:03:00A więc założyliście sobie sklep owocowy i staraliście uczciwym kupcem.
01:03:05A po co od razu zakładać sklep i płacić podatki?
01:03:08Niechaj podatki płacą frajerzy.
01:03:10A więc handlujecie i oszukujecie skarb państwa?
01:03:13Mam wózkę ręczny, na którym obwiężam swoje towary.
01:03:17Jeżeli to równoznaczne jest z okradaniem skarbu państwa,
01:03:21to już uczciwość być nie mogę.
01:03:23Komisarz roześmiał się.
01:03:25Jak widzę, dorobliście się, ale przypuszczam, że gdy nawije się zarobek, nie przepuszczacie tej okazji.
01:03:33Pan danemu zaiskrzyły się oczy.
01:03:37Człowiek nie jest z drzewa.
01:03:39Powiedzcie mi, jakim sposobem trafiliście do meliny grubasa, u którego wierają się tylko złodzieje.
01:03:46Setarze znajomi, przyszedłem do starca w odwiedziny.
01:03:49Chory jest, przyniosłem mu kilka pomarańczy.
01:03:53Nie rozumiem, czego tam policja szukała.
01:03:56Szczupak uśmiechnął się pod wąsem i rzekł.
01:03:58Będziecie musieli przerwać handel pomarańczami.
01:04:02Dlaczego, panie komisarzu?
01:04:03Jestem niewinny.
01:04:04Może jesteście niewinni, ale znacie wielu, którzy mają grube grzechy na sumieniu.
01:04:10Piery, bierce, albo wędrujecie do więzienia, albo powiecie wszystko o dawnych znajomych.
01:04:19Nie rozumiem, czego pan komisarz chce ode mnie.
01:04:21Nie mam nic wspólnego z moimi kumplami.
01:04:25Nie obchodzą mnie.
01:04:26Nie widuję się z nimi.
01:04:28Powiedzcie lepiej, że nie chcecie nic opowiedzieć.
01:04:32O kogo panu chodzi, panie komisarzu?
01:04:33Chciałbym wiedzieć, gdzie teraz przebywa Klawy, Janek i Krygel.
01:04:38Po raz pierwszy słyszę te nazwiska.
01:04:40Daję słowo złodziejskie, że gdybym tylko się o czymś dowiedział.
01:04:44Ned tu przybyl będę.
01:04:46Komisarz zatopił wzrok w twarzy badanego średczącego z najmniejszą zmarszką.
01:04:52Chciał go uprzynknąć, coknuje i zamierza.
01:04:55Widzę, że nie chcesz więcej handlować pomarańczami.
01:04:58Rzekł Szczupak.
01:04:59Nie to, to nie.
01:05:00Komisarz zwrócił się do posterunkowego.
01:05:03Prowadzić tej samej celi, a stamtąd do więzienia.
01:05:07Za co to mnie spotyka?
01:05:08Zawołał Olek płaczliwym głosem.
01:05:11Jestem niewinny, dlatego, że nie chcesz powiedzieć prawdy.
01:05:15Ale ja już się rozwioinę język.
01:05:18Olek przez chwilę jakby się myślał.
01:05:21A gdybym powiem, puści mnie pan?
01:05:23Od razu tylko prawdę proszę mówić.
01:05:25Opowiem tylko o tym, co mi się wydaje.
01:05:28Rzekł Olek zrezygnowanym.
01:05:30Przepadło wolność ceny wyżej od kopanów.
01:05:34I szkoda mi zostawić dla nich moją małą żonę.
01:05:38A więc pana interesuje Kröger i jego banda.
01:05:41Co panie komisarzu?
01:05:43O, o, o.
01:05:43Właśnie o nich chodzi.
01:05:45Zawołał ożywienie Szczupak.
01:05:47Napinając nerwy w rok i słuch.
01:05:49Krögera znacie?
01:05:50A jakże?
01:05:51Janka?
01:05:52Także.
01:05:52Bagiela, Milczka, Fejelka.
01:05:54Którzy ich nie zna?
01:05:55Zawołał Olek.
01:05:56Szczupak uśmiechnął się z zadowoleniem.
01:05:58Nie macie powodu lękać się ich, a my potrafimy oddzięczyć się.
01:06:03Pan chce, bym został waszym człowiekiem kapusiem.
01:06:06Przypuszczam, że to będzie przyjemniejsze niż przebywanie w więzieniu.
01:06:10Nie radziłbym wam odpowiadania.
01:06:13Moje propozycje zresztą to nie będą darmowe usługi.
01:06:17A teraz proszę mi powiedzieć, znacie zimną kokotę?
01:06:21To łana i byczka, kobieta, warta grzechu.
01:06:24Nie o to pytam.
01:06:25I wasza reakcja w tej dziedzinie nie jest mi potrzebna.
01:06:29Nie obchodzą inne szczegóły.
01:06:31Proszę, niech pan komisarz o to pyta.
01:06:34Odpowiem.
01:06:35Trzeba było tak od razu.
01:06:37Muszę wiedzieć, czy ta kobieta jest zaufaną tych ludzi
01:06:40i czy zajmuje w świecie przestępców czyjąś pozycję.
01:06:45Badany nie mógł dłużej wytrzymać i zbliżywszy się do biurka komisarza zawołał cynicznie.
01:06:51I pan mógłby uwierzyć to, że otrzyma ode mnie poufne informacje?
01:06:56Właśnie nam są potrzebne tacy jak klawy Janek, Krygiel i ich towarzyszy.
01:07:02Zapewniam pana, panie komisarzu, że szkoda pańskiej fatygi i że ich pan nigdy nie schwyta.
01:07:08Krygiel narobi i udał rezygnację z wszystkiego i z wózka z pomarańczami.
01:07:14Młodej żony Alka Pusiem nie będę.
01:07:18W kilka chwil później Olka wyprowadzono zakutego w Kajdany,
01:07:22gdyż urządził w gabinecie Szczupaka awanturę.
01:07:25Szczupak żałował w duchu, że wdał się przestępcami rozmowy.
01:07:30Musiał przyznać, że ludzie nocy nie są zdolni do zdrady.
01:07:34Szczupak zaniechęcał badania pozostałych aresztandów wywołanych podczas obławy.
01:07:40Będąc sam w gabinecie, Szczupak zaczął werytować kartki albumu przestępców.
01:07:45Z nienawiścią przyglądał się mądrym oczom Krygela.
01:07:49Szczupakowi zdawało się, że nawet zybął blizny wizerunku.
01:07:54Szczern uśmiech przebiegał przestępcy.
01:07:57Szczupak przypomniał sobie, że o dziewiątej wieczorem ma spotkanie z zimną kokotą.
01:08:03Dzwoni na warunkowym, któremu polecił wezwać przodownika Andrzejka.
01:08:10Kilka minut po tym gabinecie siedział przystojny mężczyzna w cywilu.
01:08:14Był to wywiadowca Andrzeja.
01:08:16Jesteście dziś wolni? zapytał komisarz.
01:08:19Zawsze jestem na rozkaz pana komisarza.
01:08:21No to świetnie.
01:08:22Orzekł Szczupak z uśmiechem zadowolenia na ustach.
01:08:26Andrzejak uchodzi za jednego z najzdolniejszych wywiadowców.
01:08:29Cechował go upór.
01:08:31Był ryzykantem.
01:08:33Przezędznie wysyłanym się na wszedni plan z narażeniem życia.
01:08:37Był zwinny i pełen humoru.
01:08:39Potrafił znaleźć się w każdej sytuacji.
01:08:42Miał jak kto ludzie muławiają nosa.
01:08:45Jeden węchszy detektyw.
01:08:47Dokonywał niejednokrotnie cudów.
01:08:49W czasie trwania pościgu za bandą Krugela Andrzeja
01:08:52był zajęty innymi sprawami, którego nigdy brakł urzędzie śledczym.
01:08:57Nie chcieliby na niego spadały odznaczenia.
01:09:00W razie pomylonej likwidacji bandyty Krugela
01:09:04Andrzejak w duchu nie śmiał się z władzeniem
01:09:08zwa niektórych uczestników pościgu bandy Krugela.
01:09:12Wyskrodości robił w tej sprawie wywiady
01:09:14i zbierał informacje, o których Szczupak nie miał pojęcia.
01:09:18Andrzejak domyślał się o co chodzi,
01:09:21ale trwał w milczeniu, czekając z respektem
01:09:24na zalecenie Szczupaka.
01:09:26Szczupak przed dłuższą chwilę obserwał Andrzejaka,
01:09:28po czym zapytał go,
01:09:30jak się wam powodzi, jak żona dziecko.
01:09:32Już czas, byście zaawansowali uczciwie,
01:09:36zasłużyliście sobie na to.
01:09:37Szczupak znał słabe strony
01:09:39przodownika Andrzejczaka.
01:09:41Wiedział, że ubuł swą, swoją żonę i dziecko.
01:09:44Co do awansu, Szczupak chciał w ten sposób
01:09:47podrażnić ambicje Andrzejaczka.
01:09:49Leandrzejak odpowiedział rzeczowo.
01:09:52My, żebyśmy, panie komisarzu,
01:09:55od razu przystąpili do rzeczy.
01:09:56Szczupak udawał, że nie postrzega
01:09:58tej niezręczności Andrzejaka
01:10:00i ciągnął dalej.
01:10:02Zawsze byłem o was jak najlepszego zdania.
01:10:05Teraz, gdy to zależy ode mnie,
01:10:08postanaram się dla was o awans.
01:10:10Panie komisarzu, obraża mnie to,
01:10:12że pan z góry chce mnie wynagrodzić
01:10:15za czyny, których jeszcze nie spełniłem.
01:10:17A więc do sprawy domyślacie się,
01:10:20że chcę was pociągnąć do sprawy
01:10:22bandy Krygela.
01:10:23Krygela i Klawego Janka znam osobiście,
01:10:26wyjaśnił Andrzejak.
01:10:27Pozostałych znam z widzenia.
01:10:30Znacie ich osobiście?
01:10:31Zawało Szczupak uradowany.
01:10:33Razem z nim na wyprawy nie chodziłem,
01:10:36ale za nim ich dobrze.
01:10:38Nie chciałbym teraz jeszcze o tym mówić.
01:10:40Dlaczego?
01:10:41Czy macie przede mną jakieś tajemnice?
01:10:43Nie, panie komisarzu.
01:10:45Styd mi przyznać, że ich szpiegowałam
01:10:47w skrytości na własną rękę.
01:10:50Nawet byłem gotów ich zatrzymać,
01:10:52ale w ostatniej chwili wymknęli się.
01:10:55Nie mogłem pójść.
01:10:56Jak to się stało?
01:10:57Oni muszą mieć swojego człowieka
01:10:59w urzędzie śledczym,
01:11:00który ich ostrzega.
01:11:02Co? Co?
01:11:03zapytał przerażony Szczupak.
01:11:05I mnie coś podobnego spotkało?
01:11:07Już miałem tym bandę kakrotnie w ręku,
01:11:09ale w ostatniej chwili udało im się wykręcić
01:11:11i ja wówczas powiązałem podejrzenie,
01:11:14że wśród nas jest zdrajca.
01:11:16Nawet nie wiem, kogo należy o to podejrzewać.
01:11:19Obaj spoglądali teraz na siebie,
01:11:21jakby czekali na to,
01:11:23by nie być pierwszymi z wymienieniem nazwiska
01:11:26Dominion Celsgraj.
01:11:27Wreszcie Szczupak zapytał,
01:11:29czy można wiedzieć,
01:11:30o kogo chodzi to podejrzenie?
01:11:31To nie jest w tej chwili decydujący.
01:11:34Andrzej jak usiłował wykręcić się.
01:11:36Może i macie rację,
01:11:37ale podejdźmy do naszej sprawy.
01:11:39Szczupak nie chciał nalegać na wyznanie
01:11:42nazwiska podejrzanego.
01:11:44Kogo jeszcze macie z tej bandy?
01:11:46Znam Bekela, Milczka, Antka.
01:11:48Znałem także Felka,
01:11:50którego zamordowali,
01:11:52oraz Reginę,
01:11:53która powiesiła się z nam również
01:11:55z Zimną Kokotem.
01:11:57Zimną Kokotem zawołał zdumiony Szczupak.
01:11:59Opowiedzcie szybko wszystko,
01:12:01co wiecie o niej.
01:12:02Wiem także, że była dziś o 10 rano
01:12:05na rance w kawiarni
01:12:06z panem komisarzem.
01:12:07Szczupak nie mógł się opanować,
01:12:09zawołał.
01:12:11Szpiegawaliście mnie?
01:12:12Jak śmiecie.
01:12:13Panie, panie komisarzu.
01:12:15Szpiegowałem, lecz ich.
01:12:17Obaj przez dłuższy czas
01:12:18spoglądali na siebie podejrzliwie.
01:12:20W pewnym momencie Szczupak
01:12:21zawołał gniewnym tonem.
01:12:23Co się tu do licha dzieje
01:12:25w urzędzie śledczym?
01:12:26Nikomu nie można zaufać.
01:12:28Będę musiał z tym
01:12:29raz na zawsze skończyć.
01:12:30Szczupak krążył nerwowym krokiem
01:12:32po gabinecie.
01:12:33Co jeszcze wiecie o mnie?
01:12:35spytał raptownie Andrzejak.
01:12:38Że dziś o 10 wieczór
01:12:39ma się pan spotkać
01:12:40po raz wtórny
01:12:41z zimną kokotą.
01:12:42Szczupak ogarniał
01:12:43wściekłość,
01:12:44zatapił
01:12:45rzenikliwy wzrok
01:12:46w twarzy Andrzejaka,
01:12:47ale nic nie mógł
01:12:49odczytać z niej.
01:12:50Czy Andrzejak
01:12:50zszydził
01:12:51z niego duchu?
01:12:53A może mówił poważnie?
01:12:54Więc zapewne
01:12:55i pod słuchaliście
01:12:56moją rozumowę
01:12:57zimną kokotą.
01:12:59Uniósł się szpinak.
01:13:00Nie,
01:13:00te reszcie
01:13:01rozmowy nie znam.
01:13:03To nie było
01:13:03przedmiotem
01:13:04moich zainteresowań.
01:13:06Natomiast wiem,
01:13:07że pańskiemu życiu
01:13:08zagrażało
01:13:09niebezpieczeństwo.
01:13:10Czy domyśla się pan
01:13:11przynajmniej
01:13:12przez kogo
01:13:12został nasłany?
01:13:14Przesada.
01:13:15Nie widzę jakie
01:13:16rodziłoby mi
01:13:17niebezpieczeństwo
01:13:18ze skrony tej kobiety.
01:13:19Zanadto macie
01:13:20rozbudzoną fantazję.
01:13:22Tuchu jednak Szczupak
01:13:23był odmiennego
01:13:24zdania Andrzejaku.
01:13:26Podziwiając
01:13:26jego zdolności
01:13:27wywiadowcze,
01:13:28zręczność,
01:13:29orientację,
01:13:30a przede wszystkim
01:13:31jego informację.
01:13:32Panie komisarzu
01:13:33odpary Andrzejak
01:13:34nie należy do ludzi
01:13:35dających się
01:13:36unii sieć
01:13:37falom fantazji.
01:13:39Całą noc
01:13:39spędzili
01:13:40na naradzie,
01:13:41na której
01:13:42szukali sposobu,
01:13:43by się pan
01:13:44komisarz
01:13:45pozbyć
01:13:46i jego zniszczyć.
01:13:47Zimna kokota
01:13:47została przez nich
01:13:49nasłana,
01:13:49by pana
01:13:50zwabiła
01:13:51w bezpieczne
01:13:53miejsce
01:13:53i gdyby im się
01:13:54udało,
01:13:55byliby w odpowiedniej
01:13:56chwili.
01:13:57Kiedy pan byłby
01:13:58pochłonięty
01:13:59zimną kokotą,
01:14:00wypadli
01:14:01i panie
01:14:02komisarzu
01:14:03nie jestem
01:14:04bajkopisarzem.
01:14:05Ale skąd o tym
01:14:06wiecie,
01:14:07kto was tak
01:14:07dokładnie o wszystkim
01:14:08informował?
01:14:09Niestety na razie
01:14:10musi to wszystko
01:14:11zostać tajemnicy.
01:14:12To niby była
01:14:13przyczyna,
01:14:14dla której
01:14:14nas szpiegowałeś.
01:14:15Nie szpiegowałem
01:14:16pana komisarzu,
01:14:17lecz
01:14:17szpiegowałem go.
01:14:19Uważałem
01:14:19za to
01:14:20swój obowiązek.
01:14:22Nie mogłem
01:14:22pana spuścić z oczu.
01:14:24Nie byłem
01:14:25tam sam.
01:14:26Niewczelki wypadek.
01:14:27W pobliżu
01:14:27znajdowało się
01:14:28kilka moich wywiadowców.
01:14:30Przypuszczałem,
01:14:31że uda
01:14:31jej się
01:14:32za pierwszym
01:14:33razem
01:14:33pana komisarza
01:14:34gdzieś wyprowadzić.
01:14:35rzekł Andrzejak
01:14:36z uśmiechem.
01:14:37Szczupak był
01:14:38jakby
01:14:38rażony prądem.
01:14:40Syd mu było
01:14:41spoglądać
01:14:42przy
01:14:42hodownikowi
01:14:43w oczym.
01:14:44Jeżu, że Andrzejak
01:14:46nie zmusiłby
01:14:47niczego.
01:14:48Andrzejaczek
01:14:49urósł
01:14:49na znacznego
01:14:50w oczach
01:14:51Szczupaka.
01:14:52Odniósł się
01:14:52wrażenie,
01:14:53jakby nagle
01:14:54zmienił się
01:14:55rolami.
01:14:56I co jeszcze
01:14:56panu wiadomo?
01:14:57spytał komisarz,
01:14:59gdy ozyskał
01:14:59równowagę.
01:15:00Wiem.
01:15:01Andrzejk
01:15:01szyknął,
01:15:02ale spotkawszy się
01:15:03z zachęcią
01:15:05spojrzenia Szczupaka
01:15:06rzekł.
01:15:06Wiem, że pan
01:15:07był w ich ręku
01:15:08i że mieli
01:15:09pana
01:15:10z zawiązanego
01:15:11pozorami
01:15:12w piwnicy.
01:15:13Co?
01:15:14rzeknął Szczupak
01:15:15nie swoim głosem.
01:15:16Ja?
01:15:17Ja?
01:15:17To był w piwnicy
01:15:18bajgeł.
01:15:19Ciągnął dalej
01:15:20spokojnie.
01:15:21Oni co prawda
01:15:22pana uwolnili,
01:15:24ale nie wiem,
01:15:25czy pan
01:15:26zdaje sobie
01:15:27sprawę z tego,
01:15:28komu winien
01:15:28panu wdzięczność
01:15:29z powodu
01:15:30swojego ocalenia,
01:15:31komu
01:15:32przypadkowi
01:15:32nie rozumiem,
01:15:33rzekł Szczupak
01:15:34ze zdziwieniem.
01:15:35Przypadkowi
01:15:36powtórzał Andrzejak.
01:15:37Przypadkowo
01:15:38otoczyłem
01:15:38tę melinę
01:15:40moimi ludźmi.
01:15:41Nie pozostało
01:15:42tędy
01:15:43będzie
01:15:43nic innego,
01:15:44jak uwolnić
01:15:45pana i uwolnić się.
01:15:46I ten
01:15:47przypadek
01:15:48zrządził,
01:15:48że pan
01:15:49komisarz
01:15:49ocalał.
01:15:50Dlaczego od razu
01:15:51nie modlowaliście
01:15:52mi o tym?
01:15:53Pan komisarz
01:15:54wybaczy,
01:15:54ale teraz
01:15:55jeszcze nie mogę
01:15:56udzielić
01:15:56na to pytanie
01:15:57odpowiedzi.
01:15:58To jeszcze wie
01:15:58o tym wypadku
01:15:59z Turnej?
01:16:01Nik oprócz mnie
01:16:02zapewnił Andrzejak.
01:16:03Rozumiem was.
01:16:04Szczupak
01:16:05wyciągnął dłoń
01:16:06Andrzejakowi.
01:16:07Nie chcieliście
01:16:08mnie
01:16:10skompromitować.
01:16:10Dziękuję wam.
01:16:11Od dziś
01:16:12będziemy
01:16:13przyjaciółmi.
01:16:14Czy mogę
01:16:14wiedzieć,
01:16:15po co
01:16:15mnie pan
01:16:16komisarz
01:16:16zywa?
01:16:17Zapytał
01:16:18po chwili
01:16:18Andrzejak.
01:16:19Chciałem
01:16:19z wami
01:16:20omówić
01:16:21tę sprawę
01:16:21oraz szczegóły
01:16:22dalszego
01:16:23postępowania.
01:16:24Zimna
01:16:25kokota
01:16:25zapewniła
01:16:26mnie,
01:16:26że to jej
01:16:26mam
01:16:27zawdzięczać
01:16:28ocalenie
01:16:29życia
01:16:29wówczas
01:16:29w piwnicy.
01:16:30Ona
01:16:31już
01:16:31niejednego
01:16:32doprowadziła
01:16:32do tego,
01:16:33że musiał
01:16:33popełnić
01:16:34samobójstwo,
01:16:35ale ratować
01:16:36kogoś od
01:16:36śmierci
01:16:37to nie
01:16:37jej
01:16:37fach.
01:16:38Roześmiał
01:16:38się Andrzejak.
01:16:39Znam ją
01:16:40dobrze,
01:16:41ale teraz
01:16:42nie mam
01:16:42czasu
01:16:43na rozmowę
01:16:44o nim.
01:16:44Nie mam
01:16:45ludzi
01:16:45nocy
01:16:46przez wali
01:16:47
01:16:47zimną
01:16:48kokotą.
01:16:49Umówiłam
01:16:49się z nią
01:16:50na spotkanie
01:16:51dziś
01:16:51o 10 wieczór.
01:16:53Zresztą
01:16:53wiecie
01:16:53sami o tym.
01:16:55Jak sądzicie
01:16:55mam tam
01:16:56iść?
01:16:57Pewnie,
01:16:57że tak.
01:16:58To wy
01:16:58co
01:16:58robicie?
01:16:59A ja?
01:17:00Nadal
01:17:00będę
01:17:01was
01:17:01szpiegował.
01:17:02Uśmiechnął
01:17:03się
01:17:03dobrotliw
01:17:03Andrzejak.
01:17:05Podobacie
01:17:05im się.
01:17:06Jutro
01:17:07przestawię
01:17:08was
01:17:08do awansu.
01:17:09Uczciwie
01:17:10zarobiliście
01:17:11ten
01:17:11zasługę.
01:17:12Dziękuję,
01:17:12ale nie ma
01:17:13powodu
01:17:13do pośpiechu.
01:17:15Naprzód
01:17:15musimy
01:17:16ich wszystkich
01:17:16dostać
01:17:17w swoje ręce.
01:17:18Ale jak
01:17:19to zrobić?
01:17:20Mam pomysł.
01:17:21Proszę
01:17:21posłuchaj.
01:17:22Zawołał
01:17:22przez
01:17:22niecony
01:17:23szczupak.
01:17:24Panie
01:17:24komisarzu,
01:17:25pan nie powinien
01:17:26niczym się zdradzić,
01:17:27że wie pan
01:17:28o co chodzi.
01:17:29Najlepszej
01:17:30panu
01:17:30uczyni,
01:17:31gdy zagra
01:17:31rolę
01:17:32zakochanego.
01:17:33Zimna
01:17:33kokota
01:17:34dążąca
01:17:35będzie
01:17:35do osiągnięcia
01:17:37swojego
01:17:37celu.
01:17:38Ale
01:17:39proszę
01:17:39pamiętać,
01:17:40że trzeba
01:17:41zagrać
01:17:42zakochanego,
01:17:43ale nie
01:17:43wolno się
01:17:44przy tym
01:17:44zapomnieć.
01:17:45A ta
01:17:45kobieta
01:17:46może
01:17:46człowieka
01:17:47zaprowadzić
01:17:48prosto
01:17:48do objęcia
01:17:49diabła.
01:17:49Szupak
01:17:50zostawił się
01:17:51przez chwilę
01:17:51i rzekł.
01:17:52już myślałam
01:17:53nad tym,
01:17:53ale
01:17:54rozumiem,
01:17:55to jest
01:17:55trochę
01:17:56ryzykowne.
01:17:57Ta banda
01:17:58może
01:17:58przejrzeć
01:17:59naszą
01:18:00grę.
01:18:00Tu trzeba
01:18:01zachować
01:18:01oskrożność.
01:18:02Nie wolno
01:18:03nam zapominać,
01:18:04bo
01:18:04ich skronie
01:18:05grą
01:18:06kieruje
01:18:06przebiegły
01:18:07i doświadczony
01:18:08Krögel,
01:18:09ale
01:18:22co dali
01:18:22robić.
01:18:23Jestem
01:18:23przekonany,
01:18:24że gdy ją
01:18:24więzimy
01:18:25w ogień
01:18:26krzyżowy
01:18:27pytań,
01:18:27prędzej
01:18:28dowiemy się
01:18:29o wielu
01:18:29rzeczach,
01:18:30niż to
01:18:30osiągniemy
01:18:31w zabawie.
01:18:32Ona
01:18:32jest
01:18:33zna zbyt
01:18:33wyrafinowana,
01:18:34by
01:18:34ja ją
01:18:35mógł
01:18:35oszukać.
01:18:36Kobiety
01:18:37przestępczynie
01:18:38nigdy
01:18:38długo
01:18:39nie wytrzymują
01:18:39ognia
01:18:40krzyżowego.
01:18:41Od
01:18:41razu
01:18:41śpiewają.
01:18:43Nie
01:18:43wolno
01:18:43nam się
01:18:44z nią
01:18:44bawić
01:18:45w kotka
01:18:46i myszkę.
01:18:47Gan
01:18:47Renę
01:18:48leczy się
01:18:49radykalnie
01:18:50i ucinając
01:18:51i koniec.
01:18:52Każda
01:18:52minuta
01:18:53zwłoki
01:18:53grozi
01:18:54śmiercią.
01:18:55Rozkaz
01:18:55kamie
01:18:56komisarzu
01:18:57rozkazałem,
01:18:58ale
01:19:03da mnie
01:19:03doświadczenie,
01:19:04a po drugie,
01:19:05po drugie,
01:19:05pochwycił
01:19:06szczupak,
01:19:07te zasady
01:19:07słucham się
01:19:08moich przełożonych.
01:19:10Przecież już
01:19:10mówiłem
01:19:11na występie,
01:19:13że w naszej
01:19:13współpracy
01:19:14nie może być
01:19:16tej ścisłej
01:19:17granicy
01:19:17między przełożonym
01:19:18a podwładnym.
01:19:19Macie prawo
01:19:20osobistego
01:19:21wypowiadania się.
01:19:22Chcę wiedzieć,
01:19:23jakie jest
01:19:23wasze zdanie
01:19:24tej sprawie.
01:19:25To
01:19:25po prostu
01:19:26wyznałem.
01:19:27Nie chcę,
01:19:28abyście byli
01:19:28tylko biernymi
01:19:30narzędziem.
01:19:31Pan komisarz
01:19:31mówi to
01:19:32poważnie?
01:19:33Nawet bardzo
01:19:33poważnie.
01:19:34W takim razie
01:19:35muszę otwarcie
01:19:36powiedzieć,
01:19:36że pan
01:19:37komisarz
01:19:38nie wytrzyma
01:19:39próby życiowej.
01:19:40Dlaczego?
01:19:41Pozimna kokota
01:19:42jest bardziej
01:19:43zahartowana
01:19:43od niejednego
01:19:44mężczyzny.
01:19:45Ona nigdy
01:19:46nie zgradzi
01:19:47swoich towarzyszy,
01:19:48nawet gdyby
01:19:48ją krojono
01:19:50żywcem,
01:19:50urodziła się
01:19:51i wychowała
01:19:52w otoczeniu
01:19:53i środowisku
01:19:54ludzi nocy.
01:19:54Ich tajemnik
01:19:55nie zgradzi
01:19:56ręcznie za to,
01:19:57skąd wasza
01:19:58pewność.
01:19:59Znam dobrze
01:19:59jej rodowód.
01:20:00Proszę,
01:20:01niech pan
01:20:01komisarz
01:20:02rytuje
01:20:03z krony
01:20:04albumu
01:20:04przestępców.
01:20:05Łatwo przekona
01:20:06się,
01:20:07że od
01:20:07pradziada
01:20:08ciągnie się
01:20:09jej szlachetstwo.
01:20:10Zbrodniarzy,
01:20:11taka kobieta
01:20:12nawet w więźnień
01:20:13w krzyżowym
01:20:14ogniu pytań
01:20:15na śledztwie
01:20:16nie zgradzi
01:20:16swoich najbliższych.
01:20:18To jest kobieta
01:20:19o silniejszych
01:20:20nerwach
01:20:20od niejednego
01:20:21mężczyzny.
01:20:23Przerażające
01:20:24przerażające
01:20:24mnie tą kobietą
01:20:25uśmiechnął
01:20:26szyszczupak.
01:20:27Nie miałam
01:20:27tego zamiaru,
01:20:28więc dążymy
01:20:29do tego samego
01:20:30celu,
01:20:30do wątpliwej
01:20:32tej bandy,
01:20:32ale moim zadaniem
01:20:34aresztując
01:20:34zimną
01:20:35kot kotem
01:20:36zerszuję
01:20:36tylko sprawę.
01:20:37Banda
01:20:38dopiero wówczas
01:20:39będzie się miała
01:20:40na baczności
01:20:41i trzeba będzie
01:20:42zacząć od nowa.
01:20:43Może i macie
01:20:44rację,
01:20:44rzekł komisarz,
01:20:45ale to nie
01:20:46dla mnie
01:20:47robota.
01:20:47Wlec się
01:20:48z taką
01:20:49kokotą
01:20:49po mieście
01:20:50i udawać,
01:20:51że się kocha
01:20:52w niej
01:20:52na zabój.
01:20:53Obawiam się
01:20:54pan,
01:20:54że naprawdę
01:20:55się w niej
01:20:56zakocham.
01:20:57Uśmiechnął się
01:20:58Andrzejak.
Comments

Recommended