- 2 hours ago
Category
📺
TVTranscript
00:00:27DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:00:30Kiedy to było? Przed wiekami chyba. Dwa lata temu.
00:00:36Nikt wtedy tak jak ja nie umiał zdobywać wiadomości do gazety.
00:00:40Tropić skandale, a nie opisywać ludzkie dramaty.
00:00:44Ale powiadałem, że jeśli ktoś grzebie się w czyichś brudach, to i sam.
00:00:49Znacie to powiedzonko?
00:00:51Jest głupie, ale ma jedną zaletę, jest prawdziwa.
00:01:00Kiedyś byłem tu z moją żoną Betty.
00:01:05Byłem bardzo szczęśliwy.
00:01:08Moja żona była piękna, a ja bardzo zakochany.
00:01:13Tego wieczoru zebrało się tu większe towarzystwo z naszego koncernu pracowego.
00:01:31Byli wszyscy, z którymi spotykaliśmy się w tym czasie.
00:01:33Poza tym przyszło trochę ludzi ze świata filmu i z przemysłu rozrywkowego.
00:01:37Hollywood był blisko.
00:01:38A więc był mój szef Artur Kohl.
00:01:42Równy facet, tylko trochę za sprytny na mój gust.
00:01:47O, udało, nie?
00:01:51Dzieńczyka obiecuje?
00:01:52O, obiecuje.
00:01:54Pyszną zma zabawę.
00:02:04Był jego przyjaciel Harry Banks.
00:02:12Była żona Artura, Ellen.
00:02:15Podobno to jej Artur zawdzięczał swojemu karierę.
00:02:17Nie widziałam się wczoraj wieczorem.
00:02:22Przybył nawet sam wielki Ezra Vincent.
00:02:25Prezes koncernu i jedyny właściciel.
00:02:28Tak naprawdę to wszyscy siedzieliśmy w jego małej kieszonce od zegarka.
00:02:33O, Sherwood.
00:02:34Gdzie Pan się wczoraj podziewał?
00:02:36Czekaliśmy na Pana.
00:02:37Zapraszam Pana jutro na konie.
00:02:41Wtedy też poznałem Laurę.
00:02:43Była siostrzynicą Vincenta i pisała korespondencję z Cholim.
00:02:46Plotki z kampanem.
00:02:48Ja zajmowałem się podobnymi głupstwami, pisząc korespondencję z Las Vegas.
00:02:55No i była moja żona, Betty.
00:02:59Tego wieczoru nie była w dobrym nastroju.
00:03:09Chwileczkę, George.
00:03:10Mam telefon z Jumy.
00:03:24Nie mogę.
00:03:25Nie, nie mogę. Niemożliwie. Nie przyjadę.
00:03:28Słuchaj, po co ty do mnie tutaj telefonujesz?
00:03:30Nie mogę. W tej chwili, w każdym razie nie w tej chwili.
00:03:33Nie, nie. Nie przyjadę. Nie mogę.
00:03:34Czy coś się stało? Dokąd telefonujesz?
00:03:37Do domu.
00:03:38Przecież wiesz, że Pamela źle się czuje.
00:03:41Nie przesadzaj.
00:03:43Jesteś przewraźliwiona. Nic jej nie będzie.
00:03:45Chodź przedstawię cię pewnemu producentowi.
00:03:47Szukają eleganckiej damy, która mogłaby im poprowadzić kampanię reklamu.
00:03:51To głupie reklamu?
00:03:52Przecież tego nie musi robić aktorka.
00:03:54To może robić każda kelnerka z bari.
00:03:56Nie, że Betty nie przesadzaj.
00:03:57Dziś w reklamach występują największych wjazd.
00:03:59Wiesz co?
00:04:00Słudził mi się już ten szczęśliwy okres naszego życia,
00:04:03kiedy jestem bez pracy.
00:04:09Poznam, kochanie, pan Szynner.
00:04:12Szynner jestem.
00:04:13Pan Szynner.
00:04:15Wiele o pani słyszałem.
00:04:19Zrobienie z pani gwiazdy odbyła doletowego.
00:04:22Kobiety są jak pieniądze.
00:04:24Gdy ci zaczyna na nich zależeć, to właśnie odchodzą.
00:04:31Tam to noc!
00:04:33Pamiętasz może tamtą noc?
00:04:37Przegnoz tych ptaków gonił nas.
00:04:40Pamiętasz tamtą noc?
00:04:45Tam to noc!
00:04:47Pamiętasz może tamtą noc?
00:04:51Przegnoz tych ptaków gonił nas.
00:04:57Nie wiem, czy uczył nas, czy koni nie wiem, widzisz?
00:05:01Chodź, chodź!
00:05:02Przegnoz tych ptaków gonił nas.
00:05:25Chodź!
00:05:26Chodź!
00:05:27Chodź!
00:05:28Pamiętasz!
00:05:29Radonko!
00:05:31Radonko!
00:05:32Nadam!
00:05:32Mam!
00:05:34Mam!
00:05:39Radonko!
00:05:53Radonko!
00:06:20Radonko!
00:06:22Radonko!
00:06:26Zobaczmy.
00:06:52Wiecie kto tu mieszka?
00:06:54Nie, nie wiem.
00:06:55Będziemy wiedzieć.
00:07:00Zobacz tam.
00:07:02Łazienka.
00:07:03Chodź, przeszukaj.
00:07:06Zabezpiecz się ślady.
00:07:09Tam zobacz.
00:07:19Zobacz pod łóżkiem.
00:07:21Włączniku, jakaś artystka.
00:07:25Tak.
00:07:30Gdzie fotograf?
00:07:32Jesteś. Fotografuj tu.
00:07:39Zobacz.
00:07:41Zobacz.
00:07:42Zobacz.
00:07:43Zobacz.
00:07:44Zobacz.
00:07:45Zobacz.
00:07:45Zobacz.
00:07:46Zobacz.
00:07:47Zobacz.
00:07:55O, a co ty robisz, mała?
00:07:58Obudziłam się.
00:08:01E, ty masz na imię.
00:08:04Co?
00:08:05Pamela.
00:08:07Pamela Sherwood.
00:08:14Co się stało?
00:08:16Co się stało z mamą?
00:08:18No, jakby ci to powiedzieć.
00:08:20Jesteś sama w domu?
00:08:22A gdzie ojciec?
00:08:30Zostawcie nas samym chłopcem.
00:08:39Pan może kogoś podejrzewa, panie Sherwood?
00:08:44Sam pan rozumie, że pańska żona mogła mieć przecież jakiś wrogów.
00:08:50Nikogo.
00:08:54W takim razie poproszę pana o sporządzenie listy przyjaciół.
00:08:58Pańska żona nie zginęła przypadkiem.
00:09:01Może to zrobił jakiś maniak?
00:09:05Maniacy zwykle zostawiają jakieś ślady, napadają w ciemnej ulicy.
00:09:10Ten zabójca został tu wpuszczony.
00:09:13Pańska żona go znała.
00:09:16Niczego pan przedtem nie zauważył?
00:09:20Może wpadł pan w ręce jakiś list?
00:09:23Jakiś podejrzany telefon?
00:09:25Wie pan, taki speszony głos, przepraszam, to pomyłka.
00:09:30Albo cisza po drugiej stronie drutu.
00:09:32Nie?
00:09:39Z kim spotykała się pańska żona?
00:09:45Miała kilka przyjaciółek.
00:09:48Raczej niewiele.
00:09:49Mieszkamy w Reno dopiero od pół roku.
00:09:53A po co pańska żona tak często jeździła do Los Angeles?
00:09:59Mamy tam wielu znajomych.
00:10:01Ponownie mieszkaliśmy przedtem w Los Angeles.
00:10:06Moja żona miała ostatnio kłopoty.
00:10:09Była bez pracy.
00:10:10Musiała się widywać z ludźmi ze swojej branży.
00:10:15Tak, już to?
00:10:17Cholernie daleko.
00:10:19Z Reno do Los Angeles jest 460 mil.
00:10:23Takie podróże musiały być piekielnie męczące.
00:10:29Tak, no ale widocznie takiej zależało na pracy.
00:10:34Do czego pan zmierzy?
00:10:37Nie zawsze jechała autem, czasami leciała samolotem.
00:10:43Raz doleciała nawet dalej.
00:10:45Do Jumy.
00:10:48Tak, proszę pana.
00:10:51Widziano ją na meksykańskiej granicy.
00:10:54Mieszkała w motelu w Jumie.
00:10:56Spotkała się tam z pewną kobietą o nazwisku Iris Sharp.
00:10:58Zna pan tę osobę?
00:11:00Nie.
00:11:01Iris Sharp.
00:11:03A słyszał pan o niej?
00:11:05Nie.
00:11:07A wiedzi pan?
00:11:10Takich wątpliwości znajdzie się więcej, jeśli się tylko nad tą sprawą zastanawiać.
00:11:14A po co pan skarzy ona tam pojechała?
00:11:17Nie mam pojęcia.
00:11:19A wiedzi pan?
00:11:21A my znaleźliśmy w jednej z torebek w szafie kilka biletów autobusowych z Meksyku.
00:11:29I wie pan, co mi przyszło do głowy?
00:11:34Narkotyki.
00:11:36Juma jest centrum przerzutowym narkotyków z Ameryki Południowej przez Meksyk do USA.
00:11:43Pzdura.
00:11:44Betty nie zażywała narkotyków.
00:11:46Ale mogła je przewozić.
00:11:50Kobieta, która wiele podróżuje.
00:11:52Oj, mąż nie wie nawet, że była w Meksyku.
00:11:56To niech się pan nad tym wszystkim trochę dokładniej zastanowi pan Sherwood.
00:12:07A, jeszcze, jeszcze jedno.
00:12:13Niech mi pan powie, a kto płacił za bilety lotnicze pańskiej żony do Los Angeles?
00:12:17Czy to jest pan?
00:12:18Nie.
00:12:21Betty pokrywała to z własnych pieniędzy, a czasem płaciły wytwórnie, które ją zapraszały.
00:12:28Żeby mnie tak raz ktoś zafundował podróż.
00:12:36Bardzo pana przepraszam za ten żart.
00:12:49Panie Sherwood.
00:12:54Szczerze panu współczuję.
00:12:56I chcę coś poradzić.
00:12:59Albo pan się poświęci wyjaśnieniu tej sprawy,
00:13:02albo też da pan spokój i pogodzi się z faktami.
00:13:06Osobiście doradzam to drugie.
00:13:07Dać spokój.
00:13:10Chociaż dowie się pan prawdy, ale...
00:13:12nie będzie pan mógł z tym żyć.
00:13:19Chcę stąd jak najszybciej wyjechać.
00:13:22Ma pan jakieś plany?
00:13:26Teraz muszę zająć się Pamela.
00:13:41Panie Sherwood.
00:13:48Chcesz sobie dać radę?
00:13:50Nieźle.
00:13:52Spokojnie, tu kraj wolniczy. Niewiele się dzieje.
00:13:55To nie bieganie ze sensacjami w Las Vegas.
00:13:58Nie o to pytam.
00:13:59Jak sobie dajesz radę w domu?
00:14:01Świetnie.
00:14:02Pamela to już duża dziewczynka.
00:14:04Poza tym mam gosposina przechodnia.
00:14:07Skrząta.
00:14:08Zostaję z Pamela, kiedy mam zajęty wieczór.
00:14:10No tak.
00:14:12Ale to nie jest to, co potrzebne jest małej dziewczynce.
00:14:16Muszę ci powiedzieć, Al,
00:14:19że jestem po tej uroki.
00:14:20Po tej wycieczce na Mazurbej,
00:14:22kiedy pływaliśmy motorówką, pamiętasz?
00:14:25Jak ona się cieszyła,
00:14:26kiedy bawiliśmy się w ojca i matkę.
00:14:30Daj spokój, Laura.
00:14:31Mówmy o czymś innym.
00:14:33Dlaczego ty ciągle chcesz mówić o czymś innym?
00:14:35Nigdy o tobie, nigdy o twojej córce.
00:14:37Są pewne tematy...
00:14:39O których nikt nie ma dostępu, tak?
00:14:41Otóż nie masz racji.
00:14:42Od tamtego wypadku z Betty minęły już dwa lata.
00:14:44Czas, żeby zapomnieć żyć na nowo.
00:14:47Tak, i pewnie powiesz mi, żebym poszedł do psychoanalityka.
00:14:50Teraz to takie modne.
00:14:51Pewnie.
00:14:52Każdy dziś chodzi do psychoanalityka, tak jak kiedyś w inteligencie.
00:14:55Tylko mi nie mów, żebyś mówił o czymś innym.
00:14:59Więc dokończę tamtej sprawy.
00:15:01Ale o czym, na miłość boską, bo już straciłem orientację?
00:15:04Na tym telefonie Artura dzwonił do ciebie gdzieś rano.
00:15:07I czego chciał?
00:15:08Przyjechał Ezra Vincent i robił nagłonarady kierownictwa naszej gazety.
00:15:12Wujek Ezra?
00:15:13I dopiero teraz mi o tym mówisz?
00:15:15Co go tak nagle sprowadza?
00:15:17Król prasy odbywa objazd prowincji.
00:15:19Wynosi jednych, pogrąża drugich.
00:15:22Gordon Gilman wylatuje ze stanowiska naczelnego redaktora.
00:15:25Gordon?
00:15:26No tak, tego się można było spodziewać.
00:15:29Wiesz, że on nie skończył z tym nałogiem.
00:15:32Wiem, że mocno popijam.
00:15:34To nie jest whisky.
00:15:35Gordon bierze dragi.
00:15:37Co?
00:15:39Narkotyki.
00:15:42Rzeczywiście, widziałem go wczoraj.
00:15:43Wygląda jak słup betonowy. Myślałem, że piękny.
00:15:45Wiesz, jak jest Vincent nie znosi takich rzeczy narkoman w jego redacji?
00:15:49Ciekawe, kto mu powiedział o Gordonie.
00:15:52Jak to kto?
00:15:53Ja.
00:15:56Byłam niedawno na urodzinach wuja w Los Angeles.
00:15:59Powiedziałam mu, co słychać.
00:16:02O tobie też mu mówiłem.
00:16:07Co chcę przez to powiedzieć?
00:16:10Że masz plecy u kierownika działu mody.
00:16:13Daleko zajdziesz i będziesz dobrze ubrany.
00:16:20Nie znoszę takich rzeczy.
00:16:22Kobieta, która rządzi, ma w środku popsuty jakiś mechanizm. Znasz?
00:16:27Gdzieś to czytam.
00:16:30Krawaty potrafię sobie dobierać sam.
00:16:34Ale...
00:16:36Zachowisz się jak nieznośny mały chłopiec.
00:16:39Ale może to właśnie jest z tobie takie interesujące.
00:16:44Ciekawe, co będzie tematem rozmowy z twoją wujem.
00:16:49Nie domyślasz się?
00:16:52Będzie mianowany...
00:16:53Nowy redaktor na czelu.
00:17:14Cześć, Gordon.
00:17:16Co słychać?
00:17:19Niedobrze, ale...
00:17:21Idę pod wodę.
00:17:22Co jest?
00:17:23Przekrałeś na koniach?
00:17:26Wylatuję ze stanowiska redaktora naczelnego.
00:17:29Za chwilę.
00:17:30Po to Vincent wołał to zebranie.
00:17:32Wszyscy już wiedzą.
00:17:35Udają tylko, że nic się nie dzieje.
00:17:37Jesteś przewraźliwiony.
00:17:38A skąd o tym bierzesz?
00:17:40Dziś rano nikt do mnie nie zadzwonił.
00:17:42Martwy telefon.
00:17:45Zadzwoń do mnie.
00:17:46Może będę miał coś dla ciebie.
00:17:54Cześć.
00:17:55Cześć.
00:18:11Nazywam się Ezra Vincent.
00:18:13Jestem prezesem tego koncernu.
00:18:15Mam nadzieję, że mnie sobie przypominacie.
00:18:18Proszę panowie.
00:18:20Proszę zajmować miejsca.
00:18:21Najpierw powiem to, co powtarzam zawsze.
00:18:25Współzawodnictwo w doskonałości.
00:18:26Oto moje hasło.
00:18:28U mnie zdolni młodzi ludzie mają zawsze możliwość wybicia się.
00:18:31O, ja też kiedyś zaczynałem od niczego.
00:18:34To znaczy prawie od niczego.
00:18:36Mój ojciec był skromnym milionerem.
00:18:41Tak.
00:18:42Ale to on zdobył ten pierwszy milion.
00:18:44Ja go tylko pomnażam.
00:18:45Nie mogę zawieść mojego ojca.
00:18:47Czy wiecie panowie, co robię codziennie?
00:18:49Rozkładam szesnaście moich gazet z szesnastu miast Ameryki i porównuję je.
00:18:56Przyglądam się ostatnio bacznie waszemu ekspresowi.
00:18:58I wiecie, co zauważyłem?
00:19:05Z Fenix ekspres się popsuł.
00:19:10To bolesne.
00:19:11Popsuł się.
00:19:13Nakład spada.
00:19:14Spadła też ilość ogłoszeń.
00:19:15Firma poszło się ogłoszać gdzie indziej.
00:19:17To przykre.
00:19:18Analizowałem przyczyny.
00:19:20Wiecie, jak cenię Artura Kola, który jest dyrektorem generalnym gazety.
00:19:24Nie dlatego bynajmniej, że się ożenię z moją siostrzenicą.
00:19:27Otóż Artur mówi mi, że wszystkie działy pracują dobrze.
00:19:30Zwłaszcza dział miejski kierowany przez pana Sherwooda.
00:19:35Tajemnicą dobrej gazety jest wspólny wysiłek zadowolonych pracowników.
00:19:40Ale do tego jest potrzebne nowe kierownictwo.
00:19:46Co może podnieść szybko nakład gazety?
00:19:50Proszę panowie, może ktoś powie.
00:19:51No więc ja właśnie zamierzam wprowadzić wielki konkurs w dziale rozrywek umysłowych, panie prezesie.
00:19:59Wydaje mi się, że ludzie będą wyrywać sobie naszą gazetę, żeby rozwiązać codziennie nową krzyżówkę.
00:20:09Tak, cenię bardzo pański optymizm, panie Grebel.
00:20:14No a co pan, panie Gilman, jako redaktor naczelny ma w tej sprawie do powiedzenia?
00:20:32No Gilman, niech pan nie ucieka. Niechżeż pan odpowie.
00:20:37Do tego się można było spodziewać, to kompletne zero.
00:20:41A przecież był kiedyś i zdolnym dziennikarzem.
00:20:46Panowie, dojrzała już chwila, żeby wam zakomunikować moją decyzję.
00:20:50Gordon Gilman zostaje zwolniony ze stanowiska redaktora naczelnego,
00:20:53a na jego miejsce przyjdzie nowy, zdolny redaktor, który uratuje waszą gazetę.
00:20:59Sądzę, że wszyscy się już domyślają, kogo mam na myśli.
00:21:04Nowym redaktorem naczelnym zostaje mianowany pan Harry Banks.
00:21:09Dotychczasowy zastępca dyrektora Kola, jego najbliższy współpracownik.
00:21:13Moje gratulacje, panie Bankskie.
00:21:15Dziękuję.
00:21:16Dziękuję.
00:21:18Cieszę się bardzo.
00:21:20Moje najserdeczniejsze.
00:21:21Dziękuję.
00:21:23Wreszcie będziemy mieli sytuację uratowaną.
00:21:26Tak, jak już.
00:21:28Dziękuję.
00:21:29Dobrze.
00:21:31Bardzo, bardzo celowe.
00:21:34Gratulacje.
00:21:35Dziękuję bardzo.
00:21:36Dziękuję, dziękuję.
00:21:37Tak jest, oczywiście.
00:21:40Dziękuję bardzo.
00:21:41Nie było wrażenie.
00:21:42Możesz liczyć na moją pomocę.
00:21:44Gratuluję, Harry.
00:21:47Dziękuję.
00:21:48To jest zupełnie zrozumiałe, proszę panu, że trzeba coś nie mówić.
00:21:51No więc...
00:21:52Co?
00:21:54Tak.
00:21:55Tak.
00:21:56Tak.
00:21:57Tak.
00:21:57Tak.
00:21:58Tak.
00:21:59Tak.
00:22:00Tak.
00:22:02Tak.
00:22:06Tak.
00:22:10Tak.
00:22:13Tak.
00:22:14Tak.
00:22:17Tak.
00:22:18Tak.
00:22:21Tak.
00:22:21Tak.
00:22:22Tak.
00:22:22Tak.
00:22:22Tak.
00:22:22Tak.
00:22:23Tak.
00:22:27Tak.
00:22:30Tak.
00:22:31Przed kilkoma dniami, przyjechałam do siostry, ale rzecz w tym, że nie mogę jej znaleźć.
00:22:36Niech pani zwróci się z tym do policji, oni mają rejestr adresów, pomogą pani odnaleźć siostrę.
00:22:40Ależ ja wiem, gdzie ona mieszka, tylko że jej tam nie ma. Zniknęła jakieś dziesięć dni temu.
00:22:44To co zniknęła? Może wyjechała?
00:22:46Nie, byłyśmy umówione na mój przyjazd. Mamy omówić bardzo ważne sprawy.
00:22:51Al, mówiłeś coś niedawno o zwiększeniu dawki sensacji.
00:22:54No to masz okazję. Zginęła dziewczyna, zrób z tego sensację.
00:23:00Ben, ty pracowałeś jako reporter o wiadomości policyjnych. Posłuchaj te historie.
00:23:03Nie. Nie chcę mieć nic wspólnego z policją.
00:23:06Ja nie jestem z policji, do jaknej cholery.
00:23:10Więc dobrze. Proszę opowiedzieć coś więcej.
00:23:17Tylko nie wiem od czego zacząć.
00:23:19Idziemy pić z początku.
00:23:22Ja i Cherry mieszkałyśmy razem w Jumie. Ona była pielęgniarką, ja pracowałam w motelu.
00:23:27Byłam koniarką w serwisie hotelowym.
00:23:30To była Juma, mówi pani.
00:23:33Tak.
00:23:33Znaczy to był motel blisko granicy meksykańskiej?
00:23:37Pan zna ten motel?
00:23:39Nie, ale ktoś mi o nim opowiadał dawno temu. Podobno przyjemne miejsce.
00:23:44Potem Cherry wyjechała. Nie podobała jej się praca w szpital.
00:23:50Pani siostra nazywa się Cherry Sharp, tak?
00:23:53Nie, nie. Nazywa się Cherry King. Ja nazywam się Iris Sharp.
00:23:58Jesteśmy siostrami, tylko że miałyśmy różnych ojców.
00:24:01Nasza mamusia wychodziła kilkakrotnie za mą. Sześć czy siedem razy.
00:24:06A co pani siostra robi tutaj w Feniks?
00:24:08Robi karierę. Pracuje w klubie nocnym Siboney przy Paradis Valley.
00:24:13Uuu, karierę?
00:24:14A to cóż ona takiego tam robi?
00:24:17Śpiewa.
00:24:18Zarabia trzy razy więcej niż w szpitalu.
00:24:20A kto ją tutaj ściągnął?
00:24:23Czyli spotkała się z pewnym facetem, jeszcze w Jumie. Nazywa się Peter Johnson.
00:24:28No, potem on wyjechał do Feniks i ona pojechała za nim.
00:24:32Zakochała się.
00:24:34Pani zna tego Johnsona?
00:24:36Tak, widziałam go kilkakrotnie.
00:24:38Bogaty facet, ale nie wiem co robi.
00:24:41Ma prywatny samolot.
00:24:43A była pani w tym nocnym klubie?
00:24:46Tak, tak. Nic o nie nie wiedzą.
00:24:49Jakieś dziesięć dni temu, pewnego wieczoru nie przyszła więcej do pracy.
00:24:53To dlaczego pani nie wygadł na policji?
00:24:58Oni jej nie znajdą.
00:25:01Zresztą, ja nie wiem, ja nie lubię policji.
00:25:04Można przecież odszukać tego Pitera Johnsona.
00:25:07Proszę pana, w książce teleponicznej jest dziesięć stron Peterów Johnsonów.
00:25:10Ja nie wiem, który to, a poza tym czemu nie mówiłam, że z nim zerwała.
00:25:13A ma pani może jakieś zdjęcie?
00:25:15Tak, oczywiście, że mam.
00:25:18Właśnie to zdjęcie chciałabym zamieścić w pańskiej gazecie.
00:25:27O, popatrz, popatrz.
00:25:31Niezła.
00:25:33Z takim wyglądem można zrobić karierę nie tylko w klubie Simonei, a może wyjechała do Hollywoodu.
00:25:42Proszę nie żartować, to naprawdę poważna sprawa.
00:25:45To skąd pani wierze poważne?
00:25:49To wszystko za mało, żeby zamieścić w wiadomych gazecie.
00:25:55Kto panią do mnie przysłał?
00:25:57Do pana?
00:25:58Nikt.
00:25:59Zapytałam na dole portiera.
00:26:01A czy tam w Jumie nie spotkała pani czasem kogoś, kto nosił takie nazwisko jak ja?
00:26:08Ja przepraszam, ale ja nie pamiętam jak pan się nazywa.
00:26:13Sherwood.
00:26:15Nazywam się Sherwood.
00:26:16A pytam panią o Betty Sherwood.
00:26:19Jak?
00:26:20Betty Sherwood?
00:26:21Wie pan nie, przepraszam, nie pamiętam.
00:26:24Wie pan, tyle gości przewinęło się przez ten motel, że kto by spamiętał.
00:26:31Tak.
00:26:32Więc dobrze, spróbuję coś napisać w tej sprawie.
00:26:35Niech pani zostawi numer telefonu.
00:26:38Proszę.
00:26:40Zatrzymałam się w hotelu Bellevue.
00:26:44Podła Rudera.
00:26:46Ale wie pan,
00:26:48nie mam zbyt wiele pieniędzy.
00:26:53Gdybym potrzebała dodatkowych informacji zadzwonię do pani.
00:26:59Cześć, Al.
00:27:02Będziesz wolny, kochanie?
00:27:04Tak.
00:27:05Do widzenia, pan Noszar.
00:27:16Poszukujesz niani do dziecka?
00:27:18Ta wydaje mi się odpowiednia, ma taki ciepły wygląd.
00:27:21Tylko dlaczego to się odbywa w biurze?
00:27:26Czasami dziękuję mojej żonie, że uciekła ode mnie z burzynem.
00:27:33No i nie zostałem nowym redaktorem naczelnym.
00:27:36Spisek się powiódł, ale komuś innemu.
00:27:38Wszyscy uważali, że ty powinieneś objąć to stanowisko.
00:27:41Wiesz, jak Banks jest nielubiany.
00:27:43Właśnie, Banks.
00:27:46Dlaczego nigdy nie zastanowiliśmy się, co tu robi ten facet?
00:27:49Wiesz, to przyjaciel Artura Cola.
00:27:51Artur przywiózł go tu ze sobą z Los Angeles.
00:27:54Artur wszystkich nas tu przywiózł do tego cholernego miasta.
00:27:58Właściwie powinienem zrezygnować z tej posady.
00:28:01Nigdy nie dogadam się z Banksem.
00:28:04Przestań.
00:28:05Musisz walczyć o swoją pozycję, a nie wycofywać się.
00:28:08Ale już dawno ci to chciałam powiedzieć.
00:28:12Musisz być bardziej w obiegu.
00:28:14Zacząć prowadzić własną politykę.
00:28:16Musisz zacząć boksować i nauczyć się dawać sobie radę, bo inaczej będziesz tylko pionkiem.
00:28:22Postanowiłem właśnie z tym skończyć.
00:28:25Ponurzałem się w błocie i mam tego wszystkiego dość.
00:28:28A, a, musisz się zmienić.
00:28:33Musisz tańczyć, uprawiać sport, oglądać nieprzyzwoite filmy jak inni chłopcy.
00:28:39Jesteś zupełnie do niczego.
00:28:43Staje się, że to prawda.
00:28:52Pamiętaj, że jesteśmy umówione z Pamelą na pokaz mody do biczama i Taylora.
00:28:57Cześć.
00:28:59Cześć.
00:29:16Urocze stworzenie.
00:29:19Wygląda jakby wygrała konkurs na krzyżówkę miesiąca, nie?
00:29:22Chcę trafić do Kroniki Wypadków. Zaginiona bez wieści.
00:29:25Niezła. Sam bym z nią chętnie zaginął na tydzień. Albo dwa.
00:29:29Jack, we mnie sobie, żeby zrobić z tego materiał na pierwszą stronę.
00:29:32O czym mówicie? Co to za historia?
00:29:35Pewna dziewczyna zgłosiła się do mnie i opowiedziała, że poszukuje siostry, która zniknęła w tajemniejszy sposób.
00:29:42Ta panienka nazywa się Cherry King i tańczy, śpiewa, stepuje.
00:29:46Tak? To coś dla mnie. To gdzie ona tańczy?
00:29:50W klubie Sibony przy Paradis Valley.
00:29:53A, myślałem, że jesteś pierwszorzędnym dziennikarzem.
00:29:56A ty uprawiasz prowincjonalne zagrania z brukowych szmatławców.
00:30:00Myślałem, że znasz się na tych wszystkich ruszkach.
00:30:02Nie potrafisz się nawet poznać na likiem triku reklamowym?
00:30:05Zaraz, zaraz, Carrie. Co takiego mi zarzucasz?
00:30:08To, że puszczasz w ruch takie naiwne numery.
00:30:11Dziewczyna pracuje w podejrzanym lokalu, chce zdobyć trochę popularności.
00:30:15Schowała się gdzieś w okolicy.
00:30:16Przysyłają ci tu podstawioną siostrę z szałowym zdjęciem, że nieżywego by ruszyło,
00:30:21a ty nabierasz się na to jak małe dziecko i puszczasz to w ruch.
00:30:25Nie. Póki ja tu jestem redaktorem naczelnym, takie numery nie przejdą.
00:30:32Carrie, władza uderzyła ci do głowy.
00:30:35Wydawało mi się poza tym, że ja jestem kierownikiem działu miejskiego i te rzeczy należą do mnie.
00:30:38Skończyłeś, Al?
00:30:41Oczywiście jesteś jeszcze kierownikiem tego działu, ale masz nad sobą zwierzchnika.
00:30:45I to właśnie ja nim jestem!
00:30:53Zobacz w koszu, może tam jest adres fotografa, który robił to zdjęcie.
00:30:57Ok, Al.
00:31:16Mam.
00:31:16Wallace Studio 450 Main Street.
00:31:20Znajdę.
00:31:25Ładna buzia.
00:31:27Bezmyślne oczy.
00:31:29Słodka, malowana lala.
00:31:31Takie są najgorsze.
00:31:38Zobacz gyrzy się przewaja.
00:31:41Zobacz górki.
00:31:44Zobacz górki.
00:31:48Zobacz górki.
00:31:51Drinking again
00:31:56I'm thinking of when
00:31:59You love me
00:32:06Come have a few
00:32:08And they're wishing that you were a kid
00:32:21I'm making the rounds
00:32:26And inviting the rounds
00:32:29For some rest
00:32:35Yes, I'm being a fool
00:32:39Just coughing that you were a kid
00:32:49Sure, I can borrow a smock
00:32:57Maybe just some joker
00:33:01A job
00:33:04But who's gonna laugh
00:33:07Who's gonna laugh
00:33:10And a broken heart
00:33:17That's why he's better
00:33:20Oh, drinking, drinking again
00:33:24I'm thinking of when
00:33:27You're left
00:33:33What the hell
00:33:35What the hell
00:33:36Lokal
00:33:36No
00:33:36No
00:33:37No
00:33:37No
00:33:38No
00:33:43No
00:33:44Valentino
00:33:45Coś tam się dzieje
00:33:46Idź na salę
00:33:48No
00:33:49No
00:33:49No
00:33:52Szkoda, że pana wczoraj tu nie było
00:33:54Była u nas Rita Hayworth
00:33:57Gdyby pan widział co się działo
00:33:59Tłum walił drzwiami i oknami
00:34:01Może pan to widział w kinie
00:34:04Wierzy pan
00:34:06Była prawdziwa Rita Hayworth
00:34:07No daje słowo
00:34:08A ja wczoraj jadam kolację z prezydentem Trumanem, bierze pan?
00:34:14Powiedz mi miłotki gdzie jest teraz pan Pierre
00:34:16No chyba u siebie w biurze, nie wiem
00:34:20No o co chodzi
00:34:21Jestem z pracy, trzeba bym z tym przeprowadzić wywiad
00:34:24Chodzi o Rita Hayworth
00:34:25Co jadła, co wypiła, z kim przyszła
00:34:27To ludzi interesuje
00:34:29No co, dobrze?
00:34:31Popróć pana Pierre
00:34:32A tu masz dolara za fatygę
00:34:35Moi chłopcze
00:34:36Tylko wydawaj oszczędnie
00:34:43Dziękuję panu, uprzejmie
00:34:44Cześć
00:34:55Męż네
00:34:56Męż.
00:34:59Męż.
00:35:00Męż.
00:35:09Męż.
00:35:10Męż.
00:35:10Męż.
00:35:10Póż
00:35:11Męż.
00:35:11Męż.
00:35:12Z Polą więc
00:35:12Męż.
00:35:14Męż.
00:35:20Cóż.
00:35:44Pan sobie czegoś życzy, panie?
00:35:47Panie Szełup, panie Szełup? Pan jest właścicielem tego lokalu?
00:35:54O co chodzi, panie Szełup?
00:35:56Chciałbym się zobaczyć z Cherry King, który będzie występował dziś wieczorem?
00:36:00A może już jest w garderobie?
00:36:01Kto pana tu przysłał?
00:36:04Nikt mnie nie przysłał.
00:36:08Proszę, niech pan się uda.
00:36:12Dalej.
00:36:13No więc Cherry King już tu nie pracuje.
00:36:18Wymówił je pan?
00:36:20Fałszywała melodię, czy może fałszywała łyski?
00:36:23Nie przyszła więcej do pracy.
00:36:25Nie pokazała się to z zeszłego piątku.
00:36:28Nie można polegać na tych dziewczynach nic a nic.
00:36:32Musiałem zaangażować nową piosenkarkę.
00:36:38Całkiem przyjemna, ale w wolę Cherry.
00:36:43Papierosa.
00:36:45Pan jest adwokatem, czy może prywatnym detektywem?
00:36:55Mówiłem już, że jestem z prasy.
00:36:57Nie lubię facetów z prasy.
00:36:59Ale pan nie wygląda na dziennikarza.
00:37:03Podobno ta Cherry miała przyjaciela.
00:37:05Przychodził tu do niej?
00:37:07Nikogo takiego nie widziałem.
00:37:09Aaa, przedstawiało się do niej wielu facetów.
00:37:12Przechwalała się co prawda, że ma jakiegoś bogatego przyjaciela z jachtem,
00:37:16ogromnym rancho i własnym samolotem.
00:37:19Ale czy to prawda?
00:37:21Nikt go tu nie widział.
00:37:22A jak on się nazywał może Peter Johnson?
00:37:27Nie wiem, nie przedstawiła mi go.
00:37:29Mówi o nim po prostu mój chłopak.
00:37:33Nie wie pan gdzie jej szukać?
00:37:35Nie, pojęcia nie mam.
00:37:37Chyba ma pan jej adres albo numer telefonu.
00:37:40Jej rodzina jest chyba lepiej poinformowana, nie?
00:37:45Moje dziewczęta przychodzą, wchodzą.
00:37:48O nic ich nie pytam.
00:37:50A była tu może jej siostra, dowiadybała się o niej?
00:37:53Nie, nikogo nie było.
00:37:56Panie Szerwut, ja już muszę wracać do swojej pracy.
00:37:58Miło mi było pana poznać.
00:38:01Niech pan kiedyś wpadnie z kolegami poszukać muzyki.
00:38:04Daj panu wizytówkę.
00:38:08Daj panu wizytówkę.
00:38:14Panie Szerwut.
00:38:16Daj panu wizytowej,
00:38:18Daj panu wizytowej,
00:38:18Daj panu wizytowej.
00:38:18Daj panu wizytowej.
00:38:21Daj panu wizytowej razy,
00:38:22Człowiek dotąd i przyjśnił mi się
00:38:24ten świat.
00:38:24A zupiera,
00:38:55KONIEC
00:39:09KONIEC
00:39:26Nie, nie, nie, nie.
00:39:28Co ty trafisz?
00:39:29Szyndlicy to nie widziałem.
00:39:32A co ty jesteś tu stałym bywalcem?
00:39:35Padam tu czasem. Co jest ale.
00:39:39Masz kłopot.
00:39:41Masz rację, napijemy się.
00:40:00Gordon, znasz taką panienkę, która tu śpiewała? Nazywa się Cherry King.
00:40:07Cherry.
00:40:09Oczywiście.
00:40:11To dziewczyna Harry'ego Banksa.
00:40:14A co?
00:40:15Stało się coś?
00:40:16A nie wiem, zniknęła. To dziewczyna Banksa?
00:40:20Mówisz? Ciekawe.
00:40:22Tak, widywałem ich tutaj.
00:40:26Razem przyjeżdżał często w nocy.
00:40:29Zabierał ją stąd swoim samochodem.
00:40:34A co się z nią właściwie stało?
00:40:38Nie wiem, jej siostra przyszła do mnie do redakcji i prosiła, żeby zamieścić zdjęcie Cherry.
00:40:43Wszystko.
00:40:46Jak ma na imię?
00:40:48Iris Sharp. Znasz ją?
00:40:51Nie.
00:40:52Nie słyszałem, żebym miała siostrę.
00:40:55No i co?
00:40:58Zamieścisz to zdjęcie?
00:41:00Nie mam go. Podarł je Banks, gdy je zobaczył.
00:41:05Gordon.
00:41:07Zrobisz coś dla mnie?
00:41:09Zrobię wiele, żeby załatwić Banksa.
00:41:11Tak.
00:41:13Ok, masz jakieś zdjęcie tej Cherry?
00:41:21A znasz może i adres?
00:41:26Nie.
00:41:28To niewiele możesz dla mnie zrobić.
00:41:32A słyszałeś o facecie, który nazywa się Peter Johnson?
00:41:37Peter Johnson?
00:41:39Tak, słyszałem.
00:41:41Zdaje mi się, że Cherry była jego utrzymanką.
00:41:47Wiesz, ona lubi takie małe, kosztowne prezenty, zegarki od Tiffany'ego.
00:41:59Ten Johnson to gruby rekin.
00:42:06No dobra.
00:42:08Na razie dziękuję Ci, Gordon.
00:42:10Nie będę potrzebował zadzwonię do Ciebie.
00:42:12Słuchaj, Al.
00:42:14Może ja mógłbym przepytać tę Iris Sharp?
00:42:17Ja znam wiele szczegółów.
00:42:20O Cherry, gdzie ona mieszkała?
00:42:21W hotelu Bellevue. Ja nie wiem, gdzie to jest.
00:42:24Wykław mnie.
00:42:26Znajdę ją, słuchaj.
00:42:28Ale przecież Ty zawsze byłeś równy chłopi.
00:42:30Ja cieszę się, że mogę się na coś przydać, bo...
00:42:33Rozumiesz mnie?
00:42:34Ale w tej sytuacji z Banksem...
00:42:36Rozumiem, rozumiem, stary.
00:42:37Ale Ty mnie rozumiesz.
00:42:38Rozumiem.
00:42:39Płacimy.
00:42:46Panowie nic nie płacą.
00:42:47Pan Pirl zaprosił Panów na drinka.
00:42:49Na koszt firmy.
00:42:52Zapraszamy znowu.
00:43:03Fotograf znalazł negatyw Cherry King.
00:43:05Zaraz będzie drugie zdjęcie.
00:43:07Okej.
00:43:16Poto Bellevue?
00:43:18Proszę z pokojem Panny Iris Sharp.
00:43:24Panna Sharp?
00:43:25Mówi Sherwood z Phoenix Express.
00:43:27Dzień dobry.
00:43:29Zastanowiłem się nad tym, co mi Pani wczoraj opowiadała.
00:43:32Interesuje mnie ta sprawa.
00:43:34Cieszę się Panie Sherwood.
00:43:36Naprawdę się cieszę.
00:43:37Siedzę tu w hotelu i boję się.
00:43:39A może nie wszystko mi Pani opowiedziała?
00:43:42Tak, właśnie tak.
00:43:44Chciałabym się z Panem zobaczyć.
00:43:45Do Pana mam zaufanie.
00:43:48Miło mi tylko, że ja także muszę mieć zaufanie do Pani.
00:43:52Czyżby go Pan nie miał?
00:43:53Na początek potrzebuję prostej informacji.
00:43:56Gdzie mieszka Pani siostra Cherry King?
00:43:59Adres i telefon.
00:44:00Panie Sherwood, ja się boję.
00:44:04Ktoś włożył klucz do zamka i otwiera drzwi z tamtej strony.
00:44:09Nie widzę wyraźnie, co mam robić.
00:44:13Niech Pani otworzy w autowniu drzwi.
00:44:15Teraz, szybko.
00:44:18Halo.
00:44:20Halo.
00:44:22Halo.
00:44:23Dzień, to jakaś komedia.
00:44:24Ta panienka zgrywa się.
00:44:26Nie chce podać adresu, albo go nie zna.
00:44:30Halo.
00:44:31Halo, Pan Noszarp.
00:44:33Żyje Pani jeszcze?
00:44:35Halo.
00:44:36Halo, tak.
00:44:37Tak, to ja.
00:44:39To Pkojówka.
00:44:40Chciała podprzątać pokój, przyniosła list z recepcji.
00:44:45To wszystko w porządku, nie ma się tego bać.
00:44:48Nic się nie stało.
00:44:50Stało się.
00:44:52Ja nie podawałam nikomu adresu.
00:44:53Nikt nie wie, gdzie mieszkam, tylko Pan.
00:44:56A ten list nie jest od Pana.
00:44:59Podpisany dwoma literami. PG.
00:45:02A co tam jest napisane?
00:45:04Wyjdź natychmiast i nigdy nie wracaj.
00:45:07W przeciwnym razie.
00:45:08Co?
00:45:09W przeciwnym razie.
00:45:11No i nic więcej, tylko ten podpis. PG.
00:45:15Peter Johnson, to jasne.
00:45:17Ależ ja go nie znam.
00:45:19Widziałem go raz, czy dwa.
00:45:21Ale widzę, że on Pana zna.
00:45:24Więc jaki jest ten adres, Cherkin?
00:45:26All Country Road 23, drugie piętro mieszkania numer 8.
00:45:31Numer telefonu 257 28 39.
00:45:35Zanotował Pan?
00:45:37Kiedy się zobaczymy?
00:45:39Niech Pani czeka na mój telefon.
00:45:42Wkrótce zadzwonię do Pani.
00:45:46Przyjechał Ben.
00:45:48Jest już nowe zdjęcie Chery King.
00:45:50Cześć Ben.
00:45:51Dobrze, że jesteś.
00:45:52Jeźdź do hotelu Bellevue i zapytaj w recepcji, kto telefonował lub odwiedzał Iris Sharp.
00:45:57Sprawdź, który facet Fenix o nazwisku Peter Johnson ma prywatny samolot.
00:46:01Jack.
00:46:01Tak.
00:46:02Jeź do klubu Siboney i miej na oku Czarnego Pirla.
00:46:04Gdyby wyjeżdżał, jeź za nim.
00:46:06Sprawdź numery samochodów.
00:46:08A koszta na ewentualnych informatorów?
00:46:18Aha, Ben.
00:46:19Masz brzyżu kumpli w policji?
00:46:21Jasne.
00:46:22Umów mi z kimś trzeba na jutro.
00:46:25Chciałbym dzielić winę Banksa po tym wszystkim.
00:46:31Nie garb się.
00:46:33Żakim, pamiętaj o oczach.
00:46:34Pokaż oczy.
00:46:36Lauren, zrób coś z rękami.
00:46:37Postarajcie się dziewczęta.
00:46:38Rozumiecie?
00:46:39Chodzi mi o to, żebyście tam nie sterczały z wyszczerzonymi zębami jak manekiny.
00:46:42Te zdjęcia muszą robić wrażenie zatrzymanych w ruchu.
00:46:44Na to cześć.
00:46:46Teraz.
00:46:56Ma, ma, ma, ma, ma, ma, ma, ma, ma, ma, ma, ma.
00:47:02Ach, jestem skonana.
00:47:04Przygotowujemy kolekcję jesienną.
00:47:05Wszystko na mojej głowie sam rozumiesz.
00:47:07Tak.
00:47:09Słuchaj.
00:47:10Chodzi mi o Cole i Bunksa.
00:47:13Znałaś ich przedtem w Los Angeles?
00:47:16Bunks?
00:47:16To kombinator i krętacz.
00:47:18Nie wiem, w jaki sposób wkradł się właski Cole.
00:47:22Wiem, że była tam jakaś historia z dwiema modelkami, z którymi wesoło się zabawiali.
00:47:26Nagle jedna w tajemniczych okolicznościach zmarła i Artur zatuszował całą sprawę kryją z Harrego.
00:47:32Ciekawe.
00:47:33Nigdy bym o to nie posądzał Artura.
00:47:35A on jest bardzo ostrożny.
00:47:36Poza tym musi się pilnować ożeniu się z siostrzenicą w Wicentie.
00:47:40Słuchaj, Lauro.
00:47:41A kto z osób znajomych ci w Feniks ma prywatny samolot?
00:47:46No, kilkanaście osób.
00:47:47Bo Butler, Louisa Strender, James Johnson...
00:47:51Johnson?
00:47:52Może...
00:47:53Peter Johnson?
00:47:55Nie, James.
00:47:56Syn starego roda Johnsona, tego hodowcy kurczaków.
00:47:59A jak ten Johnson ma lat?
00:48:02Młody chłopak, osiemnaście, dziewiętnaście, szesnaście, nie wiem.
00:48:06Nie, to chyba nie ten.
00:48:07Kto jeszcze?
00:48:09Przede wszystkim wuj Ezra.
00:48:11Ma dwusilnikowego sportowego Douglasa, sam go pilotuje, ma fiała na punkcie lotnictwa.
00:48:16Coś słyszałam.
00:48:17To niezwykły człowiek i wielki dziwa.
00:48:20Boi się tylko jednej rzeczy na świecie, bakterii.
00:48:23Czego?
00:48:24Bakterii, higienista.
00:48:26Wszędzie widzi bakterie.
00:48:27Bakterie to choroby i śmierć.
00:48:29Spójrz.
00:48:32Oblizałam palec i zjadłam sześćset tysięcy bakterii.
00:48:36Grozi mi śmiertelne niebezpieczeństwo.
00:48:40Ty, Laura, naprawdę jesteś intencjący.
00:48:43Muszę lecieć.
00:48:45Będziesz na kolacji u Artura?
00:48:47A, oczywiście, ale to mój obowiązek.
00:48:49A kiedy wyjdziesz na ring, żeby walczyć?
00:48:51Już wyszedłem.
00:48:53Właśnie jestem po rozgrzewce.
00:48:55Właśnie.
00:48:59Właśnie.
00:49:01Właśnie.
00:49:07Właśnie.
00:49:11Właśnie.
00:49:12Właśnie.
00:49:20Właśnie.
00:49:21Właśnie.
00:49:23Właśnie.
00:49:33Właśnie.
00:49:34Właśnie.
00:49:54Właśnie.
00:50:19Właśnie.
00:50:21Ty głupi dziennikarski szczurze.
00:50:23Nie wtykaj nosa w nie swoje sprawy, bo ci go urwę.
00:50:28Powiedz temu wścibskiemu Sherwoodowi, żeby się odczepił od nas.
00:50:32Niech raczej pilnuje swojego domu i to lepiej niż niegdyś własnej żony.
00:50:37To mu przekaż od nas, dobra?
00:50:39Może wreszcie się domyśli, dlaczego został wdowcem dwa lata temu.
00:50:47Ale.
00:50:48Nie mam dosyć po tym, co ci powiedziałem.
00:50:51Oni nie żartują.
00:50:52To jakaś cholernie brudna sprawa.
00:50:54Czy my musimy się tym zajmować?
00:50:56Właśnie dopiero teraz zajmiemy się tym na dobre.
00:51:00Healy jest zamieszany w zniknięciu tej dziewczyny i nie jest mu na rękę publikowanie wiadomości na ten temat.
00:51:05Jack.
00:51:05Jedź do drukarni i dawaj to natychmiast na pierwszą stronę.
00:51:08Jest już po szóstej, Al.
00:51:10Numer już poszedł na maszynę.
00:51:12Trzymaj maszyny, daj tytuł.
00:51:14Jak zniknęła słodka Czer, jeśli wiesz zadzwoń.
00:51:19Wywołamy wilka z lasu.
00:51:22Właśnie o to mi chodzi.
00:51:27W końcu całe towarzystwo wpadło do basenku.
00:51:31W ubraniu?
00:51:32Naturalnie.
00:51:32Artur też?
00:51:33Artur pierdzi do takich rzeczy.
00:51:36Chodźmy lepiej, jak by się kawał.
00:51:43Chodźmy.
00:52:04Chodźmy lepiej, jak by się kawał.
00:52:05Chciałbym przystąpić do omówienia sprawy, którą mamy do załatwienia.
00:52:09Są to niesnaski w łonie redakcji.
00:52:13Bardzo mi przykro, że nastąpiły właśnie zaraz po dokonaniu organizacji.
00:52:17Ja nie rozumiem, czemu to przypisać.
00:52:19To nieposkromione ambicje Sherwooda.
00:52:21Takie jest moje stanowisko.
00:52:23Sądzę, że pan Sherwood nie może sprawić mojej osoby na stanowisku redaktora naczelnego.
00:52:27Wiem, że miał nadzieję na tę posadę.
00:52:30Wydaje mi się, panie prezesie, że w tej sytuacji, jaka zaistniała, najrozsądniejsze będzie, jeśli złożę rezygnację.
00:52:36Co pan tu wygaduje, Sherwood? Mówi pan jak dziecko.
00:52:38Przekroczyłem swoje uprawnienia, drukując wiadomości niezaakceptowane przez kierownictwo.
00:52:43I podoba mi się pańska postawa, Sherwood.
00:52:45Lepiej późno, niż wcale.
00:52:48Znajdziemy panu niezłe miejsce w innej redakcji naszego koncernu.
00:52:52A ja nie będę żywił urazy.
00:52:54Hola, hola, moi panowie, chwileczkę. Może ja też będę miał coś do powiedzenia.
00:52:58O co ci chodzi, Arturze?
00:52:59No cóż, moim zdaniem najlepiej będzie, jeżeli Sherwood obejmie dział miejski ekspresu w Nowym Jorku.
00:53:06Wielkie miasto, dżungla sensacyjnych wydarzeń, które tak uwielbia.
00:53:12A tutaj sytuacja się uspokoi.
00:53:16Spokój jest wątpliwą zaletą dla gazety, jak stojąca woda.
00:53:19A ja chcę, żeby w naszym kotle wrzało, a nie tylko szumiało.
00:53:24Tobie jest to trudno zrozumieć, Arturze, bo ty nie jesteś prawdziwym dziennikarzem,
00:53:29tylko zafajdanym karierowiczem, którego muszę utrzymywać, bo się ożeniłeś z Ellen.
00:53:35A pan Sherwood jest najlepszym dziennikarzem, jakiego mam w koncernie.
00:53:40Może uważasz, że jest inaczej, co?
00:53:44Nie, uważam, że masz rację, Ezra.
00:53:48Ty znany jesteś ze swojego talentu oceniania ludzi.
00:53:52Jak widzę, panie prezesie, jest pan człowiekiem o wiele subtelniejszym ode mnie.
00:53:56Zazdroszczę panu tego daru.
00:53:58Może pan sobie nawet pozwolić na pomyłkę.
00:54:00Ja nie.
00:54:02Ja się nigdy nie mylę, panie Banks.
00:54:06Nigdy.
00:54:07O co wam chodzi, chłopcy?
00:54:08Pogódźcie się i chodźmy do ogrodu.
00:54:10Albo potańczmy, chcemy się tańczyć.
00:54:12Wuju, zrób z nimi porządek.
00:54:14No właśnie, właśnie. O co tu chodzi?
00:54:16Jakaś nieistotna informacja w gazecie o zaginionej dziewczynie jakich tysiące.
00:54:21No robiliście wokół tego tyle szumu.
00:54:23Pan Sherwood był nieco zuchwały.
00:54:26Pan Banks zanadto wierzgnął.
00:54:28Jeden zbyt wrażliwy, drugi zbyt nerwowy.
00:54:31Takie małe starcie, które łatwo da się naprawić.
00:54:34Oto wyrok.
00:54:36Pan Sherwood zostaje na swoim miejscu.
00:54:38Pan Banks nie będzie się wtrącał do bieżących wiadomości miejskich.
00:54:41A pan Kory pójdzie i nastawi gramofon z muzyką.
00:54:47Chcemy się bawić.
00:54:51Chodź moja droga, teraz potańczę.
00:54:53Proszę.
00:54:56Już.
00:54:59Popatrz na Ale.
00:55:00Tak, wujku.
00:55:02Jak on ładnie tańczy.
00:55:04Prawda, że jest bardzo męski?
00:55:06Tracisz głowę, moja maleńka?
00:55:09A wiesz co?
00:55:10Będę musiał chyba częściej pożyczyć samolot Arturowi.
00:55:12Może się wreszcie rozbije, będzie spokój.
00:55:14Samolot?
00:55:15To Artur potrafi pilotować samolot?
00:55:18Tak.
00:55:19Naśladuje mnie, małpuje we wszystkim.
00:55:21Lizus nie znoszę takich.
00:55:24Wujku.
00:55:25Gdybyś nie był moim wujkiem, zakochałabym się w tobie.
00:55:30Panie Szełów.
00:55:31Oczywiście wszyscy zwariowali na punkcie tej Cherking.
00:55:35Widziałam jej zdjęcie w gazecie.
00:55:37Ona się panu podoba?
00:55:39Ma twarz zadowolonej z siebie pustej lalki o bezmyśliń w niewinnych oczach.
00:55:46O co tu właściwie chodzi?
00:55:49O to co kryją te niewinne oczy.
00:55:54Tato, czy ta pani...
00:55:57No wiesz, Laura to twoja dziewczyna?
00:56:00Co?
00:56:01Skąd ci to wszystko do głowy?
00:56:03Znajoma?
00:56:04Można to i tak nazwać.
00:56:06Koleżonka z pracy.
00:56:07Podoba ci się.
00:56:07Bardzo.
00:56:09Ale nie masz swojej dziewczyny?
00:56:10Nie.
00:56:11Może kiedyś będę miał.
00:56:14Może nawet kiedyś znów się ożeniem.
00:56:17Czy to będzie ktoś kogo lubię?
00:56:19Oczywiście kotku.
00:56:21Lubię Laurę.
00:56:22Zaprosiła mnie na rewie mody.
00:56:25Chciałabyś tam pójść?
00:56:26Marzę o tym, jak możesz pytać.
00:56:29Zbliżają się twoje urodziny i jestem w kłopocie.
00:56:31Co chciałabyś wdostać z prezencie?
00:56:33Naprawdę mogę wybrać, co tylko dusza zapragnie?
00:56:36Jeśli to nie będzie żywy słoń, to tak.
00:56:39A więc marzę o białej toaletce z owalnym lustrem
00:56:42i z nóżkami ukrytymi podmarszczonymi falmanami różowego atlasu.
00:56:47Co?
00:56:47Gdzie to widziałam?
00:56:48W oczekalni u dentysty.
00:56:50Nie ma rzekać.
00:56:51Nie ma rzekać.
00:57:12Posłuchaj, kochanie. Mam do załatwienia tutaj pewną sprawę.
00:57:15Zaczekaj w aucie.
00:57:16Zobaczę tylko, czy ktoś, kogo szukam, jest w domu. Dobrze?
00:57:20Dobrze. Posłucham sobie radę.
00:57:56Zobaczek.
00:57:59Zobaczek.
00:58:13Zobaczek.
00:58:16Zobaczek.
00:58:19Ramona
00:58:21Ramona
00:58:23Ramona
00:58:24Ramona
00:58:26Ramona
00:58:27Ramona
00:58:30Ramona
00:58:31Jedziemy do kina?
00:58:32W rejonu nowego Tarcana
00:58:35Nie, nie załatwione. Nie ma nikogo,
00:58:37albo nie chcą otworzyć
00:58:39Wiesz co? Mam pomysł
00:58:42Zaniesiesz tę kopertę do tego domu
00:58:43Drugie piętro, mieszkanie numer osiem
00:58:46I wsuniesz ją pod drzwi.
00:58:49Na drzwiach jest tabliczka Cherry King.
00:59:17Czego chcesz, mała?
00:59:19O...
00:59:20Dobrze, kogoś zastałem w domu.
00:59:22Mam list do panny King.
00:59:24Może jest...
00:59:26w domu?
00:59:27Nie, nikogo nie ma.
00:59:29Daj mi to i znikaj z Tobą.
01:00:00No i co? Oddałaś kopertę?
01:00:02Tak, akurat wychodził z tego mieszkania jakiś pan, więc ją oddała.
01:00:06Jaki pan?
01:00:08Nie wiem, nie znam go.
01:00:09A ta pani, ta Cherry King leżała na tapczanii i spała.
01:00:13Widziałam przez drzwi.
01:00:15Widziałeś ją?
01:00:16Tak jak Ciebie widzę, tato.
01:00:18Pamela,
01:00:19nie nabierasz mnie?
01:00:21Nie, słabo honoru.
01:00:46Nie, słabo like.
01:00:48Tak, słabo.
01:00:51Ja!!!
01:01:04Nie, słabo nie, słabo.
01:01:05Nie, słabo nie, słabo nie, słabo nie.
01:01:10Nie, słabo.
01:01:12Nie, słabo.
01:01:13Nie, nie, słabo nie.
01:01:16Nie, słabo do tego.
01:01:16Zdejmij teraz odciski palców. Sprawdźcie, w łazience tam jest.
01:01:23Co tam się dzieje?
01:01:25Jest ktoś, jest ktoś tutaj.
01:01:27Puścić.
01:01:34To nie jest Czerykin. To Iris Sharp.
01:01:39To panią zna, kto to jest?
01:01:42Siostra Czerykin. To znaczy podawała się za nią.
01:01:46Uduszona nylonową pończochą. Wygląda na robotę jakiegoś maniaka.
01:01:52Tego nie zrobił maniak. Zabójca udusił ją z premedytacją. Potem tu zaciągnął i położył na topczanie.
01:01:58Znalazłem neseser podróżny. Była w nim wczorajsza gazeta ze zdjęciem.
01:02:04To chyba właśnie Czeryking. To są inicjały.
01:02:09Kiedy pan ostatni raz widział tę dziewczynę?
01:02:11Przed trzema dniami i potem rozmawiałem z nią telefonicznie.
01:02:15Do wiedziały się czegoś w jej hotelu?
01:02:17Nie. W ogóle nie wychodziła z pokoju.
01:02:19Może się tego dbała?
01:02:21Były do niej telefony? Może ona gdzieś dzwoniła?
01:02:23Jakiś mężczyzna dzwonił do niej dwa razy.
01:02:32Nie, panie inspektorze. To prasa zawiadomiła nas o zabójstwie. Pan Sherwood zgłosił nam tę sprawę. Ma to chyba związek z
01:02:38zaginięciem Czeryking?
01:02:39Tak, tamty bzdury. Znaleźliście coś?
01:02:41Tak, niedopałek. Cygala, neseser z gazetą nylonową pończochę.
01:02:45To wszystko, tak? Tak.
01:02:48Jak to było, panie Sherwood?
01:02:51Trzy dni temu ta dziewczyna zgłosiła się do mnie i prosiła, żeby odszukać jej siostrę.
01:02:56A dlaczego nie poszła z tym na policję?
01:02:58Nie wiem. Może nie chciała.
01:02:59A dlaczego?
01:03:00Pan nas o tym nie zawiadomił?
01:03:02Nie jestem informatorem policji.
01:03:08Co pan wie o tej dziewczynie?
01:03:12Niewiele.
01:03:14Przyjechała tu z Jumy. Może była meksykańskim łącznikiem, który wypowiedział pracę.
01:03:18Brawo, panowie. Może za chwilę okaże się, że my w ogóle nie jesteśmy do niczego potrzebni.
01:03:21Słyszysz, Ligby?
01:03:23Prasa robi do chodzenia na własną rękę, zanim cokolwiek się stało.
01:03:25Potem chwilę po dokonaniu zabójstwa zawiadamia nas o tym.
01:03:28A pan redaktor Sherwood za chwilę poda nam nazwisko mordercy.
01:03:32Proszę mówić, redaktorze, słuchamy, słuchamy.
01:03:36A jak pan wpadł na to, że popełniono tu zabójstwo?
01:03:38Miał pan jakieś cudowne widzenie? Może, co?
01:03:40Odkryła to przypadkiem moja córka.
01:03:42A jak się nazywa pańska córka?
01:03:44Pamela.
01:03:44Ile ma lat?
01:03:46Dziesięć.
01:03:47Świetnie, coraz lepiej.
01:03:48Dobrze, że świadę nie leży jeszcze w kołysce.
01:03:50Ta mała jest komisariacie, trzeba ją przesłuchać.
01:03:52Przesłuchaj ją, Digby tonia na moje nerwy.
01:03:54Panie inspektorze, nasz kolega Jack Gray został pobity.
01:03:59Chce złożyć skarbę.
01:04:00Mógł nie wtykać nosa w nieswoje sprawy, proszę pana.
01:04:03A wie pan, co ciekawe.
01:04:04To samo opowiedzieli ci faceci, którzy go pobili.
01:04:08No widzi pan, to znaczy, że mam rację.
01:04:09Digby.
01:04:10Niech pan nie robi więcej takich niespodzianek, dobrze?
01:04:12Pan wie, jak nie znoszę tych cwaniaków z pracy.
01:04:21Po
01:04:22Co
01:04:25ζę