Skip to playerSkip to main content
  • 2 days ago

Category

📺
TV
Transcript
00:00:13KONIEC
00:00:36Słucham pana. Kim pan jest?
00:00:44Pan jest interesujący.
00:00:48Nie sądzę. Pół godziny temu był telefon, żebym zgłosił się do pana Martina Antwagasty.
00:00:55A kto telefonował?
00:00:56Nie wiem.
00:00:58Pan Martin Antwagasta nie przyjmuje nikogo, kto nie był zamówiony.
00:01:03Chciał pan coś powiedzieć?
00:01:07Tak, ale nie powiem.
00:01:10Gabinet pana Martina Antwagasty znajduje się na końcu korytarza.
00:01:15Wejdzie tam pan za dziesięć minut.
00:01:17A więc pani wie, kto mnie wezwał?
00:01:19Jeżeli pan Martin przyjmie pana, to proszę nie mówić, że już się znamy.
00:01:24Nigdy nie opowiadam o kobietach, które znam.
00:01:28Niektórych?
00:01:29Właśnie. To chciałem powiedzieć.
00:01:32KONIEC
00:01:34KONIEC
00:01:34KONIEC
00:01:34KONIEC
00:01:34KONIEC
00:01:39KONIEC
00:01:59KONIEC
00:02:21KONIEC
00:02:42KONIEC
00:02:50KONIEC
00:02:51Co się stało?
00:02:56Stało się coś?
00:02:58Znowu.
00:03:00Co dzień nie to samo.
00:03:02Martin, trzeba coś zrobić! Nie można tak siedzieć i czekać!
00:03:05Po co?
00:03:06Po co to przyniosłaś? Wyrzucić chcesz?
00:03:09Nie, nie czekaj, czekaj, nie. Zostaw to, połóż to.
00:03:15Nie tutaj, tam.
00:03:20Powiesz wreszcie, o co mu chodzi?
00:03:24Komu? O kim ty myślisz, Klaudio?
00:03:28O Boże, mój Martin! Przecież ja nic nie wiem, ani o nikim nie myślę.
00:03:36Ale może nareszcie tu coś powiesz?
00:03:40Od miesiące chodzisz jak struty. Ty jesteś chory.
00:03:45Martin, ja patrzyłam w nocy na twoją twarz. To nie był sen, ale agonia. Wyglądałeś okropnie.
00:03:51Nie cierpię, jak podglądasz mnie we śnieg.
00:03:57Ja wiem, Klaudio, wiem, że nie plakałabyś o mnie.
00:04:02Wiem, wiem. To fakt, że nie wskoczyłabym za tobą do grobu, ale przecież ja nie chcę, żebyś ty umierał.
00:04:08Nie zaprzeczaj, Klaudio. Mnie jeszcze nikt nie oszukał.
00:04:12Wiem, że ucieszyłabyś się, gdyby mnie zabili.
00:04:15Boże, mój Martin, te listy doprowadzają ciebie do obłędu. Ja nie mogę tego słuchać.
00:04:20Czekaj, zostań! Zostań, mówię, siadaj! No siadaj, powiedziałem!
00:04:43Ja teraz muszę wszystkich podejrzewać.
00:04:48A zastanów się, po co ja miałabym ciebie zabijać?
00:04:52Wiesz, ty wiesz, że ja w każdej chwili mogę odejść. Chyba nie wyglądam na dziewczynę, która będzie szukać adresów mężczyzn
00:04:59w książce telefonicznej.
00:05:00Co ty sobie właściwie wyobrażasz, Martin? Że tylko ty jeden poznałeś się na mnie i inni to ślepcy.
00:05:07No? Dlaczego nic nie mówisz, Martin?
00:05:13Żebyś nie wiedział, jak ja się tutaj męczę.
00:05:17A może oni nie chcą mnie zabić? Może niektóryś z tych listów w końcu mnie...
00:05:31Co mówisz? Mówiłeś coś? Co?
00:05:35No dlaczego nie zawiadomisz policji? Na co ty jeszcze czekasz?
00:05:39Mówiłem ci już tyle razy, że nie cierpię, jak siedzisz na moim biurku!
00:05:42Biurko dla człowieka interesuje, jak ołtarz!
00:05:44A ja zapomniałam, że nie lubisz!
00:05:49Zawsze muszę robić tylko to, co ty lubisz, nic więcej.
00:05:56Martin, powiedz mi wreszcie, na co te wszystkie listy i o co im chodzi?
00:06:00Zostaw to! Zostaw to mnie!
00:06:02No przecież ja cię nie pytam, a nie kto, a nie o co, ale chcą ciebie zabić, a ty czekasz,
00:06:05żeby przyszli i zabili?
00:06:09Nawet w takiej sytuacji człowiek nie czeka na śmierć, lecz na cud.
00:06:15No może... może stanie się coś takiego, że mnie... że mnie nie zabiją.
00:06:22Może... może wystarczy im mój strach, może im wystarczy właśnie... właśnie to, że nie zawiadomilam policji.
00:06:28No więc zobacz, może w tym liście jest jakieś wyjaśnienie. Bardzo cię proszę, otwórz!
00:06:34Nie, nie, otwieram, otwierano wszystkie natychmiast.
00:06:39Ale ten... ten chyba jest ostatni.
00:06:46Śmiałem się po kilku pierwszych, po dziesięciu nie mogłem już zasnąć, po piętnastu zaniedbałem swoje interesy.
00:06:55Po dwudziestu nic nie mogłem przełknąć, a teraz tylko... czekam.
00:06:59Czekam. Czekam.
00:07:02A jak długo chcesz jeszcze czekać?
00:07:06Co? Co? Co idzie ktoś?
00:07:10Idzie ktoś tam? Idzie ktoś?
00:07:15Kto pan jest? Kto pan o tu fuśnił?
00:07:18Powiedziałem portierowi, że pan mnie wezwał.
00:07:20Ja?
00:07:21Pan Martin Antofagasta. Prawda?
00:07:25Pani pozwoli Fernando Stendrilli.
00:07:28Nikt pana nie wzywał.
00:07:31Pół godziny temu był telefon do mojego biura.
00:07:33Mój rozmówca podał ten właśnie adres i prosił, żebym natychmiast przyjechał.
00:07:39Odbierałem kilka dzisiaj telefonów, ale sam do nikogo nie dzwoniłem, do nikogo.
00:07:44No chyba wiem, co mówię, panie Stendrilli.
00:07:46Stendrilli.
00:07:47Stendrilli.
00:07:48Fernando Stendrilli.
00:07:50No ale jeżeli pan nie dzwonił i nikomu nie polecił...
00:07:53Nikomu!
00:07:54Widocznie nieporozumienie.
00:07:56Właśnie. To samo chciałem powiedzieć.
00:07:58Albo jakiś głupi kawał.
00:08:01A może to nie był taki całkiem głupi kawał?
00:08:04No, co pan ma na myśli?
00:08:06No tak jak powiedziałem, może to nie był żaden głupi kawał.
00:08:09To nie ma znaczenia, jeśli pana nie wzywałem.
00:08:13To chyba mam rację, Klaudio, prawda?
00:08:14Ja się nie znam. Pani na twoich sprawach, ani na głupich kawałach.
00:08:19Do widzenia. Nie będę państwu przeszkadzał.
00:08:21Zaraz, chwileczkę.
00:08:22Chwileczkę, niech pan zaczeka.
00:08:25A...
00:08:26Z jakiego biura...
00:08:28To znaczy, do jakiego biura był ten telefon niby ode mnie?
00:08:32Do biura prywatnych detektywów ocalenie.
00:08:34Współpracujemy ściśle z policją i przy jej poparciu zatrudniamy fachowcu wyłącznie z dużą praktyką.
00:08:42Proszę usiąść.
00:09:00A może jednak pan ma jakiś kłopot?
00:09:11Jaki dzień dzisiaj?
00:09:12Piątek.
00:09:13Ale którego data, data?!
00:09:1514.
00:09:16Czy będę panu jeszcze potrzebny?
00:09:19Tyle razy cię prosiłem, Klaudio, żebyś nie bawiła się moim zegarkiem!
00:09:23Nie chcę rękę tego!
00:09:25Tak.
00:09:26Będzie mi panu potrzebny.
00:09:28Pan jest bardzo zdenerwowany.
00:09:35To bardzo stary, ładny Schaffhausen.
00:09:37O, Martin nawet na noc kładzie go pod poduszkę.
00:09:41Żeby pan widział, z jaką miłością nakręca go codziennie rano o tej samej godzinie.
00:09:45Martin jest czasem jak dziecko.
00:09:47Zawsze musisz coś powiedzieć, o co cię nikt nie prosi.
00:09:50Moja żona jeszcze nie wie, że nie warto mówić, kiedy się nic na tym nie zarobi.
00:09:53Jak to, żonę?
00:09:54A co?
00:09:56A nie, nie, nic. Przepraszam.
00:09:59Kiedy by w pańskim wieku nie stać mnie było na piękno i młodą żonę.
00:10:03Mogłem sobie na to pozwolić?
00:10:06Dopiero od niedawno.
00:10:07Przepraszam, od kiedy?
00:10:08A co to pana obchodzi?
00:10:09A nic.
00:10:11Absolutnie nic, jeżeli nie mam pracować.
00:10:12Nawet gdyby pan pracował dla mnie.
00:10:15A jaki jest numer telefonu tego pańskiego biura Ocalenie?
00:10:22AR732. To bezpośredni dla mojej sekretarki.
00:10:25Może pan sprawdzić w książce telefonicznej.
00:10:27Ja mam ludzi, którym płacę za to, żeby zaglądali do książki telefonicznej.
00:10:31Połącz mi z biurem detektywów Ocalenie.
00:10:35Całe życie dawa nam sobie doskonale rady bez pomocy detektywów i teraz...
00:10:40Halo?
00:10:42Mówi Martin Antofagasta.
00:10:44Tak.
00:10:46Czy pracuje tam u was Fernando Standrin?
00:10:53A jak on wygląda?
00:10:58Jeszcze chwileczkę.
00:11:00Niech pan powie kilka słów.
00:11:02Lubię wiedzieć, jakie mam karty w ręku.
00:11:06Słusznie.
00:11:12Halo?
00:11:13Tu Fernando.
00:11:15Nie, pół godziny temu był telefon.
00:11:17Żebym zgłosił się u pana Martina Antofagasta, ale on nic o tym nie wie.
00:11:21No właśnie, widocznie ktoś inny telefonował.
00:11:24Sprawdź to w centrali. Może uda się wyjaśnić, kto dzwonił.
00:11:27Cześć.
00:11:30No więc?
00:11:33No więc...
00:11:39Niech pan najpierw przejrzy te listy, później pogadamy.
00:11:43O Boże mój Martin, przecież to dzisiaj.
00:11:46I to także niech pan przeczyta.
00:11:54Proszę tego nie ruszać.
00:11:56Proszę tego nie ruszać.
00:12:14Madry?
00:12:15Madry?
00:12:16Czy w tych listach jest jakieś bliższe wyjaśnienie?
00:12:19Jak pan najpierw przejrzy te listy, dopiero później pogada.
00:12:29Aaaa.
00:12:31Czy domyśla się pan teraz, panie Antofagasta, kto do mnie dzwonił?
00:12:35Ten sam facet, który pół godziny później wrzucił ten kamień.
00:12:38Wiedział, że będę u pana i stąd wzmiankę o detektywach.
00:12:41Czy zawiadomił pan już policję?
00:12:43Niech pan najpierw czyta, później będziemy rozmawiać.
00:12:53Niezależnie od mojej pomocy warto zawiadomić policję.
00:12:59Ale...
00:13:00Co to znaczy Madryt?
00:13:03Martin?
00:13:04Czy ty miałeś tam wrogów?
00:13:06Klaudio, nie zadawaj głupich pytań.
00:13:09Każdy człowiek ma wrogów.
00:13:10No przecież to jest może właśnie ważne.
00:13:12Ważne jest to, że to właśnie...
00:13:15Właśnie dziś o północy.
00:13:18Dziś o północy?
00:13:20Martin, ja będę przy tobie nie opuszczyć.
00:13:23Wolałbym, żebyś dzisiaj o północy była z daleka ode mnie.
00:13:28I komu ja to wszystko zostawię, komu?
00:13:31A widzisz, Martin, byłeś przez całe życie taki oszczędny, nawet skąpy.
00:13:36Nie podarowałeś nikomu ani lira.
00:13:38I teraz martwisz się, komu to zostawić?
00:13:40Mnie też nigdy nikt nie dał ani jednego lira.
00:13:43Dlaczego miałbym być głupszy?
00:13:48Nie, nie, nie. To niemożliwe. Ja nie umieram.
00:13:51Nie, nie. Tacy jak ja umierają wtedy, kiedy mają dość, kiedy...
00:13:54Kiedy sami tego chcą.
00:14:07Halo?
00:14:09Halo? Tak.
00:14:12A, Roberto...
00:14:14No.
00:14:16Nie, nie mogę, nie mogę.
00:14:18Nie, nie jestem chora i nie mogę dzisiaj wyjść.
00:14:22Ale co? W mojej sprawie?
00:14:25Nie można.
00:14:28Zaraz, chwileczkę, zapytam się...
00:14:30Klaudii.
00:14:33Panie Standelini, mój brat Roberto wie o tych listach i mówi, że chce mnie skontaktować z jakimś człowiekiem, który może
00:14:39mi pomóc. Czy mam tam iść?
00:14:40Do Roberta? Martin, to jest pułapka. Ty nie możesz tam pójść. Mówię Ci, nie możesz.
00:14:45Niech pan powie, że przyjdziemy. Panie wybaczmy.
00:14:48Halo, Roberto. Dobrze, przyjdę.
00:14:51Przyjdę, ale gdyby ten facet przyszedł wcześniej, to ja...
00:14:54No to niech zaczeka na mnie i...
00:14:57No nie jestem wcale zdenerwowany, ale...
00:15:00No dobrze, do widzenia.
00:15:03No.
00:15:05No i co, pan ateisty?
00:15:08W każdym jest to samo.
00:15:10Umrzesz 14 maja o 24, nic Cię przed tym nie ocali.
00:15:16Dlaczego właśnie 14 maja?
00:15:30Panie Antofagasta...
00:15:36Antofagasta to zdaje się hiszpańskie nazwisko, prawda?
00:15:40Niech pan sobie dobrze przypomni, co działo się kiedyś, 14 maja w Madrycie.
00:15:46A dlaczego właśnie w Madrycie? Co to?
00:15:48Ten podpis na każdym liście.
00:15:50Może zostaniemy sami i pan mi coś więcej powie.
00:15:54Panie Sandirini...
00:15:56Dziękuję.
00:15:57Nie zostaniemy sami.
00:16:00I nie powiem panu nic więcej.
00:16:02I ani pan, ani nikt inny nie wyciągnie ze mnie, co działo się 14 maja któregoś tam roku w Madrycie.
00:16:11Klaudiam rację.
00:16:13Nie dałem nikomu nigdy ani lira.
00:16:15Ale jestem kupcem.
00:16:17Dobrym kupcem.
00:16:18I za dobrą robotę potrafię dobrze zapłacić.
00:16:21Otóż...
00:16:22Jeżeli dzisiaj...
00:16:25o północy nic mi się nie stanie.
00:16:28Jutro rano dam panu czek na...
00:16:32na 10 tysięcy dolarów.
00:16:37Jeżeli jednak...
00:16:38jeżeli stanie się coś...
00:16:42Moja żona nie da panu ani lira. Zrozumiano?
00:16:50Przyjmuje pan moje warunki?
00:16:52Martin...
00:16:52To wszystko nie ma najmniejszego sensu.
00:16:54Po prostu najbliższym samolotem uciekajmy, byle gdzie.
00:16:57Do Londynu, Paryża, Rio.
00:16:59Możemy zabrać ze sobą pana Standeriniego, jeżeli chcesz. Słyszysz, Martin?
00:17:01Czy ty zastanawiałaś się nad tym, dlaczego pan Standerini nie daje takich rad?
00:17:05Bo to są głupie radia!
00:17:07Czy ty nie rozumiesz, Klaudio, że przed czymś takim...
00:17:11Nie ma ucieczki.
00:17:12Mogę mi zaskoczyć tylko jednym, że...
00:17:16że nie ruszę się z miejsca, że...
00:17:18i to będzie jedyna moja obrona.
00:17:21Zapomniał pan o mnie.
00:17:24A za 10 tysięcy dolarów...
00:17:28będzie pan dla mnie najtroskliwszą niańką.
00:17:33Panie Standerini!
00:17:36Słucham pana.
00:17:42Standerini...
00:17:43dobili mnie tymi listami.
00:17:47Dzień w dzień.
00:17:50Trzydzieści razy.
00:17:54Wladam pana.
00:18:00Wszystko zależy od tego, co mu było przeznaczone.
00:18:04Jak w gwiazdach jest napisane, że Martin umrze dzisiaj, no to umrze dzisiaj.
00:18:10Przed przeznaczeniem jeszcze nikt nie łuczy.
00:18:14Pedro, mówisz głupstwa.
00:18:15Stary już jesteś i mówisz głupstwa.
00:18:17Ja wiem swoje, Roberto, a ty wiesz swoje.
00:18:19Jeden stary, drugi młody, ale każdy wie tylko swoje.
00:18:23Bo nic nie wiem.
00:18:25Widocznie tak jest w gwiazdach.
00:18:26Pedro wie wszystko, tylko ja jedna.
00:18:28Nic nie wiem.
00:18:28Wiesz, ty dobrze wiesz Paula, ale nie to, co trzeba.
00:18:32No widać takie było twoje przeznaczenie.
00:18:36A czy Franko to Barry przyjdzie dzisiaj?
00:18:38Tak, umówiłem go z bratem.
00:18:40Myślicie, że ten wasz Franko zaradi coś na te listy?
00:18:44Nie, starożku.
00:18:45Ale chcemy wydusić od Martina trochę forsy.
00:18:49Myślę, że te listy to tylko pogróż i bez pokrycia.
00:18:52Jeżeli Martinowi nic się nie stanie, wtedy powiemy, że to Franko załatwił za naszym pośrednictwem.
00:18:57A za taki numer Martin nareszcie otworzy portfel.
00:19:01A ty masz główkę, szyneczko.
00:19:04Masz, masz główkę do takich rzeczy.
00:19:06Boże, a wy spokojnie o tym mówicie.
00:19:08Przecież tu chodzi o życie człowieka.
00:19:09I to z najbliższej rodziny.
00:19:11Nie, czy bliska rodzina, czy daleka.
00:19:14Człowiek nie ma wpływu na przeznaczenie.
00:19:16Co się ma stać, to się stanie.
00:19:18I nic nie pomoże, czy będziemy mówili spokojnie, czy nie spokojnie.
00:19:25Ale czy tym przypadkiem sam nie piszesz tych listów do Martina, albo razem z Paulą?
00:19:32Roberta, w Twoim ojcu już wszystko się pokręciło.
00:19:35Niepotrzebnie mu mówisz wszystkich sprawach.
00:19:38Niepotrzebnie.
00:19:38Wie, czy potrzebnie, czy niepotrzebnie, to już tylko gwiazdy zjedzą.
00:19:43Człowiek przez całe swoje życie nic więcej nie powie, oprócz tego, co mu było przeznaczone.
00:19:51A Ty, Roberto, zerwij lepiej z tym Franco Tombali.
00:19:57Jemu za bardzo podoba się Twoja żona.
00:20:00Ale on mi się nie podoba.
00:20:03To nie jest mój tył.
00:20:05A kto Ci się podoba, no? To?
00:20:10Proszę, się nie ruszę.
00:20:11Zobierz o toczo mnie.
00:20:13W ciągu 24 godzin każdy tu może wejść, ale nikt stąd nie wejdzie.
00:20:18Co to ma znaczyć?
00:20:19A po prostu kocioł.
00:20:20Ale o co chodzi?
00:20:21Kogo panowie szukają?
00:20:26Niegrzecznych chłopców, którzy przemycają platynę dla pewnego jubilera pana Roberto Antofagasty.
00:20:33To pan, tak?
00:20:34Zostaliśmy wiadomość, że dzisiaj tu będą.
00:20:38A pani?
00:20:41Pani zapewne jest żoną pana Roberta, tak?
00:20:44Bardzo mi miło.
00:20:46A pan?
00:20:50Pan?
00:20:51Pan Pedro Antofagasta, ojciec pana Roberta, tak?
00:20:55Tak, to mój ojciec Pedro.
00:20:57A to jest mój współpracownik, sierżan Marco Vittorini, a ja jestem inspektor Antonio Angelo.
00:21:05Inspektorze, zapewniam pana, że cały towar zakupuję legalnie i nie mam nic wspólnego z przemytem.
00:21:09O, pana sierżanta Marco już znamy, czasem tu zaglądał i mógłby poświadczyć.
00:21:12Słyszał pan szefie, panie Roberto, ja radzę od razu się przyznać, będzie lepiej.
00:21:17Inspektorze, niech mnie piekło pochłonie.
00:21:19Panie Roberto, z ubolewaniem muszę stwierdzić, że zarówno przestępcy, jak i niewinni równie gładko przysięgają.
00:21:26No i jak tutaj odróżnić przestępcę od niewinnego, jakim pan jest zapewne?
00:21:30Panie inspektorze, czy można się do kogoś odwołać? Bo ja protestuję.
00:21:35Niestety, proszę pani, prokurator wyraził zgody.
00:21:38Ale na jakiej podstawie? To chodzi w mój honor i dobrej mnie firmy.
00:21:41Nie mogę sobie pozwolić na takie posądzenia.
00:21:44Tak, mój mąż nie może sobie na to pozwolić. Prawda? Panie sierżancie.
00:21:51Szef słyszał.
00:21:53Widzisz? Sam widzisz, Roberto. Zawsze ci mówiłem, żebyś się nie zadawał z takim typami jak Franco Tombari.
00:22:00Franco Tombari jest młodym, przyzwoitym człowiekiem i nie ma nic wspólnego. Z interesami mojego męża.
00:22:05Wynika z tego, że jeżeli Franco Tombari miałby coś wspólnego z interesami pani męża, bo wczor byłby nieprzyzwoity, tak?
00:22:11Żona wcale tak nie myślała. Paulina chciała tylko powiedzieć. Paulina, jak ty siedzisz? Popraw to zaraz.
00:22:17Przecież teraz taka moda, co ja na to poradzę. Pani inspektor wcale nie patrzy.
00:22:20Czekasz aż popar się, tak?
00:22:22Roberto, natychmiast musisz zatelefonować do Martina i powiedzieć mu, żeby nie przychodził. Odwołaj to!
00:22:28A niestety niczego już nie można odwołać. Nie przewiduje się odwoływania umówionych spotkań.
00:22:34Za pomocą telefonu ani w żaden z możliwych i dostępnych człowiekowi sposobów.
00:22:44Angelo. Tak, cześć. Dziękuję.
00:22:50Ja mam na myśli również sygnały dymne, gołębie pocztowe i wystrzeliwanie rakiet sygnalizacyjnych. Dziękujemy bardzo.
00:23:00To jest oburzające.
00:23:01I nieuniknione.
00:23:04Bo w wyjazdach tak stoi.
00:23:08Paula, przyrządź panom kawę.
00:23:11Słyszał pan szefie?
00:23:13Wszyscy teraz mówią zrób kawę, a kawę trzeba przyrządzać panie Paulo i to z wielkim znawstwem pan Pedro dobrze to
00:23:20uchwycił.
00:23:20No więc zrobić kawę czy nie?
00:23:22No regulamin nie przewiduje. Mamy kawę w termosie. Dziękujemy bardzo.
00:23:26No to zrób kawę dla nas i przynieś trochę wina.
00:23:28Ja pomogę pani przyrządzić i przynieść. Pozwoli pani.
00:23:31Dziękuję bardzo. Sama sobie dam radę.
00:23:33O, ale widzi pani regulamin znowu tego nie przewiduje. Sierżant Marko musi pójść w pani.
00:23:38Czy do łazienki sierżant Marko również będzie ze mną chodził?
00:23:42A w takim wyjątkowym wypadku sierżant Marko będzie czekać pod drzwiami. Dziękujemy bardzo i przepraszamy.
00:23:48Widzisz Paula, no zawsze mówiłem, że jest przeznaczenie.
00:23:52O Madonna, gdzie tata tu widzi przeznaczenie?
00:23:56No przecież nie mieliśmy dzisiaj odpoczywać, zjeść dobry obiad, pogadać z Martinem o tych listach.
00:24:06A tu, tu sama widzisz, już inaczej rządził i nadciągał i nieunikniony.
00:24:15Co się stało?
00:24:17Słyszał pan szefie o tych listach?
00:24:20O to właśnie chodzi. Porozmawiamy nareszcie o listach.
00:24:27Policja zna tysiące kawałów z anonimowymi listami.
00:24:31Ludzie czasami chcą się zemścić, a czasami kogoś tylko nastraszyć.
00:24:37Czasami żądają pieniędzy, szantażują.
00:24:40Czasami donoszą o zdradzie żony.
00:24:44A czasami grożą śmiercią.
00:24:46Ludzie zawsze mają jakieś sprawy do innych ludzi.
00:24:49Załatwiają je w różny sposób.
00:24:51Ale on, ale on nie chce ani spadku po mnie, ani okupu, ani mojego majątku.
00:24:58On chce tylko, żebym, żebym umarł dzisiaj o północy.
00:25:04Postaram się temu przeszkodzić.
00:25:07Ale pod warunkiem, że będzie mi pan bezwzględnie posłuszny, pani Antofagasta.
00:25:11Ani kroku beze mnie, ani kropli wody bez mojej wiedzy, ani kęsa chleba bez mojej zgody. Rozumiem?
00:25:15Rozumiem, ale ja miałbym jedno życzenie do pana, żeby pan mniej zerkał w kierunku mojej żony.
00:25:25Nie cierpi, jak ktoś ma ochotę na to, co jest moją własnością.
00:25:30A co? Zrozumiał pan, co powiedziałem?
00:25:34W porządku, pani Antofagasta.
00:25:36Trudno jednak nie odpowiedzieć uśmiechem na uśmiech pięknej kobiety. Chociaż bez grzeczności.
00:25:42Pozwalam panu być niegrzecznym wobec mojej żony.
00:25:44Może pan być wobec jej niegrzecznym.
00:25:46W porządku, postaram się i odmawiać.
00:25:50A co by pan zrobił, gdyby Klaudia odeszła od pana z kimś?
00:25:58Zabiłbym.
00:26:01Nie Klaudiego, ale jego.
00:26:05Właśnie, to chciałem wiedzieć. A czy wyklucza pan, że ktoś starający się kiedyś o Klaudię
00:26:11chce się zemścić za to, że pan ją zabrał, porwał, uwiódł, obojętnie jak to nazwiemy,
00:26:16i że chce zabić nie Klaudię, ale pana?
00:26:21To idiotyczne, co pan mówi. Nigdy nie rywalizowałem z nikimą kobietą.
00:26:26Po prostu brałem to, na co miałem ochotę. Brałem i koniec, no.
00:26:29Więc może kiedyś zrobił pan tak samo? Po prostu zabrał pan coś.
00:26:34Ale co? I komu?
00:26:39Czy można wiedzieć, co panowie ustalili?
00:26:42Na razie to, że pan będzie pilnował mnie, a nie ciebie.
00:26:46Nie masz poważniejszych zmartzeń?
00:26:48Właśnie, to samo chciałem powiedzieć. Pojedziemy teraz do pańskiego brata.
00:26:51Chciałbym poznać tego faceta, który obiecuje załatwić sprawę.
00:26:57Dobrze, dobrze. Wezmę tylko płaszcz.
00:27:06Niech pan nie zapomni, za co panu placę.
00:27:17Panie Standerini, pan przypuszcza, że człowiek, z którym Martin ma się dzisiaj spotkać, że to on chce zabić Martina?
00:27:26To byłoby zbyt naiwne.
00:27:30A może pani wie coś więcej? Może pani mi powie, co działo się kiedyś 14 maja w Madrycie?
00:27:38No wie pan, rodzina Antofagastów przyjechała tutaj z Hiszpanii zaraz po wojnie, dlatego nikt z nas nie wie, o co
00:27:47tutaj chodzi.
00:27:50A pan przypuszcza, że uda się panu przeszkodzić tej zbrodni?
00:27:55Za 10 tysięcy dolarów warto przeszkodzić.
00:28:01A gdyby ktoś panu dał 20 tysięcy, żeby pan nie przeszkadzał?
00:28:09Żartuję pani.
00:28:11A pan?
00:28:13Nie rozumiem.
00:28:16A ja także nie rozumiem.
00:28:29Fernando?
00:28:33Czy znalazłby pan chwilę czasu?
00:28:38Nudzi się pani, co?
00:28:42No więc?
00:28:44Czy pani się ze mną umawia jako mężatka, czy jako ewentualna wdowa?
00:28:51To pierwsze.
00:28:53Ja nie wierzę, że Martin zginie.
00:28:56Pan będzie przy nim.
00:28:58No i ja.
00:29:00A zabezpieczyłam go także w inny sposób.
00:29:05W jaki sposób?
00:29:07Ja naprawdę muszę wszystko wiedzieć.
00:29:09Co pan musi wiedzieć?
00:29:11Muszę wiedzieć jak najwięcej pani Antofagasta, żeby pana ocalić.
00:29:18Panu w to wierzę.
00:29:21W ogóle w nic nie wierzę, a przede wszystkim nie wierzę w cuda.
00:29:25Niczego panu nie obiecuje.
00:29:26Prócz tego, że o północy nikt do pana nie strzeli, nikt pana nie otruje.
00:29:30I nikt panu nie otworzy zapadni pod nogami, ani nie spuści sufitu na głowę to wszystko.
00:29:35A z resztą nie odpowiadam.
00:29:37Za jaką resztę? Jak pan to rozumie?
00:29:40Serce.
00:29:41Jeżeli umrze pan ze strachu.
00:29:44Idziemy teraz do pańskiego brata.
00:29:46Idziemy sami.
00:30:03Paola, popraw spódniczkę.
00:30:05Przecież pan sierżant Marko wcale nie patrzy.
00:30:07Przecież pan sierżant Marko wcale nie patrzy.
00:30:07Czeka, żeż zacznie patrzeć, tak?
00:30:09Teraz taka moda pani Roberto i po to się nosi takie spódnice, żeby było widać.
00:30:13Mężatki nie powinny nosić takich spódnic.
00:30:15Co ty tam wiesz, Roberto? Co ty możesz wiedzieć?
00:30:20Panie inspektorze, ta cała zabawa zaczyna mi działać na nerwę.
00:30:23Przyszedłem tutaj na zaproszenie brata i pan nie może...
00:30:26A my wiemy, wiemy, że brat telefonował do pana.
00:30:28No więc to chyba wyklucza mój ewentualny współudział w tej całej aferze z przemytem platyny.
00:30:33Moja żona została sama i na pewno niepokoi się o mnie.
00:30:36W związku z tymi listami, tak?
00:30:38Siedzimy tu już kilka godzin. Ja muszę do nich zatelefonować.
00:30:42Nigdzie pan nie zatelefonuje?
00:30:44My wiemy, że w naszych niedoskonałych stosunkach społecznych tacy ludzie jak pan mają wyjątkowe przywileje,
00:30:49ale w tym wyjątkowym wypadku nie pomoże nawet pańskie konto bankowe.
00:30:52Ja muszę zawiadomić premiera, to mój przyjaciel.
00:30:56Premier podał się w południe do Dynis.
00:30:58No i po przyjacielu, widzi pan jak to jest.
00:31:01No więc jak długo zamierzacie nas utrzymać?
00:31:04Martin, nie wejdź z przeznaczeniem.
00:31:08Jak świat światem nikt sobie jeszcze nie poradził z własnym losem.
00:31:13Dziadku, bo świat w ogóle jest źle obmyślony.
00:31:16Ile panu płaczą miesięcznie za to, że pan tak dużo gada, co?
00:31:20Ja za te pieniądze nawet nie słuchałbym tego, co mówią inni.
00:31:23A co, czy mamy siedzieć tutaj całą noc, panie inspektorze?
00:31:28Sanderini! Sanderini! Sanderini, gdzie pan jest?
00:31:32Niech pan się nie denerwuje, pani Anto Wagarsta.
00:31:34Sprawdzałem pański pokój, w którym będzie pan spał.
00:31:36Wyjście z domu na dach jest zamknięte, a pod każdym oknem stoi agent policji.
00:31:41Tutaj jest inspektor Angelo, sierżant Marco Rodzina, no i ja jestem.
00:31:45Idealne schronienie w pańskiej sytuacji.
00:31:47To lepsze niż betonowy schron.
00:31:49Wyjątkowo szczęśliwy z wiek okoliczności.
00:31:51Tak się tylko mówi. Gdyby nie moje zaproszenie, to kto wie, czy cokolwiek ochroniłoby Martina dzisiaj o północy.
00:31:56Tak.
00:31:57Myślisz, że jak śmierć jest ci przeznaczona, to wękniesz się śmierci?
00:32:02Nie wiesz to, Martin.
00:32:05Szkoda pieniędzy na detektywów.
00:32:07Nie.
00:32:10A ty na pewno ucieszyłbyś się, gdyby mnie zawili.
00:32:14Chciałbyś tego, co?
00:32:16Gdybym nie miał sumienia i gdybyś nie był moim synem, wyrządziłeś ludziom tyle złego.
00:32:24A naprawdę tak myśli?
00:32:25No tak, tak. Roberto i Paula dali mi dach nad głową, a ty nie warto mówić.
00:32:33A mnie? Mnie kto dał cały mój majątek? Co? Może ty? Może Roberto? Może Paula? No więc zagadajcie tyle.
00:32:42No diablo, jak ten czas się wlecza.
00:32:44Martin, pokaż, pokaż, Martin, pokaż.
00:32:47Czy to ten sam zegarek?
00:32:49Ten sam. Od tego czasu chodzi doskonale.
00:32:52Patrzcie, naprawiałem go jeszcze w baglecie.
00:32:55Pokaż.
00:32:57A mnie najgorszy.
00:33:00Gatowe złoty.
00:33:01My teraz takich nie podją.
00:33:03Dla złych ludzi nie warto robić dobrych zegarków.
00:33:06Można szefie?
00:33:09No tak. Piękna sztuka, panie Pedro. Piękna sztuka.
00:33:19Tak jest.
00:33:20Marko.
00:33:20Czy?
00:33:21To na pewno srankę. On zawsze pucha.
00:33:23Ale chyba nie o niego wam chodzi.
00:33:25Na razie nie mogę powiedzieć nic pewnego.
00:33:27Kiedykolwiek w życiu można powiedzieć coś pewnego.
00:33:30Powinieneś być filozofem, Pedro, a nie zegarmistrzem.
00:33:33W filozofii człowiek nie wyżyje.
00:33:36Ludzie boją się filozofii.
00:33:38Wyspać się, dobrze zjeść, zarobić.
00:33:42Przespać się z babą.
00:33:43No tak, tak, tak.
00:33:44No to cała filozofia.
00:33:46A jaki to ma sens?
00:33:49O tym ludzie rozmyślać nie chcą.
00:33:52Franko Tambari, szefie.
00:33:53Mieszka w mojej dzielnicy.
00:33:54W porządku.
00:33:56Bojam się panu inspektorowi i wszystkim.
00:33:57Franko, to nie nasza wina.
00:33:59Słowa honoru.
00:33:59Pani inspektor sam przyszedł.
00:34:00Nawet nie wiedziałem.
00:34:01Pedro powiedział panu inspektorowi, że ty masz załatwić sprawę tych listów do Martina.
00:34:05No i co teraz?
00:34:05No i listów, ten wasz Pedro Mafio, a ja nic nie mówiłem o żadnych listach.
00:34:09O jakich listach pan myślał?
00:34:10A pan kto nie zna persony?
00:34:12Tambari, zamknij się.
00:34:13Odpowiadaj na pytania.
00:34:14Obiecał pan zlikwidować sprawy listów, tak?
00:34:16A nic nie obiezywałem, ludzie nie wrawianie.
00:34:18To jak?
00:34:19Roberto powiedział mi, że pan mi pomoże.
00:34:21Dlatego tylko tu przyszedłem.
00:34:22A ja chcę dopomagać, ma pan policję do pomocy, to ja odpadam, niech panu pomagają.
00:34:26Ależ panowie, Franko chciał sam usłyszeć całą tę historię od Martina, a potem dopiero miał się zastanowisko.
00:34:31Oczywiście, że tak.
00:34:32No wie pan jak to jest panie inspektorze, można połazić po knajpach na Zatybrzu, a tam może się człowiek z
00:34:38pora dowiedzieć.
00:34:39No zawsze się znajdzie ktoś, kto coś wie i zechce pogadać w tym dobrym winku. No i tak sobie pomyślałem.
00:34:45Bzdury, dla takiego idioty ściągnąłeś mnie tutaj, mnie? Martina Antofagasta, ty!
00:34:50A kto wie, może w ten sposób ocaliliśmy ci życie?
00:34:53Uwyszał pan szefie.
00:34:54A co by pan inspektor nie miał słyszeć?
00:34:56No chcieliśmy pomóc braciszkowi Roberta i tyle.
00:35:00Jeżeli się panu nic nie stanie, panie prezesie, to będzie wyłącznie moja zasługa.
00:35:03Kto wie, co się tam u pana w domu szykuje.
00:35:06A może pan celowo zwabił Martina do tego mieszkania, co?
00:35:10Co ja zwabiłem? No co pan?
00:35:12Tu zwabiłem, gdzie jest policja, do domu moich jedynych przyjaciół, za kogo pan nie uważa.
00:35:16No przeznaczenie, no nie ma się o co chmuczyć. Los tak chciał.
00:35:22Gdzie jest mój zegarek? Gdzie jest mój zegarek?
00:35:26Gdzie jest mój zegarek?!
00:35:29Pan inspektor go oglądał!
00:35:31Gdzie jest mój zegarek?!
00:35:32Panie, nie róbcie hałasu, tutaj leży na stonie!
00:35:34O!
00:35:35Masz, masz!
00:35:36Dzięki Bóg!
00:35:37To jest mój talizman, przeraziłem się, że z gila i pomyślałem sobie, że...
00:35:40Niech pan o tym nie myśli!
00:35:44Słyszał pan szepie, dzwoni ktoś.
00:35:46Kto to może być?
00:35:47O, Roberto! Pan inspektor świetnie wie, na kogo tutaj czeka, tylko my nic nie wiemy!
00:35:52I to ma być sprawiedliwość, dietna Italia!
00:35:58No Martin, co się z tobą dzieje?
00:36:01Czy to prawda, że będziecie tutaj zamknięci całą noc?
00:36:05Będziemy, bo pani także.
00:36:08To znaczy, że mój mąż musi tutaj zostać?
00:36:10Inspektor już pani powiedział, że wszyscy tutaj muszą zostać i wszyscy będą tutaj nocować.
00:36:14Całą noc, panie inspektorze, w takim razie ja zostaję z moim mężem.
00:36:19Pan Martin będzie sam spać.
00:36:23Standrini? Pan nie ma nic do tego, z kim ja będę spać.
00:36:25Nie cierpię. Ktoś dyktuje mi, z kim będę spać, a z kim nie będę spać.
00:36:28Spójrz Martin, naprawdę niepotrzebnie się denerwujesz. Miejsca jest dosyć dla wszystkich.
00:36:32A pan gdzie będzie spać?
00:36:34Pod pańskimi drzwiami, pani Antofagasy.
00:36:37Martin pan Standrini powiedział już, że będzie spać w tym pokoju, gdzie zamurowaliśmy okno.
00:36:40Miał tam być magazyn.
00:36:41Tam panu nic nie grozi.
00:36:43Która godzina dziesiąta?
00:36:44My z Robertem kładziemy się wcześniej, a wy jak sobie chcecie.
00:36:47No, no, bez głupich kawałów, o takiej młodyki nie chodzi się spać.
00:36:51Spokojnie tą bari pójdziesz wtedy spać, kiedy szef ci powie, żebyś poszedł spać.
00:36:55Tak, ale już nic nie mówię, pani Piotr.
00:36:56Jeszcze raz, przeprażamy państwa za niespodziewane najście.
00:36:59I dziękujemy za obywatelską postawę. Dobranoc.
00:37:02Dobranoc panie inspektorze, a z kim ja mam spać?
00:37:04Ja wiem, z kim byś ty chciał spać, ale nie takie jest twoje przeznaczenie.
00:37:10Pedro, tylko bez niesmacznych aluzji.
00:37:13Aluzje do smacznych rzeczy są zawsze niesmaczne.
00:37:17No, syneczku, dziś zobaczymy, co ci było w gwiazdach zapisane.
00:37:23Ach, a gdzie, gdzie jest ten, ten pokój bez okna?
00:37:28Chwileczkę.
00:37:30Pierwszym śpią pani Paula i Roberto Antofagasta, bardzo proszę.
00:37:40W drugim pan Martin Antofagasta, bardzo proszę.
00:37:44Proszę, proszę śmiało.
00:37:46W trzecim śpi pańska czarująca żona, pani Claudia, bardzo panią proszę.
00:37:57W czwartym pan Pedro Antofagasta i tu wstawiliśmy łóżko dla Franka Tombari. Proszę panu.
00:38:07A moja żona?
00:38:09Czy mi sama? Dlaczego sama?
00:38:11No nie mogliśmy jej umieścić razem z Frankiem Tombari.
00:38:14Jak jej? Jak pan odnosi się do mojej żony?
00:38:16Pozwolił mi pan być niegrzecznym wobec mańskiej żony.
00:38:18No.
00:38:21Jestem na linii.
00:38:25Pan przez całą noc pod moimi drzwiami.
00:38:30Ma pan broń.
00:38:31Całą noc pod pańskimi drzwiami i mam broń.
00:38:34Proszę wszystkie drobiazgi oddać żonie.
00:38:39Portfel, pióro.
00:38:46Notes.
00:38:49Klucze.
00:38:51Chusteczkę i zegarek może pan zatrzymać.
00:38:53A co pan ma jeszcze?
00:38:58Tabletki na sam.
00:38:59Proszę to oddać.
00:38:59Nie mam pewności czy ktoś panu nie zamienił na Cyan Kali.
00:39:02W porządku.
00:39:03Życzę dobrej nocy, pani Antofagasta.
00:39:09Halo.
00:39:10Halo, słucham.
00:39:12Tak.
00:39:13Tak.
00:39:15Halo.
00:39:16Niech pan chwilę poczeka.
00:39:18W szefie dzwoni jakiś facet.
00:39:20W skrzynce jest list.
00:39:22Dlaczego pan odłożył słuchawkę?
00:39:24Ten facet powiedział, że dzwoni z automatu.
00:39:27Przecież nie warto sprawdzać, prawda szefie?
00:39:29Przynieś go.
00:39:30Takie.
00:39:31Słuchaj.
00:39:34Sprawdzałeś skrzynkę kiedy tu wchodziliście?
00:39:37A wiesz, że cię nie pomyślałem o tym?
00:39:39Do pana Martina Antofagasta.
00:39:42Chciałbym przeczytać ten list.
00:39:45Oddasz mu ten list?
00:39:46Myślę, że mimo zmiany gabinetu obowiązuje jeszcze witali tajemnice korespondencji.
00:39:51Proszę, proszę.
00:39:53Proszę śmiało.
00:39:55No dziękujemy państwu.
00:39:57Rzegnam panów dobranoc.
00:39:59Dobranoc, dobranoc.
00:40:00Dobranoc, dobranoc.
00:40:04To jest pani pokój. Bardzo panią proszę.
00:40:07Proszę uprzejmie.
00:40:09Dobranoc pani.
00:40:13Dobranoc panów.
00:40:19I państwu też życzę dobranoc.
00:40:22Dobranoc.
00:40:23Dobranoc.
00:40:27Dobranoc.
00:40:28No trini.
00:40:32Czy nic mi nie grozi, jeśli otworzę ten list?
00:40:38W porządku.
00:40:43Przepraszam panów, a może pana nie mają ochotę?
00:40:46Zmów grzecznie Paciorek, powiedz dobranoc i do łóżeczka.
00:40:49Jakiś pan sierżant coś powie.
00:40:51Dobranoc, dobranoc.
00:40:52Dobranoc, dobranoc.
00:40:57Dobrej nocy panie Sanderiniu.
00:41:05Pan sierżant mnie wołał.
00:41:07Przepraszam, przesłyszałam się.
00:41:10Dobranoc.
00:41:13Dobranoc.
00:41:13No i co teraz?
00:41:15Fernando, powiedz no mi się.
00:41:16Ty plauk jednałeś wcześniej.
00:41:18A co?
00:41:18A nie.
00:41:19Partyjkę, co?
00:41:20Dobranoc.
00:41:25No i co teraz?
00:41:27Fernando, powiedz no mi się.
00:41:28Ty plauk jednałeś wcześniej.
00:41:29A co?
00:41:53Standerini, Standerini, pod podłogą coś się rusza.
00:41:57Wykluczone pani Antofagasta.
00:41:58Sprawdzałem strop w piwnicy.
00:42:00To na pewno szczury.
00:42:03A wy, wy tu sobie tak spokojnie gracie, co?
00:42:05Ogramy, chcemy zasnąć.
00:42:07A pan też niech się położy spać.
00:42:08Przepytał pan ten list?
00:42:11Nie, nie.
00:42:13Nie mam odwagi.
00:42:14Oni już mnie wykończyli.
00:42:17Stało się coś.
00:42:18Nic się nie stało?
00:42:18Proszę spać spokojnie.
00:42:20Pan Martin przyszedł powiedzieć nam,
00:42:21że doskonale się czuje.
00:42:22Klaudio, bądź rozsądna i pomóż się spać.
00:42:25Czy mogę odprowadzić mojego męża do pokoju?
00:42:26Słyszał pan, szefie?
00:42:28Pani mąż sam trafi do swojego pokoju.
00:42:30Proszę się nie zbliżać.
00:42:31Klaudio, nie jestem.
00:42:32Czy tutaj nie cierpię?
00:42:33Jak pokazujesz się obcym w takim stroju?
00:42:36Dobra, nic.
00:42:36Pani Standerini.
00:42:40Pani Standerini?
00:42:42Czy ona nie leci na pana, co?
00:42:47Słuchaj.
00:42:50Co myślisz o tym telefonie,
00:42:52którym wezwano mnie do Martina, co?
00:42:53A ty?
00:42:54Myślę, że to telefonował facet,
00:42:56który chce go sprzątnąć.
00:42:58Nie, to nie telefonował ten facet.
00:43:00Jak to?
00:43:01Chyba nie myślisz,
00:43:01że sobie zmyśliłem ten telefon.
00:43:03Nie.
00:43:04Telefonował mój sekretarz.
00:43:05Prosiłem go, żeby zadzwonił do biura detektywów Ocalenie
00:43:08z prośbą, że pan Martin Antofagasta
00:43:10zaprasza pana Standeriniego do siebie
00:43:12na godzinę czternastą.
00:43:14Jak to więc?
00:43:15No więc musiałeś wiedzieć o tych pogróżkach.
00:43:18Ale dlaczego mnie wybrałeś?
00:43:20Dwa tygodnie temu była u nas Klaudia
00:43:22i opowiedziała całą historię.
00:43:24Prosiła, żeby zachować to w tajemnicy przed mężem.
00:43:28Zastanowiła nas, dlaczego Martin
00:43:30nie szuka pomocy u policji
00:43:35i dlaczego...
00:43:39Chcę to zatrzymać w tajemnicy przed nami.
00:43:41No szef, on się po prostu boi policji.
00:43:44I kocioł zorganizowałeś tylko dlatego,
00:43:47że Martin miał to przyjść?
00:43:49Mieliśmy podsłuch na telefonie Martina.
00:43:52Usłyszeliśmy, że Roberto
00:43:53zaprasza Martina do siebie do domu
00:43:54na spotkanie z jakimś facetem,
00:43:56który ma wyjaśnić sprawę listów.
00:43:57Natychmiast zorganizowałem kocioł.
00:43:59Chciałem mieć w jednym miejscu
00:44:00i ofiarę i kata.
00:44:01A kto ma nim być?
00:44:02Franco Tombari?
00:44:03Nie, no co Franco Tombari.
00:44:05Franco Tombari to ptaszek,
00:44:06który do spółki z Robertem
00:44:08chce wyłudzić od Martina pieniądze.
00:44:09Ale to nie wyklucza,
00:44:10że chcą go sprzątnąć.
00:44:12Kiedy Roberto zapraszał Martina
00:44:13do siebie mówił, żeby zabrał
00:44:14nie książeczkę czekową, ale pieniądze.
00:44:16Słyszał pan szefie,
00:44:17kazał przynieść pieniążki.
00:44:19Tak.
00:44:20Ale muszę ci powiedzieć, Fernando,
00:44:23że podoba mi się twoja metoda obrony Martina.
00:44:26Aha, dziękuję.
00:44:28Dziesięć tysięcy dolarów to coś jest.
00:44:30Jeżeli wszystko dobrze pójdzie,
00:44:32zapraszam cię na kolację.
00:44:33O.
00:44:33Nigdzie nie znalazłbym lepszego schronienia
00:44:35dla mojego klienta.
00:44:38Martin siedzi w klatce,
00:44:39której ściany mają pół metra grubości.
00:44:41O drzwiach pan zapomniał.
00:44:43O drzwiach?
00:44:44Pamiętamy wszyscy trzej.
00:44:46W Stadeli...
00:44:47W Stadeli...
00:44:48No mówię przecież,
00:44:49że pod podłogą i w ścianach coś chrobocze.
00:44:51W piwnicy jest dwóch moich ludzi.
00:44:53No.
00:44:53Niech się panu spokoi.
00:44:55Pa, a ten...
00:44:56ten typ, ten...
00:44:58ten Franco Tombari
00:44:59jest u siebie?
00:45:00Razem z pańskim ojcem.
00:45:02Ale mógł wyjść przez okno.
00:45:03Nie wyszedł przez okno pani Antofagasta.
00:45:06Nie wolno, panie Martin.
00:45:07Nie wolno.
00:45:08No gdzie jest?
00:45:08No proszę, nie mogę na panu wyszedł.
00:45:10Proszę tam nie chodzić.
00:45:11Szymon Ardalski.
00:45:13Co?
00:45:15Myślałem, że już po wszystkim...
00:45:16Jeszcze nie ma dwunasty.
00:45:18Tombari?
00:45:18Wracamy atakmiast do siebie.
00:45:19Już idę, nie ma mnie.
00:45:20No i nie hałasujcie bez potrzeby.
00:45:22Czy kto hałasuje, czy nie hałasuje...
00:45:24Tak.
00:45:24I tak spadnie na niego,
00:45:26to co mu jest przeznaczane.
00:45:27Tak, tak jest.
00:45:28Tak, dobra.
00:45:30Stało się.
00:45:32Klaudiu, idź spać.
00:45:33Nie stać w tym stroju, tak czytam.
00:45:35A pan niech się wreszcie też położy spać.
00:45:38Przeczytał pan już ten list?
00:45:39Ja zaraz przeczytam.
00:45:41Klaudiu, kładź się spać.
00:45:43Zaczekam ze spaniem do północy.
00:45:47Słyszał pan, że będzie czekać do północy.
00:45:54A więc to ty do mnie telefonowałeś.
00:45:57Tak.
00:45:57Ciekawe.
00:45:59Ale dlaczego do mnie?
00:46:01No przecież to proste.
00:46:02Po pierwsze jesteś moim przyjacielem.
00:46:05Po drugie jesteś świetnym fachowcem.
00:46:08A po trzecie sądziłem, że prywatnemu detektywowi Martin powie coś więcej niż policja.
00:46:18Ale przeszłość Martina i źródło jego kolosalnych dochodów bardziej nas interesuje niż ten mściciel z Madrytu.
00:46:25A, to już wyłącznie twoja sprawa.
00:46:28Ja pracuję dla Martina Suchej, a co z tą platyną?
00:46:31Nie no co platyna, platyna. Każdy jubiler ma na swoim koncie jakieś nielegalne transakcje.
00:46:35Marko!
00:46:36Tak jest?
00:46:37Zostaw gazetę.
00:46:38Do północy zostało już tylko pół godziny.
00:47:11Mój ojciec Federico Castro de Robles poszukiwając z tobą diamentów w Brazylii.
00:47:24Wracaliście przez zieloną granicę ojca postrzelili strażnicy dalci na przechowanie swój majątek.
00:47:33Kiedy ojciec wrócił do Madrytu, złożyłeś doniesienie, że spiskował przeciwko rodzimowi Franco.
00:47:51Gwardzieści przyszli 14 maja o północy i nim zastrzelili mojego ojca, powiedzieli kto złożył doniesienie.
00:48:14Byłem dzieckiem, ale matka zapamiętała twoje nazwisko i w każdą rocznicę śmierci ojca przypominała mi o tym przysiągłem, że go
00:48:22pomszczę.
00:48:37Dziś jest 14 maja. Umrzesz o północy Madryt.
00:48:54Uch против Zyvić
00:48:55To będzie
00:48:56Dużesz o północy.
00:49:17Standerini. Standerini. Standerini. Standerini.
00:49:22Standerini! Standerini!
00:49:25Standerini, ja już tak nie mogę dłużej tam sam.
00:49:28Nie mogę dłużej.
00:49:29Standerini.
00:49:30Już nie mogę.
00:49:33A oni tamci, ten tombari, są w swoich pokojach?
00:49:39Wszystko w porządku, pani Antofagasta. Zbliża się północ.
00:49:42Niech pan nie stoi w tak odsłoniętym miejscu.
00:49:44Za chwilę przyjdziemy i powiemy, że już jest po wszystkim.
00:49:48Jak to? Jak to po wszystkim?
00:49:51To znaczy po całym strachu.
00:49:56A to niech pan, niech pan pilnuje.
00:50:00Niech mnie pan uratuje.
00:50:02Niech mnie pan uratuje.
00:50:03Dam panu jutro 20 tysięcy dolarów.
00:50:06Przysięgam.
00:50:07Mówię to przy świadkach.
00:50:10A wam, wam dam po 10 tysięcy.
00:50:1440 tysięcy dolarów za jedną noc.
00:50:16Rozumiecie? Przysięgam.
00:50:19Przysięgam.
00:50:20Słyszał pan szefie?
00:50:22Słyszałem.
00:50:24Niech pan natychmiast wraca do pokoju.
00:50:26Za chwilę przyjdziemy i powiemy, że wszystko w porządku.
00:50:28No, bardzo.
00:50:30To dobrze, ale pilnujcie.
00:50:32Niech pan mnie odstępuje.
00:50:34Ani na krok.
00:50:35Dam panu jutro 15 tysięcy dolarów.
00:50:39A wam!
00:50:40Mam po pięć, tak jak powiedziałam.
00:50:43Tylko niech pan pilnuje mnie.
00:50:46Dobrze.
00:50:46Przysięgam.
00:50:50Fernando.
00:50:56Trzeba go było bardziej nastraszyć, tak by ci pięćdziesiąt tysiąc.
00:51:01Uważaj.
00:51:02Zbliża się północ.
00:51:05Marko Pachnow.
00:51:06Tak jest szefie.
00:51:08Okiennice zamknąłem na skoblę.
00:51:13Szefie.
00:51:15Czy on nam da naprawdę po tych pięć tysięcy, czy tylko tak gadał ze strap?
00:51:20Niech pan będzie spokojny, Marko.
00:51:22Przypomnę mu o tym.
00:51:24Jeżeli wszystko pójdzie dobrze.
00:51:28Wracać.
00:51:29Wracać, natychmiast wracaj, bo strzelam.
00:51:33Czego ona się tak wierci szefie, co?
00:51:39Marko.
00:51:46Niech.
00:51:55Ale ci szacą szefie.
00:52:03Jeszcze tylko półtorej minuty.
00:52:07Marko, nie patrz na zegar.
00:52:08Nie patrz na zegar.
00:52:10Patrz na okno.
00:52:14A on się tam musi cholernie bać.
00:52:19Chyba tak.
00:52:22A co jakby teraz wyszedł?
00:52:24Wtedy dam mu zęby i wpakuję go do pokoju.
00:52:29Słyszał pan szefie.
00:52:40Jeszcze minuta.
00:52:44Chciałbym, żeby to już się skończyło.
00:52:49Ja też.
00:52:56Jeszcze pół minuty.
00:53:00Strasznie się blagał te sekundy.
00:53:07Słyszał pan szefie.
00:53:11Co to słyszałeś?
00:53:12Ja nic, ja się tylko tak zapytałem z przezwyczajenia.
00:53:17Przestańcie na chwilę mówić.
00:53:27No co?
00:53:28Pernando udało się, co?
00:53:29Gratuluję.
00:53:30Niezłe pieniążki pan załapał.
00:53:32Fenantyczny zegar śpieszy się kilka sekund.
00:53:35To już nie ma znaczenia.
00:53:37Chyba masz rację.
00:53:39Teraz dopiero jest północ.
00:53:56Liczę na twoją pomoc, Fernando.
00:53:58Musimy znaleźć zabójcę Martina.
00:54:00Dzisiaj rano nowy minister interweniował.
00:54:02W porządku, ale powiedz mi coś więcej o tym zegarku.
00:54:04Marko?
00:54:05Tak jest.
00:54:08Jaka jest opinia ekspertów?
00:54:10No protokół jest jeszcze u szefa ekspertyzy.
00:54:13Ale ja wiem, jak to było zrobione.
00:54:14No.
00:54:15Ktoś wyjął oryginalny werk z zegarka Martina i włożył tam taki malutki z damskiego zegareczka.
00:54:22Wokół tego werku był materiał wybuchowy i mikroskopijny zapalnik.
00:54:25Tak razem podłączone, że zegarek musiał wybuchnąć wtedy, kiedy obie wskazówki zatrzymały się na cyfrze 12.
00:54:33Ale szefie, dlaczego on nie wybuchł o 12 w południe?
00:54:38Widocznie ktoś musiał to zrobić później.
00:54:39No dobrze, ale kiedy zdążyłby wmontować tak skomplikowany mechanizm?
00:54:43Przecież Martin nie rozstawał się z zegarki.
00:54:45Nie wmontować, ale wymienić cały zegarek.
00:54:48Tak, ale Antofagasta nosił go przez wiele lat i natychmiot by poznał przy nakręcaniu, że werk jest zmieniony.
00:54:54To zrobił ktoś, kto doskonale wiedział, że Martin nakręca zegarek codziennie rano.
00:54:58Ale kto o tym wiedział?
00:55:00Żona Antofagasty na pewno. I ona mogła zamienić zegarek.
00:55:03Wszyscy mogli. Pamiętacie u jego brata? Zegarek przychodził z rąk do rąk.
00:55:09A tak. Tak, wszyscy wtedy oglądali ten zegarek.
00:55:13Właśnie, tylko ja nie oglądałem.
00:55:14Tak, tylko ty nie oglądałem.
00:55:18No więc powiedzmy, że Roberto zaprosił Markina do siebie tylko po to, żeby zamienić zegarek.
00:55:25Albo ktoś inny, kto wiedział, że Martin tam przyjdzie.
00:55:28Tom Barry, szefie?
00:55:29On ma kontakty z takimi, którzy mogli zegarek przerobić.
00:55:32Właśnie.
00:55:33Gdyby nie zapowiedź spotkania z Tom Barry, Martin w ogóle by tam nie przyszedł.
00:55:37I wtedy zegarek wybuchł, by u niego w domu efekt końcowy taki sam.
00:55:42Szefie, ja sprawdzę, co z tą ekspertyzą.
00:55:44Dobrze.
00:55:44Dziękuję.
00:55:47Martina zaproszono tylko dlatego, żeby zamienić zegarek.
00:55:50I na tym musimy się skoncentrować.
00:55:51A Klaudię?
00:55:52Wykluczasz z kręgu podejrzany?
00:55:55Mogła współdziałać z zabójcą, ale wątpię.
00:55:59Ale w jej interesie leżało, żeby Martin nie umarł w domu.
00:56:02Bo wtedy ona byłaby główną, a może jedyną podejrzaną.
00:56:05No cóż, pewne jest, że zegarek zamieniono po godzinie 12.
00:56:10I że Martina zaproszono do Roberta tylko po to, żeby poszerzyć krąg podejrzanych.
00:56:16Do tego czasu, oprócz Klaudii no i ciebie, Martin nie kontaktował się z nikiemu.
00:56:23Czy wszystkich już przesłuchałeś?
00:56:27Właściwie nikogo nie podejrzewam, ale mój mąż nie telefonował do pana Standerini, a jednak Standerini przyszedł.
00:56:41Pan mnie podejrzewa?
00:56:44No panie inspektorze, ja doprawdy nie wiem, jak ja mam pana przekonać, że ja nie byłabym zdolna do takich zbrodni.
00:56:50Ale na przykład ten Tom Barry, skąd on się wziął? Niech pan to zbada.
00:56:55Jeżeli można żyć bez pracy, no to po co umiałbym pracować? Niech pan sam powie.
00:57:01Nawet w Ewangelii jest, żeby żyć jako te lilie i nie troszczycie o swoje jutro.
00:57:07No słowo daje, że tam tak pisze.
00:57:11No tak, Martin zginął.
00:57:15A czy pan myśli, że Bóg opiekuje się wszystkim jednakowo i niech pan w to nie wierzy?
00:57:20Chcieliśmy naciągnąć Martina na trochę gotówki o tak, żeby coś zrobić do śmiechu.
00:57:25O czym nie posadzą czy nie, o tym wysoki sąd będzie decydować nie pan.
00:57:29Ja kodeks znam, na pamięć.
00:57:32Panie inspektorze, zawsze mnie złościło, kiedy oni tak spokojnie rozmawiali o śmierci Martina.
00:57:39Nie, Robert mi nic nie mówił, że umawia Martina z Tom Barrym.
00:57:43Pan Tom Barry nie jest w moim typie, nic mnie z nim nie łączyło.
00:57:46Pedro kłamie, że jestem jego kochanką.
00:57:50Panie inspektorze, tylko Pedro mógł zrobić taki mechanizm w zegarku.
00:57:56Pedro zawsze mówił, że Martin nie powinien żyć.
00:58:00Proszę pana, takie widać było przeznaczenie Martina.
00:58:07Gdyby miał inne przeznaczenie, mógłby żyć jeszcze ze trzydzieści lat.
00:58:14A kto wie, może Roberto i maczał w tym pańce.
00:58:21Co?
00:58:23Bo ja takich zegarków z bombami robić nie umiem i nigdy nie robiłem.
00:58:32Czy mnie wtrącicie do więzienia, czy nie?
00:58:36O tym już gwiazdy tysiąc lat temu wiedziałem.
00:58:40A swoją drogą, zamiast tak macać po ciemku, moglibyście w nich czasem poczytać.
00:58:47Co się działo w Madrycie 14 maja nie wiem.
00:58:50Martin o tym nikomu nie mówił.
00:58:53A Franco przyszedł do mnie, bo miał rozmawiać z bratem.
00:58:57Kochałem Martina i chciałem mu jakoś pomóc.
00:58:59Takich mądrych ludzi jak Franco Maues na świecie.
00:59:02On jeszcze nigdy nie pracował, a zawsze ma pieniądze.
00:59:05Nie, Pedro, nie podejrzewam.
00:59:07Tego jego przeznaczenia z siedmioma krzyżykami na karku żaden spadek nie odmieni.
00:59:13Tyle tylko, że przestanie wcuć cudze budziki.
00:59:16A co do Klaudii, to mało ona u nas bywa i nic dobrego ani nic złego nie mogę o niej
00:59:23powiedzieć.
00:59:24Była za młoda dla niego, ale to dzisiaj modne.
00:59:27Tak było, inspektorze.
00:59:29Kiedy tylko przyszedł do nas pan Standerini, to ja wzięłam zegarek z biurka,
00:59:34bawiłam się nim, wszystko się zgadza.
00:59:36Ale czy pan wie, komu ja oddałam ten zegarek?
00:59:41Właśnie Standerini wziął ode mnie zegarek, obejrzał go dokładnie
00:59:44i dopiero później położył na biurku.
00:59:53Więc jednak miałeś ten zegarek w ręku?
00:59:57Tak.
01:00:00A o której byłeś u Martina?
01:00:02Pamiętam, że na jego zegarku była godzina czterenasta.
01:00:05Widzisz, czasem drobny szczegół pozwala ujawnić morderca.
01:00:10Domyślasz się, to nie mieć?
01:00:13Prawie.
01:00:16Znam treść ostatniego anonimu do Martina.
01:00:20Nasi ludzie wyjęli go ze skrzynki w domu Roberta,
01:00:23zrobili mikropopię i rzucili go z powrotem do skrzynki.
01:00:26Później, pamiętasz?
01:00:27Marko przyniósł go do mieszkania Roberta.
01:00:32Mordercą jest syn człowieka, którego Martin wydał na śmierć w Madrycie.
01:00:37Ten człowiek nazywa się Federico Castro de Robles.
01:00:44Fernando.
01:00:48Sądząc po twoim imieniu, ty też pochodzisz z Hiszpanią.
01:00:51Tak. Byłem szczeniakiem, kiedy ciotka przywiozła mnie z Madrytu do Rzymu.
01:00:56I byłeś szczeniakiem, kiedy powiedziałeś, że sam odebrałeś telefon.
01:00:59Mój sekretarz dzwonił do biura detektywu w Ocalenie wtedy, kiedy ty już byłeś u Martina punktualnie o 14.
01:01:06Sekretarka odebrała telefon.
01:01:08I powiedziała, że pan Standerin wyszedł z biura pół godziny temu.
01:01:13Czekaj, słuchaj. Był jakiś inny telefon. Wcześniejszy.
01:01:23Jak to więc? Myślisz, że i ja?
01:01:27Po pierwsze, w cudzym mieszkaniu bierzesz do ręki zegarek i kładzisz go na biurku wtedy, kiedy małżonkowie zajęci są jakimś
01:01:35sporem.
01:01:37Zjawiasz się w mieszkaniu Martina 14 maja. Bez wezwania. Przekonany, że jest to jedyna szansa na zamianę zegarka.
01:01:48Później w domu Roberta zostawiasz Martinowi tylko chusteczkę i zegarek. A wszystko inne mu zawierasz. A zostawiasz tylko zegarek.
01:01:59Tak.
01:02:01Następnie żądasz, żeby Martin spał osobno. A ostatni list do Martina sam wrzucasz do skrzynki w domu Roberta.
01:02:12I dlatego pamiętasz, pytasz mnie, czy sprawdzałem, co jest w skrzynce wchodząc do mieszkania Roberta.
01:02:24W porządku. To jest nawet logiczne. Ale jeżeli inne śledztwa prowadzisz w ten sposób, współczuję prokuratorowi, któremu dostarczasz swoich niezbitych
01:02:36dowodów.
01:02:37Czy to Pedro skonstruował ten zegarek?
01:02:43Daj mi czas do wieczora. Słowo honoru, że nie ucieknę.
01:02:51Dobrze dam ci czas do wieczora, ale nie wyjdziesz stąd sam. Sierżant Marko będzie ci towarzyszył.
01:03:00Fernando.
01:03:06Ja jestem całym sercem po twojej stronie, ale nie całym sumieniem.
01:03:10Tak nie można, Fernando.
01:03:13Jakby świat wyglądał, gdyby każdy z nas uzurpował sobie prawo do wymierzania sprawiedliwości.
01:03:18Tylko prawomocny Trybunał może wyrokować o czyjejś śmierci.
01:03:23Martin Antofagasta zabił Federico Castro de Robles również przy pomocy uprawomocnionego Trybunału.
01:03:31Ale żaden z waszych Trybunałów nie mógł za to skazać Martina i dlatego musiał umrzeć, tak jak umarł.
01:03:37Chciałbym już wyjść.
01:03:39Dobrze.
01:03:41Dobrze.
01:03:45Sierżant Marko Vittorini będzie ci towarzyszyć.
01:03:48W porządku.
01:03:49Nie chcę uciekać.
01:03:51Wiem, że i tak za nami wyślisz dwóch agentów.
01:03:55Słucham, panie inspektorze.
01:03:57Przyślijcie mi tutaj sierżanta Marko Vittorini.
01:03:59Tak jest.
01:04:00Dziękuję.
01:04:03Czy w domu Roberta ktoś z tobą współdziałał?
01:04:14A z tobą?
01:04:16Franco Tombari jest waszym konfidentem.
01:04:19No w razie potrzeby, ale co to ma do rzeczy.
01:04:23Fernando,
01:04:26nie wikłaj sprawy.
01:04:29Bądź tak uprzejmy
01:04:32i oddaj broń.
01:04:37Słuchaj.
01:04:39Jeżeli Franco Tombari był wtyczką w całej tej sprawie waszą,
01:04:45to kocioł zorganizował ktoś tylko po to, żeby zamienić zegarek.
01:04:54I co myślisz, że to ja zrobiłem?
01:04:59No można by tak pomyśleć, że to ty.
01:05:06Odpowiada ci bardziej rola prokuratora niż oskarżonego, tak?
01:05:09Gdybyś nie zataił przede mną istotnego udziału Franka Tombari w całej tej sprawie,
01:05:15jeszcze o północy powiedziałbym ci, kto jest zabójcą.
01:05:18Twoja wina, że już go nie znajdziesz.
01:05:22Długo i cierpliwie czekał na ten dzień.
01:05:26O kim ty mówisz, Fernando?
01:05:28Ekspertyza anonimów wpisanych do Martina Antofagasty,
01:05:31a to specjalnie dla pana.
01:05:33Dziękuję.
01:05:43Były pisane u nas w gmachu Policji Miejskiej.
01:05:48W Wydziale Śledczym. Prawda?
01:05:53Tak.
01:05:56W moim Wydziale.
01:05:59Zaczynamy kompletować materiały przeciwko mnie.
01:06:04Zwróć się do Biura Prywatnych Detektywów Ocalenie.
01:06:08Pomożemy ci z tego wybrnąć.
01:06:19Fernando.
01:06:21Kiedy otworzy pan ten list,
01:06:24od kilku godzin nie będzie mnie już w mieście.
01:06:31Marco Castro de Robles.
01:06:35To przecież moje prawdziwe nazwisko.
01:06:40Wstąpiłem do Policji tylko po to, żeby się zemścić na Martinie.
01:06:44No i rok temu udało mi się przenieść do dzielnicy Piatca della Rower.
01:06:52Dzięki czemu poznałem ciebie.
01:06:56Wspólników nie miałem.
01:06:59Niczyj pomocy nie potrzebowałem.
01:07:04Martin Antofagasta przygłaszczył sobie zegarek mojego ojca,
01:07:07a drugi, identyczny, ja odziedziczyłem po swoim.
01:07:11No i kiedy doniesiono mojemu szefowi, że Martin przyjdzie do mieszkania Roberta,
01:07:21podsunąłem mu myśl, żeby urządzić tam kocioł.
01:07:25I kiedy ten Franco Tombari, którego zresztą sam wciągnąłem do tej sprawy,
01:07:29zastukał do drzwi,
01:07:32bez trudu zamieniłem zegarki.
01:07:36I to również ja, żeby powikłać tę sprawę,
01:07:41zwiększyć ilość podejrzanych,
01:07:44dzwoniłem do Fernando Stenderniego o 13.30,
01:07:48żeby przyszedł do Martina.
01:07:51A wiesz, ten telefon w domu Roberta,
01:07:55to pomyłka telefoniczna.
01:07:57Wykorzystałem ją, żeby zasugerować,
01:07:59że ktoś z zewnątrz informuje o liście w skrzynce,
01:08:03który sam wrzuciłem.
01:08:05No i ten kamień w pokoju Martina,
01:08:09też ja wrzuciłem.
01:08:12Wszystko ja sam.
01:08:15Bo Martin...
01:08:19musiał umrzeć 14 maja o północy.
01:08:23I ja musiałem to zrobić.
01:08:40Ale ja...
01:08:41nie muszę być z tobą.
01:08:44Wysiłem w Paryżu.
01:08:45Nie, nie.
01:08:47Nie, Marko, nie.
01:08:49Paula.
01:08:56Potrzebujemy do pracy w Policji Najlepszych spośród uczciwych.
01:09:01Ale gdzie oni są ci najlepsi standardi?
01:09:03Gdzie się podzieli oni?
01:09:05Sierżant Marko Vittorini, a właściwie
01:09:09Marko Castro de Robles nie należał do najgorszych.
01:09:12Opuścił dzisiaj Włochy i udał się w niewiadomym kierunku.
01:09:16Takim zdaniem zakończysz sprawę tajemniczego zabójstwa Marki na Antofagasty.
01:09:21Nie byś mi powiedział wcześniej o swoich podejrzeniach.
01:09:23Przeszkodziłbyś mu w ucieczce tam.
01:09:26Ale widzisz, my prywatni detektywi patrzymy trochę inaczej na niektóre sprawy tego świata niż policjami.
01:09:34Dlatego nie martwię się, że w tym miesiącu nie będę mógł zapłacić czynszu.
01:09:39Nie wziąłem honorarium od Klaudii, nie miałem prawa.
01:09:45Ty byś miał jakieś kłopoty, Fernando.
01:09:49Co drugi dzień mam kłopoty, ale nie będę ci tym zawracał głowy.
01:09:53Do widzenia.
01:09:54Fernando.
01:09:59No to nie masz żalu do mnie za te podejrzenia, co?
01:10:03Nie. Nie mam żalu. Policja musi coś robić. Wszystko w porządku.
01:10:08W pierwszorzędnym porządku. Cześć.
01:10:14Prawie wszystko standardy.
01:10:18Wciąż to przeklęte prawie.
01:10:20I wciąż to przeklęte trochę.
01:10:25Jak zawsze.
01:10:28parade...
01:10:34Po ob onder
01:10:36...
01:10:51...
01:10:52...
01:10:52...
01:10:53...
01:11:01Muzyka
01:11:34Muzyka
01:12:08Muzyka
01:12:19Muzyka
01:12:22Muzyka
01:12:29Muzyka
01:12:30Muzyka
01:12:34Muzyka
01:12:35Muzyka

Recommended