Skip to playerSkip to main content
  • 7 hours ago
Lead Children (Olowiane dzieci) - Season 1 - Episode 04

Category

📺
TV
Transcript
00:18Transcription by CastingWords
00:30Transcription by CastingWords
01:00Transcription by CastingWords
01:01Transcription by CastingWords
01:04Jola, ale ty jesteś. Przecież oni mu nic nie zrobią. Powiedzą, że jego w ogóle tutaj nie było.
01:09Przynajmniej będą wiedzieli, że ja wiem.
01:12No i co ci to da? Widzisz jak te gry się kończą? Naszym spalonym samochodem.
01:18Czyli wolisz przemilczeć, kto podpalił twój samochód, żeby nie narobić sobie kłopotów?
01:26Idę spać.
01:47Skuteczność, dyscyplina i świetne wyszkolenie aż biją od tych młodych milicjantów.
01:54A parada jest najlepszą okazją do pokazania zgrania zespolu, indywidualnych umiejętności oraz urody pań milicjantek.
02:06Także nauka i technika przychodzą z pomocą w ściganiu przestępców.
02:11W Zakładzie Kryminalistyki Komendy Głównej Milicji Obywatelskiej najtrudniejsze sprawy analizują wysokiej klasy specjaliści i komputery.
02:22Również wysokie, że ho-ho.
02:25A milicjanci cieszą się w naszym społeczeństwie ogromnym zaufaniem.
02:31Dlatego i starsi i młodsi wiedzą, do kogo zwrócić się o pomoc.
02:38Ale pamiętajmy, że praca milicjanta jest trudna i wymagająca.
02:44I tym bardziej zasługuje na nasz szacunek.
02:49Samochód spalili ci sami, co wcześniej wygwizdali mnie w hucie.
02:52Boją się o pracę.
02:54A o zdrowie swoich dzieci się nie boją.
02:56I to, że trafią mnie kamieniem w głowę też się nie boją.
02:58Ale pani doktor, ludzie ze strachu robią różne rzeczy.
03:02Pani Wiesiu, to śliwa podpalił mój samochód.
03:05Myśli pani, że zrobił to ze strachu?
03:07Śliwa to jest taki spokojny człowiek.
03:11Ten spokojnie rzucił we mnie wczoraj kamieniem.
03:16Co to jest?
03:18Od tafisowej z Karolkiem jest lepiej.
03:20Profesorka kazała wypisać go z kliniki i zawieś na wieś.
03:54Szczęść Boże, co słyszałeś, panie Birkańwie?
03:59No, pogoda jak pogoda, ale na ryby.
04:02Na ryby, panie wojewodą.
04:04Ale ryby dzisiaj nie dla mnie.
04:06Kupa papieru.
04:11Słyszał pan o tym aucie, co to tej doktorce, wariatce spolili?
04:17Kiedy spolili?
04:19No, ja myślę, że zarostki powietrzu, co to na chucie miała.
04:27Szydź siulu, rybyt.
04:42Cześć pracy, towarzyszu pierwszy, sekretarzu.
04:46A jak ty już do mnie dzwonisz z dzisiejsiek, to pewnie ten dzień przestanie być piękny.
04:52O co chodzi?
04:54Edward, wiesz, że ten tego nie zawracał mi ci głowy duperelami, ale...
05:00stał się ten, no, kłopot.
05:07Nieodpowiedzialność ziętka doprowadziła do niepokojów społecznych.
05:14No.
05:16Wczoraj hutnicy spalili samochód i rzucali kamieniami.
05:21Edward, ja robię wszystko, żeby to nie poszło dalej.
05:25Pamiętasz, co było w 70 na wybrzeżu?
05:30I to wszystko na kilka dni przed wizytą Breżniewa.
05:42No więc, mam pisemne potwierdzenie kierownika zmiany, że towarzysz śliwa został po godzinach.
05:49Co znaczy, że nie mógł być w tym samym czasie pod waszym mieszkaniem.
05:52A jak nie wierzycie, to tutaj mam zaświadczenie, podpis i pieczątka.
05:59Czyli to prawda.
06:03Dziękuję. Do widzenia.
06:04Do widzenia.
06:05Do widzenia.
06:06Do widzenia.
06:15Pani Jolu, ja słyszałem o spaleniu samochodu.
06:26Straszna sytuacja.
06:27Mój mąż.
06:28Zbigniew Król, magister inżynier Mecka.
06:31Co robimy z wyjazdami dzieci?
06:33No bo pani miała przekonać rodziców.
06:36Ja miałem załatwić miejsca w sanatorech autobusy.
06:38No mi się udało.
06:39A pani po tym, co wczoraj...
06:40Potrzebuje jeszcze trochę czasu.
06:42Ja wiem, ale ja trzymam autobusy, ludzi.
06:44Ja mógłbym to wykorzystać do czegoś innego.
06:46Pani Jolu, no tak.
06:48Mam to odwołać?
06:49Panie Mecka, niech pan niczego nie odwołuje.
06:51Na pewno ktoś jutro pojedzie.
06:53No dobrze, autobusy będą czekały do dziesiątej.
07:02Autobusy.
07:03Wczoraj zbili nam szyby i spalili auto.
07:06Co zrobią jutro?
07:08Karol Ektafis wyzdrowiał i wypisali go do domu.
07:11Muszę iść.
07:12Jola!
07:12Muszę iść.
07:41Dzień dobry.
07:43Dzień dobry.
07:47Zastałem towarzysza pierwszego sekretarza?
07:49Nie, nie ma.
07:50I ma cały dzisiaj grafik zajęty.
07:54Ale mnie przyjmie.
07:58Poczekałem.
08:25Poczekałem.
08:27A ta się zaś wpierdala.
08:34Otwarte!
08:35Dzień dobry, pani Tafisowa.
08:36Dobry.
08:38Przyszłam przywitać się z Karolkiem.
08:40Biego po placu.
08:41Gdzie biega?
08:43No chyba skoro go wypuścili, to nie po to, żeby w doma siedział, nie?
08:46Przecież pani profesor kazała go wywieźć na wieś.
08:48No i wyjedzie.
08:49Za trzy dni do mojej siostry.
08:50Pani Tafisowa nie może biegać po tej ziemi.
08:55Słyszę pani?
09:02Karolek!
09:04Chódź sam.
09:08Cześć, Karolku.
09:09Jak się czujesz?
09:10Dobrze.
09:11Czy mogę dalej grać?
09:13Ja, graj.
09:18Za trzy dni wyjedzie.
09:20Reszta dzieci też powinna wyjechać.
09:22Powie pani to ludziom?
09:24No ale przeca widzą, że Karolek zdrowszy.
09:26Jest zdrowszy, bo go tu miesiąc nie było.
09:41Dzień dobry.
09:43Dobry.
09:45Wracaj, Piotr.
09:46Chodź, mam dogodę.
09:48Nie wbija.
09:51Pani Pródkowa, nie muszę pani coś powie.
09:55Co ludzie będą godać jak innojokaś kapuśla?
09:59Ja też wywiozłam dzieci.
10:00I mogą się śmiać, ale najważniejsze, że są bezpieczne.
10:05Ona bez imiennika i nie pojedzie.
10:07Ona się będzie boła.
10:08Co będzie, jak ona nie pojedzie?
10:11Utrata słuchu, paraliżę, nawet śmierć.
10:23Idę już.
10:26Autokary będą jutro o 10.
10:48Pani Puchta!
10:50Pani Puchta!
10:53Proszę mnie wpuścić!
10:55Pani Puchta, autokary będą jutro o 10.00 pod hutą.
10:58Słyszy pani?
11:00Ej, dzieci, nie bawcie się w tym koszu.
11:11Doktor Wadowska Król!
11:14Autobusy będą jutro o 10.00 pod hutą.
11:17Dzień dobry.
11:17Autobusy będą jutro o 10.00 pod hutą.
11:19Proszę przeprowadzić dzieci, dobrze?
11:28Autobusy odjeżdżają i to o 10.00.
11:48Pani Puchta, autokary będą jutro o 10.00.
11:54Pani Puchta, autokary będą jutro o 10.00.
12:01Słyszy pani?
12:13Słyszy pani?
12:26You can't look at me if I'm listening to you and have to burn my car,
12:30may not talk to you.
12:32The children will leave their home by keeping sick or maybe even die,
12:36but I'm not worried.
12:37I'm worried?
12:39I'm so nervous that you've arrived on the night,
12:42They sound like a new perfume.
12:45They look at us and look at us and look at us like a worse.
12:47So, like you, Mr. Doctor,
12:50I don't understand,
12:51that this huta built my dad.
12:54That this huta built my dad.
12:57That you don't know how many people are suffering.
13:00Because it's such a life.
13:01With pain and death.
13:04If you don't know how many people are listening to us,
13:06you can listen to us.
13:10Cokolwiek pan myśli,
13:12niech pan powie sąsiadom,
13:13że autobusy będą jutro o dziesiątej.
13:15Dzień w pokój, babo.
13:17Tutaj nikt nie przyjdzie.
13:31Jork?
13:33Ty w stolicy?
13:35Jak widzisz.
13:37Witaj.
13:38To dobrze.
13:39Zapraszam.
13:42Jork.
13:44Trzy powstania śląskie ci mało.
13:47Czwarte szykujesz?
13:50Za stary już jestem, Edwardzie.
13:53Ale ja sprawię tego, co się stało.
13:55Słyszałem, ale mów co...
13:57Słucham.
13:58Mógłbym powiedzieć, że to prowokacja.
14:01Że ktoś chce mnie oczernić.
14:05Ale ja biorę to na siebie.
14:07Bo na kilka dni przed wizytą
14:09towarzysza Brzeżniewa
14:11nie chodzi o przepychanki.
14:13Kto winny, kto święty.
14:14Ale żeby opanować ten...
14:17Burdel.
14:18No właśnie.
14:21Mówisz, Jork, że za stary jesteś na powstanie, a może...
14:29A może ty już za stary jesteś do rządzenia Śląskiem?
14:34Może jest ten...
14:35Edwardzie.
14:38Ale czy to na pewno dobry moment...
14:43Żeby...
14:44Ten ciul...
14:46Grudzień.
14:47Znaczy towarzysz Grudzień...
14:48Sam zaczął śląskie brądzić?
14:50which would Maur ital 섞.
15:02Wija się?
15:03Kilka.
15:09Suprawa mi nie.
15:09A nie!techniczne
15:13gra. Tutaj przyjmuje...
15:19cared Murataghzie.
15:23The door is open.
15:26Wait.
15:27Wait, wait, wait.
15:46Joasia, what are you doing here?
15:49I've been here.
15:58Co się stało?
16:00Oświe to nic, ale wiem, że w wyspie nie chowaliście,
16:03a niektórzy pięknie chcę wysłać swoich dzieci,
16:05więc uznałam, że bez sensu tam siedzę.
16:08Wyciekła się od cioci i babci, one wiedzą o tym.
16:12Powiedziałam, że ustawiłam to z wami przez telefon.
16:14Zbieraj rzeczy, tata cię zawiezie.
16:16Tak, chyba rowerem.
16:17Możecie mnie stąd wywieźć, ale i tak tutaj wrócę.
16:22Co się stało, że mamy karton zamiast szyby?
16:25A, to w Lublinie udało ci się dowiedzieć,
16:27że ludzie nie chcą wysłać dzieci do sanatoriów,
16:29ale że spalili nam samochód i rzucali w nas kamieniami,
16:32to już nie słyszałaś.
16:36I w dodatku zrobili to ludzie, których na siłę chce ratować twoja matka.
16:43To prawda?
16:47Prawda.
16:51A ty się na mnie nie wściekasz?
16:54Jak pójdziesz zaraz wyrzucić śmieci,
16:56to trochę się wściekam, a trochę rozumiem.
17:00Ale basen masz mijać szerokim łkiem.
17:04Prawda.
17:06Dobrze.
17:16Prawda.
17:23Uwam.
17:31Tata.
18:06Cześć.
18:08Cześć.
18:10Czekaj.
18:12Proszę.
18:13Dziękuję.
18:14No to co?
18:15Idziemy?
18:16Idziemy?
18:19Dawaj.
18:28Tutaj są wyniki badań z tamtego tygodnia.
18:31Proszę przekazać pani profesor.
18:33Wspaniale, oczywiście.
18:38Oddziałowo wracamy z przytaczenia krwi.
18:42Wszystko będzie dobrze.
18:48Pani doktor, pani doktor...
18:51Pani mąż rzucił kamieniem tyle od mojej głowy.
18:54Ale mój Kazik to by w życiu tego nie zrobił.
18:57Niedziela go zmusił.
19:09Hubert Niedziela?
19:11Ja...
19:12Powiedział Kazikowi, że jak tego nie zrobi to...
19:14aresztują naszego syna.
19:16...
19:21...
19:23...
19:28...
19:29...
19:32...
19:38...
19:49...
19:51...
19:51...
19:51...
19:51...
19:51...
19:51...
20:04Let's go to the kawiarni.
20:07There will be a horse, maybe dance.
20:10Then you will go to the sliver.
20:12What do you want to do now?
20:13What do you want to do?
20:15Samochód spalony, maybe a living room?
20:23Od kiedy pana poznałam, dziwne rzeczy mi się przytrafiają.
20:31Pan jest ubecką i świnią, wie pan?
20:36Ale ja się pana nie boję.
20:52Napisy panów.
20:53Spokojnie.
20:56Wyszymy.
20:59Prawda.
21:06Zabieram.
21:07Zabieram.
21:07Zabieram.
21:08Zabieram.
21:08Zabieram.
21:09Zabieram.
21:10Zabieram.
21:12Zabieram.
21:23PIANO PLAYS
21:44PIANO PLAYS
21:47PIANO PLAYS
21:50I'm sorry.
22:04Put your ass!
22:12I'll not be able to talk about your career.
22:14I don't know how to talk about it.
22:17When did you launch?
22:21I think it was about...
22:23In June of 1971, three years ago.
22:26I'd say that it was a long time ago.
22:30It's been a long time.
22:38I heard that you are ambitious.
22:41How could I help you?
22:43Okay.
22:45To the officer's office.
22:50I want to see all the research data that you did for Wadowsky.
23:05Please.
23:12A...
23:13A...
23:14Wyniki samej Wadowsky też by pan chciał zobaczyć?
23:18Bo...
23:19Mam coś...
23:20Co chyba jest interesujące.
24:00I've got this right here.
24:00Prowkowa says today what does she tell me.
24:04She goes and says,
24:05she organized my car and killed my car.
24:09Really? She did it?
24:10Really?
24:11She told me that in 5 minutes she's
24:12Kani doktor, no no no!
24:17Nobody will know that Karole was sick,
24:19but she still wants to leave her in the day.
24:23I don't have any evidence, that Huda is true.
24:25We have a lot of research.
24:28What do we need to do cholery?
24:46Well...
24:46I'm sorry.
24:49I'm sorry.
24:51I have to call the autobus.
24:56Możecie wracać!
24:59Pani doktor!
25:00Prytkowa!
25:08Dwójka dzieci wyjeżdża, Pani Mycka.
25:11Pani żartuje.
25:12Dla dwóch osób nie pojedzie cały autobus, no?
25:14Dla mnie to Pan może nawet wynająć helikopter, jak Pan chce.
25:17Najważniejsze jest, żeby dzieci jeszcze dziś trafiło do sanatorium,
25:20tak jak Huda obiecała.
25:32Misiek!
25:33Tasio!
25:52Zdobanie pokresie!
26:08I no, aż w lotach np.
26:10ydidewki
26:11jest
26:11a
26:11ydidewki
26:12a
26:12i
26:12i
26:12o
26:12o
26:12o
26:12ydidewki
26:13w
26:13o
26:14I'm sorry, I'm sorry!
26:16I'm sorry, I'm sorry.
26:16I'm sorry!
26:17Okay, good, okay.
26:18Good, tomorrow morning, we go home, tomorrow.
26:27I don't understand that we reject the call.
26:29I'm sorry, Herrera.
26:30I'm sorry, I'm sorry for the fall.
26:31My children are not just here,
26:32I'm sorry, Paniak...
26:33Come on, don't we talk.
26:38I'll be next, next time.
27:04Tvue plan to...
27:05kompletna... kur...wand.no...porażka.
27:09Ziętek zostaje.
27:11Jeszcze słyszałem, żebym przestał pod nim ryć,
27:14bo ma być to, że to jest za to.
27:15I'm so sure you're a...
27:18...and you're not...
27:18...and you've been a...
27:20...and I met you, I'm a nidziela.
27:23But you're all for the secretarzu.
27:25Prostuj, prostuj.
27:27But my name is Warsaw...
27:29...to...
27:29...not this is for you, nidziela.
27:40What?!
27:41No, no, no, no, no, no!
27:45I was dumb,
27:46that I helped me talk to the hut.
27:49I was in the car,
27:52and I was in the car.
27:54On emerytur.
27:55If she didn't allow her to be in the hut,
27:57she would have been in the front of the hut.
27:59If it was the door, then the door.
28:01But she doesn't understand that she is not the road?
28:04That if she wants to go to,
28:06to sometimes she wants to go and try to go from other side.
28:10Przebadała prawie tysiąc dzieci.
28:11Ma czarno na białym, że jest bardzo źle, więc...
28:14Krystyna!
28:15Ona musi się uspokoić.
28:18Przepraszam.
28:25Zasugeruję jej, żeby skupiła się na doktoracie.
28:28Ale to nie jest typ, który lubi stukać w maszynę do pisania.
28:32To niech polubi.
28:34Bo to się źle skończy dla nas wszystkich.
28:40Zasugeruję.
45:13Hello?
46:07Hello?
Comments

Recommended