Skip to playerSkip to main content
  • 4 days ago
Miał tylko dziewięć lat.
Choroba zabrała mu wzrok… ale nie zabrała światła.

W ostatnich miesiącach życia modlił się.
Za chorych. Za kapłanów. Za tych, którzy nie wierzą.

Kiedy stracił wzrok, powiedział:
„Oczy to nic… najważniejsze, żeby nie oślepło mi serduszko”.

Odszedł w niedzielę.
W czasie różańca.
Przy tajemnicy śmierci Jezusa.

Ksiądz powiedział na jego pogrzebie:
„Jestem przekonany, że nigdy nie popełnił grzechu śmiertelnego”.

Obyśmy potrafili być jak śp. Józef.
Transcript
00:01Szczęśliwy, kto sobie patrona Józefa ma za opiekuna,
00:12niechaj się niczego nie boi, bo święty Józef przy nim stoi, nie zginie.
00:29Idźcie precz, marności światowe, boście mnie zagubić gotowe,
00:40już ja mam nad wszystko słodszego Józefa, opiekuna mego przy sobie.
00:56Niechaj brak!
00:56Niechaj brak!
00:56Muzyka
Comments

Recommended